Humor w Nauce i Sztuce

    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: jezyk "bohrish" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.06, 23:42
      Ludziska maja nie tylko problemy z ortografia, czy elementarna arytmetyka.
      Nawet najtezsze mozgi miewaja problemy z jezykami obcymi ;-)))

      ***

      Niels Bohr (1885-1962) - fizyk duński, Nagroda Nobla w 1922 roku.

      Bohr słynął z tego, że referaty wygłaszał w języku, który jego zdaniem był
      angielskim, ale naprawdę była to mieszanina niemieckiego, duńskiego i
      angielskiego. Na niektórych konferencjach zatrudniano tłumaczy, którzy
      tłumaczyli język "bohrish" na język angielski.

      ;-)))



      • Gość: ah Re: Humor w Nauce i Sztuce: jezyk "bohrish" IP: 62.233.211.* 14.10.06, 01:39
        No to jeszcze standardowe anegdoty o roztargnionych matematykach:
        Takim typowym przykładem był Norbert Wiener:
        1. Gdy był na pewnej konferencji zaparkował samochód na dużym parkingu, po jej
        zakończeniu nie mógł znaleźć samochodu, gorzej zapomniał nawet jak on wygląda,
        więc poczekał aż wszystkie auta odjadą i wsiadł do tego jakie zostało.

        2. Pewien doktorant będąc na poczcie zobaczył Wienera, studiującego w dużym
        skupieniu jakąś kartkę, nie był do końca pewien czy powinien przerywać
        mistrzowi, ale się przmógł i powiedział, "Dzień dobry prof. Wienerze", wtedy
        profesor klepnął się dłonią w czoło, powiedział "no właśnie, Wiener" i wpisał
        swoje nazwisko do formularza.

        3. Rodzina Wienerów miała się przeprowadzić do nowego mieszkania. Żona znając
        swojego męża już dwa tygodnie wcześniej przypominała mu, "pamiętaj, że za parę
        dni przeprowadzimy się na ulicę XXX numer YY/ZZ". W dniu przeprowadzki dała mu
        również karteczkę z nowym adresem. Niestety profesor po pracy zapomniał, o
        karteczce i mechanicznie wrócił do swojego starego mieszkania. Niestety nikogo
        tam nie było, a on nie pamiętał nowego adresu, więc wyszedł na ulicę i zobaczył
        dziewczynkę:
        - Przepraszam dziecko, czy nie wiesz dokąd się przeprowadzili Wienerowie?
        - Wiem tato, mama mnie tu przysłała bo przypuszczała, że o wszystkim zapomnisz.

        Podobne anegdoty znalazłem na stronie dalido.narod.ru/NW/NW-quote5.html ,
        w języku angielskim.
        • Gość: Onufry Re: Anegdotki o Norbercie Wienerze :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 10:43
          "ah" wywolal postac Norbera Wienera, tworcy podstaw cybernetyki. Byl on takze
          przez pewien czas "konkurentem" Banacha w kwestii "ojcostwa" analizy
          funkcjonalnej (i pokazal duza klase publicznie przyznajac priorytet Banachowi).

          To niezwykle barwna postac. O ile ubozszy bylby ten swiat bez Wienera ;-)))

          ***

          O Wienerze krazy taka historyjka. Mial on zwyczaj przysypiac na wykladach.
          Nie ma w tym nic specjalnego, bo wielu naukowcow traktuje wyklady jako dobre
          miejsce na drzemke. Pewnego razu odbywal sie wyklad i siedzacy na sali Wiener
          jak zwykle drzemal. Ale za kazdym razem gdy wykladowca wymienial jego nazwisko,
          cytujac jakies osiagniecie naukowe, Wiener zrywal sie i wolal: "Obecny!", po
          czym opadal na krzeslo i spal dalej.

          ***

          Inna historyjka o Wienerze:

          Tlumaczyl on kiedys studentom teorie prawdopodobienstwa i chcac przyblizyc im
          pojecie "znikomej szansy" powiedzial:
          - Jest to cos rownie malo prawdopodobnego jak to, by stado malp, stukajac na
          chybil trafil w klawisze maszyny do pisania, napisalo wszystkie tomy
          "Encyclopaedia Britannica".

          Zapadla cisza, w ktorej z konca sali dala sie slyszec czyjas uwaga:
          - Ale przeciez raz to sie wlasnie wydarzylo.

          ***
          • Gość: L-4 Re: Anegdotki o Norbercie Wienerze :-))))) IP: *.chello.pl 14.10.06, 12:59
            Hilberta zapytano o jednego z byłych uczniów.
            -Ach ten-przypomniał sobie uczony.-Stał się poetą. Na matematyka miał zbyt mało
            wyobraźni.
            • Gość: Onufry Re: Anegdotki o Davidzie Hilbercie :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 13:55
              Dobrze, ze "L-4" (Boze, co za nick!) przypomnial(a) Davida Hilberta.
              David Hilbert byl jednym z najwiekszych matematykow XX wieku.

              ***
              O poczuciu humoru Davida Hilberta swiadczy
              nastepujaca definicja "punktu widzenia":

              "Kazdy czlowiek ma jakis ograniczony horyzont swej
              wiedzy i zainteresowan. Kiedy horyzont ten zaczyna sie
              stopniowo kurczyc i w koncu redukuje sie do punktu,
              jest to wlasnie punkt widzenia."

              ***

              Podobno Hilbert mial zdolnego studenta, ktory pracowal nad Hipoteza Riemanna i
              wydawalo sie ze ja rozwiazal. Ale wkrotce znalazl blad w swoim rozumowaniu
              i tak sie tym zmartwil, ze podupadl na zdrowiu i zmarl. Na jego pogrzebie mowe
              wyglaszal Hilbert, ktory chcac pokazac nad jak trudnym problemem pracowal
              jego student, wyglosil regularny wyklad o Hipotezie Riemanna (i to mimo, ze
              pogrzeb odbywal sie w strugach deszczu).

              P.S. Hipoteza Riemanna to chyba najbardziej prestizowy problem matematyczny.
              Patrz:

              pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Riemanna


              ***

              Podobno pewnego dnia Hilbert czytał artykuł matematyczny i utknął w pewnym
              miejscu. Poszedł do kolegi zajmującego sąsiedni pokój i zapytał:
              - Co to jest przestrzeń Hilberta ?

              ***

              David Hilbert byl typem uczonego, ktory powoli ale systematycznie idzie do celu,
              osiagajac bardzo glebokie rezultaty, niedostepne dla innych. Krazy o nim taka
              opowiastka. Pewnego dnia wykladajac, stwierdzil, ze pewien fakt jest trywialny
              i nie wymaga uzasadnienia; nastepnie kontynuowal wyklad. Ale po kilku minutach
              jeden ze sluchaczy oswiadczyl, ze on nie rozumie dlaczego ow fakt zachodzi,
              w zwiazku z czym to nie jest cos trywialnego. Hilbert zaczal myslec przy
              tablicy, po pieciu minutach wyszedl i zaszyl sie w swoim gabinecie. Wrocil
              po polgodziny z rozpromienionym obliczem i oswiadczyl:
              - Jednak mialem racje: ten fakt jest trywialny!
              i bez zadnych dodatkowych komentarzy kontynuowal wyklad.

              ***

              Jeszcze o Hilbercie. Byl on profesorem na czolowym wowczas niemieckim
              uniwersytecie w Getyndze. Na tym samym uniwersytecie jego starszym kolega byl
              Felix Klein. Hilbert byl "czystym matematykiem" i mial w glebokiej pogardzie
              tych ktorzy dazyli do praktycznych zastosowan matematyki. Klein natomiast byl
              znany z tego, ze interesowal sie takze zastosowaniami. Raz w roku organizowal
              on bankiet, na ktorym uczeni spotykali sie z ludzmi przemyslu i on tradycyjnie
              wyglaszal tam toast. Niestety pewnego razu zachorowal i szukal kogos, kto go
              zastapi. Poprosil o to Hilberta, ktory usilowal wymigac sie, ale w koncu ulegl
              i poszedl na bankiet. Staral sie jak mogl i zaczal swoj toast tak:

              - Prosze Panstwa, prosze sie absolutnie nie obawiac, ze kiedykolwiek matematyka
              czysta i stosowana beda ze soba w konflikcie - to nigdy nie nastapi albowiem
              matematyka czysta i stosowana nie beda mialy ze soba NIGDY NIC A NIC WSPOLNEGO !

              ***

              Hilbert bardzo starał się by Uniwersytet w Getyndze zatrudnił na stanowisku
              docenta Emmę Noether - wybitną matematyczkę. Gdy grono profesorskie wypowiadało
              się ostro przeciw temu pomysłowi, próbował argumentować tymi słowami:
              - Ależ proszę panów, to, że pani Noether jest kobietą, nie powinno stanowić
              przeszkody, przecież chodzi o wykłady, a nie o obecność w łaźni.

              Nie udało mu się postawić na swoim, ale znalazł wyjście: na wykładach
              firmowanych jego nazwiskiem, wykładała E. Noether.

              ***

              Bohaterami tej historyjki są znani nam D. Hilbert i N. Wiener. Pewnego dnia
              Wiener miał wykład w Getyndze. Po wykładzie D. Hilbert wstał i powiedział,
              że jest niemiecką tradycją dawać złe wykłady. Potem powiedział, że Getynga
              ma w tej materii najgorszą reputację w całych Niemczech, a instytut matematyki
              ma najgorszą reputacje na uniwersytecie w Getyndze. Wiener rozpromienił się
              oczekując komplementu pod swoim adresem. Wtedy Hilbert powiedział:
              - Ale wykład Wienera był najgorszym wykładem jaki ja kiedykolwiek słyszałem.


              ;-)))
              • Gość: JMB Re: Anegdotki o Davidzie Hilbercie :-))))) IP: 193.156.79.* 25.01.07, 15:53
                Tę anegdotkę o ”trywialnym fakcie (lub dowodzie)” przypisuje się również
                Wolfgangowi Pauliemu. Był to austriacki fizyk teoretyk, laureat Nagrody Nobla,
                twórca koncepcji neutrina i spinu elektronowego.

                Pozdrawiam :)))
        • xtrania Re: Humor w Nauce i Sztuce: jezyk "bohrish" 19.10.06, 18:32
          Gość portalu: ah napisał(a):

          > No to jeszcze standardowe anegdoty o roztargnionych matematykach:
          > Takim typowym przykładem był Norbert Wiener:
          > 1. Gdy był na pewnej konferencji zaparkował samochód na dużym parkingu, po jej
          > zakończeniu nie mógł znaleźć samochodu, gorzej zapomniał nawet jak on wygląda,
          > więc poczekał aż wszystkie auta odjadą i wsiadł do tego jakie zostało.
          >
          > 2. Pewien doktorant będąc na poczcie zobaczył Wienera, studiującego w dużym
          > skupieniu jakąś kartkę, nie był do końca pewien czy powinien przerywać
          > mistrzowi, ale się przmógł i powiedział, "Dzień dobry prof. Wienerze", wtedy
          > profesor klepnął się dłonią w czoło, powiedział "no właśnie, Wiener" i wpisał
          > swoje nazwisko do formularza.
          >
          > 3. Rodzina Wienerów miała się przeprowadzić do nowego mieszkania. Żona znając
          > swojego męża już dwa tygodnie wcześniej przypominała mu, "pamiętaj, że za parę
          > dni przeprowadzimy się na ulicę XXX numer YY/ZZ". W dniu przeprowadzki dała mu
          > również karteczkę z nowym adresem. Niestety profesor po pracy zapomniał, o
          > karteczce i mechanicznie wrócił do swojego starego mieszkania. Niestety nikogo
          > tam nie było, a on nie pamiętał nowego adresu, więc wyszedł na ulicę i zobaczył
          > dziewczynkę:
          > - Przepraszam dziecko, czy nie wiesz dokąd się przeprowadzili Wienerowie?
          > - Wiem tato, mama mnie tu przysłała bo przypuszczała, że o wszystkim zapomnisz.
          >
          > Podobne anegdoty znalazłem na stronie <a
          href="dalido.narod.ru/NW/NW-quote5.html"
          target="_blank">dalido.narod.ru/NW/NW-quote5.html</a> ,
          > w języku angielskim.

          HAHAHAHAHAH to jest boskie!!! Dzięki
    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 15:09
      Dzis sie nagle ochlodzilo. Oto sposob na podwyzszenie temperatury:

      ***

      Podobno Mozart z żoną w domu tańczył menueta bo nie stać go było na ówczesne CO.
      Widać dobrze się im tanczyło, sądząc po twórczości ;-)))
      • Gość: L-4 Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.chello.pl 14.10.06, 15:27
        Z estrady zszedł korpulentny wiolonczelista, któremu wielbiciele prawili masę
        komplementów, co widząc, dyrygujący tego wieczoru Zdzisław Birnbaum
        powiedział: "Słyszałem Klengla (solista patrzy zażenowany), słyszałem Casalsa
        (solista wzruszony), ale muszę szczerze wyznać, że tak jak pan, żaden z nich
        się nie pocił"
        • Gość: L-4 Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.chello.pl 14.10.06, 15:31
          Herbert von Karajan- jeden z największych despotów wśród dyrygentów- prowadził
          niegdyś w operze Wiedeńskiej przedstawienie "Fidelia" Beethovena. W pewnej
          scenie jedna z postaci opery, Florestan, pyta: "Kto tu jest szefem tego
          więzienia?" Tym razem odpowiedź dobiegła tubalnym głosem ze strony widowni:
          -Herbert von Karajan!
          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 16:10
            Znanego nam juz von Bulowa do szału doprowadzało dwóch waltornistów w
            orkiestrze, zawsze robili sobie "jaja" na próbach, w nierozłącznym tandemie.
            Nazywali się Schmidt i Schulz. Pewnego razu inspektor przybiegł do von Bulowa z
            informacją, że
            Schmidt nie żyje, miał wypadek. "A Schulz?" zapytał Bulow.
          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.d4.club-internet.fr 14.10.06, 16:11
            Salvador Dali, jako czlowiek swojej epoki, interesowal sie moda. Do
            jego "wirtualnych" wynalazkow naleza;
            -suknia ze sztucznymi piersiami na wysokosci lopatek, majaca wzbudzic
            szczegolne emocje erotyczne
            -okulary kalejdoskopowe szczegolnie polecane do prowadzenia samochodu podczas
            nudnej podrozy
            -sztuczne paznokcie skomponowane z mini lusterek sluzace do kontemplowania
            siebie. Specjalnie zaadaptowane do wieczorowych strojow
            -buty muzyczne zabawiajace wiosenne spacery:-)
            • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.d4.club-internet.fr 14.10.06, 17:13
              Salvador Dali uczynil surrealizm swa sztuka zycia.W jego domu w Port Lligat
              -biblioteka jest tak skonstruowana aby nikt nie mial dostepu do znjdujacych sie
              w niej ksiazek
              -basen o falicznym ksztalcie zamyka swiatynia z oltarzem do odpoczywania i
              przyjmowania gosci w cieniu
              -dno basenu pokryte jest jezami morskimi, poliesterowym odlewem, wykonanym na
              zamowienie Daliego przez rzezbiarza Césara.Celem umieszczenia odlewu na dnie
              basemu jest chodzenie po jezach niczym Chrystus po wodzie
              -patio ma ksztalt sylwetki kobiety wedlug Angeliki Milleta
              -kanapa w salonie ma ksztalt warg Mae West
              - w tle salonu znajduje sie mur "Pirelli" pokryty reklamami opon
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.10.06, 17:49
                Salvador Dali w swoim „Pamiętniku geniusza” wyznawał:
                „… jestem bardzo tchórzliwy. Ciągle obawiam się ,że zbuntują się przeciw mnie
                przedmioty martwe…” Wiadomo, że przypisywał szczególną złośliwość naczyniom
                kuchennym, które parzyły go i hałasowały, garderoba złośliwie wywracała się na
                lewą stronę, przy czym koszule szalały w dni parzyste, a kalesony w dni
                nieparzyste i deszczowe. Farby też się buntowały, ale przyznawał „… nie śmiem
                na nie się gniewać, gdyż obawiam się ich straszliwej zemsty…”
                • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.10.06, 17:58
                  Z „Pamiętnika geniusza” S.D:
                  „…Życie codzienne geniusza – jego sen, jego trawienie, katar, paznokcie, krew,
                  jego życie i śmierć – są zasadniczo odmienne od codziennego życia reszty
                  ludzkości (…) To co jest dla mnie najniezwyklejsze na świecie, to ja sam.
                  Każdego ranka po przebudzeniu doświadczam wybornej rozkoszy, którą dziś
                  zdefiniuję: to rozkosz być Salvadorem Dali, i pytać siebie, wprowadzony w
                  zachwyt, czego on dzisiaj cudownego dokona. I z dnia na dzień coraz trudniej mi
                  pojąć, jak inni mogą żyć nie będąc Salvadorem Dali (…) Jedyna różnica między
                  mną a wariatem polega na tym, że ja wariatem nie jestem…”
                  Czyżby? :-)
                  • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czy to Dali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 18:06
                    Przygotowujac maksymy o architektach i architekturze, przypomnialem
                    sobie, ze ktos kiedys powiedzial:

                    "Architektura przyszlosci bedzie miekka i wlochata." ;-)))

                    Nie pamietam kto, i nie moge sobie przypomniec gdzie to widzialem.
                    "Podejrzani" sa A. Gaudi i S. Dali. Gaudi raczej odpada bo byl
                    to czlek stateczny (proces beatyfikacyjny w toku). To mogl byc
                    S. Dali ;-)))

                    Czy ktos moze mnie oswiecic? ;-)))

                    Pozdr.
                    O.
                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czy to Dali? IP: *.d4.club-internet.fr 14.10.06, 19:22
                      Jesli by miala byc miekka, wlochata i paranoidalno-smiertelna- to napewno jest
                      to zdanie Daliego
                      • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Krol Filip i Farinelli IP: *.d4.club-internet.fr 14.10.06, 19:35
                        Krol Hiszpanii Filip podupadl na zdrowiu, nie jadl i nie golil sie. Zatroskana
                        krolowa zorganizowala koncert w komnacie przylegajacej do krolewskiej sypialni.
                        Do udzialu w koncercie zaproszono Farinelliego. Zachwycony jego glosem krol
                        podniosl sie z loza, wszedl do komnaty gdzie odbywal sie koncert i zwrocil sie
                        do Farinelliego z tymi slowami" jestes wspanialym spiewakiem-powiedz czego
                        zadasz, ja spelnie kazde twoje zyczenie"
                        "Pragne aby Jego Wysokosc ogolil sie" odparl Farinelli
                        Krol potulnie wrocil do sypialni i...ogolil sie:-))
                        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Farinell IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 02:09
                          Tu az sie prosi by przypomniec taka anegdotke:

                          ***

                          Igor Strawiński zapytany przez Papieża:
                          - Co Kościół Katolicki mógłby zrobić dla muzyki?
                          odpowiedział:
                          - Zwróćcie nam kastratów!

                          ***

                          ;-)))
                          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Farinelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 10:08
                            Chcchlik zjadl "i" w tytule ostatniego postu :-(

                            ***

                            Farinelli (właściwie: Carlo Broschi) (ur. 24 stycznia 1705, zm. 15 lipca 1782) -
                            jeden z ostatnich wielkich kastratów w historii opery.

                            Śpiewał od piętnastego roku życia zdobywając stopniowo wielką sławę i
                            uwielbienie tłumów. Okazjonalnie grywał też na klawikordzie i skrzypcach oraz
                            komponował.

                            Przez 20 lat śpiewał na hiszpańskim dworze Filipa V, gdzie wkrótce stał się
                            bardzo wpływową osobą.

                            W roku 1994 Gérard Corbiau wyreżyserował film Farinelli Il Castrato, w dużej
                            mierze oparty na biografii śpiewaka.

                            ***

                            Wiecej mozna znalezc w tekscie angielskim:


                            en.wikipedia.org/wiki/Farinelli
                      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czy to Dali? 14.10.06, 20:29
                        Tak, to może być Dali, chociaż jak słyszę "miękka i włochata" to kojarzy mi się
                        to z Meretem Oppenheimem i jego filiżanką.
                        Apropos filiżanki, wśród sentencji przeczytanych w tym tygodniu,które wciągam
                        na moją osobistą listę ulubionych, jest na przykład taka:

                        Świat jest tylko błękitną wklęsłością chińskiej filiżanki.
                        S. I. Witkiewicz (Witkacy)

                        i jeszcze taka:

                        Zobaczyłem anioła w marmurze i zanim puściłem go wolno, zdążyłem go wyrzeźbić.
                        Michał Anioł

                        no i parę innych, niekoniecznie związanych z HwNiSz, więc proszę o wybaczenie:
                        * Troska o ludzi i ich los powinna być głównym motorem wszystkich naukowych
                        projektów. Nie zgub tej prawdy w gmatwaninie równań i wykresów…
                        Albert Einstein
                        * Najlepszy sposób na dobry pomysł to mieć wiele pomysłów.
                        Linus Pauling
                        * Gromadźmy zapasy myśli na wypadek paniki.
                        Wiesław Brudziński
                        * Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich.
                        A Sapkowski
                        * Są tacy co potrafią, a są tacy, co nie potrafią. W tym cała rzecz.
                        Kubuś Puchatek








                        • hubertkm Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czy to Dali? 16.10.06, 21:58
                          To była ta Meret Oppenheim, a nie ten.
                          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czy to Dali? 18.10.06, 16:58
                            Oczywiście. Kobiety też mają kosmate myśli.
                    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czy to Dali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 21:00
                      Eureka! Znalazlem!

                      "W 1933 r. S. Dali napisal w czasopismie "Minotaure": Le Corbusier jest, jak
                      wiadomo, architektem samoumartwienis. Le Corbusier pytal mnie, czy mam wyrobiony
                      poglad na przyszlosc jego sztuki. Oczywiscie mialem. Zreszta ja mam na wszystko
                      wyrobiony poglad. Odpowiedzialem mu, ze architektura bedzie MIEKKA I WLOCHATA
                      i stwierdzilem kategorycznie, ze ostatni wielki geniusz w architekturze
                      nazywal sie Gaudi."

                      (a znalazlem to w cudownej ksiazeczce A. Kotuli i P. Krakowskiego: Architektura
                      wspolczesna, Wydawnictwo Literackie Krakow 1967 - polecam, moze znajdziecie
                      w jakims antykwariacie ;-))) )
    • dzempel Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.10.06, 20:37
      na lekcji fizyki pani każe dziecim ptrzeć ręce i pyta co się wytwarza? wszyscy
      krzyczą ,że ciepło energia tylko Krzyś mówi ze zdiwieniem CZARNE WAŁECZKI (z
      brudu)
    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: dowcip muzyczny :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 21:24
      Oto jeden z najlepszych dowcipow muzycznych jakie bylo mi dane kiedykolwiek
      przeczytac:

      ***

      Re: dowcipy muzyczne
      Autor: Gość: Ruta
      Data: 14.10.04

      Zaciszny bar. Drzwi otwierają się z hukiem, wpada podrygując i wymachując rękami
      gość, barman bez słowa nalewa mu 100 g, tamtemu udaje się wypić bez rozlewania,
      następnie wykonując nieskoordynowane ruchy wybiega z baru. Gośc siedzący przy
      barze do barmana :
      - Z pana to musi być dobry człowiek; przychodzi taki biedak z choroba św. Wita,
      a pan od razu pomaga inwalidzie ...
      Barman :
      - Jakiemu inwalidzie?! To perkusista z filharmonii, właśnie miał 72
      takty przerwy ...

      ***

      (Onufry pozdrawia autorke dowcipu, zapewniajac, ze on nie tak straszny
      jak wiesc niesie ;-))) )
    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 22:03
      Na grobie jakiego artysty (plastyk) znajduje sie napis:

      "Na tym swiecie jestem nie do uchwycenia, bo przebywam zarowno ze zmarlymi,
      jak i z nienarodzonymi jeszcze, nieco blizej stworzenia, niz to normalne, ale
      jeszcze nie dosc blisko."

      Za swojego ojca duchowego mial Goethego.

      ;-)))
      • Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 23:37
        Dobry Wieczor,

        Odpowiedz: Paul Klee.

        Tej odpowiedzi nie znalazlam w internecie.Moj tato zbieral
        przed laty serie ksiazeczek o sztuce wydawnictwa Arkady.
        Tam jest ksiazeczka "Klee, figury i maski" i tam jest
        ten cytat :)

        Wszystkich serdecznie pozdrawiam,
        Alicja
        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 14.10.06, 23:47
          Tez wiem ze Paul Klee byl zafascynowany Goethem z dwoch powodow;
          -jego pracami naukowymi nad kolorami
          -tworczoscia poetycka
          Paul Klee byl tez muzykiem, czego wplyw jest widoczny w ostatnim okresie jego
          tworczosci malarskiej.
        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Klee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 23:59
          Gość portalu: Alicja napisał(a):

          > Dobry Wieczor,
          >
          > Odpowiedz: Paul Klee.

          ==================

          Tak, brawo!!! Obok prawidlowej odpowiedzi, Pani post zawiera wazna informacje:
          poza internetem istnieja jeszcze ... ksiazki :-)))

          ***

          Paul Klee (ur. 18 grudnia 1879 w Münchenbuchsee koło Berna, zm. 29 czerwca 1940
          w Muralto) - malarz szwajcarsko-niemiecki.

          Pochodził z muzykalnej rodziny - jego ojciec Hans Klee był nauczycielem muzyki w
          seminarium nauczycielskim koło Berna. We wczesnych latach Paul chciał zostać
          muzykiem, ale ostatecznie rozpoczął studia na Akademii Sztuk Pięknych w
          Monachium wraz z Heinrichem Knirrem i Franzem von Stuck. Po podróży do Włoch, a
          następnie znów do Berna, osiadł w Monachium, gdzie poznał takich artystów jak
          Wassily Kandinsky i Franz Marc. Wkrótce przyłaczył się do ugrupowania Der Blaue
          Reiter (Błękitny Jeździec). W Bernie poznał też bawarską pianistkę Lily Stumpf,
          z którą się ożenił; mieli jednego syna.

          W 1914 odwiedził Tunezję, która wywarła na nim duże wrażenie.

          Klee tworzył przy użyciu farb olejnych, akwareli, tuszu. Często mieszał różne
          techniki w jednej pracy. Był związany z różnymi kierunkami: ekspresjonizmem,
          kubizmem i surrealizmem, ale jego prace trudne są do jednoznacznego
          zakwalifikowania do któregoś z tych kierunków. Prace Klee, zazwyczaj niewielkich
          rozmiarów, odwołują się do poezji, muzyki (elementy notacji muzycznej) i snów.
          Późniejsze dzieła składają się z pajęczyn "hieroglificznych" znaków. Jego
          malarstwo to przede wszytkim geomertyzujące sprowadzenie przedstawienia do
          symbolu, rytmu i znaku. Bardziej znane prace Klee to Południowe ogrody (1919),
          Ad Parnassum (1932), Uścisk (1939).

          Po I wojnie światowej, w której brał czynny udział służąc w armii niemieckiej,
          Klee nauczał w Bauhausie, a od 1931 w Akademii w Düsseldorfie, aż do momentu
          uznania go przez partię nazistowską za twórcę "sztuki zdegenerowanej".

          W 1933 Klee wrócił do Szwajcarii; w 1935 stwierdzono u niego sklerodermię.
          Choroba postępowała stopniowo, aż do jego śmierci w szwajcarskim Muralto w roku
          1940.

          Obecnie jego prace sprzedawane są nawet za 7,5 miliona dolarów amerykańskich.

          Muzeum jego imienia powstało w Bernie według projektu włoskiego architekta Renzo
          Piano. Otwarte w czerwcu 2005 gromadzi kolekcję 4000 prac Paula Klee, w tym 200
          jednocześnie udostępnianych zwiedzającym.

          ***

          Maksyma Paula Klee:

          "Jedno oko widzi, drugie czuje."

          ***

          I jeszcze jedno: "Klee" po niemiecku to "koniczyna". U nas w Europie
          koniczyna przynosi szczescie. :-)))))

          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Klee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 01:21
            W internecie mozna obejrzec troche niezlych reprodukcji P. Klee:

            www.artchive.com/artchive/K/klee.html#images


            Sam Paul Klee pisal:

            "Stosunek sztuki do aktu stworzenia jest metaforyczny. Sztuka jest zawsze
            przenosnia wobec kosmosu." ;-)
            • ulisses44 Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Klee 16.10.06, 06:49
              Prawdziwe: lat temu wiele, profesor Mieczyslaw Fleszar na owczesnym SGPiSie,
              dzisiaj znowu SGH, wstawil slicznej studentce "2" do indeksu. Wyszla i wsciekla
              rzekla do czekajacych przy drzwiach kolegow: ten alfons postawil mi dwoje! Nie
              widziala, ze za jej plecami stal sam Fleszar. Wszyscy zamarli, ona tez, a
              Fleszar powiedzial: pani mi da indeks! Dala. Po paru minutach drzwi sie
              otwieraja, Fleszar oddaje jej indeks i mowi: poprawilem pani na trojke; alfons
              ku..e przeciez krzywdy nie zrobi...
              • Gość: Onufry Re: Ach te egzaminy ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 09:35
                Mysle, ze w tym miejscu warto przypomniec:

                ***
                Re: Humor w nauce
                Autor: Gość: Onufry
                Data: 23.07.05

                Krazy sporo historyjek o Profesorze Koranyi z Wydzialu Prawa na UMK w Toruniu.
                Pewnego dnia oblal u niego egzamin pewien student. Po oblanym egzaminie poszedl
                on do WC. Byl pewien, ze jest tam sam wiec dal upust swojej zlosci i wyglosil
                monolog, w ktorym w co drugim zdaniu przejawial sie motyw ,ze "Koranyi to
                swinia". Ale pomylil sie, w sasiedniej kabinie byl ktos. Ten ktos po chwili
                odezwal sie: "Pokaz indeks". Student podsunal indeks. Nastapila chwila ciszy, po
                czym ow ktos powiedzial: "Rzeczywiscie" i podsunal indeks z powrotem. Jakiez
                bylo zdziwienie studenta, gdy otworzywszy w domu indeks zobaczyl przekreslona
                dwoje, wstawiana troje, a obok tej troji dopisek: "Koranyi nie swinia".

            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Klee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 14:10
              Klee wydawal sie byc czlowiekiem bardzo skupionym na tym co robi.
              Oto co pisal o sztuce (jest to troche powazniejszy tekst, niz inne
              w tym watku, ale ci ktorzy sobie zadaja pytanie: Czym jest sztuka? -
              powinni przeczytac go z zainteresowaniem:

              "Stosunek sztuki do aktu stworzenia jest metaforyczny. Sztuka jest zawsze
              przenosnia wobec kosmosu. Wyzwolic elementy, zespolic je w zlozone grupy,
              rozczlonkowac je i budowac z nich nowe calosci od roznych stron naraz,
              uzyskac polifonie artystyczna, nadac spokoj przez zrownowazenie ruchow -
              wszystko to sa wielkie problemy formalne decydujace o wiedzy w dziedzinie
              formy; ale to wciaz jeszcze nie najwyzszy krag sztuki. Najwyzszy krag
              zawiera ukryta w wieloznacznosci ostateczna tajemnice;

              I TU SWIATLO INTELEKTU BEZSILNIE GASNIE".


              ;-)
            • bender_rodriguez Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Klee 30.12.06, 11:37
              a nie wycytaliście nigdzie, że Klee też był jajus niesamowity? duża część
              interpretacji, mniejszych prac (np. te najbardziej odpalone o kolorze i tych
              niesamowitych strzałkach) są na jaja?
              Jak pisałem o tym wariacie prace, to mi odpisali z centrum paula klee, żeby
              wszystko cytać tysiąc razy i konsultowac, bo nie wiadomo, czy akurat pan
              koniczyna nie miał widzenia za dużego podczas pisania.
              polecam też a propos klee interpretacje grohmanna (zajebiście dobry znawca) -
              facet ma takie noszenie, że az hej.
    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: slodka ortografia ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 22:21
      Aby zwiekszyc poprawnosc ortograficzna uczestnikow watku (tak naprawde chodzi
      tu o Onufrego, ktory potrafi pomylic "ulice Hoza" z "chyza panienka" :-) ,
      podaje sie tresc dyktanda, ktorym dzis w katowickim spodku zajmowala sie
      pewna grupa ambitnych patriotow i patriotek (ktore to zdaje sie byly lepsze
      od patriotow):

      ***

      Z bloga drzewiarza

      Nicnierobienie, niechby i wyważone, z rzadka jest chwalebne. Zżymając się,
      rzekłem więc na przekór sobie: "Przerzeżże przerzynarką na przestrzał miłorząb
      tuż-tuż obok tui. Znienacka i bez ceregieli ściosaj to plugastwo, co zza
      hibiskusa wytrzeszcza cętkowane niby-oczy. Oj, będzież to kośba, że hej! Zarazem
      sczyścisz chaszcze na wprost transzei i baldachogrono hortensji naprzeciw
      grząskiej strużki. Umaisz potem odrzwia, rozsiądziesz się popod nimi i dla
      relaksu stworzysz limeryk, ot, choćby taki:

      Sufrażystka z Końskowoli
      boogie-woogie wspak rzępoli,
      myląc c-moll i As-dur, gdyż
      hyca przy tym wszerz, w dal i wzwyż,
      wojażując wśród bemoli".

      ***

      Powodzenia w cwiczeniach z ortografii (Onufry jest bez szans ;-) )
    • Gość: Onufry Re: Konkurs Wieniawskiego !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 00:52
      Dzis w Poznaniu wystartowal kolejny Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego.


      ***

      Henryk Wieniawski - wirtuoz skrzypiec i kompozytor - urodził się 170 lat temu (w
      1835 roku) i szybko objawił się jako "cudowne dziecko". W wieku ośmiu lat został
      uczniem Konwersatorium Paryskiego, które ukończył z najwyższym wyróżnieniem.
      Henryk Wieniawski

      W kilka lat póŹniej rozpoczął międzynarodowe tournee - publiczne występy trwały
      całe jego życie. Pracował z niesamowitą intensywnością - jak podają biografowie
      artysty - w samej Ameryce Pn. w ciągu ośmiu miesięcy dał 215 koncertów.
      Wieniawski budził powszechny podziw, w całej Europie i za oceanem podziwiano
      jego żywiołowy temperament, niezrównaną, brawurową technikę wykonawczą. Pisano o
      nim, że "wprowadzał słuchaczy w ekstazę, w istny szał". Spektakularne sukcesy
      odnosił w Rosji, Belgii, Holandii, Szwecji - prześcigano się wprost w okazywaniu
      mu podziwu, w obdarzaniu go zaszczytami, odznaczeniami, tytułami, podarunkami.
      Przez 10 lat towarzyszył mu w artystycznych podróżach brat Józef, który
      akompaniował mu na pianinie. Matka artystów stworzyła natomiast w Paryżu salon,
      w którym bywali wielcy twórcy, m.in. A. Mickiewicz. W 1860 roku Henryk
      Wieniawski przyjęty został na dwór carski w Petersburgu, gdzie objął stanowisko
      skrzypka-solisty. Mimo sukcesów finansowych i stałej posady, nie zaniechał
      występów zagranicznych. Swojej żonie Izabeli Hempton i dziesięciorgu potomków
      nie zapewnił dostatniego życia. Jego słabością był hazard - wysokie honoraria
      przegrywał w ruletkę, a grał w nią "z podobną pasją, jak na skrzypcach". :-)))

      "Liszt skrzypiec", jak o nim pisano, zmarł w wieku 45 lat na serce. Oszukany
      przez organizatorów koncertu w Rosji, trafił do moskiewskiego szpitala dla
      ubogich, stamtąd przeniesiono go do domu baronowej Nadieżdy von Meck. Nie udało
      się uratować artysty, któremu wyczerpujący tryb życia odebrał siły i zdrowie.
      Pamięć o Wieniawskim podtrzymują Międzynarodowe Konkursy Skrzypcowe, jemu
      poświęcone. Odbywają się cyklicznie, co pięć lat, w Poznaniu i cieszą się dużą
      popularnością miłośników jego talentu. Od młodych wirtuozów wymagają dużych
      umiejętności technicznych, prawdziwego kunsztu wykonawczego. Do najczęściej
      wykonywanych utworów kompozytora należą: I Koncert skrzypcowy fis - moll, II
      Koncert skrzypcowy d - moll, miniatury Legenda i Scherzo - tarantella, Etiudy -
      kaprysy, Fantazja na tematy z opery Faust, Wielki Polonez A - dur, Walc -
      kaprys, Wspomnienie z Moskwy.
      Legenda polskiej wiolinistyki, "Książę skrzypków", spoczął na warszawskich
      Powązkach.

      ***
    • Gość: Onufry Re: Pozdrawiamy Prof. Andrzeja K. Wroblewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 01:31
      To setny post w tym watku. Chcemy wykorzystac go na przeslanie serdecznych
      pozdrowien Panu Profesorowi Andrzejowi Kajetanowi Wroblewskiemu z wyrazami
      wdziecznosci za:

      - wspaniala ksiazke "Uczeni w Anegdocie", z ktorej czerpalismy, czerpiemy
      i bedziemy czerpac anegdotki do naszego watku ;-)))

      - twarda wieloletnia walke o to aby w polska nauke inwestowac wiecej
      pieniedzy, bo "brak inwestycji w nauke to inwestycja w ignorancje".


      Serdecznie pozdrawiamy,

      Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce" :-)))

    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Max Bruch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 10:35

      Max Bruch pewnego razu zagrał Brahmsowi swój najnowszy utwór. Gdy skończył,
      czekał w napięciu na opinię Brahmsa, który po chwili milczenia powiedział:
      - Powiedz no mi pan, skąd pan ma ten piękny papier nutowy?

      :-)))

      ***

      Max Bruch (ur. 6 stycznia 1838 w Kolonii, zm. 2 października 1920 we Friedenau
      koło Berlina) – niemiecki kompozytor i dyrygent. Bardzo szybko zaczął się uczyć
      kompozycji i już w 1852 wykonano jego pierwszą symfonię. W latach 1858-1861
      działał w Kolonii jako nauczyciel muzyki, tam też odbyła się w 1858 prapremiera
      pierwszej jego opery pt. Scherz, List und Rache.

      W 1862 Bruch przeniósł się do Mannheimu. Rok później została wystawiona w tym
      mieście jego opera romantyczna Lorerey, do libretta poety Emmanuela Geibla,
      przeznaczonego przedtem dla Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego. Bruch w swojej
      muzyce zbliżył się do Wagnera, a z drugiej strony kontynuował typowy styl
      niemieckiej opery romantycznej, pełnej demonizmu i niesamowitości.

      Nie opery jednak przysporzyły sławy Bruchowi. Pierwszym ogromnym sukcesem
      kompozytora był I koncert skrzypcowy g-moll. Utwór ten spotkał się z
      przychylnymi opiniami już po prawykonaniu w Koblencji przez O. Königslöwa.
      Koncertem zainteresował się skrzypek Józef Joachim, który zaprzyjaźnił się z
      Bruchem, skorygował partyturę i przez swoje wirtuozowskie wykonania przyczynił
      się do popularyzacji dzieła.

      Max Bruch wykorzystywał w swoich utworach folklor różnych narodów i możliwości
      brzmieniowe instrumentów. Był jednak zachowawczy w kwestiach harmonii i
      sprzeciwiał się kierunkom modernistycznym, co spowodowało, że niekiedy uznawano
      go za eklektyka. Niewątpliwie dużą wartość posiadają jego koncerty skrzypcowe
      (zwłaszcza Koncert g-moll), do dziś chętnie wykonywane na koncertach. Podczas
      okresu narodowego socjalizmu był w Niemczech kompozytorem zakazanym z powodu
      domniemanego pochodzenia żydowskiego i fascynacji kompozytora folklorem
      żydowskim, czemu dawał wyraz w swoich utworach muzycznych (np.
      Konzerstück-fantazja d-moll na tematy hebrajskie Kol Nidrei, jeden z bardziej
      znanych utworów Brucha).

    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen 15.10.06, 13:15
      Hans Christian Andersen

      to najszerzej w świecie znany duński pisarz, znany przede wszystkim ze swych
      baśni, choć jest także autorem kilku powieści, wielu sztuk teatralnych,
      wierszy, wspomnień z podróży. Sławę przyniosły mu jednak baśnie, które zostały
      przetłumaczone na prawie wszystkie języki świata.

      Według znanej anegdoty o Andersenie, gdy przyszły baśniopisarz był jeszcze
      małym dzieckiem, pewna mądra kobieta, która umiała wróżyć i znała się na
      czarach powiedziała do jego matki, że jej syn "będzie miał więcej szczęścia niż
      na to zasługuje - będzie jak dziki ptak, który wysoko lata i stanie się wielki
      oraz wytworny". Dodała też, że Odense zabłyśnie kiedyś światłem na jego cześć.

      I jeszcze jedna anegdotka:

      Andersen ubierał się bardzo niedbale. Pewnego razu jakiś złośliwiec zapytał:
      - Ten żałosny przedmiot na pańskiej głowie nazywa pan kapeluszem?
      Wielki baśniopisarz nie dał się wyprowadzić z równowagi i spokojnie
      odpowiedział:
      - A ten żałosny przedmiot pod pańskim kapeluszem nazywa pan głową?
      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 14:04
        Kilka maksym Hansa Christiana Andersen (1805-1875). To prawdziwy cud, ze
        ktos taki chodzil po Ziemi ;-)))


        * By mi dogodzić, gdym prosił o czary,
        Dała mi babcia swoje okulary.

        * Moja ojczyzna, Dania jest krajem prawdziwej poezji.

        * Naiwność to tylko jedna cząstka mych baśni, humor bowiem stanowi ich sól.

        * Od nożyczek Andersena
        papier w bajkę się zamienia.
        Wycinanka twa gotowa,
        dziękuję za dobre słowa!

        * Podróżować to żyć.

        * Życie każdego człowieka jest baśnią napisaną przez Boga.

        * To nic, że urodziłem się na kaczym podwórku. Ważne że wylęgłem się z
        łabędziego jaja.
        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 14:15
          Kilka innych maksym Hansa Christiana Andersena ;-)))
          pochodzacych z jego basni:


          * Tęsknota do pieca to ciężka choroba dla bałwana.

          * Ale wymyślone baśnie i historyjki są do niczego, prawdziwe zaś przychodzą
          same, stukają w czoło i powiadają: Oto jestem!

          * Byłoby dobrze, gdyby bajka chciała przyjść wtedy, kiedy się ją wzywa, ale
          to wielka dama, przychodzi tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę.

          * Niektórzy nazywają mnie Bzową Babuleńką, inni driadą, ale naprawdę nazywam
          się Wspomnieniem; to ja siedzę na drzewie, które ciągle rośnie i rośnie, to ja
          wspominam i opowiadam historię!

          * Właśnie z rzeczywistości rodzi się najdziwniejsza baśń w świecie.

          * Nieraz bowiem z bajkami jest tak jak z niektórymi ludźmi: z wiekiem wydają
          się nam milsi.

          * Dlaczego z ludźmi jest jak z kwaśnym mlekiem, że cienka warstwa to
          śmietanka, a reszta to wodnista serwatka?

          * Śmiech jest oznaką najwyższego poziomu duchowego.

          * Nie może być zawsze dobrze (...) trzeba dużo przecierpieć, aby się czegoś
          dowiedzieć.

          * Trzeba cierpieć, aby godnie wyglądać.

          * Czas jest dla wszystkich jednakowy, ale niejednakowy przynosi pożytek.

          * -(...) zadowolenie jest rzadkim darem na tej ziemi. (...) po to, by być
          zadowolonym, nic nie trzeba - tylko właśnie być zadowolonym.

          * Gdy się jest poetą, potrafi się ugotować zupę nawet z patyka.

          * Nikt nie jest w stanie ukryć własnego pochodzenia.


          :-)))
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen 15.10.06, 14:16
          Podaję za stroną Duńskiego Instytutu Kultury:

          Nieprawdą jest, że ...

          ... Hansa Christiana Andersena Duńczycy pieszczotliwie nazywają "Hosi", ani że
          tak nazywała go matka. Informacja ta zaczęła pojawiać się w Polsce w latach
          pięćdziesiątych. Pochodziła od osoby nie znającej języka duńskiego, lub
          znającej go na tyle słabo, żeby wziąć sposób wymawiania przez Duńczyków liter H
          i C, będących inicjałami imion pisarza, za sposób nazywania go przez
          pobratymców. Otóż H wymawia się jako "ho", a C, jako "se", gdzie wymowa "e"
          zbliżona jest do "i". Stąd nieporozumienie. Tak więc zupełnie podobnie brzmi
          duńska wymowa nazwiska H. C. Ørsteda, odkrywcy elektromagnetyzmu i przyjaciela
          Andersena: "Hosi" Ørsted, jak i wielu innych Duńczyków, którzy noszą imiona
          Hans Christian.
          Nieporozumienie to jest w Polsce o tyle komiczne, że powstały i powstają nawet
          utwory literackie, gdzie powtarza się bajeczkę o "Hosim"...

          ... młodego Hansa Christiana wychowywała babka (źródło: Wikipedia). Małego
          Hansa Christiana wychowywali oboje rodzice. Ojciec osierocił chłopca, gdy ten
          miał 11 lat. Do czasu ukończenia przez niego 14 roku życia, kiedy to na zawsze
          opuścił dom rodzinny i zamieszkał w Kopenhadze, wychowywała go po prostu matka.
          Babka mieszkała osobno, ale często odwiedzała rodzinę syna i prawdopodobnie
          miała bardzo dobry wpływ na chłopca...

          ... babka "jedna tylko była dobra" (źródło: Jarosław Iwaszkiewicz, przedmowa do
          trzytomowego wydania Baśni, PIW 1956). Nie, Andersena wychowywali kochający, a
          nawet uwielbiający go rodzice.

          ... "Przeważnie bywał samotny i pozostawiony samemu sobie" (źródło: Anna
          Milska, Baśnie, Nasza Księgarnia 1956, nakład, co najmniej kilkaset tysięcy
          egzemplarzy wydanych na przestrzeni ponad 30 lat). Trudno mówić o "samotności"
          chłopca, jeśli taki był jego wybór - rówieśnicy go nie rozumieli, wobec czego
          ich unikał. Natomiast "pozostawiony samemu sobie" bywał tylko między dwunastym
          a trzynastym rokiem życia, kiedy po śmierci ojca matka zmuszona była pracować
          poza domem. Do tego czasu Andersen jak mało dzieci na tym świecie cieszył się
          uwagą ojca, który wprost uwielbiał zajmować się swoim synem - trochę też i
          dlatego, że bliższy mu był świat literatury i teatru niż szewski warsztat.
          Zrobił dla niego teatrzyk, razem wykonywali scenografie i lalki, realizowali
          scenki, czytał mu książki, chodzili do teatru ...

          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen 15.10.06, 14:45
            Natomiast prawdą jest, że
            sławny bajkopisarz wykazywał niezwykłą troskę o najdrobniejszą swoją własność.
            Karol Dickens w swoich zapiskach umieścił wzmiankę, jak to przebywający u niego
            w gościnie Andersen wybrał się na przejażdżkę dorożką po Londynie. Po dwóch
            godzinach wrócił ledwo stąpając na nogach. Wyjaśnił zdziwionemu Dickensowi, iż
            powziął przekonanie, że dorożkarz zamierza go obrabować, włożył więc sobie do
            butów zegarek, pieniądze, notes, scyzoryk, kilka listów rekomendujących oraz
            przewodnik kolejowy Bradshawa…
            Sam Andersen zaś bardzo ciepło wspominał żonę Dickensa, Kate, która przez cały
            czas jego pobytu (pięć tygodni,latem 1857 roku) cierpliwie wysłuchiwała
            zwierzeń i wyrażała głębokie (szczere bądź udawane) zainteresowanie. A Jan
            Chrystian zachwycał się wszystkim, staroświeckim domem, starymi drzewami,
            angielską herbatą i kanapkami z ogórkiem, gromadą małych Dickensów i samą
            niebieskooką panią Dickens, wówczas w kolejnej ciąży. Mówił naokrągło, co było
            cokolwiek uciążliwe, bo nie znał angielskiego i właściwie mógł się porozumieć
            wyłącznie z Karolem, który jednakże rzadko bywał w domu, zajęty świeżym
            romansem z 17-letnią aktoreczką, Hellen Ternan.
            Kiedy Andersen wyjechał w pokoju, który zajmował, na lustrze Dickens umieścił
            napis:
            Jan Andersen spał w tym pokoju przez pięć tygodni, co dla rodziny wydawało się
            całymi wiekami.
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen 15.10.06, 15:03
              Nie tylko treść jego bajek, ale i on sam to ciekawy materiał badawczy dla
              psychologa.
              W dość zaawansowanym wieku miał obsesję śmierci. Bał się, że popadnie w letarg
              przy zachowaniu całkowitej świadomości i nie będzie mógł wykonać żadnych
              ruchów. Sądził, że taka przypadłość zdarza się neurotykom, histerykom, ludziom
              nadmiernie wrażliwym, a sam uważał, że taką właśnie, dość egzaltowaną, ma
              naturę. Układając się do snu, nawet gdy to była tylko poobiednia drzemka
              umieszczał obok siebie wielką kartę z napisem „ Uwaga! Nie umarłem, jestem
              tylko pogrążony w letargu! Ratunku!”

              Swoją przypadłość traktował też z humorem.
              Właśnie Dickens opowiadał taką anegdotę, jak to Andersen zamówił u znanego
              kompozytora marsz pogrzebowy dla siebie. Miał jednak warunek
              "większość ludzi, którzy pójdą za trumną to będą dzieci. Proszę więc dopasować
              rytm do małych kroczków".
              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Ch.Andersen 15.10.06, 15:28
                Hans Chrystian Andersen był hipochondrykiem, ciągle obawiał się o swoje zdrowie
                i przewidywał przy byle okazji, co niedobrego może go spotkać. Bał się jeść
                mięso wieprzowe, bo mogło może zawierać larwy trychniny; był przeświadczony, że
                jego żołądek nie może trawić słodkich zup.

                Był człowiekiem głęboko religijnym, ale nie dewotycznym. Do kościoła chodził
                rzadko. Jego wiara sprowadzała się do trzech spraw: wiara w jednego Boga,
                człowiek powinien żyć uczciwie, dusza człowieka jest nieśmiertelna.
                W towarzystwie ceniony był za swój humor. Potrafił opowiadać o wydarzeniach
                dnia w sposób humorystyczny, nie zważając na prawdziwość opowiedzianej historii.
                Chciał stać się sławnym człowiekiem, ale nie z powodu bajek. Już po pierwszym
                wydaniu "Baśni opowiedzianych dzieciom" powiedział mu znajomy,
                że "Improwizator" uczyni go sławnym, ale bajki uczynią go nieśmiertelnym. Nie
                podobało się to pisarzowi; chciał, żeby było odwrotnie.

                Mimo, że w rodzinnym kraju Andersen uzyskał wszelką pomoc na swej pisarskiej
                drodze, to sławę i uznanie zdobył najpierw za granicą. Ta bardzo szybko rosnąca
                sława nie była dla niego zaskoczeniem - miał przekonanie, że na nią zasługuje,
                że jego utwory są ważne i potrzebne ludziom.
              • Gość: Onufry Re: 2 super aforyzmy H.Ch.Andersena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 15:29
                Oba pochodza z jego basni.

                Pierwszy to slynne:

                "Krol jest nagi!"

                Onufry stosuje go niezmiennie (z pozytywnym skutkiem) gdy jakis mlody
                czlowiek probuje Onufremu wcisnac na seminarium kit, twierdzac za
                odkryl "teorie wszystkiego" ;-)))

                ***

                Drugi, najpiekniejszy z "Która z róż była najszczęśliwsza?":

                "Światło mnie ozdabia - powiedziała stokrotka.
                Ale powietrzem oddychasz - szepnął głos poety."


                Posluchajmy jak to brzmi po dunsku (warto zawsze siegac do oryginalu,
                tlumaczenie, podobnie jak dubbing, zazwyczaj cos gubi):

                »Det er Lyset der smykker mig!« sagde Blomsten;
                »men Luften lader dig aande!« hviskede Digterstemmen.


                ;-)))
    • Gość: Onufry Re: Mozart byl tylko jeden ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 20:20
      Pewien młodzieniec pytał Mozarta, jak się pisze symfonie. Mozart odpowiedzial:
      - Jesteś jeszcze za młody. Zacznij lepiej od ballad.
      Młodzieniec zaprotestował:
      - Ale przecież pan zaczął pisać symfonie, kiedy nie miał jeszcze dziesięciu lat!
      - No, tak. Ale ja wtedy nikogo nie pytałem, jak to się robi.

    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: lutnicy z Cremony;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 20:24
      Trzy słynne rodziny lutników uprawiały swoje rzemiosło w małym miasteczku
      Cremona we Włoszech. Po wielu latach zgodnej koegzystencji, firma Amatiego
      zdecydowała się umieścić na frontonie swojego warsztatu hasło reklamowe:
      "Wykonujemy najlepsze skrzypce w Italii". Warsztat Guarnerich natychmiast
      podchwycił pomysł i umieścił napis: "Produkujemy najlepsze skrzypce na świecie".
      Klan Stradivariego również nie pozostał w tyle i wystawił "skromny" szyld:
      "Robimy najlepsze skrzypce w okolicy".
      • Gość: L-4 Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.chello.pl 15.10.06, 20:35
        Znakomity kompozytor niemiecki, Ludvig van Beethoven, został pewnego razu
        zaproszony do konserwatorium, aby wydać orzeczenie o grze jakiegoś pianisty.
        Gdy młody człowiek zakończył swoją produkcję, Beethoven westchnąłszy, odezwał
        się:
        - Tak, ja zawsze mówiłem, że słonie to bardzo niebezpieczne zwierzęta.
        - Ależ mistrzu- zawołał zdumiony pianista- co wspólnego mają słonie z muzyką?
        - Słonie dostarczają kłów, z których robi się klawisze do fortepianu- odrzekł
        surowo kompozytor "Fidelia".


        Jeden z dwóch braci Beethovena, Johann, doszedł do znacznego majątku i nabył
        posiadłość ziemską. Ten nadmiar szczęścia uderzył mu chyba do głowy, skoro przy
        najbliższej okazji wysłał Ludvigowi życzenia noworoczne podpisane: Johann
        Beethoven, właściciel dóbr. Kompozytor bezzwłocznie wysłał bratu odpowiedź.
        Podpis głosił: Ludvig Beethoven, właściciel mózgu.
        • Gość: L-4 Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.chello.pl 15.10.06, 20:47
          Największy poeta niemiecki- Johann Wolfgang Goethe- przebywał dość często w
          towarzystwie Beethovena, zwłaszcza wówczas, gdy ten skomponował ilustrację
          muzyczną do tragedii "Egmont".
          Pewnego dnia spacerowaliobydwaj pod rękę w wiedenskim parku. Publiczność
          kłaniała się im z dużym szacunkiem i uniżonością. Na ukłony te tylko Goethe
          odpowiadał uchyleniem kapelusza. Wreszcie, zniecierpliwiony nieustannymi
          ukłonami, poeta zwrócił się do towarzysza:
          - Jak mnie ci ludzie nużą swoją uniżonością.
          - Niech się Wasza Ekselencja o to nie gniewa- ze spokojem odezwał się Beethoven-
          Może i mnie też się trochę kłaniają.


          Znany z porywczości Beethoven wiecznie kłócił się ze swoimi protektorami.
          Pewnego razu, urażony jakimś niewybaczalnym stwierdzeniem księcia
          Lichnowskiego, swego ówczesnego mecenasa, rozbił w drobny mak popiersie
          księcia, a następnie wysłał do eks- dobroczyńcy list następującej treści:
          "Księżę, jesteś tym, czym jesteś, z przypadku i z urodzenia, ja zaś jestem
          sobą dzięki sobie samemu. Książąt było wielu i będą ich jeszcze tysiące.
          Beethoven jest tylko jeden".
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven 15.10.06, 22:33
            Pewien młody człowiek chciał zostać uczniem Beethovena. Gdy odegrał przed
            mistrzem wybrany utwór fortepianowy, ten orzekł:
            - Musi pan jeszcze długo grać na fortepianie, zanim pan zauważy, że nic nie
            umie.
            • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.d4.club-internet.fr 15.10.06, 23:31
              Beethoven cieszyl sie we Wiedniu wielkim powodzeniem.Publicznosc niecierpliwie
              czekala na kazdy jego nastepny utwor. To tez pod oknami jego mieszkania
              ustawiali sie od wczesnego ranka kopisci-szpiegowie aby podsluchiwac co nowego
              mistrz stworzyl.Potem szybko biegli do wydawcow i usilowali sprzedac nowe
              dzielo.
              Beethoven mial sporo klopotow z tymi zlodziejami jego muzyki.Tym bardziej, ze w
              jego epoce prawa autorskie jeszcze nie istnialy.
              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 23:54
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > Beethoven cieszyl sie we Wiedniu wielkim powodzeniem.Publicznosc niecierpliwie
                > czekala na kazdy jego nastepny utwor. To tez pod oknami jego mieszkania
                > ustawiali sie od wczesnego ranka kopisci-szpiegowie aby podsluchiwac co nowego
                > mistrz stworzyl.Potem szybko biegli do wydawcow i usilowali sprzedac nowe
                > dzielo. Beethoven mial sporo klopotow z tymi zlodziejami jego muzyki.Tym
                bardziej, ze w jego epoce prawa autorskie jeszcze nie istnialy.

                =================

                To jest swietna historyjka!
                Niewatpliwie Beethovena bronil jego indywidualny styl - trudny do podrobienia.
                Jednoczesnie zabawni wydaja sie Ci kopisci. Te psubraty musialy sporo umiec.
                Partytury samego vB sa bardzo skomplikowane (wiele skreslen, poprawek,
                modyfikacji - to nie jak u Mozarta, gdzie wszystko bylo dobrze poukladane
                juz w pierwszej wersji). Zeby wiec skopiowac pisana na zywo muzyke vB
                trzeba bylo byc specjalista duzej klasy!

                Teraz to by sie chyba nikomu nie chcialo ;-)

                O tempora, o mores!
                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.d4.club-internet.fr 16.10.06, 00:10
                  Kiedy Beethoven cierpial na gluchote porozumiewal sie z niektorymi przy pomocy
                  listow.
                  Franz Schubert nalezal do wielbicieli talentu vB.Zadedykowal mu utwor na cztery
                  rece i postanowil wreczyc go osobiscie mistrzowi.vB przyjal Schuberta bardzo
                  uprzejmie i natychmiast wreczyl mu papier i olowek. Schubert zle to zrozumial i
                  wzburzony opuscil apartament Beethovena.Bylo to pierwsze i ostatnie spotkanie
                  tych dwoch, wielkich muzykow.
                  • Gość: L-4 Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.chello.pl 17.10.06, 00:22
                    Na uroczystościach poświęcenia pomnika Beethovena w Bonn, ustawiono trybunę dla
                    dostojnych gości tak niefortunnie, że statua kompozytora zwrócona była tyłem do
                    trybuny, co dopiero po odsłonięciu zauważono. Nastąpiła konsternacja, a mistrz
                    ceremonii, nie tracąc kontenansu, rzekł: "Ekselencje wybaczą, był gburem za
                    życia i takim pozostał do śmierci".
                    • Gość: Onufry(juz w domu) Re: Humor w Nauce i Sztuce: Beethoven IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 00:51
                      Gość portalu: L-4 napisał(a):

                      > Na uroczystościach poświęcenia pomnika Beethovena w Bonn, ustawiono trybunę
                      dla dostojnych gości tak niefortunnie, że statua kompozytora zwrócona była tyłem
                      do trybuny, co dopiero po odsłonięciu zauważono. Nastąpiła konsternacja, a
                      mistrz ceremonii, nie tracąc kontenansu, rzekł: "Ekselencje wybaczą, był gburem
                      za życia i takim pozostał do śmierci".

                      ***

                      Jest nawet gorzej. Pomnik Beethovena w Bonn stoi tylem do budynku Poczty
                      Glownej. To jeszcze nie byloby karygodne, ale obecnie duza czesc tego
                      budynku zostala zaadaptowana na Instytut Maxa Plancka. Beethoven stoi
                      wiec tylem do wielu znakomitosci ze swiata Nauki ktore pracuja badz
                      wizytuja ten znamienity instytut :-((( Nalezaloby wiec powiedziec:
                      "Ekselencje wybaczą, był gburem za życia i takim pozostał i po śmierci".
    • Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 20:37
      Dobry Wieczor,

      Posylam panstwu kilka dowcipow muzycznych:


      Dlaczego goryle nie grają na trąbce?
      Są zbyt wrażliwe.

      Dlaczego waltornia jest boskim instrumentem?
      Co prawda człowiek w nią dmucha, ale jedynie Bóg raczy wiedzieć co z tego wyniknie.

      Jaka jest różnica pomiędzy sopranistką a terrorystą?
      Z terrorystą można negocjować.

      Co odróżnia sopranistkę od piranii?
      Szminka.

      Jaka jest różnica pomiędzy dyrygentem chóru akademickiego a szympansem?
      Udowodniono naukowo, że szympansy potrafią komunikować się z ludźmi.


      Wszystkich serdecznie pozdrawiam,
      Alicja
    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce Niccolo Paganini IP: *.d4.club-internet.fr 15.10.06, 20:51
      Niccolo Paganini(1782-1840)skrztpek, gitarzysta i kompozytor byl nade wszystko
      wirtuozem skrzypiec.Mozna go porownac ze wspolczesnym Maximem Wengerowem, ktory
      chyba nie osiagnal wirtuozostwa Paganiniego.
      Paganini storzyl wokol siebie atmosfere dziwacznosci; ubrany zawsze na czarno,
      w czarnej pelerynie i o dlugich wlosach aby ukryc znieksztalcona choroba twarz,
      nawet swoj apartament kazal wylozyc czarnym materialem.Grajac na krzypcach
      dokonywal roznych sztuczek- gral ze skrzypcami na plecach, tylko na dwoch
      strunach, wydobywajac zawsze dzwieki, ktore wzbudzaly niemale emocje. Bylo to
      powodem do uznawania go za diabla skrzypiec.Poniewaz odmowil katolickiej smierci
      i jego ostatnimi slowami, zamiast pacierza, bylo zadanie"odsuncie kurtyne",
      odmowiono mu katolickiego pochowku.Przyjaciele noca, po kryjomu zakopali jego
      cialo, pozostawiajac skromna, nagrobna tabliczke. Bylo to powodem napadow na
      grob "antychrysta", tak ze trumna Paganiniego wielkorotnie wedrowala.
      Zostawil wiele znaczacych utworow na skrzypce solo, skrzypce i orkiestre,
      kwatury i utwory na gitare.
      • Gość: Onufry Re: Zagadka o Paganinim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 21:17
        Na jakim instrumencie (glownie) gral Paganini?
        • 3bezatu Re: Zagadka o Paganinim 15.10.06, 21:33
          Jego ulubionym instrumentem były podarowane mu przez bogatego kupca skrzypce z
          roku 1741 wykonane przez Giuseppe Gaurneriego del Gesu.
          • Gość: Onufry Re: Zagadka o Paganinim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 21:52
            3bezatu napisała:

            > Jego ulubionym instrumentem były podarowane mu przez bogatego kupca skrzypce z
            > roku 1741 wykonane przez Giuseppe Gaurneriego del Gesu.

            ================

            Tak, brawo !!! Ale pozwole sobie zadac pytanie towarzyszace: Te skrzypce
            mialy bardzo sugestywna nazwe. Jaka to byla nazwa?
            • 3bezatu Re: Zagadka o Paganinim 15.10.06, 22:09
              Znalazłam taka informację. Czy to odpowiedź?

              W Genui przechowywane jak relikwie są dwa instrumenty należące do
              najsłynniejszego włoskiego skrzypka, Niccolo Paganiniego
              Skrzypce noszą nazwę "Il Cannone" (działo, armata) oraz "Sivori".
              • Gość: Onufry Re: Zagadka o Paganinim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 22:18
                3bezatu napisała:

                > Skrzypce noszą nazwę "Il Cannone" (działo, armata).

                =================
                Tak, brawo!!!

                Paganini gral glownie na "Armacie Guarnieri'ego" (wczesniej na skrzypcach
                Amatiego).

                Sporo ciekawych informacji o Paganinim (oprocz tych od Ewy), mozna znalezc na
                angielsko-jezycznej stronie:

                www.lifeinitaly.com/music/niccolo-paganini.asp
                • Gość: sceptyk swietne sa takie zagadki IP: 81.210.16.* 16.10.06, 16:02
                  ja zeby ja zadac szukam w googlu lub w zbiorze anegdot a ty w googlu znajdujesz
                  odpowiedz. co wiecej odpowiedz nie jest ani paradoskem ani nie jest w inny
                  sposob ciekawa.
                  • Gość: Onufry Re: swietne sa takie zagadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 16:45
                    Gość portalu: sceptyk napisał(a):

                    > ja zeby ja zadac szukam w googlu lub w zbiorze anegdot a ty w googlu
                    znajdujesz odpowiedz. co wiecej odpowiedz nie jest ani paradoskem ani nie jest w
                    inny sposob ciekawa.

                    =====================

                    Czasem jednak warto zajrzec do google (choc ja wole zagladac do ksiazek).
                    Mozna tam znalezc np. taka maksyme Pitagorasa:

                    "Trzeba milczeć albo mówić rzeczy lepsze od milczenia."

                    ;-)
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce Niccolo Paganini 15.10.06, 21:53
        Niccolo Paganini za występ na dworze królewskim w Londynie zażądał bardzo
        wysokiego honorarium. Gdy próbowano się targować, skrzypek powiedział:
        - Panowie! Przecież król może posłuchać mojej gry za znacznie mniejszą sumę,
        jeśli wykupi bilet na mój koncert w teatrze!
    • Gość: Onufry Re: Cesarz Franciszek Jozef we Lwowie :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 22:48
      Nielatwo znalezc dobre anegdotki o Beethovenie. To podobno byl smiertelnie
      powazny osobnik - tym wiekszy moj podziw dla L-4 (Boze co za nick!) i 3bezatu
      (ten sam komentarz ;-) ). Podobny problem jest z Kopernikiem - moze te 2
      nicki nam tu pomoga? ;-)))

      ***

      No to teraz cos naprawde pikantnego:

      Kiedyś CK Cesarz Franciszek Jozef zawitał do CK Lwowa. Zorganizowano jakiś
      koncert w Operze na jego czesc. Po jego wykonaniu koncertmistrz dostapił
      zaszczytu spojrzenia Cesarzowi w oczy. A ze był Polakiem słabo znającym
      niemiecki, tak zapytał o jakość partii chóralnych:
      - Huren ... waren gut?
      CK wysokosc odparla:
      - Ponoć szpetne i nieszczególnie higieniczne.

      ------
      Dla nie znajacych niemieckiego:

      "Huren" = ladacznice (sic!)
      • Gość: L-4 Re: Cesarz Franciszek Jozef we Lwowie :-))) IP: *.chello.pl 15.10.06, 23:28
        Cesarzowi Franciszkowi Józefowi I doniesiono w lutym 1915r., że Przemyśl padł
        (zdobyli go Rosjanie). Zgrzybiały cesarz albo nie dosłyszał, albo nie zrozumiał
        już o co chodzi, a sądząc, że to jakiś generał, powiedział: "Szkoda go, bo był
        młody".
    • Gość: KBL Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 08:54
      Troche takich i innych znalazlem gdzies w swoich zasobach (nie pytajcie nawet skad to mam :) )

      Pozdrawiam i milego czytania,
      KBL



      Pierwsze koncerty Haendla w Londynie nie cieszy?y si? powodzeniem, co bardzo
      niepokoi?o przyjaci?? kompozytora. Haendel ich uspokaja?:
      - Nie martwcie si?! W pustej sali muzyka brzmi lepiej.


      Gdy Janowi Sebastianowi Bachowi zmar?a ?ona, ten zala? si? ?zami, zakry? twarz
      d?o?mi i usiad? niezdolny do niczego. Wkr?tce przyby? jeden z przyjaci?? i obieca?
      zaj?? si? pogrzebem, potrzebowa? jednak na to pieni?dzy. Bach jak zwykle powiedzia?:
      - Zwr?? si? z tym do mojej ?ony.


      Pewien m?ody cz?owiek chcia? zosta? uczniem Beethovena. Gdy odegra? przed mistrzem
      wybrany utw?r fortepianowy, ten orzek?:
      - Musi pan jeszcze d?ugo gra? na fortepianie, zanim pan zauwa?y, ?e nic nie umie.


      Brahms wst?pi? do winiarni na lampk? re?skiego i zajmuj?c miejsce przy stoliku,
      usiad? na kapeluszu jednego z go?ci. Na zwr?con? sobie uwag?, odrzek?:
      - A co? Czy pan ju? wychodzi?


      Max Bruch pewnego razu zagra? Brahmsowi sw?j najnowszy utw?r. Gdy sko?czy?,
      czeka? w napi?ciu na opini? Brahmsa, kt?ry po chwili milczenia powiedzia?:
      - Powiedz no mi pan, sk?d pan ma ten pi?kny papier nutowy?


      Do Rossiniego zg?osi? si? kiedy? pewien m?odzieniec z dwoma grubymi folia?ami pod
      pach? i powiedzia?:
      - Dyrektor orkiestry obieca? zagra? jedn? z moich dw?ch symfonii. Chcia?bym przegra?
      je mistrzowi i dowiedzie? si?, kt?ra jest lepsza.
      M?odzieniec zasiad? do fortepianu, a Rossini obok niego. Po kilkunastu taktach Rossini
      wstaje, zamyka zeszyt i klepie tw?rc? po ramieniu:
      - Ta druga, ch?opcze, ta druga!

      Gioacchino Rossini na wiele lat przerwa? komponowanie,
      co zwr?ci?o uwag? wielbicieli jego muzyki.
      Zapytany o przyczyn?, odpowiedzia?:
      - Wszyscy pracuj? dla trzech rzeczy: s?awy, z?ota i przyjemno?ci.
      S?aw? ju? mam, z?ota mi nie trzeba, a przyjemno?ci ju? dawno mnie znudzi?y...


      Anton Bruckner by? bardzo nie?mia?y i ma?om?wny w towarzystwie kobiet. Podczas
      kolacji posadzono przy nim jedn? z wielbicielek jego tw?rczo?ci.
      Niestety, Bruckner zupe?nie nie zwraca? na ni? uwagi. W ko?cu dama wyszepta?a:
      - Na pana cze??, mistrzu, w?o?y?am swoj? naj?adniejsz? sukni?.
      Na to Bruckner:
      - Je?li o mnie chodzi, to mog?a pani nic na siebie nie wk?ada?.


      Pewien m?ody kompozytor poprosi? B?lowa o przejrzenie swojej kompozycji i szczer?
      ocen?. Na to B?low:
      - A ja bym wola?, ?eby?my nadal mogli zosta? dobrymi przyjaci??mi.


      Gounod wypisa? na drzwiach swego domu: "Kto mnie odwiedzi, uczyni mi zaszczyt,
      kto mnie nie odwiedzi - zrobi mi przyjemno??".
      Pewna dama zapyta?a Liszta:
      - Czy to prawda, mistrzu, ?e pianist? trzeba si? urodzi??
      - Naturalnie! Nie urodziwszy si?, nie mo?na zosta? pianist?.


      Po koncercie, na kt?rym wykonywane by?y dzie?a Maxa Regera, w prasie ukaza?a si?
      ostra krytyka jednego z recenzent?w. "Szanowny panie - pisze do? Reger nast?pnego
      dnia - siedz? w najbardziej ustronnym zak?tku mego domu i mam pa?sk? krytyk? przed
      sob?. Za chwil? b?d? j? mia? za sob?."


      Pewnego razu s?ynny ?piewak Leo Slezak otrzyma? telegraficznie tak? propozycj?
      anga?u:
      "100 - stop - 1000 pozdrowie?".
      Odpowiedzia? na to r?wnie? telegraficznie:
      "1000 - stop - 100 pozdrowie?".


      Leo Slezak gra? kiedy? rol? Lohengrina.
      Opera ko?czy si? tym, ?e bohater odp?ywa w ?odzi ci?gnionej przez ?ab?dzia.
      Inspicjent jednak za wcze?nie da? znak i ??d? odp?yn??a bez Lohengrina.
      Skonsternowany Slezak krzykn?? w stron? kulis:
      - Kiedy odchodzi nast?pny ?ab?d??


      ?ona W?adys?awa ?ele?skiego przezi?bi?a si? i lekarz zaleci? jej, by kilka dni
      pozosta?a w ???ku. Po wyj?ciu lekarza W?adys?aw zacz?? gor?czkowo czego?
      szuka?.
      - A czego ty tak szukasz, W?ady?? - zapyta?a pani ?ele?ska.
      - Kluczy do naszego rodzinnego grobowca - odpar? W?adys?aw.
      - M?j Bo?e, a na c?? ci one teraz potrzebne?
      - No bo te? ty i twoja rodzina zawsze zostawiacie wszystko na ostatni? godzin?.


      Do malca koncertuj?cego we Frankfurcie podszed? jaki? nastolatek i powiedzia?:
      - Wspaniale grasz! Ja nigdy si? tak nie naucz?.
      - Dlaczego? Jeste? ju? ca?kiem du?y. Spr?buj, a je?li nie wyjdzie, to zacznij pisa? utwory.
      - Ja ju? pisz?. Wiersze...
      - To interesuj?ce. Pisa? dobre wiersze jest chyba jeszcze trudniej ni? pisa? muzyk?.
      - Dlaczego, ca?kiem ?atwo. Spr?buj...
      Rozm?wcami byli Mozart i Goethe.


      Pewien m?odzieniec pyta? Mozarta, jak si? pisze symfonie.
      - Jeste? jeszcze za m?ody. Zacznij lepiej od ballad - odpowiedzia? kompozytor.
      - Ale przecie? pan zacz?? pisa? symfonie, kiedy nie mia? jeszcze dziesi?ciu lat! -
      zaprotestowa? m?odzieniec.
      - No, tak. Ale ja nikogo nie pyta?em, jak to si? robi.


      Klara Schumann, ?ona kompozytora Roberta Schumanna, dawa?a kiedy? na dworze
      wiede?skim koncert fortepianowy, na kt?rym gra?a utwory swojego m??a. Po koncercie
      przedstawiono j? monarsze, kt?ry zamieni? z ni? kilka zda?. Na zako?czenie rozmowy
      monarcha przez grzeczno?? zwr?ci? si? te? do jej m??a:
      - A pan? Czy pan r?wnie? jest muzykalny, panie Schumann?


      Po premierze "Halki" w 1854 roku w Wilnie kompozytor Stanis?aw Moniuszko
      zapyta? swojego znajomego, starego szlachcica, jak mu si? podoba?a opera.
      - E, tam. Bardzo d?uga historia. Da?by stolnik dziewczynie krow? w pierwszym akcie i
      wszystko by si? sko?czy?o.


      Kiedy? pewien m?ody kompozytor zagra? Straussowi swoj? now? ballad?.
      - Wspania?a rzecz! - powiedzia? Strauss.
      - Tylko w niekt?rych miejscach bardzo przypomina Mozarta.
      - To nic nie szkodzi! - dumnie odpowiedzia? autor.
      - Mozarta zawsze ch?tnie s?uchaj?...


      Aleksander G?azunow zawsze bardzo taktownie odnosi? si? do pocz?tkuj?cych
      kompozytor?w. Tylko raz nie wytrzyma? i powiedzia? pewnemu m?odzie?cowi:
      - ?askawy panie, odnios?em wra?enie, jakoby dano panu do wyboru: komponowa? muzyk?
      albo i?? na szubienic?.


      Pewien m?ody i bardzo pewny siebie tenor powiedzia? kiedy? Caruso:
      - Wczoraj w operze m?j g?os zabrzmia? we wszystkich zak?tkach teatru!
      - Tak - odpowiedzia? Caruso - widzia?em, jak publiczno?? ust?powa?a mu miejsca.

      S?ynny w?oski tenor Enrico Caruso jecha? poci?giem na wyst?py zagraniczne.
      Nagle do przedzia?u wpad? zdyszany krawiec teatralny.
      Wr?czy? arty?cie poka?ny pakunek i rzek?:
      - To korona, kt?r? zapomnia?em w?o?y? do innych rekwizyt?w!
      Na granicy do przedzia?u wszed? celnik i pyta artyst?:
      - Czy jest co? do oclenia?
      - Nie.
      Celnik spogl?da podejrzliwie na ?piewaka i zaczyna sprawdza? jego baga?e.
      Na widok mieni?cej si? bogactwem korony celnik zaniem?wi?, a po chwili rzek? nie?mia?o:
      - Prosz? mi wybaczy?, Wasza Wysoko??. Nie pozna?em...


      Jeden ze znajomych Karola Szymanowskiego zwr?ci? si? do niego z pytaniem:
      - Mistrzu, nie wydaje si? panu, ?e to bardzo nudne tak ca?e ?ycie nic nie robi?,
      tylko komponowa??
      - Tak, to dosy? nudne - zgodzi? si? kompozytor - ale jeszcze nudniej ca?e ?ycie nic
      nie robi?, tylko s?ucha? tego, co ja skomponuj?.


      Dyrygent Leopold Stokowski powiedzia? po jednym z koncert?w:
      - Ta orkiestra dokona?a cudu! Utw?r, w nie?miertelno?? kt?rego g??boko wierzy?em,
      unicestwi?a w p??torej godziny.


      Zapytano kiedy? Artura Rubinsteina, co by?o dla niego najtrudniejsze, kiedy uczy?
      si? gra? na fortepianie. Wirtuoz odpowiedzia?:
      - Op?ata lekcji.

      Gdy s?ynnemu tw?rcy operetek Franciszkowi Supp? dyrygent zwr?ci? uwag?, ?e motyw
      jego nowego utworu mo?na zle?? ju? u Beethovena, kompozytor odrzek?:
      - No to co z tego? Czy Beethoven nie jest dla pana dostatecznie dobry?

      Beethoven wst?pi? kiedy? do restauracji i usiad? przy stoliku zamy?lony, nie
      zwracaj?c uwagi na kelnera, kt?ry podchodzi? kilka razy, ?eby przyj?? zam?wienie.
      Po godzinie kompozytor wo?a kelnera i pyta:
      - Ile p?ac??
      - Pan dotychczas jeszcze niczego nie zam?wi?, w?a?nie chcia?bym si? spyta?, czym
      mog? s?u?y??
      - A przynie? pan, co chcesz, i daj mi ?wi?ty spok?j.


      Brahms bywa? bardzo z?o?liwy. B?d?c kiedy? na przyj?ciu, ca?y wiecz?r docina?
      wszystkim obe
    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kto/co to jest Pascal? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 10:56
      Blaise Pascal (1623 - 1662)
      Francuski filozof, matematyk, fizyk i publicysta.

      ***

      Około połowa studentów pierwszego roku historii na jednej z polskich wyższych
      uczelni na pytanie, kim był Blaise Pascal, odpowiada bez zająknięcia -
      informatykiem i programistą (popularny język strukturalny programowania, na
      cześć słynnego uczonego, nosi bowiem nazwę - Pascal).
      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Pascal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 11:14
        Oto garsc informacji o Pascalu za Wikipedia:


        Blaise Pascal (ur. 19 czerwca 1623 w Clermont-Ferrand, zm. 19 sierpnia 1662 w
        Paryżu) - francuski filozof, matematyk i fizyk. Tematem jego badań były
        prawdopodobieństwo, próżnia, ciśnienie atmosferyczne. Na jego cześć jednostkę
        ciśnienia nazwano paskal oraz język programowania Pascal.

        Pascal przeprowadził doświadczenie, które udowodniło, że ciśnienie cieczy lub
        gazów jest takie same w każdym miejscu. Doświadczenie polegało na ustawieniu
        szczelnej beczki przy budynku, na drugim piętrze ustawiano cienką rurkę
        prowadzącą do beczki. W rurkę nalano wodę i kiedy było już dużo wody w rurce
        beczka zaczęła przeciekać. Blaise Pascal wynalazł teoretycznie prasę hydrauliczną.

        W połowie życia porzucił nauki ścisłe na rzecz filozofii i religii, skłaniał się
        ku jansenizmowi (Port-Royal). Wyrazem jego poglądów są "Myśli" (tłum.
        Boy-Żeleński) i "Prowincjałki" (tłum. Boy-Żeleński). "Prowincjałki" to seria
        listów, będących krytyką ówczesnej jezuickiej kazuistyki.

        W filozofii Pascal był następcą Kartezjusza i wyznawcą idei św. Augustyna.
        Krytykował panteizm i monizm. Uważał, że świat to nie tylko zasady poznawania;
        jest coś co wyrasta poza możliwości poznania. Nie da się istoty człowieka i
        sensu życia zgłębić za pomocą rozumu czy doświadczenia. Proponował rozróżniać
        pojmowanie, które się odnosi do "serca" (coeur) obok rozumowania, które się
        odnosi do umysłu. Głosił, że są prawdy, które uzasadnia serce, a nie uzasadania
        rozum i że umysł orientujący się według serca jest umysłem subtelnym (esprit de
        finesse). Zarówno rozum, jak i pojmowanie są skazane na samoograniczanie się, bo
        nie możemy się obejść ani bez ścisłych definicji odkrywanych przez rozum, ani
        bez zasad odkrywanych przez serce.

        Najważniejszą decyzją serca było przyjęcie wiary. Decyzję tę opisuje jako
        zakład, zwany później "zakładem Pascala". Podejmując decyzję o istnieniu Boga
        człowiek ma do wygrania - przyjmując jego istnienie - nieskończoność; jeśli Bóg
        nie istnieje człowiek ma i tak do dyspozycji marną skończoność; zapoczątkował w
        ten sposób nowy kierunek w filozofii - Fideizm.

        Pascal był głęboko wierzącym chrześcijaninem. Prawdziwy Bóg - jak to określił -
        to Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, a nie bóg filozofów. Wprowadza rozróżnienie
        między człowiekiem-bytem immanentnym, a Bogiem bytem transcendentnym. W
        człowieku istnieje wewnętrzne rozdarcie (małość wielkość, grzeszność świętość)
        dlatego niezbędne jest Objawienie. Sam człowiek nie jest w stanie przełamać tego
        rozdarcia. Tylko Bóg objawiony jest w stanie wynieść człowieka ponad
        nierozumienie Boga.

        Bardziej się nam opłaca zachowywać prawa religii, niż ich nie zachowywać; na
        byciu moralnym (w związku z wiarą chrześcijańską) w zasadzie nic się nie traci,
        a w szczególności nie skazuje się siebie na doczesne nieszczęście.
        [edytuj]

        Ciekawostki :-)))

        * Od jego nazwiska wywodzi się nazwa jednostki ciśnienia paskal (Pa) oraz
        język programowania Pascal.
        * Blaise Pascal wymyślił tzw. Pascalinę, pierwszą maszynę liczącą, która
        potrafiła dodawać.
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Pascal 16.10.06, 11:43
          W młodości ojciec zabronił Pascalowi uczyć się matematyki przed 15 rokiem
          życia. Wszelkie książki matematyczne zostały usunięte z domu, więc mały Pascal
          nie widząc innej możliwości zaczął samodzielnie odkrywać różne twierdzenia
          matematyczne.

          ***

          Znane spostrzeżenie Pascala:
          ”Istnieją tylko dwa gatunki ludzi - sprawiedliwi uważający się za grzeszników
          i grzesznicy uważający się za Sprawiedliwych”
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Pascal 16.10.06, 12:22
            I jeszcze jedna anegdota:

            Przyjaciel Pascala bardzo lubił gry hazardowe. Zakładał się, że przy rzucie
            dwoma kostkami raz na 24 rzuty wypadną dwie szóstki, ale niestety niewłaściwie
            określił szansę wygrania (prawdopodobieństwo przy 24 rzutach wynosi 0,4914) i
            ciągle przegrywał. Poprosił wtedy Pascala o radę. Pascal zaczął się zastanawiać
            i w wyniku przemyśleń powstały zalążki statystyki i rachunku
            prawdopodobieństwa. Okazało się, że dopiero przy 25 rzutach prawdopodobieństwo
            wypadnięcia dwóch szóstek jest większe od połowy (wynosi dokładnie 0,5055).
            Owocem zainteresowania hazardem jest więc rozwój nowych działów matematyki.
            :-))


            Szukając informacji natrafiłam też na następujący dowcip:

            W raju spotykają się Newton, Pascal i Einstein. Trzej fizycy stwierdzili, że
            pobawią się w chowanego. Einstein zaczyna liczyć: 1, 2, 3, ...
            Pascal i Newton zastanawiają się gdzie tu się schować. Pascal chowa się za
            jakąś chmurką. Newton bierze kredę i rysuje na ziemi kwadrat metr na metr, po
            czym staje w nim.
            - ..., 99, 100. Szukam.
            Einstein odwraca się i widzi za sobą Newtona.
            - Ha! Mam cię!
            - Nie, nie, nie - odpowiada Newton - Ja jestem jeden Newton na metr kwadrat,
            czyli Pascal!
            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Pascal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 13:17
              Troche Maksym Pascala:

              * Człowiek stworzony jest na to, by szukać prawdy, a nie by ją posiadać.

              * Dopiero przy końcu roboty można poznać, od czego trzeba było zacząć.

              * Doświadczenie uczy nas dostrzegać olbrzymią różnicę między dobrocią a
              pobożnością.

              * Dwie rzeczy pouczają człowieka o całej jego naturze: instynkt i doświadczenie.

              * Poganie nie znają Boga, ale kochają tylko przyrodę; Żydzi znają
              prawdziwego Boga oraz kochają przyrodę; chrześcijanie znają pradziwego Boga, ale
              nie kochają przyrody.

              * Przypadkowe odkrycia zdarzają się tylko umysłom przygotowanym.

              * Wcale nie jest pewne, że wszystko jest niepewne.

              * Wszystkie dobre maksymy istnieją w świecie; chybia się tylko w ich stosowaniu.

    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 15:22
      Ktory z filozofow starozytnosci upieral sie, ze:

      "Liczba to istota wszystkich rzeczy."

      :-)))
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 16.10.06, 15:32
        Pitagoras
        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 15:53
          3bezatu napisała:

          > Pitagoras

          ==============
          Tak, brawo!!!

          Za Wikipedia:

          Pitagoras (gr. Πυθαγόρας, Pythagoras, VI wiek p.n.e.) – grecki matematyk,
          filozof, mistyk. Ustalenie dokładnej daty urodzin i śmierci Pitagorasa jest
          zadaniem prawdopodobnie niemożliwym do rozwiązania, różnice w szacunkach sięgają
          10 lat – z taką zatem dokładnością można przyjąć rok 580 p.n.e. jako rok jego
          urodzin i 500 p.n.e. jako rok śmierci. Niewykluczone jednak, że człowiek ten w
          ogóle nie istniał, gdyż nie zostawił po sobie żadnych pism, a przekazy o jego
          życiu zawierają bardzo dużo treści legendarnych i jest ich niewiele. Wszystko co
          wiadomo o jego życiu pochodzi od Diogenesa Laertiosa żyjącego w III wieku naszej
          ery oraz z Żywotów Pitagorasa napisanych przez Jamblichosa i Porfiriusza na
          przełomie III i IV wieku. Powszechnie przyjmuje się jednak, że Pitagoras urodził
          się na Samos, był ponoć w Atenach w czasach Polikratesa, stamtąd uciekł do
          Krotony w Wielkiej Grecji, gdzie założył swoją szkołę o charakterze
          filozoficzno-religijnym. Był wegetarianinem. Przypisuje mu się podróże do Egiptu
          i Babilonii, gdzie miał zapoznać się z tamtejszą matematyką, ale powoływanie się
          na wiedzę Egiptu i Babilonii było w starożytności częstym zabiegiem mającym
          zwiększyć wiarygodność danego mistrza. Ponieważ nie ma sposobu, by odróżnić
          poglądy samego Pitagorasa od poglądów głoszonych przez jego następców ze szkoły
          pitagorejskiej – często zresztą przypisywanych przez nich mistrzowi – tu
          przytoczymy jedynie to, co o Pitagorasie mówi Diogenes Laertios.
          Wydaje się, że Pitagoras przekazywał swe nauki w postaci maksym, z których część
          jest dziś dla nas zupełnie niezrozumiała, ze względu na nieznajomość kontekstu
          kulturowego, a część zachowuje swą aktualność do dziś. (Patrz nastepny post).
          Miał też Pitagoras zalecać swoim uczniom zadawanie sobie codziennie wieczorem
          pytań: Jaki błąd popełniłem? Co zdziałałem? Jakiego obowiązku zaniedbałem?

          Liczba zasadą świata

          Początkiem i zasadą (gr. ἀρχή) miała być jednostka (gr. μονάς), z monady miała
          powstać nieograniczona diada, która miała być podłożem dla swojej przyczyny,
          czyli monady. Z monady i diady powstają liczby, z liczb punkty, z nich linie, z
          tych płaszczyzny, z płaszczyzn bryły ...

          ***

          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: maksymy Pitagorasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 15:59
            * Każde twierdzenie filozofa daje się zbić z taką samą łatwością, z jaką
            można go dowieść, nie wykluczając wlasnie wypowiedzianego twierdzenia.

            * Kto mówi, sieje, kto słucha, zbiera.

            * Musisz sam sobie zaufać, aby zaufali ci inni.

            * Muzyka budzi w sercu pragnienie dobrych czynów.

            * Najkrótsze wyrazy "tak" i "nie" wymagają najdłuższego zastanowienia.

            * Naucz się śmiać z siebie, abyś się uśmiechnął do innych.

            * Nic w nadmiarze.

            * Nie można iść w różnych kierunkach jednocześnie.

            * Nie wyrażaj małej rzeczy w wielu słowach, lecz rzecz wielką w niewielu.

            * Tak postępuj z przyjaciółmi, aby nie stali się nieprzyjaciółmi, a z
            nieprzyjaciółmi tak, żeby jak najprędzej stali się tobie przyjaciółmi.

            * Trudno jest iść przez życie wieloma drogami jednocześnie.

            * Trzeba milczeć albo mówić rzeczy lepsze od milczenia.

            * Wychwalanie siebie pozostaw innym.

            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras - varia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 16:29
              Kilka postow z FH o Pitagorasie. :-)))

              ***

              Pitagoras
              Autor: malaczarna81
              Data: 09.10.06

              www.biografiasyvidas.com/biografia/p/fotos/pitagoras.jpg
              www.ciag-gnosis.org/biografias/pitagoras.jpg
              www.planetarios.com/grecia-uno/5.pitagoras-355.jpg


              ==========

              Nauka po angielsku
              Autor: Gość: Onufry
              Data: 16.08.06

              Oto aforyzm Hugona Steinhausa:

              Pitagoras nie byl Anglikiem; gdyby byl, jego twierdzenie brzmialoby:
              I think, that the square on the hypotenuse ... etc.

              ===========

              Re: Humor w nauce
              Autor: Gość: Onufry
              Data: 17.01.06

              Gdy zapytano Pitagorasa, czy jest madry, odpowiedzial:
              - Nie, jestem przyjacielem madrosci.


              :-)))
              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras - varia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 16:35
                Zdaje sie, ze obrazki nie chca sie ukazac :-(((
                Prosze wiec kogos bieglego w obrazkach (np. Ewe) o pomoc ;-)))

                O.
                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: sila obrazka IP: *.d4.club-internet.fr 16.10.06, 19:23
                  Co spotkalo autora tej karykatury za jej opublikowanie?
                  www.histoire-image.org/photo/portfolio/foh4_daumier_001i.jpg
                  do O. w czym mam pomoc?
                  • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: prosba o pomoc! 16.10.06, 19:31
                    Gość portalu: ewa napisał(a):

                    > do O. w czym mam pomoc?

                    W pierwszym z 2 postow pt "Pitagoras-varia" nie wychodza 3 obrazki
                    z Pitagorasem :-(((
                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: obrazek z Pitagorasem IP: *.d4.club-internet.fr 16.10.06, 20:04
                      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3f/Sanzio_01_Pythagoras.jpg/250px-Sanzio_01_Pythagoras.jpg

                      Pomoc. -nalezy prawym guzikiem myszki kliknac 2 razy w srodku obrazka
                      -pokaze sie tabliczka z roznymi parametrami, wlasciwosci maja ostatnia
                      pozycje
                      -nalezy lewym guzikiem kliknac w parametry(wlasciwosci chyba po polsku)
                      -pokaze sie tabliczka z adresem htp obrazka
                      -nalezy podkreslic adres i skopiowac
                      -potem wkleic gdzie sie chce
                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: sila obrazka IP: *.d4.club-internet.fr 16.10.06, 19:46
                    www.ibiblio.org/wm/paint/auth/schiele/schiele.four-trees.jpg
                    co wspolnego laczy autorow dwoch przedstawionych obrazkow?
                    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: sila obrazka 16.10.06, 22:34
                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > co wspolnego laczy autorow dwoch przedstawionych obrazkow?

                      Strzelam: Obaj pochodzili z Toskanii ???
                      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: sila obrazka 17.10.06, 00:08
                        W cieniu rajskiego drzewa
                        Adama kusila Ewa.
                        Nie seksem - zagadkami!
                        A tak - miedzy nami -
                        Gdzie sie to ona podziewa ?!
                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: sila obrazka 16.10.06, 20:18
                    Honore Daumier ( 1808 - 1879 )francuski malarz, grafik, rysownik i rzeźbiarz

                    Za obrazę majestatu królewskiej osoby (przedstawił Ludwika Filipa jako gruszkę)
                    został skazany na karę więzienia.

                    Czy o to chodziło, Ewo ?
                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: sila obrazka IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 09:08
                      Tak, brawo,
                      H. Daumier i E. Schiele byli uwiezieni za swoja tworczosc artystyczna.
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.10.06, 19:08
      O jakim obiekcie, w roku 1956, pisal tak wybitny francuski historyk
      sztuki Pierre Francastel:

      "Jest rzecza wprost skandaliczna, ze ta willa - ktora stanowi jeden
      z wazniejszych momentow w historii sztuki nowoczesnej - jest tak
      zaniedbana, zamieniona w szope na jarzyny, brudna i skazana na
      zaglade."
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 16.10.06, 20:18
        Willa ta znajduje sie we Francji, departament 78 (sic!)
        i byla wybudowana w w latach 1929-31.

        ;-))))))
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 16.10.06, 21:08
          Willa znajduje sie w Poissy-sur-Seine.
          • Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 21:22
            Dobry Wieczor,

            Po tych wskazowkach zagadka jest bardzo prosta.Slynna willa
            w Poissy-sur-Seine wybudowana na poczatku lat trzydziestych
            jest jedna: Willa Savoye.Znalazlam to w ksiazce o architekturze
            w bibliotece mojego Taty.

            Wszystkich serdecznie pozdrawiam
            Alicja

            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Willa Savoye 16.10.06, 21:32
              Gość portalu: Alicja napisał(a):

              > Dobry Wieczor,
              >
              > Po tych wskazowkach zagadka jest bardzo prosta.Slynna willa
              > w Poissy-sur-Seine wybudowana na poczatku lat trzydziestych
              > jest jedna: Willa Savoye.

              ==============

              Tak, brawo !!!

              Oto ta willa w Poissy. Projektowal ja Le Corbusier. Tak on sobie
              wyobrazal "maszyne do mieszkania":


              www.bc.edu/bc_org/avp/cas/fnart/Corbu.html
              • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Willa Savoye 16.10.06, 22:54
                A jak patrze na te zdjecia, to tak sobie mysle ze te Francuzy z departamentu 78
                to musza byc bogate ludziska ;-))) - Przerobic Wille Savoy na magazyn jarzyn !?!?
                Historia byla taka, ze jak w 1956 r. przytoczony tekst opublikowala prasa, to
                wybuchl skandal. Na adres rzadu francuskiego posypaly sie tysiace listow
                z calego swiata. Andre Malraux, wybitny pisarz, owczesny minister kultury,
                poczul sie zmuszony do wziecia willi pod opieke prawna i zapewnienia
                dzielu Le Corbusiera ochrony przed dalsza dewastacja.
                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Poissy IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 16:00
                  ma sie dobrze
                  www.ville-poissy.fr/accueil.php?session_version_site=&&s_wbg_menu=1
    • pelik83 Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.10.06, 21:01
      na tym linku sa dobre kawały o studentach.niechcalo mi sie przepisywac;pozdro
      twojnet.org/multi/viewtopic.php?t=58&mforum=naszedzieci
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Leo Slezak :-))) 16.10.06, 21:51
      Byc moze ponizsze anegdotki byly zawarte w poscie KBL, ale na moim monitorze
      zamiast polskich znakow mam znaki zapytania i ... trudno jest ten post odczytac.

      ***

      Pewnego razu słynny śpiewak Leo Slezak otrzymał telegraficznie taką propozycję
      angażu:
      "100 - stop - 1000 pozdrowień".
      Odpowiedział na to również telegraficznie:
      "1000 - stop - 100 pozdrowień".

      ***

      Leo Slezak grał kiedyś rolę Lohengrina. Opera kończy się tym, że bohater odpływa
      w łodzi ciągnionej przez łabędzia. Inspicjent jednak za wcześnie dał znak i łódź
      odpłynęła bez Lohengrina. Skonsternowany Slezak krzyknął w stronę kulis:
      - Kiedy odchodzi następny łabędź?

      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Leo Slezak :-))) 16.10.06, 22:48
        Leo Slezak ( 1873 - 1946 ) austriacki śpiewak operowy (tenor bohaterski), z
        pochodzenia Czech; rywalizował z E. Carusem (z którym się serdecznie
        przyjaźnił); wcześnie stracił głos i wycofał się ze sceny; później występował
        jako aktor komediowy w filmach.

        ***

        Leo Slezak wytargował w pewnym prowincjonalnym teatrze bardzo korzystny dla
        Siebie kontrakt. Wręczając mu ten dokument dyrektor teatru powiedział:
        - Nie jest pan taki głupi, panie Slezak, na jakiego pan wygląda.
        A na to Slezak:
        - W tym właśnie jest różnica między mną a panem, panie dyrektorze....
        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 00:36
          Nadar (1820-1910) wielki przyjaiel Juliusza Vernego zainspirowal pisarza do
          stworzenia postaci Michela Ardon, bohatera ksiazek "Z Ziemi na Ksiezyc"
          i "Wokol Ksiezyca". Nadar,wielki fotograf-portrecista uwiecznil wiele postaci
          sztuki z jego epoki.Miedzy innymi F. Liszta, G. Sand,H.Berlioza. Ch. Baudelaira,
          G.Courbeta, E. MOneta. Oto karykatura Nadara przez H. Daumiera
          www.cndp.fr/Themadoc/niepce/images/daumier.jpg
          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 00:54
            Ewo, Nadar Nadarem, ale czy 3bezatu i ja prawidlowo odpowiedzielismy
            na Twoje zagadki ?!?!

            Pozdr.
            O.
            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 01:05
              Wydaje sie ze roztargnienie Ewy (zadala 2 zagadki i o tym zapomniala ?!)
              bliskie jest roztargnieniu Ampere:

              Andre Marie Ampere (1775-1836)

              Gdy Ampere przechodził jednego razu przez most na Sekwanie, zauważył ciekawy
              kamień. Podniósł go chwilę oglądał z zainteresowaniem. W tym momencie
              przypomniał sobie, że spieszy się na wykład, wyjął z kieszeni zegarek, aby
              zobaczyć, która jest godzina, po czym schował kamień do kieszeni, a zegarek
              wyrzucił do rzeki.

              :-)))))
          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 17:53
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Nadar, wielki fotograf-portrecista uwiecznil wiele postaci
            > sztuki z jego epoki. Miedzy innymi F. Liszta, G. Sand, H. Berlioza. Ch.
            >Baudelaira, G. Courbeta, E. Moneta.

            ========

            Mysle, Ewo, ze warto by pokazac te portety tutaj. Mialem kiedys w reku
            album z tymi fotografiami Nadara - byly to fotografie niezwykle.
            Nadar wydobywal demonicznosc wielu tych historycznych postaci ;-)))
            To bylo cos niesamowitego - niektorych z tych fotografii mozna sie bylo
            przestraszyc.

