onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 04.01.07, 10:04 Dzis urodziny obchodzilby I. Newton. Sir Isaac Newton (ur. 25 grudnia 1642, zm. 20 marca 1727, wg używanego wtedy kalendarza juliańskiego; lub ur. 4 stycznia 1643, zm. 31 marca 1727 wg kalendarza gregoriańskiego), angielski fizyk, matematyk, astronom, filozof, historyk, badacz Biblii i alchemik. W swoim słynnym dziele Philosophiae Naturalis Principia Mathematica przedstawił prawo powszechnego ciążenia, a także prawa ruchu leżące u podstaw mechaniki klasycznej. Niezależnie od Gottfrieda Leibniza przyczynił się do rozwoju rachunku różniczkowego i całkowego. Jako pierwszy wykazał, że te same prawa rządzą ruchem ciał na Ziemi jak i ruchem ciał niebieskich. Jego dociekania doprowadziły do rewolucji naukowej i przyjęcia teorii heliocentryzmu. Podał matematyczne uzasadnienie dla praw Keplera i rozszerzył je udowadniając, że orbity (w większości komet) są nie tylko eliptyczne, ale mogą być też hiperboliczne i paraboliczne. Głosił, że światło ma naturę korpuskularną, czyli że składa się z cząstek. Był pierwszym, który zdał sobie sprawę, że widmo barw obserwowane podczas padania białego światła na pryzmat jest cechą padającego światła, a nie pryzmatu, jak głosił 400 lat wcześniej Roger Bacon. Rozwinął prawo stygnięcia. Sformułował twierdzenie o dwumianie i zasady zachowania pędu oraz momentu pędu. Zajmował się też pomiarami prędkości dźwięku w powietrzu i ogłosił teorię pochodzenia gwiazd. Był twórcą rachunku wariacyjnego. Jako pierwszy opisał matematycznie zjawisko pływów morskich (1687). Wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Isaac_Newton Kilka anegdot: O roztargnieniu Newtona jest wiele opowieści. Oto pewnego razu, wracając konno do domu z Grantham, chciał ulżyć zwierzęciu, zsiadł więc z niego, by wejść pieszo na strome wzniesienie. Zatopiony w rozmyślaniach nie zauważył jednak, że koń wysunął z uzdy łeb i pobiegł na pobliską łąkę; dopiero kiedy na szczycie odwrócił się, aby znów dosiąść wierzchowca, okazało się, że trzyma w ręku tylko pustą uzdę. Pewnego razu Newton zaprosił na obiad przyjaciela, ale zapomniał o tym uprzedzić służbę. Gdy gość się zjawił, zobaczył na stole jedno nakrycie, a stwierdziwszy, że Newton akurat dokonuje obliczeń, zjadł obiad i nie chcąc przeszkadzać wyszedł. - To dziwne - rzekł uczony skończywszy pracę - gdyby nie dowody rzeczowe, które stoją na stole, mógłbym sądzić, że nie jadłem dziś obiadu. Podczas egzaminu Newton zadał pewnemu studentowi pytanie: - Proszę mi powiedzieć, dlaczego Ziemia się obraca? Stremowany młodzieniec po długim namyśle wyjąkał: - Ja... ja wiedziałem, panie profesorze, ale zapomniałem i nie mogę sobie wcale przypomnieć. - Nieszczęsny człowieku! - zawołał wielki uczony - na całym świecie pan jeden wiedział dlaczego Ziemia się obraca i właśnie pan musiał zapomnieć. Zapytano raz Newtona, czy dużo czasu zajęło mu sformułowanie odkrytych przez niego praw. Uczony odpowiedział: - Odkryte przeze mnie prawa są bardzo proste. Formułowałem je szybko, ale przedtem bardzo długo myślałem W młodości Newton lubił wino i piwo, a także według niektórych przekazów od czasu do czasu palił fajkę. W miarę upływu lat ograniczał się do niewielkiej ilości wina, tylko przy posiłkach. Jak każdy stary kawaler, z wiekiem zaczął wykazywać przesadną troskę o zdrowie i odżywiał się produktami, które miały mu je zapewnić. Na przykład na śniadanie spożywał tylko trochę chleba z masłem i popijał lekko osłodzony wywar ze skórki pomarańczy, co miało "rozcieńczać flegmę". Newton znany był z bardzo trudnego charakteru, a jego kłótnie z innymi uczonymi o pierwszeństwo w odkryciach nie były dobrym przykładem dla potomnych. O stopniu jego zainteresowania sprawami pozanaukowymi ma świadczyć anegdota, że jako członek brytyjskiej Izby Lordów raz tylko zabrał głos, prosząc o otwarcie okna. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 04.01.07, 10:57 Poniższa anegdota pochodzi z pamiętników angielskiego matematyka Johna Wallisa (1616 - 1703). Pewnego razu Newton przechwalał się przed Wallisem swoim psem o imieniu Diament: "Mój pies Diament zna matematykę. Dziś przed obiadem udowodnił dwie teorie". "Twój pies musi być geniuszem" - stwierdził Wallis. "Oh, nie przesadzałbym" - odpowiedział Newton - "Pierwszy dowód miał błąd, drugi ciągle pojawiające się wyjątki...". *** Ów piesek Diament figlując pewnego razu na biurku swego pana wywrócił świecę, od której zajęły się i spłonęły wszystkie papiery. A zawierały one wyniki wieloletnich eksperymentów naukowych sir Isaaca! Na widok tej katastrofy wielki uczony westchnął jedynie z filozoficznym spokojem: - Diamenciku, gdybyś wiedział, jakąś mi wyrządził szkodę! - po czym spokojnie zabrał się do wykonywania żmudnych doświadczeń na nowo. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Newton 04.01.07, 14:03 Przypomnienie: Re: Humor w Nauce i Sztuce Autor: onufry_na_wyjezdzie Data: 28.11.06, 12:15 Pewnego razu głupiec zapytał Newtona (1642-1727) o to, jak odkrył prawo powszechnego ciążenia. Wiedząc z kim ma do czynienia i chcąc się pozbyć natręta Newton odpowiedział, że spadające jabłko trafiło go w nos. I głupiec odszedł zadowolony, że teraz już wie. autor: Carl F. Gauss *** Re: Humor w nauce Autor: Gość: Onufry Data: 01.01.06 Newton mając prestiżowe chair w Trinity College był zoobligowany do wygłoszania cotygodniowego wykładu. Ale nikt nie był zainteresowany chodzeniem na te wykłady. Wykładał więc do pustej sali, mając do pomocy asystenta, który miał demonstrowac dla sali różne doswiadczenia. Asystent ten uważał, że skoro nie ma nikogo na sali to nie trzeba demonstrować doświadczeń i sobie podsypiał. Newton natomiast uważał że wszystkie doświadczenia należy przeprowadzać, co nie napawało asystenta dobrym humorem. Otóż Newton spisał te swoje wykłady. Wyszła z tego ksiażka: "Philosophiae Naturalis Principia Mathematica - jedna z najważniejszych ksiażek w historii nauki". *** Re: Humor w nauce Autor: Gość: Onufry Data: 01.01.06 Jeszcze garść (trochę zabawnych) informacji o Newtonie z książki A. K. Wróblewskiego "Uczeni w anegdocie": Urodził się on w dniu Bożego Narodzenia 25.12.1642. Byl wcześniakiem - jako noworodek byl maleńki, podobno mieścił się w litrowym garnku i tak słabowity, że nie dawano mu szans na przeżycie. Dożył jednak 85 lat. Mało znany jest fakt ze Newton w czasach szkolnych pisał wiersze. Bardzo lubił też rysować. Jednak w późniejszym okresie (gdy zajmował się intensywnie nauką) nie przejawiał zainteresowania sztuką. Był domatorem i nie lubił podróżować. Kiedy jednak musiał używać powozu, miał podczas jazdy zabawny zwyczaj rozpościerania szeroko rąk i wystawiania dłoni z obu stron przez okna - był to niecodzienny znak rozpoznawczy dla przechodniów, że jedzie Newton. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Newton 04.01.07, 14:24 Kilka mysli o Newtonie z recenzji ksiazki A. K. Wroblewskiego: "Historia Fizyki". Postacie są tu z krwi i kości. Na przykład odkrywca prawa ciążenia Izaak Newton jako pamiętliwy i złośliwy prześladowca, który na niemieckim uczonym Gottfriedzie Leibnizu potrafił mścić się jeszcze dziesięć lat po jego śmierci (Leibnizowi zdarzyło się skrytykować Newtona). Ilustracją niech będzie to, jak długo w Europie musiały się przyjmować rewolucyjne prawa Izaaka Newtona. Podobno za jego życia zrozumiało je do końca nie więcej niż pół tuzina uczonych. Królowała wtedy wymyślona przez Kartezjusza fizyka "wirów", które m.in. miały kręcić planetami na orbitach, a jej podręcznik obowiązywał w Cambridge jeszcze pół wieku po publikacji Newtonowskich "Zasad matematycznych filozofii naturalnej". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: maksymy Newtona 04.01.07, 14:44 * Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean. * Jeśli widzę dalej to tylko dlatego, że stoję na ramionach olbrzymów. (Jest to parafraza zaczerpnięta z Lukana (vol. II, 10): Karły umieszczone na barkach gigantów widzą więcej niż sami giganci. Słowa te są przytaczane dzisiaj jako dowód szacunku jaki miał Newton do osiągnięć swych poprzedników. W rzeczywistości była to złośliwa uwaga poczyniona pod adresem Hooke'a, jako że ten był człowiekiem niskiego wzrostu.) * Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. * Nie stawiam hipotez. (Stwierdzenie, że prawo powszechnego ciążenia to fundamentalne prawo doświadczalne.) * Nie wiem, jak wyglądam w oczach świata, lecz dla siebie jestem tylko chłopcem bawiącym się na morskim brzegu, pochylającym się i znajdującym piękniejszą muszelkę lub kamień gładszy niż inne, podczas gdy wielki ocean prawdy jest ciągle zakryty przede mną. * Istota filozofii przyrody polega na tym, by na podstawie zjawiska ruchu zbadać siły przyrody, a na podstawie tych sił wyjaśnić inne zjawiska. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Newton i Hooke 04.01.07, 15:14 Hooke prowadził nieustanne spory o pierwszeństwo odkryć, między innymi z Newtonem o odkrycie rozszczepienia białego światła na barwy oraz prawa ciążenia. Obaj uczeni całe życie darzyli siebie wzajemną niechęcią przechodzącą w otwartą wrogość. Hooke uważał, iż został okradziony z odkrycia prawa ciążenia. Był sekretarzem Towarzystwa Królewskiego w Londynie. Każdego tygodnia wykonywał i przedstawiał na posiedzeniach towarzystwa nowe eksperymenty. W roku 1687 ukazały się "Principia" Newtona i zmarła jego bratanica, którą Hooke wychowywał i która była wielką namiętnością starzejącego się i niezbyt pociągającego fizycznie uczonego. Stał się odtąd mniej czynny, bardziej melancholijny i cyniczny. Umarł bezpotomnie, pozostawiając żelazną skrzynię wypełnioną złotem. Po śmierci rywala Newton został przewodniczącym towarzystwa i jak głosi plotka kazał zniszczyć wszystkie portrety Hooke'a. Do dziś nie zachował się żaden portret Roberta Hooke'a. Pozostały jedynie szkice pośmiertne. Zachowane opisy fizjognomii Hooke'a są dość ogólne, natomiast wszyscy się zgadzają, że był ułomny i pokrzywiony - skąd pewnie brała się część jego niezbyt przyjaznego ludziom charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Newton i Flamsteed 04.01.07, 16:00 Po przeczytaniu biografii Izzaka Newtona odnosi się wrażenie, że historia jego życia jest historią licznych konfliktów z otoczeniem. Fragment z Wikipedii: „W 1703 Newton został Prezesem Royal Society i zagranicznym członkiem Francuskiej Akademii Nauk. W tym czasie popadł w konflikt z Johnem Flamsteedem, astronomem królewskim, próbując przywłaszczyć sobie jego obserwacje gwiazd, które miały być podstawą nowego katalogu. Newtonowi i Halleyowi udało się wykraść większość danych do nowego katalogu i opublikowali je w 1712 r. Flamsteed dowiedziawszy się o tym wykupił 300 z 400 egzemplarzy i spalił je.” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Zagadka o Newtonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 16:27 Newton napisał traktat poświęcony polskiemu uczonemu. Kim był ten uczony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Re: Zagadka o Newtonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 16:47 obrobka_skrawaniem napisała: > > Mikołaj Kopernik? Taka odpowiedź sama się narzuca, ale o ile wiem, Newton nie poświęcił żadnego traktatu Kopernikowi. Proszę próbować dalej! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Zagadka o Newtonie 04.01.07, 16:55 To może Heweliusz? Prowadził badania nad odchyleniami Księżyca i wspominał o nim Newton w swojej pierwszej pracy naukowej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Re: Zagadka o Newtonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 17:24 eilean_donan napisała: > To może Heweliusz? Heweliusz to drugi oczywisty kandydat, ale - wedle mojej wiedzy - jemu też Newton nie poświęcił całego traktatu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Zagadka o Newtonie - wskazówka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 18:55 Najpierw trochę smutna refleksja. Odpowiedzi na zagadkę, którą zapodałem, wyraźnie pokazują, jak uboga jest w sumie - wbrew temu, co twierdzą różni tacy - historia polskiej nauki. Rzeczywiście, do końca XVIII wieku jedynymi polskimi uczonymi światowej rangi byli Kopernik i Heweliusz... Później też nie było o wiele lepiej :))) A teraz wskazówka do zagadki. Wspomniany przeze mnie traktat dotyczy tej części działalności Newtona, którą do niedawna wstydliwie przemilczywano ;) PS. Teraz muszę odejść na parę godzin od kompa, więc rozwiązanie podam późnym wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 errata ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 18:59 W moim poprzednim poście powinienem oczywiście umieścić znaczek :((( zamiast :)))... Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: errata ;) 04.01.07, 19:11 Może to polski alchemik Michał Sędziwój ?? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: errata ;) 04.01.07, 19:47 Jeśli już o alchemikach mowa to obstawiałabym też Sędziwoja vel Borealisa. Był chyba najbatdziej znanym alchemikiem XVI i XVIIwieku, którmu poświęcono wiele prac, ale czy akurat Newton ? Jest to prawdobodobne... Właśnie Sędziwój przyczynił się na przykład do odkrycia tlenu. Pisał o "pokarmie", który jest w powietrzu i o "saletrze życia", lotnej substancji, która rodzi się w słońcu, z deszczem spada na ziemię, a bez niej nie mogłyby żyć istoty ziemskie (ludzie, zwierzęta, rośliny). O Sędziwoju napisał traktat Johann Glauber ("Gloria mundi"), z kolei w pismach Glaubera rozczytywał się odkrywca tlenu, Karl Schelle... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: errata ;) 04.01.07, 20:38 3bezatu napisała: > Może to polski alchemik Michał Sędziwój ?? =================== Znalazlem w internecie taki fragment: Mało kto wie, iż alchemią zajmował się także Isaak Newton. Badaczka niemiecka Karin Figala odkryła, że wielki uczony interesował się działalnością polskiego alchemika Michała Sędziwoja, który z powodzeniem, w 1604 r. na dworze cesarza Rudolfa II w Pradze dokonał pozornej transmutacji. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: errata ;) 04.01.07, 20:53 W Polsce Sędziwój pojawił się około 1600 r. na dworze króla Zygmunta III. Już po krótkim pobycie w Krakowie miał wielki wpływ na króla, będącego entuzjastą alchemii, z którym wspólnie eksperymentował. Na zamku wawelskim jeszcze dziś zwiedzającym pokazuje się komnatę, gdzie doświadczenia te były przeprowadzane. Scenę ukazującą eksperymenty Sędziwoja przedstawił Jan Matejko. (Wikipedia) Jan Matejko - "Alchemik Sędziwój", 1867: www.wawel.net/images/malar/matejko/htm/23.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Michał Sędziwój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 22:09 Tak, chodzi o Michała Sędziwoja, znanego także jako Sendivogius. Newton napisał traktat, którego angielski tytuł brzmi "Sendivogius Explained". A oto, co o Sędziwoju pisze wikipedia: Michał Sędziwój (łac. Sendivogius Polonus, ur. 2 lutego 1556 - zm. 1636) - polski alchemik i lekarz. Życiorys Mieszkał w Krakowie, na rogu ulicy Św.Tomasza i Pl. Szczepańskiego. Opracował metody otrzymywania licznych kwasów, metali i soli oraz podał sposoby oczyszczania i rozpoznawania wielu związków chemicznych. Podobnie jak większość alchemików, twierdził, iż jest posiadaczem kamienia filozoficznego. Z tego powodu był kilkakrotnie więziony przez różnych książąt niemieckich, którzy chcieli wydobyć z niego tajemnicę za pomocą tortur. W Polsce Sędziwój pojawił się około 1600 r. na dworze króla Zygmunta III. Już po krótkim pobycie w Krakowie miał wielki wpływ na króla, będącego entuzjastą alchemii, z którym wspólnie eksperymentował. Na zamku wawelskim jeszcze dziś zwiedzającym pokazuje się komnatę, gdzie doświadczenia te były przeprowadzane. Scenę ukazującą eksperymenty Sędziwoja przedstawił Jan Matejko. Dzieła, które pozostawił po sobie polski alchemik, pisane były w taki sposób, aby mógł je zrozumieć tylko człowiek wtajemniczony. Jak wszystkie tego rodzaju pisma zawierają one wiele rozważań filozoficznych i przyrodniczych. Pod koniec swego życia Sędziwój osiadł w Pradze na dworze cesarza Rudolfa II, gdzie zasłynął jako budowniczy kopalń rud i hut metali. Hermetyczne pisma Sędziwoja czytał Izaak Newton i wielokrotnie przytaczał w swoich dziełach. Sędziwój w literaturze Sędziwój jest bohater książki Józefa Bogdana Dziekońskiego Sędziwój: szkic o życiu i twórczości. O Michale Sędziwoju, jego eksperymentach i historii możemy także przeczytać jako o bohaterze fikcyjnym w trylogii fantastycznej Andrzeja Pilipiuka: Kuzynki, Księżniczka, Dziedziczki oraz w powieści Pan Samochodzik i tajemnica alchemika Sędziwoja (pisanej pod pseudonimem Tomasz Olszakowski). Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czekolada 04.01.07, 15:50 Historia czekolady rozpoczęła się ponad dwa i pół tysiąca lat temu w Ameryce Środkowej. Pierwszymi jej amatorami byli Majowie - pili oni napój z roztartych ziaren kakao. Krzysztof Kolumb i jego załoga byli pierwszymi Europejczykami, którzy 15 sierpnia 1502 roku po raz pierwszy zobaczyli nasiona kakaowca - podstawowego surowca do produkcji czekolady. Czekolada poprawia nastrój, wywołuje uczucie zadowolenia, rozjaśnia umysł, zwiększa przepływ energii. Cała tajemnica to "czekoladowa chemia"- To zawarte w czekoladzie mikroelementy wpływają na stan psychiczny człowieka. Magnez reguluje sprawność komórek nerwowych, a cynk i selen zwiększają wydzielanie endorfin - naturalnych substancji znieczulających i osłabiających destrukcyjną rolę stresu. Nasz nastrój zależy także w znacznej mierze od poziomu serotoniny w organizmie. Czekolada pobudza jej wydzielanie, sprawiając, że czujemy znaczny przypływ energii i mamy lepszy humor. Niestety z powodu dużej zawartości cukru i tłuszczu czekolada jest niezwykle kaloryczna. Jedna tabliczka to przyjemność od 450 kcal (czekolada nadziewana) do 585 kcal (czekolada śmietankowa z orzechami laskowymi). Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czekolada 04.01.07, 17:17 Czekolada zawiera teobrominę – alkaloid o budowie podobnej do teofiliny (główny alkaloid zawarty w liściach herbaty) i kofeiny (podstawowy alkaloid ziaren kawy). To jej zawdzięczamy pobudzające działanie czekolady (aczkolwiek działa ona dużo słabiej niż kofeina). Najwięcej teobrominy jest w gorzkiej czekoladzie (10 g/kg). Ciekawe jest, że niektóre zwierzęta (w tym psy i koty) metabolizują teobrominę wolno, co powoduje, że mogą się one zatruć czekoladą. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czekolada 04.01.07, 18:35 Ta teobromina zawarta w czekoladzie skuteczniej hamuje kaszel niż najczęściej do tej pory stosowana kodeina, czyli czekolada ma właściwości przeciwkaszlowe! Ponadto czekolada przeciwdziała starzeniu, bo pod wpływem czekolady o 20 procent wzrasta poziom przeciwutleniaczy we krwi. Czekolada zmniejsza ryzyko zawału serca, bo po jej spożyciu płytki krwi wykazują mniejszą tendencję do zlepiania się. Markiz de Sade i Casanova oraz Napoleon podobno stosowali czekoladę na potencję. Rodzina Bonaparte słynęła z gorącej krwi. I cesarz, i jego siostry (zwłaszcza najpiękniejsza z nich - Paulina) byli zawsze gotowi do figli w łóżku, a uważano, że jest tak za sprawą czekolady, którą wypijali w olbrzymich ilościach. Napoleon nawet przed każdą bitwą wypijał filiżankę, na pobudzenie. Taka płynna czekolada przy tym jest podobno mniej kaloryczna. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czekolada 04.01.07, 19:51 Popularność czekolady na całym świecie jest naprawdę olbrzymia. Uwielbiają ją dzieci i dorośli. Jej spożycie stale rośnie. Pod koniec lat 80 spożywaliśmy ok. 2 kg czekolady w ciągu roku. W 2000 już 3,96!!! To i tak mało w porównaniu z Niemcami, którzy jedzą 10 kg czekolady rocznie, Austriakami i Belgami (9,8 kg) czy Duńczykami (8,3 kg). Czekolada zyskała sobie wielu amatorów wśród sławnych osób. Jej pokusom nie oparł się nawet Voltaire, a Mozart, Czajkowski i Goethe to tylko niektórzy jej zwolennicy. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czekolada 04.01.07, 19:58 Wiele postaci historycznych ceniło czekoladę i zachwalało ją wśród swoich przyjaciół. Np. Goethe nigdy nie wybierał się w podróż bez odpowiedniego zapasu czekolady, a Balzak, jeszcze przed naukowcami, odkrył pobudzające działanie tego przysmaku. Królowa Maria Teresa Austriacka mawiała zaś: „Mam dwie pasje – króla i czekoladę”. W zapiskach historycznych zachowały się również informacje o szkodliwym działaniu czekolady. Jedna z markiz francuskiego dworu nadużywała czekolady w takim stopniu, że poczęła dziecko o czarnej skórze. Winę przypisano oczywiście zgubnemu nałogowi i tylko niektórzy szeptali, że czekoladę do komnat markizy przynosił codziennie młody, kochliwy służący o skórze ciemnej jak czekolada... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czekolada 04.01.07, 20:07 Zdaje się, że wspomnianej Marii Teresie podano truciznę właśnie w filiżance czekolady. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: w sprawie konkursu O. 04.01.07, 19:43 Na konkurs wplynely 2 przeklady. Jury ma sporo pracy z wyborem najlepszego ;-) Werdykt bedzie ogloszony w niedziele 7.01. przed 20:00. :-))) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: cieply rok 2007 04.01.07, 21:37 Za GW: To będzie najprawdopodobniej rok najwyższych temperatur, jakie dotąd odnotowano - podaje BBC za brytyjskim instytutem meteorologicznym. Nadzwyczaj ciepła tegoroczna zima to przede wszystkim skutek wpływu prądu morskiego El Nino na Oceanie Spokojnym. Działanie prądu sprawia, że okres panowania wysokich temperatur przedłuża się, co z kolei spowoduje wzrost średniej temperatury globalnej. Prawdopodobieństwo, że tegoroczna średnia temperatura przekroczy tę z 1998, notowaną ostatnio jako najwyższą, wynosi 60 procent - oceniają brytyjscy meteorolodzy. Przewidują, że tegoroczna średnia osiągnie 14,54 stopni Celsjusza, czyli nieco ponad pół stopnia więcej niż rekordowo wysoka średnia z 1998. Wyniki te opracowali wspólnie naukowcy z UK Met Office's Hadley Centre i University of East Anglia. Na wzrost temperatur wpływają dwa czynniki. Pierwszy to efekt cieplarniany, spowodowany przez działalność człowieka, drugi - wpływ prądu El Nino. El Nino powstaje dzięki napływowi ciepłych wód z okolice północno-zachodnich wybrzeży Ameryki Południowej. Jego wpływ na temperaturę powietrza zależy od tego, jaką ma siłę. Prąd już przybrał na sile, jednak naukowcy mogą obecnie jedynie przewidywać, na ile zmienią się temperatury. - Pomiędzy zmianami siły El Nino a ociepleniem może upływa ok. czterech miesięcy - wyjaśnił profesor Chris Folland z Hardley Centre. Jak dodał, meteorolodzy stosują dwie metody przewidywania wpływów El Nino: statystyczną opierającą się na badaniu zmian ciepła powierzchni wód, w obrębie których powstaje prąd oraz drugą, bardziej skomplikowaną metodę matematyczną. Wyniki obydwóch są później porównywane z tym, jak zmieniały się temperatury pod wpływem El Nino w poprzednich 50 latach. Metody okazały się skuteczne przy przewidywaniu średniej temperatur m.in. dla roku 2006. Był on szóstym najcieplejszym rokiem, jaki badali Brytyjczycy: średnia temperatur wyniosła wtedy 9,7 stopnia Celsjusza. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: cieply rok 2007 04.01.07, 22:01 Myślę, że GW powinna zatrudniać lepszych tłumaczy. El Nino to nie prąd, lecz zjawisko meteorologiczne, anomalia pogodowa (BBC: „El Nino weather event” news.bbc.co.uk/2/hi/science/nature/6228765.stm ) Odpowiedz Link Zgłoś
profes79 Re: Humor w Nauce i Sztuce: cieply rok 2007 08.01.07, 07:26 Obrobko: El nino to takze nazwa cieplego pradu od ktorego przyjelo nazwe zjawisko. Dodano: wszedzie gdzie teraz patrze faktycznie El Nino opisuje sie jako zjawisko. Swego czasu jednak czytalem jakas starsza ksiazke, gdzie El Nino opisywano jak cieply prad ktory przysuwa sie badz odsuwa ofd wybrzezy Ameryki. Okazuje sie ze mam za dobra pamiec i nie zauwazam zmian w nauce :) Wiecej sie wymadrzal nie bede. (Ksiazka pisana w okolicach 1936 roku.) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: wstep do alchemii 04.01.07, 21:53 Polecam dobry tekst o alchemii autorstwa Jakuba Kaweckiego: *** „Alchemia – początki chemii” Streszczenie Słowo „alchemia” zazwyczaj kojarzy się z poszukiwaniem „kamienia filozoficznego”, tajemnymi i nie do końca zrozumiałymi formułami oraz niezwykłymi postaciami alchemików. W referacie zostanie omówiona alchemia jako sztuka, której celem było zachwycać i poznawać świat. W skrócie przedstawione zostaną prace alchemików w różnych częściach świata i na przestrzeni wieków. Omówione będą próby praktyczne, połączone często z mniej lub bardziej fantastycznymi teoriami oraz powstanie chemii praktycznej (stosowanej), które przyczyniło się do schyłku i prawie całkowitego zapomnienia alchemii, choć to właśnie praktyki alchemiczne dały początek chemii. Autor ma nadzieję pokazać słuchaczom, że alchemia to nie tylko „kamień filozoficzny” i transmutacje metali w złoto, lecz prawdziwa sztuka i wiedza praktyczna, o której warto trochę posłuchać. Słowa kluczowe: alchemia, transmutacje, „kamień filozoficzny”, dzieje alchemii „Alchemia jest sztuką kosmiczną, dzięki której części kosmosu – mineralne i zwierzęce mogą być uwolnione od swej chwilowej egzystencji i osiągnąć stany doskonałości: złota – w przypadku minerałów, a w przypadku ludzi – długowieczności, nieśmiertelności i odkupienia”. Harry Sheppard Najbardziej rozpowszechnionym na świecie poglądem jest, że alchemia polegała na poszukiwaniach „kamienia filozoficznego”, czyli substancji, dzięki której odbyłaby się transmutacja metali, np. ołowiu w złoto. Nic bardziej mylącego. Sztuki alchemiczne rozwijały się prawie we wszystkich starożytnych kulturach i w każdej z nich rozwój szedł w innym kierunku. Ponadto praktyki te mniej lub bardziej, ale zawsze były powiązane z filozofią, wierzeniami i sztukami magicznymi. Jednak na całym świecie alchemicy zajmowali się trzema rodzajami swej sztuki: makrobiotyką, wytwarzaniem sztucznego złota i jego imitacji. Alchemia chińska Chińczycy pozostawali pod silnymi wpływami filozofii TAO i pojmowali świat w kategoriach przeciwności. Yin i yang, ciemność i światło, kobiecość i męskość. Wierzyli oni, że z walki między tymi siłami zrodziło się pięć elementów, z których składają się wszelkie rzeczy: ogień, woda, ziemia, metal i drewno. W przeciwieństwie do Greków, czy Egipcjan, Chińczycy mniej interesowali się złotem, choć koncepcje i praktyki związane z wytwarzaniem go były im znane już w IV w. p.n.e. Bardziej zajmowały ich eliksiry, dzięki którym można było poprowadzić swe ciało do doskonałości, długowieczności, nieśmiertelności. Ich alchemia, podobnie, jak arabska, czy indyjska, była bardzo związana z medycyną. Tu też można podzielić chińską alchemię na dwie szkoły: waidan i neidan. Adepci pierwszej wzmacniali swe ciała spożywaniem rozmaitych eliksirów, drugiej natomiast wierzyli, że dzięki ćwiczeniom oddechowym, gimnastycznym i seksualnym, ciało samo wydziela odpowiednie eliksiry. Popularność alchemii neidan wzrastała, gdyż praktycy waidan zatruwali się swymi eliksirami, bogatymi w yang, takimi jak: cynober, jadeit, nefryt. Choć Chińczycy znali się na zielarstwie, potrafili otrzymywać rozcieńczony kwas azotowy, zatężać alkohol przez wymrażanie, to najważniejszym wynalazkiem ich alchemików jest proch strzelniczy. Alchemia grecka Grecy nie mniej interesowali się medycyną od Chińczyków. Ich praktyki alchemiczne dotyczą metalurgii, złotnictwa, farbiarstwa i perfum. Nazwy dni tygodnia pochodziły od nazw siedmiu najważniejszych metali. Potrafili stapiać cynę z miedzią tak, by podrobić stopo złota ze srebrem. Choć ich osiągnięcia techniczne były czysto empiryczne, to próba powiązania ich z odpowiednimi teoriami sprawiła, że alchemia w Grecji stawała się nauką. Największy wpływ miały tu teorie Platona, Arystotelesa, Sokratesa, czy Teofrasa. Chodzi tu o teorie pochodzenia wszystkiego od czterech żywiołów, teorię atomistyczną Demokryta, czy stoicką „pneumę” przenikającą kosmos i będącą motorem wszystkich przemian. Alchemia arabska i europejska Mistrzowie arabscy byli pod wpływami alchemików zarówno wschodu, jak i zachodu. Samo słowo „alchemia” jest jednak arabskie. To właśnie alchemia arabska miała największy wpływ na alchemię średniowiecznej Europy. Za największych mistrzów uważani byli Dżabir i Rhazez. Pierwszy, to tajemnicza postać VIII w. Był autorem ponad dwóch tys. pism w dziedzinach takich jak: alchemia, astrologia, numerologia, medycyna i mistycyzm. Teksty te bardzo przyczyniły się do rozpowszechnienia siarkowo-rtęciowej teorii budowy metali. Jednak Al-Razi lub Rhazes uczynił więcej, by alchemia w naukę przerodzić się mogła. Był on perskim lekarzem i alchemikiem praktykującym w Bagdadzie. Był systematycznym, pracowitym i racjonalnie myślącym człowiekiem. Stworzył on dzieło pt. „Tajemnica tajemnic”. Które wbrew pozorom jest podręcznikiem chemii praktycznej. Tekst ten zawiera systematykę substancji, które Rhazes podzielił według smaku i rozpuszczalności. Ponadto opisuje sprzęty i metody, które stosowane były powszechnie w laboratoriach końca XIX wieku. Na podstawie księgi Rhazesa otrzymano w XIII w. po raz pierwszy w Europie czyste kwasy: solny, siarkowy i azotowy. Średniowieczni alchemicy dzięki tym tekstom znali urządzenia destylacyjne, łaźnie wodne i piaskowe, czy kotły ekstrakcyjne, które znane były w Mezopotamii już 3000 lat p.n.e. zielarzom i wytwórcom perfum. Mistrzowie ci, napędzani żądzą władzy, sławy lub też chciwością swą, czy też swych panów, gnali za snami „eliksiru życia” i „kamienia filozoficznego”. Bardzo pięknymi, lecz jednak tylko snami. Było to o tyle dobre, że zostało wówczas zbadanych i opisanych wiele substancji, niestety zaszyfrowanym, magicznym językiem. Choć bezsprzecznie chemia zrodziła się z alchemii, to błędne jest przypuszczenie, że było to przeobrażenie. Chemia nie pojawiła się na miejsce alchemii, lecz trwała wraz z nią przez wiele wieków. Dopiero w XVI w. wraz z rozwojem technologii chemicznej zaczęły rozchodzić się drogi alchemii i chemii. Wydanych zostało wówczas wiele ksiąg, których sporą część stanowiły praktyczne opisy techniczne wielce podobne do sztuk dawniejszych mistrzów alchemii. Jedną z takich ksiąg była „Pirotechnia” Biringuccia wydana w 1540 r. we Włoszech. Opinią jego było, iż w XVI w. rozdzielanie i przekształcanie rud metali jest bardziej interesujące i bardziej ekonomiczne, niż bezpłodne zajmowanie się wyimaginowanymi transmutacjami. Zmierzch alchemii Mało kto wie, iż alchemią zajmował się także Isaak Newton. Badaczka niemiecka Karin Figala odkryła, że wielki uczony interesował się działalnością polskiego alchemika Michała Sędziwoja, który z powodzeniem, w 1604 r. na dworze cesarza Rudolfa II w Pradze dokonał pozornej transmutacji. Ponieważ wówczas uważano, że alchemia odzwierciedla pracę Boga podczas tworzenia świata, przypuszcza się, że Newton studiował owe prace w celu poznania sensu wszechrzeczy np. rozwiązania problemu wiązania się biernych korpuskuł w istoty żywe. Dlatego Newton uważany jest przez niektórych badaczy za ostatniego mistrza alchemii. Alchemia trwała bezsprzecznie bardzo długo. Nie powinno to nikogo specjalnie dziwić, gdyż marzenia o nieśmiertelności, władzy, czy nieograniczonym bogactwie, potrafią popychać ludzi do czynienia rzeczy gorszych, niż alchemia. Choć wielu władców, czy bogaczy opiekowało się alchemikami, chcąc rozwiązać swe problemy pieniężne, to w końcu wieków średnich nie cieszyli się oni zbytnią popularnością. Bat ten ukręcili sobie sami oszukując rzesze naiwnych ludzi „opętanych” ideą „kamienia filozoficznego”, sztuczkami bardziej kuglarskimi i iluzjonistycznymi, niż alchemicznymi. Na początku XIV w. papież Jan XXII w Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: wstep do alchemii 04.01.07, 22:01 Poniewaz ostatni rozdzial sie nie zmiescil, powtarzamy go: *** Zmierzch alchemii Mało kto wie, iż alchemią zajmował się także Isaak Newton. Badaczka niemiecka Karin Figala odkryła, że wielki uczony interesował się działalnością polskiego alchemika Michała Sędziwoja, który z powodzeniem, w 1604 r. na dworze cesarza Rudolfa II w Pradze dokonał pozornej transmutacji. Ponieważ wówczas uważano, że alchemia odzwierciedla pracę Boga podczas tworzenia świata, przypuszcza się, że Newton studiował owe prace w celu poznania sensu wszechrzeczy np. rozwiązania problemu wiązania się biernych korpuskuł w istoty żywe. Dlatego Newton uważany jest przez niektórych badaczy za ostatniego mistrza alchemii. Alchemia trwała bezsprzecznie bardzo długo. Nie powinno to nikogo specjalnie dziwić, gdyż marzenia o nieśmiertelności, władzy, czy nieograniczonym bogactwie, potrafią popychać ludzi do czynienia rzeczy gorszych, niż alchemia. Choć wielu władców, czy bogaczy opiekowało się alchemikami, chcąc rozwiązać swe problemy pieniężne, to w końcu wieków średnich nie cieszyli się oni zbytnią popularnością. Bat ten ukręcili sobie sami oszukując rzesze naiwnych ludzi „opętanych” ideą „kamienia filozoficznego”, sztuczkami bardziej kuglarskimi i iluzjonistycznymi, niż alchemicznymi. Na początku XIV w. papież Jan XXII wypędził alchemików z Francji, a dominikanie grozili ekskomuniką każdemu człowiekowi, przyłapanemu na praktykowaniu alchemii. Jezuitów bardziej niepokoiła alchemia ezoteryczna, eksperymenty natomiast usprawiedliwiali poszukiwaniem leków itp. Wraz z rozwojem nauki upadła idea „kamienia filozoficznego”, lecz paradoksalnie to rozwój nauki potwierdził możliwość transmutacji, gdy przekształcono próbkę bizmutu w złoto. Stało się to w akceleratorze cząstek elementarnych na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Otrzymano wówczas złoto o wartości 10-11 dolara*, przy koszcie operacji 10 000 dolarów. Jak więc powiedział Frederick Soddy: „Jeżeli człowiek osiągnie dalszą kontrolę nad naturą, jest pewne, że ostatnią rzeczą, jaką będzie chciał zrobić, będzie przekształcenie ołowiu lub rtęci w złoto – dla dobra złota”. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: dlaczego upadly cywilizacje? 05.01.07, 09:55 Za onet: Upadek dynastii Tang, jednej z najważniejszych w historii Chin, oraz klasycznej cywilizacji Majów mógł wynikać ze zmian klimatycznych w Azji - piszą naukowcy pisma "Nature". Autorzy artykułu, którzy pracowali pod kierownictwem Geralda Hauga z Centrum Badań Ziemi w Poczdamie, twierdzą, że upadek tych dwóch wielkich kultur zbiegł się w czasie ze zmianami w cyklu klimatycznym w latach 700-990, polegającymi m.in. na zmianach w wianiu monsunów. Zmiany klimatyczne wywołały susze spowodowane naruszeniem cyklu deszczowego, co doprowadziło do drastycznego spadku plonów i niemal powszechnego zubożenia społeczeństwa. Może to - zdaniem naukowców - tłumaczyć głębokie napięcia społeczne, które doprowadziły do upadku obu kultur. Naukowcy wysunęli takie konkluzje na podstawie analizy osadów w jeziorze Huguang Maar na południowym wschodzie Chin. Ich właściwości magnetyczne oraz stężenie tytanu - jak tłumaczą - pozwalają oszacować siłę monsunów w Azji Wschodniej. Wiatry te zimą wieją w stronę morza (monsun suchy), a latem w stronę lądu (monsun wilgotny). Haug oraz jego chińscy i amerykańscy koledzy doszli do wniosku, że w ciągu ostatnich 16 000 lat trzy razy wiały bardzo silne monsuny zimowe, co powodowało susze w Chinach. Jeden z tych okresów zbiega się z upadkiem dynastii Tang (618- 907 r. ne.). Naukowcy uważają, że zmiany w opadach deszczy tropikalnych mogły mieć charakter globalny, co tłumaczyłoby m.in. upadek klasycznej cywilizacji Majów (250-900) na terenie obecnego Meksyku i Gwatemali. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: HwNiSz: dynastia Tang-poezja 05.01.07, 12:20 Dynastia Tang jest ważną dynastią w historii Chin. W tym okresie gospodarka była rozwinięta, społeczeństwo stabilne, a kultura i sztuka osiągały znakomite sukcesy. Nadzwyczaj dynamicznie rozwijała się wówczas klasyczna chińska poezja. Twórczość poetycka w dynastii Tang stała się jedną z głównych treści działalności kulturalnej i społecznej. Kandydat na urzędnika musiał wykazać się między innymi umiejętnością pisania wierszem, co sprawdzano podczas egzaminu. W powszechnie znanej księdze literackiej „Wiersze całej dynastii Tang” zebrano blisko 50 tys. wierszy napisanych przez 2300 poetów. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: HwNiSz: dynastia Tang-poezja 05.01.07, 14:33 Okres panowania dynastii Tang uznawany jest za złoty okres poezji chińskiej. Niemalże każdy władca z tej dynastii był ogromnym wielbicielem i mecenasem poezji i poetów. Niejednokrotnie wielu z cesarzy było poetami. Ale szczególny wkład w rozwój poezji chińskiej przypisuje się Cesarzowej Wu Chao (684-704). Według historii, właśnie za jej panowania wprowadzono kursy i obowiązkowe egzaminy, wieńczące otrzymanie tytułu uczonego poety. Dzięki tej praktyce, poezja na stałe związana została z profesjonalizmem i nauką. Najważniejsi poeci z epoki dynastii Tang to: Wang Wei, Li Po (znany jako Li Bo, Li Bai Li T’ai), Du Fu, Bo Juyi (Po Chu-yi). Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: HwNiSz: dynastia Tang-poezja 05.01.07, 14:39 Li Bo NOCNE MYŚLI Przed łóżkiem jasny blask księżyca, Zda się jakby na podłodze szron. Patrzę w księżyc; głowę skłoniwszy, Myślą do rodzinnych wracam stron. Meng Haoran WIOSENNY ŚWIT Budzę się rześki o wiosennym świcie, Słyszę wokoło świergotanie ptaków. Nagle pamiętam burzę w środku nocy; Ileż ulewa połamała kwiatów? Wang Wei JELENI CHRUŚNIAK W górach nie widać człowieka, A słyszę echo rozmowy. Wraca i znika w lesie, Gdzie lśni zielony mech. Du Fu SPOTKAWSZY LI GUANA W DOLNYM BIEGU RZEKI Słyszałem często, odwiedzając możnych, Jak grałeś pieśni w książęcych pałacach. Minęła wiosna, teraz w dole rzeki Siedzisz samotnie wśród opadłych kwiatów. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: dynastia Tang-poezja 05.01.07, 15:02 Dynastia Tang - poezja gallery.taipei.gov.tw/norris-chi/co_images/large/43.jpg www.schillerinstitute.org/newspanish/imagenes/clasic_art/DinastiaChina/Tang-Poem.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: dynastia Tang 05.01.07, 14:40 Troche wiadomosci o Dynastoo Tang za wikipedia: Dynastia Tang (chiń.: 唐, pinyin: Táng) – chińska dynastia, panująca w latach 618 - 907. Uważana za jedną z największych chińskich dynastii, w czasie jej panowania nastąpił intensywny rozwój kultury, sztuki i gospodarki. Na panowanie tej dynastii przypada szczytowy okres chińskiego buddyzmu, jednocześnie nastąpiło odrodzenie doktryny konfucjańskiej. Pod koniec dynastii buddyzm, po okresie rozkwitu (kiedy powstał m.in. chan) został poddany prześladowaniom, a na plan pierwszy wysunął się konfucjanizm. Był to także złoty wiek chińskiej poezji (tworzyli m.in. Li Bai i Du Fu), okres odrodzenia literatury i rozwoju malarstwa. Okres ten charakteryzowało otwarcie Chin na świat – stolica dynastii, Chang'an (長安; dzisiejszy Xi'an), stała się największym miastem świata, kosmopolityczną metropolią, gdzie istniały m.in. wspólnoty chrześcijańskie (nestorianie) i gdzie koncentrował się handel międzynarodowy, odbywający się na Jedwabnym Szlaku. Wpływy dynastii rozciągały się daleko w głąb Azji Środkowej i Południowo-Wschodniej, rozpoczęła się na duża skalę wewnętrzna kolonizacja południowych Chin. W czasach dynastii Tang wprowadzono system egzaminów urzędniczych, za pomocą którego rekrutowano urzędników do końca cesarstwa. Wynaleziono druk blokowy. Dynastia Tang była sukcesorem krótkotrwałej dynastii Sui, która zjednoczyła Chiny po kilkuwiekowym rozbiciu na wiele państw. W latach 684-705 panowała cesarzowa Wu Zetian i zmieniła nazwę państwa na Zhou, następny cesarz powrócił do nazwy Tang. W roku 755 wybuchła rebelia An Lushana i kraj pogrążył się w chaosie do roku 763. Rebelia złamała potęgę dynastii, od tego czasu zaczęła się ona chylić ku upadkowi. Pod koniec panowania dynastia straciła kontrolę nad lokalnymi gubernatorami wojskowymi i ostatecznie jeden z nich zagarnął tron dla siebie zapoczątkowując epokę krótkotrwałych Pięciu Dynastii. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: dynastia Tang - sztuka 05.01.07, 16:31 Sztuka chińska z okresu dynastii Tang: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/17/Tang-hores1.jpg upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/92/Tang_horse.jpg academic.brooklyn.cuny.edu/core9/phalsall/images/tanghors.jpg www.historyforkids.org/learn/china/art/pictures/tangcamel.jpg academic.brooklyn.cuny.edu/core9/phalsall/images/tangcaml.jpg www.eastwestart.com.au/images/Tang-Dynasty-Camel.jpg www.thegoldentriangle.biz/images/product-images-14.jpg www.arthorsemagazine.com/white_tang.jpg big5.cgan.net/english/china-art/chinese/history/tang.jpg www.weiyangart.com/BuddhistArt/RP-GP002B.jpg www.thecityreview.com/f02schi2.gif www.alantabor.com/i/str/tang_camel.jpg www.nga.gov.au/TTTsui/Images/LRG/17013.jpg www.museums.iastate.edu/Tests/Tang.jpg www.berwald-oriental.com/html/..%5Cpublish%5Cworksimages%5CKNeelingSweety109_LG.jpg www.coloradocollege.edu/Dept/AH/courses/AH113/horse.jpg www.artic.edu/aic/collections/images/large/1970_1073.jpg www.talariaenterprises.com/images/4650d.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: dynastia Tang - sztuka 05.01.07, 20:15 Sztuka chińska z okresu dynastii Tang: www.greatcommission.com/china/2002039.jpg www.clemson.edu/caah/history/facultypages/EdMoise/ch022288a.jpg www.avignon-et-provence.com/musees/angladon/img/danseuse_450.jpg www.sxhm.com/images/12-12_60_01.gif www.miho.or.jp/english/member/shangrila/vol13/image/01kiba.gif www.chinapage.com/images/dragon.jpg osaka-art.info-museum.net/selection_e/img/c_sculpture/sel_cscu18.jpg gallery.sjsu.edu/oldworld/asiangate/chinesetombs/web-images/DynTang2-3.jpg www.ackland.org/art/collection/asian/97.17.jpg www.sptimes.com/2003/03/02/photos/arts-horse.jpg www.mnsu.edu/emuseum/prehistory/china/images/tang4.jpg www.werner-forman-archive.com/Image175.jpg www.narahaku.go.jp/exhib/2005toku/kentoshi/images/kentoshi-06.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: cywilizacja Majow 05.01.07, 20:19 Za Wikipedia: Majowie - grupa ludów indiańskich mówiących językami z rodziny maja, zamieszkujących pd.-wsch. Meksyk (płw. Jukatan i stan Chiapas), Gwatemalę, Belize i zach. Honduras; w węższym znaczeniu nazwę „Majowie” odnosi się wyłącznie do grupy zamieszkującej półwysep Jukatan (tzw. Majowie jukatańscy). Majowie byli twórcami wysoko rozwiniętej cywilizacji, której początki sięgają okresu preklasycznego późnego (400 p.n.e.–250 n.e.), wg chronologii przyjętej dla kultur Mezoameryki. Okres wczesnoklasyczny (250–400 n.e.) charakteryzowało powstawanie miast (m.in. Tikal oraz Uaxactún) spełniających funkcje sakralno-adm., z monumentalnymi zespołami architektonicznymi. W okresie średnioklasycznym (400–700) wystąpiły lokalne kryzysy polit., w konsekwencji których w okresie późnoklasycznym (700–900) rozwinęły się style regionalne w architekturze i sztuce, a cywilizacja Majów osiągnęła swe apogeum. Pod koniec tego okresu w rejonie centrum doszło do załamania rozwoju cywilizacyjnego i opustoszenia miast. W okresie poklasycznym wczesnym (900–1200) pn. część Jukatanu znalazła się pod silnym wpływem kultury Tolteków ze środkowego Meksyku; najważniejszym miastem regionu pn. stało się Chichén Itzá; ok. 1200 utraciło ono supremację na rzecz Mayapán. Okres poklasyczny średni (1200–1450), trwający do upadku Mayapán, był okresem dekadencji i tarć politycznych między zwaśnionymi rodami arystokracji, władającymi licznymi, stosunkowo niewielkimi państewkami. Okres poklasyczny późny zakończył się wraz z podbojem hiszpańskim w XVI w., ale ostatnie niepodległe miasto-państwo Majów, Tayasal na jeziorze Petén Itzá w Gwatemali, zostało zdobyte dopiero w 1697 r. Podstawą gospodarki Majów było rolnictwo, wykorzystujące technikę żarową i irygację, myślistwo, rybołówstwo i zbieractwo; dużą rolę odgrywał handel lądowy i morski (przybrzeżny). Społeczeństwo składało się z wyodrębnionych warstw i grup zawodowych; najwyższe miejsce w hierarchii społecznej zajmowała arystokracja, z której wywodzili się władcy, zwykle łączący funkcje polityczne i religijne, a ponadto — urzędnicy, zajmujący się administracją miasta-państwa, kapłani oraz wyżsi dowódcy wojskowi; najliczniejszą warstwę stanowili chłopi, których część, czasowo lub na stałe, zajmowała się rzemiosłem; istnieli też profesjonalni kupcy i inne grupy zawodowe; najniżej w hierarchii stali niewolnicy, stosunkowo nieliczni, rekrutujący się głównie spośród jeńców wojennych. Mimo że w odniesieniu do form organizacji politycznej Majów używa się niekiedy pojęcia imperium, w rzeczywistości tworzyli oni wyłącznie mniej lub bardziej trwałe związki kilku miast-państw; przed hiszpańska inwazją na Jukatanie nie istniały żadne ponadlokalne struktury polityczne. Dziedzictwo cywilizacji Majów Główne osiągnięcia cywilizacji Majów w dziedzinie architektury stanowiły monumentalne zespoły przestrzenne, złożone ze świątyń na wysokich piramidach schodkowych, pałaców, tarasów, dziedzińców i kamiennych boisk do gry w piłkę, oraz zastosowanie w budownictwie tzw. fałszywego sklepienia; W dziedzinie sztuki — ozdoby ze stiuku, malowidła ścienne, rzeźby i płaskorzeźby z kamienia, drewna i kości, polichromowana ceramika oraz wyroby złotnicze. Majowie rozwinęli pismo hieroglificzne i dwudziestkowy system zapisu matematycznego, prowadzili obserwacje astronomiczne i posługiwali się precyzyjnymi systemami rachuby czasu. Po hiszpańskim podboju nastąpił całkowity upadek cywilizacji Majów; w okresie kolonialnym, a także po zdobyciu niepodległości przez Meksyk i inne kraje na pocz. XIX w., Majowie podejmowali wiele lokalnych zbrojnych prób odzyskania samodzielności politycznej (m.in. przez kilkadziesiąt lat, do przeł. XIX i XX w., utrzymywali kontrolę nad częścią terytorium Quintana Roo na Jukatanie). Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: HwNiSz: cywilizacja Majow 05.01.07, 22:04 Niezwykłego odkrycia dokonali w czerwcu 2006 r. polscy archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego pracujący w Gwatemali, w ośrodku kultury Majów o nazwie Nakum. W jednej z piramid natrafili na nie obrabowany grobowiec królewski. Jest to pierwszy grobowiec królewski znaleziony w Nakum. Oprócz fragmentarycznie zachowanego szkieletu grobowiec zawierał kilka naczyń (w tym pięknie malowaną misę przedstawiającą tancerza w bogatym stroju), kilkaset paciorków z jadeitu, nefrytu, kości i muszli tworzących naszyjniki, bransolety i inne ozdoby, kilka zausznic jadeitowych (ozdoby uszu), pierścień z muszli i wiele innych zabytków. W okolicy klatki piersiowej zmarłego spoczywał jadeitowy pektorał (emblemat władzy), pokryty rytym wyobrażeniem twarzy władcy oraz tekstem hieroglificznym, który stanowi niezwykle ważne źródło informacji dla poznania dziejów Majów. Ze wstępnej analizy tekstu pokrywającego pektorał wiadomo, że wśród hieroglifów znajduje się tytuł królewski. Grobowiec jest datowany na przełom VII i VIII wieku n.e., a więc na czasy bujnego rozkwitu cywilizacji Majów. Wiadomo jednak, że pektorał spoczywający na piersi zmarłego jest o kilka stuleci starszy i był przypuszczalnie przechowywany przez członków rodziny królewskiej jako ważna pamiątka rodowa. Nad grobowcem polscy archeolodzy natrafili również na dwa depozyty ofiarne, na które łącznie składały się trzy naczynia i podłużna rurka z jadeitu rytualnie przełamana przez Majów. Jedno z naczyń zawierało niezwykle rzadkie zabytki: trzy pierścienie pokryte wizerunkami ludzkich twarzy i osiem paciorków z jadeitu. Projekt Archeologiczny Nakum jest realizowany przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i kierowany przez mgr Wiesława Koszkula i dr Jarosława Źrałkę. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Kalendarz Majow 06.01.07, 11:06 U Majów rok liczył początkowo 360 dni i był podzielony na 18 miesięcy liczących po 20 dni. Dla uzgodnienia długości roku z okresem powtarzania się pór roku rozbudowano go o 5 dni dodatkowych, tzw. dni bez nazwy, które uważano za pechowe. W dnie te nie załatwiano żadnych transakcji handlowych, nie odbywały się posiedzenia sądów, powstrzymywano się nawet od robienia porządków domowych. Nazwy (**) 20 dni okresu tsolkin: imix, ik, akbal, kan, chiccan, cimi, manik, lamat, muluc, oc, chuen, eb, ben, ix, men, cib, caban, eznab, cauac, ahau. Nazwy (**) 18 miesięcy 20-dniowych z dodatkowym 5-dniowym uayeb: pop, uo, zip, zotz, tzec, xul, yaxkin, mol, chen, yax, zac, ceh, mac, kankin, muan, pax, kayab, cumhu, uayeb. Doniosłym wynalazkiem Majów była ciągła rachuba dni od umownie przyjętej daty, nazwana przez amerykańskich badaczy long count. Od tego momentu każdy dzień otrzymuje oznaczenie cyfrowe. Niestety korelacja kalendarza Majów z kalendarzem gregoriańskim napotyka na olbrzymie trudności. Najbardziej prawdopodobne są trzy daty ,,początku ery'' u Majów: * 11 lutego -3373 (Maud Makemsom, 1946), * 15 pażdziernika -3373 (H.J. Spinden, 1930), * 13 sierpnia -3113 (J.E. Thompson, 1935). Majowie traktowali swój kalendarz jako ogromne osiagnięcie naukowe. Wiele wysiłku poświęcali obserwacjom astronomicznym, których dokonywali ze szczytów swych świątyń-piramid. Obserwacje te opisywane były później w tzw. kodeksach (pośród których ledwie kilka dotrwało do naszych czasów) oraz ryte na stellach (obeliskach). Dla dokładnego określenia początku rachuby czasu należałoby przeprowadzić obliczenia dat pewnych charakterystycznych położeń planet wśród gwiazd, wyrzeźbionych na niektórych pomnikach. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: HwNiSz: akustyka piramid Majów 06.01.07, 13:55 Grupa belgijskich naukowców pod kierownictwem Nico Declercq z Ghent University przeprowadzała badania dotyczące akustyki piramidy El Castillo. Według założeń jednej z teorii starożytni Majowie tak budowali swoje piramidy, aby były czymś w rodzaju wielkich rezonatorów, wytwarzających zdumiewające dźwięki. 24-metrowa piramida El Castillo znajduje się na terenie ruin miasta Majów Chichen Itza w pobliżu Cancun w Meksyku. Jej dziwne echo fascynowało przybyszów już od wielu pokoleń. Fale dźwiękowe odbijające się od stopni i ścian piramidy wywołują bowiem złudzenie dźwiękowe podobne do ćwierkania ptaków i padającego deszczu. Ptasie odgłosy zostały po raz pierwszy rozpoznane w 1998 roku przez Davida Lubman, inżyniera akustyka. Efekt ten przypomina świergot quetzala, świętego ptaka Majów. Można go wywołać klaszcząc w dłonie w podstawy schodów. Według Declercq twórcy piramidy tak ukształtowali swoje dzieło, aby otrzymać pewne dźwiękowe impresje. Przypuszczalnie jednak nie zdawali sobie sprawy z końcowego efektu. Analizy akustyczne wykazują, że wrażenia dźwiękowe mogą się znacznie od siebie różnić, w zależności co jest przyczyną dziwnego echa. Np.bębny mogą wytwarzać inny rodzaj rezonansu. Kroki zwiedzających stwarzają złudzenie kropel deszczu wpadających do wiadra z wodą. Możliwe, że właśnie taki efekt padającego deszczu był zamierzeniem budowniczych piramidy El Castillo. Jak wiadomo, bóg deszczu zajmował bardzo ważne miejsce w wierzeniach Majów. Badania zespołu wykazują, że wysokość i odstępy pomiędzy poszczególnymi stopniami tworzą coś w rodzaju filtru, który wzmacnia lub osłabia określone częstotliwści. Piramida El Castillo nie jest jedynym takim dźwiękowym obiektem na świecie. W Kataragama na Sri Lance klaskanie w dłonie na schodach prowadzących do rzeki Menik Ganga wywołuje echo podobne do kwakania kaczek. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: Piramidy Majów 06.01.07, 14:23 El Castillo, Chichen Itza: www.great-adventures.com/images/mexico/El%20Castillo.jpg misheli.image.pbase.com/u44/tuthillx2/large/28786813.IMG_9428.jpg www.mysteriousplaces.com/mayan/images2/venus01.JPG library.georgetowncollege.edu/images/Pyramid%20of%20Kukulkan%20El%20Castillo.jpg mishilo.image.pbase.com/v3/00/534500/2/51700681.ChichenItzaElCastilloweb.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: Kalendarz Majow 06.01.07, 14:48 Kalendarz Majów (Haab): www.ctio.noao.edu/REU/ctioreu_2005/Projects2005/lperez/calendar_maya.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Zapis liczb u Majow 06.01.07, 15:03 SYSTEM ZAPISU LICZB Bardzo oryginalny system zapisywania liczb stworzyło indiańskie plemię Majów, które zamieszkiwało południowo-wschodnią część Meksyku, Gwatemalę i część Hondurasu. Jako jedni z pierwszych wynaleźli zero (ok. 500 r.n.e. - a więc później niż Sumerowie, lecz wcześniej od Hindusów). Zero zaznaczane było rysunkiem przypominającym skorupkę ślimaka lub - jak inni twierdzą - półotwarte oko. Liczby zapisywano w postaci kombinacji kropek i kresek. Odpowiednio pogrupowane stanowiły (wraz z zerem) podstawowy zestaw ,,cyfr'' od 0 do 19. wiecej: www-users.mat.uni.torun.pl/~much/maya.html#kalendarz Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: cywilizacja Majow 06.01.07, 15:29 Kompleks budowli w Nakum: www.yaxha.de/WWWyaxhaDEnakum.htm mojo.typepad.com/photos/guatemala/nakum_palace.JPG www.mikeaustin.org/AAA/guate2003_04/0110/48.jpg www.mikeaustin.org/AAA/guate2003_04/0110/47.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.01.07, 20:24 Październik 1869 r. James Gordon Bennett Jr., zaciekle antybrytyjski redaktor naczelny New York Herald wysłał jednego z dziennikarzy, Henry’ego Mortona Stanleya na poszukiwania wielkiego odkrywcy angielskiego, dr Livingstone’a, który zagubił się gdzieś w Afryce. Zadanie było proste: odnaleźć naukowca albo jakieś dowody jego śmierci. Wyprawa Stanleya rozpoczęła się w 1871r. w Zanzibarze, skąd podążyła w głąb kraju. Tam usłyszeli plotki, iż widziano tylko jednego białego człowieka, mniej więcej 750 mil od wybrzeża. Po wyczerpującej podróży, w której zginęło około 2/3 składu wyprawy, Stanley dotarł do wioski Ujiji. Natychmiast otoczył go tłum tubylców. Stary biały człowiek odsunął tych stojących najbliżej, zdjął kapelusz i wyciągnął dłoń. Stanley, jak później się przyznał, chciał podbiec i wyściskać starca. Wiedząc jednak, że ma do czynienia z Anglikiem, powstrzymał emocje, ukłonił się tylko i rzekł... - Dr Livingstone, jak mniemam? - Nieeeeee !!!!! - wrzasnął starzec. Stanley poszedł więc ze swoimi ludźmi dalej, natomiast staruszek najwyraźniej zdenerwowany mamrotał pod nosem: - Idiotów wysyłają na te ekspedycje. Nie wie baran, że zostałem docentem… Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 07.01.07, 18:35 O czym David Livingstone napisał: "No one can imagine the beauty of the view from anything witnessed in England. It had never been seen before by European eyes; but scenes so lovely must have been gazed upon by angels in their flight". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Rozstrzygniecie konkursu 07.01.07, 17:41 Na konkurs wplynely 2 przeklady: *** Konkurs Onufrego Autor: 6uldv8 Data: 30.12.06, 10:17 Nie jest źle Gdy spadnie na mnie kłopot jakiś, Matka Maria wita mnie mówiąc do mnie ciepło: nie jest źle. A gdy ponury nastrój mam, ona stoi zawsze blisko mnie szepcząc mądre słowa: nie jest źle. Nie jest źle, nie jest źle, nie jest źle, nie jest źle szeptaj mądre słowa: nie jest źle. I wielu zakochanych, których ciężki los doświadczyć chce mówi wciąż do siebie: nie jest źle. Bo chociaż przestrzeń dzieli ich, nadejdzie dzień, by spotkać się, dzień, w którym wykrzykną: nie jest źle! Nie jest źle, nie jest źle... A kiedy ciemna noc zapadnie, światło, co prowadzi mnie, świeci aż do rana - nie jest źle. Gdy budzę się na dźwięk muzyki, Matka Maria wita mnie mówiąc do mnie ciepło: nie jest źle. Nie jest źle, nie jest źle... 6UL DV8 *** Re: Konkurs Onufrego Autor: 3bezatu Data: 30.12.06, 18:22 Tak ma być Gdy czas kłopotów przyjdzie znowu, Matka Maria już tu jest Mądrze mnie pociesza: tak ma być. A kiedy ciemność po mnie sięga, ona blisko przy mnie jest Zawsze mnie pociesza: tak ma być. Tak ma być, tak ma być, tak ma być, tak ma być Wciąż powtarzam w myśli: tak ma być. A gdy ktoś o złamanym sercu z trudem życia trzyma się Jedna jemu rada: tak ma być. Bo choć samotność boli, ciągle szansa jest, by spotkać się Wtedy będzie jasne: tak ma być. Tak ma być, tak ma być…. I nawet, kiedy noc jest ciemna, światło, które we mnie tkwi Świeci mi do rana: tak ma być. Gdy budzę w dźwiękach się muzyki, Matka Maria chowa sny Ciepło się uśmiecha: tak ma być. Tak ma być, tak ma być… *** Po baaardzo dlugim namysle Onufry postanowil przyznac 2 pierwsze nagrody: 6uldv8 otrzymuje: CD "Sufi's voices" 3bezatu otrzymuje: CD "Sufi ney&piano" Serdecznie gratuluje!!! Onufry PS. Prosze laureatow o informacje na skrzynke jak im przeslac nagrody. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Hawking 8.01.... 08.01.07, 11:10 Dzis urodziny obchodzi: Stephen William Hawking (ur. 8 stycznia 1942 w Oksfordzie, Anglia) – astrofizyk i kosmolog, jeden z najwybitniejszych fizyków teoretyków na świecie. Profesor matematyki na uniwersytecie w Cambridge i w Kalifornijskim Instytucie Technologii w Pasadenie, członek Royal Society, laureat wielu nagród i doktoratów honoris causa. Powszechnie uważany za jeden z większych autorytetów fizyki teoretycznej. Od 22 roku życia Stephen Hawking cierpi na stwardnienie zanikowe boczne. Choroba ta sprawiła, że jest on prawie całkowicie sparaliżowany, porusza się na wózku inwalidzkim, a ze światem zewnętrznym porozumiewa się przy pomocy syntezatora mowy – swoje wypowiedzi wprowadza przez wirtualną klawiaturę. Pomimo tak zaawansowanego inwalidztwa Hawking jest bardzo aktywny w fizyce, a także w życiu publicznym. Jego popularnonaukowa książka "Krótka historia czasu" stała się bestsellerem. Z jego innych znaczących dzieł należy wymienić również książki "W poszukiwaniu teorii wszystkiego", "Teoria Wszystkiego" oraz "Wszechświat w skorupce orzecha" (rok wydania: 2001). Pod koniec lat 70. Hawking postulował efekt utraty masy przez czarna dziurę w wyniku kreacji po obu stronach horyzontu zdarzeń par cząstka-antycząstka na koszt energii pola grawitacyjnego. Jak dotąd promieniowanie Hawkinga jest hipotezą. Obecnie jednak zrzekł się on twierdzenia, że materia, która raz wleci do czarnej dziury, już z niej nie wróci. Hawking wystąpił również gościnnie w serialu telewizyjnym "Star Trek" oraz użyczył swojego głosu w utworze zespołu Pink Floyd – "Keep Talking". (za Wikipedia) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Hawking 8.01.... 08.01.07, 11:17 Maksymy S. Hawkinga * Gdyby w przyszłości wynaleziono wehikuł czasu, przeżywalibyśmy dziś inwazję hord turystów z przyszłości. * Nie wierzę, że ludzkość przetrwa następne tysiąc lat, jeśli nie udamy się w kosmos. Zbyt wiele zagraża życiu na jednej planecie. * Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Hawking 8.01.... 08.01.07, 14:30 Przypomnienie: Re: Stephen W. Hawking Autor: Gość: Onufry Data: 13.09.06 pinocchio999 napisała: > Stephen Hawking jest "gwiazda" (...) > Fakt,ze on jest w wozku inwalidzkim,mowi przez komputer,stwarza prawie >ponadludzka aure. ===================== Znajomy, ktory spedzil w Cambridge pare lat i uczestniczyl w wielu wykladach S. Hawkinga opowiadal, ze jego stalym dowcipem rozpoczynajacym wyklad bylo przeprosznie widowni, ze bedzie mowil z amerykanskim akcentem. :-))) (Komputerowy syntezator mowy, ktorego uzywal S.H. byl produkcji amerykanskiej.) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Hawking 8.01.... 08.01.07, 21:30 Jeszcze jeden krotki artykul o S. Hawking: Stephen Hawking (1942-) Urodził się w Oxfordzie w Anglii. Jest synem Franka Hawkinga, lekarza i biologa, oraz Isobel Hawking. Od trzynastego roku życia Stephen uczęszczał do St. Albany School, był uczniem o przeciętnych zdolnościach. Jako nastolatek postanowił studiować matematykę lub fizykę. W wieku 17 lat otrzymał stypendium na studia w Oxfordzie, po dwóch latach przeniósł się do Cambridge. Jako specjalizację wybrał astronomię choć nie pasjonowała go ta dziedzina. Na początku 1963 roku Hawking zachorował na stwardnienie zanikowe boczne (SLA) - choroba ta powoduje nieodwracalne zmiany w kręgosłupie, szpiku i korze mózgowej, w końcu prowadzi do zaniku mięśni. Mimo iż choroba przykuła go do wózka inwalidzkiego i w wyniku tracheotomii stracił mowę, nie przestał pracować. W 1966 roku uzyskał doktorat za pracę 'Properties of the Expanding Universe'. Pozostał w Gonville i Caius Collage jako członek wydziału matematyki stosowanej oraz Instytutu Astronomii Teoretycznej. Od początku swojej pracy zawodowej Hawking zajmował się podstawowymi problemami kosmologii. Pierwszym ważnym odkryciem było ustalenie wraz z Penrose'em, że wszechświat, zgodnie z ogólną teorią względności, musi mieć początek. Twierdzenie o osobliwościach zostało ogłoszone w 1970 roku. Wtedy Hawking skoncentrował się na fizyce czarnych dziur. Odkrycie, że powierzchnia czarnej dziury nie może nigdy zmaleć, doprowadziło go do wniosku, że ma ona związek z entropią, która jest miarą stopnia nieuporządkowania układu. W 1974 roku udowodnił, że czarne dziury mają niezerową temperaturę i emitują promieniowanie. 5 lat później (1979) Hawking został mianowany profesorem matematyki na katedrze Lucasa na uniwersytecie w Cambidge. Ochrzczono go mianem 'nowy Einstein'; uzyskał wiele nagród, był bohaterem programu BBC, jego książka 'Krótka historia czasu' stała się bestsellerem. W połowie lat 80-tych Hawking zaczął interesować się zastosowaniem teorii kwantów do warunków istniejących na początku wszechświata, w chwili Wielkiego Wybuchu. Jego ideą jest sformułowanie kwantowej teorii grawitacji, będącej tzw. teorią wszystkiego. Wspólnie z Jamesem Hartle'em napisał ważną pracę 'The Wave Function of the Universe', która, jak się okazało, miała zasadnicze znaczenie dla powstania dziedziny znanej jako kosmologia kwantów. Hawking i Hartle opracowali 'hipotezę braku brzegu', która określa warunki początkowe wszechświata. Pomimo ciężkiej choroby nie czuje się nieszczęśliwym człowiekiem. Ma dzieci, ożenił się po raz drugi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w... Sztuce: czlowiek - orkiestra 08.01.07, 22:04 Za GW: Strajkujących na tle płacowym członków orkiestry i chóru opery w Bolonii zastąpi w operze "Cyganeria" Giacomo Pucciniego... jeden pianista - poinformowała w poniedziałek dyrekcja teatru. Niecodzienne przedstawienia z pianistą w charakterze "człowieka- orkiestry" odbędą się we wtorek i w środę. Zdaniem dyrektora teatru, Marco Tutino, strajk w subsydiowanej przez państwo operze może zagrozić tegorocznym uroczystościom 50-lecia śmierci słynnego włoskiego dyrygenta Arturo Toscaniniego. Związki zawodowe w operze nie zgodziły się na proponowaną przez dyrekcję podwyżkę w wysokości 50 procent żądanej kwoty. Prapremiera "Cyganerii" odbyła się w 1886 roku w Turynie i prowadził ją sam Toscanini; dyrygent później wielokrotnie wracał do tej opery. :-) No to przypomnijmy anegdoty z Toscaninim: Re: Humor w Nauce i Sztuce: Toscanini Autor: Gość: Onufry Data: 11.10.06 Dzieciolatek Arturo Toscanini jako cudowne dziecko mial wystapic w koncercie na cel dobroczynny. Przed nim wystepowala Kobieta-dyrygent oraz Inwalida Frontowy- dyrygent. Znudzona orkiestra zostala zupelnie roztrojona i zamiast zagrać co trzeba zagrała bardzo głośno co nie trzeba. Arturek zdenerwowal sie, tupnal nozka i powiedzial: - Panowie, nie bądzcie dziećmi, zaczynamy! Obdarzony był genialnym talentem i twardym charakterem. Wybuchy złości Toscaniniego na próbach były powszechnie znane. Swą porywczość przelewał na muzykę - pełną namiętności i dramatyzmu. Do anegdot przeszła próba Yehudi Menuhina ze słynnym dyrygentem: podczas przegrywania sonaty Brahmsa w hotelowym pokoju nagle rozdzwonił się telefon. Nie przerywając gry na fortepianie, Toscanini jedną ręką szarpnął za sznur i wyrwał go z całym gniazdkiem ze ściany, po czym bez słowa kontynuował utwór. *** PS. A Onufry to sie dzis tu czuje jak ten pianista w Bolonii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w... Sztuce: A.Toscanini 09.01.07, 09:06 Wielu sławnych dyrygentow włoskich, wśród nich Arturo Toscanini (1867-1957) i Pietro Mascagni (1863-1945), zostało zaproszonych do wzięcia udziału w wielkim festiwalu muzycznym w Mediolanie, urzadzonym na cześć Giuseppe Verdiego. Mascagni zazdrościł sławy Toscaniniemu i przyjął zaproszenie pod warunkiem, ze dostanie honorarium większe niż Toscanini. - Niech to będzie tylko jeden lir, ale musi być większe - oświadczył Mascagni. Komitet festiwalowy wyraził zgodę. Gdy Mascagni odbierał honorarium, ze zdziwieniem stwierdził, ze wyniosło tylko jeden lir. Toscanini dyrygował za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w... Sztuce: A.Toscanini 09.01.07, 09:56 Arturo Toscanini na próbie przed koncertem w Nowym Jorku zwrócił uwagę śpiewającej z orkiestrą artystce. Ta wykrzyknęła oburzona: - Ja jestem wielką artystką, wie pan o tym?! - Niech pani będzie spokojna, nie powiem o tym nikomu! • • • Dziennikarka zapytała kiedyś Arturo Toscaniniego: - Mistrzu, dlaczego nie toleruje pan kobiet w orkiestrze? - Bo gdy są ładne, przeszkadza to moim muzykom, a gdy są brzydkie przeszkadza to mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w... Sztuce: A.Toscanini 09.01.07, 12:41 Początek kariery Arturo Toscaniniego był niezwykły – tym bardziej, że on sam wcale dyrygentem być nie zamierzał. Zdarzyło się, że dziewiętnastoletni Toscanini będąc wiolonczelistą w orkiestrze jakiejś wędrownej trupy operowej, popłynął wraz z nią do Rio de Janeiro. W spektaklu, który miał się odbyć 26 czerwca 1886 r., w programie była „Aida” – liczące wówczas zaledwie kilkanaście lat, słynne arcydzieło operowe Giuseppe Verdiego. Niestety jednak – spektakl ten stanął pod znakiem zapytania. Na kilka godzin przed planowanym przedstawieniem między orkiestrą, a dyrygentem doszło do gwałtownej kłótni, w wyniku której dyrygent został przegnany od pulpitu. Tymczasem sala operowa zaczęła zapełniać się Brazylijczykami, których temperamenty – jak wiadomo – są nie są mniej ogniste od tych, jakie zwykle mają Włosi. Dyrygenta zaś jak nie było, tak nie było. W powietrzu wisiała awantura i potężny skandal. Sytuacja zdawała się bez wyjścia. Na szczęście jednak dyrekcja zespołu przypomniała sobie o Toscaninim – młodym wiolonczeliście, o którym od dawna mówiło się, że jest „un genietto” – małym geniuszem, zdolnym podjąć się każdego muzycznego zadania. Poproszony o stanięcie za pulpitem dyrygenckim Toscanini poprowadził spektakl – przy czym zrobił to… z pamięci, mimo że nie było czasu na jedną choćby próbę. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w... Sztuce: A.Toscanini 09.01.07, 14:11 Arturo Toscanini - obdarzony znakomitą pamięcią, dyrygował bez partytury, co można zobaczyć na filmie: www.youtube.com/watch?v=j9B70Ku5qSg Giuseppe Verdi "Hymn narodów" cz. 1 www.youtube.com/watch?v=vMaXQX2YIwc Giuseppe Verdi "Hymn narodów" cz. 2 Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w... Sztuce: A.Toscanini 09.01.07, 15:03 W 1896 r. w Turynie odbyła się prapremiera opery „Cyganeria” Giacomo Pucciniego. Spektakl ten, omal nie zakończył się gwizdami – poszło po prostu o to, że publiczność domagała się powtórzenia końcowego fragmentu opery – sceny śmierci chorej na suchoty Mimi. Jednak – mimo, iż bisy były dla włoskiej publiczności czymś oczywistym - Toscanini kategorycznie stwierdził, że do takiego błazeństwa w sensie dramaturgicznym nie dopuści. W rezultacie publiczność opuściła salę wściekła na krnąbrnego dyrygenta. Toscanini był człowiekiem o nadzwyczaj silnej osobowości – także w sensie moralnym, czemu w dobitny sposób dał wyraz odmawiając w 1928 r. zadyrygowania faszystowskim hymnem „Giovinezza”, za co został spoliczkowany i pobity przez bojówkę „czarnych koszul”. Po incydencie tym opuścił Włochy, by powrócić tam dopiero po II wojnie światowej. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 09.01.07, 16:34 Anegdoty o Arturze Swinarskim: ----------------------------- Jeden ze znajomych Artura Marii Swinarskiego wyskoczył tak nieszczęśliwie z tramwaju, że upadł i uderzył głową o krawężnik, wybijając sobie kilka zębów. Nieszczęśnik biegł przez ulicę trzymając chustkę przy silnie krwawiących ustach. Spotkawszy Swinarskiego złapał go za rękaw i pokazał, co mu się przytrafiło. Swinarski obejrzał uszczerbki w jego jamie ustnej, pokiwał współczująco głową i powiedział: - "Całe szczęście, że to ci się nie śniło. Zrozpaczony i zarazem zdziwiony przyjaciel spytał: - "Dlaczego?" - "Bo jak człowiekowi śnią się wybite zęby, to może się potem przydarzyć mu jakieś nieszczęście." ++++++++++++ Swinarski lubił przebywać wśród aktorów. Pewnego wieczoru, znajdując sie w gronie aktorek warszawskich teatrów, prawił im komplementy. Jednej powiedział, że jest w stylu rokoko. Innej - że wygląda, jakby była żywcem wyjęta z obrazu Velazqueza. - "A jak mistrz mnie widzi? - zapytał pewien młody aktor. - "Pan to młody Werter." Młodzieniec któremu pochlebiło porównanie z bohaterem powieści Goethego uśmiechnął się z zadowoleniem. Wtedy Swinarski dodał: - "Powinien się pan natychmiast zastrzelić." ++++++++++++++ Kiedy Stanisław Radkiewicz został mianowany ministrem Bezpieczeństwa Publicznego, Magdalena Samozwaniec, pisarka, spytała Swinarskiego: - "Słuchaj Arturku, ten nowy minister co to jest za postać?" Swiniarski natychmiast ją objaśnił: - "To nie postać, to posiedzieć." ++++++++++++ Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 09.01.07, 18:19 Po wystawieniu w teatrze nie dokończonego dramatu Stefana Żeromskiego "Grzech" do którego Leon Kruczkowski dopisał 3 akt, ktoś spotkał Artura Marię Swinarskiego i spytał: - "Jak zdrowie?" Swinarski odparł: - "Jak Kruczkowski" - "Co to znaczy?" - "Dopisuje" * * * Na zjezdzie Związku Literatów Polskich w Szczecinie w roku 1949 ogłoszono realizm socjalistyczny za kierunek obowiązujący w literaturze. Na popołudniowej części narady, po przemówieniu ministra Włodzimierza Sokorskiego na sali pojawił się poeta i eseista Paweł Hertz, odziany w czarny garnitur. Artur Maria Swinarski na jego widok zawołał: - "Cóż to za żałoba, Pawełku?" Hertz odparł z godnością: - "Przyszedłem na pogrzeb polskiej literatury." Swinarski zrobił gest zdziwienia i zawołał: - "To dziwne, przecież nie jesteś nawet jej krewnym!" * * * Gdy zapytano Artura Marię Swinarskiego po premierze "Pociągu do Marsylii" Krzysztofa Głuszczyńskiego w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie, co sądzi o sztuce swojego młodszego kolegi, odpowiedział: - "Nie wiem, miałem bowiem miejsce sypialne" Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 09.01.07, 18:48 Swinarski słynął z serdecznej wylewności. Kiedyś w wesołej kompanii artystów poznał się w Krakowie z dyrektorem Teatru im. Słowackiego w Krakowie Teofilem Trzcińskim. Gdy nowi znajomi wypili już bruderszaft, Swinarski klepie w kolano Trzcińskiego i powiada: - "Słuchaj, a tak między nami, starymi przyjaciółmi, powiedz mi, jak ty się właściwie nazywasz." +++++++++++++ Pewnego dnia Artur Maria Swinarski obecny był na przedstawieniu "Balladyny" Juliusza Słowackiego. W czasie spektaklu opowiadał coś sąsiadowi swoim dość głośnym szeptem. - "Może by się pan uspokoił... Przecież nie słychać ani słowa" - zwrócił się do niego siedzący blisko wielbiciel autora sztuki. Na co Swinarski odpowiedział z całym spokojem i głośno: - "Słowackiego, mój panie, trzeba znać na pamięć." +++++++++++++ Swinarski przybywszy do budynku poczty w Zakopanem został poproszony przez nieznajomego górala o odczytanie listu, który właśnie otrzymał od swojego syna z zagranicy. Swinarski na początku nie mógł go odczytać, gdyż był tak nieczytelnie napisany. Stary góral zniecierpliwiony rzekł wydzierając list z rąk Swinarskiego: - "A dyć nie mogliście panocku od razu pedzieć, co nie umiecie cytać, a nie zabirać czesu mnie i sobie?" Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 09.01.07, 17:30 Skąd się wzięło słowo "robot"? Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 09.01.07, 18:21 Pewnie od roboty, którą miałby za nas wykonywać... Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 09.01.07, 18:42 Kto pierwszy użył terminu "robot"? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka - Karel Čapek 09.01.07, 20:09 3bezatu napisała: > Karel Čapek Tak, jak zwykle 3bezatu wie wszystko. Słowo „robot” pochodzi od czeskiego słowa „robota”, oznaczającego pracę. Termin „robot” został wprowadzony w roku 1920 przez Karela Čapka w sztuce RUR (Rossumovi Univerzalní Roboti)na określenie maszyny o wyglądzie ludzkim, mającej pewne właściwości intelektualne, wolnej od wszelkich uczuć i zdolnej do podejmowania samodzielnych decyzji. 9 stycznia przypada rocznica urodzin Karela Čapka. Čapek KAREL, ur. 9 I 1890, Malé Svatoňovice k. Trutnova, zm. 25 XII 1938, Praga, brat Josefa, pisarz czes.; twórca awangardowej prozy czes.; powieści (Fabryka absolutu — wizja dehumanizacji kultury i etyki mieszcz., Inwazja jaszczurów — ostrzeżenie przed faszyzmem) oraz dramaty fantast.-nauk. (utopijny RUR); opowiadania, także dla dzieci, humoreski. (Wydawnictwo Naukowe PWN, encyklopedia on-line, encyklopedia.pwn.pl ) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Karel Čapek- cytaty 09.01.07, 20:29 obrobka_skrawaniem napisała: > Tak, jak zwykle 3bezatu wie wszystko. Czasem wie, a czasem wie gdzie szukać:-) ***** -Dziennikarzem staje się człowiek z reguły w ten sposób, że z młodzieńczego braku doświadczenia napisze coś do prasy. -Każda różnica w rzeczach i ludziach wzbogaca życie. -Każdy cud musi znaleźć wytłumaczenie, inaczej jest nie do zniesienia. -Królestwo kłamstwa nie jest tam, gdzie się kłamie, lecz tam gdzie się kłamstwo akceptuje. -Krytykować - to znaczy dowieść autorowi, że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił, gdybym potrafił. -Kto tylko o sobie myśli, traci z oczu świat. -Mało co bywa staranniej zorganizowane niż tak zwany spontaniczny bunt. -Na tym polega wartość życia, że płaci się za nie nawet życiem. -Niepowodzenie: nie wykorzystać okazji. -Pogoda jest wspólną własnością ludzi, którzy nie mają sobie nic do powiedzenia. -Poznać – to natknąć się na jakąś tajemnicę. -Tylko głupiec nie ma wątpliwości. -Tylko mali ludzie boją się o prestiż, wielcy go mają. -Walkę stworzyła natura, nienawiść jest wynalazkiem człowieka. -Wiele wymyślono po to, żeby nie trzeba było myśleć. -Wyobraźcie sobie tę ciszę, jaka by nastąpiła, gdyby ludzie mówili tylko to, co wiedzą ! -Żadnego bohaterstwa nie da się zaplanować; może się ono jedynie przytrafić. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Karel Čapek- cytaty 09.01.07, 21:17 -Humor jest najbardziej demokratyczną formą życia człowieka. -Musimy mieć do życia cierpliwość, ponieważ jest wieczne. -To znana rzecz: im większy pan, tym mniej ma wypisane na tabliczce nad drzwiami. -Tolerancja - to dążenie do zrozumienia innych. -Wszystko, co istnieje godne jest uwagi. -Wszystko, co spotyka człowieka, pochodzi od niego samego. -Gdyby psy umiały mówić, być może byłoby nam się tak trudno z nimi dogadać, jak z ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Karel Čapek- cytaty 09.01.07, 21:44 -Humor to sól życia: kto jest nią dobrze przesycony, zachowa długo świeżość. -Im silniejsi jesteśmy, tym więcej mamy nieprzyjaciół. -Człowiek, którego dusza jest skomplikowana, żyje w środowisku skomplikowanym i dziwnym. -Człowiek, który myśli, jest równie samotny jak człowiek, który umiera... -...sam rozum każe przystosowywać własne środki do ludzkiej głupoty. -Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy. -Młode pokolenie jest przekonane, że z nim nadchodzi lepszy świat; stara gwardia jest przekonana, że wraz z nią ów lepszy świat odchodzi. W ten sposób koło się zamyka. -Głos ludu [...] to z reguły ten, któremu najwięcej należy podpowiadać. -Nie ma nic bardziej konserwatywnego niż władza. -Rewolucję możesz sobie robić, gdzie chcesz, tylko nie w urzędach. Nawet gdyby miał być koniec świata, trzeba najpierw zniszczyć wszechświat, a dopiero potem urzędy. -Mianem konieczności politycznej określa się sprawy, które nie są tak całkiem w porządku, a których nie chcemy nazywać po imieniu. -Dzięki wysiłkom mężów stanu świat nadal utrzymywany jest w niepewności. -Frazes nie jest ustalonym zwrotem, ale ustalonym kłamstwem. -Frazes zaciera różnicę między prawdą a nieprawdą. Gdyby nie było frazesów, nie byłoby demagogii, nie byłoby publicznych kłamstw i nie można by tak łatwo uprawiać polityki, która zaczyna się od retoryki, a kończy na mordowaniu narodów. -Posiadanie własnej opinii jest podobnym przyzwyczajeniem jak posiadanie w gospodzie swego własnego kufla. -Przy niczym nie obstaje człowiek tak uparcie jak przy rzeczach, o których w głębi duszy nie jest przekonany. -Prawdę musi się przemycać, musi się ją dawkować, tu odrobinkę, tam odrobinkę, aby się do niej ludzie przyzwyczaili. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Karel Čapek- cytaty 09.01.07, 22:45 * Na najlepsze pomysły człowiek wpada z głupoty. * Jedna z największych plag cywilizacji: uczony głupiec. * Każdy człowiek ma swoją słabą stronę, ale niczym nie urazisz go bardziej niż tym, że ją rozpoznasz. * I rewolucje mają swoich pedantów. * Sława demoralizuje także i płazy. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: D. Knuth 10.01.07, 14:02 Dzis urodziny obchodzi Donald Knuth (ur. 10 stycznia 1938 r. w Milwaukee)– jeden z pionierów informatyki – jest najbardziej znany z wielotomowego dzieła Sztuka programowania (The Art of Computer Programming), uznawanego za najbardziej dogłębne, chociaż na razie niedokończone opracowanie na temat analizy algorytmów. Jest też autorem systemu składu drukarskiego TEX i języka opisu czcionek METAFONT, oraz twórcą i propagatorem techniki literate programming. Znany jest ze swojego poczucia humoru: * począwszy od wersji 3 programu TEX kolejne wersje są coraz bliższym przybliżeniem liczby π – 3.1, 3.14, itd.; najnowsza – 3.141592; * kolejne wersje języka METAFONT analogicznie do TEX są przybliżeniem liczby e; obecna wersja to 2.71828; * za znalezienie błędu w swojej książce płaci $2.56 czyli 100 (centów) odczytane w systemie szesnastkowym; dla książki 3:16 Bible Texts Illuminated jest to wyjątkowo $3.16; Od 1 stycznia 1990 nie używa poczty elektronicznej, tłumacząc, że "15 lat używania emaila wystarcza na jedno życie". Knuth ogłosił, że jego ostatnią wolą będzie, aby po jego śmierci zakończyć pracę nad programem TEX i METAFONT, oznaczyć wersje programów odpowiednio π i e, a wszystkie pozostałe w nich błędy nazwać właściwościami programów. W 2001 jego imieniem nazwano planetoidę Knuth (21656) :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: D. Knuth 10.01.07, 14:57 Wiecej szczegolow o jubilacie, patrz: pl.wikipedia.org/wiki/Donald_Knuth Wiele ciekawych rzeczy mozna znalezc na stronie Knutha: www-cs-faculty.stanford.edu/~knuth/ Moze jedna maksyma Knutha a propos tytulu tego watku: "Nauka to to co potrafimy objasnic komputerow; cala reszta to Sztuka." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 10.01.07, 20:14 Termin "Sztuka" obejmuje tez "Sztuke kulinarna". Zagadka: Jakiego spaghetti nie sposob zamowic w restauracjach w Bolonii? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 10.01.07, 20:21 spaghetti bolognese? onufry_z_daleka napisał: > Termin "Sztuka" obejmuje tez "Sztuke kulinarna". Ale czy spaghetti to sztuka przez S? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 10.01.07, 20:37 obrobka_skrawaniem napisała: > spaghetti bolognese? Tak, tego dania nie uswiadczysz w Bolonii ;-) > onufry_z_daleka napisał: > > Termin "Sztuka" obejmuje tez "Sztuke kulinarna". > > Ale czy spaghetti to sztuka przez S? Znam takie miejsce w Turynie, ktore nazywa sie "Pasta i basta", gdzie kazde spaghetti to sztuka przez bardzo duze "S" ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 10.01.07, 20:46 Co Hitler nazwał "skarbem narodowym"? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbatka ;-) 10.01.07, 20:56 Zbliza sie post 1600. Pozdrawiamy w nim wszystkich sympatykow watku, ktorzy sa jednoczesnie milosnikami herbatki. A oto male artykulik GW a propos: *** Anglicy mają problem, a przynajmniej tak sądzą naukowcy z uniwersytetu w Berlinie. W najnowszym wydaniu "European Heart Journal" opublikowali wyniki badań, które dowodzą, że korzyści, jakie daje układowi krążenia picie czarnej herbaty, są całkowicie niwelowane, jeśli ją przyrządzamy na sposób angielski, a więc dodając mleka. Uczeni z Niemiec sprawdzali, w jaki sposób picie herbaty wpływa na naczynia krwionośne, zarówno u ludzi jak i szczurów. Okazało się, iż rzeczywiście napój sprawia, że tłoczące krew tętnice znacznie łatwiej się rozkurczają, co z medycznego punktu widzenia jest bardzo korzystne. Niestety, dodanie do herbaty mleka blokowało ten efekt. W jaki sposób? Najprawdopodobniej białko zawarte w mleku, tzw. kazeina, zmniejsza w herbacie stężenie substancji zwanych katechinami. A to właśnie one chronią naczynia przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. "Eksperymenty na szczurach pokazały też, że pod wpływem herbaty w zwierzęcych tętnicach wydziela się tlenek azotu, sprawiając, że ulęgają one rozkurczowi. Ale znów, dodanie mleka hamowało ten proces" - pisze kierująca badaniami dr Verena Stangl. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbatka ;-) 10.01.07, 21:01 HERBATKA słowa: J.Przybora wykonanie: Kabaret Starszych Panów "(...)O jakżeś bliska chwilko Jesienna. Pachną kwiaty A my pragniemy tylko, Już tylko tej herbaty. Za oknem deszczyk sypnął A rivederci lato, Gdy wtem drzwi cicho skrzypną I tutaj nam herbata... Bo póki, póki ciebie nam pić, Póty jak w niebie, jak w niebie nam żyć Herbatko, herbatko, herbatko! Tak wdzięczni, że nas darzysz Pod koniec już sezonu O tobie będziem marzyć, Twój zapach czule chłonąć. Aż kiedyś syci woni Poprzestaniemy na tym, Bo doktor nam zabroni Picia mocnej herbaty Ach po co, po co, po co nam żyć, Kiedy nie będzie wolno nam pić Herbatki, herbatki" ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbatka ;-) 10.01.07, 22:25 Temat „herbaciano-poetycki” wywołany przez Onufrego przypomniał mi jak pięknie i dziwnie nieraz pisano o herbacie. Pewien Chińczyk żyjący jakieś dwa tysiące lat temu tak pisał: ” Najlepsze liście herbaciane muszą być pofałdowane jak skórzane buty z cholewami tatarskich jeźdźców, powinny skręcać się jak kosmata broda potężnego bawołu, lśnić jak morze poruszane lekkim zefirkiem, rozsiewać zapach jak mgła unosząca się z rozpadlin górskich, mieć soczystość i miękkość gleby zroszonej delikatnym deszczykiem.” W Polsce nie doceniano herbatki, kiedy się pojawiła w narodowym menu, znawca obyczajów, Jędrzej Kitowicz, zanotował: "herbatę, jako sprawującą suchoty i oziębiającą żołądek, wcale zarzucono: policzono ją w liczbę lekarstw przeciw gorączce i do wypłukania gardła po ejekcjach (wymiotach), mianowicie z gwałtownego pijaństwa pochodzących". Potwierdza to XBW Ignacy Krasicki, w jego satyrze „Pijaństwo”, bohater cierpiący kaca po imieninach żony mówi: „W południe się budzę, cięży głowa jak ołów, krztuszę się i nudzę, jejmość radzi herbatę, lecz to trunek mdlący". Dopiero gdzieś w XIX wieku zainteresowano się bliżej herbatką. Franciszek Wężyk w XIXw. cały zbiór poezyj poświęcił herbacie, m. in taki wierszyk: "Gdy przedtem Polak z wina chorował "herba thea" doktór zapisywał śmiały; Aptekarz zważył i opieczętował; funtem się obszedł kraj cały. Kogóż by wzgląd ten do łez poruszył, że grosz i zdrowie na to ziółko trwonim Co Chińczyk wypił i znowu wysuszył A kacap po nim?" (kacap – dawn. głupiec) no i też w XIXw. nikt inny jak sam Wieszcz Adam zaręczał, że w Soplicowie chętnie pijano „z chińskich ziół ciągnione treści”. A potem jeszcze Witkacy, znawca różnych, oględnie mówiąc „pobudzaczy” twierdził, że "Herbata ma jeszcze olejki lotne, które działają specyficznie. Daje ona więcej «natchnienia» i w pracy umysłowej i w rysunku, gdzie powoduje też większą koordynację oka z ręką". No, a za moich studenckich czasów śpiewało się na różnych wypadach piosenki Wolnej Grupy Bukowina o herbacie pitej w schronisku…. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbata - anegdoty 11.01.07, 11:54 Jedną z głównych przyczyn powolnego rozpowszechniania się herbaty jako napoju w Europie było, w pierwszym okresie, nieumiejętne obchodzenie się z nią. W każdym prawie kraju istnieją więc różne żartobliwe anegdoty o przyrządzaniu herbaty. Przypomnijmy anegdotę o angielskim marynarzu, który w podarunku przysłał swojej matce funt herbaty. Matka, chcąc ugościć sąsiadki wykwintnym, zamorskim daniem, ugotowała w rondelku cały funt herbaty. Następnie odlała gorzką, jej zdaniem niepotrzebną brązową wodę, a na talerz wyłożyła wygotowane liście herbaty i polała je śmietanką. *** W 1644 roku Kompania Wschodnioindyjska przysłała w darze królowi angielskiemu, jako wielką egzotyczną rzadkość, dwa funty herbaty, kupionej w Holendrów. Na angielskim tronie panował wówczas Karol II Stuart, który poślubił rodowitą księżniczkę portugalską - Katarzynę Barganza. Nowa królowa "wniosła" swojemu małżonkowi niezwykłe wiano - indyjskie miasto Bombaj i tamtejsze zwyczaje picia herbaty. Te dwa wydarzenia zdecydowały o rozpowszechnieniu picia herbaty w Anglii i spowodowały, że zwyczaj ten zaczął przenikaćdo wyższych sfer społeczeństwa w innych krajach europejskich. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbata - anegdoty 11.01.07, 12:01 Arcyksiężna Northumberland, wychowawczyni angielskiej królowej Wiktorii, uważał, że picie herbaty oraz czytanie "Timesa", to ciężkie grzech młodych dziewcząt. Dlatego też surowo zakazała swojej wychowance obydwu tych przyjemności. *** Zaraz po koronacji na Królową w dniu 28 czerwca 1837r. królowa Wiktoria zażądała filiżanki herbaty najnowszego wydania "Timesa". Obydwa żądania zostały natychmiast spełnione, a wtedy Wiktoria powiedziała z uśmiechem: "Oto jest wreszcie dowód, że rzeczywiście panuję." Herbata, obok whisky, stała się ulubionym napojem tej królowej. *** Cecil Rhodes, angielski premier: Ostatnio byłem gościem barona Alfreda de Rotszylda w jego pałacyku miejskim przy Seamore Place. Wczesnym rankiem pojawił się w mojej sypialni lokaj w liberii z olbrzymim wózkiem śniadaniowym do obsługi gości w pokojach i zapytał: "Czy życzy pan sobie herbaty, Sir, czy może świerzą brzoskwinię?".Wybrałem herbatę, a wtedy padło pytanie: "Chińską, indyjską czy cejlońską, Sir?" Wybrałem herbatę indyjską i później nastąpił dalszy ciąg: "Z cytryną, śmietanką czy mlekiem, Sir?" Gdy zdecydowałem się na mleko, wtedy zapytano mnie o rasę krowy, od której miało pochodzić to mleko: "Jersey, Hereford czy Shorthorn, Sir?" Nigdy już więcej w życiu smakowała mi tak bardzo filiżanka herbaty jak wówczas; tutaj byłem rzeczywiście "Jego Wysokością Gościem". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbata - anegdoty 11.01.07, 12:08 Charles Lamb, znany smakosz herbaty: Wiara w herbatę to wielka sztuka zakrywania piękna, by je odkrywać ponownie, i domyślania się, czegoś, czego się nie ma odwagi ujawnić. Jest to subtelna tajemnica, jak można śmiać się z samego siebie, dyskretnie, ale serdecznie, a tym samym jest to najdoskonalsza recepta filozofów na wspaniałe samopoczucie. *** Przysłowie kaukaskie: Gdy masz dobrą żonę, barszcz i mocną herbatę, możesz być całkowicie zadowolony z życia. *** Przysłowie francuskie: Mężczyźni są jak herbata: przede wszystkim, muszą naciągnać... . *** Przysłowie chińskie: Całowanie przypomina picie herbaty z sita - ani jednym, ani drugim nigdy się nie można nasycić. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: herbata - przysłowia 11.01.07, 15:17 Przysłowia chińskie: Na każdą chorobę inne lekarstwo, a herbata jest lekarstwem na każdą chorobę. Najlepsza herbata pochodzi z wysokich gór. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata po hindusku 11.01.07, 13:14 Herbata po hindusku (chai lub masala chai) jest to czarna herbata przyrządzona z mlekiem, cukrem i różnymi przyprawami. Zestaw przypraw jest uzależniony od regionu kraju, najczęściej jest to kardanom, cynamon, imbir, goździki i pieprz. Niektórzy używają wanilii, kolendry, ziela angielskiego, kopru włoskiego. Herbata po hindusku ma działanie rozgrzewające i uspokajające. Przepis na masala chai: www.indianchai.com/masala.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 17:34 Porównanie czynności mężczyzn i kobiet przygotowywania herbaty Ona: 1.Nalać wody do czajnika. 2.Włączyć gaz. 3.Postawić czajnik na gazie. 4.Po zagotowaniu wody zalać herbatę w szklance. *** On: 1.Odnaleźć kuchnię. 2.Poszukać szafki ze szklankami. 3.Półtorej godziny szukać herbaty. 4.Jest szklanka !!! 5.Po zrujnowaniu kuchni znaleźć łyżeczkę !!! 6.Zapalić gaz (czym ?) 7.Aha. zapałki lub zapalniczka do gazu. 8.Po trzech kwadransach uruchomić zapalniczkę do gazu i o dziwo zapalić gaz. 9.Czajnik - na szczęście jest na wierzchu. 10.Nalać wody (zimnej !!!) 11.Czekając na zagotowanie wody oglądać mecz. 12.Po meczu poczuć swąd z kuchni. 13.Stwierdzić spalenie czajnika. 14.Wyjąć z szafki garnek. 15.Powtórzyć czynności od pkt. od 10-12. 16.Postanowić stać cały czas przy garnku. 17.Po stwierdzeniu wydobywającej się pary z garnka uznać wodę na zagotowaną. 18.Chwycić za ucho garnka. 19.Sparzyć się (zakląć siarczyście !) 20.Poszukać przez 10 minut ( ależ zrobił się bałagan... ) rękawiczki do uchwycenia garnka. 21.Po odnalezieniu rękawicy uchwycić garnek. 22.Dotknąć rękawicą płomienia. 23.Ogień - panika. 24.Co robić ? 25.Rzucić rękawicę w kąt. 26.Stwierdzić zapalenie się firanek. 27.Biegiem do auta po gaśnicę. 28.Wrócić z gaśnicą do mieszkania. 29.Stwierdzić przeterminowanie gaśnicy z powodu nie wydobywania się z niej środka gaśniczego. 30.Wpaść na pomysł - użyć wody. 31.Ugasić pożar. 32.Nareszcie zalać herbatę. 33.Niestety zalać sobie wrzątkiem spodnie !!! (i nie tylko). 34.Ale ból... 35.Pędem do łazienki. 36.Wziąć zimny prysznic. 37.Przebrać się. 38.Iść na herbatę do sąsiadki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariah Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 10:24 Ludzie, czytajcie swoje posty, albo używajcie wyszukiwarki, te anegdoty o herbacie, jak i wiele innych już były, pisała 3bezatu. A może Onufremu chodzi o nadprodukcję postów? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata :-))) 12.01.07, 13:56 Gość portalu: mariah napisał(a): > Ludzie, czytajcie swoje posty, albo używajcie wyszukiwarki, te anegdoty o > herbacie, jak i wiele innych już były, pisała 3bezatu. A może Onufremu chodzi > o nadprodukcję postów? Gratuluję świetnej pamięci. To przecież było ponad 2 miesiące temu. Chyba nie szkodzi, że jakaś anegdota się powtórzy i nie sądzę, żeby komuś chodziło o nadprodukcję postów. Jeśli znasz jakieś anegdoty, których nie było, to zapraszamy do współtworzenia wątku (myślę, że Onufry Ci wybaczy ten atak, to dobroduszny dziadziuś). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 18:57 Uprawa kawy * Ojczyzną kawy jest Etiopia. Po dziś dzień krzewy kawowca rosną tam dziko. * Kawa jest jedną z niewielu roślin, które mogą jednocześnie kwitnąć i owocować. * Warunki w jakich dojrzewają kawowce, takie jak temperatura, gleba, wysokość upraw, ilość deszczu czy słońca mają istotny wpływ na smak kawowego naparu. * Brazylia, największy producent kawy na świecie dostarcza jedną trzecią tego surowca. * Ponad 5 milionów Brazylijczyków żyje z uprawy 3 miliardów drzewek kawowych. * Kawa jest drugim, po ropie naftowej, światowym surowcem. * Kawa jest uprawiana w blisko 50 krajach świata. Kawa i medycyna * Kawa pomaga alergikom. Łagodzi objawy gorączki siennej i zapobiega ostrym reakcjom alergicznym. * Prawdopodobieństwo ataków astmy jest mniejsze jeśli regularnie pijemy kawę. * Mleko, jako dodatek do kawy, stało się popularne około 1680 roku, kiedy to francuski lekarz zalecał picia kawy z mlekiem jako lekarstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 19:00 Historia kawy * Kantata o Kawie J.S. Bacha powstała w 1732 roku jako odpowiedź kompozytora na spór miedzy zwolennikami I przeciwnikami kawy. Bach był znany jako miłośnik kawy. * Już podczas wojny secesyjnej żołnierzom rozdawano kawowe ziarna, w ramach racji żywnościowych. * Czekolada dodawana jest do kawy w Europie od początku XVII wieku. * Cukier, jako dodatek do kawy, zaczął być używany około 1715 roku na dworze Króla Ludwika XIV. * Próżniowe paczki do kawy, które ułatwiają zatrzymanie aromatu ziaren zostały wynalezione w 1898. * Café Procope to nazwa pierwszej francuskiej kawiarni, którą w 1689 roku otworzył Francois Procope. * Balzac, sławny francuski pisarz, pił 40 filiżanek kawy dziennie, natomiast Voltaire, filozof i literat, ponoć nawet 50. * Dorothy Jones była pierwszą właścicielką kawiarni w Ameryce Północnej. W 1670 roku otrzymała licencję na sprzedaż kawy. * Pierwsza pisemna wzmianka o zakupie kawy w Ameryce Północnej pochodzi z 1683 roku. Niejaki William Penn zapłacił $4,68 za funt kawy. * Pierwsze kawiarnie powstały w Konstantynopolu. Nazywano je gahveh khaneh, co oznaczało "szkoły mądrości", ponieważ spotykali się w nich uczeni i pisarze. * Jeszcze w XIX wieku jeśli tureckie kobiety nie otrzymywały od męża codziennie filiżanki kawy, mogły wystąpić o rozwód i .... najczęściej go otrzymywały. * Beethoven - wielki miłośnik kawy - miał zwyczaj odliczania 60 ziarenek kawy, z których przygotowywano dla niego filiżankę aromatycznego napoju. * Pierwsza reklama kawy pojawiła się w 1651 roku w Londynie. * "Arabskie wino" - tak określano kawę, gdy po raz pierwszy pojawiła się w Europie - około 1615 roku. * W 1716 roku weneccy właściciele kawiarni rozdawali ulotki sławiące zalety kawy. Była to zapewne pierwsza kampania reklamowa kawiarń. * Już w 1763 roku działało w Wenecji ponad 200 kawiarń. * Prototyp maszyny do kawy espresso został opracowany we Francji już w 1822 roku. * Zawód Barista (osoba, która przygotowuje kawę) jest we Włoszech bardzo szanowany. Średni wiek włoskich baristas to 48 lat. * Melitta Bentz wynalazła filtr do kawy w 1809 roku. Po prostu użyła kartki z zeszytu swojego syna. * Jednym z pierwszych znanych wierszy o kawie to czterowersowy poemat napisany w Mekce w 1511 roku. * Kawę zaczeto uprawiać w XIV wieku na półwyspie arabskim, niedaleko portu Mocha. * Mrożona kawa w puszkach pojawiła się w Japonii już w 1945 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 19:07 Jeszcze o kawie: * Kawa, tak, jak wino ma swoich kiperów, którzy komponują kawowe mieszanki. * Zielone kawowe ziarna mogą być przechowywane nawet 10 lat. Według znawców niektóre gatunki kawy stają się przez to lepsze. * 75% kawy sprzedanej w Polsce to kawa mielona. W Wielkiej Brytanii jedynie 10%. * Kawa to najpopularniejszy napój świata. Co roku mieszkańcy Ziemi piją 400 miliardów filiżanek. * Tradycyjne worki jutowe używane do przechowywania zielonej kawy mieszczą około 600,000 ziaren. * Przy ocenie kawy zmysł węchu ma większe znaczenie niż zmysł smaku. * Zapach kawy należy do najlepiej rozpoznawalnych zapachów na świecie. * Skandynawowie piją najwięcej kawy na świecie - spożycie sięga 12-13 kg na mieszkańca rocznie. * Palone ziarna kawy tracą swój aromat po około 2 tygodniach. Zmielona kawa traci aromat po godzinie, natomiast napar kawowy w ciągu kilkunastu minut. * Japonia jest jednym z największych importerów kawy. W samym Tokio działa 10.000 kawiarni, nie licząc maszyn do kawy stojących na ulicach i w biurach. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 19:47 Cytaty o kawie * Kawa musi być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł, słodka jak miłość. (Charles-Maurice de Talleyrand) * Kawa z wierzchu filiżanki, czekolada z dna. (powiedzenie Wenecjan) * Na myszy zawsze łasy kot, popijać kawę lubią panny. Nie może bez niej mama żyć i babcia ją lubiła pić, dlaczego więc obwiniać panny? (Jan Sebastian Bach, fragment tekstu Kantaty o kawie) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 20:06 Według jednej z legend kawę odkryły... kozy, które po zjedzeniu owoców z krzewu kawowca brykały bardziej niż zwykle co zastanowiło ich pasterza, który również spróbował czerwonych owoców i poczuł się ożywiony, zapomniał o zmęczeniu i chęci snu. Inna legenda mówi, że kawę odkryli mnisi w Etiopii, którzy przygotowywali wywar z owoców kawy aby móc spędzać długie nocne godziny na modlitwach. Kawa pochodzi z okolic obecnej Etiopii. Kawa daje pracę 20 mln ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 20:29 Odkrycie wspaniałego smaku i cudownego działania ziaren kawy zainspirowało wielu bajarzy z Dalekiego Wschodu do stworzenia licznych, po dziś dzień chętnie czytanych i opowiadanych baśniowych historii na ten temat. *** Przy brodzie proroka Kiedy prorok Mahomet zaniemógł i osłabiony leżał na swoim posłaniu, archanioł Gabriel podał mu miseczkę kawy. Ledwie Mahomet spróbował wyśmienitego napoju, natychmiast poczuł się wspaniale wzmocniony i ożywiony. *** Chwalcie Pana... Najbardziej znana dziś historia na temat odkrycia kawy opowiada o pasterzu kóz z Abisynii (dzisiejszej Etiopii). Pasterze kóz byli zdziwieni, że niektóre z ich zwierząt są ociężałe i leniwe, inne natomiast zachowują się jak szalone, wciąż skaczą i nawet w nocy nie są spokojne. Pasterze poszli do pobliskiego klasztoru poprosić o radę. Gdy zakonnicy przyszli obejrzeć kozy na pastwisko, zauważyli, że te rozbrykane podgryzają owoce podobne do wiśni, rosnące na krzaku z białymi kwiatami. Byli ciekawi, jak smakują owe owoce i sami ich spróbowali, jednak tak rozczarowali się gorzkim smakiem, że wrzucili je do ognia. Po krótkim czasie z ogniska zaczął się ulatniać wspaniały zapach. Zachęceni zapachem, zakonnicy sporządzili ze spalonych w ogniu owoców napar, który im cudownie smakował. Jako że napój ten pomagał zakonnikom pokonać senność w czasie nocnych modłów, był traktowany jako dar Niebios. *** Legenda o młodym derwiszu Omarze Omar uwolnił miasto Mocha (znane również pod nazwą Mokka) od zarazy dzięki wielu modlitwom i swojej niezłomnej wierze. Jednak gdy jako nagrody zażądał ręki księżniczki, popadł w niełaskę i został wygnany na pustynię. Tam pewnej nocy ukazał mu się duch, który wskazał mu krzak i polecił wyjąć nasiona z jego owoców, uprażyć je i namoczyć w wodzie. Omar uczynił tak jak mu polecono, lecz spalone nasiona pozostały twarde, a woda jedynie stała się czarna. Bliski śmierci z pragnienia, wypił trochę czarnego napoju. Nagle poczuł się cudownie wzmocniony i odzyskał pogodę ducha. Uradowany powrócił do miasta Mocha, zaczął częstować jego mieszkańców cudownym napojem i wkrótce został ułaskawiony. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 21:24 Kawę sporządzamy z uprażonych i zmielonych nasion kawowca (Coffea). Jest to wiecznie zielony krzew lub drzewo o skórzastych, błyszczących liściach, białych kwiatach i czerwonych, 2-nasiennych owocach. www.landart.ru/flowers/pic-flowers/Coffea-arabica-d.jpg kwiaty www.henriettesherbal.com/pictures/p04/images/coffea-arabica-1.jpg owoce www.botanik.uni-karlsruhe.de/garten/fotos-knoch/Coffea%20arabica% 20Kaffeekirschen%204.jpg owoce Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: teraz o kawie :-))) 11.01.07, 21:41 Przepraszam, linki są czasami nieprzewidywalne. Owoce kawowca: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/66/Coffee1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kawa - pochodzenie nazwy 12.01.07, 08:39 Mało kto wie, że nazwa "kawa" prawdopodobnie pochodzi, tak jak koniak czy szampan, od nazwy miejsca pochodzenia, czyli praojczyzny rośliny kawy, etiopskiej prowincji Kaffa. We wschodnioafrykańskiej Etiopii, a w szczególności na Wyżynie Abisyńskiej, kawa była przypuszczalnie rozpowszechniona już w 1000 roku naszej ery. Inna wersja pochodzenia słowa "kawa" mówi o jego źródłach w tureckim określeniu wina, czyli "qavah" lub "kahve". Jako że spożywanie alkoholu zawsze było dla muzułmanów surowo zabronione, chętnie oddawali się oni konsumpcji kawy, której działanie uważali za podobnie pobudzające jak wino. Po jakimś czasie nazwa wina została przeniesiona na ten popularny czarny napar. Ze słów "qavah" lub "kahve" rozwinęła się również polska nazwa "kawa". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kawa - pierwsze wzmianki historyczne 12.01.07, 08:44 Z całą pewnością krzew kawy istniał od znacznie wcześniejszych czasów, jednak sprzed 1500 roku zachowało się bardzo mało pewnych dowodów używania owoców kawy. Pierwsza pisemna wzmianka o kawie, autorstwa Ibn-Siny (Awicenny), arabskiego lekarza i filozofa, opisuje środek leczniczy pochodzący z Jemenu o nazwie Bunchum. Pięćset lat później uprawę kawy, czy też ziarno kawy, określano mianem Bunc. To natchnęło historyków do wysnucia wniosku, że lekarstwo, o którym pisał Awicenna, to właśnie kawa. Faktu, że napar kawowy był w Arabii znany od połowy XV wieku, dowodzi znany arabski rękopis na temat zużycia kawy z roku 1587. Pismo to, pióra Abd-al-Karifa, jest przechowywane w paryskiej Bibliotece Narodowej. Opiera się ono na zaginionych zapisach Araba o imieniu Shihab-ad- Din, które powstały podobno ponad 100 lat wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kawa - wynalazek Arabow 12.01.07, 08:46 W połowie XV wieku kawa, pod nazwą "kahva", rozprzestrzeniła się na całe arabskie mocarstwo, rozpoczynając swą drogę ku sławie od Mekki i Medyny. Kluczową rolę odegrali pielgrzymi, którzy przybywali do świętych miejsc w Mekce i zapewne tam poznawali nowy napój. W roku 1510 ziarna kawy dotarły do Kairu i już wkrótce stały się powodem konfliktu na temat pożytków picia kawy. W 1511 roku namiestnik egipskiego sułtana zaordynował zamknięcie wszystkich pijalni kawy w Mekce, gdyż jego wielki reformatorski zapał był szczególnie pogardzany przez towarzystwo pijące kawę. Zamknięcie kawiarni zostało jednak wkrótce potem odwołane przez samego sułtana. Bez względu na tymczasowy "polityczny" zakaz picia kawy w Arabii, w roku 1517 Turcy przyjęli na następne 100 lat rolę popularyzatorów tego pobudzającego napoju, który stał się wśród nich znany pod nazwą "kahve". W związku z rozszerzaniem się mocarstwa osmańskiego, do którego w szczytowym okresie należały Syria, Jemen, Egipt oraz południowo-wschodnia Europa, wszędzie tam powstawały publiczne kawiarnie, w których można było się delektować smakiem wybornej kawy. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kawa dociera do Europy 12.01.07, 08:56 W 1554 roku Haki z Aleppo oraz Dżems z Damaszku założyli w ówczesnej tureckiej stolicy Konstantynopolu (dzisiejszym Istambule) pierwszą kawiarnię w Europie. Z biegiem czasu podróżni zanosili wieść o niezwykłym nowym napoju w głąb kontynentu europejskiego. Lekarz z Augsburga, Leonhart Rauwolf, który w latach 1573-1576 podróżował po Bliskim Wschodzie, w roku 1582 spisał kronikę swojej wyprawy, w której jako pierwszy Europejczyk szczegółowo opisał sposoby podawania i składniki naparu z owoców kawowca. W 1592 roku włoski lekarz i botanik Prosper Alpinus stworzył, po wieloletnich podróżach po Egipcie, dzieło z pierwszymi szczegółowymi opisami i rysunkami kawowca i jego owocu. Na początku XVII wieku do Europy dotarły pierwsze, początkowo bardzo skromne jeśli chodzi o ilość dostawy kawy. W szczególności miasta portowe i handlowe, takie jak Wenecja, Londyn, Marsylia, Amsterdam, Brema czy Hamburg, stały się pierwszymi europejskimi ośrodkami przeładunku i spożycia kawy. Od około 1650 roku można mówić o ożywionym handlu ziarnami kawy. Jako wyjątkową datę w historii kawy należy wymienić rok 1683, kiedy to zapasy kawy pozostawione przez bezskutecznie oblegających Wiedeń Turków stały się zaczątkiem wiedeńskiej kultury picia kawy. Otwarcia kawiarni w Europie 1645 Wenecja 1650 Oksford 1652 Londyn 1659 Marsylia 1663 Amsterdam 1672 Paryż 1673 Brema 1677 Hamburg 1683 Wiedeń 1696 Norymberga 1697 Würzburg 1704 Monachium 1721 Berlin Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kawa jako towar kolonialny 12.01.07, 09:08 W XVI wieku uprawa kawy pozostawała wyłącznie w rękach Arabów, a zapotrzebowanie na nią pokrywały całkowicie ziarna pochodzące z południowego Jemenu. Arabscy plantatorzy i kupcy, którzy znali wartość swojego "zielonego złota" (niepalonych ziaren kawy), strzegli tajników uprawy kawy niczym tajemnicy o wadze państwowej. Plantacje oraz zasiewy rozmnażające były ściśle nadzorowane, a ziarna przeznaczone na sprzedaż dodatkowo oblewane wrzątkiem w celu osłabienia ich zdolności kiełkowania. Jednak wobec ciągle rosnącego popytu na kawę było jedynie kwestią czasu, kiedy pierwsze rośliny tego gatunku wydostaną się poza granice swojej ojczyzny. W XVII wieku wszystkie mocarstwa kolonialne oprócz Francji weszły w posiadanie sadzonek kawy lub kiełkujących ziaren. Mimo przodownictwa Hiszpanii i Portugalii w pierwszej fazie kolonizacji to głównie Holandia przyczyniła się do rozprzestrzenienia kawy. W roku 1602 Holendrzy utworzyli Kompanię Wschodnioindyjską, a w roku 1621 Zachodnioindyjską, aby rozszerzać zasięg handlu kawą na wszystkie kontynenty. Już w roku 1648 Holendrzy przywieźli do Cejlonu wyhodowany w Amsterdamie krzew kawy, a później systematycznie zakładali uprawy kawy na Jawie, Sumatrze, Bali, Timorze i Celebes. W XVIII wieku kawa została rozprowadzona przez kolonizatorów niemal na całym świecie do tych miejsc, które nadawały się pod jej uprawę. Francja i Anglia szczególnie aktywnie uczestniczyły w rozpowszechnieniu uprawy kawy w Ameryce Łacińskiej. Podczas gdy dla krajów z tego obszaru kolonizacja oznaczała początek smutnego rozdziału ich historii, zachodnim potęgom handlowym zapewniła ogromne zyski. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kawa - przedmiot swiatowego handlu 12.01.07, 09:18 W połowie XIX wieku kawa stała się w wielu krajach narodowym trunkiem, a jej znaczenie jako towaru handlowego błyskawicznie wzrosło. Podczas gdy w roku 1850 zapotrzebowanie na kawę wynosiło globalnie 300 tys. ton, to już po roku 1900 przekroczyło 1 mln ton. Dziś światowa produkcja kawy wynosi 6,9 mln ton, a kawa jako towar jest zaraz po ropie naftowej najważniejszym towarem na świecie. Wzrost znaczenia kawy w światowym handlu powodował coraz większe problemy krajów dostarczających kawę, których gospodarki opierają się w głównej mierze na jej produkcji. Zniszczenie zbiorów lub spadek cen spowodowany klęską urodzaju mogą doprowadzić dane państwo na skraj bankructwa. Z tego powodu w wielu krajach, w których uprawiana jest kawa, w latach sześćdziesiątych XX wieku niszczono nadwyżki kawy, tak aby utrzymać ceny na stałym poziomie. W celu uregulowania cen rynkowych 50 państw produkujących kawę i 26 państw konsumenckich w 1962 roku podpisało międzynarodową umowę handlową. Od tamtej pory ustalona wielkość produkcji kawy gwarantuje krajom-producentom określony udział w rynku światowym, krajom-konsumentom natomiast stale korzystne ceny importowanej kawy. Mimo to międzynarodowy obrót kawą jest nadal polem działań spekulantów, którzy przykładowo wprowadzają do obiegu nieprawdziwe informacje, próbując manipulować prognozami cen i zysku na swoją korzyść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Kawa - przedmiot swiatowego handlu IP: *.dsl.club-internet.fr 12.01.07, 16:30 Onufry napisal".....kawa jako towar jest zaraz po ropie naftowej najważniejszym towarem na świecie." ????? pod jakim wzgledem ??(cena? koniecznosc?, konsumpcja? objetosc?). A jak sytuuje sie zboze i ryz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Kawa - przedmiot swiatowego handlu kilka cyfr IP: *.dsl.club-internet.fr 12.01.07, 17:02 stal-900 milionow ton rocznej produkcji w skali swiatowej kukurydza-600 milionow ton rocznej produkcji w skali swiatowej zboze-567 milionow ton rocznej produkcji w skali swiatowej ropa naftowa-500 milionow ton rocznej produkcji w skali swiatowej ryz-400 milionow ton rocznej produkcji w skali swiatowej kawa-7 milionow ton rocznej produkcji w skali swiatowej herbata-4 miliony ton rocznej produkcji w skali swiatowe i.... cement 1 miliard 650 milionow ton produkcji rocznej w skali swiatowej. Czyli czeka nas raczej zabetonowenie niz upojenie kawa(-; Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Produkcja światowa art. rolnych i przemysł. 12.01.07, 17:59 Produkty rolne - pierwsze miejsce zajmuje trzcina cukrowa (1328 mln ton*) Wyroby przemysłowe - pierwsze miejsce zajmuje ropa naftowa (3484 mln ton*), drugie – węgiel kamienny (3434 mln ton*) * 2004 rok (jeszcze drobna uwaga: to nie są cyfry). Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re:Humor w Nauce i Sztuce - o kawie, poniekąd 12.01.07, 18:22 Czytałam, że kawa była nazywana „winem Arabii” , ponieważ pierwotnie spożywano kawę żując owoce, a potem produkowano wino ze sfermentowanego soku z dojrzałych owoców,i ten napój rozpowszechnili w świecie derwisze podróżujący do Mekki. Początkowo kawę spożywano jedynie podczas ceremonii religijnych albo z zalecenia uzdrowicieli. Kiedy medycy odkryli zalety kawy, przepisywali ją jako lek na kamienie nerkowe, podagrę, odrę i kaszel. Nawet w XIX wieku Gustaw Flaubert leczył się kawą z obżarstwa. Namiętnością Flauberta (dożywotniego kawalera)było dobre jedzenie. Spotykał się z przyjaciółmi w Cafe Riche, a że miał duży majątek – biesiady były wystawne. Dość wymienić pasztety z raków, pieczenie z jelenia, bekasy, cietrzewie, bażanty, łososia w kaparowym sosie, kawior, chaud – froid z kwiczołów przyprawianych jałowcem, sery i trufle.Do tego mocna wódka z goździkami, miodem i kardamonem.W tych spotkaniach uczestniczył ulubiony siostrzeniec Flauberta, Guy de Maupassant, oraz Zola, Turgieniew… panowie rozprawiali o literaturze, głównie zaś o stylu (styl to idée fixe Flauberta, „Panią Bovary” cyzelował przecież przez sześć lat) Po takich obiadkach, Flaubert , przez dwa następne dni pił tylko kawę, a ponieważ po jej wypiciu nieopanowanie, za przeproszeniem, sikał, to święcie wierzył, że właśnie kawa oczyszcza jego organizm po obżarstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re:Humor w Nauce i Sztuce - Onufry dziekuje :-) 12.01.07, 19:15 Onufry dzis baaardzo zajetyk sprawami Bardzo Wysokiej Nauki ;-) Dziekuje Wszystkim milym Paniom : - o_s za wziecie w obrone Onufrego ;-) - ewie i e_d za cenne uzupelnienia !!! Jutro tez bede strasznie zajety sprawami jeszcze Wyzszej Nauki ;-))) Pozdrawiam, O. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re:Humor w Nauce i Sztuce - o kawie 12.01.07, 19:25 „Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju: W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju, Jest do robienia kawy osobna niewiasta, Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku I zna tajne sposoby gotowania trunku, Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu, Zapach moki i gęstość miodowego płynu.” Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz” księga II, wers 495-504 Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re:Humor w Nauce i Sztuce - Szwedzki eksperyment 12.01.07, 19:28 Szwedzki eksperyment Król Gustaw III (1771-1782) postanowił rozstrzygnąć spór o to, który z napojów jest zdrowszy: kawa czy herbata. Do eksperymentu wybrano dwóch braci bliźniaków - więźniów skazanych na śmierć za zbrodnie. Codziennie podawano jednemu dużą porcję kawy, a drugiemu herbaty. Przebieg eksperymentu kontrolowali dwaj profesorowie. Mijały miesiące i lata. Po kolei zmarli dwaj naukowcy, a z ręki zamachowca zginął król. Obaj bracia natomiast dożyli późnej starości ciesząc się dobrym zdrowiem. Ostatecznie jednak Szwedzi wybrali kawę, której spożywają najwięcej ze wszystkich krajów świata. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re:Humor w Nauce i Sztuce - Malowanie w kawie 12.01.07, 20:21 manager.money.pl/i/h/203/10955.jpg W kawiarni na Manhattanie można napić się kawy, na której barman rysuje dowolne obrazki. W Bottega del Vino można zamówić kawę z mlekiem ozdobionym rysunkiem imitującym Mona Lisę Leonarda da Vinci albo własnym portretem. 24-letni barman-rysownik Sammy Lin bez fałszywej skromności przyznaje, że jest w tym naprawdę dobry. Precyzyjnie kieruje ułożeniem mlecznej pianki i kawy w coraz krótszym czasie. Tak doszedł do wprawy, że jest w stanie wykonać do 700 obrazków dziennie. Ktoś mógłby zapytać, jak długo trwała nauka nietypowego rysunku. Otóż, barman pracuje w swoim zawodzie i jednocześnie w tej kawiarni od sześciu lat. To niewiele, biorąc pod uwagę, że Lin, Chińczyk w Ameryce, nigdy wcześniej nie pił kawy. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.01.07, 08:52 Mysl na dzis z serwisu naukowego PAP: Rozsądny człowiek dostosowuje się do świata; nierozsądny próbuje świat dostosować do siebie. Dlatego wszelki postęp zależy od ludzi nierozsądnych. George Bernard Shaw ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.01.07, 11:21 onufry_z_daleka napisał: > Mysl na dzis z serwisu naukowego PAP: > > Rozsądny człowiek dostosowuje się do świata; nierozsądny próbuje świat > dostosować do siebie. Dlatego wszelki postęp zależy od ludzi nierozsądnych. > > George Bernard Shaw > > > ;-))) …którzy są całkowicie zależni od ludzi rozsądnych, bez nich by wyginęli i gdzie wtedy byłby postęp??? 3bezatu ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zdrowy rozsądek 13.01.07, 12:15 Zdrowy rozsądek to rzecz, której każdy potrzebuje, mało kto posiada, a nikt nie wie, że mu brakuje. (Benjamin Franklin) Zdrowy rozsądek jest czymś pośrednim między inteligencją a głupotą. (Voltaire) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zdrowy rozsądek 13.01.07, 13:15 Wikipedia: Rozsądek to termin określający skłonność człowieka do podejmowania decyzji odpowiednio do zaistniałych okoliczności. Termin "zdrowy rozsądek" opisuje wierzenia i założenia, które dla większości ludzi wydają się oczywiste, słuszne i właściwe, oraz niezależne od wiedzy ezoterycznej (wiary, religii). Owe wierzenia i założenia mają źródło w doświadczeniu empirycznym i instynktach. Zdrowy rozsądek należy odróżnić od "mądrości ludowych" w stylu "rosół jest dobry na przeziębienia". Zdrowy rozsądek mówi, żeby nie stąpać po krawędzi wysokiego budynku, oraz ustąpić komuś znacznie silniejszemu i chętnemu do bójki. W przeciwnieństwie do "mądrości ludowych" - przekonania zdroworozsądkowe nie muszą być przekazywane z pokolenia na pokolenie, gdyż naturalnie wywodzą się z instyktów człowieka. Termin okazał się niezwykle niewygodny dla filozofów, sprawiając, że wielu z nich ignorowało go kompletnie. Mimo to jest ciągle poruszanym tematem w epistemologii oraz często wykorzystywanym przez wielu filozofów. W naukach matematyczno-przyrodniczych (w szczególności matematyce i fizyce) zdrowy rozsądek oznacza powoływanie się na wcześniejsze teorie i doświadczenia, jednak jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ wiele teorii opisujących rzeczywistość nie jest zdrowo-rozsądkowe np. teoria względności. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zdrowy rozsądek 13.01.07, 15:27 Wspomniany przy kawowym temacie Awicenna to uosobienie geniuszu i zdrowego rozsądku. Naprawdę nazywał się Abu Ali al-Husajn Ibn Abdallah Ibn Sina, urodził się w 980 r. n.e. znany był też jako Szajch ar-rais (Książę uczonych) To lekarz, który odkrył, bakterie, zaraźliwość chorób, stres, uzdrowicielskie działanie sportu i psychoterapii. To filozof, który twierdził, że świat powstał z materii, która jest odwieczna, który odrzucał bezwartościowe spekulacje, walczył z przesądami („ czy wypijesz napar miętowy z zaklęciami, czy bez, podziała on tak samo”) i pseudonauką – alchemią i astrologią. Jako pierwszy utrzymywał, że niektóre masywy górskie były kiedyś dnami mórz, jako zwolennik empiryzmu wyprzedził Leonarda, Leibniza i resztę. Oczywiście był samotny, jak każdy geniusz i znienawidzony przez ortodoksyjny kler muzułmański. Tylko mądrość i opinia czarownika uchroniły go od okrutnej śmierci . Ciągle zmieniał miejsca pobytu, przywdziewał różne maski, najczęściej ubogiego derwisza. Jako pięciolatek Awicenna czytał uczone księgi, jako dziesięciolatek – znał Koran na pamięć, a w siedemnastym roku życia uleczył emira Buchary, czego nie potrafił żaden lekarz Wschodu. Pozwolono mu za to korzystać do woli z biblioteki Samanidów zawierającej dzieła wszystkich mędrców Azji i Europy. Stwierdził: „przeczytałem je i posiadłem wiedzę każdego autora w jego dziedzinie”. Mimo to , gdy umierał rzekł: „ umieramy i zabieramy ze sobą tylko jedno – świadomość, że nie dowiedzieliśmy się niczego”. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zdrowy rozsądek 13.01.07, 15:36 Wśród osłów osłem bądź i ukryj swe serce. Zapytaj głupca – odpowie, że mądry jest wielce. Ten zaś, co oślich uszu wcale nie posiada, we wszystkim heretykiem jest dla osłów stada. Awicenna Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Awicenna 13.01.07, 16:01 Portrety Awicenny: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b2/Avicenna.jpg m.onet.pl/_m/63b9d326da79174807b40ec9654450af,14,1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Awicenna 13.01.07, 23:18 Udalo mi sie znalezc tylko jedna maksyme Awicenny. Moze nie podpada ona zbytnio pod ten watek, ale trudno odmowic jej madrosci i swoistego piekna: "Miłość określana jest jako dręczące rojenie natury melancholijnej, które rodzi się wskutek ustawicznego rozmyślania o licu, gestach i obyczajach osoby przeciwnej płci. Remedium na to jest połączenie dwojga kochanków węzłem małżeńskim, i choroba minie." (Awicenna) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.01.07, 17:57 Na przekór pogodzie proponuję pooglądać lodowe rzeźby: www.danheller.com/images/Canada/LakeLouise/fish-ice-sculpture-big.jpg www.danheller.com/images/Canada/LakeLouise/sled-ice-sculpture-big.jpg www.fresh99.com/cool-ice-sculptures.htm www.sculpturesinice.com/bride.jpg icechef.com/images/Ice%20Sculptures/10-29-30-03%20Ice%20Carving%20Show% 2015.JPG www.adelphiarestaurant.com/photogallery/images/finishing-touches/ice- sculpture-l.jpg static.flickr.com/17/90554623_e9f19db3ec_b.jpg www.helenabangert.com/Photos%20website/Ice/@%20Vaasa%20ice.jpg www.thornbury.ca/uploadfiles/images/Ice%20Sculpture.jpg www.citynoise.org/upload/8232.jpg www.veselo.info/images/photo/2006/jan/st-petersburg/ice-sculptures/ice-woman.jpg www.jsmoran.com/images/ICE%20SCULPTURE.jpg www.seanius.net/albums/2004-alaska/08070007_alaska_grandbuffet_icesculpture.sized.jpg atworkandbored.com/jokes-inc/fun-pics/ice-sculpture-1-3784.jpeg www.icesculptures.co.uk/images/index/flower_basket.jpg www.snowking.ca/2004%20pics/ice%20sculpture.jpg www.ice-impressions.com/images/weddings/displays/birdvasedisp.jpg www.seasonsevents.com/seasons/Ice%20Sculpture%20004.jpg www.srichinmoycentre.org/gallery/d/44051-2/Ice_sculpture.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Alfred Tarski 14.01.07, 11:33 Dzis urodziny obchodzilby: Alfred Tarski urodził się 14 stycznia 1901 r. w Warszawie. Przeszedł gruntowną edukację – m.in. studiował rosyjski, niemiecki, francuski, grekę i łacinę. W 1918 w dopiero co ponownie otwartym Uniwersytecie Warszawskim zaczął studiować biologię. Tam został dostrzeżony przez Stanisława Leśniewskiego, wybitnego logika, który wówczas kierował na UW katedrą filozofii matematyki. Leśniewski przekonał Teitelbauma, by ten porzucił studia biologiczne na rzecz filozoficznych. W 1924 r. doktoryzował się na podstawie rozprawy O wyrazie pierwotnym logistyki, pisanej pod kierunkiem Leśniewskiego. Habilitował się rok później. W latach 1925-1939 był docentem Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie prowadził wykłady z podstaw matematyki i logiki. Równocześnie uczył w Liceum im. Stefana Żeromskiego w Warszawie. Tuż przed wybuchem wojny Tarski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostał już do końca życia. Oto spis posad, które obejmował podczas pobytu w Stanach: * 1939-1941 – wykładowca na Uniwersytecie Harvarda; * 1940-1941 – profesor wizytujący w Nowym Jorku; * 1941-1942 – członek Institute for Advanced Study w Princeton; * 1942-1945 – wykładowca na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley; * 1946-1983 – profesor na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Był także profesorem wizytującym na uczelniach w Meksyku, Los Angeles, Chile, Londynie i na Sorbonie. Alfred Tarski zajmował się wieloma dziedzinami matematyki – m.in. teorią mnogości, algebrą, metamatematyką, a także logiką i filozofią. Z teoriomnogościowych dokonań Tarskiego najbardziej znany jest tzw. paradoks Banacha-Tarskiego, którego współautorem jest polski matematyk Stefan Banach. Nie jest to właściwie paradoks, lecz paradoksalnie brzmiące twierdzenie, mówiące że (zakładając aksjomat wyboru) kulę można rozłożyć na części, z których złożyć można dwie kule o tej samej średnicy co wyjściowa. Twierdzenie to kazało wielu matematykom ostrożniej podchodzić do aksjomatu wyboru, który wydaje się być na pozór zgodny z intuicją. Prawdopodobnie najważniejszym osiągnięciem Tarskiego była tzw. definicja prawdy. Pojęcie prawdy już od czasów starożytnych przynosiło wiele utrapienia filozofom, a to z powodu paradoksu kłamcy, który wykazywał sprzeczność wszystkich rozsądnych definicji prawdy, jakie proponowali filozofowie. Tarski wyprowadził pojęcie prawdy jako cechę zdań logicznych należącą do języka będącego metajęzykiem wobec języka, w jakim zdania te są wypowiadane. Ten krok uporządkował rozważania semantyczne i pozwolił na rozwój badań nad semantyką, logiką i filozofią matematyki. Tarski zapoczątkował w ten sposób nowy dział matematyki – teorię modeli, który bujnie rozwinął się w połowie XX wieku. Teorię modeli można określić jako próbę ogólnego spojrzenia na całą matematykę. Rozważania Tarskiego na temat prawdy wpłynęły również na wielu filozofów, spośród których wymienić należy Karla Poppera, Willarda Van Orman Quine'a oraz Donalda Davidsona. *** I anegdotka: Oto anegdota o Alfredzie Tarskim, swiatowej slawy matematyku, urodzonym w Warszawie w rodzinie zamoznego kupca, Ignacego Teitelbauma. W wieku 22 lat, Alfred zmienil nazwisko z zydowskiego na polskie. Gdy pozniej zwrocil sie do ojca po pomoc finansowa, ten mu odpowiedzial: - Idz z tym do starego Tarskiego. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal !!! 14.01.07, 13:43 Proponuje nastepne posty poswiecic KARNAWALOWI - oczywiscie "naukowo" i z humorem. Jest on zwiazany z tradycja katolicka; np. w Niemczech odbywany jest hucznie w landach tradycyjnie katolickich jak np. Nadrenia- Westfalia, a nieobecny w landach protestanckich (np. polnoc Niemiec). *** Karnawał - inaczej zapusty, mięsopust - okres zimowych balów, maskarad, pochodów i zabaw. Rozpoczyna się najczęściej w dniu Trzech Króli a kończy w Środę Popielcową. Nazwa pochodzi od włoskiego carnevale, a słowo to zaczerpnięte z łaciny oznaczało pożegnanie mięsa (carnem mięso + vale żegnaj), przed rozpoczynającym się Wielkim Postem. Inna etymologia tej nazwy, każe szukać jej źródeł w (łac. carrus navalis wóz w kształcie okrętu), nazwie wozu który uczestniczył w procesji świątecznej ku czci bogini Izydy a później Dionizosa w Starożytnym Rzymie. Karnawał wywodzi się z kultów płodności i z kultów agrarnych. Od głębokiej przeszłości utrzymywało się przekonanie, że im wyższe będą skoki, tym wyżej będzie rodziło zboże. Między innymi dlatego Karnawał jest tak ściśle związany z tańcami. W wielu krajach europejskich, zwłaszcza na wsiach praktykowano także tańce dookoła ogniska, najczęściej w formie koła. Najbardziej znane karnawały odbywają się obecnie w Rio de Janeiro, w Wenecji oraz na Wyspach Kanaryjskich i w Niemczech. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal !!! 14.01.07, 13:45 Karnawał w Niemczech Centrum niemieckiego karnawału jest północna Nadrenia-Westfalia, gdzie co roku 11.11 o godz. 11.11 rozpoczyna się tzw. piąta pora roku (tak nazywa się karnawał w Kolonii). Przez kolejne miesiące odbywają się posiedzenia karnawałowe, sowicie podlewane alkoholem i intensywne przygotowania stowarzyszeń karnawałowych do karnawałowej parady końcem karnawału. W ostatni czwartek karnawału (Weiberfastnacht) w Nadrenii i Westfalii kobiety uzbrojone w nożyce obcinają mężczyznom krawaty, oprócz tego odbywają się też kobiece szturmy na ratusze. Co roku w Weiberfastnacht, punktualnie o godzinie 11.11 kilkadziesiąt tysięcy przebranych w barwne kostiumy kobiet wdziera się do ratuszy w Düsseldorfie, Bonn, Kolonii, Moguncji i innych niemieckich miastach, by obciąć krawaty urzędnikom i otrzymać symboliczny klucz do bram miasta, przejmując na ten dzień symbolicznie władzę. W ostatni poniedziałek (Rosenmontag) odbywają się duże karnawałowe parady, z muzyką, wozami pełnymi przebierańców zrzeszonych w towarzystwach karnawałowych, rzucających słodycze w tłum. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawał staropolski 14.01.07, 14:28 Karnawał staropolski był czasem różnych uciech: polowań, poczęstunków, tańców i swawoli. Zgodnie z duchem i temperamentem narodowym bawili się wszyscy, każdy na miarę swoich możliwości. Jedli, pili i tańczyli. Poświęcony temu tematowi jest “Kiermasz wieśniacki”, zbiorek sowizdrzalski z pocz. XVII w.: “Mięsopusty, zapusty, Nie chcą państwo kapusty, Wolą sarny, jelenie I żubrowe pieczenie. Mięsopusty, zapusty, Nie chcą panie kapusty, Pięknie za stołem siędą, Kuropatwy jeść będą, A kuropatwy zjadłszy, Do taneczka powstawszy, Po tańcu z małmazyją I tak sobie popiją.” Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawał staropolski 14.01.07, 15:03 W rezydencjach magnatów spędzano czas na wystawnych ucztach i balach. Już w XVI w. stały się modne w Polsce kostiumowe bale zwane redutami. Proszone bale miejskie i wiejskie w wyższych stanach bywały też swego rodzaju giełdą małżeńską dla dobrze urodzonych panien. Skromniejsze wieczorki taneczne, zabawy i bale urządzali w miastach, w zapusty, dla swej młodzieży kupcy i rzemieślnicy. Weselono się na nich, popijano, raczono się różnymi przysmakami i przede wszystkim aż do rana tańczono, tak, iż zgodnie ze słowami krakowskiej przyśpiewki: »Szły wiechcie z butów i drzazgi z podłogi«. I na wsi w tym czasie było wesoło, suto i gwarno. Ludowe zapusty, pełne życia, wyróżniały się rozmachem, wigorem i wesołością. Bawiono się nieustannie. Finałem karnawałowego szaleństwa był jego ostatni tydzień: od Tłustego Czwartku zaczynając na tzw. “kusym wtorku” kończąc. Tydzień ten, a zwłaszcza ostatnie trzy dni skupiały w sobie najwięcej najważniejszych i najciekawszych zwyczajów i obrzędów. Stefan Żeromski tak opisuje czas karnawałowych uciech: “(…) izba zdało się trzeszczała w swych węgłach. Wrzawa uciechy kipiała w niej jak spieniona woda. Zdrowie, młodość i kipiące życie przemieniały ten taniec w wylew radości. Bawiono się z pełnego serca, hulano z potrzeby dusznej, tańczono w całym znaczeniu tego wyrazu, do upadłego”. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawał staropolski 14.01.07, 16:18 Według Encyklopedii Staropolskiej Zygmunta Glogera, poseł Sulejmana Wspaniałego (ok. 1495-1566) po powrocie z Polski relacjonował w Stambule, iż „w pewnej porze roku chrześcijanie dostają wariacyj i dopiero jakiś proch sypany im potem w kościołach na głowy leczy takowe”. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawał staropolski 14.01.07, 17:39 Na polskiej wsi w okresie karnawału (zapustu) chodzili tzw. zapustnicy, przypominający kolędników. Poprzebierani za różne postacie chodzili od domu do domu, zbierając datki (były to jajka, mięso, ciasto i wódka). Postacie to najczęściej Żyd, Żydówka, Cygan i Cyganka, niedźwiedź, diabły, śmierć. Największą sympatią darzono niedźwiedzia, gdyż to on tańcem z gospodarzami, podskokami i tarzaniem się po podłodze miał zapewnić pomyślność. Niedźwiedzia grał mężczyzna przebrany w odwrócony na lewą stronę kożuch lub grochowiny. Wszędzie wśród zapustników pojawiają się diabły, które nic nie mówią, za to robią dużo hałasu za pomocą różnych instrumentów muzycznych. Zapustników przyjmowano bardzo chętnie, gdyż wierzono, że ich wizyta przyniesie zdrowie i urodzaj. Przyśpiewki zapustników na Podlasiu (byli to kawalerowie przebrani za Cyganów, Cyganki, konia i niedźwiedzia): "Hulaj, hulaj koniku, po zielonym gaiku! Gdzie nasz konik pochodzi tam się żytko zrodzi." Skąpi gospodarze mogli się spodziewać gróźb: "A jak mi nie dacie, to mnie nie poznacie, wszystkie garki porozbijam, co na półce macie!" "Przyszli my tu po zapuście, ale nos tu nie opuście, docie czy nie docie, bo wom wszystkie kury wyzdychają w tej chacie!" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Kolonii 14.01.07, 17:21 Kilka zdjec z parady karnawalowej z Kolonii: www.horizonsunlimited.com/community/koln/images/tuj.jpg dzt-top50.dx-work.com/images/itempics/pics/pic_21680_1_m.jpg www.stadt-koeln.de/imperia/md/images/festetradi/karneval/3_140x219.jpg www.dw-world.de/image/0,,321524_4,00.jpg www.worldphotoblog.com/images/20060630193108_15.jpg ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Wenecji 14.01.07, 18:37 Wenecja - karnawał masek Maski są w Wenecji wszędzie: na straganach, specjalnych wystawach, a przede wszystkim – wieńczą kostiumy poprzebieranych wenecjan i turystów, którzy setkami paradują po weneckich placach i ulicach, a także na każdej karnawałowej imprezie. Karnawał zaczyna się i kończy na Placu Świętego Marka. Tam też jest zazwyczaj główna scena karnawału, tam odbywa się końcowa parada i szalony bal, choć bale przez cały karnawał odbywają się praktycznie na każdym placu miasta. Wszystkie oczywiście są maskowe… Dziś najczęściej wenecjanie zakładają maski i kostiumy skopiowane z postaci komedii dell’arte – ulicznego teatru, opowiadającego o perypetiach Arlekina, Pierrota, Pulchinella i innych. U weneckich rzemieślników można nawet zamówić sobie maskę robioną „na miarę” do twarzy, ale raczej nie tuż przed karnawałem, bo wtedy mają mnóstwo pracy. Chętnie natomiast przygotują ją - latem – choć to dość kosztowna przyjemność. Karnawał w Wenecji świętują nawet…gondole, udekorowane specjalnie z tej okazji, oczywiście również – choć nie tylko – maskami. Niezwykle malowniczym widowiskiem jest parada takich gondoli po Canale Grande. bi.gazeta.pl/im/4/3818/z3818274N.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Wenecji 14.01.07, 19:04 W tym roku karnawał w Wenecji jest obchodzony od 9 do 20 lutego. Typowy wenecki strój to bautta (kaptur), tabarro (czarny płaszcz), koronkowa peleryna, trójgraniasty kapelusz i biała maska. Tradycyjne maski weneckie robione były z paper mache lub skóry i były monochromatyczne, skromne. www.fpm.com.pl/pre/www/max/10000_19999/FPM-WB-13085.jpg www.artandframingsolutions.com/images/Masks/venetiancloseup.jpg www.veniceshop.it/immagini/maskere/masker.jpg www2.arnes.si/~ssdjjude/mask_3.jpg www.infotravelromania.ro/foto/italia/carnavalvenetia.jpg www.infotravelromania.ro/foto/italia/carnavalvenetia_februarie2006.jpg www.digart.pl/data/img/79/26/miniaturki400/336372.jpg i12.photobucket.com/albums/a221/jaco1/carnevale/P1050765i.jpg www.wspolnota-polska.org.pl/img/mim.jpg gfx.download-by.net/screen/4/4509-happy-note-venetian-masks.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Wenecji 14.01.07, 19:16 Zdjęcia z karnawału w Wenecji: www.fpm.com.pl/buss/index.asp?light=&search=Karnawał_Wenecki Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal we Wloszech I 14.01.07, 20:17 We Włoszech karnawał świętuje się na ulicach i placach. U nas najbardziej znany jest ten wenecki, ale tak naprawdę... Niemal w każdym mieście jest inny. Zaczyna się też różnie: 26 grudnia, w Nowy Rok, w święto Trzech Króli albo Matki Boskiej Gromnicznej. Kończy - między tłustym czwartkiem a ostatkami. Wszędzie jest spontaniczny, euforyczny i - tradycyjnie - przebrany, ośmiesza mieszkańców poszczególnych regionów. Wenecki Arlekin w kolorowe romby to głupkowaty, ale cwany sługa, a Pantalon - kochliwy i skąpy kupiec. Neapolitański Poliszynel, z garbem i zakrzywionym nosem, nosi czarną maskę. Boloński Balanzone to przemądrzały i gadatliwy doktor. Słodycze karnawału to chiacchiere, czyli ploteczki, znane też pod innymi nazwami, zależnie od regionu i użytego likieru. Viareggio raz na wozie... Za stolicę karnawału we Włoszech uchodzi Viareggio. Znak rozpoznawczy - carri, czyli wozy. Suną ulicami miasta, przewożąc potężne kukły z papieru, które carristi przygotowują przez cały rok. Nie ma polityka, przedstawiciela kultury czy show-biznesu, który nie zostałby przynajmniej raz pasażerem-bohaterem jednego z wozów. W ubiegłym roku zasiedli na nich m.in. Silvio Berlusconi, Dario Fo, Roberto Benigni, Nanni Moretti i George W. Bush. Podczas defilady postaci ożywają: poruszają rękami, wywracają oczami, otwierają usta. Na wozach jadą też dzieci i młodzież, rzucając w stronę widzów konfetti i serpentyny. Wszystko zaczęło się w roku 1873, kiedy kilku notabli wpadło na pomysł, by w niedzielę parada wozów ozdobionych kwiatami przetoczyła się w tę i z powrotem przez via Regia, główną ulicę miasta. Na tę okoliczność niezadowoleni z wysokich podatków mieszkańcy przygotowali maskaradę ośmieszającą poborcę podatkowego. Defilada tak się spodobała zarówno możnym, jak i prostemu ludowi, że włączono ją do kalendarza na stałe. Dziś w internecie można znaleźć ogłoszenia carristi reklamujących swoje kukły. We własnym mieście nie pokażą ich przecież po raz drugi, ale w innym... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal we Wloszech II 14.01.07, 20:19 Fano Pupo kończy na stosie W tym mieście nad Adriatykiem, niedaleko Urbino karnawał narodził się (jeśli wierzyć legendzie) w XIV w. Pierwsze zapisy pochodzą z 1347 r. Okazją było pojednanie dwóch głównych rodów - Del Cassero i Da Carignano. Wiadomo też, że w 1450 r. odbyły się tu wyścigi z udziałem koni i osłów; zwycięzca świętował sukces, rzucając w stronę widzów wafle na miodzie. Podobno w karnawale mieszkańcy obrzucali się flakami. Dziś z wozów w Fano spadają na tłumy kwintale słodyczy. W epoce napoleońskiej pojawił się dodatkowy element: Pupo (zwany też Vulonem) - kukła ośmieszająca francuskich żołnierzy, którzy wymuszali na ludności wysokie podatki. W tym roku Pupo po raz kolejny zakończy żywot na stosie, zapewniając w ten sposób mieszkańcom pomyślność w Nowym Roku. Parada przebierańców kończy się tzw. Luminarią, świętem kolorów i świateł tworzących na odcinku dwóch kilometrów bajeczną grę cieni. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal we Wloszech III 14.01.07, 20:23 Ivrea bitwa na pomarańcze Wyjątkowo plebejski charakter ma karnawał w piemonckiej Ivrei. Kiedy w XII w. Fryderyk Rudobrody wprowadził na tutejszy urząd niejakiego Raineriego, w mieście zapanowały nadużycia i przemoc. W roku 1194 lud zbuntował się i zniszczył zamek despoty. Podobny los spotkał 72 lata później innego ciemiężyciela Guglielma z Monferato. W ludowej tradycji Raineri i Guglielmo zlali się w jedną postać: tyrana żądającego prawa pierwszej nocy od świeżo zaślubionych obywatelek miasta. Jedną z nich była według legendy piękna młynarka Violetta. Zaproszona na pokoje nie tylko nie uległa złemu panu, ale odcięła mu sztyletem głowę, po czym z dumą zademonstrowała ją uciskanym obywatelom. Zdarzenie to miało zapoczątkować rebelię, która doprowadziła do zburzenia zamku. Dziś symbolizuje ją organizowana w karnawale wielka bitwa na pomarańcze. Zaczęło się rzucaniem owocami z balkonów w przygodnych przechodniów. Początkowo lokalne władze tępiły ten oryginalny zwyczaj. Po II wojnie światowej pomarańczowe igraszki zamieniły się w regularne walki między pieszymi a zaprzęgami konnymi. Dziś na placach mierzą swoje siły dwie drużyny - piesi "pomarańczarze" symbolizują wyzwolony lud, zawodnicy w zaprzęgach - gwardię tyrana. W ruch idzie 360 ton soczystej amunicji. Drużyna piechurów składa się z setek osób. W zabawie mogą wziąć udział wszyscy, wystarczy wpisać się na listę. W ostatnich latach zgłasza się coraz więcej zamiejscowych. Karnawał w Ivrei rozpoczyna się w święto Trzech Króli. Uroczysty pochód otwierają giermkowie, powiewając sztandarami historycznych dzielnic. Rozbrzmiewają piszczałki i bębny. Miejscowym daniem karnawałowym jest fasola ze słoniną. Gotowaną w wielkich kotłach rozdaje się gratis. Tradycja sięga średniowiecza, kiedy racje fasolowe przydzielane były najbiedniejszym przez bractwa zakonne. Co do dzielnej młynarki Violetty - niektórzy są przekonani, że do dziś obserwuje obchody wmieszana w barwny tłum. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal we Wloszech IV 14.01.07, 20:27 Putignano pogrzeb króla Apulijski karnawał, jeden z najstarszych (odnotowany w 1394 r.), a na pewno najdłuższy na świecie, zaczyna się 26 grudnia. Są wozy i kukły, ale i ndonaro (w dialekcie słowo opisujące ruch huśtawki) - hałaśliwy orszak mieszkańców przebranych za wieśniaków i wojowników, który przemierza ulice, śpiewając i grając na zaimprowizowanych instrumentach. Obchody rozpoczyna przegląd humoru i satyry inspirowany postaciami i wydarzeniami z życia miasta. W poniedziałek przed ostatkami następuje ostatnie namaszczenie karnawału - rytuał wzorowany na liturgicznym, z księdzem i ministrantami. Nazajutrz odbywa się pogrzeb Króla Karnawału. Za trumną podąża zapłakana żona, opowiadając o jego cnotach, a towarzyszące jej płaczki intonują przyprawiające o dreszcze śpiewy. Pod koniec procesji trumna zostaje podpalona. Tradycyjnym miejscowym strojem jest farinella, przypominająca karcianego jokera: kolorowe łaty i dzwoneczki na czapce, czubkach butów i kołnierzu. Łaty są zielone i białe, jak barwy miasta. Nazwa przebrania pochodzi od dawnego dania biedoty na bazie ciecierzycy i opiekanego zboża. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal we Wloszech V 14.01.07, 20:33 Konczymy ten przeglad na Wenecji, o ktorej juz pisaly 3ba i o_s. Karnawal Wenecki wart jest powtorki ;-) Wenecja biała gołębica sypie konfetti Lagunowy krajobraz, niepowtarzalne piękno patrycjuszowskich domów, uliczek, placyków, zapewniają jedyną w swoim rodzaju dekorację. Na bal w jednym z przywróconych do życia podupadających pałaców płynie się gondolą. Wszystkie drogi prowadzą na plac św. Marka. To na jego widok Petrarka wykrzyknął: "Nie wiem, czy istnieje na świecie coś równie pięknego!". Dzięki znakomitej akustyce plac spełnia funkcję i sceny, i widowni. W czasach republiki w karnawale odbywały się tu walki zapaśnicze i bokserskie, koncerty i bankiety, wystawiano komedie. Produkowali się astrologowie, wędrowni pieśniarze, szarlatani. Do karnawałowego folkloru należały nawet egzekucje. W tłusty czwartek do zabawy przyłączał się doża. Mogły w niej uczestniczyć nawet zakonnice, musiały tylko zasłonić twarz. Karnawał pozwalał łamać wszelkie reguły, więc wenecjanie przeżywali ten okres bardzo intensywnie. Spektakle i muzyka wypełniały dnie i noce, wszystkie placyki brał we władanie świętujący tłum. Tańczyło się wszędzie, również na dziedzińcach klasztornych. Typowy strój wenecki to bautta (jedwabny kaptur) i koronkowa peleryna. Do tego tabarro (czarny, obszerny płaszcz), trójgraniasty kapelusz i biała maska, niemal całkowicie zasłaniająca twarz. Pozwalała na anonimowość, na odrobinę szaleństwa w dostojnym świecie średniowiecza i renesansu. Można w niej było wejść do salonu, kancelarii, pałacu, kasyna, na bal. Działała jak czapka niewidka. Na czas karnawału Wenecja stawała się centrum Europy. Dziś też ściąga on tysiące osób. Tradycję przywdziewania masek przywrócono w 1980 r. Kiedyś ich wykonanie powierzano największym artystom, obecnie produkcja osiągnęła rozmiary przemysłowe. Przebierają się wszyscy - wenecjanie i cudzoziemcy. Wielu decyduje się na specjalny makijaż za parę euro, tak barwny i wzorzysty, że może zastąpić maskę. Na ulicy spotkać można nawet przebranego czworonoga. Punktem kulminacyjnym jest tłusty czwartek. Kiedyś obchodzono go wyjątkowo uroczyście na pamiątkę zwycięstwa nad Ulrykiem zmuszonym do składania corocznej daniny z byka i 12 wieprzy (miały symbolizować patriarchę i jego kanoników). Dziś właściciele restauracji wytaczają na wąskie uliczki beczki z młodym winem. Tegoroczne hulanki będą trwały dłużej niż zwykle - od 6 do 24 stycznia. Jednym z symbolicznych wydarzeń weneckiego karnawału jest lot gołębicy. W czasach Serenissimy wysportowany śmiałek wspinał się po linie na szczyt dzwonnicy, po czym schodził do głównego balkonu pałacowego, by złożyć hołd doży, obdarowując go bukietem kwiatów i pochwalnymi strofami. Przedstawienie nazywano lotem anioła lub Turka (po raz pierwszy jego bohaterem był akrobata turecki). Z czasem człowieka zastąpił mechaniczny ptak. W pierwszą niedzielę karnawału, w południe, po linie między dzwonnicą a Pałacem Dożów spływa biała gołębica, z której sypie się deszcz konfetti. Ostatnie godziny wolności, czyli ostatki, to Święto Szaleńców. Płonie kukła, nad głowami tańczących wirują serpentyny. Spod mostu, znad kanału wyłaniają się tajemnicze postaci w pelerynach, kapturach, trójrogach. W przedwieczornej mgle, w malowniczych zaułkach, można odnieść wrażenie, że oto świat cofnął się o kilkaset lat. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Wenecji 14.01.07, 21:06 Zdjęcia z karnawału w Wenecji: image48.webshots.com/48/5/39/99/316053999zQzXyE_ph.jpg image24.webshots.com/24/5/39/68/316053968JCxkaV_ph.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Wenecji 14.01.07, 21:11 obrobka_skrawaniem napisała: > Zdjęcia z karnawału w Wenecji: > > image48.webshots.com/48/5/39/99/316053999zQzXyE_ph.jpg > image24.webshots.com/24/5/39/68/316053968JCxkaV_ph.jpg Jeśli link nie działa, należy skopiować powyższy adres po Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal w Kolonii 14.01.07, 20:56 Zdjęcia z karnawału w Kolonii: www.giselmut.de/Ne_koelsche_Jung2.jpg i.goruma.de/S_K_Jecken_k.jpg www.heise.de/tp/r4/artikel/19/19391/19391_3.jpg www.kvb-koeln.de/newsfiles/20060220160334_Karneval06.jpg gallery.markoer.org/d/4161-2/26022006216_G.jpg picture.heidi-klum.de/img/karneval_bgl.jpg www.altstaedter.de/start.jpg skocz.pl/cyif www.marcelwuest.com/pics/image/06_karneval_2001_der_258583.jpg www.bananensprayer.de/media/pix/Karneval00.jpg www.se.com.pl/_gAllery/55/92/55929.jpg www.flyyy.com/flyweb/cards/28281512.jpg www.trekearth.com/gallery/Europe/Germany/photo324870.htm Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w NiSz: Karnawał na Wyspach Kanaryjskich 14.01.07, 19:49 Wyspy Kanaryjskie – karnawał z… pogrzebem Podczas karnawału wszystkie wyspy opanowuje roztańczony kolorowy tłum, który na pląsy i harce równe tym z Rio de Janeiro anektuje wszystkie ulice i place. Ciekawostką są towarzyszące tancerzom bardzo kolorowe i ciekawie przyozdobione… karoce. Najbardziej huczne obchody odbywają się w Santa Cruz i Puerto de la Cruz na Teneryfie oraz w Las Palmas na Gran Canarii, a wziąć w nich udział może każdy, najlepiej fantazyjnie przebrany. Jednak najciekawszym elementem kanaryjskiego karnawału jest… pogrzeb sardynki, który odbywa się już w Środę Popielcową. Uroczysty i bardzo kolorowy kondukt pogrzebowy przenosi drewnianą sardynkę imponujących rozmiarów na brzeg morza. Wszyscy szlochają i załamują ręce z żalu za zmarłą, a później palą ją na wielkim stosie. Jest to organizowane na znak końca okresu karnawałowego obżarstwa. Pogrzeb sardynki wiąże się ponoć z tym, że dawniej podczas całego Wielkiego Postu nie spożywano mięsa. Jedzono za to bardzo dużo ryb. "Żałobnicy" "litują się" więc nad ich losem. Całość wieńczy pokaz naprawdę imponujących sztucznych ogni i zabawa w rytmie flamenco. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re:Humor w NiSz: Karnawał na Wyspach Kanaryjskich 16.01.07, 19:03 Zdjęcia z karnawału na Wyspach Kanaryjskich: www.abc-tenerife.com/abcfiles/carnival.jpg www.palomabeach.com/new-images/carnival/RA_3-Tenerife-carnival.jpg www.cachet-travel.co.uk/images/tene2006/intro11.jpg skocz.pl/czfi skocz.pl/czfj Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal !!! 15.01.07, 14:46 Zdjęcia z karnawału w Nicei: photos.minman.com/europe2001/0121_nice/nice_carnival/ www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_8.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_2.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_4.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_6.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_9.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_10.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn2003/carn2003_11.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn1999/oies1.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn1999/char6.jpg www.alpix.com/nice/pictures/carn1999/grstet1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal w Rio 14.01.07, 22:05 Barwny carnaval w Rio jest najsłynniejszą imprezą rozrywkową na świecie. Wywiera ogromne wrażenie na ściągających masowo co roku do miasta bogatych cudzoziemcach, pragnących zatopić się w barwnej zabawie, we mgle alkoholowego zamroczenia, marzących o spaleniu ciała na ciemny brąz i niezapomnianych przeżyciach. Oficjalnie karnawał trwa od piątku do wtorku, bezpośrednio przed rozpoczęciem się Wielkiego Postu, ale hulanki zaczynają się dużo wcześniej. Tydzień przed otwarciem rozpoczynają się conocne bale, które ciągną się przez cały okres karnawału. Tańszą, aczkolwiek nie mniej szaloną przygodę może stanowić udział w tanecznych korowodach na świeżym powietrzu, prowadzonych przez amatorskie zespoły taneczne zwane bandas. Roztańczone tłumy podążają w godzinach popołudniowych i wieczornych ulicami miasta podczas karnawału i w tygodniach go poprzedzających. Przez cały rok najlepsze szkoły samby starannie przygotowują się do występów, by przeżyć godzinę chwały podczas najbardziej spektakularnego wydarzenia karnawału – parady na sambódromo (obudowana trybunami Rua Marques do Sapuçai, w pobliżu m Praça Onze, na zachód od Centro). To właśnie tutaj ociekający potem, zapamiętali w szaleńczym tańcu Brazylijczycy, niepomni ogłuszającego hałasu i potwornego zamieszania tworzą najbarwniejsze artystyczne widowisko świata. Każda ze szkół samby dysponuje wymyślnymi i pełnymi ozdób jeżdżącymi platformami tanecznymi, setkami bębniarzy, tysiącami śpiewających i tańczących fanów odzianych w karnawałowe stroje, które mogą być zarówno niesłychanie bogate (np. półtorametrowej wysokości przybrania głowy), jak i nieprzyzwoicie skąpe, ograniczające się jedynie do ozdobionych górskimi kryształami damskich stringów. Szczyt szaleństwa przypada na niedzielę i poniedziałek (10 i 11 lutego 2002 r.; 2 i 3 lutego 2003 r.; 22 i 23 lutego 2004 r.), kiedy 14 najlepszych szkół samby z Rio czyni cuda. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Karnawal w Brazylii !!! 15.01.07, 16:47 Karnawal w Brazylii to nie tylko ten w Rio: Karnawał w Brazylii to zabawa, która ma datę ruchomą związaną z kalendarzem katolickim. Przypada przed Wielkim Postem i kończy się na Środzie Popielcowej, a tradycyjnie trwa cztery dni. W całym kraju Karnawał faktycznie zaczyna się od piątku i kończy w Środę Popielcową rano. W niektórych miastach Brazylii karnawał przedłuża się aż do końca następnego tygodnia. W ciągu karnawałowego tygodnia większość biur i firm nie pracuję lub pracują na “wolnych obrotach.” Tak jak w okresie świątecznym między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Momentem szczytowym karnawału w Rio de Janeiro jest nocny pokaz “szkół samby” w dwóch etapach, pierwszy zaczynający się popołudniu w poniedziałek i drugi we wtorek, na Passarela do Samba (Wybieg Samby), znanym jako Sambódromo. Pokaz szkół zwycięskich ma miejsce w sobotę po Karnawale. Daty pokazów szkół samby w poniedziałki i wtorki karnawału brazylijskiego: w roku 2007: 18/19 lutego. Najslynniejsze szkoly samby: * Beija-Flor * Mangueira * Grande Rio * Imperatriz Leopoldinense * Mocidade Independente de Padre Miguel * Viradouro * Salgueiro * Portela * Unidos da Tijuca * Caprichosos de Pilares * Porto da Pedra * Império Serrano * Tradição * São Clemente Karnawał brazylijski jest obchodzony nie tylko w Rio de Janeiro. Wielkie karnawały możemy oglądać w Salvadorze (stolica stanu Bahia), Recife i Olinda (stolica i obszar stolicy stanu Pernambuco) Strony internetowe o karnawale w Brazylii: Salvador: www.centraldocarnaval.com.br (P) Recife: www.recife.pe.gov.br/carnaval (P) Olinda: www.olinda.com.br Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w ...: Zofia Kowalewska 15.01.07, 10:41 Dzis urodziny obchodzilaby wybitna matematyczka: Zofia Wasiliewna Kowalewska (Софья Васильевна Ковалевская) (15 stycznia 1850 r. w Moskwie, zm. 10 lutego 1891 w Sztokholmie) – matematyczka rosyjska. *** PANNA I MATEMATYKA Niedawno minęła 154. rocznica urodzin wybitnej matematyczki Zofii Kowalewskiej z domu Korwin-Krukowskiej. Jest ona zaliczana, jako jedyna kobieta, do setki najwybitniejszych matematyków kilku ostatnich wieków. Urodziła się 15.stycznia 1850 roku w Moskwie, jako druga z kolei córka generała Wasilija Korwin-Krukowskiego. Od wczesnych lat wykazywała duże uzdolnienia matematyczne, ale jako kobieta w carskiej Rosji, nie mogła liczyć na więcej niż zwyczajowe, domowe wykształcenie, jakie w tamtych czasach otrzymywały panny z tzw. dobrych domów. Ojciec, konserwatywny i despotyczny, również nie ułatwiał jej drogi do wiedzy. Kowalewska, wobec niemożności zapisania się na uniwersytet w Petersburgu, od 1866 roku pobierała prywatne lekcje matematyki wyższej u znanego petersburskiego pedagoga A. Stranolubskiego. Jesienią 1868 roku udało się jej wysłuchać cyklu wykładów z anatomii B. Grubera w wojskowej akademii medycznej. I to było wszystko, na co pannie Krukowskiej pozwolono. W tym czasie Zofia poznała Władimira O.Kowalewskiego, który, aby uniezależnić ją od ojca i dać swobodę, zaproponował jej małżeństwo "na papierze", na co panna chętnie przystała i po załatwieniu ślubnych formalności, już jako pani Kowalewska, wyjechała na nauki do Niemiec. Tam wstąpiła na uniwersytet w Heidelbergu, aby słuchać wykładów z matematyki i fizyki. Po dwóch latach studiów przeniosła się do Berlina, ale tamtejszy uniwersytet nie przyjmował kobiet. Niemniej los się uśmiechnął do niedoszłej studentki-swoim matematycznym talentem zwróciła na siebie uwagę wybitnego berlińskiego matematyka Weierstrassa. Ten, zachwycony zdolnościami Kowalewskiej, zaproponował jej prywatne darmowe lekcje. W tym czasie Kowalewska napisała trzy prace z matematyki, z których każda- zdaniem Weierstrassa- była wystarczająca do otrzymania doktoratu.Za prace te młodziutka matematyczka otrzymała od uniwersytetu w Getyndze tytuł doktora filozofii z odznaczeniem. Wyniki jednej z tych prac uwzględniane są obecnie w podręcznikach analizy matematycznej pod nazwą twierdzenia Cauchy'ego-Kowalewskiej. Po powrocie Zofii do Rosji małżeństwo zostało jednak "skonsumowane" , Kowalewskim urodziła się córka i Zofia oddała się spokojnemu życiu rodzinnemu. Nie trwało to długo- w 1883r. Władimir Kowalewski, znany już wówczas paleontolog, zmarł i Kowalewska została sama z córką bez środków do życia. Z pomocą przyszli wybitni matematycy- Weierstrass zaproponował Kowalewskiej i jej córce dożywotnią gościnę ,w charakterze przybranej siostry, pod jego dachem, szwedzki matematyk Mittag-Leffer natomiast wystarał się dla niej o katedrę matematyki na uniwersytecie w Sztokholmie. Kowalewska przyjęła drugą propozycję i wyjechała do Szwecji. Była to decyzja bardzo odważna, bowiem większość profesorów ( oraz ich żon!) była oburzona powierzeniem kobiecie katedry matematyki. Nieprzyjazne nastroje wobec jej osoby podsycała prasa, a znany szwedzki mizogin, August Strindberg, "wyróżnił" ją swoimi niewybrednymi, wielokrotnymi atakami nienawiści. Pomimo to znalazła Kowalewska w Szwecji grono bliskich przyjaciół wśród wybitnych uczonych i artystów i po upływie roku otrzymała nominację na profesora. W Szwecji napisała swoją podstawową pracę naukową "O zagadnieniu obrotu ciała sztywnego wokół nieruchomego punktu". Praca ta uzyskała pierwszą nagrodę w konkursie dotyczącym tego zagadnienia a og`1oszonym przez Akademię nauk w Paryżu. Niedługo potem Kowalewska otrzymała nagrodę za dorobek naukowy od Szwedzkiej Akademii Nauk, a w roku 1889 została członkinią Petrsburskiej Akademii Nauk. Zofia Kowalewska zajmowała się również twórczością literacką- pisała dramaty oraz wnikliwe, świadczące o dużej erudycji i wrażliwości eseje krytyczno-literackie. Zmarła w Sztokholmie 10.lutego 1891 roku - jej schorowane serce nie wytrzymało zapalenia płuc, którego się nabawiła wskutek przeziębienia. Wybitna matematyczka, pisarka, publicystka, w końcu- feministka, która mogła zaistnieć nie tylko dzięki dużemu talentowi, pracowitości, odwadze i uporowi, ale również dzięki paru niepospolitym mężczyznom-feministom. *** Byla to przy tym piekna kobieta: www.tollmien.com/sofja.html Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w ...: Zofia Kowalewska 15.01.07, 13:01 3 cytaty Kowalewskiej: * Niestety, bylam kiepska w tabliczce mnozenia. * Powiedz to co wiesz, zrob to co musisz zrobic, a wyjdzie to co ma wyjsc. * Nie mozna byc matematykiem, nie majac duszy poety. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.01.07, 16:29 Choć uprawiał różne dziedziny sztuki, znany jest głównie z portretów dzieci. Proszę podać imię i nazwisko tego artysty. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Stanisław Wyspiański 15.01.07, 16:48 onufry_z_daleka napisał: > Wyspianski Tak. Stanisław Wyspiański - dziś by obchodził urodziny (jak to lubi pisać Onufry). Biogram oraz kalendarium życia i twórczości artysty: www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_wyspianski_stanislaw Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS - Stanisław Wyspiański - anegdoty 15.01.07, 16:54 Tekst kartki, jaka wisiała na drzwiach Wyspiańskiego, kiedy mieszkał z rodziną przy ul. Krowoderskiej 79 w Krakowie: „Tu mieszka Stanisław Wyspiański i prosi, aby go nie odwiedzać.” ***** Stanisław Wyspiański lubił przyjmować gości, którzy palili dużo papierosów. Denerwowało to jego żonę, Teofilę i w domu nigdy nie było popielniczek. Kiedyś Wyspiański przyniósł więc gościom jako popielniczkę... dziecięcy bucik. Prawdopodobnie należący do "śpiącego Stasia". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiS - Stanisław Wyspiański - portrety dzieci 15.01.07, 17:14 Portrety dzieci autorstwa Stanisława Wyspiańskiego (głównie pastele): www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Dziewczynka_z_wazonem.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Portret_dziewczynki_2.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Helenka.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Portret_dziecka.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Glowka_Helenki.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Glowka_dziewczynki_2.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Dziewczynka.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Dziewczynka_w_kapeluszu.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Studium_dziewczynki_2.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Glowa_dziewczynki.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Dziewczynka_2.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Chlopiec_z_kwiatem.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Dwie_dziewczynki.jpg www.dzierzoniow.art.pl/wielcy/wyspianski/w12.jpg www.fantasyworld.pl/malarze/wyspianski/22.jpg www.kwiatek.krakow.pl/wyspianski/images/p_ep1902.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiS - Stanisław Wyspiański - malarstwo 18.01.07, 20:53 Obrazy Stanisława Wyspiańskiego: www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Index.htm Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiS - Stanisław Wyspiański - anegdoty 15.01.07, 17:50 Do Stanisława Wyspiańskiego przyjechał bogaty bankier z prośbą, by ten namalował jego portret. Artysta obejrzał bankiera i powiedział: - Nie widzę powodu. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiS - Stanisław Wyspiański - anegdoty 15.01.07, 18:55 Gdy do Stanisława Wyspiańskiego zwrócono się z prośba o zaprojektowanie mebli do sali odczytowej w krakowskim Domu Lekarskim, wymyslił fotele z wysokimi i niewygodnymi poręczami. Zapytany dlazcego właśnie takie poręcze zaprojektował, odpowiedział: - Ludzie na odczytach przeważnie drzemią, a w tej sali bedą tylko wykłady i odczyty, nie będę im więc ułatwiał drzemki. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiS - Stanisław Wyspiański - wierszyk 15.01.07, 21:00 Oto dosc smieszny (jak na Wyspianskiego) wierszyk a propos ostatniego postu: Wyuczono papugę wyrazów o sztuce, przyznać trzeba, że łatwość miała w tej nauce; więc gdy wyraz "secessja" wymawiać pojęła, witała tym wyrazem wszystkie nowe dzieła. Więc styl mój krzeseł z lekarskiego domu nazwała "secessyjny" - płynnie i bez sromu. Czekać trzeba cierpliwie, aż po pewnym czasie nowy frazes papudze w pamięć wbić znów da się. Jakkolwiek rzecz ta kształtu Sztuki nie odmieni, frazes jednak wystarczy, by MYŚL diabli wzięni. St. Wyspiański dnia 2-ego marca 1905 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiS - Boy o Wyspiańskim ;-))) 15.01.07, 21:56 Nieco dluzszy tekst, dla tych co lubia czytac. Jest to tekst Boy'a o Wyspianskim jako projektancie mebli. POEMAT O MEBLACH W owym tak pamiętnym w życiu Krakowa momencie na przełomie zeszłego i obecnego stulecia, nie było działu życia – nawet praktycznego – którego by nie musnęła skrzydłem swoim Sztuka. A że Kraków był wówczas „miastem Wyspiańskiego”, nie dziw, że wszędzie spotykamy rękę tego niezwykłego artysty. Powiem tu więc kilka słów o „meblarstwie” Wyspiańskiego, jako kilkuletni lokator jedynego mieszkania które Wyspiański skomponował w całości, urządzonego wedle jego projektów i wzorów. Wyspiański miał o urządzeniu mieszkania swoje zupełnie zdecydowane pojęcia. O czym on ich zresztą nie miał! Przyjaciele żartowali nieraz, że gdyby mu oddać świat do urządzenia, okazałoby się, że on ma gotowe idee o wszystkim, jak co powinno wyglądać: gdyby się do niego zwróciło np. ministerstwo kolei z prośbą o projekt na lokomotywę, Wyspiański wcale by się tym nie zdziwił, ale przyniósłby nazajutrz najdokładniej wyrysowany model lokomotywy wedle swego rozumienia. (…) Rzecz oczywista, że musiało go zajmować meblarstwo. Któremuś ze znajomych, który sobie urządzał kawalerski pokoik, Wyspiański zaprojektował jakiś uniwersalny mebel, który miał być łóżkiem, komodą, szafą i stolikiem. Skomponował meble do teatru, tworząc świetlicę Bolesława Śmiałego. Brakło mu tylko sposobności do rozwinięcia swoich pomysłów na szerszą skalę. Niebawem znalazła się okazja. Kiedy budowano w Krakowie dom Towarzystwa Lekarskiego, prof. Nowak, entuzjasta Wyspiańskiego i jego przyjaciel, zaproponował mu dekorację gmachu. Wyspiański przyjął z chęcią, skomponował ową śliczną poręcz, dla której niestety klatka schodowa jest zbyt ciasna i uboga, witraż, oraz wewnętrzne urządzenia sal. Już wówczas objawił się charakterystyczny rys, mianowicie pewna surowość, zabarwiona, jak często u Wyspiańskiego, dyskretną ironią. Ktoś zwrócił uwagę Wyspiańskiego, że krzesła w sali posiedzeń nie są zbyt wygodne. Wyspiański odpowiedział: „Bo też nie powinny być wygodne. Kiedy krzesła są wygodne, wówczas ludzie na posiedzeniach śpią”. I objaśnił z uśmieszkiem, że krzesła urządzone są tak, aby ktoś, kto się zdrzemnie, zsunął się łagodnie na podłogę: do tego zmierza prosty grzbiet, gładkie skórzane siedzenie i łukowato zaokrąglona poręcz. Jak zwykle, trudno było wiedzieć w jakim stopniu Wyspiański mówi poważnie, a w jakim kpi sobie z interlokutora. W tym mniej więcej czasie zakładałem ognisko rodzinne. Byłem młodym lekarzem, wyjechałem z żoną do Paryża na studia, tymczasem miano nam po trosze przygotować mieszkanie. Teściowa moja, profesorowa Pareńska, fanatyczna wielbicielka Wyspiańskiego, była z nim w wielkiej zażyłości; artysta bywał w jej domu codziennym gościem. Zwierzyła mu swoje kłopoty, radząc się co do szczegółów urządzenia. Na to Wyspiański oświadczył jej kategorycznie, jak zwykle, aby się nie kłopotała niczym, że on się z przyjemnością wszystkim zajmie. Jakoż, niedługo potem, przyniósł najdokładniej narysowane pierwsze wzory mebli, z pomiarami, skalą, wskazówkami co do gatunku drzewa, wykonania, szczegółów etc. Śliczne te rysunki, to istny wzór dokładności, czystości wykonania. Kolejno zaprojektował całkowite umeblowanie salonu (takie były czasy, że ani rusz „bez salonu”!), sypialni wraz z gotowalnią, i jadalnego pokoju, stosując je do wymiarów i rozkładu wynajętego mieszkania. Bardzo się ucieszył tym, że dom jest nowy, ściany jeszcze nie malowane i że to będzie można wykonać wedle jego myśli: ściany miały być malowane gładko na jeden kolor i przechodzić bez żadnego gzymsu w sufit tego samego koloru. Ale tego punktu nie dało się wykonać z powodu absolutnego sprzeciwu gospodarza domu, który, dumny ze swej wiedeńskiej sztukaterii, zaledwie same ściany pozwolił pomalować gładko. I na to zgodził się z niechęcią, utrzymując, iż w razie naszego wyprowadzenia się, następny lokator może nie przyjąć tych ścian, tak odmiennych od ówczesnych szablonów. Co się tyczy mebli, Wyspiański też miał swoje odrębne pojęcia. Pojedynczy mebel nie był dla niego rzeczą samą w sobie, ale składową cząstką architektonicznej niejako kompozycji, którą był cały pokój. Miejsce i ustawienie każdego mebla były ściśle oznaczone. W kompozycji każdego mebla punkt wyjścia miał czysto geometryczny. Brał za zasadę linię pewnej długości, a każdy wymiar mebla był zwielokrotnieniem tej linii. To zapewne dawało owe piękno i harmonijne proporcje każdego pokoju oglądanego w całości. Z jednym tylko nie liczył się Wyspiański zupełnie; mianowicie... z anatomią ciała ludzkiego i z jego potrzebami. Sam nie miał tych potrzeb zupełnie, będąc czystym niejako duchem, ożywionym niezłomną wolą; może w ogóle nie zastanawiał się nad tą stroną, a jeżeli się zastanawiał, to raczej w duchu rozmyślnej surowości. Surowość była najwybitniejszą cechą tych mebli, dużych, ciężkich, z ogromną przewagą kloców drzewa, o chudo wysłanym siedzeniu, zbudowanych z samych linii prostych, bez jednej falistości, bez jednego wygięcia. Kiedy mu zwracano uwagę, że tak ciężkie meble bez uchwytu będą bardzo trudne do przestawiania, odpowiedział, że mebla w ogóle nie powinno się przestawiać, i że gdyby nie miał stać tam gdzie go postawiono, to by znaczyło, że w ogóle nie jest potrzebny. Mam wrażenie, że Wyspiański komponował meble do prywatnego mieszkania po trosze tak, jak je komponował na scenę, nie myśląc o tym, że „aktorzy” będą w nich mieszkać cały dzień i całe życie... I tak jak Wyspiański sam był niejako człowiekiem z innej planety, inaczej stworzonym od zwykłych ludzi, tak samo meble jego robiły wrażenie mebli, w jakich mogą mieszkać ludzie na jakiejś innej gwieździe, tak jak są opisy u Rabelais’go lub Swifta ludzi innych krain, np. trójkątnych etc. Wymiary mebli, wynikłe – jak rzekłem – z zasady geometrycznej, dawały różne niespodzianki. Stoliki nocne były na przykład tak olbrzymie, że blat ich sięgał do piersi człowieka; zarazem sprzeciwiwszy się całkowicie celom użytkowym: ani spojrzeć na zegarek, ani wypić herbatę w łóżku, nic! Olbrzymie fotele w sypialni miały siedzenie o jakieś 10 cm wyższe od normalnych, stolik zaś, wskutek zasady że ma być równej wysokości z poręczami, był tak niski, że o kant uderzało się kolanami, których nie było sposobu podziać. Bardzo ciężkie a szalenie niewygodne krzesełka były istnym narzędziem tortur; pamiętam, jak samemu Jerzemu Warchałowskiemu, apostołowi Sztuki Stosowanej, po kwadransie siedzenia zrobiło się słabo. Meble dostarczano nam stopniowo, tak że nie ogarniało się całości, widziało się jedynie pojedyncze sztuki. Z wyjątkiem Elizy Pareńskiej, która była sfanatyzowana na punkcie Wyspiańskiego (a wreszcie nie mieszkała tam!) patrzyli wszyscy na te meble z pewnym przerażeniem. Oczywiście, wobec tego że Wyspiański zechciał się nimi zająć, nie było mowy aby się wymówić od tego co jego bawiło i zajmowało; również nie było mowy o tym aby mu czynić jakieś uwagi; ja osobiście byłem w stosunku do Wyspiańskiego bardzo nieśmiały. I zaczęła się najosobliwsza tragikomedia: od czasu do czasu zjawiał się Wyspiański aby badać postępy mieszkania; z wykonania mebli przez stolarza był bardzo zadowolony, a to zadowolenie sprawiało nam tyle przyjemności, że pocieszało nas na chwilę. Ale kiedy zostawaliśmy sami i kiedy nam stopniowo zabierano prowizoryczne graty, na których się jakoś siedziało, aby je zastępować tymi olbrzymimi a tak nieprzytulnymi ciosami drzewa, kiedyśmy sobie uprzytamniali że w nich przyjdzie spędzić życie, ogarniała nas komiczna rozpacz. Zresztą, meble te były tak konsekwentnie skomponowane jako całość, iż, gdyby nawet nie owo coś w Wyspiańskim co onieśmielało, rozumieliśmy że nic się tu zmienić nie da. Ta bezlitosna surowość tkwiła w samej zasadzie mebli, nie w jakimś szczególe. Była ona związana z samym s Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiS - Boy o Wyspiańskim ;-))) 15.01.07, 22:03 tekst sie nie zmiescil w calosci, wiec oto jego koniec: (...) Zresztą, meble te były tak konsekwentnie skomponowane jako całość, iż, gdyby nawet nie owo coś w Wyspiańskim co onieśmielało, rozumieliśmy że nic się tu zmienić nie da. Ta bezlitosna surowość tkwiła w samej zasadzie mebli, nie w jakimś szczególe. Była ona związana z samym surowym pojęciem życia u Wyspiańskiego, z jego sztuką, której zadaniem było budzić, nie dać spocząć, nie dać ludziom drzemać. Istotnie, gdyby ktoś chciał się tam zdrzemnąć, na próżno szukałby we wszystkich pokojach sprzętu ku temu: wszystkie kanapki były krótkie, zaledwie do siedzenia, gdyż np. w salonie kant oparcia wpijał się w plecy. „Cierp i czuwaj”, zdawał się mówić każdy mebel. Sam Wyspiański zresztą, podpisując rysunki, kanapę nazwał surowo „ ławą wyściełaną”. Raz tylko zdobyliśmy się na protest, i to po długich certowaniach o to, kto się ośmieli przyjść do Wyspiańskiego z najpoddańszym przedłożeniem. Chodziło o krzesełka do salonu, ciężkie, wyciosane z grubych kloców jaworu, a których chudo wyściełane siedzenia były tak płytkie, że siedziało się ledwie na brzeżku, już nie pół, ale ćwierćsiedzeniem. Tu już chodziło o kwestię bytu. Kiedy przyniesiono od stolarza model takiego fotelika, był u nas z wizytą grubas Jan Stanisławski: pamiętam co za ryk wydał na widok tego mebla, na którym oczywiście mowy nie było aby mógł usiąść. Wyspiański przyjął nasze błagania dość ironicznie. Odpowiedział, że on uważa to siedzenie za zupełnie wystarczające, i podjął się zademonstrować, że na tym krzesełku można nie tylko siedzieć, ale nawet pisać i rysować, a nawet zjeść obiad, stawiając talerz na poręczy. Na to nie było co odpowiedzieć. Mimo to, dobrotliwie uległ naszej zniewieściałości i podwoił głębokość fotelika, co nie zmieniło faktu, że pozostał arcyniewygodny. Model tego pierwotnego fotelika przechowuję dotąd na pamiątkę. Wyspiański twierdził zresztą, że meble w salonie nie powinny być wygodne, bo inaczej goście za długo siedzą i zabierają czas do pracy... :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - Wyspiański 15.01.07, 23:36 Wyspiański żył tylko 38 lat, urodził się jako wcześniak, stąd jego słabe zdrowie, a od dziecka miewał halucynacje nawet przy niewielkiej gorączce. Odkąd w wieku 22 lat w Paryżu zaraził się najgroźniejszą chorobą weneryczną, czuł, że goni go śmierć. Zapamiętywał się w pracy, mnóstwo malował, a jego dramaty, wizjonerskie i patriotyczne, powstawały w bardzo krótkich odstępach czasu. W tamtych czasach tę chorobę leczono wcieraniem rtęci w skórę, co było bolesne i nie przynosiło większych efektów, ostatnie lata życia spędził przykuty do łóżka z żoną, prymitywną heterą, na karku. Z Teofilą Pytkówną, góralką z Konar, ożenił się wbrew wszystkim. Była pyskata, brzydka i „przechodzona”, jak określała ją zawzięta ciotka Joanna Stankiewiczowa, która nie mogła zrozumieć, jak ubóstwiany Staś mógł poślubić pospolitego garkotłuka. Młody malarz i scenograf, Jan Frycz wspominał, że Staś miał jednakowoż osobliwy gust. Był na przykład zachwycony tym, że kiedy wracał po całonocnej libacji w środowisku krakowskiej cyganerii, każda żona z towarzystwa dostawałaby spazmów, a jego Teofila otwierała mu drzwi z kułakami wspartymi na biodrach i pytała krótko: „na kaca bedzie jadł żur, abo kwaśnice?” Miała wstręt do obiboków i darmozjadów, jak nazywała artystów, dlatego kiedy Wyspiański miewał emisję choroby, o mało nie dostawał od żony miotłą za nieróbstwo, trzeba było przecież utrzymać dom i ośmioro dzieci. Aplikowała mu spirytus z pieprzem, lekarstwo, którym sama się chętnie raczyła, a które, w przypadku Wyspiańskiego, pogarszało tylko jego stan. Mimo to , Antoni Waśkowski, kuzyn Stanisława, też malarz, wspominał „Staś rozmiłowany był w jej prymitywizmie, godzinami przesiadywał w kuchni i rysował ją.” Nie to co piękne, jest piękne, lecz, to, co się komu podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Wyspiański 16.01.07, 12:05 W tym roku przypada setna rocznica śmierci Stanisława Wyspiańskiego. W związku z tym wydarzeniem rok 2007 został uchwałą Sejmu RP ogłoszony rokiem Stanisława Wyspiańskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Ptasie problemy z powodu pogody 15.01.07, 23:01 Pogoda dezorientuje ptaki Zimujące w Polsce ptaki są zdezorientowane nietypową pogodą, a ornitolodzy martwią się, że może to mieć niekorzystny wpływ na ptasią kondycję. Jak informuje prezes Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego, Przemysław Kunysz, szczególnie widoczne jest to u ptaków z rodziny sikor - takich jak modraszka, bogatka i czarnogłówka - a także u kowalików i kosów. W parkach i lasach na Podkarpaciu słyszy się ich wiosenne śpiewy. Ptaki zajmują terytoria lęgowe, a samce poszukują partnerek. "Jest to stan wynikający z długotrwałej ciepłej, słonecznej pogody. Dla ptaków, podobnie jak i innych zwierząt, taka wiosna w środku zimy nie jest korzystna, gdyż zakłóca ich rytm biologiczny, co może ujemnie odbić się na zdrowiu" - ocenia Kunysz. Ornitolog zauważa, że wprawdzie w poprzednich latach też zdarzały się w zimie okresy niemal wiosennego ciepła, ale trwały zwykle kilka dni, najwyżej tydzień. "Jeśli nadejdzie wreszcie zimowa aura, to ptaki ponownie zbiją się w stada i przerwą zaloty, ale niewątpliwie wytrąci to je z normalnego rytmu, do jakiego są przyzwyczajone" - zastrzega Kunysz. MSZ PAP - Nauka w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: L. Kolakowski 16.01.07, 08:35 Wielka Nagrode Jerozolimy otrzymal w tym roku Leszek Kołakowski (ur. 23 października 1927 r., Radom) - polski filozof, historyk filozofii, eseista i publicysta, uważany przez wielu za jednego z najwybitniejszych żyjących polskich filozofów. wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Ko%C5%82akowski Kilka jego maksym: *Gdy filozof dojdzie do końca drogi do mądrości, dowiaduje się rzeczy, jakie ludzie prości i mądrzy wiedzieli od zawsze. *Jak odmienny sens mogą mieć identycznie brzmiące twierdzenia, umieszczone w różnych doktrynach. *Nie ma bardziej ryzykownej metody oceny kierunków filozoficznych, jak zaufanie do nazw, które nadają sobie ich wyznawcy. Jest to bez wątpienia prawda banalna, ale godna częstego powtarzania. *Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących. *Wychowanie, całkowicie wyzwolone z autorytetu, tradycji i dogmatu, kończy się nihilizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:S. Przybyszewski IP: *.dsl.club-internet.fr 16.01.07, 19:18 Piszmy o nim jak najwiecej. Fascynujaca postac: poeta, pisarz, krytyk sztuki pikturalnej i muzyki byl z wyksztalcenia... lekarzem. Wokol niego, pod koniec XIX wieku w Berlinie, zebrala sie grupa artystow i ludzi nowej fali. Byl wsrod nich Edward Munch, ktorego wystawy zostaly bardzo zle przyjete zarowno przez krytyke, jak i przez publicznosc. Nazywano jego obrazy niemoralnymi, stworzonymi przez wariata, wrecz szkodliwymi. Jednym z niewielu, ktorzy na czas rozpoznali wielki telent E. Muncha byl S. Przybyszewski. Napisal o sztuce Muncha iz jest realizmem psychologicznym. Jedno z najcelniejszych okreslen ekspresjonizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Przybyszewski 16.01.07, 19:43 Portrety Stanisława Przybyszewskiego: obrazy.sedina.px.pl/artyk/hehenio/Stanislaw%20Przybyszewski.jpg - litografia home.swipnet.se/tor-olsson/kraus99/pbrski.jpg Obraz Edwarda Muncha, na pierwszym planie S. Przybyszewski: vlp.mpiwg-berlin.mpg.de/essays/data/art44/images/munch_jealousy.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Przybyszewski 16.01.07, 22:51 (Bohater S.P. wystepuje w zwrotce V) *** Tadeusz Boy - Żeleński O BARDZO NIEGRZECZNEJ LITERATURZE POLSKIEJ I JEJ STRAPIONEJ CIOTCE J. E. Prof. Dr Hr. St. Tarnowskiemu poświęcam I Pełna gracji, zacna, słodka, Żyła sobie stara ciotka. Bez zbytków, lecz i bez braku Miała swój domek na Szlaku. Oprócz cnót rozlicznych wieńca Hodowała też siostrzeńca. Brzydki chłopiec, z krzywą buzią, Zwał się - dajmy na to - Józio. Ciotka była panną czystą, A Józio był modernistą. (Modernista - znaczy chłopak, Co wszystko robi na opak; Każdego się głupstwa czepi, A zawsze chce wiedzieć lepiej.) Z tym smarkaczem ciotka stara Miała strapień co niemiara. Zawsze jej czymś umiał dopiec, Taki już był brzydki chłopiec. Próżno ciotka mu wymienia Albo Lucka, albo Henia, Co ich przykład wszystkim świeci, Jako grzecznych, dobrych dzieci; On rozeprze się wygodnie, Obie ręce włoży w spodnie, Śmieje się i kiwa głową, Jakby mówił: "Gadaj zdrowo!" II To rzecz nie do uwierzenia, Co on ma za przywidzenia! Czasem coś bez sensu maże I mówi, że to w i t r a ż e. To znów wieczór biega nago I rozbija wszystkich lagą. Ciotka krzyczy: "Joseph! arrete!" A on: "Ciociu, to kabaret!" Wszystkie meble w domu psuje: Mówi, że sztukę s t o s u j e. Wszędzie wlezie, wszędzie dotrze, Deprawuje dzieci młodsze. To rzecz w Polsce niesłychana: Nie chcą wierzyć już w bociana! Kiedyś wpada mała Hanka: "Ciociu, jestem r o t o m a n k a" - "Któż cię tak nauczył?!" - "Józio" - Mówi z rozpaloną buzią. "A ja - sepleni Ludwiczka - Jestem święta pla-samiczka". Chociaż zwykle dobra, słodka, Zawyła ze zgrozy ciotka: Raziła ją na kształt gromu Taka hańba w polskim domu! III Czasem dobra ciotka woła: "Usiądźcie, dzieci, dokoła, Powiem wam o dawnych dziejach, O hetmanach, kaznodziejach, Potem każde z was wymieni, Którego najwyżej ceni". A Józio ze śmiechu kona I krzyczy: "Ciociu! Kambrona!" IV Czasem, a najwięcej w poście, Przychodzą do ciotki goście. "Józiu, przywitaj się z panem! Co ty tam za parawanem?! Wyłaź stamtąd, puść Haneczkę I powiedz gościom bajeczkę". Wylazł Józio, głową kiwa I w te słowa się odzywa: "Bajeczka pana Jachowicza. Staś na sukni zrobił plamę, Oblał bowiem ponczem mamę; A widząc ją w srogim gniewie, Jak przepraszać, sam już nie wie. 'Plama głupstwo - mama doda - Ale ponczu, ponczu szkoda!'" Skończył Józio, gość się śmieje, A ciotkę wnet krew zaleje: Biedaczka dostała mdłości I ze wstydu, i ze złości. Tak ten niegodziwy chłopiec Zawsze ciotce umiał dopiec. V Tak się trapi dobra ciotka, Pełna gracji, zacna, słodka, Lecz największą ma subiekcję, Gdy rozpocznie z Józiem lekcję. Dojdżże ładu z taką głową: Zawsze ma ostatnie słowo! Ciotka prawi o Trzech psalmach, Józio o "tańczących palmach"; Ciotka mu o apostołach, On jej o spermatozoach; Ciotka uczy, kto był G a l l u s, On poprawia: "Ciociu, Phallus!" Ciotka znów z innego wątku Baje o świata początku, Józio się ząb za ząb kłóci, Że świat cały powstał z CHUCI. (Mruknie ciotka w pasji szewskiej: "Wciąż ten łajdak Przybyszewski!"). Ciotka znów o ideałach - Józio: "Ciociu, co to wałach?" Taką ciotka ma subiekcję, Gdy rozpocznie z Józiem lekcję. VI Kiedy wieczór już zapada, Ciotka do snu się układa: "Józiu! Zostaw ten rozporek I chodź odmówić paciorek. Niech Józio przy łóżku klęknie I powtarza głośno, pięknie: "Boziu, usłysz głos chłopczyny, Odpuść s y n ó w naszych winy! Polska cię na pomoc woła! Niech tradycji i Kościoła Pozostanie sługą wierną! Erotyzmem ni m o d e r n ą Niech się naród ten nie spodli!" Teraz Józio się pomodli Za mamusię, za tatusia, Potem grzecznie się wysiusia I spokojnie, cicho zaśnie". Brzydki chłopak mruknął: "Właśnie!" Pisane w r. 1907 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: S. Przybyszewski IP: *.dsl.club-internet.fr 16.01.07, 23:36 z zeszytow szkolnych; S. Przybyszewski "Confiteor" "Artysta to ipse philosophus, daemon, Deus et omnia. Jest kapłanem najwyższej religii - sztuki. Stoi ponad życiem, ponad światem, jest panem panów, nie ograniczony żadną siłą ludzką". Odpowiedz Link Zgłoś