Humor w nauce

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 21:16
      Jeszcze o Hilbercie. Byl on profesorem na czolowym wowczas niemieckim
      uniwersytecie w Getyndze. Na tym samym uniwersytecie jego starszym kolega byl
      Felix Klein. Hilbert byl "czystym matematykiem" i mial w glebokiej pogardzie
      tych ktorzy dazyli do praktycznych zastosowan matematyki. Klein natomiast byl
      znany z tego, ze interesowal sie takze zastosowaniami. Raz w roku organizowal
      on bankiet, na ktorym uczeni spotykali sie z ludzmi przemyslu i on tradycyjnie
      wyglaszal tam toast. Niestety pewnego razu zachorowal i szukal kogos, kto go
      zastapi. Poprosil o to Hilberta, ktory usilowal wymigac sie, ale w koncu ulegl
      i poszedl na bankiet. Staral sie jak mogl i zaczal swoj toast tak:

      - Prosze Panstwa, prosze sie absolutnie nie obawiac, ze kiedykolwiek matematyka
      czysta i stosowana beda ze soba w konflikcie - to nigdy nie nastapi albowiem
      matematyka czysta i stosowana nie beda mialy ze soba NIGDY NIC A NIC WSPOLNEGO !
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 07.08.05, 00:41
      Nernst nie lubil wprowadzania do nauki nowych oznaczen. Kisedy zjawila sie nowa
      jednostka "hertz", zauwazyl ironicznie.
      - Ja rowniez proponuje wprowadzenie nowej jednostki. Bedzie ona oznaczala
      szybkosc przeplywu 1 litra na sekunde. Nazywac sie bedzie "Falstaff".

      PS - dla niehumanistow (choc i ja sam "scisly", ale uwielbiam Szekspira)
      przypomnienie. Falstaff - Szekspirowski hulaka, cynik i samochwal. Sienkiewicz
      wzorowal na nim swojego Zaglobe.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 07.08.05, 00:56
      Amerykanski fizyk Robert Milikan (1868-1953) byl niezwykle rozmowny. Koledzy
      pokpiwali z niego, proponujac ustanowienie nowej jednostki, mianowicie - "kan",
      ktora bylaby jednostka rozmowosci, jej zas tysiaczna czesc, czyli "milikan"
      oznaczalaby rozmownosc bardziej niz przecietna.
      • frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 09:58
        Coś się nie zgadza, bo 1000 kanów to by był kilokan, a milikan to byłaby 1/1000
        kana.
        PZDR
    • czlonek_sojuszu Re: Humor w nauce 07.08.05, 01:33
      Nie pamiętam niestety o kim to anegdotka, ale rzecz działa się podczas rady
      wydziału na bardzo poważnym wydziale bardzo poważnego uniwersytetu. Jeden ze
      starych profesorów, emeryt, miał zwyczaj przychodzić na rady i wygłaszać długie
      tyrady na każdy możliwy temat, zaczynające się nieodmiennie od stwierdzenia:
      "Ja, jako starzec stojący jedną nogą w grobie uważam że...". Wszystkich obecnych
      niezmiernie to irytowało, ale ponieważ nie śmieli przerywać zasłużonemu i
      szanowanemu profesorowi, zmuszeni byli wysłuchiwać jego wystąpień. Któregoś razu
      ów profesor rozpoczął swoją wypowiedź od wiadomej kwestii, po czym zrobił
      dramatyczną przerwę dla lepszego efektu. W ciszy dało się usłyszeć głośny
      komentarz innego bardzo znanego profesora: "no postaw pan wreszcie i drugą nogę".
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 07.08.05, 17:46
      Mendelejew nie znosil telefonu i nie chcial go miec w domu.
      - Gdybym sobie zalozyl telefon - mawial - nie mialbym ani jednej wolnej chwili.
      Ja nie potrzebuje nikigo, a jesli ktos mnie potrzebuje, prosze bardzo, moze
      przyjsc.
      Ciekawe, czy dzisiaj Mendelejew wyglaszalby podobne stwierdzenia? Telefon
      stacjonarny, komorkowy, e-mail....
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 07.08.05, 17:48
      Helmholz twierdzil, ze kazda kropla alkoholu niszczy jeden pomysl naukowy.
      Zapytany, co o tym sadzi, Bayer odparl:
      - Owszem, ale dwa litry piwa sie nie licza.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 07.08.05, 17:50
      • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 07.08.05, 17:53
        Ooops, przepraszam, nacisnalem "Enter" za wczesnie...
        Wilhelm Halwachs demonstrowal na wykladach latwa metode okreslania temperatury
        bez pomocy termometru: nalezy przytknac palec do rozgrzanego przedmiotu i
        liczyc sekundy az do chwili, kiedy sie go oderwie z okrzykiem "Au". Liczba
        sekund jest zalezna od temperatury.
        • annabellee1 Re: Humor w nauce 07.08.05, 22:38
          Ja zamiast anegdot dowcipyo matematykach, skoro to humor ..
          1) Facet leci balonem, zawiało mocniej i zboczył z kursu. Nie wie gdzie jest.
          Schodzi niżej nad ziemię i pyta człowieka, nad którym przelatuje:

          - Gdzie ja jestem?

          - W balonie.

          - Czy pan jest matematykiem?

          - Tak. A skąd pan wie?

          2) Kobieta pyta inną kobietę w tramwaju:

          - Proszę pani, ile przystanków jest do dworca?

          - Dwa.

          Kobieta przejeżdża dwa przystanki i upewnia się zwracając się do tej samej pani:

          - Teraz wysiadam, prawda?

          - Nie. Teraz cztery.
          • jestem-tu Re: Humor w nauce 07.08.05, 23:48
            Witam,
            w zeszlym roku w watku humor profesjonalny bylo bardzo fajne:
            Przed pustym domem siedzi biolog, fizyk i matematyk. Widza ze do domu wszedl
            jeden czlowiek a po jakims czasie wyszlo dwoch. Biolog mowi rozmnozyl sie.
            Fizyk mowi,ze blad pomiaru wynosi 1. Matematyk po chwili: jak teraz jeden
            czlowiek wejdzie do domu, to dom ponowie bedzie pusty.
          • matya Re: Humor w nauce 27.08.05, 20:48
            annabellee1 napisała:

            > Ja zamiast anegdot dowcipyo matematykach, skoro to humor ..
            > 1) Facet leci balonem, zawiało mocniej i zboczył z kursu. Nie wie gdzie jest.
            > Schodzi niżej nad ziemię i pyta człowieka, nad którym przelatuje:
            >
            > - Gdzie ja jestem?
            >
            > - W balonie.
            >
            > - Czy pan jest matematykiem?
            >
            > - Tak. A skąd pan wie?

            i ciag dalszy:

            - poniewaz udzielil Pan jak najbardziej poprawnej i jak najbardziej
            bezuzytecznej odpowiedzi
            • Gość: mk3 Re: Humor w nauce IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.11.05, 13:37
              > - poniewaz udzielil Pan jak najbardziej poprawnej i jak najbardziej
              > bezuzytecznej odpowiedzi

              słyszałem to w wersji ze wsparciem tech. Microsoftu
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 08.08.05, 01:53
      Einstein przyjaznil sie ze slynnym pianista Arturem Schnablem, ktory mu nieraz
      akompaniowal do gry na skrzypcach.
      Pewnego razu wykonywali jakas trudna sonate Mozarta i Einstein miejscami
      falszowal; Schnabel kilkakrotnie zwracal mu na to uwage, ale w koncu stracil
      cierpliwosc.
      - Alez nie tak, Albercie - zawolal walac piescia w klawisze. - To idzie tak -
      raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy. Na milosc boska, czy ty nie potrafisz liczyc?
      • Gość: dff Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 22:42
        Gość portalu: Biolog napisał(a):

        > Einstein przyjaznil sie ze slynnym pianista Arturem Schnablem, ktory mu nieraz
        > akompaniowal do gry na skrzypcach.
        > Pewnego razu wykonywali jakas trudna sonate Mozarta i Einstein miejscami
        > falszowal; Schnabel kilkakrotnie zwracal mu na to uwage, ale w koncu stracil
        > cierpliwosc.
        > - Alez nie tak, Albercie - zawolal walac piescia w klawisze. - To idzie tak -
        > raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy. Na milosc boska, czy ty nie potrafisz liczyc?