            Niestety nie udalo mi sie znalezc w internecie tych fotografii.
            Moze we Francji latwiej. Jesli tak to prosimy :-)


            • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar portrety IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 00:05
              prosze; oto Sarah Barnhardt
              faculty.evansville.edu/rl29/art105/img/nadar_bernhardt.jpg
              George Sand
              www.burburinho.com/img/nn040523c.jpg
              Eugene Delacroix
              content.answers.com/main/content/wp/en/thumb/9/99/180px-Eugene_Delacroix-Nadar.jpg
              Honore Daumier
              content.answers.com/main/content/wp/en/thumb/d/d4/180px-Honore_Daumier-Nadar.jpg
              Camille Corot
              encyclopedia.quickseek.com/images/Camille_Corot-Nadar.jpg
              Charles Baudelaire
              www.histoire-image.org/photo/fullscreen/fat9_nadar_001z.jpg
              windshoes.new21.org/photo-gallery/nadar/na13-baudelaire.gif
              Claude Monet
              www.nga.gov.au/MonetJapan/Graphics/Monet.jpg
              Marcel Proust
              images.amazon.com/images/P/0262025329.01._AA240_SCLZZZZZZZ_.jpgMallarmé
              www.lemensuel.net/IMG/jpg/mallarme-par-Nadar-webb.jpg
              Alexandre Dumas
              www.cadytech.com/dumas/images/mid/mid_nadar_nadar.jpg
              Alain Riviére
              www.documentsdartistes.org/artistes/riviere/images/nadar.jpg
              Giuseppe Verdi
              www.arqnet.pt/imagens/imag1002.jpg
              Richard Wagner
              www.tablada.unam.mx/archivovis/fotograf/imagenes/i122-640.jpg
              Franz Liszt
              www.historicopera.com/liszt_nadar_fp350.jpgGounod
              www.historicopera.com/gounod_fp350.jpg
              Victor Hugo
              gutenberg.spiegel.de/autoren/bilder/hugo1.jpgChevreul
              www.cyberlipid.org/images/chevr1.GIFFlaubert
              www.thrillermagazine.it/imgbank/RUBRICHE/flaubertda_nadar.jpgMerimee
              www.merimee.culture.fr/img/bio/zooms/bio_3_5e.jpg
              Claude Debussy
              www.all2know.com/sv/media/f/f9/claude_debussy_ca_1908__foto_av_fa_lix_nadar.jpg
              J. Offenbach
              www.arikah.net/enzyklopadie/images/thumb/e/e3/180px-Jacques_Offenbach.jpgNapoleonIII
              www.tocqueville.culture.fr/images/engagements/diaporama/html/person_09.jpg
              Eduard Manet
              www.masdearte.com/imagenes/fotos/RManet2OK.jpg
              Nadar pionier fotografii powietrznych
              www.flyingmachines.org/ndr1.jpg
              Hector Berlioz
              www.helmut-zenz.de/berlioz/berliozport.jpg
              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar portrety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 00:12
                Dziekujemy!!!
                Po obejrzeniu fotografii Delacroix trudno bedzie zasnac ;-)))
                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Nadar portrety IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 00:17
                  Victor Hugo jeszcze raz
                  ec1.images-amazon.com/images/P/2858226989.08._SS500_SCLZZZZZZZ_V1056560203_.jpg
    • luiza-w-ogrodzie Smieszne nazewnictwo w nauce 17.10.06, 05:17
      Fizyk Murray Gell-Mann opublikowal w 1964 roku swoja teorie, ze hadrony
      zbudowane są z nieprawdopodobnie malych cząstek. Nazwał te nieistniejace
      czastki kwarkamii. Pomysl nazwy pochodzi z powiesci Jamesa Joyce'a "Finnegan's
      Wake". Jeden z bohaterow tej powiesci we snie widzi tajemnicze stworzenie,
      ktore wola "trzy kwarki dla pana Marka" ("Three quarks for Mister Mark!"). W
      jezyku niemieckim to slowo slangowo oznacza "nonsens" oraz jest nazwa firmowa
      twarozku :o)

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • Gość: Mater Re: Butelki Kleina na sprzedaż! IP: *.devs.futuro.pl 17.10.06, 07:47
      Jedyne w swoim rodzaju powierzchnie, które mają tylko jedną stronę i w dodatku
      nie dają się zanurzyć w przestrzeni trójwymiarowej. Handel prowadzi (z
      wdziękiem, choć, jak na polskie warunki, dość drogo) firma ACME.

      www.kleinbottle.com/
      • Gość: Mater Re: Humor w nauce IP: *.devs.futuro.pl 17.10.06, 07:59
        Przypomnę kilka sławnych zdań, które nic nie straciły na aktualności:

        "Wszędzie na świecie spotykamy się z tym, że podstawą sprawiedliwości staje się
        interes silniejszego." (Platon)

        "Wszystkie rzeczy, które sprawiają mi prawdziwą przyjemność, są niemoralne, albo
        nielegalne, albo tuczące." (Aleksander Woollcott)

        "Dzięki rozpowszechnieniu oświaty można dziś czytać, pisać i publikować nie
        przestając być analfabetą" (Hugo Steinhaus)

        "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i głupota ludzka. Zresztą, jeśli
        chodzi o pierwszą z nich, to nie jestem całkiem pewny." (Albert Einstein)

        "Jest jedna forma wyrażania sympatii nauczycielowi: uczenie się." (Jan Kurczab)
      • Gość: Mater Re: Butelki Kleina na sprzedaż! IP: *.devs.futuro.pl 17.10.06, 08:10
        "Programming today is a race between software engineers striving to build
        bigger and better idiot-proof programs, and the Universe trying to produce
        bigger and better idiots. So far, the Universe is winning." - Rich Cook
        • Gość: ewa Albrecht Dürer zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 09:42
          Ktore dzielo pikturalne Albrechta Dürera zawiera elementy jego prac
          matematycznych? jakie sa to elementy?
          A oto Adam i Ewa tego znakomitego artysty:
          upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/12/Albrecht_D%C3%BCrer_002.jpg/456px-Albrecht_D%C3%BCrer_002.jpg
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Albrecht Dürer zagadka 17.10.06, 10:35
            Jest wiele takich dziel Durera. Znajduja sie one w:

            A.D.: Underweysung 1525

            A.D.: A Manual of Measurement of Lines

            A.D. Vier Bucher von menschlicher Proportion 1528

            etc

            ;-)))
            • Gość: ewa Re: Albrecht Dürer zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 11:13
              a , ne ,ne
              pytanie bylo o dzielo pikturalne(obrazkowe)
              • onufry_na_wyjezdzie Re: Albrecht Dürer zagadka 17.10.06, 13:15
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > a , ne ,ne
                > pytanie bylo o dzielo pikturalne(obrazkowe)

                ==============
                Chcialbym zaprotestowac przeciwko werdyktowi Jury ;-)))

                Oto mam przed soba "Underweysung" A. Durera. I oto
                widze przepiekne drzeworyty objasniajace pikturialnie
                perspektywe centralna. Kazdy grafik powinien te drzeworyty
                dlugo kontemplowac...

                Uwazam, ze odpowiedz powinna mi byc zaliczona ;-)))
                • Gość: ewa Re: Albrecht Dürer zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 15:24
                  a ne, ne
                  zasada perspektywy centralnej jest przestrzegana w dzielach wielu mistrzow
                  Natomiast powolujac sie na Wikipedie:
                  "Le goût d'Albrecht Dürer pour les mathématiques se retrouve dans la gravure
                  Melancholia , tableau dans lequel il glisse un carré magique et un polyèdre
                  constitué de deux triangles équilatéraux et six pentagones irréguliers".
                  Jury odrzuca odpowiedz Onufrego!
                  www.hildeseite-web-de.net/images/melancholia2.jpg
                  www.hildeseite-web-de.net/images/carre.jpg
                  • Gość: Onufry Re: Albrecht Dürer zagadka: kwadraty magiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 20:49
                    Onufry, mimo ze pobity ;-))) przypomina, ze:

                    ***

                    Kwadrat magiczny to tablica liczb składająca się z n wierszy i n kolumn (n>2), w
                    którą wpisano n^2 różnych liczb naturalnych w ten sposób, że suma liczb w każdym
                    wierszu, w każdej kolumnie i w każdej przekątnej jest taka sama (tzw. suma
                    magiczna).

                    Kwadraty magiczne znali juź starożytni Chińczycy i Hindusi, wierzyli w ich
                    magiczną moc i dlatego umieszczali je na amuletach i talizmanach.

                    Najsłynniejszym kwadratem magicznym jest jednak ten, który umieścił Albrecht
                    Dürer na swoim słynnym miedziorycie "Melancholia I". Zapewne nieprzypadkowo w
                    dwu wewnętrznych kratkach ostatniego wiersza tego kwadratu stoją obok siebie
                    liczby 15 i 14, składające się na datę powstania grafiki – rok 1514.

                    ***

    • Gość: pdmg Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.maskin.ntnu.no 17.10.06, 11:17
      www.phdcomics.com
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kto wymyślił prysznic? 17.10.06, 13:46
      Znany nam już Leo Slezak, śpiewak opery wiedeńskiej, pochodził z Šumperka.
      Z tych okolic pochodził też :

      Vincenz Priessnitz (1799–1851)

      Wynalazca wodolecznictwa i założyciel Sanatorium leczniczego Priessnitza (1822)
      w Jeseníku. O jego metodzie leczenia napisano ponad czterysta książek w wielu
      językach, budowano mu pomniki, według wzoru Priessnitza wybudowano dziesiątki
      sanatoriów wodolecznictwa w całej Europie. Potocznie nazywano go „wodnym
      doktorem“, w literaturze „Kolumbem lekarskim“. Do ówczesnego sanatorium
      Gräfenberk jeździło wiele znanych osobistości.


      Vincenz Priessnitz, prosty chłop z Gräfenbergu, wieku przypomniał światu
      zapomnianą metodę leczenia, polegającą na oblewaniu pacjentów wodą, stosowaniu
      niewyszukanej, lecz pożywnej diety oraz wykonywaniu ćwiczeń fizycznych.

      Metodą prób i błędów stworzył Priessnitz terapię fizykalną, którą w miarę
      nabywania doświadczeń coraz częściej stosował u chorych psychicznie, dzięki
      czemu powstało w Gräfenbergu nie tylko pierwsze sanatorium na świecie stosujące
      eksperymentalną i indywidualną fizjoterapię, ale także pierwsze sanatorium
      leczące choroby psychiczne.

      Początkowo Priessnitz leczył polewaniem zimną wodą. Stosował również okłady,
      zawijanie i obmywanie ciała chłodną wodą, natomiast od 1826 roku wprowadził
      natryski (zwane obecnie prysznicami) oraz bicze wodne, a dwa lata później
      upowszechnił dla celów leczniczych picie wody przez pacjentów. Wprowadził także
      jako pierwszy w świecie pewne odmiany technik wodoleczniczych, jak chociażby
      okłady zimne wysychające, które stosował u osób słabowitych, niedokrwistych,
      wyniszczonych, np. po gruźlicy, a które do dnia dzisiejszego noszą nazwę
      okładów prysznicowych.
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zakład Priessnitza 17.10.06, 14:21
        Vincenz Priessnitz mając 25 lat, przekształcił własne gospodarstwo
        w “Wasserheilanstalt”, czyli lecznicę wodą. Rocznie przewijało się przez nią
        około półtora tysiąca pacjentów, a z Drezna m.in. dowoziła ich regularna linia
        dyliżansowa przez Budziszyn, Zgorzelec, Legnicę, Wrocław i Nysę.

        Zakład Priessnitza składał się z czterech okazałych domów, mieszczących wiele
        pokoików dla chorych, jadalnie, kuchnie, izby dla towarzyszącej służby,
        wozownie i stajnie. W “domu kąpielnym” była wanna okrągła o obwodzie 15 łokci,
        a więc ok. 10 metrów, tak głęboka, że można było w niej pływać, wykonana z
        drewna. Ze studni na podwórzu każdy z pacjentów musiał w ciągu doby wypić
        przepisaną przez Priessnitza ilość wody, nawet do 8 litrów...

        Spartańskie wyposażenie wcale nietanich pokoików dla pacjentów z całej Europy
        składało się z wypchanego słomą siennika na podłodze, komody, stołu i kilku
        stołków, zwierciadła, miski do umywania, lichtarza, butelki na wodę i szklanki
        oraz tzw. pachołka do ściągania butów.

        Obowiązywał w lecznicy surowy regulamin autorstwa Priessnitza z 1835
        roku. “Tytuniu w sali kurzyć nie wolno, tylko po skończonej wieczerzy, gdy ze
        stołu zbiorą”... - głosił paragraf 11, a w paragrafie 17 Priessnitz, wróg
        oficjalnej farmacji, pisał: “Zażywania lekarstw zakazuje się raz na zawsze”...

        W miejscu położonym o ok. 250 stóp wyżej od lecznicy i o pół godziny drogi
        lasem, Vincenz Priessnitz urządził 6 “kąpieli spadowych” - 4 dla mężczyzn i 2
        dla kobiet, te ostatnie umyślnie wyżej położone, by utrudnić podglądanie...
        Woda w nich była czysta i lodowato zimna, ale kąpiącym się humory dopisywały,
        stymulowane grami, zabawami i trunkami, bynajmniej niezakazanymi.

        Do dziś znajduje się tam sanatorium. Ładnie położone, w spokojnej i zielonej
        okolicy, w pobliżu Jesienika, niedaleko granicy z Polską i przejścia w
        Głuchołazach.
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zakład Priessnitza 17.10.06, 21:02

          Poznań (:-) )może poszczycić się pierwszym w świecie pomnikiem ku
          czci Vincenza Priessnitza wystawionym jeszcze za jego życia.

          Już w początkach działalności Priessnitza, z jego usług korzystała
          rodzina Raczyńskich z Wielkopolski. W latach 1835-1837 przyjeżdżał
          tu hr. Edward Raczyński z żoną Konstancją z Potockich i synem
          Rogerem Maurycym, który stał się jednym ze skutecznie wyleczonych
          pacjentów.

          Z wdzięczności za uzdrowienie syna Raczyński przyczynił się do
          założenia w 1841 r. poznańskiego wodociągu. Wzorując się na
          Priessnitzu z Gräfenbergu doprowadzono drewnianymi rurami źródlaną
          wodę ze Wzgórza Winiarskiego do szpitala Szarytek i czterech
          studni na terenie miasta. Jednej ze studni, wybudowanej
          naprzeciwko budynku ówczesnego Ziemstwa Kredytowego (obecnie
          Akademia Sztuk Pięknych przy Alei Marcinkowskiego), hr. Edward
          Raczyński zafundował kształt pomnika.

          Na początku był to cokół z piaskowca zaprojektowany przez
          Christiana Contiana. Na frontonie cokołu umieszczono medalion z
          brązu, przedstawiający profil Wincentego Priessnitza i otoczony
          napisem w języku greckim i polskim, z błędem: "NIC LEPZEGO NAD
          WODĘ" (pominięta litera "s").
          Z wmurowanej poniżej medalionu głowy lwa ciekła woda do kamiennego
          zbiornika.

          Prawnuk Edwarda - Karol zlecił w 1908 r. wykonanie kopii posągu
          Hygiei i umieszczenie go na cokole z medalionem Priessnitza w
          Poznaniu. Postać siedzącej bogini zdrowia Hygiei (z twarzą
          Konstancji Raczyńskiej) znalazła się więc na tym pomniku dopiero
          po śmierci Raczyńskiego.

          ***

          Obiecuję, że to ostatni post o tej postaci, bo anegdotek żadnych nie udało mi
          się znaleźć, ale pocieszam się myślą, że jeśli kogoś to nudzi, to nie musi się
          dokładnie wczytywać, a mnie jako rodowitej poznaniance trudno było się
          powstrzymać przed podaniem tej informacji.

          :-))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja