Gość: odpustowy
IP: 80.48.254.*
21.07.06, 16:04
Ja na przykład bardzo lubię 22 lipca, bo w naszej parafii jest odpust (św.
Marii Magdaleny). Parafia jest wiejska, więc nikt nawet nie pomyśli o pracy.
Od rana we wszystkich możliwych przybytkach piwo będzie lało się
strumieniami, przed kościołem kramarze będą sprzedawać kręcone lody i
wszelkie inne rodzaje całusków, po sumie będzie głośna procesja, a po
procesji i po sumie orkiestra przy remizie zacznie rżnąć pełną parą.
I tylko mam jeden dylemat: do której godziny w tym roku moja świadomość
będzie rejestrowała rzeczywistość, bo z tym różnie bywało.
Bardzo lubię dzień 22 lipca.