        hahaha :D bo nie potrafił :P wiadomo przecież, że Einstein poza tym, że był
        genialnym fizykiem, był też beznadziejnym matematykiem
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 17.11.05, 00:10
          hahaha :D bo nie potrafił :P wiadomo przecież, że Einstein poza tym, że był
          > genialnym fizykiem, był też beznadziejnym matematykiem

          Chciałbym wiedzieć skąd Pan/Pani czerpie takie rewelacje?
          Mnie ta uwaga o Einsteinie - beznadziejnym matematyku nieźle rozbawiła
          - Humor w nauce całą gębą !!!
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 09.08.05, 00:51
      - Wszyscy mnie wypytuja, co ty teraz piszesz - uzalala sie zona Einsteina. - A
      ja im odpowiadam, ze nie wiem. Robie wrazenie idiotki. Czy moglbys mi
      powiedziec w przyblizeniu, o co chodzi?
      Einstein zamyslil sie na chwile i nagle jego twarz rozjasnila sie.
      - Wiesz co? - zawolal. - Jesli sie beda pytali, oswiadczysz, ze wiesz, o co
      chodzi, ale nie mozesz powiedziec, bo to wielka tajemnica.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 09.08.05, 00:56
      Lekarze zabronili Einsteinowi palenia, ale uczony nie potrafil sie wyrzec tego
      nalogu.
      - Ktora to z kolei dzis fajka? - pyta stroskana zona.
      - Pierwsza.
      - Jak to pierwsza? Przeciez przed chwila widzialam...
      - No, wiec druga.
      - Wykluczone. Co najmniej czwarta - nie daje za wygrana zona.
      - Alez moja droga - smieje sie Einstein. - Przeciez mi nie wmowisz, ze jestes w
      matematyce mocniejsza ode mnie.
    • Gość: Mufka Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 09:41
      Nie wiem czy to bedzie dowcip w powszechnym rozumieniu tego slowa, zdarzenie
      dotyczy profesora S., wybitnego jezykoznawcy i prywatnie bardzo zacnego
      czlowieka. Jak maja to w naturze wybitne jednostki profesor czesto zapominal o
      spotkaniach itp. Pewnego razu spoznil sie na egzamin z gramatyki okolo pol
      godziny, wpadl na sale wykladowa w czapeczce rybackiej, z wedka i wiadrem i
      mowi: Ja przepraszam panstwa bardzo zupelnie mi wypadlo zglowy ze mamy dzis
      egzamin :) (to historia zaslyszana, moj maz byl studentem profesora)



      ----------------------------
      A to juz moje wspomnienia ze studiow. profesor W. od logiki, bardzo
      inteligentny czlowiek i oczywiscie jeszcze bardziej "zakrecony". Nie pamietam
      juz dokladnie co tlumaczyl, w kazdym razie uzyl stwierdzenia: "i to jest pewne
      jak to ze dzis mamy czwartek" na to jeden ze studentow: "dzis jest piatek panie
      profesorze", na co profesor: "piatek ?!, to ja bardzo panstwa przepraszam..." i
      wybieg z sali :)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 23:59
      Cos z autopsji. W czasie moich studiow prowadzilismy konkurs na nastepujacy temat.
      Od czasu do czasu zdarza sie, ze wykladowca pomyli sale i zaczyna mowic wyklad
      nie do tych sluchaczy, do ktorych wyklad powinien byc adresowany. Za moich czasow
      rekord nalezal do pewnego profesora, ktory "nadawal" przez 17 minut, zanim
      zorientowal sie ze pomylil sale.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 10.08.05, 00:15
      Moze i smieszne, moze i nie...
      Poniewaz Pan Profesor jest mocno uposledzony sluchowo (oczywiscie bez nazwisk i
      uczelni)wymieniajac aparat sluchowy na coraz silniejszy, nie dziwne, ze nie
      doslyszy pytania szczegolnie z konca sali. Ale ktoregos dnia, pobil chyba swoj
      rekord. Mialem problem do skonsultowania i rozmawiam z nim tak 50 cm od niego.
      Problem dotyczyl przypadku pellagry (deficyt kwasu nikotynowego) - czesty u
      chorych z chrobliwa otyloscia (konkrety: 2 pacjenci 550 funtow i 825 funtow
      TAK!!! nie pomylka). Przedstawiam panu przypadki, a on caly czas mi mowi o
      LECZENIU TEGO TYPU OTYLOSCI (gastric bypass etc). Probuje zwekslowac rozmowe na
      niacin, a pan profesor znow... Padlem. Po odpowiedz poszedlem do biblioteki.
      PS. znalazlem odpowiedz, ale na zywo....
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 10.08.05, 01:43
      Bunsen spotyka zone kolegi, ktora prowadzi za reka mala dziewczynke.
      - Ile lat ma ta ladna dziewczynka?
      - Cztery.
      - Jak to, nie wiecej niz cztery? Nigdy nie przypuszczalem, ze czteroletnie
      dziecko potrafi juz chodzic. To doprawdy niezwykle.
      • Gość: humanista Z ryjem w chmurach IP: 213.227.24.* 10.08.05, 17:55
        Jak mawiał mój kolega - humaniści chadzają z ryjem w chmurach. Coś w tym jest -
        Witold Doroszewski (zacny językoznawca, ten od słownika) miał dwóch synów.
        Pewnego dnia ich niania przybiegła mocno przerażona i mówi: "Panie profesorze!
        Zenuś [jeden z jego synów] wybił sobie zęba!!!". Na to pan profesor ze
        zdumieniem: "A to on ma już zęby???"
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 10.08.05, 01:50
      Jedrzej Sniadecki byl przez pewien czas czlonkiem wilenskiego
      stowarzyszenia "Szubrawcow". Ze wzgledu na swoj dowcip, otrzymal tam przydomek
      Mikolaja Reja.
      Kiedy Sniadecki kupil majatek w powiecie oszmianskim, sasiedzi,
      litewskie "zubry", patrzyli na niego bardzo niechetnie. Byl dla nich
      czlowiekiem nizszego stanu - cyrulikiem.
      Na jakims zebraniu jeden z nich zapytal Sniadeckieo z przekasem, czy swego syna
      rowniez bedzie ksztalcil na doktora. Na co Sniadecki odpalil:
      - Moj syn na doktora za glupi, ale bedzie dobrym marszalkiem szlachty.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 10.08.05, 01:57
      Fizykochemik niemiecki Erich Pietsch mial bardzo zdolna, ale niezbyt
      pociagajaca doktorantke. Pewnego razu opowiada o niej swemu koledze.
      - Niech sobie pan wyobrazi, juz jej sie udalo wyodrebnic nowe, piekne cialo.
      - To jej sie przyda - krotko stwierdzil kolega.

      Dla niezorientowanych: w zargonie chemicznym czesto mianem ciala okresla sie
      substancje. Zeby bylo jeszcze smieszniej: w jezyku angielskim "cialo"
      i "substancja" tlumaczy sie jako "substance". No, zalezy od kontekstu. Bywa
      matter, body...
      Oj, przeciez to Humor w nauce a nie wyklad. Przepraszam, kajam sie.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:37
      Jest taki czesto powtarzany dowcip o naukowcach, ktory tu jeszcze sie nie pojawil.
      Otoz sprawa zasadniczej wagi dla naukowca jest posiadanie kochanki. Pytacie
      dlaczego ? Bo zonie mowi on, ze idzie do kochanki, kochance - ze idzie do zony,
      a sam spokojnie idzie do ... biblioteki.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 23:19
      Recepta Fryderyka Joliot-Curie na Nagrode Nobla:

      Im dalej eksperyment jest od teorii, tym blizej mu do Nagrody Nobla.

      (Za A.K. Wroblewski "Uczeni w anegdocie")
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 13.08.05, 04:07
      W Wilnie mieszkal swego czasu felczer Marianski, komiczna figura, majaca m.in.
      pretensje do znajomosci laciny. Dogladal chorych, ktorymi opiekowal sie
      Sniadecki, golil Snadeckiego.... Podobne funkcje sprawowal takze i przy
      doktorze Szymkiewiczu.
      Pewnego razu Marianski zdaje Szymkiewiczowi raport o chorym, i powiada, ze jest
      z nim zle. Na to Szymkiewicz:
      - Nic dziwnego. Nic tam sztuka nie poradzi, gdzie natura odmawia poluszenstwa.
      Przeciez juz nasz ojciec, s.p. Hipokrates powiedzia: "Neminem captivabimus nisi
      iure victum" ["Nikogo nie uwiezimy, o ile go prawnie nie zasadzimy" pierwsze
      slowa przywileju szlacheckiego "Neminem captivabimus" z 1425-1435].
      - Jak, jak? - pyta chciwy laciny Marianski. - Jak powiedzial Hipokrates?
      Szymkiewicz powtorzyl z cala powaga sentencje, felczer zapisal ja, i tegoz
      dnia, golac Sniadeckiego, nie omieszkal pochwalic sie swa znajmoscia laciny.
      Sniadecki pohamowal smiech.
      - To pewnie doktor Marianski cie tego nauczyl? - pyta cyrulika.
      - Tak jest, panie profesorze.
      - A dlaczegoz nie powiedzial ci, co dalej mowi o tym Hipokrates: "Concordia res
      parvae crescunt, discordia maximae dilabuntur" [lacinski odpowiednik
      przyslowia:"Zgoda buduje, niezgoda rujnuje"].
      A coz to znaczy? - pyta Marianski, rad, ze upoluje jeszcze jedna sentencje.
      Znaczy to - tlumaczy Sniadecki - ze w najgorszych wypadkach, wezykatoria
      polozona na kark oddala niebezpieczenstwo.
      Cyrulik znow zapisuje sentencje i biegnie z powrotem do Szymkiewicza.
      - A ty co tu robisz? - dziwi sie doktor. - Masz cos nowego?
      - A bo panie doktorze, moze by temu choremu, co go dogladalem, zrobic jak radzi
      Hipokrates: "Concordia res parvae crescunt, discordia maximae dilabuntur"
      - Pan Sniadecki ci to doradzil? - domysla sie Szymkiewicz.
      - Wlasnie, panie doktorze.
      - Szalona pamiec ma profesor - pokiwal glowa Szymkiewicz. - Ale w tym wypadku
      to sie na nic nie przyda.
      Marianski opowiadal pozniej w calym Wilnie, ze Szymkiewicz uratowalby pacjenta,
      gdyby znal calego Hipokratesa. Ale coz, znal tylko poczatek. Tylko taki
      profesor jak Sniadecki, moze pochwalic sie pelna znajomoscia dziel ojca
      medycyny.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 14:55
        Szanowny Panie Biologu,

        Zna Pan wiele ciekawych anegdot o naukowcach z Wilna. Chcialbym zapytac - jezeli
        mozna - jakie jest Pana zrodlo odnosnie tych historyjek. Czy sa one opowiedziane
        w jakies ksiazce ? Ja rowniez zetknalem sie z kilkoma uczonymi wyksztalconymi
        przed wojna w Wilnie, ale wszyscy oni juz odeszli.

        Pozdrawiam,
        Onufry
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 10:27
          Szanowny Biologu,

          Przepraszam, jesli w poprzednim poscie zadalem niedyskretne pytanie.
          Niniejszym je wycofuje.

          Serdecznie pozdrawiam,
          Onufry
          • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 14.08.05, 16:48
            Drogi "Onufry".
            Usilowalem napisac do Pana na adres "Gazetowy", odrzucilo jako "adresat
            nieznany". Spiesze wiec odpowiedziec publicznie:
            Zrodlo: Waclaw Golembowicz, "Uczeni w anegdocie", wyd II, Wiedza POwszechna,
            Warszawa 1968.
            Pozdrawiam
            "Biolog"
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.ceti.pl 17.08.05, 13:32
              Drogi "Biologu",

              Jestem od kilku dni na urlopie daleko od internetu. Ale dzisiaj musialem wpasc
              do Krakowa i zajrzalem do kafejki internetowej. Znalazlem Pana list.
              BARDZO, BARDZO DZIEKUJE!
              Nie znalem do tej pory tej ksiazki Golembowicza.

              Pozdrawiam,
              Onufry
        • haesaa Re: Humor w nauce 14.08.05, 21:18
          Wspaniały wątek!

          A czy mogłabym zadać bardzo niedyskretne pytanie Onufremu?
          Czy Onufry ukończył XIV LO w Warszawie?

          Pozdrawiam,

          Haesaa
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.ceti.pl 17.08.05, 13:32
            Odpowiadam: NIE jestem absolwentem tego liceum.

            Pozdr.
            O.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 15.08.05, 19:48
      ym razem cos spoza branzy nauk scislych.
      Tekst jest wklejony z ksiazki Karola Olgierda Borhardta, "Znaczy Kapitan",
      rozdzial "Wieza Swietojanska:
      Profesor Bossowski będąc przez szesnaście lat adwokatem w Rzymie, opanował on
      sposób myślenia Rzymian, tych twórców najbardziej ścisłego prawa. Jednym z
      pytań - jakie przeszły do historii w anegdotach o profesorze - było to, które
      odnosiło się do widoku z Wieży Świętojańskiej, najwyższej wieży kościelnej w
      Wilnie, wznoszącej się tuż obok uniwersytetu.
      - Proszę pana! Proszę mi powiedzieć, co pan zobaczy u stóp Wieży
      Świętojańskiej, jeśli pan na nią wejdzie? - każde swe pytanie profesor
      Bossowski rozpoczynał od dobitnie wypowiedzianego „proszę pani” lub „proszę
      pana”.
      Przyszły adwokat lub sędzia, zdumiony tak naiwnym pytaniem, odpowiadał, że
      zobaczy domy, ludzi, ulice. Jeden powiedział nawet, że zobaczy konie.
      - Proszę pana! - wyjaśniał niestrudzenie profesor Bossowski - pan jest
      prawnikiem i ja pana pytam: co pan zobaczy z Wieży Świętojańskiej oczyma
      prawnika?
      Po wielu początkowo widzianych „domach i ludziach” zobaczyliśmy wreszcie p
      r z e d m i o t y i p o d m i o t y s t o s u n k ó w p r a w n y c h.
      • frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 10:11
        Podobnie prof.Tobor z UŚ: "Jak pan patrzy na koleżankę, to co pan widzi? Ładną
        laskę pan widzi? PODMIOT PRAW I OBOWIĄZKÓW!!!"
      • Gość: Lili Re: Humor w nauce IP: *.range81-156.btcentralplus.com 22.09.06, 20:38
        EEeeeee,tam, przedmioty z podmiotami!Ze znaczy Kapitana najlepsza jest papuga
        która zamawiała węgiel.:P
    • Gość: ICU RN Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 16.08.05, 20:41
      Z seminarium przygotowujacego na egzamin specjalizacyjny w Intensywnej Opiece
      (tzw. CCRN). Wyklada - Dr. Laura Gasparis Vonfrolio, RN, PhD - nieprzecietnie
      mocna w temacie i z wybitnym poczuciem humoru. Fragment. Przepraszam, jesli nie
      bede calkowicie zrozumiany, tlumaczenie kazdego slowa zepsuloby dowcip.
      "Jak cztamy wymiki ABG (Rownowagi Kwasowo-Zasadowej).
      Otoz znajdujemy sie w kraju ABG, gdzie, jak w Ameryce, wszyscy maja, imie,
      nazwisko i drugie imie. Jestesmy w ciazy (smiech na sali) - w kraju ABG PANOWIE
      tez moga byc w ciazy. Rodzi sie dziecko ABG.
      Pytamy - "Jak sie nazywasz Dzidziusiu?"
      Bardzo proste: nazwisko ma 2 szanse: Wyrownana albo Niewyrownana.
      Imie tez ma tylko 2 szanse: Kwasica albo Zasadowica.
      Jak pytamy? Proste: Patrzymy na pH. Np. pH = 7.1. O, Dzidzius sie nazywa
      Niewyrownana Kwasica.
      Tak, ale teraz co zrobic z drugim imieniem: Metaboliczna czy Oddechowa?
      Ot, pytamy: "Kto jest twoim tata Dzidziusiu? Pan CO2 jest ojcem, czy Pan NaHCO3
      jest Ojcem. Patrzymy na pCO2 i NaHCO3. I tu np. bedzie pCO2 53, NAHCO3 - 26. O,
      tu mamy tatusia. Pan CO2, czyli Oddedchowa. Krotko: Dzidzius nazywa sie
      Niewyrownana Kwasica Oddechowa."
      I prosze mi wierzyc, metoda "na tatusia" dziala. Szczegolnie, kiedy trzeba
      szybko decydowac.
      Pozdrawiam z ICU (no, chwilowo wolne).
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 19.08.05, 02:41
      Poniewaz "Onufry" jest (o ile mi wiadomo) na wakacjach, musze (hi hi!
      musze????) wzmoc troche swoja aktywmosc, poza moimi "malutkimi" i "jeszcze
      mniejszymi" (tymi 20-200nm).
      A wiec: ad rem:
      Ampere jest na proszonym obiedzie. Nagle odsuwa talerz i wola na caly glos:
      - To jedzenie jest niemozliwe. Kiedy nareszcie moja siostra nauczy sie, ze
      przed przyjeciem nowej kucharki nalezy sie przekonac, czy umie ona gotowac.
      Drobiazg. Ampere po prostu zapomnial, ze nie jest u siebie w domu.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 19.08.05, 02:45
      Do Bayera przyjechal raz z Zurychu profesor Eugen Bamberger (1857-1932).
      Podczas kolacji, na ktorej bylo kilku innych uczonych, Bamberger wyciagnal
      tubke z odkrytym przez siebie alkaloidem i pokazal ja Bayerowi ze slowami:
      - To najpiekniejsze cialo, jakie kiedykolwiek znalazlem w swoim zyciu.
      A na to Bayer:
      - Znalazl pan cialo znacznie piekniejsze, swa wlasna zone.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 19.08.05, 02:51
      Amerykanski fizyk niemieckiego pochodzenia James Franck (1882 - ?), laureat
      Nagrody Nobla w roku 1925, opowiadal nastepujaca historyjke:
      "Przysnil mi sie raz nieboszczyk Carl Runge, wiec go pytam, czy na tamtym
      swiecie wszystko wiedza z fizyki. A na to Runge: 'Ma sie prawo wyboru - albo
      mozna wiedziec wszystko, albo tez tyle, ile sie wiedzialo na Ziemi. Ja
      osobiscie wybralem to drugie. Przeciez musi byc piekielnie nudne, gdy sie juz
      wszystko wie'..."
    • Gość: BC Re: Humor w nauce IP: *.srtb01.resnet.ubc.ca 19.08.05, 05:18
      John Nash - laureat nagrody Nobla z ekonomii (94). Tytułem wstępu warto
      powiedzieć, że Nash jest osobą dotkniętą chorobą psychiczną i często jego
      "dziwactwa" nie są śmieszne, często jednak ocierają się o klasyczne wyskoki
      "zbzikowanych profesorów". Przytaczam trzy historyjki świadkami których był
      uniwersytecki kolega J. Nasha.

      ---

      Lata dziewięćdziesiąte. Nawroty choroby Nasha. Od dłuższego czasu izoluje się on
      od współpracowników - większość czasu spędza w kafeterii siedząc samotnie przy
      stoliku. 1994 - Nobel dla Nasha. Władze wydziału nie mogą nie zareagować - na
      poczekaniu urządzają szybką "recepcję" z kawą i ciastkami. Nash pojawia się jako
      jeden z ostatnich. Od razu staje przy stole z ciastkami i zaczyna je pałaszować
      ze smakiem. Machnięciem ręki kwituje ciche gratulacje kolegów i nieśmiałe
      zachęty organizatorów do wygłoszenia jakiegoś przemówienia. Robi się cicho,
      ludzie wyglądają na zakłopotanych i powoli wymykają się do biur. Nash (nieobecny
      duchem) pije powoli kawę. Do Nasha podchodzi powoli jego kolega, profesor R.
      Nagle Nash rzuca tekstem (wypowiedzianym całkiem na serio) "Nie wiem jaka to
      okazja, ale mają dziś tu bardzo dobre ciastka".

      ---

      Po nakręceniu filmu "Beautiful Mind" Nash był jednym z pierwszych zaproszonych
      na 'prywatną projekcję'. Spytano się go po filmie jak mu się podobało. "Mało
      ciekawe" opowiedział "ale ten główny bohater to całkiem przystojny".

      ---

      Pewnego dnia do Nasha przyszedł profesor R. z prośbą o recenzję książki. Nash
      wziął wydruk do ręki, przeczytał kilka linijek i rzucił (swym zwykłym
      "nieobecnym" tonem): "O! To o teorii gier. Zapewne ciekawe, ale nie wiem czy zda
      się panu a coś moja opinia. Nigdy w życiu nie miałem żadnej książki o teorii
      gier więc nie wiem czy ta jest dobra czy nie". (małe wyjaśnienie - Nash był
      jednym z głównych twórców nowoczesnej teorii gier)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja