onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 17.01.07, 10:21 Myśl na dziś z serwisu naukowego PAP: "Bezmyślnych wyzwala ze smutku czas, mądrych logika." Epikur Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Franklin 17.01.... 17.01.07, 14:16 Dzis obchodzilby urodziny: Benjamin Franklin (ur. 17 stycznia 1706 w Bostonie - zm. 17 kwietnia 1790 w Filadelfii ) - drukarz, uczony, filozof, wolnomularz i polityk amerykański. Poswiecilismy juz mu troche miejsca, wiec przypomnijmy, ze naukową i polityczną działalność Franklina streszcza łaciński napis na jego popiersiu w Paryżu : eripuit coelo fulmen, mox sceptra tyrannis ("grom wydarł niebu a berła tyranom"). Wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Franklin *** Kilka maksym: * Barbarzyńcami nazywamy tych, których zwyczaje różnią się od naszych. * Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad. * Kieruj swoim interesem, bo inaczej on tobą pokieruje. * Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu. * Ucz swoje dzieci milczeć. Mówić nauczą się same. * Człowiek mądry więcej uczy się od swoich wrogów, niż głupiec od przyjaciół. *** I anegdota: W wieku 16 lat Franklin zapoznał się z wierzeniami pitagorejczyków, którzy byli wegetarianami i uważali, że kiedy ciało umiera, to dusza znajduje siedlisko w innym człowieku lub zwierzęciu. Odtąd stał się wegetarianinem, a na nagrobku polecił umieścić oryginalne epitafium: Tu spoczywa, oddane na pokarm robakom, ciało Beniamina Franklina, drukarza (jak oprawa książki, z której kartki zostały wydarte, a złocenia i tytuł usunięte). Jednak to dzieło nie zginie, bo wyjdzie ponownie w nowym, bardziej wytwornym wydaniu, przejrzanym i poprawionym przez Autora. Niestety jego woli nie spełniono i napis nie został nigdy wyryty. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Franklin 17.01.... 17.01.07, 17:55 Zdaje się, że Franklin powiedział też słynne " czas to pieniądz". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: B. Franklin 17.01.... 17.01.07, 21:50 Benjamin Franklin na ławeczce: www.facilities.upenn.edu/dbimages/art039.jpg ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:04 Sokrates: Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy. Aleksander Fredro: Nie ma większej radości dla głupiego, jak znaleźć głupszego od siebie. Mark Twain: Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. Apolinary Despinoix: Mądrzy ciągle się uczą, głupcy wszystko umieją. Stanisław Jerzy Lec: Nadzieja jest matką głupich, co nie przeszkadza jej być uroczą kochanką odważnych. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:09 I jeszcze doktor Strosmajer ze " Szpitala na peryferiach" powiedział do siostry przełożonej: gdyby głupota miała skrzydła, to pani latałaby jak gołębica" :-D Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:10 George Sand: Kobieto, kobieto, jesteś otchłanią, piekłem, tajemnicą, i ten kto powiedział, że cię poznał, jest po trzykroć głupcem. Seneka Młodszy: Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, nie przejmuj się tym, że uważają cię za głupca. Napoleon Bonaparte: W polityce głupota nie stanowi przeszkody. Mark Twain: Bądźmy wdzięczni idiotom. Gdyby nie oni, reszta nigdy nie osiągnęłaby sukcesu. Cyceron: Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:13 Stanisław Jerzy Lec: Nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem. Erazm z Rotterdamu: Mądrość odbiera odwagę i dlatego mądrzy borykają się z ubóstwem, żyją w zaniedbaniu, głupcy natomiast kwitną na wszelkie sposoby. Johann Wolfgang Goethe: Głupi i mądrzy ludzie są nieszkodliwi, tylko półgłówki są niebezpieczne. François de La Rochefoucauld: Człowiek może być zakochany jak szaleniec, ale nie jak głupiec. Rudyard Kipling: Najgłupsza kobieta może kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety, by pokierować głupcem. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:20 i jeszcze z Leca: -Głupota jest matką zbrodni. Ale ojcowie są częstokroć genialni. -Nikt nie jest tak głupi, żeby od czasu do czasu takiego nie udawać. -Ciasnota umysłowa się rozszerza! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:22 Stanisław Jerzy Lec: Ciasnota umysłowa się rozszerza! Sławomir Mrożek: "No to co?" jest pytaniem kretyna, na które nawet mędrzec nie zna odpowiedzi. Georg Christoph Lichtenberg: Dowcipny człowiek zawdzięcza najczęściej więcej niż połowę swego pomysłu durniowi, na którego trafił. Sławomir Mrożek: Głupota jest zawsze wystarczająca, mądrość nigdy. Stanisław Jerzy Lec: Głupota jest matką zbrodni. Ale ojcowie są częstokroć genialni. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:35 (e_d i Onufry wyslali prawie jednoczesnie te same aforyzmy Leca; dowodzi to duzej duchowej integracji piszacych w tym watku ;-) ) *** Arthur Schopenhauer: Kiedy w rozmowie, której słuchamy, zaczynają nas gniewać absurdy, należy sobie wyobrazić, że jest to scena komediowa, w której występują dwaj głupcy. Francoise Sagan: Głupota nie zawsze czyni złym, złość zawsze czyni głupim. George Bernard Shaw: Dureń, gdy zrobi głupstwo, potem zawsze tłumaczy, że było to jego obowiązkiem. Fryderyk Nietzsche: Władza czyni głupim. Marie von Ebner-Eschenbach: Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 18:44 Charles Louis de Secondat de Montesquieu (Monteskiusz): Biegając za dowcipem łapiemy głupstwo. Erich Maria Remarque (Paul Remarque): Człowiek jest wielki w rzeczach krańcowych: w sztuce, w miłości, w głupocie, w nienawiści, w egoizmie, a nawet w ofiarności - ale światu najbardziej brak przeciętnej dobroci. Talmud: Mądry zrozumie w lot, głupcowi potrzebny młot. Lew Tołstoj: Można być mądrym nie przeczytawszy ani jednej książki; wierząc zaś we wszystko, co jest napisane w książkach, nie można nie być głupcem. Georg Christoph Lichtenberg: Luter, jak wiadomo, powiada: kto nie kocha wina, kobiet i śpiewu, ten pozostaje durniem przez całe swoje życie. Nie można jednak zapomnieć o dodaniu do tego: fakt, że ktoś jest przyjacielem kobiet, kielicha i śpiewu, nie stanowi jeszcze wystarczającego dowodu jego mądrości. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:04 Również głupiec miewa czasami rozsądną myśl, tylko tego nie zauważa Danny Kay Gdy głupi milczy, za mądrego poczytany bywa Salomon W życiu najważniejsze jest zrozumienie faktu, że głupcy także mają czasem rację Winston Churchill Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką. Karl Kraus Czasem człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna. Stephen King Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów: wszystkich głupich mężczyzn. Marie von Ebner-Eschenbach Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:10 Tukidydes: Głupi człowiek ma serce na języku, mądry - język na sercu. Piotr Skarga: Jeżeli przyjaźń nie jest związana miłością i cnotą, łatwo może być rozwiązana przez głupotę. Oscar Wilde: Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie. Bolesław Prus: Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści. Anatol France: Wolę błąd entuzjasty od obojętności mędrca. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:17 Salomon: Gdy głupi milczy, za mądrego poczytany bywa. Joseph Conrad: Nie ma dwóch mężczyzn, którzy byliby tępi w jeden i ten sam sposób. Stanisław Jerzy Lec: Głupota nie zwalnia od myślenia. George Bernard Shaw: Nieznajomość zła nie jest cnotą, lecz głupotą; zachwycanie się nią to jakby nagradzanie za uczciwość człowieka, który nie ukradł ci zegarka, bo nie wiedział, że go masz. Cyceron: Nie ma nic bardziej nieznośnego, niż głupiec, któremu się powodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 17.01.07, 19:25 Paulo Coelho: Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał. Jean de La Bruyére: Są dwa sposoby odnoszenia sukcesów w życiu: albo dzięki własnej pracowitości, albo przez głupotę innych. Napoleon Bonaparte: Głupiec jest jednak z czegoś zadowolony: zawsze jest zadowolony z siebie. Johann Wolfgang Goethe: Kiedy jestem głupi tolerują mnie, kiedy mam rację, wpadają w gniew. Witold Gombrowicz: Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał. Właśnie najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: W poscie 1700 pozdrawiamy 17.01.07, 20:03 tych naszych Czytelnikow, ktorzy nie mieli do tej pory odwagi aby sie przylaczyc do naszej tu pisaniny. Przylaczcie sie i pamietajcie, ze "Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał. Właśnie najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite." (W. Gombrowicz) :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o glupocie 20.01.07, 19:13 Agata Christie: Gdyby wszyscy głupcy nosili białe czapki, ludzkość z lotu ptaka wyglądałaby jak stado gęsi. Jan Fedorowicz: Głupcy są genialni w niedorzecznościach. Żaden mędrzec nie przewidzi swym rozumem, co ich głupota wymyśli. Prawa Murphy'ego: Głupcy są tak pomysłowi, że niemożliwe jest stworzenie czegoś, z czym każdy głupi by sobie nie poradził. Prawa Murphy'ego: Niemożliwe jest zbudowanie niezawodnego urządzenia - głupcy są zbyt pomysłowi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Buxtehude, organy i corka... 17.01.07, 23:45 W tym roku mija 300 lat od smierci wielkiego dunskiego organisty D. Buxtehudego. Duza czesc zycia spedzil on w Lubece. Do tego miasta wybral sie kiedys mlody J.S. Bach aby posluchac gry organowej Buxtehudego. Byl nia tak oczarowany, ze drastycznie przedluzyl swa wizyte w Lubece i po powrocie do domu zostal za kare wtracony do wiezienia przez swego owczesnego mocodawce. Do Lubeki w podobnym celu wybral sie Haendel ze swoim przyjacielem Matthesonem. I oni byli oczarowani zarowno gra Buxtehudego jak i jakoscia instrumentu w Lubece. Buxtehude szukal w tym czasie swego nastepcy i obaj panowie powaznie rozwazali propozycje Buxtehudego do czasu ... gdy ujrzeli jego corke. Byl bowiem wtedy zwyczaj, ze wraz z organami, nowy organista dostawal za zone corke poprzedniego. Na widok corki Buxtehudego, Haendel i Mattheson ... opuscili Lubeke w pospiechu. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Buxtehude, organy i corka... 18.01.07, 14:24 Dietrich Buxtehude: www.livecity.co.il/image/users/22281/ftp/my_files/D.%20Buxtehude.gif Ciekawe, czy córka Buxtehudego miała podobny profil jak tatuś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w NiSz: Buxtehude, organy i corka... IP: *.dsl.club-internet.fr 18.01.07, 19:54 Swietna anegdota! Obsmialam sie jak norka; nadaje sie do oddzielnego watku p.t. "wplyw kobiet na sztuke". :-))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Wielki Jordi Savall w FN wt 23.01. 18.01.07, 14:14 To jest nietypowy post. *** Jedna z najsłynniejszych postaci świata muzyki dawnej - Jordi Savall - wystąpi wraz ze swoim zespołem Hesperion XXI w Filharmonii Narodowej we wtorek, 23 stycznia 2007 o godz. 19:00. Jordi Savall, ukończywszy klasę wiolonczeli barcelońskiego Konserwatorium Muzycznego, poświęcił się odkrywaniu muzyki sprzed wieków oraz praktyce gry na dawnych instrumentach, sam osiągając mistrzostwo w grze na violi da gamba. Kompozytor wspaniałej muzyki do filmu Alaina Corneau „Wszystkie poranki świata”. W FN wraz ze swoim zespołem wykona dzieła instrumentalne głównie z kręgu muzyki hiszpańskiej, w programie: Ortiz, Mudarra, Sanz, Correa, Valete, de Murcia i in. *** Jest to wielki mistrz w swoim fachu, a przy tym niezwykle skromny czlowiek. Oto co mowi o muzyce: "Chciałem powiedzieć, że moim zdaniem muzyka pod jakąkolwiek postacią, czy to grana, śpiewana, słuchana czy tańczona, jest i zawsze będzie jednym z najpiękniejszych i najpewniejszych sposobów, aby znaleźć szczęście i być szczęśliwym. Dlatego muzyka zawsze będzie zajmować bardzo ważne miejsce w życiu ludzi, zwłaszcza ludzi wrażliwych, takich, którzy lubią dzielić się pięknem." *** I anegdota z wywiadu z J.S.: Redaktor: - To zabrzmi jak żart, ale to jest prawda - moi znajomi mają dwuletniego synka, który w momencie, gdy włącza się DVD z „Orfeuszem” Monteverdiego w Pana nagraniu, zaczyna tańczyć. J.S.: - Bardzo mi się to podoba, że muzyka może w ten sposób pobudzać wrażliwość małego dziecka. To jest rzeczywiście piękna anegdota. Caly, bardzo interesujacy wywiad: rmfclassic.fm/index.html?a=wywiady&kat=&id=1576 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 18:55 Wiesław Brudziński: Bieda, gdy sufler uważa się za reżysera. Antoine de Saint-Exupéry: Aby zdobyć wielkość, człowiek musi tworzyć, a nie odtwarzać. Borys Pasternak: ...sztuka nie może być czyimś powołaniem tak samo, jak nie może być zawodem wrodzona wesołość czy skłonność do melancholii. Cyceron: Filozofia jest sztuką życia. Johann Wolfgang Goethe: Artysto, twórz, nie gadaj! Jim Morrison: Dla mnie, nie były to nigdy zwykłe występy, te nasze tzw. przedstawienia. To była raczej sprawa życia i śmierci; próba porozumienia się, próba wciągnięcia tych ludzi w intymny świat myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:00 Stanisław Jerzy Lec: Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość. Antoine de Saint-Exupéry: Naucz mnie sztuki małych kroków. Johann Wolfgang Goethe: Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i jeśli byłoby to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów. Mark Twain: Klasyka, to to, co wszyscy chcieliby przeczytać i czego nikt nie czyta. Borys Pasternak: Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:05 Karl Kraus: Artystą jest tylko ten, kto z rozwiązania potrafi uczynić zagadkę. Fiodor Dostojewski: Żyć to przekształcać siebie w dzieło sztuki. Witold Gombrowicz: Zarówno sztuka, jak ojczyzna, same przez się niewiele znaczą. Znaczą one bardzo wiele, gdy człowiek, poprzez nie wiąże się z istotnymi, najgłębszymi wartościami bytu. Oscar Wilde: Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona. Maria Kuncewiczowa: Artyści nigdy nie przestają być dziećmi, ale niektóre dzieci rodzą się dorosłe. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:06 Według niektórych krytyków wagę w sztuce ma tylko to, co niedoważone. Tadeusz Gicgier Czy sztuka ma być zrozumiała? Tak, ale tylko dla adresatów. Stanisław Jerzy Lec Logika jest wrogiem sztuki, ale sztuce nie wolno być wrogiem logiki. Karl Kraus Prawdziwa sztuka to taka, która powstaje dzięki potrzebie tworzenia. Albert Einstein Sztuka ma w sobie coś triumfalnego, nawet gdy załamuje ręce. Witold Gombrowicz Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:18 Stanisław Jerzy Lec: Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być. Fiodor Dostojewski: Prawdziwa sztuka jest zawsze współczesna. *** Dedykowane Kolezankom i Kolegom z pewnych 2 watkow: Georg Christoph Lichtenberg: Arystoteles zauważył, że spośród wszelkiego rodzaju autorów najbardziej swe dzieła lubią poeci. *** Rudyard Kipling: Pierwszym obowiązkiem artysty jest opanowanie rzemiosła. Karol Szymanowski: Muzyka jest sztuką najbardziej demokratyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:25 Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki. Leonardo da Vinci Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1 + 1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2. Pablo Picasso Aby wytrwać w sztuce trzeba czegoś innego i czegoś więcej niż wrodzonego talentu; trzeba namiętności i cierpienia, które wypełniają życie i nadają mu sens. W przeciwnym razie nie tworzy się, lecz pisze się książki. Henryk Ibsen Artyści na najwyższym szczeblu nadają barwę i wyraz epoce, w której żyją. Karol Szymanowski Dzieło sztuki jest odbiciem świata oglądanym przez temperament. Emil Zola Sztuka przynosi nam dowód, że istnieje coś innego niż nicość. Marcel Proust Sztuka dociera do jądra wszechrzeczy, wnika we wszystkie tajnie i głębie. Stanisław Przybyszewski Sztuka jak wiara jednego się tylko boi: letniości. Witold Gombrowicz Sztuka jest wycinkiem rzeczywistości widzianym przez temperament artysty. Emil Zola Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie, jest absolutem, bo jest odbiciem absolutu — duszy. Stanisław Przybyszewski Sztuka to kłamstwo, które pozwala uświadomić sobie prawdę. Pablo Picasso Sztuka to wieczne przezwyciężanie wszystkiego co niedołężne, ułomne i niedojrzałe, poszukiwanie coraz to doskonalszej formy, coraz to pełniejszego wyrazu. Karol Szymanowski Wszyscy chcą rozumieć malarstwo; dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków? Pablo Picasso Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:28 Stanisław Jerzy Lec: W szanujących się teatrach powinna istnieć zapadnia ze wstydu. Cyceron: Sztuka wymaga uznania. Monteskiusz: To czego twórcom brakuje w głębi, zwracają nam w długości. Giorgio de Chirico: Formuła sztuki nowoczesnej stała się bardzo prosta: prowokacja plus reklama. Ludwig van Beethoven: Każde doskonałe dzieło sztuki jest moralnym postępem ludzkości. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w NiSz: Anegdota o Sztuce 18.01.07, 19:40 Aleksander Dumas gorąco oklaskiwał sztukę swego syna pt. "Demimonde". Po przedstawieniu ktoś zadął mu pytanie: - Przyczynił się pan do powodzenia? - Przyczyniłem się? Powodzenie zawdzięcza wyłącznie mnie!!- - Jak to? Wiec to pańska sztuka? - Sztuka? Nie!.. ale autor. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 19:44 Seneka Młodszy: Pochwała karmi sztukę. Stanisław Jerzy Lec: Wszyscy ludzie są aktorami - skąd wziąć dla nich repertuar? Woody Allen: Nie chcę żyć w swoich dziełach, chcę żyć w swoim apartamencie. Franz Kafka: Twórczość jest zawsze tylko ekspedycją w kierunku prawdy. Włodzimierz Lenin: Ze wszystkich sztuk najważniejszy jest dla nas film. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o Sztuce 18.01.07, 20:07 Oto celne resume naszego watku: Jean de La Bruyére: Nauka uspokaja; sztuka jest, by denerwować. ;-))) *** Carpio Lope de Vega: Biada artystom, na których nikt nie pluje. Alfred Hitchcock: Bez szminki aktorzy staja się mało rozgarniętymi dziećmi. Witold Gombrowicz: (...) wiadomo mi, że poeta wszystko zniesie i niczym nie poczuje się dotknięty pod jednym warunkiem - aby przyznano, że jest poetą. Konstanty Ildefons Gałczyński: Sztuka jest wieczną wiosną. (Reszte aforyzmow, jakie przygotowalem na dzis, wywial mi wiatr ;-) ) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 18.01.07, 21:14 Państwo Sinclair i Lili Danworth z małego miasteczka Tichletornre w Walii postanowili zbudować sobie mały domek. Zaczęli naturalnie od kopania fundamentów. Po paru grzebnięciach szpadlem z ziemi wyłoniła się kamienna tablica. Kamień pokryty był dziwnym znakami. Pan Sinclair podejrzewał ze jest to starożytne pismo celtyckie zwane runami.. O znalezisku poinformował pana Mark-Smythe Pierce, profesora celtyckiej kultury na pobliskim uniwersytecie. Profesor potwierdził przypuszczenia Mr.Sinclair. Kamień leżał w ziemi ponad 2 tysiące lat. W pobliżu znaleziono kilka podobnych kamieni. Profesorowi Pierce udało się odczytać kilkanaście z odnalezionych runów. Były to kulinarne przepisy na celtyckie biesiady. Państwo Danworth odkryli pierwszą, znaną w Anglii książkę kucharską! Jeden z przepisów wyjaśnia jak gotować jaja. - "Umieść jaja w naczyniu z woda nad przygasającym ogniem. Jeżeli płomień jest zbyt gorący i wysoki jaja ugotuja się zbyt szybko i popękają. Obejdź palenisko 52 razy. W tym czasie jaja będą należycie ugotowane. Jeżeli masz jaja mniejszych ptaków, obejdź palenisko 35 do 40 razy". Prof. Pierce wyjaśnia - Celtowie nie potrafili mierzyć czasu, stad owa wędrówka wokół paleniska. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 18.01.07, 21:44 Prasa warszawska doniosła w epoce największej popularności polek, że w Berlinie wydano Polkę-jajko(Eier-Polka). Na nutach wydrukowano uwagę: "Włożyć jajka do wrzącej wody i zagrać załączoną polkę w tempie Allegro moderato. Po odegraniu wyjąć natychmiast jajka z wody. Będą ugotowane na miękko jak należy". Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.01.07, 07:51 onufry_z_daleka napisał: > > >Artyści na najwyższym szczeblu nadają barwę i >wyraz >epoce, w której żyją. >Karol Szymanowski > Józef Haydn doceniając geniusz muzyczny Beethovena i Mozarta, często mawiał: -Beethoven jest pierwszy, Mozart jedyny, a ja, dzięki Bogu - trzeci. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Joseph Haydn 19.01.07, 13:28 Mysle, ze w anegdocie, ktora przytoczyla e_d chodzilo Haydnowi tylko o klasykow wiedenskich; napewno nie pominalby Bacha i Haendla. A sam Haydn byl genialny. To prawda, ktora za rzadko sie powtarza. I nie chodzi tu o ilosc skomponowanej muzyki (ten gosc napisal 104 symfonie), ale o jakosc wiekszosci utworow. *** Joseph Haydn (ur. 31 marca 1732, zm. 31 maja 1809), austriacki kompozytor okresu klasycyzmu. Pierwszy z tzw. trójki klasyków wiedeńskich, obok Mozarta i Beethovena. Haydn był prekursorem klasycyzmu w muzyce oraz jednym z tych, którzy zdefiniowali główne formy muzyczne takie jak sonata, symfonia i koncert, które były powielane przez kolejne pokolenia kompozytorów. Jego muzyka niezwykle elegancka, subtelna i zwiewna charakteryzowała się także poczuciem humoru :-))) i nieoczekiwanymi zmianami, jak na przykład w Symfonii No. 94 w połowie tradycyjnie wolnej, cichej i łagodnej części wprowadził zaskakujący słuchaczy akord grany fortissimo. Na temat jego tworczosci zachowala sie maksyma: "Byłem odcięty od świata, więc byłem zmuszony, by być oryginalnym." Wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Haydn *** Kilka (takich sobie) anegdot: Podczas próby koncertu na trąbkę z orkiestrą, solista stale mylił się i fałszował, a chcąc zrzucić z siebie odpowiedzialność za to, rzekł do Józefa Haydna (1732-1809): - Panie kapelmistrzu, orkiestra gra tak głośno, że sam siebie nie słyszę. Na to kompozytor: - W takim razie szczęściarz z pana! *** Gdy pewnego razu rozeszła się nieprawdziwa wiadomość, że Józef Haydn zakończył życie, dyrekcja Konserwatorium Paryskiego zorganizowała nabożeństwo żałobne. Po jakimś czasie Haydn zwierzył się przyjacielowi: - Szkoda, że mnie o tym w porę nie powiadomiono. Chętnie bym dyrygował tym pięknym "Requiem" Mozarta, odprawionym na moją intencję. *** Józef Haydn na próbie orkiestry uderza batuta w pulpit i zwraca się do klarnecisty: - Słyszałem już ten fragment lepiej grany. Na to klarnecista: - Ale nie przeze mnie! *** Pewnego razu grano nową symfonię Feliksa Mendelssohna. Jeden ze słuchaczy, który nie przepadał za jego muzyką, przed koncertem dopisał na afiszu: - "Haydn, Mozart, Beethoven bardziej mi się podobają". Ten sam, meloman po koncercie spostrzegł na afiszu jeszcze jeden dopisek: - "Mnie także! Feliks Mendelssohn". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Joseph Haydn 19.01.07, 14:05 Koncert Josepha Haydna - na trąbce gra Wynton Marsalis: www.youtube.com/watch?v=eqLI32bYnSU Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Joseph Haydn 19.01.07, 14:23 Sukces w dziedzinie muzyki nie szedł w parze ze szczęściem w życiu osobistym. W 1756 roku Haydn zakochał się w Theresie Keller, która jednak niebawem wstąpiła do zakonu. W 1760 roku, za namową ojca dziewczyny, 28 letni kompozytor poślubił 31 letnią Annę Marię, starszą siostrę Therese. Ich małżeństwo od początku było nieudane. Anna Maria, była brzydka i miała trudne usposobienie, a do tego była przesadnie religijna. Całe dnie spędzała w towarzystwie duchownych zaniedbując obowiązki domowe. Muzyka nie interesowała jej do tego stopnia, że używała rękopisów męża jako papilotów lub do wykładania form do ciasta. Żyła aż do roku 1800 (on miał już 69 lat). Pewnego razu przyjaciel Haydna, muzyk Kranz natknął się w jego mieszkaniu na paczkę nieodpieczętowanych listów z adresem Haydna. Co to za listy? - spytał. Od mojej żony – odpowiedział Haydn. Pisze do mnie regularnie, co miesiąc, a ja odpowiadam na wszystkie nie otwierając ich. Ona zresztą tak samo postępuje z moimi listami (znosił Annę cierpliwie przez 20 lat, a następne 20 żył z nią w separacji) Haydn, mimo że nie był zbyt przystojny, miał poczucie humoru i cieszył się względami kobiet. Kompozytor pogrążał się w pracy, od czasu do czasu szukając pocieszenia w przygodach miłosnych. Józef Haydn pracował systematycznie, toteż jego dorobek muzyczny przewyższał nawet dorobek Mozarta. Obaj muzycy poznali się w Wiedniu w 1782 roku. Mozart miał wtedy dwadzieścia kilka lat i był młodszy od Haydna o 24 lata. Kompozytorów połączyła ogromna przyjaźń, która przetrwała do śmierci Mozarta. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce -Zagadka 19.01.07, 17:23 Malarza tego uważa się za prekursora kubizmu i malarstwa abstrakcyjnego. O kogo chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce -Zagadka 19.01.07, 17:27 Paul Cezanne Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce -Zagadka 19.01.07, 17:48 onufry_z_daleka napisał: > Paul Cezanne Tak jest. Dziś przypada rocznica urodzin tego artysty. W nagrodę prezentacja (koniecznie ze słuchawkami lub głośnikami): www.artknowledgenews.com/Paul_Cezanne Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:07 Ci (jak np. Onufry) ktorzy nie dysponuja tak wysoka technologia jak o_s moga pokontemplowac maksymy Cezanne: * Artysta powinien gardzić sądem, który nie opiera się na rozumnej obserwacji zjawisk. Powinien obawiać się nastroju literackiego... * Idąc drogą Cnoty jest się zawsze wynagradzanym przez ludzi, ale nie przez malarstwo. * Instytuty, pensje, zaszczyty są ustanowione tylko dla kretynów, dowcipnisiów i łajdaków. Nie bądź krytykiem sztuki; maluj. W tym jest zbawienie. * Jakikolwiek by był nasz temperament lub potęga w obliczu natury, trzeba dać obraz tego, co widzimy, zapominając o wszystkim, co pojawiło się przed nami. * Jest coś takiego jak malarska prawda rzeczy. * Luwr jest książką, z której uczymy się czytać. Nie powinniśmy jednak poprzestać na zapamiętaniu pięknych formuł naszych sławnych poprzedników. Wyjdźmy stamtąd, by studiować piękną naturę, usiłujmy odkryć jej ducha, starajmy się wypowiedzieć zgodnie z naszym temperamentem osobistym. * Można malować rzetelnie, nie ściągając uwagi na swoje życie prywatne. Oczywiście, artysta pragnie się wznieść intelektualnie możliwie najwyżej, ale człowiek powinien pozostać nieznany. * Smak jest najlepszym sędzią. Zdarza się on rzadko. * Sztuka przemawia jedynie do niezmiernie ograniczonej liczby ludzi. * Ten, kto nie ma poczucia doskonałości, ten zadowala się spokojną przeciętnością. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:18 onufry_z_daleka napisał: > Ci (jak np. Onufry) ktorzy nie dysponuja tak wysoka technologia jak o_s... Może jakoś pomożemy Onufremu, który pisze te posty na glinianych tabliczkach? Paul Cezanne - galeria obrazów (można je powiekszyć, o ile posiada się mysz): www.malarze.walhalla.pl/galeria.php5?art=24 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - anegdoty 19.01.07, 18:28 Jednen z krytyków sztuki, Duranty, zarzucał Cézanne’owi, że maluje kielnią malarską. Jego zdaniem Cézanne nakładał tyle farby na płótno dlatego, iż wyobrażał sobie, że kilogram zieleni oddaje lepiej zielony kolor, niż jeden gram. * * * W stosunku do żywego modela Cézanne wysuwał tyrańskie wymagania. Traktował go dosłownie jakby był rzeczą. Gdy podczas pozowania model się poruszył, Cézanne rzucał się w jego stronę krzycząc: - Zmienił pan pozę! Człowiek winien pozować jak jabłko! Czyż jabłko się rusza?! Mimo nieruchomości właściwej temu owocowi zdarzało sie, że Cézanne zarzucał rozpoczęte studium jabłek, bo owoce zgniły. Doszedł nawet do tego, że wolał od jabłek kwiaty... papierowe! Skończyło się jednak na tym, że odrzucił również papierowe kwiaty, bo chociaż nie gniją, ale „szelmy, tracą kolor”. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - Zagadka 2 19.01.07, 18:29 Najlepszym przyjacielem Cezanne’a był Emil Zola. Co było ostatecznym powodem zerwania kontaktów między nimi? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - Zagadka 2 19.01.07, 18:36 Ukazanie sie powiesci Zoli "Arcydzieło". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - Zagadka 2 19.01.07, 18:54 onufry_z_daleka napisał: > Ukazanie sie powiesci Zoli "Arcydzieło". Tak. Głównym bohaterem książki jest malarz-nieudacznik o skłonnościach samobójczych, w którym Cezanne odkrył siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:30 Cezanne mial jeszcze trudniejsze zycie. Patrzcie jaki dowcip o nim znalazlem na jednej ze stron: *** Pewnego razu Cézanne nocował w małym hoteliku. Na drugi dzień właściciel hotelu zapytał: - Jak się panu spało? Myślę, że niezbyt dobrze, bo materac na pańskim łóżku jest dosyć twardy. - Ma pan rację - odpowiedział artysta - ale wstawałem w nocy parę razy z łóżka, żeby trochę odpocząć. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 18:50 onufry_z_daleka napisał: > Cezanne mial jeszcze trudniejsze zycie. To prawda. Paul Cezanne podjął decyzję zostania malarzem wbrew woli ojca (ojciec chciał aby syn został bankierem). Przez 9 lat ukrywał przed ojcem swój związek z Hortense Fiquet i fakt, że miał z nią syna. Regularnie nadsyłał swe obrazy na Salon Paryski, były one jednak odrzucane (z wyjątkiem lat 1882 i 1889). Jego dzieła były pośmiewiskiem krytyków. To spowodowało, że coraz bardziej się izolował. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiS: Paul Cezanne - anegdoty 19.01.07, 19:02 Manet (...) nie cenił zbyt wysoko mistrza z Aix (Paula Cézanne'a). Ten wykwintny i delikatny paryżanin, jakim był Manet, twierdził, że malarstwo Cézanne’a odbijało jego osobowość – osobowość człowieka o „niewyparzonej gębie”. Lecz prawdę mówiąc Cézanne wysilał się umyślnie na ową wulgarność słowa w stosunku do Maneta, który drażnił go swymi manierami człowieka z towarzystwa. I tak, kiedy autor Bon Bock zapytał raz kolegę, czy przygotowuje coś do Salonu, doczekał się następującej odpowiedzi: - Tak „Garnek g...” * * * Cézanne był zdania, że malarz mógł zawsze „skorzystać” przyglądając się obrazom innych malarzy. Inni malarze to byli dla niego starzy mistrzowie, a jego ulicą Laffitte był Luwr. Kiedy popołudnie zeszło mu na robieniu rysunku według El Greca lub Delacroix, czy któregoś innego ze swoich ulubieńców, oświadczał z dumą: „Zrobiłem dziś pewne postępy!”. * * * Ojciec Paula Cézanne’a, człowiek zupełnie niedostępny dla piękna sztuki, zwykł mawiać do syna: „Moje dziecko, posiadając geniusz można umrzeć z głodu, ale jada się za pieniądze”. * * * Te i poprzednie anegdoty pochodzą z książki: Ambroise Vollard "Wspomnienia handlarza obrazów", przeł. J.Rylska, Kraków 1963. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w NiS: Paul Cezanne 19.01.07, 20:17 O jego martwych naturach tak powiedział Kandinsky: „Z filiżanki herbaty uczynił byt obdarzony duszą lub, mówiąc bardziej precyzyjnie, wydobył z niej istnienie". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne - galeria 19.01.07, 20:18 Galerie obrazów Paula Cezanne'a: www.impresjonizm.art.pl/cezanne/cezanne.html commons.wikimedia.org/wiki/Category:Paul_C%C3%A9zanne?uselang=pl Życiorys artysty: www.impresjonizm.art.pl/cezanne/bio.html www.malarze.walhalla.pl/malarze.php5?art=24#obrazy pl.wikipedia.org/wiki/Paul_C%C3%A9zanne Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Paul Cezanne 19.01.07, 20:21 obrobka_skrawaniem napisała: >> Regularnie nadsyłał swe obrazy na Salon Paryski, były one jednak odrzucane W 1864 r. Paul pojechał do Estaque, które jest małym pasmem górskim nieopodal Marsylii. To miejsce stało się jego ulubionym i wiele obrazów zostało namalowanych właśnie tam. Pomimo wszelkich wysiłków Cézanne’a, Salon odrzucił wszystkie proponowane przez niego obrazy. W roku 1868, po ponownej odmowie, malarz napisał: „I dobrze! Oni jeszcze dostaną w pysk od wieczności”. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 19.01.07, 20:39 Na jednym z francuskich forów internetowych poświęconych sztuce jest zapis: „Wydaje się, że Cézanne uczynił Sainte-Victoire tylko pretekstem dla piękna swojego obrazu, bo czy góra Sainte-Victoire wydawały by się nam dzisiaj równie piękna, gdyby nie było obrazów Cézanne’a?” (begere78). 44 obrazów olejnych i 43 akwarele są najlepszym dowodem fascynacji Cézanne’a górą Sainte-Victoire... Ta monumentalna, milcząca góra jest symbolem Prowansji. Bez wątpienia majestatyczna góra przybiera na ostatnich obrazach artysty coraz bardziej syntetyczną, skoncentrowaną formę. Jest jak analogia poszukiwania równowagi pomiędzy światem zewnętrznym a stanem swojej duszy. Cézanne tak pisał do Vollarda w 1901 roku: „Pracuję zawzięcie i wreszcie dostrzegam Ziemię Obiecaną. Czy skończę tak jak przywódca Żydów, czy też dożyję chwili gdy uda mi się do niej dotrzeć? Dokonałem niejakiego postępu. Dlaczego tak późno i z takim trudem? Czyżby sztuka była naprawdę kapłaństwem, które wymaga od swoich członków czystości i całkowitego poświęcenia?” W lutym 1904 roku artyście towarzyszył w plenerze Emile Bernard, który tak wspominał to spotkanie: „Znajdowaliśmy się jakieś dwa kilometry od pracowni, u podnóża Sainte-Victoire, dumnej góry, którą Cézanne malował z olbrzymią pasją, zarówno farbami olejbymi i akwarelami. Ta góra wzbudzała w nim niesłabnący zachwyt.” Artysta, z szacunkiem zwany jest dzisiaj przez malarzy „Père Cézanne” i bezapelacyjnie uchodzi za Ojca Sztuki Współczesnej. Życie samotnika z Aix, poświęcone bez reszty malarstwu i żarliwa praca, pozbawiona powodzenia tworzą piękną i smutną zarazem przypowieść. O mądrości i rozwadze malarskiej. O równowadze między zmysłową dosadnością widzenia natury a abstrakcyjnym myśleniem. O uratowaniu malarstwa z dziewiętnastowiecznego naturalizmu i literackości, dzięki powrotowi do elementarnych podstaw języka malarskiego. Cézanne odrodził sztukę, wskazując cel malarstwa w jakości jego nienaruszalnych zasad, pokazując jego podstawy w ścisłej relacji między kolorem a formą. Uporządkował chaotyczne doznania zgodnie z zasadą „trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka”, dzięki czemu wyznaczył kierunek coraz dalszej emancypacji form u kubistów, a potem u abstrakcjonistów. Krytyka, która nim pogardzała za życia, odkryła po latach w jego malarstwie wszystkie z najlepszych cech sztuki w ogóle. Cézanne mówił, że „chciałby umrzeć malując” i to jego pragnienie się spełniło. Temat góry Sainte-Victoire towarzyszył artyście przez wiele lat, aż do tych ostatnich dni życia. 15 października 1906 roku w czasie pracy w plenerze niedaleko masywu, zaskoczyła go gwałtowna burza. Znaleziono go nieprzytomnego, a niedługo później, 23 października, zmarł. (opracowane na podstawie pieknego tekstu Agnieszki Labisko z "Polskie Radio, Kultura"). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 19.01.07, 20:44 To jest ta gora: images.google.pl/images?hl=pl&q=cezanne+st+Victoire&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dillemat Re: Onufry to człowiek z pasją! IP: 212.244.186.* 12.03.07, 14:19 Drogi panie Onufry! Podziwiam Pana zaangażowanie w poszukiwanie ciekawych informacji o sztuce. Gratuluję i pozdrawiam w imieniu stałych czytelników, rodziny Smalczyńskich z Pomorza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroada Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora IP: 212.244.186.* 12.03.07, 14:12 Ale co w tym śmiesznego? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 12.03.07, 21:11 Gość portalu: mikroada napisał(a): > Ale co w tym śmiesznego? > =================== Oto fragmenty tekstu, ktore moga (ale nie musza) wywolac usmiech u Czytelnika: *** "... bo czy góra Sainte-Victoire wydawały by się nam dzisiaj równie piękna, gdyby nie było obrazów Cézanne’a?” "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.” "Krytyka, która nim pogardzała za życia, odkryła po latach w jego malarstwie wszystkie z najlepszych cech sztuki w ogóle." *** Oczywiscie nie chodzi tu o smiech glupkowaty, ale o usmiech madry, ktorego mikroadzie szczerze zycze. O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 12.03.07, 21:33 onufry_z_daleka napisał: > "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.” Tak myśli matematyk. A może on nawet widzi świat inaczej, niż "normalni" ludzie? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 12.03.07, 23:01 obrobka_skrawaniem napisała: > onufry_z_daleka napisał: > > > "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.” > > Tak myśli matematyk. A może on nawet widzi świat inaczej, > niż "normalni" ludzie? ================= "... trzeba ujmować naturę według walca, kuli, stożka.” - to sa slowa samego Cezanne'a, ktory nie byl matematykiem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taranczef Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora IP: 212.244.186.* 13.03.07, 16:23 Dla Pana Onufregi i innych pasjonatów sztuki a propos walców, kuli i stożków, tylko u innego malarza, który Cezanne'a uwielbiał - mały żarcik: "W domu Pabla Picassa było włamanie. Włamywacz został nakryty na gorącym uczynku przez artystę, ale szczęśliwie dla niego udało mu się uciec. Picasso wezwał paryską policję. Po wstępnych ustaleniach zaproponował policjantom, że sporządzi portret pamięciowy włamywacza. Następnego dnia rano paryska policja aresztowała: matkę przełożoną z katedry Notre-Dame, ministra finansów, wieżę Eiffla, dwie pralki i aparat do mierzenia ciśnienia..." ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora 13.03.07, 22:33 Gość portalu: taranczef napisał(a): > Dla Pana Onufregi i innych pasjonatów sztuki > a propos walców, kuli i stożków, > tylko u innego malarza, > który Cezanne'a uwielbiał - mały żarcik: > > "W domu Pabla Picassa było włamanie. Włamywacz został nakryty na gorącym uczynk > u > przez artystę, ale szczęśliwie dla niego udało mu się uciec. > Picasso wezwał paryską policję. > Po wstępnych ustaleniach zaproponował policjantom, > że sporządzi portret pamięciowy włamywacza. > Następnego dnia rano paryska policja aresztowała: > matkę przełożoną z katedry Notre-Dame, > ministra finansów, wieżę Eiffla, dwie pralki > i aparat do mierzenia ciśnienia..." > ;))) > =============== Dziekujemy za anegdote :-) Rzeczywiscie o Picassie wiesc niesie, ze malowal deformujac rzeczywistosc. Ale prawda jest taka, ze on umial w malarstwie wszystko. W szczegolnosci, mial do perfekcji opanowana technike rysowania i malowania wiernej rzeczywistosci. Mysle, ze gdyby go poproszono o wierny obraz wlamywacza, to on wykonalby rysunek wierniejszy niz najbardziej precyzyjna fotografia :-) Pozdrawiam, O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ojciec i syn 19.01.07, 23:11 Dzis obchodzilby urodziny wybitny amerykanski matematyk Garret Birkhoff (1911-1996). Byl on synem G.D. Birkhoffa (1884-1944), ktory byl postacia dominujaca w amerykanskiej matematyce sporej czesci pierwszej polowy XX wieku. Gdy w czasie rozmowy zwiazanej z planem Garreta studiowania matematyki na Harvardzie, ktos z komisji wspomnial jego ojca, Garret stanowczo oswiadczyl: - Postanowilem zostac matematykiem. Lubie matematyke i to ze moj ojciec jest matematykiem nie powinno stanowic powodu, dla ktorego ja nie moge takze zostac matematykiem! No i zostal - i to znakomitym. A jaki byl jego ojciec? Przypomnijmy anegdote: Re: Humor w nauce Autor: Gość: Onufry Data: 17.01.06 O jakosci dobrych manier w nauce w pierwszej polowie XX wieku zdaje sie mowic taka anegdotka. Gdy G.D. Birkhoff spotykal innego matematyka mowil: - Jest Pan/Pani najwiekszym matematykiem na swiecie. Oczekiwana odpowiedz brzmiala: - Z jednym wyjatkiem. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: A-M. Ampere 20.01.... 20.01.07, 10:58 Dzis obchodzilby urodziny Andre Marie Ampere (1775-1836)- fizyk francuski, ktory przedstawił teorię magnetyzmu i odkrył oddziaływanie elektrodynamiczne. Jest on wdziecznym tematem anegdot, ktore przypominamy: Pewnego dnia Ampere, udając się na spacer, powiesił na drzwiach wejściowych swego domu kartkę z napisem: Nie ma mnie w domu". Kiedy wracał ze spaceru zatopiony w myślach, zauważył tę kartkę, przeczytał, ze zdziwieniem pokiwał głową, a potem obrócił się na pięcie i powędrował dalej. *** Gdy Ampere przechodził jednego razu przez most na Sekwanie, zauważył ciekawy kamień. Podniósł go chwilę oglądał z zainteresowaniem. W tym momencie przypomniał sobie, że spieszy się na wykład, wyjął z kieszeni zegarek, aby zobaczyć, która jest godzina, po czym schował kamień do kieszeni, a zegarek wyrzucił do rzeki. *** Kiedy pewnego ranka coś się zacięło w mechanizmie zegara stojącego w sypialni Ampere'a, tak, że wybił 27 razy, przerażony uczony wyskoczył z łóżka i zawołał: - Tak bardzo jeszcze nigdy się nie spóźniłem. *** Ampere, stwierdziwszy pewnego razu brak zegarka, wysłał list do przyjaciela, u którego spędził ostatni wieczór. Zapytywał w nim, czy przypadkiem nie zostawił u niego zegarka. Adresat, przeczytawszy list, zobaczył w postscriptum: Przed chwilą znalazł się mój zegarek, więc nie trudź się poszukiwaniem. *** Pewnego razu był z wizytą. Gdy miał wychodzić, zaczął padać ulewny deszcz, więc gospodarz zaproponował mu nocleg. Ampere się zgodził. Po kilku minutach gospodarz poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku, ale nigdzie nie mógł gościa znaleźć. Po pewnym czasie ktoś zadzwonił do drzwi. Gospodarz otworzył drzwi i zobaczył Ampere'a. - A gdzież pan był?! - W domu, po piżamę. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Pan raczy żartować, panie Feynman! 20.01.07, 14:59 To jest tytul ksiazki, ktora wlasnie sie ukazala. Za GW: Ta pełna anegdot i błyskotliwego humoru biograficzna książka Richarda Feynmana opowiada nie tylko o pracach nad budową bomby atomowej i tajemnicami materii, ale pokazuje też fizyka jako speca od otwierania zamków szyfrowych i niezłego perkusistę. Feynman opisuje spotkanie z Einsteinem, walki z rządową biurokracją, próby reformy brazylijskiej edukacji, codzienne życie w ośrodku badawczym w Los Alamos, wreszcie flirty z tancerkami w Las Vegas. Wyjaśnia dlaczego zrezygnował z marzenia o kochance oraz jak za jednego - z trudem zdobytego - dolara oddał amerykańskiemu rządowi pomysł na elektrownię jądrową. Czytelnik zarzucany jest anegdotami, rozmaitymi historyjkami i ciekawymi opowieściami, w których Feynman wciąż poszukuje pomysłu na wykiwanie twardogłowych wojskowych, wyprowadzenie z równowagi urzędników, zaciągnięcie poznanej w barze panienki do łóżka czy sprzedanie namalowanego przez siebie obrazu. Całość jest inteligentna, zabawna i bardzo wciągająca. O autorze Richard P. Feynman (1918-1988) amerykański fizyk i laureat Nagrody Nobla. Jeden z najwybitniejszych naukowców XX wieku, który uznawany jest za twórcę elektromechaniki kwantowej. Pracował przy konstruowaniu amerykańskiej bomby atomowej (projekt Manhattan). Wreszcie jemu zawdzięczamy wyjaśnienie przyczyn katastrofy promu kosmicznego Challenger w 1986 roku. Jakby tego było mało, wybitny fizyk rozszyfrował hieroglify Majów! Nie na darmo jego biografia pióra Jamesa Gleicka nosi prosty, lecz wymowny tytuł: Geniusz. Status postaci kultowej i swoistej ikony pop-kultury zapewniły mu jednak nie tylko odkrycia naukowe, ale przede wszystkim niekonwencjonalny sposób bycia. Feynman nie był klasycznym typem naukowca zamkniętego we własnym laboratorium i książkach z matematycznymi wzorami. Jako profesor starał się pokazywać praktyczne zastosowanie fizycznych teorii i był absolutnym przeciwnikiem nauki, która zajmowała się bytami abstrakcyjnymi. Potrafił dosadnymi sformułowaniami komentować osiągnięcia innych kolegów i bezpardonowo ich krytykować. Nauka nie była jego jedyną pasją - Feynman uwielbiał grać na bębnach i uczył się tej trudnej sztuki podczas pobytu w Brazylii. Chętnie odwiedzał Las Vegas, gdzie romansował z tancerkami, z całego serca nienawidził biurokracji i walczył z nią. Namiętnie otwierał zamki sejfów (proceder ten uprawiał w trakcie badań nad bombą atomową - okazuje się, że bez problemu można było dotrzeć do najtajniejszych informacji o projekcie). Poza tym malował obrazy, reformował szkolnictwo, oceniał podręczniki... Jest autorem znanych powiedzonek, m.in. "Physics is like sex. Sure, it may give some practical results, but that's not why we do it". :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Pan raczy żartować, panie Feynman! 20.01.07, 15:05 Przypominamy 2 anegdotki o Feynmanie: Jednego razu Richard Feynman, zrobił eksperyment ze swoim przyjacielem - malarzem. Założyli się, że wymienią swoje doświadczenia. Przyjaciel uczył Feynmana rysować w zamian za lekcje fizyki. Albo Feynman był lepszym uczniem, albo gorszym nauczycielem ponieważ przyjaciel-malarz z fizyki nie zrobił postępów, ale za to Feynman do tego stopnia opanował malarstwo, że jego obrazy były kupowane i miał nawet swoją wystawę. *** Pewnego razu znany matematyk polskiego pochodzenia Mark Kac wygłaszał referat w Kalifornijskim Instytucie Technologii. Wśród słuchaczy był Richard Feynman, który lubił podkpiwać z przesadnej dbałości o ścisłość matematyków. - Gdyby matematyka nie istniała - rzekł w pewnej chwili do Kaca - to świat cofnąłby się tylko o tydzień. - Ależ tak - bez namysłu odpowiedział Kac - właśnie o ten tydzień, w którym Bóg stworzył świat. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Pan raczy żartować, panie Feynman! 10.02.07, 10:47 Recenzja w Rz.pl: *** Niezwykły człowiek napisał niezwykłą książkę: fenomenalny fizyk, noblista, opowiedział w brawurowy sposób o swoim nietuzinkowym życiu. Richard P. Feynman- Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego człowieka,Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 350 Żył w ciekawych czasach (1918 - 1988), miał okazję brać udział w badaniach w laboratorium w Los Alamos, gdzie prowadzono prace nad budową pierwszej na świecie bomby atomowej. Wdawał się w przepychanki z amerykańską rządową biurokracją. Otwierał zamki szyfrowe. Bywał w knajpach z tancerkami topless. Wykształcił kilka pokoleń na amerykańskich uniwersytetach. I nieźle grał na perkusji. Anegdoty, żarty, zabawne sytuacje, spotkania z ciekawymi ludźmi - nie tylko ze świata nauki, wszystko to jest w tej książce, ale tak naprawdę to tylko pozory. Napisał ją człowiek, który przez całe swoje życie nie przestawał się dziwić. Spoglądał na różne cywilizacje, zwyczaje, państwa jak ktoś, kto przybył z innej planety, a na materię patrzył tak jak przybysz z innego wymiaru. Jego autobiografia jest odbiciem takiej postawy. W XX wieku dokonał się fantastyczny postęp w wielu dziedzinach nauki. W tym stuleciu wiedzę posuwali naprzód tacy giganci, jak Einstein, Planck, Crick i Watson. Wśród nich był także Richard P. Feynman. Swoją autobiografię kończy słowami, które brzmią jak uniwersalne przesłanie skierowane nie tylko do naukowców: "Życzę wam więc tylko jednego -żebyście mieli szczęście znaleźć się tam, gdzie (...) konieczność walki o utrzymanie stanowiska czy o subwencje finansowe nie zmusi was do wyrzeczenia się rzetelności. Oby ta wolność była wam dana". Krzysztof Kowalski *** :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Na temat smiechu... 20.01.07, 23:24 Jest to sztuka opowiedziec w sposob niebanalny co stanowi istote smiechu. A smiech jest ludziom niezbedny w takie dni, kiedy albo wieje, albo leje. Woody Allen: Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość. Baruch Spinoza: Ten, kto się śmieje ostatni, przeważnie nie ma jednego zęba na przedzie. Stanisław Jerzy Lec: Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat. Johann Wolfgang Goethe: Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne. Beaumarchais: Śmiejmy się, kto wie, czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Na temat smiechu... 21.01.07, 18:57 Uśmiech jest jak słońce, które spędza chłód z ludzkiej twarzy. Wiktor Hugo Uśmiech bogaci obdarzonego, nie zubożając dającego. Stapulensis Jacobus Faber Uśmiech to bodaj najkrótsza droga do drugiego człowieka. Henry Saka Śmiech jest dla duszy tym samym, czym tlen dla płuc. Louis de Funes Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał. Chamfort Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras I 21.01.07, 14:49 Oto mysl na dzis z serwisu naukowego PAP: "Każde twierdzenie filozofa daje się zbić z taką samą łatwością, z jaką można go dowieść, nie wykluczając powyższego twierdzenia." Pitagoras *** Kim byl ten Pitagoras? Wg Wikipedii: Ustalenie dokładnej daty urodzin i śmierci Pitagorasa jest zadaniem prawdopodobnie niemożliwym do rozwiązania, różnice w szacunkach sięgają 10 lat – z taką zatem dokładnością można przyjąć rok 580 p.n.e. jako rok jego urodzin i 500 p.n.e. jako rok śmierci. Niewykluczone jednak, że człowiek ten w ogóle nie istniał, gdyż nie zostawił po sobie żadnych pism, a przekazy o jego życiu zawierają bardzo dużo treści legendarnych i jest ich niewiele. Wszystko co wiadomo o jego życiu pochodzi od Diogenesa Laertiosa żyjącego w III wieku naszej ery oraz z Żywotów Pitagorasa napisanych przez Jamblichosa i Porfiriusza na przełomie III i IV wieku. Powszechnie przyjmuje się jednak, że Pitagoras urodził się na Samos, był ponoć w Atenach w czasach Polikratesa, stamtąd uciekł do Krotony w Wielkiej Grecji, gdzie założył swoją szkołę o charakterze filozoficzno-religijnym. Był wegetarianinem. Przypisuje mu się podróże do Egiptu i Babilonii, gdzie miał zapoznać się z tamtejszą matematyką, ale powoływanie się na wiedzę Egiptu i Babilonii było w starożytności częstym zabiegiem mającym zwiększyć wiarygodność danego mistrza. Sam Pitagoras podobno mówił, że w Egipcie żyja mędrcy, a on jest tylko filozofem (czyli miłośnikiem wiedzy). Ponieważ nie ma sposobu, by odróżnić poglądy samego Pitagorasa od poglądów głoszonych przez jego następców ze szkoły pitagorejskiej – często zresztą przypisywanych przez nich mistrzowi – tu przytoczymy jedynie to, co o Pitagorasie mówi Diogenes Laertios. Wydaje się, że Pitagoras przekazywał swe nauki w postaci maksym, z których część jest dziś dla nas zupełnie niezrozumiała, ze względu na nieznajomość kontekstu kulturowego, a część zachowuje swą aktualność do dziś. Oto kilka przykładów jego maksym: * Kto mówi, sieje, kto słucha, zbiera. * Liczba jest istotą wszystkich rzeczy. * Muzyka budzi w sercu pragnienie dobrych czynów. * Tak długo jak człowiek będzie zabijał zwierzęta, ludzie będą zabijali się nawzajem. W istocie, ten kto zabija i zadaje ból, nie zazna radości i miłości. * Najkrótsze wyrazy "tak" i "nie" wymagają najdłuższego zastanowienia. * Nic w nadmiarze. * Trudno jest iść przez życie wieloma drogami jednocześnie. * Trzeba milczeć albo mówić rzeczy lepsze od milczenia. * Zły język zdradza złe serce. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras II 21.01.07, 15:00 Inne maksymy Pitagorasa: * Ideałem możemy się tylko stawać, by mimo to nigdy się nim nie stać. * Kto zatraca się w cierpieniu nie może być człowiekiem wolnym. * Musisz sam sobie zaufać, aby zaufali ci inni. * Wszystko to, co człowiek zwierzęciu wyrządził, spadnie z powrotem na człowieka. * Naprawdę poznajemy człowieka dopiero po jego śmierci. * Natura jest wszędzie taka sama. * Naucz się śmiać z siebie, abyś się uśmiechnął do innych. * Nawet bogowie zazdroszczą temu, kto zmysły swe ujarzmił jak dobry woźnica rumaki. * Nie można iść w różnych kierunkach jednocześnie. * Nie wyrażaj małej rzeczy w wielu słowach, lecz rzecz wielką w niewielu. * Oszczędzaj łez swoim dzieciom, aby miały czym płakać nad twoją trumną. * Skarżysz się, że znosisz krzywdy i niesprawiedliwość... Pamiętaj, że największym nieszczęściem jest je wyrządzać. * Tak postępuj z przyjaciółmi, aby nie stali się nieprzyjaciółmi, a z nieprzyjaciółmi tak, żeby jak najprędzej stali się tobie przyjaciółmi. * U przyjaciół wszystko jest wspólne. * Wychwalanie siebie pozostaw innym. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pitagoras III 21.01.07, 15:37 1. "Liczby rządzą światem." To słynna sentencja wypowiedziana przez Pitagorasa. Co jest najmądrzejsze? Liczba. Co jest najpiękniejsze? Harmonia. Czym jest cały świat? Liczbą i harmonią. Tak pouczał katechizm tajemniczego, na wpół naukowego bractwa pitagorejczyków. Ten poetycki werset pokazuje jak wielkie znaczenie przypisywano liczbie już w starożytności. Pitagorejskie "igraszki" z liczbą nie były jałowe, bo obok cudacznych spekulacji pitagorejczycy poczynili odkrycia, które do dziś nie straciły swej wartości. Oni pierwsi podzielili liczby na parzyste i nieparzyste, odkryli liczby trójkątne i kwadratowe (przypadki szczególne liczb wielokątnych), doskonałe, zaprzyjaźnione. Oni wreszcie odkryli liczby niewymierne. (Pierwiastek z 2 ma ta wlasnosc). Jeśli dziś uważamy, że jedną z najpiękniejszych dyscyplin matematycznych jest teoria liczb, to musimy pamiętać, że prekursorami jej byli pitagorejczycy. 2. Twierdzenie Pitagorasa – jest twierdzeniem geometrii euklidesowej, które w naszym (zachodnio-europejskim) kręgu kulturowym przypisywane jest żyjącemu w VI wieku p.n.e. greckiemu matematykowi i filozofowi Pitagorasowi, chociaż niemal pewne jest, że znali je przed nim starożytni Egipcjanie. Wiadomo też, że jeszcze przed Pitagorasem znano je w starożytnych Chinach, Indiach i Babilonii. "W dowolnym trójkącie prostokątnym, suma pól kwadratów zbudowanych na przyprostokątnych trójkąta prostokątnego równa jest polu kwadratu zbudowanego na przeciwprostokątnej tego trójkąta." Liczba istotnie różnych dowodów twierdzenia Pitagorasa jest przytłaczająca, według niektórych źródeł przekracza 350. Euklides w "Elementach" podaje ich osiem, kolejne pojawiały się na przestrzeni wieków i pojawiają aż po dni dzisiejsze. Zadanie: dowiesc samemu twierdzenia Pitagorasa ;-) Trzeba zauważyć, że twierdzenie Pitagorasa jest twierdzeniem geometrii euklidesowej i wynika z aksjomatów tej teorii, a w istocie równoważne jest słynnemu piątemu pewnikowi Euklidesa o prostych równoległych. Nie musi być ono prawdziwe dla trójkątów, które mierzymy w naszym wszechświecie. Jednym z pierwszych matematyków, którzy zdali sobie z tego sprawę był Carl Gauss, który bardzo starannie mierzył wielkie trójkąty w swoich badaniach geograficznych, aby sprawdzić prawdziwość twierdzenia. Na powierzchni kuli twierdzenie to nie jest jednak prawdziwe – obowiązuje tam geometria Riemanna. Ogólna teoria względności mówi, że w bardzo silnych polach grawitacyjnych – na przykład w pobliżu czarnych dziur – twierdzenie jest fałszywe (tam także obowiązuje geometria Riemanna). Również w olbrzymich skalach kosmicznych to twierdzenie może być fałszywe w związku z krzywizną przestrzeni w wielkiej skali. Powodzenia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 19:26 Paniom, ktore jeszcze nie zabraly sie za dowodzenie Twierdzenia Pitagorasa lub - o zgrozo! - nie chca sie zabrac, dedykuje maksyme ich wielkiej rodaczki: "Czytam kilka rzeczy, ponieważ zajmowanie się długie jednym przedmiotem nużyłoby mój bez tego nieraz wyczerpany umysł. Gdy jestem absolutnie niezdatna do produkcyjnego czytania, przerabiam algebraiczne lub trygonometryczne zadanie, bo te nie dopuszczają kompromisów z uwagą i wytrzeźwiają mnie." (Maria Sklodowska-Curie, grudzień 1886) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 19:38 onufry_z_daleka napisał: > Paniom, ktore jeszcze nie zabraly sie za dowodzenie Twierdzenia Pitagorasa > lub - o zgrozo! - nie chca sie zabrac... A dlaczego tylko paniom? To jest łatwe. Narysujmy trójkat: jeden bok 3 jednostki dług., drugi 4 jedn., trzeci 5 jedn. Na każdym boku trójkąta narysujmy kwadrat. I już. I nie trzeba nic wyprowadzać, cha, cha. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 20:09 Apropos twierdzeń, dowodzenia i innych takich dziwnych działań - krótki przyczynek na temat ewolucji metod nauczania matematyki w polskiej szkole. Lata sześciesiąte : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala. Lata siedemdziesiąte : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji wyniósł 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz zysk drwala. Lata osiemdziesiąte : (reforma edukacji, nowy program matematyki) Drwal dokonał wymiany zbioru T tarcicy na zbiór P pieniędzy. Moc zbioru P wyrażona w liczbach kardynalnych wyniosła 100, przy czym każdy z jego elementów jest wart 1 dolara. Zaznacz w kwadratowej tabeli 100 punktów, aby przedstawić graficznie elementy zbioru P. Zbiór kosztów produkcji zawiera 20 elementów mniej niż zbiór M. Przedstaw zbiór K jako podzbiór M i odpowiedz na pytanie : jaka jest moc zbioru Z zysku wyrażona w liczbach kardynalnych ? Lata dziewiędziesiąte : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za 100 dolarów. Koszt produkcji drewna wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów. Zakreśl liczbę 20. W XXI wieku : Ścinając stare piękne i bezcenne drzewa, ekologicznie niezorientowany drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim sposobie na życie ? W podgrupach postarajcie się przygotować teatrzyk przedstawiający, jak czują się leśne ptaszki i dzika zwierzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 20:47 Jako ciekawostke podaje, ze jeden z bardzo pomyslowych dowodow Twierdzenia Pitagorasa wymyslil James Garfield - dwudziesty prezydent Stanów Zjednoczonych. Dowód ten pochodzi z roku 1876 i przebiega jak następuje: ======================== Na przyprostokątnej BC=a danego trójkąta prostokątnego ABC odkładamy CD=AB=b, a następnie na prostej ED równoległej do AB odkładamy BC=a. (W tym miejscu zaleca sie zrobic odpowiedni rysunek). Trójkąt ACE jest prostokątny i równoramienny, a jego pole wynosi AC^2/2 = c^2/2. Pola trójkątów ABC i CDE są równe (trójkąty te są przystające) i wynoszą w sumie 2ab/2. Trzy wspomniane trójkąty tworzą trapez ABDE o polu (b+a)(a+b)/2. Stąd równośc: (b+a)(a+b)/2=c^2/2+2ab/2 ktora daje: a^2 + b^2 = c^2, czyli teze Twierdzenia Pitagorasa. ========================== Uwazam, ze kazdy kandydat na prezydenta USA powinien zaczac kampanie prezydencka od przedstawienia nowego dowodu Twierdzenia Pitagorasa. O ile sympatyczniejszy bylby swiat ;-) (W Polsce nalezaloby wprowadzic podobny zwyczaj, nie tyle dla malpowania USA - bo to sie i tak nieustannie robi - ile przez szacunek dla Polskiej Szkoly Matematycznej) ;-))) To sa skromne postulaty Onufrego. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 21:07 Na stronie: www.cut-the-knot.org/pythagoras/index.shtml#5 mozna znalezc 72 rozne dowody Twierdzenia Pitagorasa! Kazdy powinien znalezc cos dla siebie ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 21:25 Okropne są te dowody, aż mi słabo. A ja proponuję, aby Onufry wymyślił 73. dowód tego twierdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 22:00 obrobka_skrawaniem napisała: > Okropne są te dowody, aż mi słabo. > A ja proponuję, aby Onufry wymyślił 73. dowód tego twierdzenia. ============== W jednym z wczesniejszych postow napisalem ze znanych jest okolo 350 roznych dowodow Twierdzenia Pitagorasa. W zwiazku z tym ten postulowany 73. juz jest znany i O. nie ma nic do roboty ;-) O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 21.01.07, 23:21 eilean_donan napisała: > Apropos twierdzeń, dowodzenia i innych takich dziwnych działań... ==================== O tempora! o mores! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 22.01.07, 07:11 onufry_z_daleka napisał: > >znanych jest okolo 350 > >roznych dowodow Twierdzenia Pitagorasa. Po co tyle? Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 22.01.07, 12:56 eilean_donan napisała: > Po co tyle? > Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt! :-) ================ Chyba wiem o co Pani chodzi. Ale nie jestem pewien. Prosze wiec o przetlumaczenie na polski Pani komentarza. O. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w NiSz: Twierdzenie Pitagorasa... 22.01.07, 14:34 Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt = Dowodów nie należy liczyć, ale ważyć. (Cyceron) Salutem dicit (pozdrawia)- e_d Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Twierdzenia i dowody... 22.01.07, 18:08 eilean_donan napisała: > Argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt = Dowodów nie należy liczyć, ale > ważyć. (Cyceron) > Salutem dicit (pozdrawia)- e_d ================ Ha! - i tu sie Pani zdemaskowala ;-) Jednak pewne prawdy matematyczne sa Pani nieobce: aby twierdzenie w matematyce bylo uznane wystarczy jeden poprawny dowod. I tak jest z wiekszoscia twierdzen. Czasem jednak ludziska poszukuja kilku dowodow. Twierdzenie Pitagorasa jest tu wyjatkowe: to bodaj najslawniejsze twierdzenie znane "szerokiej publicznosci". Poza tym jest latwe do zapamietania i nietrywiane. W przypadku mniej popularnych twierdzen czesto szuka sie roznych dowodow - nie dla sportu - lecz by sie czegos z nich nauczyc o naturze twierdzenia. Bywa jednak i tak, ze pewne twierdzenia funkcjonuja (jakis czas) bez dowodu. Oto bardzo puczajaca historia: *** W latach 40-tych dwaj matematycy znalezli pewna interesujaca regule na liczenie pewnych waznych liczb, ktore sie pojawiaja w algebrze. Niestety, wkrotce okazalo sie ze ich dowod zawieral powazna luke, ktorej nikt nie potrafil naprawic. Regula byla jednak tak sugestywna, ze wszyscy byli przekonani o jej prawdziwosci. Byla ona masowo stosowana w obliczeniach zwiazanych z programem ... Apollo. Dzieki niej Czlowiek polecial na Ksiezyc i powrocil. I dopiero w kilka lat pozniej owa regula zostala scisle udowodniona. :-) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Humanista i geometria 23.01.07, 11:48 Jeszcze do e_d: Jak Pani wiadomo wybitna postacia polskiej humanistyki byl: Konrad Górski (ur. 1895, zm. 1990), historyk i teoretyk literatury; profesor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie (w latach 1934-1939), Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (w latach 1945-1950 i 1956-1965) oraz Instytutu Badań Literackich PAN (w latach 1950-1956); od 1947 r. członek Polskiej Akademii Umiejętności, a od 1969 r. - PAN. Badacz literatury staropolskiej (zwłaszcza piśmiennictwa arian) oraz romantycznej. A czy wie Pani jakie bylo jego hobby? Otoz byla to: geometria trojkata. Profesor Gorski pasjonowal sie znajdowaniem i dowodzeniem twierdzen o trojkatach. Swoje osiagniecia zapisywal w kolejnych zeszytach, ktorych nie pokazywal nikomu, za wyjatkiem pewnego swojego wilensko-torunskiego przyjaciela matematyka, ktory mi o sprawie opowiedzial. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:16 Albert Einstein: Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić. Adam Mickiewicz: Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami. Cyceron: Historia - świadek czasu, światło prawdy, życie pamięci, nauczycielka życia, zwiastunka przyszłości. Albert Einstein: Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona. Sokrates: Wiem, że nic nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:22 Oscar Wilde: Starość we wszystko wierzy. Wiek średni we wszystko wątpi. Młodość wszystko wie. św. Paweł z Tarsu: Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał - byłbym niczym. Albert Camus: Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy. Mark Twain: Najpiękniejsza ze wszystkich tajemnic: być geniuszem i tylko samemu o tym wiedzieć. Sokrates: Najmądrzejszy jest, który wie czego nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:26 Cyceron: Czy jest coś bardziej przyjemnego niż starość otoczona młodością, która chce się czegoś nauczyć? Oscar Wilde: Młodzi ludzie wyobrażają sobie obecnie, że pieniądze to wszystko. A gdy dorastają, wiedzą, iż tak jest. Heraklit z Efezu: Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym. Albert Einstein: Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe. Platon: Odwaga jest to wiedza o tym, czego się bać, a czego nie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 22:32 Johann Wolfgang Goethe: I jak ten głupiec u mądrości wrót Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód. Wisława Szymborska: Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Fryderyk Nietzsche: Czy kobieta, która wiedziała, że jest dobrze ubrana, kiedykolwiek się zaziębiła? Erich Maria Remarque: Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje mu wolność, ale unieszczęśliwia. Św. Augustyn Czymże jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 21.01.07, 23:17 Georg Christoph Lichtenberg: Bardzo wielu, a może większość ludzi, aby coś znaleźć, musi najpierw wiedzieć, że to istnieje. Kartezjusz: Istniejesz, więc i wiesz, że istniejesz, a o tym wiesz dlatego, ponieważ wątpisz. Fiodor Dostojewski: Byle człowiek był szlachetny, całą zaś resztę można zdobyć talentem, wiedzą, rozsądkiem, geniuszem. Cyceron: Doświadczenie jest najlepszym nauczycielem. Albert Camus: Człowiek zawsze ma przesadne wyobrażenie o tym, czego nie zna. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzmy o wiedzy 23.01.07, 17:55 Erich Maria Remarque: I tylko w jednym różnicie się od Boga - Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej. Stanisław Jerzy Lec: Posiadł wiedzę, ale jej nie zapłodnił. Arystoteles: Przedmiotem wiedzy nie jest to, co jest indywidualne, lecz to, co jest ogólne. Lao Tsy: Ten, kto zna innych, posiada tylko wiedzę. Ten, kto zna siebie samego, jest człowiekiem oświeconym. Monteskiusz: Nic bardziej nie tamuje postępu wiedzy niż zła książka sławnego autora. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Przysłowia o wiedzy 23.01.07, 18:39 Przyjaźń nie zna granic, wiedza nie zna dna. mongolskie Słońce oświeca świat, wiedza oświeca ludzi. mongolskie Przyznanie się do niewiedzy — to wiedza, a do niemocy — moc. perskie Wiedza jest skarbnicą, lecz praktyka jest do niej kluczem. angielskie Wiedza nie jest ciężarem. angielskie Wiedza to skarb, który zawsze podąża za tym, kto go posiada. chińskie Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein i M. Pollini 22.01.07, 01:09 Slynne sa konflikty w jury Konkursow Chopinowskich. Czesto zdarza sie, ze przedstawiciele tradycyjnej polskiej szkoly interpretacji Chopina scieraja sie z wybitnymi pianistami, dla ktorych indywidualnosc i oryginalnosc wykonawcza uczestnikow konkursu liczy sie najbardziej. Tak np. bylo w konkursie, w ktorym startowal Ivo Pogorelic. Martha Argerich w protescie przeciw decyzjom konserwatywnego jury "pod dyrekcja" K. Korda omal nie wyjechala z Warszawy. Podobna sytuacja zdarzyla sie wiele lat wczesniej, gdy w konkursie startowal Maurizio Pollini. Wtedy to w jury zasiadal Artur Rubinstein. W pewnym momencie konserwatywne jury zarzucilo Polliniemu, ze gra za szybko. Polliniemu grozilo wyeliminowanie. Wtedy Rubinstein spokojnie powiedzial: - Gdybym ja umial grac tak szybko jak Pollini, to tez bym tak gral. Konserwie opadly szczeki; Pollini przeszedl dalej, a potem wygral caly konkurs. A po konkursie ktos porownal nagrania Rubinsteina i Polliniego. Okazalo sie, ze szybciej gral ... Rubinstein. Taki to byl czlek ten Artur Rubinstein. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 22.01.07, 14:21 Artur Rubinstein byl znany z niezaleznych opinii, ktore potrafil zaprezentowac z wdziekiem. Z okazji inauguracji ONZ zostal zaproszony aby wykonac okolicznosciowy koncert. Wszedl na sale i chwile sie rozejrzal. Po czym siadl do fortepianu i powiedzial do publicznosci: - Program mojego koncertu ulegl zmianie. Rozpoczne koncert innym utworem niz planowalem. I prosze aby wszyscy powstali, bo bedzie to hymn narodowy panstwa, ktorego flagi zapomniano tu wywiesic. Po czym zagral ... Mazurka Dabrowskiego. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 22.01.07, 14:43 Z kolei , kiedy inny wybitny pianista-wirtuoz, Ignacy Jan Paderewski, koncertował, wprawdzie nie w ONZ, ale w Stanach Zjednoczonych, otrzymał od wielbicielki niezwykły dowód uznania. Powiedziała wzruszona po koncercie: - Mistrzu! Teraz, kiedy pana słyszałam, może pan już umrzeć! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 20:36 Razu pewnego Paderewski koncertował w Oxfordzie, sala była przepełniona i dość duszna. Dwie panie siedzące na estradzie tuż przy Paderewskim zaczęły utyskiwać, żądając otwarcia okien. Powstał silny przeciąg i Paderewskiemu chłodne powietrze wiało prosto w plecy. Dograwszy do miejsca, w którym mógł przerwać, pianista zwraca się do owych pań: - Muszę poprosić o zamknięcie okien. Nie mogą panie mieć naraz aż dwóch przyjemności: słuchać dobrej muzyki i zabijać pianistę. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 21:02 Z biografii Ignacego Jana Paderewskiego pamiętam, że podczas wspomnianych koncertów w Ameryce, zostawiał swego syna pod opieką przyjaciół. Zrządzeniem losu zakochał się w żonie owego przyjaciela,też muzyka, skrzypka, Tadeusza Górskiego,który, gdy to spostrzegł, usunął się, zażądał rozwodu.(Złośliwi mówili, że wykorzystał dogodną sytuację, by wyplątać się z małżeństwa z piekną, subtelną i despotyczną Helenką.)Paderewski był zakochany bez pamięci, a Helenka była jego muzą, wspaniale opiekowała się kalekim synem i samym Mistrzem, który strasznie znosił tremę, był skłonny do płaczu,niesamowicie przesądny i tylko ona umiała go uspokoić. Niestety, także miała wysokie mniemanie o sobie, próbowała podejmować za niego decyzje, wypowiadała się w jego imieniu w prasie. Gdy Paderewski został premierem, poeta Jan Lechoń napisał, że "pani premierowa kręci Polską jak łyżką w zupie". Po Warszawie krążył wierszyk: "jak Polska Polską, od królowej Bony, jeszcze nigdy mąż zacny nie miał takiej żony" I na dodatek pani premierowa ofiarowała jednemu ze stołecznych kościołów drogocenne wotum - naszyjnik z dedykacją " Marii - Helena". Paderewski nigdy nie wątpił w jej dobre intencje i nigdy jej nie skrytykował. Może dlatego był wysoko oceniany w świecie jako polityk, a w kraju miał opinię nieporadnego. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 21:23 Wiersz dedykowany I.J.Paderewskiemu (jest tu nawet o matematyce :-) ): "Your touch has been transmuted into sound As perfect as an orchid or a rose, True as a mathematic formula Yet full of color as an evening sky. But there's a symphony that you've evoked From out of the hearts of men, more wonderful Than you have played upon your instrument..." John H. Finley Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 22.01.07, 21:32 Adam Grzymała-Siedlecki, który znał ich oboje, kiedyś usłyszał - ale przyznaje, że tylko raz - jak Paderewski uskarżał się na żonę. Odbywali jakąś konferencję na Zamku Królewskim, gdy wtargnęła pani Helena i zrobiła piekielną awanturę. "Paderewski zwiesił głowę jak skazaniec. Jejmość zakończyła monolog i opuściła pokój, trzasnąwszy drzwiami. - I to już tak, proszę pana, z górą dwadzieścia lat! - wyszemrał". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: I. Paderewski 23.01.07, 16:21 Zdjęcie Heleny Paderewskiej: www.paderewski.ch/img/archives/helena.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Helena Paderewska 23.01.07, 19:04 Zdjęcie Heleny Paderewskiej: pma.prcua.org/pictures/Copy%20of%20Paderewski,%20Helen.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 22.01.07, 19:52 Gra Artur Rubinstein: www.youtube.com/watch?v=jK7bHaBWPV4 Schubert: Impromptu Op. 90 No. 4 www.youtube.com/watch?v=twW1WXltX90 Chopin: Polonez N.6 Op.53 www.youtube.com/watch?v=S3LEV5bssmo Brahms: Capriccio No. 2 www.youtube.com/watch?v=ejXPcv9MS7s Liszt: Liebestraum n°3 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 23.01.07, 00:18 Gdy Artur Rubinstein odwiedzil Polske po raz ostatni, odwiedzil swoje miasto rodzinne Lodz. Tam w Operze obejrzal spektakl, ktory mu sie bardzo spododobal. W czasie przerwy otoczylo go grono rownie sedziwych dziadkow. Rubinstein wspominal aktorki i spiewaczki miedzywojennej Polski, w tym zwlaszcza Messalke. Jeden ze stojacych obok niego staruszkow zawtorowal mu: - Ach Messalka, co to byl za kobieta! Rubinstein, zripostowal ze smiechem: - Co pan mozesz pamietac. Jestes pan za mlody! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: A. Rubinstein 23.01.07, 01:17 W czasie tej ostatniej wizyty Rubinsteina w Polsce, nakrecono film dolumentalny. Pokazano tam jak Rubinstein byl wzruszony odwiedzajac dom i podworko w Lodzi, gdzie przezyl kilka lat swego dziecinstwa: ten starszy pan zatanczyl na tym podworku z radosci. Gdy w czasie udzielania wywiadu na filmie, pani redaktor zapytala z blyskiem w oku: - Wielu twierdzi o Panu, ze byl Pan "Krolem zycia", Rubinstein odpowiedzial z usmiechem: - Prosze mi wierzyc, ze jest w tym duzo przesady. Dal tez koncert w Filharmonii Lodzkiej. I tu zadziwil wszystkich przemowa do orkiestry: - Prosze Panstwa, ja zawsze mialem problem z poceniem rak i slizganiem sie palcow po klawiaturze. I rozwiazanie znalazla moja genialna zona: otoz przed koncertem spryskuje klawiature specjalnym bezbarwnym lakierem do paznokci. I to dziala! Gdy szuka sie w internecie anegdot o Rubinsteinie, to nieodmiennie znajduje sie nastepujaca: "Zapytano kiedyś Artura Rubinsteina, co było dla niego najtrudniejsze, kiedy uczył się grać na fortepianie. Wirtuoz odpowiedział: - Opłata lekcji." Otoz ta anegdota ma oparcie w rzeczywistosci. Mlody Rubinstein pobieral lekcje muzyki w ojca dosc znanego potem kompozytora Ludomira Rozyckiego. Kiedys przyszedl na lekcje, a ze w domu wialo bieda, przyszedl bez pieniedzy, liczac ze zaplaci za lekcje pozniej. Drzwi otworzyl mu tenze Ludomir Rozycki, pytajac : - Masz pieniadze? Arturek przyznal, ze nie ma, ale ze zaplaci pozniej. Na to mlody Rozycki bezdusznie stwierdzil: - No po co tu przyszedles! i zatrzasnal drzwi przed nosem Arturka. Arturek wtedy siadl na schodach i gorzko zaplakal. Ale potem, w czasie calego swego dlugiego zycia nie zagral ani jednej nuty tego Ludomira Rozyckiego. Ot. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: David Hilbert 23.01... 23.01.07, 09:54 Dzis urodziny obchodzilby David Hilbert - jeden z najwiekszych matematykow XX w. Patrz: pl.wikipedia.org/wiki/David_Hilbert Byla to tez barwna postac, o ktorej krazy wiele anegdot. Przypomnijmy je: Re: Anegdotki o Davidzie Hilbercie Autor: Gość: Onufry Data: 14.10.06 *** O poczuciu humoru Davida Hilberta swiadczy nastepujaca definicja "punktu widzenia": "Kazdy czlowiek ma jakis ograniczony horyzont swej wiedzy i zainteresowan. Kiedy horyzont ten zaczyna sie stopniowo kurczyc i w koncu redukuje sie do punktu, jest to wlasnie punkt widzenia." *** Podobno Hilbert mial zdolnego studenta, ktory pracowal nad Hipoteza Riemanna i wydawalo sie ze ja rozwiazal. Ale wkrotce znalazl blad w swoim rozumowaniu i tak sie tym zmartwil, ze podupadl na zdrowiu i zmarl. Na jego pogrzebie mowe wyglaszal Hilbert, ktory chcac pokazac nad jak trudnym problemem pracowal jego student, wyglosil regularny wyklad o Hipotezie Riemanna (i to mimo, ze pogrzeb odbywal sie w strugach deszczu). P.S. Hipoteza Riemanna to chyba najbardziej prestizowy problem matematyczny. Patrz: pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Riemanna *** Podobno pewnego dnia Hilbert czytał artykuł matematyczny i utknął w pewnym miejscu. Poszedł do kolegi zajmującego sąsiedni pokój i zapytał: - Co to jest przestrzeń Hilberta ? *** David Hilbert byl typem uczonego, ktory powoli ale systematycznie idzie do celu, osiagajac bardzo glebokie rezultaty, niedostepne dla innych. Krazy o nim taka opowiastka. Pewnego dnia wykladajac, stwierdzil, ze pewien fakt jest trywialny i nie wymaga uzasadnienia; nastepnie kontynuowal wyklad. Ale po kilku minutach jeden ze sluchaczy oswiadczyl, ze on nie rozumie dlaczego ow fakt zachodzi, w zwiazku z czym to nie jest cos trywialnego. Hilbert zaczal myslec przy tablicy, po pieciu minutach wyszedl i zaszyl sie w swoim gabinecie. Wrocil po polgodziny z rozpromienionym obliczem i oswiadczyl: - Jednak mialem racje: ten fakt jest trywialny! i bez zadnych dodatkowych komentarzy kontynuowal wyklad. *** Jeszcze o Hilbercie. Byl on profesorem na czolowym wowczas niemieckim uniwersytecie w Getyndze. Na tym samym uniwersytecie jego starszym kolega byl Felix Klein. Hilbert byl "czystym matematykiem" i mial w glebokiej pogardzie tych ktorzy dazyli do praktycznych zastosowan matematyki. Klein natomiast byl znany z tego, ze interesowal sie takze zastosowaniami. Raz w roku organizowal on bankiet, na ktorym uczeni spotykali sie z ludzmi przemyslu i on tradycyjnie wyglaszal tam toast. Niestety pewnego razu zachorowal i szukal kogos, kto go zastapi. Poprosil o to Hilberta, ktory usilowal wymigac sie, ale w koncu ulegl i poszedl na bankiet. Staral sie jak mogl i zaczal swoj toast tak: - Prosze Panstwa, prosze sie absolutnie nie obawiac, ze kiedykolwiek matematyka czysta i stosowana beda ze soba w konflikcie - to nigdy nie nastapi albowiem matematyka czysta i stosowana nie beda mialy ze soba NIGDY NIC A NIC WSPOLNEGO ! *** Hilbert bardzo starał się by Uniwersytet w Getyndze zatrudnił na stanowisku docenta Emmę Noether - wybitną matematyczkę. Gdy grono profesorskie wypowiadało się ostro przeciw temu pomysłowi, próbował argumentować tymi słowami: - Ależ proszę panów, to, że pani Noether jest kobietą, nie powinno stanowić przeszkody, przecież chodzi o wykłady, a nie o obecność w łaźni. Nie udało mu się postawić na swoim, ale znalazł wyjście: na wykładach firmowanych jego nazwiskiem, wykładała E. Noether. *** Bohaterami tej historyjki są D. Hilbert i Norbert Wiener. Pewnego dnia Wiener miał wykład w Getyndze. Po wykładzie D. Hilbert wstał i powiedział, że jest niemiecką tradycją dawać złe wykłady. Potem powiedział, że Getynga ma w tej materii najgorszą reputację w całych Niemczech, a instytut matematyki ma najgorszą reputacje na uniwersytecie w Getyndze. Wiener rozpromienił się oczekując komplementu pod swoim adresem. Wtedy Hilbert powiedział: - Ale wykład Wienera był najgorszym wykładem jaki ja kiedykolwiek słyszałem. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: o archiekturze 23.01.07, 15:15 Jakis czas temu duzo pisalismy o architektach: Le Corbusier, F.L. Wright, M. van der Rohe, O. Niemeyer, M. Nowicki i in. Polecam artykul z GW "Idealne miasta XX wieku kończą właśnie 50 lat". www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3863158.html Na jego zakonczenie opisane jest "idealne" miasto XXI wieku: *** Miasto wszechobecne W 2014 roku w odległości 65 kilometrów od Seulu powstanie New Songdo, miasto na miarę XXI wieku. Już dziś wyrasta ono z ziemi na sztucznej wyspie. Złożona z drapaczy chmur metropolia została nazwana miastem wszechobecnym - bo jej główną ideą jest komputerowe kontrolowanie absolutnie każdego ruchu mieszkańców. W pojemnikach na śmieci będą np. czujniki, które poinformują, gdy ktoś wrzuci szkło do kosza na papier; w mieszkaniach będą wrażliwe na nacisk podłogi - żeby wiedzieć, gdy ktoś się przewróci (by w przypadku osób starszych móc wysłać pomoc); systemy informatyczne będą gromadzić informacje o zdrowiu, pracy, życiu osobistym każdego z mieszkańców. Bezprzewodowy dostęp do internetu dostępny w każdym miejscu w mieście to już oczywiście standard. Brzmi to jak scenariusz filmu science-fiction - tymczasem mieszkania w New Songdo sprzedają się błyskawicznie. W ubiegłym wieku architekci poszukiwali idealnej formy miasta ze zrównoważonymi przestrzeniami przeznaczonymi na pracę, sen, rekreację. Dziś - jak się okazuje - człowiek chce być sprawdzany na każdym kroku; ma mu to zapewnić bezpieczeństwo i oszczędzić czas marnowany na niepotrzebne czynności. Tamte utopie zrealizowano - i nie wyszło to na dobre mieszkańcom. Czy tak samo będzie z urbanistycznymi wynalazkami XXI wieku? *** Raczej nie tesknie do takiego miasta ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 18:08 Hegel: Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego nie nauczyły się z historii. Albert Camus: Historia dowodzi, że im mniej się czyta, tym więcej kupuje się książek. Maria Dąbrowska: Pismo i sztuka to jedyni świadkowie czasów. Monteskiusz: Szczęśliwy jest naród, którego historia jest nudna. Andre Malraux: Kto się boi zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 18:17 Napoleon Bonaparte: Historia to uzgodniony zestaw kłamstw. Thomas Jefferson: Historia nie uczy nas właściwie niczego innego poza tym, na czym polega złe rządzenie. Blaise Pascal: Gdyby nos Kleopatry był krótszy, inne byłyby losy świata. Maria Dąbrowska: Historia rzadko ma coś wspólnego z elegancją. Georg Christoph Lichtenberg: Książki, których przede wszystkim należałoby zakazać na świecie, to katalogi zakazanych książek. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 18:25 James Joyce: Historia jest nocną zmorą, z której staramy się przebudzić. Mikołaj Gogol: Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza. Stanisław Jerzy Lec: Historia - zbiór faktów, które nie musiały zajść. Anatol France: Wszystkie książki historyczne, które nie zawierają kłamstw, są krańcowo nudne. Bertrand Russell Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o historii 23.01.07, 19:14 Najpierw nieposłuszeństwo, potem bratobójstwo - to jest cała historia świata. Leon Bloy Komu tysiące lat nie mówią nic, niech w ciemności niewiedzy żyje z dnia na dzień. Johann Wolfgang von Goethe Czy to nie śmieszne: nawet nasze czasy będą kiedyś nazywali dobrymi dawnymi czasami Alberto Moravia Rzadko kiedy czasy są surowsze niż ludzie Norman Mailer Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Churchill i jego aforyzmy o historii 23.01.07, 19:51 Churchill pisał wiele książek, które początkowo były sposobem na zarobienie pieniędzy, gdyż mimo swojego arystokratycznego pochodzenia odziedziczył niewiele pieniędzy. Nie był wykształconym historykiem, ale od młodości czytał książki historyczne. Poświęcał wiele uwagi sprawom politycznym i wojskowym. Prace Churchilla można podzielić na trzy kategorie. Do pierwszej można zaliczyć prace dotyczące historii własnej rodziny. Druga kategoria obejmuje prace autobiograficzne oraz wczesne zapiski reporterskie. Najwięcej uznania przyniosły Churchillowi prace należące do trzeciej kategorii, mianowicie wielotomowe opracowania historyczne, takie jak "Światowy Kryzys" (1923-1931), sześciotomowa historia I wojny światowej, "II wojna światowa" (1948-1953), sześciotomowa historia II wojny oraz "Historia Anglików" (1956-1958) w czterech tomach. Właśnie te jego prace, zwłaszcza historia II wojny światowej, spowodowały, że w 1953 r. został laureatem Literackiej Nagrody Nobla za mistrzostwo opisu historycznego i biograficznego jak i doskonałe przemowy w obronie wysokich ludzkich wartości. Oto wybor jego aforyzmow o historii: * Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć, co będzie się działo jutro, za tydzień, czy za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co przepowiedział. * Dyplomata to człowiek, który dwukrotnie się zastanowi zanim nic nie powie. * Generałowie starają się, aby bitwy przegrane na polach walki zostały wygrane przynajmniej w ich pamiętnikach. * Jedyną rzeczą której uczy historia, jest to, że większości ludzi niczego nie uczy. * Każdy rząd, który jest dość silny, by dać ci wszystko czego pragniesz, jest dość silny by zabrać ci wszystko co posiadasz. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Churchill i jego aforyzmy o historii 23.01.07, 20:01 * Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiemy - uśmiechają się, czy chcą nas pożreć. * Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których udałoby im się uniknąć. * Mężowie stanu postępują zgodnie z nakazami rozumu. Zwykli ludzie – zgodnie z nakazami uczciwości. * Na Amerykanów zawsze można liczyć, że jak już wyczerpią wszystkie złe rozwiązania, wreszcie zastosują właściwe. * Nasz rząd miał do wyboru hańbę i wojnę. Wybrał hańbę, a wojnę będzie miał i tak. (Źródło: Po powrocie delegacji brytyjskiej z konferencji w Monachium.) * Nie masz większych durniów na świecie od Anglików. Są za bardzo beztroscy, żeby się przygotować (do wojny). Dopiero w ostatniej chwili mobilizują się i walczą jak szatany. * Nie po to zostałem premierem, aby przewodniczyć przy likwidacji Imperium Brytyjskiego. * Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym. (Źródło: podczas przemówienia w brytyjskiej Izbie Gmin na temat pilotów RAF-u i innych krajów alianckich, walczących w bitwie o Anglię - 20 sierpnia 1940) *** PS. Te maksymy juz w watku wystepowaly. Zatem piszac je narazam sie na krytyke takich autorytetow jak np. nick "Mariah". Proponuje aby - zamiast mnie krytykowac - wczytac sie w te madre maksymy 100 razy albo i wiecej i zaryzykowac ... intelektualna przygode :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Churchill i jego aforyzmy o historii 23.01.07, 20:15 c.d.: * Od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem żelazna kurtyna zapadła nad Kontynentem. (Źródło: ze słynnego przemówienia Churchilla w Fulton, Missouri - 5 marca 1946). * Powtórzę Izbie to, co powiedziałem członkom mego gabinetu: Nie mam nic do ofiarowania prócz krwi, znoju, łez i potu. (Źródło: wygłoszone w Izbie Gmin podczas inauguracyjnego przemówienia po objęciu urzędu premiera - 13 maja 1940). * Przyjaciół można mieć o każdym czasie. Pod warunkiem, że się ich nie potrzebuje. (Komentarz Onufrego: Oj tak!). * Ropa Mosulu okazała się droższa od krwi Ormian. (Opis: o obojętności Europy wobec tureckiego ludobójstwa Ormian). * Są nie do pojęcia, albo ma się ich u gardła, albo u stóp. (Opis: o Niemcach w 1945 roku). * Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu. * To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku! (Źródło: mowa po brytyjskim zwycięstwie nad wojskami włoskimi i niemieckimi Afrika Korps w Egipcie - 10 listopada 1942). * Władza wykonawcza, która wtrąca człowieka do więzienia bez przedstawienia mu jakichkolwiek zarzutów znanych prawu, a zwłaszcza która odmawia mu sądu przez jemu równych, jest w najwyższym stopniu odrażająca i stanowi fundament wszystkich rządów totalitarnych, czy to nazistowskich, czy komunistycznych. * Wojny nie wygrywa się ewakuacjami. i na koniec: * My rządzimy światem a nami kobiety. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 23.01.07, 19:42 Dziś by obchodził urodziny pewien malarz – skandalista. Jego obrazy były wystawiane w Salonie Odrzuconych w Paryżu. O kogo chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 23.01.07, 20:00 3bezatu napisała: > Édouard Manet Jak zwykle 3bezatu jest pierwsza. Tak. Jeden z krytyków pisał: "Nie zarzucamy panu Manetowi, że idealizuje panny swawolne, ale że idealizuje panny brudne". Życiorys E. Maneta: www.malarze.walhalla.pl/malarze.php5?art=60 Galeria obrazów E. Maneta: www.malarze.walhalla.pl/galeria.php5?art=60 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 23.01.07, 21:22 Nawiazuje do postaci Churchilla, o ktorej dzis byla mowa. On nie byl tylko historykiem przy biurku; on wspoltworzyl historie. Zagadka: Jaki polski poeta i w jakim utworze napisal takie slowa: " (...) I stad najlepszym Cezar historykiem, Ktory dyktowal z konia - nie przy biurze - (...)" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 23.01.07, 21:27 Cyprian Kamil Norwid "Promethidion". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 21:47 obrobka_skrawaniem napisała: > Cyprian Kamil Norwid "Promethidion". =============== Tak, brawo! Norwidowi i jego poezji poswiecimy sporo postow. A w tym poscie mozecie przeczytac oryginalne wydanie "Promethidiona": monika.univ.gda.pl/~literat/promet/index.htm Milej lektury (ortografia byla wtedy inna niz dzisiaj ;-) ) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 22:21 Cyprian Kamil Norwid był polskim poetą i malarzem. Urodzony w 1821 maja w miejscowości Laskowo-Głuchy pod Warszawą. C.K. Norwid stopniowo uzyskiwał coraz większe uznanie, a obecnie uważany jest za jednego z najbardziej oryginalnych i najbardziej utalentowanych poetów. Swoimi teoriami estetycznymi wyprzedził m.in Ruskina, w Polsce Witkiewicza. Josif Brodzki nazwal go wrecz najwiekszym poeta XIX w. (w skali calego swiata). Jego poglądy społeczne są bardzo bliskie ideologii pracy i uniwersalizmowi. W roku 1842 Norwid opuścił Polskę i już nigdy do niej nie wrócił. Przebywał m.in w Niemczech i we Włoszech. Będąc we Florencji (Włochy) poznał Marię Kalergis (wówczas uznawana była za największą piękność Europy !) i zakochuje się w niej. W roku 1848 jeden z swoich najpiekniejszych wierszy poświęcił Włodzimierzowi Łubieńskiemu z którym zaprzyjaźnił się w latach 1845-1846, kiedy przebywał w Berlinie. W roku 1846 zostaje uwięziony w Berlinie za "ostre stracie" z posłem rosyjskim. C.K. Norwid podczas swoich podróży poznał m.in Krasińskiego i Mickiewicza. W latach 1849-1852 bliżej poznaje także Słowackiego i Chopina. W 1852 wyjechal do Ameryki, w 1854 powrócił przez Londyn do Paryża. W okresie powstania styczniowego próbował włączyć się w bieg wydarzeń, m.in. za pomocą politycznych memoriałów. Cypriana Kamila Norwida nazwać można poetą tragicznym. Przebył on cierniową drogę od całkowitego niedoceniania za życia poprzez zapomnienie po śmierci, aż do całkowitego odrodzenia po latach. Dziś Norwid uznawany jest za wybitnego polskiego poetę, prekursora poezji współczesnej. Norwid tworzył w epoce romantyzmu, ale nie był typowym romantykiem. Przeciwstawiał się poglądom, że sztuka rodzi się z natchnienia. Dla Norwida była ona rezultatem ciężkiej i żmudnej pracy artysty. Norwid prócz wielu rysów indywidualnych, różnił się od innych romantyków tym, że podejmował tematy ponadczasowe, uniwersalne, a nawet historię Polski i problem walki o niepodległość ujmował w kategoriach ogólnoludzkich. W poezji Norwida ważne są następujące motywy: kult ludzi wielkich (wybitnych jednostek i ich miejsca w społeczeństwie), rozważania o człowieku (jego sytuacji w świecie, zależności od historii, cywilizacji i natury, konflikcie jednostka-świat), historii (istota dziejów ludzkości), sztuki i roli artysty, miłości jako uczucia ponadczasowego, dorobku kulturowym antyku i jego związkach ze współczesnością. W 1851 roku ukazał się poemat "Promethidion". Lata 1857-1865 to okres powstawania zbioru "Vademecum" (cyklu stu wierszy, wśród których są tak znane, jak "Fortepian Chopina" czy "Klaskaniem mając obrzękłe prawice"). Jako artysta plastyk zdobył uznanie Francuzów i w 1868 został członkiem Société des Artistes. Współpracował także z Société Philologique. Żył w coraz większym osamotnieniu, uważany za dziwaka. W 1877 z powodu biedy zamieszkał w opiekuńczym Zakładzie św. Kazimierza na przedmieściu Paryża - Ivry, gdzie zmarł. W 1888 jego zwłoki zostały przeniesione do grobu zbiorowego w Montmorency pod Paryżem. W 2001 w 180. rocznicę urodzin poety zorganizowano w Krakowie i Warszawie festiwal "Norwid bezdomny" pod patronatem Instytutu Dziedzictwa Narodowego. 24 września 2001 w Krypcie Wieszczów na Wawelu złożono urnę z ziemią z paryskiego grobu Norwida. *** No to po tym wykladzie nalezy sie jakas anegdota: Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał: - Jest coś nowego? - Owszem. - Co? - Data. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 22:35 onufry_z_daleka napisał: > Będąc we Florencji (Włochy) poznał Marię Kalergis > (wówczas uznawana była za największą piękność Europy !) i zakochuje się w niej. „We Włoszech Maria (Kalergis) spotkała młodego poetę Cypriana Norwida, z którym być może poznali się już wcześniej w Warszawie. Piękna arystokratka stała się natchnieniem jego twórczości. Aby ją zdobyć, musiał dostosować się do trybu jej życia, co niewątpliwie nadwerężyło jego ubogą sakiewkę. Bezgranicznie zakochany, dopiął w końcu swego. Stało się to parę miesięcy później w Berlinie. Dla Marii był to nic nie znaczący epizod, Norwid fakt ten przeżył natomiast niezwykle mocno. Kiedy bowiem dała mu do zrozumienia, że z jej strony był to tylko przelotny flirt i na nic więcej nie może liczyć, wyjechał nawet na jakiś czas do Ameryki. Fakt ten opisywała w swoim liście jego bratowa Ludwika: "Otworzyły się oczy Cyprianowi w Wenecji podczas przejażdżki w gondoli ze wspomnianą damą. Co mu powiedziano - nikt się nie dowiedział. Zdaje się, że zrozpaczony, na poły oszalały, we fraku, w białym krawacie, pobiegł na dworzec, opuścił Wenecję i wsiadł na okręt do Nowego Świata, skąd wrócił z wielką admiracją dla Amerykanów, lecz rana zadana przez panią K. nie zabliźniła się nigdy". Fragment książki J. Jankowskiego „Nieromantyczni romantycy” Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 23.01.07, 23:42 Troche maksym Norwida: * Autorów sądzą ich dzieła. * Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, Czy ten, co mówić o tym nie pozwala? * Heroizm nie jest w samych bitwach, ale na wszystkich polach życia i nieustannie. Owszem bitwy dlatego tylko bywają, iż heroizm nie bywa pierwej na polach życia praktykowany. * I stąd największym prosty lud poetą, Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi. * Jedyna miłość, która nas nigdy nie zdradzi, to miłość własna. * Jestże się poetą, czyli raczej tylko bywa się? * Nie miecz, nie tarcz – bronią Języka, lecz – arcydzieła! * Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, a Prawdom kazać, by stały za drzwiami. * Ojczyzna – to wielki zbiorowy obowiązek. * Piękno na to jest, by zachwycało – do pracy / Praca, by się zmartwychwstało * Przeszłość – jest to dziś, tylko cokolwiek dalej. * Słowo jest ogień – milczenie jest lawa. * Walka jest normalnym zadaniem ludzkości – bitwa nie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K. Norwid 24.01.07, 00:04 I inne mysli + poezja: "W tej powszedniości, o! Jakże tu wiele mistycznych rzeczy i nieodgadnionych, maleńkich jako światełka w kościele..." [W tej powszedniości...] "Często z rozpaczą słucham, jak obecność taje." [Często z rozpaczą słucham...] "Witaj, nadobne dziewczę!" Do wieśniaczki "Jak dziki zwierz przyszło Nieszczęście do człowieka i zatopiło weń fatalne oczy... Czeka... Czy człowiek zboczy?" Fatum "Wielkim jest człowiek, któremu wystarczy pochylić czoła, żeby bez włóczni w ręku i bez tarczy zwyciężył zgoła." Wielkość "Gdy szukasz nieprzyjaciół swoich nieprzyjaciół, to szukasz tylko ostrza, żebyś ranę zaciął." Miłość "Rzadkim jest, arcyrzadkim człek, co mówi z człekiem tak, iż słychać mówienie treść powiadające." [Rzadkim jest, arcyrzadkim człek...] "Nie czuję strun, drżących pod palcem twym - jesteś poezji drukarz." Liryka i druk "Gromem bądźmy pierw niźli grzmotem." Język ojczysty "On skarży się na ciemność mej mowy - czy choć świecę raz zapalił sam?" Ciemność "Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą. (...) Wielcy - poeci... dopiero przychodzą, kiedy ich nie ma..." [Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą...] "Gwiazdy przede mną, za mną gwiazdy..." [Gwiazdy przede mną...] "Ludzie znają Ciszę po szumie drzew, po drumli włóczęgi komara, ale nie znają wcale po jej niemym śpiewie, bo oni tylko w dźwięku zapoznali mowę, wielce głośną a małą - i prawie nikt nie wie, że nieraz stokroć lepiej prowadzić rozmowę z ciszą, niżeli z człekiem." Wieczór w pustkach Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: W poscie 1800 pozdrawiamy 23.01.07, 23:31 tych, ktorzy wierza, ze AFORYZM BEDZIE GATUNKIEM LITERACKIM XXI WIEKU! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 23.01.07, 23:53 W jakim filmie, i jakiego rezysera, zostal uzyty wiersz Norwida: *** Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej Wokoło lecą szmaty zapalone Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny Czy to co Twoje będzie zatracone Czy popiół tylko zostanie i zamęt Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie? *** Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 24.01.07, 13:51 "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy z 1958 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 24.01.07, 14:23 obrobka_skrawaniem napisała: > "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy z 1958 roku. ============== Odpowiedz jest dobra. Poniewaz - obrobko - przerwalas to, o co apelowalem z zwiazku z odejsciem Ryszarda Kapuscinskiego - czyli chwile milczenia i zadumy - to mysle ze Norwida bedziemy kontynuowali pozniej, a w nastepnych postach zastanowmy sie w sposob godny zmarlego i stylu tego watku, na czym polegala wielkosc Kapuscinskiego. Bardzo o to prosze. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka 24.01.07, 15:13 Gwoli wyjaśnienia: apel Onufrego przeczytałam po napisaniu odpowiedzi na zagadkę. Może powinnam czytać najpierw ostatni post, ale tak nie zrobiłam. Nie chciałam nikogo gorszyć ani oburzać. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Smutna wiadomosc: R. Kapuscinski nie zyje. 24.01.07, 00:54 Zmarł Ryszard Kapuściński (dowiedzialem sie o tym przed 5 minutami). W Warszawie zmarł najwybitniejszy polski reportażysta, eseista i publicysta Ryszard Kapuściński. Miał 75 lat. Urodził się 4 marca 1932 r. w Pińsku, na Polesiu (na terenie dzisiejszej Białorusi). Literacko zadebiutował już w wieku 17 lat w tygodniku "Dziś i Jutro". W 1950 zdał maturę w warszawskim gimnazjum im. Stanisława Staszica i rozpoczął pracę w redakcji "Sztandaru Młodych". W 1956 ukończył historię na Uniwersytecie Warszawskim. W 1956 otrzymał pierwszą nagrodę - Złoty Krzyż Zasługi - za reportaż "To też jest prawda o Nowej Hucie", opisujący trudne warunki życia robotników na budowie kombinatu. Jego prawdziwą pasja były jednak książki - reportaże z kraju, a później róznych zakątkow świata. Pierwszą wydał w roku 1962 pisząc "Busz po polsku" - cykl reportaży z Polski. W swoją pierwszą wielką podróż wyruszył w 1956 r. Odwiedził Indie, Afganistan i Pakistan. W następnym roku wyruszył do Chin i Japonii. Prawdziwą sławę przyniosły mu jednak relacje z ogarniętego wojną domową Konga. O sytuacji Trzeciego Świata pisał także w "Czarnych gwiazdach" (1963) i w "Gdyby cała Afryka" (1969). Do powrotu z Afryki zmusił Kapuścińskiego stan zdrowia. Zachorował na gruźlicę i malaryczne zapalenie opon mózgowych. W 1967 r. znalazł się w szpitalu w Warszawie. Od 1962 pracował dla PAP jako stały korespondent zagraniczny w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji. Dokumentował upadek cesarstwa w Etiopii i Iranie. Potem - od 1974 r. - pracował w tygodniku "Kultura". W czasie pracy w "Kulturze" nadal nieustannie podróżował, kilkakrotnie był między innymi w Angoli, Etiopii i Iranie. Szczególnie ważne książki związane z tym okresem to "Jeszcze jeden dzień życia" (1976), "Cesarz" (1978) i "Szachinszach" (1982). W połowie 1967 r. wyruszył na Kaukaz. Efektem tej trzymiesięcznej podróży był "Kirgiz schodzi z konia" (1968). Na jesieni tego roku został korespondentem PAP w Ameryce Południowej, przez 5 lat mieszkał w Chile, Brazylii, Meksyku i Boliwii. Relacje z tych podróży możemy przeczytać w "Dlaczego zginął Karl von Spreti" (1970) "Chrystus z karabinem na ramieniu" (1975), a także w "Wojnie futbolowej" (1978). Od początku lat 80. Kapuściński poświęcił się pisarstwu. Wyrazem tego jest zbiór wierszy "Notes" (1986) oraz "Lapidarium" (1990). W 1993 r. wydał "Imperium", relację z podróży po byłych południowych republikach ZSRR. Książka jest opisem zmian, jakie zaszły po upadku ZSRR. Kolejną pozycją jest "Heban" (1998), w której powraca do tematu afrykańskiego. W 2002 r. ukazała się piąta część "Lapidariów". W 2003 "Autoportret Reportera", w 2004 "Podróże z Herodotem". W 1987 Royal Court Theatre w Londynie wystawił sceniczną adaptację jego książki Cesarz, opisującej upadek reżimu Hajle Syllasje w Etiopii (wystawiany potem także w kraju). W 1996 wyróżniony nagrodą imienia Jana Parandowskiego, w 1999 otrzymał "Ikara". Wybrany Dziennikarzem wieku przez swych kolegów w plebiscycie miesięcznika Press. Laureat nagrody im. Dariusza Fikusa za rok 2004. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego (2004) i Gdańskiego (29 stycznia 2004). Łącznie otrzymał ponad 40 nagród i wyróżnień. Od lat wymieniany jako kandydat do literackiego Nobla. *** R. Kapuscinski pokazal, ze reportaz moze stac sie dzielem Sztuki. Jego "Cesarz" jest genialny. Napewno poswiecimy mu tu sporo miejsca. A dzis, moze, zamilknijmy na chwile. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 14:30 Szkola pisania wg Kapuscinskiego (z jego strony): - Dobre pisanie jest efektem dobrej koncentracji. Skala talentu to nic innego jak skala zdolności koncentracji. - Za każdym razem gdy siadam do pisania czuję się jak debiutant. Piszę bardzo wolno - każde kolejne słowo wyciąga następne. - Najważniejsze w pisaniu jest wejście w rytm - po pierwszych udanych zdaniach wszystko dzieje się niemalże samoczynnie. - O emocjach i uczuciach należy pisać jak najprościej i jak najoszczędniej. Tylko wtedy można przedstawić je w miarę wiernie i uniknąć emocjonalnego bałaganu. - Dla raportera najważniejsza jest umiejetność przeczuwania wydarzeń. Niejednokrotnie trzeba odrzucić pragmatyzm i zaufać własnej intuicji - Dobry reporter musi być zawsze tam gdzie się coś dzieje. Tylko uczestnictwo w wydarzeniach pozwala na ich pełne zrozumienie. - Najważniejszą sztuką w zawodzie dziennikarza jest umiejętność słuchania. Jest to zdecydowanie najlepszy sposób poznawania otaczającego nas świata. - Prostota pisania jest dla reportera zbawieniem. Doskonałym potwierdzniem tych słów jest anegdota o Czechowie. Pisarz ten poszukiwał sposobu na trafne opisanie morza. Najlepszą propozycję podsunęła mu kilkuletnia dziewczynka, która powiedziała: "Morze jest ogromne". To wystarczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 14:40 Fragment książki Ryszarda Kapuscinskiego "Autoportret Reportera": czytelnia.onet.pl/0,1134709,do_czytania.html Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 14:48 "Liczby i ciekawostki" o RK z jego strony: 1 - Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. Na 150 studentów zdających egzamin z historii nowożytnej był tylko 1 podręcznik, na dodatek - w języku rosyjskim. - "Jeden Kapuściński wart jest 1000 skamlących i fantazjujących gryzipiórków" - napisał o nim Salman Rushdie - Od wielu lat powtarza adeptom dziennikarstwa: "Na 1 stronę swojego tekstu, musicie przeczytać 100 stron tego, co napisali na ten temat inni". Na pytanie, jak pisać, odpowiada: "Przede wszystkim czytać" 4 - 4 razy groziło mu rozstrzelanie 5 - "W ciągu miesiąca przejechałem przez 5 krajów [Algier, Gwinea, Togo, Dahomej, Nigeria]. W czterech panował stan wyjątkowy. W jednym prezydent został właśnie usunięty, w drugim uratował się tylko dzięki przypadkowi, w trzecim - szef rządu boi się opuścić swoją rezydencję strzeżoną przez wojsko. Dwa parlamenty zostały rozwiązane. Dwa rządy zostały usunięte. Dziesiątki działaczy aresztowanych. Dziesiątki ludzi zabitych w walkach politycznych. Na przestrzeni 520 kilometrów byłem kontrolowany 21 razy i przeszedłem 4 rewizje osobiste." 5 - W 1969 r. został na 5 lat korespondentem PAP w Ameryce Łacińskiej. - Zna 5 języków obcych (angielski, rosyjski, francuski, hiszpański, portugalski). - "W ciągu miesiąca przejechałem przez 5 krajów [Algier, Gwinea, Togo, Dahomej, Nigeria]. W czterech panował stan wyjątkowy. W jednym prezydent został właśnie usunięty, w drugim uratował się tylko dzięki przypadkowi, w trzecim - szef rządu boi się opuścić swoją rezydencję strzeżoną przez wojsko. Dwa parlamenty zostały rozwiązane. Dwa rządy zostały usunięte. Dziesiątki działaczy aresztowanych. Dziesiątki ludzi zabitych w walkach politycznych. Na przestrzeni 520 kilometrów byłem kontrolowany 21 razy i przeszedłem 4 rewizje osobiste." 6 - Ma 6 księgozbiorów; oprócz trzyczęściowej biblioteki w Warszawie ma też własne zbiory książek w Lagos, Meksyku, Dakarze, Stanach Zjednoczonych i Oksfordzie. 7 - Royal Court Theatre w Londynie wystawił sceniczną adaptację "Cesarza". W Polsce wystawiło go 7 teatrów. - Rzucenie palenia udało mu się dopiero za 7 razem. - Miał 7 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. 8 - Przez 8 lat był dziennikarzem tygodnika "Kultura". 9 - Przez 9 dni podróżował koleją transsyberyjską. Opisał to dopiero po 35 latach w "Imperium". 12 - Walczył o przeżycie na 12 frontach (kilka razy na pierwszej linii, pod ogniem) 17 - W wieku 17 lat zadebiutował wierszem w tygodniku "Dziś i jutro". 18 - Podczas wyczerpującej podróży, opisanej 18 lat później w "Wojnie futbolowej", jeden z oddziałów wojskowych na służbie dawnych kolonizatorów, stacjonujący w Usumbrze, wydał na Kapuścińskiego wyrok śmierci. 19 - Wydał 19 książek. 20 - Jest laureatem ponad 20 nagród i odznaczeń. 21 - "W ciągu miesiąca przejechałem przez 5 krajów [Algier, Gwinea, Togo, Dahomej, Nigeria]. W czterech panował stan wyjątkowy. W jednym prezydent został właśnie usunięty, w drugim uratował się tylko dzięki przypadkowi, w trzecim - szef rządu boi się opuścić swoją rezydencję strzeżoną przez wojsko. Dwa parlamenty zostały rozwiązane. Dwa rządy zostały usunięte. Dziesiątki działaczy aresztowanych. Dziesiątki ludzi zabitych w walkach politycznych. Na przestrzeni 520 kilometrów byłem kontrolowany 21 razy i przeszedłem 4 rewizje osobiste." 23 - "Cesarza" wydano na świecie 29 razy, ?Imperium - 23. 24 - W pierwszą daleką podróż zagraniczną wyruszył mając 24 lata. 30 - Przez 30 lat nie był wpuszczany do RPA. Przeszkodą był napisany przez niego krytyczny esej o apartheidzie. 34 - Wyliczył, że przez rok swego pobytu w Berlinie (w 1996) wyjeżdżał z miasta 34 razy na konferencje prasowe i spotkania promocyjne i udzielił 116 wywiadów. 35 - Przez 9 dni podróżował koleją transsyberyjską. Opisał to dopiero po 35 latach w "Imperium". 40 - Musiał nadawać do PAP depesze, gdy jedno słowo kosztowało go pół dolara. A miał tylko 40 dolarów na depeszę. Mógł więc nadać maksymalnie 80 słów i w tych 80 słowach opisać cały przewrót wojskowy. 45 - Po zachorowaniu na malarię mózgową w Ugandzie ważył tylko 45 kilo. 47 - Ojciec Ryszarda Kapuścińskiego był nauczycielem przez 47 lat i ani razu nie spóźnił się na lekcję. 50 - 50-ciu najbardziej znanych i cenionych polskich dziennikarzy wybrało go "Dziennikarzem wieku" w plebiscycie miesięcznika "Press". 80 - Musiał nadawać do PAP depesze, gdy jedno słowo kosztowało go pół dolara. A miał tylko 40 dolarów na depeszę. Mógł więc nadać maksymalnie 80 słów i w tych 80 słowach opisać cały przewrót wojskowy. 100 - "Heban" Osiągnął rekordowy nakład ponad 100 tys. egzemplarzy. (2000) - Był w ponad 100 krajach. - Od wielu lat powtarza adeptom dziennikarstwa: "Na 1 stronę swojego tekstu, musicie przeczytać 100 stron tego, co napisali na ten temat inni". Na pytanie, jak pisać, odpowiada: "Przede wszystkim czytać" 116 - Wyliczył, że przez rok swego pobytu w Berlinie (w 1996) wyjeżdżał z miasta w celach konferencyjno-promocyjnych 34 razy i udzielił 116 wywiadów. 120 - Jego książki doczekały się około 120 przekładów na całym świecie. 150 - Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. Na 150 studentów zdających egzamin z historii nowożytnej był tylko 1 podręcznik, na dodatek - w języku rosyjskim. 260 - Kiedy zaczął pisać "Heban" (1998) - syntetyczny esej o Afryce - zgromadził w domu 260 pozycji na temat tego kontynentu. 1000 - "Jeden Kapuściński wart jest 1000 skamlących i fantazjujących gryzipiórków" - napisał o nim Salman Rushdie Ciekawostki - Marię Dąbrowską, Zofię Nałkowską, Leopolda Staffa i Juliana Tuwima poznał jako goniec "Sztandaru Młodych". - Na lotnisku w Rzymie kupił "Komu bije dzwon?" w języku angielskim, a w walizce miał słownik. Tak poznał angielski. - Kapuściński uważa, że jego książka "Jeszcze dzień życia" (1976) powstała tylko dlatego, że do Angoli nie chciał jechać żaden dziennikarz. - Podążając szlakiem oddziału Che Guevary, został skazany na śmierć, lecz żołnierz, który miał go zastrzelić, był tak pijany, że nie mógł sobie poradzić z rewolwerem. - Maturę zdał w 1950 r. Był wybijającym się sportowcem, został nawet wicemistrzem juniorów Warszawy w boksie (waga kogucia, klub Polonia Warszawa). - W 1983 r. "Sunday Times" wybrał "Cesarza" książką roku. - "Imperium" nigdy nie zostało przetłumaczone na język rosyjski. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 16:07 Jestem wielkim zwolennikiem cytatów - przyznaje Ryszard Kapuściński. Wojciech Górecki zarzucił kiedyś autorowi "Imperium" ("Res Publica 7-8/93), że w niektórych rozdziałach tej książki cytaty z cudzych dzieł wypełniają połowę tekstu. "Jestem wielkim zwolennikiem cytatów" - odparł Kapuściński. "Kiedy zgłębiamy jakąś dziedzinę wiedzy, dostrzegamy, że na jej temat napisano już masę książek. W każdej jest co najmniej jedna fascynująca myśl. Normalny czytelnik nie będzie do tej myśli docierał. Obowiązkiem piszącego jest wynajdywanie tych pereł. Normalnie są one zagubione w masie trzystu stron druku, a wydobyte - odżywają, nabierają blasku. Cytaty nadają tekstowi plastykę. Nabiera on walorów kubistycznych". *** Od Onufrego: Wiele cytatow, ktorych uzywal Kapuscinski to prawie lub calkowicie aforyzmy. Mysle wiec, ze wsrod osob pozdrawianaych w poscie 1800 znajdowal sie takze On... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 16:27 Zapytano kiedys Kapuscinskiego: - Czy korzysta Pan na co dzień z komputera, Internetu? Odpowiedzial: - W ogóle nie korzystam. To są oczywiście wspaniałe środki komunikacji, ale największą inspirację daje bezpośredni kontakt z miejscem, ludźmi, ze sprawami, które ich dotyczą. Nie tylko kontakt. Współżycie z tym wszystkim, przejmowanie się tym, emocjonalne uczestnictwo. Internet tego nie zastąpi. Komputer jest narzędziem służącym do utrwalania myśli. Ale najpierw trzeba mieć myśl. Einstein, gdy go kiedyś zapytano, jakich notatników używa do zapisywania swoich myśli, zdziwił się: "Notatników?" Myśl to coś tak rzadkiego, że gdy przychodzi do głowy, to się to potem pamięta całe życie. To bardzo trafna odpowiedź. Do zapisania myśli wystarczy kawałek kartki i ołówek. Bywa, że zapisuję je na marginesach czytanej akurat gazety. Tak zresztą robiło i robi wielu pisarzy na świecie. *** "Ale najpierw trzeba mieć myśl." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 16:45 RK: Myślę, że głównym zagrożeniem dla literatury jest w tej chwili sama literatura. Wychodzi zbyt wiele książek. Nie tylko nie można przeczytać ich wszystkich. Człowiek nie jest nawet w stanie śledzić, co nowego dzieje się w różnych dziedzinach literatury. Na targach książki we Frankfurcie jest 660 tysięcy tytułów. Nie ma człowieka, który byłby w stanie chociaż obejrzeć wszystkie te książki. To nie jest tylko problem literatury, ale wszystkich sztuk pięknych. To problem ludzkiej zdolności przyjmowania nowych rzeczy, problem słabości ludzkiego umysłu. (Ryszard Kapuściński, "Rzeczposplita", 15-16.11.1997) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 17:15 O pracowni R. Kapuscinskiego: Na ścianach jego pracowni nie wisi ani jeden obraz. Ale nie ma też centymetra wolnego miejsca - wszędzie stoją regały z tysiącami książek. Pracownia mieści się w przedwojennej willi na warszawskiej Ochocie. Kapuścińscy zajmują mieszkanie na pierwszym piętrze. a pracownię urządzili na strychu. Oddzielona jest od mieszkania i celowo nie ma tam telefonu, by podczas pracy nie rozpraszał autora. Po prawej stronie od drzwi ściana książek o Pińsku na Białorusi. Za nimi. na drewnianych schodach prowadzących na antresolę, leży 21 książek o fragmencie. - To mnie fascynuje - mówi Ryszard Kapuściński - teoria fragmentu i książki pisane fragmentem. Forma notatek, zeszytów, zapisków. W świecie tak rozrośniętym, chaotycznym i trudnym do uporządkowania wszystko zmierza w stronę collagę'u - luźnego zbioru fragmentów. Książki Kapuścińskiego ruszają się. Jeśli docierają na schody, to znaczy, że niebawem będą potrzebne. Drzwi pracowni od środka wyglądają jak gazetka ścienna: zbiór papierowych wycinków, przypiętych pinezkami. Ryszard Kapuściński opowiada o każdym skrawku z taką czułością, jak mały chłopiec o swoich żołnierzykach: - O, tu mam ważny cytat z Mozarta po niemiecku. ?Nie kładę się nigdy do łóżka, nim nie pomyślę, że może to już być ostatni dzień, po którym mnie już nie będzie". A tu z Miłosza, tu z Pascala, to pamiątkowy bilet z Disneylandu. Do Stanów pojechałem bardzo późno, a Europy do dziś praktycznie nie znam. nawet w Finlandii czy Rumunii nie byłem. - To jest zdjęcie pewnego Araba w średnim wieku - kontynuuje. - Zdjęcie legitymacyjne, bo oni mają ciekawy zwyczaj: gdy poznają kogoś nowego, ofiarowują mu w prezencie swoją fotografię - mówi i dociska pinezkę. Na środku pracowni stoi długa, drewniana rynna. Można ją obejść. Z rynny wystają teczki - każda ma swój tytuł. W teczkach pełno wycinków, notatek i odbitek. Autor sam pracowicie gromadzi wszystko, co może mu się przydać do przyszłych książek i co uznaje za ważne. Dwie teczki wymagają wyjaśnień. ?Życiorys? - to materiały na własny temat. Są w niej m.in. artykuły o zagranicznych wydaniach książek Kapuścińskiego (88 przekładów). ?Villa Waldberta? - to informacje o domu pracy twórczej pod Monachium, dokąd od dawna Kapuścińskiego zapraszają, ale on nie ma czasu tam przyjechać. W pracowni ważne są też dwie drewniane belki podtrzymujące sufit. Pierwsza, ukośna, przechodzi nad krzesłem przy biurku. Wisi na niej zdjęcie oprawione w szkło: Kapuściński na kolacji z Salmanem Rushdie i ośmioma innymi osobami. Gdzie jedli - nie można zdradzić. Obok, w ramce, kartka od Edwarda Stachury z Meksyku, z datą 14.01.1975: "Najlepszego w Nowym Roku i w kilkudziesięciu następnych, jeśli nam nie rozsadzą planety naszej". Dalej, na prawo, oprawiona fotografia Pińska przed wojną. Na końcu belki -pocztówkowa grafika z frontonem Royal Court Theatre w Londynie, gdzie wystawiano "Cesarza". Belka ukośna jest belką okolicznościową. Druga belka, pionowa, podtrzymująca strop, jest belką strategiczną. Oprócz elementów pamiątkowych (mapki Kamerunu "z najgorszą drogą świata"; zdjęcia Josifa Brodskiego wyciętego z gazety, "żeby mi się nie zgubiło") mieści wszelkie potrzebne wycinki. Mogą być niebawem wykorzystane, na przykład w "Lapidarium IV". U dołu belki przyszpilony jest tekst Mirosława Pęczaka z "Polityki" - w nim jedno, podkreślone przez Kapuścińskiego zdanie: "Rozrywka zajmuje miejsce sztuki". Największym z wycinków umieszczonych na belce jest esej Jacka Sempolińskiego, malarza, z zaznaczonym na różowo fragmentem zdania: "...produkować nieogarniętą masę obrazów za nieogarniętą masę pieniędzy..." Dlaczego podkreślił właśnie to zdanie? - Bo interesuje mnie zjawisko obfitości. Świat jest zalany wszystkim, nawet dziełami sztuki. Przygniotła nas obfitość - odpowiada. (Mariusz Szczygieł, "Press", 15.12.99) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 18:26 W tym watku slowo pisane jest glownym narzedziem (teraz pojawily sie tez obrazki za sprawa glownie o_s), ale slowo jest tu najwazniejsze. Jest banalem stwierdzic, ze slowo ma potezna sile budujaca ale i ogromna sile niszczaca. Ale ten niby banal trzeba sobie uswiadomic. Ponizsze przemyslenia R. Kapuscinskiego traktuja o sile slowa w tworzeniu historii. *** Za GW: Właśnie dlatego, że słowo pisane mogło zawsze wiele zmienić, było ono przez wieki postrachem każdej autorytarnej władzy, która zwalczała je wszelkimi sposobami - mówił Ryszard Kapuściński na I międzynarodowym festiwalu literatury "Głosy z całego świata" w Nowym Jorku w 2005 r. Czy pisanie może cokolwiek zmienić? Tak. Głęboko w to wierzę. Bez tej wiary nie umiałbym, nie mógłbym pisać. Oczywiście jestem świadom wszelkich ograniczeń, jakie stawiają nam okoliczności, sytuacje, historia i czas. Toteż moja wiara, aczkolwiek głęboka, nie jest absolutna, nie jest ślepa. Na czym polega główne ograniczenie? Na tym, że pisanie rzadko tylko, w wyjątkowych wypadkach, wpływa na ludzi i na bieg historii bezpośrednio, radykalnie i natychmiast. Oddziaływanie słowa pisanego jest raczej pośrednie, a może być nawet na pierwszy rzut oka, w pierwszej chwili niewidoczne, nieodczuwalne. Potrzeba bowiem czasu, aby dotarło ono do świadomości odbiorcy, czasu, aby zaczęło tę świadomość formować, zmieniać i dopiero tą okrężną drogą wpływać później na nasze decyzje, postawy i czyny. Aby pisanie mogło coś zmienić, o tym decydują nie tyle autorzy, ile przede wszystkim odbiorcy, czytelnicy, ich wrażliwość i zaufanie do słowa, ich gotowość i chęć, aby na otrzymane słowo zareagować, odpowiedzieć. Znaczenie ma także kontekst, w jakim to słowo pada i jest odbierane, atmosfera otoczenia, klimat czasu, stan panującej kultury. Są to często okoliczności mogące osłabić, a nawet zniweczyć wartość i siłę rzeczy pisanej, a na które autor - twórca tekstu - nie ma większego wpływu. A jednak mimo tej przeszkody i bariery jestem pewien, że pisanie może zmieniać, i to zmieniać wiele. Mówię to na podstawie doświadczenia licznych moich kolegów, którzy ryzykowali życie, a niekiedy życie to oddawali, aby pracą swoją i pisaniem nie tylko po prostu informować o tym, co się na świecie dzieje, ale aby tą informacją właśnie zmieniać zastaną rzeczywistość, demaskować zło, uzdrawiać sytuację, czynić świat bardziej ludzkim. Dam przykład, jeden z wielu. Ruanda od 1959 roku była krajem systematycznie powtarzających się masakr plemiennych i kastowych, o których świat nie wiedział, bo do tego kraju przez całe dziesięciolecia nie wpuszczano dziennikarzy. Sam, mieszkając w sąsiedniej Tanzanii, starałem się bezskutecznie kilkakrotnie tam dostać. Dopiero pisanie o rzeziach 1994 roku obudziło opinię światową i od tego czasu Ruanda, po raz pierwszy w swojej historii, przestała być miejscem krwawych i masowych porachunków wewnętrznych. To właśnie pisanie - demaskujące i oskarżycielskie, a często zwyczajnie informujące - miało ważny udział w likwidacji gułagów i obozów koncentracyjnych, obalaniu wielu zbrodniczych reżimów w rodzaju dyktatury Pol Pota, Mobutu, Amina czy Duvaliera. I właśnie dlatego, że słowo pisane mogło zawsze wiele zmienić, było przez wieki postrachem każdej autorytarnej władzy, która zwalczała je wszelkimi sposobami. Stąd umieszczanie ksiąg na indeksach kościelnych, stąd palenie książek na stosach, stąd zmuszanie pisarzy do emigracji, skazywanie ich na śmierć. W gruncie rzeczy nie możemy sobie wyobrazić podręcznika historii powszechnej, w którym nie byłoby rozdziału o tym, jak słowo pisane w formie kursujących ulotek, tajnych pisemek, podziemnej prasy i nieregularnych wydawnictw wpływało na wynik toczących się walk społecznych i politycznych. Kiedy pytamy: "Czy pisanie możecokolwiek zmienić?", myślimy najczęściej, że chodzi o zmianę pozytywną, o zmianę korzystną, o lepszy świat. Ale nie zapominajmy, że pisanie może też starać się zmieniać świat na gorszy, przyczyniać się do powiększania zła, nienawiści i agresji. Taką funkcję spełnia zawsze pisanie w duchu fanatyzmu i ksenofobii, fundamentalizmu i rasizmu, np. książki w rodzaju "Protokołów Mędrców Syjonu" czy "Mein Kampf" Hitlera. Myślę, że pytanie o relację między pisaniem a zmianą, o to, czy taka relacja istnieje i jaki może mieć charakter, jest bardzo ważne i aktualne. Dobrze, że stawiamy je dziś, kiedy rzeczywistość poddaje literaturę kolejnej próbie. Pytanie to rodzi się z niepokoju o skuteczność naszych działań pisarskich, o samą wartość pisania. Bo z jednej strony widzimy ogromną proliferację słowa pisanego - jest coraz więcej książek, czasopism i gazet - a jednocześnie dostrzegamy, ile w tym świecie jest zła i że ilość problemów i konfliktów na naszej planecie raczej rośnie, niż maleje. Stąd sceptycyzm wielu twórców, stąd często nieufność, a nawet niewiara w sens naszego pisania. Umysł współczesnego człowieka jest zalewany powodzią słów, przez co szybko tracą one na wartości i sile, coraz mniej nam mówią, a coraz bardziej dezorientują, wyczerpują i męczą. A jednak ten nadmiar, ta nadprodukcja nie powinny nas zniechęcać. Literatura zawsze brała na siebie odpowiedzialność. Od tysięcy lat towarzyszyła życiu kolejnych pokoleń, często zmieniając je na lepsze, i dziś nic jej od tego obowiązku nie zwalnia. Przeciwnie - trudny czas, w którym żyjemy, nakazuje nam, żebyśmy ze szczególną siłą i wiarą mówili: tak, pisanie może zmienić coś na lepsze, choćby tylko niewiele, ale jednak może. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 18:47 Moze zakoncze ta sekwencje o Ryszardzie Kapuscinskim fragmentami artykulu napisanego przez jego mlodszych kolegow z GW. *** Zmarł wspaniały pisarz, dziennikarz i najlepszy reporter na świecie. Pokazał, że dziennikarstwo może być nie tylko rzemiosłem, ale też Sztuką. (...) Jego pozycja w polskiej literaturze była wyjątkowa. Był pisarzem i reporterem; dziennikarzem i aforystą; eseistą i poetą. Przenikliwy w diagnozach, obecny tam, gdzie świat zmieniał skórę, świadek okrucieństw i podłości - był Rysiek człowiekiem życzliwym światu, kochał ludzi, kochał życie. Zawsze był po stronie słabych i poniżonych - gdy błądził w młodzieńczym idealizmie i marzeniu o sprawiedliwości społecznej i potem, gdy precyzyjnie analizował świat dyktatur i biedy, przewrotów i rewolucji. Wreszcie, kochał Polskę, kochał miłością nieskażoną ciasnotą etniczną, megalomanią, strachem przed innymi. Najświetniejszy tekst o polskim Sierpniu '80 napisał właśnie Rysiek, była to porywająca opowieść o świecie uniesionych ramion. W tym właśnie tekście wypowiedział emocje i radość wszystkich polskich pokoleń złaknionych wolności i prawdy. Dzięki Ryszardowi my, Polacy, tak w czasach dyktatury, jak i w wolnym kraju mieliśmy szansę, by stać się mniej prowincjonalni i zaściankowi. Nie ma dobrej księgarni w Warszawie i w Mińsku Mazowieckim, w Nowym Jorku, w Moskwie czy w Bogocie, gdzie nie stałyby Jego książki. *** Non omnis moriar Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Kapuscinski: Jego reportaze to dziela Sztuki 24.01.07, 18:48 „Być Innym” – ostatni wywiad z Ryszardem Kapuścińskim dla Programu 1 Polskiego Radia (19.VII.2006) Magda Mikołajczuk: „…program był na żywo, wcześniej chwilę rozmawiałam z moim gościem i dopadło mnie zdziwienie, które być zdziwieniem już nie powinno, bo właściwie dotyczy wszystkich ludzi wielkiego formatu. Chodziło mianowicie o to, że Ryszard Kapuściński okazał się osobą skromną, bezpośrednią i skupiającą całą swoją uwagę na rozmówcy. Myślę, że to było jednym z powodów jego sukcesu – że umiał słuchać i nie bagatelizował żadnych pytań. Wyobrażam sobie, że w ten sam sposób rozmawiał z ważnymi personami i na przykład z żebrakiem gdzieś w Afryce.” www.polskieradio.pl/jedynka/news.aspx?iID=7404&c=2 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 21:59 * Żaden pałac nie runie sam z siebie. * Historia jest często produktem bezmyślności. Jest bękartem ludzkiej głupoty, płodem zaćmienia, idiotyzmu i szaleństwa. W takich wypadkach jest robiona przez ludzi, którzy nie wiedzą, co czynią, więcej – nie chcą wiedzieć, odrzucają taką ewentualność z odrazą i gniewem. Widzimy ich, jak zmierzają ku własnej zagładzie, jak sami szykują na siebie wnyki, jak zawiązują sobie pętlę, jak pilnie i wielokrotnie sprawdzają, czy te wnyki i pętle są mocne, czy będą wytrzymałe i skuteczne. * O każdej drodze lubię myśleć, że jest ona drogą bez końca, że biegnie dookoła świata. A wzięło się to stąd, że z mojego Pińska można było dotrzeć łódką do wszystkich oceanów. Wyruszając z małego, drewnianego Pińska można opłynąć cały świat. * Słabość dyskusji o gatunkach literackich. Że traktuje się je statycznie, jako formy niezmienne. Tymczasem gatunki przechodzą ewolucję, zmieniają się. * Chętnie idziemy śladem mistyków, ponieważ wierzymy, że wiedzą, dokąd idą. Ale oni też błądzą. Tyle że błądzą mistycznie, mrocznie, tajemniczo – i to nas wciąga. * Często o wartości przedmiotu decyduje w naszych oczach nawet nie on sam, ale otoczenie, w jakim go ujrzymy, jego kontekst, oprawa. * Duszą rzeczy, jej istotą jest nie to co widzimy, ale to czego nie możemy dostrzec i co – w najlepszym razie – tylko przeczuwamy. * Dużą część kultury stanowią zapożyczenia. Ale w tej dziedzinie rządzą 2 prawa: 1 – łatwiej rozpowszechniają się zdobycze techniczne, niż kulturowe; 2 – łatwiej rozpowszechniają się wzorce konsumpcji niż pracy. * Język mówiony czy pisany ogranicza i krępuje choćby przez swoją dosłowność, przez natychmiastową i prostą sprawdzalność. Stąd w świecie formy muzyka i malarstwo z reguły wyprzedzają literaturę. * Ktoś, kto robi wybory z zapisków Novalisa, Leopardiego, Canettiego, czy Ciorana, skazuje ich książki na klęskę. Po kilku stronach nie da się tego już czytać. * Największa słabość kultury – że nie jest w stanie powstrzymać zbrodni. * Sztuka jest arystokratyczna. Kultura może być masowa, sztuka – nigdy. Sztuka – to arystokracja kultury. * W jednym księgarnie upodabniają się coraz bardziej do piekarń: chcą mieć tylko świeży towar. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:02 * Globalizm – jako szansa, ale i zagrożenie. Potężna technika połączona z zadufaną ignorancją, zażartym fanatyzmem i chciwym egoizmem. A do tego jeszcze niechęć uczenia się, obojętność na dolę Innego, brak życzliwości i dobroci. * Globalizm – to narastająca ilość danych i coraz bardziej złożony obraz świata, pełen sprzeczności, kontrastów i absurdów, obraz, którego zmienność i zawikłanie kwestionują wszelką refleksję uogólniającą. * Więc albo zaczniemy się nienawidzić, zwalczać, tępić, postrzegać innego jako wroga naszej kultury czy religii, albo zaczniemy szukać zrozumienia i wzajemnego poznania. Przecież 99 procent konfliktów na świecie bierze się ze wzajemnej nieznajomości! * Bo władzę ma ten, w czyich rękach jest studio telewizyjne, a szerzej – media w ogóle. Potwierdzają to krwawe walki, jakie w ostatnich latach toczyły się o władzę w Bukareszcie, Tbilisi, Wilnie i Baku – buntownicy starali się zdobyć budynek telewizji, a nie lokale rządu, parlamentu, czy gabinet prezydenta. * Co bombardują samoloty NATO w Jugosławii? Stacje telewizyjne. * Odkąd odkryto, że informacja jest towarem przynoszącym krociowe zyski, przestała ona podlegać tradycyjnym kryteriom prawdy i kłamstwa, a zaczęła prawom rynku z ich dążeniem do coraz większych dochodów i do monopolu. * Procesowi przyspieszenia informacji towarzyszy zjawisko jej spłycenia. * Radio ma tę samą właściwość, co i książka: umie stworzyć swoje audytorium. Telewizja nie ma swojego audytorium. Odbiorcy telewizji to wielka, niezidentyfikowana, anonimowa masa. * Słowa staniały. Rozmnożyły się, ale straciły na wartości. Są wszędzie. Jest ich dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmary natarczywych much. Ogłuszają. Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez łąki. Przez las, który szumi, nie plecie, nie tokuje. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:10 * Jest jedno miejsce, w którym Amerykanie zachowują się jak w kościele: cicho, w skupieniu, nabożnie – w banku. * Pejzaż Europy: mury obronne, zamki, twierdze, strażnice, bunkry, drogi wojskowe, szlabany, granice. * Siłą myśli europejskiej była zawsze zdolność do samokrytki. W tradycji europejskiej każdy wielki kryzys wyzwalał głęboką refleksję samokrytyczną. Jeżeli na taką myśl nie zdobędzie się ona dzisiaj, współczesny kryzys będzie miał długotrwałe i fatalne następstwa. * Kraje, które nie przyjmą do siebie ludzi z Trzeciego Świata, same zamienią się w Trzeci Świat. * W wielu krajach świata, jedyny dowód, że państwo istnieje, to obecność w jego stolicy obcych ambasad. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:15 * Człowiek napotkawszy przeszkodę, której nie może zniszczyć – zaczyna niszczyć sam siebie. * Durnie wiedzą, że są większością, że mają przewagę, że panują. * Fanatycy to ludzie pozbawieni słuchu. * Im wyższy postawisz sobie cel, tym bardziej będziesz samotny. * Intelektualiści są budowniczymi kultury. * Jeden cham zburzy przyjemną zabawę, natomiast jeden kulturalny człowiek to zbyt mało, aby podnieść poziom zabawy chamów. * Jest coraz więcej ludzi bezczynnych, coraz więcej aktorów, dla których w rozgrywającej się sztuce świata nie ma roli i miejsca na scenie. * Jeśli interesujesz się prowincjonalną, codzienną i niską polityką, uczestniczysz w kłótniach, wypytujesz, co kto nabredził – to znaczy, że twój umysł obniżył loty, że niebezpiecznie zszedł na poziom marności i banału, że opadł na niskie i puste dno, z którego powinieneś jak najszybciej odbić się wzwyż, w górę. * Jeżeli trzecia część społeczeństwa żyje w nędzy, całe społeczeństwo jest zdemoralizowane. * Każdy z uczestników i świadków wydarzenia widzi je inaczej – dlatego relacje będą różnić się diametralnie. * Każde plemię uważało się dawniej za całą ludzkość. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:22 * Kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że nastąpił kryzys. * Pisać o tłumie jest łatwiej niż o pojedynczym człowieku. Masa upraszcza, człowiek w masie jest uproszczony. * Polityka, jeżeli długo się nią zajmować, paczy, korumpuje umysł. * Rzeczywiste barbarzyństwo zaczyna się w momencie, kiedy nikt już nie potrafi ocenić, nikt już nie wie, że to co czyni, jest barbarzyństwem. * Stopniowo, w miarę upływu czasu, odkrywamy w samym sobie coraz trudniejszego przeciwnika. * System anachroniczny to taki, który udziela starych odpowiedzi na nowe pytania. * Wiele rzeczy zaczynamy rozumieć późno, jeszcze więcej – bardzo późno, najwięcej – zbyt późno. * W polityce nie trzeba nic robić, bo połowy problemów i tak się nie rozwiąże, a połowa rozwiąże się sama. * W polityce trzeba umieć czekać. Kto lepiej czeka, ten wygrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:29 * Coraz więcej jest ludzi na świecie i jej migracji. Zderzenie cywilizacji może się okazać albo wzbogacające albo niszczące. Możemy znaleźć jakąś umiejętność porozumiewania się, umiejętność wymiany dóbr i wartości, bądź też pozabijamy się nawzajem, dlatego że świat jest naładowany straszną ilością broni, która jest łatwo dostępna i tania. Co roku przybywa na naszej planecie 80 milionów ludzi, na której nie ma żadnego rządu centralnego, żadnego wspólnego języka ani religii, nie ma wspólnych mechanizmów, którym cała ludność świata by się podporządkowała. Jest to wielki triumf człowieka, że potrafi żyć na tym świecie w warunkach pokoju. Pamiętajmy bowiem, że wszystkie konflikty zbrojne mające obecnie miejsce na naszej planecie, a jest ich 41, obejmują zaledwie jeden procent ludności świata. Ogromna większość ludzi żyje w warunkach pokoju. * Czy fakt jest prawdą? Tak, ale fakt bez kontekstu nie jest całą prawdą, a nawet może mieć wymowę przeciwną do jego rzeczywistego sensu. * Gdyby nie było chamstwa, nie byłoby faszyzmu. Chamstwo jest nosicielem pogardy i przemocy, podłości i woli zniszczenia. * Nie ma gorszego połączenia niż broń, głupota i strach. Wszystkiego najgorszego można się wówczas spodziewać. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Maksymy R. Kapuscinskiego 24.01.07, 22:34 * XXI wiek będzie wielokulturowy, będzie wiekiem rozbudzonych ambicji. Ludzkość nie przeżyje go, jeżeli nie nauczy się tej podstawowej prawdy: że drugi ma też prawo do życia i ma prawo do tego, by być uznanym. * Stawiam kobiety wyżej niż mężczyzn. Są bliższe prawdy o życiu. * W człowieku jest niezwykle silny instynkt samozachowawczy. Proszę spojrzeć, na świecie jest sześć i pół miliarda ludzi i nie ma ani rządu centralnego, ani wspólnej elity, ani wspólnego języka, nawet nie ma wspólnych interesów. Jedyne, co nas łączy, to wola życia. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Zmarła Krystyna Feldman 24.01.07, 22:55 Podaję za GW: W swoim poznańskim mieszkaniu zmarła aktorka Krystyna Feldman - poinformowała dyrekcja Teatru Nowego. Była uważana za mistrzynię epizodów. Chociaż zawód aktorski uprawiała ponad 60 lat, swoją pierwszą główną rolę zagrała w dopiero w wieku 84 lat, w "Moim Nikiforze" Krzysztofa Krauzego. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Zmarła Krystyna Feldman 24.01.07, 23:46 Pani Krystyna Feldman wprawdzie zagrala swa role zycia w "Nikiforze", ale wczesniej byla uznana za jedna z najlepszych polskich aktorek charakterystycznych. Podobno nikt tak jak ona nie zapalal swieczek przy katafalku w "Tangu" Mrozka. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Zmarła Krystyna Feldman 25.01.07, 09:50 Izabella Cywińska - reżyser, wieloletnia dyrektor poznańskiego Teatru Nowego, w którym grała Krystyna Feldman - powiedziała PAP w środę, że zmarła aktorka była "człowiekiem oddanym teatrowi bez reszty". W opinii Cywińskiej, cechą charakterystyczną Krystyny Feldman był jej stosunek do pracy. - Na planie filmowym była bardzo wytrwała, nigdy nie narzekała, podobnie było w teatrze - zawsze przygotowana, zawsze znała tekst - wspominała Cywińska. Zwróciła uwagę, że zaledwie kilka lat temu Feldman "wcieliła się w swoją wielką rolę życia - rolę Nikifora, którą zawdzięcza Krzysztofowi Krauzemu". - Ale on zawdzięcza Feldman sukces tego filmu - zauważyła Cywińska. - Odeszła w pełni chwały, w sytuacji, w której nie można nikomu życzyć lepszego momentu na rozstanie się z życiem - szczególnie komuś tak wierzącemu jak Krysia - oceniła była dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Zmarła Krystyna Feldman 25.01.07, 10:15 "Przyglądając się rolom Krystyny Feldman dostrzec można w ich różnorodności pewną wyraźną prawidłowość. Jak najdalej pozostawała aktorka od postaci dobrodusznych, anielskich, poczciwych ("Bo to nudne i bez życia" - mówiła). Pociągały ją natury wewnętrznie pokręcone, zagmatwane, niejednoznaczne. Bardzo często - nawet w komediach - nacechowane negatywnie. A mimo to aktorce zawsze towarzyszyła niekłamana sympatia widzów. Nawet kiedy grała przebiegłą morderczynię kociąt i pogromczynię naiwnych turystów w jednym z odcinków "Kapitana Sowy na tropie". Wystarczy, że pomyślimy: Krystyna Feldman, a na twarzy pojawia się uśmiech. To właśnie jej broń i siła, klucz do świata i sposób na życie. "Kiedy czasem wchodzę do zatłoczonego tramwaju i słyszę krzyki: >>Gdzie się pani pcha?<<, z uśmiechem mówię: >>Bracia chrześcijanie! Nie kłóćcie się, bądźcie szczęśliwi, że słońce świeci, że żyjemy, że bomby nie spadają nam na głowę<<. Ludzie zaczynają się uśmiechać i zaraz robi się inaczej. Ile może spowodować nawet jeden życzliwy uśmiech". Z ról Krystyny Feldman uśmiecha się mądrość i głupota, cierpienie i gorycz, prawda i zakłamanie. Znamy jej uśmiech łobuzerski i powściągliwy, drwiący i współczujący, pełen wyrozumiałości, zadumy i przekory. Uśmiech, który tak niewiele kosztuje, a tak dużo daje.” Fragment artykułu Macieja Maniewskiego „ Za co kochamy Krystynę Feldman?” Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Zmarła Krystyna Feldman 25.01.07, 11:41 Kiedy w jednym z wywiadów zapytano ją, czy w jej charakterystycznym geście zapalania papierosa, nie ma teatralności, odpowiedziała: -Grać w życiu nie chcę. To może śmiesznie zabrzmi, ale na scenie trzeba być istotą, a nie ją grać, bo samego tekstu każdy idiota się nauczy. Była znana ze swego dosadnego języka:-) Mówiła również otwarcie: - Jestem pogodna, a czasem jestem burzliwa, psiakrew! A jak coś mi się nie podoba, to zaklnę! Charakterystyczne dla niej było również to, że się nie malowała. - Nie uznaję pacykowania. Dziwię się młodym kobietom, że nakładają na siebie tony tuszu i pudru. Ja ćmiki stosuję i herbatkę - mawiała zapalając ćmika, czyli papierosa, jak go nazywają w Poznaniu. :-) Odpowiedz Link Zgłoś