Humor w nauce

    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce 05.05.06, 19:18
      Klaniam sie po malej przerwie :-)))

      W "wysunietej placowce badawczej", gdzie sie teraz znajduje panuja zwyczaje
      ktore moga zaszokowac czlowieka nauki z Polski. W Lechistanie administracja
      zwykle wypiera nauke (biura administracji "rozszerzaja sie" czesto
      kosztem biur naukowcow :-(((

      A tu na odwrot! Poniewaz instytut jest przepelniony naukowcami (z calego
      swiata), administracja redukuje swoje pomieszczenia udostepniajac je ludziom
      nauki. I to - niestety - dla przybysza z Polski jest humorystyczne ;-)))

      Dla moich gospodarzy jest to normalnosc - wierze ze kiedys to stanie sie
      normalnoscia w kraju nad Wisla :-)))

      Serdecznie pozdrawiam z "wysunietej placowki badawczej",

      Onufry
      • Gość: yepestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 12:15
        Bardzo lubię taki rysunek:
        na kanapie siedzą dwie kumy, naprzeciwko na fotelu siedzi załamany facet.
        Podpis: George was DNA tested last week, but they couldn't find any
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.d4.club-internet.fr 07.05.06, 17:50
          Wychowana w kartezjanskiej filozofii, wierzaca w Lavoisiera " nic nie powstaje,
          nic nie ginie" przyznaje, ze przestaje wierzyc w nauke. Zmusza mnie do tego
          trywialnosc zycia codziennego. Zjawisko o ktorym opowiem nie dotyczy tylko
          mnie.Nie wiem jak ocenia je statystyka , lecz wedlug kwestionariusza wsrod
          znajomych i przyjaciol dotyczy ono liczby statystycznie znamiennej. Rzecz
          dotyczy kluczy. Dlaczego po wyjsciu z domu nie znajduje ich w kieszeni
          kurtki/plaszcza/ spodni/ na dnie torebki?Dlaczego po chwili goraczkowych
          poszukiwan odnajduje je w kieszeni kurtki/plaszcza/spodni/ na dnie torebki lub
          NA STOLE W KUCHNI?Czy one tam powstaly?????A podobno nic nie ginie. Wiec co sie
          z nimi stalo zanim znalazlam je w.........lub na? Czyzby czasowo zmienily swoj
          stan i niewidzialne przeniosly sie w inne niz poprzednie miejsce poszukiwan?
          Podzielilam sie tym spostrzezeniem z bliska mi osoba i on ,stoik i pragmatyk,
          postanowil zamowic dla mnie wizyte u psychiatry. A ja mam watpliwosci co do
          tego czy psychiatra bedzie mogl wplynac na miejsce znajdowania moich kluczy
          (((((-:.Czy ktos moze mi pomoc?
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: klucze ludzi nauki 09.05.06, 16:47
            Post Pani Ewy przypomnial mi jak rozwiazano problem kluczy na Uniwersytecie
            Aarhus w Danii. Kazdy naukowiec ma tylko jeden klucz. Ale klucze te maja
            rozne mozliwosci w zaleznosci od stanowiska naukowca. Klucz doktoranta
            moze otworzyc najmniej drzwi, klucz dyrektora instytutu otwiera WSZYSTKIE drzwi
            do instytutu, a klucz Rektora otwiera WSZYSTKIE drzwi na uniwersytecie.

            Zabawne ale i madre, nieprawdaz ?

            :-)))

            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: klucze ludzi nauki 09.05.06, 16:53
              errata:

              otwiera WSZYSTKIE drzwi do instytutu -> otwiera WSZYSTKIE drzwi w instytucie




          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: karta zamiast kluczy !!! 09.05.06, 18:13
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Wychowana w kartezjanskiej filozofii, wierzaca w Lavoisiera " nic nie powstaje,
            >
            > nic nie ginie" przyznaje, ze przestaje wierzyc w nauke. Zmusza mnie do tego
            > trywialnosc zycia codziennego. Zjawisko o ktorym opowiem nie dotyczy tylko
            > mnie.Nie wiem jak ocenia je statystyka , lecz wedlug kwestionariusza wsrod
            > znajomych i przyjaciol dotyczy ono liczby statystycznie znamiennej. Rzecz
            > dotyczy kluczy. Dlaczego po wyjsciu z domu nie znajduje ich w kieszeni
            > kurtki/plaszcza/ spodni/ na dnie torebki?Dlaczego po chwili goraczkowych
            > poszukiwan odnajduje je w kieszeni kurtki/plaszcza/spodni/ na dnie torebki lub
            > NA STOLE W KUCHNI?Czy one tam powstaly?????A podobno nic nie ginie. Wiec co sie
            >
            > z nimi stalo zanim znalazlam je w.........lub na? Czyzby czasowo zmienily swoj
            > stan i niewidzialne przeniosly sie w inne niz poprzednie miejsce poszukiwan?
            > Podzielilam sie tym spostrzezeniem z bliska mi osoba i on ,stoik i pragmatyk,
            > postanowil zamowic dla mnie wizyte u psychiatry. A ja mam watpliwosci co do
            > tego czy psychiatra bedzie mogl wplynac na miejsce znajdowania moich kluczy
            > (((((-:.Czy ktos moze mi pomoc?


            Pani Ewo: klucze to przezytek. Aby dostac sie do instytutu otrzymalem
            tajemnicza karte. Nosze ja w portmonetce i wystarczy przytknac portmonetke
            do odpowiedniej plaszczyzny by drzwi sie otworzyly. Poniewaz portmonetki
            gubi sie rzadziej niz klucze, jest to rozwiazanie Pani problemu :-)))

            Onufry
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Einstein w Princeton 08.05.06, 11:57
      Dzien Dobry,

      Moj obecny "host-profesor" jako mlody naukowiec spedzil kilka lat w Institute of
      Advanced Study w Princeton pod koniec lat 40-tych i na poczatku 50-tych.
      Spotkal tam wowczas Einsteina. Einstein byl kiepskim kierowca. Czesto
      mial problemy by dojechac z Instytutu do domu. Sytuacje komplikowal fakt,
      ze wiele uliczek w Princeton bylo jednokierunkowych i Einsteinowi czesto
      zdarzalo sie wjechac w ktoras "pod prad". Zostawial wowczas samochod na
      srodku ulicy i szedl na posterunek policji, proszac aby "Profesora Einsteina
      dostarczyc do jego domu". Zdarzalo sie to czesto, wiec po jakims czasie
      wladze IAS wpadly na pomysl aby zmodyfikowac nieco trase autobusu z IAS
      do centrum handlowego, tak aby jeden przystanek wypadal przy domu Einsteina.
      Moj host-profesor na poczatku swego pobytu w Princeton nie mial samochodu,
      wiec z tego autobusu korzystal aby zrobic zakupy. Spotykal w nim czesto
      Einsteina dyskutujacego z G"odlem i - notorycznie zapominajacego wysiasc
      na przystanku przy swiom domu :-)))

      Ta historyjke opowiedzial mi w ostatni piatek moj host-profesor.

      Pozdr.
      Onufry
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: istota pracy naukowej ;-))) 09.05.06, 15:34
      Dzien Dobry,

      W "Ksiedze Gosci" instytutu gdzie obecnie pracuje znajduje sie taka dowcipna
      charakteryzacja na czym polega praca naukowcow w tymze instytucie:

      "Najpierw z hurtowni papierniczej przed drzwi frontowe instytutu dostarczane
      sa w pudlach ryzy z bialym papierem formatu A4. Pozniej ten papier jest
      zapisywany (po jednej stronie) przez sekretarki i inne osoby z administracji.
      Tak zapisany jednostronnie papier, o ile nie bedzie on dalej uzyteczny
      administracji, dostaje sie w rece naukowcow, ktorzy tworza swoje teorie na
      niezapisanych do tej pory stronach. Gdy papier zostanie obustronnie
      wykorzystany, jest wrzucany do pojemnikow na wewnetrznym dziedzincu instytutu
      i nastepnie zabierany przez specjalne samochody na makulature."

      Oto na czym, z grubsza, polega praca ludzi nauki ;-)))


      Pozdr.
      Onufry
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce - to juz post 1700 ;-))))))))) 09.05.06, 17:07
      Z okazji kolejnej rocznicy przesylam piszacym i czytelnikom
      tego watku pozdrowienia z "wysunietej placowki badawczej".
      :-)))

      Dowiedzialem sie od mego host-profesora, ze biezacy rok jest
      proklamowany "Rokiem G"odla", a przyszly bedzie "Rokiem Eulera".
      Euler pozostawil po sobie ogromna spuscizne. Jego prace, ktore juz
      zostaly wydane w "Dzielach Zebranych" zajmuja powazny sektor biblioteki
      instytutu. Podobno jednak to tylko czesc - wiele prac nie zostalo
      do tej pory opracowanych. I pomyslec, ze tak olbrzymi dorobek jest
      dzielem czlowieka ktory przez duza czesc zycia byl niewidomy.



      • Gość: ewa Re: Humor w nauce - zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 10.05.06, 00:09
        Jakie wezwanie L.Euler, bedac na dworze Katarzyny Wielkiej, przeslal D.
        Diderotowi?
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce - zagadka 10.05.06, 09:20
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Jakie wezwanie L.Euler, bedac na dworze Katarzyny Wielkiej, przeslal D.
          > Diderotowi?

          Nie wiem czy o to chodzi, ale doszlo do nimi do spiecia na temat istnienia Boga.
          Euler byl czlowiekiem religijnym (nie w sensie religijnosci dewocyjnej
          propagowanej KK w Polsce, ale w sensie religijnosci kosmicznej takiej
          jaka wyznawal np Einstein). Diderot byl zas walczacym ateista. W gwaltownej
          dyspucie jaka sie miedzy nimi wywiazala, Euler jako argument na istnienie
          Boga przytoczyl pewien piekny wzor. Diderot zawstydzony ze nie potrafi
          przebic argumentow Eulera, chylkiem opuscil dwor carycy Katarzyny i
          wrocil do Francji.

          ;-)))
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce - zagadka 10.05.06, 09:23
            errata:

            propagowanej KK w Polsce -> propagowanej przez KK w Polsce
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce - zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 10.05.06, 17:53
            Brawo, odpowiedz prawidlowa!!!!
            Ciekawostka jest , ze francuskie wydanie Wikipedii ) podaje jakoby wzor
            matematyczny Eulera ,udowadniajacy istnienie Boga, mial byc falszywy.Euler
            jednak jedynie poprosil o odpowiedz na podany wzdor, czego Diderot nie potrafil
            zrobic.Nie mogl wiec udowodnic nieistnienia Boga.

            Do onufrego_na wyjezdzie; wydaje sie konieczne oproznienie skrzynki-listy nie
            dochodza!
            pzdr.
            ewa
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: G"odel w Princeton 11.05.06, 13:50
      Dzis moj host-profesor opowiedzial taka historyjke o G"odlu w Princeton.

      G"odel przyjaznil sie bardzo z Einsteinem, w szczegolnosci razem jadali
      lunch. W dzien po wielkiej defiladzie bodaj w Waszyngtonie, po powrocie
      Generala MacArthura z Korei, G"odel przyszedl na lunch z bardzo tajemnicza
      mina. Moj host-profesor siedzial przy sasiednim stoliku i sledzil z
      zaciekawieniem, co z tego wyniknie. Przy drugim daniu, G"odel nagle powiedzial
      do Einsteina: "Osoba jaka we wczorajszej defiladzie wystepowala jako
      General MacArthur nie byla Generalem MacArthurem!"
      Einstein popatrzyl sie na G"odla z ciekawoscia i zapytal: "A skad to
      wiesz?"
      Na to G"odel polozyl na stole zdjecie "Generala MacArthura" z gazety z
      defilady, i inne zdjecie Generala MacArthura po czym oswiadczyl:
      "Oba zdjecia zrobione sa z podobnej pozycji, wiec powinny byc zachowane
      proporcje. Jezeli zmierzy sie na obu tych zdjeciach odleglosc miedzy
      zrenicami i dlugosc nosa, a nastepnie policzy sie obie proporcje,
      to wychodza rozne liczby. Zatem wczoraj na defiladzie wystepowal
      nie prawdziwy General MacArthur, ale zastepujacy go sobowtor."

      Taki byl ten G"odel - ale czapki z glow! bo rok 2006 jest w nauce Rokiem
      tego niezwyklego logika z Wiednia ;-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: G"odel w Princeton IP: *.d4.club-internet.fr 11.05.06, 16:43
        A co G"odel powiedzialby o tej fotografii?
        images.cyberpresse.ca/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=CP&Date=20060430&Category=CPMONDE&ArtNo=604300373&Ref=AR&Profile=1030&MaxW=
        700
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: G"odel w Princeton 11.05.06, 17:37
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > A co G"odel powiedzialby o tej fotografii?
          > <a
          href="images.cyberpresse.ca/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=CP&Date=20060430&Category=CPMONDE&ArtNo=604300373&Ref=AR&Profile=1030&MaxW="
          target="_blank">images.cyberpresse.ca/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=CP&Date=20060430&Category=CPMONDE&ArtNo=604300373&Ref=AR&Profile=1030&MaxW=</a>
          > 700

          ==================

          Na szczescie G"odel nie dozyl tej kreatury.

          Jest tylko jeden kraj na swiecie, gdzie Busha darzy sie estyma. Zapytacie
          jaki to kraj? No to wam podpowiem, ze kraj ten wyslal swoje wojska okupacyjne
          do Iraku (mimo, ze w latach 1939-45 sam byl okupowany przez inne wojska
          okupacyjne).

          W zadnym innym kraju (lacznie z USA) Bush nie moze sie pojawic z wykladem
          na uniwersytecie, bo bylby wysmiany. Ale w kraju, o ktorym mowa, Bush
          wyglosil wyklad na stolecznym uniwersytecie, przyjety owacyjnie.

          Kiedy ten kraj stanie sie zdrowym, normalnym krajem ???!!!

          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: G"odel w Princeton IP: *.d4.club-internet.fr 11.05.06, 18:20
            Brawo onufry_na_wyjezdzie! wylozyles kawe na lawe!
            wizyta tej kreatury na uniwersytecie to wstyd dla uniwersytetu(((((-:
          • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: G"odel w Princeton IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.06, 09:39
            > wyglosil wyklad na stolecznym uniwersytecie, przyjety owacyjnie.


            stolnica, to jeszcze nie kraj; w tym samym roku
            w Krakowie nie tylko,że nie było mowy o jakimkolwiek wykładzie,
            ale nawet Prezydent Miasta go zignorował i Busha nikt nie witał
            na lotnisku; spadł jak niepyszny dalej na wschód;


            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: G"odel w Princeton 15.05.06, 13:12
              Gość portalu: Zagłoba napisał(a):

              > > wyglosil wyklad na stolecznym uniwersytecie, przyjety owacyjnie.
              >
              >
              > stolnica, to jeszcze nie kraj; w tym samym roku
              > w Krakowie nie tylko,że nie było mowy o jakimkolwiek wykładzie,
              > ale nawet Prezydent Miasta go zignorował i Busha nikt nie witał
              > na lotnisku; spadł jak niepyszny dalej na wschód;

              ======

              Masz racje Zaglobo: stolica to nie caly kraj. A ten stoleczny uniwersytet
              to jakis podejrzany. Zalozyl go rosyjski car Aleksander, wsrod jego
              doktoratow honorowych jest/byl szach Iranu - niezly lobuz.

              Ja tez wole Uniwersytet Jagiellonski ;-)))

              Ale, Zaglobo, Ty pisz tutaj !!!

              ;-)))

    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Siegel i Weil 11.05.06, 16:31
      Byl taki okres w Ameryce, gdy wsrod firm wynajmujacych samochody bylo 2
      zdecydowanych liderow, powiedzmy A i B. Firma A znajdowala sie na pierwszym
      miejscu, ale firma B byla tuz, tuz za A. W zwiazku z tym firma B reklamowala
      sie ze jest... 1(1/2)

      W tym samym czasie za najwiekszego matematyka swiata uchodzil C. Siegel.
      W czolowce matematykow znajdowal sie, znany juz nam, A. Weil.
      Kiedys Siegel mial wyklad na uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku,
      bodaj z okazji przyznania mu Doktoratu Honorowego. Sala byla wypelniona
      po brzegi, a w pierwszym rzedzie siedzial A. Weil.

      I nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze na policzku
      A. Weil mial namalowane grubym flamastrem ... 1(1/2)


      ;-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Norbert Wiener IP: *.d4.club-internet.fr 11.05.06, 19:50
        N .Wiener ( 1894-1964)
        Norbert Wiener nalezal do grupki matematykow mocno roztargnionych. Opowiada sie
        o nim ze pewnego dnia zasiadl przy stole biblioteki uniwersteckiej i gleboko
        zanurzyl sie w swych rozmyslaniach.
        Tyczasem pewien student, ktory koniecznie chcial mu zadac naukowe pytanie ,
        zblizyl sie i oniesmielony powiedzial:"Przepraszam panie Wiener...."
        "Dziekuje, dziekuje" odparl zapytany " Oto nazwisko ktorego szukalem !"



        --------------------------------------------------------------------------------
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Cesarz Japonii i matematyka 12.05.06, 11:44
      Jednym z medalistow Fieldsa (najwyzsze wyroznienie w matematyce) jest H.
      Hironaka - matematyk japonski. Uzyskal om Medal Fieldsa za udowodnienie, ze
      "mozna rozwiazac osobliwosci w charakterystyce 0". Nie bede sie tu wdawal w
      szczegoly techniczne ;-)))
      Dosc powiedziec, ze informacja o tym doszla do owczesnego Cesarza Japonii.
      Zapragnal sie on spotkac z matematykiem i zaprosil go do swego palacu,
      proszac o wygloszenie specjalnie dla niego 1/2 godzinnego wykladu.
      Hironaka bardzo starannie przygotowal wyklad dla cesarza. Nie wiedzial jednak,
      ze cesarz (interesujacy sie zywo nauka) poprosil o konsultacje przed wykladem
      innego matematyka i tez do wysluchania wykladu przygotowal sie bardzo starannie.
      Umowionego dnia Hironaka stawil sie w palacu cesarskim i wyglosil dla
      cesarza wyklad o swym odkryciu. Po wykladzie nastapila chwila ciszy,
      po czym - ku ogromnemu zaskoczeniu Hironaki - Cesarz zadal pytanie:
      "A jak ma sie sytuacja z rozwiazaniem osobliwosci w charakterystyce p?"

      ***

      Komentarz: Otoz jest to problem nierozwiazany do tej pory. Pytanie cesarza
      dowiodlo jego ogromnej inteligencji, szacunku dla nauki i duzego poczucia
      humoru. Historie ta opowiedziala mi corka Hironaki.

      :-)))

      • profes79 Re: Humor w nauce: Cesarz Japonii i matematyka 12.05.06, 16:55
        POdbjam w górę, aby ten wspaniały wątek nie zaginął. Dlaczego tak późno na niego
        trafiłem :( POzdrawiam wszystkich piszących i czekam na kolejne lekcje :)
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: zdjecie z Hilbertem w tle 15.05.06, 12:34
      Dzis w instytucie, w ktorym aktualnie przebywam ktos zrobil swietny dowcip.
      Niedaleko drzwi wejsciowych znajduje sie tablica ze zdjeciami pracownikow
      instytutu (zdjecie Onufrego prezentuje sie nader okazale ;-))) ).
      Zwykle takie zdjecie jest robione przez sekretarke na jakims tle.
      Zdjecie Dyrektora instytutu bylo zrobione na tle portretu Davida Hilberta
      (ktory goscil wiele razy w tym watku). Dzis rano nastapila tajemnicza
      zamiana: Na zdjeciu widnieje Hilbert na tle ... portretu Dyrektora instututu!

      :-)))
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Jazz i matematyka !!! 15.05.06, 14:22
      Wiesci z wysunietej placowki badawczej:

      Maz jednej z pan w naszym instytucie jest skrzypkiem. Specjalizuje sie w jazzie
      i to w improwizacjach (ale nie jest naukowcem w przeciwienstwie do swojej zony).
      Raz na jakis czas robimy "jam-sessions". Polega to na tym ze w sali wykladowej
      opowiadamy mu czym sie aktualnie w nauce zajmujemy, a on gra improwizacje
      jazzowe na tematy naszych badan naukowych :-)))

      Biada jednak gdy w jego muzyce zabrzmia falszywe nuty - zle wyrokuje to
      badanim delikwenta!!!
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Jazz i matematyka !!! 15.05.06, 14:24
        errata:

        badanim delikwenta -> badaniom delikwenta

        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Jazz i matematyka !!! IP: *.d4.club-internet.fr 15.05.06, 15:37
          Miles Davis powiedzial:" Nie bojcie sie falszywych nut... one nie istnieja".
          Improwizacje na tematy matematyczne nie moga zatem brzmiec falszywie.. chyba za
          matematyk sie pomylil:-)))))))).
          • Gość: Zagłoba Nie bojcie sie falszywych nut... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.06, 20:22
            one nie istnieją.

            Hmmm...

            to przywodzi mi na myśl całe nieeksploatowane poletko wielkiego pola
            HumoruWNauce. Mam na myśli ogromne, często porzucone odłogiem pole BŁĘDÓW
            wiodących na manowce. Błędy uczonych. Błędy, których zrozumienie popchnęło
            jednak do przodu naszą wiedzę o świecie. Błędne twierdzenia i dowody.
            A przy tym na swój wyrafinowany sposób niejednokrotnie wielce zabawne błędy.
            Niczym fałszywe nuty wrzucone od niechcenia przez jazzmana w oklepany temat.
            Oto jeden z nich.

            Dowód na to, że wszystkie trójkąty są równoramienne:

            Weźmy dowolny trójkąt ABC. Rozpatrzmy dwa przypadki.

            eduseek.interklasa.pl/pictures/artykuly/a_3032/trojkat200.gif

            Pierwszy, w którym trójkąt ABC jest równoramienny. W tym przypadku w sposób
            oczywisty teza jest prawdziwa.
            Pozostał teraz do rozpatrzenia drugi przypadek: trójkąt ABC nie jest
            równoramienny - w tym przypadku także udowodnimy, że jest on równoramienny.


            W szczególności AB ≠ BC. Wynika stąd, że dwusieczna kąta ABC jest różna od
            symetralnej boku AC. Ponieważ nie jest też do niej równoległa (dlaczego?), więc
            przecina ją w pewnym punkcie O. Rzuty punktu O na proste AB i BC oznaczmy A' i
            C'. Zauważmy teraz, że trójkąty A'OB i C'OB są przystające. Istotnie, ponieważ
            punkty dwusiecznej są jednakowo oddalone od ramion kąta, więc A'O = C'O;
            trójkąty na dodatek są prostokątne i mają wspólną przeciwprostokątną.
            Odnotujmy, że wobec tego

            A'B = C'B.

            Z kolei zauważmy, że trójkąty A'AO i C'CO są przystające. To, że A'O =C'O i że
            trójkąty są prostokątne, dowiedzieliśmy się już poprzednio, a ich
            przeciwprostokątne są równe, gdyż każdy punkt symetralnej (w szczególności O)
            jest jednakowo oddalony od końców odcinka. Tym razem odnotujmy, że

            A'A = C'C.

            I to właściwie już koniec. Mamy bowiem
            AB = A'B - A'A = C'B - C'C = BC.

            • Gość: Zagłoba Gdzie leży błąd? Podpowiedź i... Moritz Pasch IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.06, 20:57
              dostrzeżenie, gdzie leży błąd, było pierwszym krokiem, jaki matematycy zrobili
              w uwspółcześnianiu sławnego starożytnego dzieła Euklidesa Elementy. Dokonał
              tego Niemiec, Moritz Pasch w 1882 roku


              Elementy (Στοιχεια, Stoicheia) Euklidesa – traktat arytmetyczny i geometryczny
              z III w.p.n.e.

              Pięć aksjomatów podanych przez Euklidesa przez dwa tysiąclecia stanowiło
              podstawę budowy geometrii.

              Dotyczy podstaw geometrii płaszczyzny. Euklides podaje w niej definicje
              podstawowych pojęć budowanej teorii, pewniki i tak zwane aksjomaty. Oto pięć
              stwierdzeń nazwanych przez Euklidesa aksjomatami:
              1. Wielkości równe tej samej wielkości są równe sobie.
              2. Równe dodane do równych, dają równe sumy.
              3. Równe odjęte od równych, dają równe różnice.
              4. Rzeczy, które się pokrywają, są równe.
              5. Całość jest większa od części.

              Słynnych pięć pewników Euklidesa brzmi w wolnym tłumaczeniu jak następuje:
              1. Dowolne dwa punkty można połączyć odcinkiem.
              2. Dowolny odcinek można przedłużyć nieograniczenie.
              3. Dla danego odcinka można zaznaczyć okrąg o środku w dowolnym punkcie i
              promieniu równym odcinkowi.
              4. Wszystkie kąty proste są równe.
              5. Dwie proste, które przecinają trzecią w taki sposób, że suma kątów
              wewnętrznych po jednej stronie jest mniejsza od dwu kątów prostych, przetną się
              z tej właśnie strony, jeśli się je odpowiednio przedłuży.


              Dopiero w drugiej połowie XIX w. stwierdzono, że nie są one wystarczające. W
              roku 1882 matematyk niemiecki Moritz Pasch podał konieczne uzupełnienia.

              O precyzji rozumowań przeprowadzanych w Elementach niech świadczy fakt, że
              pierwszą większą nieścisłość zauważono dopiero w drugiej połowie XIX wieku.
              Moritz Pasch doszedł do wniosku, że listę aksjomatów podaną przez Euklidesa
              należy uzupełnić o tak zwany dziś aksjomat Pascha:

              Prosta na płaszczyźnie, która nie przechodzi przez żaden z wierzchołków
              trójkąta i przecina jeden jego bok, przecina jeszcze drugi.

              Pełny zestaw aksjomatów geometrii euklidesowej wraz z dowodem niesprzeczności
              tego systemu opublikował w 1899 matematyk niemiecki David Hilbert. Jednym z
              mniej oczywistych aksjomatów sformułowanych przez Euklidesa jest piąty
              (ostatni) aksjomat o równoległych, zwany często aksjomatem lub pewnikiem
              (również postulatem) Euklidesa. Jest on równoważny m.in. następującemu
              twierdzeniu: suma miar kątów wewnętrznych trójkąta jest równa mierze kąta
              półpełnego. Przez wiele wieków próbowano wyprowadzić ten aksjomat z pozostałych
              aksjomatów podanych przez Euklidesa. Próby te (które, jak dziś wiadomo, nie
              mogły przynieść sukcesu) przyczyniły się do rozwoju innych teorii, a także do
              powstania geometrii innych niż euklidesowa.

              Geometrie te noszą nazwę geometrii nieeuklidesowych, a wspólną ich cechą jest
              to, że nie jest w nich spełniony piąty aksjomat Euklidesa (przykładami mogą tu
              być geometria hiperboliczna i geometria eliptyczna). Teoria oparta na
              aksjomatach geometrii euklidesowej bez aksjomatu Euklidesa nazywa się geometrią
              absolutną.

              www.encyklopedia.naukowy.pl/art/Elementy
              www.encyklopedia.naukowy.pl/art/Geometria
              --
              Czy i jaki związek istnieje między muzyką i geometrią?
              www.freemasons-freemasonry.com/geometry_music.html
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Who are you? 16.05.06, 13:47
      Wiesci z "wysunietej placowki badawczej":

      Dzis doszlo do komicznego spiecia na wykladzie. Wyklad mial pewien
      laureat Medalu Fieldsa (= Nobel w matematyce). W czasie wykladu
      kilkakrotnie zaatakowalon pewnego mlodego matematyka, ktory opublikowal
      prace zawierajaca bardzo madre rezultaty, tyle ze praca ta nie zawierala
      dowodow tych rezultatow. Wykladajacy nie wiedzial, ze ten mlody matematyk
      znajduje sie na sali (wiekszosc sali wiedziala o tym).
      Gdy ktorys raz z rzedu wykladowca poslal gromy pod adresem
      tego mlodego czlowieka, ow nagle wstal i zapytal wykladowce:
      "Czy moze Pan dokladnie wskazac miejsca, gdzie praca zawiera luki?"
      Wykladowca w pierwszej chwili oniemial, a doszedlszy do siebie krzyknal:
      "Who are you ?!".

      Wtedy sala parsknela smiechem :-)))

      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Blad jest konieczny IP: *.d4.club-internet.fr 16.05.06, 16:18
        Blad jest obecny w poszukiwaniach wszystkich badaczy.Do tego stopnia, ze mozna
        powiedziec iz stanowi niemal glowna aktywnosc naukowcow.. Oni myla sie, na
        szczescie, gdyz nie wystarczy zgromadzenie pewnej ilosci wiedzy.Istnieja rozne
        sposoby docenienia bledu. Historia przypomina nam, ze w 1917 r.pewien uznany
        fizyk otrzymal nagrode Nobla za odkrycie promieniowania "J". Tymczasem wszyscy
        fizycy wiedzieli, ze promieniowanie "J" nie istnieje.Zauwazono wiec ze blad
        moze byc "ukarany" nagroda Nobla. Max Planck najlepiej umial wyrazic waznosc
        bledu w nauce.W raporcie do Einsteina w Akademi Nauk w Berlinie napisal"Przybyl
        ze swa teoria fotonu aby popelnic ogromny blad" i dodal"lecz nauka bez bledu,
        bez odwagi popelnienia go, nie moglaby istniec".Zatem Max Planck nie tylko
        dopuszczal istnienie bledu w nauce, ale takze wskazal na jego korzystne
        znaczenie.
        Hg. Girdamo Ramunni z Laboratorium Historii Poszukiwan Naukowych, Francja Rhône-
        Alpes.
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Blad jest konieczny 17.05.06, 13:31
          Mysle, ze sformuowanie, ze "blad jest konieczny" jest zbyt mocne.
          Nikt nie chce popelniac bledow, takze naukowcy. Ale rzeczywiscie bledy
          w nauce zdarzaja sie czesto i sa jakby wpisane w istote pracy naukowej.

          Moze taka anegdotka. Kiedys dwaj norwescy matematycy probowali
          znalezc liczbe pewnych krzywych lezacych na pewnej rozmaitosci.
          Pracochlonnymi rachunkami uzyskali ta liczbe. Ale w tym samym czasie
          ukazala sie tajemnicza praca fizykow, gdzie bez dowodu anonsowana byla
          INNA liczba jako rozwiazanie tego samego problemu. Matematycy poczatkowo
          zlekcewazyli prace fizykow twierdzac :"Co tam bede nas fizycy uczyli
          rachunkow". Ale po jakims czasie zauwazyli blad w swoim rozumowaniu.
          Siedli do rachunkow ponownie i po kilku miesiacach ciezkiej pracy
          wyszla im ... liczba fizykow.

          Gdy opowiadali o tym na konferencji, jeden ze sluchaczy zauwazyl:
          "Ale dzieki Waszemu bledowi, fizycy na moim uniwersytecie zaczeli
          rozmawiac z matematykami!"

          Na to jeden z tych Norwegow odpowiedzial z usmiechem:
          "Nie sadze aby ten blad byl dla nas powodem do dumy."


          ;-)))
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Blad jest konieczny 18.05.06, 12:58
            Jeszcze o bledach.

            Sa w nauce bledy bardzo stymulujace. Jest slynna historia o Pierre Fermat,
            ktory napisal na marginesie ksiazki, ze potrafi dowiesc nierozwiazalnosci
            pewnego rownania diofantycznego, ale margines jest za maly by to rozwiazanie
            przytoczyc. Dzis wszystkim sie wydaje, ze on sie pomylil i nawet jest jasna
            hipoteza na czym polegal jego blad. Wielu matematykow probowalo dowiesc tego
            "Ostatniego twierdzenia Fermata" (nazywanego tez "Wielkim Twierdzeniem
            Fermata"). Udalo sie to zrobic dopiero w roku 1993 Andrew Wiles'owi. W dowodzie
            uzywa on olbrzymiej "maszynerii" jaka stworzyla matematyka 2 polowy 20 wieku.
            Blad Fermata zainspirowal stworzenie tej maszynerii, wiecej: zainspirowal
            on stworzenie nowych dzialow matematyki.

            Gdy z okazji udowodnienie Wielkiego Twierdzenia Fermata, odbywala sie
            uroczysta sesja Seminarium Bourbaki w Paryzu, jeden z glownych mowcow stwierdzil:

            "Zycze Panstwu abyscie sie pomylili tak jak Fermat!"

            :-)))
    • Gość: Zagłoba Odkrycie promieniowania N IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 20:40
      w kilka lat po odkryciu promieni X
      fizyk francuski Rene Blondlot
      odkrył promieniowanie N;
      odkrycie oparte było na progowych obserwacjach wizualnych;
      wkrótce potwierdziło je szereg innych fizyków:
      m.in. Charpentietr, Becquerel, Broca, Zimm;


      w 1904 Blondlota odwiedził amerykański fizyk R.W.Wood;
      Blandlot zademonstrował mu uginanie i pomiar promieniowania N na ekranie,
      na który trafiało ono po przejściu przez 2 mm szczelinę i aluminiowy pryzmat,
      na którym promienie N załamywały się jak światło na zwyczajnym szklanym
      pryzmacie;

      demonstrację przeprowadzono dwukrotnie, powtarzając ją na prośbę Wooda;
      za każdym razem wynik był identyczny;
      powtarzalność obserwacji jest jednym z głównych kryteriów weryfikacji
      doświadczenia w fizyce;
      wszystko zatem wyglądałoby wspaniale, gdyby nie to, że Wood...
      schował ukradkiem aluminiowy pryzmat do kieszeni przed powtórzeniem
      doświadczenia :-)
      • Gość: wujek Re: Odkrycie promieniowania N IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 17.05.06, 20:53
        Powiedzcie mi , bardzo proszę jak w końcu Ten Zagłoba miał na imię; jan czy
        Onufry.
        Dawno temu była na którymś forum sprzeczka, z której i tak nic nie wynikło.
        Proszę o odpowiedź.
        W.g. mnie Onufry.
        • Gość: Zagłoba Re: Odkrycie promieniowania N IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 21:08
          Jam jest imć Jan Onufry Zagłoba herbu Wczele
          Pierwszy Sarmata Rzeczpospolitej
          gfx.filmweb.pl/p/8964/po.60155.jpg
          • Gość: ewa Re: Przedstawmy sie IP: *.d4.club-internet.fr 17.05.06, 23:35
            to ja
            www.jedessine.com/MUSEE/SOPHIE/sorciere-3.jpg
            • onufry_na_wyjezdzie Re: Przedstawmy sie 18.05.06, 14:17
              Onufry nie przedstawi tu swojej fotki, poniewaz jest mezczyzna
              niezwykle atrakcyjnym ;-))) i jego fotka moglaby wywolac lawine listow
              od przedstawicielek plci pieknej, ktore to listy wytracilyby Onufrego
              ze stanu spotegowanej koncentracji, w jakim sie obecnie znajduje ;-)))

              Dzis na wykladzie w "wysunietej placowce badawczej" mial wyklad
              pewien Amerykanin, ktory mowil z silnym teksaskim akcentem.
              Trudno bylo go zrozumiec i jeden ze sluchaczy w koncu nie wytrzymal
              i zawolal:
              "Could you speak English !"

              :-)))

              • onufry_na_wyjezdzie Re: Przedstawmy sie 18.05.06, 14:24
                errata:

                Boze, co za straszna polszczyzna (!) :

                Dzis na wykladzie w "wysunietej placowce badawczej" mial wyklad

                ->

                Dzis w "wysunietej placowce badawczej" mial wyklad

    • Gość: Zagłoba Trudne początki telegrafii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.06, 17:27
      W 1840 roku Morse uzyskał patent na telegraf (2-bitowy :-).
      Ciekawe, że w 1832 r. dr Charles T.Jackson z Bostonu prezentował
      elekromagnes zdobyty w Europie. Później twierdził on, że idea telegrafu
      jest jego własna i że przekazał ją Morse'owi na pokładzie "Sully" w drodze z
      Francji do USA.

      Co również ciekawe Morse uruchomił swój telegraf już w 1838 r., a patent został
      na jego prośbę opóźniony, bo próbował sobie zapewnić wcześniej prawa patentowe
      w Europie. Bez powodzenia - i nic dziwnego:

      W 1837 r. w Europie opatentowano 5-igłowy telegraf Wheatstone'a (5-bitowy :-).

      Jednocześnie Charles Wheatstone we wspłpracy z Great Western Railroad
      zbudował 13-milową linię takiego telegrafu w Londynie.

      Wiąże się z tym pewne anegdotyczne zdarzenie:

      Pewnego ranka na perzedmieściach Londynu znaleziono trupa kobiety,
      a wcześniej widziano mężczyznę opuszczającego jej dom;
      okazało się, że podobny osobnik wsiadł do osobowego pociągu do Londynu;
      zatelegrafowano i ujęto go na dworcu w Londynie, gdy wysiadał z pociągu;
      ciekawe, że wystąpiły kłopoty ze zrozumieniem rysopisu mordercy;
      5-bitowy telegraf mógł objąć jedynie 31 znaków - zrezygnowano w nim z litery Q;
      komunikat zawierał zdanie: "jest ubrany jak Kwaker" (zamiast "Quaker");
      długo trwało zanim telegrafista domyślił się, co znaczy ów "Kwaker";
      • Gość: Zagłoba Re: Trudne początki telegrafii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.06, 17:55
        W 1844 roku Morse uruchomił linię telegrafu z Waszyngtonu do Baltimore,
        z czym wiąże się kolejna anegdota:

        Na konwencie Demokratów w Baltimore, niejaki Silas Wright został nominowany
        na wiceprezydenta z ramienia tej partii; współpracownik Morse'a
        Alfred Vail zatelegrafował do Morse'a, który powiadomił Wrighta, a ten
        odrzucił nominację i po paru minutach Vail zaprezentował to na konwencie;
        nikt mu nie uwierzył i wysłano specjalną delegację do Waszyngtonu :-)

        Nota bene nie tylko telegraf, ale nawet słynny alfabet Morse'a nie jest tak do
        końca jego autorstwa (chociaż sama idea takiego alfabetu należy
        najprawdopodobniej do niego): powinien on się na dobrą sprawę nazywać raczej
        alfabetem Vaila, który go opracował dobierając najczęściej używane litery
        alfabetu do najprostszych znaków tego znanego kodu;
    • magdalenka20z Re: Humor w nauce 18.05.06, 21:04
      Dowcip opowiedział nam na wykładzie profesor językoznawstwa:

      Językoznawcy doszli do wniosku, że w języku polskim jest za mało przypadków,
      postanowili więc wprowadzić kilka dodatkowych:
      Intymnik (kto? z kim?)
      Łapownik (kto? komu?)
      Wygryźnik (kto? kogo?)
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce 19.05.06, 16:40
        magdalenka20z napisała:

        > Dowcip opowiedział nam na wykładzie profesor językoznawstwa:
        >
        > Językoznawcy doszli do wniosku, że w języku polskim jest za mało przypadków,
        > postanowili więc wprowadzić kilka dodatkowych:
        > Intymnik (kto? z kim?)
        > Łapownik (kto? komu?)
        > Wygryźnik (kto? kogo?)


        Moze jeszcze:

        Kopniak (kto? kogo?)
        Wazeliniak (kto? komu?)
        Osmieszacz (kto? kogo?)

        itd itp ;-)))
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: wyklady, wyklady ... 19.05.06, 12:45
      Wiesci z "wysunietej placowki badawczej":

      Odbywa sie tu akurat konferencja. Wiekszosc wykladow wyglada tak:
      jakis mlody czlowiek szamocze sie przy tablicy, chce powiedziec
      o wszystkim co wie i swoj czas (1 godzina) wykorzystuje do maksimum.
      Po takim wykladzie jedno jest pewne: sluchacze maja bol glowy!

      Ale dzis wystapil pewien wiekowy mistrz w swoim fachu. Mowil spokojnie,
      na tablicy pisal najwazniejsze rzeczy i to tak, ze kazdy mogl je odczytac.
      Po 50 minutach zapytal chairmana:
      "Ile jeszcze mam czasu do dyspozycji?"
      Chairman odpowiedzial:
      "10 minut."
      A wtedy ten wykladowca rzekl:
      "Ale ja juz wiecej nie mam nic do powiedzenia."
      I ... dostal owacje na stojaco ;-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: paniom i panom ku rozwadze IP: *.d4.club-internet.fr 19.05.06, 20:04
        Ten wykladowca naprawde zasluzyl na owacje!

        --------------------------------------------------------------------------------
        Uwaga na okragle kostki w kwadratowych dziurach!
        *
        Smieje sie ze wszystkiego ze strachu przed koniecznoiscia placzu.
        *
        Przewidywanie jest sztuka trudna, zwlaszcza gdy dotyczy przyszlosci.
        *
        Moja glowna wartosc:
        znajduje u siebie wiele ulomnosci
        Moja glowna ulomnosc:
        znajduje u siebie wiele wartosci
        *
        Gdy bylem maly chcialem zostac panem swiata, dzis jestem zadowolony gdy moge
        byc panem siebie.
        *
        Pieklo jest ono droga do Piekla?

        Powiedzieli: Beaumarchais , Seguela, F. Blanche



        Attention aux chevilles rondes

        dans les trous carrés

        Rire a pour devoir de tuer le ridicule qui, hélas!

        par les temps qui courent,

        ne tue plus personne.

        Jacques Séguéla

        Je me presse de rire de tout de peur d'être obligé d'en pleurer.

        Beaumarchais

        Prévoir est un art difficile,

        surtout en ce qui concerne le futur!

        Ma principale qualité:

        je me reconnais beaucoup de défauts.

        Mon principal défaut :

        je me trouve beaucoup de qualités.

        Francis Blanche

        Quand j'étais petit, je voulais devenir le maître du monde.

        Aujourd'hui,

        je suis déjà très content quand j'arrive à rester maître de moi.

        L'Enfer est-il le chemin vers

        l'Enfer

        • Gość: yepestis Re: Humor w nauce: James Błąd;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.06, 22:56
          dzisiaj znowu puscili Bonda w TV.
          Wątek "naukowy": transfer DNA obcej osoby drogą dożylną (kroplówka) powoduje
          całkowita zmianę wyglądu (na dawcy)... ściśnięcie kroplówki powoduje ogromny
          ból u pacjenta, w ogóle ten transfer DNA jest niezwykle bolesny... :D


          PS. Drogi Onufry, proszę, nie zamieszczaj errat do każdej swojej wypowiedzi,
          gdzie pojawił sie mały błąd, czytelnicy HwN są tolerancyjni i wyrozumiali.


          Co do DNA... Co powiecie na Klub DNA? www.testdna.pl/club_dna
          Daje ogromne mozliwości... np. "Od momentu zdefiniowania unikalnego profilu
          możecie Państwo zacząć korzystać ze swojej unikalności. Zamówcie Państwo
          certyfikatem DNAClub, T-shirt z swoim unikalnym kodem, kartę identyfikacyjną z
          profilem DNA lub wisiorek z zatopionymi genami".
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: James Błąd;) IP: *.d4.club-internet.fr 19.05.06, 23:49
            ten wisiorek z zatopionymi genami na urodziny poprosze
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: amuzycznosc IP: *.d4.club-internet.fr 20.05.06, 18:06
              Czy wiecie, ze istnieje genetycznie zdeterminowana anomalia, ktora powoduje ze
              muzyka staje sie nieprzyjemnym dla ucha halasem? Naukowiec Izabella Peretz,
              specjalizujaca sie w psychoneurologii,uwaza ze wrazliwosc na rytm, melodie i
              akordy jest cecha genetyczna wystepujaca u wiekszosci populacji ludzkiej.
              Amuzycznosc, brak tej percepcji,moze wystepowac u ludzi mowiacych kilkoma
              jezykami i posiadajacych normalny iloraz inteligencji.
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: James Błąd;) 22.05.06, 10:23
            Gość portalu: yepestis napisala:

            > PS. Drogi Onufry, proszę, nie zamieszczaj errat do każdej swojej wypowiedzi,
            > gdzie pojawił sie mały błąd, czytelnicy HwN są tolerancyjni i wyrozumiali.


            Szanowna Pani: prawo do erraty jest podstawowym prawem autora i jednym
            z fundamentow demokracji.

            Uklony - Onufry
            • Gość: yepestis Re: Humor w nauce: James Błąd;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 19:27
              Szanowny Onufry, mozliwość poproszenia o nieumieszczanie errat również jest
              fundamentalnym prawem demokracji. Pozdrawiam, pałeczka dżumy
              • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: James Błąd;) 24.05.06, 12:09
                Gość portalu: yepestis napisał(a):

                > Szanowny Onufry, mozliwość poproszenia o nieumieszczanie errat również jest
                > fundamentalnym prawem demokracji. Pozdrawiam, pałeczka dżumy

                ==================
                Szanowna Pani,

                Mam do Pani sporo sympatii i nie zamierzam wchodzic z Pania w spory;-)))
                Powiem tylko tak: demokracja nie jedno ma oblicze. Ja jestem zwolennikiem
                tej ktora obecnie nazywa sie "zachodnia" i ktora panuje w Europie Zachodniej.
                Polska ma tez swoja tradycje demokracji, ktorej skladnikiem bylo "liberum
                veto". W takiej demokracji nie gustuje.

                Nadal uwazam, ze jest niezbywalnym prawem kazdego autora piszacego na FH
                umieszczenie erraty jezeli uzna on/ona to za wskazane.

                Serdecznie pozdrawiam,
                Onufry

                PS. Teraz bede w watku w piatek.
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka !!! 22.05.06, 10:18
      Kogo dotyczy ponizszy wierszyk? W jakim okresie zyl i czego dokonal w nauce?

      Czy wiecie kto zacz Mikolaj z Kuzy?
      Znaja go pierwsze nauki tuzy:
      astronom tudziez biolog,
      filozof i teolog;
      kardynal, co .. uwiodl liczne muzy!
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka !!! wskazowka 22.05.06, 15:10
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > Kogo dotyczy ponizszy wierszyk? W jakim okresie zyl i czego dokonal w nauce?
        >
        > Czy wiecie kto zacz Mikolaj z Kuzy?
        > Znaja go pierwsze nauki tuzy:
        > astronom tudziez biolog,
        > filozof i teolog;
        > kardynal, co .. uwiodl liczne muzy!


        ======================

        Wskazowka: bohater zagadki urodzil sie w Bernkastel-Kues; przez wielu
        uwazany jest za ostatniego filozofa Sredniowiecza i pierwszego filozofa
        Renesansu.

        ;-)))

        (Onufry zjawi sie w watku w srode).

        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka !!! wskazowka IP: *.d4.club-internet.fr 22.05.06, 16:57
          Wedlug Wikipedii chodzi o Nicolausa Cusanusa urodzonego okolo 1400.
          Mysliciel ten , wyznawca uczonej niewiedzy uwazal Boga za zbieznosc
          przeciwstawna. Zajmowal sie oznaczeniem kwadratury kola i rektyfikacja
          luku.Wazna postac dla KK. Gdyby zyl we wspolczesnym swiecie moglby zostac
          mistrzem perfomance:-))
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 24.05.06, 11:06
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Wedlug Wikipedii chodzi o Nicolausa Cusanusa urodzonego okolo 1400.
            > Mysliciel ten , wyznawca uczonej niewiedzy uwazal Boga za zbieznosc
            > przeciwstawna. Zajmowal sie oznaczeniem kwadratury kola i rektyfikacja
            > luku.Wazna postac dla KK. Gdyby zyl we wspolczesnym swiecie moglby zostac
            > mistrzem perfomance:-))

            ======================

            Brawo, to jest dobra odpowiedz!

            Poswiece tej niezwyklej postaci kilka postow, bo warto. Na poczatek
            taki wierszyk:


            Slawa wielkiego Kuzanczyka,
            astronoma i polityka,
            doprawdy jest wieczna
            tak jak Droga Mleczna,
            fugi Bacha i matematyka.

            ;-)))
            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 24.05.06, 11:36
              W XV wieku dwaj geniusze — Mikołaj z Kuzy (1401-1464) i Leonardo da Vinci
              (1452-1519) rozświetlają drogę od średniowiecza do epoki nowożytnej38. Niemiec
              Nicolaus Krebs albo Chrypffs (Mikołaj z Kuzy), biskup Brixen i kardynał, „jest
              świadkiem jesieni średniowiecza, a także wiosny czasów nowożytnych”39. „Może
              uchodzić równocześnie za człowieka średniowiecza i człowieka renesansu...”40.
              Wiele jest powodów, „aby w Mikołaju z Kuzy widzieć myśliciela epoki przejściowej
              i postać renesansową”41.

              Jego bogaty dorobek obejmuje szereg prac matematycznych. Przeprowadza „pierwsze
              w średniowieczu wnikliwe badania nad długością okręgu. Najważniejszym jego
              dokonaniem jest podanie wzoru na przybliżoną rektyfikację okręgu, ważnego dla
              rozwoju geometrii opisowej”42. Colerus pisze: „Wystarczy podkreślić, że
              Kuzańczyk — i to zapewne jako pierwszy — w sposób jasny i oryginalny przedstawił
              okrąg jako wielokąt o nieskończonej liczbie boków”. Nieco dalej dodaje, że
              „nowoczesna geometria, ze swymi punktami i prostymi do nieskończoności, ani na
              jotę — przy zachowaniu odpowiednich proporcji — nie odchodzi od koncepcji
              Kuzańczyka i jej, rzecz jasna, nie przeczy”43.

              Wedle słów Perroya: „W Niemczech narodził się jeden z najprężniejszych umysłów
              tamtych czasów, Mikołaj z Kuzy”. „Kontynuując prace XIV-wiecznych uczonych
              odrzuca geocentryzm, na faktach opiera obserwację, a na obliczeniach — nowożytną
              astronomię, w której wkrótce zasłynie jego uczeń Regiomontanus”. „Matematyka
              miała według niego być opoką wszelkiej nauki, metodą opisywania świata, którego
              jedność głosił”. „Podążając jego śladami, niemiecki humanizm przybrał charakter
              bardziej naukowy niż w innych częściach Europy”44.

              Mikołaj z Kuzy utrzymuje, że Ziemia nie jest środkiem wszechświata; jest
              mniejsza od Słońca i większa od Księżyca, jak możemy się przekonać obserwując
              zaćmienia Słońca. Słońce, Ziemia i pozostałe ciała niebieskie znajdują się w
              ruchu i różnią się prędkością poruszania. Obserwator na naszej planecie może
              sądzić, że ta pozostaje nieruchoma, a inne ciała niebieskie są w ruchu, ale
              gdyby znalazł się na Słońcu, na Księżycu czy na Marsie, to wówczas te planety
              uznałby za nieruchome. Ziemia „przede wszystkim wykonuje w ciągu dwudziestu
              czterech godzin ruch obrotowy dookoła własnej osi”45.

              „Mikołaj z Kuzy jest prekursorem Kopernika, a jego matematyczne metody
              obliczania, pomiarów i myślenia, które wprowadza do nauk przyrodniczych,
              zwiastują nadejście ery Keplera”. „Propagował mierzenie pulsu zegarem oraz
              badanie za pomocą wagi wydzielin ludzi chorych i zdrowych; zwracał także uwagę
              na ciężar właściwy metali”46. „Pracował dużo z wagą, którą stosował do
              najróżniejszych pomiarów w fizyce, meteorologii i medycynie. Wiele z jego
              pomysłów zostało wprowadzonych w życie w czasach Galileusza”47. „Mówił o
              gęstości powietrza, wynalazł barometr i pomysłową sondę, która pozwala w krótkim
              czasie oszacować głębokość rzeki lub jeziora”48.

              Kepler często cytuje go w swych pracach. Te cytaty odnoszą się zarówno do
              astronomicznych hipotez biegłego w tej dziedzinie kardynała, jak i do jego
              teorii geometrycznych oraz matematycznych rozważań dotyczących nieskończoności.
              „Mikołaj z Kuzy wywarł niewątpliwie silny wpływ na Leonarda da Vinci, Giordana
              Bruna, Kopernika i Keplera; jego potwierdzenie absolutnej wartości zasady
              continuum w matematyce i formalne uznanie okręgu za wielokąt o nieskończonej
              liczbie boków stanowią fundament Stereometria doliorum vinariorum Keplera,
              początek geometrii niepodzielnych w XVII wieku”. „Leonardo swą matematyczną
              wiedzę zawdzięcza w dużej mierze Luce Paciolemu — przeczytał jego Summę, gdy
              tylko się ukazała, a później zaprzyjaźnił się z nim. Znał także Alberta z
              Saksonii, Jordanusa Nemorariusa oraz Mikołaja z Kuzy, który wywarł na niego
              niewątpliwy wpływ między innymi poprzez De transmutationibus geometricis”49.
              Dynamika Leonarda da Vinci oparta jest na teorii impetu, a konkretna forma, jaką
              jej nadał, zdradza wpływy Alberta z Saksonii i Mikołaja z Kuzy. O Leonardzie da
              Vinci tak pisał Perroy: „Wiele czerpał z Kuzańczyka, ale korzenie jego nauki
              sięgają jeszcze głębiej, aż do XIV wieku”50.
              • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 24.05.06, 11:44
                1440 - De docta ignorantia (O oświeconej niewiedzy) Mikołaja z Kuzy (1401-1464).
                Uważany przez jednych za ostatniego filozofa średniowiecza, przez innych za
                pierwszego myśliciela Odrodzenia, Mikołaj z Kuzy (zwany Kuzańczykiem) był
                Niemcem. Nawiązywał do Dionizego Pseudo-Areopagity i do Proklosa, posiadał
                niezwykłe uzdolnienia spekulatywne, pozwalające kojarzyć go z Heglem (który
                wszakże nie znał jego pism). Kuzańczyk przeciwstawia się energicznie
                scholastyce, według której zasady logiki stanowią również prawa rządzące
                rzeczywistością. Jego zdaniem, prawda nie podlega zasadzie sprzeczności, lecz
                stanowi jedność przeciwieństw. I tak krzywizna okręgu przybliża się do prostej w
                miarę jak koło osiąga wielkość nieskończoną. W Bogu, który jest nieskończony,
                sprzeczności skończonych bytów zanikają, gdyż Bóg jest jednocześnie maksimum i
                minimum, jest wszędzie i nigdzie. Poznanie rozumowe, które obraca się w kręgu
                przeciwieństw, zdaniem Kuzańczyka, powinno być przekroczone za pośrednictwem
                intelektualnej intuicji, chwytającej jedność. Wraz z nią ginie złudzenie, że
                człowiek znajduje się w centrum Wszechświata, albowiem centrum znajduje się
                wszędzie i nigdzie (można w tym poglądzie zobaczyć zalążek nowoczesnego
                perspektywizmu). Kuzańczyk jest również autorem traktatu: De possest oraz dzieła
                będącego krytyczną analizą Koranu De cribratione Alchorani (1461), w którym
                dowodzi, że posługując się metodą krytyczną, muzułmanin jest zdolny odnaleźć w
                Koranie prawdy chrześcijaństwa.
                • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 24.05.06, 11:53
                  Czy istnieja cywilizacje pozaziemskie? Wielu uczonych sie ku temu sklania.
                  Oto fragment pewnego artykulu:

                  "Najlepszym przykładem takiego podejścia jest Mikołaj z Kuzy - wybitny niemiecki
                  teolog, myśliciel, przyrodnik a przy tym kardynał. Ten hierarcha Kościoła,
                  żyjący w latach 1401 - 1464, w swym dziele pt. "De docta ignorantia" ("O uczonej
                  niewiedzy") pisze tak (cytat ten również podajemy za "Przewodnikiem Katolickim"):

                  "... Jeśli Bóg jest ośrodkiem świata i tym, co zewsząd otacza wszystkie regiony
                  gwiazd, i jeśli od Niego pochodzą mieszkańcy różnych regionów obdarzeni naturami
                  różniącymi się doskonałością, to zapewne nie jest tak, że niebiosa i gwiazdy są
                  próżne, a tylko ta nasza Ziemia zamieszkała, ale na innych gwiazdach są
                  mieszkańcy innego rodzaju, niż ci, którzy zamieszkują Ziemię..."

                  Kilka faktów wydaje się wielce interesujących:

                  1)Mikołaj z Kuzy umarł na dziewięć lat przed narodzinami Mikołaja Kopernika, a
                  więc w czasach, gdy "świat akademicki" uważał Ziemię za centralny punkt
                  wszechświata.

                  2)Autora tej myśli Kościół nigdy nie uznał ze heretyka. Nigdy wobec niego nie
                  wyciągnięto żadnych konsekwencji. Biorąc pod uwagę mentalność ówczesnego
                  Kościoła wydaje się to wprost niewiarygodne.

                  3)Mikołaj z Kuzy pisze: "... obdarzeni naturami różniącymi się doskonałością..."
                  Trudno dziś orzec, czy był on również otwarty na myśl, że inne istoty
                  zamieszkujące wszechświat są doskonalsze od człowieka. Wydaje się to jednak dość
                  prawdopodobne. W każdym razie w mądrości swej przeczuwał to, co my - którzy
                  zajmujemy się także badaniami idącymi w tym właśnie kierunku - już wiemy.


                  • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 24.05.06, 11:58
                    A teraz dla wielbicieli filozofii, rozwazania Leszka Kolakowskiego
                    o filozofii Mikolaja z Kuzy:

                    ===

                    Mikołaj z Kuzy

                    (Fragmenty wykładu prof. Kołakowskiego)

                    Można się spierać o to, czy Mikołaj z Kuzy (Kuzańczyk, Cusanus) jest pisarzem
                    schyłku średniowiecza czy już człowiekiem Renesansu. Ale taka lub inna na to
                    odpowiedź mało się przyczynia do rozumienia jego myśli.
                    Był pewnie najbardziej wnikliwym umysłem XV wieku. Stała za nim i wspierała go
                    tradycja spekulatywnej mistyki neoplatońskiej, chrześcijańskiej lub pogańskiej:
                    Plotyn, Proklos, Pseudo-Dionizy, Anzelm, Eckhart. Zajmowały go nade wszystko
                    dziwne paradoksy i sprzeczności powstające w myśleniu o tym, jak nieskończone i
                    skończone mają się do siebie. Nieskończone i skończone to Bóg i stworzenia, ale
                    nie tylko – również wielkości nieskończone i skończone w matematyce. Ciągnął
                    więc Kuzańczyk wątek, zaszczepiony kulturze europejskiej przez pitagorejczyków,
                    u których idee matematyczne i mistyczne żyły w symbiozie, wzajem się wspierając.
                    Później wśród platoników antycznych Proklos zwłaszcza szedł tymi koleinami.
                    Pisma Kuzańczyka należą do dziedziny mistyki spekulatywnej, czyli takiej, w
                    której rozważa się dziwną jedność tego, co skończone i co nieskończone, nie zaś
                    zdaje sprawę z własnego doświadczenia boskości. Kuzańczyk miał jednak własne
                    doświadczenia mistyczne. Najważniejsze i najbardziej znane swoje dzieło „O
                    uczonej niewiedzy” napisał, jak powiada, dzięki szczególnemu oświeceniu, jakiego
                    Bóg mu użyczył, gdy wracał statkiem z Konstantynopola.

                    „Uczona niewiedza” to wyrażenie, które ma być powtórzeniem sławnego
                    sokratejskiego „wiem, że nic nie wiem”, ale w szczególnych okolicznościach
                    duchowych, mianowicie w medytacji nad sprawami boskimi w doświadczeniu
                    chrześcijańskim. W dialogu „O Bogu ukrytym” chrześcijanin z poganinem
                    dyskutujący powiada, iż czci Boga, którego nie zna. Kto mówi, że ma wiedzę o
                    Bogu albo wiedzę w ogóle, jakąkolwiek, jest szalony. Prawda jest jedna i jest
                    jednością obecną we wszystkim, jak też jedynka jest w każdej liczbie, a tą
                    prawdą niewypowiadalną i nieprzekraczalną jest Bóg sam. Bóg nie ma imienia, nie
                    jest więc niczym, skoro „nic” ma imię, właśnie „nic”. Nie jest też czymś, bo
                    „coś” nie może być wszystkim, lecz jest ponad czymś i niczym. Skoro zaś wszystko
                    jest z niego, nie może uchodzić za to raczej niż tamto. Kuzańczyk mówi czasem
                    podobnie jak mędrcy buddyjscy: o Bogu nie można powiedzieć, że nosi imię jakieś
                    ani że nie ma imienia, ani że jedno i drugie. Nawet bycie nie może mu być
                    przypisane, jest On bowiem źródłem wszystkich zasad bycia i nie-bycia. Jego
                    prostota absolutna wyprzedza wszystko, co może albo nie może być nazwane.

                    Byt absolutny wymyka się przeto wszelkim siłom i zasobom mowy ludzkiej. Mimo to
                    Kuzańczyk, podobny w tej materii innym filozofom tej samej orientacji, nie może
                    się zadowolić samym tym zaprzeczeniem, które, gdyby był konsekwentny, zmusiłoby
                    go po prostu do milczenia; on wiele o Bogu mówi, jakoś stara się krążyć wokół
                    wielkiej tajemnicy, bez udawania, że ją może odsłonić. Rozum nasz również
                    dlatego jest bezsilny w próbach oswojenia absolutu, że rozum przywykł ufać
                    zasadzie sprzeczności. Gdy jednak mówimy o tym, co nieskończone, inna zasada
                    jest nam potrzebna: zbieżność przeciwieństw.

                    W Bogu wszystkie przeciwieństwa zbiegają się. Jest On największym, co być może,
                    nic przecież nie może Go przewyższyć. Ale nie może także stać się mniejszym niż
                    jest; co więcej, jest w całości we wszystkim, co istnieje. Jest przeto maximum i
                    minimum zarazem, i nie wolno o Nim powiedzieć, że mógłby czy może być pod
                    jakimkolwiek względem innym niż jest; przechodzenie od tego, co potencjalne, do
                    tego, co aktualne, nie stosuje się do Boga, On jest aktualnością spełnioną.
                    Skoro wszystko jest w Nim, jest On zwinięciem wszystkiego, a skoro jest On we
                    wszystkim, jest także wszystkiego rozwinięciem, a przy tym absolutna Jego
                    jedność pozostaje nienaruszona. Również wszechświat jest jednością, gdzie
                    wszystko jest we wszystkim – nie po prostu w tym sensie, że wszystkie jego
                    części oddziałują na siebie wzajem, ale w tym, że w tym uniwersalnym powiązaniu
                    każda rzecz staje się wszechświatem, choć niepodobna tego, oczywiście, dojrzeć
                    ani zwykłym rozumem objąć. Rozum zna rzeczy skończone i zróżnicowane, a z tego
                    skończonego nie sposób przejść do nieskończoności. Ponad rozumem jest jednak
                    wyższa władza duchowa – intelekt; i on właśnie zna zbieżność przeciwieństw.

                  • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 24.05.06, 15:40
                    Mikolaj z Kuzy pisal:

                    "... Jeśli Bóg jest ośrodkiem świata i tym, co zewsząd otacza wszystkie regiony
                    gwiazd, i jeśli od Niego pochodzą mieszkańcy różnych regionów obdarzeni naturami
                    różniącymi się doskonałością, to zapewne nie jest tak, że niebiosa i gwiazdy są
                    próżne, a tylko ta nasza Ziemia zamieszkała, ale na innych gwiazdach są
                    mieszkańcy innego rodzaju, niż ci, którzy zamieszkują Ziemię..."

                    Za podobne poglady Giordano Bruno zostal spalony na stosie. Mikolaj z Kuzy
                    musial byc wytrawnym politykiem, skoro glaszac takie poglady zostal
                    kardynalem. To bardzo zagadkowa postac, nie mieszczaca sie w zadnej
                    "szufladce".

                    Czy ktos w tym watku moze cos dodac na jego temat?

                    ;-)))
                    • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) IP: *.d4.club-internet.fr 25.05.06, 13:11
                      Joseph Ashbrook( 1918-1960), zasluzony dla literatury astronomicznej, wydawca i
                      redaktor Sky&Telescope w rubryce Astronomica Scapbook zamieszczal teksty
                      dotyczace historii astronomii, sylwetki wizjonerow itp. W zbiorze jego
                      najlepszych artykulow i grafik znajduje sie grafika, bez dokladnego oznaczenia
                      autora,przedstawiajaca kosmiczny model wedlug Kardynala Nicolasa Casnusa.
                      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Mikolaj z Kuzy (1401-1464) 26.06.06, 10:31
                        Gość portalu: ewa napisał(a):

                        > Joseph Ashbrook( 1918-1960), zasluzony dla literatury astronomicznej, wydawca
                        > i redaktor Sky&Telescope w rubryce Astronomica Scapbook zamieszczal teksty
                        > dotyczace historii astronomii, sylwetki wizjonerow itp. W zbiorze jego
                        > najlepszych artykulow i grafik znajduje sie grafika, bez dokladnego oznaczenia
                        > autora,przedstawiajaca kosmiczny model wedlug Kardynala Nicolasa Casnusa.


                        ============================

                        Dostalem bardzo gruntowne opracowanie zyciorysu i naukowych dokonan
                        Mikolaja z Kuzy. Jestem pod coraz wiekszym wrazeniem tej postaci.
                        Uwazam, ze powinna ona byc znacznie szerzej znana.

                        ***

                        Byl taki medrzec: Mikolaj z Kuzy
                        i choc pieszczony przez liczne muzy,
                        to skromnie twierdzil ze
                        "sam to on nic nie wie" -
                        gorszac tym zacne nauki tuzy.

                        ;-)))
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Aksjomat Wyboru ;-))) 22.05.06, 13:11
      Oto bardzo kontrowersyjny "Aksjomat Wyboru":

      "Axiom of Choice": Let C be a collection of nonempty sets. Then we can choose a
      member from each set in that collection. In other words, there exists a function
      f defined on C with the property that, for each set S in the collection, f(S) is
      a member of S.

      Aksjomat ten nie jest powszechnie akceptowany przez matematykow.
      Jedna z gwiazd naszego instytutu glosno protestuje gdy ktos
      na wykladzie stosuje ten aksjomat, a i zdarza sie ze opuszcza sale
      trzaskajac drzwiami ;-)))

      W instytucie przeprowadzono ankiete na jego temat. Za najbardziej oryginalna
      uwazam wypowiedz nastepujaca:

      "The Axiom of Choice is not true, but useful and therefore I accept it."

      :-)))
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Aksjomat Wyboru ;-))) 22.05.06, 14:05
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > Oto bardzo kontrowersyjny "Aksjomat Wyboru":
        >
        > "Axiom of Choice": Let C be a collection of nonempty sets. Then we can choose a
        > member from each set in that collection. In other words, there exists a functio
        > n
        > f defined on C with the property that, for each set S in the collection, f(S) i
        > s
        > a member of S.
        >
        > Aksjomat ten nie jest powszechnie akceptowany przez matematykow.
        > Jedna z gwiazd naszego instytutu glosno protestuje gdy ktos
        > na wykladzie stosuje ten aksjomat, a i zdarza sie ze opuszcza sale
        > trzaskajac drzwiami ;-)))
        >
        > W instytucie przeprowadzono ankiete na jego temat. Za najbardziej oryginalna
        > uwazam wypowiedz nastepujaca:
        >
        > "The Axiom of Choice is not true, but useful and therefore I accept it."
        >
        > :-)))

        =======================================

        Moze jeszcze jedna wypowiedz:

        "AC has played an important historical role in the foundations of mathematics,
        but this was long ago."

        ;-)))
    • Gość: docent Re: Humor w nauce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 12:32
      Francuscy naukowcy odkryli, że proces starzenia postępuje z wiekiem!
      poczytajcie na www.patafian.pl POLECAM!


    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka !!! 26.05.06, 09:39
      Uczniem Mikolaja z Kuzy byl Regiomontanus. Czym wslawil sie on w nauce?

      :-)))
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka !!! wskazowka 26.05.06, 12:22
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > Uczniem Mikolaja z Kuzy byl Regiomontanus. Czym wslawil sie on w nauce?
        >
        > :-)))

        =======================

        Wskazowka: bohater zagadki wniosl znaczacy wklad do nowozytnej astronomii.
        Ale czego konkretnego dokonal?

        :-)))
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka !!! wskazowka IP: *.d4.club-internet.fr 26.05.06, 15:14
          Mi sie najbardziej podoba zegar sloneczny "portable" zrobiony przez Johannesa
          Müllera dla papieza Pawla II. Naprawde na czasie!
        • babcia.vveatherwax Re: Humor w nauce: Zagadka !!! wskazowka 26.05.06, 16:20
          współpracował z Marcinem Bylicą z Olkusza – wspólnie opracowali tablice
          astronomiczne oraz "Disputationes inter Viennensem et Cracoviensem super
          Cremonensia in planetarum theoriae deliramenta" ("Dialog między Wiedeńczykiem i
          Krakowianinem o bredzeniach Gerarda z Kremony na temat teorii planetarnych").
          - dzieło to, o humorystycznym dla nas tytule, było kolejną z prac Regiomontanusa
          na temat astronomii. Zajmował się on przekładem i rekonstrukcją utworów
          Ptolemeusza.

          Jako ciekawostkę dodać można, że Regiomontanus był pierwszym uczonym, który
          wydał _drukiem_ pracę naukową (było mu łatwo, gdyż druk dopiero raczkował -
          działo się to w roku 1474).

          Założył on zresztą drukarnię (a także obserwatorium astronomicze i warsztat
          mechaniczny) w Norymberdze, zdobywając dla realizacji swych projektów bogatego
          sponsora (Bernharda Walthera).
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Dwoch logikow IP: *.d4.club-internet.fr 28.05.06, 15:09
            spotyka sie.
            "Czesc stary! Mam dobra nowine!Ostatnio moja zona wydala na swiat nasze
            pierwsze dziecko"
            "To jest dziewczynka czy chlopiec?"
            "Tak".
            • Gość: pampa nie na temat IP: *.autocom.pl 29.05.06, 13:31
              A teraz nieśmieszne pytanie od lajkonika, który uwierzy we wszystko, bo sam nie
              ma pojęcia, a pyta bezczelnie tu bo nie zna innych znawców, których mógłby
              zapytać, niż Wy.

              Na co u kaduka jest wzór F=nd2 ???
              Dwójka to kwadrat ma być.

              Będę zaszczycona odpowiedzią.

              Z wyrazami szacunku i wierności czarnomagicznemu forum, a.
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce 31.05.06, 10:39
      Pewien profesor opowiedzial mi jak to po wojnie organizowal zycie naukowe
      wsrod spolecznosci matematycznej w pewnym miescie. Duzy problem stanowilo
      zwlaszcza Kolokwium, czyli cotygodniowe spotkanie wszystkich matematykow
      polaczone z ogolnym wykladem. Przychodzilo nan niewiele osob. W zwiazku
      z tym ow profesor przez wiele lat z uporem maniaka powtarzal wsystkim
      napotykanym matematykom:

      "Tak jak katolicy chodza do kosciola co niedziele, tak matematycy
      chodza co piatek na kolokwium".

      Ow profesor odniosl sukces. Dzis kolokwium w tym miescie peka w szwach.

      :-)))
      • Gość: yepestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 19:11
        Pamiętam, jak uczyłam sie pisać. Literki poznawalismy stopniowo, a prace domowe
        polegały na układaniu zdań z juz poznanymi. No i kiedyś wymysliłam piękne
        zdanie: Kot pije mleko. Mama mi powiedziała, że "l" to tak jak "t", tylko ze
        nieprzekreślone:).
        Zeszyt dostałam z adnotacją, ze strzałką w stronę "l": "nie znamy tej litery"
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: wyklady, wyklady... 01.06.06, 14:40
      Kiedys na wykladzie wykladowca uzywal wielokrotnie dwu liter
      psi oraz ksi. W pewnym momencie jeden ze sluchaczy podniosl
      sie zdenerwowany z miejsca i ruszyl do wyjscia z sali, oswiadczajac:
      "Na tym wykladzie mi sie psiksi."

      :-)))
      • eilean_donan Re: Humor w nauce 05.06.06, 17:56
        Pewnego razu do gabinetu Mikołaja Beketowa (1827-1911 rosyjski fizyk i chemik)
        wbiegł służący i zawołał:
        - Mikołaju Mikołajewiczu! W pana bibliotece są złodzieje!
        Uczony oderwał się od obliczeń i spokojnie zapytał:
        - A co czytają?
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: najkrotsza recenzja 07.06.06, 11:32
      W czasopismie recenzujacym opublikowane artykuly naukowe, ukazala sie
      pewnego dnia taka recencja: "Artykul ten jest tlumaczeniem z rumunskiego
      na wloski mego artykulu ..., ktory ukazal sie w ... .

      W ciagu 2 miesiecy ta strona zniknela z wszystkich egzemplarzy owego
      czasopisma we Wloszech (!)
      • Gość: yepestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 21:36
        kilka tekstów wygrzebanych z notatek z wykładów:

        -pozostałości martwej komórki pozostają jako martwa materia organiczna

        -opis prostego bioreaktora, który wygląda jak bęben na rolkach, obracająca się
        rura o dość dużej średnicy: z jednej strony dostarcza się powietrze, a z
        drugiej strony to się toczy

        -nie jest to prosta krzywa zależności

        -intermediat pośredni

        -błona cytomembranowa
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce-witamy gosci IP: *.d4.club-internet.fr 15.06.06, 18:02
          k43.pbase.com/o4/89/475089/1/53793035.OriginalSempedrawingmantippinghat.jpg
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce-witamy gosci 16.06.06, 12:44
            Dziekujemy!! Juz jedziemy!!!

            Anegdotka nt. Mistrzostw Swiata w Footballu.
            W przeprowadzonej tutaj ankiecie na temat
            finalu, najtezszy umysl podal:
            Szwajcaria-Ghana 1:0.

    • Gość: nfa Humor akademicki IP: *.autocom.pl 17.06.06, 08:42
      Socjalizm - bardzo uciążliwa dla spoleczeństwa forma przejściowa od kapitalizmu
      do kapitalizmu, lansowana dawniej (a nawet obecnie) przez niekwestionowane
      autorytety naukowe
      www.nfa.pl/articles.php?topic=29
      Łatwo jest bezkrytycznie krytykować.

      takze ilustrowany www.nfa.pl/articles.php?id=257 np. dr(h)ab.ina
      akademicka, wyrównywanie poziomu akademickiego
    • girlmyself Gimnazjum 18.06.06, 16:39
      Biologia:

      Pani S. rozpoznaje nas po miejscach, gdzie siedzimy, gdyż imion naszych nie pamięta - lekcje mamy rzadko. Kiedyś ktoś się przesiadł i pani S. z rozpaczą powiedziała:
      - No pięknie, teraz będę musiała zmienić orientację.
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka!!!!! 19.06.06, 12:35
      "Humor w Nauce" odbyl specjalna sesje w Paryzu w miniony weekend.
      W zwiazku z tym zagadka: jakie 3 slynne budowle w Paryzu, oddalone
      od siebie o kilka kilometrow, sa polozone w linii prostej?

      (PS. Ewa jest "zwolniona" od odpowiedzi, bo ja zna.)

      :-)))

      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka!!!!! wskazowka 19.06.06, 16:13
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > "Humor w Nauce" odbyl specjalna sesje w Paryzu w miniony weekend.
        > W zwiazku z tym zagadka: jakie 3 slynne budowle w Paryzu, oddalone
        > od siebie o kilka kilometrow, sa polozone w linii prostej?


        Wskazowka: Wszystkie te 3 obiekty okresla sie w architekturze tym samym
        terminem, choc pochodza one z roznych okresow historii.

        :-)))
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka!!!!! wskazowka IP: *.d4.club-internet.fr 19.06.06, 17:29
          moze Orangerie i Jeu de paume?
          ;-))))))))))))))))
          • Gość: nfa żebry akademickie IP: *.autocom.pl 20.06.06, 08:02
            żebry akademickie
            www.nfa.pl/galeria/zebry_akademickie.jpg
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka!!!!! wskazowka nr 2 20.06.06, 09:37
            No coz, a wiec nastepna wskazowka: srodkowym elementem tej konfiguracji
            wspoliniowych 3 obiektow jest Luk Tryumfalny na Placu Etoile Charles de Gaulle.

            :-)))
            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce: Zagadka!!!!! rozwiazanie 20.06.06, 13:59
              Chodzi o trzy luki:

              Arc de Carouselle, Arc de Trioumphe, Arc de Defence.

              Ten pierwszy jest maly i oddziela Luwr od Ogrodow Touilleries,
              ten drugi jest ogromny i wienczy Pola Elizejskie,
              ten trzeci jest bardzo nowoczesny i jest centralnym punktem
              dzielnicy nowoczesnych biurowcow.

              Gdzie tu nauka ?: ano - architektura byla uwazana za dzial geometrii,
              i wielu architektow do dzis jest tego zdania.

              A humoru doszukajcie sie sami ;-)))
    • Gość: gruska Re: Humor w nauce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.06, 12:44
      Tekst z czasów zamierzchłych, czyli mojego okresu liecealnego - fizyk: "Cierpka
      przyjemność płynąca z analizy nonsensu - oto uczucie towarzyszące mi podczas
      lektury waszych sprawdzianów" Zabił nas tym stwierdzeniem. Do dziś recytujemy
      to bez zająknięcia, takie wrażenie zrobił... Ogólnie był (jest nadal) bardzo
      elokwentny. Miło go wspominam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja