Humor w Nauce i Sztuce

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 17.01.07, 10:21
      Myśl na dziś z serwisu naukowego PAP:

      "Bezmyślnych wyzwala ze smutku czas, mądrych logika."

      Epikur
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Franklin 17.01.... 17.01.07, 14:16
      Dzis obchodzilby urodziny:

      Benjamin Franklin (ur. 17 stycznia 1706 w Bostonie - zm. 17 kwietnia 1790
      w Filadelfii ) - drukarz, uczony, filozof, wolnomularz i polityk
      amerykański.

      Poswiecilismy juz mu troche miejsca, wiec przypomnijmy, ze naukową
      i polityczną działalność Franklina streszcza łaciński napis na jego
      popiersiu w Paryżu : eripuit coelo fulmen, mox sceptra tyrannis
      ("grom wydarł niebu a berła tyranom").

      Wiecej:

      pl.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Franklin


      ***

      Kilka maksym:

      * Barbarzyńcami nazywamy tych, których zwyczaje różnią się od naszych.

      * Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą
      na obiad.

      * Kieruj swoim interesem, bo inaczej on tobą pokieruje.

      * Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu.

      * Ucz swoje dzieci milczeć. Mówić nauczą się same.

      * Człowiek mądry więcej uczy się od swoich wrogów, niż głupiec
      od przyjaciół.

      ***

      I anegdota:

      W wieku 16 lat Franklin zapoznał się z wierzeniami pitagorejczyków,
      którzy byli wegetarianami i uważali, że kiedy ciało umiera, to dusza
      znajduje siedlisko w innym człowieku lub zwierzęciu. Odtąd stał się
      wegetarianinem, a na nagrobku polecił umieścić oryginalne epitafium:
      Tu spoczywa, oddane na pokarm robakom, ciało Beniamina Franklina,
      drukarza (jak oprawa książki, z której kartki zostały wydarte, a
      złocenia i tytuł usunięte). Jednak to dzieło nie zginie, bo wyjdzie
      ponownie w nowym, bardziej wytwornym wydaniu, przejrzanym i poprawionym
      przez Autora. Niestety jego woli nie spełniono i napis nie został nigdy
      wyryty.



      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Franklin 17.01.... 17.01.07, 17:55
        Zdaje się, że Franklin powiedział też słynne " czas to pieniądz".
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Franklin 17.01.... 17.01.07, 21:50
          Benjamin Franklin na ławeczce:

          www.facilities.upenn.edu/dbimages/art039.jpg
          ;-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:04
      Sokrates:
      Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą
      się nigdy.


      Aleksander Fredro:
      Nie ma większej radości dla głupiego, jak znaleźć głupszego
      od siebie.


      Mark Twain:
      Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim,
      niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.


      Apolinary Despinoix:
      Mądrzy ciągle się uczą, głupcy wszystko umieją.


      Stanisław Jerzy Lec:
      Nadzieja jest matką głupich, co nie przeszkadza jej być
      uroczą kochanką odważnych.
      • eilean_donan Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:09
        I jeszcze doktor Strosmajer ze " Szpitala na peryferiach" powiedział do siostry
        przełożonej: gdyby głupota miała skrzydła, to pani latałaby jak gołębica"
        :-D
      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:10
        George Sand:
        Kobieto, kobieto, jesteś otchłanią, piekłem, tajemnicą,
        i ten kto powiedział, że cię poznał, jest po trzykroć głupcem.


        Seneka Młodszy:
        Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, nie przejmuj się tym,
        że uważają cię za głupca.


        Napoleon Bonaparte:
        W polityce głupota nie stanowi przeszkody.


        Mark Twain:
        Bądźmy wdzięczni idiotom. Gdyby nie oni, reszta nigdy
        nie osiągnęłaby sukcesu.


        Cyceron:
        Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:13
          Stanisław Jerzy Lec:
          Nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem.


          Erazm z Rotterdamu:
          Mądrość odbiera odwagę i dlatego mądrzy borykają się
          z ubóstwem, żyją w zaniedbaniu, głupcy natomiast
          kwitną na wszelkie sposoby.


          Johann Wolfgang Goethe:
          Głupi i mądrzy ludzie są nieszkodliwi, tylko półgłówki
          są niebezpieczne.

          François de La Rochefoucauld:
          Człowiek może być zakochany jak szaleniec, ale nie jak głupiec.


          Rudyard Kipling:
          Najgłupsza kobieta może kierować mądrym mężczyzną,
          ale trzeba bardzo mądrej kobiety, by pokierować głupcem.

          • eilean_donan Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:20
            i jeszcze z Leca:
            -Głupota jest matką zbrodni. Ale ojcowie są częstokroć genialni.
            -Nikt nie jest tak głupi, żeby od czasu do czasu takiego nie udawać.
            -Ciasnota umysłowa się rozszerza!


          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:22
            Stanisław Jerzy Lec:
            Ciasnota umysłowa się rozszerza!

            Sławomir Mrożek:
            "No to co?" jest pytaniem kretyna, na które nawet mędrzec
            nie zna odpowiedzi.

            Georg Christoph Lichtenberg:
            Dowcipny człowiek zawdzięcza najczęściej więcej niż połowę
            swego pomysłu durniowi, na którego trafił.

            Sławomir Mrożek:
            Głupota jest zawsze wystarczająca, mądrość nigdy.

            Stanisław Jerzy Lec:
            Głupota jest matką zbrodni. Ale ojcowie są częstokroć genialni.
            • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:35
              (e_d i Onufry wyslali prawie jednoczesnie te same aforyzmy Leca; dowodzi
              to duzej duchowej integracji piszacych w tym watku ;-) )

              ***

              Arthur Schopenhauer:
              Kiedy w rozmowie, której słuchamy, zaczynają nas gniewać absurdy,
              należy sobie wyobrazić, że jest to scena komediowa, w której
              występują dwaj głupcy.

              Francoise Sagan:
              Głupota nie zawsze czyni złym, złość zawsze czyni głupim.

              George Bernard Shaw:
              Dureń, gdy zrobi głupstwo, potem zawsze tłumaczy,
              że było to jego obowiązkiem.

              Fryderyk Nietzsche:
              Władza czyni głupim.

              Marie von Ebner-Eschenbach:
              Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona
              głupocie drogę do opanowania świata.
              • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:44
                Charles Louis de Secondat de Montesquieu (Monteskiusz):
                Biegając za dowcipem łapiemy głupstwo.

                Erich Maria Remarque (Paul Remarque):
                Człowiek jest wielki w rzeczach krańcowych: w sztuce,
                w miłości, w głupocie, w nienawiści, w egoizmie, a nawet
                w ofiarności - ale światu najbardziej brak przeciętnej dobroci.

                Talmud:
                Mądry zrozumie w lot, głupcowi potrzebny młot.

                Lew Tołstoj:
                Można być mądrym nie przeczytawszy ani jednej książki;
                wierząc zaś we wszystko, co jest napisane w książkach,
                nie można nie być głupcem.

                Georg Christoph Lichtenberg:
                Luter, jak wiadomo, powiada: kto nie kocha wina, kobiet i śpiewu,
                ten pozostaje durniem przez całe swoje życie. Nie można jednak
                zapomnieć o dodaniu do tego: fakt, że ktoś jest przyjacielem kobiet,
                kielicha i śpiewu, nie stanowi jeszcze wystarczającego dowodu
                jego mądrości.
                • 3bezatu Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:04
                  Również głupiec miewa czasami rozsądną myśl, tylko tego nie zauważa
                  Danny Kay


                  Gdy głupi milczy, za mądrego poczytany bywa
                  Salomon


                  W życiu najważniejsze jest zrozumienie faktu, że głupcy także mają czasem rację
                  Winston Churchill


                  Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
                  Karl Kraus


                  Czasem człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka
                  kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna.
                  Stephen King


                  Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów: wszystkich głupich mężczyzn.
                  Marie von Ebner-Eschenbach

                  • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:10
                    Tukidydes:
                    Głupi człowiek ma serce na języku, mądry - język na sercu.


                    Piotr Skarga:
                    Jeżeli przyjaźń nie jest związana miłością i cnotą,
                    łatwo może być rozwiązana przez głupotę.


                    Oscar Wilde:
                    Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie.


                    Bolesław Prus:
                    Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.


                    Anatol France:
                    Wolę błąd entuzjasty od obojętności mędrca.

                    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:17
                      Salomon:
                      Gdy głupi milczy, za mądrego poczytany bywa.

                      Joseph Conrad:
                      Nie ma dwóch mężczyzn, którzy byliby tępi w jeden i ten sam sposób.

                      Stanisław Jerzy Lec:
                      Głupota nie zwalnia od myślenia.

                      George Bernard Shaw:
                      Nieznajomość zła nie jest cnotą, lecz głupotą;
                      zachwycanie się nią to jakby nagradzanie za uczciwość człowieka, który nie
                      ukradł ci zegarka, bo nie wiedział, że go masz.

                      Cyceron:
                      Nie ma nic bardziej nieznośnego, niż głupiec, któremu
                      się powodzi.
                      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:25
                        Paulo Coelho:
                        Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec
                        jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał.

                        Jean de La Bruyére:
                        Są dwa sposoby odnoszenia sukcesów w życiu: albo dzięki
                        własnej pracowitości, albo przez głupotę innych.

                        Napoleon Bonaparte:
                        Głupiec jest jednak z czegoś zadowolony: zawsze jest
                        zadowolony z siebie.

                        Johann Wolfgang Goethe:
                        Kiedy jestem głupi tolerują mnie, kiedy mam rację,
                        wpadają w gniew.

                        Witold Gombrowicz:
                        Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał.
                        Właśnie najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite.
                        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: W poscie 1700 pozdrawiamy 17.01.07, 20:03
                          tych naszych Czytelnikow, ktorzy nie mieli do tej pory odwagi aby sie
                          przylaczyc do naszej tu pisaniny. Przylaczcie sie i pamietajcie, ze

                          "Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał.
                          Właśnie najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite."

                          (W. Gombrowicz)

                          :-)))))
                        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 20.01.07, 19:13
                          Agata Christie:
                          Gdyby wszyscy głupcy nosili białe czapki, ludzkość z lotu ptaka
                          wyglądałaby jak stado gęsi.

                          Jan Fedorowicz:
                          Głupcy są genialni w niedorzecznościach. Żaden mędrzec nie przewidzi
                          swym rozumem, co ich głupota wymyśli.

                          Prawa Murphy'ego:
                          Głupcy są tak pomysłowi, że niemożliwe jest stworzenie czegoś,
                          z czym każdy głupi by sobie nie poradził.

                          Prawa Murphy'ego:
                          Niemożliwe jest zbudowanie niezawodnego urządzenia - głupcy są zbyt pomysłowi.
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Buxtehude, organy i corka... 17.01.07, 23:45
      W tym roku mija 300 lat od smierci wielkiego dunskiego organisty D. Buxtehudego.
      Duza czesc zycia spedzil on w Lubece. Do tego miasta wybral sie kiedys mlody
      J.S. Bach aby posluchac gry organowej Buxtehudego. Byl nia tak oczarowany, ze
      drastycznie przedluzyl swa wizyte w Lubece i po powrocie do domu zostal za kare
      wtracony do wiezienia przez swego owczesnego mocodawce. Do Lubeki w podobnym
      celu wybral sie Haendel ze swoim przyjacielem Matthesonem. I oni byli oczarowani
      zarowno gra Buxtehudego jak i jakoscia instrumentu w Lubece. Buxtehude szukal w
      tym czasie swego nastepcy i obaj panowie powaznie rozwazali propozycje
      Buxtehudego do czasu ... gdy ujrzeli jego corke. Byl bowiem wtedy zwyczaj, ze
      wraz z organami, nowy organista dostawal za zone corke poprzedniego. Na widok
      corki Buxtehudego, Haendel i Mattheson ... opuscili Lubeke w pospiechu.

      ;-)
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Buxtehude, organy i corka... 18.01.07, 14:24
        Dietrich Buxtehude:

        www.livecity.co.il/image/users/22281/ftp/my_files/D.%20Buxtehude.gif
        Ciekawe, czy córka Buxtehudego miała podobny profil jak tatuś?
      • Gość: ewa Re: Humor w NiSz: Buxtehude, organy i corka... IP: *.dsl.club-internet.fr 18.01.07, 19:54
        Swietna anegdota! Obsmialam sie jak norka; nadaje sie do oddzielnego watku p.t.
        "wplyw kobiet na sztuke".
        :-)))))))))))))))))
    • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Wielki Jordi Savall w FN wt 23.01. 18.01.07, 14:14
      To jest nietypowy post.

      ***

      Jedna z najsłynniejszych postaci świata muzyki dawnej - Jordi Savall - wystąpi
      wraz ze swoim zespołem Hesperion XXI w Filharmonii Narodowej we wtorek, 23
      stycznia 2007 o godz. 19:00. Jordi Savall, ukończywszy klasę wiolonczeli
      barcelońskiego Konserwatorium Muzycznego, poświęcił się odkrywaniu muzyki
      sprzed wieków oraz praktyce gry na dawnych instrumentach, sam osiągając
      mistrzostwo w grze na violi da gamba. Kompozytor wspaniałej muzyki do filmu
      Alaina Corneau „Wszystkie poranki świata”. W FN wraz ze swoim zespołem wykona
      dzieła instrumentalne głównie z kręgu muzyki hiszpańskiej, w programie: Ortiz,
      Mudarra, Sanz, Correa, Valete, de Murcia i in.

      ***

      Jest to wielki mistrz w swoim fachu, a przy tym niezwykle skromny czlowiek.
      Oto co mowi o muzyce:

      "Chciałem powiedzieć, że moim zdaniem muzyka pod jakąkolwiek postacią, czy to
      grana, śpiewana, słuchana czy tańczona, jest i zawsze będzie jednym z
      najpiękniejszych i najpewniejszych sposobów, aby znaleźć szczęście i być
      szczęśliwym. Dlatego muzyka zawsze będzie zajmować bardzo ważne miejsce w życiu
      ludzi, zwłaszcza ludzi wrażliwych, takich, którzy lubią dzielić się pięknem."

      ***

      I anegdota z wywiadu z J.S.:

      Redaktor:
      - To zabrzmi jak żart, ale to jest prawda - moi znajomi mają dwuletniego synka,
      który w momencie, gdy włącza się DVD z „Orfeuszem” Monteverdiego w Pana
      nagraniu, zaczyna tańczyć.
      J.S.:
      - Bardzo mi się to podoba, że muzyka może w ten sposób pobudzać wrażliwość
      małego dziecka. To jest rzeczywiście piękna anegdota.


      Caly, bardzo interesujacy wywiad:

      rmfclassic.fm/index.html?a=wywiady&kat=&id=1576
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 18:55
      Wiesław Brudziński:
      Bieda, gdy sufler uważa się za reżysera.

      Antoine de Saint-Exupéry:
      Aby zdobyć wielkość, człowiek musi tworzyć, a nie odtwarzać.

      Borys Pasternak:
      ...sztuka nie może być czyimś powołaniem tak samo, jak nie może
      być zawodem wrodzona wesołość czy skłonność do melancholii.

      Cyceron:
      Filozofia jest sztuką życia.

      Johann Wolfgang Goethe:
      Artysto, twórz, nie gadaj!

      Jim Morrison:
      Dla mnie, nie były to nigdy zwykłe występy, te nasze tzw. przedstawienia.
      To była raczej sprawa życia i śmierci; próba porozumienia się, próba
      wciągnięcia tych ludzi w intymny świat myśli.
      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:00
        Stanisław Jerzy Lec:
        Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość.

        Antoine de Saint-Exupéry:
        Naucz mnie sztuki małych kroków.

        Johann Wolfgang Goethe:
        Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać
        dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i jeśli byłoby to
        możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów.

        Mark Twain:
        Klasyka, to to, co wszyscy chcieliby przeczytać
        i czego nikt nie czyta.

        Borys Pasternak:
        Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie
        rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:05
          Karl Kraus:
          Artystą jest tylko ten, kto z rozwiązania
          potrafi uczynić zagadkę.

          Fiodor Dostojewski:
          Żyć to przekształcać siebie w dzieło sztuki.

          Witold Gombrowicz:
          Zarówno sztuka, jak ojczyzna, same przez się niewiele
          znaczą. Znaczą one bardzo wiele, gdy człowiek, poprzez
          nie wiąże się z istotnymi, najgłębszymi wartościami bytu.

          Oscar Wilde:
          Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona.

          Maria Kuncewiczowa:
          Artyści nigdy nie przestają być dziećmi,
          ale niektóre dzieci rodzą się dorosłe.
        • 3bezatu Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:06
          Według niektórych krytyków wagę w sztuce ma tylko to, co niedoważone.
          Tadeusz Gicgier


          Czy sztuka ma być zrozumiała? Tak, ale tylko dla adresatów.
          Stanisław Jerzy Lec

          Logika jest wrogiem sztuki, ale sztuce nie wolno być wrogiem logiki.
          Karl Kraus


          Prawdziwa sztuka to taka, która powstaje dzięki potrzebie tworzenia.
          Albert Einstein


          Sztuka ma w sobie coś triumfalnego, nawet gdy załamuje ręce.
          Witold Gombrowicz
          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:18
            Stanisław Jerzy Lec:
            Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.

            Fiodor Dostojewski:
            Prawdziwa sztuka jest zawsze współczesna.

            ***

            Dedykowane Kolezankom i Kolegom z pewnych 2 watkow:

            Georg Christoph Lichtenberg:
            Arystoteles zauważył, że spośród wszelkiego rodzaju
            autorów najbardziej swe dzieła lubią poeci.

            ***

            Rudyard Kipling:
            Pierwszym obowiązkiem artysty jest opanowanie rzemiosła.

            Karol Szymanowski:
            Muzyka jest sztuką najbardziej demokratyczną.

            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:25
              Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki.
              Leonardo da Vinci

              Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1 + 1
              może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2.
              Pablo Picasso

              Aby wytrwać w sztuce trzeba czegoś innego i czegoś więcej niż wrodzonego
              talentu; trzeba namiętności i cierpienia, które wypełniają życie i nadają
              mu sens. W przeciwnym razie nie tworzy się, lecz pisze się książki.
              Henryk Ibsen

              Artyści na najwyższym szczeblu nadają barwę i wyraz epoce, w której żyją.
              Karol Szymanowski

              Dzieło sztuki jest odbiciem świata oglądanym przez temperament.
              Emil Zola

              Sztuka przynosi nam dowód, że istnieje coś innego niż nicość.
              Marcel Proust

              Sztuka dociera do jądra wszechrzeczy, wnika we wszystkie tajnie i głębie.
              Stanisław Przybyszewski

              Sztuka jak wiara jednego się tylko boi: letniości.
              Witold Gombrowicz

              Sztuka jest wycinkiem rzeczywistości widzianym przez temperament artysty.
              Emil Zola

              Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie, jest absolutem,
              bo jest odbiciem absolutu — duszy.
              Stanisław Przybyszewski

              Sztuka to kłamstwo, które pozwala uświadomić sobie prawdę.
              Pablo Picasso

              Sztuka to wieczne przezwyciężanie wszystkiego co niedołężne, ułomne i
              niedojrzałe, poszukiwanie coraz to doskonalszej formy, coraz to pełniejszego
              wyrazu.
              Karol Szymanowski

              Wszyscy chcą rozumieć malarstwo; dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków?
              Pablo Picasso
              • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:28
                Stanisław Jerzy Lec:
                W szanujących się teatrach powinna istnieć zapadnia ze wstydu.

                Cyceron:
                Sztuka wymaga uznania.

                Monteskiusz:
                To czego twórcom brakuje w głębi, zwracają nam w długości.

                Giorgio de Chirico:
                Formuła sztuki nowoczesnej stała się bardzo prosta:
                prowokacja plus reklama.

                Ludwig van Beethoven:
                Każde doskonałe dzieło sztuki jest moralnym postępem ludzkości.
                • 3bezatu Re: Humor w NiSz: Anegdota o Sztuce 18.01.07, 19:40
                  Aleksander Dumas gorąco oklaskiwał sztukę swego syna pt. "Demimonde".
                  Po przedstawieniu ktoś zadął mu pytanie:
                  - Przyczynił się pan do powodzenia?
                  - Przyczyniłem się? Powodzenie zawdzięcza wyłącznie mnie!!-
                  - Jak to? Wiec to pańska sztuka?
                  - Sztuka? Nie!.. ale autor.

                  :-)
                • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:44
                  Seneka Młodszy:
                  Pochwała karmi sztukę.

                  Stanisław Jerzy Lec:
                  Wszyscy ludzie są aktorami - skąd wziąć dla nich repertuar?

                  Woody Allen:
                  Nie chcę żyć w swoich dziełach, chcę żyć w swoim apartamencie.

                  Franz Kafka:
                  Twórczość jest zawsze tylko ekspedycją w kierunku prawdy.

                  Włodzimierz Lenin:
                  Ze wszystkich sztuk najważniejszy jest dla nas film.

                  • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 20:07
                    Oto celne resume naszego watku:

                    Jean de La Bruyére:
                    Nauka uspokaja; sztuka jest, by denerwować.

                    ;-)))

                    ***

                    Carpio Lope de Vega:
                    Biada artystom, na których nikt nie pluje.

                    Alfred Hitchcock:
                    Bez szminki aktorzy staja się mało rozgarniętymi dziećmi.

                    Witold Gombrowicz:
                    (...) wiadomo mi, że poeta wszystko zniesie i niczym nie
                    poczuje się dotknięty pod jednym warunkiem - aby przyznano,
                    że jest poetą.

                    Konstanty Ildefons Gałczyński:
                    Sztuka jest wieczną wiosną.


                    (Reszte aforyzmow, jakie przygotowalem na dzis, wywial mi wiatr ;-) )
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 18.01.07, 21:14
      Państwo Sinclair i Lili Danworth z małego miasteczka Tichletornre w Walii
      postanowili zbudować sobie mały domek. Zaczęli naturalnie od kopania
      fundamentów. Po paru grzebnięciach szpadlem z ziemi wyłoniła się kamienna
      tablica. Kamień pokryty był dziwnym znakami. Pan Sinclair podejrzewał ze jest
      to starożytne pismo celtyckie zwane runami.. O znalezisku poinformował pana
      Mark-Smythe Pierce, profesora celtyckiej kultury na pobliskim uniwersytecie.
      Profesor potwierdził przypuszczenia Mr.Sinclair. Kamień leżał w ziemi ponad 2
      tysiące lat. W pobliżu znaleziono kilka podobnych kamieni. Profesorowi Pierce
      udało się odczytać kilkanaście z odnalezionych runów. Były to kulinarne
      przepisy na celtyckie biesiady.
      Państwo Danworth odkryli pierwszą, znaną w Anglii książkę kucharską!
      Jeden z przepisów wyjaśnia jak gotować jaja. - "Umieść jaja w naczyniu z woda
      nad przygasającym ogniem. Jeżeli płomień jest zbyt gorący i wysoki jaja ugotuja
      się zbyt szybko i popękają. Obejdź palenisko 52 razy. W tym czasie jaja będą
      należycie ugotowane. Jeżeli masz jaja mniejszych ptaków, obejdź palenisko 35 do
      40 razy".
      Prof. Pierce wyjaśnia - Celtowie nie potrafili mierzyć czasu, stad owa wędrówka
      wokół paleniska.

      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 18.01.07, 21:44
        Prasa warszawska doniosła w epoce największej popularności polek, że w Berlinie
        wydano Polkę-jajko(Eier-Polka).
        Na nutach wydrukowano uwagę: "Włożyć jajka do wrzącej wody i zagrać załączoną
        polkę w tempie Allegro moderato. Po odegraniu wyjąć natychmiast jajka z wody.
        Będą ugotowane na miękko jak należy".
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.01.07, 07:51
          onufry_z_daleka napisał:
          >
          >
          >Artyści na najwyższym szczeblu nadają barwę i
          >wyraz
          >epoce, w której żyją.
          >Karol Szymanowski
          >

          Józef Haydn doceniając geniusz muzyczny Beethovena i Mozarta,
          często mawiał:
          -Beethoven jest pierwszy, Mozart jedyny, a ja, dzięki Bogu - trzeci.


          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Joseph Haydn 19.01.07, 13:28
            Mysle, ze w anegdocie, ktora przytoczyla e_d chodzilo Haydnowi tylko
            o klasykow wiedenskich; napewno nie pominalby Bacha i Haendla.

            A sam Haydn byl genialny. To prawda, ktora za rzadko sie powtarza. I nie
            chodzi tu o ilosc skomponowanej muzyki (ten gosc napisal 104 symfonie),
            ale o jakosc wiekszosci utworow.

            ***

            Joseph Haydn (ur. 31 marca 1732, zm. 31 maja 1809), austriacki kompozytor okresu
            klasycyzmu. Pierwszy z tzw. trójki klasyków wiedeńskich, obok Mozarta i
            Beethovena. Haydn był prekursorem klasycyzmu w muzyce oraz jednym z tych, którzy
            zdefiniowali główne formy muzyczne takie jak sonata, symfonia i koncert, które
            były powielane przez kolejne pokolenia kompozytorów. Jego muzyka niezwykle
            elegancka, subtelna i zwiewna charakteryzowała się także poczuciem humoru :-)))
            i nieoczekiwanymi zmianami, jak na przykład w Symfonii No. 94 w połowie
            tradycyjnie wolnej, cichej i łagodnej części wprowadził zaskakujący słuchaczy
            akord grany fortissimo.

            Na temat jego tworczosci zachowala sie maksyma:

            "Byłem odcięty od świata, więc byłem zmuszony, by być oryginalnym."

            Wiecej:

            pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Haydn

            ***

            Kilka (takich sobie) anegdot:

            Podczas próby koncertu na trąbkę z orkiestrą, solista stale mylił się i
            fałszował, a chcąc zrzucić z siebie odpowiedzialność za to, rzekł do Józefa
            Haydna (1732-1809):
            - Panie kapelmistrzu, orkiestra gra tak głośno, że sam siebie nie słyszę.
            Na to kompozytor:
            - W takim razie szczęściarz z pana!

            ***

            Gdy pewnego razu rozeszła się nieprawdziwa wiadomość, że Józef Haydn zakończył
            życie, dyrekcja Konserwatorium Paryskiego zorganizowała nabożeństwo żałobne. Po
            jakimś czasie Haydn zwierzył się przyjacielowi:
            - Szkoda, że mnie o tym w porę nie powiadomiono. Chętnie bym dyrygował tym
            pięknym "Requiem" Mozarta, odprawionym na moją intencję.

            ***

            Józef Haydn na próbie orkiestry uderza batuta w pulpit i zwraca się do klarnecisty:
            - Słyszałem już ten fragment lepiej grany.
            Na to klarnecista:
            - Ale nie przeze mnie!

            ***

            Pewnego razu grano nową symfonię Feliksa Mendelssohna. Jeden ze słuchaczy, który
            nie przepadał za jego muzyką, przed koncertem dopisał na afiszu:
            - "Haydn, Mozart, Beethoven bardziej mi się podobają".
            Ten sam, meloman po koncercie spostrzegł na afiszu jeszcze jeden dopisek:
            - "Mnie także! Feliks Mendelssohn".

            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Joseph Haydn 19.01.07, 14:05
              Koncert Josepha Haydna - na trąbce gra Wynton Marsalis:

              www.youtube.com/watch?v=eqLI32bYnSU
              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Joseph Haydn 19.01.07, 14:23
                Sukces w dziedzinie muzyki nie szedł w parze ze szczęściem w życiu osobistym. W
                1756 roku Haydn zakochał się w Theresie Keller, która jednak niebawem wstąpiła
                do zakonu. W 1760 roku, za namową ojca dziewczyny, 28 letni kompozytor poślubił
                31 letnią Annę Marię, starszą siostrę Therese. Ich małżeństwo od początku było
                nieudane. Anna Maria, była brzydka i miała trudne usposobienie, a do tego była
                przesadnie religijna. Całe dnie spędzała w towarzystwie duchownych zaniedbując
                obowiązki domowe. Muzyka nie interesowała jej do tego stopnia, że używała
                rękopisów męża jako papilotów lub do wykładania form do ciasta.


                Żyła aż do roku 1800 (on miał już 69 lat).
                Pewnego razu przyjaciel Haydna, muzyk Kranz natknął się w jego mieszkaniu na
                paczkę nieodpieczętowanych listów z adresem Haydna. Co to za listy? - spytał.
                Od mojej żony – odpowiedział Haydn. Pisze do mnie regularnie, co miesiąc, a ja
                odpowiadam na wszystkie nie otwierając ich. Ona zresztą tak samo postępuje z
                moimi listami (znosił Annę cierpliwie przez 20 lat, a następne 20 żył z nią w
                separacji)


                Haydn, mimo że nie był zbyt przystojny, miał poczucie humoru i cieszył się
                względami kobiet. Kompozytor pogrążał się w pracy, od czasu do czasu szukając
                pocieszenia w przygodach miłosnych.
                Józef Haydn pracował systematycznie, toteż jego dorobek muzyczny przewyższał
                nawet dorobek Mozarta. Obaj muzycy poznali się w Wiedniu w 1782 roku. Mozart
                miał wtedy dwadzieścia kilka lat i był młodszy od Haydna o 24 lata.
                Kompozytorów połączyła ogromna przyjaźń, która przetrwała do śmierci Mozarta.

    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce -Zagadka 19.01.07, 17:23
      Malarza tego uważa się za prekursora kubizmu i malarstwa abstrakcyjnego.
      O kogo chodzi?
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce -Zagadka 19.01.07, 17:27
        Paul Cezanne
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce -Zagadka 19.01.07, 17:48
          onufry_z_daleka napisał:

          > Paul Cezanne

          Tak jest. Dziś przypada rocznica urodzin tego artysty.

          W nagrodę prezentacja (koniecznie ze słuchawkami lub głośnikami):
          www.artknowledgenews.com/Paul_Cezanne
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:07
            Ci (jak np. Onufry) ktorzy nie dysponuja tak wysoka technologia jak o_s
            moga pokontemplowac maksymy Cezanne:

            * Artysta powinien gardzić sądem, który nie opiera się na rozumnej
            obserwacji zjawisk. Powinien obawiać się nastroju literackiego...

            * Idąc drogą Cnoty jest się zawsze wynagradzanym przez ludzi, ale nie przez
            malarstwo.

            * Instytuty, pensje, zaszczyty są ustanowione tylko dla kretynów,
            dowcipnisiów i łajdaków. Nie bądź krytykiem sztuki; maluj. W tym jest zbawienie.

            * Jakikolwiek by był nasz temperament lub potęga w obliczu natury, trzeba
            dać obraz tego, co widzimy, zapominając o wszystkim, co pojawiło się przed nami.

            * Jest coś takiego jak malarska prawda rzeczy.

            * Luwr jest książką, z której uczymy się czytać. Nie powinniśmy jednak
            poprzestać na zapamiętaniu pięknych formuł naszych sławnych poprzedników.
            Wyjdźmy stamtąd, by studiować piękną naturę, usiłujmy odkryć jej ducha, starajmy
            się wypowiedzieć zgodnie z naszym temperamentem osobistym.

            * Można malować rzetelnie, nie ściągając uwagi na swoje życie prywatne.
            Oczywiście, artysta pragnie się wznieść intelektualnie możliwie najwyżej, ale
            człowiek powinien pozostać nieznany.

            * Smak jest najlepszym sędzią. Zdarza się on rzadko.

            * Sztuka przemawia jedynie do niezmiernie ograniczonej liczby ludzi.

            * Ten, kto nie ma poczucia doskonałości, ten zadowala się spokojną
            przeciętnością.
            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:18
              onufry_z_daleka napisał:
              > Ci (jak np. Onufry) ktorzy nie dysponuja tak wysoka technologia jak o_s...

              Może jakoś pomożemy Onufremu, który pisze te posty na glinianych tabliczkach?


              Paul Cezanne - galeria obrazów (można je powiekszyć, o ile posiada się mysz):

              www.malarze.walhalla.pl/galeria.php5?art=24
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - anegdoty 19.01.07, 18:28
                Jednen z krytyków sztuki, Duranty, zarzucał Cézanne’owi, że maluje kielnią
                malarską. Jego zdaniem Cézanne nakładał tyle farby na płótno dlatego, iż
                wyobrażał sobie, że kilogram zieleni oddaje lepiej zielony kolor, niż jeden
                gram.

                * * *

                W stosunku do żywego modela Cézanne wysuwał tyrańskie wymagania. Traktował
                go dosłownie jakby był rzeczą. Gdy podczas pozowania model się poruszył,
                Cézanne rzucał się w jego stronę krzycząc:
                - Zmienił pan pozę! Człowiek winien pozować jak jabłko! Czyż jabłko się rusza?!
                Mimo nieruchomości właściwej temu owocowi zdarzało sie, że Cézanne zarzucał
                rozpoczęte studium jabłek, bo owoce zgniły. Doszedł nawet do tego, że wolał
                od jabłek kwiaty... papierowe! Skończyło się jednak na tym, że odrzucił
                również papierowe kwiaty, bo chociaż nie gniją, ale „szelmy, tracą kolor”.
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - Zagadka 2 19.01.07, 18:29
                  Najlepszym przyjacielem Cezanne’a był Emil Zola. Co było
                  ostatecznym powodem zerwania kontaktów między nimi?
                  • onufry_z_daleka Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - Zagadka 2 19.01.07, 18:36
                    Ukazanie sie powiesci Zoli "Arcydzieło".

                    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - Zagadka 2 19.01.07, 18:54
                      onufry_z_daleka napisał:

                      > Ukazanie sie powiesci Zoli "Arcydzieło".

                      Tak. Głównym bohaterem książki jest malarz-nieudacznik o skłonnościach
                      samobójczych, w którym Cezanne odkrył siebie.
              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:30
                Cezanne mial jeszcze trudniejsze zycie. Patrzcie jaki dowcip o nim
                znalazlem na jednej ze stron:

                ***

                Pewnego razu Cézanne nocował w małym hoteliku. Na drugi dzień właściciel hotelu
                zapytał:
                - Jak się panu spało? Myślę, że niezbyt dobrze, bo materac na pańskim łóżku jest
                dosyć twardy.
                - Ma pan rację - odpowiedział artysta - ale wstawałem w nocy parę razy z łóżka,
                żeby trochę odpocząć.

                :-)
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:50
                  onufry_z_daleka napisał:

                  > Cezanne mial jeszcze trudniejsze zycie.

                  To prawda. Paul Cezanne podjął decyzję zostania malarzem wbrew woli ojca
                  (ojciec chciał aby syn został bankierem).
                  Przez 9 lat ukrywał przed ojcem swój związek z Hortense Fiquet i fakt, że miał
                  z nią syna.
                  Regularnie nadsyłał swe obrazy na Salon Paryski, były one jednak odrzucane
                  (z wyjątkiem lat 1882 i 1889). Jego dzieła były pośmiewiskiem krytyków.
                  To spowodowało, że coraz bardziej się izolował.
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - anegdoty 19.01.07, 19:02
                    Manet (...) nie cenił zbyt wysoko mistrza z Aix (Paula Cézanne'a). Ten
                    wykwintny i delikatny paryżanin, jakim był Manet, twierdził, że malarstwo
                    Cézanne’a odbijało jego osobowość – osobowość człowieka o „niewyparzonej
                    gębie”.
                    Lecz prawdę mówiąc Cézanne wysilał się umyślnie na ową wulgarność słowa
                    w stosunku do Maneta, który drażnił go swymi manierami człowieka z towarzystwa.
                    I tak, kiedy autor Bon Bock zapytał raz kolegę, czy przygotowuje coś do
                    Salonu, doczekał się następującej odpowiedzi:
                    - Tak „Garnek g...”

                    * * *

                    Cézanne był zdania, że malarz mógł zawsze „skorzystać” przyglądając się
                    obrazom innych malarzy. Inni malarze to byli dla niego starzy mistrzowie,
                    a jego ulicą Laffitte był Luwr. Kiedy popołudnie zeszło mu na robieniu
                    rysunku według El Greca lub Delacroix, czy któregoś innego ze swoich
                    ulubieńców, oświadczał z dumą: „Zrobiłem dziś pewne postępy!”.

                    * * *

                    Ojciec Paula Cézanne’a, człowiek zupełnie niedostępny dla piękna sztuki,
                    zwykł mawiać do syna: „Moje dziecko, posiadając geniusz można umrzeć
                    z głodu, ale jada się za pieniądze”.

                    * * *
                    Te i poprzednie anegdoty pochodzą z książki:
                    Ambroise Vollard "Wspomnienia handlarza obrazów", przeł. J.Rylska, Kraków 1963.
                    • 3bezatu Re: Humor w NiS: Paul Cezanne 19.01.07, 20:17
                      O jego martwych naturach tak powiedział Kandinsky: „Z filiżanki herbaty uczynił
                      byt obdarzony duszą lub, mówiąc bardziej precyzyjnie, wydobył z niej
                      istnienie".
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne - galeria 19.01.07, 20:18
                    Galerie obrazów Paula Cezanne'a:

                    www.impresjonizm.art.pl/cezanne/cezanne.html
                    commons.wikimedia.org/wiki/Category:Paul_C%C3%A9zanne?uselang=pl
                    Życiorys artysty:

                    www.impresjonizm.art.pl/cezanne/bio.html
                    www.malarze.walhalla.pl/malarze.php5?art=24#obrazy
                    pl.wikipedia.org/wiki/Paul_C%C3%A9zanne
                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 20:21
                    obrobka_skrawaniem napisała:

                    >> Regularnie nadsyłał swe obrazy na Salon Paryski, były one jednak odrzucane


                    W 1864 r. Paul pojechał do Estaque, które jest małym pasmem górskim nieopodal
                    Marsylii. To miejsce stało się jego ulubionym i wiele obrazów zostało
                    namalowanych właśnie tam.
                    Pomimo wszelkich wysiłków Cézanne’a, Salon odrzucił wszystkie proponowane przez
                    niego obrazy. W roku 1868, po ponownej odmowie, malarz napisał: „I dobrze! Oni
                    jeszcze dostaną w pysk od wieczności”.
                    • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 19.01.07, 20:39
                      Na jednym z francuskich forów internetowych poświęconych sztuce
                      jest zapis: „Wydaje się, że Cézanne uczynił Sainte-Victoire
                      tylko pretekstem dla piękna swojego obrazu, bo czy góra
                      Sainte-Victoire wydawały by się nam dzisiaj równie piękna,
                      gdyby nie było obrazów Cézanne’a?” (begere78).


                      44 obrazów olejnych i 43 akwarele są najlepszym dowodem
                      fascynacji Cézanne’a górą Sainte-Victoire... Ta monumentalna,
                      milcząca góra jest symbolem Prowansji.


                      Bez wątpienia majestatyczna góra przybiera na ostatnich obrazach
                      artysty coraz bardziej syntetyczną, skoncentrowaną formę. Jest
                      jak analogia poszukiwania równowagi pomiędzy światem zewnętrznym
                      a stanem swojej duszy. Cézanne tak pisał do Vollarda w 1901 roku:
                      „Pracuję zawzięcie i wreszcie dostrzegam Ziemię Obiecaną.
                      Czy skończę tak jak przywódca Żydów, czy też dożyję chwili
                      gdy uda mi się do niej dotrzeć? Dokonałem niejakiego postępu.
                      Dlaczego tak późno i z takim trudem? Czyżby sztuka była naprawdę
                      kapłaństwem, które wymaga od swoich członków czystości
                      i całkowitego poświęcenia?”


                      W lutym 1904 roku artyście towarzyszył w plenerze Emile Bernard,
                      który tak wspominał to spotkanie: „Znajdowaliśmy się jakieś dwa
                      kilometry od pracowni, u podnóża Sainte-Victoire, dumnej góry,
                      którą Cézanne malował z olbrzymią pasją, zarówno farbami olejbymi
                      i akwarelami. Ta góra wzbudzała w nim niesłabnący zachwyt.”


                      Artysta, z szacunkiem zwany jest dzisiaj przez malarzy
                      „Père Cézanne” i bezapelacyjnie uchodzi za Ojca Sztuki
                      Współczesnej. Życie samotnika z Aix, poświęcone bez reszty
                      malarstwu i żarliwa praca, pozbawiona powodzenia tworzą piękną
                      i smutną zarazem przypowieść. O mądrości i rozwadze malarskiej.
                      O równowadze między zmysłową dosadnością widzenia natury
                      a abstrakcyjnym myśleniem. O uratowaniu malarstwa z
                      dziewiętnastowiecznego naturalizmu i literackości, dzięki
                      powrotowi do elementarnych podstaw języka malarskiego.
                      Cézanne odrodził sztukę, wskazując cel malarstwa w jakości
                      jego nienaruszalnych zasad, pokazując jego podstawy w ścisłej
                      relacji między kolorem a formą. Uporządkował chaotyczne
                      doznania zgodnie z zasadą „trzeba ujmować naturę według walca,
                      kuli, stożka”, dzięki czemu wyznaczył kierunek coraz dalszej
                      emancypacji form u kubistów, a potem u abstrakcjonistów.

                      Krytyka, która nim pogardzała za życia, odkryła po latach w
                      jego malarstwie wszystkie z najlepszych cech sztuki w ogóle.

                      Cézanne mówił, że „chciałby umrzeć malując” i to jego
                      pragnienie się spełniło. Temat góry Sainte-Victoire
                      towarzyszył artyście przez wiele lat, aż do tych ostatnich dni
                      życia. 15 października 1906 roku w czasie pracy w plenerze niedaleko
                      masywu, zaskoczyła go gwałtowna burza. Znaleziono go nieprzytomnego,
                      a niedługo później, 23 października, zmarł.


                      (opracowane na podstawie pieknego tekstu Agnieszki Labisko
                      z "Polskie Radio, Kultura").
                      • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 19.01.07, 20:44
                        To jest ta gora:


                        images.google.pl/images?hl=pl&q=cezanne+st+Victoire&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w
                        • Gość: dillemat Re: Onufry to człowiek z pasją! IP: 212.244.186.* 12.03.07, 14:19
                          Drogi panie Onufry!
                          Podziwiam Pana zaangażowanie w poszukiwanie ciekawych informacji o sztuce.
                          Gratuluję i pozdrawiam w imieniu stałych czytelników,
                          rodziny Smalczyńskich z Pomorza
                      • Gość: mikroada Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora IP: 212.244.186.* 12.03.07, 14:12
                        Ale co w tym śmiesznego?

                        • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 12.03.07, 21:11
                          Gość portalu: mikroada napisał(a):

                          > Ale co w tym śmiesznego?
                          >

                          ===================

                          Oto fragmenty tekstu, ktore moga (ale nie musza) wywolac usmiech
                          u Czytelnika:

                          ***

                          "... bo czy góra Sainte-Victoire wydawały by się nam dzisiaj równie
                          piękna, gdyby nie było obrazów Cézanne’a?”


                          "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.”


                          "Krytyka, która nim pogardzała za życia, odkryła po latach w
                          jego malarstwie wszystkie z najlepszych cech sztuki w ogóle."

                          ***

                          Oczywiscie nie chodzi tu o smiech glupkowaty, ale o usmiech
                          madry, ktorego mikroadzie szczerze zycze.

                          O.
                          • obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 12.03.07, 21:33
                            onufry_z_daleka napisał:

                            > "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.”

                            Tak myśli matematyk. A może on nawet widzi świat inaczej,
                            niż "normalni" ludzie?
                            • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 12.03.07, 23:01
                              obrobka_skrawaniem napisała:

                              > onufry_z_daleka napisał:
                              >
                              > > "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.”
                              >
                              > Tak myśli matematyk. A może on nawet widzi świat inaczej,
                              > niż "normalni" ludzie?

                              =================

                              "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.”
                              - to sa slowa samego Cezanne'a, ktory nie byl matematykiem :-)

                              • Gość: taranczef Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora IP: 212.244.186.* 13.03.07, 16:23
                                Dla Pana Onufregi i innych pasjonatów sztuki
                                a propos walców, kuli i stożków,
                                tylko u innego malarza,
                                który Cezanne'a uwielbiał - mały żarcik:

                                "W domu Pabla Picassa było włamanie. Włamywacz został nakryty na gorącym uczynku
                                przez artystę, ale szczęśliwie dla niego udało mu się uciec.
                                Picasso wezwał paryską policję.
                                Po wstępnych ustaleniach zaproponował policjantom,
                                że sporządzi portret pamięciowy włamywacza.
                                Następnego dnia rano paryska policja aresztowała:
                                matkę przełożoną z katedry Notre-Dame,
                                ministra finansów, wieżę Eiffla, dwie pralki
                                i aparat do mierzenia ciśnienia..."
                                ;)))

                                • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 13.03.07, 22:33
                                  Gość portalu: taranczef napisał(a):

                                  > Dla Pana Onufregi i innych pasjonatów sztuki
                                  > a propos walców, kuli i stożków,
                                  > tylko u innego malarza,
                                  > który Cezanne'a uwielbiał - mały żarcik:
                                  >
                                  > "W domu Pabla Picassa było włamanie. Włamywacz został nakryty na gorącym uczynk
                                  > u
                                  > przez artystę, ale szczęśliwie dla niego udało mu się uciec.
                                  > Picasso wezwał paryską policję.
                                  > Po wstępnych ustaleniach zaproponował policjantom,
                                  > że sporządzi portret pamięciowy włamywacza.
                                  > Następnego dnia rano paryska policja aresztowała:
                                  > matkę przełożoną z katedry Notre-Dame,
                                  > ministra finansów, wieżę Eiffla, dwie pralki
                                  > i aparat do mierzenia ciśnienia..."
                                  > ;)))
                                  >

                                  ===============

                                  Dziekujemy za anegdote :-)

                                  Rzeczywiscie o Picassie wiesc niesie, ze malowal deformujac rzeczywistosc.
                                  Ale prawda jest taka, ze on umial w malarstwie wszystko. W szczegolnosci,
                                  mial do perfekcji opanowana technike rysowania i malowania wiernej
                                  rzeczywistosci. Mysle, ze gdyby go poproszono o wierny obraz wlamywacza,
                                  to on wykonalby rysunek wierniejszy niz najbardziej precyzyjna fotografia :-)

                                  Pozdrawiam,
                                  O.
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ojciec i syn 19.01.07, 23:11
      Dzis obchodzilby urodziny wybitny amerykanski matematyk Garret Birkhoff
      (1911-1996). Byl on synem G.D. Birkhoffa (1884-1944), ktory byl postacia
      dominujaca w amerykanskiej matematyce sporej czesci pierwszej polowy XX
      wieku. Gdy w czasie rozmowy zwiazanej z planem Garreta studiowania
      matematyki na Harvardzie, ktos z komisji wspomnial jego ojca, Garret
      stanowczo oswiadczyl:
      - Postanowilem zostac matematykiem. Lubie matematyke i to ze moj ojciec
      jest matematykiem nie powinno stanowic powodu, dla ktorego ja nie moge
      takze zostac matematykiem!

      No i zostal - i to znakomitym.

      A jaki byl jego ojciec? Przypomnijmy anegdote:

      Re: Humor w nauce
      Autor: Gość: Onufry
      Data: 17.01.06

      O jakosci dobrych manier w nauce w pierwszej polowie XX wieku zdaje sie
      mowic taka anegdotka. Gdy G.D. Birkhoff spotykal innego matematyka mowil:
      - Jest Pan/Pani najwiekszym matematykiem na swiecie.
      Oczekiwana odpowiedz brzmiala:
      - Z jednym wyjatkiem.

      :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: A-M. Ampere 20.01.... 20.01.07, 10:58
      Dzis obchodzilby urodziny Andre Marie Ampere (1775-1836)- fizyk francuski, ktory
      przedstawił teorię magnetyzmu i odkrył oddziaływanie elektrodynamiczne.

      Jest on wdziecznym tematem anegdot, ktore przypominamy:

      Pewnego dnia Ampere, udając się na spacer, powiesił na drzwiach wejściowych
      swego domu kartkę z napisem: Nie ma mnie w domu". Kiedy wracał ze spaceru
      zatopiony w myślach, zauważył tę kartkę, przeczytał, ze zdziwieniem pokiwał
      głową, a potem obrócił się na pięcie i powędrował dalej.

      ***

      Gdy Ampere przechodził jednego razu przez most na Sekwanie, zauważył ciekawy
      kamień. Podniósł go chwilę oglądał z zainteresowaniem. W tym momencie
      przypomniał sobie, że spieszy się na wykład, wyjął z kieszeni zegarek, aby
      zobaczyć, która jest godzina, po czym schował kamień do kieszeni, a zegarek
      wyrzucił do rzeki.

      ***

      Kiedy pewnego ranka coś się zacięło w mechanizmie zegara stojącego w sypialni
      Ampere'a, tak, że wybił 27 razy, przerażony uczony wyskoczył z łóżka i zawołał:
      - Tak bardzo jeszcze nigdy się nie spóźniłem.

      ***

      Ampere, stwierdziwszy pewnego razu brak zegarka, wysłał list do przyjaciela, u
      którego spędził ostatni wieczór. Zapytywał w nim, czy przypadkiem nie zostawił u
      niego zegarka. Adresat, przeczytawszy list, zobaczył w postscriptum: Przed
      chwilą znalazł się mój zegarek, więc nie trudź się poszukiwaniem.

      ***

      Pewnego razu był z wizytą. Gdy miał wychodzić, zaczął padać ulewny deszcz, więc
      gospodarz zaproponował mu nocleg. Ampere się zgodził. Po kilku minutach
      gospodarz poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku, ale nigdzie nie mógł
      gościa znaleźć. Po pewnym czasie ktoś zadzwonił do drzwi. Gospodarz otworzył
      drzwi i zobaczył Ampere'a.
      - A gdzież pan był?!
      - W domu, po piżamę.

      :-)
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Pan raczy żartować, panie Feynman! 20.01.07, 14:59
      To jest tytul ksiazki, ktora wlasnie sie ukazala.


      Za GW:

      Ta pełna anegdot i błyskotliwego humoru biograficzna książka Richarda Feynmana
      opowiada nie tylko o pracach nad budową bomby atomowej i tajemnicami materii,
      ale pokazuje też fizyka jako speca od otwierania zamków szyfrowych i niezłego
      perkusistę. Feynman opisuje spotkanie z Einsteinem, walki z rządową biurokracją,
      próby reformy brazylijskiej edukacji, codzienne życie w ośrodku badawczym w Los
      Alamos, wreszcie flirty z tancerkami w Las Vegas. Wyjaśnia dlaczego zrezygnował
      z marzenia o kochance oraz jak za jednego - z trudem zdobytego - dolara oddał
      amerykańskiemu rządowi pomysł na elektrownię jądrową.

      Czytelnik zarzucany jest anegdotami, rozmaitymi historyjkami i ciekawymi
      opowieściami, w których Feynman wciąż poszukuje pomysłu na wykiwanie
      twardogłowych wojskowych, wyprowadzenie z równowagi urzędników, zaciągnięcie
      poznanej w barze panienki do łóżka czy sprzedanie namalowanego przez siebie
      obrazu. Całość jest inteligentna, zabawna i bardzo wciągająca.

      O autorze

      Richard P. Feynman (1918-1988) amerykański fizyk i laureat Nagrody Nobla. Jeden
      z najwybitniejszych naukowców XX wieku, który uznawany jest za twórcę
      elektromechaniki kwantowej. Pracował przy konstruowaniu amerykańskiej bomby
      atomowej (projekt Manhattan). Wreszcie jemu zawdzięczamy wyjaśnienie przyczyn
      katastrofy promu kosmicznego Challenger w 1986 roku. Jakby tego było mało,
      wybitny fizyk rozszyfrował hieroglify Majów! Nie na darmo jego biografia pióra
      Jamesa Gleicka nosi prosty, lecz wymowny tytuł: Geniusz.

      Status postaci kultowej i swoistej ikony pop-kultury zapewniły mu jednak nie
      tylko odkrycia naukowe, ale przede wszystkim niekonwencjonalny sposób bycia.
      Feynman nie był klasycznym typem naukowca zamkniętego we własnym laboratorium i
      książkach z matematycznymi wzorami. Jako profesor starał się pokazywać
      praktyczne zastosowanie fizycznych teorii i był absolutnym przeciwnikiem nauki,
      która zajmowała się bytami abstrakcyjnymi. Potrafił dosadnymi sformułowaniami
      komentować osiągnięcia innych kolegów i bezpardonowo ich krytykować. Nauka nie
      była jego jedyną pasją - Feynman uwielbiał grać na bębnach i uczył się tej
      trudnej sztuki podczas pobytu w Brazylii. Chętnie odwiedzał Las Vegas, gdzie
      romansował z tancerkami, z całego serca nienawidził biurokracji i walczył z nią.
      Namiętnie otwierał zamki sejfów (proceder ten uprawiał w trakcie badań nad bombą
      atomową - okazuje się, że bez problemu można było dotrzeć do najtajniejszych
      informacji o projekcie). Poza tym malował obrazy, reformował szkolnictwo,
      oceniał podręczniki... Jest autorem znanych powiedzonek, m.in.

      "Physics is like sex. Sure, it may give some practical results, but that's not
      why we do it".


      :-)
      • onufry_z_daleka Re: HNSz: Pan raczy żartować, panie Feynman! 20.01.07, 15:05
        Przypominamy 2 anegdotki o Feynmanie:

        Jednego razu Richard Feynman, zrobił eksperyment ze swoim przyjacielem -
        malarzem. Założyli się, że wymienią swoje doświadczenia. Przyjaciel uczył
        Feynmana rysować w zamian za lekcje fizyki. Albo Feynman był lepszym uczniem,
        albo gorszym nauczycielem ponieważ przyjaciel-malarz z fizyki nie zrobił
        postępów, ale za to Feynman do tego stopnia opanował malarstwo, że jego obrazy
        były kupowane i miał nawet swoją wystawę.

        ***

        Pewnego razu znany matematyk polskiego pochodzenia Mark Kac wygłaszał referat w
        Kalifornijskim Instytucie Technologii. Wśród słuchaczy był Richard Feynman,
        który lubił podkpiwać z przesadnej dbałości o ścisłość matematyków.
        - Gdyby matematyka nie istniała - rzekł w pewnej chwili do Kaca - to świat
        cofnąłby się tylko o tydzień.
        - Ależ tak - bez namysłu odpowiedział Kac - właśnie o ten tydzień, w którym Bóg
        stworzył świat.

        :-)
        • onufry_z_daleka Re: HNSz: Pan raczy żartować, panie Feynman! 10.02.07, 10:47
          Recenzja w Rz.pl:

          ***

          Niezwykły człowiek napisał niezwykłą książkę: fenomenalny fizyk, noblista,
          opowiedział w brawurowy sposób o swoim nietuzinkowym życiu.

          Richard P. Feynman- Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego
          człowieka,Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 350

          Żył w ciekawych czasach (1918 - 1988), miał okazję brać udział w badaniach w
          laboratorium w Los Alamos, gdzie prowadzono prace nad budową pierwszej na
          świecie bomby atomowej. Wdawał się w przepychanki z amerykańską rządową
          biurokracją. Otwierał zamki szyfrowe. Bywał w knajpach z tancerkami topless.
          Wykształcił kilka pokoleń na amerykańskich uniwersytetach. I nieźle grał na
          perkusji.

          Anegdoty, żarty, zabawne sytuacje, spotkania z ciekawymi ludźmi - nie tylko ze
          świata nauki, wszystko to jest w tej książce, ale tak naprawdę to tylko pozory.
          Napisał ją człowiek, który przez całe swoje życie nie przestawał się dziwić.
          Spoglądał na różne cywilizacje, zwyczaje, państwa jak ktoś, kto przybył z innej
          planety, a na materię patrzył tak jak przybysz z innego wymiaru. Jego
          autobiografia jest odbiciem takiej postawy.

          W XX wieku dokonał się fantastyczny postęp w wielu dziedzinach nauki. W tym
          stuleciu wiedzę posuwali naprzód tacy giganci, jak Einstein, Planck, Crick i
          Watson. Wśród nich był także Richard P. Feynman. Swoją autobiografię kończy
          słowami, które brzmią jak uniwersalne przesłanie skierowane nie tylko do naukowców:

          "Życzę wam więc tylko jednego -żebyście mieli szczęście znaleźć się tam, gdzie
          (...) konieczność walki o utrzymanie stanowiska czy o subwencje finansowe nie
          zmusi was do wyrzeczenia się rzetelności. Oby ta wolność była wam dana".

          Krzysztof Kowalski

          ***

          :-)))
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Na temat smiechu... 20.01.07, 23:24
      Jest to sztuka opowiedziec w sposob niebanalny co stanowi istote smiechu.
      A smiech jest ludziom niezbedny w takie dni, kiedy albo wieje, albo leje.


      Woody Allen:
      Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach
      na przyszłość.


      Baruch Spinoza:
      Ten, kto się śmieje ostatni, przeważnie nie ma jednego zęba na przedzie.


      Stanisław Jerzy Lec:
      Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym
      świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie,
      jaki uczynił, powołując nas na ten świat.


      Johann Wolfgang Goethe:
      Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne.


      Beaumarchais:
      Śmiejmy się, kto wie, czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie!

      :-)
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Na temat smiechu... 21.01.07, 18:57
        Uśmiech jest jak słońce, które spędza chłód z ludzkiej twarzy.
        Wiktor Hugo

        Uśmiech bogaci obdarzonego, nie zubożając dającego.
        Stapulensis Jacobus Faber

        Uśmiech to bodaj najkrótsza droga do drugiego człowieka.
        Henry Saka

        Śmiech jest dla duszy tym samym, czym tlen dla płuc.
        Louis de Funes

        Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał.
        Chamfort
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras I 21.01.07, 14:49
      Oto mysl na dzis z serwisu naukowego PAP:

      "Każde twierdzenie filozofa daje się zbić z taką samą łatwością,
      z jaką można go dowieść, nie wykluczając powyższego twierdzenia."

      Pitagoras

      ***

      Kim byl ten Pitagoras? Wg Wikipedii:

      Ustalenie dokładnej daty urodzin i śmierci Pitagorasa jest zadaniem
      prawdopodobnie niemożliwym do rozwiązania, różnice w szacunkach sięgają 10 lat –
      z taką zatem dokładnością można przyjąć rok 580 p.n.e. jako rok jego urodzin i
      500 p.n.e. jako rok śmierci. Niewykluczone jednak, że człowiek ten w ogóle nie
      istniał, gdyż nie zostawił po sobie żadnych pism, a przekazy o jego życiu
      zawierają bardzo dużo treści legendarnych i jest ich niewiele. Wszystko co
      wiadomo o jego życiu pochodzi od Diogenesa Laertiosa żyjącego w III wieku naszej
      ery oraz z Żywotów Pitagorasa napisanych przez Jamblichosa i Porfiriusza na
      przełomie III i IV wieku. Powszechnie przyjmuje się jednak, że Pitagoras urodził
      się na Samos, był ponoć w Atenach w czasach Polikratesa, stamtąd uciekł do
      Krotony w Wielkiej Grecji, gdzie założył swoją szkołę o charakterze
      filozoficzno-religijnym. Był wegetarianinem. Przypisuje mu się podróże do Egiptu
      i Babilonii, gdzie miał zapoznać się z tamtejszą matematyką, ale powoływanie się
      na wiedzę Egiptu i Babilonii było w starożytności częstym zabiegiem mającym
      zwiększyć wiarygodność danego mistrza. Sam Pitagoras podobno mówił, że w Egipcie
      żyja mędrcy, a on jest tylko filozofem (czyli miłośnikiem wiedzy). Ponieważ nie
      ma sposobu, by odróżnić poglądy samego Pitagorasa od poglądów głoszonych przez
      jego następców ze szkoły pitagorejskiej – często zresztą przypisywanych przez
      nich mistrzowi – tu przytoczymy jedynie to, co o Pitagorasie mówi Diogenes
      Laertios. Wydaje się, że Pitagoras przekazywał swe nauki w postaci maksym, z
      których część jest dziś dla nas zupełnie niezrozumiała, ze względu na
      nieznajomość kontekstu kulturowego, a część zachowuje swą aktualność do dziś.

      Oto kilka przykładów jego maksym:

      * Kto mówi, sieje, kto słucha, zbiera.

      * Liczba jest istotą wszystkich rzeczy.

      * Muzyka budzi w sercu pragnienie dobrych czynów.

      * Tak długo jak człowiek będzie zabijał zwierzęta, ludzie będą zabijali się
      nawzajem. W istocie, ten kto zabija i zadaje ból, nie zazna radości i miłości.

      * Najkrótsze wyrazy "tak" i "nie" wymagają najdłuższego zastanowienia.

      * Nic w nadmiarze.

      * Trudno jest iść przez życie wieloma drogami jednocześnie.

      * Trzeba milczeć albo mówić rzeczy lepsze od milczenia.

      * Zły język zdradza złe serce.

      cdn


      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras II 21.01.07, 15:00
        Inne maksymy Pitagorasa:

        * Ideałem możemy się tylko stawać, by mimo to nigdy się nim nie stać.

        * Kto zatraca się w cierpieniu nie może być człowiekiem wolnym.

        * Musisz sam sobie zaufać, aby zaufali ci inni.

        * Wszystko to, co człowiek zwierzęciu wyrządził, spadnie z powrotem na
        człowieka.

        * Naprawdę poznajemy człowieka dopiero po jego śmierci.

        * Natura jest wszędzie taka sama.

        * Naucz się śmiać z siebie, abyś się uśmiechnął do innych.

        * Nawet bogowie zazdroszczą temu, kto zmysły swe ujarzmił jak dobry woźnica
        rumaki.

        * Nie można iść w różnych kierunkach jednocześnie.

        * Nie wyrażaj małej rzeczy w wielu słowach, lecz rzecz wielką w niewielu.

        * Oszczędzaj łez swoim dzieciom, aby miały czym płakać nad twoją trumną.

        * Skarżysz się, że znosisz krzywdy i niesprawiedliwość... Pamiętaj, że
        największym nieszczęściem jest je wyrządzać.

        * Tak postępuj z przyjaciółmi, aby nie stali się nieprzyjaciółmi, a z
        nieprzyjaciółmi tak, żeby jak najprędzej stali się tobie przyjaciółmi.

        * U przyjaciół wszystko jest wspólne.

        * Wychwalanie siebie pozostaw innym.


        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras III 21.01.07, 15:37
          1. "Liczby rządzą światem."

          To słynna sentencja wypowiedziana przez Pitagorasa.

          Co jest najmądrzejsze? Liczba.

          Co jest najpiękniejsze? Harmonia.

          Czym jest cały świat? Liczbą i harmonią.

          Tak pouczał katechizm tajemniczego, na wpół naukowego bractwa pitagorejczyków.
          Ten poetycki werset pokazuje jak wielkie znaczenie przypisywano liczbie już w
          starożytności. Pitagorejskie "igraszki" z liczbą nie były jałowe, bo obok
          cudacznych spekulacji pitagorejczycy poczynili odkrycia, które do dziś nie
          straciły swej wartości. Oni pierwsi podzielili liczby na parzyste i nieparzyste,
          odkryli liczby trójkątne i kwadratowe (przypadki szczególne liczb wielokątnych),
          doskonałe, zaprzyjaźnione. Oni wreszcie odkryli liczby niewymierne.
          (Pierwiastek z 2 ma ta wlasnosc).

          Jeśli dziś uważamy, że jedną z najpiękniejszych dyscyplin matematycznych jest
          teoria liczb, to musimy pamiętać, że prekursorami jej byli pitagorejczycy.


          2. Twierdzenie Pitagorasa – jest twierdzeniem geometrii euklidesowej, które w
          naszym (zachodnio-europejskim) kręgu kulturowym przypisywane jest żyjącemu w VI
          wieku p.n.e. greckiemu matematykowi i filozofowi Pitagorasowi, chociaż niemal
          pewne jest, że znali je przed nim starożytni Egipcjanie. Wiadomo też, że jeszcze
          przed Pitagorasem znano je w starożytnych Chinach, Indiach i Babilonii.

          "W dowolnym trójkącie prostokątnym, suma pól kwadratów zbudowanych na
          przyprostokątnych trójkąta prostokątnego równa jest polu kwadratu zbudowanego na
          przeciwprostokątnej tego trójkąta."

          Liczba istotnie różnych dowodów twierdzenia Pitagorasa jest przytłaczająca,
          według niektórych źródeł przekracza 350. Euklides w "Elementach" podaje ich
          osiem, kolejne pojawiały się na przestrzeni wieków i pojawiają aż po dni dzisiejsze.

          Zadanie: dowiesc samemu twierdzenia Pitagorasa ;-)

          Trzeba zauważyć, że twierdzenie Pitagorasa jest twierdzeniem geometrii
          euklidesowej i wynika z aksjomatów tej teorii, a w istocie równoważne jest
          słynnemu piątemu pewnikowi Euklidesa o prostych równoległych. Nie musi być ono
          prawdziwe dla trójkątów, które mierzymy w naszym wszechświecie. Jednym z
          pierwszych matematyków, którzy zdali sobie z tego sprawę był Carl Gauss, który
          bardzo starannie mierzył wielkie trójkąty w swoich badaniach geograficznych, aby
          sprawdzić prawdziwość twierdzenia. Na powierzchni kuli twierdzenie to nie jest
          jednak prawdziwe – obowiązuje tam geometria Riemanna.

          Ogólna teoria względności mówi, że w bardzo silnych polach grawitacyjnych – na
          przykład w pobliżu czarnych dziur – twierdzenie jest fałszywe (tam także
          obowiązuje geometria Riemanna). Również w olbrzymich skalach kosmicznych to
          twierdzenie może być fałszywe w związku z krzywizną przestrzeni w wielkiej skali.

          Powodzenia :-)

          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 19:26
            Paniom, ktore jeszcze nie zabraly sie za dowodzenie Twierdzenia Pitagorasa
            lub - o zgrozo! - nie chca sie zabrac, dedykuje maksyme ich wielkiej rodaczki:

            "Czytam kilka rzeczy, ponieważ zajmowanie się długie jednym przedmiotem nużyłoby
            mój bez tego nieraz wyczerpany umysł. Gdy jestem absolutnie niezdatna do
            produkcyjnego czytania, przerabiam algebraiczne lub trygonometryczne zadanie, bo
            te nie dopuszczają kompromisów z uwagą i wytrzeźwiają mnie."

            (Maria Sklodowska-Curie, grudzień 1886)

            :-)
            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 19:38
              onufry_z_daleka napisał:

              > Paniom, ktore jeszcze nie zabraly sie za dowodzenie Twierdzenia Pitagorasa
              > lub - o zgrozo! - nie chca sie zabrac...

              A dlaczego tylko paniom?
              To jest łatwe. Narysujmy trójkat: jeden bok 3 jednostki dług., drugi 4 jedn.,
              trzeci 5 jedn. Na każdym boku trójkąta narysujmy kwadrat. I już.
              I nie trzeba nic wyprowadzać, cha, cha.

              • eilean_donan Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 20:09
                Apropos twierdzeń, dowodzenia i innych takich dziwnych działań - krótki
                przyczynek na temat ewolucji metod nauczania matematyki w polskiej szkole.

                Lata sześciesiąte : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów.
                Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.
                Lata siedemdziesiąte : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów.
                Wiedząc, że koszt produkcji wyniósł 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz
                zysk drwala.
                Lata osiemdziesiąte : (reforma edukacji, nowy program matematyki) Drwal dokonał
                wymiany zbioru T tarcicy na zbiór P pieniędzy. Moc zbioru P wyrażona w liczbach
                kardynalnych wyniosła 100, przy czym każdy z jego elementów jest wart 1 dolara.
                Zaznacz w kwadratowej tabeli 100 punktów, aby przedstawić graficznie elementy
                zbioru P. Zbiór kosztów produkcji zawiera 20 elementów mniej niż zbiór M.
                Przedstaw zbiór K jako podzbiór M i odpowiedz na pytanie : jaka jest moc zbioru
                Z zysku wyrażona w liczbach kardynalnych ?
                Lata dziewiędziesiąte : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za 100 dolarów. Koszt
                produkcji drewna wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów.
                Zakreśl liczbę 20.
                W XXI wieku : Ścinając stare piękne i bezcenne drzewa, ekologicznie
                niezorientowany drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim sposobie na
                życie ? W podgrupach postarajcie się przygotować teatrzyk przedstawiający, jak
                czują się leśne ptaszki i dzika zwierzyna.
                • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 20:47
                  Jako ciekawostke podaje, ze jeden z bardzo pomyslowych dowodow Twierdzenia
                  Pitagorasa wymyslil James Garfield - dwudziesty prezydent Stanów Zjednoczonych.

                  Dowód ten pochodzi z roku 1876 i przebiega jak następuje:

                  ========================

                  Na przyprostokątnej BC=a danego trójkąta prostokątnego ABC odkładamy
                  CD=AB=b, a następnie na prostej ED równoległej do AB odkładamy BC=a.

                  (W tym miejscu zaleca sie zrobic odpowiedni rysunek).

                  Trójkąt ACE jest prostokątny i równoramienny, a jego pole wynosi AC^2/2 = c^2/2.

                  Pola trójkątów ABC i CDE są równe (trójkąty te są przystające) i wynoszą w sumie
                  2ab/2.

                  Trzy wspomniane trójkąty tworzą trapez ABDE o polu (b+a)(a+b)/2. Stąd równośc:

                  (b+a)(a+b)/2=c^2/2+2ab/2

                  ktora daje:

                  a^2 + b^2 = c^2,

                  czyli teze Twierdzenia Pitagorasa.

                  ==========================

                  Uwazam, ze kazdy kandydat na prezydenta USA powinien zaczac kampanie
                  prezydencka od przedstawienia nowego dowodu Twierdzenia Pitagorasa.
                  O ile sympatyczniejszy bylby swiat ;-)

                  (W Polsce nalezaloby wprowadzic podobny zwyczaj, nie tyle dla malpowania
                  USA - bo to sie i tak nieustannie robi - ile przez szacunek dla Polskiej
                  Szkoly Matematycznej) ;-)))

                  To sa skromne postulaty Onufrego.
                  • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 21:07
                    Na stronie:

                    www.cut-the-knot.org/pythagoras/index.shtml#5

                    mozna znalezc 72 rozne dowody Twierdzenia Pitagorasa!
                    Kazdy powinien znalezc cos dla siebie ;-)))
                    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 21:25
                      Okropne są te dowody, aż mi słabo.
                      A ja proponuję, aby Onufry wymyślił 73. dowód tego twierdzenia.
                      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 22:00
                        obrobka_skrawaniem napisała:

                        > Okropne są te dowody, aż mi słabo.
                        > A ja proponuję, aby Onufry wymyślił 73. dowód tego twierdzenia.

                        ==============

                        W jednym z wczesniejszych postow napisalem ze znanych jest okolo 350
                        roznych dowodow Twierdzenia Pitagorasa. W zwiazku z tym ten postulowany
                        73. juz jest znany i O. nie ma nic do roboty ;-)

                        O.
                • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 23:21
                  eilean_donan napisała:

                  > Apropos twierdzeń, dowodzenia i innych takich dziwnych działań...

                  ====================

                  O tempora! o mores!

                  :-)))

                  • eilean_donan Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 22.01.07, 07:11
                    onufry_z_daleka napisał:
                    >
                    >znanych jest okolo 350
                    >
                    >roznych dowodow Twierdzenia Pitagorasa.

                    Po co tyle?
                    Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt! :-)
                    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 22.01.07, 12:56
                      eilean_donan napisała:

                      > Po co tyle?
                      > Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt! :-)

                      ================

                      Chyba wiem o co Pani chodzi. Ale nie jestem pewien.
                      Prosze wiec o przetlumaczenie na polski Pani komentarza.

                      O.

                      :-)
                      • eilean_donan Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 22.01.07, 14:34
                        Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt = Dowodów nie należy liczyć, ale
                        ważyć. (Cyceron)
                        Salutem dicit (pozdrawia)- e_d
                        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenia i dowody... 22.01.07, 18:08
                          eilean_donan napisała:

                          > Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt = Dowodów nie należy liczyć, ale
                          > ważyć. (Cyceron)
                          > Salutem dicit (pozdrawia)- e_d

                          ================

                          Ha! - i tu sie Pani zdemaskowala ;-)

                          Jednak pewne prawdy matematyczne sa Pani nieobce: aby twierdzenie w matematyce
                          bylo uznane wystarczy jeden poprawny dowod.

                          I tak jest z wiekszoscia twierdzen. Czasem jednak ludziska poszukuja kilku
                          dowodow. Twierdzenie Pitagorasa jest tu wyjatkowe: to bodaj najslawniejsze
                          twierdzenie znane "szerokiej publicznosci". Poza tym jest latwe do zapamietania
                          i nietrywiane. W przypadku mniej popularnych twierdzen czesto szuka sie roznych
                          dowodow - nie dla sportu - lecz by sie czegos z nich nauczyc o naturze twierdzenia.

                          Bywa jednak i tak, ze pewne twierdzenia funkcjonuja (jakis czas) bez dowodu.
                          Oto bardzo puczajaca historia:

                          ***

                          W latach 40-tych dwaj matematycy znalezli pewna interesujaca regule na liczenie
                          pewnych waznych liczb, ktore sie pojawiaja w algebrze. Niestety, wkrotce okazalo
                          sie ze ich dowod zawieral powazna luke, ktorej nikt nie potrafil naprawic.
                          Regula byla jednak tak sugestywna, ze wszyscy byli przekonani o jej
                          prawdziwosci. Byla ona masowo stosowana w obliczeniach zwiazanych z programem
                          ... Apollo. Dzieki niej Czlowiek polecial na Ksiezyc i powrocil. I dopiero w
                          kilka lat pozniej owa regula zostala scisle udowodniona.

                          :-)

                          Pozdr.
                          O.
                          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Humanista i geometria 23.01.07, 11:48
                            Jeszcze do e_d:

                            Jak Pani wiadomo wybitna postacia polskiej humanistyki byl:

                            Konrad Górski (ur. 1895, zm. 1990), historyk i teoretyk literatury; profesor
                            Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie (w latach 1934-1939), Uniwersytetu
                            Mikołaja Kopernika w Toruniu (w latach 1945-1950 i 1956-1965) oraz Instytutu
                            Badań Literackich PAN (w latach 1950-1956); od 1947 r. członek Polskiej Akademii
                            Umiejętności, a od 1969 r. - PAN. Badacz literatury staropolskiej (zwłaszcza
                            piśmiennictwa arian) oraz romantycznej.

                            A czy wie Pani jakie bylo jego hobby?

                            Otoz byla to: geometria trojkata. Profesor Gorski pasjonowal sie znajdowaniem
                            i dowodzeniem twierdzen o trojkatach. Swoje osiagniecia zapisywal w kolejnych
                            zeszytach, ktorych nie pokazywal nikomu, za wyjatkiem pewnego swojego
                            wilensko-torunskiego przyjaciela matematyka, ktory mi o sprawie opowiedzial.

                            :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:16
      Albert Einstein:
      Znane są tysiące sposobów zabijania czasu,
      ale nikt nie wie jak go wskrzesić.

      Adam Mickiewicz:
      Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy
      nauczyć się sami.

      Cyceron:
      Historia - świadek czasu, światło prawdy, życie pamięci,
      nauczycielka życia, zwiastunka przyszłości.

      Albert Einstein:
      Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza
      jest ograniczona.

      Sokrates:
      Wiem, że nic nie wiem.
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:22
        Oscar Wilde:
        Starość we wszystko wierzy. Wiek średni we wszystko wątpi.
        Młodość wszystko wie.

        św. Paweł z Tarsu:
        Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
        i posiadł wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry
        przenosił, a miłości bym nie miał - byłbym niczym.

        Albert Camus:
        Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy.

        Mark Twain:
        Najpiękniejsza ze wszystkich tajemnic: być geniuszem i tylko
        samemu o tym wiedzieć.

        Sokrates:
        Najmądrzejszy jest, który wie czego nie wie.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:26
          Cyceron:
          Czy jest coś bardziej przyjemnego niż starość otoczona młodością,
          która chce się czegoś nauczyć?

          Oscar Wilde:
          Młodzi ludzie wyobrażają sobie obecnie, że pieniądze to wszystko.
          A gdy dorastają, wiedzą, iż tak jest.

          Heraklit z Efezu:
          Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym.

          Albert Einstein:
          Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
          Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

          Platon:
          Odwaga jest to wiedza o tym, czego się bać, a czego nie.
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:32
            Johann Wolfgang Goethe:
            I jak ten głupiec u mądrości wrót
            Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód.

            Wisława Szymborska:
            Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.

            Fryderyk Nietzsche:
            Czy kobieta, która wiedziała, że jest dobrze ubrana,
            kiedykolwiek się zaziębiła?

            Erich Maria Remarque:
            Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje mu wolność,
            ale unieszczęśliwia.

            Św. Augustyn
            Czymże jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem.
            Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem.
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 23:17
              Georg Christoph Lichtenberg:
              Bardzo wielu, a może większość ludzi, aby coś znaleźć,
              musi najpierw wiedzieć, że to istnieje.

              Kartezjusz:
              Istniejesz, więc i wiesz, że istniejesz, a o tym wiesz
              dlatego, ponieważ wątpisz.

              Fiodor Dostojewski:
              Byle człowiek był szlachetny, całą zaś resztę można
              zdobyć talentem, wiedzą, rozsądkiem, geniuszem.

              Cyceron:
              Doświadczenie jest najlepszym nauczycielem.

              Albert Camus:
              Człowiek zawsze ma przesadne wyobrażenie o tym, czego nie zna.
              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 23.01.07, 17:55
                Erich Maria Remarque:
                I tylko w jednym różnicie się od Boga - Bóg wie wszystko,
                a wy wszystko wiecie lepiej.


                Stanisław Jerzy Lec:
                Posiadł wiedzę, ale jej nie zapłodnił.


                Arystoteles:
                Przedmiotem wiedzy nie jest to, co jest indywidualne,
                lecz to, co jest ogólne.


                Lao Tsy:
                Ten, kto zna innych, posiada tylko wiedzę.
                Ten, kto zna siebie samego, jest człowiekiem oświeconym.


                Monteskiusz:
                Nic bardziej nie tamuje postępu wiedzy niż zła książka sławnego autora.


                :-)
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Przysłowia o wiedzy 23.01.07, 18:39

                Przyjaźń nie zna granic, wiedza nie zna dna.
                mongolskie

                Słońce oświeca świat, wiedza oświeca ludzi.
                mongolskie

                Przyznanie się do niewiedzy — to wiedza, a do niemocy — moc.
                perskie

                Wiedza jest skarbnicą, lecz praktyka jest do niej kluczem.
                angielskie

                Wiedza nie jest ciężarem.
                angielskie

                Wiedza to skarb, który zawsze podąża za tym, kto go posiada.
                chińskie
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein i M. Pollini 22.01.07, 01:09
      Slynne sa konflikty w jury Konkursow Chopinowskich. Czesto zdarza sie, ze
      przedstawiciele tradycyjnej polskiej szkoly interpretacji Chopina scieraja sie
      z wybitnymi pianistami, dla ktorych indywidualnosc i oryginalnosc wykonawcza
      uczestnikow konkursu liczy sie najbardziej. Tak np. bylo w konkursie, w ktorym
      startowal Ivo Pogorelic. Martha Argerich w protescie przeciw decyzjom
      konserwatywnego jury "pod dyrekcja" K. Korda omal nie wyjechala z Warszawy.

      Podobna sytuacja zdarzyla sie wiele lat wczesniej, gdy w konkursie startowal
      Maurizio Pollini. Wtedy to w jury zasiadal Artur Rubinstein. W pewnym momencie
      konserwatywne jury zarzucilo Polliniemu, ze gra za szybko. Polliniemu grozilo
      wyeliminowanie. Wtedy Rubinstein spokojnie powiedzial:
      - Gdybym ja umial grac tak szybko jak Pollini, to tez bym tak gral.
      Konserwie opadly szczeki; Pollini przeszedl dalej, a potem wygral caly konkurs.

      A po konkursie ktos porownal nagrania Rubinsteina i Polliniego. Okazalo sie,
      ze szybciej gral ... Rubinstein.

      Taki to byl czlek ten Artur Rubinstein.

      ;-)
      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 22.01.07, 14:21
        Artur Rubinstein byl znany z niezaleznych opinii, ktore potrafil zaprezentowac
        z wdziekiem. Z okazji inauguracji ONZ zostal zaproszony aby wykonac
        okolicznosciowy koncert. Wszedl na sale i chwile sie rozejrzal. Po czym
        siadl do fortepianu i powiedzial do publicznosci:
        - Program mojego koncertu ulegl zmianie. Rozpoczne koncert innym utworem
        niz planowalem. I prosze aby wszyscy powstali, bo bedzie to hymn narodowy
        panstwa, ktorego flagi zapomniano tu wywiesic.
        Po czym zagral ... Mazurka Dabrowskiego.

        :-)
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 22.01.07, 14:43
          Z kolei , kiedy inny wybitny pianista-wirtuoz, Ignacy Jan Paderewski,
          koncertował, wprawdzie nie w ONZ, ale w Stanach Zjednoczonych, otrzymał od
          wielbicielki niezwykły dowód uznania. Powiedziała wzruszona po koncercie:
          - Mistrzu! Teraz, kiedy pana słyszałam, może pan już umrzeć!
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 20:36
            Razu pewnego Paderewski koncertował w Oxfordzie, sala była przepełniona i dość
            duszna. Dwie panie siedzące na estradzie tuż przy Paderewskim zaczęły utyskiwać,
            żądając otwarcia okien. Powstał silny przeciąg i Paderewskiemu chłodne powietrze
            wiało prosto w plecy. Dograwszy do miejsca, w którym mógł przerwać, pianista
            zwraca się do owych pań:
            - Muszę poprosić o zamknięcie okien. Nie mogą panie mieć naraz aż dwóch
            przyjemności: słuchać dobrej muzyki i zabijać pianistę.

            :-)
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 21:02
              Z biografii Ignacego Jana Paderewskiego pamiętam, że podczas wspomnianych
              koncertów w Ameryce, zostawiał swego syna pod opieką przyjaciół. Zrządzeniem
              losu zakochał się w żonie owego przyjaciela,też muzyka, skrzypka, Tadeusza
              Górskiego,który, gdy to spostrzegł, usunął się, zażądał rozwodu.(Złośliwi
              mówili, że wykorzystał dogodną sytuację, by wyplątać się z małżeństwa z piekną,
              subtelną i despotyczną Helenką.)Paderewski był zakochany bez pamięci, a Helenka
              była jego muzą, wspaniale opiekowała się kalekim synem i samym Mistrzem, który
              strasznie znosił tremę, był skłonny do płaczu,niesamowicie przesądny i tylko
              ona umiała go uspokoić. Niestety, także miała wysokie mniemanie o sobie,
              próbowała podejmować za niego decyzje, wypowiadała się w jego imieniu w prasie.
              Gdy Paderewski został premierem, poeta Jan Lechoń napisał, że "pani premierowa
              kręci Polską jak łyżką w zupie". Po Warszawie krążył wierszyk:
              "jak Polska Polską, od królowej Bony,
              jeszcze nigdy mąż zacny nie miał takiej żony"
              I na dodatek pani premierowa ofiarowała jednemu ze stołecznych kościołów
              drogocenne wotum - naszyjnik z dedykacją " Marii - Helena".
              Paderewski nigdy nie wątpił w jej dobre intencje i nigdy jej nie skrytykował.
              Może dlatego był wysoko oceniany w świecie jako polityk, a w kraju miał opinię
              nieporadnego.
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 21:23
                Wiersz dedykowany I.J.Paderewskiemu (jest tu nawet o matematyce :-) ):

                "Your touch has been transmuted into sound
                As perfect as an orchid or a rose,
                True as a mathematic formula
                Yet full of color as an evening sky.
                But there's a symphony that you've evoked
                From out of the hearts of men, more wonderful
                Than you have played upon your instrument..."

                John H. Finley
              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 21:32
                Adam Grzymała-Siedlecki, który znał ich oboje, kiedyś usłyszał - ale przyznaje,
                że tylko raz - jak Paderewski uskarżał się na żonę. Odbywali jakąś konferencję
                na Zamku Królewskim, gdy wtargnęła pani Helena i zrobiła piekielną
                awanturę. "Paderewski zwiesił głowę jak skazaniec. Jejmość zakończyła monolog i
                opuściła pokój, trzasnąwszy drzwiami.
                - I to już tak, proszę pana, z górą dwadzieścia lat! - wyszemrał".
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 23.01.07, 16:21
                  Zdjęcie Heleny Paderewskiej:

                  www.paderewski.ch/img/archives/helena.jpg
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Helena Paderewska 23.01.07, 19:04
                    Zdjęcie Heleny Paderewskiej:

                    pma.prcua.org/pictures/Copy%20of%20Paderewski,%20Helen.jpg
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 22.01.07, 19:52
          Gra Artur Rubinstein:

          www.youtube.com/watch?v=jK7bHaBWPV4 Schubert: Impromptu Op. 90 No. 4
          www.youtube.com/watch?v=twW1WXltX90 Chopin: Polonez N.6 Op.53
          www.youtube.com/watch?v=S3LEV5bssmo Brahms: Capriccio No. 2
          www.youtube.com/watch?v=ejXPcv9MS7s Liszt: Liebestraum n°3
          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 23.01.07, 00:18
            Gdy Artur Rubinstein odwiedzil Polske po raz ostatni, odwiedzil swoje miasto
            rodzinne Lodz. Tam w Operze obejrzal spektakl, ktory mu sie bardzo spododobal.
            W czasie przerwy otoczylo go grono rownie sedziwych dziadkow. Rubinstein
            wspominal aktorki i spiewaczki miedzywojennej Polski, w tym zwlaszcza Messalke.
            Jeden ze stojacych obok niego staruszkow zawtorowal mu:
            - Ach Messalka, co to byl za kobieta!
            Rubinstein, zripostowal ze smiechem:
            - Co pan mozesz pamietac. Jestes pan za mlody!

            • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 23.01.07, 01:17
              W czasie tej ostatniej wizyty Rubinsteina w Polsce, nakrecono film dolumentalny.
              Pokazano tam jak Rubinstein byl wzruszony odwiedzajac dom i podworko w Lodzi,
              gdzie przezyl kilka lat swego dziecinstwa: ten starszy pan zatanczyl na tym
              podworku z radosci.

              Gdy w czasie udzielania wywiadu na filmie, pani redaktor zapytala z blyskiem
              w oku:
              - Wielu twierdzi o Panu, ze byl Pan "Krolem zycia",
              Rubinstein odpowiedzial z usmiechem:
              - Prosze mi wierzyc, ze jest w tym duzo przesady.

              Dal tez koncert w Filharmonii Lodzkiej. I tu zadziwil wszystkich przemowa
              do orkiestry:
              - Prosze Panstwa, ja zawsze mialem problem z poceniem rak i slizganiem sie
              palcow po klawiaturze. I rozwiazanie znalazla moja genialna zona: otoz
              przed koncertem spryskuje klawiature specjalnym bezbarwnym lakierem do
              paznokci. I to dziala!

              Gdy szuka sie w internecie anegdot o Rubinsteinie, to nieodmiennie znajduje sie
              nastepujaca:

              "Zapytano kiedyś Artura Rubinsteina, co było dla niego najtrudniejsze, kiedy
              uczył się grać na fortepianie. Wirtuoz odpowiedział:
              - Opłata lekcji."

              Otoz ta anegdota ma oparcie w rzeczywistosci. Mlody Rubinstein pobieral lekcje
              muzyki w ojca dosc znanego potem kompozytora Ludomira Rozyckiego.
              Kiedys przyszedl na lekcje, a ze w domu wialo bieda, przyszedl bez pieniedzy,
              liczac ze zaplaci za lekcje pozniej. Drzwi otworzyl mu tenze Ludomir Rozycki,
              pytajac :
              - Masz pieniadze?
              Arturek przyznal, ze nie ma, ale ze zaplaci pozniej. Na to mlody Rozycki
              bezdusznie stwierdzil:
              - No po co tu przyszedles!
              i zatrzasnal drzwi przed nosem Arturka.

              Arturek wtedy siadl na schodach i gorzko zaplakal. Ale potem, w czasie calego
              swego dlugiego zycia nie zagral ani jednej nuty tego Ludomira Rozyckiego.
              Ot.

              ;-)


    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: David Hilbert 23.01... 23.01.07, 09:54
      Dzis urodziny obchodzilby David Hilbert - jeden z najwiekszych matematykow XX w.
      Patrz:

      pl.wikipedia.org/wiki/David_Hilbert


      Byla to tez barwna postac, o ktorej krazy wiele anegdot. Przypomnijmy je:

      Re: Anegdotki o Davidzie Hilbercie
      Autor: Gość: Onufry
      Data: 14.10.06

      ***

      O poczuciu humoru Davida Hilberta swiadczy
      nastepujaca definicja "punktu widzenia":

      "Kazdy czlowiek ma jakis ograniczony horyzont swej
      wiedzy i zainteresowan. Kiedy horyzont ten zaczyna sie
      stopniowo kurczyc i w koncu redukuje sie do punktu,
      jest to wlasnie punkt widzenia."

      ***

      Podobno Hilbert mial zdolnego studenta, ktory pracowal nad Hipoteza Riemanna i
      wydawalo sie ze ja rozwiazal. Ale wkrotce znalazl blad w swoim rozumowaniu
      i tak sie tym zmartwil, ze podupadl na zdrowiu i zmarl. Na jego pogrzebie mowe
      wyglaszal Hilbert, ktory chcac pokazac nad jak trudnym problemem pracowal
      jego student, wyglosil regularny wyklad o Hipotezie Riemanna (i to mimo, ze
      pogrzeb odbywal sie w strugach deszczu).

      P.S. Hipoteza Riemanna to chyba najbardziej prestizowy problem matematyczny.
      Patrz:

      pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Riemanna


      ***

      Podobno pewnego dnia Hilbert czytał artykuł matematyczny i utknął w pewnym
      miejscu. Poszedł do kolegi zajmującego sąsiedni pokój i zapytał:
      - Co to jest przestrzeń Hilberta ?

      ***

      David Hilbert byl typem uczonego, ktory powoli ale systematycznie idzie do celu,
      osiagajac bardzo glebokie rezultaty, niedostepne dla innych. Krazy o nim taka
      opowiastka. Pewnego dnia wykladajac, stwierdzil, ze pewien fakt jest trywialny
      i nie wymaga uzasadnienia; nastepnie kontynuowal wyklad. Ale po kilku minutach
      jeden ze sluchaczy oswiadczyl, ze on nie rozumie dlaczego ow fakt zachodzi,
      w zwiazku z czym to nie jest cos trywialnego. Hilbert zaczal myslec przy
      tablicy, po pieciu minutach wyszedl i zaszyl sie w swoim gabinecie. Wrocil
      po polgodziny z rozpromienionym obliczem i oswiadczyl:
      - Jednak mialem racje: ten fakt jest trywialny!
      i bez zadnych dodatkowych komentarzy kontynuowal wyklad.

      ***

      Jeszcze o Hilbercie. Byl on profesorem na czolowym wowczas niemieckim
      uniwersytecie w Getyndze. Na tym samym uniwersytecie jego starszym kolega byl
      Felix Klein. Hilbert byl "czystym matematykiem" i mial w glebokiej pogardzie
      tych ktorzy dazyli do praktycznych zastosowan matematyki. Klein natomiast byl
      znany z tego, ze interesowal sie takze zastosowaniami. Raz w roku organizowal
      on bankiet, na ktorym uczeni spotykali sie z ludzmi przemyslu i on tradycyjnie
      wyglaszal tam toast. Niestety pewnego razu zachorowal i szukal kogos, kto go
      zastapi. Poprosil o to Hilberta, ktory usilowal wymigac sie, ale w koncu ulegl
      i poszedl na bankiet. Staral sie jak mogl i zaczal swoj toast tak:

      - Prosze Panstwa, prosze sie absolutnie nie obawiac, ze kiedykolwiek matematyka
      czysta i stosowana beda ze soba w konflikcie - to nigdy nie nastapi albowiem
      matematyka czysta i stosowana nie beda mialy ze soba NIGDY NIC A NIC WSPOLNEGO !

      ***

      Hilbert bardzo starał się by Uniwersytet w Getyndze zatrudnił na stanowisku
      docenta Emmę Noether - wybitną matematyczkę. Gdy grono profesorskie wypowiadało
      się ostro przeciw temu pomysłowi, próbował argumentować tymi słowami:
      - Ależ proszę panów, to, że pani Noether jest kobietą, nie powinno stanowić
      przeszkody, przecież chodzi o wykłady, a nie o obecność w łaźni.

      Nie udało mu się postawić na swoim, ale znalazł wyjście: na wykładach
      firmowanych jego nazwiskiem, wykładała E. Noether.

      ***

      Bohaterami tej historyjki są D. Hilbert i Norbert Wiener. Pewnego dnia
      Wiener miał wykład w Getyndze. Po wykładzie D. Hilbert wstał i powiedział,
      że jest niemiecką tradycją dawać złe wykłady. Potem powiedział, że Getynga
      ma w tej materii najgorszą reputację w całych Niemczech, a instytut matematyki
      ma najgorszą reputacje na uniwersytecie w Getyndze. Wiener rozpromienił się
      oczekując komplementu pod swoim adresem. Wtedy Hilbert powiedział:
      - Ale wykład Wienera był najgorszym wykładem jaki ja kiedykolwiek słyszałem.


      :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: o archiekturze 23.01.07, 15:15
      Jakis czas temu duzo pisalismy o architektach: Le Corbusier, F.L. Wright,
      M. van der Rohe, O. Niemeyer, M. Nowicki i in.

      Polecam artykul z GW "Idealne miasta XX wieku kończą właśnie 50 lat".

      www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3863158.html


      Na jego zakonczenie opisane jest "idealne" miasto XXI wieku:

      ***

      Miasto wszechobecne

      W 2014 roku w odległości 65 kilometrów od Seulu powstanie New Songdo, miasto na
      miarę XXI wieku. Już dziś wyrasta ono z ziemi na sztucznej wyspie. Złożona z
      drapaczy chmur metropolia została nazwana miastem wszechobecnym - bo jej główną
      ideą jest komputerowe kontrolowanie absolutnie każdego ruchu mieszkańców. W
      pojemnikach na śmieci będą np. czujniki, które poinformują, gdy ktoś wrzuci
      szkło do kosza na papier; w mieszkaniach będą wrażliwe na nacisk podłogi - żeby
      wiedzieć, gdy ktoś się przewróci (by w przypadku osób starszych móc wysłać
      pomoc); systemy informatyczne będą gromadzić informacje o zdrowiu, pracy, życiu
      osobistym każdego z mieszkańców. Bezprzewodowy dostęp do internetu dostępny w
      każdym miejscu w mieście to już oczywiście standard. Brzmi to jak scenariusz
      filmu science-fiction - tymczasem mieszkania w New Songdo sprzedają się
      błyskawicznie. W ubiegłym wieku architekci poszukiwali idealnej formy miasta ze
      zrównoważonymi przestrzeniami przeznaczonymi na pracę, sen, rekreację. Dziś -
      jak się okazuje - człowiek chce być sprawdzany na każdym kroku; ma mu to
      zapewnić bezpieczeństwo i oszczędzić czas marnowany na niepotrzebne czynności.
      Tamte utopie zrealizowano - i nie wyszło to na dobre mieszkańcom. Czy tak samo
      będzie z urbanistycznymi wynalazkami XXI wieku?

      ***

      Raczej nie tesknie do takiego miasta ;-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 18:08
      Hegel:
      Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego
      nie nauczyły się z historii.

      Albert Camus:
      Historia dowodzi, że im mniej się czyta, tym więcej kupuje się książek.

      Maria Dąbrowska:
      Pismo i sztuka to jedyni świadkowie czasów.

      Monteskiusz:
      Szczęśliwy jest naród, którego historia jest nudna.

      Andre Malraux:
      Kto się boi zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii.

      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 18:17
        Napoleon Bonaparte:
        Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

        Thomas Jefferson:
        Historia nie uczy nas właściwie niczego innego poza tym,
        na czym polega złe rządzenie.

        Blaise Pascal:
        Gdyby nos Kleopatry był krótszy, inne byłyby losy świata.

        Maria Dąbrowska:
        Historia rzadko ma coś wspólnego z elegancją.

        Georg Christoph Lichtenberg:
        Książki, których przede wszystkim należałoby zakazać na świecie,
        to katalogi zakazanych książek.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 18:25
          James Joyce:
          Historia jest nocną zmorą, z której staramy się przebudzić.

          Mikołaj Gogol:
          Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza.

          Stanisław Jerzy Lec:
          Historia - zbiór faktów, które nie musiały zajść.

          Anatol France:
          Wszystkie książki historyczne, które nie zawierają kłamstw,
          są krańcowo nudne.

          Bertrand Russell
          Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć.
          • 3bezatu Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 19:14
            Najpierw nieposłuszeństwo, potem bratobójstwo - to jest cała historia świata.
            Leon Bloy


            Komu tysiące lat nie mówią nic, niech w ciemności niewiedzy żyje z dnia na
            dzień.
            Johann Wolfgang von Goethe


            Czy to nie śmieszne: nawet nasze czasy będą kiedyś nazywali dobrymi dawnymi
            czasami
            Alberto Moravia


            Rzadko kiedy czasy są surowsze niż ludzie
            Norman Mailer




            • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Churchill i jego aforyzmy o historii 23.01.07, 19:51
              Churchill pisał wiele książek, które początkowo były sposobem na zarobienie
              pieniędzy, gdyż mimo swojego arystokratycznego pochodzenia odziedziczył niewiele
              pieniędzy. Nie był wykształconym historykiem, ale od młodości czytał książki
              historyczne. Poświęcał wiele uwagi sprawom politycznym i wojskowym. Prace
              Churchilla można podzielić na trzy kategorie. Do pierwszej można zaliczyć prace
              dotyczące historii własnej rodziny. Druga kategoria obejmuje prace
              autobiograficzne oraz wczesne zapiski reporterskie. Najwięcej uznania przyniosły
              Churchillowi prace należące do trzeciej kategorii, mianowicie wielotomowe
              opracowania historyczne, takie jak "Światowy Kryzys" (1923-1931), sześciotomowa
              historia I wojny światowej, "II wojna światowa" (1948-1953), sześciotomowa
              historia II wojny oraz "Historia Anglików" (1956-1958) w czterech tomach.

              Właśnie te jego prace, zwłaszcza historia II wojny światowej, spowodowały,
              że w 1953 r. został laureatem Literackiej Nagrody Nobla za mistrzostwo
              opisu historycznego i biograficznego jak i doskonałe przemowy w obronie
              wysokich ludzkich wartości.

              Oto wybor jego aforyzmow o historii:

              * Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć, co będzie się działo jutro, za
              tydzień, czy za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co
              przepowiedział.

              * Dyplomata to człowiek, który dwukrotnie się zastanowi zanim nic nie powie.

              * Generałowie starają się, aby bitwy przegrane na polach walki zostały
              wygrane przynajmniej w ich pamiętnikach.

              * Jedyną rzeczą której uczy historia, jest to, że większości ludzi niczego
              nie uczy.

              * Każdy rząd, który jest dość silny, by dać ci wszystko czego pragniesz,
              jest dość silny by zabrać ci wszystko co posiadasz.

              cdn
              • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Churchill i jego aforyzmy o historii 23.01.07, 20:01
                * Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze,
                nie wiemy - uśmiechają się, czy chcą nas pożreć.


                * Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów,
                których udałoby im się uniknąć.


                * Mężowie stanu postępują zgodnie z nakazami rozumu.
                Zwykli ludzie – zgodnie z nakazami uczciwości.


                * Na Amerykanów zawsze można liczyć, że jak już wyczerpią wszystkie złe
                rozwiązania, wreszcie zastosują właściwe.


                * Nasz rząd miał do wyboru hańbę i wojnę. Wybrał hańbę, a wojnę będzie miał
                i tak.
                (Źródło: Po powrocie delegacji brytyjskiej z konferencji w Monachium.)


                * Nie masz większych durniów na świecie od Anglików. Są za bardzo beztroscy,
                żeby się przygotować (do wojny). Dopiero w ostatniej chwili mobilizują się i
                walczą jak szatany.

                * Nie po to zostałem premierem, aby przewodniczyć przy likwidacji Imperium
                Brytyjskiego.


                * Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym.
                (Źródło: podczas przemówienia w brytyjskiej Izbie Gmin na temat pilotów RAF-u
                i innych krajów alianckich, walczących w bitwie o Anglię - 20 sierpnia 1940)

                ***

                PS. Te maksymy juz w watku wystepowaly. Zatem piszac je narazam sie na
                krytyke takich autorytetow jak np. nick "Mariah". Proponuje aby - zamiast
                mnie krytykowac - wczytac sie w te madre maksymy 100 razy albo i wiecej
                i zaryzykowac ... intelektualna przygode :-)
                • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Churchill i jego aforyzmy o historii 23.01.07, 20:15
                  c.d.:

                  * Od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem żelazna kurtyna
                  zapadła nad Kontynentem.
                  (Źródło: ze słynnego przemówienia Churchilla w Fulton, Missouri - 5 marca 1946).


                  * Powtórzę Izbie to, co powiedziałem członkom mego gabinetu: Nie mam
                  nic do ofiarowania prócz krwi, znoju, łez i potu.
                  (Źródło: wygłoszone w Izbie Gmin podczas inauguracyjnego przemówienia
                  po objęciu urzędu premiera - 13 maja 1940).


                  * Przyjaciół można mieć o każdym czasie. Pod warunkiem, że się ich nie potrzebuje.
                  (Komentarz Onufrego: Oj tak!).


                  * Ropa Mosulu okazała się droższa od krwi Ormian.
                  (Opis: o obojętności Europy wobec tureckiego ludobójstwa Ormian).


                  * Są nie do pojęcia, albo ma się ich u gardła, albo u stóp.
                  (Opis: o Niemcach w 1945 roku).


                  * Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich
                  innych form, których próbowano od czasu do czasu.


                  * To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku!
                  (Źródło: mowa po brytyjskim zwycięstwie nad wojskami włoskimi i niemieckimi Afrika
                  Korps w Egipcie - 10 listopada 1942).


                  * Władza wykonawcza, która wtrąca człowieka do więzienia bez przedstawienia mu
                  jakichkolwiek zarzutów znanych prawu, a zwłaszcza która odmawia mu sądu przez jemu
                  równych, jest w najwyższym stopniu odrażająca i stanowi fundament wszystkich rządów
                  totalitarnych, czy to nazistowskich, czy komunistycznych.


                  * Wojny nie wygrywa się ewakuacjami.


                  i na koniec:


                  * My rządzimy światem a nami kobiety.


                  :-)))
    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 23.01.07, 19:42
      Dziś by obchodził urodziny pewien malarz – skandalista. Jego obrazy były
      wystawiane w Salonie Odrzuconych w Paryżu. O kogo chodzi?
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 23.01.07, 19:46
        Édouard Manet
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 23.01.07, 20:00
          3bezatu napisała:

          > Édouard Manet

          Jak zwykle 3bezatu jest pierwsza. Tak.

          Jeden z krytyków pisał:
          "Nie zarzucamy panu Manetowi, że idealizuje panny swawolne,
          ale że idealizuje panny brudne".

          Życiorys E. Maneta:
          www.malarze.walhalla.pl/malarze.php5?art=60
          Galeria obrazów E. Maneta:
          www.malarze.walhalla.pl/galeria.php5?art=60
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 23.01.07, 21:22
      Nawiazuje do postaci Churchilla, o ktorej dzis byla mowa. On nie byl tylko
      historykiem przy biurku; on wspoltworzyl historie.


      Zagadka: Jaki polski poeta i w jakim utworze napisal takie slowa:

      " (...) I stad najlepszym Cezar historykiem,
      Ktory dyktowal z konia - nie przy biurze - (...)"

      :-)
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 23.01.07, 21:27
        Cyprian Kamil Norwid "Promethidion".
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 21:47
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > Cyprian Kamil Norwid "Promethidion".

          ===============

          Tak, brawo!

          Norwidowi i jego poezji poswiecimy sporo postow. A w tym poscie
          mozecie przeczytac oryginalne wydanie "Promethidiona":

          monika.univ.gda.pl/~literat/promet/index.htm


          Milej lektury (ortografia byla wtedy inna niz dzisiaj ;-) )
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 22:21
            Cyprian Kamil Norwid był polskim poetą i malarzem. Urodzony w 1821 maja w
            miejscowości Laskowo-Głuchy pod Warszawą. C.K. Norwid stopniowo uzyskiwał coraz
            większe uznanie, a obecnie uważany jest za jednego z najbardziej oryginalnych i
            najbardziej utalentowanych poetów. Swoimi teoriami estetycznymi wyprzedził m.in
            Ruskina, w Polsce Witkiewicza. Josif Brodzki nazwal go wrecz najwiekszym
            poeta XIX w. (w skali calego swiata).

            Jego poglądy społeczne są bardzo bliskie ideologii pracy i uniwersalizmowi.

            W roku 1842 Norwid opuścił Polskę i już nigdy do niej nie wrócił. Przebywał m.in
            w Niemczech i we Włoszech. Będąc we Florencji (Włochy) poznał Marię Kalergis
            (wówczas uznawana była za największą piękność Europy !) i zakochuje się w niej.
            W roku 1848 jeden z swoich najpiekniejszych wierszy poświęcił Włodzimierzowi
            Łubieńskiemu z którym zaprzyjaźnił się w latach 1845-1846, kiedy przebywał w
            Berlinie. W roku 1846 zostaje uwięziony w Berlinie za "ostre stracie" z posłem
            rosyjskim. C.K. Norwid podczas swoich podróży poznał m.in Krasińskiego i
            Mickiewicza. W latach 1849-1852 bliżej poznaje także Słowackiego i Chopina.
            W 1852 wyjechal do Ameryki, w 1854 powrócił przez Londyn do Paryża. W okresie
            powstania styczniowego próbował włączyć się w bieg wydarzeń, m.in. za pomocą
            politycznych memoriałów.

            Cypriana Kamila Norwida nazwać można poetą tragicznym. Przebył on cierniową
            drogę od całkowitego niedoceniania za życia poprzez zapomnienie po śmierci, aż
            do całkowitego odrodzenia po latach. Dziś Norwid uznawany jest za wybitnego
            polskiego poetę, prekursora poezji współczesnej. Norwid tworzył w epoce
            romantyzmu, ale nie był typowym romantykiem. Przeciwstawiał się poglądom, że
            sztuka rodzi się z natchnienia. Dla Norwida była ona rezultatem ciężkiej i
            żmudnej pracy artysty. Norwid prócz wielu rysów indywidualnych, różnił się od
            innych romantyków tym, że podejmował tematy ponadczasowe, uniwersalne, a nawet
            historię Polski i problem walki o niepodległość ujmował w kategoriach
            ogólnoludzkich.

            W poezji Norwida ważne są następujące motywy: kult ludzi wielkich (wybitnych
            jednostek i ich miejsca w społeczeństwie), rozważania o człowieku (jego sytuacji
            w świecie, zależności od historii, cywilizacji i natury, konflikcie
            jednostka-świat), historii (istota dziejów ludzkości), sztuki i roli artysty,
            miłości jako uczucia ponadczasowego, dorobku kulturowym antyku i jego związkach
            ze współczesnością.

            W 1851 roku ukazał się poemat "Promethidion". Lata 1857-1865 to okres
            powstawania zbioru "Vademecum" (cyklu stu wierszy, wśród których są tak znane,
            jak "Fortepian Chopina" czy "Klaskaniem mając obrzękłe prawice").

            Jako artysta plastyk zdobył uznanie Francuzów i w 1868 został członkiem Société
            des Artistes. Współpracował także z Société Philologique. Żył w coraz większym
            osamotnieniu, uważany za dziwaka. W 1877 z powodu biedy zamieszkał w opiekuńczym
            Zakładzie św. Kazimierza na przedmieściu Paryża - Ivry, gdzie zmarł. W 1888 jego
            zwłoki zostały przeniesione do grobu zbiorowego w Montmorency pod Paryżem. W
            2001 w 180. rocznicę urodzin poety zorganizowano w Krakowie i Warszawie festiwal
            "Norwid bezdomny" pod patronatem Instytutu Dziedzictwa Narodowego. 24 września
            2001 w Krypcie Wieszczów na Wawelu złożono urnę z ziemią z paryskiego grobu Norwida.

            ***

            No to po tym wykladzie nalezy sie jakas anegdota:

            Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym
            przyjaciel zapytał:
            - Jest coś nowego?
            - Owszem.
            - Co?
            - Data.


            :-)
            • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 22:35
              onufry_z_daleka napisał:

              > Będąc we Florencji (Włochy) poznał Marię Kalergis
              > (wówczas uznawana była za największą piękność Europy !) i zakochuje się w
              niej.



              „We Włoszech Maria (Kalergis) spotkała młodego poetę Cypriana Norwida, z którym
              być może poznali się już wcześniej w Warszawie. Piękna arystokratka stała się
              natchnieniem jego twórczości. Aby ją zdobyć, musiał dostosować się do trybu jej
              życia, co niewątpliwie nadwerężyło jego ubogą sakiewkę. Bezgranicznie
              zakochany, dopiął w końcu swego. Stało się to parę miesięcy później w Berlinie.
              Dla Marii był to nic nie znaczący epizod, Norwid fakt ten przeżył natomiast
              niezwykle mocno. Kiedy bowiem dała mu do zrozumienia, że z jej strony był to
              tylko przelotny flirt i na nic więcej nie może liczyć, wyjechał nawet na jakiś
              czas do Ameryki. Fakt ten opisywała w swoim liście jego bratowa
              Ludwika: "Otworzyły się oczy Cyprianowi w Wenecji podczas przejażdżki w gondoli
              ze wspomnianą damą. Co mu powiedziano - nikt się nie dowiedział. Zdaje się, że
              zrozpaczony, na poły oszalały, we fraku, w białym krawacie, pobiegł na dworzec,
              opuścił Wenecję i wsiadł na okręt do Nowego Świata, skąd wrócił z wielką
              admiracją dla Amerykanów, lecz rana zadana przez panią K. nie zabliźniła się
              nigdy".
              Fragment książki J. Jankowskiego „Nieromantyczni romantycy”
              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 23:42
                Troche maksym Norwida:

                * Autorów sądzą ich dzieła.

                * Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
                Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?

                * Heroizm nie jest w samych bitwach, ale na wszystkich polach życia i
                nieustannie. Owszem bitwy dlatego tylko bywają, iż heroizm nie bywa pierwej na
                polach życia praktykowany.

                * I stąd największym prosty lud poetą,
                Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi.

                * Jedyna miłość, która nas nigdy nie zdradzi, to miłość własna.

                * Jestże się poetą, czyli raczej tylko bywa się?

                * Nie miecz, nie tarcz – bronią Języka, lecz – arcydzieła!

                * Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, a Prawdom kazać, by stały za drzwiami.

                * Ojczyzna – to wielki zbiorowy obowiązek.


                * Piękno na to jest, by zachwycało – do pracy / Praca, by się zmartwychwstało


                * Przeszłość – jest to dziś, tylko cokolwiek dalej.

                * Słowo jest ogień – milczenie jest lawa.

                * Walka jest normalnym zadaniem ludzkości – bitwa nie.


                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 24.01.07, 00:04
                  I inne mysli + poezja:

                  "W tej powszedniości, o! Jakże tu wiele mistycznych rzeczy i nieodgadnionych,
                  maleńkich jako światełka w kościele..."

                  [W tej powszedniości...]



                  "Często z rozpaczą słucham, jak obecność taje."

                  [Często z rozpaczą słucham...]



                  "Witaj, nadobne dziewczę!"

                  Do wieśniaczki



                  "Jak dziki zwierz przyszło Nieszczęście do człowieka i zatopiło weń fatalne
                  oczy... Czeka... Czy człowiek zboczy?"

                  Fatum



                  "Wielkim jest człowiek, któremu wystarczy pochylić czoła, żeby bez włóczni w
                  ręku i bez tarczy zwyciężył zgoła."

                  Wielkość



                  "Gdy szukasz nieprzyjaciół swoich nieprzyjaciół, to szukasz tylko ostrza, żebyś
                  ranę zaciął."

                  Miłość



                  "Rzadkim jest, arcyrzadkim człek, co mówi z człekiem tak, iż słychać mówienie
                  treść powiadające."

                  [Rzadkim jest, arcyrzadkim człek...]



                  "Nie czuję strun, drżących pod palcem twym - jesteś poezji drukarz."

                  Liryka i druk



                  "Gromem bądźmy pierw niźli grzmotem."

                  Język ojczysty



                  "On skarży się na ciemność mej mowy - czy choć świecę raz zapalił sam?"

                  Ciemność


                  "Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą. (...) Wielcy - poeci... dopiero
                  przychodzą, kiedy ich nie ma..."

                  [Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą...]



                  "Gwiazdy przede mną, za mną gwiazdy..."

                  [Gwiazdy przede mną...]



                  "Ludzie znają Ciszę po szumie drzew, po drumli włóczęgi komara, ale nie znają
                  wcale po jej niemym śpiewie, bo oni tylko w dźwięku zapoznali mowę, wielce
                  głośną a małą - i prawie nikt nie wie, że nieraz stokroć lepiej prowadzić
                  rozmowę z ciszą, niżeli z człekiem."

                  Wieczór w pustkach


    • onufry_z_daleka Re: W poscie 1800 pozdrawiamy 23.01.07, 23:31
      tych, ktorzy wierza, ze AFORYZM BEDZIE GATUNKIEM LITERACKIM XXI WIEKU!

      :-)))
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 23.01.07, 23:53
      W jakim filmie, i jakiego rezysera, zostal uzyty wiersz Norwida:

      ***

      Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
      Wokoło lecą szmaty zapalone
      Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
      Czy to co Twoje będzie zatracone
      Czy popiół tylko zostanie i zamęt
      Co idzie w przepaść z burzą.
      Czy zostanie
      Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
      Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

      ***
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 24.01.07, 13:51
        "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy z 1958 roku.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 24.01.07, 14:23
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy z 1958 roku.

          ==============

          Odpowiedz jest dobra. Poniewaz - obrobko - przerwalas to, o co apelowalem
          z zwiazku z odejsciem Ryszarda Kapuscinskiego - czyli chwile milczenia
          i zadumy - to mysle ze Norwida bedziemy kontynuowali pozniej, a w nastepnych
          postach zastanowmy sie w sposob godny zmarlego i stylu tego watku, na czym
          polegala wielkosc Kapuscinskiego. Bardzo o to prosze.
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 24.01.07, 15:13
            Gwoli wyjaśnienia: apel Onufrego przeczytałam po napisaniu odpowiedzi na
            zagadkę. Może powinnam czytać najpierw ostatni post, ale tak nie zrobiłam.
            Nie chciałam nikogo gorszyć ani oburzać. Przepraszam.
    • onufry_z_daleka Re: Smutna wiadomosc: R. Kapuscinski nie zyje. 24.01.07, 00:54
      Zmarł Ryszard Kapuściński (dowiedzialem sie o tym przed 5 minutami).

      W Warszawie zmarł najwybitniejszy polski reportażysta, eseista i publicysta
      Ryszard Kapuściński. Miał 75 lat. Urodził się 4 marca 1932 r. w Pińsku, na
      Polesiu (na terenie dzisiejszej Białorusi). Literacko zadebiutował już w wieku
      17 lat w tygodniku "Dziś i Jutro". W 1950 zdał maturę w warszawskim gimnazjum
      im. Stanisława Staszica i rozpoczął pracę w redakcji "Sztandaru Młodych". W 1956
      ukończył historię na Uniwersytecie Warszawskim. W 1956 otrzymał pierwszą nagrodę
      - Złoty Krzyż Zasługi - za reportaż "To też jest prawda o Nowej Hucie",
      opisujący trudne warunki życia robotników na budowie kombinatu.

      Jego prawdziwą pasja były jednak książki - reportaże z kraju, a później róznych
      zakątkow świata. Pierwszą wydał w roku 1962 pisząc "Busz po polsku" - cykl
      reportaży z Polski. W swoją pierwszą wielką podróż wyruszył w 1956 r. Odwiedził
      Indie, Afganistan i Pakistan. W następnym roku wyruszył do Chin i Japonii.
      Prawdziwą sławę przyniosły mu jednak relacje z ogarniętego wojną domową Konga. O
      sytuacji Trzeciego Świata pisał także w "Czarnych gwiazdach" (1963) i w "Gdyby
      cała Afryka" (1969). Do powrotu z Afryki zmusił Kapuścińskiego stan zdrowia.
      Zachorował na gruźlicę i malaryczne zapalenie opon mózgowych. W 1967 r. znalazł
      się w szpitalu w Warszawie.

      Od 1962 pracował dla PAP jako stały korespondent zagraniczny w Afryce, Ameryce
      Łacińskiej i Azji. Dokumentował upadek cesarstwa w Etiopii i Iranie. Potem - od
      1974 r. - pracował w tygodniku "Kultura". W czasie pracy w "Kulturze" nadal
      nieustannie podróżował, kilkakrotnie był między innymi w Angoli, Etiopii i
      Iranie. Szczególnie ważne książki związane z tym okresem to "Jeszcze jeden dzień
      życia" (1976), "Cesarz" (1978) i "Szachinszach" (1982).

      W połowie 1967 r. wyruszył na Kaukaz. Efektem tej trzymiesięcznej podróży był
      "Kirgiz schodzi z konia" (1968). Na jesieni tego roku został korespondentem PAP
      w Ameryce Południowej, przez 5 lat mieszkał w Chile, Brazylii, Meksyku i
      Boliwii. Relacje z tych podróży możemy przeczytać w "Dlaczego zginął Karl von
      Spreti" (1970) "Chrystus z karabinem na ramieniu" (1975), a także w "Wojnie
      futbolowej" (1978).

      Od początku lat 80. Kapuściński poświęcił się pisarstwu. Wyrazem tego jest zbiór
      wierszy "Notes" (1986) oraz "Lapidarium" (1990). W 1993 r. wydał "Imperium",
      relację z podróży po byłych południowych republikach ZSRR. Książka jest opisem
      zmian, jakie zaszły po upadku ZSRR. Kolejną pozycją jest "Heban" (1998), w
      której powraca do tematu afrykańskiego. W 2002 r. ukazała się piąta część
      "Lapidariów". W 2003 "Autoportret Reportera", w 2004 "Podróże z Herodotem".

      W 1987 Royal Court Theatre w Londynie wystawił sceniczną adaptację jego książki
      Cesarz, opisującej upadek reżimu Hajle Syllasje w Etiopii (wystawiany potem
      także w kraju). W 1996 wyróżniony nagrodą imienia Jana Parandowskiego, w 1999
      otrzymał "Ikara". Wybrany Dziennikarzem wieku przez swych kolegów w plebiscycie
      miesięcznika Press. Laureat nagrody im. Dariusza Fikusa za rok 2004. Doktor
      honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego (2004) i Gdańskiego (29 stycznia
      2004). Łącznie otrzymał ponad 40 nagród i wyróżnień. Od lat wymieniany jako
      kandydat do literackiego Nobla.

      ***

      R. Kapuscinski pokazal, ze reportaz moze stac sie dzielem Sztuki.
      Jego "Cesarz" jest genialny. Napewno poswiecimy mu tu sporo miejsca.

      A dzis, moze, zamilknijmy na chwile.

      • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 14:30
        Szkola pisania wg Kapuscinskiego (z jego strony):


        - Dobre pisanie jest efektem dobrej koncentracji. Skala talentu to nic innego
        jak skala zdolności koncentracji.

        - Za każdym razem gdy siadam do pisania czuję się jak debiutant. Piszę bardzo
        wolno - każde kolejne słowo wyciąga następne.

        - Najważniejsze w pisaniu jest wejście w rytm - po pierwszych udanych zdaniach
        wszystko dzieje się niemalże samoczynnie.

        - O emocjach i uczuciach należy pisać jak najprościej i jak najoszczędniej.
        Tylko wtedy można przedstawić je w miarę wiernie i uniknąć emocjonalnego bałaganu.

        - Dla raportera najważniejsza jest umiejetność przeczuwania wydarzeń.
        Niejednokrotnie trzeba odrzucić pragmatyzm i zaufać własnej intuicji

        - Dobry reporter musi być zawsze tam gdzie się coś dzieje. Tylko uczestnictwo w
        wydarzeniach pozwala na ich pełne zrozumienie.

        - Najważniejszą sztuką w zawodzie dziennikarza jest umiejętność słuchania. Jest
        to zdecydowanie najlepszy sposób poznawania otaczającego nas świata.

        - Prostota pisania jest dla reportera zbawieniem. Doskonałym potwierdzniem tych
        słów jest anegdota o Czechowie. Pisarz ten poszukiwał sposobu na trafne opisanie
        morza. Najlepszą propozycję podsunęła mu kilkuletnia dziewczynka, która
        powiedziała: "Morze jest ogromne". To wystarczyło.

        • obrobka_skrawaniem Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 14:40
          Fragment książki Ryszarda Kapuscinskiego "Autoportret Reportera":

          czytelnia.onet.pl/0,1134709,do_czytania.html
        • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 14:48
          "Liczby i ciekawostki" o RK z jego strony:


          1
          - Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. Na 150 studentów zdających
          egzamin z historii nowożytnej był tylko 1 podręcznik, na dodatek - w języku
          rosyjskim.

          - "Jeden Kapuściński wart jest 1000 skamlących i fantazjujących gryzipiórków" -
          napisał o nim Salman Rushdie

          - Od wielu lat powtarza adeptom dziennikarstwa: "Na 1 stronę swojego tekstu,
          musicie przeczytać 100 stron tego, co napisali na ten temat inni". Na pytanie,
          jak pisać, odpowiada: "Przede wszystkim czytać"

          4
          - 4 razy groziło mu rozstrzelanie

          5
          - "W ciągu miesiąca przejechałem przez 5 krajów [Algier, Gwinea, Togo, Dahomej,
          Nigeria]. W czterech panował stan wyjątkowy. W jednym prezydent został właśnie
          usunięty, w drugim uratował się tylko dzięki przypadkowi, w trzecim - szef rządu
          boi się opuścić swoją rezydencję strzeżoną przez wojsko. Dwa parlamenty zostały
          rozwiązane. Dwa rządy zostały usunięte. Dziesiątki działaczy aresztowanych.
          Dziesiątki ludzi zabitych w walkach politycznych. Na przestrzeni 520 kilometrów
          byłem kontrolowany 21 razy i przeszedłem 4 rewizje osobiste."


          5
          - W 1969 r. został na 5 lat korespondentem PAP w Ameryce Łacińskiej.

          - Zna 5 języków obcych (angielski, rosyjski, francuski, hiszpański, portugalski).

          - "W ciągu miesiąca przejechałem przez 5 krajów [Algier, Gwinea, Togo, Dahomej,
          Nigeria]. W czterech panował stan wyjątkowy. W jednym prezydent został właśnie
          usunięty, w drugim uratował się tylko dzięki przypadkowi, w trzecim - szef rządu
          boi się opuścić swoją rezydencję strzeżoną przez wojsko. Dwa parlamenty zostały
          rozwiązane. Dwa rządy zostały usunięte. Dziesiątki działaczy aresztowanych.
          Dziesiątki ludzi zabitych w walkach politycznych. Na przestrzeni 520 kilometrów
          byłem kontrolowany 21 razy i przeszedłem 4 rewizje osobiste."


          6
          - Ma 6 księgozbiorów; oprócz trzyczęściowej biblioteki w Warszawie ma też własne
          zbiory książek w Lagos, Meksyku, Dakarze, Stanach Zjednoczonych i Oksfordzie.

          7
          - Royal Court Theatre w Londynie wystawił sceniczną adaptację "Cesarza". W
          Polsce wystawiło go 7 teatrów.

          - Rzucenie palenia udało mu się dopiero za 7 razem.

          - Miał 7 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa.


          8
          - Przez 8 lat był dziennikarzem tygodnika "Kultura".


          9
          - Przez 9 dni podróżował koleją transsyberyjską. Opisał to dopiero po 35 latach
          w "Imperium".

          12
          - Walczył o przeżycie na 12 frontach (kilka razy na pierwszej linii, pod ogniem)


          17
          - W wieku 17 lat zadebiutował wierszem w tygodniku "Dziś i jutro".


          18
          - Podczas wyczerpującej podróży, opisanej 18 lat później w "Wojnie futbolowej",
          jeden z oddziałów wojskowych na służbie dawnych kolonizatorów, stacjonujący w
          Usumbrze, wydał na Kapuścińskiego wyrok śmierci.


          19
          - Wydał 19 książek.


          20
          - Jest laureatem ponad 20 nagród i odznaczeń.


          21
          - "W ciągu miesiąca przejechałem przez 5 krajów [Algier, Gwinea, Togo, Dahomej,
          Nigeria]. W czterech panował stan wyjątkowy. W jednym prezydent został właśnie
          usunięty, w drugim uratował się tylko dzięki przypadkowi, w trzecim - szef rządu
          boi się opuścić swoją rezydencję strzeżoną przez wojsko. Dwa parlamenty zostały
          rozwiązane. Dwa rządy zostały usunięte. Dziesiątki działaczy aresztowanych.
          Dziesiątki ludzi zabitych w walkach politycznych. Na przestrzeni 520 kilometrów
          byłem kontrolowany 21 razy i przeszedłem 4 rewizje osobiste."


          23
          - "Cesarza" wydano na świecie 29 razy, ?Imperium - 23.


          24
          - W pierwszą daleką podróż zagraniczną wyruszył mając 24 lata.


          30
          - Przez 30 lat nie był wpuszczany do RPA. Przeszkodą był napisany przez niego
          krytyczny esej o apartheidzie.

          34
          - Wyliczył, że przez rok swego pobytu w Berlinie (w 1996) wyjeżdżał z miasta 34
          razy na konferencje prasowe i spotkania promocyjne i udzielił 116 wywiadów.


          35
          - Przez 9 dni podróżował koleją transsyberyjską. Opisał to dopiero po 35 latach
          w "Imperium".


          40
          - Musiał nadawać do PAP depesze, gdy jedno słowo kosztowało go pół dolara. A
          miał tylko 40 dolarów na depeszę. Mógł więc nadać maksymalnie 80 słów i w tych
          80 słowach opisać cały przewrót wojskowy.


          45
          - Po zachorowaniu na malarię mózgową w Ugandzie ważył tylko 45 kilo.


          47
          - Ojciec Ryszarda Kapuścińskiego był nauczycielem przez 47 lat i ani razu nie
          spóźnił się na lekcję.


          50
          - 50-ciu najbardziej znanych i cenionych polskich dziennikarzy wybrało go
          "Dziennikarzem wieku" w plebiscycie miesięcznika "Press".


          80
          - Musiał nadawać do PAP depesze, gdy jedno słowo kosztowało go pół dolara. A
          miał tylko 40 dolarów na depeszę. Mógł więc nadać maksymalnie 80 słów i w tych
          80 słowach opisać cały przewrót wojskowy.


          100
          - "Heban" Osiągnął rekordowy nakład ponad 100 tys. egzemplarzy. (2000)

          - Był w ponad 100 krajach.

          - Od wielu lat powtarza adeptom dziennikarstwa: "Na 1 stronę swojego tekstu,
          musicie przeczytać 100 stron tego, co napisali na ten temat inni". Na pytanie,
          jak pisać, odpowiada: "Przede wszystkim czytać"


          116
          - Wyliczył, że przez rok swego pobytu w Berlinie (w 1996) wyjeżdżał z miasta w
          celach konferencyjno-promocyjnych 34 razy i udzielił 116 wywiadów.


          120
          - Jego książki doczekały się około 120 przekładów na całym świecie.

          150
          - Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. Na 150 studentów zdających
          egzamin z historii nowożytnej był tylko 1 podręcznik, na dodatek - w języku
          rosyjskim.


          260
          - Kiedy zaczął pisać "Heban" (1998) - syntetyczny esej o Afryce - zgromadził w
          domu 260 pozycji na temat tego kontynentu.


          1000
          - "Jeden Kapuściński wart jest 1000 skamlących i fantazjujących gryzipiórków" -
          napisał o nim Salman Rushdie


          Ciekawostki


          - Marię Dąbrowską, Zofię Nałkowską, Leopolda Staffa i Juliana Tuwima poznał jako
          goniec "Sztandaru Młodych".

          - Na lotnisku w Rzymie kupił "Komu bije dzwon?" w języku angielskim, a w walizce
          miał słownik. Tak poznał angielski.

          - Kapuściński uważa, że jego książka "Jeszcze dzień życia" (1976) powstała tylko
          dlatego, że do Angoli nie chciał jechać żaden dziennikarz.

          - Podążając szlakiem oddziału Che Guevary, został skazany na śmierć, lecz
          żołnierz, który miał go zastrzelić, był tak pijany, że nie mógł sobie poradzić z
          rewolwerem.

          - Maturę zdał w 1950 r. Był wybijającym się sportowcem, został nawet
          wicemistrzem juniorów Warszawy w boksie (waga kogucia, klub Polonia Warszawa).

          - W 1983 r. "Sunday Times" wybrał "Cesarza" książką roku.

          - "Imperium" nigdy nie zostało przetłumaczone na język rosyjski.



          • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 16:07
            Jestem wielkim zwolennikiem cytatów - przyznaje Ryszard Kapuściński.

            Wojciech Górecki zarzucił kiedyś autorowi "Imperium" ("Res Publica 7-8/93),
            że w niektórych rozdziałach tej książki cytaty z cudzych dzieł wypełniają
            połowę tekstu.

            "Jestem wielkim zwolennikiem cytatów" - odparł Kapuściński. "Kiedy zgłębiamy
            jakąś dziedzinę wiedzy, dostrzegamy, że na jej temat napisano już masę książek.
            W każdej jest co najmniej jedna fascynująca myśl. Normalny czytelnik nie będzie
            do tej myśli docierał. Obowiązkiem piszącego jest wynajdywanie tych pereł.
            Normalnie są one zagubione w masie trzystu stron druku, a wydobyte - odżywają,
            nabierają blasku. Cytaty nadają tekstowi plastykę. Nabiera on walorów
            kubistycznych".

            ***

            Od Onufrego: Wiele cytatow, ktorych uzywal Kapuscinski to prawie lub
            calkowicie aforyzmy. Mysle wiec, ze wsrod osob pozdrawianaych w poscie 1800
            znajdowal sie takze On...

            • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 16:27
              Zapytano kiedys Kapuscinskiego:

              - Czy korzysta Pan na co dzień z komputera, Internetu?

              Odpowiedzial:

              - W ogóle nie korzystam. To są oczywiście wspaniałe środki komunikacji, ale
              największą inspirację daje bezpośredni kontakt z miejscem, ludźmi, ze sprawami,
              które ich dotyczą. Nie tylko kontakt. Współżycie z tym wszystkim, przejmowanie
              się tym, emocjonalne uczestnictwo. Internet tego nie zastąpi. Komputer jest
              narzędziem służącym do utrwalania myśli. Ale najpierw trzeba mieć myśl.
              Einstein, gdy go kiedyś zapytano, jakich notatników używa do zapisywania swoich
              myśli, zdziwił się: "Notatników?" Myśl to coś tak rzadkiego, że gdy przychodzi
              do głowy, to się to potem pamięta całe życie. To bardzo trafna odpowiedź. Do
              zapisania myśli wystarczy kawałek kartki i ołówek. Bywa, że zapisuję je na
              marginesach czytanej akurat gazety. Tak zresztą robiło i robi wielu pisarzy na
              świecie.

              ***

              "Ale najpierw trzeba mieć myśl."

              • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 16:45
                RK:

                Myślę, że głównym zagrożeniem dla literatury jest w tej chwili sama literatura.
                Wychodzi zbyt wiele książek.

                Nie tylko nie można przeczytać ich wszystkich. Człowiek nie jest nawet w stanie
                śledzić, co nowego dzieje się w różnych dziedzinach literatury. Na targach
                książki we Frankfurcie jest 660 tysięcy tytułów. Nie ma człowieka, który byłby w
                stanie chociaż obejrzeć wszystkie te książki.

                To nie jest tylko problem literatury, ale wszystkich sztuk pięknych. To problem
                ludzkiej zdolności przyjmowania nowych rzeczy, problem słabości ludzkiego umysłu.

                (Ryszard Kapuściński, "Rzeczposplita", 15-16.11.1997)

                • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 17:15
                  O pracowni R. Kapuscinskiego:

                  Na ścianach jego pracowni nie wisi ani jeden obraz. Ale nie ma też centymetra
                  wolnego miejsca - wszędzie stoją regały z tysiącami książek. Pracownia mieści
                  się w przedwojennej willi na warszawskiej Ochocie. Kapuścińscy zajmują
                  mieszkanie na pierwszym piętrze. a pracownię urządzili na strychu. Oddzielona
                  jest od mieszkania i celowo nie ma tam telefonu, by podczas pracy nie rozpraszał
                  autora.

                  Po prawej stronie od drzwi ściana książek o Pińsku na Białorusi. Za nimi. na
                  drewnianych schodach prowadzących na antresolę, leży 21 książek o fragmencie.
                  - To mnie fascynuje - mówi Ryszard Kapuściński - teoria fragmentu i książki
                  pisane fragmentem. Forma notatek, zeszytów, zapisków. W świecie tak
                  rozrośniętym, chaotycznym i trudnym do uporządkowania wszystko zmierza w stronę
                  collagę'u - luźnego zbioru fragmentów.

                  Książki Kapuścińskiego ruszają się. Jeśli docierają na schody, to znaczy, że
                  niebawem będą potrzebne.

                  Drzwi pracowni od środka wyglądają jak gazetka ścienna: zbiór papierowych
                  wycinków, przypiętych pinezkami. Ryszard Kapuściński opowiada o każdym skrawku z
                  taką czułością, jak mały chłopiec o swoich żołnierzykach: - O, tu mam ważny
                  cytat z Mozarta po niemiecku. ?Nie kładę się nigdy do łóżka, nim nie pomyślę, że
                  może to już być ostatni dzień, po którym mnie już nie będzie". A tu z Miłosza,
                  tu z Pascala, to pamiątkowy bilet z Disneylandu. Do Stanów pojechałem bardzo
                  późno, a Europy do dziś praktycznie nie znam. nawet w Finlandii czy Rumunii nie
                  byłem.

                  - To jest zdjęcie pewnego Araba w średnim wieku - kontynuuje. - Zdjęcie
                  legitymacyjne, bo oni mają ciekawy zwyczaj: gdy poznają kogoś nowego, ofiarowują
                  mu w prezencie swoją fotografię - mówi i dociska pinezkę.

                  Na środku pracowni stoi długa, drewniana rynna. Można ją obejść. Z rynny wystają
                  teczki - każda ma swój tytuł. W teczkach pełno wycinków, notatek i odbitek.
                  Autor sam pracowicie gromadzi wszystko, co może mu się przydać do przyszłych
                  książek i co uznaje za ważne. Dwie teczki wymagają wyjaśnień. ?Życiorys? - to
                  materiały na własny temat. Są w niej m.in. artykuły o zagranicznych wydaniach
                  książek Kapuścińskiego (88 przekładów). ?Villa Waldberta? - to informacje o domu
                  pracy twórczej pod Monachium, dokąd od dawna Kapuścińskiego zapraszają, ale on
                  nie ma czasu tam przyjechać. W pracowni ważne są też dwie drewniane belki
                  podtrzymujące sufit.

                  Pierwsza, ukośna, przechodzi nad krzesłem przy biurku. Wisi na niej zdjęcie
                  oprawione w szkło: Kapuściński na kolacji z Salmanem Rushdie i ośmioma innymi
                  osobami. Gdzie jedli - nie można zdradzić. Obok, w ramce, kartka od Edwarda
                  Stachury z Meksyku, z datą 14.01.1975: "Najlepszego w Nowym Roku i w
                  kilkudziesięciu następnych, jeśli nam nie rozsadzą planety naszej". Dalej, na
                  prawo, oprawiona fotografia Pińska przed wojną. Na końcu belki -pocztówkowa
                  grafika z frontonem Royal Court Theatre w Londynie, gdzie wystawiano "Cesarza".
                  Belka ukośna jest belką okolicznościową.

                  Druga belka, pionowa, podtrzymująca strop, jest belką strategiczną. Oprócz
                  elementów pamiątkowych (mapki Kamerunu "z najgorszą drogą świata"; zdjęcia
                  Josifa Brodskiego wyciętego z gazety, "żeby mi się nie zgubiło") mieści wszelkie
                  potrzebne wycinki. Mogą być niebawem wykorzystane, na przykład w "Lapidarium
                  IV". U dołu belki przyszpilony jest tekst Mirosława Pęczaka z "Polityki"
                  - w nim jedno, podkreślone przez Kapuścińskiego zdanie: "Rozrywka zajmuje
                  miejsce sztuki".

                  Największym z wycinków umieszczonych na belce jest esej Jacka Sempolińskiego,
                  malarza, z zaznaczonym na różowo fragmentem zdania: "...produkować nieogarniętą
                  masę obrazów za nieogarniętą masę pieniędzy..."

                  Dlaczego podkreślił właśnie to zdanie?

                  - Bo interesuje mnie zjawisko obfitości. Świat jest zalany wszystkim, nawet
                  dziełami sztuki. Przygniotła nas obfitość - odpowiada.


                  (Mariusz Szczygieł, "Press", 15.12.99)


                  • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 18:26
                    W tym watku slowo pisane jest glownym narzedziem (teraz pojawily sie tez
                    obrazki za sprawa glownie o_s), ale slowo jest tu najwazniejsze. Jest banalem
                    stwierdzic, ze slowo ma potezna sile budujaca ale i ogromna sile niszczaca.
                    Ale ten niby banal trzeba sobie uswiadomic. Ponizsze przemyslenia
                    R. Kapuscinskiego traktuja o sile slowa w tworzeniu historii.

                    ***

                    Za GW:

                    Właśnie dlatego, że słowo pisane mogło zawsze wiele zmienić, było ono przez
                    wieki postrachem każdej autorytarnej władzy, która zwalczała je wszelkimi
                    sposobami - mówił Ryszard Kapuściński na I międzynarodowym festiwalu literatury
                    "Głosy z całego świata" w Nowym Jorku w 2005 r.

                    Czy pisanie może cokolwiek zmienić? Tak. Głęboko w to wierzę. Bez tej wiary nie
                    umiałbym, nie mógłbym pisać. Oczywiście jestem świadom wszelkich ograniczeń,
                    jakie stawiają nam okoliczności, sytuacje, historia i czas. Toteż moja wiara,
                    aczkolwiek głęboka, nie jest absolutna, nie jest ślepa.

                    Na czym polega główne ograniczenie? Na tym, że pisanie rzadko tylko, w
                    wyjątkowych wypadkach, wpływa na ludzi i na bieg historii bezpośrednio,
                    radykalnie i natychmiast. Oddziaływanie słowa pisanego jest raczej pośrednie, a
                    może być nawet na pierwszy rzut oka, w pierwszej chwili niewidoczne,
                    nieodczuwalne. Potrzeba bowiem czasu, aby dotarło ono do świadomości odbiorcy,
                    czasu, aby zaczęło tę świadomość formować, zmieniać i dopiero tą okrężną drogą
                    wpływać później na nasze decyzje, postawy i czyny.

                    Aby pisanie mogło coś zmienić, o tym decydują nie tyle autorzy, ile przede
                    wszystkim odbiorcy, czytelnicy, ich wrażliwość i zaufanie do słowa, ich gotowość
                    i chęć, aby na otrzymane słowo zareagować, odpowiedzieć. Znaczenie ma także
                    kontekst, w jakim to słowo pada i jest odbierane, atmosfera otoczenia, klimat
                    czasu, stan panującej kultury. Są to często okoliczności mogące osłabić, a nawet
                    zniweczyć wartość i siłę rzeczy pisanej, a na które autor - twórca tekstu - nie
                    ma większego wpływu.

                    A jednak mimo tej przeszkody i bariery jestem pewien, że pisanie może zmieniać,
                    i to zmieniać wiele. Mówię to na podstawie doświadczenia licznych moich kolegów,
                    którzy ryzykowali życie, a niekiedy życie to oddawali, aby pracą swoją i
                    pisaniem nie tylko po prostu informować o tym, co się na świecie dzieje, ale aby
                    tą informacją właśnie zmieniać zastaną rzeczywistość, demaskować zło, uzdrawiać
                    sytuację, czynić świat bardziej ludzkim.

                    Dam przykład, jeden z wielu. Ruanda od 1959 roku była krajem systematycznie
                    powtarzających się masakr plemiennych i kastowych, o których świat nie wiedział,
                    bo do tego kraju przez całe dziesięciolecia nie wpuszczano dziennikarzy. Sam,
                    mieszkając w sąsiedniej Tanzanii, starałem się bezskutecznie kilkakrotnie tam
                    dostać. Dopiero pisanie o rzeziach 1994 roku obudziło opinię światową i od tego
                    czasu Ruanda, po raz pierwszy w swojej historii, przestała być miejscem krwawych
                    i masowych porachunków wewnętrznych.

                    To właśnie pisanie - demaskujące i oskarżycielskie, a często zwyczajnie
                    informujące - miało ważny udział w likwidacji gułagów i obozów koncentracyjnych,
                    obalaniu wielu zbrodniczych reżimów w rodzaju dyktatury Pol Pota, Mobutu, Amina
                    czy Duvaliera. I właśnie dlatego, że słowo pisane mogło zawsze wiele zmienić,
                    było przez wieki postrachem każdej autorytarnej władzy, która zwalczała je
                    wszelkimi sposobami. Stąd umieszczanie ksiąg na indeksach kościelnych, stąd
                    palenie książek na stosach, stąd zmuszanie pisarzy do emigracji, skazywanie ich
                    na śmierć.

                    W gruncie rzeczy nie możemy sobie wyobrazić podręcznika historii powszechnej, w
                    którym nie byłoby rozdziału o tym, jak słowo pisane w formie kursujących ulotek,
                    tajnych pisemek, podziemnej prasy i nieregularnych wydawnictw wpływało na wynik
                    toczących się walk społecznych i politycznych.

                    Kiedy pytamy: "Czy pisanie możecokolwiek zmienić?", myślimy najczęściej, że
                    chodzi o zmianę pozytywną, o zmianę korzystną, o lepszy świat. Ale nie
                    zapominajmy, że pisanie może też starać się zmieniać świat na gorszy,
                    przyczyniać się do powiększania zła, nienawiści i agresji. Taką funkcję spełnia
                    zawsze pisanie w duchu fanatyzmu i ksenofobii, fundamentalizmu i rasizmu, np.
                    książki w rodzaju "Protokołów Mędrców Syjonu" czy "Mein Kampf" Hitlera.

                    Myślę, że pytanie o relację między pisaniem a zmianą, o to, czy taka relacja
                    istnieje i jaki może mieć charakter, jest bardzo ważne i aktualne. Dobrze, że
                    stawiamy je dziś, kiedy rzeczywistość poddaje literaturę kolejnej próbie.

                    Pytanie to rodzi się z niepokoju o skuteczność naszych działań pisarskich, o
                    samą wartość pisania. Bo z jednej strony widzimy ogromną proliferację słowa
                    pisanego - jest coraz więcej książek, czasopism i gazet - a jednocześnie
                    dostrzegamy, ile w tym świecie jest zła i że ilość problemów i konfliktów na
                    naszej planecie raczej rośnie, niż maleje. Stąd sceptycyzm wielu twórców, stąd
                    często nieufność, a nawet niewiara w sens naszego pisania.

                    Umysł współczesnego człowieka jest zalewany powodzią słów, przez co szybko tracą
                    one na wartości i sile, coraz mniej nam mówią, a coraz bardziej dezorientują,
                    wyczerpują i męczą. A jednak ten nadmiar, ta nadprodukcja nie powinny nas
                    zniechęcać.

                    Literatura zawsze brała na siebie odpowiedzialność. Od tysięcy lat towarzyszyła
                    życiu kolejnych pokoleń, często zmieniając je na lepsze, i dziś nic jej od tego
                    obowiązku nie zwalnia. Przeciwnie - trudny czas, w którym żyjemy, nakazuje nam,
                    żebyśmy ze szczególną siłą i wiarą mówili: tak, pisanie może zmienić coś na
                    lepsze, choćby tylko niewiele, ale jednak może.

                    ***

                    • onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 18:47
                      Moze zakoncze ta sekwencje o Ryszardzie Kapuscinskim fragmentami artykulu
                      napisanego przez jego mlodszych kolegow z GW.

                      ***

                      Zmarł wspaniały pisarz, dziennikarz i najlepszy reporter na świecie. Pokazał, że
                      dziennikarstwo może być nie tylko rzemiosłem, ale też Sztuką.

                      (...)

                      Jego pozycja w polskiej literaturze była wyjątkowa. Był pisarzem i reporterem;
                      dziennikarzem i aforystą; eseistą i poetą. Przenikliwy w diagnozach, obecny tam,
                      gdzie świat zmieniał skórę, świadek okrucieństw i podłości - był Rysiek
                      człowiekiem życzliwym światu, kochał ludzi, kochał życie. Zawsze był po stronie
                      słabych i poniżonych - gdy błądził w młodzieńczym idealizmie i marzeniu o
                      sprawiedliwości społecznej i potem, gdy precyzyjnie analizował świat dyktatur i
                      biedy, przewrotów i rewolucji.

                      Wreszcie, kochał Polskę, kochał miłością nieskażoną ciasnotą etniczną,
                      megalomanią, strachem przed innymi. Najświetniejszy tekst o polskim Sierpniu '80
                      napisał właśnie Rysiek, była to porywająca opowieść o świecie uniesionych
                      ramion. W tym właśnie tekście wypowiedział emocje i radość wszystkich polskich
                      pokoleń złaknionych wolności i prawdy.

                      Dzięki Ryszardowi my, Polacy, tak w czasach dyktatury, jak i w wolnym kraju
                      mieliśmy szansę, by stać się mniej prowincjonalni i zaściankowi. Nie ma dobrej
                      księgarni w Warszawie i w Mińsku Mazowieckim, w Nowym Jorku, w Moskwie czy w
                      Bogocie, gdzie nie stałyby Jego książki.

                      ***

                      Non omnis moriar

                    • obrobka_skrawaniem Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 18:48
                      „Być Innym” – ostatni wywiad z Ryszardem Kapuścińskim dla Programu 1 Polskiego
                      Radia (19.VII.2006)

                      Magda Mikołajczuk: „…program był na żywo, wcześniej chwilę rozmawiałam z moim
                      gościem i dopadło mnie zdziwienie, które być zdziwieniem już nie powinno, bo
                      właściwie dotyczy wszystkich ludzi wielkiego formatu. Chodziło mianowicie o to,
                      że Ryszard Kapuściński okazał się osobą skromną, bezpośrednią i skupiającą całą
                      swoją uwagę na rozmówcy. Myślę, że to było jednym z powodów jego sukcesu – że
                      umiał słuchać i nie bagatelizował żadnych pytań. Wyobrażam sobie, że w ten sam
                      sposób rozmawiał z ważnymi personami i na przykład z żebrakiem gdzieś w Afryce.”

                      www.polskieradio.pl/jedynka/news.aspx?iID=7404&c=2
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 21:59
      * Żaden pałac nie runie sam z siebie.

      * Historia jest często produktem bezmyślności. Jest bękartem ludzkiej głupoty,
      płodem zaćmienia, idiotyzmu i szaleństwa. W takich wypadkach jest robiona przez
      ludzi, którzy nie wiedzą, co czynią, więcej – nie chcą wiedzieć, odrzucają taką
      ewentualność z odrazą i gniewem. Widzimy ich, jak zmierzają ku własnej
      zagładzie, jak sami szykują na siebie wnyki, jak zawiązują sobie pętlę, jak
      pilnie i wielokrotnie sprawdzają, czy te wnyki i pętle są mocne, czy będą
      wytrzymałe i skuteczne.

      * O każdej drodze lubię myśleć, że jest ona drogą bez końca, że biegnie dookoła
      świata. A wzięło się to stąd, że z mojego Pińska można było dotrzeć łódką do
      wszystkich oceanów. Wyruszając z małego, drewnianego Pińska można opłynąć cały
      świat.

      * Słabość dyskusji o gatunkach literackich. Że traktuje się je statycznie, jako
      formy niezmienne. Tymczasem gatunki przechodzą ewolucję, zmieniają się.

      * Chętnie idziemy śladem mistyków, ponieważ wierzymy, że wiedzą, dokąd idą. Ale
      oni też błądzą. Tyle że błądzą mistycznie, mrocznie, tajemniczo – i to nas wciąga.

      * Często o wartości przedmiotu decyduje w naszych oczach nawet nie on sam, ale
      otoczenie, w jakim go ujrzymy, jego kontekst, oprawa.

      * Duszą rzeczy, jej istotą jest nie to co widzimy, ale to czego nie możemy
      dostrzec i co – w najlepszym razie – tylko przeczuwamy.

      * Dużą część kultury stanowią zapożyczenia. Ale w tej dziedzinie rządzą 2 prawa:
      1 – łatwiej rozpowszechniają się zdobycze techniczne, niż kulturowe; 2 – łatwiej
      rozpowszechniają się wzorce konsumpcji niż pracy.

      * Język mówiony czy pisany ogranicza i krępuje choćby przez swoją dosłowność,
      przez natychmiastową i prostą sprawdzalność. Stąd w świecie formy muzyka i
      malarstwo z reguły wyprzedzają literaturę.

      * Ktoś, kto robi wybory z zapisków Novalisa, Leopardiego, Canettiego, czy
      Ciorana, skazuje ich książki na klęskę. Po kilku stronach nie da się tego już
      czytać.

      * Największa słabość kultury – że nie jest w stanie powstrzymać zbrodni.

      * Sztuka jest arystokratyczna. Kultura może być masowa, sztuka – nigdy. Sztuka –
      to arystokracja kultury.

      * W jednym księgarnie upodabniają się coraz bardziej do piekarń: chcą mieć tylko
      świeży towar.


      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:02
        * Globalizm – jako szansa, ale i zagrożenie. Potężna technika połączona z
        zadufaną ignorancją, zażartym fanatyzmem i chciwym egoizmem. A do tego jeszcze
        niechęć uczenia się, obojętność na dolę Innego, brak życzliwości i dobroci.

        * Globalizm – to narastająca ilość danych i coraz bardziej złożony obraz
        świata, pełen sprzeczności, kontrastów i absurdów, obraz, którego zmienność i
        zawikłanie kwestionują wszelką refleksję uogólniającą.

        * Więc albo zaczniemy się nienawidzić, zwalczać, tępić, postrzegać innego
        jako wroga naszej kultury czy religii, albo zaczniemy szukać zrozumienia i
        wzajemnego poznania. Przecież 99 procent konfliktów na świecie bierze się ze
        wzajemnej nieznajomości!

        * Bo władzę ma ten, w czyich rękach jest studio telewizyjne, a szerzej –
        media w ogóle. Potwierdzają to krwawe walki, jakie w ostatnich latach toczyły
        się o władzę w Bukareszcie, Tbilisi, Wilnie i Baku – buntownicy starali się
        zdobyć budynek telewizji, a nie lokale rządu, parlamentu, czy gabinet prezydenta.

        * Co bombardują samoloty NATO w Jugosławii? Stacje telewizyjne.

        * Odkąd odkryto, że informacja jest towarem przynoszącym krociowe zyski,
        przestała ona podlegać tradycyjnym kryteriom prawdy i kłamstwa, a zaczęła prawom
        rynku z ich dążeniem do coraz większych dochodów i do monopolu.

        * Procesowi przyspieszenia informacji towarzyszy zjawisko jej spłycenia.

        * Radio ma tę samą właściwość, co i książka: umie stworzyć swoje audytorium.
        Telewizja nie ma swojego audytorium. Odbiorcy telewizji to wielka,
        niezidentyfikowana, anonimowa masa.

        * Słowa staniały. Rozmnożyły się, ale straciły na wartości. Są wszędzie.
        Jest ich dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmary natarczywych much.
        Ogłuszają. Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez
        łąki. Przez las, który szumi, nie plecie, nie tokuje.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:10
          * Jest jedno miejsce, w którym Amerykanie zachowują się jak w kościele:
          cicho, w skupieniu, nabożnie – w banku.

          * Pejzaż Europy: mury obronne, zamki, twierdze, strażnice, bunkry, drogi
          wojskowe, szlabany, granice.

          * Siłą myśli europejskiej była zawsze zdolność do samokrytki. W tradycji
          europejskiej każdy wielki kryzys wyzwalał głęboką refleksję samokrytyczną.
          Jeżeli na taką myśl nie zdobędzie się ona dzisiaj, współczesny kryzys będzie
          miał długotrwałe i fatalne następstwa.

          * Kraje, które nie przyjmą do siebie ludzi z Trzeciego Świata, same zamienią
          się w Trzeci Świat.

          * W wielu krajach świata, jedyny dowód, że państwo istnieje, to obecność w
          jego stolicy obcych ambasad.
          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:15
            * Człowiek napotkawszy przeszkodę, której nie może zniszczyć – zaczyna
            niszczyć sam siebie.

            * Durnie wiedzą, że są większością, że mają przewagę, że panują.

            * Fanatycy to ludzie pozbawieni słuchu.

            * Im wyższy postawisz sobie cel, tym bardziej będziesz samotny.

            * Intelektualiści są budowniczymi kultury.

            * Jeden cham zburzy przyjemną zabawę, natomiast jeden kulturalny człowiek to
            zbyt mało, aby podnieść poziom zabawy chamów.

            * Jest coraz więcej ludzi bezczynnych, coraz więcej aktorów, dla których w
            rozgrywającej się sztuce świata nie ma roli i miejsca na scenie.

            * Jeśli interesujesz się prowincjonalną, codzienną i niską polityką,
            uczestniczysz w kłótniach, wypytujesz, co kto nabredził – to znaczy, że twój
            umysł obniżył loty, że niebezpiecznie zszedł na poziom marności i banału, że
            opadł na niskie i puste dno, z którego powinieneś jak najszybciej odbić się
            wzwyż, w górę.

            * Jeżeli trzecia część społeczeństwa żyje w nędzy, całe społeczeństwo jest
            zdemoralizowane.

            * Każdy z uczestników i świadków wydarzenia widzi je inaczej – dlatego
            relacje będą różnić się diametralnie.

            * Każde plemię uważało się dawniej za całą ludzkość.
            • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:22
              * Kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że
              nastąpił kryzys.

              * Pisać o tłumie jest łatwiej niż o pojedynczym człowieku. Masa upraszcza,
              człowiek w masie jest uproszczony.

              * Polityka, jeżeli długo się nią zajmować, paczy, korumpuje umysł.

              * Rzeczywiste barbarzyństwo zaczyna się w momencie, kiedy nikt już nie
              potrafi ocenić, nikt już nie wie, że to co czyni, jest barbarzyństwem.

              * Stopniowo, w miarę upływu czasu, odkrywamy w samym sobie coraz
              trudniejszego przeciwnika.

              * System anachroniczny to taki, który udziela starych odpowiedzi na nowe
              pytania.

              * Wiele rzeczy zaczynamy rozumieć późno, jeszcze więcej – bardzo późno,
              najwięcej – zbyt późno.

              * W polityce nie trzeba nic robić, bo połowy problemów i tak się nie
              rozwiąże, a połowa rozwiąże się sama.

              * W polityce trzeba umieć czekać. Kto lepiej czeka, ten wygrywa.


              • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:29
                * Coraz więcej jest ludzi na świecie i jej migracji. Zderzenie cywilizacji
                może się okazać albo wzbogacające albo niszczące. Możemy znaleźć jakąś
                umiejętność porozumiewania się, umiejętność wymiany dóbr i wartości, bądź też
                pozabijamy się nawzajem, dlatego że świat jest naładowany straszną ilością
                broni, która jest łatwo dostępna i tania. Co roku przybywa na naszej planecie 80
                milionów ludzi, na której nie ma żadnego rządu centralnego, żadnego wspólnego
                języka ani religii, nie ma wspólnych mechanizmów, którym cała ludność świata by
                się podporządkowała. Jest to wielki triumf człowieka, że potrafi żyć na tym
                świecie w warunkach pokoju. Pamiętajmy bowiem, że wszystkie konflikty zbrojne
                mające obecnie miejsce na naszej planecie, a jest ich 41, obejmują zaledwie
                jeden procent ludności świata. Ogromna większość ludzi żyje w warunkach pokoju.


                * Czy fakt jest prawdą? Tak, ale fakt bez kontekstu nie jest całą prawdą, a
                nawet może mieć wymowę przeciwną do jego rzeczywistego sensu.


                * Gdyby nie było chamstwa, nie byłoby faszyzmu. Chamstwo jest nosicielem
                pogardy i przemocy, podłości i woli zniszczenia.


                * Nie ma gorszego połączenia niż broń, głupota i strach. Wszystkiego
                najgorszego można się wówczas spodziewać.


                • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:34
                  * XXI wiek będzie wielokulturowy, będzie wiekiem rozbudzonych ambicji.
                  Ludzkość nie przeżyje go, jeżeli nie nauczy się tej podstawowej prawdy: że drugi
                  ma też prawo do życia i ma prawo do tego, by być uznanym.


                  * Stawiam kobiety wyżej niż mężczyzn. Są bliższe prawdy o życiu.


                  * W człowieku jest niezwykle silny instynkt samozachowawczy. Proszę
                  spojrzeć, na świecie jest sześć i pół miliarda ludzi i nie ma ani rządu
                  centralnego, ani wspólnej elity, ani wspólnego języka, nawet nie ma wspólnych
                  interesów. Jedyne, co nas łączy, to wola życia.

    • 3bezatu Zmarła Krystyna Feldman 24.01.07, 22:55
      Podaję za GW:

      W swoim poznańskim mieszkaniu zmarła aktorka Krystyna Feldman - poinformowała
      dyrekcja Teatru Nowego. Była uważana za mistrzynię epizodów. Chociaż zawód
      aktorski uprawiała ponad 60 lat, swoją pierwszą główną rolę zagrała w dopiero w
      wieku 84 lat, w "Moim Nikiforze" Krzysztofa Krauzego.
      • onufry_z_daleka Re: Zmarła Krystyna Feldman 24.01.07, 23:46
        Pani Krystyna Feldman wprawdzie zagrala swa role zycia w "Nikiforze",
        ale wczesniej byla uznana za jedna z najlepszych polskich aktorek
        charakterystycznych. Podobno nikt tak jak ona nie zapalal swieczek
        przy katafalku w "Tangu" Mrozka.

        ;-)
        • 3bezatu Re: Zmarła Krystyna Feldman 25.01.07, 09:50
          Izabella Cywińska - reżyser, wieloletnia dyrektor poznańskiego Teatru Nowego, w
          którym grała Krystyna Feldman - powiedziała PAP w środę, że zmarła aktorka
          była "człowiekiem oddanym teatrowi bez reszty".

          W opinii Cywińskiej, cechą charakterystyczną Krystyny Feldman był jej stosunek
          do pracy. - Na planie filmowym była bardzo wytrwała, nigdy nie narzekała,
          podobnie było w teatrze - zawsze przygotowana, zawsze znała tekst - wspominała
          Cywińska.

          Zwróciła uwagę, że zaledwie kilka lat temu Feldman "wcieliła się w swoją wielką
          rolę życia - rolę Nikifora, którą zawdzięcza Krzysztofowi Krauzemu". - Ale on
          zawdzięcza Feldman sukces tego filmu - zauważyła Cywińska.

          - Odeszła w pełni chwały, w sytuacji, w której nie można nikomu życzyć lepszego
          momentu na rozstanie się z życiem - szczególnie komuś tak wierzącemu jak
          Krysia - oceniła była dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu.
          • 3bezatu Re: Zmarła Krystyna Feldman 25.01.07, 10:15
            "Przyglądając się rolom Krystyny Feldman dostrzec można w ich różnorodności
            pewną wyraźną prawidłowość. Jak najdalej pozostawała aktorka od postaci
            dobrodusznych, anielskich, poczciwych ("Bo to nudne i bez życia" - mówiła).
            Pociągały ją natury wewnętrznie pokręcone, zagmatwane, niejednoznaczne. Bardzo
            często - nawet w komediach - nacechowane negatywnie. A mimo to aktorce zawsze
            towarzyszyła niekłamana sympatia widzów. Nawet kiedy grała przebiegłą
            morderczynię kociąt i pogromczynię naiwnych turystów w jednym z
            odcinków "Kapitana Sowy na tropie". Wystarczy, że pomyślimy: Krystyna Feldman,
            a na twarzy pojawia się uśmiech. To właśnie jej broń i siła, klucz do świata i
            sposób na życie.

            "Kiedy czasem wchodzę do zatłoczonego tramwaju i słyszę krzyki: >>Gdzie się
            pani pcha?<<, z uśmiechem mówię: >>Bracia chrześcijanie! Nie kłóćcie się,
            bądźcie szczęśliwi, że słońce świeci, że żyjemy, że bomby nie spadają nam na
            głowę<<. Ludzie zaczynają się uśmiechać i zaraz robi się inaczej. Ile może
            spowodować nawet jeden życzliwy uśmiech".

            Z ról Krystyny Feldman uśmiecha się mądrość i głupota, cierpienie i gorycz,
            prawda i zakłamanie. Znamy jej uśmiech łobuzerski i powściągliwy, drwiący i
            współczujący, pełen wyrozumiałości, zadumy i przekory. Uśmiech, który tak
            niewiele kosztuje, a tak dużo daje.”

            Fragment artykułu Macieja Maniewskiego „ Za co kochamy Krystynę Feldman?”
            • 3bezatu Re: Zmarła Krystyna Feldman 25.01.07, 11:41
              Kiedy w jednym z wywiadów zapytano ją, czy w jej charakterystycznym geście
              zapalania papierosa, nie ma teatralności, odpowiedziała:

              -Grać w życiu nie chcę. To może śmiesznie
              zabrzmi, ale na scenie trzeba być istotą, a nie ją grać, bo samego
              tekstu każdy idiota się nauczy.

              Była znana ze swego dosadnego języka:-)
              Mówiła również otwarcie:
              - Jestem pogodna, a czasem jestem burzliwa, psiakrew! A jak coś mi się nie
              podoba, to zaklnę!


              Charakterystyczne dla niej było również to, że się nie malowała.

              - Nie uznaję pacykowania. Dziwię się młodym kobietom, że nakładają na siebie
              tony tuszu i pudru. Ja ćmiki stosuję i herbatkę - mawiała zapalając ćmika,
              czyli papierosa, jak go nazywają w Poznaniu.

              :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja