Gość: Morela
IP: *.n.net.pl
23.10.05, 16:44
Ja,będąc w drugiej albo trzeciej klasie podstawówki poszłam do szkoły z
makijażem wykonanym w sposób następujący:zwykłym ołówkiem pomazałam kartkę ale
tak mocno, żeby aż pojawiły się "okruszki" -wicie,rozumicie o co mię się
rozchodzi? I tym szarym "cieniem",jaki powstał na skutek intensywnego
rysowania pomalowałam sobie powieki. Zgadnijcie jak wyglądałam? :)I poszłam do
szkoły. Ale Pani Wychowawczyni nie doceniła moich wysiłków artystycznych i
kazała mi wszystko zmyć :)A będąc kilkuletnim dziecięciem powiedziałam
Rodzicom,że uciekam z domu. Podobno dali mi nawet bilet na autobus :)Z
opowiadań wiem,że zeszłam na dół, postałam pod blokiem i wróciłam. Boże,
dobrze,że tego nie pamiętam... A co Wam udało się spsocić albo wygłupić się?
Ale z dzieciństwa - maksymalnie do końca podstawówki.