fatalne końcówki

IP: *.polskieradio.pl 21.06.06, 16:59
Pisze na goraco, pod wpływem wydarzen sprzed 10 sekund dosłownie...

powazna, biznesowa rozmowa z Waznym Panem, ja cała spięta, wiem, ze wszystko
idzie bardzo dobrze itepe, zblizamy sie do konca, on mowi "dziekuje za mila
rozmowe, do zobaczenia jutro, do widzenia" a ja, rozluzniona, ze wszystko
poszlo po mojej mysli, z gupia frant odpalam "do zbaczenia, pa-pa"
i sie rozłączam ...
myslałam, ze ztluke sie wlasnym telefonem komorkowym !! no ale przeciez, nie
bede oddzwaniała, zeby powiedziec mu, ze nie tak chcialam skonczyc.

Albo - mowienie do zacnego, starszego Pana Profesora "okej" i "spoko". Ja
wiem, ze tu wychodzi moje niewychowanie, ale jak w zespole, w pracy ze soba
tak rozmawiamy, a potem rozmawiam z klientem, to zapominam sie czasami...

Nie mówiąc juz o tym, że kiedys, załatwiając sprawy slubne w Kosciele udalo
mi sie powiedziec do ksiedza "tato". (jednoczesnie myslalam, zeby zadzwonic
do taty i powiedziec costam do ksiedza). Niezle jaja z tego wyszly, bo
rozmowa nie toczyla sie "w cztery oczy" ;)

z kolei moj kolega, "wytresowany" przez zone, ktorej zawsze mowi "buziaczki,
papa" kilka razy tez tak komus odpalił na dowidzenia...

Czy Wam tez zdarzają sie takie wpadki? Bo nie wiem, czy mozna nazwac je
przejezyczeniami.
    • Gość: student Re: fatalne końcówki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 17:22
      Pewnie było tego trochę, ale jedną będę pamiętał chyba zawsze...

      Egzamin ustny u profesora, który w tamtym roku miał oddać katedrę:

      idzie mi - no cóż - tak sobie raczej średnio, prof mówi, że niestety, ale nie
      może mi tego zaliczyć

      ja zmartwiony - naprawdę się uczyłem odpaliłem: "słuchaj, ale proszę cię - zadaj
      mi jeszcze jedno pytanie - ostatnią szansę"

      on zzieleniał, ja poczerwieniałem, gdy zorientowałem się co się stało kryzkiem
      dodałem 'panie pforesorze'

      indeks leżał już na korytarzu z D i trzema wykrzyknikami...



      podoba mi się wątek :-)
      • Gość: lol Re: fatalne końcówki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 18:31
        hahahahahahahahahahaha zsikalam sie ze smiechu
    • Gość: fakinbicz Re: fatalne końcówki IP: *.chello.pl 21.06.06, 17:23
      Mi sie wczoraj na egzaminie ustnym wymsknęło do profesora słówko "czekaj" jako
      przerywnik w chwile po usyszeniu pytania. Ale tak BTW kurka felek nie zdalem a
      bylem obkuty że hoho. Oblał mnie mimo tego ze mu powiedzialem to co chcial uslyszec.
      • moniska01 Re: fatalne końcówki 21.06.06, 23:52
        Kidyś moja koleżanka w pracy odebrała telefon i zamiast przedstawić się z
        imienia i nazwika oraz nazwy firmy powiedziała po prostu "w imię ojaca i syna i
        ducha" i to był koniec rozmowy, bo w pokoju na długo zapanowała atmosfera
        histerycznego śmiechu.
        • Gość: onatoon Re: fatalne końcówki IP: *.smstv.pl 22.06.06, 00:03
          Bo do takiego jednego radia się dodzwoniła, które z wiarą nie ma nic wspólnego:)
          • Gość: ja Re: fatalne końcówki IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.06, 09:42
            Mój Ojciec odstawia czasem różne numery. Mielismy kiedyś nr tel domowego bardzo
            podobny do nr taxi. Noi gdy zbliżał się wieczór telefon był gorący. Ludzie -
            nie zawsze trzeźwi - chcieli zamówić taxi. I pewnego razu po dziesiątym
            telefonie Tato odebrał i gdy "klient" zapytał czy to radio taxi, Tato
            odpowiedział, że tak - to kosmiczna taksówka, na pytanie dlaczego?
            Odpowiedział: bo wozi k.... nie z tej ziemi.
            Innym razem (było to w Sylwestra, a raczej w Nowy Rok) zadzwonił pan po taxi.
            Tata odpowiedział Mu, ze wszystkie auta są w terenie, ale mamy dorożki. W
            słuchawce była chwila ciszy po czym pan stwierdził, że na dorożkę troche za
            zimno.
            Ja ostatnio też palnęłabym gafę. Zadzwoniła do mnie przyszła teściowa. Ja
            akurat miałam sesję. Od nauki już mi się z głowy dymiło. Noi teściowa pyta, jak
            tam, co tam itp. To ja Jej mówie, ze mam pełno nauki, ze nie mam czasu się...
            (i tu miało paść - delikatnie mówiąc - załatwić), ale w miarę szybko się
            zorientowałam z kim rozmawiam i perfekcyjnie zamieniłam na... zjeść.
            Pozdrawiam.
          • kicior99 Re: fatalne końcówki 22.06.06, 12:08
            Gość portalu: onatoon napisał(a):

            > Bo do takiego jednego radia się dodzwoniła, które z wiarą nie ma nic
            wspólnego:

            do Antyradia? ;)
    • Gość: kama Re: fatalne końcówki IP: *.net-serwis.pl 22.06.06, 12:07
      standard to mowienie do obcych starszych ludzi (ja mloda) na ty, ale to tak
      calkiem przypadkowo, jestem osoba, ktora nawet jak mnie prosi moja ciocia czy
      inna starsza znajoma (mam 21 lat) zebym mowila jej na ty, to ja nie potrafie, bo
      po propstu dla mnei to ejst dziwne i starsza osoba zawsze bedzie wiecie,
      wymagala szacunku a nie tak na Ty. no ale czesto zdarza mi sie calkiem
      przypadkiem powiedziec do obcych ludzi, np. do mamy mojego chlopaka z ktora mam
      sredni kontakt i zawsze az sie poce na mysl o spotkaniu z nia, powiedziec 'bo
      sluchaj, bo musisz' itp. bosh, to jest okropne:)
    • kobietek Re: fatalne końcówki 22.06.06, 14:05
      Nie końcówka, a początek, ale też fatalna. Kiedyś, jeszcze w domu, kłóciłam się
      z kumplem przez telefon. Raz już rzuciłam słuchawką, zadzwnonił znowu, awantury
      ciąg dalszy, znów rzuciłam. Znów dzwonek.. podnoszę wściekła: Czekgo, ty, k...,
      chcesz?! Mówiłam, że cię już, k.., nie chcę widzieć, wąchać, slyszeć!!!
      Odpowiedź: Yyyyy, czy zastałem pana M.? Szef dzwonił od taty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja