Gość: polonus
IP: 71.31.141.*
06.10.06, 04:01
Dawno, dawno temu... a właściwie działo się to w czasach, które najstarsi
tylko Polacy pamiętają...
Wanda nerwowo przechadzała się po komnacie tronowej Wawelu.
- Tato, nie chrzań mi tutaj! Nie lubię Williego i już!
- Ależ córeczko, to najlepsza oferta jaką mogłem dostać. I tak musiałem
wykorzystać wszystkie swoje znajomości w Urzędzie Miasta żeby sfałszować twoje
papiery i zdjęcia... majątek w łapówki poszedł! A ci Niemcy sami mi zaproponowali!
- Ale ja nie chcę wychodzić za niego za mąż! A poza tym co z niego za Niemiec,
z NRD!
- Ale za to jakie ma znajomości w wyższych sferach!
- Co za znajomości, że musi mieszkać w Lipsku, nawet nie w Berlinie, dederon
jeden! I jeździ na takim byle jakim koniu...
- Rasowy Wartburg przecie.
- Ale inni niemieccy książęta jeżdżą rumakami ze stadnin Mercedesa, że o BMW
nie wspomnę... Jak ja mogłabym się pokazać publicznie siedząc na Wartburgu lub
nie daj Boże, Trabancie?!
- Córeczko, proszę cię, nie mnóż trudności. Poza tym u nich nie ma kartek!
Żeby coś upolować nie musisz stać godzinami w kolejkach!
- No to chociaż tyle, rajstop sobie nakupię bo mi w ostatnich już oczka
poleciały. Albo buty Salamander? Ale za mąż nie chcę! Już wiem! Napuszczę na
niego Smoka Wawelskiego!
- A co ci to bydlę zawiniło? Siedzi cicho w jamie, to niech siedzi...
- Przyda się chociaż na co. Już piszę list do Williego, że zanim mnie zobaczy,
musi najpierw smoka zgładzić.
* * *
Pod Smoczą Jamą zebrał się już tłum kibiców z transparentami: Smok – Książę 1
: 0 czy na odwrót, był nawet kibic z napisem Smok – Książę 4 : 0, że o
napisach „Cracovia dziady!” , „Sędzia kalosz” albo „Wisła cuchnie” (co też
było niejaką prawdą, bo wszyscy woleli trzymać się z dala od rzeki) nie
wspomnieć. Kibice już szykowali się do spełnienia wymogów tradycji, czyszcząc
pałki baseballowe i polerując do połysku kastety i łańcuchy. Ech, tak poczuć
pod pięścią szczękę wroga, przeciągnąć łańcuchem przez żebra, pod glany wziąć
i jeszcze mu raz i z kopa..... ups, przepraszam, młodość mi się
przypomniała... czas wrócić do opowieści...
Kibice mieli zasadniczo jeden, ale za to potrójny problem: Niemców było tylko
trzech, z tego jeden miał z grubsza wymiary dwa na dwa metry, drugi taką gębę,
jakby przed chwilą zatłukł czyją ciotkę kontrabasem, a trzeci ubrany był w
sukienkę mini i wysokie obcasy, miał ogolone nogi i zerkał zalotnie w kierunku
wszystkich co tęższych facetów. Z definicji zaczepka więc odpadała, bo mogłoby
się to źle skończyć z każdej strony. W sposób naturalny podzielili się zatem
Nowa Huta - Reszta Świata i rozpoczęli wprawki przedmeczowe, rzucając na razie
wyzwiska i tylko co jakiś czas skromny kamień brukowy.
Komentator już zaczął przedstawiać sylwetki obu zawodników:
- Proszę państwa, co za piękna, jesienna pogoda na takie spotkanie! Majowe
słońce za chmurami przygrzewa jak w styczniu, a cudowna, cuuuuuudowna aura aż
nastraja do spacerów i pojedynków też jakby nie patrzeć po lewej stronie
przedstawiciel Polski, Smok Wawelski rodem jak samo nazwisko wskazuje spod
Pułtuska czy może nawet samej Warszawy, ha ha, brzmi to jak reklama firmy
Wawel czy 22-Lipca, no więc Smok miał rodziców, sławnych rodziców proszę
państwa, kto z nas o nich nie słyszał, nawet dwoje rodziców, ojciec był sławny
a jaki sławny był dziadek, a może i sławniejszy! Pokolenia smoków pracowały na
to cuuuuuudowne dziecko, które teraz już jest sławne a w przyszłości będzie
jeszcze sławniejsze bo jaki sławny był pradziadek! Wszyscy o nim słyszeli,
nawet niemowlęta w kołyskach z mlekiem matki wyssały pradziadka! Po drugiej
stronie mamy zawodnika z zaprzyjaźnionego od wieków państwa z granicą pokoju
na Odrze i Nysie, wielki, wielki przyjaciel Polski i Polaków, Wilhelm Szósty,
nie, Dziewiąty, kartka mi się obróciła, sławny aktor który grał główne role w
dwóch filmach jako Winnetou, a w każdym walczył u boku niezwyciężonej Armii
Radzieckiej, jak mówiłem w sześciu filmach zawsze socjalistyczna
sprawiedliwość zwyciężała, publiczność serdecznie pozdrawia zawodnika
(publiczność wyła Buuuuuuuuu!!! i wygrażała mu pięściami), operator wozu mówi
mi że to się wytnie a na trybunach goście honorowi z naszego braterskiego
kraju z którym toczyliśmy wojnę i wygraliśmy z tymi Niemcami z Bonn i kroczymy
ramię w ramię w niezłomnym sojuszu, wielcy przyjaciele Polski i Polaków, nasi
wielcy przyjaciele ze Związku Radzieckiego przyjechali obserwować pojedynek z
naszym przyjacielem zza zachodniej granicy pokoju na Odrze i Nysie, kibice
serdecznie machają w kierunku trybun honorowych (publiczność wyła
Buuuuuuuuu!!! i wygrażała im pięściami), a tegoroczne plony w Związku
Radzieckim już w kwietniu przekroczyły 1287 kwintali z hektara i są najwyższe
w świecie co dobitnie wskazuje na wyższość gospodarki socjalistycznej nad USA
gdzie Murzyni są zmuszani do pracy na polach bawełny za pomocą batogów i
kapitalista okutym butem przygina kark klasy robotniczej!
c.d.n.
Copyrights by Polonus