Szczyty naszego lenistwa..

21.06.06, 14:41
Zauwazyłam, że w tym uple nic mi się nie chce. Zawsze jestem leniem, ale
teraz to już przesada. Jak mi coś spadnie na podłogę - nie podnosze, bo to za
skomplikowane.. Więc podlogi właściwie już nie widać. Nie zakręcam kremów, bo
odkręcaine jest męczące. nie chce mi się rozczesywać włosów, noszę spiete w
coś, co ma udawać planowany artystyczny nieład, dobrze, ze je jeszcze myję..
jak potrzebuję czegoś w pokoju, to zamiast ruszyć d.. z fotela i to przynieść
(raptem 2 metry), to jadę tam na fotelu i rozjeżdżam to, co lezy na podłodze.

Kiedyś nie chciało mi się gotować, tak jeszcze bardziej niż zwykle, nabyłam
zupke chińską i zjadłam na sucho, bo zrobienie jej było zbyt skomplikowane
(nalaie wody do czajnika, znalezienie miseczki, zalanie zupki, czekanie, az
dojdzie, brrr)

Kumpel np. nie myje szklanek po jednym użyciu, pije z jednej pod rząd np.
mleko, potem sok, potem inny, a na koniec kawę, też z lenistwa.

Ktoś ma jakieś doświadczenia w tej kwestii?
    • Gość: ktosiaczek Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 21.06.06, 15:55
      >nabyłam zupke chińską i zjadłam na sucho
      Wymiatasz :)
    • anonim_ka Re: Szczyty naszego lenistwa.. 21.06.06, 15:59
      Podoba mi sie watek :))Tyz jezdem leniwa__..Leze sobie pempuszkiem do gory.!! ! Kiedy dopadnie mnie tzw glodek -czyli ssanie we wnetrznosciach wezme komore i zamowie przeterminowana ..pizze. Kartonik i pozostalosci wyrzuce przez okno.
      Niech leza sobie razem z talerzami i reszta kuchennych ... zbednosci.
      Do toalety , nie zagladam .Pojde na basen>> tam sie wymocze
      Czekam kiedy zapaszek i robaczki podniosa moje EGO.
      Poki co doswiadczam LENISTWA
      Polecam :))
    • klymenystra Re: Szczyty naszego lenistwa.. 21.06.06, 16:09
      mi sie czasem nie chce siusiu wstawac i sie mecze z pelnym pecherzem przez
      godzine :)
      a jeszcze gorzej- nie chce mi sie chodzic na piwo. masakra...
      • drzejms-buond Re: Szczyty naszego lenistwa.. 22.06.06, 17:31
        nie obieram ziemniaków,a ffffffffcholere
        :-[
    • Gość: Morela Złotowłosa Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: 62.233.130.* 22.06.06, 20:44
      kobietek napisała : "jak mi coś spadnie na podłogę - nie podnosze, bo to za
      > skomplikowane.. Więc podlogi właściwie już nie widać.
      "Przewróciło się - niech leży
      Cały luksus polega na tym,że nie muszę go podnoić - będę się potykał czasem
      Będę się czasem potykał, ale nie muszę sprzątać"
      To Elektryczne Gitary
    • Gość: ona Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.ptvk.pl 22.06.06, 21:50
      he he a ja ostatnio jadłam chałwę łyzeczką, a po dwóch dniach jadłam jajko na
      miękko tą samą łyżeczką, ale nie była wcaale brudna:umyłam ją w herbacie i
      wytarłam w husteczkę higieniczną. nie chciało mi się iść do kuchni :-))))
      • Gość: r43tf Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.jgora.dialog.net.pl 22.06.06, 22:28
        A mi się nie chciało kiedyś pójść na egzamin i przez to mi się studia o trzy
        lata przedłużyły.
        • Gość: gryzmnie Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.echostar.pl 02.11.06, 23:07
          up!
          • Gość: croyance Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: 194.74.144.* 03.11.06, 11:03
            - nie obieram ziemniakow - w mundurkach sa zdrowsze (kiedys moja babcia to
            zobaczyla i krzyknela ze zgroza: Mlode ziemniaki mozna jesc w mundurkach, ale
            nie takie stare ziemniaczyska!)
            - wskakuje do lozka i rozbieram sie pod koldra (bo zimno), a ciuchy rzucam spod
            tej koldry w kat pokoju - niestety, moj Mis robi to samo i w nocy mozna sie
            zabic o sterty ubran
            - jem sobie w lozku jogurcik - puste opakowanie - na podloge (yyy)
            - kiedy mieszkalismy w poprzednim miejscu, musielismy korzystac z pralni przez
            jakis czas - odbywaly sie miedzy nami takie oto dialogi:
            ja: ale dzisiaj to juz koniecznie musimy zawiezc rzeczy do pralni
            Mis: aha ...
            Ja: hmm.
            Mis: A moze jutro ..?
            ja (radosnie): Moge pozyczyc Twoje majtki?

            - notorycznie chodzimy w tych samych rzeczach, np. Mis chodzi w sweterku, potem
            ja, a potem przychodzi do nas Misia syn, wielki chlop, i tez go zaklada :-D
            - czasem mamy jedna pizame, i kto pierwszy ja zlapie, ten w niej spi
            - czesto wole byc glodna, niz zrobic cos do jedzenia
            - wole nosic te same stare ciuchy, niz isc do sklepu i wybierac (albo, co
            gorsza, przymierzac) - no ale czasami trzeba (ale czy to lenistwo? Po prostu
            nienawidze zakupow)
            • ashton Re: Szczyty naszego lenistwa.. 03.11.06, 11:05
              Nieraz jem różne rzeczy palcami, bo nie chce mi się po łyżkę/widelec iść...
              • Gość: a Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.chello.pl 03.11.06, 17:40
                bleeeeeeee...........
              • maggi9 Re: Szczyty naszego lenistwa.. 03.11.06, 18:31
                Też mi się zdarza tak robić:)
                Ale potem jest problem bo palce są brudne, wycieranie w chusteczke nic nie daje i wtedy uczucie brudnych rąk bierze góre nad lenistwem i musze isć je umyć
              • Gość: Ciocia Terenia Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.stg.pl 08.11.06, 21:51
                Herbatę piję gorzką, bo mi się nie chce posłodzić.
            • Gość: chop Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.smstv.pl 03.11.06, 18:51
              Gość portalu: croyance napisał(a):

              > - nie obieram ziemniakow - w mundurkach sa zdrowsze (kiedys moja babcia to
              > zobaczyla i krzyknela ze zgroza: Mlode ziemniaki mozna jesc w mundurkach, ale
              > nie takie stare ziemniaczyska!)

              A wystarczyłoby oskrobać:)

              > - wskakuje do lozka i rozbieram sie pod koldra (bo zimno), a ciuchy rzucam
              spod
              >
              > tej koldry w kat pokoju - niestety, moj Mis robi to samo i w nocy mozna sie
              > zabic o sterty ubran

              Po co się myć, rano też nie trzeba, racja:)

              > - jem sobie w lozku jogurcik - puste opakowanie - na podloge (yyy)

              Na kacu to jeszcze...

              > - kiedy mieszkalismy w poprzednim miejscu, musielismy korzystac z pralni
              przez
              > jakis czas - odbywaly sie miedzy nami takie oto dialogi:
              > ja: ale dzisiaj to juz koniecznie musimy zawiezc rzeczy do pralni
              > Mis: aha ...
              > Ja: hmm.
              > Mis: A moze jutro ..?
              > ja (radosnie): Moge pozyczyc Twoje majtki?

              Żenua, ale każdy pisze co chce, ma być śmiesznie i chyba jest?;)

              > - notorycznie chodzimy w tych samych rzeczach, np. Mis chodzi w sweterku,
              potem
              >
              > ja, a potem przychodzi do nas Misia syn, wielki chlop, i tez go zaklada :-D
              > - czasem mamy jedna pizame, i kto pierwszy ja zlapie, ten w niej spi

              Ludzie... nie wierzę.

              > - czesto wole byc glodna, niz zrobic cos do jedzenia

              Często wolę być głodny niż jeść hamburgera na mieście a na restaurację mi
              szkoda, szklanka wody za parę złotych a obiad 20-80 zł, wolę kuźwa domowe:)

              Aha, ale po papierochy (jak palisz) to do kiosku misia posyłasz, co? Hehhe:)

              > - wole nosic te same stare ciuchy, niz isc do sklepu i wybierac (albo, co
              > gorsza, przymierzac) - no ale czasami trzeba (ale czy to lenistwo? Po prostu
              > nienawidze zakupow)

              To akurat ZALETA, babo gdzieś ty była 20 lat temu? Wiem, w kołysce..

              Ehhh (!)
              • Gość: croyance Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.server.ntli.net 03.11.06, 21:57
                > A wystarczyłoby oskrobać:)

                No niby tak, ale wtedy by mnie nie bylo w watku o lenistwie :-)
                >
                > Po co się myć, rano też nie trzeba, racja:)

                A nie, nie, ja tylko sie pod koldra ogrzewam, a potem wychodze wziac kapiel.
                >
                > Na kacu to jeszcze...

                Nie pijemy :-D Niestety jestem swinka na trzezwo :-(
                >
                >
                > Żenua, ale każdy pisze co chce, ma być śmiesznie i chyba jest?;)

                Wiem, ze to okropne, ale co zrobic! Tak bylo!
                >
                > Ludzie... nie wierzę.

                Czemu nie? Pizamka czysta. Raz ja spie, raz Mis - i juz. Co za roznica? Ale
                pierzemy czesto.
                >
                > Aha, ale po papierochy (jak palisz) to do kiosku misia posyłasz, co? Hehhe:)

                Nie pale :-D Za leniwa jestem na nalogi.
                >
                > > - wole nosic te same stare ciuchy, niz isc do sklepu i wybierac (albo, co
                >
                > > gorsza, przymierzac) - no ale czasami trzeba (ale czy to lenistwo? Po pro
                > stu
                > > nienawidze zakupow)
                >
                > To akurat ZALETA, babo gdzieś ty była 20 lat temu? Wiem, w kołysce..
                >
                > Ehhh (!)

                Nio. Chociaz jedna rzecz mi sie chwali :-DDDD
                ale ze mnie len




                Agora SA informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposó
                • Gość: chop Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.smstv.pl 03.11.06, 22:28
                  Cieszy mnie taki dystans do własnej osoby, to też jest plus.

                  Pozdrawiam serdecznie:)
    • Gość: Marek Przeskoczyłem IP: *.dip.t-dialin.net 03.11.06, 18:27
      ...klase, bo nie chciało mi sie chodzic do szkoły (zupełnie powaznie).

      Ale to juz dawno, teraz mam inne takie: W zeszłym miesiacu pracowałem w sumie jakies 25 godzin - efektem był minus na koncie jakiego jeszcze nie mialem, moze to mnie teraz zmotywuje (jak sie pracuje w wolnym zawodzie i czlowiekowi przestaje sie chciec to takie rzeczy sie zdarzaja).

      Szklanka to juz standard: Przez cały dzien pije z tej samej, na noc zostawiam na stole i rano znowu nalewam herbaty.
      • the.ctphr Re: Przeskoczyłem 03.11.06, 18:38
        U mnie ze szklankami jest odwrotny problem: co prawda za kazdym razem przynoszę
        sobie świeżą szklankę z piciem, ale juz odnosić pustych do kuchni mi się nie
        chce... I tak stoi sobie czasem ze dwadzieścia szklanek, kubków i filiżanek w
        moim pokoju, aż skończy się przestrzeń na biurku i szafkach i trzeba to
        wszystko odnosić hurtem. :P
    • mallard Ludzie! 03.11.06, 18:35
      A do tych Waszych lokali, do da się wejść bez gazmaski? ;)
    • Gość: mourinho Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: 83.2.112.* 03.11.06, 21:02
      ja mieszkam w akademiku i jeśli ktoś tak nie robi jest jakiś dziwny ;D
    • the_dzidka Re: Szczyty naszego lenistwa.. 03.11.06, 21:19
      Ja generalnie jestem leniwa, ale szczyt lenistwa wykazał mój ojciec jakieś 15
      lat temu - zawołał mnie z mojego pokoju i poprosił, żebym podała mu pilota
      leżacego na ławie.
      Wyjasniam, że wtedy dopiero co staliśmy sie posiadaczami naszego pierwszego
      telewizora na pilota, przedtem musiał latac do Rubina i gałką zmieniac kanały -
      jak widac, szybko go rozpaskudziło :))
      • dziewczynka_z_tatuazem Re: Szczyty naszego lenistwa.. 03.11.06, 21:39
        Ja tak potrafilam brata mlodszego z pierwszego pietra zawolac ;))
    • Gość: mika Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.aster.pl 04.11.06, 03:40
      Zostawianie szklanek i łyżeczek na biurku to codzienność...kiedys naliczyłam
      ich ...32 (łyżeczek) co nie znaczy że rachunek zrobiłam po miesiącu;), po
      prostu dużo herbaty żłopię...czasem nie chce mi się podnosić czegoś co
      spadło...czasem nawet nie wiem co spadło, bo mi się nie chce sprawdzić;D
      Ostatnio przestałam myć się żelem pod prysznic bo stwierdziłam,że szampon który
      spieniłam na włosach świetnie sie rozprowadza po całym ciele...no i kiedy palę
      i nie mam pod ręką popielniczki kiepuję pety do pustego kubka po niedopitej
      herbacie..mniam;)Rozbieram sie hurtem, wszystko na raz i do kupy...tyle że po
      ablucjach co ciekawe ciuchy rozdzielam...a to juz niekonsekwencja;)
      Przestałam odstawiać samochód na parking...bo nie chce mi się iść 200 m do
      domu...to narazie tyle, ale lista się wydłuża bo jesień...zima...i jesienna
      chandra...
    • grenzik Re: Szczyty naszego lenistwa.. 04.11.06, 11:19
      Cudny wątek :D ... Ja nałogowo palę papierosy i trawkę, zatem gdy leżę sobie i
      oglądam wieczorem film, a nie mam pod ręką popielniczki, to popiół ląduje
      regularnie przy łóżku na podłodze. Puste butelki po piwie w nocy służą za
      nocnik; naczynia zbieram w pokoju, aż zabraknie ich w kuchni; a z wiekiem coraz
      gorzej się robi...
      • Gość: lennniwa Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.autocom.pl 04.11.06, 19:29
        Ja ostatnio przeszlam sama siebie - poszlam do toalety w wiadomym celu,
        popatrzylam w zadumie na deska klozetowa, doszlam do wniosku, ze nie chce mi
        sie rozpoczynac calej operacji podnoszenia klapy, siadania itd. i zawrocilam.
        Wytrzymalam jeszcze godzine :-) bylam z siebie dumna! :-)
    • Gość: 50 groszy Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 16:22
      Mi się ostatnio nie chcę podcierac. Oszczędzam na tym dużo czasu. Później, po
      jakimś tygodniu jak się uzbiera to zeskrobuje. To bardzo wygodne
      • mana_mana Re: Szczyty naszego lenistwa.. 06.11.06, 14:18
        Jadłam sobie jabłuszko przy kompiku. Zjadłam... A że nie chciało mi się wstać
        co by ogryzek w koszu na śmieci umieścić, więc go... ZJADŁAM!!!
        • ewosia Re: Szczyty naszego lenistwa.. 06.11.06, 18:13
          mana_mana napisała:

          > Jadłam sobie jabłuszko przy kompiku. Zjadłam... A że nie chciało mi się wstać
          > co by ogryzek w koszu na śmieci umieścić, więc go... ZJADŁAM!!!


          Ja nauczyłam się jeść z ogryzkiem, bo jest potem tylko kłopot z ogonkiem, który
          wrzucam do donicy przeważnie. Kiedyś na agrowczasach żądałam od innych, żeby
          mnie bujali na hamaku, bo samej mi się nie chciało. Potrafię zjeść suchy
          makaron, jak mi się nie chce gotować. I to nie ze chińskiej zupy, tylko z
          pszenicy durum. Na studiach, nie chciało mi się brudzić patelni na jajecznię i
          wbijałam jajko do szklanki, mieszałam, sól - pieprz i chlup. Potrafię w pracy
          przy biurku zjeść jogurt palcem, bo mi się nie chce iść po łyżeczkę. Jak
          zapomnę wziąć komórkę do pracy i odkrywam to w samochodzie pod domem, bo chcę
          wpiąć w zestaw - mam to w nosie i nie wracam po telefon. Mam w lodówce słoik
          bigosu, który dała mi koleżanka na początku września, bo mi się nie chce
          wyrzucić
    • Gość: emy2 Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: 84.38.160.* 06.11.06, 14:48
      A ja postanowiłam wziąć kredyt na 20 lat,bo już mi się nie chciało napychać
      kieszeni obcym ludziom za wynajmowane.A potem uparłam się,że kupimy koniecznie
      w centrum,żebym mogła do pracy chodzić w kapciach.Wszyscy pukali się w czoło,że
      pracę to jeszcze zmienię 40 razy i że w ogóle w centrum nie znajdę w takiego,na
      które byłoby mnie stać.A teraz już nie mogę sobie przypomnieć,jak ja kiedyś
      tego dokonywałam,że krokiem lunatyka podążałam przed 7 rano przez 10 minut na
      przystanek,bo mam do pracy 5 minut na nogach i o 7 mogę jeszcze przytulać
      kochaną kołderkę :) (mieszkanko jest cudowne)
      • henryczek-czewa Re: Szczyty naszego lenistwa.. 06.11.06, 23:42
        z zupkami chinskimi mam podobnie ale to raczej dlatego ze na sucho są smaczniejsze

        gdy siedze przy kompie i potrzebny mi jakis programik, który znajduje sie na cd w szufladzie 3 metry ode mnie, to już wole go ściągnać na nowo, poczekac te 5-10 min żeby specjalnie nie wstawać

        aktualnie moim szczytem lenistwa jest świadome (to sie jeszcze okarze czy to jedyny powód) bezrobocie - narazie mama nie wyrzuca mnie jeszcze z domu więc wole juz żadziej isc na piwo, żadziej kupic nowego ciucha niz wstawac codziennie wczesnie rano i sie jeszcze stresować:)

        z lenistwa wole juz stracic i zadzwonic niz odpisywac na sms

        gdy oglądam cos w tv i chcialbym wiedziec co to jest, to wole juz wlaczyc telegazete niz sięgnąć 1 metr dalej po teletydzien

        nie chce mi sie czesto wciskac alta, zreszta i tak mi sie zacina

        tyle pamietam
        • Gość: :) Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.06, 10:19
          Tak, też wolę zadzwonić niż odpisywać na sms...

          Wielu rzeczy mi się nie chce. Oglądam durne rzeczy z musu, bo pilot za daleko..

          Piję kawę rozpuszczalną, bo nie trzeba jej mieszać, a sypię ze słoika bezpośrednio.

          Pół roku miałam nieprzestawiony zegar w samochodzie, bo mam dużą tablicę rozdzielczą i nie chciało mi się sięgnąć...Teraz jak znalazł...

          Niczego nie słodzę, bo trzeba było sięgać po cukier, użyć łyżeczki itp. Treaz wole gorzkie.

          Zaparzam kartonik w herbacie na smyczy, bo przytrzymywanie sznurka przy zalewaniu jest męczące. Wrzuca się, leje i już.

          Mogłabym wymieniać i wymieniać, ale trzeba to potem wstukać...
          • mindsailor Re: Szczyty naszego lenistwa.. 08.11.06, 20:33
            mój kolega na studiach przykrywał się gazetą, bo nie chciało mu się wstać po
            koc:))
            • mana_mana Re: Szczyty naszego lenistwa.. 24.01.07, 12:06
              Skończyły mi się książki z biblioteki, a jako że miałam wolny wieczór naszła
              mnie nieodparta chęć na poczytanie sobie. Nie chciało mi się jednak wystawiać
              tyłka za próg i przebywać 5-minutowej trasy więc postanowiłam, że.. jeszcze raz
              przczytam sobie książkę, którą skończyłam czytać tego samego dnia. Tym
              bardziej, że leżała na łóżku na, na którym właśnie tkwiłam. :)
              • Gość: ania Re: Szczyty naszego lenistwa.. IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.07, 14:48
                w pierwszej klasie szkoły średniej ....groziła mi z biologi ocena
                niedostateczna miałam całe wakacje żeby ją poprawić , nie chciało mi się uczyć
                w wakacje , nie poszłam na egzamin a co za tym idzie NIE ZDAŁAM
Pełna wersja