meehow1 Pauli i Einstein 15.01.06, 00:40 Jeszcze jedna historia o Paulim. Przez ostatnie 20 lat życia Einstein usiłował stworzyć wspólną teorię wszystkich oddziaływań fizycznych. Wydaje się, że odniósł w tej sprawie porażkę, gubiąc się w raczej bezowocnych rozważaniach. W tym czasie Pauli chciał polecić Einsteinowi jakiegoś młodego naukowca na asystenta. W liście do Einsteina napisał mniej więcej coś takiego: "Wadą tego młodego człowieka jest to, że nie bardzo potrafi odróżnić fizykę od matematyki. Z drugiej strony Ty, Mistrzu, też dawno już straciłeś tę zdolność". Czytając te wszystkie anegdotki o Paulim, wydaje mi się, bliskie kontaky z nim nie musiały wcale być przyjemnością... Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 09:47 A teraz pseudonaukowiec – Trofim Łysenko. Za czasów Stalina kierował rozwojem radzieckiej biologii, a de facto doprowadził do długotrwałego zahamowania odkryć w tej dziedzinie w ZSRR. Upowszechniał „odkrycia” znane ruskim chłopom od wieków np. wystawianie ziaren zbóż na zimno przed zasiewem, które nazwał jaryzacją. Był absolutnym ignorantem, gdy Władimir Engelhardt pokazał Łysence próbkę kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA), ten roześmiał mu się w twarz: „Mówicie głupstwa! DNA jest kwasem, kwas jest cieczą, a to jest jakiś proszek!” Oczywiście w tamtych czasach ideologia była ważniejsza niż nauka, stąd np. uznanie przez Łysenkę własnych teorii jako jedynej dopuszczalnej nauki, ponieważ „kieruje się materializmem dialektycznym i zasadą przekształcania natury w imię dobra ludu”. Niby nie przystoi stawiać Łysenkę w gronie naukowców, jego przykład oddaje jednak to, co zdaje się w XXI wieku zaczęło się dziać w Ameryce – dominację konserwatywnych prądów, popularność kreacjonistów, popierających fundamentalizm religijny, którzy domagają się zrewidowania teorii ewolucji i doboru naturalnego, a skutkiem tego, tylko patrzeć - cenzura i ignorancja naukowa. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 09:52 O, przepraszam, że odpowiedziałam do poprzedniego postu. Jakoś nie zauwazyłam tematu, a teraz mi wstyd, że umieściłam pseudo naukowca pod takimi nazwiskami... /:( Odpowiedz Link Zgłoś
bazyliszek4 Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 18:32 inną gwiazdą nauki radzieckiej w epoce Stalina była Olga Lepieszyńska, która wsławiła się uzyskaniem żywych komórek z materii nieożywionej. jakim cudem ta szarlatanka dostała się na szczyty władzy radzieckiej? proste - miała kontakty z partią, bo przed rewolucją prowadziła w Genewie kuchnię dla bolszewików. pewnie przyrządzała im zupę z gwoździa... Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 19:00 Przypomniało mi się jednak o A. Einsteinie: Kiedy był studentem, nie był zbyt lubiany przez profesorów. Pewnego razu jeden z nich zwrócił się drwiąco do niego: - Jak pan sądzi, czy skutek może wyprzedzać przyczynę? - Może - odparł Einstein - na przykład taczki popychane przez człowieka. Kiedy zaś po latach Einstein sam egzaminował studentów, jeden z nich ze zdziwieniem stwierdził: - Panie profesorze, pytania na tegorocznym egzaminie były takie same jak w latach poprzednich! - To prawda - powiedział Einstein - lecz w tym roku odpowiedzi są inne… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pauli i Einstein IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 19:31 To ja coś o Paulim. Jeden z doktorantów Pauliego wspominał: - Pracować dla Pauliego - to było cudowne. Można było pytać o wszystko i nie obawiać się, że uzna jakieś pytanie za głupie. Pauli uznawał wszystkie pytania za głupie. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 matematyka a fizyka 15.01.06, 19:33 "Wadą tego młodego człowieka jest to, że nie bardzo potrafi odróżnić fizykę od matematyki..." Słyszałem kiedyś ładne porównanie matematyki i fizyki. Jego autorem jest chyba Feynman, ale głowy za to nie dam. Wyobraźmy sobie, że Wszechświat jest wielką szachownicą, na której Pan Bóg i Szatan rozgrywają jakąś grę. Matematyk zajmuje się wszelkimi możliwymi grami, jakie mogą być rozgrywane; natomiast fizyka interesuje tylko ta konkretna gra, w którą rzeczywiście grają Pan Bóg i Szatan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: matematyka a fizyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 22:09 Tak, pewni fizycy z przekąsem wyrażają się o matematykach. Ale mimo wszystko nie jest źle - świadczy o tym takie zdarzenie z udzialem Einsteina. Krótko przed śmiercią w 1955 roku, w czasie ostatniego wywiadu dla prasy amerykańskiej, Einstein zaskoczył dziennikarzy stwierdzeniem, że nie zadali mu najważniejszego pytania. Podobno powiedział: - Panowie, jest mi bardzo przykro, że widzę was gotowych do odejścia bez zadania mi najważniejszego pytania. Poprosiliście, żebym wam odpowiedział na wiele pytań, ale nikt z was nie chciał się dowiedzieć, kto był moim nauczycielem i kto pokazał mi drogę do wyższej matematyki, tak w rozwoju mojej myśli i badań ? Aby was nie zamęczyć, powiem prosto bez jakichkolwiek szczegółów, że moim wielkim nauczycielem był nie kto inny, tylko niesamowity Grek - Constantin Caratheodory, któremu nie tylko ja osobiscie, ale i matematyka, fizyka oraz mądrość XX wieku zawdzięczają wszystko. Piękny artykuł o C. Caratheodory (1873-1950) po polsku można znaleźć w Wiadomościach Matematycznych 39 (2003), 95-106. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 dowcipy środowiskowe 16.01.06, 00:54 Niektóre dowcipy czy gafy śmieszą tylko środowisko, w którym powstały. Na przykład, w pewnych okolicznościach pomylenie ciała z grupą może być bardzo śmieszne dla matematyków, kwarku z leptonem - dla fizyków, nowej z supernową - dla astronomów, itp. Reszta ludzi wcale nie uzna takiego lapsusu za śmieszny (a przeważnie w ogóle go nie zrozumie). Podobnie z niektórymi dowcipami. Ciekawe, ilu nie-matematykom spodoba się poniższa historyjka. Pewien matematyk spędzał wakacje w górach mieszkając w wiejskiej chacie. Gaździna powiedziała mu, że jeżeli bedzie chciał zaparzyć sobie herbatę, a jej akurat nie będzie, powinien przynieśc wodę ze studni i rozpalić ogień w kuchence. Oczywiście pokazała mu, jak to zrobić. Któregoś dnia matematyk chciał się napić, wszedł do kuchni i zastał w niej czajnik z wodą i rozpalony w kuchence ogień. Co wówczas zrobił? Wylał wodę z czajnika i zgasił ogień, czyli sprowadził zagadnienie do problemu, który wcześniej potrafił rozwiązać :) Odpowiedz Link Zgłoś
yanuszka cytat 16.01.06, 01:19 ulubione powiedzenie pewnego profesora: "Jak mawiała moja babcia: czas nie biegnie, cas zapierd**a" no comment Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 10:15 > Pewien matematyk spędzał wakacje w górach mieszkając w wiejskiej chacie. > Gaździna powiedziała mu, że jeżeli bedzie chciał zaparzyć sobie herbatę, a jej > akurat nie będzie, powinien przynieśc wodę ze studni i rozpalić ogień w > kuchence. Oczywiście pokazała mu, jak to zrobić. Któregoś dnia matematyk > chciał się napić, wszedł do kuchni i zastał w niej czajnik z wodą i rozpalony > w kuchence ogień. Co wówczas zrobił? Wylał wodę z czajnika i zgasił ogień, >czyli sprowadził zagadnienie do problemu, który wcześniej potrafił rozwiązać :) Matematycy podobny sposob zachowania przypisuja informatykom: Co robi informatyk, gdy nagle popsuje sie samochod? Gasi silnik, blokuje kierownice, wlacza alarm, zamyka okna, wysiada z samochodu, zamyka go i wklada kluczyki do kieszeni. Potem wyjmuje kluczyki, otwiera samochod, wylacza alarm, odblokowuje kierownice, otwiera okno, wklada kluczyki do stacyjki i probuje uruchomic. ;-) Matematycy obecnej doby bardzo cenia fizyke i coraz wiecej sie jej ucza. "Teoria struny", ktora wyszla z fizyki ma ogromny wplyw na dzisiejsza matematyke. A zarowno matematycy jak i fizycy wysoko cenia dobrych informatykow :-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: dowcipy środowiskowe 16.01.06, 10:52 Gość portalu: Onufry napisał(a): > > Co robi informatyk, gdy nagle popsuje sie samochod? Gasi silnik, blokuje > kierownice, wlacza alarm, zamyka okna, wysiada z samochodu, zamyka go > i wklada kluczyki do kieszeni. Potem wyjmuje kluczyki, otwiera samochod, > wylacza alarm, odblokowuje kierownice, otwiera okno, wklada kluczyki > do stacyjki i probuje uruchomic. ;-) Ale czasami to pomaga :-) Z innej beczki: niestety nie pamiętam autora "Twierdzenia o lokalnych geniuszach", które brzmi następująco: Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on genialny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 11:16 > Z innej beczki: niestety nie pamiętam autora "Twierdzenia o lokalnych > geniuszach", które brzmi następująco: > Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on genialny. W matematyce jest zwyczaj, ze twierdzenie podaje sie wraz z jego dowodem. Czy moglby Pan podac dowod tego twierdzenia? ;-) Ale matematycy potrafia sie smiac z samych siebie. Oto przyklad takiego dowcipu: - Jaka jest roznica miedzy psem a profesorem matematyki, dobijajacym sie do twoich drzwi? - Gdy wpuscisz psa, ten przestanie ujadac. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: dowcipy środowiskowe 16.01.06, 12:35 Gość portalu: Onufry napisał(a): > > Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on genialny. > W matematyce jest zwyczaj, ze twierdzenie podaje sie wraz z jego dowodem. > Czy moglby Pan podac dowod tego twierdzenia? > ;-) No tak, mój nick jest mylący - jestem kobitką :-) Dowód, oczywiście mogę podać, ale - jak to ładnie mówią matematycy - jest on trywialny ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 13:34 > No tak, mój nick jest mylący - jestem kobitką :-) > Dowód, oczywiście mogę podać, ale - jak to ładnie mówią matematycy - jest on > trywialny ;-) ----------- Ha ha ha !!! Jak widzi Pani, nie mam talentu do odgadywania plci z nicku. Ale moze za jakis czas nabiore wiekszej wprawy ;-) Natomiast w zwiazku z Pani riposta, przypominam anegdotke zwiazana z wielkim zyjacym jeszcze (choc w odosobnieniu) matematykiem Aleksandrem Grothendieckem (1928 -). Czesto gdy pytano go co sadzi o jakims przypuszczeniu matematycznym, odpowiadal: - Albo to jest oczywiste, albo falszywe. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: dowcipy środowiskowe 20.01.06, 12:23 >> No tak, mój nick jest mylący - jestem kobitką :-) >Jak widzi Pani, nie mam talentu do odgadywania plci z nicku. Ale moze >za jakis czas nabiore wiekszej wprawy ;-) Panie Onufry, i tak jest Pan niesamowity... A skoro mowa o płci,przypomniał mi się Bruno Winawer, którego nie wzruszały babskie sztuczki. Gdy kiedyś pokłócił się z żoną, a ta się rozpłakała, stwierdził, ze i tak jej łzy go nie wzruszają, bo nie ma w nich niczego poza niewielką iloscią kwasu fosforowego i jeszcze mniejszą chloru, a cała reszta to woda ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 12:37 Droga Steinbock, A więc interesuje się Pani j. hebrajskim. W tym wątku właściwie nie ma anegdotek związanych z językoznawstwem. Może Pani mogłaby coś tu nam opowiedzieć ? Wiem, ze wprowadzeniu j. hebrajskiego jako państwowego języka państwa Izrael towarzyszyły burzliwe dyskusje... Pozdr. Onufry PS. wiecej w skrzynce Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: dowcipy środowiskowe 22.01.06, 14:39 interpretacja zachowania matematyka jest niewłaściwa, on uwzględnił wszystkie zmienne sytuacji i postąpil jak matematyk-schematyk, to ma być przykład,że regu ly matematyki nie mają zastosownia w codziennym życiu ? Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: dowcipy środowiskowe 22.01.06, 17:18 maureen2 napisała: > to ma być przykład,że regu > ly matematyki nie mają zastosownia w codziennym życiu ? Nie, to miał być tylko żart :) Czy zawsze ludzie muszą się doszukiwać jakichś podtekstów? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
betsaida Immanuel 22.01.06, 17:32 Fantastyczny watek, wyrazam szczery podziw. Dolączam się skromnie, powszechnie chyba znanymi "faktami" z życia Immanuela Kanta: -Każdego popołudnia wielki filozof wybierał się na przechadzkę do portu. Mieszkańcy Królewca mogli według tych sppacerów regulować zegarki. -Znany mizogin o seksie mówił, że to "śmieszne ruchy niegodne niemieckiego filozofa" -Sudentów filozofii nieodmienie bawi też fakt, że w niezwykle skomplikowanych wywodach Kanta, po zdaniach zajmujących całą stronę, kiedy człowiek gubi się już w rozważaniach następuje nieodmiennie wtręt: "Z powyższego łatwo wywnioskować, że..", "Od razu widać..", lub "Łatwo pojąć" :) -A mnie osobiście rozbawiło zdanie z "Uzasadnienia metafizyki moralności" : "szacunek, jak każde uczucie, jest oczywiście czymś patologicznym" pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 17:35 Stanislaw (Stan) Ulam (1909-1984) polski matematyk zydowskiego pochodzenia swa kariere matematyczna rozpoczynal we Lwowie. Wyemigrowawszy do Stanow Zjednoczonych przez wiele lat pracowal w Los Alamos i wniosl niemaly wklad w konstrukcje bomby atomowej i wodorowej. Nie byl czlowiekiem skromnym lecz bardzo ubolewal, ze nikt mu nie chce przypisac tej cnoty. Kiedys jego zona ganila go za brak pokory. Odpowiedzial: "Prawda, moje bledy sa nieskonczone, ale moja skromnosc chroni mnie przed wymienianiem ich wszystkich." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 00:18 Wiecej o Ulamie mozna znalezc w jego ksiazce "Adventures of a Mathematician", Scribner's, New York, 1976. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 23:06 > Wiecej o Ulamie mozna znalezc w jego ksiazce "Adventures of a Mathematician", > Scribner's, New York, 1976. Tlumaczenie polskie: "Przygody matematyka" Prószyński i S-ka, Warszawa 1996. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 słoń 16.01.06, 18:16 Podśmiewałem się z matematyków, to teraz - dla równowagi - coś o fizykach. Fizycy starają się każdy problem maksymalnie uprościć (lub wyidealizować), pozbywając się z niego nieistotnych szczegółów, po to, by nie komplikować niepotrzebnie obliczeń. Sir Arthur Eddington, jeden z największych astrofizyków XX wieku, czasami sam układał zadania dla studentów. W jednym z nich pojawił się "idealnie sferyczny słoń o zaniedbywalnie małej masie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ypestis humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 21:00 dowcip o informatyku, pasuje tez do tego o matematyku gotujacym wodę;) Żona mówi do informatyka: idź do sklepu i kup 5 parówek. Jak będą świeże jaja to weź 10. Informatyk w sklepie: -dzień dobry czy są świeże jaja? -są -to poproszę 10 parówek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 23:00 Poeci sie smieja z matematykow: Matematycy sa ja Francuzi: cokolwiek im sie powie, od razu przekladaja na swoj jezyk i juz nic nie da sie zrozumiec. Goethe *** Matematycy smieja sie z poetow: - Powiadacie, ze zrezygnowal ze studiow doktoranckich i zostal poeta? Szkoda, ale i tak mial za malo wyobrazni by zostac matematykiem. Hilbert Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: słoń 17.01.06, 09:31 "idealnie sferyczny > słoń o zaniedbywalnie małej masie". Genialne! To będzie mój nowy nick, jak mi się znudzi Frred Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 00:42 Gdy zapytano Pitagorasa, czy jest madry, odpowiedzial: - Nie, jestem przyjacielem madrosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 13:58 Archimedes (287 B.C.-212 B.C.) jest uwazany za ojca matematyki. Przez cale zycie cierpial bardzo z powodu braku odpowiedniej powierzchni do zapisywania swych obliczen i kreslenia figur geometrycznych. Po wyjsciu z kapieli mial zwuczaj pokrywac swoje cialo oliwa, a nastepnie paznokciem pisal swoje obliczenia i kreslil figury na naoliwionej skorze. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 17.01.06, 14:07 Pewnego razu znany matematyk polskiego pochodzenia Mark Kac wygłaszał referat w Kalifornijskim Instytucie Technologii. Wśród słuchaczy był Richard Feynman, który lubił podkpiwać z przesadnej dbałości o ścisłość matematyków. - Gdyby matematyka nie istniała - rzekł w pewnej chwili do Kaca - to świat cofnąłby się tylko o tydzień. - Ależ tak - bez namysłu odpowiedział Kac - właśnie o ten tydzień, w którym Bóg stworzył świat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 18:04 Gdy Kac pracowal na Cornell University, egzamin doktorski zdawal przed nim "niezbyt dobry" doktorant. Kac staral sie "wczuc w sytuacje" i zadal mu bardzo proste pytanie: - Prosze opisac zachowanie sie funkcji f(z)=1/z na plaszczyznie zespolonej. Doktorant odpowiedzial: - Funkcja jest analityczna na calej plaszczyznie z wyjatkiem z=0, gdzie ma osobliwosc. Oczywiscie jest to poprawna odpowiedz, ale Kac chcial uslyszec wiecej. Zapytal doktoranta: - Jak nazywa sie ta osoblowosc? Doktorant stal bez slowa uziemniony. Kac powiedzial: - Spojrz na mnie. Kim ja jestem ? Doktorant zaskoczyl i odpowiedzial: - A simple Pole, sir. I to byla prawidlowa odpowiedz. ("Pole" znaczy "Polak" ale takze "biegun" - a tak nazywa sie osobliwosc funkcji f(z)=1/z w z=0 ; dokladniej jest to "biegun prosty" ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 20:39 Podaje daty Pitagorasa (569 B.C. - 475 B.C.) Rok urodzenia nie jest calkowicie pewny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 22:27 O jakosci dobrych manier w nauce w pierwszej polowie XX wieku zdaje sie mowic taka anegdotka. G.D. Birkhoff (1884-1944) byl postacia dominujaca w amerykanskiej matematyce sporej czesci pierwszej polowy XX wieku. Gdy spotykal on innego matematyka mowil: - Jest Pan/Pani najwiekszym matematykiem na swiecie. Oczekiwana odpowiedz brzmiala: - Z jednym wyjatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 10:08 Kiedys zapytano Einsteina, gdzie znajduje sie jego laboratorium. Wielki uczony usmiechnal sie, wyjal wieczne pioro z kieszeni i powiedzial: - Tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 11:51 John von Neumann byl osobnikiem roztargnionym. Kiedys jechal on samochodem z Princeton do Nowego Jorku aby kogos spotkac. Ale w polowie drogi zapomnial kogo ma spotkac. Zadzwonil wiec do zony i zapytal: - Po co ja jade do Nowego Jorku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 14:06 Tenze John von Neumann byl kiedys w Moskwie. Na prosbe swoich przyjaciol kupil tam duza ilosc kawioru i chcial go przewiezc do USA. Poprosil stewarda o umieszczenie kawioru w lodowce wagonu restauracyjnego. Nastepnego dnia rano, gdy sie obudzil (w Polsce), odkryl, ze wagon restaracyjny zostal odczepiony na granicy. Wrocil do Stanow bez kawioru. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 18.01.06, 18:55 Istotnie John von Neumann był bardzo roztargniony! Jeden z przyjaciół von Neumanna opowiadał, jak to przy pierwszych odwiedzinach został przez gospodarza przywieziony do jego domu samochodem. Chcąc następnym razem trafić tam samodzielnie, zapytał o adres, na co von Neumann bez namysłu odpowiedział: Trafić tu jest bardzo prosto, bo, jak widzisz, przed domem na murku siedzi gołąb. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 18.01.06, 19:01 Aaa, to jeszcze jedno: John von Neumann był cudownym dzieckiem i wcześnie wykazał geniusz matematyczny. Mając 6 lat dzielił w pamięci liczby ośmiocyfrowe. W wieku 8 lat znał już rachunek różniczkowy i całkowy. Kiedy był już znanym naukowcem,jeden ze studentów zaczepił go w korytarzu uniwersytetu: - Przepraszam, profesorze von Neumann. Czy mógłby mi pan pomóc w pewnym problemie rachunkowym? - Dobrze kolego, byle szybko. Jestem bardzo zajęty - odparł von Neumann - Mam kłopot z tym zadaniem. - Spójrzmy... Po krótkiej chwili słynny matematyk stwierdza: - Odpowiedź brzmi dwa pi do potęgi piątej. - Wiem panie profesorze, bo rozwiązanie jest na końcu książki. Mam problem jedynie z dojściem do takiego wyniku -odparł student - Dobra, pokaż mi to jeszcze raz - zgodził się von Neumann Po krótkiej pauzie stwierdza - Prawidłowa odpowiedź to dwa pi do potęgi piątej. Sfrustrowany już nieco student: - Ale ja znam odpowiedź. Chciałbym po prostu wiedzieć, w jaki sposób rozwiązać to zadanie... Zniecierpliwiony von Neumann zakończył: - Nie rozumiem o co ci już chodzi kolego, przecież przy tobie rozwiązałem to zadanie na dwa różne sposoby! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 20:21 Pewnego razu, siedząca w ogrodzie żona von Neumanna poprosiła go o przyniesienie szklanki wody. Von Neumann udał się do kuchni, ale po chwili wrócił, pytając: -Powiedz mi gdzie są szklanki. Mieszkał już w tym domu od siedemnasu lat! W gospodarstwie domowym był całkowicie zagubiony, nigdy nie wziął do ręki młotka ani śrubokręta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 23:25 Tu miała się pojawić kolejna anegdotka o von Neumannie. Ale dziś odszedł ks. Jan Twardowski. I choć z tematem tego wątku nie miał wiele wspólnego, to uczcijmy jego pamieć przypominając jego najsłynniejsze zdanie: "Spieszmy się kochać ludzi: tak szybko odchodzą." Dotyczy ono także zwariowanych, śmiesznych, zabawnych ludzi nauki, których opisujemy w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 18.01.06, 23:33 Niech to, co powiedzial Ks. Twardowski bedzie skoromnym naszym pozegnaniem: Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś za to że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe za to, jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny za to, że jesteś już odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze że uciekamy od Ciebie do Ciebie za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie za to, że to czego pojąc nie mogę - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 09:03 John von Neumann był słabym kierowcą i często miał wypadki, na szczęście niegrożne. W Princeton ochrzczono żartobliwie jego nazwiskiem ... jedno ze skrzyżowań, ponieważ przytrafiło mu się tam kilka stłuczek. Opowiadał on z właściwym sobie humorem: - Jechałem wzdłuż drogi i drzewa z prawej strony mijały mnie w równym szeregu z szybkościa 60 mil na godzinę. Nagle jedno z nich wystąpiło z szeregu i stanęło mi na drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 11:40 Pewnego razu zapytano von Neumanna jaki procent matematyki może zrozumieć dziś człowiek ? Uczony zamyślił się i odpowiedział z przekonaniem: - Około 28 procent. (Uważa się, że David Hilbert był ostatnim matematykiem, który panował nad całą matematyką). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 14:02 No to dla relaksu hisoryjka Zen z oczywistą analogią do nauki. Pewnego dnia Mistrz ogłosił, że jeden z mlodych mnichów osiągnął głęboki wgląd. Wiadomość wywołała poruszenie, część mnichów chciała zobaczyć młodzieńca. - Słyszeliśmy, że osiągnąłeś oświecenie. Czy to prawda? - spytali go. - Tak - odpowiedział. - I jak się czujesz? - Tak nędznie, jak nigdy dotąd - odparł młody mnich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 16:49 J.E. Littlewood starał sie prowadzić stabilny tryb życia. Każdego popołudnia wypijał dużą szklankę wódki z wodą. Słuchał tylko Bacha, Beethovena i Mozarta, twierdząc, że życie jest zbyt krótkie by je marnować na innych kompozytorów. Mawiał, że nie jest w stanie pracować nad matematyką kilka godzin po lunchu, ponieważ "krew nie może być w 2 miejscach naraz". Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 19.01.06, 18:42 „Gdzie się prawda zaczyna, a gdzie rozum kończy?” ks. J. Twardowski *** Enrico Fermi, przeciwnie, nie prowadził ustabilizowanego życia. Był typowym pracoholikiem, ciężko chorował na raka, (przy czym kategorycznie wykluczał, by jego choroba była spowodowana napromieniowaniem ,m.in. pozyskiwał i badał izotopy promieniotwórcze). Gdy jego kolega i biograf, Emilio Segre odwiedził po raz ostatni Fermiego w szpitalu, ten prosił go o notowanie obserwacji - obserwował przepływ cieczy z kroplówki,liczył krople i mierzył czas stoperem. *** Gdy zmarł „rewolucjonista” w dziedzinie fizyki, Izaak Newton, poeta, Alexander Pope napisał dwuwiersz, który wyryto w pokoju, gdzie urodził się uczony: „Naturę i jej prawa skrywała noc. Bóg rzekł: niech stanie się Newton! I stała się Jasność”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 21:12 No to o Fermim. Fermi (fizyk) z ogromną wprawą posługiwał się matematyką, ale był przeciwnikiem nadmiernego formalizmu. Emilio Segre wspominał jak pewnego razu, po wizycie w 1940 roku w Berkeley, Fermi zwierzył mu się: - Nie potrafię już śledzić tych nowości formalizmu. Wybrałem się na wykład jednego ze współpracowników Oppenheimera i przygnębiło mnie to, że niczego nie byłem w stanie zrozumieć. Poruszyło mnie jednak ostatnie zdanie wykładowcy, który powiedział: "To jest właśnie Fermiego teoria rozpadu beta." (Tą teorię Fermi wymyślił w 1933 r. i uważał, że będzie się go pamiętać ze względu na ten pomysł. Miał rację, choć jego pierwsza praca na ten temat została odrzucona przez "Nature"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 23:27 Fermi miał smykałkę do naprawiania samochodów. W 1933 r. wybrał się wraz z E. Segrem do USA. Kupionym samochodem objechali parę stanów, chociaż podstarzały wehikuł często odmawiał posłuszeństwa. Fermi był jednak znakomitym mechanikiem i potrafił szybko usunąć każde uszkodzenie. Swymi umiejętnościami tak oczarował właściciela pewnej stacji benzynowej, że ten bez namysłu zaproponował mu u siebie posadę mechanika, co było nie lada "wyróżnieniem", zważywszy na trwający wtedy kryzys gospodarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Fermi i Segre 20.01.06, 00:53 Emilio Segre to nie tylko biograf Fermiego - sam był wybitnym fizykiem eksperymentatorem (dostał Nobla za odkrycie antyprotonu). Zawsze uważał się za ucznia Fermiego, choć był tylko 4 lata młodszy. Obaj potrafili prawić sobie różne złośliwości. Kiedyś Fermi powiedział mu: "Emilio, gdybyś oddał wszystkie swoje prace za jeden artykuł Diraca, wiele byś na tym zyskał". Niezrażony Segre odparł: "To prawda, ale Ty też mógłbyś zamienić swoje publikacje za jeden artykuł Einsteina z zyskiem dla siebie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Fermi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 17:09 Fermi (1901-1954) dyplom ukończenia studiów uzyskał w wieku 21 lat, a mając 25 lat został profesorem fizyki teoretycznej na uniwersytecie rzymskim. Był niezwykłym profesorem o wielkiej wprawie rachunkowej i ogromnej intuicji fizycznej. Wielokrotnie zakładał się, że wyprowadzi od podstaw wzór, którego akurat nikt nie pamiętał, w czasie krótszym niż potrzebny na pójście do biblioteki i znalezienie go w podręczniku. I zakłady wygrywał! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:37 Post eilean_donan mówił także o Newtonie. No to teraz historyjka o Newtonie, pochodząca z jego dziennika. Świadczy ona o tym że Newtonowi nie był obcy dowcip tzw "abstrakcyjny". Newton przyjażnił się z matematykiem J. Wallisem (1616-1703). Pewnego dnia Newton zachwalał Wallisowi zalety swego psa Diamenta: - Mój pies Diament zna sie na matematyce. Dzisiaj udowodnił dwa twierdzenia przed lunchem. - Twój pies musi być geniuszem - odpowiedział Wallis. - Nie szedłbym tak daleko - stwierdził Newton. Pierwsze twierdzenie zawierało błąd, a drugie - patologiczny wyjątek. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Fermi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 23:30 Znane jest następujące powiedzenie Fermiego: "Gdybym znał nazwy wszystkich cząstek, byłbym botanikiem, a nie fizykiem." Odpowiedz Link Zgłoś
misia9943 Re: Hahah! 20.01.06, 23:43 A no, my ostatnio oddzielalismy sole od wody. Nagle pani patrzy na palnik mojej kolezanki. My wszyscy juz konczymy, a ona nie zaczela. -Boze, Ala, tak ta za 2 dni ci sie ta sol nie oddzieli! -I wcale nie musi sie za 2 dni oddzielic.-prowokowala Ala -No to kiedy?-zapyatala zdenerwowana nauczycielka -A bo ja wiem! Do weekendu! Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Hahah! 21.01.06, 08:25 Apropos soli – z życia wzięte: Mój syn z kolegą oczekują na nauczycielkę, by poprawić ocenę z chemii. Siedzą na korytarzu, jedzą pośpiesznie bułki, popijają herbatkę. Idzie pani, zwraca się groźnie do uczniów; -Co wy tutaj robicie? Syn odpowiada: - witamy panią chlebem i solą. Pani podjąwszy wątek: - chleb widzę, a gdzie sól? Kolega: - na chodniku… Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Newton 21.01.06, 08:41 Newton roztargniony. … podobnie jak Ampere, czy Darwin, tak bywał roztargniony, że często nie jadał posiłków, bo o nich zapominał. Popadał we wściekłość, gdy ktoś przeszkadzał mu w myśleniu, dyskretnie podsuwając tacę z jedzeniem. (a bywał tak zapalczywy, że czasem demolował pokój) Kiedyś w gościnie u krewnych tak się zamyślił, że zaczął ubijać sobie tytoń w fajce palcem swojej siostrzenicy. Jego przyjaciel William Stuckley notuje w swoich zapiskach, że Newton wracając do domu zazwyczaj wyprowadzał konia za uzdę aż na pagórek za miastem. Był tak zajęty swymi rozmyślaniami, że zapomniał wsiąść na konia i szedł tak całe pięć mil do domu. Kiedyś, koń urwał mu się z uździenicy i sam poszedł do domu, a Newton, nic nie zauważył i dalej szedł z uzdą w ręku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 16:42 eilean_donan napisała: >Popadał we wściekłość, gdy ktoś przeszkadzał mu w myśleniu, dyskretnie >podsuwając tacę z jedzeniem. (a bywał tak zapalczywy, że czasem demolował >pokój) Przy calej moim ogrooomnym szacunku do Autorki postu, pragnę zauwazyć, że nie wystarczy zdemolować pokoju aby być ... Izaakiem Newtonem. ;-))) (Podobno do gwałtowników należy Królestwo Niebieskie). Ale tak naprawdę to bez eilean ten watek byłby o wiele uboższy. Dziękuję Pani napewno nie tylko w swoim imieniu! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:59 Errata; Przy całej -> Przy całym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 19:03 Errata (do Erraty): Errata; -> Errata: (ja na tym małym ekranie laptopa niewiele widzę) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Misprinty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 19:14 Skoro już o misprintach mowa, to proponuję taką historyjkę. Littlewood powiedział raz Hardy'emu, że w ich wspólnej pracy znajduje się misprint i zaproponował Hardy'emu aby ten spróbował go znaleźć. Hardy mimo wielogodzinnych poszukiwań nie był w stanie znaleźć tego misprintu. Otóż misprint tkwił w jego nazwisku: "G,H. Hardy." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 13:16 Trochę z innej beczki. Wielu (o ile nie większość) profesorów starej daty odnosi sie nieufnie do poczty elektronicznej. Oto co powiedział mi jeden z nich: "E-mail bardzo popsuł stosunki międzyludzkie. Dlaczego? Bo kiedyś jak ktoś się na kogoś wkurzył, to siadał i pisał odręcznie list, potem dawał ten list sekretarce, ta go przepisywała na maszynie. Gdy wręczała go do podpisania, gniew autora juz minął i list lądował w koszu. Dziś naciskasz klawisz i list jest natychmiast wysłany..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Jak się nazywała pierwsza wielka matematyczka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:24 Żeby kobiety nie poczuły się niedowartościowane w tym wątku, chciałbym zadać pytanie: Jak się nazywała pierwsza w historii wielka kobieta w matematyce ? Kto zna odpowiedż na to pytanie? Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Hypatia z Aleksandrii? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 22:22 BRAWO!!! GRATULACJE !!! To jest prawidłowa odpowiedż. (Nadeszła ona gdy wysylalem wskazówkę). Czy zechciałaby Pani coś nam o Hypatii coś opowiedzieć ? (Ma Pani piekielnie skomplikowany nick). Serdecznie pozdrawiam, Onufry Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.vveatherwax Obawiam się, że 21.01.06, 22:37 postać Hypatii nie za bardzo pasuje do wątku HUMOR w nauce, jako że nie dosyć, iż nie znam żadnych zabawnych anegdot na jej temat (może ktoś inny zna?), to jeszcze jej śmierć należała do dramatycznych. Została bowiem zamordowana w czasie zamieszek religijnych (była poganką) przez podburzony tłum. A przecież wiodła spokojne życie uczonej - nauczycielki (zajmowała się nie tylko teorią matematyki, pisząc m.in. komentarz do dzieł Euklidesa, lecz także praktyczną fizyką, by nie rzec - wynalazkami mechanicznymi.) Uczniami jej byli zarówno poganie, chrześcijanie, jak i żydzi i jakoś nie słychać, by im przeszkadzał światopogląd mentorki. Po śmierci Hypatii wielu z nich opuściło na zawsze Aleksandrię, której świetność jako ośrodka naukowego bardzo po tym podupadła. p.s. nick jest oczywiście wyrazem upodobań literackich. Do "babcia.weatherwax" hasło mi zginęło, zanim go zdołałam na dobre użyć ;-). Serdeczne pozdrowienia i dziękuję za wkład w fantastyczny wątek, który po cichutku od zarania śledzę :-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Obawiam się, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 23:21 Ma Pani rację. Ale opowiedzmy o tej dzielnej kobiecie. Hypatia z Aleksandrii (370-415) była pierwszą wielką kobietą w matematyce. Zajmowała się także filozofią i uważana jest za pierwszą feministkę. (Tu Onufry zwraca honor feministkom). Była ona córką Theona i żoną filozofa Isidorusa. Napisała ona komentarze o "Arytmetyce" Diofantosa i "Stożkowych" Apoloniusza. Studiowała Euklidesa i jest autorką opracowania 3. tomu "Elementów", którym posługujemy się do dziś. Kilka jej myśli: Wszystkie formalne dogmatyczne religie są złudne i nie mogą być zaakceptowane jako ostateczne. Masz prawo do myslenia. Lepiej jest myśleć i się mylić, niż nie myśleć w ogóle. Nie ma gorszej rzeczy niż uczyć przesądów jako prawdy. Dzisiaj w wielu rodzinach matematyków nadaje się córkom imię: Hypatia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Jak się nazywała pierwsza wielka matematyczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 22:14 No dobra, będą wskazówki "naprowadzające". Pierwsza wskazówka: Ta pani urodziła się w 370 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 00:41 No to może jeszcze jedna zagadka, skoro idzie nam tak dobrze. Kto wprowadził do nauki termin "morfologia" ? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce Zagadka! 22.01.06, 01:59 > Kto wprowadził do nauki termin "morfologia" ? Goethe :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 02:41 BRAWO!!! Tak "Goethe" to jest dobra odpowiedź. W dziele "Badania metamorfozy roślin" z roku 1790 zwrócił on uwagę na podobieństwa budowy różnych organizmów, co miało duże znaczenie dla postępu nauki o budowie roślin i zwierząt. Dzięki temu dziełu uznawany jest Goethe za prekursora ewolucjonizmu. Jestem pod wrażeniem Pani wszechstronności: j. hebrajski, biologia ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 10:10 Legendą matematyki XX wieku był Paul Erdos (1913-1996). Był on Węgrem żydowskiewgo pochodzenia. Nie założył rodziny, ba - nie miał własnego domu i całe życie podróżował od jednego uniwersytetu do drugiego, od jednej konferencji do następnej (zmarł w Warszawie). Uzywał wypracowanego przez siebie języka: epsilon=dziecko szef=żona niewolnik=mąż hałas=muzyka mówić kazanie=wykładać arcyfaszysta=Bóg pojmanie=małzeństwo umrzeć=przestać uprawiać matematykę odzyskać wolność=rozwieść się ... Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 22.01.06, 11:33 ... Skoro mowa o matematykach żydowskiego pochodzenia, przypomniała mi się zasłyszana kiedyś anegdota o Alfredzie Tarskim, światowej sławy polskim matematyku, urodzonym w Warszawie w rodzinie zamożnego kupca, Ignacego Teitelbauma. W wieku 22 lat Alfred zmienił nazwisko na polskie. Gdy później zwrócił się do ojca po pomoc finansową, ten miał odpowiedzieć: "idź do starego Tarskiego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 12:19 Pewnego dnia Erdos spotkał jakiegoś matematyka i zapytał go skąd pochodzi. Odpowiedź brzmiała: - Z Vancouver. - A zatem musi Pan znać mego dobrego przyjaciela Elliotta Mendelsona (1931-). Po chwili ciszy przyszła taka odpowiedż: - To ja jestem Twoim dobrym przyjacielem Elliottem Mendelsonem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:16 W latach 80-tych Erdos stał się sławny także w popularnej prasie. Przeprowadzano z nim wiele wywiadów. W jednym z nich zadano mu (interesujace czytelników) pytanie: dlaczego się nie ożenił? Dziennikarz oczekiwał odpowiedzi typu "bla bla": że nie ma stałego miejsca zamieszkania, ani stałego żródła utrzymania etc. Natomiast Erdos odpowiedział z cała szczerością: - Może wydać się dziwne to co Panu powiem: "but I cannot tolerate sexual pleasure." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 17:06 Pewnego razu Erdos spacerował z Ulamem po plaży. W pewnej chwili zawołał: - Spójrz Stan! Jaki piekny epsylon bawi się w piasku. Ulam w międzyczasie zdążył zauważyć jak piękną kobietą jest matka owego epsylona i rzekł: - Ależ Paul, zwróć raczej uwagę na ten "Duży epsylon"! Erdos spłonił się jak panna na wydaniu i spuścił oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Segre i Nagroda Nobla 22.01.06, 13:24 Było już trochę o Emilio Segrem, to teraz o tym, jak dostał Nagrodę Nobla. Historia ta pokazuje, że uczeni nie są wolni od zachowań małostkowych. W 1951 r. Noblem z chemii nagrodzeni zostali Edwin McMillan i Glenn Seaborg za prace nad pierwiastkami transuranowymi. Segre był głęboko rozczarowany, gdyż uważał, że miał spory udział w wynikach tej pracy. Oskarżył nawet żonę Seaborga (która była sekretarką) o przekazanie mężowi dokumentów z danymi jego autorstwa. Procedura przyznawania Nobla polega na tym, że Komitet Nagrody wysyła listy do prominentnych naukowców z prośbą o wskazanie kandydatów. Osoby nominujące są zwykle ogólnie znane, i Segre zaczął namawiać je, aby to właśnie jego wskazały do nagrody. Rozmawiał np. z Georgem de Hevesy (Nobel z chemii w 1943 r.) W 1954 r. w Berkeley skonstruowano cyklotron, w którym energie zderzanych cząstek były na tyle duże, że umożliwiały wytworzenie antyprotonu. Dla każdego jasnym było, że odkrycie antyprotonu gwarantowało Nagrodę Nobla - był to swego rodzaju samograj. Chodziło tylko o to, kto pierwszy - brzydko mówiąc - "położy łapę" na tym cyklotronie. Starania czyniło kilka grup, ale pierwszeństwo uzyskał zespół Segrego. Należeli do niego także Owen Chamberlain, Clyde Wiegand i Tom Ypsilantis. W 1955 r. ukazał się artykuł tej grupy (podpisany w kolejności alfabetycznej) donoszący o odkryciu antyprotonu. Zgodnie z regulaminem Nagrodę Nobla można przyznać jednocześnie jednak tylko trzem osobom. W 1959 r. otrzymali ją Chamberlain i Segre. Tylko Bóg (i Komitet Noblowski) wiedzą, dlaczego z zespołu wybrano właśnie ich... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce; Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 17:15 Zauwazyłem, że nic tak nie pobudza tego wątku jak zagadki. Oto więc następna: Jaki słynny kompozytor, żyjący w 19. wieku, był jednocześnie znakomitym chemikiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce; Zagadka! 22.01.06, 17:28 Hm, ja znowu wiem, ale nie będe się wyrywać, bo znowu spotkają mnie niezasłużone komplementy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce; Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:46 steinbock napisała: > Hm, ja znowu wiem, ale nie będe się wyrywać, bo znowu spotkają mnie > niezasłużone komplementy ;-) Nic Panią nie uchroni przed komplementami: a więc nie dość, że zna Pani hebrajski i biologię, to jeszcze jest Pani ekspertem w dziedzinie chemii oraz muzyki! Mój podziw nie zna granic ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
future_phd Re: Humor w nauce; Zagadka! 22.01.06, 17:32 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Zauwazyłem, że nic tak nie pobudza tego wątku jak zagadki. > Oto więc następna: > > Jaki słynny kompozytor, żyjący w 19. wieku, był jednocześnie > znakomitym chemikiem ? Odpowiedz jest prosta - rosyjski kompozytor i pianista Aleksander Porfiriewiccz Borodin - "Ksiaze Igor", "W stepach Azji Centralnej". Studiowal u Zinina, byl chemikiem organikiem. Niestety, nie moge przetransferowac jego reakcji amoniaku z benzaldehydem. Podobnie i nie moge przetransferowac partytury np. "Tancow Polowieckich" z "Kniazia Igora". Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za wspnaniale posty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce; Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 17:38 Brawo! Tak, tu chodziło o Borodina. Ja musze na kilka godzin opuścić forum. Pan już trochę napisał o Borodinie. Jeśli będę miał coś do dodania, nie omieszkam dodać. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
future_phd Zagadka 22.01.06, 17:54 Coz, moze i ja mam mala zagadke, raczej trywialna, zdaje sobie sprawe, ze w ciagu kilku minut bedzie nx10^n (exponential notation)prawidlowych odpowiedzi: Oto pytanie: Wybitny fizyk bedacy (juz nie tak wybitnym) skrzypkiem.... Odpowiedz.... Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Zagadka 22.01.06, 18:00 Jakoś nikt się nie zgłasza, to może kompletna ignorantka w dziedzinie nauk ścisłych odpowie: Einstein :) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 22.01.06, 18:10 Cieszę się, że stuknęła 500... Wcześniej było o Nagrodzie Nobla i przypomniała mi się taka anegdota; Kiedy w 1964 r. Amerykanin Charles Townes otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki za skonstruowanie lasera rubinowego, ofiarował żonie na pamiątkę kosztowny rubin. Gdy potem w roku 1981 laureatem nagrody został Nicolaas Bloembergen, odkrywca lasera trójpoziomowego, jego żona upomniała się o odpowiedni klejnot, powołując się na przykład Townesa. - Moja droga, jeśli tak bardzo chcesz, to jestem skłonny pójść w ślady Townesa. Muszę cię jednak ostrzec, że mój laser pracuje na cyjanku - odparł Bloembergen. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Kolejna zagadka 22.01.06, 18:23 No to kolejna zagadka z tego cyklu :) Który ze sławnych astronomów był wybitnym muzykiem i kompozytorem? PS. 500 - piękna liczba! Ciekawe, czy dociągniemy do tysiąca? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Kolejna zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 19:32 Wilhelm Friedrich Herschel ? Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Kolejna zagadka 22.01.06, 19:44 Brawo! Tu można posłuchać fugi nr 3 C-dur Herschela: www.wiw.pl/astronomia/muzyka/track03!s.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Kolejna zagadka 22.01.06, 19:58 No ładnie, tu trzeba chyba mieć całodobowy dyżur, bo cały czas coś się dzieje :- ) >Tu można posłuchać fugi nr 3 C-dur Herschela: > www.wiw.pl/astronomia/muzyka/track03!s.mp3 Niestety, nie chce się otworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Kolejna zagadka 22.01.06, 20:18 steinbock napisała: > Niestety, nie chce się otworzyć. Nie wiem, dlaczego. Mnie się otwiera. Jeśli dalej nie będzie chciało, spróbuj kliknąć prawym klawiszem myszy na link i wybierz opcję "Zapisz element docelowy jako...", po czym odsłuchaj z dysku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Herschel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 20:21 O Herschlu - astronomie, który odkrył Uran można poczytać na: space.about.com/od/astronomerbiographies/a/herschelwilliam.htm a także w rozdziale "Od oboju do Galaktyki" książki "Uczeni w anegdocie" A. K. Wróblewskiego (str. 115-118). Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Herschel 22.01.06, 21:14 Zawsze dziwiło mnie, że ludzie pamiętają Herschela jako odkrywcę Urana (co było zwykłym przypadkiem, choć - oczywiście - będącym skutkiem bardzo wielu godzin spędzonych przy teleskopie), a zapominają o jego innych wielkich osiągnięciach, wynikających z głębokich przemyśleń. Herschel zainteresował się astronomią bardzo późno, bo dopiero w wieku trzydziestu paru lat (wcześniej był właśnie cenionym muzykiem i kompozytorem). Z tego powodu niektórzy nadal uważają go za amatora, chociaż dla mnie jest on przykładem niezwykle profesjonalnego podejścia do nauki. W jego głowie zrodziły się zupełnie nowatorskie koncepcje, jak choćby określenia kształtu Drogi Mlecznej za pomocą zliczania gwiazd w różnych obszarach nieba. Był przekonany, że obiekty astronomiczne ewoluują i zaproponował metodę zbadania ewolucji mgławic gazowych obserwując obiekty w różnym wieku (tę metodę stosują współcześni astronomowie do testowania teorii ewolucji gwiazd). Herschel odkrył ruch Układu Słonecznego w przestrzeni i wyznaczył jego kierunek. Jako pierwszy zauważył, że gwiazdy podwójne poruszają się zgodnie z prawami Newtona, czym udowodnił, że grawitacja nie ogranicza się do Układu Słonecznego, lecz ma charakter uniwersalny. Był prekursorem spektroskopii: za pomocą termometru mierzył temperaturę w różnych pasmach widma Słońca. Przy tej okazji odkrył promieniowanie podczerwone, zauważył bowiem, że temperatura jest największa poza czeronym krańcem widma. Ciekawe, że ludzie zwykle wiedzą, iż promieniowanie radiowe odkrył Hertz, promieniowane X - Roentgen, a zapominają o odkrywcy promieniowania podczerwonego... Mimo tego ogromnego dorobku o Herschelu pamięta się tylko jako o odkrywcy Urana... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Herschel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 23:24 No to ja dodam do tego interesującego wykładu, że pasją Herschela była konstrukcja teleskopów. Łącznie wyszlifował ponad 400 zwierciadeł teleskopowych z których największe miało aż 122 cm średnicy. Pewnego razu szlifował zwierciadło bez przerwy przez 16 godzin tak że jego siostra "chcąc go utrzymać przy życiu" wkładała mu do ust kawałki pokarmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 09:54 W czasie II Wojny Światowej Erdos wybrał sie na spacer z dwoma kolegami matematykami po plaży Long Island. Weszli oni do strefy zakazanej i zostali zatrzymani przez straż. Nastepnie zostali rozdzieleni i każdy przesłuchany osobno. Przesłuchanie Erdosa przebiegało tak: - Co Pan robił na plaży? - Spacerowałem. - Dokąd Pan szedł? - Donikąd. - To co Pan robił na plaży? - Dyskutowaliśmy matematykę. - A dokładniej? - Dyskutowaliśmy pewną hipotezę. - Jaką hipotezę? - Nieważne - okazała sie fałszywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:33 Kiedyś Erdos uczestniczył w party. Bawił się dobrze i zabawiał towarzystwo dowcipami. Ale nagle, w pewnym momencie, jego twarz stała się marsowa. Posmutniał i zapatrzył się gdzieś przed siebie. Przyjaciel zapytał się go czy coś się stało. Erdos odpowiedział: "One of my theorems just died." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Pierwszym programistą była dama. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:59 Zagadka: O kogo tu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Pierwszym programistą była dama. 23.01.06, 13:28 żeby nie psuć innym przyjemności, ja tylko podpowiem, że była ona jedynym "zalegalizowanym" ;-) dzieckiem bardzo znanego poety.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pierwszym programistą była dama. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 14:46 3bezatu napisała: > Ada Lovelace BRAWO!!! Ada Lovelace Z Wikipedii, wolnej encyklopedii. Augusta Ada King, hrabina Lovelace (10 grudnia 1815 - 27 listopada 1852) głównie znana z tego, że opisała mechaniczny komputer Charlesa Babbage'a, tzw. maszynę analityczną. Ada była jedynym ślubnym dzieckiem poety Lorda Byrona i jego żony Annabelli Milbanke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pierwszym programistą była dama. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 15:11 steinbock napisała: > żeby nie psuć innym przyjemności, ja tylko podpowiem, że była ona > jedynym "zalegalizowanym" ;-) dzieckiem bardzo znanego poety.... A więc nie dość, że zna Pani hebrajski i biologię oraz jest Pani ekspertem w dziedzinie chemii oraz muzyki, to jeszcze zna się Pani na programowaniu i literaturze! Moje słownictwo jest zbyt ubogie, aby wyrazić mój szczery podziw dla Pani! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Filozof podobno myśli 23.01.06, 16:28 Hebrajska Wikipedia jako hasło na dziś podaje historię nieszczęsnego Kartezjusza, który nieopatrznie dał się zaprosić do Szwecji, ponieważ królowa Krystyna zapałała chęcią pobierania lekcji filozofii. Z powodu srogich mrozów oraz nawyków królowej, która największą chłonność na wiedzę wykazywała ponoć o świcie, biedak nabawił się w końcu zapalenia płuc i dokonał żywota na obczyźnie. To mi natychmiast przypomniało następujące zdarzenie: pewien młody filozof (nomina sunt odiosa, teraz jest już profesorem)skrzyknął pewnej jesieni grono studentów różnych kierunkow w celu wspólnego biesiadowania w chacie na odludziu pod pretekstem zgłębiania nauk mistrza Lao Tsy. Zgłębialiśmy te nauki w najlepsze nie odmawiajac sobie jadła (chińskiego oczywiscie) i napoju (też niestety chińskiego ;-( ). Jako że jesień była późna, poczatek listopada, zaczął sypać gęsty śnieg. I sypał, i sypał... I wtedy mistz podjął błyskawiczną decyzję: wracamy przed czasem, teraz, już (niektórzy przypomnieli sobie, że następnego dnia są wybory prezydenckie, bo to było 10 lat temu). Odwrót był wspaniały: miłosnicy filozofii w letnich butach brnacy w śniegu po pas do samochodów, potem karambol na drodze (na szczęście niegroźny, po wyciagnieciu z rowu auta jechały dalej),a w koncu w Nowym Targu policja zamknęła drogę i groziła nam śmierć z wychłodzenia (pieniędzy na hotel oczywiscie nikt nie miał). Na szczescie ktos miał na miejscu rodzinę i zwaliłl jej na głowę na noc kilkunastu nieszczęśników. Gdy gospodarze dowiedzieli się, że chodzi o filozofow wracajacych z kilkudniowych przemysleń w górach, pospadali z foteli. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Filozof podobno myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 17:09 Padło tu nazwisko Lao Tsy. Ten wielki chiński filozof napisał książeczkę "Droga" (Tao te king). Wracam do niej często - ta skromna książeczka jest bardzo mądra. Może próbka tekstu, dla zachęcenia innych do lektury: Trzydzieści szprych zbiega się W środku koła. Lecz użyteczność wozu Jest w pustym środku piasty. Wypalona skorupa tworzy Kształt glinianej misy, Ale użyteczność Jest w jej pustce. By wznieść dom, budujesz ściany, Wstawiasz w nie drzwi i okna, Ale użyteczność domu Jest w pustej przestrzeni. Dlatego korzyść wynika Z wszystkiego, co istnieje, Lecz użyteczność - z tego Czego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Filozof podobno myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 18:46 Ciekawostka z życia Kartezjusza. Jako młody człowiek, żył on jakiś czas w Paryżu. Modnie się ubierał, grał w karty, nie stronił od zabaw i widowisk. Jako szlachcic nie mógł unikać pojedynków, a sztukę pojedynkowania znał tak dobrze, że napisał na jej temat specjalny traktat. Był on jedyną pracą Kartezjusza, której po jego śmierci nie włączono do "Indeksu ksiąg zakazanych". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 18:55 Jaka okoliczność łączy Kopernika i Paracelsusa ? Odpowiedz Link Zgłoś
betsaida Re: Humor w nauce ; Zagadka 23.01.06, 19:48 Może się i mnie uda raz wykazać :) Łączy ich bardzo wiele, żyli w tym samym okresie, obydwaj inspiracji szukali w starożytności, choć każdy gdzie indziej. Ale obaj zgdoni byli w holistycznym ujęciu świata, obaj też przyczynili się do rozwoju nurtu empirycznego w nauce XVI w. A owa łącząca ich okoliczność to fakt, iż obaj byli lekarzami. Czy może coś więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 20:19 Okoliczność jaką miałem na myśli to fakt, że obaj uzyskali stopień doktora na Uniwersytecie w Ferrarze (Kopernik z prawa kanonicznego). Gdy się zwiedza stary budynek Rektoratu w Ferrarze to rzucają się w oczy dwie tablice pamiątkowe dla uczczenia tych dwóch znamienitych doktoratów. Ale Pani opowiedziała nam o bardziej istotnych podobieństwach miedzy tymi dwoma gigantami nauki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 00:01 Paul Erdos lubił mówić o Księdze, w której Bóg gromadzi doskonałe dowody twierdzeń matematycznych; wszak, jak głosi G.H. Hardy "nie ma na świecie miejsca dla brzydkiej matematyki". Erdos mawiał też, że nikt nie musi wierzyć w Boga, ale każdy kto jest matematykiem, powinien wierzyć w istnienie Księgi. Próbę napisania takiej Księgi podjeli M. Aigner i G.M. Ziegler (wraz z P. Erdosem, ktory niestety zmarl w czasie tego projektu). Tytuł polskiego tłumaczenia: "Dowody z Ksiegi", Wydawnictwo Naukowe PWN, W-wa 2002. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock dwa pytania: 24.01.06, 00:38 Panie Onufry - czy Pan kiedyś odpoczywa? ;-) Czy ta Księga jest do czytania dla zwykłych ludzi też? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: dwa pytania: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 01:37 steinbock napisała: > Panie Onufry - czy Pan kiedyś odpoczywa? ;-) Odpowiedż: Nie. ;-))) > Czy ta Księga jest do czytania dla zwykłych ludzi też? Odpowiedż: Być może nie cała. Ale napewno spore fragmenty są dostępne dla Czytelnika o solidnym wykształceniu matematycznym w zakresie szkoły średniej. Książkę rozpoczyna 6 dowodów na istnienie nieskończenie wielu liczb pierwszych. Odpowiedz Link Zgłoś
annabellee1 Re: dwa pytania: 24.01.06, 06:25 A propos Kartezjusza przypomniala mi sie anegdotka O Wolterze ktory zapytany jak to mozliwe ze on taki libertyn przyjazni sie z Katarzyna II odparł- To proste.Podarowala mi futro... Mam nadziejze nie bylo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 09:08 Jaki wielki fizyk urodził sie w roku 1852 w Strzelnie na Kujawach? Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Odp.: Albert Michelson... 24.01.06, 09:49 ...najbardziej znany z doświadczenia Michelsona-Morleya, które obaliło koncepcję istnienia eteru i stało się podstawą szczególnej teorii względności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Odp.: Albert Michelson... IP: *.impan.gov.pl 24.01.06, 12:26 Brawo!!! Sporo slynnych naukowcow urodzilo sie w granicach obecnej Polski. Niewatpliwie beda przedmiotem dalszych zagadek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Odp.: Albert Michelson... 24.01.06, 14:08 Czekamy niecierpliwie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 16:46 Przy tęgim mrozie jaki mamy obecnie, nic tak nie rozgrzewa jak zagadki. Oto następna: Jakiego słynnego fizyka mogła dotyczyć taka opinia (pochodząca z lat 30-tych XX wieku): "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie - to było niesłychane." Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:00 > Jakiego słynnego fizyka mogła dotyczyć taka opinia (pochodząca z lat 30-tych > XX wieku): "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie - > to było niesłychane." Tego, który dręczył kota. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:30 steinbock napisała: > > Jakiego słynnego fizyka mogła dotyczyć taka opinia (pochodząca z lat 30-t > ych > > XX wieku): "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie > - > > to było niesłychane." > > Tego, który dręczył kota. ;-) Przyznam się, że nie spodziewałem się aż tak oryginalnej odpowiedzi. Przyznaję także, że nie wiem, czy osoba o którą pytałem dręczyła kota. W związku z tym proszę po prostu o podanie nazwiska tego fizyka. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:37 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Przyznaję także, że nie wiem, czy osoba o którą pytałem dręczyła kota. Na pewno dręczyła, choć tylko metaforycznie ;) A inicjały jego to E. S. ... Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:43 OK. W zagadce mowa o twórcy teorii kwantowej Erwinie Schroedingerze.... Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:46 "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie - to było niesłychane." A poszło o to, że do Oksfordu zabrał ze sobą nie tylko żonę, ale i kochankę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:02 BRAWO!!! Tak, tu chodziło o E. Schrodingera (1887-1961). Nieustanna pogoń za coraz to nowymi kochankami była - jak się wydaje - tym co utrzymywało Schrodingera w stanie napięcia twórczego. W roku 1926 znalazł on słynne równanie falowe. Oppenheimer uznał je za jedno z najwspanialszych odkryć człowieka, a Dirac uważał, że obejmuje ono znaczną część fizyki i w zasadzie całą chemię. Jak wieść niesie decydujacego kroku dokonal w pewnym szwjcarskim pensjonacie, w objęciach pewnej pieknej pani ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 18:13 > Nieustanna pogoń za coraz to nowymi kochankami była - jak się wydaje - tym > co utrzymywało Schrodingera w stanie napięcia twórczego. W roku 1926 znalazł on słynne równanie falowe. Oppenheimer uznał je za jedno z najwspanialszych odkryć człowieka, a Dirac uważał, że obejmuje ono znaczną część fizyki i w zasadzie całą chemię. Jak wieść niesie decydujacego kroku dokonal w pewnym szwjcarskim pensjonacie, w objęciach pewnej pieknej pani ;-) No proszę! Pamiętam z liceum, jak się ludzie stresowali na zajęciach z chemii kwantowej, a wystarczyło, żeby profesor od czasu do czasu opowiedział podobną anegdotę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Powstanie równania Schroedingera 24.01.06, 18:37 Pozwolę sobie napisać trochę więcej o powstaniu równania Schroedingera, bo to bardzo pouczająca historia ;) W latach 20-tych co chwila pojawiała się w fizyce nowa idea burząca dotychczasowy obraz świata. W 1924 r. książę Louis de Broglie w swej pracy doktorskiej zasugerował, że każdemu elektronowi odpowiada pewna fala. W listopadzie 1925 Schroedinger wygłosił na swym uniwersytecie w Zurychu seminarium omawiające hipotezę de Broglie'a. Jeden ze studentów, którzy słuchali tego seminarium, zasugerował, że skoro mamy do czynienia z falą, powinno istnieć równanie falowe. Schroedinger wziął to sobie bardzo do serca. Tuż przed Bożym Narodzeniem wyjechał w góry zostawiając żonę, a biorąc ze sobą dwie perły i aktualną kochankę. Perły służyły mu do zatykania uszu, aby odciąć się od świata, a kochanka - wiadomo... Po paru tygodniach wrócił do Zurychu z gotowym równaniem. PS. Zawsze chciałem stworzyć jakieś równanie, które byłoby powszechnie znane pod moim imieniem. Niestety, na razie mi się to nie udało :( Jestem przekonany, że przyczyna leży w fakcie, iż nigdy nie miałem tak idealnych warunków do pracy jak Schroedinger. Jeśli by więc jakaś pani zechciała mi pomóc, bardzo proszę o kontakt. Perły (albo ich ekwiwalent) załatwię we własnym zakresie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matylda Re: Powstanie równania Schroedingera IP: *.d4.club-internet.fr 24.01.06, 23:43 hi, hi bylabym gotowa gdyby nie fakt, ze perly rzuca sie przed wieprze, a nie zatyka sie nimi uszu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Powstanie równania Schroedingera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 00:34 Gość portalu: matylda napisał(a): > hi, hi bylabym gotowa gdyby nie fakt, > ze perly rzuca sie przed wieprze, a nie zatyka > sie nimi uszu! Ależ szanowna Matyldo, Tu rzecz idzie o "nieśmiertelność" naszego kolegi z wątku. Niezwykle wysoko cenimy sobie Twoją deklarację pomocy. Zapewniamy Cię, że Twoja obiekcja odnośnie pereł jest marginalna i można przejść nad nią do porządku dziennego. A zatem, Matyldo, do dzieła! Nauka będzie Ci dozgonnie wdzięczna! Odpowiedz Link Zgłoś
annabellee1 Re: Powstanie równania Schroedingera 25.01.06, 09:04 Hej Onufry!! Rzeczywiscie watek zrobil sie znakomity!!! Gratuluje,ale troche wierszyki ucierpialy nad czym boleje.. A moze clerihew np o kocie czy perlach?? Tak przy okazji.. By poostrzyc pazurki i nie zapomniec jak sie wierszyki pisze. Gratuluje i pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Powstanie równania Schroedingera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 00:34 annabellee1 napisała: > Hej Onufry!! > Rzeczywiscie watek zrobil sie znakomity!!! > > Gratuluje,ale troche wierszyki ucierpialy nad czym boleje.. > A moze clerihew np o kocie czy perlach?? > Tak przy okazji.. > By poostrzyc pazurki i nie zapomniec jak sie wierszyki pisze. > Gratuluje i pozdr. Dzięki za dobre słowo! Zapraszamy Cię na Wątek! (Humanistów u nas niedostatek ;-) ) No to okolicznościowy Clerihew na życzenie (bez gwarancji wysokiej jakości): FIZYKA, PANI I PERŁY Równanie falowe Schroedingera prawdę o Wszechświecie zawiera. I sławi wdzięki pewnej pani (choć perły to nie były dla niej). ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Powstanie równania Schroedingera 25.01.06, 23:24 Dziękuję, Drogi Onufry, za wsparcie! A od pań oczekuję na maile.. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Kot Schroedingera 24.01.06, 18:05 Mój komputer nie wytrzymał zjawisk kwantowych i musiałam go zrestartować. Ale już wracam i wklejam opis "dręczenia kota": (z próbą wyjaśnienia) Pod koniec lat 20. ubiegłego wieku Erwin Schroedinger zobrazował niezwykłość mikroskopowego świata kwantów w eksperymencie. Do szczelnego pudła wkładamy kota, źródło promieniotwórcze emitujące średnio jedną cząstkę na godzinę oraz detektor, który w chwili wykrycia cząstki uwolni trujący gaz. Po zamknięciu pudła i odczekaniu godziny mamy 50-procentowe prawdopodobieństwo, że kot jest martwy, i takie samo, że jest żywy. Tak sugerowałby zdrowy rozsądek. Z opisu kwantowo-mechanicznego wynika jednak coś innego - przed otwarciem pudła kot jest jednocześnie i żywy, i martwy! Znajduje się w dziwnej mieszaninie (tzw. superpozycji) wszystkich możliwych stanów. Dopiero otwarcie pudła i sprawdzenie jego zawartości redukuje układ do jednego stanu - kot wyskakuje przerażony z pudła albo zostaje w nim martwy. - Hipotetyczny kot Schroedingera wcale nie zachowuje się dziwnie - po prostu żyje w tej połowie wszechświatów, w których przeprowadzono eksperyment, a w drugiej jest martwy! - mówi David Deutsch, fizyk z University of Oxford, wyróżniony prestiżowym Medalem Diraca. Uczony uważa, że przy takim zdarzeniu następuje podział wszechświata zachodzący lokalnie - zaczyna się od jednej cząstki elementarnej, po czym stopniowo, z prędkością mniejszą od prędkości światła, rozszerza się na wszystkie te rzeczy, z którymi cząstka oddziałuje. - Nie powstają żadne nowe wszechświaty. Istnieje Multiversum, które jest jak rzeka, dzieląca się na wiele kanałów o różnej szerokości - mówi uczony. źródło: hacking.pl/5435 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Kot Schroedingera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:45 Bardzo dziękuje za tak obszerne wyjasnienie mikroskopowego świata kwantów. To był chyba najbardziej naukowy wywód jaki przeprowadzono w tym wątku. Zadając pytanie miałem na myśli ... "przyziemne" sprawy, a dzięki Pani odpowiedzi podniosłem poziom swej wiedzy w sprawach kwantowych ;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Uniwersytety angielskie i żony naukowców 24.01.06, 18:09 "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie - to było niesłychane..." Jakiś czas temu wraz z kilkoma innymi osobami zostałem zaproszony na drinka do mieszkania członka Trinity College w Cambridge. Mieszkanie miało co najmniej 100 metrów kwadratowych i było luksusowo wyposażone. Gospodarz powiedział mi, że wynajmuje je od Trinity za śmiesznie małe pieniądze (płacił ponad 10 razy mniej niż wynosiłby czynsz wolnorynkowy). Był jednak mały haczyk: aby w nim mieszkać, musiał być kawalerem. Gdyby się ożenił, kazano by mu się wyprowadzić i szukać lokum na własną rękę... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Uniwersytety angielskie i żony naukowców 24.01.06, 19:16 No coś w tym jest, bo czytałam ,że i Newton nigdy się nie ożenił, bo jako wykładowca Cambridge nie mógł tego zrobić, no ale to przecież było jakieś 300 lat temu... Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 24.01.06, 19:18 Ostatnio zasłyszane: Znany amerykański malarz Samuel Morse (1791-1872), ten sam, który wynalazł telegraf elektryczny, pokazał któregoś dnia swemu przyjacielowi, lekarzowi, dopiero co ukończony obraz, zatytułowany "Człowiek w przedśmiertelnej agonii". - Co o nim sądzisz? - zapytał przyjaciela. - Sprawa jest jasna - odpowiedział eskulap. - To malaria... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Uniwersytety angielskie i żony naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:06 To ja może dorzucę tu anegdotkę z Princeton. Otóż pokoje gościnne Institute for Advanced Study tamże wyposażone są w łózka jednoosobowe, mimo, że goszczą często pary małżeńskie czy rodziny. Oficjalna wersja głosi, że te łóżka IAS kupił korzystnie na wyprzedaży; wersja nieoficjalna mówi, że władze IAS chcą aby wizytujący maksymalnie koncentrowali sie na pracy naukowej ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Uniwersytety angielskie i żony naukowców 24.01.06, 22:00 Czyli przykład Schroedingera nie jest dla różnych władz uniwersyteckich pouczający :-) Odpowiedz Link Zgłoś