Gość: m
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.11.05, 21:42
Wiadomo, mezczyzni preferuja proste komunikaty, kobiety wzdychaja kilka dni,
zapewniajac, ze wszystko w porzadku. Tymczasem maja problem, wielki problem.
U mnie bylo np. tak:
Rano westchniecie, glebokie, donosne.
Ja- cos sie stalo?
Ona- nie, nic.
No to szykuje sie do pracy, wchodze do niej, slysze drugie glebokie westchniecie.
Pytam ponownie- Cos ci sie snilo, masz jakis problem?
Ona- Nie, absolutnie nic.
No to buzi i do pracy.
Wracam, caly dzien nie zadzwonila. Siedzi, milczy, trzecie westchniecie.
Cos sie jednak stalo? Cos w ciagu dnia?
Ona - krotko, dobitnie (znaczy cos sie stalo?????)- Nie.
No to ja do kuchi, kolacja. Ona milczy. Pytam o ser.
Ona - wybuch, erupcja.- Nie ma sera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie ma no to nie ma.
I wtedy - Ty sie kompletnie nie interesujesz tym, co ja czuje!!!!!!!!!!!!
Ciebie ser interesuje a nie moje uczucia!!!! Janusz kupil Iwonie na rocznice
kwiaty, piekne, roze!!!!!!!!!
Ja - no to ladnie sie zachowal(glupieje, ser, kwiaty, uczucia...)
Ona- A nasz jest dzisiaj!!!!!!!!!! I ty mnie o ser pytasz!!!!!!
I dopiero wtedy zrozumialem... Ratunku!!!!!!!