Humor w nauce

    • meehow1 Pauli i Einstein 15.01.06, 00:40
      Jeszcze jedna historia o Paulim.

      Przez ostatnie 20 lat życia Einstein usiłował stworzyć wspólną teorię
      wszystkich oddziaływań fizycznych. Wydaje się, że odniósł w tej sprawie
      porażkę, gubiąc się w raczej bezowocnych rozważaniach. W tym czasie Pauli
      chciał polecić Einsteinowi jakiegoś młodego naukowca na asystenta. W liście do
      Einsteina napisał mniej więcej coś takiego: "Wadą tego młodego człowieka jest
      to, że nie bardzo potrafi odróżnić fizykę od matematyki. Z drugiej strony Ty,
      Mistrzu, też dawno już straciłeś tę zdolność".

      Czytając te wszystkie anegdotki o Paulim, wydaje mi się, bliskie kontaky z nim
      nie musiały wcale być przyjemnością...
      • eilean_donan Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 09:47
        A teraz pseudonaukowiec – Trofim Łysenko.
        Za czasów Stalina kierował rozwojem radzieckiej biologii, a de facto
        doprowadził do długotrwałego zahamowania odkryć w tej dziedzinie w ZSRR.
        Upowszechniał „odkrycia” znane ruskim chłopom od wieków np. wystawianie ziaren
        zbóż na zimno przed zasiewem, które nazwał jaryzacją. Był absolutnym
        ignorantem, gdy Władimir Engelhardt pokazał Łysence próbkę kwasu
        dezoksyrybonukleinowego (DNA), ten roześmiał mu się w twarz: „Mówicie głupstwa!
        DNA jest kwasem, kwas jest cieczą, a to jest jakiś proszek!”
        Oczywiście w tamtych czasach ideologia była ważniejsza niż nauka, stąd np.
        uznanie przez Łysenkę własnych teorii jako jedynej dopuszczalnej nauki,
        ponieważ „kieruje się materializmem dialektycznym i zasadą przekształcania
        natury w imię dobra ludu”.
        Niby nie przystoi stawiać Łysenkę w gronie naukowców, jego przykład oddaje
        jednak to, co zdaje się w XXI wieku zaczęło się dziać w Ameryce – dominację
        konserwatywnych prądów, popularność kreacjonistów, popierających fundamentalizm
        religijny, którzy domagają się zrewidowania teorii ewolucji i doboru
        naturalnego, a skutkiem tego, tylko patrzeć - cenzura i ignorancja naukowa.

        • eilean_donan Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 09:52
          O, przepraszam, że odpowiedziałam do poprzedniego postu. Jakoś nie zauwazyłam
          tematu, a teraz mi wstyd, że umieściłam pseudo naukowca pod takimi
          nazwiskami... /:(
        • bazyliszek4 Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 18:32
          inną gwiazdą nauki radzieckiej w epoce Stalina była Olga Lepieszyńska, która
          wsławiła się uzyskaniem żywych komórek z materii nieożywionej. jakim cudem ta
          szarlatanka dostała się na szczyty władzy radzieckiej? proste - miała kontakty
          z partią, bo przed rewolucją prowadziła w Genewie kuchnię dla bolszewików.
          pewnie przyrządzała im zupę z gwoździa...
          • eilean_donan Re: Pauli i Einstein 15.01.06, 19:00
            Przypomniało mi się jednak o A. Einsteinie:

            Kiedy był studentem, nie był zbyt lubiany przez profesorów. Pewnego razu jeden
            z nich zwrócił się drwiąco do niego:
            - Jak pan sądzi, czy skutek może wyprzedzać przyczynę?
            - Może - odparł Einstein - na przykład taczki popychane przez człowieka.

            Kiedy zaś po latach Einstein sam egzaminował studentów, jeden z nich ze
            zdziwieniem stwierdził:
            - Panie profesorze, pytania na tegorocznym egzaminie były takie same jak w
            latach poprzednich!
            - To prawda - powiedział Einstein - lecz w tym roku odpowiedzi są inne…
            • Gość: Onufry Re: Pauli i Einstein IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 19:31
              To ja coś o Paulim.

              Jeden z doktorantów Pauliego wspominał:
              - Pracować dla Pauliego - to było cudowne. Można było pytać o wszystko
              i nie obawiać się, że uzna jakieś pytanie za głupie. Pauli uznawał
              wszystkie pytania za głupie.
      • meehow1 matematyka a fizyka 15.01.06, 19:33
        "Wadą tego młodego człowieka jest to, że nie bardzo potrafi odróżnić fizykę od
        matematyki..."

        Słyszałem kiedyś ładne porównanie matematyki i fizyki. Jego autorem jest chyba
        Feynman, ale głowy za to nie dam.

        Wyobraźmy sobie, że Wszechświat jest wielką szachownicą, na której Pan Bóg i
        Szatan rozgrywają jakąś grę. Matematyk zajmuje się wszelkimi możliwymi grami,
        jakie mogą być rozgrywane; natomiast fizyka interesuje tylko ta konkretna gra,
        w którą rzeczywiście grają Pan Bóg i Szatan.
        • Gość: Onufry Re: matematyka a fizyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 22:09
          Tak, pewni fizycy z przekąsem wyrażają się o matematykach.
          Ale mimo wszystko nie jest źle - świadczy o tym takie zdarzenie
          z udzialem Einsteina.

          Krótko przed śmiercią w 1955 roku, w czasie ostatniego wywiadu
          dla prasy amerykańskiej, Einstein zaskoczył dziennikarzy stwierdzeniem,
          że nie zadali mu najważniejszego pytania. Podobno powiedział:

          - Panowie, jest mi bardzo przykro, że widzę was gotowych do odejścia
          bez zadania mi najważniejszego pytania. Poprosiliście, żebym wam
          odpowiedział na wiele pytań, ale nikt z was nie chciał się dowiedzieć,
          kto był moim nauczycielem i kto pokazał mi drogę do wyższej matematyki,
          tak w rozwoju mojej myśli i badań ? Aby was nie zamęczyć, powiem prosto
          bez jakichkolwiek szczegółów, że moim wielkim nauczycielem był nie kto
          inny, tylko niesamowity Grek - Constantin Caratheodory, któremu nie
          tylko ja osobiscie, ale i matematyka, fizyka oraz mądrość XX wieku
          zawdzięczają wszystko.


          Piękny artykuł o C. Caratheodory (1873-1950) po polsku można znaleźć
          w Wiadomościach Matematycznych 39 (2003), 95-106.
    • meehow1 dowcipy środowiskowe 16.01.06, 00:54
      Niektóre dowcipy czy gafy śmieszą tylko środowisko, w którym powstały. Na
      przykład, w pewnych okolicznościach pomylenie ciała z grupą może być bardzo
      śmieszne dla matematyków, kwarku z leptonem - dla fizyków, nowej z supernową -
      dla astronomów, itp. Reszta ludzi wcale nie uzna takiego lapsusu za śmieszny (a
      przeważnie w ogóle go nie zrozumie). Podobnie z niektórymi dowcipami. Ciekawe,
      ilu nie-matematykom spodoba się poniższa historyjka.

      Pewien matematyk spędzał wakacje w górach mieszkając w wiejskiej chacie.
      Gaździna powiedziała mu, że jeżeli bedzie chciał zaparzyć sobie herbatę, a jej
      akurat nie będzie, powinien przynieśc wodę ze studni i rozpalić ogień w
      kuchence. Oczywiście pokazała mu, jak to zrobić. Któregoś dnia matematyk chciał
      się napić, wszedł do kuchni i zastał w niej czajnik z wodą i rozpalony w
      kuchence ogień. Co wówczas zrobił? Wylał wodę z czajnika i zgasił ogień, czyli
      sprowadził zagadnienie do problemu, który wcześniej potrafił rozwiązać :)
      • yanuszka cytat 16.01.06, 01:19
        ulubione powiedzenie pewnego profesora:

        "Jak mawiała moja babcia: czas nie biegnie, cas zapierd**a"

        no comment
      • Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 10:15
        > Pewien matematyk spędzał wakacje w górach mieszkając w wiejskiej chacie.
        > Gaździna powiedziała mu, że jeżeli bedzie chciał zaparzyć sobie herbatę, a jej
        > akurat nie będzie, powinien przynieśc wodę ze studni i rozpalić ogień w
        > kuchence. Oczywiście pokazała mu, jak to zrobić. Któregoś dnia matematyk
        > chciał się napić, wszedł do kuchni i zastał w niej czajnik z wodą i rozpalony
        > w kuchence ogień. Co wówczas zrobił? Wylał wodę z czajnika i zgasił ogień,
        >czyli sprowadził zagadnienie do problemu, który wcześniej potrafił rozwiązać :)


        Matematycy podobny sposob zachowania przypisuja informatykom:

        Co robi informatyk, gdy nagle popsuje sie samochod? Gasi silnik, blokuje
        kierownice, wlacza alarm, zamyka okna, wysiada z samochodu, zamyka go
        i wklada kluczyki do kieszeni. Potem wyjmuje kluczyki, otwiera samochod,
        wylacza alarm, odblokowuje kierownice, otwiera okno, wklada kluczyki
        do stacyjki i probuje uruchomic. ;-)

        Matematycy obecnej doby bardzo cenia fizyke i coraz wiecej sie jej
        ucza. "Teoria struny", ktora wyszla z fizyki ma ogromny wplyw na
        dzisiejsza matematyke. A zarowno matematycy jak i fizycy wysoko
        cenia dobrych informatykow :-)
        • steinbock Re: dowcipy środowiskowe 16.01.06, 10:52
          Gość portalu: Onufry napisał(a):

          >
          > Co robi informatyk, gdy nagle popsuje sie samochod? Gasi silnik, blokuje
          > kierownice, wlacza alarm, zamyka okna, wysiada z samochodu, zamyka go
          > i wklada kluczyki do kieszeni. Potem wyjmuje kluczyki, otwiera samochod,
          > wylacza alarm, odblokowuje kierownice, otwiera okno, wklada kluczyki
          > do stacyjki i probuje uruchomic. ;-)


          Ale czasami to pomaga :-)

          Z innej beczki: niestety nie pamiętam autora "Twierdzenia o lokalnych
          geniuszach", które brzmi następująco:
          Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on genialny.


          • Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 11:16
            > Z innej beczki: niestety nie pamiętam autora "Twierdzenia o lokalnych
            > geniuszach", które brzmi następująco:
            > Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on genialny.


            W matematyce jest zwyczaj, ze twierdzenie podaje sie wraz z jego dowodem.
            Czy moglby Pan podac dowod tego twierdzenia?
            ;-)

            Ale matematycy potrafia sie smiac z samych siebie. Oto przyklad takiego
            dowcipu:

            - Jaka jest roznica miedzy psem a profesorem matematyki, dobijajacym
            sie do twoich drzwi?
            - Gdy wpuscisz psa, ten przestanie ujadac.

            ;-)



            • steinbock Re: dowcipy środowiskowe 16.01.06, 12:35
              Gość portalu: Onufry napisał(a):

              > > Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on genialny.


              > W matematyce jest zwyczaj, ze twierdzenie podaje sie wraz z jego dowodem.
              > Czy moglby Pan podac dowod tego twierdzenia?
              > ;-)

              No tak, mój nick jest mylący - jestem kobitką :-)
              Dowód, oczywiście mogę podać, ale - jak to ładnie mówią matematycy - jest on
              trywialny ;-)
              • Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 13:34
                > No tak, mój nick jest mylący - jestem kobitką :-)
                > Dowód, oczywiście mogę podać, ale - jak to ładnie mówią matematycy - jest on
                > trywialny ;-)

                -----------

                Ha ha ha !!!

                Jak widzi Pani, nie mam talentu do odgadywania plci z nicku. Ale moze
                za jakis czas nabiore wiekszej wprawy ;-)

                Natomiast w zwiazku z Pani riposta, przypominam anegdotke zwiazana z wielkim
                zyjacym jeszcze (choc w odosobnieniu) matematykiem Aleksandrem Grothendieckem
                (1928 -).

                Czesto gdy pytano go co sadzi o jakims przypuszczeniu matematycznym,
                odpowiadal: - Albo to jest oczywiste, albo falszywe.

                • steinbock Re: dowcipy środowiskowe 20.01.06, 12:23
                  >> No tak, mój nick jest mylący - jestem kobitką :-)

                  >Jak widzi Pani, nie mam talentu do odgadywania plci z nicku. Ale moze
                  >za jakis czas nabiore wiekszej wprawy ;-)

                  Panie Onufry,
                  i tak jest Pan niesamowity...
                  A skoro mowa o płci,przypomniał mi się Bruno Winawer, którego nie wzruszały
                  babskie sztuczki. Gdy kiedyś pokłócił się z żoną, a ta się rozpłakała,
                  stwierdził, ze i tak jej łzy go nie wzruszają, bo nie ma w nich niczego poza
                  niewielką iloscią kwasu fosforowego i jeszcze mniejszą chloru, a cała reszta to
                  woda ;-)
                  • Gość: Onufry Re: dowcipy środowiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 12:37
                    Droga Steinbock,

                    A więc interesuje się Pani j. hebrajskim. W tym wątku właściwie
                    nie ma anegdotek związanych z językoznawstwem. Może Pani mogłaby coś
                    tu nam opowiedzieć ? Wiem, ze wprowadzeniu j. hebrajskiego jako
                    państwowego języka państwa Izrael towarzyszyły burzliwe dyskusje...

                    Pozdr.
                    Onufry

                    PS. wiecej w skrzynce
      • maureen2 Re: dowcipy środowiskowe 22.01.06, 14:39
        interpretacja zachowania matematyka jest niewłaściwa, on uwzględnił wszystkie
        zmienne sytuacji i postąpil jak matematyk-schematyk, to ma być przykład,że regu
        ly matematyki nie mają zastosownia w codziennym życiu ?
        • meehow1 Re: dowcipy środowiskowe 22.01.06, 17:18
          maureen2 napisała:

          > to ma być przykład,że regu
          > ly matematyki nie mają zastosownia w codziennym życiu ?


          Nie, to miał być tylko żart :) Czy zawsze ludzie muszą się doszukiwać jakichś
          podtekstów? ;)
          • betsaida Immanuel 22.01.06, 17:32
            Fantastyczny watek, wyrazam szczery podziw.
            Dolączam się skromnie, powszechnie chyba znanymi "faktami" z życia Immanuela Kanta:
            -Każdego popołudnia wielki filozof wybierał się na przechadzkę do portu.
            Mieszkańcy Królewca mogli według tych sppacerów regulować zegarki.
            -Znany mizogin o seksie mówił, że to "śmieszne ruchy niegodne niemieckiego filozofa"
            -Sudentów filozofii nieodmienie bawi też fakt, że w niezwykle skomplikowanych
            wywodach Kanta, po zdaniach zajmujących całą stronę, kiedy człowiek gubi się już
            w rozważaniach następuje nieodmiennie wtręt: "Z powyższego łatwo wywnioskować,
            że..", "Od razu widać..", lub "Łatwo pojąć" :)
            -A mnie osobiście rozbawiło zdanie z "Uzasadnienia metafizyki moralności" :
            "szacunek, jak każde uczucie, jest oczywiście czymś patologicznym"

            pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 17:35
      Stanislaw (Stan) Ulam (1909-1984) polski matematyk zydowskiego pochodzenia swa
      kariere matematyczna rozpoczynal we Lwowie. Wyemigrowawszy do Stanow
      Zjednoczonych przez wiele lat pracowal w Los Alamos i wniosl niemaly wklad w
      konstrukcje bomby atomowej i wodorowej. Nie byl czlowiekiem skromnym lecz bardzo
      ubolewal, ze nikt mu nie chce przypisac tej cnoty. Kiedys jego zona ganila go
      za brak pokory. Odpowiedzial: "Prawda, moje bledy sa nieskonczone, ale moja
      skromnosc chroni mnie przed wymienianiem ich wszystkich."
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 00:18
        Wiecej o Ulamie mozna znalezc w jego ksiazce "Adventures of a Mathematician",
        Scribner's, New York, 1976.
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 23:06
          > Wiecej o Ulamie mozna znalezc w jego ksiazce "Adventures of a Mathematician",
          > Scribner's, New York, 1976.

          Tlumaczenie polskie: "Przygody matematyka" Prószyński i S-ka, Warszawa 1996.
    • meehow1 słoń 16.01.06, 18:16
      Podśmiewałem się z matematyków, to teraz - dla równowagi - coś o fizykach.
      Fizycy starają się każdy problem maksymalnie uprościć (lub wyidealizować),
      pozbywając się z niego nieistotnych szczegółów, po to, by nie komplikować
      niepotrzebnie obliczeń.

      Sir Arthur Eddington, jeden z największych astrofizyków XX wieku, czasami sam
      układał zadania dla studentów. W jednym z nich pojawił się "idealnie sferyczny
      słoń o zaniedbywalnie małej masie".
      • Gość: ypestis humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 21:00
        dowcip o informatyku, pasuje tez do tego o matematyku gotujacym wodę;)
        Żona mówi do informatyka: idź do sklepu i kup 5 parówek. Jak będą świeże jaja
        to weź 10.
        Informatyk w sklepie:
        -dzień dobry czy są świeże jaja?
        -są
        -to poproszę 10 parówek
        • Gość: Onufry Re: humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 23:00
          Poeci sie smieja z matematykow:

          Matematycy sa ja Francuzi: cokolwiek im sie powie,
          od razu przekladaja na swoj jezyk i juz nic nie
          da sie zrozumiec.

          Goethe

          ***

          Matematycy smieja sie z poetow:

          - Powiadacie, ze zrezygnowal ze studiow doktoranckich
          i zostal poeta? Szkoda, ale i tak mial za malo wyobrazni
          by zostac matematykiem.

          Hilbert
      • frred Re: słoń 17.01.06, 09:31
        "idealnie sferyczny
        > słoń o zaniedbywalnie małej masie".

        Genialne! To będzie mój nowy nick, jak mi się znudzi Frred
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 00:42
      Gdy zapytano Pitagorasa, czy jest madry, odpowiedzial:
      - Nie, jestem przyjacielem madrosci.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 13:58
        Archimedes (287 B.C.-212 B.C.) jest uwazany za ojca matematyki. Przez
        cale zycie cierpial bardzo z powodu braku odpowiedniej powierzchni
        do zapisywania swych obliczen i kreslenia figur geometrycznych.
        Po wyjsciu z kapieli mial zwuczaj pokrywac swoje cialo oliwa, a nastepnie
        paznokciem pisal swoje obliczenia i kreslil figury na naoliwionej skorze.
        • eilean_donan Re: Humor w nauce 17.01.06, 14:07
          Pewnego razu znany matematyk polskiego pochodzenia Mark Kac wygłaszał referat
          w Kalifornijskim Instytucie Technologii. Wśród słuchaczy był Richard Feynman,
          który lubił podkpiwać z przesadnej dbałości o ścisłość matematyków.
          - Gdyby matematyka nie istniała - rzekł w pewnej chwili do Kaca - to świat
          cofnąłby się tylko o tydzień.
          - Ależ tak - bez namysłu odpowiedział Kac - właśnie o ten tydzień, w którym Bóg
          stworzył świat.
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 18:04
            Gdy Kac pracowal na Cornell University, egzamin doktorski zdawal przed nim
            "niezbyt dobry" doktorant. Kac staral sie "wczuc w sytuacje" i zadal mu bardzo
            proste pytanie:
            - Prosze opisac zachowanie sie funkcji f(z)=1/z na plaszczyznie
            zespolonej.
            Doktorant odpowiedzial:
            - Funkcja jest analityczna na calej plaszczyznie z wyjatkiem z=0, gdzie
            ma osobliwosc.
            Oczywiscie jest to poprawna odpowiedz, ale Kac chcial uslyszec wiecej. Zapytal
            doktoranta:
            - Jak nazywa sie ta osoblowosc?
            Doktorant stal bez slowa uziemniony. Kac powiedzial:
            - Spojrz na mnie. Kim ja jestem ?
            Doktorant zaskoczyl i odpowiedzial:
            - A simple Pole, sir.
            I to byla prawidlowa odpowiedz.

            ("Pole" znaczy "Polak" ale takze "biegun" - a tak nazywa sie osobliwosc
            funkcji f(z)=1/z w z=0 ; dokladniej jest to "biegun prosty" ).
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 20:39
        Podaje daty Pitagorasa (569 B.C. - 475 B.C.) Rok urodzenia nie jest
        calkowicie pewny.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 22:27
      O jakosci dobrych manier w nauce w pierwszej polowie XX wieku zdaje sie
      mowic taka anegdotka. G.D. Birkhoff (1884-1944) byl postacia dominujaca
      w amerykanskiej matematyce sporej czesci pierwszej polowy XX wieku.
      Gdy spotykal on innego matematyka mowil:
      - Jest Pan/Pani najwiekszym matematykiem na swiecie.
      Oczekiwana odpowiedz brzmiala:
      - Z jednym wyjatkiem.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 10:08
      Kiedys zapytano Einsteina, gdzie znajduje sie jego laboratorium.
      Wielki uczony usmiechnal sie, wyjal wieczne pioro z kieszeni i powiedzial:
      - Tutaj.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 11:51
      John von Neumann byl osobnikiem roztargnionym. Kiedys jechal on samochodem
      z Princeton do Nowego Jorku aby kogos spotkac. Ale w polowie drogi zapomnial
      kogo ma spotkac. Zadzwonil wiec do zony i zapytal:
      - Po co ja jade do Nowego Jorku?
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 14:06
        Tenze John von Neumann byl kiedys w Moskwie. Na prosbe swoich przyjaciol
        kupil tam duza ilosc kawioru i chcial go przewiezc do USA. Poprosil stewarda
        o umieszczenie kawioru w lodowce wagonu restauracyjnego. Nastepnego dnia
        rano, gdy sie obudzil (w Polsce), odkryl, ze wagon restaracyjny zostal
        odczepiony na granicy. Wrocil do Stanow bez kawioru.
        • eilean_donan Re: Humor w nauce 18.01.06, 18:55
          Istotnie John von Neumann był bardzo roztargniony! Jeden z przyjaciół von
          Neumanna opowiadał, jak to przy pierwszych odwiedzinach został przez gospodarza
          przywieziony do jego domu samochodem. Chcąc następnym razem trafić tam
          samodzielnie, zapytał o adres, na co von Neumann bez namysłu odpowiedział:
          Trafić tu jest bardzo prosto, bo, jak widzisz, przed domem na murku siedzi
          gołąb.
          • eilean_donan Re: Humor w nauce 18.01.06, 19:01
            Aaa, to jeszcze jedno:

            John von Neumann był cudownym dzieckiem i wcześnie wykazał geniusz
            matematyczny. Mając 6 lat dzielił w pamięci liczby ośmiocyfrowe. W wieku 8 lat
            znał już rachunek różniczkowy i całkowy.
            Kiedy był już znanym naukowcem,jeden ze studentów zaczepił go w korytarzu
            uniwersytetu:
            - Przepraszam, profesorze von Neumann. Czy mógłby mi pan pomóc w pewnym
            problemie rachunkowym?
            - Dobrze kolego, byle szybko. Jestem bardzo zajęty - odparł von Neumann
            - Mam kłopot z tym zadaniem.
            - Spójrzmy...
            Po krótkiej chwili słynny matematyk stwierdza:
            - Odpowiedź brzmi dwa pi do potęgi piątej.
            - Wiem panie profesorze, bo rozwiązanie jest na końcu książki. Mam problem
            jedynie z dojściem do takiego wyniku -odparł student
            - Dobra, pokaż mi to jeszcze raz - zgodził się von Neumann
            Po krótkiej pauzie stwierdza
            - Prawidłowa odpowiedź to dwa pi do potęgi piątej.
            Sfrustrowany już nieco student:
            - Ale ja znam odpowiedź. Chciałbym po prostu wiedzieć, w jaki sposób rozwiązać
            to zadanie... Zniecierpliwiony von Neumann zakończył:
            - Nie rozumiem o co ci już chodzi kolego, przecież przy tobie rozwiązałem to
            zadanie na dwa różne sposoby!
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 20:21
              Pewnego razu, siedząca w ogrodzie żona von Neumanna poprosiła go o przyniesienie
              szklanki wody. Von Neumann udał się do kuchni, ale po chwili wrócił, pytając:
              -Powiedz mi gdzie są szklanki.

              Mieszkał już w tym domu od siedemnasu lat! W gospodarstwie domowym był
              całkowicie zagubiony, nigdy nie wziął do ręki młotka ani śrubokręta.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 23:25
                Tu miała się pojawić kolejna anegdotka o von Neumannie. Ale dziś odszedł
                ks. Jan Twardowski. I choć z tematem tego wątku nie miał wiele wspólnego,
                to uczcijmy jego pamieć przypominając jego najsłynniejsze zdanie:
                "Spieszmy się kochać ludzi: tak szybko odchodzą." Dotyczy ono także
                zwariowanych, śmiesznych, zabawnych ludzi nauki, których opisujemy w tym wątku.
                • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 18.01.06, 23:33
                  Niech to, co powiedzial Ks. Twardowski bedzie skoromnym naszym pozegnaniem:

                  Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś
                  za to że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna
                  za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe
                  za to, jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
                  za to, że jesteś już odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze
                  że uciekamy od Ciebie do Ciebie
                  za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie
                  za to, że to czego pojąc nie mogę -
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 09:03
      John von Neumann był słabym kierowcą i często miał wypadki, na szczęście
      niegrożne. W Princeton ochrzczono żartobliwie jego nazwiskiem ... jedno ze
      skrzyżowań, ponieważ przytrafiło mu się tam kilka stłuczek. Opowiadał on
      z właściwym sobie humorem:
      - Jechałem wzdłuż drogi i drzewa z prawej strony mijały mnie w równym
      szeregu z szybkościa 60 mil na godzinę. Nagle jedno z nich wystąpiło
      z szeregu i stanęło mi na drodze.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 11:40
        Pewnego razu zapytano von Neumanna jaki procent matematyki może zrozumieć
        dziś człowiek ? Uczony zamyślił się i odpowiedział z przekonaniem:
        - Około 28 procent.

        (Uważa się, że David Hilbert był ostatnim matematykiem, który panował
        nad całą matematyką).
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 14:02
      No to dla relaksu hisoryjka Zen z oczywistą analogią do nauki.

      Pewnego dnia Mistrz ogłosił, że jeden z mlodych mnichów osiągnął głęboki wgląd.
      Wiadomość wywołała poruszenie, część mnichów chciała zobaczyć młodzieńca.
      - Słyszeliśmy, że osiągnąłeś oświecenie. Czy to prawda? - spytali go.
      - Tak - odpowiedział.
      - I jak się czujesz?
      - Tak nędznie, jak nigdy dotąd - odparł młody mnich.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 16:49
      J.E. Littlewood starał sie prowadzić stabilny tryb życia. Każdego popołudnia
      wypijał dużą szklankę wódki z wodą. Słuchał tylko Bacha, Beethovena i Mozarta,
      twierdząc, że życie jest zbyt krótkie by je marnować na innych kompozytorów.
      Mawiał, że nie jest w stanie pracować nad matematyką kilka godzin po lunchu,
      ponieważ "krew nie może być w 2 miejscach naraz".
      • eilean_donan Re: Humor w nauce 19.01.06, 18:42
        „Gdzie się prawda zaczyna, a gdzie rozum kończy?”
        ks. J. Twardowski

        ***
        Enrico Fermi, przeciwnie, nie prowadził ustabilizowanego życia. Był typowym
        pracoholikiem, ciężko chorował na raka, (przy czym kategorycznie wykluczał, by
        jego choroba była spowodowana napromieniowaniem ,m.in. pozyskiwał i badał
        izotopy promieniotwórcze). Gdy jego kolega i biograf, Emilio Segre odwiedził po
        raz ostatni Fermiego w szpitalu, ten prosił go o notowanie obserwacji -
        obserwował przepływ cieczy z kroplówki,liczył krople i mierzył czas stoperem.
        ***
        Gdy zmarł „rewolucjonista” w dziedzinie fizyki, Izaak Newton, poeta, Alexander
        Pope napisał dwuwiersz, który wyryto w pokoju, gdzie urodził się uczony:
        „Naturę i jej prawa skrywała noc. Bóg rzekł: niech stanie się Newton! I stała
        się Jasność”.

        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 21:12
          No to o Fermim.

          Fermi (fizyk) z ogromną wprawą posługiwał się matematyką, ale był przeciwnikiem
          nadmiernego formalizmu. Emilio Segre wspominał jak pewnego razu, po wizycie
          w 1940 roku w Berkeley, Fermi zwierzył mu się:
          - Nie potrafię już śledzić tych nowości formalizmu. Wybrałem się na wykład
          jednego ze współpracowników Oppenheimera i przygnębiło mnie to, że niczego
          nie byłem w stanie zrozumieć. Poruszyło mnie jednak ostatnie zdanie wykładowcy,
          który powiedział: "To jest właśnie Fermiego teoria rozpadu beta."

          (Tą teorię Fermi wymyślił w 1933 r. i uważał, że będzie się go pamiętać ze
          względu na ten pomysł. Miał rację, choć jego pierwsza praca na ten temat
          została odrzucona przez "Nature").
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 23:27
            Fermi miał smykałkę do naprawiania samochodów. W 1933 r. wybrał się wraz z E.
            Segrem do USA. Kupionym samochodem objechali parę stanów, chociaż podstarzały
            wehikuł często odmawiał posłuszeństwa. Fermi był jednak znakomitym mechanikiem i
            potrafił szybko usunąć każde uszkodzenie. Swymi umiejętnościami tak oczarował
            właściciela pewnej stacji benzynowej, że ten bez namysłu zaproponował mu u
            siebie posadę mechanika, co było nie lada "wyróżnieniem", zważywszy na trwający
            wtedy kryzys gospodarczy.
            • meehow1 Fermi i Segre 20.01.06, 00:53
              Emilio Segre to nie tylko biograf Fermiego - sam był wybitnym fizykiem
              eksperymentatorem (dostał Nobla za odkrycie antyprotonu). Zawsze uważał się za
              ucznia Fermiego, choć był tylko 4 lata młodszy. Obaj potrafili prawić sobie
              różne złośliwości. Kiedyś Fermi powiedział mu: "Emilio, gdybyś oddał wszystkie
              swoje prace za jeden artykuł Diraca, wiele byś na tym zyskał". Niezrażony Segre
              odparł: "To prawda, ale Ty też mógłbyś zamienić swoje publikacje za jeden
              artykuł Einsteina z zyskiem dla siebie".
              • Gość: Onufry Re: Fermi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 17:09
                Fermi (1901-1954) dyplom ukończenia studiów uzyskał w wieku 21 lat, a mając
                25 lat został profesorem fizyki teoretycznej na uniwersytecie rzymskim.
                Był niezwykłym profesorem o wielkiej wprawie rachunkowej i ogromnej intuicji
                fizycznej. Wielokrotnie zakładał się, że wyprowadzi od podstaw wzór, którego
                akurat nikt nie pamiętał, w czasie krótszym niż potrzebny na pójście do
                biblioteki i znalezienie go w podręczniku. I zakłady wygrywał!
                • Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:37
                  Post eilean_donan mówił także o Newtonie.

                  No to teraz historyjka o Newtonie, pochodząca z jego dziennika. Świadczy ona
                  o tym że Newtonowi nie był obcy dowcip tzw "abstrakcyjny".

                  Newton przyjażnił się z matematykiem J. Wallisem (1616-1703). Pewnego dnia
                  Newton zachwalał Wallisowi zalety swego psa Diamenta:
                  - Mój pies Diament zna sie na matematyce. Dzisiaj udowodnił dwa twierdzenia
                  przed lunchem.
                  - Twój pies musi być geniuszem - odpowiedział Wallis.
                  - Nie szedłbym tak daleko - stwierdził Newton. Pierwsze twierdzenie zawierało
                  błąd, a drugie - patologiczny wyjątek.

                  ;-)))
                • Gość: Onufry Re: Fermi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 23:30
                  Znane jest następujące powiedzenie Fermiego:

                  "Gdybym znał nazwy wszystkich cząstek, byłbym botanikiem, a nie fizykiem."
                  • misia9943 Re: Hahah! 20.01.06, 23:43
                    A no, my ostatnio oddzielalismy sole od wody. Nagle pani patrzy na palnik mojej
                    kolezanki. My wszyscy juz konczymy, a ona nie zaczela.
                    -Boze, Ala, tak ta za 2 dni ci sie ta sol nie oddzieli!
                    -I wcale nie musi sie za 2 dni oddzielic.-prowokowala Ala
                    -No to kiedy?-zapyatala zdenerwowana nauczycielka
                    -A bo ja wiem! Do weekendu!
                    • eilean_donan Re: Hahah! 21.01.06, 08:25
                      Apropos soli – z życia wzięte:
                      Mój syn z kolegą oczekują na nauczycielkę, by poprawić ocenę z chemii. Siedzą
                      na korytarzu, jedzą pośpiesznie bułki, popijają herbatkę. Idzie pani, zwraca
                      się groźnie do uczniów;
                      -Co wy tutaj robicie?
                      Syn odpowiada: - witamy panią chlebem i solą.
                      Pani podjąwszy wątek: - chleb widzę, a gdzie sól?
                      Kolega: - na chodniku…
                      • eilean_donan Re: Newton 21.01.06, 08:41
                        Newton roztargniony.
                        … podobnie jak Ampere, czy Darwin, tak bywał roztargniony, że często nie jadał
                        posiłków, bo o nich zapominał. Popadał we wściekłość, gdy ktoś przeszkadzał mu
                        w myśleniu, dyskretnie podsuwając tacę z jedzeniem. (a bywał tak zapalczywy, że
                        czasem demolował pokój)
                        Kiedyś w gościnie u krewnych tak się zamyślił, że zaczął ubijać sobie tytoń w
                        fajce palcem swojej siostrzenicy.
                        Jego przyjaciel William Stuckley notuje w swoich zapiskach, że Newton wracając
                        do domu zazwyczaj wyprowadzał konia za uzdę aż na pagórek za miastem. Był tak
                        zajęty swymi rozmyślaniami, że zapomniał wsiąść na konia i szedł tak całe pięć
                        mil do domu. Kiedyś, koń urwał mu się z uździenicy i sam poszedł do domu, a
                        Newton, nic nie zauważył i dalej szedł z uzdą w ręku.
                        • Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 16:42
                          eilean_donan napisała:

                          >Popadał we wściekłość, gdy ktoś przeszkadzał mu w myśleniu, dyskretnie
                          >podsuwając tacę z jedzeniem. (a bywał tak zapalczywy, że czasem demolował
                          >pokój)

                          Przy calej moim ogrooomnym szacunku do Autorki postu, pragnę zauwazyć, że nie
                          wystarczy zdemolować pokoju aby być ... Izaakiem Newtonem.
                          ;-)))

                          (Podobno do gwałtowników należy Królestwo Niebieskie).

                          Ale tak naprawdę to bez eilean ten watek byłby o wiele uboższy. Dziękuję Pani
                          napewno nie tylko w swoim imieniu! :-)))

                          • Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:59
                            Errata;

                            Przy całej -> Przy całym
                            • Gość: Onufry Re: Newton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 19:03
                              Errata (do Erraty):

                              Errata; -> Errata:


                              (ja na tym małym ekranie laptopa niewiele widzę)
                              • Gość: Onufry Misprinty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 19:14
                                Skoro już o misprintach mowa, to proponuję taką historyjkę.

                                Littlewood powiedział raz Hardy'emu, że w ich wspólnej pracy znajduje się
                                misprint i zaproponował Hardy'emu aby ten spróbował go znaleźć. Hardy
                                mimo wielogodzinnych poszukiwań nie był w stanie znaleźć tego misprintu.
                                Otóż misprint tkwił w jego nazwisku: "G,H. Hardy."
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 13:16
      Trochę z innej beczki. Wielu (o ile nie większość) profesorów starej daty
      odnosi sie nieufnie do poczty elektronicznej. Oto co powiedział mi jeden
      z nich:

      "E-mail bardzo popsuł stosunki międzyludzkie. Dlaczego? Bo
      kiedyś jak ktoś się na kogoś wkurzył, to siadał i pisał
      odręcznie list, potem dawał ten list sekretarce,
      ta go przepisywała na maszynie. Gdy wręczała go do podpisania,
      gniew autora juz minął i list lądował w koszu.
      Dziś naciskasz klawisz i list jest natychmiast wysłany..."
    • Gość: Onufry Jak się nazywała pierwsza wielka matematyczka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:24
      Żeby kobiety nie poczuły się niedowartościowane w tym wątku,
      chciałbym zadać pytanie:

      Jak się nazywała pierwsza w historii wielka kobieta w matematyce ?

      Kto zna odpowiedż na to pytanie?

      Pozdr. O.


      • babcia.vveatherwax Hypatia z Aleksandrii? n/t 21.01.06, 22:12
        • Gość: Onufry Re: Hypatia z Aleksandrii? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 22:22
          BRAWO!!!

          GRATULACJE !!!

          To jest prawidłowa odpowiedż. (Nadeszła ona gdy wysylalem wskazówkę).
          Czy zechciałaby Pani coś nam o Hypatii coś opowiedzieć ?
          (Ma Pani piekielnie skomplikowany nick).

          Serdecznie pozdrawiam,
          Onufry
          • babcia.vveatherwax Obawiam się, że 21.01.06, 22:37
            postać Hypatii nie za bardzo pasuje do wątku HUMOR w nauce, jako że nie dosyć,
            iż nie znam żadnych zabawnych anegdot na jej temat (może ktoś inny zna?), to
            jeszcze jej śmierć należała do dramatycznych. Została bowiem zamordowana w
            czasie zamieszek religijnych (była poganką) przez podburzony tłum. A przecież
            wiodła spokojne życie uczonej - nauczycielki (zajmowała się nie tylko teorią
            matematyki, pisząc m.in. komentarz do dzieł Euklidesa, lecz także praktyczną
            fizyką, by nie rzec - wynalazkami mechanicznymi.) Uczniami jej byli zarówno
            poganie, chrześcijanie, jak i żydzi i jakoś nie słychać, by im przeszkadzał
            światopogląd mentorki. Po śmierci Hypatii wielu z nich opuściło na zawsze
            Aleksandrię, której świetność jako ośrodka naukowego bardzo po tym podupadła.
            p.s.
            nick jest oczywiście wyrazem upodobań literackich. Do "babcia.weatherwax" hasło
            mi zginęło, zanim go zdołałam na dobre użyć ;-).
            Serdeczne pozdrowienia i dziękuję za wkład w fantastyczny wątek, który po
            cichutku od zarania śledzę :-).
            • Gość: Onufry Re: Obawiam się, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 23:21
              Ma Pani rację.

              Ale opowiedzmy o tej dzielnej kobiecie. Hypatia z Aleksandrii (370-415)
              była pierwszą wielką kobietą w matematyce. Zajmowała się także filozofią
              i uważana jest za pierwszą feministkę. (Tu Onufry zwraca honor feministkom).
              Była ona córką Theona i żoną filozofa Isidorusa. Napisała ona komentarze
              o "Arytmetyce" Diofantosa i "Stożkowych" Apoloniusza. Studiowała Euklidesa
              i jest autorką opracowania 3. tomu "Elementów", którym posługujemy się
              do dziś.

              Kilka jej myśli:

              Wszystkie formalne dogmatyczne religie są złudne i nie mogą być zaakceptowane
              jako ostateczne.

              Masz prawo do myslenia. Lepiej jest myśleć i się mylić, niż nie myśleć w ogóle.

              Nie ma gorszej rzeczy niż uczyć przesądów jako prawdy.


              Dzisiaj w wielu rodzinach matematyków nadaje się córkom imię: Hypatia.
              • amoray Re: Obawiam się, że 16.08.06, 14:32
                Takie sobie te jej myśli.
      • Gość: Onufry Re: Jak się nazywała pierwsza wielka matematyczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 22:14
        No dobra, będą wskazówki "naprowadzające".

        Pierwsza wskazówka: Ta pani urodziła się w 370 r.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 00:41
      No to może jeszcze jedna zagadka, skoro idzie nam tak dobrze.

      Kto wprowadził do nauki termin "morfologia" ?
      • steinbock Re: Humor w nauce Zagadka! 22.01.06, 01:59

        > Kto wprowadził do nauki termin "morfologia" ?

        Goethe :)
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 02:41
          BRAWO!!!

          Tak "Goethe" to jest dobra odpowiedź.

          W dziele "Badania metamorfozy roślin" z roku 1790 zwrócił on uwagę na
          podobieństwa budowy różnych organizmów, co miało duże znaczenie dla
          postępu nauki o budowie roślin i zwierząt. Dzięki temu dziełu uznawany
          jest Goethe za prekursora ewolucjonizmu.

          Jestem pod wrażeniem Pani wszechstronności: j. hebrajski, biologia !
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 10:10
      Legendą matematyki XX wieku był Paul Erdos (1913-1996). Był on Węgrem
      żydowskiewgo pochodzenia. Nie założył rodziny, ba - nie miał własnego domu i
      całe życie podróżował od jednego uniwersytetu do drugiego, od jednej konferencji
      do następnej (zmarł w Warszawie). Uzywał wypracowanego przez siebie języka:

      epsilon=dziecko
      szef=żona
      niewolnik=mąż
      hałas=muzyka
      mówić kazanie=wykładać
      arcyfaszysta=Bóg
      pojmanie=małzeństwo
      umrzeć=przestać uprawiać matematykę
      odzyskać wolność=rozwieść się
      ...
      • steinbock Re: Humor w nauce 22.01.06, 11:33
        ... Skoro mowa o matematykach żydowskiego pochodzenia, przypomniała mi się
        zasłyszana kiedyś anegdota o Alfredzie Tarskim, światowej sławy polskim
        matematyku, urodzonym w Warszawie w rodzinie zamożnego kupca, Ignacego
        Teitelbauma. W wieku 22 lat Alfred zmienił nazwisko na polskie. Gdy później
        zwrócił się do ojca po pomoc finansową, ten miał odpowiedzieć: "idź do starego
        Tarskiego".
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 12:19
          Pewnego dnia Erdos spotkał jakiegoś matematyka i zapytał go skąd pochodzi.
          Odpowiedź brzmiała:
          - Z Vancouver.
          - A zatem musi Pan znać mego dobrego przyjaciela Elliotta Mendelsona (1931-).
          Po chwili ciszy przyszła taka odpowiedż:
          - To ja jestem Twoim dobrym przyjacielem Elliottem Mendelsonem.
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:16
            W latach 80-tych Erdos stał się sławny także w popularnej prasie.
            Przeprowadzano z nim wiele wywiadów. W jednym z nich zadano mu
            (interesujace czytelników) pytanie: dlaczego się nie ożenił?
            Dziennikarz oczekiwał odpowiedzi typu "bla bla": że nie ma stałego
            miejsca zamieszkania, ani stałego żródła utrzymania etc.
            Natomiast Erdos odpowiedział z cała szczerością:
            - Może wydać się dziwne to co Panu powiem: "but I cannot tolerate
            sexual pleasure."
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 17:06
              Pewnego razu Erdos spacerował z Ulamem po plaży. W pewnej chwili zawołał:
              - Spójrz Stan! Jaki piekny epsylon bawi się w piasku.
              Ulam w międzyczasie zdążył zauważyć jak piękną kobietą jest matka owego
              epsylona i rzekł:
              - Ależ Paul, zwróć raczej uwagę na ten "Duży epsylon"!
              Erdos spłonił się jak panna na wydaniu i spuścił oczy.
    • meehow1 Segre i Nagroda Nobla 22.01.06, 13:24
      Było już trochę o Emilio Segrem, to teraz o tym, jak dostał Nagrodę Nobla.
      Historia ta pokazuje, że uczeni nie są wolni od zachowań małostkowych.

      W 1951 r. Noblem z chemii nagrodzeni zostali Edwin McMillan i Glenn Seaborg za
      prace nad pierwiastkami transuranowymi. Segre był głęboko rozczarowany, gdyż
      uważał, że miał spory udział w wynikach tej pracy. Oskarżył nawet żonę Seaborga
      (która była sekretarką) o przekazanie mężowi dokumentów z danymi jego autorstwa.

      Procedura przyznawania Nobla polega na tym, że Komitet Nagrody wysyła listy do
      prominentnych naukowców z prośbą o wskazanie kandydatów. Osoby nominujące są
      zwykle ogólnie znane, i Segre zaczął namawiać je, aby to właśnie jego wskazały
      do nagrody. Rozmawiał np. z Georgem de Hevesy (Nobel z chemii w 1943 r.)

      W 1954 r. w Berkeley skonstruowano cyklotron, w którym energie zderzanych
      cząstek były na tyle duże, że umożliwiały wytworzenie antyprotonu. Dla każdego
      jasnym było, że odkrycie antyprotonu gwarantowało Nagrodę Nobla - był to swego
      rodzaju samograj. Chodziło tylko o to, kto pierwszy - brzydko mówiąc - "położy
      łapę" na tym cyklotronie. Starania czyniło kilka grup, ale pierwszeństwo
      uzyskał zespół Segrego. Należeli do niego także Owen Chamberlain, Clyde Wiegand
      i Tom Ypsilantis. W 1955 r. ukazał się artykuł tej grupy (podpisany w
      kolejności alfabetycznej) donoszący o odkryciu antyprotonu. Zgodnie z
      regulaminem Nagrodę Nobla można przyznać jednocześnie jednak tylko trzem
      osobom. W 1959 r. otrzymali ją Chamberlain i Segre. Tylko Bóg (i Komitet
      Noblowski) wiedzą, dlaczego z zespołu wybrano właśnie ich...
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce; Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 17:15
      Zauwazyłem, że nic tak nie pobudza tego wątku jak zagadki.
      Oto więc następna:

      Jaki słynny kompozytor, żyjący w 19. wieku, był jednocześnie
      znakomitym chemikiem ?
      • steinbock Re: Humor w nauce; Zagadka! 22.01.06, 17:28
        Hm, ja znowu wiem, ale nie będe się wyrywać, bo znowu spotkają mnie
        niezasłużone komplementy ;-)
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce; Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:46
          steinbock napisała:

          > Hm, ja znowu wiem, ale nie będe się wyrywać, bo znowu spotkają mnie
          > niezasłużone komplementy ;-)

          Nic Panią nie uchroni przed komplementami: a więc nie dość, że zna Pani
          hebrajski i biologię, to jeszcze jest Pani ekspertem w dziedzinie
          chemii oraz muzyki!

          Mój podziw nie zna granic ;-)))
      • future_phd Re: Humor w nauce; Zagadka! 22.01.06, 17:32
        Gość portalu: Onufry napisał(a):

        > Zauwazyłem, że nic tak nie pobudza tego wątku jak zagadki.
        > Oto więc następna:
        >
        > Jaki słynny kompozytor, żyjący w 19. wieku, był jednocześnie
        > znakomitym chemikiem ?
        Odpowiedz jest prosta - rosyjski kompozytor i pianista Aleksander Porfiriewiccz
        Borodin - "Ksiaze Igor", "W stepach Azji Centralnej". Studiowal u Zinina, byl
        chemikiem organikiem. Niestety, nie moge przetransferowac jego reakcji amoniaku
        z benzaldehydem. Podobnie i nie moge przetransferowac partytury np. "Tancow
        Polowieckich" z "Kniazia Igora".
        Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za wspnaniale posty.
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce; Zagadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 17:38
          Brawo!

          Tak, tu chodziło o Borodina.

          Ja musze na kilka godzin opuścić forum. Pan już trochę napisał
          o Borodinie. Jeśli będę miał coś do dodania, nie omieszkam
          dodać.

          ;-)))


    • future_phd Zagadka 22.01.06, 17:54
      Coz, moze i ja mam mala zagadke, raczej trywialna, zdaje sobie sprawe, ze w
      ciagu kilku minut bedzie nx10^n (exponential notation)prawidlowych odpowiedzi:
      Oto pytanie: Wybitny fizyk bedacy (juz nie tak wybitnym) skrzypkiem....
      Odpowiedz....
      • eilean_donan Re: Zagadka 22.01.06, 18:00
        Jakoś nikt się nie zgłasza, to może kompletna ignorantka w dziedzinie nauk
        ścisłych odpowie:
        Einstein
        :)
        • eilean_donan Re: Humor w nauce 22.01.06, 18:10
          Cieszę się, że stuknęła 500...

          Wcześniej było o Nagrodzie Nobla i przypomniała mi się taka anegdota;

          Kiedy w 1964 r. Amerykanin Charles Townes otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki za
          skonstruowanie lasera rubinowego, ofiarował żonie na pamiątkę kosztowny rubin.
          Gdy potem w roku 1981 laureatem nagrody został Nicolaas Bloembergen, odkrywca
          lasera trójpoziomowego, jego żona upomniała się o odpowiedni klejnot, powołując
          się na przykład Townesa.
          - Moja droga, jeśli tak bardzo chcesz, to jestem skłonny pójść w ślady Townesa.
          Muszę cię jednak ostrzec, że mój laser pracuje na cyjanku - odparł Bloembergen.
    • meehow1 Kolejna zagadka 22.01.06, 18:23
      No to kolejna zagadka z tego cyklu :) Który ze sławnych astronomów był wybitnym
      muzykiem i kompozytorem?
      PS. 500 - piękna liczba! Ciekawe, czy dociągniemy do tysiąca?
      • Gość: Onufry Re: Kolejna zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 19:32
        Wilhelm Friedrich Herschel ?
        • meehow1 Re: Kolejna zagadka 22.01.06, 19:44
          Brawo!

          Tu można posłuchać fugi nr 3 C-dur Herschela:
          www.wiw.pl/astronomia/muzyka/track03!s.mp3
          • steinbock Re: Kolejna zagadka 22.01.06, 19:58
            No ładnie, tu trzeba chyba mieć całodobowy dyżur, bo cały czas coś się dzieje :-
            )
            >Tu można posłuchać fugi nr 3 C-dur Herschela:
            > www.wiw.pl/astronomia/muzyka/track03!s.mp3
            Niestety, nie chce się otworzyć.
            • meehow1 Re: Kolejna zagadka 22.01.06, 20:18
              steinbock napisała:

              > Niestety, nie chce się otworzyć.


              Nie wiem, dlaczego. Mnie się otwiera.

              Jeśli dalej nie będzie chciało, spróbuj kliknąć prawym klawiszem myszy na link
              i wybierz opcję "Zapisz element docelowy jako...", po czym odsłuchaj z dysku.
            • Gość: Onufry Re: Herschel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 20:21
              O Herschlu - astronomie, który odkrył Uran można poczytać na:

              space.about.com/od/astronomerbiographies/a/herschelwilliam.htm
              a także w rozdziale "Od oboju do Galaktyki" książki "Uczeni w anegdocie"
              A. K. Wróblewskiego (str. 115-118).
              • meehow1 Re: Herschel 22.01.06, 21:14
                Zawsze dziwiło mnie, że ludzie pamiętają Herschela jako odkrywcę Urana (co było
                zwykłym przypadkiem, choć - oczywiście - będącym skutkiem bardzo wielu godzin
                spędzonych przy teleskopie), a zapominają o jego innych wielkich osiągnięciach,
                wynikających z głębokich przemyśleń.

                Herschel zainteresował się astronomią bardzo późno, bo dopiero w wieku
                trzydziestu paru lat (wcześniej był właśnie cenionym muzykiem i kompozytorem).
                Z tego powodu niektórzy nadal uważają go za amatora, chociaż dla mnie jest on
                przykładem niezwykle profesjonalnego podejścia do nauki. W jego głowie zrodziły
                się zupełnie nowatorskie koncepcje, jak choćby określenia kształtu Drogi
                Mlecznej za pomocą zliczania gwiazd w różnych obszarach nieba. Był przekonany,
                że obiekty astronomiczne ewoluują i zaproponował metodę zbadania ewolucji
                mgławic gazowych obserwując obiekty w różnym wieku (tę metodę stosują
                współcześni astronomowie do testowania teorii ewolucji gwiazd). Herschel odkrył
                ruch Układu Słonecznego w przestrzeni i wyznaczył jego kierunek. Jako pierwszy
                zauważył, że gwiazdy podwójne poruszają się zgodnie z prawami Newtona, czym
                udowodnił, że grawitacja nie ogranicza się do Układu Słonecznego, lecz ma
                charakter uniwersalny. Był prekursorem spektroskopii: za pomocą termometru
                mierzył temperaturę w różnych pasmach widma Słońca. Przy tej okazji odkrył
                promieniowanie podczerwone, zauważył bowiem, że temperatura jest największa
                poza czeronym krańcem widma. Ciekawe, że ludzie zwykle wiedzą, iż
                promieniowanie radiowe odkrył Hertz, promieniowane X - Roentgen, a zapominają o
                odkrywcy promieniowania podczerwonego...

                Mimo tego ogromnego dorobku o Herschelu pamięta się tylko jako o odkrywcy
                Urana...
                • Gość: Onufry Re: Herschel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 23:24
                  No to ja dodam do tego interesującego wykładu, że pasją Herschela była
                  konstrukcja teleskopów. Łącznie wyszlifował ponad 400 zwierciadeł teleskopowych
                  z których największe miało aż 122 cm średnicy. Pewnego razu szlifował
                  zwierciadło bez przerwy przez 16 godzin tak że jego siostra "chcąc go
                  utrzymać przy życiu" wkładała mu do ust kawałki pokarmu.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 09:54
      W czasie II Wojny Światowej Erdos wybrał sie na spacer z dwoma kolegami
      matematykami po plaży Long Island. Weszli oni do strefy zakazanej i zostali
      zatrzymani przez straż. Nastepnie zostali rozdzieleni i każdy przesłuchany
      osobno. Przesłuchanie Erdosa przebiegało tak:
      - Co Pan robił na plaży?
      - Spacerowałem.
      - Dokąd Pan szedł?
      - Donikąd.
      - To co Pan robił na plaży?
      - Dyskutowaliśmy matematykę.
      - A dokładniej?
      - Dyskutowaliśmy pewną hipotezę.
      - Jaką hipotezę?
      - Nieważne - okazała sie fałszywa.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:33
        Kiedyś Erdos uczestniczył w party. Bawił się dobrze i zabawiał towarzystwo
        dowcipami. Ale nagle, w pewnym momencie, jego twarz stała się marsowa.
        Posmutniał i zapatrzył się gdzieś przed siebie. Przyjaciel zapytał się go
        czy coś się stało. Erdos odpowiedział:
        "One of my theorems just died."
    • Gość: Onufry Pierwszym programistą była dama. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:59
      Zagadka: O kogo tu chodzi?
      • steinbock Re: Pierwszym programistą była dama. 23.01.06, 13:28
        żeby nie psuć innym przyjemności, ja tylko podpowiem, że była ona
        jedynym "zalegalizowanym" ;-) dzieckiem bardzo znanego poety....
        • 3bezatu Re: Pierwszym programistą była dama. 23.01.06, 13:34
          Ada Lovelace
          • Gość: Onufry Re: Pierwszym programistą była dama. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 14:46
            3bezatu napisała:

            > Ada Lovelace

            BRAWO!!!

            Ada Lovelace
            Z Wikipedii, wolnej encyklopedii.

            Augusta Ada King, hrabina Lovelace (10 grudnia 1815 - 27 listopada 1852)
            głównie znana z tego, że opisała mechaniczny komputer Charlesa Babbage'a, tzw.
            maszynę analityczną.

            Ada była jedynym ślubnym dzieckiem poety Lorda Byrona i jego żony Annabelli
            Milbanke.


        • Gość: Onufry Re: Pierwszym programistą była dama. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 15:11
          steinbock napisała:

          > żeby nie psuć innym przyjemności, ja tylko podpowiem, że była ona
          > jedynym "zalegalizowanym" ;-) dzieckiem bardzo znanego poety....


          A więc nie dość, że zna Pani hebrajski i biologię oraz jest Pani ekspertem w
          dziedzinie chemii oraz muzyki, to jeszcze zna się Pani na programowaniu
          i literaturze!

          Moje słownictwo jest zbyt ubogie, aby wyrazić mój szczery podziw dla Pani!
          ;-)))
          • steinbock Filozof podobno myśli 23.01.06, 16:28
            Hebrajska Wikipedia jako hasło na dziś podaje historię nieszczęsnego
            Kartezjusza, który nieopatrznie dał się zaprosić do Szwecji, ponieważ królowa
            Krystyna zapałała chęcią pobierania lekcji filozofii. Z powodu srogich mrozów
            oraz nawyków królowej, która największą chłonność na wiedzę wykazywała ponoć o
            świcie, biedak nabawił się w końcu zapalenia płuc i dokonał żywota na obczyźnie.

            To mi natychmiast przypomniało następujące zdarzenie:
            pewien młody filozof (nomina sunt odiosa, teraz jest już profesorem)skrzyknął
            pewnej jesieni grono studentów różnych kierunkow w celu wspólnego biesiadowania
            w chacie na odludziu pod pretekstem zgłębiania nauk mistrza Lao Tsy.
            Zgłębialiśmy te nauki w najlepsze nie odmawiajac sobie jadła (chińskiego
            oczywiscie) i napoju (też niestety chińskiego ;-( ). Jako że jesień była późna,
            poczatek listopada, zaczął sypać gęsty śnieg. I sypał, i sypał...
            I wtedy mistz podjął błyskawiczną decyzję: wracamy przed czasem, teraz, już
            (niektórzy przypomnieli sobie, że następnego dnia są wybory prezydenckie, bo to
            było 10 lat temu). Odwrót był wspaniały: miłosnicy filozofii w letnich butach
            brnacy w śniegu po pas do samochodów, potem karambol na drodze (na szczęście
            niegroźny, po wyciagnieciu z rowu auta jechały dalej),a w koncu w Nowym Targu
            policja zamknęła drogę i groziła nam śmierć z wychłodzenia (pieniędzy na hotel
            oczywiscie nikt nie miał). Na szczescie ktos miał na miejscu rodzinę i zwaliłl
            jej na głowę na noc kilkunastu nieszczęśników. Gdy gospodarze dowiedzieli się,
            że chodzi o filozofow wracajacych z kilkudniowych przemysleń w górach,
            pospadali z foteli. :-)
            • Gość: Onufry Re: Filozof podobno myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 17:09
              Padło tu nazwisko Lao Tsy. Ten wielki chiński filozof napisał książeczkę
              "Droga" (Tao te king). Wracam do niej często - ta skromna książeczka jest
              bardzo mądra. Może próbka tekstu, dla zachęcenia innych do lektury:

              Trzydzieści szprych zbiega się
              W środku koła.
              Lecz użyteczność wozu
              Jest w pustym środku piasty.

              Wypalona skorupa tworzy
              Kształt glinianej misy,
              Ale użyteczność
              Jest w jej pustce.

              By wznieść dom, budujesz ściany,
              Wstawiasz w nie drzwi i okna,
              Ale użyteczność domu
              Jest w pustej przestrzeni.

              Dlatego korzyść wynika
              Z wszystkiego, co istnieje,
              Lecz użyteczność - z tego
              Czego nie ma.
            • Gość: Onufry Re: Filozof podobno myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 18:46
              Ciekawostka z życia Kartezjusza.

              Jako młody człowiek, żył on jakiś czas w Paryżu. Modnie się ubierał, grał w karty,
              nie stronił od zabaw i widowisk. Jako szlachcic nie mógł unikać pojedynków,
              a sztukę pojedynkowania znał tak dobrze, że napisał na jej temat specjalny
              traktat. Był on jedyną pracą Kartezjusza, której po jego śmierci nie włączono
              do "Indeksu ksiąg zakazanych".
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 18:55
      Jaka okoliczność łączy Kopernika i Paracelsusa ?
      • betsaida Re: Humor w nauce ; Zagadka 23.01.06, 19:48
        Może się i mnie uda raz wykazać :)
        Łączy ich bardzo wiele, żyli w tym samym okresie, obydwaj inspiracji szukali w
        starożytności, choć każdy gdzie indziej. Ale obaj zgdoni byli w holistycznym
        ujęciu świata, obaj też przyczynili się do rozwoju nurtu empirycznego w nauce
        XVI w. A owa łącząca ich okoliczność to fakt, iż obaj byli lekarzami. Czy może
        coś więcej?
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 20:19
          Okoliczność jaką miałem na myśli to fakt, że obaj uzyskali stopień doktora
          na Uniwersytecie w Ferrarze (Kopernik z prawa kanonicznego). Gdy się zwiedza
          stary budynek Rektoratu w Ferrarze to rzucają się w oczy dwie tablice
          pamiątkowe dla uczczenia tych dwóch znamienitych doktoratów.

          Ale Pani opowiedziała nam o bardziej istotnych podobieństwach miedzy
          tymi dwoma gigantami nauki :-)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 00:01
      Paul Erdos lubił mówić o Księdze, w której Bóg gromadzi doskonałe dowody
      twierdzeń matematycznych; wszak, jak głosi G.H. Hardy "nie ma na świecie
      miejsca dla brzydkiej matematyki". Erdos mawiał też, że nikt nie musi wierzyć
      w Boga, ale każdy kto jest matematykiem, powinien wierzyć w istnienie Księgi.

      Próbę napisania takiej Księgi podjeli M. Aigner i G.M. Ziegler (wraz z P.
      Erdosem, ktory niestety zmarl w czasie tego projektu). Tytuł polskiego
      tłumaczenia: "Dowody z Ksiegi", Wydawnictwo Naukowe PWN, W-wa 2002.
      • steinbock dwa pytania: 24.01.06, 00:38
        Panie Onufry - czy Pan kiedyś odpoczywa? ;-)

        Czy ta Księga jest do czytania dla zwykłych ludzi też?
        • Gość: Onufry Re: dwa pytania: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 01:37
          steinbock napisała:

          > Panie Onufry - czy Pan kiedyś odpoczywa? ;-)

          Odpowiedż: Nie. ;-)))

          > Czy ta Księga jest do czytania dla zwykłych ludzi też?

          Odpowiedż: Być może nie cała. Ale napewno spore fragmenty są dostępne
          dla Czytelnika o solidnym wykształceniu matematycznym w zakresie
          szkoły średniej. Książkę rozpoczyna 6 dowodów na istnienie nieskończenie
          wielu liczb pierwszych.
          • annabellee1 Re: dwa pytania: 24.01.06, 06:25
            A propos Kartezjusza przypomniala mi sie anegdotka O Wolterze ktory zapytany jak
            to mozliwe ze on taki libertyn przyjazni sie z Katarzyna II odparł- To
            proste.Podarowala mi futro...

            Mam nadziejze nie bylo?
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 09:08
      Jaki wielki fizyk urodził sie w roku 1852 w Strzelnie na Kujawach?
      • meehow1 Odp.: Albert Michelson... 24.01.06, 09:49
        ...najbardziej znany z doświadczenia Michelsona-Morleya, które obaliło
        koncepcję istnienia eteru i stało się podstawą szczególnej teorii względności.
        • Gość: Onufry Re: Odp.: Albert Michelson... IP: *.impan.gov.pl 24.01.06, 12:26
          Brawo!!!

          Sporo slynnych naukowcow urodzilo sie w granicach obecnej Polski.
          Niewatpliwie beda przedmiotem dalszych zagadek :-)
          • steinbock Re: Odp.: Albert Michelson... 24.01.06, 14:08
            Czekamy niecierpliwie :-)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 16:46
      Przy tęgim mrozie jaki mamy obecnie, nic tak nie rozgrzewa jak zagadki.
      Oto następna:

      Jakiego słynnego fizyka mogła dotyczyć taka opinia (pochodząca z lat 30-tych
      XX wieku): "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie -
      to było niesłychane."
      • steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:00
        > Jakiego słynnego fizyka mogła dotyczyć taka opinia (pochodząca z lat 30-tych
        > XX wieku): "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie -
        > to było niesłychane."

        Tego, który dręczył kota. ;-)
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:30
          steinbock napisała:

          > > Jakiego słynnego fizyka mogła dotyczyć taka opinia (pochodząca z lat 30-t
          > ych
          > > XX wieku): "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie
          > -
          > > to było niesłychane."
          >
          > Tego, który dręczył kota. ;-)


          Przyznam się, że nie spodziewałem się aż tak oryginalnej odpowiedzi.
          Przyznaję także, że nie wiem, czy osoba o którą pytałem dręczyła kota.
          W związku z tym proszę po prostu o podanie nazwiska tego fizyka.

          ;-)))
          • meehow1 Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:37
            Gość portalu: Onufry napisał(a):

            > Przyznaję także, że nie wiem, czy osoba o którą pytałem dręczyła kota.

            Na pewno dręczyła, choć tylko metaforycznie ;)
            A inicjały jego to E. S. ...
          • steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:43
            OK. W zagadce mowa o twórcy teorii kwantowej Erwinie Schroedingerze....
            • steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 17:46
              "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie -
              to było niesłychane."
              A poszło o to, że do Oksfordu zabrał ze sobą nie tylko żonę, ale i kochankę.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:02
                BRAWO!!!

                Tak, tu chodziło o E. Schrodingera (1887-1961).
                Nieustanna pogoń za coraz to nowymi kochankami była - jak się wydaje - tym
                co utrzymywało Schrodingera w stanie napięcia twórczego.

                W roku 1926 znalazł on słynne równanie falowe. Oppenheimer uznał je za jedno
                z najwspanialszych odkryć człowieka, a Dirac uważał, że obejmuje ono znaczną
                część fizyki i w zasadzie całą chemię. Jak wieść niesie decydujacego
                kroku dokonal w pewnym szwjcarskim pensjonacie, w objęciach pewnej pieknej
                pani ;-)

                • steinbock Re: Humor w nauce : zagadka 24.01.06, 18:13

                  > Nieustanna pogoń za coraz to nowymi kochankami była - jak się wydaje - tym
                  > co utrzymywało Schrodingera w stanie napięcia twórczego.

                  W roku 1926 znalazł on słynne równanie falowe. Oppenheimer uznał je za jedno
                  z najwspanialszych odkryć człowieka, a Dirac uważał, że obejmuje ono znaczną
                  część fizyki i w zasadzie całą chemię. Jak wieść niesie decydujacego
                  kroku dokonal w pewnym szwjcarskim pensjonacie, w objęciach pewnej pieknej
                  pani ;-)

                  No proszę! Pamiętam z liceum, jak się ludzie stresowali na zajęciach z chemii
                  kwantowej, a wystarczyło, żeby profesor od czasu do czasu opowiedział podobną
                  anegdotę :-)
                • meehow1 Powstanie równania Schroedingera 24.01.06, 18:37
                  Pozwolę sobie napisać trochę więcej o powstaniu równania Schroedingera, bo to
                  bardzo pouczająca historia ;)

                  W latach 20-tych co chwila pojawiała się w fizyce nowa idea burząca
                  dotychczasowy obraz świata. W 1924 r. książę Louis de Broglie w swej pracy
                  doktorskiej zasugerował, że każdemu elektronowi odpowiada pewna fala. W
                  listopadzie 1925 Schroedinger wygłosił na swym uniwersytecie w Zurychu
                  seminarium omawiające hipotezę de Broglie'a. Jeden ze studentów, którzy
                  słuchali tego seminarium, zasugerował, że skoro mamy do czynienia z falą,
                  powinno istnieć równanie falowe. Schroedinger wziął to sobie bardzo do serca.
                  Tuż przed Bożym Narodzeniem wyjechał w góry zostawiając żonę, a biorąc ze sobą
                  dwie perły i aktualną kochankę. Perły służyły mu do zatykania uszu, aby odciąć
                  się od świata, a kochanka - wiadomo... Po paru tygodniach wrócił do Zurychu z
                  gotowym równaniem.

                  PS. Zawsze chciałem stworzyć jakieś równanie, które byłoby powszechnie znane
                  pod moim imieniem. Niestety, na razie mi się to nie udało :( Jestem przekonany,
                  że przyczyna leży w fakcie, iż nigdy nie miałem tak idealnych warunków do pracy
                  jak Schroedinger. Jeśli by więc jakaś pani zechciała mi pomóc, bardzo proszę o
                  kontakt. Perły (albo ich ekwiwalent) załatwię we własnym zakresie ;)
                  • Gość: matylda Re: Powstanie równania Schroedingera IP: *.d4.club-internet.fr 24.01.06, 23:43
                    hi, hi bylabym gotowa gdyby nie fakt,
                    ze perly rzuca sie przed wieprze, a nie zatyka
                    sie nimi uszu!
                    • Gość: Onufry Re: Powstanie równania Schroedingera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 00:34
                      Gość portalu: matylda napisał(a):

                      > hi, hi bylabym gotowa gdyby nie fakt,
                      > ze perly rzuca sie przed wieprze, a nie zatyka
                      > sie nimi uszu!


                      Ależ szanowna Matyldo,

                      Tu rzecz idzie o "nieśmiertelność" naszego kolegi z wątku.
                      Niezwykle wysoko cenimy sobie Twoją deklarację pomocy.
                      Zapewniamy Cię, że Twoja obiekcja odnośnie pereł jest
                      marginalna i można przejść nad nią do porządku dziennego.

                      A zatem, Matyldo, do dzieła!

                      Nauka będzie Ci dozgonnie wdzięczna!

                      • annabellee1 Re: Powstanie równania Schroedingera 25.01.06, 09:04
                        Hej Onufry!!
                        Rzeczywiscie watek zrobil sie znakomity!!!

                        Gratuluje,ale troche wierszyki ucierpialy nad czym boleje..
                        A moze clerihew np o kocie czy perlach??
                        Tak przy okazji..
                        By poostrzyc pazurki i nie zapomniec jak sie wierszyki pisze.
                        Gratuluje i pozdr.

                        • Gość: Onufry Re: Powstanie równania Schroedingera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 00:34
                          annabellee1 napisała:

                          > Hej Onufry!!
                          > Rzeczywiscie watek zrobil sie znakomity!!!
                          >
                          > Gratuluje,ale troche wierszyki ucierpialy nad czym boleje..
                          > A moze clerihew np o kocie czy perlach??
                          > Tak przy okazji..
                          > By poostrzyc pazurki i nie zapomniec jak sie wierszyki pisze.
                          > Gratuluje i pozdr.


                          Dzięki za dobre słowo! Zapraszamy Cię na Wątek! (Humanistów u nas
                          niedostatek ;-) )

                          No to okolicznościowy Clerihew na życzenie (bez gwarancji wysokiej
                          jakości):


                          FIZYKA, PANI I PERŁY

                          Równanie falowe Schroedingera
                          prawdę o Wszechświecie zawiera.
                          I sławi wdzięki pewnej pani
                          (choć perły to nie były dla niej).

                          ;-)))





                      • meehow1 Re: Powstanie równania Schroedingera 25.01.06, 23:24
                        Dziękuję, Drogi Onufry, za wsparcie!

                        A od pań oczekuję na maile.. ;)
              • steinbock Kot Schroedingera 24.01.06, 18:05
                Mój komputer nie wytrzymał zjawisk kwantowych i musiałam go zrestartować. Ale
                już wracam i wklejam opis "dręczenia kota": (z próbą wyjaśnienia)

                Pod koniec lat 20. ubiegłego wieku Erwin Schroedinger zobrazował niezwykłość
                mikroskopowego świata kwantów w eksperymencie.

                Do szczelnego pudła wkładamy kota, źródło promieniotwórcze emitujące średnio
                jedną cząstkę na godzinę oraz detektor, który w chwili wykrycia cząstki uwolni
                trujący gaz.

                Po zamknięciu pudła i odczekaniu godziny mamy 50-procentowe prawdopodobieństwo,
                że kot jest martwy, i takie samo, że jest żywy.

                Tak sugerowałby zdrowy rozsądek. Z opisu kwantowo-mechanicznego wynika jednak
                coś innego - przed otwarciem pudła kot jest jednocześnie i żywy, i martwy!

                Znajduje się w dziwnej mieszaninie (tzw. superpozycji) wszystkich możliwych
                stanów.

                Dopiero otwarcie pudła i sprawdzenie jego zawartości redukuje układ do jednego
                stanu - kot wyskakuje przerażony z pudła albo zostaje w nim martwy.

                - Hipotetyczny kot Schroedingera wcale nie zachowuje się dziwnie - po prostu
                żyje w tej połowie wszechświatów, w których przeprowadzono eksperyment, a w
                drugiej jest martwy! - mówi David Deutsch, fizyk z University of Oxford,
                wyróżniony prestiżowym Medalem Diraca.

                Uczony uważa, że przy takim zdarzeniu następuje podział wszechświata zachodzący
                lokalnie - zaczyna się od jednej cząstki elementarnej, po czym stopniowo, z
                prędkością mniejszą od prędkości światła, rozszerza się na wszystkie te rzeczy,
                z którymi cząstka oddziałuje.

                - Nie powstają żadne nowe wszechświaty. Istnieje Multiversum, które jest jak
                rzeka, dzieląca się na wiele kanałów o różnej szerokości - mówi uczony.

                źródło: hacking.pl/5435


                • Gość: Onufry Re: Kot Schroedingera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:45
                  Bardzo dziękuje za tak obszerne wyjasnienie mikroskopowego świata kwantów.
                  To był chyba najbardziej naukowy wywód jaki przeprowadzono w tym wątku.
                  Zadając pytanie miałem na myśli ... "przyziemne" sprawy, a dzięki Pani odpowiedzi
                  podniosłem poziom swej wiedzy w sprawach kwantowych ;-))))))
      • meehow1 Uniwersytety angielskie i żony naukowców 24.01.06, 18:09
        "W tym czasie w Oksfordzie źle było mieć jedną żonę, ale dwie -
        to było niesłychane..."

        Jakiś czas temu wraz z kilkoma innymi osobami zostałem zaproszony na drinka do
        mieszkania członka Trinity College w Cambridge. Mieszkanie miało co najmniej
        100 metrów kwadratowych i było luksusowo wyposażone. Gospodarz powiedział mi,
        że wynajmuje je od Trinity za śmiesznie małe pieniądze (płacił ponad 10 razy
        mniej niż wynosiłby czynsz wolnorynkowy). Był jednak mały haczyk: aby w nim
        mieszkać, musiał być kawalerem. Gdyby się ożenił, kazano by mu się wyprowadzić
        i szukać lokum na własną rękę... ;)
        • eilean_donan Re: Uniwersytety angielskie i żony naukowców 24.01.06, 19:16
          No coś w tym jest, bo czytałam ,że i Newton nigdy się nie ożenił, bo jako
          wykładowca Cambridge nie mógł tego zrobić, no ale to przecież było jakieś 300
          lat temu...
          • eilean_donan Re: Humor w nauce 24.01.06, 19:18
            Ostatnio zasłyszane:
            Znany amerykański malarz Samuel Morse (1791-1872), ten sam, który wynalazł
            telegraf elektryczny, pokazał któregoś dnia swemu przyjacielowi, lekarzowi,
            dopiero co ukończony obraz, zatytułowany "Człowiek w przedśmiertelnej agonii".
            - Co o nim sądzisz? - zapytał przyjaciela.
            - Sprawa jest jasna - odpowiedział eskulap. - To malaria...
        • Gość: Onufry Re: Uniwersytety angielskie i żony naukowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:06
          To ja może dorzucę tu anegdotkę z Princeton. Otóż pokoje gościnne Institute for
          Advanced Study tamże wyposażone są w łózka jednoosobowe, mimo, że goszczą
          często pary małżeńskie czy rodziny. Oficjalna wersja głosi, że te łóżka
          IAS kupił korzystnie na wyprzedaży; wersja nieoficjalna mówi, że władze IAS
          chcą aby wizytujący maksymalnie koncentrowali sie na pracy naukowej ;-)
          • steinbock Re: Uniwersytety angielskie i żony naukowców 24.01.06, 22:00

            Czyli przykład Schroedingera nie jest dla różnych władz uniwersyteckich
            pouczający :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja