Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 12:14
Dla mnie to były niezłe jaja.

najlepsze było, jak na jednej "lekcji" pani przekonywała wszystkich, że kazda
metoda antykoncepcji ( poza naturalną, rzecz jasna) nie jest skuteczna w 100%.

"Na przykład skuteczność prezerwatywy to około 70%, a pigułek to około 90%.
Te metody nie są takie skuteczne jak się wydaje".

A ja się wtedy zapytałem:" A jakby jednocześnie używać prezerwatyw i pigułek,
to byśmy mieli 160% skuteczności?"

Kobieta sie zmieszała i oburzona wypaliła: "Ależ kto by uzywał jednocześnie
prezerwatyw i pigułek!?!?!?"

A było tych komicznych ( i nie tylko ) zdarzeń więcej.

Macie coś takiego?
    • fredt Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 05.04.06, 19:52
      Gość portalu: m napisał(a):

      > Dla mnie to były niezłe jaja.
      >
      > najlepsze było, jak na jednej "lekcji" pani przekonywała wszystkich, że kazda
      > metoda antykoncepcji ( poza naturalną, rzecz jasna) nie jest skuteczna w 100%.
      >
      > "Na przykład skuteczność prezerwatywy to około 70%, a pigułek to około 90%.
      > Te metody nie są takie skuteczne jak się wydaje".
      >
      > A ja się wtedy zapytałem:" A jakby jednocześnie używać prezerwatyw i pigułek,
      > to byśmy mieli 160% skuteczności?"
      >
      > Kobieta sie zmieszała i oburzona wypaliła: "Ależ kto by uzywał jednocześnie
      > prezerwatyw i pigułek!?!?!?"
      >
      > A było tych komicznych ( i nie tylko ) zdarzeń więcej.
      >
      > Macie coś takiego?


      Nauki przedmałżeńskie ! - hahaha - sam fakt ich istnienia to najlepszy
      żart.
      • Gość: braat1 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.chello.pl 07.04.06, 20:17
        > Nauki przedmałżeńskie ! - hahaha - sam fakt ich istnienia to najlepszy
        > żart

        Dziwi mnie, ze ludzie tak te nauki traktuja, gdy one sa calkowicie
        nieobowiazkowe nikt nie kaze Ci na nie chodzic, tak samo jak nikt nie kaze Ci
        brac slubu koscielnego. Narzekanie na sam fakt tych nauk to jest czysta
        hipokryzja, ale coz tak juz jest w naszym swiecie.
        Niestety musze przyznac ze jakosc tych nauk czesto jest marna. Bardzo czesto
        trudno o zyciowe porady, ktore trafilyby do dzisiejszej mlodziezy.
        Ja swoje nauki milo wspominam, bylem milo zaskoczony ich jakscia, aczkolwiek co
        do antykoncepcji i jej skutecznosci to nie odwazyli sie na bezstronnosc.
        Mianowicie standardowa kwestia: badania wskazujace ze pigulka jest skuteczna
        klamia bo sa prowadzone przez firmy farmaceutyczne (mozna sie z tym zgodzic
        firmy moga stronnicze), natomiast nasze badania wskazujace skutocznosc
        kalendarzyka sa bezstronne i jedyne niezaklamane. Mogliby zrobic porownanie
        wyniki naszych badan i wyniki badan firm farmaceutycznych bez zadnych
        komentarzy.
        • Gość: kate Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.sympatico.ca 07.04.06, 20:30
          NIestety jak chcesz slub koscielny to musisz odbebnic owe nauki i najgorsze jak
          trafisz na idiotow je prowadzacych.
          Ja nie moge narzekac na strone prowadzona przez zakonnikow,ale spotkanie z
          pania i pogadanka o antykoncepcji mnie powalila.Najprosciej bylo pani
          potakiwac, przytakiwac i sie znia zgadzac - spotkanie takie skonczylo sie w 25
          min.Jedni wpadli na pomysl wdania sie w dyskusje i kiblowali z pania(
          oczywiscie nie przekonali pani o blednych jej przekonaniach) ponad 2 godziny.Z
          fanatykami kalendarzyka sie nie dyskutuje.
          • Gość: KJ Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.06, 16:43
            Hmmm nie wiem w czym problem?. Wiadomo,ze kk uznaje ZAWSZE antykoncepcje za
            grzech ciezki. W sumie to nie ma co dyskutowac na temat skutecznosci bo to juz
            w tym momencie zupelnie niewazne. A jak sie nie zgadzasz, to po co ci slub
            koscielny?. Jesli nie uznaje sie glownych zasad kk po co ta farsa-wezcie
            cywilny i po zawodach
            • starania_pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 19:08
              Ja jestem specem od wszelkich metod planowania i zapobiegania ciąży i na
              naukach przerażała mnie niewiedza wykładających.
              Brakuje mi jakby takiej uczciwości w tych wykładach, szkolą jaką babę kilka dni
              i ona już uważa, że rozumy zjadła. Ja usłyszałam, że nie mam owulacji i nigdy
              nie będziemy mieć dzieci po analizie mojego wykresu.
              A owulację mam ale później a brak temperatury powyżej 37 to wynik
              niedoczynności tarczycy itd. zraziłam się strasznie do wszelkich poradni NPR
              wtedy.
              Myślę, że dobry wykład o naszym organiźmie byłby bardziej przydatny niż
              straszenie ludzi, ale jakoś ciężko im to zrozumieć
              • starania_pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 11:44
                Ale musze przyznać, że poza tym nieszczęsnym wykładem nauki były super.
                wyjeżdżało się na 2 dni i zajęcia były w blokach, dostawaliśmy karteczki typu
                co jest najważniejsze w życiu dla ciebie uszereguj a potem wymienialiśmy się
                odpowiedziami. Mieliśmy też dużo wspólnych zadań to były raczej takie nauki
                odkrywania siebie
                • Gość: Jano Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 18:33
                  A na cholerę jest mi potrzebny jakikolwiek ślub,mnie potrzebna jest tylko
                  zdrowa kobieta i to wszystko.
                  • jurek1971 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 10:53
                    Ja nauki wspominam bardzo dobrze. Choć zdaję sobie sprawę że trafiliśmy
                    znakomicie (świadomie) - do Jacka Pulikowskiego. Wiele z praktycznych uwag
                    przydaje nam się w życiu. Polecam zorientowanie się wcześniej gdzie warto iść -
                    faktycznie nie każdy ma taką praktykę (...naście lat małżeństwa, trójka dzieci)
                    i dar identyfikacji i dzielenia się tym co pożyteczne.

                    Wielu z nas niestety brakuje przygotowania do życia z drugim człowiekiem - nie
                    zawsze mamy to od rodziców, w szkole też właściwie tego nie uczą. Nauki
                    kościelne są tylko namiastką ale lepsze to niż nic.

                    Akurat antykoncepcja nie jest w tym wszystkim najważniejsza.

                    No i nie rozumiem dlaczego krytycy KK biorą ślub kościelny?
                    • monia1996 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 14:50
                      No to jest właśnie porażka. Ja jestem czarną owcą w rodzinie, bo powiedziałam,
                      że skoro z częścią zasad się nie zgadzam, to nie będę robić sobie z gęby
                      cholewy. A najgłośniej krytukują nas ci, którzy ani przed ślubem, ani po nic
                      sobie z w/w zasad nie robili (aświętością swoją tak sobie twarz wycierają, ze
                      ho ho).
                    • deindra Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 15.04.06, 08:43
                      > No i nie rozumiem dlaczego krytycy KK biorą ślub kościelny?

                      Dla rodziny, bo taki u nas katolicki kraj: wszystko na pokaz.
                  • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 10:15
                    Wszelka aktywność seksualna poza prawidłowym pożyciem małżeńskim jest ciężkim grzechem.
                • a501 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 16:42
                  My też uczestniczyliśmy w 2-dniowych naukach.Część psychologiczna bardzo mi się
                  podobała-właśnie to odkrywanie siebie.Ksiądz był naprawdę cudowny!!!Pozdrawiam
                  księdza z Radoczy!Część biologiczna....Niestety, cholernie nudna, a i w pewnych
                  momentach przekłamana- studiuję biologię,a dyskutowac raczej nie wolno.Uważam,
                  że takie nauki są bardzo potrzebne młodym ludziom, którzy przeważnie są
                  nastawieni na nie bardzo niechętnie.Nie mogę się jednak dziwić-poziom nauk w
                  Polsce jest raczej marny.Powinno się do tego bardziej przyłożyć, a wsztystkim
                  wyszłoby to na dobre!
            • Gość: anik Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 10:42
              Naprawdę sądzisz, że z całego bogactwa nauczania KK zakaz stostowania nienaturalnych metod antykoncepcji należy do "głównych zasad"?
              • xxx131 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 10:52

                Gość portalu: anik napisał(a):

                > Naprawdę sądzisz, że z całego bogactwa nauczania KK zakaz stostowania nienatura
                > lnych metod antykoncepcji należy do "głównych zasad"?

                Antykoncepcja to nie dogmat, ale przeciez grzech to grzech. Tak jakby czlowiek powiedzial - moge bic moja zone w koncu nic zlego nie robie - a niektorzy tak mysla.
              • Gość: Miś Nauka czy ignorancja ksiezy katolickich IP: *.hsd1.wa.comcast.net 09.04.06, 20:36
                Gość portalu: anik napisał(a):
                > Naprawdę sądzisz, że z całego bogactwa nauczania KK zakaz stostowania nienatura
                > lnych metod antykoncepcji należy do "głównych zasad"?

                Slowo "nauczanie" kojarzy mi sie z przekazywaniem wiedzy. Od niemal tysiaca lat
                ksieza katoliccy zyja w celibacie wsputek arbitralnej decyzji uwczesnego
                papieza. W efekcie sa pozbawieni osobistego doswiadczenia w zyciem rodzinnym.
                Jak oni moga "uczyc"? Oni moga przekazywac dogmaty, ktore zaleznie od osobistych
                preferencji mozna akceptowac lub odrzucac.
                • Gość: jakubek601 Re: Nauka czy ignorancja ksiezy katolickich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 07:07
                  Nasze nauki były super, prowadzone były przez księdza i małżeństwo z 30-to
                  letnim stażem! Naprawdę było to poznawanie siebie. Co do metod antykoncepcji -
                  wykład zrobił ginekolog-położnik ze szpitala św. Zofii, naprawdę przekonująco co
                  do metod naturalnych (jako przykład pokazał siebie - ma tylko dwoje, planowanych
                  dzieci). Wcale nie przekreślał antykoncepcji sztucznej, ale pokazał wyniki badań
                  amerykańskich naukowców i różnie te pigułki działają, nie tylko
                  antykoncepcyjnie. Nie były to badania sprzed 30 lat, ale teraźniejsze - lata
                  2000-2004. My jesteśmy bardzo zadowoleni! Każdemu życzę takich nauk!
                  www.malzenstwo.pl
                  • pszczolka84 Re: Nauka czy ignorancja ksiezy katolickich 10.04.06, 14:53
                    Niestety chęc wzięcia ślubu kościelnego a chęć uczeszczania na nauki to dwie
                    różne rzeczy,mozna akceptować nauki i dogmaty kk,ale niekoniecznie te bzdury
                    wygłaszane przez "uczących" mają cos z tym wspólnego.Często młodzi ludzie wolą
                    zapłacić i mieć z "tym spokoj",aniżeli tracić czas i nerwy.Niekiedy opieszałość
                    i arogancja ksiezy przechodzi wszelkie oczekiwania.Jestem osoba wierzaca ale
                    nie zamierzam marnowac na to czasu bo i tak sie niczego nie naucze!!!!!!
                  • Gość: megi Re: Nauka czy ignorancja ksiezy katolickich IP: 193.178.143.* 10.04.06, 16:05
                    chyba chodzilismy na te same nauki, na warszawskim Mokotowie, rzeczywiscie swietne
                    dzis, z perspektywy czasu troche mi tych spotkan nawet brakuje
                    to byl czas tylko dla nas
            • Gość: agnes Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.crowley.pl 09.04.06, 12:22
              no wlasnie, ja tez nie rozumiem po co komus slub koscielny jak w ogole nie zyje
              wg przykazan kosciola kataickego. to jest dopiero nie smieszne, a wrecz
              zalosne. slub koscielny tylko po to, a by moc zalozyc biala sukienke czy po co
              to??
              • Gość: iwi Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 10:51
                a ja wogóle nie rozumiem dlaczego Kościół wyklina wszelkie formy antykoncepcji
                oprócz naturalnej? Skoro antykoncepcja jest grzechem ciężkim to chyba we
                wszelkiej postaci, a nie tylko w wybranej?
                • Gość: Olenka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 193.0.242.* 10.04.06, 14:34
                  Na pewno nie wyklina, bo Kościół nieczego nie wyklina.
                  Antykoncepcja nie jest grzechem ciężkim!
                  Natomiast uważają to za rzecz, która może powodować, że ludzie zaczynają
                  traktować seks jako rozrywkę bez żadnych ograniczeń a siebie mogą zacząć
                  traktować jak przedmiot. Podkreślam słowa "może powodować", ponieważ nie zawsze
                  tak przecież jest.
                  Uważam, że wstrzemięźliwość przez kilka dni w miesiącu jest ok a dzięki temu
                  potem "smakuje lepiej". Na pewno Kościół nie wyklina tabeltek tylko dlatego,
                  żeby je wyklinać. Zresztą Kościół pozwala na antykoncepcję pod warunkiem, że
                  ludzie się kochają i szanują.
                  Wstrzemięźliwość jest ok nie tylko w seksie ale i w innych sprawach, dlatego,
                  że nie żyjemy tylko dla przyjemności, tylko możemy ćwiczyć naszą inteligencję
                  emocjonalną :)
                  Na moich naukach kościelnych na szczęście ksiądz był mądry i powiedział:"seks
                  zawsze (po ślubie) i wszędzie ale pod warunkiem, że ludzie uprawiając seks się
                  nawzajem szanują i nie traktują drugiej osoby tylko po to, żeby się zaspokoić".
                  Czyż nie jest to mądre?
                  Ja nie jestem osobą wierzącą, ale uważam nauki Kościoła za naprawdę w porządku,
                  pod warunkiem, że ktoś INTELIGENTNY potrafi nam wytłumaczyć dlaczego jest tak a
                  nie inaczej. Niestety trudno jest spotkać mądrą osobę w kościele, która potrafi
                  przełożyć nauki Kościoła na normalne, codzienne życie.
                  • Gość: ares Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 11:24
                    Wstrzemięźliwość?? Lepiej smakuje??? To przestań jeść przez miesiąc też ci
                    lepiej będzie smakować. Umiaru z tymi naukami bo można dojśc do bzdurnych
                    wniosków.
                    • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 10:23
                      Jedzenie jest konieczne do życia, seks - nie.
                • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 10:38
                  www.mateusz.pl/ksiazki/sexpch/
                  www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_34.htm
                • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 10:21
                  www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_34.htm
              • ar11 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 13:39
                Tak, dokładnie - żeby móc założyć białą sukienkę i mieć całą tę oprawę, której
                nawet namiastki nie ma w 10-minutowym ślubie w USC.
            • Gość: quistiska .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 14:14
              kosciol dopuszcza uzywania kalendarzyka i nie traktuje tego jako antykoncepcje.
              • Gość: kasia Re: .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 21:26
                JAKIEGO KALENDARZYKA?? KK nie propaguje zadnego kalendarzyka! tak sie mowilo
                iedys na mwtode naszych babc,ze w polowie miesiaca nie moge z areszta hulaj
                dusza...i stad tyle dzieci. NPR to NPR polega na obserwacji temperatury ciała
                oraz sluzu,to nie zadna loteria, a potweirdzone naukowo teorie. przykladem sa
                moi rodzice, ktory po 28 latach malzenstwa maja 2 planowanych dzieci. a
                uzywajac okreslenia "kalendarzyk" w stosunku do nauk kk wykazujesz swoja
                niewiedze
            • pesceazzurro Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 22:33
              Brawo za szczerość, w końcu ktoś powiedział tu o wolności. nikt nikogo do nauk
              przedmałzenskich nie zmusza. A po co komu nauki przedmałzeńskie i ślub kościelny
              skoro nie uznaje nauki koscioła, to jest dopiero hipokryzja.
            • Gość: Mango Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 00:04
              Wydaje mi się, że tu raczej nie chodzi o zgadzanie lub nie z wiarą. Tylko z
              uznaniem nauk przedmałżeńskich jako podstawowy element niezbędny do uzyskania
              Sakramentu Małżeństwa. Bo na temat takowych nie ma wzmianki w Piśmie Świetym.
              Po za tym, jeżeli ktoś jest katolikiem, to na 100% wie jakie metody są
              akceptowane przez Kościół przez duże "K", a jakie są grzechem. Mnie osobiście
              na naukach przedmałżeńskich rozwaliło stwierdzenie, że jeżeli Pan je prowadzący
              ma 7 dzieci to i ja muszę tyle mieć albo przynajmniej 4 (dzieciorób jeden). To
              tych, co nie mają dzieci (bo np. nie mogą) trzeba już wyklnąć z kościoła? - bo
              dochodów nie przynoszą dla kościoła(firmy), nie będzie co łaska za chrzciny,
              komunie itp?.
          • Gość: Jaro Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 18:30
            No ludzieeee tego jeszcze nie było ja mam brać nauki przedmałżeńskie od
            pedofilów i pederastów - wszelkich przyjemności w braniu tych lekcji -czy
            przypadkiem nie naucza wielki biegły w tych sprawach Paetz
            • Gość: Oleńka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 193.0.242.* 10.04.06, 14:37
              Nie wszysce księża to pedofile i pederaści. Zdarzają się też mądrzy ludzie.
              • pszczolka84 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 14:58
                oczywiscie że się zdarzają ale zazwyczaj to nie oni prowadzą te nauki a juz na
                pewno nie "uczą" w poradniach naturalnego planowania rodziny
                • Gość: magda Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 12:12
                  skad to wiesz?
        • niemyte_mohery prawo kaduka 08.04.06, 14:24
          Gość portalu: braat1 napisał(a):

          > > Nauki przedmałżeńskie ! - hahaha - sam fakt ich istnienia to najlepszy
          > > żart
          >
          > Dziwi mnie, ze ludzie tak te nauki traktuja, gdy one sa calkowicie
          > nieobowiazkowe nikt nie kaze Ci na nie chodzic, tak samo jak nikt nie kaze Ci
          > brac slubu koscielnego. Narzekanie na sam fakt tych nauk to jest czysta
          > hipokryzja, ale coz tak juz jest w naszym swiecie.

          Prawda jest taka, ze kosciol nie ma prawa zmuszac narzeczonych do nauk
          przedmalzenskich jako warunku wstepnego do udzielenia slubu koscielnego, ale to
          robi. Do dzis zaluje, ze bralam udzial w tym cyrku, w koncu to malzonkowie
          sami sobie udzielaja Sakramentu Malzenstwa. Moj maz do dzis (20 lat po slubie)
          z rozbawieniem wspomina doktorka-agitatorka termometru i kalendzryka z nauk
          przedmalzenskich.
          • xxx131 Re: prawo kaduka 08.04.06, 14:34

            > Prawda jest taka, ze kosciol nie ma prawa zmuszac narzeczonych do nauk
            > przedmalzenskich jako warunku wstepnego do udzielenia slubu koscielnego, ale to
            > robi.

            Sama to wymyslilas? Nie chcesz slubu na prawie katolickim to bylo wziac slub protestancki/żydowski/islamski jaki chcesz! Byc moze tam nie trzeba brac nauk przedmalzenskich (chociaz wydaje mi sie u protestantow tez cos takiego jest...).
            • niemyte_mohery Pytanie do xxx131 08.04.06, 14:53
              Przytocz mi gdzie w Prawie kanonicznym (Kosciola Katolickiego) jest napisane, ze
              nieuczeszczanie na nauki przedmalzenskie jest przeszkoda do wziecia slubu
              koscielnego.

              **************************************************************

              "Obecne prawo kanoniczne wylicza 12 przeszkód małżeńskich:

              * zbyt niski wiek w momencie zawierania związku;
              * trwała, przynajmniej względna (z określonym partnerem) niezdolność
              dokonania stosunku małżeńskiego (impotencja), istniejąca w momencie zawierania
              związku;
              * związanie węzłem poprzedniego małżeństwa;
              * różnica religii (przeszkoda podlega dyspensie); nie zachodzi, gdy różnica
              dotyczy innego wyznania chrześcijańskiego;
              * przyjęcie przez mężczyznę święceń;
              * złożenie przynajmniej przez jedną z osób ślubów zakonnych;
              * uprowadzenie lub pozbawienie wolności dla zawarcia małżeństwa (chyba że
              później śluby zostaną w sposób wolny potwierdzone);
              * spowodowanie śmierci uprzedniego małżonka swojego lub partnera w celu
              zawarcia nowego małżeństwa;
              * bliskie pokrewieństwo - związek zawsze nieważny w linii prostej; w linii
              bocznej nieważne od drugiego do czwartego stopnia (dla trzeciego i czwartego
              stopnia możliwa dyspensa);
              * pokrewieństwo prawne czyli adopcja - nieważność w linii prostej lub w
              linii bocznej drugiego stopnia;
              * powinowactwo w linii prostej;
              * pozostawanie z bliskim krewnym (pierwszy stopień linii prostej) drugiej
              strony w nieważnym małżeństwie lub trwałym i publicznym konkubinacie.

              Fakty powyższe są nazywane przeszkodami zrywającymi, gdyż ich stwierdzenie
              skutkuje albo niemożnością zawarcia związku (za wyjątkiem możliwych dyspens),
              albo stwierdzeniem nieważności."
              • robertmar1 Kolejne pytanie 08.04.06, 21:12
                Czy może ktoś wytłumaczyć kompletnemu laikowi co to takiego jest powinowactwo w
                linii prostej? Czy chodzi tu o sytuację, w której parą są brat kobiety i
                siostra męża owej pierwszej białogłowej?
                • Gość: ilona Re: Kolejne pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 21:31
                  Powinowactwo w linii prostej: dziadkowie, rodzice, dzieci. Pierwszy stopień to
                  chyba rodzeństwo cioteczne. Z tego co rozumiem, to brata kobiety oraz siostrę
                  męża tej pierwszej nie łączą żadne więzy krwi. Są jedynie szwagrami i nie ma
                  przeszkody dla zawarcia małżeństwa
                  • robertmar1 Re: Kolejne pytanie 08.04.06, 22:18
                    Na pewno? Bo, że nie są to krewni, to rozumiem, ale coś mi się wydaje, że są ze
                    sobą spowinowaceni.
                    A może błądzę?
                    • niemyte_mohery Re: Kolejne pytanie 09.04.06, 02:27
                      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAP/malzenstwo4.html
                      Przesyalm Ci link, przyjemnego czytania! Wynika, ze mozesz zaczac adorowac
                      siostre swojego szwagra. Powodzenia ;-)))

                      • robertmar1 Re: Kolejne pytanie 09.04.06, 09:12
                        Najpierw jeszcze ten ktoś musi zostać moim szwagrem :) Ale wszystko zmierza ku
                        dobremu :)
                        Dzięki serdeczne!
                  • Gość: nfgsdn Re: Kolejne pytanie IP: *.crowley.pl 10.04.06, 21:52
                    dziadkowie, rodzice itp. to sa krewni!!!!!!!!! a powinowaci to szwagier,
                    tesciowa, bratowa itp.
                  • filimar Re: Kolejne pytanie 12.04.06, 19:23
                    powinowactwo w linii prostej- teść- synowa, teściowa- zięć, dziadek męża- żona
                    męża itp. Powinowaty to krewny małżonka lub małżonek krewnego. Linia prosta
                    oznacza, że osoby "pochodza "od siebie, czyli z mamą jestem spokrewniona w linii
                    prostej ,a z bratem w bocznej
              • Gość: Malgonka Re: Pytanie do xxx131 IP: *.chello.pl 11.04.06, 00:53
                Brałam ślub kościelny rok temu i nikt ode mnie, ani od mojego męża nie wymagał
                nauk przedmałżeńskich. Nie chodziliśmy w ogóle na takie.

                Przed ślubem zgłosiliśmy się do biura parafialnego i ksiądz porozmawiał z nami
                razem, a później z każdym z nas z osobna. I to było wszystko. Dodam, że
                mieszkaliśmy akurat z narzeczonym w dwóch różnych miastach i spędzaliśmy
                wspólnie jedynie weekendy - wspólne chodzenie na nauki mogłoby być kłopotliwe.
                Ponadto nie kryliśmy przed księdzem, że mieszkamy wspólnie (w tym sensie, że
                mamy wspólne mieszkanie itd, bo w końcu to wspólne mieszkanie ograniczało się
                do weekendów). W związku z tym stwierdził, że nie ma sensu, abyśmy szli do
                przepisowej spowiedzi na trzy miesiące przed ślubem (ze wzgledu na współżycie),
                tylko dopiero w przeddzień ślubu.

                Wszystko bez żadnych pretensji, ze zrozumieniem... o naukach przedmałżeńskich
                nikt nawet nie wspominał.
                • Gość: Małgonka Re: Pytanie do xxx131 IP: *.chello.pl 11.04.06, 00:59
                  Dodam, że ślub braliśmy później w innym kościele i nie kryliśmy przy tym, że
                  nie mieliśmy żadnych nauk przedmałżeńskich. Nikt nie robił z tego tytułu
                  problemów!
                  Ogólnie w nasz ślub było zamieszanych trzech księży - ksiądz z naszej parafii,
                  ksiądz, który z parafii w której braliśmy ślub oraz znajomy ksiądz z jeszcze
                  innej parafi, który udzielał nam ślubu - i żaden z nich nie wypomniał nam brak
                  nauk.
            • Gość: luteranka Re: prawo kaduka IP: *.aster.pl 09.04.06, 16:37
              Nie wiem, jak w innych wyznaniach - u protestantów jest. Ale wygląda inaczej:
              1.Nie jest obowiązkowe
              2.Nikt nie miesza się do życia seksualnego wiernych
              3.Rozmawia się o nauce kompromisów,do których dojdzie, jeśli dwoje ludzi
              zamieszka pod wspólnym dachem.
              4.O gotowości do rodzicielstwa - lepiej poczekać, pobyć we dwoje, zanim będzie
              troje...
              i o tym, o czym młodzi chcą pogadać (np.nadopiekuńcza teściowa)
              Co ważne - dostaje się mądre rady żonatego mężczyzny (większość pastorów jest
              żonata i dzieciata, więc wiedzą, o czym mówią).
            • eboniet Re: prawo kaduka 12.04.06, 16:05
              xxx131 napisał:

              >
              > > Prawda jest taka, ze kosciol nie ma prawa zmuszac narzeczonych do nauk
              > > przedmalzenskich jako warunku wstepnego do udzielenia slubu koscielnego,
              > ale to
              > > robi.
              >
              > Sama to wymyslilas? Nie chcesz slubu na prawie katolickim to bylo wziac slub
              p
              > rotestancki/żydowski/islamski jaki chcesz! Byc moze tam nie trzeba brac nauk
              pr
              > zedmalzenskich (chociaz wydaje mi sie u protestantow tez cos takiego jest...).


              Ja bralam slub katolicki (a dokladnie ekumeniczny - katolicko-protestancki, ale
              to akurat nie ma zadnego znaczenia, bo slubu udzielal mi ksiadz katolicki w
              kosciele katolickim) w Holandii i zadnych bzdurnych nauk przedmalzenskich brac
              nie musialam. Czyli - mozna i bez:-)
              Nauki przedmalzenski to polski wynalazek. Nigdzie indziej sie z tym nie
              zetknelam. No, ale moze sie myle?

              E.
          • tigrissimo Re: prawo kaduka 09.04.06, 00:02
            >Prawda jest taka, ze kosciol nie ma prawa zmuszac narzeczonych do nauk
            > przedmalzenskich jako warunku wstepnego do udzielenia slubu koscielnego

            Z tym się nie zgadzam. Uważam, że albo ktoś wierzy, albo nie. Czarne albo białe.
            A jeśli mówi "jestem wierzący/cą katolikiem ale... to mi się nie podoba, to tego
            nie robię, to mi przeszkadza, to w to nie wierzę..." No to co to za katolik?
            jak ser szwajcarski jest ten jego katolicyzm? Oczywiście nie mówię tu o
            słabości. Bo co innego wierzyć, ale upadać, popełniać błędy, a co innego
            świadomie samodzielnie tworzyć sobie zbiór norm wybranych z wiary katolickiej,
            które nazwie się "wiarą katolicką".

            Jeśli kto nie wierzy, to po co mu ślub kościelny i nauki przedmałżeńskie. Niech
            bierze ślub cywilny i po co udaje, że wierzy. Tylko po to, żeby się wystroić w
            białą suknię/frak i wyjść uroczyście przed kościół, by obsypali go drobniakami
            lub ryżem? Po co?? Przecież to okłamywanie nie tylko samych siebie, ale też
            zaproszonych gości.
            • niemyte_mohery Re: prawo kaduka 09.04.06, 02:15
              tigrissimo napisała:

              > >Prawda jest taka, ze kosciol nie ma prawa zmuszac narzeczonych do nauk
              > > przedmalzenskich jako warunku wstepnego do udzielenia slubu koscielnego
              >
              > Z tym się nie zgadzam. Uważam, że albo ktoś wierzy, albo nie.

              Nie doczytalas tego watku do konca i zupelnie mijasz sie z glowna mysla tej
              mojej wypowiedzi. Oczywiscie ze ludzie niewierzacy nie powinni brac slubu w
              kosciele (poza pewnymi wyjatkami, ktore nie sa przedmiotem dyskusji wiec je pomine.)

              Pomylilas calkowicie pojecia. Niechec do przejscia prania mozgu jakie niestety
              czesto ma miejsce na naukach przedmalzenskich, nie ma nic wspolnego z wiara lub
              jej brakiem. Co wiecej, w koscielnym Prawie kanonicznym jest jasno okreslone z
              jakich wzgledow NIE moze byc udzielony slub w kosciele i brak kursu
              przedmalzenskiego NIE jest takim wzgledem.

              To co ksiadz dobrodziej z zaproszonymi prelegentami zaprezentowal w mojej
              parafii na kursach przedmalzenskich to byl zwykly gwalt na intelekcie! Mowie
              Ci, ze do dzis zaluje ze nie opuscilam sali.
              • tigrissimo Re: prawo kaduka 09.04.06, 12:07
                No cóż, ja ze swoich nauk przedmałżeńskich jestem zadowolona. Nie mam prawa
                wypowiadać sie na temat innych, parafialnych, bo w nich nie uczestniczyłam.
            • Gość: ania Re: prawo kaduka IP: *.media4.pl 17.04.06, 16:39
              ale pierdoły opowiadasz, nie ma tak że wszystko jest czarne albo białe, jeju...
          • Gość: Oleńka Re: prawo kaduka IP: 193.0.242.* 10.04.06, 14:44
            Bardzo dobrze, że są nauki przedmałżeńskie.
            Szkoda, że nie sa one (do wyboru) prowadzone również przez osoby świeckie.
            Kościół bardzo dobrze robi, że wykorzystuje sakrament małżeństwa do nauk o
            życiu w małżeństwie. Szkoda, że nie robia tego inne instytucje. Państwo tez
            mogłoby nauczać ludzi jak życ w miłości, jak prowadzić dialog zamiast się
            kłócić, jak starać się, żeby się nie rozwodzić, jak się wspierać, kiedy jedno
            jest na bezrobociu, jak wychowywać dzieci, by stały się dobrymi obywatelami,
            jak podejść do teściów, by się nie kłócić, jak starać się zrozumieć a nie
            oceniać, co trzeba zrobić w urzędzie, żeby wziąć ślub, jak bronić się przed
            nałogami i inne BARDZO POŻYTECZNE RZECZY, z którymi normalni ludzie często nie
            mogą sobie poradzić!
        • tigrissimo Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 23:44
          Ja podobnie jak BRAAT1 miło wspominam nauki przedmałżeńskie. I nie żałuję że w
          nich uczestniczyłam, tak samo jak mój mąż. Były to tzw. nauki weekendowe,
          wyjazdowe i 100% była na nich z własnej nie przymuszonej woli. Byli, bo oprócz
          niezbędnego kwitka, chcieli zyskać coś jeszcze, coś dla samych siebie i rodziny
          jaką budują. Brzmi to może niewiarygodnie, ale chodzą po tym świecie jeszcze
          tacy ludzie, którym zależy na uczestnictwie w takich naukach.
          Co do newralgicznego punktu nauk czyli antykoncepcji nie miałam takiego odczucia
          jak Autor(ka) wątku napisał(a). Przedstawiono solidnie wszelkie "za" i "przeciw"
          stosowaniu wszelkich możliwych metod. Człowiek, który to przedstawiał jest
          lekarzem, ginekologiem. Co do metod naturalnych (proszę nie mylić ich z tzw.
          kalendarzykiem małżeńskim), które budzą wśród sporej grupy osób litościwy
          uśmiech, to gorąco je polecam. Tu nie chodzi mi o to, by z kimkolwiek dyskutować
          nt. ich skuteczności lub nie. Po prostu uważam, że każda kobieta powinna
          "zafundować" sobie takie samodzielne obserwowanie siebie. Wprawna obserwatorka
          swoich cykli miesięcznych bardzo szybko zorientuje się np., że jakiś ból może
          być spowodowany zmianami chorobowymi a nie jest efektem cyklu. Może to głupie,
          co tu piszę, ale poszperajcie sobie po forach. Sami przekonacie się, jak mało
          kobiety/dziewczyny, które na nich pisują, wiedzą o sobie, o swoim ciele.
          Cóz, nie da się ukryć, że metody naturalne nic nie kosztują i nie pozostawiją
          skutków ubocznych. Ale to w sumie nie jest główny problem tego wątku...
          Pozdrawiam
        • Gość: kuzynka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.um.wroc.pl 10.04.06, 11:47
          Obawiam sie ze nie ma mozliwosci niechodzenia na nauli jesli chce sie wziac
          slub koscielny. Zatem nie mozna mowic, ze "nikt nie kaze mi na nie chodzic.
          • Gość: mimol Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 87.207.95.* 10.04.06, 15:34
            Nie wyobrażam sobie pójścia na nauki przedmałżeńskie. Nuda, obłuda,
            ignorancja..BIorę tylko cywilny i po sprawie. Mniej pieniędzy wydam na
            księżulków, ministrantów, organistów..Ciekawe ilu ludzi zastanowilo się nad
            swoją hipokryzją..Ciekawe ilu ludzi zastanowiło się nad swoją wiarą, Bogiem..
          • Gość: Małgonka Nauki nie są obowiązkowe IP: *.chello.pl 11.04.06, 01:04
            Napisałam o tym w innym poście - kilka postów wyżej.
            My z mężem nie chodziliśmy na nauki. Dostaliśmy ślub kościelny bez problemu,
            bez nauk.
        • Gość: Onka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.lodz.msk.pl 10.04.06, 21:20
          jeśli chcesz brać ślub kościelny to nauki przedmałżeńskie są obowiązkowe!
          moje doświadczenia i wrażenia mogłabym podzielić na dwie części- nauki z
          księdzem (miły, taktowny, kulturalny człowiek)- bardzo pozytywne wrażenie i
          część z nawiedzonym małżeństwem, które wciskało niesamowity kit i opowiadało
          monstrualne bzdury, np. jak ludzie stosują inne metody antykoncepcji niż
          naturalna to się rozwiodą!!!! Nie chodzi mi o to, ze ci ludzie prezentowali
          jednostronny punkt widzenia, ok, jak człowiek bierze ślub koscielny, to
          teoretycznie powinien stosować się do nauki kościoła, dlatego należałoby
          powiedzieć, że aprobowane przez kościól metody antykoncepcji to metoda
          naturalna bo....(tu argumenty), a nie opowiadać głupoty, o skuteczności i
          cytować pseudonaukowe badania!
        • drinkit Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 22:33
          Gość portalu: braat1 napisał(a):
          Dziwi mnie, ze ludzie tak te nauki traktuja, gdy one sa calkowicie
          > nieobowiazkowe nikt nie kaze Ci na nie chodzic, tak samo jak nikt nie kaze Ci
          > brac slubu koscielnego

          Ostatni namnozyło sie mnostwo osób niczym ze swietej inkwizycji. Jezeli ktos
          krytykuje nauki przedmałzenskie, to oznacza ze jest kiepskim wierzacym i nie
          moze brac slubu?!? A kim Ty jestes, zeby takie rzeczy opowiadac? Co ma wiara w
          Boga do tego całego kramu, który nierzadko kler ciagnie ze sobą? Nie wolno juz
          nic krytykować? Wiesz co? Islam jest taka fanatyczna religia, w ktorej ludzie
          slepo wykonuja wszystkie jej nakazy, całe szczescie katolicyzm reprezentuje
          rozne odłamy i daje pole do dyskusji. Idac Twoim tropem myslenia mozna przyjac,
          ze wszystko co mowi Rydzyk jest swiete, bo w koncu jest ksiedzem katolickim.
          • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 10:32
            drinkit napisała:

            Co ma wiara w
            > Boga do tego całego kramu, który nierzadko kler ciagnie ze sobą? N
            Bóg nakazał posłuszeństwo Kościołowi.
          • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 10:33
            Poza tym, ojciec Rydzyk nie jest twoim kolegą.
      • Gość: jmk Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 08:39
        A zajecia praktyczne , przymiarki sprzętu czy pasuje to z proboszczem czy
        wikarym były przeprowadzane??
        • Gość: Edek Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 13:40
          Jak skończysz podstawówke to Ci powiem
      • frred Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 10:44
        Witam wszystkich, w tym mojego o m.c. imiennika:)

        Ja z nauk przemałżeńskich pamiętam 2 rzeczy:
        - że w sumie nic z nich nie wynikło, bo musiałem spierniczyć sprzed ołtarza
        (tak wyszło)
        - że ksiądz (skądinąd przemiły) najwięcej uwagi poświęcał szatanowi i Unii
        Europejskiej

        PZDR
      • Gość: Stan1nora Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 134.243.218.* 10.04.06, 17:00
        Najlepsza metoda to japonska kutasatasakiem
    • on-na Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 05.04.06, 20:01
      Oj, myśmy sobie to załątwili hurtem. U dominikanów są prowadzone takie "wieczory
      dla narzeczonych". Ileś tam spotkań co tydzień. Dominikanie poszli z duchem
      czasu i zrobili także wersję "skondensowaną" tzn. weekend dla narzeczonych.
      Wyjeżdżało się za mistao do jakiegoś ośrodka, sióstr jakichś tam, nie pamiętam i
      siedziało ciurkiem ileś godzin w małej, dusznej salce. Co godzinę - przerwa.
      Przerwa na posiłki, pobudka o piątej rano... Faceci spali w osobnej sali,
      dziewczyny w osobnej i w ogóle towarzystwo bało się anwet brać za rękę. Wszyscy
      tam odstawiali świętych młodzianków i dziewice! Na nas - trzymających się za
      ręce, przytulonych i całujących się - patrzyli jak na rarogi.
      Dopiero kiedy dostali te świstki - zaświadczenia, że odbyli kurs, to raptem
      towarzystwo odżyło - przedtem byli tacy sztywni, że jeszcze trochę a mówiliby do
      siebie per "pan", "pani".
      To nas śmieszyło najbardziej!
      Poza tym - ci najbardziej rozmodleni dawali dyla pierwsi, gdy trzeba było umyć
      korytarz, posprzątać na stołówce, przepchać kibel.
      Doktorek ze szpitala św. Zofii był jakiś nawiedzony. Udowadniał żarliwie, że
      kalendarzyk to super metoda i pigułka to same zło. Że WSZYSTKIE kobiety jej
      zażywające będą miały szalone problemy: jak nie rak, to bezpłodność.
      Para 30latków od umoralniających pogadanek usiłowała nam wmawiać, że najlepiej
      jest, jak kobieta siedzi przy garach i "zda się we wszystkim na męża, bo panowie
      lepiej planują". Taaa... wspominam do dziś.
    • Gość: kika Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.acn.waw.pl 05.04.06, 21:43
      u mnie była para takich,ze tak powiem z nizin społecznych
      mieli już 3 dzieci,za każdym razem na spotkaniu o czymś innym mówili,a jak
      dochodziło do części gdzie mileiśmy zadawać pytania,jedno albo drugie
      wstawało,bełkot nie wiadomo o czym i najważniejsze było ostatnie pytanie : "Ale
      jak to w końcu zrobic,żeby nie miec więcej dzieci ?"...
      ksiądz co zajecia im tłumaczył o celibacie itp,ale nie trafiało nic i tak co
      zajęcia zadawali to pytanie
    • heca7 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 05.04.06, 21:52
      Pani prowadząca pogadankę o antykoncepcji stwierdziła ,że metoda termiczna jest
      b. skuteczna ale tylko w przypadku gdy kobieta mierzy ją codziennie o tej samej
      porze, śpi w koszuli nocnej a nie w piżamie ( bez majtek), przy całkiem
      zgaszonym świetle (nawet światełko przy włączniku należy zasłonić), nie pije
      alkoholu, nie imprezuje itd. To wszystko ma uświadomić organizmowi kiedy jest
      noc. Tak to ja mogę na starość. I jeszcze obowiązkowe prowadzenie przez miesiąc
      kalendarzyka, który trzeba było przynieść na drugą lekcje. Upokarzające - bo
      czemu do jasnej cholery mam komuś mówić jaką ja mam temperaturę w pochwie?
      • Gość: dana Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 22:36
        > I jeszcze obowiązkowe prowadzenie przez miesiąc
        > kalendarzyka, który trzeba było przynieść na drugą lekcje. Upokarzające - bo
        > czemu do jasnej cholery mam komuś mówić jaką ja mam temperaturę w pochwie?

        ale w końcu przyniosłaś, co? :> to jest dopiero zabawne jak społeczeństwo
        potrafi wytresować człowieka, podaje łapę na żądanie :D
        • heca7 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 05.04.06, 23:02
          A nie, właśnie nie przyniosłam. Wymigałam się chorobą i późnymi godzinami
          pracy. A potem było za mało czasu do ślubu i tyle he,he, he.
          • Gość: piomed Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 80.51.47.* 07.04.06, 17:52
            To po co chodzicie na te nauki przedmałżenskie skoro jesteście tacy nowocześni -
            OBŁUDNICY.
            • Gość: Bill Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:07
              Bo pewnie bez tego nie pozwalaja przystapic do slubu, mozgowcu. :) Bez urazy.
              Pozdrawiam
              • Gość: leszy Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.aster.pl 08.04.06, 00:45
                Pozwalaja, tylko nie do koscielnego ;-P
                A skoro tak cie mierzi nauka Kosciola, to po co ci koscielny? Bo rodzina by
                krzywo patrzyla? Szczyt hipokryzji...
                • Gość: tooz Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 12:16
                  Moze dlatego koscielny bo wierza w Boga ale nie zgadzaja sie z debilnymi
                  pogladami na temat np. skutecznosci kalendarzyka malzenskiego?
                  • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 10:42
                    Ale Bóg nakazał posłuszeństwo Kościołowi.
            • Gość: tooz [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 12:13
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: rafvonthorn Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.petrus.com.pl 08.04.06, 12:20
                Jaka piękna, katolicka odpowiedź :P.
            • Gość: ateista to samo napisalem nizej... tylko mnie poniosło! IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 13:08
              ;-)

              ateista
          • p-iotr Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 12.04.06, 09:13
            heca7 napisała:

            > A nie, właśnie nie przyniosłam. Wymigałam się chorobą i późnymi godzinami
            > pracy. A potem było za mało czasu do ślubu i tyle he,he, he.


            No prosze, tu na forum to fajterka, ze az milo. A jak przyszlo co do czego to
            nawet asertywnie nie umiala powiedziec ze nie przyniesie wykresu bo ja krepuje.
            W innych tematach tez sie "wymigujesz"? Niezle..

      • Gość: k to czemu nie znalazlas jakies babki, ktora by nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 09:49
        wymagala kalendarzyka? U nas bylo 0,5h pogadanki ogolnej, ksiazeczka na temat w
        garsc, podpis za 3 spotkania na raz i sayonara...
      • Gość: Hyperrus Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 11:44
        A my z żoną stworzyliśmy taki kalendarzyk przed zajeciami Co jak co ale dwójka
        inżynierów musi umieć tworzyć wykresy. I jeszcze dostalismy pochwałe za dobre
        prowadzenie.
      • Gość: Małgonka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.chello.pl 11.04.06, 01:10
        A wiesz, że są takie aparaciki - minikomputerki kontrolujące cykl? Termometr w
        cipce to przeżytek.
    • sita_atlantis Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 05.04.06, 21:59
      Nie moje, ale znajomych.
      Wiecie co to jest miesiączka? Otóż miesiączka to "krwawe łzy macicy za
      macierzyństwem".
      Powaga! rotfl
      • Gość: EWa Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.CNet2.Gawex.PL 05.04.06, 23:40
        No i rewolucyjna metoda antykoncepcyjna:
        przygotuj pyszną kolację, ulubione potrawy meżusia, zapal świece. Czekacie na
        ciąg dalszy? Nie ma , to już cała metoda!
        Działa chyba tylko w przypadku Hiacynty Żakie... tfu! Bukietowej!
        • on-na Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 06.04.06, 17:34
          Ha u mojej koleżanki to dopiero sprzedali hit na naukach! Podmywanie się
          zsiadłym mlekiem!
          A ta bidula najbardziej serio spytała mnie, czy może gdzieś nie czytałam, że to
          działa...
          Jak mi juz łzy przestały kapać ze śmiechu to zaproponowałam jej, żeby była
          nowocześniejsza i miast zsiadłego mleka stosowała coca-colę. Ciekawe, czy
          próbowała :-)
          • jolunia01 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 06.04.06, 17:38
            on-na napisała:

            > Ha u mojej koleżanki to dopiero sprzedali hit na naukach! Podmywanie się
            > zsiadłym mlekiem!
            > A ta bidula najbardziej serio spytała mnie, czy może gdzieś nie czytałam, że
            todziała...

            Podmywanie się zsiadłym mlekiem jest uznawane przez medycyne za skuteczny
            sposób utrzymywania właściwego odczynu pH i właściwej flory bakteryjnej. Nie
            widze w tym nic śmiesznego.
            Twoje zachowanie nie wystawia ci najlepszego świadectwa. Niewiedzę pomijam, bo
            rozumiem, że masz ważniejsze sprawy niz nauka.
            • barracuda7110 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 07.04.06, 18:09
              Zdaje się, że są lepsze sposoby na utrzymanie higieny osobistej niż podmywanie
              się śmierdzącym wynalazkiem.
              • jolunia01 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 07.04.06, 18:24
                barracuda7110 napisał:

                > Zdaje się, że są lepsze sposoby na utrzymanie higieny osobistej niż podmywanie
                > się śmierdzącym wynalazkiem.

                Są łatwiejsze, ale nie zawsze skutkują w taki sam sposób. Poza tym nie ma
                potrzeby robienia tego cały czas, niemniej w wielu stanach chorobowych albo w
                trakcie i po leczeniu antybiotykami jest to sposób o wiele skuteczniejszy niż
                chemiczne środki apteczne.
              • kotbert Ech ech 07.04.06, 20:05
                a Ty to od razu taki zasadniczy. Nie śmierdzący wynalazek, tylko sama natura!!
                • barracuda7110 Re: Ech ech 07.04.06, 22:42
                  Świeże mleko śmierdzi. Zsiadłe mleko śmierdzi niesamowicie. Ot co ;).
                  • zajac_t1 Re: Ech ech 07.04.06, 23:48
                    w zasadzie to Wam wspolczuje.Robicie cos wbrew sobie, idziecie do przedmalzenskich po to by - no wlasnie po co? rownie dobrze mozna zawrzec zwizek cywilny i nie komplikowac sobie zycia przysiega przed Bogiem.Litosci. To jest na takiej samej zasadzie gdy narzekasz ze Kosciol zyje z ciebie a nie rzucasz na tace zlamanego grosza albo wywlekasz wrzucona zlotowke raz na tydzien
                    • Gość: tooz Re: Ech ech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 12:21
                      Skad ta ciemnota... Wytlumacz mi co ma zrobic czlowiek wierzacy w Boga i
                      czujacy potrzebe slubu koscielnego, a nie zgadzajacy sie z pogladami Pani
                      prowadzacej nauki ktora twierdzi ze kalendarzyk to jedyna sluszna i na dodatek
                      NIEZAWODNA (poglad wybitnie kredynski) metoda na "niezajscie" w ciaze?
                      • Gość: szasza Re: Ech ech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 22:49
                        Wytlumacz mi co ma zrobic czlowiek wierzacy w Boga i
                        > czujacy potrzebe slubu koscielnego, a nie zgadzajacy sie z pogladami Pani
                        > prowadzacej nauki
                        Z naukami Pani nie musi sie zgadzac, ale jesli wierzy i czuje potrzebe to
                        powinien zaakceptowac Boga i Jego prawa, m.in. to uznajace metody naturalne za
                        jedyne sluszne.
                        • tigrissimo Re: Ech ech 09.04.06, 00:15
                          Właśnie: metody naturalne to nie jest kalendarzyk małżeński!
                          • Gość: szasza Re: Ech ech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 01:12
                            m.in. to jest tez kalendarzy, a przedmowca w ten uogolnil ironicznie te
                            metody-to wynika z kontekstu postu
                        • Gość: inna Re: Ech ech IP: *.aster.pl 09.04.06, 16:45
                          Ma zmienić wyznanie na inne chrześcijańskie - duży wyór i brak guślarstwa.
                          • z2006 Re: Ech ech 17.04.06, 10:48
                            Ale Bóg obiecał nieomylność właśnie Kościołowi katolickiemu.
                            • Gość: konrad Re: Ech ech nieomylność IP: *.is.net.pl 16.08.06, 11:14
                              Jak palili na stosie czarownice, nie chceli chować zmarłych nieochrzczonych
                              dzieci bo to "nie pełni ludzie byli" (tak, tak, to było w XX wieku), robili
                              krucjaty to też był kościół nieomylny?
                        • Gość: no name Re: Ech ech IP: *.4web.pl 10.04.06, 12:59
                          Wiecie co, przeczytajcie sobie ksiązkę świetnego autora angielskiego Davida
                          Lodge'a " British Museum w posadach drży" - wszystko to na temat, jak
                          ta "naturalna antykoncepcja" naturalnie zabija wszelką potzrebę seksu, a
                          [przecież o to w katolicyzmie chodzi, nieprawdaż?

                          A z drugiej strony, nic mnie tak nie rozbawia jak niekonsekwencja
                          katolików:))))) Przecież te metody naturalne opracowano w latach 30-stych XX
                          wieku aby w jakikolwiek sposób ograniczać mnożących sie na potęgę robotników i
                          niewiele tu miał kościół wspólnego:)))) A przedtem to co - nie było problemu ,
                          bo metody nie było? A termometr mozna kupić w aptece od lat 50-tych XX
                          wieku:)))) Po prostu smiać mi się chce z tego, jak nie wiem co:)
                          • z2006 Re: Ech ech 17.04.06, 10:51
                            Gość portalu: no name napisał(a):

                            > Wiecie co, przeczytajcie sobie ksiązkę świetnego autora angielskiego Davida
                            > Lodge'a " British Museum w posadach drży" - wszystko to na temat, jak
                            > ta "naturalna antykoncepcja" naturalnie zabija wszelką potzrebę seksu, a
                            > [przecież o to w katolicyzmie chodzi, nieprawdaż?

                            www.mateusz.pl/ksiazki/sexpch/
                        • eboniet Re: Ech ech 12.04.06, 16:34
                          Gość portalu: szasza napisał(a):

                          powinien zaakceptowac Boga i Jego prawa, m.in. to uznajace metody naturalne za
                          > jedyne sluszne.


                          a gdzie to jest napisane???

                          smiesza, a jednoczescie przerazaja mnie wszyscy ci, ktorzy z takim
                          samozaparciem usiluja mnie przekonac, ze wiedza lepiej, czego Bog chce...
                          Przypominaja mi sie czasy Inkwizycji, albo Savonarola - ten tez wiedzial
                          lepiej...

                          Przyjdzie kolejna epoka, kolejny sobor i znowu dogmaty sie zmienia. Za sto lat
                          nasze prawnuki beda prowadzic dyskusje, czy wybor plci dziecka z probowki jest
                          moralnie odpowiedzialne z punktu widzenia ideologii chrzescijanskiej:-).

                          Pozdrawiam

                          E.



                          • xxx131 Re: Ech ech 12.04.06, 18:41

                            > Przyjdzie kolejna epoka, kolejny sobor i znowu dogmaty sie zmienia. Za sto lat
                            > nasze prawnuki beda prowadzic dyskusje, czy wybor plci dziecka z probowki jest
                            > moralnie odpowiedzialne z punktu widzenia ideologii chrzescijanskiej:-).

                            A wiesz co to sa "dogmaty"? A o wyborze plci dziecka to myslisz ze beda dyskutowac za 100 lat? Czlowieku, za 100 lat o takich bzdurach ludzie nie beda pamietac, albo bedzie nakazowe zabijanie ludzi ktore ukoncza 60 lat, albo nawet nikt o aborcji nie pomysli... Zobaczy w ktora strone pojdzie swiat...
                          • z2006 Re: Ech ech 17.04.06, 10:55
                            www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_45.htm
                            www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_47.htm
                    • Gość: zbnfhm Re: Ech ech IP: *.media4.pl 17.04.06, 16:49
                      słuchaj człowieku o wąskim horyzoncie, a może dla mnie ważne jest żeby Bóg
                      pobłogosławił mój związek i tylko tyle. a może nie jestem hipokrytą i dlatego
                      właśnie nie chcę uczetniczyć w kursie przedmałżeńskim bo jest dla mnie zbędny?
                  • Gość: leszy Re: Ech ech IP: *.aster.pl 08.04.06, 00:47
                    To ty chyba wachasz zsiadle mleko UHT. Rzeczywiscie, jak sie samo "zsiadzie",
                    smierdzi nieludzko. A swieze nie smierdzi na pewno. Tylko musi byc SWIEZE :-)))
            • on-na Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 07.04.06, 19:16
              Proponowali to podmywanie PO stosunku, jako metodę antykoncepcyjną, rozumiesz?
              Jak nie widzisz w tym nic złego i uważasz, że lepiej podmywać się zsiadłym
              mlekiem czy jogurtem zamiast jednym z wielu płynów do higeny intymnej - rzecz
              gustu i upodobań higienicznych... Swoją drogą - pięknie to na pewno kobieta nie
              pachnie, po takim podmywaniu się mlekiem...
              • Gość: philippo Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.bib.ub.es 08.04.06, 19:06
                na tym wlasnie polega ta metoda!! jak kobieta sie podmyje kilka razy zsiadlym
                mlekiem i nie uzywa innych plynow do higieny intymnej, to po tygodniu nie
                znajdzie smialka ktory bedzie chcial z nia odbyc stosunek... :)
              • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 22:59
                To wspolczuje, ze natrafilas na nieco zasciankowa Pania. ale nie widze tu nic
                smiesznego bo jeszcze zanim wymyslono sztuczne metody, kurtyzany stosowaly
                rozcienczony ocet do irygacji co mialo zapewnic zabezpieczenie-wiadomo i ocet i
                zsiadle mleko maja odczyn kwasny, ktory dla plemnikow jest malo przyjazny, wiec
                byc moze to pomagalo-mowie o irygacji bo podmywanie nic raczej nie wskora jesli
                plemniki sa juz w pochwie. poza tym prawda jest, ze kwas mlekowy wplywa
                korzystnie na flore bakteryjna organow plciowych.
                jeszcze musze dodac,ze myc trzeba sie tak czest jak uwaza sie za sluczne i
                wczesniej stosowanymi srodkami to nie bedzei smierdzialo skislym mlekiem, a samo
                zsiadle mleko stosowac po wczesniejszej higienie i najlepiej przed snem (samotnym)
              • Gość: toksol Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 00:47
                On-na! Sadzę że jestes jeszcze uczniem i podniecasz sie do własnorecznie
                napisanych tekstów.
                Wiele wiem o naukach przedmałżeńskich i, o ile moga być prowadzone niezdarnie
                czy nudno, to nie ma tam głupot. Dla niektórych wszystkowiedzących jest głupota
                to czego nie rozumieją lub nie akceptuja.
                Najwiecej anegdotek opowiadaja tacy, którzy nigdy tam nie byli. Takie
                nieodpowiedzialne osobniki.
                Naczyta się taki sponsorowanych tekstów z różnych firm farmaceutycznych i
                lekarza udaje.
              • Gość: jaija Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 12:13
                zsiadłe mleko nie jest pozbawione sensu,bo:
                - zawiera te same bakterie, co naturalne flora pochwy,
                - te bakterie chronią przed rozwojem innej odmiany bakterii tego samego rodzaju
                żyjącymi w odbycie i powodującymi rózne infekcje pochwy.

                ale skąd wziąć zsiadłe mleko? i chyba jednak wolę jakiś łągodny środek myjący.
                nie jestem pewna czy mój facet chce ze mnie zlizywać jakby na to nie patrzeć
                zepsute mleko...
            • jolinka7 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 08:51
              Już sobie wyobrażam to rozkładające się w ciepełku zsiadłe mleko i ten
              zapaszek...
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 22:51
                jolinka7 napisała:

                > Już sobie wyobrażam to rozkładające się w ciepełku zsiadłe mleko i ten
                > zapaszek...

                Ależ wy jesteście niedoedukowani. :-/
                W pochwie bytują bakterie mlekowe i chronią śluzówkę przed innymi "złymi"
                drobnoustrojami. Jeżeli wyginą, np. po braniu antybiotyku, to można mieć duży
                problem. Dlatego w aptekach sprzedaje się kapsułki Lactovaginal, które są niczym
                innym jak ZSIADŁYM MLEKIEM w proszku. Z żywymi kulturami bakterii mlekowych.
                Kapsułki te służą uzupełnianiu wyżej wspomnianych niedoborów. Lekarze je
                przepisują bardzo często, to to samo co zsiadłe mleko lub jogurt i wcale nie ma
                nieprzyjemnego zapachu.

                A mądrale tutaj od razu śmichy-chichy. Nie znacie się, to się nie odzywajcie.



                → → → → → → → → → →
                Odkryjmy Białoruś!
                odkryjmybialorus.blox.pl
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 22:58
                  Aha, żeby ktoś nie miał wątpliwości: tak, te kapsułki są dopochwowe.

                  Natomiast mleko sprzedawane obecnie w Polsce, czyli UHT lub pasteryzowane,
                  przenigdy się nie zsiądzie, bo jest pozbawione wszelkich bakterii za pomocą
                  wysokiej temperatury. Jeżeli dłużej postoi otwarte, może się najwyżej zepsuć i
                  zaśmierdzieć. Mleko zsiadłe można czasem kupić już gotowe, na stoiskach z jogurtem.

                  → → → → → → → → → →
                  Odkryjmy Białoruś!
                  odkryjmybialorus.blox.pl
                • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:03
                  Moze ci szydercy wola zapach grzyba?
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 11:14
                    He, he.

                    Tym ludziom trzeba kawę na ławę.

                    W ramach pracy u podstaw objawię wam szokującą prawdę:

                    Tak - najczęstszym wynikiem niedoboru bakterii mlekowych np. po kuracji
                    antybiotykiem lub (uwaga!) po pływaniu w basenie z chlorowaną wodą - jest
                    grzybica pochwy.

                    Można jej uniknąć stosując kapsułki z bakteriami mlekowymi lub podmywanie
                    jogurtem ew. zsiadłym mlekiem.

                    Uczcie się dzieci, uczcie.

                    → → → → → → → → → →
                    Odkryjmy Białoruś!
                    odkryjmybialorus.blox.pl
            • tigrissimo Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 00:11
              No właśnie, dzięki jolunia01 na przykład. To jest właśnie to, o czym pisałam
              wcześniej. Niewiedza kobiet na temat własnej natury :-)
              Pozdrawiam
            • Gość: Oleńka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 193.0.242.* 10.04.06, 14:52
              Niestety te wszystkie posty opisują jak bardzo na niskim poziomie są te
              wszystkie nauki.... Niestety.
      • Gość: koleś Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 18:53
        sita_atlantis napisała:

        > Nie moje, ale znajomych.
        > Wiecie co to jest miesiączka? Otóż miesiączka to "krwawe łzy macicy za
        > macierzyństwem".

        Czyżby "anatomia Bochenka"?
        tam jest więcej takich tekstów...
        Większość niestety nie nadaje się do publikacji na forum
        to mógłby być zbyt wielki wstrząs dla niektórych... (prawda?)
        nic - wracam do lektury

        pozdr.
      • Gość: no name Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.4web.pl 10.04.06, 12:32
        Nie moje, ale znajomych.
        > Wiecie co to jest miesiączka? Otóż miesiączka to "krwawe łzy macicy za
        > macierzyństwem".


        No jak można :))))))))Poplułam monitor:)))))Ale to w końcu forum humorum:)
        • mkusiciel Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 12.04.06, 08:55
          Supr nasze były fajne oczywiście przygotowanie do życia w rodzinie (to całkiem
          inna para kaloszy) było fatalne prowadząca do kitu ale typowe nauki całkiem
          spoko wiadomo że nikt nie może powiedzić że mamy używać antykoncepcji bo to
          jest sprzeczne z kościołem ale to jest indywidualna sprawa
    • Gość: jujuś Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.akk.net.pl 07.04.06, 19:01
      normalnie
    • Gość: Adomas Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 19:31
      Moje nauki wspominam pozytywnie. Prowadziła je pani psycholog, mężatka i matka
      trojga dzieci. Nie mówiła wiele o religii ale dużo typowych małzeńskich
      problemach, jak zażegnywać konflikty z teściową itp, uważam że cenne informacje.
      Co do metod naturalnych, w jej przypadku podobno skutkowały (równiez moja matka
      twierdzi że w jej przypadku obserwacja cyklu wystarczyła jako metoda
      antykoncepcyjna).
      Spodziewałem się o wiele gorszej jakosci nauk, traktowałem je jak przykrą
      konieczność, ale rozczarowałem się pozytywnie. Polecam! Parafia na Spalinowej
      (Praga Południe, obok ronda Wiatraczna). Pani ta prowadzi również darmową
      małżeńską terapię przy parafii.
      Zawsze byłem bardzo sceptyczny wobec kościoła ale takiej jakości nauki
      przedmałżeńskie sprawiły, że mój sceptycyzm osłabł.
      • Gość: irek Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:14
        Mężatki mogą mierzyć temperaturę w pochwie, a dziewice powinny mierzyć w
        odbytnicy.
        • Gość: yonkaa Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 19:50
          Po co te złośliwości? Gdybyście uważali na tych naukach, to wiedzielibyście że temp można też mierzyć
          w ustach.
        • Gość: fv Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.04.06, 20:09
          po co dziewica ma mierzyć sobie temperaturę, skoro mierzenie temperatury to
          metoda antykoncepcji? No chyba że dla ćwiczeń, geniuszu, ale wtedy to może w
          ustach.
      • Gość: ateista "...ale rozczarowałem się pozytywnie... " IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 13:16
        a do szkoly czasem tez chodziles?

        rozczarowanie jest ZAWSZE NEGATYWNE!!!!

        zaskoczenie moze byc pozytywne lub negatywne


        ;-(

        nie ma dziwne, ze pis tu rzadzi i rydzyk


        • Gość: szasza Re: "...ale rozczarowałem się pozytywnie... " IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:13
          Ty chyba opusciles lekcje o oksymoronach. a tak w ogole to trzymaj sie tematu
      • Gość: Małgonka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.chello.pl 11.04.06, 01:26
        Ja przez wiele lat stosowałam naturalną antykoncepcję - nie z powodów wiary,
        ale dlatego, że po pigułkach się źle czuję, wszelkie spiralki mnie przerażają,
        a prezerwatyw nie lubię. Przez 12 lat współżycia nie zaszłam w ciążę. Dodam, ze
        nie mierzyłam temperatury, bo to kłopotliwe, a ja jestem leniuch. Ale znam swój
        organizm - wiem, kiedy mam owulację itd. W okresach, gdy byłam płodna, nie
        rezygnowałam z seksu, ale uprawiałam na inne sposoby.

        A z moją płodnością jest wszystko w porządku. Gdy wyszłam za mąż, zaczęliśmy
        starać się o dziecko i zaszłam w ciążę przy pierwszej owulacji. Niestety miałam
        problemy z poronieniami. Ostatecznie trzy razy zachodziłam w ciążę i za każdym
        razem przy pierwszej owulacji z planowanym poczęciem. Także, jak widać, można.

        Nie twierdzę, że każda dziewczyna może tak na luzaka podchodzić do
        antykoncepcji, stosując metody naturalne "na oko". Ja akurat miałam w miarę
        regularne cykle (nie co do dnia, ale bez większych wahań) i wyraźne objawy
        owulacji.
        • filimar metoda termiczna 12.04.06, 19:42
          metoda termiczna ma swoje zalety- myślę, że każda kobieta powinna poobserwować
          organizm dokładnie, zeby wiedzieć kiedy dokładnie występuje u niej owulacja.
          Najbardziej jednak ta metoda sprawdza sie, kiedy ktoś CHCE ZAJŚĆ W CIĄŻĘ, więc
          jest raczej metoda koncepcyjna ;). Osobiscie nie musze cudować żeby wiedzieć
          kiedy mam owulacje, nie wyobrażam sobie codziennego budzenia sie o tej samej
          porze i sięgania po termometr na dzień dobry. O ile wiem żeby otrzymać wmiarę
          pewne wyniki trzeba metode stosować przez rok. No i sprawdza się ona jako
          antykoncepcyjna- czy raczej abstynancyjna tylko wtedy gdy kobieta ma owulację co
          miesiąc.
    • Gość: mike Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.centertel.pl 07.04.06, 20:13
      mnie ksiądz pytał czy nie miałem skłonności homoseksualnych. może mu się
      spodobałem i chciał mnie odwieść ... strach się bać. chciałem mu powiedzieć -
      nie mierz innych swoją miarą, ale żona mnie kopneła pod stołem
      • Gość: dfgh Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.04.06, 20:10
        "chciałem mu powiedzieć - nie mierz innych swoją miarą, ale żona mnie kopneła
        pod stołem" --> przeczytała Ci w myślach, że chcesz to powiedzieć?
    • Gość: Pokolenie JPII Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 07.04.06, 21:54
      My nie wspominamy.Zastąpiliśmy je wybranymi lekturami, a zaświadczenia dla
      świętego spokoju wyprodukowaliśmy sami i to jakie.
      • Gość: Eric C. Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.wh9.tu-dresden.de 08.04.06, 00:43
        ( >< ) I`m seriously...sama mysl o tym, ze moja kobieta miala by na zyczenie
        moherowa miezyc sobie temperature w pochwie...łamie mi jaja...powaga

        • Gość: bk Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 00:58
          Ja wspominam bardzo dobrze, wprawdzie tej poradni przedmałżenskiej w ktorej mowia o planowaniu rodziny jeszcze nie mialem. Natomiast jesli chodzi o wlasciwe nauki to prowadzil je bardzo fajny ksiadz i nawet osoby o sceptycznym podejsciu do Kosciola zaciagniete przez druga polowę twierdzily ze dawno z takim podejsciem do zycia sie nie spotkaly. A problemy byly poruszane różne od zagadnien religijnych, wiary poprzez malzenstwo, potomstwo do problemow z tesciowa itp :). Dla mnie osoby zyjacej bezproblemowo,beztrosko nauki te pozwolily glebiej zrozumiec instytucje jaka jest malżeństwo i to chyba tutaj chodzi ...
          Aha antykoncepcje pominelismy jako ze wszyscy bylismy po lub na ukonczeniu studiow, ksiadz powiedzial ze wiemy pewnie wiecej od niego :) Jedyne wspomnial zebysmy pamietali ze Kosciol nie popiera antykoncepcji z wyjatkiem metod naturalnych :)
        • paulsixtus Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 04:40
          > ( >< ) I`m seriously...
          You are seriously mentally disabled:)
    • karolblok Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 02:13
      OJOJOJOJ!!!! Zdaje sie ze mielismy niesamowite szczescie! jak czytam o tych
      wszystkich naukach... Parafia w ktorej wzielismy slub nie wymagala zadnych nauk.
      Jedyny warunek - ocena na swiadectwie dojzałosci z religii. I to wszystko.
      Ksiadz proboszcz - niesamowity czowiek. Bardzo życzliwy - jeden z tych o których
      teraz mówi sie ze takich juz nie ma. Wzystkim nowozencom zycze takiego ksiedza!!!!!!
    • shinrin Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 08:23
      a przepraszam, jak ksiądz żyjący (podobno) w celibacie może radzić w sprawch
      życia i współżycia w małżeństwie?!
      • Gość: dirgone Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.chello.pl 08.04.06, 08:39
        na takiej samej zasadzie,jak psychiatra leczy schizofrenika. dobry ksiądz może
        czasami o wiele lepiej pomóc duchowo niż najlepszy psycholog, tylko faktycznie -
        musi być bardzo dobry w swoim fachu. Nie dotyczy to (według mnie)problemów
        związanych z seksem.
        ps - jestem niewierząca i do kościoła nie chodzę, ślubu w kościele też więc
        brać nie będę
      • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:17
        poswieca sie by zadajacych takie 'madre' pytania polaczyc swietym wezlem malzenskiem
      • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:21
        przepraszam za sarkazm. chodzi o to, ze nie kieruje sie wlasnym doswiadczeniem
        tylko tym co w takich sprawach radzi Biblia. oczywiscie trudno w takich radach
        zachowac obiektywizm.
      • alinaw1 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 18:30
        Może, bo opiera się na przykazaniach, tradycji i nauce Kościoła. Przeczytałam
        zaledwie kilka tu wypowiedzi i nie było dla mnie niespodzianki- oczywiście
        kpiny, prymitywne i puste teksty pseudokatolików, którzy sakrament ślubu
        traktują tak samo jak pozostałą część życia chrześcijańskiego- powierzchownie.
        Pamiętam podobny ton prześmiewczy par, które razem z nami uczęszczały na nauki.
        Poważne miny w czasie wykładów i chichoty przed rozpoczęciem. Pamiętam ich
        nietęgie miny, gdy powiedzieliśmy jak bardzo ważna jest dla nas czystość
        przedmałżeńska i co według nas oznacza otwarcie na życie. Za dwa miesiące
        będziemy obchodzić 6. rocznuicę ślubu. Mamy 2 dzieci, nie stosujemy
        antykoncepcji, bliskie są nam nauki Kościoła (też w tym względzie). Nie
        pamiętam żadnych jaj z nauk ale jaja słuchając żałosnych wypowiedzi przyszłych
        małżonków - ponoć katolików. To dopiero jaja!
        P.S. Wygląda na to, że nauki przedmałżeńskie zapamiętujecie głównie w
        kontekście seksualnym. A przeciez jest tyle innych tematów: Czym jest sakrament
        małżeństwa, Chrystus w naszej rodzinie, komunikacja w rodzinie itd. Pewnie za
        trudne, co?
        • a501 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 20:15
          Alinaw 1-doskonała wypowiedź!Ja pamiętam minę pani z poradni życia rodzinnego,
          która pół godziny mówiła nam, jaka to jest dzisiejsza młodzież, zaczynająca od
          znajomości ciała, a nie duszy kochanego człowieka itd.A my wysłuchalismy, po
          czym po jej wykładzie powiedzielismy, że to się nas nie dotyczy, bo czekamy do
          ślubu...Naprawdę warto było!A teraz jest nam cudownie :o)
        • Gość: rtjutkytiul Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.media4.pl 17.04.06, 16:58
          Bóg powiedział że ludzie są równi i że pycha to grzech główny, no to dlaczego
          niektórzy "wierzący" tak się zachowują?
      • Gość: dsf Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.04.06, 20:11
        a lekarz nie mający anginy może ją wyleczyć?
    • Gość: Konor Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 219.134.159.* 08.04.06, 12:20
      Na zadne nauki nie poszlismy, jak nam znajomi powiedzieli ze tam tylko osly i
      wiesniaki ida...
      • dusieczka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 12:33
        a moi znajomi i rodzice korzystają z naturalnych metod planowania rodziny,bo tak
        sie to moi drodzy nazywa.kalenadarzyka używały prababcie bo miały regularne i
        niczym nie zmacone cykle,a metoda objawowo termiczna to coś złupełnie
        innego.Nikt was nie zmusza do mierzenia sobie temperatury:)co kto woli,ja na
        przkład wole mierzyć temperaturkę niż czuć mojego męża przez gumeczkę,ale jak
        ktoś woli trochę lateksu w pochwie jego sprawa(aha i moi znajmi nie wpadli
        jeszcze na tych metodach a ja i mó brat jesteś my planowani i nie mamy więcej
        rodzeństwa).Pozdrawiam
        • Gość: ateista a slyszalas ptaszyno o stresie? i przesunieciu? IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 13:07
          moze twoje babcie czy mamusie mialy okres jak w zegarku...

          dzisiejsze kobiety zyja w duzym napieciu... praca, dom, dom, praca...

          i do tego wkurzający czasem chlop...

          moim partnerkom zdarzały sie przesunięcia okresu nawet o 2 tyg...

          jakbym patrzył w kalendarzyk mialbym juz pewnie ze 3 dzieci

          zycze uzywania mozgu a nie ... kalendarzyka


          ateista
          • Gość: szasza Re: a slyszalas ptaszyno o stresie? i przesunieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:32
            a Ty czytales co kolezanka pisala? metoda termiczna wymyslona na potrzeby kobiet
            nowoczesnych. mozna ja np polaczyc z metoda Billings'ow i to jeszcze potwierdza
            fakt plodnosci czy bezplodnosci. ale wymaga to od kobiety znajomosci wlasnego
            organizmu na co kobiety rzeczywiscie nie maja czasu i oczywiscie brak
            jakichkolwiek stanow zapalnych ktore falszuja wynik tak temperatury jak sluzu.
            jesli chca byc jeszcze bardziej nowoczesne i nie maja umieja rozpoznawac swoich
            biorytmow to moga siegnac do apteki po testy plodnosci.
            ja propnuje zeby jak najszybciej wprowadzono ten zastrzyk antykoncepcyjny dla
            mezczyzn i wtedy moze zmienie zdanie, a panowie przekonaja sie na wlasnej skorze
            o ewentualnych dzialaniach niepozadanych.
          • Gość: Małgonka Re: a slyszalas ptaszyno o stresie? i przesunieci IP: *.chello.pl 11.04.06, 01:58
            W kazdej aptece można kupić taki minikomputerek, który śledzi cykl - nie jest
            nawet drogi w porównaniu do ceny pigułek. Wówczas stosowanie metody naturalnej
            staje się banalne. Nie wymaga żadnego leżenia co rano z termomentrem w cipce,
            ani nic z tych rzeczy.

            Z tym napięciem, pracą, domem i wkurzającym chłopem nie przesadzajmy... Jeśli
            takie rzeczy wpływają na przesunięcie okresu, to raczej na wydłużenie cyklu,
            niż skrócenie, a wówczas to nie jest problemem.

            Pisałam w innym poście, że sama stosowałam naturalną antykoncepcję przez 12
            lat - całkiem skutecznie (później, gdy już chcialam zajść w ciażę, także
            zachodziłam skutecznie). Ani razu nie miałam przy tym termometru w dłoni (ani
            nigdzie indziej). Nawet nie notuję terminu ostatniej miesiączki. Dni płodne
            czuje tak, że nie sposób bym je przegapiła i tak samo czuję wyraźnie, kiedy
            zbliża mi się okres.

            Nie namawiam nikogo do naturalnej antykoncepcji, bo to indywidualna decyzja
            każdego. Piszę o tym tylko dlatego, aby podkreślić, że się da. A bynajmniej do
            świętoszków nie należę, ani do abstynencji seksualnej nie mam pociągu. Nawet
            śmiem twierdzić, że dzięki takiej antykoncepcji mam więcej doświadczeń
            seksualnych niż nie jedna kobieta na pigułkach. Okresowa wstrzemięźliwość w
            zakresie normalnych stosunków jest w gruncie rzeczy, dla życia płciowego,
            całkiem sympatyczną sprawą ;-)
            • z2006 Re: a slyszalas ptaszyno o stresie? i przesunieci 17.04.06, 11:07
              Gość portalu: Małgonka napisał(a):

              (...)
              I po co takie słownictwo?
        • ziuz Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 15:20
          a co a antykoncepcja hormonalna?
          nie trzeba niczego obserwowac, ani mierzyc temperatury, no i nieregularny cykl
          sie wyreguluje.
          lateksu tez nie trzeba.
          a dzieci nie ma :)
          • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:34
            rzeczywiscie nie ma. moja przyjaciola nie mogla ich miec przez ok 3 lata po
            odstawieniu tabletek
            • Gość: Mikołaj Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 213.199.196.* 09.04.06, 11:09
              > rzeczywiscie nie ma. moja przyjaciola nie mogla ich miec przez ok 3 lata po
              > odstawieniu tabletek

              A moja koleżanka, jak brałą hormonalne tabletki anty, to gdy wstawała od
              komputera to potknęła się o kabel zasilający, updała i złamała sobie obojczyk i
              pudełko na płyty CD.
              • Gość: zoofka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.europe.hp.net 10.04.06, 14:22
                hehe :-*
                piekne
          • Gość: toksol Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 00:53
            I może nie będzie ?
        • Gość: philippo Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.bib.ub.es 08.04.06, 19:02
          jedni wola lateks a inni rtec w pochwie...
          • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:37
            a Ty co wolisz? sadzac z Twojego nick'u to nie masz mozliwosci by to sprawdzic.
        • Gość: Anja Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.chello.pl 09.04.06, 09:20
          "Temperaturka", "gumeczka" - Dusieczka, to przedszkolakom też ślubów
          udzielają??? W tym samym tonie: wolę łyknąć pigułeczkę niż czuć mężusia przez
          gumeczkę. Też ślicznie i milusio, a do tego do rymu, o! Papatki i pozdróweczka.
    • bibbi5 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 12:50
      Nauki przedmałżeńskie? OK, ale bez przesady. "Czego Jaś się nie nauczył tego
      Jan nie bedzie umiał". Moim zdaniem edukacja życia ma początek w domu
      rodzinnym. Nie sądzę, żeby te nauki przedmałżeńskie coś więcej tu wniosły.
      Dawniej OK, ale dzisiaj większość małżeństw zawierana jest dobrze po 30tce. Czy
      już aż takich dorosłych można jeszcze czegoś w tej sferze nauczyć??????? OK.
      Jeśli tak, to przekaziciele tych nauk muszą być super super przygotowani, aby
      uczyć i rozmawiać z ludźmi bardzo dorosłymi i już w jakiś sposób przez
      dotychczasowe doświadczenia życiowe ukształtowanymi. Tyle
    • Gość: ateista [...] IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 13:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: dzidzia Re: to jaki chu*j na to poszliscie, gdy nie wierz IP: *.range86-135.btcentralplus.com 08.04.06, 13:33
        poważnie się robi na forum humorum, ale co tam, dorzucę swoje trzy grosze.
        ja również jestem ateistką. ale nie przeszkadza mi to zrozumieć chęć katolików do zawarcia ślubu kościelnego. jest to bardzo ważny sakrament, poświadczenie o swojej miłości przed Bogiem itp itd. łatwo sobie wyobrazić, że dla osoby wierzącej to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. a waga tego wydarzenia nie ma wiele wspólnego z naukami przedmałżeńskimi Kościoła, który nie nadąża za naszymi czasami. w Biblii nic się nie mówi o prezerwatywach i kalendarzyku, mówi się natomiast o sakramentach (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, Pismo Święte czytałam dawno). nie ma się co dziwić ludziom, którzy chcą pozostać w zgodzie ze swoim Bogiem, lecz nie koniecznie z Kościołem.
        jasne, że wielu wierzących wykazuje się rażącą niekonsekwencją, bo: seks przedmałżeński, okazywanie wiary od święta itd, ale Ty, Ateisto, z kolei przedstawiasz ateizm jako świetne, bo wygodne wyjście z tej sytuacji: ja nic nie muszę, bo jestem niewierzący. wychodzi na to samo.
        • Gość: ateista to nie tak IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 14:31
          moj ateizm to nie jest "wygodne wyjscie z sytuacji"

          chodzi mi o to, zeby zyc zgodnie ze swoimi przekonaniami

          wierz mi, droga ateistko, wielu moich kolegow wzielo sluby koscielne, ochrzcili
          dzieci a są dokladnie takimi samymi ateistami jak ja...

          wlasnie o cos takiego mi chodzi o to mnie strasznie wkurza

          ludzie nie umieja zyc zgodnie ze soba... mysla swoje, a postepuja tak, jak
          nakazuje im "stado" i jeszcze uwazaja się za sprytnych

          zenujące, doprawdy żenujące

          ---

          ateista tez musi... jest prawo, są ogolnohumanistyczne czy humanitarne zasady i
          im staram sie byc wierny:-)

          pozdrawiam

          ateista
          • xxx131 Re: to nie tak 08.04.06, 14:36

            To świadczy tylko o slabosci wiary ateistow...
            • Gość: ateista co swiadczy? IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 16:20
              ze nie mordujemy ludzi na ulicach?

              ;-)

              chyba nie kumasz

              ateizm nie oznacza olania humanitaryzmu...

              wierz mi, wielu ateistów ma wiecej wspolnego z bogiem niz rydzyk i jego
              wyznawcy:)

              wielu
              • Gość: szasza Re: co swiadczy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:48
                dlaczego laczysz rydzyka z prawdziwymi katolikami.on sie tylko posluguje wiara,
                ale nie ma z nia wile wspolnego, za to nieco wiecej z manipulacja i
                polityka-Ciebie tez zmanipulowal skoro uwierzyles w Jego obraz katolika. no coz
                prawda jest ze niektorzy zostali ochrzczeni wbrew wlasnej woli i teraz chyba
                cierpia bo musza publicznie pokazywac sie w kosciele, zawierac sluby koscielne i
                itp, a prawdziwym zycie swiadcza cos zupelnie innego.rozumiem ze jestes ateista,
                ale wsrod Was rowniez sa hipokryci.bycie ateista nie polega na obrazaniu innych
                i szukaniu w ich wierze luk, ale na trzymaniu sie i racjonalnej obrony swojej
                niewiary.
                • z2006 Re: co swiadczy? 17.04.06, 11:11
                  Proszę o więcej szacunku dla księdza.
            • Gość: apostata Re: to nie tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 14:30
              xxx131 napisał:

              >
              > To świadczy tylko o slabosci wiary ateistow...

              ciezko mowic o slabosci wiary w przypadku ateistow, bo oni w ogole nie wierza!
              kumasz?
              • Gość: aureliana Re: to nie tak IP: *.aster.pl 09.04.06, 19:50
                wierza w to, ze w nic nie wierza gwoli scislosci;) upierdliwi mogliby
                powiedziec, ze to tez forma boga;) ja kiedys twierdzilam, ze to bardziej
                satanizm, bo tak jak w satanizmie ateisci wierza tylko w siebie. ale teraz
                jestem duza i wiem, ze to pic na wode, a ateizm jest bardzo wyodny- sama jestem
                ateistka i cenie sobie wygode w zyciu bez zadnych bajek. a jesli ktos bierze
                slub koscielny, to jak rozumiem NIE POWINEN uprawiac seksu PRZED slubem, etc,
                etc...
                Gość portalu: apostata napisał(a):

                > xxx131 napisał:
                >
                > >
                > > To świadczy tylko o slabosci wiary ateistow...
                >
                > ciezko mowic o slabosci wiary w przypadku ateistow, bo oni w ogole nie wierza!
                > kumasz?
          • Gość: dzidzia Re: to nie tak IP: *.range86-135.btcentralplus.com 08.04.06, 17:10
            > wierz mi, droga ateistko, wielu moich kolegow wzielo sluby koscielne, ochrzcili
            > dzieci a są dokladnie takimi samymi ateistami jak ja...

            to sprawa Twoich kolegów i innych, którzy mimo że wierzący, biorą ślub kościelny. ale my rozmawiamy o ludziach, którzy są wierzący i chcą zawrzeć małżeństwo przed swoim Bogiem. jaki jest związek tych faktów z używaniem kalendarzyka jako metody antykoncepcji i z wysłuchiwaniem porad różnych pań na takich spotkaniach?
            w drugą stronę: nie wiem, jak to jest u Ciebie, może jesteś z tych szczęściarzy, którzy jako ateiści nie uczestniczą w żadnych świętach kościelnych. ale wiele osób obchodzi Boże Narodzenie, głównie ze względów rodzinnych. czy to też jest żenująca obłuda?
            • Gość: szasza Re: to nie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:54
              masz racje. wiele nieprzychylnych komentarzy nt nauk i gloszonych tam metod
              naturalnych jest spowodowanych zla jakoscia tych nauk. uwazam, ze prowadzic
              powinni je ludzie z charyzma i odpowiednio merytorycznie przygotowani aby umieli
              odpowiadac na nawet podstepne pytania. widze wlasnie, ze popinie o tych naukach
              sa tak rozne jak osoby je prowadzace
              • Gość: dzidzia Re: to nie tak IP: *.range86-135.btcentralplus.com 09.04.06, 12:15
                > masz racje.

                ę? ja nic takiego nie napisałam, nie wiem więc dlaczego sięze mną zgadzasz ;P
        • z2006 Re: to jaki chu*j na to poszliscie, gdy nie wierz 17.04.06, 11:10
          Gość portalu: dzidzia napisał(a):

          > w Biblii nic się nie mówi o prezerwatywach i kalendarzyku,
          Ale jest o posłuszeństwie Kościołowi.
    • Gość: gość Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 08.04.06, 13:11
      Bardzo pozytywnie u Dominikamów wieczory narzeczeńskie prowadzone są na
      odpowiednim poziomie, może dlatego, że odbywają się przy duszpasterstwie
      akademickim. A co do samej metody naturalnego planowania rodziny to przed ślubem
      byłam do niej entuzjastycznie nastawiona, niestety życie zweryfikowało
      możliwości jej stosowania.. Rok po ślubie muszę powiedzieć, że nie ma większego
      wariactwa, niż podporzadkowywania wszystkiego fizjologii, a do tego do się
      sprowadza. To tak jakby człowiek miał wyznaczoną godzinę robienia kupy i
      niezależnie od tego, co w danym monencie robi to musi polecieć do kibla, bo
      później kupy już zrobić nie może.. Następna za miesiąc;-) Nie po to nam Pan Bóg
      dał rozum i możliwość rozwijania się, byśmy w sferze regulacji płodności
      zatrzymali się w średoniowieczu.. Obecnie "dozwolone" są rzeczy, które dawniej
      były "zakazane" (pierwsze sekcje zwłok w średniowieczu, przeszczepianie
      narządów-w latach 70tych dwudziestego wieku- temu kościół był przeciwny). Moim
      zdaniem to kwestia czasu, kiedy "dozwolona" stanie się prezerwatywa, oczywiście
      przy zaznaczeniu wyższości metod naturalnych;-)
      Pozdrawiam
      • Gość: jaija Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 12:39
        kościół nie zezwala na prezerwatywę, ale w krajach, gdzie jest poważny problem z
        hiv (np. w Brazylii), biskupi nakazują księżom przymknięcie oczu bądź nawet
        zachęcanie w nadziei, że to coś pomoże.
        • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 11:17
          Gość portalu: jaija napisał(a):

          > kościół nie zezwala na prezerwatywę, ale w krajach, gdzie jest poważny problem
          > z
          > hiv (np. w Brazylii), biskupi nakazują księżom przymknięcie oczu bądź nawet
          > zachęcanie w nadziei, że to coś pomoże.
          Masz na to jaieś dowody?
      • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 11:16
        Obecnie "dozwolone" są rzeczy, które dawniej
        > były "zakazane" (pierwsze sekcje zwłok w średniowieczu, przeszczepianie
        > narządów-w latach 70tych dwudziestego wieku- temu kościół był przeciwny). Moim
        > zdaniem to kwestia czasu, kiedy "dozwolona" stanie się prezerwatywa, oczywiście
        > przy zaznaczeniu wyższości metod naturalnych;-)
        Przeszczepianie narządów stało się dozwolone w wyniku rozwoju wiedzy. Co nowego można się dowiedzieć o prezerwatywie, żeby Kościół uznał ja za dozwoloną?
    • Gość: Piotr Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.plusgsm.pl 08.04.06, 13:59
      Zabawne - ludzie tu narzekają na bezsens nauk przedmałżeńskich, na poniżające
      ich praktyki wykładowców oraz na ich głupotę i fanatyzm, ale przykładnie na
      nauki chodzą, potakują, i karnie zachowują się byle by tylko "dostać papierek".
      Widać w tym wypadku typowe, katolickie podejście do religii - zakłamanie.
      Katolicy niby nie akceptują fanatycznych poglądów, ale przecież się nie
      postawią. Potem politycy zakażą im amborcji, na chwałę kościoła katolickiego
      obficie sypną kasą na Świątynię Opatrzności, katolickie uczelnie, utrudnią in
      vitro i korzystnie ze środków antykoncepcyjnych, ścigać będą klientów agencji i
      ogólnie wprowadzą metodą drobnych kroków irańskie podejście do seksu. A nasi
      wyborcy potulnie zgodzą się na wszystko, tak samo jak potulnie godzą się na
      nauki przedmałżeńskie. Nie podoba im się, ale przecież się nie postawią. I
      ponownie wybiorą takich polityków, ponownie ugną karku przed katolickimi
      nakazami przy następnym obrzędzie i sakramencie byle by mieć tylko spokój.
      • Gość: ateista nic dodac, nic ując.. zgadzam sie w 100% IP: *.intra. / *.news.vogel.pl 08.04.06, 14:32
        • sanjose Re: nic dodac, nic ując.. zgadzam sie w 100% 09.04.06, 21:34
          ja również

          (ciężko żyć w kraju, w którym 'gotowość owieczkowa' przekracza wszelkie normy i zatrważająca większość żyje w średniowiecznym matriksie, bo myśleć jest trudniej niż podążać za schematem bytu podanym na tacy od pierwszej chwili na tym świecie)
      • Gość: aaa Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.k635.webspeed.dk 08.04.06, 15:05
        'irańskie podejście do seksu'
        chcialam tylko nadmienic, ze iranskie podejscie do seksu uznaje wszelkie srodki
        antykoncepcyjne, nie trzeba pobierac zadnych nauk przedmalzenskich i seks w
        owych iranskim podejsciu jest o wiele bardziej ludzki, mam tu na mysli, ze nie
        jak w chrzescijanstwie ma sluzyc ku reprodukcji, ale jest zrodlem przyjemnosci
        miedzy zona a mezem...
      • Gość: szasza Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 00:01
        Jesli jestes katolikiem(a przez Crzest to prawdopodobnie tak) to nalezysz do tej
        zaklamanej grupy. bo na pewno nie obracasz sie w grupie prawdziwych katolikow i
        nic o nich nie wiesz. ja natomiast moglabym mowic wiele o hipokryzji
        pseudoateistow(mam wrazenie ze starasz sie byc nim usilnie-niezle Ci wychodzi),
        ale nie to forum.
    • niemyte_mohery Co powinno byc tematem nauk przedmalzenskich? 08.04.06, 14:37
      Psychologowie twierdza, ze glownymi przyczynami wiekszosci awantur malzenskich
      sa pieniadze i dzieci. Dlaczego nie poruszac tych tematow na naukach
      przedmalzenskich. Fachowe informacje o wychowywaniu dzieci, prowadzeniu budzetu
      domowego i odpowiedzialnosci finansowej moglaby zapobiec wielu nieporozumieniom
      w rodzinie.
      • 4litery Re: Co powinno byc tematem nauk przedmalzenskich? 08.04.06, 16:01
        > Psychologowie twierdza, ze glownymi przyczynami wiekszosci awantur malzenskich
        > sa pieniadze i dzieci. Dlaczego nie poruszac tych tematow na naukach

        no ale przecież się porusza, przynajmniej czasem. To że większość piszących
        śmieje się z nawiedzonych pań z termometrem nie znaczy, że na naukach jest tylko
        to :) Kiedyś nie było psychologów, z problemami chodziło się do księdza. Teraz
        też można, wbrew pozorom nawet jest taniej...

        > Fachowe informacje o wychowywaniu dzieci, prowadzeniu budzetu domowego i
        > odpowiedzialnosci finansowej

        ksiądz ma tego uczyć? Poj@bało ci się coś... A jaki ekonomista się zgodzi?
        • niemyte_mohery Re: Co powinno byc tematem nauk przedmalzenskich? 08.04.06, 17:02
          4litery napisał:

          > ksiądz ma tego uczyć? Poj@bało ci się coś... A jaki ekonomista się zgodzi?

          Oj 4litery, wyobraznia, kultura slowa, ani zrozumieniem tekstu pisanego to ty
          nie grzeszysz ;-(((
    • Gość: monalisa Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.gronet.pl 08.04.06, 16:12
      A nasze nauki przedmałżeńskie to dziewięć środowych wieczorów spędzonych w towarzystwie ludzi, którzy małżeństwo traktują na serio. Nasze spotkanie wypełnione było rozmowami, które wiele małżeństw nigdy nie przeprowadzi (z różnych powodów). To był czas wyjątkowego zbliżania sie do siebie, czas nauki siebie na wzajem (oczywiście to był początek drogi, ciąg dalszy nastąpił do ślubie i trwa). Jesli chcecie spotkania pzredmałżeńskie, które Was zbudują polecam Duszpasterstw aAkademickie, a szczególnie te z przygotowań, które prowadzone są metodą dialogową.
      • setorika Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 16:42
        Mój ksiądz nie miał czasu albo zwyczajnie nie chciało mu sie prowadzić tych nauk
        przez 10 lat proboszczowania w mojej parafii; gdy wypełnialismy ankietę w
        kancelarii, to powiedział, że właśnie odbywamy nauki przedślubne :) i zakreslił
        "tak" w owej ankiecie.
        I wszyscy byliśmy zadowoleni :)
        • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 11:20
          etorika napisała:

          > Mój ksiądz nie miał czasu albo zwyczajnie nie chciało mu sie prowadzić tych nau
          > k
          > przez 10 lat proboszczowania w mojej parafii; gdy wypełnialismy ankietę w
          > kancelarii, to powiedział, że właśnie odbywamy nauki przedślubne :) i zakreslił
          > "tak" w owej ankiecie.
          Nieładnie tak oszukiwać.
      • Gość: Zadowolona Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 18:52
        Ja dokładnie tak samo. Dziewięc wieczorów i ... części za nas było za mało.
        Prosiliśmy jednego z księży-prelegentów i niektórych świeckich prowadzących o
        dalsze spotkania dialogowe. Już mając "papierek" w ręce. Bo nie o
        ten "papierek" chodziło.
        Wiele ciekawych i ważnych spraw poruszyliśmy.
        Życzę wzystkim (naprawdę zainteresowanym) takich nauk. Super.
      • colombina Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 18:53
        Mozna tylko pozazdroscic takich spotkan. Ja swoje "nauki" przedmalzenskie
        wspominam jak najgorzej, byla to po prostu nachalna propaganda wielodzietnosci i
        jak to nazwal moj maz "nieodpowiedzialnego dzieciorobstwa".

        Jako ciekawostke dodam, ze z grupy mniej wiecej dwudziestu osob, bylismy
        jedynymi ktorzy wiedzieli co to jest sakrament malzenstwa. To tez dobry
        przyczynek nad "jakoscia" katolicyzmu w Polsce. Bardzo smutne.
      • Gość: ciekawy Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.2a.pl 08.04.06, 21:00
        A podmianki były....
      • Gość: c2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:22
        Ja też chodzilam na tego typu spotkania i uważam że byly świetne. Np. dlatego
        że sprowokowaly nas do porozmawiania na szereg tematów o których wcześniej
        jakoś nie bylo okazji mówić (mimo 4 letniej bliskiej znajomości). Co do metod
        regulacji poczęć, uważam że to jakiś za bardzo rozdmuchany temat i wszyscy tu
        się nim jakoś zbytnio emocjonują. Sami stosujemy te metody, mamy trójkę bardzo
        planowanych i chcianych dzieci,( a temperatury nie mierzę w ogóle.)
        Pozdrowionka
    • dzownica.m Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 19:21
      Jedno ze stwierdzeń pani prowadzącej: "przystępujac do aktu z mężem należy
      spojrzeć na niego jak na ciało Chrystusa w Eucharystii".
      Na pytania raczej nie odpowiadała tylko z uśmiechem kiwała głową (coś jak
      premier Marcinkiewicz - na trudne pytania odpowiada "to bardzo dobre pytanie."),
      aż w końcu skwitowała, że te pytania (np. czy nie jest hipokryzją mówić, że nie
      wolno stosować innej niż naturalna metod anty, bo te inne są sprzeciwem wobec
      zamysłu Boga, byśmy się rozmnażali, skoro kalendarzyk i metoda
      termiczno-objawowa zasadniczo też służą ograniczeniu płodności?) świadczą o
      mojej słabej wierze.... Trzeciego spotkania nie było... Dodam,że była to bardzo
      młoda kobieta, niezamężna.
      A razem z nami na spotkania przychodziła para - laska ok. 17-19 lat w widocznej
      ciąży - po dwóch godzinach tłumaczenia nadal nie potrafili wskazać na wykresie
      dni płodnych - tacy ludzie są teraz w cenie - sfrustrowane dziewice-czcicielki
      wymazów z pochwy jako dowodu miłości do Boga i niedouczone, niereformowalne
      królikoroby.....
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 23:04
        > Jedno ze stwierdzeń pani prowadzącej: "przystępujac do aktu z mężem należy
        > spojrzeć na niego jak na ciało Chrystusa w Eucharystii"

        Jeśli większość katolików uważa, że w tym zdaniu jest coś niewłaściwego, to
        świadczy tylko o ich kiepskiej wiedzy religijnej, nawiasem mówiąc też przez
        Kościół na takim akurat poziomie wpojonej. Może to was zaszokować, ale z
        teologicznego punktu widzenia to zdanie jest jak najbardziej sensowne.

        → → → → → → → → → →
        Odkryjmy Białoruś!
        odkryjmybialorus.blox.pl
    • jburzacki_mazury Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 21:07
      Nauki przedmałżeńskie, kiedy to było. Rok 1986 początek tej checy. "Szkolenie"
      prowadziła Pani psycholog ,stara panna 35 lat, przedstawiała nam uroki
      małżeństwa. Innym wykładowcą była mężatka, która przychodziła na te lekcje z
      mężem i przekonywała nas, że mężczyżni to zwierzęta, gdyż są cały czas gotowi
      do seksu. A to przecież takie niezdrowe dla kobiety. Mieło to miejsce w salce
      katechetycznej w kościele w Nidzicy (mazury). To były czasy. Ludzie byli
      wówczas o wiele mniej odważni, bali się, nawet takiej głupiej kozy, od tych
      niby nauk. Tak to wówczas bywało.
    • heca7 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 21:35
      Ach i jeszcze mi się przypomniało, że na nauki chodziliśmy z byłą dziewczyną
      mojego męża i jej narzeczonym- super!
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 08.04.06, 22:54
      > "Na przykład skuteczność prezerwatywy to około 70%, a pigułek to około 90%.
      > Te metody nie są takie skuteczne jak się wydaje".
      >
      > A ja się wtedy zapytałem:" A jakby jednocześnie używać prezerwatyw i pigułek,
      > to byśmy mieli 160% skuteczności?"

      Pozwolę sobie delikatnie zasugerować, że to pytanie nie było akurat wybitnie
      mądre. Czy zdarzało ci się uważać w szkole na matmie?

      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
    • Gość: A.M. Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.ssnet.pl 08.04.06, 23:17
      po co ludziom ktorzy chodza "od wielkiego dzwonu" do kosciola i ciagle go
      krytykuja nagle pojawia sie pomysl wziecia slubu wlasnie tam? wybieranie sobie
      przykazan i zasad ktore sa "wygodne", a te ktore sa juz nie po czyjejs mysli sie
      odrzuca? slub koscielny to nie tyle przysiega przed rodzinka i pokazanie sie w
      sukience ale przysiega przed Bogiem. zaproszenie go do swojego malzenstwa. po to
      powinien byc slub koscielny dla katolika.

      czytajac wasze komentarze mam wrazenie ze sie popisujecie kto sie bardziej
      nudzil i kto mial najgorszego prowadzacego. zupelnie jak niektore "egzemplarze"
      w szkolach podstawowych: swieci w towarzystwie jak ma najwiecej niedostatecznych
      z wielu przedmiotow. zalosne.
      wlasnie po tym widac wasze podejscie do tematu. chodze na nauki zeby znalezc
      kolejny powod aby ponarzekac na kosciol. zaloze sie ze ci ktorzy tak robia to
      wlasnie ci "katolicy od wielkiego dzwona".
      • zoe13 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 16:29
        Chodzenie do kościoła od wielkiego dzwona (jak to piszesz)nie kwalifikuje ludzi
        do tych "gorszych" katolików. Do kościoła chodzę rzadko, ale to nie znaczy, ze
        jestem gorsza, czy prześmiewcza w stosunku do samej instytucji, czy księży.
        Nikt tu sie nie popisuje, tylko sie wypowiada. Osobiscie chodziłam na nauki
        przedmałżeńskie, poniewaz mieliśmy fantastycznego ksiedza,z którym
        prowadzilismy dialog. Na samym poczatku stwierdził, ze o współzyciu nic nam nie
        powie, bo sie nie orientuje, potrafimy czytac to sie dokształcimy..a najlepszym
        nauczycielem jest zycie. ono weryfikuje nas do końca.
        A tak apropo katolików w ogóle- który zadał sobie trud przeczytania bibli??
        Chodzi mi o tych chodzacych, chodzacych z przyzwyczajenia, od wielkiego
        dzwonu...itp. Poza tym nikt nikogo nie zmusza do nauk przedmałżeńskich. Mozna
        sie nie zgodzić i nikt nikomu łba nie urwie. Troche odwagi cywilnej:)
        • z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 11:23
          zoe13 napisała:

          > Chodzenie do kościoła od wielkiego dzwona (jak to piszesz)nie kwalifikuje ludzi
          >
          > do tych "gorszych" katolików.
          A ja uważam, że jest wątpliwe, czy tacy ludzie w ogóle są katolikami.
    • fairbanks Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 09:36
      U mnie w parafii nauki prowadził proboszcz,zagorzały antysemita i antykomunista. Efekt był taki, że bez względu na temat nauki (a było ich 10), przez godzinę słuchaliśmy o tym, że wszystkiemu winni Żydzi i komuniści.
      Aha, no i była jedna nauka, która polegała na indywidualnych konsultacjach z jakąś starą panną w butelkowych okularach. Konsultacja dotyczyła prokreacji (no bo przecież nie seksu). Wyglądało to tak, że pani biegała nerwowo od okna do drzwi, sprawdzając, czy nikt nie podsłuchuje, i protekcjonalnym szeptem poinformowała mnie, żeby mierzyć temperaturę TAM. Nawet wręczyła mi ledwo widoczną odbitkę ksero diagramu do wpisywania pomiarów temperatur TAM. Do dziś nie wiem, czy domyśliłam się właściwie, że chodziło o pochwę. Ale chyba tak, bo to "TAM" było tak wypowiedziane i poparte takim rumieńcem, że nie mogło dotyczyć innego miejsca ;)))
      Tak oto zostałam wyedukowana do małżeństwa :)))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja