Humor w Nauce i Sztuce

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 25.01.07, 11:08
      Mysl na dzis z serwisu naukowego PAP:

      "Dawnej ludzie wiedzieli mało, ale to "mało" poruszało do głębi ich serca.
      Dzisiaj ludzie wiedzą wiele, ale to "wiele" porusza ich tylko powierzchownie i
      karykaturalnie."

      Sören Aabye Kierkegaard

    • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Jeszcze o R. Kapuscinskim 25.01.07, 16:16
      Enzensberger, pisarz, poeta i wydawca, promotor prozy Ryszarda Kapuścińskiego w
      Niemczech:

      "Podczas kolejnej wizyty Kapuścińskiego w Niemczech, załamała się pogoda.
      Kapuściński nie miał ciepłej odzieży, musiał kupić sobie jakiś płaszcz.
      Poszliśmy do eleganckiego sklepu. Tam niespodziewanie pisarz się wściekł. Bo on
      chciał kupić sobie zwyczajny płaszcz, a w sklepie były płaszcze z Paryża,
      płaszcze zaprojektowane przez słynnych designerów itd. Jak on wtedy klął! Ta
      ilość płaszczy go po prostu rozwścieczyła. Kapuściński był wrogiem społeczeństwa
      konsumpcyjnego, cenił proste życie.

      Podziwiałem go za to, że mimo swoich wszystkich przeżyć i przygód, żył spokojnie
      i z dystansem do otoczenia. Był suwerenny wobec świata. Podziwiałem jego
      intelekt - nie spotkałem tak inteligentnego i bystrego pisarza jak Kapuściński.

      Imponował mi tym, że pisząc potrafił wygrywać z komunistycznym reżimem. W końcu
      "Cesarz" to wielka metafora PRL, ale napisana w taki sposób, że mogła ukazać się
      w oficjalnym obiegu. Kapuściński nauczył mnie Polskę rozumieć. Od niego
      dowiedziałem się, że siła tego kraju jest jego odważne społeczeństwo."

      • obrobka_skrawaniem Re: HwNiSz: Jeszcze o R. Kapuscinskim 26.01.07, 17:11
        28 stycznia w Programie 1. PR („Wieczór z Jedynką”) o godz. 21.03
        zostanie nadane słuchowisko pt.: „Cesarz” – na podstawie książki
        Ryszarda Kapuścińskiego, w reżyserii Andrzeja Zakrzewskiego.
      • onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Jeszcze o R. Kapuscinskim 27.01.07, 01:54
        "Podróże z Ryszardem Kapuścińskim to książka, która miała być prezentem i
        niespodzianką na 75. urodziny Kapuścińskiego. Ukaże się w lutym nakładem
        krakowskiego Znaku. Złożą się nań napisane specjalnie w tym celu wypowiedzi
        trzynastu jego tłumaczy: Astrita Beqiraja z Tirany, Andersa Bodegarda ze
        Sztokholmu, Amerykanina Williama Branda, Klary Główczewskiej z Nowego Jorku,
        Tapaniego Kärkkäinena z Helsinek, Błagowesty Lingorskiej z Sofii, Mihai Mitu z
        Bukaresztu, Katarzyny Mroczkowskiej-Brand z Krakowa, Agaty Orzeszek z Barcelony,
        Véronique Patte z Paryża, Martina Pollacka z Wiednia, Dušana Provazn~ka z Pragi
        i Very Verdiani z Florencji. Książkę zredagowała Bożena Dudko, a Ryszard
        Kapuściński napisał do niej wstęp "Tłumacz - postać XXI wieku". Znak, wydawca
        autobiograficznej książki Kapuścińskiego "Podróże z Herodotem", planuje także w
        tym roku nową pozycję związaną z pisarzem. Jesienią ukaże się wybór jego
        wywiadów dla prasy pt. "Historia w moich oczach" pod redakcją Krystyny Strączek,
        druga część zbioru sprzed kilku lat pt. "Autoportret reportera".
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: J.L. Lagrange 25.01.... 25.01.07, 18:04
      Dzis urodziny obchodzilby:

      Joseph Louis Lagrange (ur. 25 stycznia 1736 r. w Turynie, zm. 10 kwietnia 1813
      r. w Paryżu) – włoski matematyk i astronom, pracujący we Francji i przez
      dwadzieścia lat w Berlinie dla króla pruskiego Fryderyka II.

      Wiecej o jego zyciu i pracy naukowej mozna znalezc na stronie:


      pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Louis_Lagrange


      Obok wielkich osiagniec naukowych zdarzylo mu sie kilka powaznych wpadek.
      I tak np. zlekcewazyl korespondencje od Ruffiniego zwiazana z udowodnieniem
      przez tego ostatniego, ze nie ma algebraicznych wzorow na pierwiastki
      ogolnych rownan stopnia wiekszego niz 4. Podobnie lekcewazacy stosunek mial
      do osiagniec Hoene-Wronskiego - wielkiego polskiego matematyka i filozofa
      zyjacego we Francji. Chluby mu to nie przynosi.

      I 2 anegdoty:

      ***

      Pewnego razu wydawalo sie Lagrange'owi, ze znalazl sposob pozbycia sie slawnego
      postulatu Euklidesa o rownoleglosci. Napisana na ten temat prace zaczal
      referowac na posiedzeniu naukowym. W pewnym momencie urwal, zamilkl na chwile,
      po czym rzekl:
      - Musze to jeszcze przemyslec.
      I opuscil sale.

      ***

      Podobno Lagrange mial powiadziec po zgilotynowaniu Lavoisiera w roku 1794:
      - Wystarczyla chwila na sciecie tej glowy, chociaz trzeba bedzie
      setki lat aby sie urodzila inna podobna do niej.


    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cyprian Kamil Norwid: zagadka2 25.01.07, 20:02
      Po przerwie, spowodowanej odejsciem R. Kapuscinskiego i K. Feldman,
      propnuje wrocic do Norwida. Przypominam ostatnie 2 posty na jego temat:


      -------------------

      W jakim filmie, i jakiego rezysera, zostal uzyty wiersz Norwida:

      Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
      Wokoło lecą szmaty zapalone
      Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
      Czy to co Twoje będzie zatracone
      Czy popiół tylko zostanie i zamęt
      Co idzie w przepaść z burzą.
      Czy zostanie
      Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
      Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

      --------------------

      Odp. (o_s): "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy z 1958 roku.

      ---------------------

      Zagadka: W jaki sposob ten wiersz Norwida "wystapil" w filmie Wajdy ?

      • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka2 - wskazowka 25.01.07, 20:50
        www.filmpolski.pl/fp/index.php/162374_6
        • Gość: scyzoryk Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka2 - wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 21:18
          Jako napis umieszczony na płycie renesansowej nagrobka, a odczytywany przez
          Maćka Chełmickiego.
          • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka2 25.01.07, 21:52
            Gość portalu: scyzoryk napisał(a):

            > Jako napis umieszczony na płycie renesansowej nagrobka, a odczytywany przez
            > Maćka Chełmickiego.

            ===========

            Tak, brawo!!! Witamy w watku.

            To odczytywanie odbywa sie w scenerii pokazanej na obrazku ze wskazowki.
            Tytul filmu pochodzi z tego wiersza Norwida.
            • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka3 25.01.07, 21:56
              Norwid lubil wyposazac swoje wiersze w motta.
              Zagadka: z motta do ktorego wiersza Norwida pochodzi fragment:

              "L'art?... c'est l'art - et puis, voila tout."
              • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka3 - wskazowka 25.01.07, 22:42
                Motto do tego wiersza zawiera tez:

                "La musique est une chose etrange!"
                • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka3 - odpowiedz 25.01.07, 23:45
                  Fortepian Szopena

                  Norwid Cyprian Kamil


                  Do Antoniego C .............






                  La musique est une chose étrange!
                  Byron
                  L`arte? ... c`est l`art - et puis,Voilà tout.
                  Béranger






                  I

                  Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie

                  Nie docieczonego wątku
                  • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka 4 (na jutro) 25.01.07, 23:50
                    Z jakiego wiersza Norwida pochodzi fragment:

                    "...
                    Czarnoleskiej ja rzeczy
                    Chce - ta serce uleczy!
                    ..."

                    • Gość: scyzoryk Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka 4 (na jutro) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:23
                      Z wiersza "MOJA PIOSNKA [I]".
                      • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka 4 (na jutro) 26.01.07, 12:18
                        Gość portalu: scyzoryk napisał(a):

                        > Z wiersza "MOJA PIOSNKA [I]".

                        ========

                        Tak, brawo!!!
                        Nie mam czasu by teraz rozwinac temat. Sprobuje potem :-)
                        • onufry_z_daleka Re: HNSz: C. K. Norwid: zagadka 4 26.01.07, 19:14
                          Przepraszam, ze tak pozno odpowiadam, ale caly dzien mialem wypelniony
                          obowiazkami zawodowymi.

                          To jest ten wiersz:

                          ***

                          Moja piosnka [I]

                          Norwid Cyprian Kamil



                          Źle, źle zawsze i wszędzie,

                          Ta nić czarna się przędzie:

                          Ona za mną, przede mną i przy mnie,

                          Ona w każdym oddechu,

                          Ona w każdym uśmiechu,

                          Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

                          *

                          Nie rozerwę, bo silna,

                          Może święta, choć mylna,

                          Może nie chcę rozerwać tej wstążki;

                          Ale wszędzie - oj wszędzie --

                          Gdzie ja będę, ta będzie:

                          Tu - w otwarte zakłada się książki,

                          Tam u kwiatów zawiązką,

                          Owdzie stoczy się wąsko,

                          By jesienne na łąkach przędziwo,

                          I rozmdleje stopniowo,

                          By ujednić na nowo,

                          I na nowo się zrośnie w ogniwo.

                          *

                          Lecz, nie kwiląc jak dziecię,

                          Raz wywalczę się przecie.

                          Niech mi puchar podadzą i wieniec!...

                          I włożyłem na czoło,

                          I wypiłem, a wkoło

                          Jeden mówi drugiemu: "Szaleniec!!"

                          *

                          Więc do serca o radę

                          Dłoń poniosłem i kładę,

                          Alić nagle zastygnie prawica:

                          Głośno śmieli się oni,

                          Jam pozostał bez dłoni,

                          Dłoń mi czarna obwiła pętlica.

                          *

                          Źle, źle zawsze i wszędzie,

                          Ta nić czarna się przędzie:

                          Ona za mną, przede mną i przy mnie,

                          Ona w każdym oddechu,

                          Ona w każdym uśmiechu,

                          Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie.

                          *

                          Lecz, nie kwiląc jak dziecię,

                          Raz wywalczę się przecie;

                          Złotostruna, nie opuść mię, lutni!

                          Czarnoleskiej ja rzeczy

                          Chcę - ta serce uleczy!

                          I zagrałem...

                          ...i jeszcze mi smutniej.


                          ***

                          Troche smutny, jak na Forum Humorum. Ale podobno - jak mowi Tao te king -

                          "... Zly los zawiera zarodek odmiany ..."

                          :-)
                          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.01.07, 20:05
                            Synuś przyniósł ze szkoły:
                            Pewien gangster porwał fizyka, inżyniera i chemika. Wtrącono ich wszystkich do
                            piwnicy; porywacz mówi:
                            - W niedzielę są wyścigi konne. Stawiam wszystko na jednego konia - i on musi
                            przyjść pierwszy. Jak to zrobicie - wasza sprawa, macie 24 godziny. Minęła
                            doba, nastał czas prezentacji wyników.
                            Inżynier kładzie na stół plany ostróg, które przy każdym uderzeniu w końskie
                            boki dają iskrę elektryczną;
                            chemik wyciąga karteczki ze wzorem rewelacyjnego, niewykrywalnego dopingu;
                            A fizyk...
                            ...wyciąga z kieszeni kawałek kredy, podchodzi do ściany i zaczyna:
                            - Rozważmy konia o kształcie kuli, poruszającego się ruchem harmonicznym...

    • onufry_z_daleka Re: Humor "naukowy" dla synkow eilean_donan :-))) 26.01.07, 21:14
      Po przeczytaniu ostatniego postu e_d, nie pozostaje mi nic innego jak wyslac
      jej kilka dowcipow "naukowch", ktore sukcesywnie przynosili do domu moi synowie.
      Mam nadzieje, ze nie wszystkie te dowcipy sa znane jej synom ;-)

      ***

      Dano kawałek siatki inżynierowi, fizykowi i matematykowi, i poproszono, żeby za
      pomocą tej siatki ogrodzili jak największy kawałek terenu. Inżynier wytoczył
      schludny kwadrat, jako prostokąt o najwiekszym polu przy danym obwodzie. Fizyk,
      będąc bystrzejszym - idealne koło jako figurę na płaszczyźnie o największym polu
      przy danym obwodzie. Obaj z ciekawością spoglądają co zrobi matematyk:

      A matematyk ustawił siatkę bez ładu i składu, wszedł do środka i stwierdził, że
      jest na zewnątrz.

      ***

      Trzech mężczyzn obserwuje dom. W pewnym momencie do domu wchodzą dwie osoby. Za
      pół godziny wychodzą trzy.
      Biolog mówi:
      - Rozmnożyli się.
      Fizyk:
      - Nie, to błąd pomiaru.
      Matematyk:
      - Jak do środka wejdzie jeszcze jedna to dom będzie pusty.

      ***

      Matematyk i fizyk dostali po desce z dwoma wbitymi gwoździami tak, ze jeden jest
      wbity do końca, a drugi trochę wystaje. Poproszono ich by je wyciągnęli. Fizyk
      zadumał się, zastosował dźwignię i już pierwszego gwoździa nie ma, z drugim tez
      jakoś się wymęczył. Matematyk spojrzawszy na deskę po chwili zadumy stwierdził:
      - hm... przypadek z gwoździem wbitym do końca jest ciekawszy. I zajął się tym
      przypadkiem... Po długich męczarniach udało mu się wyciągnąć gwoźdź wbity do
      końca, został wiec ten nieodbity. Patrzy... myśli... - hm... a ten przypadek
      możemy sprowadzić do rozwiązywanego problemu.

      I wbił gwóźdź do końca...

      ***

      Matematyk i fizyk są w jednym pokoju, a na stole stoi wiadro z woda. Nagle w
      pokoju wybucha pożar. Co robi fizyk? Łapie za wiadro i gasi. Co robi matematyk?
      Łapie za wiadro i gasi. Matematyk i fizyk są znowu w jednym pokoju, wiadro z
      woda stoi tym razem pod stołem, w pokoju wybucha pożar. Co robi fizyk? Łapie za
      wiadro i gasi. Co robi matematyk? Ponieważ w poprzedniej sytuacji mieliśmy już
      rozwiązanie wiec przenosi wiadro spod stołu na stół i łapie za wiadro i gasi.
      Matematyk i fizyk w jednym pokoju, nie ma wiadra z woda, w pokoju wybucha pożar.
      Co robi fizyk? Sp***la. Co robi matematyk? Mówi:
      - Przypuśćmy dla dowodu, ze w pokoju istnieje wiadro z wodą...

      ***

      Matematyk, Fizyk i Inżynier otrzymali identyczny problem do rozwiązania:
      Udowodnić, ze wszystkie liczby nieparzyste większe niż dwa są pierwsze. Rozwiązali:
      Matematyk: 3 jest liczba pierwszą, 5 jest pierwszą, 7 też, 9 już nie -
      sprzeczność - twierdzenie jest fałszywe.

      Fizyk: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwszą, 7 tez, 9 już nie - błąd
      przypadkowy eksperymentu, 11 jest pierwszą...

      Inżynier: 3 jest liczba pierwszą, 5 jest pierwszą, 7 też, 9 jest pierwszą, 11
      jest pierwszą..

      ***

      Matematyk i Inżynier byli na wykładzie u Fizyka. Temat był związany z teoria
      Kulza-Kleina odnosząca się do procesów fizycznych, które występują w
      przestrzeniach 9-cio, 12-to i więcej wymiarowych. Matematyk siedzi i delektuje
      sie wykładem w sposób widoczny gołym okiem, podczas gdy Inżynier marszczy brwi i
      wygląda na wielce zakłopotanego. Pod koniec wykładu Inżynier ma już potworny ból
      głowy. Na zakończenie Matematyk komentuje wykład jako niezwykle ciekawy.
      Inżynier zapytuje go:
      - W jaki sposób zrozumiałeś, o czym on mówił?".
      Matematyk:
      - Po prostu wyobrażałem sobie to.
      Inżynier:
      - Jak można sobie coś wyobrazić, co występuje w 9-cio wymiarowej przestrzeni ?
      - Po prostu, najpierw wyobrażam to sobie w N-wymiarowej przestrzeni, a potem
      zakładam, że N=9.

      ***

      Rozmawiają dwaj profesorowie matematyki:
      - Dasz mi swój nr telefonu ?
      - No pewnie. Trzecia cyfra jest trzykrotnością pierwszej. Czwarta i szósta są
      takie same. Druga jest większa o jeden od piątej. Suma sześciu cyfr to 23, a
      iloczyn 2160.
      - W porządku, zapisałem - 256 343.
      - Zgadza się. Nie zapomnisz? - Skądże. To kwadrat 16 i sześcian 7.

      ***

      Idzie sobie funkcja e^x przez pola, lasy. W pewnym momencie mija ją grupa
      wystraszonych wielomianów. e^x zdziwiona pyta sie:
      - Co się stało? - Za tamta góra, która jest przed tobą, jest Wielka Różniczka.
      Ona różniczkuje wszystko co się da! Uciekaj z nami jesli ci życie miłe!
      e^x uśmiecha się szlemowsko:
      - Mi nic od niej nie grozi. pójdę za górę i ją jeszcze pokonam!
      Jak powiedziała, tak uczyniła. Gdy wreszcie stanęła przed jamą Wielkiej
      Różniczki, krzykneła:
      - Wyjdź podła bestyjo i stań do walki! I wiedz że mi nic nie uczynisz, bom jest
      e do x!
      Potwór wyszedł i odpowiedział:
      - Eeee... ale ja różniczkuje po y...

      ***

      Jezus i apostołowie wędrują rozmyślając. Nagle Jezus mówi:
      - Wiecie, raj jest jak x kwadrat plus trzy x minus osiem.
      - O co mu chodzi? - zapytał jeden z apostołów drugiego
      - Nie wiem, to chyba jakaś parabola...


      :-)))
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor "naukowy" dla synkow eilean_donan :-))) 26.01.07, 21:20
        Gdzieś to już czytałam. Tam było napisane, że te dowcipy rozumieją tylko
        matematycy. A ja zrozumiałam. Jaki stąd wniosek?
        • onufry_z_daleka Re: Humor "naukowy" dla synkow eilean_donan :-))) 26.01.07, 21:35
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > Gdzieś to już czytałam. Tam było napisane, że te dowcipy rozumieją tylko
          > matematycy. A ja zrozumiałam. Jaki stąd wniosek?

          ========================

          Sa 2 mozliwosci:

          1. Obrobce tylko wydaje sie, ze zrozumiala dowcipy :-) Jezeli tak to nie
          potrafimy wydedukowac, kim jest z zawodu.

          2. Obrobka rzeczywiscie zrozumiala te dowcipy. Wtedy wnioskujemy, ze
          jest ona matematykiem.


          Trudno powiedziec, ktora z tych 2 mozliwosci bylaby lepsza dla ludzkosci :-)))

          • eilean_donan Re: Humor "naukowy" dla synkow eilean_donan :-))) 27.01.07, 07:49
            Dziękujemy, Onufry, doprawdy, klęska urodzaju...
            Ale to:
            >
            >Idzie sobie funkcja e^x przez pola, lasy. W pewnym momencie mija ją grupa
            wystraszonych
            >wielomianów.
            >e^x zdziwiona pyta sie: - Co się stało? - Za tamta góra, która jest przed
            tobą, jest Wielka Różniczka.
            >Ona różniczkuje wszystko co się da! Uciekaj z nami jesli ci życie miłe!
            >
            >e^x uśmiecha się szlemowsko:
            >- Mi nic od niej nie grozi. pójdę za górę i ją jeszcze pokonam!
            >Jak powiedziała, tak uczyniła. Gdy
            >wreszcie stanęła przed jamą Wielkiej
            >Różniczki, krzykneła:
            >- Wyjdź podła bestyjo i stań do walki! I wiedz że mi nic nie uczynisz, bom jest
            >e do x!
            >Potwór wyszedł i odpowiedział:
            >- Eeee... ale ja różniczkuje po y...

            to jest kompletny kosmos. Disciplina etrusca.Pozdrawiam -
            e_d
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor "naukowy" dla synkow eilean_donan :-))) 28.01.07, 15:00
            onufry_z_daleka napisał:
            > Sa 2 mozliwosci:
            > 1. Obrobce tylko wydaje sie, ze zrozumiala dowcipy :-) Jezeli tak to nie
            > potrafimy wydedukowac, kim jest z zawodu.
            >
            > 2. Obrobka rzeczywiscie zrozumiala te dowcipy. Wtedy wnioskujemy, ze
            > jest ona matematykiem.

            Są jeszcze inne możliwości:

            3. Obrobka rzeczywiscie zrozumiala te dowcipy mimo, iż nie jest matematykiem.
            Byłaby wtedy wyjątkiem od reguły.

            4. Twierdzenie jest fałszywe.
            • onufry_z_daleka Re: Humor "naukowy" dla synkow eilean_donan :-))) 28.01.07, 16:38
              > Są jeszcze inne możliwości:
              >
              > 3. Obrobka rzeczywiscie zrozumiala te dowcipy mimo, iż nie jest matematykiem.
              > Byłaby wtedy wyjątkiem od reguły.
              >
              > 4. Twierdzenie jest fałszywe.

              ==================

              Mysle, za nasze "skrawanko" to tega gloweczka i dowcipy zrozumiala,
              mimo ze nie jest matematyczka (to jest raczej jasne z innych jej
              postow, gdzie Krolowej Nauk nie traktuje zbyt laskawie :-) )

              Wynika, z tego ze drzemie w niej jakis nieujawniony pozytywny potencjal.
              Miejmy nadzieje, ze nasz watek ten potencjal z jej podswiadomosci
              wydobedzie na swiatlo dzienne. :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 26.01.07, 22:01
      Napoleon Bonaparte:
      Bóg także był autorem: jego proza to mężczyzna, jego poezja to kobieta.


      Georg Christoph Lichtenberg:
      Chciałbym znać tytuł ostatniej w świecie książki.


      Oscar Wilde:
      Twarz mężczyzny jest jego autobiografią, twarz kobiety - jej powieścią.


      Cyceron:
      Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy.


      Stanisław Jerzy Lec:
      Spotkałem człowieka tak nie oczytanego, że musiał cytaty
      z klasyków wymyślać sam.
      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 26.01.07, 22:06
        William Shakespeare:
        Poloniusz: Cóż czytasz, mości książę?
        Hamlet: Słowa, słowa, słowa.


        Phil Bosmans:
        Słowo jest czymś więcej niż tym, co mówisz i tym, co piszesz.
        Słowo jest tym, czym jesteś.


        Stanisław Jerzy Lec:
        Nawet w jego milczeniu były błędy językowe.


        ks. Jan Twardowski:
        A z wierszy napisanych chyba ten nie umrze,
        co nie bał się stać prawdą lub stał się muzyką.


        Jean de La Bruyére:
        Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych,
        że się do tego nie zabierają.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 26.01.07, 22:11
          Stanisław Jerzy Lec:
          Będę pisarzem regionalnym, ograniczę się do naszego globu!


          Witold Gombrowicz (Ferdydurke):
          Koniec i bomba,
          A kto czytał, ten trąba!


          Witold Gombrowicz (Ferdydurke):
          Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może
          nie zachwycać nas, a więc zachwyca.


          Stanisław Jerzy Lec:
          Chciałem powiedzieć światu tylko jedno słowo.
          Ponieważ nie potrafiłem tego, stałem się pisarzem.


          Karl Kraus:
          Bibliofil ma w przybliżeniu taki sam stosunek do literatury,
          jak filatelista do geografii.
          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 26.01.07, 22:15
            Georg Christoph Lichtenberg:
            Boże, nie pozwól mi tylko napisać książki o książkach.



            Tom Clancy:
            Różnica między rzeczywistością a powieścią jest taka,
            że powieść musi być sensowna.



            Monteskiusz:
            Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera.



            Witold Gombrowicz:
            Literatura nie jest od rozwiązywania zagadnień, ona je stawia.



            Wisława Szymborska:
            Nie wierzę, by poezja mogła zmienić świat.
            Prawdziwi twórcy zła nie czytają wierszy.

            • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 26.01.07, 22:22
              Autor nieznany:
              Słowa ulatują, pismo pozostaje.
              Verba volant, scripta manent. (łac.)



              Georg Christoph Lichtenberg:
              Trzy puenty i jedno kłamstwo czynią dziś pisarza.



              Georg Christoph Lichtenberg:
              Co wielki dureń napisze w książce, byłoby może znośne, gdyby
              potrafił wyrazić to w trzech słowach.



              Georg Christoph Lichtenberg:
              Książka jest lustrem: gdy zajrzy do niej małpa, nie odzwierciedli
              ona apostoła.



              Johann Wolfgang Goethe:
              Kto chce zrozumieć poetę, powinien pojechać do jego kraju.

              • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 26.01.07, 22:52
                Albert Camus:
                Nie można być autorem dla każdego.


                Johann Wolfgang Goethe:
                Nowi poeci zbyt wiele wody wlewają do atramentu.


                George Bernard Shaw:
                Kobiety są jak przekład: piękne nie są wierne, wierne nie są piękne.


                Tadeusz Boy-Żeleński:
                Biada literaturze, która nie budzi namiętności.


                Georg Christoph Lichtenberg:
                Trudno o dziwniejszy produkt na świecie niż książki.
                Drukowane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją;
                sprzedawane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją;
                oprawiane, recenzowane i czytane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją;
                a teraz nawet pisane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją.

                • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 27.01.07, 02:09
                  Georg Christoph Lichtenberg:
                  Nigdy nie pisać książki, kiedy wystarczy strona, ani rozdziału, gdy starczy słowo.


                  Georg Christoph Lichtenberg:
                  Podobno strzela się bardzo celnie po kilku kieliszkach;
                  zwróćcie uwagę na pokrewieństwo strzelania i poezji.


                  Oscar Wilde:
                  Rosyjscy pisarze są nadzwyczajni. Co czyni ich powieści
                  tak wielkimi, to współczucie, które w nie wkładają.


                  Arthur Schopenhauer:
                  Romansopisarz powinien dążyć nie do tego, by opisywać wielkie
                  wydarzenia, lecz by małe czynić interesującymi.


                  Cyceron:
                  Poetae nascuntur, oratores fiunt.
                  Poetami się rodzą, mówcami się stają.
                  • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 27.01.07, 02:18
                    Jean Cocteau:
                    Poeta - ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.


                    Jerzy Andrzejewski:
                    Pisarz stwarza wizję życia. Czytelnik może ją przyjąć lub
                    odrzucić, pokochać lub znienawidzić. Jedna obojętność niesie
                    książce śmierć.



                    Wacław Berent:
                    Literatura młodych jest jak młode wino. Cały smaczek
                    w pierwszej fermentacji.


                    Goethe:
                    O różach można pisać wiersze, ale w jabłko trzeba się wgryźć.


                    Dante:
                    Nic, co jako poezja jest harmonijnie skomponowane, nie da się z
                    danego języka przełożyć na drugi bez całkowitej utraty wdzięku
                    i harmonii.
                    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o literaturze 27.01.07, 02:34
                      Stanisław Jerzy Lec:
                      Dlaczego piszę te krótkie fraszki? Bo słów mi brak.


                      Georg Christoph Lichtenberg:
                      W niejednym dziele wielkich ludzi wolałbym przeczytać raczej to,
                      co wykreślili, niż to, co zostawili.


                      Georg Christoph Lichtenberg:
                      Napisał osiem tomów. Zapewne uczyniłby lepiej, gdyby posadził
                      osiem drzewek lub spłodził ośmioro dzieci.


                      Georg Christoph Lichtenberg:
                      Nie należy człowieka sądzić nigdy wedle tego, co napisał, lecz według
                      tego, co mówi w towarzystwie ludzi, którzy mu dorównują.


                      Georg Christoph Lichtenberg:
                      Jedynym mankamentem dobrych książek jest to, że zwykle stają się
                      przyczyną powstania wielu złych.



                      :-)
    • onufry_z_daleka Re: Krystyna Feldman kawalerem Orderu Uśmiechu 26.01.07, 23:05
      Za PAP:

      Zmarła w środę wybitna aktorka filmowa i teatralna Krystyna Feldman zostanie
      846. Kawalerem Orderu Uśmiechu - poinformowała sekretarz Międzynarodowej
      Kapituły Orderu Uśmiechu, Ewa Chrobak-Szota. Decyzja Kapituły Orderu Uśmiechu
      zapadła 27 października ubiegłego roku na wniosek dzieci z Szkoły Podstawowej nr
      51 w Poznaniu, a ceremonia dekoracji z udziałem aktorki miała odbyć się 14
      lutego tego roku w Poznaniu, w Teatrze Nowym im. T. Łomnickiego, w którym
      Krystyna Feldman występowała. Śmierć aktorki przekreśliła te plany, jednak
      Zarząd Kapituły zdecydował, że Order Uśmiechu Krystyny Feldman zostanie
      przekazany na ręce dyrektora poznańskiego Teatru Nowego, Janusza Wiśniewskiego i
      dołączy do pamiątek po aktorce. Uroczystość będzie miała miejsce 14 lutego w SP
      nr 51 w Poznaniu.

      Order Uśmiechu to jedyne odznaczenie na świecie nadawane dorosłym przez dzieci.
      Przez niemal 39 lat Kapituła Orderu przyznała 845 odznaczeń a wśród laureatów
      znajdują się m.in. Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty, a także znane polskie
      aktorki: Anna Dymna, Irena Kwiatkowska i Alina Janowska.

      Krystyna Feldman była wybitną aktorką teatralną i filmową. Zagrała m.in. w
      filmach: "Mój Nikifor" w reż. Krzysztofa Krauzego, "Pogrzeb kartofla" w reż.
      Jana Jakuba Kolskiego, "Yesterday" w reż. Radosława Piwowarskiego. Popularność
      zdobyła też rolą babci w serialu telewizyjnym "Świat według Kiepskich".


      :-)))
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: J. Savall w W-wie 27.01.07, 01:33
      Oto relacja z koncertu J. Savalla w Filharmonii Narodowej w W-wie
      z Forum GW "Muzyka klasyczna":

      ***

      • Re: Savall w FN
      schaetzchen 25.01.07, 12:02

      Liczę na to, że podzieli się wrażeniami ktoś bardziej "obyty" z muzyką dawną,
      póki co kilka moich wrażeń :)

      Koncert obłędny. Grali we czwórkę: Jordi Savall (viole da gamba), Xavier
      Díaz-Latore (vihuela, gitara), Andrew Lawrence-King (arpa doppia), David Mayoral
      (perkusja, kastaniety). Koncert składał się z różnych utworów powiedzmy
      wariacyjnych, na basso ostinato. Okazało się, że bardzo zajmujące może
      być powtarzanie w kółko schematu G-dur C-dur D-dur :-) Ludzie siedzieli jak
      zahipnotyzowani.

      Panowie nieziemscy zupełnie. Opanowanie instrumentów perfekcyjne (czego raczej
      należało się spodziewać), ale to jakie potrafili wydobyć z nich kolory, jak się
      słuchali, jaką mieli inwencję w graniu tych "wariacji" - to przechodzi ludzkie
      pojęcie. Wspaniały bębniarz, z jednego prostego bębenka wydobywał takie
      dźwięki!!! No i jak się ruszał... ;) Panowie "szarpani" (harfa i gitara)
      pięknie się uzupełniali. I do tego viola, która czasem była podstawą (basem),
      czasem prowadziła melodie; czasem słodko śpiewała, a czasem wyraziście
      skrzeczała. Piękny, piękny koncert.

      Byłam trochę zawiedziona, bo w pierwszej części panowie "nie wiedzieć czemu"
      wyszli zanim zagrali ostatni utwór który figurował w programie... Po przerwie na
      scenę wszedł Savall i powiedział "Dobranoc Panie i Panowie", czym wzbudził
      powszechną radość. Być może chciał sie przywitać i "Dobry wieczór"
      pomyliło mu się z "Dobranoc". Potem wygłosił speech na temat swojej violi (w tym
      utworze grał na lyra-viol), opowiedział o strunach bourdonowych, niestety nie
      wszystko dosłyszałam :-( Siedziałam dość blisko muzyków, ale na balkonie,
      obawiam się, że dalej mogło być kiepsko ze słyszalnością.

      Świetne bisy zagrali. Zapowiedzieli "Two Musettes by..." no właśnie, nie słychac
      było kto je napisał, ale jak zaczęli grać, to okazało się że Moniuszko ;-)
      Początek to był ni mniej ni więcej, jak... początek "Prząśniczki"!

      ***

      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: J. Savall w W-wie 27.01.07, 01:47
        A teraz - dla porownania - relacja z tego samego koncertu profesjonalnego
        krytyka GW:

        ***

        Dyskretny urok violi da gamba

        Jacek Hawryluk

        Koncerty Jordiego Savalla jak zwykle przyciągają tłumy - tym razem do
        Filharmonii Narodowej, w której kataloński gambista dał jedyny koncert w Polsce,
        występując wraz ze swym zespołem Hesperion XXI. Muzyk od lat niestrudzenie
        propaguje repertuar hiszpański, choć - jak sam powiada - „interpretacja to
        kwestia osobowości, a nie geografii”. W Warszawie zabrzmiały jednak przede
        wszystkim kompozycje pochodzące z Półwyspu Iberyjskiego zebrane pod wspólnym
        tytułem „Folia i romanesca”. Savall, idąc od lat tropem „dźwiękowych opowieści”,
        przedstawił całą panoramę dawnych instrumentalnych wariacji, zręcznie zestawił
        różne ich typy z tymi najbardziej popularnymi - na temat portugalskiego tańca la
        folia (od „szalonych” figur tanecznych, zgiełku towarzyszących grzechotek i
        bębenków) oraz romanescą. Dla muzyków z Hesperion XXI taki repertuar to
        codzienność. Zresztą szef pozostawił im wolną rękę - harfista Andrew
        Lawrence-King wykonał solową Fantazję Mudarry, zaś gitarzysta Xavier
        Diaz-Latorre - wariacje Narvaeza.

        To był kameralny, pełen skupienia wieczór, bez fajerwerków, ale też i bez
        rozdmuchanych emocji. Cała czwórka to niezwykle muzykalni artyści, którzy w
        improwizacjach "na zadane tematy" - jak na przykład w zagranych na bis
        wariacjach na temat pieśni bretońskiej - potrafili wyczarować z delikatnych
        instrumentów mnóstwo niuansów, rozumiejąc się bez słów, nawet bez spoglądania na
        siebie.

        Savall nie jest archeologiem, nie interesuje go więc obsesyjne odtwarzanie
        przeszłości. To artysta, który nadaje muzyce dawnej współczesny sznyt -
        ryzykowne to, choć niezwykle efektowne. Jego improwizacje na tematy dawne
        bliskie są współczesnym improwizacjom instrumentalistów folkowych. Savall
        przybywa jednak z zupełnie innego świata i pomimo lekkości wypowiedzi czuć
        ogromny bagaż jego doświadczeń. Stąd obok prostego, jakby leniwie rozwijającego
        się canarios, słuchaliśmy kunsztownych wariacji ma temat folii Antonio Martina y
        Colla.

        Spotkanie z Savallem i jego muzykami minęło jednak zbyt szybko, okazało się
        zanadto oczywiste. Ci, którzy od lat kolekcjonują jego nagrania, mieli te puzzle
        już bardzo dokładnie poukładane. Savall nie wskazał nowego tropu, zachwycił, ale
        nie nasycił. Problem tkwi w zaproponowanym, dość obiegowym repertuarze, zbieżnym
        z ostatnimi występami artysty w Krakowie i w Jarosławiu. Czas najwyższy zaprosić
        nestora stylowych interpretacji z innym programem: z suitami Lully'ego czy
        Maraisa, operą "Farance" Vivaldiego, "Nieszporami" lub "Orfeuszem" Monteverdiego
        czy chociażby ze spektaklem o Krzysztofie Kolumbie, który właśnie ukazał się na
        płytach. Wtedy nasze apetyty zostałyby z pewnością zaspokojone.

        „Folia i Romanesca”, Hesperion XXI, dyr. Jordi Savall, Filharmonia Narodowa, 23
        stycznia

        ***

        Ja osobiscie wole entuzjazm, ktory przebijal z pierwszej recenzji :-)))
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.01.07, 02:45
      Dzis serwis naukowy PAP proponuje maksyme:

      "Wspaniale być skromnym, gdy się jest wielkim."

      (Wolter)


      :-)
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.01.07, 10:59
        A ja proponuje taki wariant poprzedniej maksymy Woltera:


        "To nie sztuka byc skromnym, gdy jest sie wielkim;
        sztuka jest zostac wielkim, bedac skromnym."

        O.

        :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 27.01.07, 13:19
      Kto to powiedzial:

      "Piłam, bo chciałam utopić swoje smutki, ale teraz te cholerstwa nauczyły się
      pływać."
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka - wskazowka 27.01.07, 16:09
        Zajmowala sie malarstwem. Niedawno poswiecono jej film.

        :-)
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka - wskazowka2 27.01.07, 20:33
          Jej prace, często szokujące, obrazują ból i surowe życie kobiet. Wiele z nich
          (55 spośród 143) to autoportrety, pełne osobistej symboliki, często bazującej na
          odniesieniach do anatomii. Widoczny są w nich wyraźnie wpływy rdzennej kultury
          meksykańskiej, przedstawiane w jasnych kolorach, z dodatkiem mieszaniny realizmu
          i symbolizmu.
          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka - wskazowka2 IP: *.dsl.club-internet.fr 27.01.07, 21:10
            Frida Kahlo
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Frida Kahlo 27.01.07, 21:47
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > Frida Kahlo

              ================

              Tak, brawo!!!


              Za Wikipedia:

              Urodziła się w Coyoacán na przedmieściach Mexico-City. Jej ojciec był malarzem i
              fotografem; matka zajmowała się domem - oprócz Fridy w rodzinie było jeszcze
              pięć sióstr. Najbliżej emocjonalnie była związana z ojcem Guillermo. Matka była
              fanatyczką religijną i czasami nie pochwalała postępowania Fridy. W dzieciństwie
              chorowało na polio. Przez chorobę miała nieco zdeformowaną nogę. W wieku 15 lat
              Kahlo przeżyła poważny wypadek, który wpłynął na całe jej życie. Po nim leży
              przez miesiąc w szpitalu. Zaczyna w nim malować. Zrezygnowała z ambicji
              zrobienia kariery w medycynie i zainteresowała się malarstwem. Jej prace, często
              szokujące, obrazują ból i surowe życie kobiet. Wiele z nich (55 spośród 143) to
              autoportrety, pełne osobistej symboliki, często bazującej na odniesieniach do
              anatomii. Widoczny są w nich wyraźnie wpływy rdzennej kultury meksykańskiej,
              przedstawiane w jasnych kolorach, z dodatkiem mieszaniny realizmu i symbolizmu.
              Jej obrazy wzbudziły zainteresowanie artysty Diego Rivery. Stał się jej
              partnerem i mężem najpierw w 1929 roku.(z czasem rozwiodła się, a później
              ponownie poślubiła). W 1930 roku Frida traci dziecko. Jej stan zdrowia stale się
              pogarsza. W 1932 roku z mężem przenosi się do Detroit. W tym czasie umiera matka
              Kahl. Frida traci kolejne dziecko. W efekcie maluje wzruszający obraz odbijający
              to wydarzenie pt. Henry Ford Hospital. W 1937 roku udostępnia Trockiemu i jego
              żonie swój dom. Ma romans z Trockim, którego zamordowano w Meksyku w 1940,
              prawdopodobnie w jej rezydencji. W 1938 roku Kahlo ma pierwszą wystawę w Julien
              Levy w Nowym Jorku, która odnosi sukces. Wystawa w Paryżu nie odnosi sukcesu.
              Frida poznaje surrealistów, ale jest nimi rozczarowana. Chociaż prace Kahlo są
              czasami określane jako surrealistyczne, a sama Kahlo wystawiała je kilkakrotnie
              wraz z surrealistami europejskimi, ona sama nie uznawała tej etykietki.

              Jej zainteresowanie tematyką kobiecą i szczerość ekspresji, dostrzeżone przez
              ruch feministyczny, spowodowały, że stała się jego symbolem w ostatnich latach
              XX wieku.

              W 2002 roku na podstawie książki Haydena Herrery powstał biograficzny film
              fabularny, Frida, w reżyserii Julie Taymor z Salmą Hayek w roli tytułowej.

              ***

              Kahlo za zycia - jako malarka - byla w cieniu swego mentora Riviery.
              Dzis role sie odwrocily: Riviere mozna ogladac, w zasadzie, tylko w Meksyku.
              Albumy z malarstwem Kahlo - mozna bez trudu dostac na calym swiecie.
              Jej malarstwo przemawia do ludzi wszedzie - okazalo sie, ze jest uniwersalne.

              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Frida Kahlo 27.01.07, 21:54
                Oto jej autoportet:


                www.womenstudies.wisc.edu/WSRC/kahlo.jpg
                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Frida Kahlo IP: *.dsl.club-internet.fr 27.01.07, 23:58
                  Moznaby dyskutowac kto byl wiekszym malarzem-Diego czy Frida.
                  Frida stala sie slawna po opublikowaniu ksiazki J-M.G.Le Clésio "Diego et
                  Frida" w 1993 r. i pozniej po raz drugi rozslawiona w. wspomnianym filmem.
                  Plotna i freski Diego przyniosly mu dobra i mocna slawe. Ksiazka i film
                  pokazaly jego cechy czlowieka obdarzonego niezwykla energia i temperamentem. Na
                  tle tego kolosa schorowana i zdradzana Frida wzbudza sympatie, a jej malarstwo
                  staje sie autobiografia.Zaliczana jest do malarzy surrealistycznych, ale
                  rowniez naiwnych, z duzym wplywem meksykanskiego folkloru.
                  Plotna Diego emanuja energia, pokazuja zycie codzienne i pejzarze Meksyku.
                  Na wspolnej wystawie "Diego Rivera i Frida Khalo", w Paryzu w 1998 roku mozna
                  bylo podziwiac ich oboje. I niesposob bylo odmowic racji krytykowi sztuki J.
                  Berger, ktory jago nazwal sloniem, a ja motylem.
                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Frida Kahlo 28.01.07, 00:32
                    Widzialem w Mexico-City malarstwo scienne Rivery o charakterze patriotyczno-
                    politycznym. - To ja juz szybciej strawie "Bitwe pod Grunwaldem" Matejki ;-)
                    Bylbym jednal niesprawiedliwy mowiac, ze zaden jego obraz mi sie nie podobal.
                    Namalowal on serie obrazow z liliami (i ludzmi) i sa one na ogol piekne.

                    Ale gdzie mu tam do Kahlo! - Ona malowala cierpiac i fizycznie i psychicznie
                    i potrafila to kobiece cierpienie przelac na obrazy. Tak jak cierpienie jest
                    uniwersalne, tak jej malarstwo jest uniwersalne. Trafia do ludzi na calym
                    swiecie (nie tylko do kobiet).

                    O.
                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Frida Kahlo IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 10:04
                      porownajmy
                      www.filmdeculte.com/photo/film/frida-galerie/5.jpg
                      imagecache2.allposters.com/images/44/028_8051.jpg
                      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: malarstwo Diego Rivery 28.01.07, 11:35
                        Oto kilka "dziel" Diego Rivery:


                        www.mercy.edu/faculty/morales/Diego%20Rivera.jpg


                        www.provost.uncc.edu/LatinoInitiative/Diego%20Rivera%20Mural%20_%20Mexico%20Present.jpg


                        www.provost.uncc.edu/LatinoInitiative/Diego%20Rivera%20Mural%20_%20Mexico%20Future.jpg

                        - i moglbym tak kontynuowac. To jest bardzo zle malarstwo - to jest "malarska
                        grafomania".

                        Jeden ponizszy obraz Kahlo, choc dziwny i jakis bolesny, jest wiecej wart
                        niz to "grafomanskie pacykowanie" Rivery:


                        i57.photobucket.com/albums/g235/luisa1928/Kahlo.jpg


                        Pozostaje z szacunkiem,
                        O.
                        • Gość: ewa Re: Humor w NiSz: malarstwo Diego Rivery IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 12:23
                          heh.. de gustibus
                          ale nazywanie malarstwa Diego Rivery "pacykowaniem" jest obrazoburcze.
                          Gdyby do rozmowy wtracil sie Volter powiedzialby:"nienawidze waszych pogladow,
                          ale gotow jestem umrzec za wasze prawo do ich wyglaszania".
                          Zostawny lepiej krytyke malarstwa profesjonalistom i nie uzywajmy tanich
                          argumentow w stylu "grafomania".
                          Z powazaniem
                          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: dyskusje o malarstwie 28.01.07, 13:22
                            To jest troche taka dyskusja jak zastanawianie sie nad malarstwem Matejki
                            (i porownywaniem go do obrazow Wyspianskiego). Otoz dla mnie jeden piekny
                            pastel ze spiacym dzieckiem Wyspianskiego wart jest wiecej niz "Bitwa
                            pod Grunwaldem" mistrza Matejki. W malarstwie cenie rzeczy uniwersalne,
                            ktore sa bliskie wszystkim ludziom. Zyje Pani w kraju gdzie tworzyl Cezanne;
                            moim zdaniem on - ze wszystkich malarzy - zblizyl sie najbardziej do istoty
                            malarstwa.

                            Pozwole sobie przypomniec fragment postu na jego temat:

                            ***

                            Re: HwNiSz: Paul Cezanne i pewna gora
                            Autor: onufry_z_daleka
                            Data: 19.01.07

                            (...)

                            Artysta, z szacunkiem zwany jest dzisiaj przez malarzy
                            „Père Cézanne” i bezapelacyjnie uchodzi za Ojca Sztuki
                            Współczesnej. Życie samotnika z Aix, poświęcone bez reszty
                            malarstwu i żarliwa praca, pozbawiona powodzenia tworzą piękną
                            i smutną zarazem przypowieść. O mądrości i rozwadze malarskiej.
                            O równowadze między zmysłową dosadnością widzenia natury
                            a abstrakcyjnym myśleniem. O uratowaniu malarstwa z
                            dziewiętnastowiecznego naturalizmu i literackości, dzięki
                            powrotowi do elementarnych podstaw języka malarskiego.
                            Cézanne odrodził sztukę, wskazując cel malarstwa w jakości
                            jego nienaruszalnych zasad, pokazując jego podstawy w ścisłej
                            relacji między kolorem a formą. Uporządkował chaotyczne
                            doznania zgodnie z zasadą „trzeba ujmować naturę według walca,
                            kuli, stożka”, dzięki czemu wyznaczył kierunek coraz dalszej
                            emancypacji form u kubistów, a potem u abstrakcjonistów.

                            Krytyka, która nim pogardzała za życia, odkryła po latach w
                            jego malarstwie wszystkie z najlepszych cech sztuki w ogóle.

                            (...)

                            ***

                            :-)
                            • Gość: ewa Re: Humor w NiSz: dyskusje o malarstwie IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 13:38
                              Mosci Panie, alez ten wspanialy Cezanne osmielil sie byl byc Francuzem:-))))))))
                              • Gość: ewa Re: Humor w NiSz: dyskusje o sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 16:04
                                Byla mowa o niesmiertelnej parze Fridzie Khalo i Diego Rivera.
                                Warto wspomniec o innych parach-znakomitosciach sztuki.
                                August Rodin i Camille Claudet byli para rzezbiarzy , o ktorych do dzisiaj
                                tocza sie spory kto obdarzony byl wiekszym talentem.Czy on, mistrz i kochanek,
                                czy ona uczennica, zakochana, slaba i chora.Spojrzmy:
                                perso.orange.fr/art-deco.france/IMAGES/rodin_thought.gif(Rodin)
                                perso.orange.fr/art-deco.france/IMAGES/Claudel%20jmh.g
                                • Gość: ewa Re: Humor w NiSz: dyskusje o sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 16:38
                                  Przepraszam, teraz wkleja sie. Oto Le penseur A. Rodin
                                  www.photosparis.com/images/paris_color/paris_musee_rodin_penseur_col.jpg
                                  i La pensée Camille Claudel
                                  80.65.232.176/Photos/00/00/04/97/ME0000049731_3.JPG
                              • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: dyskusje o malarstwie 28.01.07, 16:15
                                Mysle, ze slowo "osmielil" bardzo pasuje do Cezanne'a, ale w innym kontekscie.
                                To, ze byl on Francuzem to przede wszystkim zasluga jego rodzicow
                                ("Czlowiek to produkt uboczny milosci" - jak mowi Lec). :-)

                                A osmielil sie Cezanne byc artysta wolnym i wiernym swej misji "kaplana Sztuki".
                                Osmielil sie miec gdzies Salon Paryski, krytyke i tych wszystkich, ktorzy
                                tworzyli establishment sztuki malarskiej we Francji. Placil za to cholernie
                                wysoka cene samotnosci - mial opinie "dziwaka z Aix". Osmielil sie byc
                                "nadwrazliwy" (kogos kto tyle razy namalowal ta sama gore St. Victoire
                                miano za wariata). Nad-reagowywal, bedac zaczepianym przez tzw grzecznych
                                kolegow artystow (Jednemu z nich odpowiedzial, ze na najblizszy Salon Paryski
                                przygotowuje wiadro gowna - jak on smial!)

                                Dzis Francuziki sie przyznaja do niego na wyscigi. No to ja mam taki skromny
                                pomysl. Z dobrymi manierami we Francji ostatnio nie najlepiej. Niedawno GW na
                                pierwszej stronie zamiescila o tym artykul (nie moge go znalezc). Obrazy
                                Cezanne'a sa pelne harmonii i jakos powoduja, ze patrzacy na nie ludzie
                                staja sie bardziej pogodni. Niech wiec te obrazy pojawia sie w wielu miejscach
                                publicznych we Francji: od Akademii Francuskiej, uniwersytetow,...
                                po stolowke RATP.

                                :-)
                                • Gość: ewa Re: Humor w NiSz:dyskusje o malarstwie i nie tylko IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 16:50
                                  Francuscy historycy sztuki, krytycy i inni ludzie profesjonalni sztuki
                                  wystarczajaco doceniaja Cezanne'a. Ale nikt kto powaznie zna sie na sztuce nie
                                  bedzie sie silil zeby znalezc tego najlepszego. Pomysl z plotnami artysty,
                                  umieszczonymi w miejscach publicznych z pewnoscia jest niezly. Zla jest
                                  natomiast intencja nazywania Francuzow- Francuzikami, tak samo gdyby ktos
                                  publicznie pisal o Polakach-Polaczkowie.
                                  *Niech sie lepîej onufry troche zastanowi zanim cos publicznie wypisuje. Czasami
                                  teksy onufrego nie sa smieszne , tylko zalosne.
                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz:dyskusje o malarstwie i nie tylk 28.01.07, 17:09
                                    Nie wiem co dzisiaj wstąpiło w uczestników tego wątku. Może to niskie ciśnienie
                                    tak działa? Osobiste przytyki nie są tu potrzebne.
                                    Zgadzam się z Ewą, że nie można ogłosić kogoś największym artystą. Każdy
                                    człowiek ma inną wrażliwość i gust, każdy ma innego ulubionego artystę i inne
                                    ulubione dzieło sztuki.
                                    • Gość: ewa Re: Humor w NiSz:dyskusje o malarstwie i nie tylk IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 17:39
                                      Byc moze w zwiazku ze skokami cisnienia onufry wielokrotnie dopuscil sie na tym
                                      forum oczerniania Francji i jej mieszkancow. Wytrzymywalam to dlugi czas i nie
                                      reagowalam. Ale bywa tak, ze miarka przebierze sie i trzeba zareagowac nie tylko
                                      smiechem. Wobec tego dla informacji czytelnikow tego forum podaje, ze
                                      oczernianie po francusku nazywa sie diffamation i podlega kodeksowi karnemu:
                                      lexinter.net/lois/diffamation.htm
                                      Mam nadzieje, ze onufry zaprzestanie oczerniania Francji, do tematu nie bede
                                      zmuszona wracac i wszyscy bedziemy sie nadal tylko smiali:-)
                                    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz:dyskusje o malarstwie i nie tylk 28.01.07, 19:59
                                      Pytam: czy Norwid piszac:

                                      "Taka rozmowa byla o Chopinie
                                      (Ktory naczelnym u nas jest artysta),..."

                                      popelnil wykroczenie?

                                      Nie! Tak samo ja mialem prawo napisac, ze wyzej cenie malarstwo Kahlo
                                      niz Rivery i tak samo mialem prawo wyrazic swoj zachwyt nad malarstwem
                                      Cezanne'a (ktory dla mnie jest "naczelnym" malarzem). A uszczypliwa
                                      odzywka ewy spowodowala, ze "rozwinalem" temat w kontekscie francuskim,
                                      bo wydawalo mi sie, ze tego ode mnie ona oczekuje.

                                      PS. Przyszlosci Francji nie widze w kolorach rozowych - niestety! Juz widac,
                                      ze wybory wygra obecny minister spraw wewnetrznych Sarkozy, ktory zrobi z
                                      Francji panstwo policyjne. Boje sie, ze w tym kierunku pojdzie w przyszlosci
                                      cala Europa, ktora stanie sie bardzo nieciekawym kontynentem do zycia.
                                      Obym sie mylil, ale wszystko w tym kierunku zmierza.
                                      • Gość: ewa Re: Humor w NiSz:dyskusje o malarstwie i nie tylk IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 23:31
                                        " w kontekscie francuskim" vous parlez à tort et à travers , monsieur
                                • Gość: ewa Re: Humor w NiSz: dyskusje o malarstwie IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 23:37
                                  c'est un discours pontifiant
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zdrowie... 27.01.07, 20:07
      Za serwisem naukowym PAP:

      ***

      Nie lubimy rozmawiać w swoim zdrowiu

      Ponad połowa Polaków (58 proc.) nie lubi rozmawiać ze znajomymi o swoim zdrowiu
      - wynika z badania przeprowadzonego przez TNS OBOP. Najmniej chętni do
      poruszanie tego tematu są mężczyźni. Kobiety rozmawiają o problemach zdrowotnych
      nieco częściej. Częste dyskusje na tematy zdrowotne prowadzi 54 proc. kobiet i
      tylko 29 proc. mężczyzn. Zgodnie z przewidywaniami okazało się, że ilość i
      częstość rozmów o chorobach i dolegliwościach rośnie wraz z wiekiem. Tylko 32
      proc. nastolatków porusza ten temat w czasie spotkań z krewnymi i znajomymi,
      natomiast u osób powyżej 60 roku życia odsetek ten wynosi już 58 proc. Grupą
      najbardziej skłonną tego typu pogawędek okazały się ponad sześćdziesięcioletnie
      kobiety (73 proc.). W badaniu przeanalizowano też, czy Polacy liczą się z
      opiniami najbliższych w kwestii zdrowia i leczenia. Aż 29 proc, z nas nie
      zastosowałoby, przepisanego przez lekarza leku, gdyby odradziła go znajoma
      osoba. Z opinią przyjaciół liczą się przede wszystkim nastolatki i ludzie młodzi.

      „Polacy nie lubią rozmawiać o chorobach. Jeżeli podejmują podobne tematy to
      raczej w kontekście doradzania najbliższym w kwestii zdrowia i leczenia -
      komentuje Magdalena Sawińska z Sektora Badań Rynku Medycznego TNS OBOP. - Wyniki
      badania wskazują, że prawie co trzecia osoba za radą znajomych lub przyjaciół
      byłaby skłonna odstąpić od zaleceń lekarza. Widać, że w polskim społeczeństwie
      utrzymuje się spory dystans do autorytetu ekspertów, nawet w tak ważnym
      obszarze, jakim jest zdrowie”.

      Opisane badania przeprowadzono w okresie od sierpnia do września 2006 r. na
      grupie 500 respondentów. KAP

      PAP - Nauka w Polsce

      ***
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zdrowie... 27.01.07, 22:29
        Zaraz przypomniał mi się prześmiewca naszych narodowych wad, Witold Gombrowicz
        i Józio w Bolimowie:

        „… zapytują o zdrowie, jak się miewamy, z kolei ja zapytuję o zdrowie i rozmowa
        o chorobach wywiązuje się , łapie i nie popuszcza już. Ciotka jest chora na
        serce, wuj Konstanty ma reumatyzm, Zosia niedawno zapadła na anemię i skłonna
        jest do zazębień, migdały słabe. Zygmunt miał fatalną przygodę z uchem, zawiało
        go w zeszłym miesiącu (…) ilekroć rozmowa przygasała, „Sophie, parle” szeptała
        ciocia i Zosia, by podtrzymać rozmowę, występowała z nową chorobą. Ischias,
        reumatyzm, artretyzm, łamanie w kościach, podagra, katar i kaszel, angina,
        grypa, rak i nerwowa wysypka, ból zębów, leniwość kiszek, ogólne osłabienie,
        wątroba, nerki. Karlsbad, prof. Kalitowicz i dr Pistak. Choroby uszne,
        gardlane, schorzenia dróg oddechowych, niedomykanie się klapki i kapka,
        konsylium, kamienie żółciowe, chroniczna zgaga, niedomoga i ciałka krwi. Nie
        mogłem sobie wybaczyć, że zapytałem o zdrowie.
        A jednak przecież nie mogłem nie zapytać…”
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach 27.01.07, 22:10
      Phil Bosmans:
      Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty. Jesteś jedyny w swoim
      rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny.
      Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma żadnego drugiego takiego
      jak ty. I żaden człowiek, którego kochasz, nie będzie już zwyczajnym
      człowiekiem. Jakaś osobliwa siła przyciągania promieniuje z niego.
      I ty zmieniasz się pod jego wpływem. Jemu możesz nawet powiedzieć:
      "Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów ani doskonały, bo:
      Ja przecież Ciebie lubię!"


      Sokrates:
      Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.


      Einstein:
      Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą,
      że jestem Niemcem, a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała
      się okazać błędna, Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem,
      a Niemcy, że jestem Żydem.


      Cyceron:
      Jest cechą głupoty dostrzegać błędy innych, a zapominać o swoich.


      Mark Twain:
      Po wielu latach przyznaję, że byłem w błędzie, jeśli chodzi
      o Ewę. Lepiej jest bowiem żyć poza rajem z nią niż w raju bez niej.

      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach 27.01.07, 22:15
        Oscar Wilde:
        Doświadczenie - nazwa jaką nadajemy naszym błędom.


        Seneka Młodszy:
        Człowiek broni błędów, które kocha.


        Fiodor Dostojewski:
        Człowiek może znieść bardzo dużo, lecz popełnia błąd sądząc,
        że potrafi znieść wszystko.


        Fryderyk Nietzsche:
        Jest-że człowiek jeno omyłką Boga? Lub Bóg jeno omyłką człowieka?


        Johann Wolfgang Goethe:
        Błędy człowieka czynią go sympatycznym.

        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach 27.01.07, 22:19
          John Perry Barlow:
          Człowiek rzadko myli się dwa razy - na ogół trzy lub więcej.


          Cyceron:
          Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać.


          Oscar Wilde:
          Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam zawsze wrażenie,
          że się pomyliłem.


          Johann Wolfgang Goethe:
          Błądzi człowiek, póki dąży.


          William Shakespeare:
          Najlepszych ludzi uformowało naprawianie własnych błędów.

          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach 27.01.07, 22:23
            Seneka Starszy:
            Błądzić jest rzeczą ludzką.
            Errare humanum est. (łac., z gr.)


            Stanisław Jerzy Lec:
            Błąd staje się błędem, gdy rodzi się jako prawda.


            Theodore Roosevelt:
            Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi.


            Konfucjusz:
            Błędy człowieka szlachetnego są jak zaćmienie Słońca
            lub Księżyca. Wszyscy je widzą.


            Niccolo Machiavelli:
            Najczęstszy ludzki błąd - nie przewidzieć burzy w piękny czas.

            • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach 27.01.07, 22:28
              Św. Augustyn:
              Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie
              jest rzeczą diabelską.


              Fryderyk Nietzsche:
              Błąd uczynił zwierzę człowiekiem. Czyżby prawda miała zrobić
              z człowieka zwierzę?


              François de La Rochefoucauld:
              Kto mniema, że kocha swą ukochaną dla niej samej, bardzo się myli.


              Frank Oehl:
              Strzeż się przyjaciół, którzy kochają twoje błędy.


              Michel Eyquem de Montaigne:
              Tam, gdzie prosty błąd liczy się za zbrodnię,
              tam zbrodnie są jedynie błędami.

    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 18:09
      Dlaczego niektóre rośliny stały się mięsożerne?
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 18:50
        obrobka_skrawaniem napisała:

        > Dlaczego niektóre rośliny stały się mięsożerne?

        ===============

        A mozna by prosic o przyklad takiej roslinki?
        Moze nawet z obrazkiem :-)
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 19:00
          onufry_z_daleka napisał:
          > A mozna by prosic o przyklad takiej roslinki?
          > Moze nawet z obrazkiem :-)

          Proszę bardzo. Maja ulubiona - tłustosz alpejski:

          kongresonkol.io.gliwice.pl/piotr/tlustosz_d.jpg
          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 19:08
            Miesozerstwo niektorych roslin jest wyrazem przystosowania. W srodowisku w
            ktorym one rosna (skaly, dno wodne) brakuje niezbednych substancji odzywczych i
            rosliny te staly sie pulapkami zdolnymi do pobierania pozywienia np. ze
            zlapanych owadow.
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 19:09
            Nie bede udawal, ze znam odpowiedz i zacytuje to co znalazlem na ten temat
            w internecie (zatem moja odpowiedz jest "poza konkursem" :-) ):

            ***

            Fenomen drapieżnictwa wyłonił się niezależnie, co najmniej kilkakrotnie, w
            przebiegu ewolucji świata roślinnego i obecnie daje się odnotować w różnych,
            często nie spokrewnionych ze sobą grupach systematycznych. W skali globalnej
            około 500 gatunków roślin kwiatowych, reprezentujących 9 rodzin botanicznych,
            charakteryzuje się mięsożernością. Pochodzą one z różnych krain
            biogeograficznych; przedstawiciele rosiczkowatych (Droseraceae) wchodzą w skład
            flory Eurazji, Ameryki Pn. i Płd., Afryki oraz Australii; rodzinę
            dzbanecznikowatych (Nepenthaceae) znamy z Azji Płd-Wsch. i Australii; gatunki
            należące do rodziny Cephalotaceae są endemitami australijskimi, natomiast te
            zaliczane do kapturnicowatych (Sarraniaceae) występują w obu Amerykach. Podobne
            adaptacje spotykane u przedstawicieli niespokrewnionych ze sobą grup roślin
            drapieżnych, stanowią wynik konwergencji lub filogenezy równoległej i służą
            utrzymaniu się w bardzo specyficznych warunkach siedliskowych.
            Rośliny drapieżne żyją najczęściej w siedliskach, w których trudność sprawia im
            pozyskanie przyswajalnych form azotu. Dobrze ilustruje to przykład naszych,
            rodzimych rosiczek (Drosera sp.), występujących w dwojakiego rodzaju
            środowiskach. Pierwszym z nich są torfowiska, a więc ekosystemy obfitujące w
            wodę, która zawiera znaczne ilości kwasów humusowych. Za sprawą niskiego pH
            roztworu glebowego, jony azotanowe i amonowe nie są dostępne dla włośników
            korzeniowych egzystujących tam roślin (wraz z obniżaniem się wartości odczynu
            wody, maleje jej zdolność do rozpuszczania związków azotu, które mogą być
            pobrane przez roślinę tylko w postaci roztworu). Drugim typem biotopu
            zamieszkiwanego przez rosiczki są wilgotne zagłębienia między nadmorskimi
            wydmami, gdzie piaszczyste podłoże nie zawiera prawie żadnych biogenów. Ponieważ
            azot jest pierwiastkiem niezbędnym do istnienia i rozbudowy wszystkich struktur
            żywych, rośliny wytrzymujące trudne warunki obu tych środowisk muszą mieć
            wykształcone dodatkowe mechanizmy zdobywania azotu. Jedną z możliwości jest
            wykorzystywanie bogatych w białko organizmów zwierzęcych, jako źródła cennego
            makroelementu.

            ***

            Jestem pewien, ze skrawanko nam to objasni lepiej wlasnymi slowami :-)

            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 19:37
              Czyżby Onufry nie zrozumiał tego prostego tekstu?
              Do Ewy: istotnie, jest to przystosowanie roślin, ale nie do warunków bytowania
              na skałach, czy w środowisku wodnym (większość roślin alpejskich czy wodnych to
              jednak nie są gatunki mięsożerne).
              Wspólną cechą roślin mięsożernych (czy owadożernych, bo ich ofiarami są przede
              wszystkim owady) jest występowanie w środowisku o odczynie kwaśnym. W tych
              warunkach przyswajalność związków azotu jest bardzo mała, w związku z tym
              rośliny cierpią na niedobór tego pierwiastka (a jest on potrzebny do syntezy
              białek i kwasów nukleinowych – podstawowych składników komórki).

              Zdjęcia rosiczek:
              commons.wikimedia.org/wiki/Drosera
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 19:47
                Zdjęcia niektórych roślin owadożernych:

                Kapturnica: commons.wikimedia.org/wiki/Category:Sarracenia
                Muchołówka: commons.wikimedia.org/wiki/Dionaea_muscipula?uselang=pl
                Dzbanecznik: commons.wikimedia.org/wiki/Nepenthes?uselang=pl
                Byblis: en.wikipedia.org/wiki/Image:ByblisLinifloraHabitus.JPG
              • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 19:56
                Heh, bo wlasnie skaly i srodowisko wodne sa ubogie w azot, co do odczynu
                podloza nie wypowiadam sie bo nie wiem. Pewnie jest tak, jak piszesz o_s.
                No i pytanie na pytanie; jaki system anatomiczny musialy wyksztalcic rosliny
                gdy staly sie miesozerne?
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 28.01.07, 20:15
                  Gość portalu: ewa napisał(a):

                  > Heh, bo wlasnie skaly i srodowisko wodne sa ubogie w azot, co do odczynu
                  > podloza nie wypowiadam sie bo nie wiem. Pewnie jest tak, jak piszesz o_s.

                  Na podłożu skalistym rośliny cierpią przede wszystkim na niedobór wody. W
                  Europie w wysokich górach występuje tłustosz alpejski i tłustosz pospolity, ale
                  zawsze na siedliskach wilgotnych.
                  Natomiast środowisko wodne na terenach o intensywnej uprawie roślin jest często
                  przenawożone azotem i fosforem (stąd zakwity wód).

                  > No i pytanie na pytanie; jaki system anatomiczny musialy wyksztalcic rosliny
                  > gdy staly sie miesozerne?

                  Musiały wykształcić organy pułapkowe (najczęściej są to liście), często
                  wyposażone we włoski wydzielnicze.
                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza IP: *.dsl.club-internet.fr 28.01.07, 23:14
                    odpowiedz jest prawidlowa, aczkolwiek niepelna.Roslinki miesozerne wyksztalcily
                    narzady aby ofiare-przyciagnac
                    -zatrzymac
                    -zabic
                    -strawic
                    i przyswoic przydatne substancje
                    Jest to temat fascynujacy.Roslinki te posiadaja system pokarmowy, podobnie jak
                    zwierzeta. I tu moznaby zastanawiac sie nad drogami ewolucji......
                    Dzieki o-s za poruszenie tego tematu.Ciekawa jest uwaga o azotowym bogactwie
                    srodowisk wodnych z charakterystycznym zakwitem.
                    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 29.01.07, 14:29
                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > Roslinki te posiadaja system pokarmowy, podobnie jak zwierzeta.

                      Takie stwierdzenie jest nadużyciem. U roślin nie ma systemu pokarmowego,
                      bo ten by musiał być wewnątrz organizmu.

                      U roślin mięsożernych występują 2 sposoby "radzenia sobie" z ofiarą:
                      - ofiara powoli rozkłada się w wodzie (z udziałem mikroorganizmów), po czym
                      uwalniane związki są wchłaniane przez roślinę
                      - roślina wydziela enzymy, które trawią ciało ofiary, a następnie produkty
                      trawienia są wchłaniane
                      • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza IP: *.dsl.club-internet.fr 29.01.07, 14:48
                        Istotnie, w sensie doslowynym popelnilam naduzycia.
                        Natomiast wchlanianie produktow odzywczych odbywa sie gdzie?
                        Chyba w systemie, ktory jest odpowiednikiem pokarmowego u zwierzat.
                        Prosze o wyjasnienie.
                        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 29.01.07, 15:34
                          Wchłanianie produktów pochodzących z rozkładu ciała zwierzęcia odbywa się
                          przez skórkę. W ten sposób dostają się one do tkanek przewodzących i są
                          rozprowadzane po całym organizmie.
                          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza IP: *.dsl.club-internet.fr 29.01.07, 15:50
                            Dziekuje. Bardzo, bardzo interesujace.
              • eeeee1 Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka przyrodnicza 10.02.07, 01:28
                nie kupuje tej teorii z azotem; to tak jakby twierdzic, ze wilki sa miesozerne
                bo zyja na terenach ubogich w roslinnosc; poza tym rosliny owadozerne nie zyja
                na pustyni ale w zbiorowiskach roslinnych, gdzie jest nostwo innych
                nieowadozernych roslin-sasiadow;

                moim zdaniem rosliny owadozerne po prostu lubią zabijać i tyle;



    • onufry_z_daleka Re: W poscie 1900. pozdrawiamy... 28.01.07, 19:33
      W zblizajacym sie poscie 1900. pozdrawiamy limeryczacych
      wielowatkowo na Forum Humorum. Dostalismy wlasnie list z Kenii,
      ktory tu - na prosbe autora - reprodukujemy:

      ***

      Autor: Uroczy dziadziunio

      Uroczy dziadziunio, na safari w Kenii,
      w kwestii limerykow wcale sie nie leni.
      Lecz nowe u Was porzadki:
      miast watku, teraz DWA watki!
      Jak limeryczac, uniknac schizofrenii?

      :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach c.d. 28.01.07, 20:17
      François de La Rochefoucauld:
      Większość naszych błędów jest bardziej wybaczalna niż środki,
      którymi staramy się je ukryć.


      Arthur Schopenhauer:
      Mali ludzie czerpią olbrzymią radość z błędów i gaf popełnianych
      przez ludzi wielkich.


      Antoine de Saint-Exupéry:
      Przestańcie nazywać błędem to, co jest przeciwieństwem waszej prawdy,
      a prawdą to, co jest przeciwieństwem błędu.


      Stanisław Jerzy Lec:
      Gdy pomyłki będą rzadsze, będą bardziej wartościowe.


      Denis Diderot:
      Niekiedy człowiek okazuje więcej geniuszu w swym błędzie,
      niż przy odkrywaniu prawdy.
      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach c.d. 28.01.07, 20:23
        Henryk Jagodziński:
        Są ludzie, którzy nie popełniają błędów. To ci, za których myślą inni.


        Monteskiusz:
        Człowiek wyrzeka się swoich błędów najpóźniej jak może.


        Oscar Wilde:
        Za późno przyznajemy, że jedyną rzeczą, której nie żałujemy,
        to nasze błędy.


        Georg Christoph Lichtenberg:
        Lepiej jest nie badać w ogóle jakiejś sprawy niż uczynić
        to powierzchownie; zwykły zdrowy rozsądek bowiem nie popełnia
        tylu błędów, co połowiczna uczoność.


        Georges Duhamel:
        Błąd jest zasadą, prawda to wyjątek błędu.

        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach c.d. 28.01.07, 20:30
          Georg Christoph Lichtenberg:
          Nawet nasze częste błędy mają ten pożytek, że w końcu przyzwyczajają
          nas do myśli, iż wszystko może dziać się inaczej, niż to sobie wyobrażamy.


          Talmud:
          Kto obnaża cudze błędy, obnaża własne.


          Demokryt:
          Lepiej kontrolować swoje błędy niż cudze.


          Georg Christoph Lichtenberg:
          Wielcy ludzie też błądzą, niekiedy nawet tak często,
          iż prawie ulegamy pokusie, by uważać ich za miernych lub małych.


          Anatol France:
          Wolę błąd entuzjasty od obojętności mędrca.

          • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach c.d. 28.01.07, 20:33
            Albert Einstein:
            Naukowiec jest niczym mimoza, gdy sam popełni błąd, i niczym
            ryczący lew, gdy odkryje błąd zrobiony przez kogoś innego.


            Georg Christoph Lichtenberg:
            Ogromne błędy usprawiedliwia się często bardzo uczenie.


            George Sand:
            Nigdy się nie zastanawiam, dlaczego popełniłam tak wiele błędów;
            ledwie zdołałabym to pojąć, natychmiast zdobyłabym się na odwagę
            albo znalazłabym powód, by znów zrobić to samo.


            Arthur Schopenhauer:
            Każdy błąd wcześniej czy później wyrządzi szkody i to tym większe,
            im sam był większy.


            Sidonie Gabrielle Colette:
            Błąd to zło, które popełnia się bez przyjemności.
            • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o bledach c.d. 28.01.07, 20:45
              Molier:
              Najkrótsze błędy są zawsze najlepsze.


              François de La Rochefoucauld:
              Popełnić błąd to jeszcze nie tragedia. Tragedią jest
              upieranie się przy tym błędzie.


              Seneka Młodszy:
              Cudze błędy mamy na oku, nasze poza nami.


              Arthur Schopenhauer
              Jak człowiek dźwiga własne ciało, a ciężaru jego nie czuje,
              tak nie dostrzega własnych błędów.




              Zakonczmy ta sekwencje wskazowka praktyczna:


              Sofokles:
              Spiesz się powoli, a unikniesz błędów.

              :-)))
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Ciekawy wywiad z R. Kapuscinskim I 29.01.07, 01:27
      Za TP:


      "Czego o świecie nie wiemy"

      Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski

      Ryszard Kapuściński: - Wielokrotnie widziałem przemianę człowieka w bestię - w
      Kongo czy w Nigerii... Niespodziewanie grupa żołnierzy albo cywilów wpadała w
      amok, bijąc, paląc, mordując... Zło jest tłumione przez kulturę, ale gdy się
      uwalnia, człowiek traci nad nim kontrolę.
      (2005-03-27)

      Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski: - Jak wyglądałyby korespondencje Herodota
      - pierwszego reportera w historii - z wojny w Iraku? Jaki miałby do niej
      stosunek? Po czyjej stanąłby stronie bohater Pańskiej książki "Podróże z Herodotem"?

      RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: - Herodot przede wszystkim starałby się ustalić przyczynę
      tej wojny. Zawsze fascynowały go źródła konfliktów, szukał odpowiedzi na
      pytanie: dlaczego ludzie ze sobą walczą? Jaka siła sprawia, że chcą siebie
      nawzajem zabijać i niszczyć? Na tym polega między innymi wielkość jego “Dziejów”
      - są one również próbą docieczenia źródeł największej wojny tamtych czasów,
      toczonej przez Greków i Persów.

      - Przyczyny wojny są ważne, ale Herodot - podobnie jak współczesne media - nie
      unika krwawych obrazów wojny.

      - Kiedy już dochodzi do opisów, kreśli je bardzo wyraziście. Potrafi przemówić
      nawet do naszej - współczesnej - wyobraźni. Jednak większość jego dzieła to
      opisy podróżowania po świecie, docierania do obu stron konfliktu i ustalania
      jego przyczyn. Dzisiaj Herodot jeździłby pewnie po Iraku i przyglądał się
      mieszkańcom, obyczajom, wierzeniom... Interesowałby go ich stosunek do życia, do
      otaczającego świata, do śmierci. Próbowałby zdefiniować ich tożsamość, zrozumieć ją.

      - Myśli Pan, że znalazłby sobie miejsce w dzisiejszych mediach? Czy ktoś by
      zatrudnił Herodota?

      - Myślę, że nie. W mediach elektronicznych zdecydowaną przewagę ma
      dziennikarstwo momentalne, zajmujące się informacją wyizolowaną z szerszego
      kontekstu, wywołującą często zamęt w głowach odbiorców. Irak jest obecny w
      mediach niemal codziennie, lecz gdybyśmy spytali widzów, gdzie ten kraj leży, z
      jakich się składa narodowości, jaka jest jego historia, to z pewnością mieliby
      kłopot. Media zamulają naszą świadomość ogromną ilością niespójnych i oderwanych
      informacji.

      - Czy Herodot znalazł zadowalającą odpowiedź na pytanie o źródła wojny?

      - Herodot był pierwszym kronikarzem wielkiego konfliktu, który trwał potem przez
      wieki, aż do współczesności. Obserwował zderzenie Europy i Azji, którego istotą
      była konfrontacja między demokracją i władzą autorytarną. Uważał, że Europa (w
      tym wypadku byli to Ateńczycy) reprezentuje wolność i demokrację - jej obywatele
      są gotowi za te wartości ponieść śmierć. Po drugiej stronie widział potężną,
      przeważającą militarnie i liczebnie siłę Azji, rządzonej despotycznie,
      zmuszającej swych żołnierzy do walki przy pomocy batów. Pokazał, jak największa
      - w tamtych czasach - armia świata zostaje pokonana przez znikome siły Greków,
      ponieważ bronili wartości dla człowieka bezcennych.

      - Więc dzisiaj siły koalicji amerykańskiej są odpowiednikiem Ateńczyków?

      - Nie powiedziałbym w ten sposób. W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z
      demokracjami, które są zaburzone.

      - Na czym to zaburzenie polega?

      - Dzisiaj często demokracja wcale nie oznacza liberalnego systemu władzy. Przy
      pomocy demokratycznych metod możemy wybrać dyktaturę. Choćby dyktator Republiki
      Togo - pułkownik Eyadema jest od ponad 20 lat regularnie wybierany
      demokratycznie, metodą: jeden głos - jeden obywatel.

      - Putin też pewnie długo porządzi, nie mówiąc o Łukaszence. Ale czy można
      powiedzieć, że Stany Zjednoczone są demokracją zaburzoną?

      - Można powiedzieć, że stają się nią. Zagrożenia zewnętrzne sprawiają, że
      ważniejsze jest bezpieczeństwo niż wolność. Jest tam wielu zwolenników tezy, że
      na ołtarzu bezpieczeństwa można złożyć w ofierze prawa jednostki.

      cdn
      • onufry_z_daleka Re: HNSz: Ciekawy wywiad z R. Kapuscinskim II 29.01.07, 01:30
        "Czego o świecie nie wiemy"

        ... ciąg dalszy


        - Czy Herodot miał poczucie misji? Czy demokrację i wolność chciał zaszczepiać w
        innych rejonach świata?

        - Był przywiązany do tych wartości, lecz jako prawdziwy reporter nie pisze o tym
        w pierwszej osobie. Jednak z całą satysfakcją pokazuje sceny, w których do
        Ateńczyków przychodzą inni Grecy i mówią: trzeba się poddać, bo nadciąga siła,
        której nie sprostamy. Na co słyszą odpowiedź: raczej polegniemy, niż odstąpimy
        od naszej wolności, nie oddamy naszej demokracji.

        Herodot nie był stuprocentowym Grekiem, był mieszańcem - chciałoby się
        powiedzieć “kresowiakiem” - co dawało mu możliwość krytykowania Greków i pewnie
        ułatwiało obiektywizm. Jak rasowy reporter starał się przedstawiać różne racje,
        zderzyć odmienne opinie i oglądy świata. Bogactwo jego reporterskiego przekazu
        na tym właśnie polega.

        - Wydaje nam się - świadkom ataku na World Trade Center albo rzezi niewinnych
        dzieci w Biesłanie - że nasze doświadczenie historyczne jest nieporównywalne z
        doświadczeniem ludzi z innych wieków. Czy potrafiłby Pan zinterpretować te
        wydarzenia z "Dziejami" Herodota w ręku?

        - Starałem się pokazać w “Podróżach z Herodotem”, że nasza zdolność do czynienia
        zła nie uległa zmianie. Sceny opisywane przez Herodota ukazują straszliwe
        okrucieństwo, jakie ludzie potrafią sobie zadawać. Jest tam opis zdobycia
        Babilonu (więc rzecz dzieje się w dzisiejszym Iraku), kiedy spośród mieszkańców
        zwycięzcy wbijają na pale 3 tys. mężczyzn. W momencie, kiedy dochodzi do
        zbrojnego, krwawego konfliktu, okazuje się, że natura ludzka nie zna granic
        okrucieństwa. Cały problem polega na tym - i to również zajmowało Herodota -
        żeby nie dopuszczać do sytuacji, kiedy puszczają hamulce.

        - Herodot widział człowieka-bestię podczas swoich podróży. Czy i Pan tego
        doświadczył?

        - Wielokrotnie widziałem przemianę człowieka w bestię - w Kongo czy w Nigerii...
        W normalnym z pozoru tłumie ludzi nagle rozpętuje się zło, jakby pojawił się
        diabeł. Niespodziewanie grupa żołnierzy albo cywilów wpadała - sprowokowana albo
        nie - w amok, bijąc, paląc, mordując... To także jest oblicze człowieka. Zło
        jest tłumione przez kulturę, ale gdy się uwalnia, człowiek traci nad nim
        kontrolę. Herodot unika jednak łatwych wniosków i uogólnień, daje tylko do
        zrozumienia, że jedyną możliwością ocalenia jest niedopuszczanie do takich sytuacji.

        - Mamy przed oczami tragiczne zdjęcia z Osetii, gdzie dzieci stały się ofiarami
        ataku. Mamy przed oczami zdjęcia więźniów, którym fundamentaliści ścinają głowy.
        Mówi się, że terroryzm jest plagą naszego wieku. Czy byłby możliwy bez mediów?

        - Dzisiaj nic nie jest możliwe bez mediów. One są elementarnym składnikiem
        naszego świata. Lecz media są przecież narzędziem, jak nóż, który może służyć do
        zabicia człowieka albo do pokrojenia chleba - zależy, kto i jak go użyje.

        Media są ważnym instrumentem dla terrorystów, podobnie jak i dla tych, którzy
        ich zwalczają. Są niezbywalną częścią rzeczywistości, w której żyjemy.

        - Ale gdybyśmy nie pokazywali zbrodni terrorystów, nie nagłaśniali ich idei...

        - Jak mielibyśmy to zrobić? Żyjemy w świecie, gdzie pracują tysiące nadajników,
        nad którymi nie da się zapanować żadną odgórną uchwałą. Nawet gdyby część mediów
        takim zasadom się podporządkowała, zawsze znajdą się chętni, którzy będą się
        starali wejść w to puste miejsce.

        Kłopot z terroryzmem polega na tym, że wielkie państwa, jak Stany Zjednoczone
        czy Rosja, próbują reagować na to zjawisko metodami militarnymi. Stosują
        rozwiązania wzięte z czasów, kiedy siłę i skuteczność państwa mierzono
        wielkością jego armii. Terroryzm jest jednak zjawiskiem rozproszonym,
        zróżnicowanym i chaotycznym - niemożliwym do zneutralizowania przy pomocy
        militarnych kampanii.
        • onufry_z_daleka Re: HNSz: Ciekawy wywiad z R. Kapuscinskim III 29.01.07, 01:32
          "Czego o świecie nie wiemy"

          ... ciąg dalszy


          - Czego media nie pokazują, jaki obszar świata jest poza ich zainteresowaniem?

          - 90 procent świata jest poza zainteresowaniem mediów i mówiąc to nie mam na
          myśli tylko obszaru geograficznego, który jest poza ich zasięgiem. Media
          funkcjonują we własnym zamkniętym świecie. Często działają na zasadzie “owczego
          pędu”: wysyłają ekipy tam, gdzie inni już swoje ekipy wysłali, żeby tamci nie
          byli pierwsi albo jedyni. Istnieją w świecie potężne konflikty, których media w
          ogóle nie opisują. Tak było przez bardzo długi czas z konfliktem w Darfurze,
          gdzie ginęły setki tysięcy ludzi.

          - Dlaczego tak się działo?

          - Media mają swoich potężnych panów i obsługują ich potrzeby. Są związane z
          wielkim kapitałem, więc interesuje je to, co owego kapitału dotyczy. Pojadą tam,
          gdzie jest nafta, albo w rejony, gdzie wysłano potężne armie. Tam, gdzie nie
          krzyżują się światowe interesy, tam ich w ogóle nie ma. Media są w większości
          instrumentem pałacowym, obsługującym elity tego świata.

          - Mówi Pan, że reporter to tłumacz kultur. Czy jest bariera tłumaczenia, której
          Pan sam nie potrafi przekroczyć?

          - Oczywiście. Istota każdej kultury polega na tym, że stanowi ona specyficzny
          zespół wartości, przekonań i reguł, których w całości nie da się przetłumaczyć
          na inną kulturę. Na tym polega jej odrębność.

          Wszystko, co możemy i powinniśmy zrobić, sprowadza się zatem do próby
          przybliżenia i opisania tych odrębności. Pokazania, że żyjemy w świecie
          wielokulturowym. Im lepiej się poznamy, tym większa jest szansa na utrzymanie
          pokoju i współpracy. Jest takie łacińskie przysłowie, które mówi: “Potępiają,
          ponieważ nie rozumieją”. Rozumienie pozwala nam lepiej wczuć się i pojąć rację
          innego człowieka. Wtedy przestaje być w naszych oczach szaleńcem i staje się
          człowiekiem wyposażonym w swoje racje. Nie poznamy ich w stu procentach, ale
          przecież i siebie nigdy nie poznamy do końca.

          - Zajęcia zawodu tłumacza zaczynają się w Pana przypadku od tego, że stara się
          Pan żyć tak jak ludzie obcej kultury, do której Pan przybył, wtopić się w nią...
          Miewa Pan czasem poczucie, że to jest niewykonalne? W "Podróżach z Herodotem"
          wspomina Pan swoją ucieczkę przed ogromem kultury Indii czy Chin.

          - W tych dwóch cywilizacjach żyje jedna trzecia całej populacji naszej planety.
          Wiedziałem, że w obu przypadkach wkraczam w niezmierzony świat języków, sztuki,
          filozofii, literatury, zwyczajów, któremu musiałbym poświęcić całe życie. A mnie
          interesowała perspektywa globalna. Nie chciałem być tylko sinologiem albo
          indologiem...

          - Czy jest w ogóle możliwe spojrzenie globalne, jeżeli każda z tych pojedynczych
          kultur jest nieskończonym kosmosem?

          - Oczywiście nie jest możliwe. Ale mimo świadomości wszystkich ograniczeń nie
          sposób zrezygnować z próby opisania świata. Bez zrozumienia nie będzie
          wspólnoty, a ludzkość może przeżyć tylko jako wspólnota.

          - A może mówimy tu tylko o zachodnim kompleksie? Może to tylko my chcemy
          przeglądać się w oczach innych? Inne kultury wolą być zamknięte...

          - To w dużym stopniu prawda. Tylko kultura europejska fascynowała się innością.
          Stąd wielkie odkrycia, stąd kolonializm i ekspansja. Ale na początku XXI wieku
          sytuacja się zmieniła. Również w innych kulturach wyrosły pokolenia ludzi,
          którzy mają świadomość, że mogą przetrwać dzięki porozumieniu z innymi i
          wymianie: Afryka porozumiewa się z Azją, Azja porozumiewa się z Ameryką
          Łacińską. To wszystko dzieje się już poza Europą: kongresy, spotkania...
          Obecność Europy traci na znaczeniu.

          Pamiętam Afrykę z początków mojej przygody dziennikarskiej. Było tam pełno
          Europejczyków. Dzisiaj jest ich dużo mniej i robi to uderzające wrażenie na
          kimś, kto pamięta dotykalną, fizyczną obecność Europy w tych zakątkach świata
          choćby w latach sześćdziesiątych XX wieku.
          • onufry_z_daleka Re: HNSz: Ciekawy wywiad z R. Kapuscinskim IV 29.01.07, 01:41
            "Czego o świecie nie wiemy"

            ... ciąg dalszy


            - Więc z Europy zostanie skansen?

            - Nie. Wciąż jest ogromny szacunek dla jej dorobku i wciąż jest to miejsce,
            które każdy chce przynajmniej odwiedzić...

            - Czyli jednak skansen...

            - Świat przestaje być hierarchiczny, więc i Europa nie może już pretendować do
            roli jego centrum. Musi znaleźć swoje nowe miejsce, porzucić mrzonki o
            dominacji. Z polskiej perspektywy mówimy wciąż o Unii Europejskiej. Ona jest
            ważna, ale świat nie kończy się na Unii. Jest ona tylko jednym z elementów
            planetarnej sytuacji.

            Europa przez pięć wieków była dominującym kontynentem. Dominowała nie tylko w
            sensie ekonomicznym i militarnym, ale również w sensie wartości. Dzisiaj jest
            tylko jedną z wielu cywilizacji, które mają swoje ambicje i poczucie wartości.

            - Może Europejczyków jest coraz mniej w świecie, ale świat przychodzi do Europy.
            Kiedyś Pan żartem powiedział, że Europa będzie islamska. Jeśli nie za 50, to za
            100 lat.

            - Nie potrafimy przewidzieć, co będzie za 100 lat. Jednak niewątpliwie wzrasta
            liczba Europejczyków, którzy są muzułmanami. Mówią po niemiecku lub francusku,
            ale zachowali swoją tożsamość religijną. Już mamy miliony Europejczyków-muzułmanów.

            - Ale Europa obroni swoją tożsamość? Czy Europa muzułmańska pozostanie Europą?

            - Wchodzimy w świat “wielotożsamościowy”. Jak mamy dzisiaj definiować samą
            tożsamość? Podam wam taki przykład: Anin Maalouf jest pisarzem, który
            wyemigrował z Libanu do Francji. Od dwudziestu kilku lat jest pisarzem
            francuskim, pisze po francusku, chociaż jego językiem macierzystym jest arabski.
            Mało tego: będąc Arabem, Maalouf wcale nie jest muzułmaninem. Należy do
            wspólnoty maronitów. Jest Arabem, Francuzem i chrześcijaninem jednocześnie. Jaka
            jest więc jego tożsamość? Sam Maalouf odpowiada, że jego tożsamością są
            wszystkie jego tożsamości. Będzie coraz więcej ludzi i grup społecznych
            definiujących siebie w ten sposób.

            - W piątej części "Lapidarium" pisze Pan, że wie, jak skończy się świat - zginie
            z głodu. Czyli jednak wie Pan coś o jego przyszłości.

            - Świat musi zmierzyć się z rosnącym deficytem wody pitnej, zatruciem powietrza,
            wyjałowieniem ziemi. Wciąż nie potrafimy zapanować nad całymi ekosystemami.

            - Czy to nie jest dowód na wyższość cywilizacji Zachodu? Przecież przed klęską,
            o której Pan mówi, może nas uchronić tylko nowa technologia, zdobycze nauki,
            czyli to wszystko, co Zachód stworzył...

            - Zachód je stworzył, ale dzisiaj jego idee rozwijają również ludzie pochodzący
            z innych cywilizacji. Rok temu odwiedziłem bibliotekę uniwersytecką w Toronto.
            Zwiedzałem ten wspaniały budynek i w pewnym momencie znalazłem się na galerii,
            skąd widać, co się dzieje w całym gmachu. Była to późna wieczorna godzina, tuż
            przed zamknięciem. Zwróciło moją uwagę, kim są młodzi ludzie, którzy zostali tam
            do końca. Nie było wśród nich żadnego białego. Byli tam Azjaci, Afrykanie,
            młodzi ludzie pochodzący z Ameryki Łacińskiej...

            I tak dzisiaj wygląda nasz świat.

            ***

            (Wywiad jest zapisem odcinka programu “Rozmowy na czasie” wyemitowanego przez
            TVP 1).
            • onufry_z_daleka Re: HNSz: Artykul Michnika o R. Kapuscinskim 29.01.07, 09:49
              W dzisiejszej GW ukazal sie artykul - wspomnienie Adama Michnika o Ryszardzie
              Kapuscinskim. Oto fragment:

              ***

              Był Ryszard Kapuściński rzadkim w naszej kulturze przykładem pisarza
              kosmopolaka. Kosmopolak Kapuściński to ten, który chce poznać Innych, gdyż
              rozumie, że aby lepiej poznać siebie, trzeba poznać Innych, bo to właśnie Oni są
              tym zwierciadłem, w którym my się przeglądamy, wie, że aby zrozumieć lepiej
              samych siebie, trzeba lepiej zrozumieć Innych, móc się z nimi porównać,
              zmierzyć, skonfrontować. On, obywatel świata, jest przeciwny odgradzaniu się
              Innych, zatrzaskiwaniu przed nimi bram. Ksenofobia, zdaje się mówić, to choroba
              wystraszonych, cierpiących na kompleks niższości, przerażonych myślą, że
              przyjdzie im przeglądać się w zwierciadle kultur Innych. I cała twórczość
              Ryszarda Kapuścińskiego to konsekwentne budowanie luster, w których możemy
              lepiej i bardziej wyraziście zobaczyć samych siebie.

              Przyznajmy, trudno o lepszy portret Ryśka, a został on skreślony przez niego
              samego, gdy charakteryzował wielkiego Herodota.

              ***

              Caly artykul:

              www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3879496.html
              • Gość: ewa Re: HNSz: Powiedzonka Herodota IP: *.dsl.club-internet.fr 29.01.07, 10:30
                "To wydarzenia dryguja ludzmi, a nie ludzie wydarzeniami"
                [ Hérodote ]



                «Gdy sie cos zacznie nie wiadomo jak to sie skonczy"
                [ Hérodote ]



                «Powinnismy sie zajmowac jedynie tym, co do nas nalezy.»
                [ Hérodote ] - wyjatki z Historii



                • onufry_z_daleka Re: HNSz: Powiedzonka Herodota 29.01.07, 12:47
                  Z Wikicytatów:

                  Herodot (ur. ok. 485 p.n.e. - zm. ok. 425 p.n.e.) - historyk grecki


                  * Gdy kobieta zrzuca odzienie, zrzuca zarazem i wstyd.


                  * Powtarzam powtórzone
                  Relata refero (łac.)

                  • onufry_z_daleka Re: HNSz: Kapuscinski-Herodot naszych czasow 29.01.07, 12:56
                    "Frankfurter Allgemeine Zeitung" - uwazany za najbardziej cywilizowane pismo
                    niemieckie (opinia m.in. Ranickiego) pisze:


                    "FAZ": Kapuściński - Herodot naszej epoki

                    "Herodotem naszej epoki" nazwał zmarłego wczoraj Ryszarda Kapuścińskiego
                    niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
                    Marta Kijowska, autorka materiału zamieszczonego w środę w internetowym wydaniu
                    gazety podkreśliła, że świat podziwiał pisarza przede wszystkim jako
                    "przenikliwego analityka politycznych przemian i społecznych procesów".
                    Podziwiał go także jako twórcę szczególnej formy literackiego reportażu, jak
                    określił to Salman Rushdie "mieszanki reportażu i sztuki", której styl i język
                    nadawały faktom drugi wymiar.

                    Jako reporter Kapuściński wyznawał tylko jedną zasadę pracy: "pisać tylko o tym,
                    co sam widział i przeżył" - czytamy. Jak zaznaczyła Kijowska, autor pojawiał się
                    często w miejscu kryzysu w momencie, gdy dawne ośrodki władzy i instytucje
                    jeszcze istniały, jednak on dostrzegał już pierwsze symptomy erozji.
                    Kijowska przypomina słowa Kapuścińskiego: "Moja praca jest powołaniem, misją.
                    Nigdy nie narażałbym się na te niebezpieczeństwa, gdybym nie czuł, że chodzi
                    tutaj o coś ważnego, co dotyczy nas wszystkich". "Śladów, które pozostawił z
                    pewnością nie zasypie wiatr" - pisze publicystka.

                    W rozmowie z rozgłośnią radiową Deutschlandfunk Kijowska powiedziała, że pisarz
                    był dla Polaków "moralnym autorytetem".

                    Rozgłośnia radiowa ARD podkreśliła, że pisząc swoje reportaże Kapuściński czuł
                    się "pośrednikiem między kulturami". Autor audycji Thomas Rautenberg przypomniał
                    słowa pisarza, że to ciekawość świata była główną siłą napędową w jego pracy.

                    Czy Kapuściński pasuje do epoki "walki kultur", do świata Samuela Huntingtona,
                    Oriany Fallaci i Ayaana Hirsi Ali? - pyta dziennik "Die Welt". Wydaje się, że
                    pisarz ze swoimi doświadczeniami zebranymi w Trzecim Świecie przemawia do nas z
                    zupełnie innej epoki - pisze warszawski korespondent gazety Gerhard Gnauck. Jego
                    przesłanie brzmi: wyzwaniem XXI wieku będzie spotkanie z "innym" - czytamy.

                    "Tłumaczem świata" określił zmarłego pisarza tygodnik "Der Spiegel".
                    "Przekraczał granice między dziennikarstwem, literaturą i nauką, był kronikarzem
                    Trzeciego Świata i jednym z największych pisarzy w Polsce". Jego teksty traktują
                    o stosunku ludzi do państwa, o przecinaniu się mentalności i polityki. W jego
                    utworach zanikała granica między reportażem a opowiadaniem, "przedstawianie
                    faktów przechodziło płynnie w subiektywne przeżycia". Z tego powodu ciągle
                    dochodziło do konfliktów między nim a oficjalną polityką informacyjną w Polsce -
                    czytamy w internetowym wydaniu tygodnika "Der Spiegel".

                  • Gość: ewa Re: HNSz: Troche o mizogynach IP: *.dsl.club-internet.fr 29.01.07, 15:04
                    Charles Baudlaire byl mizogynem , niezaleznie od tego ze byl swietnym poeta i
                    krytykiem sztuki. W swoim "Dzienniku intymnym" napisal:
                    "Kobieta jest naturalna, co znaczy okropna.
                    Takze jest zwasze wulgarna co znaczy odwrotna niz Dandy"
                    "Zawsze bylem zdziwiony , ze pozwolono kobietom wejscia do kosciola.
                    Jaka konwersacja moga one miec z Bogiem?"
                    "Kobieta nie umie odzielic duszy od ciala. Jest prostacka, tak jak zwierzeta.
                    Pewien satyryk powiadal, ze tak jest poniewaz ma ona tylko cialo."
                    ;-))))))
                    • obrobka_skrawaniem Re: HNSz: Troche o mizogynach 29.01.07, 20:29
                      Ewo, nie wiem czemu ma służyć umieszczanie takich cytatów w tym wątku.
                      • Gość: ewa Re: HNSz: Troche o mizogynach IP: *.dsl.club-internet.fr 29.01.07, 22:42
                        rozsmieszeniu, przeciez to jasne!
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ernst Kummer 29.01.... 29.01.07, 10:23
      Dzis obchodzilby urodziny:

      Ernst Eduard Kummer - matematyk. Urodził się 29 stycznia 1810 r. w Żarach,
      zmarł 14 maja 1893 r. w Berlinie. Studiował w Halle teologię, następnie
      matematykę, był od 1832 r. nauczycielem gimnazjalnym w Legnicy, w 1842 r.
      został profesorem we Wrocławiu, w 1855 w Berlinie, gdzie zarazem wykładał
      w akademii wojskowej. W r. 1863 został sekretarzem stałym akademii nauk.

      W matematyce Kummer pracowal nad "Ostatnim Twierdzeniem Fermata"

      en.wikipedia.org/wiki/Fermat%27s_last_theorem


      dotyczacym rozwiazan rownania x^n+y^n=z^n, pokazujac prawdziwosc
      tego twierdzenia dla wielu n (np. dla "regularnych" liczb pierwszych,
      ktore zawieraja wszystkie liczby pierwsze ponizej 100 za wyjatkiem
      2, 37, 59 i 67.)

      en.wikipedia.org/wiki/Regular_prime


      Ciekawostka: tak jak w Himalajach mamy szczyt K2, tak w matematyce
      istnieje powierzchnia K3. Nazwa pochodzi od trojki matematykow:
      Kummer, Kodaira i Kähler. :-))) Tego typu powierzchnie odgrywaja
      wazna role w "teorii struny", ktora przyszla do matematyki z fizyki.
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 29.01.07, 16:38
        Tak sobie ostatnio wzięłam z półki „Cesarza” R. Kapuścińskiego,(żeby sobie
        przypomnieć, dlaczego lubię tego wielkiego już Nieobecnego), no i jak czytałam
        o Hajle Selassje, przypomniał mi się inny dyktator, też z Afryki, Bokassa.
        Przyszły cesarz Republiki Środkowej Afryki jako francuski żołnierz zobaczył w
        Paryżu obraz Ingresa z Napoleonem ubranym w strój koronacyjny.

        img361.imageshack.us/img361/6642/napoleoninatronieok1806museede.jpg
        Napoleon był piękny, dostojny i kolorowy. Nazywano go „małym kapralem”, Bokassa
        również był małym kapralem. Uznał to za znak i powiedział sobie, że kiedyś
        będzie wielki. W dniu koronacji czarnoskóry dyktator siedział na zrobionym z
        pozłacanego brązu tronie w kształcie orła o rozpiętości skrzydeł 4,5 m, jego
        wyszywany w złote pszczoły (insygnia Bonapartego) i wyszywany licznymi
        brylantami płaszcz koronacyjny miał długość 20 m, a korona – warta 5 milionów
        USD – wysadzana była 5 tys. Diamentów, w tym jeden 138- karatowy w kształcie
        serca. Na wzór Napoleona Bokassa koronował się sam, a następnie włożył insygnia
        władzy na skronie swojej małżonki. Z Paryża przywieziono tony kwiatów, ogni
        sztucznych i szampana. Francuscy krawcy uszyli pięć tysięcy napoleońskich
        kostiumów dla gwardii i służących. Szybko okazało się, że kolonizacja białych
        była rajem w porównaniu z rządami czarnego władcy.
        Najbardziej spektakularny, i makabryczny rozkaz jaki wydał to zamordowanie
        ponad setki licealistów strajkujących w 1979 roku, którzy nie chcieli nosić
        mundurków szkolnych wyprodukowanych w fabryce jego żony. Może nie tyle nie
        chcieli, co nie było ich stać na zakup, ludzie umierali z głodu.
        Jak wszyscy dyktatorzy miał dziwaczne poczucie sprawiedliwości.
        Na przykład,z okazji Dnia Matki kazał wypuścić z więzień wszystkie przebywające
        w nich kobiety, a wszystkich mężczyzn oskarżonych o dokonanie napaści na osoby
        płci żeńskiej – stracić.
        Aresztowany, więziony, skazany na śmierć, wyszedł podczas amnestii w latach 90-
        tych.
        Do końca życia wierzył w swą popularność w narodzie (wierzył też w to, że jest
        trzynastym Apostołem) i twierdził, że jest w stanie wygrać zapowiedziane na rok
        1999 wybory prezydenckie.
        Niesamowite, jaki wpływ ma na ludzi sztuka...
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ernst Kummer 29.01... 30.01.07, 20:20
        onufry_z_daleka napisał:

        > W matematyce Kummer pracowal nad "Ostatnim Twierdzeniem Fermata"
        > dotyczacym rozwiazan rownania x^n+y^n=z^n, pokazujac prawdziwosc
        > tego twierdzenia dla wielu n (np. dla "regularnych" liczb pierwszych,
        > ktore zawieraja wszystkie liczby pierwsze ponizej 100 za wyjatkiem
        > 2, 37, 59 i 67.)

        ===============

        Ostatnie Twierdzenie Fermata udowodnil A. Wiles. (Historia tego dowodu
        jest opisana w pierwszym z zalacznikow poprzedniego postu.) W momencie
        gdy uswiadomil sobie, ze "ma dowod" pracowal w domu. Uszczesliwiony
        zszedl na dol do kuchni i powiedzial do zony:
        - Znalazlem!
        Zona byla pewna, ze chodzi o ... zabawke ich dziecka, ktorej szukali w domu
        od dluzszego czasu :-)



    • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Przyroda i zima I 29.01.07, 20:27
      Za serwisem naukowym PAP:

      Opady śniegu dają szansę na dokładne policzenie stada żubrów w polskiej części
      Puszczy Białowieskiej. Jeżeli nie nadejdzie ocieplenie, za kilka-kilkanaście dni
      odbędzie się doroczne liczenie tych zwierząt – mówi dyrektor Białowieskiego
      Parku Narodowego, Józef Popiel. Według jego szacunków, stado liczy obecnie ok.
      430 sztuk zwierząt, czyli pobity został kolejny rekord liczebności tego stada.

      Białowieskie żubry liczone są przede wszystkim w kilkunastu miejscach ich
      stałego, zimowego dokarmiania; pozostałe - po tropach na śniegu. Dotąd jednak,
      ponieważ nie było mrozu i śniegu, zwierzęta nie chciały gromadzić się w tych
      miejscach i nadal żerowały w puszczy.

      Ponieważ spadł wreszcie śnieg w ciągu tygodnia-dwóch zwierzęta powinny
      zgromadzić się w miejscach dokarmiania. Wtedy, jednego dnia, we wszystkich tych
      miejscach zwierzęta zostaną policzone, natomiast pozostałe, pojedyncze sztuki
      pracownicy parku zlokalizują po tropach. Jak ocenił Popiel, ostatecznych wyników
      należy spodziewać się w połowie lutego.

      Pracownicy parku szacują, że w 2006 roku w polskiej części Puszczy Białowieskiej
      urodziło się ok. 70 żubrząt, ubyło ok. 40 żubrów (to przypadki padnięć z
      przyczyn naturalnych oraz odstrzał selekcyjny). Ponieważ stado jest zbyt duże w
      stosunku do obszaru, na których bytuje, Białowieski Park Narodowy zwrócił się do
      ministra środowiska o zgodę na kolejny odstrzał selekcyjny - czterdziestu sztuk
      starych i chorych. Decyzji ministra jeszcze nie ma. Park szuka też możliwości
      przekazania lub sprzedaży zwierząt do innych hodowli w kraju i za granicą. ROF

      PAP - Nauka w Polsce

      • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Przyroda i zima II 29.01.07, 20:31
        Za serwisem naukowym PAP:

        Dokarmianie ptaków może wyrządzić im więcej szkody niż pożytku. Dlatego lepiej w
        ogóle ich nie karmić, niż robić to źle" – ostrzega Przemysław Wylegała z
        Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra". Podawanie pożywienia dziko
        żyjącym ptakom nie jest, zdaniem przyrodników, aż tak niezbędne, jak by się z
        pozoru wydawało. Łagodny przebieg zimy jest dodatkowym argumentem za tym, żeby
        odstąpić od zwyczaju, który powoduje trwałe zmiany w ekosystemach i stwarza
        zagrożenie dla zwierząt.

        PRZEKARMIONE PTAKI WODNE

        "Niektóre gatunki ptaków chętnie zasiedlają miasta i wsie, ponieważ znajdują tam
        niezwykłą obfitość pokarmu" – tłumaczy Wylegała. Jednak ludzie nie zawsze
        dokarmiają ptaki we właściwy sposób. Bywa, że robią to w ciepłych porach roku,
        podczas wiosennych i jesiennych spacerów. "Poprzez masowe dokarmianie prowadzone
        w niewłaściwym okresie, wiele gatunków ptaków wodnych zatraciło instynkt
        wędrówkowy. Zamiast opuszczać nasze okolice na czas chłodów i słoty, pozostają
        na miejscu" – wyjaśnia ekspert. Tymczasem siarczyste mrozy nie zachęcają do
        spacerów i wówczas ptaki, przyzwyczajone do pomocy człowieka, głodują.
        Wśród ptaków, które zrezygnowały z jesiennych wędrówek na południe, Wylegała
        wymienia łabędzie nieme. Mogło by się wydawać, że taka zmiana w zachowaniu
        zwierząt nie ma żadnych negatywnych następstw. Osoby stowarzyszone w
        "Salamandrze" podkreślają jednak powagę zagrożeń. "Zimą ptaki gromadzą się na
        niezamarzających wodach, zwłaszcza tam, gdzie dokarmiane są przez ludzi. W
        stadach łabędzi, które muszą pomieścić się na niewielkiej powierzchni, dochodzi
        do ciągłych walk. Walczące ptaki tracą znaczne ilości energii" – mówi Wylegała.
        Dodaje, że w tak dużych skupiskach nietrudno o rozprzestrzenianie się chorób
        zakaźnych między ptakami.

        TYLKO ZIMĄ, W NIEWIELKICH ILOŚCIACH, NIGDY Z SOLĄ

        Podawanie pokarmu kaczkom, łyskom, łabędziom i mewom poza zimą jedynie szkodzi
        ptakom. Takie zachowanie powoduje, że tracą one wrodzony lęk przed człowiekiem.
        Eksperci twierdzą, że dokarmianie ptaków wodnych ma sens jedynie wtedy, kiedy
        zbiorniki wodne pokryte są lodem. Należy im wówczas podawać gotowane lub surowe
        warzywa, ziarno, kasze i płatki owsiane. Nie mogą to być warzywa z zup,
        przygotowywanych na potrzeby człowieka, ponieważ sól stosowana w naszej kuchni
        jest dla ptaków zabójcza. Również pieczywo, zwłaszcza rozmoczone i spleśniałe,
        nie jest dla nich właściwym pokarmem. Powoduje ono schorzenia przewodu
        pokarmowego, prowadzące czasami nawet do śmierci.

        ŻOŁĄDEK PTAKA NIE TOLERUJE LUDZKIEJ KUCHNI

        Wylegała zwraca też uwagę na błędy w dożywianiu ptaków miejskich. Mieszkańcy
        dużych aglomeracji wyrzucają ptakom resztki z kuchni – najczęściej lekko
        zepsute. "Pokarm musi być zawsze świeży, nie może być zgniły, spleśniały ani też
        solony" – przypomina ekspert. Zaznacza, że podawanie zwierzętom zepsutych
        resztek prowadzi do ciężkich chorób przewodu pokarmowego. Przyrodnik podkreśla
        też znaczenie doboru miejsca, w którym pozostawiamy karmę. Karmnik dla drobnych
        ptaków – wróbli, sikor czy kowalików, nie może być umieszczony blisko gęstych
        krzewów. Są one bowiem dobrą kryjówką dla kotów, które w miastach często polują
        na ptaki. "Drobne ptaki wróblowate (np. sikory, kowaliki, dzwońce, trznadle,
        wróble) najlepiej karmić mieszanką nasion, np. słonecznika, prosa, pszenicy,
        owsa. Dobrym sposobem jest zatopienie ziaren w niesolonym łoju lub smalcu" -
        mówi Wylegała.

        Wylegała przypomina o utrzymywaniu czystości w karmniku, z którego należy usuwać
        nie zjedzone resztki pokarmu i odchody ptaków. Jeżeli nie mamy ochoty tego
        robić, odstąpmy od zamiaru dokarmiania. Mieszanka starej karmy i odchodów to
        pożywka dla bakterii. Równie szkodliwa jest słonina, która wisi przy karmniku
        lub na gałęzi drzewa dłużej niż dwa tygodnie. Słonina dla sikor i dzięciołów
        musi być świeża i nie może zawierać soli.

        ***

        Dodatkowe informacje na temat właściwego dokarmiania ptaków zawiera portal
        internetowy Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra" –
        www.salamandra.org.pl

        PAP – Nauka w Polsce, Karolina Olszewska
        • onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Przyroda i zima III 29.01.07, 20:41
          Za serwisem naukowym PAP:

          Ogród Botaniczny Polskiej Akademii Nauk w podwarszawskim Powsinie to nie tylko
          wspaniałe kolekcje roślin, ale także ostoja zwierząt. Swoje umiejętności mogą
          sprawdzić tu poszukiwacze zwierzęcych tropów. Na śniegu widać ślady lisów,
          saren, zajęcy, kuropatw i bażantów mieszkających w powsińskim ogrodzie.
          W zimowej szacie pięknie prezentują się drzewa i krzewy. "Szczególnie polecam
          spacer po arboretum, gdzie możemy zobaczyć, które z gatunków należą do roślin
          zimozielonych, a które tracą liście na zimę. O tej porze roku warto zwrócić
          uwagę na bardzo duże zróżnicowanie kory drzew, która w okresie bezlistnym jest
          szczególnie dobrze widoczna" - mówi pracownik ogrodu, Wojciech Dmuchowski.
          Interesująca jest ciemnozielona kora w seledynowe paski, która występuje na
          klonie pensylwańskim, koralowoczerwoną lub purpurową korę derenia białego czy
          intensywnie zieloną korę złotlina japońskiego. Jak mówi, warto też zwrócić uwagę
          na przystosowanie roślin do zimowania. "Cecha ta szczególnie dobrze uwidacznia
          się, gdy obserwujemy pączki. Wiele z nich jest otoczone grubą łuską
          niejednokrotnie pokryte włoskami lub woskiem, inne z kolei schowane są pod korą"
          - tłumaczy.

          "Kiedy zima da się nam we znaki, możemy przenieść się w klimaty trochę
          cieplejsze do szklarni ekspozycyjnej 'Zielony Raj', gdzie w pełni kwitnienia
          znajduje się bogata kolekcja kamelii" - zachęca Dmuchowski. Powsińska kolekcja
          liczy ponad 30 odmian, które różnią się między sobą kolorem, pełnością i budową
          kwiatów. Kwitnienie rozpoczyna bogata kolekcja begonii, chociaż, jak mówi
          Dmuchowski, u wielu gatunków z tej grupy główną dekoracją są liście a te będą
          szczególnie piękne nieco później, kiedy będzie więcej światła. Warto zobaczyć
          także kolekcję kaktusów i sukulentów, a wśród nich wilczomlecze, aloesy, agawy i
          różnego rodzaju kaktusy - od tych płożących się po ziemi aż po wysokie
          kilkumetrowe okazy.

          Ogród Botaniczny PAN jest otwarty dla zwiedzających w soboty i niedziele, od
          godz. 10.00 do 15.00. W okresie ferii szkolnych Ogród będzie czynny we wszystkie
          dni tygodnia od 10.00 do 15.00.

          PAP - Nauka w Polsce

          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Przyroda i zima III 29.01.07, 21:55
            Ze strony www Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie:
            ( www.ogrod-powsin.pl/aktualnosci.html )

            "Wyjątkowo ciepła zima sprawiła, że niektóre z roślin rozpoczęły już kwitnienie
            w naszym ogrodzie. Spacerując po terenie ogrodu, w cieniu drzew ujrzymy
            jasnoróżowe kwiaty wawrzynka wilczełyko, tej zimy możemy oglądać jego urokliwe
            kwiatki od drugiej połowy grudnia. Zaś w arboretum wprawne oko dostrzeże
            kwiatki kaliny wonnej oraz oczaru japońskiego."
    • Gość: scyzoryk Re: Humor w Nauce i Sztuce: humor u Norwida IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 00:45
      C.K. Norwid

      MARIONETKI

      Jak się nie nudzić? gdy oto nad globem
      Milion gwiazd cichych się świeci,
      A każda innym jaśnieje sposobem,
      A wszystko stoi - i leci...


      I ziemia stoi - i wieków otchłanie,
      I wszyscy żywi w tej chwili,
      Z których i jednej kostki nie zostanie,
      Choć będą ludzie, jak byli...


      Jak się nie nudzić na scenie tak małéj,
      Tak niemistrzowsko zrobionéj,
      Gdzie wszystkie wszystkich Ideały grały,
      A teatr życiem płacony -


      Doprawdy, nie wiem, jak tu chwilę dobić,
      Nudy mię biorą najszczersze;
      Co by tu na to, proszę Pani, zrobić,
      Czy pisać prozę, czy wiersze - ?


      Czy nic nie pisać... tylko w słońca blasku
      Siąść czytać romans ciekawy:
      Co pisał Potop na ziarneczkach piasku,
      Pewno dla ludzkiej zabawy (!) -


      Lub jeszcze lepiej - znam dzielniejszy sposób
      Przeciw tej nudzie przeklętéj:
      Zapomnieć ludzi, a bywać u osób
      - Krawat mieć ślicznie zapięty...!


      :)))
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K.Norwid 30.01.07, 11:01
        "Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,
        dwie tylko: poezja i dobroć... i wiecej nic..."

        Cyprian Kamil Norwid
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: C.K.Norwid 30.01.07, 11:43
          Czesław Niemen, (ur. 16 lutego 1939 - zm. 17 stycznia 2004), polski piosenkarz,
          kompozytor, multiinstrumentalista.

          Inspiracją dla Niemena była poezja Cypriana Kamila Norwida i jego filozofia
          życiowa, według której należy poszukiwać jasnych stron rzeczywistości, mimo
          poczucia własnej niedoskonałości.

          Oto fragment rozmowy z Czesławem Niemenem przeprowadzonej przez Krzysztofa
          Masłonia:

          - W poezji Norwida tak wiele jest goryczy, żalu, skargi. Trudno doszukać się w
          niej optymistycznego przesłania dla współczesnego człowieka.
          - Norwid powiedział: "Braterstwo ludom dam, gdy łzy osuszę".

          A to cała rozmowa:
          www.teatry.art.pl/!Rozmowy/cniemen.htm
          • onufry_z_daleka Re:Czy Norwid jest "ciezki" i bez poczucia humoru? 30.01.07, 13:56
            Niezmiennie dziwia mnie opinie, ze poezja Norwida jest ciezkostrawna
            pozbawiona lekkosci i poczucia humoru. Jestem wrecz przeciwnego zdania.
            Czy ktos powiedzial w bardziej przystepny i prosty sposob jaka jest relacja
            miedzy pieknem a praca?

            "Bo piękno na to jest, by zachwycało do pracy
            - praca, by się zmartwychwstało."

            To przeciez jest genialne stwierdzenie.

            ***

            Czy ktos napisal badziej humorystyczny wiersz o historii
            niz ten Norwida (pisownia oryginalna):


            COŚ TY ATENOM ZROBIŁ, SOKRATESIE...


            Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
            Że ci ze złota statuę lud niesie,
            Otruwszy pierwéj...

            Coś ty Italii zrobił, Alighiery,
            Że ci dwa groby2 stawi lud nieszczery,
            Wygnawszy pierwéj...

            Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie,
            Że ci trzy groby we trzech miejscach kopie,
            Okuwszy pierwéj...

            Coś ty uczynił swoim, Camoensie,
            Że po raz drugi grób twój grabarz trzęsie,
            Zgłodziwszy pierwéj...

            Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie,
            Że dwa cię głazy we dwu stronach gniecie,
            Bez miejsca pierwéj....

            Coś ty uczynił światu, Napolionie,
            Że cię w dwa groby zamknięto po zgonie,
            Zamknąwszy pierwéj.....

            Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?...

            . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

            Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
            Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
            Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie,
            Inaczej będą głosić twe zasługi
            I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
            A lać ci będą łzy potęgi drugiej
            Ci, co człowiekiem nie mogli cię widziéć...

            Każdego z takich, jak ty, świat nie może
            Od razu przyjąć na spokojne łoże,
            I nie przyjmował nigdy, jak wiek wiekiem,
            Bo glina w glinę wtapia się bez przerwy,
            Gdy sprzeczne ciała zbija się aż ćwiekiem
            Później... lub pierwéj...


            Przypisy:

            1. Sokratesowi w kilka czasów po śmierci jego Ateńczycy statuę ze złota
            postawili.
            2. Dante grzebany w Rawennie i we Florencji.
            3. Krzysztof Kolumb jest grzebany w Hiszpanii, w St. Domingo i w Hawanie.
            4. 4 lata temu szukano na cmentarzu komunalnym, gdzie był pochowany jednooki
            bez nogi żebrak, żeby Camoensa pochować.
            5. Kościuszko leży w Solurze i w Krakowie.
            6. Napoleona drugi pogrzeb niedawny.

            ***

            Racje - moim skromnym zdaniem - mial Josif Brodzki, ktory twierdzil, ze
            Norwid byl najwiekszym poeta swiata wieku XIX. I chwala Niemenowi, ze
            przyblizyl Polakom jego poezje (o czym napisala 3bezatu). Jego wykonaniu "Bema
            pamieci ..." nalezy sie tez przymiotnik: "genialne".

            A jesli sie ktos ze mna nie zgadza - to niech sobie protestuje ;-)
            • Gość: scyzoryk Re:Czy Norwid jest "ciezki" i bez poczucia humoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 17:21
              C.K. Norwid

              SIŁA ICH

              Fraszka


              Ogromne wojska, bitne generały,
              Policje - tajne, widne i dwu-płciowe -
              Przeciwko komuż tak się pojednały?
              - Przeciwko kilku myślom... co nienowe!


              :)
              • onufry_z_daleka Re: C. K. Norwid: Zagadka 30.01.07, 17:37
                Kto - przed laty - spiewal do slow Norwida:

                ***
                Nad Kapuletich i Montekich domem,
                Spłukane deszczem, poruszone gromem,
                Łagodne oko błękitu
                Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,
                Na wywrócone bramy do ogrodów,
                I gwiazdę zrzuca ze szczytu.

                Cyprysy mówią, że to dla Juliety,
                I dla Romea łza ta znad planety
                Spada i w groby przecieka;
                A ludzie mówią, i mówią uczenie,
                Że to nie łzy są, ale że kamienie,
                I że nikt na nie nie czeka!

                ***

                (Nie chodzi tu o Niemena).
                • 3bezatu Re: C. K. Norwid: Zagadka 30.01.07, 18:28
                  Wanda Warska?
                  • onufry_z_daleka Re: Wanda Warska spiewa Norwida 30.01.07, 18:52
                    3bezatu napisała:

                    > Wanda Warska?

                    ========================

                    Tak, brawo!!!

                    Muzyke skomponowal Andrzej Kurylewicz.


                    Zamiast komentarza, polecamy ksiazke:

                    Cyprian Kamil Norwid

                    "Wiersze, fragmenty, aforyzmy"

                    wydawca: Prószyński i S-ka
                    seria: To Jest Poezja

                    Opis książki:

                    Norwid to poeta paradoksalny, bardzo trudny i całkiem łatwy, prawie piosenkowy.
                    Śpiewali go też nieraz szlachetniejsi artyści estradowi, tacy jak Czesław Niemen
                    lub WANDA WARSKA. Był racjonalistą i naturą namiętną; zaciemniał treść swych
                    utworów, tak że wypada nam dziś cytować je nieraz tylko we fragmentach. Poeta
                    sam poniekąd do tego zachęca, programowo urywając niektóre wiersze lub numerując
                    zwrotki. Był rówieśnikiem Charlesa Baudealaire'a i można by go nawet nazwać
                    "polskim Baudelairem", tyle że bez wymiaru demonicznego, cechującego Francuza.
                    Obu opętała w swoim czasie idea kreowania wielkiej księgi lirycznej, a nie
                    pojedynczych wierszy, i w końcu Baudelaire przeszedł do historii jako autor
                    cyklu "Kwiatów zła", a Norwid - "Vademecum".

                    Życie osobiste naszego wielkiego Emigranta było pasmem klęsk. Umierał w
                    przytułku, zapomniany przez współczesnych. Tym większe jest jego zwycięstwo zza
                    grobu. Liryka Norwida pod wieloma względami przewyższa poezję Mickiewicza;
                    odkrył to dopiero XX wiek, który właśnie mija. Wiek następny z pewnością
                    potwierdzi tę opinię.


                    • eilean_donan Re:Humor w Nauce i Sztuce 30.01.07, 20:32
                      onufry_z_daleka napisał:
                      >
                      >A jesli sie ktos ze mna nie
                      >zgadza - to niech sobie protestuje ;-)
                      >
                      Gdzieżbym się ośmieliła nie zgadzać, mogęż jedynie własną refleksję wyrazić, a
                      o ile pamiętam, Norwida odkrył „Miriam” Przesmycki, który ocalił jego rękopisy,
                      bo Norwid prawie wcale nie publikował, odkrył w tej dziwacznej epoce, co to
                      sztukę dla sztuki propagowano i Norwid do tego hasła pasował jak ulał. Pasował
                      jeszcze do mody na romantyzm, która wówczas powróciła, a on był i
                      wszechstronny, i tajemniczy, i patriota aż do bólu, i nieszczęśliwy, i
                      nieszczęśliwie aż do śmierci zakochany (w Marii Kalergis).
                      Ciekawe, że twórczość żadnego z tych nawiedzonych modernistów nie przetrwała
                      próby czasu, ale twórczość odkrytego przez nich Norwida tak.
                      Ciekawe, że Norwid faktycznie utrudnia, udziwnia, zaciemnia (dzisiaj by się
                      powiedziało – mataczy), ale widocznie rację miał Gombrowicz twierdząc, że
                      wystarczą sprzyjające okoliczności i odpowiednio często powtarzana ta sama
                      opinia, by stała się świętą prawdą.Na samym NwNiSz Norwid ma już o wiele więcej
                      postów niż jakikolwiek inny artysta,tak,że czytający naród, mimo iż poezji i
                      maniery Norwida nie rozumie, nie ośmieli się już zaprotestować.
                      Czyli Norwid wielkim poetą był! A że niektórych Gałkiewiczów nie zachwyca…
                      A drogi Onufry, porównywać Norwida i Mickiewicza to tak jak porównywać maybacha
                      i mercedesa. Oba wozy z firmy Daimler-Chrysler, oba wysokiej klasy, ale tylko
                      mercedes trafił pod strzechy.


                      • onufry_z_daleka Re:Humor w Nauce i Sztuce 30.01.07, 21:03
                        eilean_donan napisała:

                        > A drogi Onufry, porównywać Norwida i Mickiewicza to tak jak porównywać
                        maybacha i mercedesa.

                        ==================

                        Uwazam, szanowna e_d, ze porownanie Norwida do ... Maybacha to najlepszy dowcip
                        jaki zagoscil w tym watku od jego zarania :-)))))

                        Pozostaje z szacunkiem,
                        Onufry (obsmiany jak norka :-) )
    • onufry_z_daleka Re: Tyg. Powszechny o Ryszardzie Kapuscinskim 31.01.07, 00:48
      Dodatek do najnowszego TP poswiecony jest wspomnieniom o Kapuscinskim,
      napisanym przez jego przyjaciol i kolegow pisarzy i reporterow.
      Bardzo ciekawa lektura!

      Oto co pisze o nim Hanna Krall:

      "Ryszard Kapuscinski wie wczesniej od innych.
      Sa tacy ludzie: wczesniej wiedza, co myslec, gdzie byc, co robic, a takze
      - co jeszcze wazniejsze - czego robic nie nalezy.
      Nie mam pojecia, skad im sie to bierze. Z organizmu? Z genow? Z ziemi? Z nieba?
      Niewykluczone, ze Kapuscinskiemu bierze sie to z Pinska.

      (...)"


      ;-)
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Kapuscinski o internecie 31.01.07, 01:59
      To fragment rozmowy R. Kapuscinskiego z licealistami w Bolzano (Wlochy).
      Rzecz dotyczy Internetu ;-)

      Za GW:

      (...)

      Lucia: Napisał Pan, że "rozwój mediów postawił nas przed problem: co jest
      prawdą, a co kłamstwem". Uważa Pan, że możliwy jest dostęp do informacji
      wiarygodnych, czy istnieją alternatywne źródła wiarygodnych informacji i czy
      rozwój Internetu sprawi, że pojawi się nowa przestrzeń informacyjna, wolniejsza
      a i mniej kontrolowana niż inne media?

      O świecie dowiadujecie się głównie z mediów, przede wszystkim z telewizji.
      Musicie pamiętać, że media dają bardzo fałszywy obraz świata. Świat mimo
      wszystkich konfliktów i punktów zapalnych jak te w Iraku, Iranie czy
      Afganistanie jest światem pokoju. W konfliktach zbrojnych bierze udział mniej
      niż jeden procent ludzkości. Mniej niż jeden procent! Tymczasem gdziekolwiek
      jesteśmy, kiedy włączamy telewizor widzimy same czołgi, strzelaninę, barykady.
      To wszystko nie jest jedyna prawda. Mediami rządzi prawo sensacji. Media nie
      szukają prawdy, prawda ich nie interesuje. Szukają reklamy, a osiągają ją
      publikując wiadomości jak najbardziej sensacyjne, często wymyślone. Pamiętajcie
      o tym, że oglądając jakąkolwiek telewizję odbieracie bardzo zafałszowany obraz
      świata.

      Pytanie o Internet, to pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi. Jesteśmy w
      trakcie procesu, który się dokonuje, nie wiemy jak on się potoczy. Narodziny
      Internetu były wielką rewolucją w dziedzinie komunikacji, ale i w dziedzinie
      mentalności. Stworzył on zupełnie inną rzeczywistość, której jeszcze w pełni nie
      potrafimy ocenić. Wiemy tylko, że zwiększył ilość informacji. Stworzył jakby
      odwrotność cenzury. Istotą cenzury był brak informacji, a Internet wprowadził
      nas w świat, w którym jest jej nadmiar. Nasza wyobraźnia kształtowana była przez
      tysiące lat, w których jej brakowało. Wasze pokolenia urodziło się w świecie,
      który jest odwrotnością tej rzeczywistości.

      Wy urodziliście się w świecie nadmiaru informacyjnego.(...) Jan Sebastian Bach
      po to, by poznać kompozycje swojego mistrza wędrował piechotą przez połowę
      Niemiec. Starożytny historyk Herodot po to, by sprawdzić jakąś informację szedł
      piechotą sześć tysięcy kilometrów. Poświęcił więcej niż rok swojego życia by
      sprawdzić jakiś drobiazg. Wy takich problemów nie macie. Natrafiacie na inne -
      co wybrać, co jest ważne, co jest śmieciem? Jeśli wystukacie na klawiaturze
      komputera "Afryka" pojawi się milion informacji. Które są ważne, a które nie?
      Skąd to wiedzieć? Kto to ma nam powiedzieć? Znów jesteście zagubieni. Myśli się
      nad tym, jaki ład w tym wszystkim wprowadzić. Przeciwstawiają się temu jednak
      interesy wielkich firm, które żyją z dostarczania informacji. Tu mamy do
      czynienia z nowym typem konfliktu. Na szczęście bezkrwawego.

      Bolzano, 17 października 2006
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.01.07, 08:49
      Mysl na dzis z serwisu naukowego PAP:


      "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy."

      Albert Einstein
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.01.07, 18:24
        W dniu dzisiejszym serwis naukowy PAP proponuje
        ponadto rozwazenie takiej maksymy:


        "Najpiękniejszym skarbem jest rozum oprawiony w pokorę."

        Apolinary Despinoix
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.01.07, 19:59
          Najmocniej przepraszam, ale mimo wielkich wysiłków, jakoś powyższe maksymy nie
          nasunęły mi nic mądrego. Biometr chyba niekorzystny :-)
          Ale czytałam dziś o bardzo interesującym człowieku i choć nie był to ani
          człowiek nauki przez duże N, ani artysta przez duże A, pozwolę sobie przedstawić
          Bolesława Wieniawę Długoszowskiego, kawalerzystę, pułkownika 1 Pułku
          Szwoleżerów, adiutanta marszałka Piłsudskiego.Poetę, lekarza z wykształcenia,
          poliglotę. Trochę człowieka renesansu i trochę średniowiecznego rycerza.
          Mawiał, że najważniejsze są w jego życiu trzy rzeczy na „k”, jego koń, kochanka
          i koniak.
          Kiedy zameldował się u marszałka po nominacji na dowódcę szwoleżerów, Piłsudski
          rzekł:
          -Bolek, macie mi pilnować szwoleżerów, żeby nie pili!
          Na to Wieniawa:
          -Rozkaz, komendancie! Obiecuję, że nie będą pili więcej ode mnie!

          Kiedy Długoszowski zabalował za bardzo i nie dotarł na czas na pogrzeb króla
          Jugosławii (a był przedstawicielem polskiego rządu) Piłsudski wpadł we
          wściekłość. Już na dworcu na Wieniawę oczekiwał posłaniec z rozkazem
          niezwłocznego stawienia się do raportu. Ku powszechnemu zdziwieniu, generał
          Długoszowski pojawił się ubrany w nieskazitelny smoking. Piłsudski ryknął: - co
          to ma być?
          Na to Wieniawa: - melduję posłusznie, iż wiem, żem ciężko przewinił i
          powinienem dostać po pysku. A ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przybyłem
          jako cywil. Polski generał nie może dostać po mordzie w mundurze!
          Rozbroił Marszałka dokumentnie.
          Uwielbiany przez panie, w związku z tym krążyła taka anegdota: idą ulicą
          marszałek Piłsudski i Wieniawa, a mijająca ich dama pyta swoją znajomą :„Kto to
          jest ten starszy pan, co szedł z Wieniawą?”
          Zaś Antoni Słonimski tak go przedstawiał:
          Dzwoniąc szablą od progu idzie piękny Bolek
          ulubieniec Cezara i bożyszcze Polek.
          Wielki patriota i wielki Polak. Gdy mu proponowano karierę polityczną,
          powiedział: " w wojsku można robić głupstwa, ale nigdy świństwa. W polityce
          czasami trzeba robić świństwa, ale nigdy głupstwa. Zostaję w kawalerii"
          Można to dedykować chyba współczesnym politykom.

          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.01.07, 21:07
            Po śmierci Marszałka, jego adiutant, Długoszowski został oddelegowany jako
            ambasador do Włoch. Plotka głosiła, że chciał się go pozbyć marszałek Rydz –
            Śmigły. Wieniawa – Długoszowski protestował przeciwko machlojkom tzw. elity
            władzy, na przykład w ten sposób, że jeździł po Warszawie w trzech dorożkach: w
            jednej sam, we własnej osobie, w drugiej jego czapka, w trzeciej rękawiczki.
            Kiedy jednak zorganizował marsz prostytutek na Belweder, miarka się przebrała,
            trzeba było coś z nim zrobić. Według anegdoty, prezydent Mościcki zadzwonił do
            Rydza – Śmigłego:
            -Co zrobić, panie marszałku z tym Wieniawą?
            -Co? – do kryminału go !– wrzeszczał Rydz – Śmigły
            - Tak, to dobry pomysł, zamyślił się Mościcki – do Kwirynału…
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wieniawa 31.01.07, 21:51
              Podobno to Bolesław Wieniawa-Długoszowski jest autorem znanej maksymy:

              * Skończyły się żarty, zaczęły się schody.


              Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów, pochodzi powiedzenie:

              * Koni jest dużo, kobiet więcej. Ze wszystkimi się nie uporamy.

              - przypisywane Wieniawie.

              (Drogie Panie: to jest tylko maksyma nic ponad to). :-)))

              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wieniawa 31.01.07, 22:09
                W II Rzeczypospolitej honor pozostawał niezmiennie w cenie najwyższej w
                konsekwencji tegoż odbywało się około pięciuset pojedynków rocznie, głównie za
                obrazę honoru. Jak pisze w swojej książce "Życie Codzienne Oficerów II RP"
                Franciszek Kusiak - Na rozstrzyganie waśni pomiędzy oficerami w drodze
                pojedynków składało się wiele przyczyn. Najistotniejsza był oczywiście
                obowiązek bezwzględnej ochrony honoru osobistego. A w wojsku II RP pojęciu temu
                (tj,Honoru) nadawano szczególna wagę, w armii przeważało przekonania iż "honor
                oficera" jest najwyższa kategorią tego pojęcia. Druga nakaz zmazania zniewagi.
                Gdyby oficer zastosował się do rozkazu naczelnego Wodza nr 66 z 1918 r ( wraz z
                późniejszymi uzupełnieniami) zakazującego pojedynków, to sąd koleżeński usunąłby
                go z armii za brak reakcji na naruszenie honoru.

                Wieniawa-Długoszowski zasłynal jako etatowy pojedynkowicz. Jak pisze Jerzy
                Rawicz, Wieniawa nie tylko sam bił się wielokrotnie, ale pełnił wszelkie możliwe
                funkcje przy pojedynkach innych, dziesiątki razy sekundował prowadził walki, a
                już stale udostępniał pojedynkowiczom ulubione miejsce spotkań stołecznych
                ujeżdżalnię 1 Pułku Szwoleżerów? Wiedziała o tym dobrze cała Warszawa.
                I co? I nic. Wieniawie wszystko zawsze uchodziło płazem. I pojedynki i
                wjeżdżanie konno do modnej restauracji i liczne miłostki i głośne pijaństwa.
                Miał zresztą jako sekundant długoletnia wprawę, pełnił ta zaszczytną funkcje nie
                tylko w kraju ale i w czasie pobytu za granica , i tak 18 kwietnia, 1914 był
                jednym z sekundantów w zdarzających się rzadko we Francji pojedynkach na szable.
                Właśnie tej broni użyli do walki dwaj członkowie kolonii polskiej pp. W.
                Borkowski artysta-malarz i L. Chwistek doktor filozofii, Powody pojedynku były
                charakteru prywatnego. Świadkami p. Borkowskiego byli pp. Porankiewicz i
                Kamiński, p. Chwistka - pp. B. Długoszewski i Dubois. Wybrano pałasz włoski o
                lekkiej klindze. Pchnięcia były zabronione. Zamierzono poprzestać na jednym
                starciu, ale prof. Jerzy Dubois, kierujący walką, zażądał, aby zastosowano się
                do zwyczajów, stosowanych we Francji. Ustalono starcia dwuminutowe z
                zastrzeżeniem, ażeby pierwsze trwało tylko minutę. Przeciwnicy walczyli z
                obandażowanymi szyjami na terenie pojedynkowym w okolicach Grande-Roue. Starcia
                były pełne temperamentu i techniki dowodzącej, że walczący są dobrymi graczami.
                Ostatecznie p. Chwistek ugodził swego przeciwnika w skroń i ucho, które prawie
                obciął. Przeciwnicy podali sobie ręce.

                Kolejnym pojedynkiem w którym Wieniawa pełnił role sekundanta był pojedynek
                sławnego poety i felietonisty Antoniego Słonimskiego.

                ***

                (Warto wspomniec ze Leon Chwistek byl takze wybitnym matematykiem).

                :-)))
                • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wieniawa 31.01.07, 22:25
                  To powiedzenie Wieniawy o schodach było przejęte od generała Lasalle'a.
                  Antoine Charles Louis de Lasalle , hrabia, napoleoński generał dywizji, oficer
                  Legii Honorowej, w wojsku od 11 roku życia.
                  W jednej bitwie stracił dwa konie i siedem szabel. Niesłychanie odważny, rzucał
                  się w wir walki często ratując życie innym (Louisa d’Avout’a, Joachima Murata).
                  Najlepszy napoleoński dowódca, nawet Anglicy mawiali o nim z szacunkiem: he had
                  a power of feeling the pulse of the battle.
                  Długoszowski tłumaczył zdaje się książkę o tym napoleonskim generale, był nim
                  zafascynowany, zresztą był tak samo rozmiłowany w walce i miał równie ułańską
                  fantazję. To właśnie Lasalle powiedział "Koniec żartów, panowie, zaczynają się
                  schody" - kiedy wjeżdżał konno na bal, na piętro pałacu Cezarinich w Perugii.
                  Wieniawa zwykł to cytować, gdy lekko zawiany opuszczał lokal.
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.01.07, 23:46
      Kto w roku 1919 zostal nazwany „Wernyhorą z Rajbrotu” i dlaczego?
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.02.07, 08:01
        No właśnie Wieniawę Długoszowskiego tak nazwano, bo podobno przepowiedział, że
        Piłsudski kiedyś zostanie wodzem niepodległej Polski.
        Marszałka i jego adiutanta łączyła niezwykła więź,przyjaźń, szacunek, łączyło
        ich zamiłowanie do walki i niekłamany patriotyzm.
        Jak przewidział Wieniawa,Piłsudski został wodzem. Zaś po śmierci Marszałka,
        jego prochy przewożono z Warszawy na Wawel, a na czele konduktu jechał
        adiutant Bolek Długoszowski z onbażoną szablą. Poeta, Jan Lechoń napisał
        wtedy : "w jego oczach, [Wieniawy] każdy mógł dostrzec ową tragedię grecką,
        która się kryła dla naszego narodu w tej śmierci".
        To też przewidział...
    • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.02.07, 08:24
      Wieniawa spotkał Piłsudskiego, gdy ten wygłaszał prelekcje w oddziałach Związku
      Strzeleckiego. Wysłuchał płomiennej mowy Piłsudskiego i zdecydował: "Czuję się
      żołnierzem, znalazłem Wodza".

      rajbrot.ovh.org/pliki/wieniawa.jpg
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.02.07, 09:10
        Tak. Oto dokladniej co sie wydarzylo:

        WERNYHORA Z RAJBROTU.

        W grudniu 1914 roku do Rajbrotu po wyczerpującej i krwawej bitwie pod
        Łowczówkiem przyjechali Beliniacy – kawaleria I pułku Legionów. Jak pisze w
        swoich wspomnieniach jeden z najsłynniejszych współpracowników Józefa
        Piłsudskiego – Bolesław Wieniawa - Długoszowski:

        „Nam, kawalerzystom, przypadł w udziale rozkoszny postój w Rajbrocie, w uroczej
        podgórskiej wsi, głośnej w okolicy fabryką śliwowicy i urodą jej dziewcząt.
        Zaraz po przybyciu na kwatery zabraliśmy się do przygotowań, by zepsute święta
        Bożego Narodzenia powetować sobie z nadsypką godnym pożegnaniem starego i
        przywitaniem Nowego Roku. Ubiegając inne oddziały, Belina pospieszył się z
        zaproszeniem Komendanta Piłsudskiego wraz ze sztabem do nas , ułanów na wieczór
        sylwestrowy. Nie odmówił nam tego honoru Komendant”.

        Wieczór sylwestrowy spędzono w budynku szkolnym – i tutaj oddając głos Wieniawie:

        „zacząłem moją mowę od tłumaczenia, dlaczego to twórcę Legionów, wskrzesiciela
        wojska polskiego nazywamy obywatelem Komendantem, nazwą tą podkreślając
        niezmiernie rzadkie w jednym człowieku połączenie cnót, zalet i wartości wodza z
        jednej, obywatela zaś z drugiej strony. Wspomniałem później, jak to w historii
        naszych walk o niepodległość, przed stu laty z górą, mieliśmy już męża
        jednoczącego w sobie te cnoty. Był nim Tadeusz Kościuszko, ongiś również jak
        nasz Komendant przez najciemniejsze elementy ówczesnej Polski namiętnie
        zwalczany, którego żywa część narodu i wojska pod jego rozkazami walczące
        nazwały swoim Naczelnikiem. W imieniu tedy Kawalerii życzyłem Komendantowi, by
        Nowy Rok, przynosząc spełnienie naszych nadziei, cały naród pod jego, jako
        Naczelnika, rozkazami zespolił i dał naszej ojczyźnie nad wszystkimi wrogami
        ostateczne zwycięstwo.

        Ten mój toast sprawił, że znacznie później, bo w 1919 roku, kiedy Komendant
        został Naczelnikiem Państwa, dawni moi koledzy z I pułku ułanów legionowych oraz
        nowi z Adiutantury generalnej nazwali mnie „Wernyhorą z Rajbrotu”.

        :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.02.07, 10:34
      Dzis jest rocznica smierci wielkiego matematyka wegierskiego
      Alfréda Rényi (1921-1970).

      Szeroko znane (wsrod matematykow) jest jego powiedzenie:

      "Gdy czuje sie nieszczesliwy, zaczynam zajmowac sie matematyka by byc
      szczesliwy. Gdy jestem szczesliwy, zajmuje sie matematyka by pozostac
      szczesliwym."

      :-)

      ======

      "If I feel unhappy, I do mathematics to become happy. If I am happy, I do
      mathematics to keep happy."

      Quoted in P Turán, "The Work of Alfréd Rényi", Matematikai Lapok 21 (1970) 199 -
      210.

      ======
Inne wątki na temat:
Pełna wersja