Gość: abc Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 22:33 Oto anegdota, którą można znaleźć w podręczniku chemii dla gimnazjalistów: Świadectwo szkolne Berzeliusa Oto fragment świadectwa szkolnego Berzeliusa, jednego z najsłynniejszych chemików: "Z urodzenia chłopiec ma podstawy dobre, ale jego obyczaje są złe. Jego przyszłość jest wątpliwa ..." Berzelius pokazywał ten dokument studentom i dodawał: Każdy śledź jest rybą, ale nie każda ryba jest śledziem. Bywają wałkonie, z których wyrastają uczeni, ale nie każdy wałkoń musi stać się wybitną postacią ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 23:52 Jest znanych sporo powiedzeń fizyków o ich wyższości nad chemikami. 200 lat temu J.-B. Biot mówił, że "chemicy to tylko kucharze". F. Bloch (laurat Nagrody Nobla z fizyki w 1952 r.) mawiał: "Kiedy chemicy wkraczają na moje pole badań, to znak, że najwyższy czas je opuścić!" Odpowiedz Link Zgłoś
bazyliszek4 Re: Humor w nauce 30.10.05, 02:12 Gość portalu: abc napisał(a): > Jest znanych sporo powiedzeń fizyków o ich wyższości nad chemikami. w tym samym stylu - kolega historyk nazywa archeologów "ci od łopaty". ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 19:07 dziś w szkole pan od matematyki powiedział taki dowcip - myślę, że się tu nadaje Inżynier, fizyk i matematyk dostali takie same zwoje siatki ogrodzeniowej. Przy pomocy tej siatki mieli ogrodzić jak największą powierzchnię terenu. Inżynier stwierdził, że jego uczyli aby używać jak najwięcej kątów prostych, więc ogrodził kwadrat. Fizyk wiedzial, że to koło, którego brzegiem jest siatka ma najwiekszą powierzchnię i tak zrobił. Wydawawało się więc, że matematyk nie ma szans wygrać. A jednak wygrał: otoczyl siebie siatką i zadeklarował, że JEST NA ZEWNĄTRZ !!! (przepraszam jesli ten dowcip się tu nie nadaje) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 00:10 Gość portalu: alicja napisał(a): > dziś w szkole pan od matematyki powiedział taki dowcip - myślę, że się tu nadaj > e > > Inżynier, fizyk i matematyk dostali takie same zwoje siatki ogrodzeniowej. > Przy pomocy tej siatki mieli ogrodzić jak największą powierzchnię terenu. > Inżynier stwierdził, że jego uczyli aby używać jak najwięcej kątów prostych, > więc ogrodził kwadrat. Fizyk wiedzial, że to koło, którego brzegiem jest > siatka ma najwiekszą powierzchnię i tak zrobił. Wydawawało się więc, że > matematyk nie ma szans wygrać. A jednak wygrał: otoczyl siebie siatką > i zadeklarował, że JEST NA ZEWNĄTRZ !!! > > > (przepraszam jesli ten dowcip się tu nie nadaje) Mówie za siebie: dowcip przedni! - jeśli lekcje z panem od matematyki są równie ciekawe, to można tylko pozazdroscić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:44 Od czasu do czasu zdarza się, że człowiek próbuje przekroczyć granicę, zapomniawszy np o wizie albo o tym, że paszport stracił ważność. Czasem to trafia na matematyka, który w takiej sytuacji próbuje przekonać oficera służby granicznej, że własnie jedzie na super ważną konferencje i że bez jego udziału ta konferencja (o zasadniczej wadze dla nauki) się zawali. Na jednym z przejść granicznych miedzy Kanadą i USA jest pewien oficer, który w takiej sytuacji każe delikwentowi podac liczbe "pi" do szóstego miejsca po przecinku. Jeśli poda prawidłowo to przekroczy granice; jeśli nie poda - to nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 23:57 Opisana w poprzednim poście sytuacja jest niczym w porównaniu z tym co przeżył Igor Tamm (1895-1972) laureat Nagrody Nobla z fizyki. Podczas rewolucji mieszkał on w Odessie, gdzie było trudno o żywność. Pewnego dnia udał się on do pobliskiej wioski by za srebrne łyżki zdobyć coś do jedzenia. Odessa była w rękach bolszewików, ale była otoczona przez oddziały "białych". Jeden z tych oddziałów wkroczył do wioski gdzie był Tamm. Został on pojmany, a jego "miejski" wygląd spowodował, że został uznany on za bolszewickiego szpiega i skazany na śmierć. Zrozpaczony Tamm zawołał:- Nie jestem szpiegiem, lecz profesorem uniwersytetu w Odessie i przybyłem tu po jedzenie. - Ach tak - rzekl dowódca - a czego jesteś profesorem? - Matematyki- odpowiedział Tamm. - Matematyki?! - ryknął dowódca. - Podaj mi więc ocenę błędu przy obcięciu szeregu Maclaurina na n-tym wyrazie, Jezeli tego nie potrafisz, zginiesz ! Tamm, nie wierząc własnym uszom, trzęsąc się ze strachu pod lufami karabinów, rozwiązał problem. - W porządku - powiedział dowódca, rzucając okiem na rozwiązanie - mówiłeś prawdę, więc jesteś wolny. (Za A.K. Wróblewski "Uczeni w anegdocie") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 22:36 Niektórzy naukowcy cierpią na kiepską pamięć, inni - na odwrót - obdarzeni są pamięcią fenomenalną. Takim osobnikiem był genialny holenderski fizyk H. A. Lorentz (1853-1928). Znany był z tego, że bardzo solidnie pracował ze swoimi doktorantami. Kiedyś zdarzył sie taki wypadek: doktorant Lorentza zgubił teczkę z napisaną pracą doktorską i wpadł w panikę bo nie był w stanie odtworzyć rozprawy. Gdy Lorentz się o tym dowiedział, uspokoił doktoranta i ... podyktował mu treść rozprawy z pamięci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 22:44 Nazewnictwo matematyczne zapożycza wiele nazw z języka potocznego. W matematyce mamy więc: rozmaitości, snopy, kiełki, wiązki; istnieją także pewne "podobiekty" zawarte we wiązkach które nazywa się "podwiązkami". Kiedyś Koło Naukowe Matematyków Uniwersytetu Warszawskiego zorganizowało szkołę poświęconą teorii wiązek. Szkoła ta odbywała się w Domu Kultury w pewnej wiosce na Suwalszczyźnie. Na drzwiach wejściowych i w kilku innych miejscach rozwieszono plakaty informujące o szkole i jej tematyce. Ku wielkiemu zdziwieniu uczestników, następnego dnia po rozwieszeniu plakatów, ktoś zamazał wszystkie "podwiązki" czarnym flamastrem. Okazało się, że zrobiła to w nocy kierowniczka Domu Kultury bo uznała, pisanie o podwiązkach w takim miejscu jest ... nieprzyzwoitością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 23:56 Jeszcze o nazwach w matematyce. Występują tam: ciała, pierścienie, ideały, jądra, ciała doskonałe, włożenia ciał itd. Czasem zabawne rzeczy zdarzają się przy tłumaczeniu nazw matematycznych z jednego języka na inny. Pewien typ ciągów liczb naturalnych został nazwany w języku angielskim "perversion" (perwersja). Niemcom ta nazwa wydała się zbyt frywolna i ten sam typ ciagów nazywają "Toleranz" (tolerancja). Wniosek: w Niemczech tolerancja to perwersja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 29.10.05, 03:32 W pewnym laboratorium na polce z odczynnikami znajdowala sie butelka z alkoholem etylowym, oznaczona, jak nalezy: CH3CH2OH. Zawartosc jej ulatniala sie podejrzanie szybko, asystent wiec nakleil druga kartke: "Uwaga, Alkohol metylowy - CH3OH - PICIE GROZI SLEPOTA". Po kilku dniach asystent sywierdzil, ze poziom alkoholu w butelce znowu sie zmniejszyl, natomiast na etykiecie ktos dopisal: "Jedno oko ryzykuje". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Errata IP: *.hsd1.tx.comcast.net 29.10.05, 03:34 Sywierdzil = stwierdzil. Przepraszam z blad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mss71 Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 00:08 a nie C2H5OH ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 00:36 Oto prawdziwy humor w nauce w związku z sugerowanym składem nowego rzadu: Prof. Woźnicki - były rektor Politechniki Warszawskiej jako Minister Nauki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 08:46 Sprawa Galileusza. Jak wiadomo, Galileusz był zoobligowany, a następnie brutalnie zmuszony przez biskupów do odwołania wielu swoich poglądów naukowych (jedna z najbardziej skandalicznych kart w historii Kościoła). Słynne jest jego "A jednak się kręci" wypowiedziane na łozu śmierci. Ale on wykręcił jeszcze lepszy numer. Cenzura kościelna zoobligowała go do wykreslenia szeregu nieprawomyślnych zdań z jego egzemplarza "De Revolutionibus ..." Kopernika. On to zrobił, ale użyl do tego celu maksymalnie cieńko piszącego pióra, tak, że przekreślone zdania można bez trudu odczytać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 22:57 Hilbert bardzo starał się by Uniwersytet w Getyndze zatrudnił na stanowisku docenta Emmę Noether - wybitną matematyczkę. Gdy grono profesorskie wypowiadało się ostro przeciw temu pomysłowi, próbował argumentować tymi słowami: - Ależ proszę panów, to, że pani Noether jest kobietą, nie powinno stanowić przeszkody, przecież chodzi o wykłady, a nie o obecność w łaźni. Nie udało mu się postawić na swoim, ale znalazł wyjście: na wykładach firmowanych jego nazwiskiem, wykładała E. Noether. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fikumiku Re: Humor w nauce IP: 85.233.34.* 01.11.05, 14:07 Na cwiczeniach z chemii nieorganicznej przed pierwszym cwiczeniem ktos zapytal prowadzacego, jaki mozna zrobic blad w doswiadczeniu. Pan na to: - oczywiscie - zero W laboratorium slychac nasze jęki, wiec pan dodaje: - no, ewentualnie zero przecinek zero Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 21:34 John von Neumann (1903-1957), wybitny matematyk węgiersko-amerykański żydowskiego pochodzenia staje po śmierci przed obliczem Pana Boga. - Johnnny, tak naprawdę to ty nie masz do końca czystego sumienia; będzie trzeba dokładnie prześwietlić twoje życie - mówi Bóg. - Ależ Panie Boże, jesli taka będzie Twoja wola to gotów jestem nawet pójść do piekła, ale proszę zdradź mi odpowiedź na jedno pytanie, bo wprost umieram z ciekawości - odpowiada Johnny. - Jakie to pytanie? - Czy Hipoteza Riemanna jest prawdziwa?! (Hipoteza Riemanna jest najbardziej prestiżowym i jednym z najbardziej intrygujacych otwartych problemów matematycznych.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 21:37 Naukowcy czytając ksiazki lub artykuły, często umieszczają na marginesie swoje uwagi. W jednym z egzemplarzy "De revolutionibus" Kopernika (znajdującym się w New Haven), w miejscu gdzie rozważania autora o długosci pór roku zmącił chochlik drukarski, można znaleźć taki dopisek zdenerwowanego czytelnika: Der Himmel ist aber zum Narren worden er musz gehen wie Copernicus will. (Niebiosa musiałyby zgłupieć, gdyby zachowywały się zgodnie z wolą Kopernika). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 20:52 Dziś tematem dnia jest Kopernik, więc coś a propos. Zwykle jesteśmy instruowani, że w książkach nie nalezy pisać. Poniższa historia pokazuje, że to zalecenie może być nietrafne. Arthur Koestler w "Lunatykach", swej bestsellerowej historii dawnej astronomii (1959), nazwał "De Revolutionibus" Kopernika książką, której "nikt nie przeczytał". Owen Gingerich wraz z grupą przyjaciół spędził wiele lat podróżując po bibliotekach całego świata i przegladając 1. i 2. wydania tej książki. Zebrał on ogromny materiał dowodowy pokazujący jak bardzo pomylił się Koestler. Ten materiał to ... notatki na stronach książki poczynione przez czytelników. A byli wśród nich Kepler, Gallileusz, Tycho de Brahe ... by wymienić kilku. Polecam ksiązke Owen Gingerich: Kopernik, XVI-wieczny Internet i milion dolarów; KSIĄŻKA, KTÓREJ NIKT NIE PRZECZYTAŁ , Amber 2004 - i śmiało piszcie swe uwagi na stronach ksiazek! PS. Biologu, proszę o przejęcie pałeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 11:22 Nie byłoby nauki prawa albo byłaby o wiele uboższa, gdyby nie glossa - czyli pierwotnie właśnie dopisek na marginesie. Zresztą może po to marginesy wymyślono? Nb. mam fajną popularnonaukową książkę "Jak Irlandczycy ocalili cywilizację" i tam są cytowane bardzo fajne glossy erotyczne ze średniowiecznej Irlandii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce - do Biologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 23:58 Drogi Biologu, przejmij prosze na jakis czas pałeczke wątku z Twoimi ciekawymi opowiastkami. ------------------ To jak zaangażowani są w swą pracę matematycy oddaje chyba nastepujące wydarzenie z życia C.F. Gaussa - księcia matematyków. Naprawdę bardzo kochał on swoją żonę. Często myśląc o matematyce zatapiał się w myślach i przestawał reagować na otoczenie. Podobno gdy do zamyślonego Gaussa podbiegł służący mówiąc: - Panie Gauss, pańska żona umiera i chce pana zobaczyć, pólprzytomny uczony machinalnie odpowiedział: - Proszę powiedzieć, żeby poczekała, aż skończę dowód twierdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 05.11.05, 00:36 Dziekuje,drogi "Onufry". Pracy duzo, ale odetchnijmy na chwile. Pewien profesor dal studentowi temat pracy i kazal zapoznac sie z literatura. Po jakims czasie pyta: - No jak tam? Znalazl pan odpowiednie rozprawy? - Tak jest, panie profesorze, odnalazlem wszystkich autorow, nie moge odnalezc niejakiego "Ibida", do ktorego wszysy odsylaja. Ib. Ibid. - od "ibidem" - lacinskie "tamze". Odpowiedz Link Zgłoś
bee22 Re: Humor w nauce 05.11.05, 11:14 Onufry, Biolog, jesli macie mozliwosc zdobycia oryginalu polecam serdecznie www.amazon.co.uk/exec/obidos/ASIN/0192804030/qid=1131185580/sr=8-1/ref=sr_8_xs_ap_i1_xgl/202-3499318-7464649 pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bazyliszek4 Re: Humor w nauce 05.11.05, 22:05 to będzie nie do końca na temat. zwłaszcza, że ja jestem daleki od nauk ścisłych, ale co tam... omawiamy swoje prace na seminarium magisterskim. ot, taka luźna dyskusja kilku osób i promotora. ktoś ma jakieś pytania, wątpliwości, inny coś podpowie... koleżanka, która pisze pracę na temat twórczości Andrzeja Stasiuka i Jurija Andruchowycza - dwóch wspólpracujących ze sobą pisarzy i przyjaciół - zastanawia się głośno nad tytułem pracy. rzuca kilka mało satysfakcjonujących propozycji, wspólnie próbujemy stworzyć jakiś zgrabny tytuł. wreszcie, po głębokim namyśle koleżanka podaje, nie zdając sobie sprawy jak to zabrzmi, jeszcze jedną wersję tytułu: "Andruchowycz i Stasiuk - przyjaźń czy coś więcej?" nie muszę chyba opisywać reakcji pozostałych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 20:15 Procent dochodu narodowego przeznaczany przez władze Rzeczpospolitej Polskiej na nauke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 23:52 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Procent dochodu narodowego przeznaczany przez władze Rzeczpospolitej Polskiej > na nauke. TYLKO, ŻE TAK NAPRAWDĘ TO NIE JEST ŚMIESZNE ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 20:37 No to może coś o Paulim. Pewnego razu został on zaproszony do wygłoszenia wykładu w innym mieście. Po przyjeździe zapytał opiekującego się nim uczonego o adres dobrego kina (Pauli miał zwyczaj spędzania wieczoru w kinie, a dopiero potem - koło jedenastej - siadał do pracy). Następnego dnia opiekun spytał sie czy znalazł kino, na co Pauli odrzekł: - Ależ tak, pańskie instrukcje były całkiem dobre. Potrafi się pan wyrażać całkiem jasno gdy nie mówi pan o fizyce. (Za A.K. Wróblewski "Uczeni w anegdocie") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 21:33 Ulubiona historyjka wielkiego fizyka dunskiego Nielsa Bohra: W prowincjonalnym miasteczku, odcietym od wielkiego swiata byla niewielka gmina zydowska. Pewnego dnia rozeszla sie wiesc, ze do sasiedniego miasta przyjedzie z naukami slynny rabin. Postanowiono tam wyslac mlodego czlowieka zeby pilnie sluchal nauk rabina i zdal o nich sprawozdanie po powrocie. Kiedy mlody czlowiek wrocil do gminy powiedzial: "Rabbi wyglosil trzy nauki. Pierwsza z nich byla swietna zrozumiala i prosta. Zrozumialem kazde slowo. Druga byla jeszcze lepsza, gleboka i subtelna - nie zrozumialem wiele, lecz rabbi rozumial wszystko. Ale najwspanialsza byla trzecia nauka - stanowila wielkie i niezapomniane przezycie. Nie zrozumialem nic, a i rabbi rozumial niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 11.11.05, 19:29 Eugeniusz Berger (1882-1952), profesor Politechniki Lodzkiej byl czlowiekiem wszechstronnie wyksztalconym, uwazano go za chodzaca encyklopedie. Pewnego razu wspolpracownicy postanowili zrobic mu kawal i podjeli rozmowe o ... marchewce. - O - zawolal Berger. - Marchewka, daucus carota, jest jednym z najdawniejszych warzyw. Juz Rzymianie... Wyklad o marchewce, obejmujacy jej historie, gatunki, uprawe oraz chemie trwal dobre kilkanascie minut. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 16.11.05, 02:10 Chemik niemiecki Alfred Stock (1876-1946) przewodniczyl na zebraniu, gdzie prelegent opowiadal o wyodrebnianiu niektorych hormonow z moczu. Po skonczonym wykladzie Stock dziekuje za wyklad i konczy tymi slowami: - Jakze sprawdzaja sie w tym wypadku wieszcze slowa Fryderyka Schillera z jego "Wilhelma Tella" - "Stare znika, czas sie zmienia i nowe zycie kwitnie z uryn*..." * u Schillera jes oczywiscie "z ruin". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 16.11.05, 22:08 Dostalem dzis na wieczor "Humor francuski" z Biblioteki Stanczyka. Jest tam rozdzial o Humorze Zeszytow z roznych dzialow nauki. Posmiejmy sie! (Troche to inny typ humoru niz ten dotychczas obecny w tym watku). ;-))))))))))))) Nauki scisle: Blad moze byc prawdziwy albo falszywy. W zaleznosci od tego, czy ten kto go popelnil, pomylil sie czy nie. *** Geografia: W ciagu trzech lat Ziemia obraca sie przez 365 dni. Czwartego roku, wobec tego, ze jest zmeczona - kreci sie przez 366 dni i w ten sposob powstaja lata przestepne. *** Biologia: Slimak ma jednoczesnie plec meska i zenska, ale z tego nie korzysta. *** Historia: Napoleon umial dyktowac kilka listow naraz. Dlatego nazywamy go dyktatorem. *** Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 17.11.05, 17:36 Podczas pobytu w Wilnie Napoleon przyjmowal delegacje prodesorow tamtejszegp uniwersytetu. Dowiedziawszy sie, ze Sniadecki jest wykladowca chemii, zapytal z ironia. - A jakiejze chemii tez uczycie? - Takiej samej jak w Paryzu - odparl Sniadecki bez namyslu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 18.11.05, 06:44 Czas na "poezje": Otto N. Witt - "Bolesciwa chinolina". Bylem niegdys mlody i zwalem sie benzenem, To piekne byly chwile. Nie brano mi za zle, zem mieszkal z tiofenem, Nie znany byl i tyle. Lecz smutna ma dola, bo zjawil sie uczony, Sila nas rozdziela, Trawi mnie kwasami, az wreszcie wycienczony, Stracilem przyjaciela. Pozniej - jakiez moga okrutniejsze byc dzieje - Nadeszlo nitrowanie*. Przestalem byc soba, postradalem nadzieje Na wszelkie zmartwychwstanie. Piekna byla niegdys mej czasteczki budowa Tak bardzo symetryczna. Jakze zeszpecila ja grupa nitrowa, Ta, brr, nieorganiczna. Kwasy pic i opilki zelazne gryzc musialem. Kto opisze te zgroze. Lecz wlasnie w taki sposob w aniline** odbywalem Moja metamorfoze. Wreszcie zgodnie z obecna nowa, najnowsza moda Na te - no - chinoline, Potraktowano mnie piekna Skraupa*** metoda, A ja myslalem - gine. Nareszcie spokoj. Juz jestem chinolina. Czy to awans? Mozliwe. Lecz moja czasteczka ciagle benzen wspomina, Gdziez te czasy szczesliwe! * = Nitrowanie - proces bezposredniego dzialania kwasu azotowego na zwiazki aromatyczne w wyniku ktorego przylacza sie grupa nitrowa (NO3). Produktem nitrowania benzenu (C6H6) jest nitrobenzen (C6H5NO2). ** - Aniline (aminobenzen - C6H5NH2) otrzymuje sie z nitrobenzenu w procesie redukcji. *** = Zdenko Skraup (1850-1910) chemik austriacki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 22:40 W pewnym instytucie matematycznym w tym kraju, od kilku miesiecy przebywa doktorant z Turcji. Czlowiek to o szerokich horyzontach, interesujacy sie historia Polski, czytajacy sporo i zadajacy sporo pytan. Jego jedno pytanie (bedace logiczna konsekwencja jego lektur o Polsce) zwalilo mnie i kolegow z nog. Pytanie brzmialo: Jaki jest wplyw hierarchii Kosciola Katolickiego w Polsce na aktualny stan badan w polskiej matematyce w ? W tym pytaniu cos jest - nieprawdaz? Zarowno ja jak i moi koledzy pokladalismy sie dlugo ze smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś