Zdolne dzieciaki!

    • Gość: Ilona Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.ruczaj.pl 20.01.03, 15:02
      Bliźniaki sąsiadki, diabły wcielone, ale było to bardzo dawno.
      Matka wyszła na chwile z domu, chłopcy obiecali być grzecznymi i bawić w
      wakacje (tzn namiot). Po powrocie faktycznie zobaczyła namiot : prześcieradło
      czy obrus przybite gwoździami do mebli.
      I jeszcze lepsze:
      Matka nasmażyła im placków ziemniaczanych i wyszła na chwilę do sąsiadki, gdy
      wróciła do domu zobaczyła wszystkie placki przybite do mebli gwoździami!!!
      Jak myślicie kim są dzisiaj te chłopaczki? Ja stawiam na stolarzy...
    • Gość: królik Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.nowe-skalmierzyce.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 17:29
      trzyletni synek mojej koleżanki chciał zrobić sam pranie. włożył rzeczy do
      peralki, zamknął, po czym wsypał opakowanie proszku do... ubikacji (przecież
      gdzieś trzeba go wsypać).
      • gosia_samosia Re: Zdolne dzieciaki! 21.01.03, 11:07
        moja 14 miesięczna córka też pomaga mi ;) robić pranie, a że mamy pralkę
        ładowaną od góry a ona też chce prać to wrzuca wszystko co znajdzie do prania
        do ... ubikacji !!!
    • domi_nika1 Re: Zdolne dzieciaki! 22.01.03, 14:30
      Przypomniała mi się opowieść o pewnym młodym (4-5 lat) człowieku, który z
      kuzynką wybrał się na saneczki. Pędząc z górki zadał celne pytanie; " Grażyna,
      a jak pierdolniem?" - i znowu o mało nie popłakałam się ze śmiechu.

      Z własnego dziciństwa znam z opowieści historję, jak rodzice nie chcieli
      słuchać tego co miałam do powiedzenia podczas ciekawego programu telewizyjnego,
      więc stanęłam przed ekranem i groźnym głosem oznajmiłam " dupą wam zasunę"
      • patti73 Re: Zdolne dzieciaki! 22.01.03, 14:51
        Nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi i nie wiem czy się nie będę powtrzać.Te
        wypowiedzi naszych milusińskich widziałam na innym forum.
        Podczas mszy znudzona dziewczynka do mamy:-Kiedy ksiądz wreszcie powie idżcie
        ofiary do domu ?
    • Gość: krisis Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 10:25
      Coz pare faktow :)

      1) zwiazek z kobieta, ktora miala 4 letnia coreczke. Przy goleniu mala
      postanowila ze mnie ogoli, dalem jej do reki tepa maszynka i..... zarznela
      mnie.. do dzis mam blizne...
      2) jedziemy autem.. dziecko spi.. byla pozno noc - zebralo nam sie na amory...
      zatrzymalismy sie... dla bezpieczenstwa przednie siedzienia na gorze zakrylismy
      kocem aby nie widziala a my poslzismy na przod samochodu... po powrocie.. mala
      mowi... nie udalo sie pchac bambam?? chyba wiecie dlaczego :))))))))))
      3)moje wlasne-
    • Gość: Asia Re: Zdolne dzieciaki! IP: 3.5.* / *.upc-c.chello.nl 26.01.03, 23:49
      Musze cos od siebie dopisac, bo sie usmialam czytajac Wasze posty.
      1. z opowiadania znam dwie historyjki z bardzo wczesnego dziecinstwa, gdy
      jezdzilam jeszcze w glebokim wozku: raz moich rodzicow odwiedzili taty koledzy.
      Zajadali sobie szaszlyczka, podobno byl bardzo ostry. Ja sie darlam w
      nieboglosy a mama nie mogla nigdzie smoczka znalezc. Ktos rzucil: szaszlyka
      dziecku dajcie a nie smoczka. I wlozono mi w usta kawal miesa. Podobno sie
      uspokoilam i ssalam z apetytem :)
      Mama opowiadala rowniez inna historyjke. Bylam bobaskiem, ktory miewal swoje
      godziny darcia sie i nic nie pomagalo. Poprostu kiedy moj czas darcia minal,
      uspokajalam sie sama. Pewnego razu odwiedzila nas ciocia, a ja jeszcze spalam.
      Zaglada do mnie i oczywiscie podziwia, jaka ona piekna a jaka cichutka. Mama na
      to: niech ciocia poczeka az jej godzina przyjdzie. A tu godzina przyszla, a ja
      nic, spie, jedna godzina druga trzecia. Mama myslala ze cos mi sie stalo :)

      2.Moja sasiadka pilnowala chlopca znajomych. Maly mial okres przeklinania.
      Kiedys stoja razem z sasiadka czekaja na winde. Stoi tez kilka innych osob, a
      maly na caly glos: "glupia cipa pipa chuj" i w kolko. A sasiadka zawstydzona:
      ojej, to nie moje dziecko, ja tylko pilnuje!!

      3.I jeszcze o mnie. Jak bylam mala, mialam moze 4 latka. Mama czesto nakrecala
      babci wlosy na walki i przekluwala szpilkami. Dziadkowie mieli suke, wyzla,
      byla niesamowita, bardzo lagodna i madra.Ja oczywiscie tez chcialam robic za
      fryzjerke, a na walki nawijalam psinie uszy i oczywiscie przekluwalam
      szpilkami :( zanim inni sie spostrzegli sunia z bolu zrobila kupe :(((

      Pozdrawiam,
    • Gość: dziura w desce Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 28.01.03, 02:54
      mój syn chodzi do piątej klasy. Niedawno przyłapałam go
      na rozwiązywaniu zadania z mat. przy pomocy komputera.
      Wydarłam się. A on na to: no co, tu jest napisane -
      oblicz najprostszym sposobem.


      pozdrawiam
    • babaruba Re: Zdolne dzieciaki! 28.01.03, 07:32
      Jako kilkuletnie dziecko omal nie utopiłam się w wannie.Założyłam nadmuchiwane
      zarękawki na nogi a wody było dużo....
    • Gość: Anahella Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.fornet.waw.pl / 192.168.2.* 28.01.03, 14:57
      Bylam mila i grzeczna dziewczynka, do tego kocjala mame tak, ze postanowilam
      zrobic dla niej laurke. Ale ze rysowane kwiatki byly trywialne, to wycielam
      kilka kwiatkow z sukienki mamy.
    • Gość: a_za Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.res-polona.com.pl 29.01.03, 11:53
      Na wczasy nad morzem jechaliśmy całą noc, co prawda kuszetką, ale spróbujcie
      przespać się na wąskiej półce z dwuletnim dzieckiem obok. Na miejsce
      dotarliśmy ok. 10. Nasz pokój był jeszcze zajęty i trzeba było poczekać.
      Rozsiedliśmy się w kawiarni (wielkie pomieszczenie pełniące rolę klubu,
      dyskoteki itd - jak to w ośrodkach wczasowych). My padnięci, dziecko (2 lata)
      nudzi się. Czasy kryzysu, na półkach jakieś dropsy i oranżada. Wszyscy na nas
      patrzą, bo nowi, a ludzi było sporo. Mąż, żeby zająć dziecko mówi dyskretnie -
      synuś, spytaj się pani czy jest piwo? Syn wędruje przez całą wielką salę,
      podchodzi do lady dużo od niego wyższej, zadziera głowę i bardzo głośno, bardzo
      powoli i bardzo wyraźnie zapytuje: PROSZĘ PANI, CZY JEST WÓDKA DLA MOJEGO
      TATUSIA?
    • aga_11 Re: Zdolne dzieciaki! 04.02.03, 14:26
      Nowe:
      Byłyśmy z córką (prawie9 lat) na wczasach w Karpaczu. Poszło dziecko sobie na
      wykład o Karkonoszach.
      Na drugi dzien (wyklad byl wieczorem) podchodzą do mnie znajomi pogratulowac
      rezolutnego dziecka - samo na wyklad przyszlo, i nawet pytania zadawalo!
      Pytanie brzmialo: "A co to jest ruja???"

      Aga
    • Gość: Kasik Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.gliwice.pik-net.pl 05.02.03, 14:38
      Miałam z 3-4 lata. Mieszkałam z rodzicami w starym budynku gdzie w.c. był na
      korytarzu ale tuż koło naszych drzwi (tylko nasz), więc mój tato chodził do
      kibelka w samych slipkach, jeśli np. akurat wstał z łóżka. Pewnego razu poszegł
      w takim stroju do w.c. a ja niwiele myśląc zamknęłam drzwi na wszystkie zamki.
      Dzwonił i kopał w drzwi a ja w tym czasie wystraszona, że chyba coś źle
      zrobiłam schowałam się w pokoju pod stół. Musiał w końcu z sąsiadem rozwalić
      wszystkie zamki aby dostać się do mieszkania.
      • nanette Re: Zdolne dzieciaki! 06.02.03, 18:22
        Mam stol, na ktorego politurowanym blacie starsza corka (dzis juz dorosla)
        zilustrowala mlodszej, przy pomocy ostrego narzedzia, hisorie zamordowania
        mamusi idacej po zakupy, przez zamaskowanego bandziora z wielkim nozem w rece!
        Dla zdrowia psychicznego dzieci nigdy nie pozwalalam im ogladac 997. Niestety
        wszystkie osmiolatki w jej klasie ogladaly program co tydzien i opowiadaniem
        podsycaly jej i tak bujna wyobraznie. Swoje wrazenia przekazywala siostrze w
        tajemnicy przede mna. Skutek byl taki, ze mlodsza corka, wracajac kiedys z
        podworka, na widok biegnacego za nia po schodach sasiada, uklekla i zaczela
        krzyczec: "Blagam, niech mnie pan nie zabija!!!". Sasiad przestal mi sie
        klaniac :)
        Swoja droga - dopiero teraz zaczynam sie dowiadywac jak traumatycznym okresem
        bylo dla mlodszej corki dziecinstwo, dzieki pomyslom jej starszej siostry. Az
        dziw, ze wyrosly na zupelnie normalne osoby [tak mi sie wydaje ;)]
    • millka26 Re: Zdolne dzieciaki! 07.02.03, 08:24
      Gdy mialam jakies 4-5 latek mielismy lawe na wysoki polysk, na ktorej z zapalem
      rozlupywalam mlotkiem orzechy, mielismy tez czarno - bialy telewizor, z ktorego
      zrobilam kolorowy malujac go mazakami.
      Nie wiedzialam tez do czego sluza tampomy wiec z zapalem nakladalam je na uszy,
      bo myslalam, ze te sznureczki sluza do wieszania i ze to sa nowoczesne
      kolczyki.
      Kiedys w kiosku chcialam kupic prezerwatywy bo wydawalo mi sie, ze to nawilzane
      chusteczki higieniczne i przez jakies 30 minut stalam przy kiosku i klocilam
      sie z pania ktora nie chciala mi ich sprzedac.
      • Gość: marlenamaja Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 20:51
        millka26 napisała:

        > Kiedys w kiosku chcialam kupic prezerwatywy bo wydawalo mi sie, ze to
        nawilzane
        >
        > chusteczki higieniczne i przez jakies 30 minut stalam przy kiosku i klocilam
        > sie z pania ktora nie chciala mi ich sprzedac.




        Boze, ale to jest smieszne:))))) No rewelacyjne!:)
    • goska75 Nawet nie przypuszczałam:)))))))))))))) 10.02.03, 02:11
    • goska75 A teraz króliczek.......... 10.02.03, 02:28
      Nawet nie przypuszczałam że tak sie wątek rozwinie:)))))))))) Za każdym razem
      brzuch mnie ze smiechu aż boli jak forum odwiedzam. Jak na razie moje
      dzieciaczki nie wariują zbytnio, za to dostalismy w prezencie króliczka
      miniaturkę !!!!!!!!! I teraz mam ponownie rozrywke w domu. Polecam szczególnie
      zanudzonym :). Mąż tak sie zakochał w zwierzątku żę stwierdził że nie bedzie
      siedział w niewoli ( czytaj. klatka), i takim to sposobem króliczek pląsa po
      domu kiedy ma na to ochotę. Jak na razie wygryzł dywan w kilku miejscach,
      poobgryzał kanty ścian, zeżarł z premedytacją trzy klawisze w moim nowym tel
      kom.( tragiczny los spotkał moja poprzednia komórkę o czym pisałam wyżej ,
      fatum chyba jakies:))))) A najgorsze to było to że pogryzł kabel zasilajacy od
      TV , chciałam włączyc telewizor a tu nic ,nie działa i koniec. Wziełam kabel w
      rękę bo w plataninie nie wiedziałam który do czego i dążąc do końcówki
      natknęłam sie (przyznam sie że nie patrzyłam zbyt uwaznie) na poprzegryzana
      część. Chyba nikt sie nie zdziwi jak napiszę że nieźle mnie prąd kopnął. Do
      tego stopnia że aż miałam torsje w nocy! Do tej pory mnie zastanawia jakim
      cudem królikowi sie nic kompletnie nie stało gdyż okazało sie że obgryzł
      izolacją do gołego na ok 10 cm!!! Dzieci szczęśliwe , mąż także i mimo
      wszystko tez tego łobuza
      lubie:)))
      Pozdrawiam wszystkich odwiedzajacych post Gośka:)
      • Gość: christo Re: A teraz króliczek.......... IP: *.lublin.mm.pl 27.02.03, 19:48
        Jest suuper.Rozumiem Cie doskonale sam mam 2,5 letmiego synka po dość długiej
        przerwie w dziecisch , oprócz tego psa jamniczkę , także cyrk czasami jest w
        cyke.Ciekawe bo mój miś też ma na imie Kubuś. A chyba go jeszcze na żyrandolu
        nie było.
    • Gość: lukrecya Re: Zdolne dzieciaki! IP: 213.17.246.* 10.02.03, 11:21
      Ja opowiem przygody kilku osób, otóż:

      Gdy byłam na studiach kobieta, która wykładała dydaktykę opowiadała, że jako
      czteroletnia dziewczynka była pod wrażeniem jakiejś bajki i w związku z
      powyższym wzięła parasol swojego taty i wyskoczyła z nim przez okno z
      pierwszego piętra sądząc, że parasol potrafi latać. Na szczęście nic jej się
      nie stało.

      Moja serdeczna przyjaciółka mając 7 lat napluła na palącą się żarówkę w lampce
      nocnej. Żarówka eksplodowała a ona przez długi czas nosiła opatrunki na twarzy
      i Bogu dzięki nie straciła oka.

      Mój kolega miał 4 lata gdy urodziła sie jego siostra. Kiedy rodzice przywieźli
      ją ze szpitala kolega stwierdził: "Mamo! Jaka ona brzydka! Wyrzuć ją do
      śmietnika!"

      Ja z kolei jako dziecko bardzo lubiłam pastylki pudrowe - takie duże owocowe
      lub miętowe cukierki. Kiedyś nie byłow domu takich pastylek więc wzięłam sobie
      do ssania podwójny guzik pościelowy (przypominał kształtem tę pastylkę) i
      oczywiście go połknęłam. Tato przez kilka dni grzebał patyczkiem w każdej mojej
      kupce, aż w końcu zguba się odnalazła.

      Wsadziłam też sobie do nosa ziarnko grochu. Wyciągnął je laryngolog. To nie
      było przyjemne - pamiętam do dziś.

      Miałam też przygody z prądem. Kiedyś z moim kuzynem postanowiliśmy wykonać
      wieszak na ubrania w prezencie dla mojej babci. W tym celu ja wzięłam 2
      gwoździe i wsadziłam je do gniazdka z prądem.

      Pociełam też babcine poduszki, a pierze rozsypałam po pokoju. Za to los zemścił
      się na mnie okrutnie. Niedawno nabyłam wymarzone poduszki w IKEA, które z kolei
      pięknie pocięła moja czteroletnia córka.

      Kiedyś przed rozpoczeciem roku szkolnego (szłam do pierwszej klasy) obcięłam
      sobie grzywkę "na jeża" - reszta włosów pozostawała długa. Obcinałam tez rzęsy
      ale wtedy byłam już chyba w 3 klasie, nie pamiętam.

      Malowania w domu po ścianach nie mogła mnie oduczyć żadna kara. W końcu rodzice
      dali za wygraną i zwyczajnie postanowili przeczekać...

      • Gość: speedy Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.02.03, 19:55
        Kiedy urodzil sie moj brat mialam 5 lat. Jak Mama wrocila z nim ze szpitala,
        usiadlam przy nim i BARDZO POWAZNIE stwierdzilam: no, dzisiaj dam ci juz
        spokoj, ale od jutra bede uczyc cie czytac (ja umialam w wieku 4,5).
        pzdr
    • Gość: marlenamaja Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 21:10
      Mój synuś chodzi do żłobka. Uwielbia dziewczynke o imieniu Julia dlatego tez
      nie obyło sie bez rozmowy z jej mamą. Pewnego dnia zgadałysmy sie na temat
      naszych pociech. Ona (mama Juli) opowiedziała mi pewne zdarzenie;
      -Razu pewnego Julia nasiusiala do nocniczka , później wylala sobie te siki na
      głowe i udawała ze myje włosy:)))))))

      Niezle nie?:), no przeciez dziewczynka expressowo wykonała dwie pozyteczne
      czynnosci.
      • Gość: marlenamaja Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 21:17
        Acha i jeszcze cos. Poszłam wybrac dziecko ze złobaka (było to dzis), wchodze i
        patrze a on bawi sie jakims wielkim autem z przyczepa i mówi głosno; "przyCIPA,
        to jest przyCIPA". A pani było wstyd i zaczeła go poprawiac;" przyczepa, to
        jest przyczepa". Ja natomiast nie wytrzymałam i zaczełam sie smiac:))))
        • Gość: Zrezygnowanyi Biblia i dziecko IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.02.03, 15:11
          Kupiłem wnukowi broszurkę "Dobra nowina"
          wyd. Kuria Metropolitarna Warszawska
          nr 1432/NK/99 z 19.04.1999.

          W rozdziale 3 Nauczanie Jezusa na str 16
          3.20 Cukdzołóstwo jest:
          Slyszeliscie co powiedziano. Nie cudzolóz!
          A ja wam powiadam: Każdy, kto pożadliwie
          patrzy na kobietę, już się w swoim sercu
          dopuścuił cudzołostwa. Jeśli wiec prawe
          twoje oko jest powoidem do grzechu, wyłup je
          io odrzuć od siebie. Lepiej bowiemdla ciebie,
          gdy zginie jeden z twkoich członkow, niż żeby całe
          twoje ciało miało być wrzucone do piekła.
          I jesli prawa twoja ręka jest ci powodem do
          grzechu , odetnij ja i odrzuć od siebie.
          Lepiej bokwiem jest dla ciebie gdy zginie jeden z
          twoich członków niz zeby cale twoje cialo miało
          iść do piekła.

          Jak to wszystko dzieciakowi wytlumaczyć????!!
          • olek_ dzieciaki 15.02.03, 18:43
            Nie bede chyba oryginalny kiedy napisze, ze w kieszeni magnetofonu miesci sie
            paczka słonych paluszków, a do cd mozna włozyc 2 plyty.
            Poza tym moje dziecko ostatnio przygladalo sie pracujacym robotnikom na
            drabinie.
            Jeden z nich zagadal do niego i mowi: chcialbys nam pomoc? A na to moje
            dziecko: cos ty przeciez jestem jeszcze za mały.
            • Gość: ma Re: dzieciaki IP: *.chello.pl 16.02.03, 12:26
              Mam już dorosłe dzieci, ale jak były małe to też bywało śmiesznie.

              Pewnego razu z samego rana przeleciał nad naszym domem bardzo nisko helikopter.
              Pomyślałam, ze z pewnością obudził synka (trochę ponad 2 latka), więc poszłam
              do niego i widzę, że rzeczywiście nie śpi. Pytam go czy obudził go helikopter,
              ale on nie bardzo wiedział co go obudziło. Stwierdziłam, że skoro zaczęłam, to
              muszę dziecku wytłumaczyć o co chodzi i mówię:
              - Bo wiesz synku, nad naszym domkiem przeleciał przed chwilą helikopter tak
              nisko, że na całym podwórku narobił huku i Ciebie obudził.
              Synek przytaknął. Po śniadanku wyszedł przed dom na podwórko się bawić. Po
              chwili zobaczyłam, że wyraźnie czegoś szuka, wszędzie zagląda. Pytam:
              - Cego szukasz? - a on na to:
              - Tego huku, co go ten helikopter narobił.

              Mój syn bardzo wcześnie zaczął mówić. W wieku 1,5 roku budował pierwsze
              zdania, ale niektóre słowa wymawiał oczywiście po swojemu. Kiedyś nie miał
              jeszcze 2 lat, kiedy mówił: Hipitutam. Ja go poprawiam: Nie hipitutam, tylko
              hi-po-po-tam. A on na to: Nie, nie hipitutam, tylko hi-pi-tu-tam.

              Kiedy moje dzieci miały 5 i 3, to jeszcze w naszej telewizji nie było reklam,
              a żeby wypełnić wolny czas pomiędzy programami pojawiały sie na ekranie np.
              jakieś zdjęcia np. krajobrazu zimą lub np. obraz z akwarium. Kiedyś moje
              pociechy siedziały ściśnięte w jednym fotelu przed telewizorem i czekały na
              dobranockę, a na ekranie właśnie pływały kolorowe rybki. Oto ich dialog:
              Synek (starszy): Ja to bym chciał mieć takie rybki.
              Córcia: No to sobie stuc (stłucz) ten telewizor i łap.
              Synek: Ty głupia, przecież cała woda by się na nas wylała.



          • Gość: ela Re: Biblia i dziecko IP: 132.198.175.* 05.03.03, 23:03
            to byl dowcip tak??
            powiedz ze tak, bo zwatpie
          • Gość: MaDeR Re: Biblia i dziecko IP: *.ima.pl 13.06.03, 12:48
            > Jak to wszystko dzieciakowi wytlumaczyć????!!
            Już lepiej pójśc z nim na jakiś horror - mniejszy uszczerbek dla zdrowia
            umyslowego :>

            BTW indoktrynacja jest chyba prawnie zakazana.
    • Gość: roz Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.ds.uj.edu.pl 16.02.03, 12:26
      Ja pamiętam z dzieciństwa takie oto historie, wszystkie mniej więcej z tego
      samego okresu (4-5 lat):
      1. Mieliśmy w domu maszynkę do gotowania na prąd. Stała na stoliku, niestety w
      zasięgu mojej ręki. Wiedziałam, że nie wolno mi nawet do niej podchodzić, ale
      cóż...korciło okrutnie. Podeszłam raz, ale skutecznie...na rozpaloną do
      czerwoności (babcia tylko odwróciła się na moment, chciała położyć kolejny
      garnek do gotowania) maszynkę położyłam całą dłoń. Do dziś pamiętam swąd
      przypalonej skóry, no i podobno się zesikałam, choć tego już nie pamiętam.
      Linie papilarne jakoś się ostały.
      2. Moja mama wróciła z nocnej zmiany, poszła spać, a ja akurat miałam ochotę
      się bawić we fryzjerkę. Nie mając innej modelki (lalki już miały odpowiednie
      fryzury) zabrałam się za śpiącą na jednym boku mamę. Niestety nie obudziła się
      w trakcie tych zabiegów. Wystrzygłam jej pół głowy...były to włosy różnej
      długości.
      3. No i rzecz dla mnie niepojęta. Musiałam gdzieś podpatrzeć, jak tata sika w
      ubikacji, że na stojąco, w kalesonach. Najpierw wykradłam z szafy odpowiedne
      wdzianko...kalesony, stanęłam nad kibelkiem...i zaczęłam sikać, niestety nie
      leciało "do przodu". Brudne kalesony poskładałam i włożyłam do szafy.
      Pozdrawiam. Dzieci jeszcze nie mam, ale z niepokojem patrzę w przyszłość,
      hehehe.
    • Gość: baba Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 08:03
      Wczoraj byłam w supermarkecie z 10-letnią dziewczynką i jej matką, pokazałam
      na stringi i zażartowałam że to rozmiar na małą, jej matka stwierdziła że są
      zbyt duże.Wybrałam jeszcze bardziej wycięte i zapropnowałam małej. A mała
      poważnie i na cały głos "czy ktoś mógłby mi powiedzieć co to jest?" Śmiech na
      pół sali...
    • Gość: a_za Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.res-polona.com.pl 25.02.03, 11:54
      Kuzynka z mężem i z rocznym Rafałkiem przeprowadziła się z Łodzi na Śląsk.
      Najbardziej przeżywała babcia Rafałka, pozostała w Łodzi i bardzo tęskniła za
      wnusiem. Jak tylko miała czas i siłę wsiadała w pociąg i do niego jechała. Z
      przykrością patrzyła jak dziecko się "uślązacza". Wykorzystywała pobyt by
      oduczyć dziecko mówienia gwarą. Pewnego wieczoru śpiewała (już 4 letniemu)
      Rafałkowi kołysankę, żeby szybciej zasnął. Po 5 zwrotce Rafał odemknął oko i
      mówi z doskonałym śląskim akcentem: Nie bucaj babcia! Bo spać nie moga!
    • Gość: Mareck Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 18:11
      Jako brzdąc, będąc u dziadków na wsi postanowiłem pogodzić
      psa z kotem ;-) Pies to był spory wilczur o takim
      charakterze, że nawet babcia się go bała o sąsiadach nie
      wspominając (dziadek nosił się z zamiarem uśpienia go).
      Ja jednak spokojnie ustawiłem spodek z mlekiem, złapałem
      kota, wypuściłem z klatki wilczura, za uszy (kota pewnie za
      ogon) zaciągnąłem ich do spodka, a ponieważ nie chciały pić
      to za karki i pyski do mleka. W tym momencie przed dom
      wyszedł dziadek, podobno prawie dostał zawału.
      Prawdopodobnie wilczur nic mi nie zrobił, bo był zaskoczony
      moją bezczelnością i tym, że przed nim nie uciekałem.
      • Gość: just Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.fysa.ucl.ac.be 27.02.03, 18:51
        to i ja dorzuce opowiesci z dzicinstwa
        eksperymantowalam na sobie, do noska wepchnelam pineske, innym razem polknelam
        garsc metalowych kulek lozyskowych, pozbylam sie ich droga naturalna.
        Razem z siostra przemalowalysmu psa, normalnie byl bialy, po naszych zabiegach
        byl zolto-czerwono-niebiesko-zielony. Sprawdzalysmy tez czy aby na pewno koty
        spadaja na cztery lapy - koty przezyly, na szczescie dla nich nie testowalysmy
        duzych wysokosci.
        W wieku 8 lat mialam zalozony gips na reke, pierwszego dnia zamknelam sie w
        pokoju po czym wreczylam gips mamie mowiac, ze nie bede tego nosic!
        W czasach gdy ciezko bylo o slodycze, razem z siostra, oblizywalysmy z cukrowej
        otoczki wszystkie witaminy jakie byly w domu, reszta trafiala z powrotem do
        buteleczki.
        • Gość: Mareck Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 20:28
          Jeszcze mi się przypomniały:
          1. Kaczuszki. Na wsi postanowiłem urządzić pogrzeb
          kaczuszce (jak zginęła-przemilczę). Co prawda nie
          znalazłem łopatki, za to zwróciłem uwagę na kwiatki
          stojące w doniczkach na werandzie. Za którymś razem udało
          mi się wyciągnąć kwiatek razem z całą ziemią (trzymały ją
          korzenie). Do doniczki wrzuciłem martwą kaczuszkę i z
          powrotem wsadziłem kwiatek z ziemią. Niestety nie miałem
          okazji poznać miny babci gdy go przesadzała.
          2. Kot sąsiadów. Wyjeżdzaliśmy nad morze i przyplątał się
          kot sąsiadów. Zgarnąłem go za pazuchę i cisza. W połowie
          drogi kot dał o sobie znać, ale było już za późno, aby
          wracać. Ponieważ były obawy jak zareaguje właścicielka
          pensjonatu to oficjalnie kot był wypchaną maskotką, ale
          oczywiście wszystko się wydało. Ostatecznie kot cały
          wrócił do właścicielki.
          3. Rybki. Młodsza siostra miała akwarium, któregoś razu
          bała się, że rybki zmarzną. Skończyło się zupą rybną (ale
          glonojad przeżył).
    • Gość: Monika Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.zetorz.com.pl 07.03.03, 19:22
      Kilka lat temu weszły w życie przepisy nakazujące przewożenie dzieci na
      fotelikach. Przepisy już obowiązywały ale my jeszcze nie zamontowaliśmy
      fotelików no i jak mąż widział drogówkę to zawsze mówił do córek "chować się,
      policja"
      Niestety ta reakcja weszła im w krew, nawet jak już kupiliśmy foteliki.
      Pewnego dnia jadę z swoimi córkami pełnym autobusem, mijamy Komendę główną a
      moje córki na cały autobus "chować się Policja"!!
      Chyba nie muszę dodawać ile się wstydu najadłam:)). Ludzie myśleli, że jedzie
      rodzinka przestępców:)).
      • mandolia Re: Zdolne dzieciaki! 13.06.03, 14:26
        Dworzec autobusowy w małym miasteczku, kobiety z okolicznych wiosek ruszyły
        szturmem z pakunkami do PKS-u, który właśnie podjechał na stanowisko. Moja
        kuzynka, wtedy 5-letnia i wyjątkowo drobna na swoje lata, najwyraźniej
        obawiając sie zgniecenia, krzyknęła z płaczem na cały głos: Mama, szybko, bo te
        baby sie pchajo!!!
    • kolega.maynard Re: Zdolne dzieciaki! 13.06.03, 22:05
      Ja wam przedstawie cos, czego nie zrobilo dziecko, tylko dorosly facet, moj
      kuzyn. Szkoda ze tego nie widzialem na wlasne oczy :)
      On bardzo boi sie dentysty, nie chce nawet slyszec o borowaniu itp...
      pewnego dnia wpadlo mu do glowy, zeby "zlikwidowac" kamien nazebny. Jak
      postanowil, tak tez zrobil. Jedyny problem w tym, ze do "likwidowania" uzyl....
      odkamieniacza do RUR!!!! Podobno przez 3 dni chodzil z tak napuchnietymi
      dziaslami, ze wystawaly mu na zewnatrz.
      I mowicie, ze to dzieci maja glupie pomysly? :)))))
      • kaner Re: Zdolne dzieciaki! 13.06.03, 22:40
        a nie rozpuscilo mu dziasel przypadkiem??
        • kolega.maynard Re: Zdolne dzieciaki! 13.06.03, 22:42
          no chyba nie, i dziasla i zeby jeszcze ma. Dalej boi sie dentystow :D
          • Gość: elka.od.smoka Re: Zdolne dzieciaki! IP: 62.65.141.* 17.06.03, 01:24
            dzieciaki maja naprawde nieziemskie pomysly. dorzuce tez cos od siebie

            moj mlodszy brat w wieku 3-4 lat powyciagal tasme z niemal wszystkich kaset
            magnetofonowych najstarszego brata i zrobil sobie z nich "sianko",
            ktore "suszyl", przegarniajac dwiema kredkami. majstarszy brat spedzil potem
            ladnych kilka godzin na rozplatywaniu "sianka". niektore nagrania udalo sie
            uratowac.

            pewnego lata moja siostra (wówczas 2-3 letnia) pokochala malutkie kaczuszki.
            wszystkie tak namietnie przytulala, ze wiekszosc tego nie przezyla.

            ten sam brat w wieku ok. 5 lat uwielbial wlazic na drzewa. ale zejsc juz nie
            umial. za kazdym razem jak gdzies sie wdrapal, pozniej krzyczal na caly
            glos "mamooooooooooooo, chodz mnie zdejmij". na pytanie mamy - gdzie ty jestes?
            zawsze odpowiadal rezolutnie "tutaj".

            corka kuzynki wieczorem, juz w lozku, rysowala cos pisakami. przy okazji
            poplamila sobie pizame, ktora dostala w prezencie. zeby mama sie nie zloscila
            zlikwidowala plame.... wycinajac ja nozyczkami. ta sama agentka w pierwszej
            klasie podstawowki dostala zadanie domowe, zeby napisac kilka zdan
            zawierajacych slowa z "ż". jedno z nich brzmialo: na obiad bardzo lubie jesc
            abazur.

            moja chrzestna corka w wieku gdzies 3 lat podpatrzyla, jak kilkunastoletni
            chlopcy na podworku pokazywali sobie srodkowy palec, w wiadomym gescie. no i
            zaczela pokazywac ten palec kazdemu, kto sie do niej odezwal. nawet swojej
            mamie. oczywiscie mama zabraniala i probowala oduczyc. pewnego dnia Karolinka
            przychodzi do mamy i mowi "mamusiu, to ja, twoja coreczka, co ci nie pokazuje
            fakju".

            teraz Karolinka konczy zerowke. pewnego dnia pyta mamy: a co bedzie po
            wakacjach? mama na to, ze po wakacjach pojdzie do pierwszej klasy, a Karolina -
            O NIE, NAPEWNO NIE!

            moglam miec gora z 3 lata. przyszedl ksiadz po koledzie. o cos tam mnie
            zapytal, a ja odpowiedzialam. prawidlowo. ksiadz zadowolony pochwalil i pyta "a
            skad ty to wiesz?". ja na to "a z Bangladesz".
    • felicja.m pokulel 09.08.03, 18:47
      moja 2,5 letnia córka nie moze wymowić słowa komputer ( z którym na codzien
      pracuje zarówno mąz jak i ja, równiez w domu) wobec czego mówi w róznych
      wariantach : pokulel. To tytułem wstępu

      Rozmawia kiedyś z moja mamą na temat miłości, mama mówi jej ze ją bardzo kocham
      i tata ją kocha itd. W pewnym momencie mama zadaje jej pytanie: Myszko, a co
      łączy mamę i tatę?
      na to myszka zdziwiona:
      -Babciu, pokulel, nie wiedziałas tego?!
    • myshen82 Re: Zdolne dzieciaki! 13.08.03, 16:42
      Swietny wątek - troche z mojego dzieciństwa

      Wstawalam rano, szłam do kuchni, brałam sobie bulkę,
      smarowałam baaardzo grubo masłem, poczym zlizywałam masło
      (wmawiałam sobie ze to lody) a bułkę z powrotem do
      pojemnika:) potem wymyśliłam sobie jeszcze mazanie maslem
      po kuchennych szybach - miałam jakieś 4 latka;)

      Miałam kiedyś taki tamburyn, ale tylko dzwoneczki
      naokoło, środek pusty - ponieważ miałam obsesje na
      punkcie bycia królewna wlożylam tamburyn na glowe udajac
      ze to korona... kiedy przeszedl mi przez głowe byla
      niezla zabawa - ja wyłam a rodzice probowali mi to zdjąć
      smarując mi olejem uszy;)))

      jak coś mi sie jeszcze przypomni to dopisze;)
    • Gość: ktrs Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.03, 14:11
      Świetna zabawa przy czytaniu tych historyjek. Dodam coś od siebie z czasó
      dzieciństwa.

      Moi bracia w wieku 4 i 5 lat zostali wysłani przez Mamę do sąsiadki po mleko.
      Sąsiadka dawała mleko prosto od krowy, należało tylko przyjśc z kanką. Mama
      dała braciom taką 2 litrową, aby donieśli wszystko ;-). Donieśli nawet
      więcej... Kanka była pełna, tylko mleko jakieś dziwnie rozwodnione. Na pytanie
      Mamy czy sąsiadka dała pełną kankę młodszy z braci odpowiedział, że nie, ale
      oni chcieli więcej więc podeszli do pompy pod domem i "ja cimałem a on
      pompował". nie było zupy mlecznej tego dnia...

      Innym razem Rodzice wybierali się na imieniny. Była to zima, nas już położyli
      spać, a że często wyłączali prąd, zostawili na stole w kuchni palącą się lamę
      naftową, aby w razie jak wyłączą prąd, a my się obudzimy nie było całkiem
      ciemno. Oczywiście obudziliśmy się wześniej (Rodziców nie było około 1,5 h),
      usiedliśmy w kuchni i zrobilismy większy płomień. Lampa naftowa strasznie
      kopci... Mama potem opowiadała, że w całej kuchni wisiały wszędzie "farfocle" z
      tego dymu, a na dywanach, poscieli i wogóle wszędzie było pełno śladów małych,
      bosych stópek...

      Po Wielkanocy został w witrynie baranek wielkanocny, duży, taki z cukru.
      Codziennie trochę zjadaliśmy, ale baranek stał. Jak zaczął się przewracać,
      podparliśmy go kredkami. Wyjadaliśmy go tylko z tego boku, którego nie było
      widać rzez szybkę, tak aby Mama nie widziała.

      Mój chrześniak w zeszłym roku (miał 5 lat) po wizycie Św. Mikołaja - oczywiście
      przebrany Dziadek - rzucił tekst do Babci "To był dziadek, nie?" Babcia
      oczywiście zaprzeczyła, a on na to "Dziaaadek, ale nie mów bo mu będzie przykro"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja