Gość: Piotrrr
IP: *.krakow.pl
09.09.05, 23:48
Czy macie jakieś przejścia z teściowymi??? He, he, he.....
Moja żona miała parę niezłych przejść. Jest osobą bardzo spokojną ale kiedyś podczas wizyty u swojej teściowej po prostu nie wytrzymała. Po kolejnym (otwierającym kolejną setkę ;-) docinku mojej mamy pod jej adresem, otworzyła drzwi mieszkania, wyrzuciła na klatkę buty, wzięła córkę na ręce, zostawiła wózek, wrzasnęła na całe gardło: JA TO PIER*OLĘ" i wyszła (ja też wyszedłem :-). Ubaw miałem nieziemski :-))) Przyznam, że po chyba czterech latach znajomości z moją żoną takie hasło usłyszałem po raz pirwszy :-)))
Druga fajna historia. Jedziemy maluchem: ja, moja żona i moja mama :-))) Jest luty, temperatura -10°C, od godziny brniemy przez zaspy w okolicach Suchej Beskidzkiej, siedzimy w czapkach, szalikach, rękawiczkach. Żona w ciąży na siedzeniu pasażera, mama z tyłu w lekkim futerku i narzeka, że jej duszno (bo w tym maluchu to duszno jest). Zaproponowałem, żeby może zdjęła futerko.... Na to moja mamusia..... otworzyła okno :-))) Krew nas zalała....