onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ciekawy film 01.02.07, 14:04 wchodzi jutro na ekrany kin. To film "Wielka cisza" Philipa Groeninga. Opowiada o zyciu w klasztorze kartuzow w Alpach. To w takich miejscach wiele wiekow temu rodzila sie Nauka (a takze i Sztuka) europejska. Zycie kartuzow oparte jest na zaostrzonej regule benedyktynskiej, nakazujacej odosobnienie, stale milczenie, powstrzymywanie sie od posilkow miesnych, prywatna modlitwe, medytacje i studium oraz prace. Tych ascetow cechuje tez ... duze poczucie humoru - zobaczycie tam nie osobnikow posepnych, ale istoty radosne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ciekawy film 01.02.07, 23:00 Wlasnie w GW znalazlem szerszy opis tego filmu: *** "Pan Bóg mówi cicho" Tadeusz Sobolewski 2007-02-01, 20:54 Od dziś w kinach europejski dokument roku "Wielka cisza". Reżyser Philip Groening spędził z kamerą trzy miesiące w najstarszym klasztorze Kartuzów Po obejrzeniu - nie pierwszy raz - dokumentu "Wielka cisza" o klasztorze Kartuzów we francuskich Alpach, znalazłem stronę internetową zakonu. Zaczyna się tak: "Przyjacielu, kimkolwiek jesteś i jakikolwiek przypadek zaprowadził cię tutaj - witaj. Nie znajdziesz tu nic lub bardzo mało z tego, co dzisiaj ceni świat...". Podobnie należałoby powitać widza "Wielkiej ciszy", który na blisko trzy godziny zyskuje przywilej spojrzenia na świat z innej perspektywy. To nie jest reportaż z klasztoru - to film kontemplacyjny, który można porównać do głośnego przed laty "Koyaanisqatsi". Ale z zasadniczą różnicą: tamten film był rozpędzonym potokiem obrazów, biegnących donikąd, a ten powraca refrenowo do punktu wyjścia. "Koyaanisqatsi" mówił o marności, o przemijaniu, o końcu zachodniej cywilizacji. "Wielka cisza" mówi o czymś, co trwa pomimo przemijania. W internecie na pytanie, co to jest La Chartreuse (Kartuzja), padają trzy odpowiedzi: masyw w Alpach francuskich, między Grenoble i Chambery; klasztor pustelniczy założony w roku 1084 przez św. Brunona oraz nazwa likieru produkowanego przez mnichów i zapewniającego im materialną samowystarczalność. Czytam dalej o regule zakonnej. Ich życie określane jest jako "komunia samotników poświęconych Bogu". Muszą być zaprawieni zarówno w samotności, jak we wspólnocie. Oddzieleni od świata, są z nim w pewien sposób zjednoczeni - wstawiają się za świat, modlą się o jego dobro. Przebywają w osobnych celach, ale trzy razy na dobę spotykają się w kaplicy na wspólnej modlitwie. Raz w tygodniu - na wspólnych posiłkach i spacerach. Cel: odnajdywanie Boga w ciszy i samotności, w sobie samym. Rozmawianie z Bogiem jak z wewnętrznym przyjacielem. Czy taką rozmowę da się sfilmować? Wydaje się, że tak. Powstał film, który koi duszę i zapada w serce, o ile tylko poddamy się jego "regule". Dzień bez początku i końca Reguła zakonna mówi o odcięciu od kontaktów z mediami. Piętnaście lat musiał czekać niemiecki dokumentalista, aż kartuzi z Grande Chartreuse dali mu pozwolenie na sfilmowanie swego życia. Warunkiem było, że reżyser przyjedzie sam i na kilka miesięcy podda się klasztornemu rytmowi. Jak to się dzieje, że obrazy ludzi i sprzętów, drewniane cele mnichów z buzującym pośrodku żelaznym piecykiem, plamy słońca na podłodze, gliniany dzbanek na stole, łodygi selera na zupę - tworzą całość tak przykuwającą, pełną napięcia mimo pozornego bezruchu? Ten film jest obrazem życia potocznego, tyle że oglądanego w szczególny sposób, na dwóch planach. Daleki plan - panorama gór otaczających klasztor - zmienia się w przyspieszonym tempie, mkną obłoki, przesuwa się tarcza nieba z gwiazdami. A w bliskim planie - miska, dzbanek, szklanka - trwają w bezczasie. "Dzień upływa, jakby nie miał początku ani końca". Film o ciszy jest wypełniony dźwiękami: biciem dzwonów, stukotem sandałów, rąbaniem drewna. Słychać, jak buzuje ogień, nawet - jak pada śnieg. Oglądając "Wielką ciszę", przypominam sobie opis pustelniczego życia z książki innego eremity, trapisty Thomasa Mertona: "To nie pustelnia - to dom. Co noszę? - spodnie. Co robię? - żyję. Jak się modlę? - oddycham. Tu, w górze, w lesie, widuje się Nowy Testament: wiatr wstępuje między drzewa i wdychasz go". Przyglądamy się elementarnym czynnościom ludzkim. Elementarne są prace brata kucharza oraz tego, który pasie krowy i piele ogród, jak i ojca zakonnego, który w tym czasie modli się w celi. Kamera Groeninga też chyba musiała się modlić, bo zupełnie nie czuje się jej obecności. Jak w niezapomnianej scenie, gdy mnich pogrążony w modlitwie kończy ją, podnosi się z klęcznika i nagle posyła uśmiech do kamery, demaskując w ten sposób obecność operatora i widza. Byliśmy w tym samym pokoju podczas jego samotnej modlitwy, ale ta obecność nie miała żadnego znaczenia - tak, jakby nas wcale nie było. W tej scenie, ale i w całym filmie mamy do czynienia z absolutną przezroczystością filmowego medium, które nic nie narzuca, tylko otwiera na coś bardzo prostego. Żadnej demaskacji, żadnego emocjonalnego szantażu, żadnej ideologii. Czarny kartuz "Wielka cisza" zaczyna się i kończy cytatem z biblijnej Księgi Królewskiej. Prorok Eliasz skarży się Panu Bogu, że lud porzucił przymierze, zburzył ołtarze, pomordował proroków. Na to zrywa się wiatr - ale "Pan nie był w wietrze". Przychodzi trzęsienie ziemi - "ale Pan nie był w trzęsieniu". Potem ogień - "ale Pan nie był w ogniu". Bóg odzywa się "głosem cichym i wolnym". W innym staropolskim tłumaczeniu czytam, że głos Boga był "szumem wiaterku cichego". Jeżeli ten film kryje jakąś tezę, to kryje się ona właśnie w tym cytacie oraz w końcowych słowach ślepego mnicha - jedynego, który udziela wywiadu. Nie boi się śmierci. Mówi o Bogu, który jest "nieskończenie dobry" oraz o świecie, który "zatracił odczucie Boga". Nie przypadkiem tuż potem pojawia się czarna twarz młodego Afrykanina, którego poznaliśmy na początku i który kończy w klasztorze okres próby. Czarny kartuz zostaje na modlitwę w kaplicy rozświetlonej jedynie czerwonym ognikiem lampki. Trudno w tym momencie nie uświadomić sobie, że ten alpejski klasztor jest enklawą wiary, która kiedyś stworzyła Europę i która w zachodniej cywilizacji w skali masowej została zatracona. Ale wciąż trwa i jest czymś najcenniejszym, co Europa może dać innym, obok filozofii. Bóg mówi dziś do nas, jak do Eliasza, pomstującego na pogan - cichym głosem. Tak czytam przesłanie Groeninga. Jedną ze wspaniałości kina jest to, że pozwala każdemu widzowi spojrzeć na świat w sposób religijny. Za darmo, bez namaszczenia i bez zobowiązań. Aby pojąć ten film, nie muszę nic wiedzieć o kartuzach, nie muszę też być przepojony głęboką wiarą - wystarczy, że pójdę za obrazami. Pozwolą mi one zobaczyć świat od innej strony, z tą samą intensywnością, z jaką niegdyś oglądałem drzewa i trawy w filmach Tarkowskiego, zwykłą ulicę w finale "Zaćmienia" Antonioniego, poranek w "Tokijskiej opowieści" Ozu, tajgę w "Dersu Uzała" i padający śnieg w "Piętnie śmierci" Kurosawy, morze w zakończeniu "La strady" i "Słodkiego życia" Felliniego. Na czym polega niezwykłość takiego spojrzenia? Patrzymy na świat uwolnieni od samych siebie, a każda rzecz, cała rzeczywistość staje się znakiem, symbolem, wskazującym na coś poza sobą. *** Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ciekawy film -zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 01.02.07, 23:02 Kto skomponowal muzyke do dokumentarnego filmu Philipa Gröeninga "Wielka cisza"? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ciekawy film -zagadka 01.02.07, 23:22 Z tego co wiem to: Michael Busch i Philip Gröning, ale nie jestem na 100% pewien kto mial jaki wklad. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ciekawy film -zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 01.02.07, 23:58 Brawo! Ciekawostka jest, ze tworca tego filmu jest w 100% Philip Groening. Byl rezyserem , scenarzysta, kameramanem i tworca muzyki.Film otrzymal nagrode najlepszego europejskiego filmu dokumentalnego 2006. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ciekawy film foto IP: *.dsl.club-internet.fr 02.02.07, 09:15 www.figaroscope.fr/photos/19403_cinema_02.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o radosci :-))) 01.02.07, 17:35 Paulo Coelho: Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami. Erich Maria Remarque: Tylko starożytni Grecy mieli bóstwa pijaństwa i radości. Dionizosa i Bachusa. My mamy za to Freuda, kompleks niższości i psychoanalizę. Boimy się wielkich słów w miłości, a lubimy je w polityce. Smutne pokolenie. Mark Twain: Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo się przestają bawić. Sokrates: Bardziej się ciesz z wyświadczonych drugim, niż z otrzymanych dobrodziejstw, bo za pierwsze masz chwałę, a drugie wkładają na ciebie ciężar wdzięczności. Winston Churchill: Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym nic nie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o radosci :-))) 01.02.07, 17:45 Fryderyk Nietzsche: Matką rozpusty nie jest radość, lecz brak radości. Owidiusz: Radość często bywa początkiem naszego bólu. Baruch Spinoza: Im więcej posiadamy radości, tym doskonalsi jesteśmy. Karl Barth: Radość przeżywa się tylko wtedy, gdy sprawia się ją innym. Ernest Hemingway: Jak się nad tym zastanowić, to właściwie wszyscy najlepsi są weseli. Znacznie lepiej jest być wesołym, a poza tym to o czymś świadczy. To jest coś w rodzaju osiągnięcia nieśmiertelności za życia. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o radosci :-))) 01.02.07, 17:50 Mark Twain: Smutek jest samowystarczalny: by odczuć jednak pełną wartość radości, musisz mieć kogoś, by się nią podzielić. Georg Christoph Lichtenberg Wiadomo, że w całym kraju od przeszło pięciuset lat nikt z radości nie umarł. Johann Wolfgang Goethe: Kiedy ludzie stają się naprawdę źli, jedynym uczuciem, jakie im pozostaje, jest radość z cudzej krzywdy. Arthur Schopenhauer: Wesołość to jedyna rzecz, która w gotówce daje szczęście, wszystko inne to tylko weksel na szczęście. Horacy: Dobrze jest nie zdradzać uczuć radości wyrazem twarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o radosci :-))) 01.02.07, 18:03 Antoine de Saint-Exupéry: Naprawdę istnieje tylko jedna radość: obcowania z ludźmi. Anthony de Mello: Gdy ludzie są radośni, zawsze są wtedy dobrzy, ale jeśli są dobrzy, rzadko się radują. Demokryt z Abdery: Spośród rzeczy przyjemnych, te radują najbardziej, które się zdarzają najrzadziej. Selma Lagerlof: Męstwo i radość to obowiązki życia. Johann Wolfgang Goethe: Radość jest matką wszystkich cnót. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o radosci :-))) 01.02.07, 18:44 Seneka Młodszy: Prawdziwa radość jest rzeczą poważną. William Blake: Nadmiar smutku się śmieje. Nadmiar radości płacze. Pindar: Radości i smutki ludzkie mijają jak fale morza. Albert Einstein: Najpiękniejsze co jest na świecie, to pogodne oblicze. i na koniec: Lew Tołstoj: Jeśli człowiek pragnie radości, nie może się gniewać. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Niebo w lutym 01.02.07, 21:06 Za PAP: Największą atrakcją lutego będzie niewątpliwie Saturn, który świeci jasno ze względu na swoją opozycję oraz koniunkcje Księżyca z Saturnem i z Wenus - uważa dr Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie. W lutym zaczynamy już wyraźnie odczuwać wydłużenie dnia. W Warszawie dnia 1 lutego Słońce wschodzi o godzinie 7:17, a zachodzi o 16:23. Natomiast 28 lutego wschód możemy obserwować o 6:25, a zachód o 17:13. W lutym nasza dzienna gwiazda wstępuje w znak Ryb. Kolejność faz Księżyca jest w lutym następująca: pełnia - 2 II o godz. 6:45, ostatnia kwadra - 10 II o godz. 10:51, nów - 17 II o godz. 17:14 i pierwsza kwadra - 24 II o godz. 8:56. Najbliżej Ziemi Srebrny Glob znajdzie się 19 lutego o godzinie 10:37, a najdalej 7 lutego o godzinie 13:38. 2 lutego o godzinie 19 naszego czasu dojdzie do złączenia będącego w pełni Księżyca z Saturnem. Oba ciała będzie dzielił dystans tylko 0.3 stopnia. Zjawisko będzie widoczne 20 stopni nad wschodnim horyzontem. Kolejne zjawisko związane z Księżycem, to zakrycie przez jego tarczę gromady otwartej Plejady. Dojdzie do niego w okolicach północy w nocy z 23 na 24 lutego. Do pięknej koniunkcji dojdzie także 19 lutego o godzinie 18 naszego czasu. Wtedy młody Księżyc, będący tylko dwa dni po nowiu, złączy się z jasną Wenus. Oba ciała będą wtedy trochę ponad 10 stopni nad zachodnim horyzontem i dzielić je będzie odległość kątowa dwóch stopni. Pierwsza połowa miesiąca to czas, w którym mamy szansę dojrzeć Merkurego, czyli dokonać tego, czego nie udało się, jak niesie plotka, nawet Mikołajowi Kopernikowi. Na obserwacje najlepiej wyjść wczesnym wieczorem i wypatrywać dość jasnej planety około godziny po zachodzie Słońca mniej więcej 10 stopni nad południowo-zachodnim horyzontem. Blisko Merkurego (nieco powyżej niego) świeci znacznie od niego jaśniejsza Wenus. W ciągu miesiąca warunki do jej obserwacji wyraźnie się poprawiają, więc z jej odnalezieniem nie powinno być problemów. Pod koniec miesiąca, nad ranem, możemy pokusić się o odnalezienie Marsa. Będąc jednak kilkukrotnie słabszym od najjaśniejszych gwiazd na niebie, nie jest on wdzięcznym obiektem do obserwacji i praktycznie ginie w łunie wschodzącego Słońca. Także nad ranem możemy "zapolować" na Jowisza. Z nim sprawa jest znacznie prostsza, bo planeta jest jasna i godzinę przed wschodem Słońca świeci już na wysokości ponad 15 stopni nad wschodnim horyzontem. Saturn jest w opozycji (dokładnie przypada ona 10 lutego o godzinie 19 naszego czasu), więc możemy podziwiać go przez całą noc. Widać go jako jasny obiekt w konstelacji Lwa. Średniej klasy teleskop amatorski pozwoli nam na podziwianie jego pierścieni, szczegółów powierzchni i najjaśniejszych księżyców. Uran i Neptun znajdują się na niebie za blisko Słońca, by ich obserwacje były udane. W lutym nie ma żadnego dużego roju meteorów. Przez cały miesiąc, swoją aktywnością kilku meteorów na godzinę popisuje się jednak duży kompleks Virginidów, którego meteory będziemy mogli zaobserwować do 15 kwietnia. W połowie lutego zaś, pojawiają się pierwsze meteory ze słabego roju Delta Leonidów. PAP - Nauka w Polsce :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ferrari 02.02.07, 10:33 Dzis obchodzilby urodziny Ferrari. Ale nie chodzi tu - szanowna e_d - o zalozyciela slynnej stajni bolidow wyscigowych :-) Lodovico Ferrari (2 lutego 1522 – 5 października 1565) – matematyk włoski. Podał ogólną metodę rozwiązywania równania czwartego stopnia, które opublikował Cardano. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ferrari 02.02.07, 12:51 W wieku czternaście lat młody Ferrari przyjechał do pana Cardana aby u niego służyć. Po odkryciu przez Cardana, że młody chłopak umie pisać i czytać awansował go na swego sekretarza. Jednak wkrótce Cardan odkrył , że jego sekretarz jest wyjątkowo utalentowanym młodym człowiekiem i zdecydował się nauczyć go matematyki. Ferrari odwdzięczył się swemu nauczycielowi, pomagając mu napisać jego rękopisy i, kiedy Cardan zrzekł się swego stanowiska w Piatti Foundation w Mediolanie, by zrobić miejsce swemu uczniowi w 1540 roku. Ferrari z łatwością pokonał swoich przeciwników. W wieku osiemnastu lat Ferrari stał się wykładowcą w Piatti Foundation. Cardan i Ferrari zrobili duże postępy w dziedzinie matematyki, lecz uczeni a w szczególności Tartaglia podchodzili do nich sceptycznie. Ferrrari odkrył rozwiązania równań czwartego stopnia w 1540 roku z całkiem dobrymi dowodami. Rozwiązania polegały na rozwiązaniu równań trzeciego stopnia. Ferrari nie mógł opublikować swego odkrycia ponieważ odkrywca równań trzeciego stopnia Trataglia nie zgodził się na to. Lodvico stracił już nadzieję na opublikowanie swego dzieła. Gdy wyjechał z Cardanem do swego kolegi matematyka w Bologna. Cardan i Ferrari zaskoczyli della Nava tym, że potrafili rozwiązac nurtujący go problem, czyli równanie czwartego stopnia. Della Nova pokazał im dokumenty del Ferro świadczące o tym, że Tartaglie nie był pierwszym, który odkrył równania trzeciego stopnia. Ferrari przekonany, że Tartaglia nie był pierwszym odkrywcą równań trzeciego stopnia złamał przysięgę i w 1545 roku w Aris Magna Cardan opublikował zarówno rozwiązania trzeciego stopnia i czwartego. Tartaglia był wściekły kiedy dowiedział się o złamaniu przysięgi młodego Ferrari. Młody Ferrari napisał do Tartaglia, rugając go bez pardonu i wyzywając do publicznej debaty. Tartaglia był nadzwyczaj niechętny, by sprzeczać się z Ferrari, który był dla niego nadal stosunkowo nieznanym uczonym i zwycięstwo nad nim nie da mu odpowiednich zysków. Ferrari dostaje odpowiedź Tartaglia, w której próbuje zmienić swego rywala na Cardana lecz to się nie udaje. Tartaglia i Ferrari pisali do siebie bezowocne wezwania do pojedynku. Sprawa wydawała się nie do rozstrzygnięcia kiedy nagle w 1548, Tartaglia dostał wspaniałą ofertę wykładania w swym rodzinnym mieście Brescia. Aby oddać się swojej pracy Tartaglia został poproszony o wyjazd do Mediolanu, aby rozstrzygnąć spór z Ferrarim. Na 10 sierpnia 1548 został wyznaczony termin konfrontacji(, która miała mieć formę listów otwartych), odbyła się w kościelnym ogrodzie Frati Zoccolanti w Mediolanie. Zebrały się tłumy uczonych z gubernatorem Mediolanu Ferrante di Gonzaga, który był głównym sędziam. Pomimo braku doświadczenia Ferrari był przekonany o swoim sukcesie dlatego zebrał wokół siebie przyjaciół i zwolenników. Natomiast Tartaglia był doświadczonym mówcą i w tym widział swoją szansę. Pierwszego dnia rzeczy nie układały się po mysli Tartaglii gdyż jego przeciwnik bardziej zrozumiał równania trzeciego i czwartego stopnia dlatego Ferrari otrzymał więcej pozytywnych opinii. Z tego powodu Tartaglia nie chcąc zepsuć swego imienia wyjechał w nocy i w ten sposób spór został nie rozstrzygnięty, a zwycięstwo przeszło na Ferrariego. W ten sposób Ferrari został uznany w świecie nauk. To zwycięstwo przyczyniło się do tego, że Ferrari został zalany ofertami pracy nawet od samego cesarza, który zaproponował mu opiekę nad swym synem. Ferrari osiągnął dobrą pozycję materialną i przyjął stanowisko urzędnika podatkowego. Po zrzeczeniu się tego stanowiska wyjechał do swego rodzinnego miasta Bologne gdzie został mianowany na profesora matematyki w 1565. Uznaje się, że został otruty arszenikiem podawanym przez jego siostrę. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ferrari 02.02.07, 18:00 Drogi Onufry, a może „ pana Ferrari” to przodek tych słynnych Ferrari? Ferrari 250 GTO model sportowy, ok. 30 wyprodukowanych egzemplarzy ( w latach 60-tych) ponad 300KM, prędkość max. 280 km/h, dzisiejsza cena – 10 mln euro. Dzieło sztuki, może nie?! www.diseno-art.com/images/ferrari_250_GTO.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ferrari 02.02.07, 20:50 Droga e_d, Pani mnie ciagle zaskakuje :-) Ale ma Pani racje: samochod moze tez byc dzielem sztuki. A samochody firmy Ferrari to arcydziela sztuki. Podajemy za Wikipedia: *** Ferrari - włoska marka samochodów wyścigowych i prestiżowych sportowych. Firma założona w 1946 roku przez Enzo Ferrari obecnie należy do koncernu Fiata. Siedzibą firmy jest miejscowość Maranello we Włoszech. Zdaniem purystów marki, prawdziwe Ferrari powinno być pomalowane na czerwono - wzięło się to ze zwyczaju właściciela, który malował swoje samochody wyścigowe na tzw. rosso scuderia (zwyczaj praktykowany zresztą do dziś). Oficjalnym kolorem jest jednak kanarkowy żółty - giallo modena, taki jak ten w tle znaczka Ferrari drogowych, przejęty przez założyciela z herbu miasta, w którym się urodził - Modeny. Ferrari od 1929 roku prowadził stajnię wyścigową o nazwie Scuderia Ferrari i osiągał znaczne sukcesy w wyścigach samochodowych. 1947 - model Ferrari 125 C Sport z silnikiem 1,5 litra V12 (12 cylindrów). Wozy cywilne Ferrari, produkowane od 1947 roku, znane ze swego wyszukanego stylingu z domu Pininfarina, były i są symbolem luksusu. Ferrari korzystał również z designu innych projektantów, a mianowicie byli to Scaglietti, Bertone i Vignale. Stosunkowo niewielkie silniki 8- i 12-cylindrowe w układzie V, odznaczające się wysokimi osiągami oraz specyficznym brzmieniem, dobre osiągi i piękny wygląd czynią wozy Ferrari obiektem pożądania młodych ludzi. Logo firmy pochodzi z emblematu, jaki miał na swoim samolocie pilot myśliwski z I wojny światowej, Francesco Baracca. Enzo Ferrari, będący pod wrażeniem jego umiejętności, użył tego samego symbolu - czarnego rumaka, stojącego na dwóch tylnych nogach. Najdroższe modele firmy: * 250 GTO - 1962-1964 - silnik: V12, 3.0 l, ok. 230 km/h, ok. 6,2 sek. do 100 km/h; wyprodukowano 39 egzemplarzy * 288 GTO - 1984-1986 - silnik: turbodoładowany V8, 2.8 l, 400KM, 306 km/h, ok. 5,0 sek. do 100 km/h; wyprodukowano 272 egzemplarzy * F40 - 1987-1992 - silnik: turbodoładowany V8, 2.9 l, 478KM, 324 km/h, 3,8 sek. do 100 km/h; wyprodukowano 1315 egzemplarzy * F50 - 1995-1997 - silnik: V12, 4.7 l, 520KM, 325 km/h, 3,7 sek. do 100 km/h; wyprodukowano 400 egzemplarzy z czego 1 poszedł do "Galleria Ferrari". * F50 GT - 1997 - silnik: V12, 4.7 l, 750KM, ok. 380 km/h, 2,9 sek. do 100 km/h; wyprodukowano 3 egzemplarze * Enzo - 2003-2005 - silnik: V12, 6.0 l, 660KM, ok. 350 km/h, 3,65 sek. do 100 km/h; wyprodukowano 400 egzemplarzy, (349 + 50 seryjnych + 1, z którego dochód powędrował na rzecz ofiar dotkniętych powodzią w Azji). * FXX - 2005 - silnik: V12, 6.2 l, 800KM, ponad 350km/h, 2,8 sek. do 100km/h; wyprodukowano 29 egzemplarzy Skrót "F" oznacza Ferrari a liczby 40 i 50 to rocznice założenia firmy produkującej samochody seryjne, jakie Ferrari świętuje, co 10 lat budując pojazdy o nieprzeciętnych osiągach i wyrafinowaniu technicznym. Najnowszy model limitowanej serii Ferrari nazwano FXX, ponieważ początkowo planowano montaż jedynie 20 sztuk. Ostatecznie, 29 najbardziej lojalnych klientów Ferrari otrzyma swój egzemplarz. Obecnie produkowane modele: * Ferrari F430 <483KM> (319 km/h) * Ferrari F430 Spider <483KM> (310 km/h) * Ferrari 612 Scaglietti <540KM> (315 km/h) * Ferrari Superamerica <540KM> (320 km/h) * Ferrari 599 GTB Fiorano <620KM> (330 km/h) Oh! Ah! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ferrari 02.02.07, 21:13 www.seriouswheels.com/pics-def/Ferrari-250-GTO-front-lr.jpg jlcouet.club.fr/250GTO.jpg www.carwps.com/images/wallpapers/ferrari/red2-1024x768.jpg www.priceofhistoys.com/wp-content/uploads/2006/05/rcr-ferrari-p4-1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Pininfarina 02.02.07, 21:40 Piekne karoserie samochodow projektuje: Carrozzeria Pininfarina to jedno z najsłynniejszych biur projektowych na świecie. Specjalizuje się ono zarówno w tworzeniu samochodów koncepcyjnych jak i projektowaniu modeli seryjnych, zwłaszcza samochodów sportowych. Siedziba firmy znajduje się w Turynie, we Włoszech. Firma została założona w roku 1930 przez Battista Pininfarinę. Dynamiczny rozwój i sławę przyniosły firmie projekty karoserii wykonywane w latach 30. na specjalne zamówienie gwiazd Hollywood oraz najbogatszych ludzi świata. W roku 1947 jeden z pojazdów zaprojektowanych przez Pininfarinę trafił na wystawę w nowojorskim Museum of Modern Art. Firma stopniowo, poczynając od lat 50. rozrastała się. W roku 1952 Pininfarina rozpoczęła stałą współpracę z Ferrari, która trwa do dziś. Pininfarina współpracowała również z wieloma innymi firmami motoryzacyjnymi, m. in. Maserati, Lancia, Alfa Romeo, Mitsubishi, Rover, Peugeot, Honda, Volvo, Rolls-Royce, Cadillac oraz Bentley. Obecnie firmę prowadzą syn Battisty, Sergio Pininfarina i Renzo Carli. Z firmą współpracowało wielu znanych stylistów. Samochody Pininfariny na aukcjach: Wiele historycznych i współczesnych modeli firmy osiąga na aukcjach i licytacjach bardzo wysokie ceny. Jedną z bardziej znanych była aukcja w londyńskim domu aukcyjnym Sotheby's w 2005 roku. Udało się wtedy sprzedać: * Ferrari 328 GTS z 1988 roku - 55,200 euro * Czerwony kabriolet Ferrari 365 z 1966 roku - 736,000 euro * Ferrari 330 GTS z 1966 roku - 395,000 euro * Ferrari 250 GT SWB Berlinetta z roku 1961 projektowany osobiście przez założyciela firmy - 1,099,000 euro Na aukcji pojawiły się też całkiem nowe modele firmy. Nie udało się sprzedać m.in. Ferrari 250 GTE 2+2 z 1963 roku. Najbardziej znane modele zaprojektowane przez Pininfarinę: Ferrari 250 GT Berlinetta SWB Maserati Birdcage 75th Ferrari Testarossa Peugeot 406 Coupe * 1931 Lancia Dilambda * 1935 Alfa Romeo 6C Pescara Coupé * 1937 Lancia Aprilia Coupè * 1947 Cisitalia 202 SC * 1953 Ferrari 250 * 1954 Lancia Aurelia B24 * 1955 Alfa Romeo Giulietta * 1957 Lancia Flaminia * 1959 Ferrari 250 GT SWB * 1963 Chevrolet Corvette Rondine * 1964 Ferrari 275 * 1965 MGB GT * 1966 Alfa Romeo 1600 Spider "Duetto" * 1966 Fiat 124 Sport Spider * 1967 Ferrari Dino 206 * 1968 Ferrari Daytona * 1969 Peugeot 504 Cabriolet * 1971 Ferrari Berlinetta Boxer * 1971 Fiat 130 Coupe * 1975 Rolls-Royce Camargue * 1978 Jaguar XJ-S * 1978 Jaguar XJ Spider * 1979 Lancia Beta Montecarlo Turbo * 1983 Peugeot 205 * 1984 Ferrari Testarossa * 1987 Cadillac Allanté * 1987 Ferrari F40 * 1992 Alfa Romeo Spider en GTV * 1993 Ferrari F50 * 1994 Fiat Coupe * 1997 Peugeot 406 Coupe * 1999 Mitsubishi Pajero * 2000 Daewoo Tacuma * 2000 Ferrari 550 Barchetta * 2002 Daewoo Nubira * 2002 Ferrari Enzo * 2003 Maserati Quattroporte * 2005 Alfa Romeo Brera * 2005 Maserati Birdcage 75th * 2006 Volvo C70 Wiecej: www.pininfarina.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 02.02.07, 14:44 O kim Pablo Picasso powiedział: "Nie szaleję za jego latającymi skrzypkami, kogutami i folklorem (...). Jednak po śmierci Matisse'a (...) będzie jedynym artystą, który jeszcze wie, co to kolor. Od czasu Renoira nie było nikogo innego, kto miałby takie wyczucie światła (...)" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 02.02.07, 16:40 Marc Chagall ? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka- Marc Chagall 02.02.07, 16:57 onufry_z_daleka napisał: > Marc Chagall ? :-) Tak, tak, tak! "Jeżeli na jakimś obrazie odciąłem krowie łeb i nasadziłem go z powrotem na opak, lub czasami całe obrazy malowałem do góry nogami, nie czyniłem tego w celach literackich. Chcę w moje obrazy wprowadzić psychiczny szok, który zawsze motywowany jest malarskimi pretekstami, innymi słowy: czwartym wymiarem. Jeden przykład: ulica. Matisse buduje ją w duchu Cezanne'a, Picasso w duchu Afrykanów i Egipcjan. Ja postępuję inaczej. Mam swoją ulicę. Na tej ulicy kładę trupa. Trup powoduje na niej psychiczny chaos. Stawiam muzykanta na dachu. Obecność muzykanta oddziaływuje na obecność trupa. Potem mężczyzna idący ulicą. Przechodzeń wpływa na muzykanta. Upadający bukiet kwiatów, i tak dalej. W ten sposób wprowadzam to, co psychiczne - czwarty wymiar - w to, co plastyczne, i te dwie rzeczy mieszają się ze sobą." Marc Chagall Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagal 02.02.07, 17:18 „Wybrałem malarstwo, gdyż było mi tak niezbędne jak pożywienie. Wydawało mi się oknem, przez które mogę ulecieć w inny świat”. Marc Chagall 1958 "Jestem mistykiem. Nie chodzę do kościoła ani do synagogi. Dla mnie praca jest modlitwą." Marc Chagall "Jeśli malarz jest Żydem i maluje życie, jak mógłby obronić się przed żydowskimi elementami w swojej twórczości! Ale jeżeli jest dobrym malarzem, obraz będzie zawierał o wiele więcej. Zostaną co prawda zachowane żydowskie elementy, ale jego sztuka osiągnie uniwersalną siłę." Marc Chagall "Jak wiadomo, dobry człowiek może być złym artystą. Ale nigdy nie będzie prawdziwym artystą ktoś, kto nie jest wielkim człowiekiem i przez to nie jest też dobrym człowiekiem." Marc Chagall Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagal IP: *.dsl.club-internet.fr 02.02.07, 17:43 imagecache2.allposters.com/images/RIC/1150-13167.jpg imagecache2.allposters.com/images/EUR/1400-15442.jpg imagecache2.allposters.com/images/PGM/MCH-79_2400576.jpg imagecache2.allposters.com/images/ISI/Y619.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 02.02.07, 17:55 Dzieki Ewo. Mój ulubiony obraz Chagalla to ten: www.artinvest2000.com/chagall-adam-eve.jpg Tu można poczytać o życiu i twórczości Chagalla oraz obejrzeć obrazy: www.wa.umcs.lublin.pl/artforum/tworcy_i_dz/chagall/index.htm www.bialorus.pl/index.php?pokaz=marc_chagal&&Rozdzial=kultura Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 02.02.07, 18:19 Marc Chagall – galeria obrazów: www.malarze.walhalla.pl/galeria.php5?art=28 Marc Chagall – biografia: www.biurofestiwalowe.pl/biuletyn/biuletyn_67/biuletyn_6.html www.malarze.walhalla.pl/malarze.php5?art=28 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall IP: *.dsl.club-internet.fr 02.02.07, 19:01 Moishe Zakharovich Shagalov , Marc Chagall, przezyl blisko 100 lat. Pozowtawil tysiace plocien , zgromadzonych obecnie glownie w muzeum w Nicei. W muzeum tym, na zyczenie mistrza, corocznie odbywaja sie wystawy poswiecone tematyce humanitarnej.Chagall zaslynal takze swymi malowidlami sciennymi- w Teatrze Zydowskim w Moskwie, w Teatrze Londynskim,w Operze Paryskiej(sufit), w siedzibie ONZ w Nowym Yorku, w Parlamencie w Israelu, gdzie rowniez zaprojektowal witraze. W katedrze w Reims( miejsce koronacji krolewskiej i pochowku)witraze sa dzielem Chagalla. Byl tez grafikiem i mozaikiem.Pomimo akcji nazistowskich przeciwko jego tworczosci byl w pelni szczesliwym czlowiekiem i wielkim artysta. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 02.02.07, 19:14 Dzieło M. Chagalla na suficie Opery Paryskiej: individual.utoronto.ca/soloman/IMG_8173.JPG www.extralot.com/show_image.php?item=23762&partner=2 www005.upp.so-net.ne.jp/moto/jp/paris/chagall1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 02.02.07, 19:18 Wszyscy i wszystko u Chagalla ma skrzydła I kobieta ma skrzydła I ryba ma skrzydła A obłok ma ręce jak każdy z nas I trzyma w nich skrzypce (…) I zegar ma skrzydła i dziewczyna ma skrzydła i żongler ma skrzydła i koń z łbem koguta ma skrzydła (…) Tadeusz Kubiak ***** On śpi On się zbudził Naraz maluje Bierze kościół i maluje kościołem Bierze krowę i maluje krową Maluje sardynką Głowami ramionami nożami Maluje bykowcem Ciemnymi pasjami żydowskiego miasteczka (…) „Portret” Blaise Cendrars Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall IP: *.dsl.club-internet.fr 03.02.07, 00:28 o_s wielkie dzieki!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 03.02.07, 20:31 Marc Chagall - witraże: skocz.pl/dfkx www.semyan.com/Post09/Images/Dscn5416.jpg www.azurs.net/photos/chagall_vitrail_metz_paradis_perdu.jpg www.tudeley.org/loresgfx/w10.JPG www.conncoll.edu/academics/departments/relstudies/290/judaism/Judah%20window.mess.jpg sadandbeautiful.typepad.com/Photos/100_0060.JPG galen-frysinger.com/regional/chicago03.jpg skocz.pl/dfky www.zikaden.de/bilder/chagall.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 03.02.07, 20:40 Tak, jak malował pan Chagall Tych miasteczek nie ma już Okrył niepamięci kurz Te uliczki, lisie czapy, kupców rój Płotek z kozą żywicielką Krawca Szmula z brodą wielką Co jak nikt umiał szyć ślubny strój A zakochane oczy lśnią Otula się liliową mgłą Zapomniany świat i płynie, płynie w dal Z kogucim i baranim łbem Na białej chmurze ginie, hen Tak, jak malował pan Chagall Już zmierzony ślubny strój Rudy krawcze atłas krój I odmierzaj łokciem śnieżnobiały tiul Gdy wypieścisz ślubną suknię W mig o srebro, srebro stuknie A ty żyć będziesz, ech, jak ten król A zakochane oczy lśnią... Tych miasteczek nie ma, nie Ale krawcze oczy twe Miał kolega, gdy pociągu zabrzmiał gwizd Pozostały na peronie Nasze zaciśnięte dłonie I ten szept: bywaj zdrów, napisz list A zapłakane oczy lśnią Otula się liliową mgłą Smutny pociąg i odpływa w dal, hen, w dal O ciepłym, dobrym domu sen W tunelu ciemnym ginie, hen Nie tak malował pan Chagall Łzy obeschły dawno już Ale niepamięci kurz Warto, żeby jakiś wiatr nareszcie zwiał Warto pięścią w stół uderzyć Czarną prawdę tak odmierzyć Jak ten Szmul, gdy na frak miarę brał A potem niechaj skrzypki tną I zakochane oczy lśnią I cymbałów dźwięk niech płynie, płynie w dal Z tułaczem krawcem za pan brat Niech zawiruje w tańcu świat Tak jak malował pan Chagall sł. Wojciech Młynarski, muz. Leopold Kozłowski Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Marc Chagall 05.02.07, 20:47 Polecam prezentację: www.youtube.com/watch?v=o9sdxTmvB6Q Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Szczypiorniak 03.02.07, 01:17 W zwiazku ze wzmozonym zainteresowaniem sie szczypiorniakiem (patrz wielki final w niedziele), podajemy za PAP kilka informacji o tej dyscyplinie sportu: *** Szczypiorniak (piłka ręczna) - początki w Szczypiornie Piłka ręczna wywodzi się z tradycyjnych gier ludowych, znanych od czasów starożytnych i średniowiecza, ale pierwsze przepisy gry pojawiły się sto lat temu. Początkowo w Europie największe uznanie znalazła tzw. odmiana niemiecka, wymyślona przez Konrada Kocha. Na otwartym boisku, o wymiarach 80 m x 40 m, rywalizowało po 11 zawodników. Na przełomie XIX i XX wieku ręczna zaczęła dynamicznie rozwijać się w Danii. Od 1911 roku weszła oficjalnie do programów szkolnych w tym skandynawskim kraju. W wersji duńskiej na boisku przebywało po siedmiu graczy. W Polsce piłka ręczna zaczęła być uprawiana w 1917 roku w obozie legionistów internowanych w Szczypiornie (dzielnica Kalisza). Stąd nazwa szczypiorniak. Żołnierze grali najpierw po 11, a zasad nauczyli ich niemieccy strażnicy. Międzynarodowa Federacja Piłki Ręcznej powstała w 1928 roku. Podczas igrzysk olimpijskich w odmianie 11-osobowej mecze piłki ręcznej rozegrano tylko raz - osiem lat później w Berlinie. Do programu olimpijskiego wróciła w 1972 roku (Monachium), już w wersji "duńskiej" (po siedmiu zawodników). Cztery lata później na IO w Montrealu zadebiutowały piłkarki ręczne. Pierwsze mistrzostwa świata drużyn 7- i 11-osobowych rozegrano w 1938 roku w Niemczech. W obydwu turniejach triumfowali gospodarze. W kolejnych latach obie odmiany istniały obok siebie, jednak gra z udziałem 11 zawodników stopniowo zanikała. MŚ kobiet rozgrywane są od pół wieku. W Polsce piłka ręczna popularnością niemal zawsze ustępowała innym dyscyplinom zespołowym - piłce nożnej, siatkówce czy koszykówce. W 1936 roku Polski Związek Gier Zespołowych przekształcił się w Polski Związek Piłki Ręcznej (PZPR). Sześć lat wcześniej rozegrano I MP mężczyzn drużyn 11-osobowych, kontynuowane z przerwą wojenną do połowy lat 60. Następnie MP odbywały się z udziałem zespołów 7-osobowych. Wcześniej, bo w 1948 roku, z uwagi na powstanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i na taki sam skrót nazwy partii co i związku piłki ręcznej - zmieniono nazwę na Polski Związek Koszykówki, Siatkówki i Szczypiorniaka. W 1957 roku powstał Związek Piłki Ręcznej w Polsce (ZPRP). W 1955 roku rozegrano pierwsze mecze pokazowe 7-osobowej męskiej ręcznej (boisko 40 m x 20 m). Jedenaście lat później ta wersja zastąpiła ostatecznie rozgrywki ligowe w piłce 11-osobowej. W 1973 roku polscy piłkarze zakwalifikowali się do finałów MŚ, a po kolejnych trzech latach zdobyli brązowy medal IO. Przed 25 laty reprezentacja Polski wywalczyła brąz na MŚ. PAP - Nauka w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.02.07, 14:37 Fragment tekstu o Polsce wydrukowanego parę lat temu w jakiejś francuskiej gazecie: (...) Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści,a w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku, a z ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie?..." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.02.07, 15:46 W jednym z wczesnych filmow dokumentalnych Kieslowskiego jest taka scena: Na rowerze jedzie facet. Jedzie "bez trzymanki", bo w jednej rece trzyma na lancuchu koze, a w drugiej rece dzierzy radyjko, ktore wlasnie nadaje mecz. Nalezy jeszcze dodac, ze facet jest totalnie ululany. Pytanie: w jakim kraju rozgrywa sie akcja filmu? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jestesmy trendy:-) 03.02.07, 14:44 Przypominam post z grudnia: *** Re: Nowa ksiazka Andrzeja K. Wroblewskiego Autor: onufry_z_daleka Data: 29.12.06 Izaak Newton prześladujący Gottfrieda Leibniza czy James Joule badający zjawisko ciepła w podróży poślubnej. Te i wiele innych opowieści można znaleźć w fascynującej "Historii fizyki" Andrzeja K. Wróblewskiego. To pierwsze tego typu wydawnictwo na świecie. Andrzej K. Wróblewski, profesor fizyki, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego, od blisko 30 lat prowadzi wykłady z historii fizyki. Ściągają na nie tłumy, i to nie tylko studentów z jego rodzimego wydziału. W miesięczniku "Wiedza i Życie" pod pseudonimem AKW publikuje felietony, w których portretuje, z wielką swadą, erudycją i humorem, największych uczonych świata. Zebrały się już z tego dwa wspaniałe tomiki "Uczonych w anegdocie". (...) *** Dowiedzialem sie dzis, ze naklad tej nowej ksiazki A. K. Wroblewskiego jest wyczerpany (!), ale bedzie dodruk. Wniosek 1. Istnieje zapotrzebowanie na humor w nauce. Wniosek 2. Mimo, ze w naszym watku autorow niewielu, to czytelnikow prawdopodobnie wielu. Czyli jestesmy trendy :-))) Czyli jestesmy ludzkosci potrzebni :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o marzeniach :-) 03.02.07, 16:05 Paulo Coelho: To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące. Paulo Coelho: Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie. William Shakespeare: Jesteśmy z tego samego materiału co nasze sny. Maria Dąbrowska: Marzenia zwykle się spełniają, ale nie tak i nie wtedy, kiedy tego pragniemy. William Shakespeare: Nie poddawaj się rozpaczy. Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o marzeniach :-) 03.02.07, 16:10 Joseph Conrad: Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca. Stanisław Jerzy Lec: Podrzuć własne marzenia swoim wrogom, może zginą przy ich realizacji. Phil Bosmans: Uszczęśliwianie innych jest marzeniem ludzi szczęśliwych. Magdalena Samozwaniec: Największym marzeniem mężczyzny jest umieć utrzymać kobietę za jej własne pieniądze. Martin Luther King dn. 28 sierpnia 1963 roku podczas wiecu w Waszyngtonie: Mam takie marzenie, że pewnego dnia czworo moich małych dzieci będzie żyło w społeczeństwie, które nie będzie ich osądzało wedle koloru skóry, lecz wedle ich charakterów. I have a dream that my four little children will one day live in a nation where they will not be judged by the color of their skin but by the content of their character. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o marzeniach :-) 03.02.07, 16:14 Fiodor Dostojewski: Bywają marzyciele, którzy obchodzą rocznice pojawienia się ich fantastycznych wizji. George Sand: Szczęście nie jest wcale mglistym marzeniem. Platon: Dobrzy to ci, którzy zadowalają się marzeniem o tym, co źli rzeczywiście robią. Alfred Aleksander Konar: Szkoda tych pięknych marzeń, które już się spełniły! Georg Christoph Lichtenberg: Istnieją marzyciele nie posiadający żadnych zdolności, i to są naprawdę niebezpieczni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o marzeniach :-) 03.02.07, 16:22 Jerzy Bilewicz: Marzenie grzybiarza: trafić na otwarte zebranie prawdziwków. :-))) Julian Tuwim: Marzenie kobiety - mieć stopę wąziutką, a żyć na szeroką. Stanisław Jerzy Lec: Marzenie niewolników: targ, gdzie można by sobie kupować panów. Agnieszka Lisak: Marzenie jest jak mydlana bańka, kiedy je chwytamy pryska. Victor Hugo: Marzenia wielkich ludzi sa nabrzmiałe przyszłością. Myśliciele śnią w zgodzie z tym, co ma być. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Aforyzmy o marzeniach :-) 03.02.07, 17:15 Marzenia to odpoczynek od słów. Wiktor Hugo Nasze życie to wieczny rozbrat marzenia z rzeczywistością. Vincent Van Gogh Nie ma takiego wielkiego czynu, który by nie powstał z jakiegoś wielkiego marzenia. Georges Duhamel Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów. Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko Ty słyszysz. Wielkie biografie powstają z ruchu do przodu, a nie z oglądania się do tyłu. Paulo Coelho Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia. Władysław Stanisław Reymont Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w NiSz: Fraszki o marzeniach :-) 03.02.07, 17:44 Fraszki Jana Sztaudyngera: NIESTETY Niestety, rzadko koło zdarzeń Obraca siła naszych marzeń. MARZENIE Marzenie i zdarzenie - Kiedyż was pożenię? MARZENIE ŁABĘDZIA Nie Leda Ale da. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz.: Aforyzmy o wolnosci 03.02.07, 16:37 Zblizamy sie do postu 2000. Troche mysli o wolnosci, ktora powinna byc cecha dominujaca tego watku: *** Arthur Schopenhauer: Wolnym bowiem jest człowiek tylko wtedy, gdy jest samotny. Albert Camus: Być wolnym, to móc nie kłamać. Fiodor Dostojewski: Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą. Przysłowie łacińskie: Gdzie jest zwątpienie, tam jest wolność. Ubi dubium ibi libertas. (łac.) Marie von Ebner-Eschenbach: Kto wierzy w wolność woli, ten nigdy nie kochał i nigdy nie nienawidził. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz.: Aforyzmy o wolnosci 03.02.07, 16:45 Jason Evangelu: W miłości dwie wolności łączą się w jedną słodką niewolę. Soren Kierkegaard: Nie szukaj sprawiedliwości... Można być wolnym, nosząc kajdany. Tukidydes: Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga. Fryderyk Nietzsche: Co jest pieczęcią osiągniętej wolności? Przestać wstydzić się samego siebie. Stanisław Jerzy Lec: Niejeden bumerang nie wraca. Wybiera wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz.: Aforyzmy o wolnosci 03.02.07, 16:51 Pitagoras: Kto zatraca się w cierpieniu nie może być człowiekiem wolnym. Johann Wolfgang Goethe: Jednostajny jest rodzaj ludzki. Większość przepracowuje przeważną część czasu by żyć, a ta odrobina wolności, która im pozostaje, niepokoi ich tak, że używają wszystkich środków, żeby się jej pozbyć. Adam Mickiewicz: Lepszy w wolności kęsek lada jaki niźli w niewoli przysmaki. ks. Józef Tischner: Nie jest wolny człowiek, który nie potrafi przyznać się do winy. Nie jest wolny naród, który nie potrafi wysłuchać wyznania win i uczynić takiego wyznania. Nic tak nie krępuje wolności, jak wina nienazwana i niewyznana. Maria Dąbrowska: Trzeba ludziom zostawić wolność decyzji, nawet jeśli chcą decyzji szalonych albo tragicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz.: Aforyzmy o wolnosci 03.02.07, 16:59 Ludwig van Beethoven: Czynić dobro, gdzie to jest możliwe, kochać wolność ponad wszystko, nie zaprzeć się prawdy nawet przed tronem! Paulo Coelho: "Kiedy poznałam upokorzenie i całkowitą uległość, stałam się wolna..." Stefan Wyszyński: Gdy człowiek tak bardzo wydobędzie się z siebie, że ma już odwagę być poczytanym za nic, dopiero wtedy jest wolność, wspaniałość i zwycięstwo - najtrudniejsze, bo nad samym sobą. Monteskiusz: Wolność to dobro, które umożliwia korzystanie z innych dóbr. Johann Gottlieb Fichte: Być wolnym... to nic, ale odzyskać wolność - to niebo. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w NiSz.: Aforyzmy o wolnosci 03.02.07, 17:06 Monteskiusz: Wolność to prawo czynienia wszystkiego, co nie jest zabronione. Marie von Ebner-Eschenbach: Syci niewolnicy są najzacieklejszymi wrogami wolności. Jean-Jacques Rousseau: Pieniądze, które mamy, są narzędziem wolności. Pieniądze, za którymi się uganiamy - narzędziem niewoli. Romain Rolland: Nie mam pojęcia, co to jest wolność; wiem, kim są ludzie wolni. Stanisław Jerzy Lec: Wolności nie można symulować. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: W poscie 2000 -tym 03.02.07, 17:13 chcialbym serdecznie podziekowac ludzkim istotom, ktore sie kryja za nickami: eilean_donan, ewa, obrobka_skrawaniem oraz 3bezatu - za wiele wartosciowych, smiesznych oraz madrych postow o ktore wzbogacily one ten watek. SERDECZNIE DZIEKUJE I POZDRAWIAM, Onufry :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Aforyzmy o wolnosci c.d. 03.02.07, 17:24 Johann Wolfgang Goethe: Życia w wolności wart tylko, kto sobie wywalczać musi je na każdy dzień. Andrzej Biskupski: Jeśli masz cokolwiek, już nie jesteś wolny. Napoleon Bonaparte: Tam, gdzie nie ma wolności, nie ma ani praw, ani obowiązków. Baruch Spinoza: Ludzka wolność ludzi polega zaledwie na tym, że człowiek zna swoje pragnienia, nie zna natomiast przyczyn, które je wywołują. ks. Józef Stanisław Tischner: W dzisiejszym świecie nie wolność jest problemem. Wolność już jest. Pozostało pytanie: co zrobić z wolnością? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Aforyzmy o wolnosci c.d. 03.02.07, 17:30 ks. Mieczysław Maliński: Wolność wymaga, żeby był uratowany człowiek obok mnie. Epiktet z Hierapolis: Tylko ludzie intelektualnie rozwinięci są wolni. Włodzimierz Lenin: Wolność to właściwie rozumiana konieczność. Stanisław Jerzy Lec: Najczęściej tracą wolność ci, co jej pragną. Antoine de Saint-Exupéry: Powołanie pomaga człowiekowi wyzwolić się, to pewne, ale trzeba także wyzwolić powołanie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Aforyzmy o wolnosci c.d. 03.02.07, 17:38 Georg Christoph Lichtenberg: Najwyższy stopień wolności politycznej graniczy bezpośrednio z despotyzmem. ks. Józef Stanisław Tischner: Potrafimy walczyć o wolność, ale trudno się nam jej dorabiać. Andrzej Szczypiorski: Dla jednych wolność polega na uświadomieniu sobie konieczności. Dla innych wolność polega na uświadomieniu sobie bezkarności. Tadeusz Kotarbiński: O wolność można walczyć legalnie dopiero wtedy, gdy się ją już posiada. Georg Christoph Lichtenberg: Ujawniać swe wątpliwości - to zawsze jest dozwolone wolnemu człowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Aforyzmy o wolnosci c.d. 03.02.07, 17:46 Albert Camus: Wolność to pańszczyzna, bieg wytrwały samotny, bardzo wyczerpujący. U kresu każdej wolności jest wyrok. Raoul Follereau: Człowiek nie jest prawdziwie człowiekiem, jeżeli nie jest wolnym. Nie jest wolnym, jeżeli nie pracuje. John Stuart Mill: Większość ludzi przedkłada siłę nad wolność. Jean-Paul Sartre: Istotną i konieczną cechą wolności jest to, iż jest usytuowana. ks. Józef Tischner: Wiara w fatum sprowadza na ziemię fatum. A wiara w wolność sprowadza na ziemię wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Aforyzmy o wolnosci c.d. 03.02.07, 18:31 Nie może być demokracji bez określonych reguł. Wolność nie znaczy, że można poruszać się po niewłaściwej stronie ulicy. Indira Gandhi Równość, wolność i własność są najpotrzebniejszym i najprostszym wnioskiem z praw człowieka. Stanisław Staszic Wolność i zdrowie są do siebie podobne; zna się dobrze ich cenę, kiedy nam ich brak. Henry Francois Becque Wolność jest to prawo czynienia wszystkiego, co nie szkodzi innym. Karol Marks Wolność jest to prawo robienia tego, co się chce i przeszkadzania innym w robieniu tego, czego chcą. Henryk Sienkiewicz Wolność nie jest możliwa bez autorytetu. bo inaczej będzie chaosem - a autorytet bez wolności stanie się tyranią. Stefan Zweig Wolność polega na tym, aby rozpatrywać śmiało każdą sytuację, w jaką człowiek wpakuje się z własnej i nieprzymuszonej woli; i brać na siebie wszelką wynikłą tu odpowiedzialność. Jean Paul Sartre Wolność to dobra rzecz, dlatego trzeba bardzo uważać, ażeby nikt nie brał jej sobie za wiele. Henryk Mann Wolność to tylko jeszcze jedno słowo dla tych, którzy nie mają już nic do stracenia. Janis Joplin Wolność wymaga odpowiedzialności, dlatego budzi lęk w tak wielu ludziach. Jules Renard Wolność, to nie anarchia — przeciwnie — wiąże się z poszanowaniem prawa. Rudyard Kipling Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Artysci w obronie Doliny Rospudy! 03.02.07, 20:36 Za serwisem naukowym PAP: Apel artystów o ochronę Doliny Rospudy O ochronę Doliny Rospudy i zachowanie jej w niezniszczonym stanie zaapelowała do ministra środowiska, Jana Szyszki, grupa 35 artystów teatralnych, muzyków i pisarzy. Proponują oni budowę "problematycznego" odcinka drogi "parę kilometrów dalej" i wyrażają przekonanie, że minister nie pozwoli "doprowadzić do zniszczenia tego niezwykle cennego przyrodniczo miejsca". "Dolina Rospudy to piękny zakątek naszego kraju, słynący z obecności rzadkich, gdzie indziej niespotykanych storczyków oraz zwierząt – np. wilków, orłów i innych ptaków. (...) Niestety, miejsce to ma zostać bezpowrotnie zniszczone budową obwodnicy Augustowa, która stanowi część trasy ekspresowej Via Baltica. Ma zostać wyciętych ponad 26 tysięcy drzew (...) zniszczeniu ulegnie ponad 70 stanowisk najrzadszych gatunków ptaków" - alarmują autorzy apelu. Inicjatorem apelu, pod którym się podpisali m.in: Urszula Dudziak, Krystyna Janda, Tomasz Jastrun, Marek Kamiński, Anna Maria Jopek, Marek Kondrat, Jan Krenz, Wojciech Malajkat, Kazimierz Orłoś, Jurek Owsiak, Krystyna Prońko, Stanisław Sojka, Andrzej Stasiuk, Beata Ścibakówna, Olga Tokarczuk, Grzegorz Turnau, jest Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. List będzie odczytany podczas sobotniego koncertu "Noc Rospudy" w ramach obchodów Światowego Dnia Mokradeł, który w tym roku poświecony jest Dolinie Rospudy, a organizowany przez Stowarzyszenie Chrońmy Mokradła przy współpracy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Klubu Przyrodników, Greenpeace'u, WWF-u, Polskiej Zielonej Sieci i Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Dzień Mokradeł obchodzony jest na całym świecie 2 lutego w rocznicę podpisania w 1971 roku Konwencji Ramsarskiej. Ma na celu szerzenie wiedzy na temat globalnego znaczenia i metod ochrony tych cennych ekosystemów. Wówczas powstała Lista Ramsar, będąca spisem obszarów podmokłych o znaczeniu międzynarodowym. Dziś, w 154 państwach, jest takich obszarów 1634 - o 86 więcej niż przed rokiem. Zaledwie 8 z nich znajduje się w Polsce. W grudniu Komisja Europejska ogłosiła, że budowa biegnącej przez Dolinę Rospudy obwodnicy Augustowa jest niezgodna z prawem unijnym. W oficjalnym piśmie wysłanym do władz polskich Komisja zaleca wstrzymanie prac budowlanych do czasu wyjaśnienia wątpliwości. Dolina Rospudy jest obszarem chronionym w ramach Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000, jako terytorium specjalnej ochrony ptaków. PAP - Nauka w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Czarny humor w nauce: Dolina Rospudy 03.02.07, 21:06 Za serwisem naukowym PAP: Biolog: Ekspertyzy o nieszkodliwości obwodnicy Augustowa zawierają sporo błędów Forsowany obecnie wariant obwodnicy Augustowa może zagrozić cennym torfowiskom w Dolinie Rospudy, ostatnim tak dobrze zachowanym w całej Europie - twierdzi znawczyni torfowisk mgr Ewa Jabłońska, doktorantka w Zakładzie Botaniki Środowiskowej Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że ekspertyzy mówiące o nieszkodliwości inwestycji, zawierają błędy. Taką opinię wyrażają też polscy i zagraniczni specjaliści zajmujący się badaniem obszarów podmokłych i bagiennych. Tymczasem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad twierdzi z uporem, że wybrany przez nią wariant budowy jest najbardziej odpowiedni ze względu na ochronę środowiska i że nie narusza stosowanych przepisów polskich, ani europejskich. Wiadomo jednak, że prawie 80 proc. terenu przeznaczonego pod planowaną inwestycję stanowią obszary o wysokich walorach przyrodniczych i krajobrazowych. Według GDDKiA, aby obwodnica jak najmniej szkodziła żyjącym tam gatunkom roślin i zwierząt nad doliną powinna powstać ponad 500-metrowa estakada o wysokości prawie pięciu metrów. Zdaniem mgr Ewy Jabłońskiej, doktorantki w Zakładzie Botaniki Środowiskowej Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertyzy na temat wpływu obwodnicy na torfowiska, przeprowadzone przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zawierają wiele błędów. Znalazło się w nich wiele przyrodniczych argumentów niezgodnych z ogólnie przyjmowaną wiedzą na temat torfowisk, ich powstawania i ekologii, podkreśla badaczka. "Oczywiście, jeśli ktoś chce uzyskać wynik potwierdzający tezę, że przebieg obwodnicy zgodny z obecnie forsowanym wariantem jest dla środowiska mało uciążliwy, to może to osiągnąć, chociażby porównując go z gorszymi wariantami, a nie z możliwą lepszą wersją" - mówi Jabłońska. Jak zaznacza, przyrodnicy, którzy przygotowywali ekspertyzę dla GDDKiA, nie są, z jednym wyjątkiem, specjalistami w zakresie torfowisk, ale w zakresie innych ekosystemów. Z tej przyczyny mogą nie do końca rozumieć pewne procesy związane z ich zasilaniem, czy równowagą wodną. Jabłońska podkreśla, że wariant obwodnicy forsowany przez GDDKiA zagraża torfowiskom w Dolinie Rospudy z kilku powodów. "Torfowiska te są zasilane przez wodę gruntową płynącą spoza doliny, a więc ich istnienie zależy od równowagi wodnej na znacznie większym obszarze. Tymczasem w celu budowy obwodnicy Augustowa planowane są w okolicy różne odwodnienia, które mogą obniżyć ilość wody dopływającej do torfowiska z otaczającego obszaru" - wyjaśnia badaczka. Jak dodaje, poza budową niszczący wpływ na Dolinę Rospudy będzie mieć sam ruch samochodowy po obwodnicy. Dużym zagrożeniem będzie hałas czy zanieczyszczenie spalinami, nie mówiąc już o możliwych katastrofach ekologicznych. "Wraz ze spalinami samochody będą emitować związki azotu, a torfowiska w Dolinie Rospudy są unikalne właśnie dzięki temu, że powstawały w warunkach małego dopływu związków biogennych, pochodzących m.in. z działalności człowieka" - mówi specjalistka. Według niej, są to tzw. torfowiska mezotroficzne, dość ubogie w związki biogenne. Dlatego może się tam rozwijać rzadka roślinność, która nie jest w stanie rosnąć w warunkach silniejszej konkurencji, gdy gleby są żyźniejsze. Obecnie Rospuda jest chroniona przed zanieczyszczeniami m.in. przez otaczający ją las. Nigdy nie została osuszona przez człowieka. Jest żywym dobrze rozwijającym się torfowiskiem, cały czas zasilanym przez wody gruntowe, które mają stały kontakt z roślinnością na powierzchni. Zdaniem Jabłońskiej, samo przesuszenie torfowiska może również prowadzić do wzrostu stężenia związków biogennych i zmian w składzie roślinności tych terenów. Przesuszony torf zaczyna się bowiem rozkładać na prostsze związki, np. azotu czy fosforu. Walka o uratowanie torfowisk Doliny Rospudy trwa już od kilku lat. Wynika to z faktu, że południowy odcinek doliny Rospudy stanowi jeden z najcenniejszych nie tylko w Polsce, ale i w Europie obszarów torfowiskowych o nienaruszonych stosunkach wodnych. Według europejskich specjalistów zajmujących się ekologią torfowisk można się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest to najlepiej zachowane torfowisko niskie na zachód od Uralu. Doceniła to Komisja Europejska (KE), która uznała Dolinę Rospudy za obszar chroniony w ramach Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 jako terytorium specjalnej ochrony ptaków. KE interweniowała w sprawie Doliny Rospudy w połowie grudnia 2006 roku, uznając budowę biegnącej przez nią obwodnicy Augustowa za niezgodną z prawem unijnym. Zastrzeżenia do planowanej przez GDDKiA inwestycji zgłosił w styczniu 2007 roku również Rzecznik Praw Obywatelskich. Obrońcy Rospudy nie ustają w działaniach. W związku z obchodami Światowego Dnia Mokradeł na 4 lutego w Warszawie zaplanowano "Dzień Rospudy", podczas którego polscy i europejscy biolodzy spotkają się na konferencji popularnonaukowej, poświęconej przyrodzie tego cennego obszaru. Wcześniej, z soboty na niedzielę, odbędzie się z kolei "Noc Rospudy", podczas której dla Doliny Rospudy zagrają: Urszula Dudziak, Stanisław Sojka oraz Dautenis Brajanamama. PAP - Nauka w Polsce, Joanna Morga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: HNSz: Antoni Wit w szalonych dniach IP: *.dsl.club-internet.fr 03.02.07, 21:15 Podczas "Szalonych Dni Nantes" wstapi polska orkiestra symfoniczna pod dyrekcja Antoniego Wita. Dla posiadajacych program Arte dzis dobra wiadomosc; o godz. 22,30 bedziemy mogli sluchac i ogladac Dworzaka i Ravela w wykonaniu warszawskich artystow. Transmisja bezposrednio z sali Palacu Kongresowego. "Szalona Dni Nantes" to 4-dniowy festiwal muzyki klasycznej, podczas ktorego odbywa sie 300 (sic!) koncertow.Oszalec mozna z powodu mozliwosci wyboru! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Antoni Wit i jego orkiestry... 04.02.07, 11:23 Ze strony internetowej Filharmonii Narodowej: *** Filharmonia Narodowa i NOSPR pod batutą Antoniego Wita na trzech milionach płyt NAXOS W grudniu ub. roku dominująca na światowym rynku płytowym muzyki klasycznej firma NAXOS opublikowała raport sprzedaży swoich płyt nagranych przez Antoniego Wita z udziałem zespołów NOSPR i Filharmonii Narodowej. Do końca października 2006 NAXOS sprzedała prawie 3 miliony płyt, z czego około jedna piąta to nagrania zawierające utwory najwybitniejszych twórców współczesnej muzyki polskiej H.M. Góreckiego, W. Kilara, W. Lutosławskiego, K. Pendereckiego, a także nagrania H. Wieniawskiego, M. Moszkowskiego i I. Paderewskiego. Wśród nich najwyższą pozycję pod względem sprzedanych płyt zajmuje III Symfonia Góreckiego z Z. Kilanowicz. Na wysokich miejscach (ponad 30.000 egzemplarzy) znajdują się również: płyta z Trenem i III Symfonią Pendereckiego, IV Symfonią, Łańcuchem II i Partitą (K. Bąkowski) Lutosławskiego oraz Koncertami skrzypcowymi Wieniawskiego (M. Bisengaliev). Wykaz zawiera szerokie spektrum utworów polskich nagranych na 26 płytach, dzięki czemu większość dzieł symfonicznych i oratoryjnych wymienionych twórców dostępna jest na całym świecie, gdyż NAXOS słynie z doskonałej i wszechstronnej dystrybucji swoich produktów. Wiele z nich nie zostało sprzedanych w wysokiej ilości i nie przyniosło firmie dochodu, który zrównoważyłby poniesione nakłady finansowe. NAXOS uznało jednak, że warto wydawać muzykę polską ww. kompozytorów w kompletach. Dlatego dostępnych jest w jej katalogu np. 10 płyt z utworami Lutosławskiego, 7 płyt z dziełami Pendereckiego. Katalog ten wkrótce wzbogaci się o nagrania kompletu dzieł Szymanowskiego i Karłowicza z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Antoniego Wita. 80 płyt sprzedanych w nakładzie ponad 2.200.000 egz. to muzyka kompozytorów europejskich oraz muzyka filmowa. Na czołowych miejscach w ilości sprzedaży znajdują się płyty z dziełami Czajkowskiego, Rachmaninowa, Prokofiewa, Mahlera, Ravela. W ostatnim roku największą popularnością cieszyły się nagrania VIII Symfonii Mahlera (z udziałem Orkiestry Symfonicznej i Chóru Filharmonii Narodowej) i Symfonii Alpejskiej R. Straussa (z Staatskapelle Weimar), które zyskały niezwykle przychylne opinie światowej krytyki muzycznej. Dodano 25.01.2007, 17:27 *** Chcialoby sie zanucic za W. Mlynarskim i "Skaldami": "Choc chyba 100 symfonii na pamiec juz znam wciaz do filharmonii gnam bo tam ... " :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: R. Kapuscinski 04.02.07, 10:39 Jeszcze jedno wspomnienie o R. Kapuscinskim: Za serwisem naukowym PAP: *** F. Cataluccio wspomina Ryszarda Kapuścińskiego "Reporter, który dostrzegał szczegóły" - tak o zmarłym Ryszardzie Kapuścińskim pisze włoski znawca literatury polskiej, Francesco M. Cataluccio na łamach prestiżowego dodatku kulturalnego do niedzielnego wydania dziennika "Il Sole-24 Ore". W artykule wspomnieniowym podkreśla, że "odszedł jeden z ostatnich nauczycieli tolerancji i zainteresowania drugim człowiekiem". "Kapuściński był niestrudzonym i pełnym zaciekawienia wędrowcem, poszukującym prawdy, która jest w każdej istocie ludzkiej" - dodaje autor wspomnienia. Zauważa, że samemu mistrzowi reportażu podobałoby się, gdyby pamiętano go jako poetę, który w kilku słowach opisuje świat. Cataluccio wyraża opinię, że rzeczywistość, opisana przez Kapuścińskiego w jego książkach, przypomina kadry filmowe, pełne skrupulatnych obserwacji. Jak stwierdza: "porządkował chaos świata i faktów w sekwencję olśniewających migawek". Jako najważniejsze cechy rzemiosła Kapuścińskiego Cataluccio wymienia to, że nigdy nie wydawał sądów, co było jego - jak pisze - "zawodowym imperatywem" oraz, że potrafił odkrywać niezauważalne dla innych szczegóły, co wynikało z braku zaufania do własnej intuicji. Przyznaje, że o tym talencie przekonał się sam przed czterema laty, gdy razem z polskim pisarzem wędrował śladami Witolda Gombrowicza w Buenos Aires. Zorientował się, że Kapuściński dostrzegł wiele intrygujących drobiazgów, których on sam nie zobaczył. Włoski polonista podkreśla, że Kapuściński bardzo kochał Włochy, które były pierwszym krajem zachodnim, jaki w 1957 roku odwiedził. Jak pisze Cataluccio, polski pisarz mówił, że kiedy z pokładu samolotu zobaczył wtedy rozświetlony Rzym, wydawało mu się, że znalazł się w filmie Federico Felliniego. PAP - Nauka w Polsce *** PS. Ten pierwszy wyjazd na zachod R.K. opisany jest w 1. rozdziale jego "Podrozy z Herodotem". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sz.: mlodzi polscy naukowcy... 04.02.07, 12:19 Za GW: *** Wiele wskazuje na to, że jedną z przyczyn sukcesu USA w uprawianiu nauk podstawowych jest organizacja amerykańskich uniwersytetów i sposoby finansowania badań wykorzystujące możliwości młodych uczonych w ich najbardziej płodnym naukowo okresie życia. Zdolny młody uczony uzyskuje zwykle stopień doktora w wieku dwudziestu kilku lat i jeśli wybija się, to po roku, dwóch latach otrzymuje stanowisko profesora. Nie powinna nas mylić nazwa tego stanowiska: assistant professor, ponieważ nie jest niczyim asystentem, ale osobą zobowiązaną jedynie do zdobycia dotacji na badania, rzetelnego uczenia studentów i kształcenia doktorantów. Gdy następnej dotacji nie zdobędzie - stanowisko traci. W ten sposób zostaje on rzucony na szerokie wody i musi podjąć decyzje nie tylko jak, ale też jakie badania prowadzić. Dotacja (grant) umożliwia mu prowadzenie takich prac, jakie uważa za najbardziej ciekawe i obiecujące, a doktoranci stanowią dla niego grupę pomocników. Oprócz władz uniwersytetu, które administrują grantem, żaden starszy profesor, kierownik zakładu lub dyrektor instytutu nie mówi mu, co robić. Podobnie ma się rzecz z tymi świeżo upieczonymi doktorami, którzy zdobyli własną dotację na badania. Z taką dotacją uniwersytety chętnie ich do siebie przyjmą, a gdy młody doktor opuści swych mistrzów i nauczycieli, jest także niezależny w prowadzeniu swych badań. W Polsce i w wielu krajach europejskich jest zupełnie inaczej. Potomkowie mieszkańców dawnych królestw i imperiów otoczeni są przez pozostałości różnych hierarchicznych układów, a młody badacz ma ogromne trudności w realizacji swych niestandardowych zamierzeń. Brakuje mu zarówno funduszy, jak i swobody... *** Wiecej: www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3888227.html Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sz.: mlodzi polscy naukowcy.. 04.02.07, 16:38 Pewien znany profesor, kiedyś wypowiedział się publicznie, że młodzi polscy naukowcy, którzy uczyli się i w kraju i zagranicą, zrobili doktoraty na Sorbonie i w USA, mają publikacje zagraniczne, nawet pracowali na zagranicznych uniwersytetach, nie mają szans na zatrudnienie w polskim środowisku naukowym, także ze względu na mechanizmy rodem z głębokiego PRL-u. Nie liczy się lepszy, jak na całym świecie, tylko np., z kim skoligacony, lub z kim wódkę pił. Jest taka anegdota, która dotyczy większości polskich uczelni. W radzie naukowej instytutu w państwowym uniwersytecie ogłoszono wyniki konkursu na adiunkta katedry logiki. Godzina była późna i większość członków rady instytutu zmogło zmęczenie, część być może lekko przysypiała. Aż nagle wszystkich zelektryzowała wiadomość, że oto na konkurs wpłynęły dwa podania. Wszyscy, jak jeden mąż, zapytali ze zdumieniem: "Któż śmiał być tym drugim?!". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 04.02.07, 19:04 O co tu chodzi: www.fh-friedberg.de/users/boergens/marken/beispiele/fermat.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 04.02.07, 19:14 W 1995 roku Andrew Wiles udowodnił Wielkie twierdzenie Fermata. Twierdzenie zostało opublikowane w roku 1670; mówiło ono, że dla liczby naturalnej n > 2, nie istnieją takie liczby naturalne dodatnie x, y, z, które spełniałyby równanie przedstawione na znaczku. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 04.02.07, 19:33 Tak, brawo!!! Tak cieszyl sie Andrew Wiles ze swego dowodu: plus.maths.org/issue10/features/proof4/wiles.jpg A oto jeszcze jeden znaczek pocztowy poswiecony Wielkiemu Twierdzeniu Fermata: jeff560.tripod.com/fermat1.jpg :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: matematyka na znaczkach pocztowych 04.02.07, 21:44 Na ponizszej stronie znajduja sie reprodukcje znaczkow pocztowych z calego swiata poswieconych matematykom i matematyce: jeff560.tripod.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.02.07, 00:57 Ale musze przyznac, ze o_s zrobila wielki postep w matematyce od ostatniego czasu, gdy o matematyce sie tu wypowiadala :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 04.02.07, 23:16 Oto recenzja Pawla Felisa z GW: *** Kino jedyne w swoim rodzaju. Dlatego niełatwo określić, czym "Wielka cisza" jest. Filmowym dokumentem? Trzygodzinną medytacją? Zbiorem długich, niemal nieruchomych ujęć, które o niczym nie opowiadają, ale pozwalają zatopić się w bezgłośnym, duchowym świecie, który dyskretnie rejestrują? Ten film to wyzwanie. Najpierw budzi zdziwienie. Potem senność. Jak długo można patrzeć na mnichów z klasztoru Grand Chartreuse w Alpach, którzy w całkowitej ciszy, w leniwym rytmie modlą się i wykonują codzienne czynności, przygotowują jedzenie, odśnieżają klasztorny teren, obcinają włosy, uderzają w dzwony i w niemal całkowitym mroku śpiewają chorały? Przez pierwsze dwie godziny walczyć trzeba ze znużeniem, zamykającymi się oczami, niecierpliwą pokusą, by sprawdzić zegarek (a może wyjść z kina). Ten wysiłek wynagradza godzina ostatnia - oswojeni z filmem poddajemy się medytacyjnej aurze w sposób naturalny, zaczynamy obserwować świat mnichów tak, jak funkcjonują w nim oni sami. I możemy obejrzeć bohaterów w sekwencji najzabawniejszej, gdy spontanicznie, przewracając się i śmiejąc jak dzieci, zjeżdżają po śniegu na podeszwach butów. To zresztą jedno z odkryć tego filmu: mnisi, choć żyją według tak surowych reguł (składają śluby milczenia, prawie w ogóle nie kontaktują się ze światem zewnętrznym, nawet w nocy przerywają co kilka godzin sen na modlitwę), nie są postaciami ze spiżu. Dopiero co przyjęty czarnoskóry mnich nieporadnie próbuje piłować drzewo (jego brat robi to mechanicznie, odmierzając kawałki drewna patykiem), w okresie świątecznym, kiedy wolno rozmawiać, słyszymy żarty z panujących w klasztorze zasad ("nie mam nic przeciwko myciu rąk - po prostu zapominam je wcześniej ubrudzić"). Nie czuje się zakonnej hierarchiczności, atmosfery sztucznego zamknięcia. Twarze bohaterów, kiedy patrzą długo w kamerę, emanują spokojem, pewnością, światłem, które budzą zazdrość. "Wielka cisza" jest filmem nagim: niczego nie narzuca, nie steruje emocjami. Daje widzowi tyle, ile on sam będzie chciał wziąć. Skrajna prostota środków idzie w parze z ujęciami malarskimi, które chcą podobać się na siłę. Philip Gröning nie tylko bowiem wszedł z kamerą w miejsce niedostępne (na zgodę czekał 16 lat), ale także skonstruował swój film tak, by bez słów i komentarzy dotknąć istoty życia w ciszy i zamknięciu. Na czym polega siła ascezy i monotonnego rytmu, przekonujemy się więc stopniowo. Choćby w pojawiających się tu na czarnym tle napisach. Początkowo brzmią jak "zwykłe" cytaty z Biblii: te same zdania powtórzone po raz piąty zaczynają nabierać zupełnie innego sensu. W jednej z końcowych scen reżyser rozmawia z niewidomym bratem staruszkiem (jedyna taka rozmowa w filmie). Mnich w przejmujący sposób mówi o śmierci, o Bogu, dla którego nie ma przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, bo widzi życie jako całość. "Niestety, świat zagubił świadomość Boga" - dodaje na koniec. W pewnym sensie o tym, co zgubiliśmy, mówi właśnie "Wielka cisza": o niezdolności wyłączenia się z codziennego biegu, skupienia na jednej rzeczy przez dłuższy czas, odnalezienia sensu w tym, co skrajnie proste. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: troche zakonnego humoru ... 04.02.07, 23:53 Te anegdoty, to wprawdzie nie o kartuzach, ale o innych zakonnikach z poczuciem humoru :-))) *** Franciszkanie, jezuici i inni... W klasztorze stary, gorliwy w zachowywaniu reguły zakonnik idzie do przełożonego i mówi: - Nie rozumiem, po co ojciec umieścił na tablicy regulamin dnia. Młodzi zakonnicy i tak się zawsze spóźniają. - Po to, mój drogi - odpowiada przełożony - by wiedzieli, że się spóźniają. *** Franciszkanin skarżył się przed jezuitą, że przełożony nie chce mu pozwolić palić fajkę podczas porannej modlitwy. - A nikotyna - mówił syn św. Franciszka - uspokaja mnie i stymuluje działalność komórek mózgowych. Jezuita odpowiedział mu, że nie umiał odpowiednio sformułować prośby i dlatego nie dostał pozwolenia. - Ja - powiedział syn św. Ignacego - z pewnością dostanę takie pozwolenie. Przy następnym spotkaniu jezuita zawołał: - Już mam pozwolenie! - A w jaki sposób to ci się udało? - Widzisz, ty prosiłeś o palenie w czasie modlitwy. Ja natomiast tak prosiłem: - Czy paląc fajkę, mogę się modlić? Przełożony odpowiedział ml: - Oczywiście, przecież każdą naszą czynność winniśmy uświęcić przez modlitwę. *** Do bramy niebios puka franciszkanin. - Poczekaj chwilę - odpowiada św. Piotr - muszę najpierw znaleźć godne miejsce dla księdza kardynała, który zjawił się tu przed chwilą. Po paru minutach taką samą odpowiedź daje anioł zastępujący św. Piotra dominikaninowi, który siada razem z synem św. Franciszka na progu niebieskim. Wkrótce potem zjawia się jezuita i dowiedziawszy się o poszukiwaniu miejsca dla kardynała, woła: - Niosę bagaż Jego Eminencji księdza kardynała! I wchodzi przez bramę, którą uchylił anioł, by zobaczyć, co się dzieje. *** Ot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: troche zakonnego humoru ... IP: *.dsl.club-internet.fr 05.02.07, 16:16 W czasie narady najwyższych mnichow trwa burzliwa debata nad wyborem najmądrzejszego z całego grona.Postanowiono wybrać go w taki sposób ,że każdy prawidłowo odpowie na pytanie : Co każdy mnich zdejmuje jako ostatnie przed snem??? - Ubranie - odpowiada pierwszy - Kolko znad glowy - rzeczy drugi Zwycięzca natomiast odpowiada: - Nogi z podłogi Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: kim sa kartuzi? 05.02.07, 00:53 Kartuzi (nazwa pochodzi od zlatynizowanej nazwy pierwszej siedziby Kartuzów - La Chartreuse pod Grenoble we Francji (łac. Carthusia). Kartuzi to katolicki zakon męski i żeński o surowej regule, założony w 1084 roku przez św. Brunona z Kolonii. Reguła zakonna, zwana "Consuetudines Cartusiae", została spisana już po śmierci założyciela. W zakonie obowiązują zasady zachowywania milczenia (z małymi wyjątkami), postu (wegetarianizm), pracy i przebywania w samotności (osobne domki z ogródkiem). Klasztor kartuzów otoczony murem nazywany jest kartuzją. Charakterystyczne jest to, że kartuzi budowali dachy swoich kaplic w kształcie trumny i pozdrawiali się powiedzeniem Memento mori, co po łacinie znaczy Pamiętaj o śmierci. Najbardziej czczonymi świętymi zakonu są św. Brunon, św. Hugo, św. Anzelm, św. Stefan. Habit kartuza składa się z tuniki przepasanej pasem z białej skóry oraz z długiego szkaplerza z kapturem (szkaplerz jest nazywany przez kartuzów kukullą). Przód i tył kukulli są połączone z sobą po bokach za pomocą dwóch pasów materiału, które stanowią znak ślubów zakonnych. Kartuzi znani są z produkcji likieru o specyficznej recepturze, którego nazwa pochodzi od ich siedziby La Chartreuse. Obecnie na świecie są 24 kartuzje (pięć należy do zakonu żeńskiego), w których łącznie przebywa 370 mnichów i 66 mniszek. Większość z kartuzji znajduje się w Europie, poza nią istnieją w Ameryce Południowej (Argentyna i Brazylia), a także (jedna) w USA (w stanie Vermont). Powstaje również nowa fundacja w Korei Południowej. W XX w. powstała nowa wspólnota monastyczna od Betlejem, od Wniebowzięcia Najświętszej Dziewicy Maryi i od świętego Brunona oficjalnie agregowana do rodziny kartuzkiej. W Polsce kartuzi byli obecni od XIII wieku, a najstarszy klasztor powstał na Spiszu - Cartusia Vallis S. Antonii . W 1381 Jan Ruszczyński założył kartuzję pod Gdańskiem w Kartuzach - Paradisus Beatae Mariae . Fundacja kartuska w XVIII w. słynęła z bogactwa, wyrobu słynnego likieru i działalności charytatywnej. Trzecią kartuzję -Domus Compassionis Mariae - w Gidlach w sieradzkiem założyła w 1642 r. wdowa po podkomorzym koronnym Zuzanna z Przerębskich - Oleska. W 1648 Kazimierz Lew Sapieha w Berezie Kartuskiej nad Jasiołdą w województwie brzeskolitewskim założył kartuzę św. Krzyża. Maksymą kartuzów jest zdanie Stat crux dum volvitur orbis!. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: kim sa kartuzi? 05.02.07, 01:17 Wiecej szczegolow o kartuzach mozna znalezc na stronie: pmehlich.republika.pl/index.htm W szczegolnosci, "Stat crux dum volvitur orbis." znaczy: "Niech stoi krzyż, dopóki kręci się ziemia." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 05.02.07, 10:58 Za portalem Rzeczpospolitej: *** Ta samotność ma głęboki sens Milczenie i samotność mnichów zakonów kontemplacyjnych mają głęboki sens. Film Philipa Gröninga "Wielka cisza" przybliża go widzom, ale nie tłumaczy w pełni. Sfilmowanie przez niemieckiego dokumentalistę życia kartuzów - mnichów z zakonu kontemplacyjnego o najbardziej surowej regule monastycznej - jest dużym wydarzeniem. Przed nim nikomu się to nie udało. Ale celem Gröninga, który przez prawie pół roku oddychał niezwykłą atmosferą francuskiego klasztoru Grande Chartreuse, było coś ważniejszego: poprzez ciszę zewnętrzną wprowadzenie widzów w głąb siebie, w stan medytacji. Czy mu się to udało? Zaskakująco brzmi wyznanie dominikanina o. Macieja Kośca: - Ten film dał mi to, czego na co dzień często brakuje - ciszę i milczenie. W zgromadzeniach czynnych, a takim są dominikanie, każdy z zakonników sam jest odpowiedzialny za swoje życie duchowe. Tak ma organizować sobie dzień, by mieć czas na kontemplację. O. Tomasz Kot, jezuita: - Milczenie i samotność mnichów są w filmie dobrze pokazane. Ale brakuje w nim tego, co jest osią życia tych zakonów. Chodzi o rozbudowaną liturgię godzin, odprawianą także w porze nocnej. Gröning pokazuje ją w formie szczątkowej podobnie jak eucharystię, która jest w filmie jedynie zasygnalizowana. Dodajmy, że Gröning nie wspomina także o tym, co jest wielkąwartością zakonów kontemplacyjnych: o ich codziennej modlitwie za ludzi i świat. - W tradycji monastycznej samotność i milczenie są uważane za warunki konieczne do kontemplacji, która umożliwia wsłuchanie się w słowo Boże. Bóg przemawia do człowieka tylko w ciszy - tłumaczy matka Weronika Sowulewska, kamedułka ze Złoczewa, przewodnicząca Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce. W dokumencie, niczym mantra, powracają słowa z Pisma Świętego: "A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi? Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Potrzęsieniu ziemi powstał ogień? Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu". Bóg nie przychodzi zatem do człowieka w hałasie, w zgiełku wielkiego miasta, ale w "szmerze łagodnego powiewu". Przychodzi w dźwiękach codziennych najprostszych czynności, które w"Wielkiej ciszy" zaskakują swym pięknem. Milczenie, samotność -wyraźnie tłumaczy Gröning -mają sens, bo pozwalają spotkać Boga. Ale przecież nie tylko po to, by nie bać się śmierci, jak mówi w jedynym dialogu w filmie ociemniały kartuz. A zatem po co? Tego w filmie zabrakło.-Milczenie potrzebne jest po to, by iść do Pana Boga i przez niego dojść do innych ludzi - tłumaczy o. Ambroży, przeor klasztoru kamedułów w Broniszewie koło Konina, który nie odrzuca też innej drogi: przez ludzi do Boga. Życie w obrazie Gröninga ograniczone jest murem klasztoru, którego nikomu z zewnątrz przekroczyć nie wolno. Inne zakony kontemplacyjne są bardziej gościnne. W czasie rekolekcji, które coraz większym powodzeniem cieszą się nie tylko na Zachodzie, ale i w Polsce, mnisi pomagają ludziom wejść w ciszę wewnętrzną, której nie zburzy hałaśliwa codzienność. - Mogą u nas zakosztować przyszłego upragnionego pokoju i wyciszenia. Nabrać sił do dalszego życia, czasem skorygować jego kierunek, ustawić go bardziej na Boga i na wartości duchowe... - mówi matka Weronika ze Złoczewa. 120 tysięcy widzów "Wielkiej ciszy" we Francji w ciągu pięciu tygodni potwierdza, że ta cisza jest niespełnionym pragnieniem wielu ludzi. Bo ludzie, jak mówi o. Ambroży, od czasów biblijnych są tacy sami. Zmieniły się tylko warunki zewnętrzne życia. EWA K. CZACZKOWSKA *** Zakony kontemplacyjne w Polsce W Polsce nie ma kartuzów, choć byli jeszcze na początku XIX stulecia. Mniszki i mnisi, bo tak tradycyjnie nazywa się członków zakonów kontemplacyjnych, oddają się głównie modlitwie i żyją za klauzurą. Jest ich u nas kilkanaście: 16 żeńskich i jeden męski. Mniszki żyją w 85 klasztorach, mnisi w dwóch. W ostatnich latach nastąpił w Polsce spadek powołań zakonnych, głównie żeńskich, z tym że jest on mniejszy właśnie w zakonach kontemplacyjnych, większy natomiast w tzw. zakonach czynnych. W Polsce jest ponad 1500 mniszek (wszystkich zakonnic ponad 22 tys.), mnichów - 23 (wszystkich zakonników ponad 13 000). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 05.02.07, 11:01 Recenzja filmu z portalu Rzeczpospolitej: *** Żarliwa rozmowa z samym Bogiem Philip Gröning przez lata zabiegał o możliwość wejścia z kamerą na teren klasztoru Kartuzów. Wreszcie dostał odpowiedź: jesteśmy gotowi. Za klasztornymi murami zaszył się na kilka miesięcy. Tak powstał film, który wymyka się utartym określeniom. Po pierwsze, zdziwienie. Pojawiło się na wstępie, gdy patrzyłem na zakonników. Pogrążeni w modlitwie, wydawali się nierealni. Chciałem ich poznać, zrozumieć, oczekiwałem więc od reżysera pomocy. Jednak Gröning pozostawia widza bez objaśnień, sam na sam z obrazem. Pozwala, żeby osaczyła go cisza, w której na co dzień egzystują mieszkańcy Chartreuse. Pozostaje jedynie smakować w skupieniu surowej urody kadry, poddać się kontemplacyjnemu rytmowi zdarzeń. Jeśli ktoś podejmie ten wysiłek, odkryje, że między nim a światem kartuzów pękają bariery. Znika wrażenie wyobcowania, pojawia się bliskość. Mistycznego znaczenia nabierają prozaiczne czynności zakonników, jak odśnieżanie dachu lub przygotowanie posiłku. Razem z nimi cieszymy się z zabawy na śniegu, gdy wychodzą na spacer, i zastygamy w zamyśleniu, gdy medytują. Film pozwala dostrzec siłę ich prostych rytuałów, z których każdy zamienia się w głębokie wyznanie wiary. Metamorfozę przechodzi także cały dokument Gröninga. Autor wplótł między kadry biblijne frazy. "Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem Ci się uwieść" - ta powraca najczęściej, kryjąc w sobie sens filmu. W ciągu dwóch i pół godziny widz jest uczestnikiem zdumiewającej przemiany. Dokumentalny zapis niepostrzeżenie przechodzi w żarliwą, niczym niezmąconą modlitwę. Sala projekcyjna kurczy się do rozmiarów klasztornej celi, jakby w kinie była możliwa rozmowa z samym Bogiem. r.ś. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Pompele w Powsinie :-))) 05.02.07, 13:20 Ferie w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie Ferie na półmetku - warto więc jak najszybciej wybrać się na zimowy spacer do Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie. "Spacerując po ogrodzie na wielu drzewach można spotkać jeszcze zeszłoroczne owoce i okazałe szyszki. Warto też zwrócić uwagę na przystosowanie roślin do zimowania" - mówi pracownik ogrodu Wojciech Dmuchowski. Jak wyjaśnia cecha ta szczególnie dobrze widoczna jest, gdy obserwujemy pączki. Wiele z nich otoczone jest grubą łuską, niejednokrotnie pokryte są włoskami lub woskiem, inne z kolei schowane są pod korą. Po spacerze warto odwiedzić szklarnię ekspozycyjną „Zielony Raj”, gdzie w części subtropikalnej obejrzeć można różnorodne owoce cytrusowe. "Samych cytryn posiadamy 7 odmian. Różnią się one wielkością i kształtem owoców oraz barwą i grubością skórki. Wśród cytrusów rosną też w szklarni 4 odmiany pomarańczy, 2 odmiany grejpfrutów i 2 odmiany pompeli. Pompela ma największe owoce wśród cytrusów. Owoc może ważyć nawet do 2 kg" - tłumaczy Dmuchowski. Obejrzeć można także kilka odmian mandarynek, które mają różne kształty i wielkość owoców. W szklarnii zaprezentowano także wystawy: * „Spotkanie z bogami Indii” ekspozycja 17 kamiennych i z brązu posągów, największe do 3 m wysokości; * „W cieniu Borobudur – najnowsze nabytki Muzeum Azji i Pacyfiku”, wystawa rzeźb sakralnych z Indonezji (z wysp Jawa i Bali). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Pompele w Powsinie :-))) 05.02.07, 13:23 PS. To jest informacja z serwisu naukowego PAP (przygotowywanego wespol z PAN). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.02.07, 14:07 Co orzeka w matematyce "Twierdzenie o przyjazni" ? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka, wskazowka 05.02.07, 17:40 Ta zagadka to wcale nie zart. Zalozenie Twierdzenia o przyjazni mowi: "Przypuscmy, ze w pewnym zbiorze ludzi, kazda para przyjaciol ma dokladnie jednego wspolnego przyjaciela." A co orzeka teza? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka, wskazowka 05.02.07, 17:49 Jakieś dziwne to twierdzenie. Jest już udowodnione? W tezie jest pewnie jakiś skomplikowany wzór. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka, wskazowka2 05.02.07, 18:08 obrobka_skrawaniem napisała: > Jakieś dziwne to twierdzenie. Jest już udowodnione? > W tezie jest pewnie jakiś skomplikowany wzór. =============== Teza jest baaaardzo prosta :-) Prosze sprobowac! (A samo twierdzenie ma kilka dowodow). Moze ulatwi sprawe przeformuowanie w jezyku grafow: Osoby z rozwazanego zbioru utozsamiamy z wierzcholkami grafu. 2 wierzcholki laczymy krawedzia gdy odpowiadajace im osoby sie przyjaznia, i nazywamy "sasiednimi". Teraz zalozenie brzmi: "Przypuscmy ze mamy graf, w ktorym dowolna para sasiednich wierzcholkow ma dokladnie jednego wspolnego sasiada." Tezy nie zdradze. Wystarczy narysowac taki graf i teza narzuca sie sama. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka, wskazowka2 IP: *.dsl.club-internet.fr 05.02.07, 19:11 a mi, na babski rozum, wydaje sie ze kazdy element ma conajmniej dwa wektory????? tylko nie wiem, czy slowo wektor okresla to, o czym mysle:-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka, wskazowka 05.02.07, 19:26 > > Zalozenie Twierdzenia o przyjazni mowi: > > "Przypuscmy, ze w pewnym zbiorze ludzi, kazda para przyjaciol > ma dokladnie jednego wspolnego przyjaciela." > > A co orzeka teza? Że istnieje gość, który jest przyjacielem wszystkich? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka, wskazowka 05.02.07, 19:53 3bezatu napisała: > > Zalozenie Twierdzenia o przyjazni mowi: > > > > "Przypuscmy, ze w pewnym zbiorze ludzi, kazda para przyjaciol > > ma dokladnie jednego wspolnego przyjaciela." > > > > A co orzeka teza? > > > Że istnieje gość, który jest przyjacielem wszystkich? ================= Tak, brawo!!! W terminach grafow, teza mowi, ze istnieje wierzcholek, ktory sasiaduje z wszystkimi pozostalymi wierzcholkami. Jak widac, matematyka w Wielkopolsce stoi dobrze :-))) Pierwszy dowod tego twierdzenia, w jezyku grafow, podali matematycy wegierscy Pal Erdos, Alfred Renyi i Vera Sos w roku 1966. Mozna go przeczytac w Rozdziale 31 "Dowody z Ksiegi" M. Aignera i G. Zieglera (istnieje przeklad polski PWN). Jeszcze raz gratulacje dla 3bezatu :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: mosty krolewieckie 05.02.07, 20:38 Wychodzac naprzeciw szerokiemu zapotrzebowaniu spolecznemu na grafy, proponujemy zadanie o mostach krolewieckich: www.mini.pw.edu.pl/miniwyklady/grafy/euler.html Zyczymy milej zabawy :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.02.07, 23:06 Za serwisem naukowym PAP: *** Dzień Bezpiecznego Internetu Inauguracja Helpline.org.pl – punktu oferującego pomoc dla dzieci, rodziców, profesjonalistów w zakresie internetowych zagrożeń, konkursy z cennymi nagrodami dla szkół oraz lokalne inicjatywy na rzecz bezpieczeństwa młodych internautów - to niektóre z wydarzeń, które odbędą się 6 lutego z okazji obchodów Dnia Bezpiecznego Internetu w Polsce. Dzień Bezpiecznego Internetu będzie równocześnie obchodzony w 40 krajach na świecie. W Polsce DBI po raz trzeci zorganizują Fundacja Dzieci Niczyje oraz Naukowa i Akademicka Sieć Komputerow. Organizacje te odpowiadają za realizację programu „Safer Internet" w Polsce. "Dzień Bezpiecznego Internetu (DBI), ustanowiony z inicjatywy Komisji Europejskiej w ramach programu +Safer Internet+, ma na celu inicjowanie i propagowanie działań na rzecz bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do zasobów internetowych" - informuje na swojej stronie NASK. Tegoroczną edycję DBI patronatem objęła Viviane Reding, unijny Komisarz ds. Mediów i Społeczeństwa Informacyjnego. "Jak co roku organizatorzy zachęcają szkoły, organizacje pozarządowe, firmy i prywatne osoby do organizowania przez cały luty lokalnych inicjatyw na rzecz bezpieczeństwa młodych internautów (m.in. zajęcia edukacyjne, happeningi, gazetki szkolne, audycje w radiowęzłach szkolnych, kampanie informacyjne, konkursy)" - można przeczytać na stronie NASK. "Bardzo nas cieszy coraz większe zainteresowanie udziałem w Dniu Bezpiecznego Internetu szkół i organizacji z całej Polski" - mówi Anna Rywczyńska, koordynator programu Saferinternet.pl w NASK. "Liczymy na to, że dzięki zaangażowaniu uczniów, rodziców, nauczycieli i innych profesjonalistów inicjatywy na rzecz bezpieczeństwa najmłodszych internautów będą realizowane nie tylko przy okazji DBI, ale przez cały rok szkolny" – dodaje Agnieszka Wrzesień, koordynator projektu Awareness z Fundacji Dzieci Niczyje. Szczegółowe informacje dotyczące Dnia Bezpiecznego Internetu w Polsce dostępne są na stronie: www.dbi.pl PAP - Nauka w Polsce *** Czy ten watek jest aby "bezpieczny"? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 06.02.07, 00:24 O jakim filozofie chinskim X jest mowa w nastepujacym tekscie: Gdy pewnego dnia odwiedził go Konfucjusz i zapytał, co należy robić, by uczynić życie innych ludzi lepszym, X miał odpowiedzieć: „Tak jak komary nie pozwalają człowiekowi zasnąć, tak gadanie o powinnościach wobec innych wprawia mnie w irytację. Nie przejmuj się tym! Staraj się jedynie utrzymywać swój świat w takiej prostocie, jaka tylko jest możliwa. Pamiętaj: tak jak wiatr wieje gdzie i kiedy chce, tak pomyślność pojawi się sama, gdy tylko będzie miała na to ochotę. Bądź naturalny, daj się ponieść wiatrowi”. Wskazowka: Byc moze ten filozof wcale nie istnial. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 06.02.07, 09:35 Laozi - półlegendarny chiński filozof, twórca taoizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Lao-Tsy I 06.02.07, 16:11 3bezatu napisała: > Laozi - półlegendarny chiński filozof, twórca taoizmu. =========== Tak, brawo! Za Wikipedia: *** Laozi (dosł. „Stary Mistrz”, wym. lao-dzy/lao-cy; nazwisko: Li Er; nazwisko pośmiertne: Li Dan) - półlegendarny chiński filozof, twórca taoizmu. Autor Daodejing, jednej z najważniejszych ksiąg taoizmu, zarówno filozoficznego, jak i religijnego. Istnienie Laozi nie zostało definitywnie potwierdzone historycznie. Według tradycji żył w VI w. p.n.e., a więc był współczesny Konfucjuszowi. Niektóre przekazy mówią, że był jego nauczycielem, co zdaniem historyków można uznać za taoistyczną propagandę, którą miała w ten sposób wskazywać, że konfucjanizm jest niejako odpryskiem taoizmu. Inna legenda mówi, że Laozi po śmierci odjechał na zachód i przebywszy Himalaje, trafił do Indii, gdzie został nauczycielem, lub nawet ojcem Buddy. W ten sposób taoistyczni propagandziści dowodzili, że również buddyzm, który przybył do Chin ok. II w. pne., jest odpryskiem rodzimego taoizmu. Wraz z rozwojem tzw. taoizmu religijnego okresie dynastii Han, Laozi zaczyna być deifikowany. Od tego czasu jest przedstawiany jako nieśmiertelny (xian), który dzięki odpowiednim ćwiczeniom osiągnął nadludzkie moce. W taoizmie religijnym bywa także bóstwem Laojun. Przypisywane mu nazwisko Li sprawiło, że uznała go za swego przodka dynastia Tang, założona przez Lǐ Yuāna (李淵) w 618 roku. Była to złota epoka taoizmu, a Laozi doczekał się sanktuarium w Louguantai, gdzie według legendy miał podyktować (lub napisać) Daodejing przed odejściem na zachód. W późniejszych epokach taoizm stracił na znaczeniu kosztem buddyzmu, a sanktuarium podupadło. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Lao-Tsy II 06.02.07, 16:15 c.d. Długo trwały spory czy był postacią historyczną. Jego tradycyjna biografia znajduje się w „Zapiskach Historyka” (Shiji) z II wieku p.n.e. Urodzić się miał 14 dnia siódmego miesiąca trzeciego roku panowania cesarza Tingwanga, z dynastii Zhou, 54. roku 34. cyklu czyli w 604 roku przed narodzeniem Chrystusa, we wsi Kio-Jin, w gminie Lai, w okręgu Kukien, w chińskim państwie Zhou, obejmującym mniej więcej basen Jangcy. Jego nazwisko rodowe brzmiało Li, imię Er, pośmiertny przydomek Dan, dlatego znany był jako Laodan czyli „stary Dan” (Dan znaczy też „długie ucho”, symbol długowieczności), zaś potomni nazywali go po prostu Laozi, co znaczy „Stary Mistrz”, gdyż spośród wielkich mędrców wschodu pojawił się jako pierwszy. Pracował na dworze króla z dynastii Zhou, gdzie piastował dość niski urząd archiwisty w państwowej bibliotece. Starał się żyć w odosobnieniu i unikał sławy. Był łagodny, wyrozumiały i skromny, nie pragnął zaszczytów ani bogactw. Mówiło się, że był mędrcem, który ukochał ubóstwo. Jego największy uczeń Zhuangzi, który jednak nigdy nie widział go na oczy, pisał: „Wszyscy ludzie biorą to, co pełne, on sam jeden wybrał to, co puste. Nie gromadził i dlatego miał nadmiar i to jakże wspaniały nadmiar! Postępowanie jego było pełne godności, lecz bez wysiłku. Nie uprawiał działania i śmiał się z przemyślnej zapobiegliwości. Wszyscy ludzie szukają szczęścia, on jeden osiągnął całkowitość swej natury przez uleganie przyrodzonemu biegowi rzeczy. Głębię uważał za podstawę, a umiarkowanie za regułę. Mówił: to co twarde będzie rozkruszone, a to, co ostre, stępione. Był zawsze łagodny i wyrozumiały dla wszystkich i nigdy nie był napastliwy w stosunku do innych”.' Gdy pewnego dnia odwiedził go Konfucjusz i zapytał, co należy robić, by uczynić życie innych ludzi lepszym, Laozi miał odpowiedzieć: „Tak jak komary nie pozwalają człowiekowi zasnąć, tak gadanie o powinnościach wobec innych wprawia mnie w irytację. Nie przejmuj się tym! Staraj się jedynie utrzymywać swój świat w takiej prostocie, jaka tylko jest możliwa. Pamiętaj: tak jak wiatr wieje gdzie i kiedy chce, tak pomyślność pojawi się sama, gdy tylko będzie miała na to ochotę. Bądź naturalny, daj się ponieść wiatrowi”. Konfucjusz wychodząc ze spotkania miał według legendy powiedzieć: „Ptaki latają, ryby pływają, zwierzęta biegają. Ten, kto biega, może wpaść w pułapkę, ten, kto pływa, w sieć, tego, kto fruwa, może dosięgnąć strzała. Ale oto mamy Smoka. Nie wiem, jak galopuje na wietrze ani jak dostaje się do nieba. Wiem tylko, że dziś widziałem Laozi i mogę rzec, że widziałem Smoka” (tekst pochodzi z „Shiji”). Laozi ponoć był żonaty, miał syna Zonga, który został później wodzem w państwie Wei. Często doświadczał agresji wymierzonej we własną osobę, ale nigdy nie reagował na nią złością. Uważał, że to błąd usiłować zmieniać ludzi. Wierzył, że wszyscy są dobrzy w naturalny sposób i wszystkich należy traktować tak samo. Był przeciwny prawu, zwyczajom i tradycjom. Każdemu, kogo spotkał na swej drodze mówił dokładnie to samo: „Bądźcie sobą, róbcie swoje”. Prawo naturalne stawiał ponad prawem stanowionym. Pragnął dla wszystkich życia prostego i spokojnego, bez zasad i ograniczeń. Bardzo długo służył dynastii Czou, lecz gdy poczęła się ona chylić ku upadkowi, a na dworze coraz wyraźniej szerzył się zamęt, przygnębiony porzucił urząd i wyjechał w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłby spędzić schyłek swego życia w prostocie i w bliskości natury. W średniowieczu powstała legenda jakoby udał się na zachód, na wzgórza Hangufluanu. Tam, na przełęczy Xiangu, będącej krańcem państwa chińskiego, rozpoznał go strażnik Yin Xi, który nie chciał go przepuścić zanim nie spisze on swej nauki, by nie uległa ona zagubieniu. Wtedy to Laozi, zwykle przeciwny słowu pisanemu, w ciągu zaledwie 2 lub 3 tygodni napisał Daodejing (wymowa: Tao-Te-Czing), księgę, znaną również jako „Laozi wu-ts’ien-wen” czyli „Księgę 5 000 znaków Laozi”, bo z tylu właśnie znaków się składa. Po napisaniu księgi Laozi odjechał na zachód, dosiadłszy wołu (stąd często jest przedstawiany na tym zwierzęciu) i nikt już nigdy więcej o nim nie słyszał. Dożył ponoć sędziwego wieku, umarł około 500 r. p.n.e., (czyli przeżył przeszło 100 lat). Dokładny czas i miejsce jego śmierci pozostają nieznane. Jeden z popularnych przekazów głosi, że zawędrował do Indii, gdzie osobiście uczył Siddharthę Gautamę, którego spotkał medytującego pod drzewem bodhi. W wyniku tej nauki Gautama doznał oświecenia i stał się Buddą. Inne źródła podają, że mistrz wcale nie opuścił Chin i jego grób znajduje się na terenie tego kraju, w rodzinnej wiosce, obecnie noszącej nazwę Luyi. Pochowano tam ponoć jego i jego matkę. Miejsce to stanowi dziś wielką atrakcję turystyczną. Kultem otoczona jest również święta góra, z której według legendy został uniesiony po swej śmierci ku niebu. Jego wyznawcy mówili o nim, że był „wcieleniem pierwotnego tchnienia wszechświata”. Wraz z powstaniem taoizmu religijnego zaczęto upatrywać w nim istotę kosmiczną i boską, a także wiązać z osobą mitologicznego Żółtego Cesarza [Huangdi]. Przypisywano mu autorstwo wielu klasycznych ksiąg, mówiono też, że odkrył sekret nieśmiertelności i pozostaje wiecznie żywym. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Maksymy Lao-Tsy 06.02.07, 16:21 * Czasami najkruchsza delikatność przezwycięża najtwardszą moc. * Droga jasności mroczną się wpierw zdaje, postęp zaś cofaniem się zdać może. * Kto jest równie rozważny na końcu co i na początku dzieła, ten klęski nie dozna. * Kto umie się zatrzymać, ten potrafi nieszczęściu zapobiec. * Kto zamierzył wielkie dzieło, często klęskę ponosi właśnie wtedy, gdy je ukończył. * Łaska i niełaska jednakowo w zadziwienie winny nas wprawiać. * Nie ma większego niebezpieczeństwa nad lekceważenie wroga. * Nie ma większego nieszczęścia nad uleganie pożądaniom i większego przewinienia nad nienasycenie. * Nie sądź, że radość lub złość są dziełem przypadku. * Odpowiedzialni jesteśmy nie tylko za to, co robimy, lecz i za to, czego nie robimy. * Ten, kto stoi na palcach, nie stoi mocno. * To, co wysokie, spoczywa na tym, co niskie. * Nie wiedzieć stanowi prawdziwą wiedzę. Przypuszczać, że się wie, to choroba. * Nie ma większej katastrofy niż wtedy, gdy ktos nie potrafi sie zadowolic tym, co posiada. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Lao Tsy: Droga (Tao Te King) 06.02.07, 17:04 Podstawowym dzielem Lao Tsy jest Droga (Tao Te King). Ja wysoko sobie cenie przeklad M. Fostowicza, wydany przez Rekodzielnie Arhat z Wroclawia w r. 2001. Istnieje wiele innych przekladow tej cudownej ksiazeczki, zawierajacej 81 arcymadrych rozdzialikow, ktore ucza sztuki zycia. :-))) Oto przyklady 3 rozdzialikow z innego tlumaczenia J. Zawadzkiego: *** I Cokolwiek by o Nim nie mówić, istoty Tao nie da się opisać. Można nadać Mu nazwę, ale nie będzie to właściwa nazwa. Nicość to początek Nieba i Ziemi. Byt zaś jest Matką wszystkiego stworzenia. Poprzez Nicość można poznać, jak subtelne jest Tao. Dzięki Bytowi można ujrzeć Jego bezmiar. Oba jednocześnie się wyłoniły, a potem odrębne przyjęły nazwy. Pozostały jednak równie tajemnicze. Tajemnicze, a z każdym dniem jeszcze bardziej tajemnicze się stają. Z nich się rodzi ogrom i subtelność. IX Co za dużo to nie zdrowo, lepiej przerwać póki czas. Ostrze często szlifowane nie będzie ci długo służyć. Jeśli swój dom wypełnisz po brzegi nefrytem i złotem, nie będzie komu go strzec. Jeśli zgromadzisz majątek i zbierzesz zaszczyty, sam na siebie tym nieszczęście ściągniesz. Kiedy już zrobisz, co do ciebie należy, wycofaj się; taka jest bowiem naturalna kolej rzeczy. XXX Ten, kto władcy służy dobrą radą, radą zgodną z Tao, nie ucieka się do przemocy. Przemoc często przemoc rodzi. Cierniste tylko krzaki wyrosną, tam gdzie stały wojska. Po wielkiej wojnie, chude nastają lata. Znawca osiąga swój cel i na tym poprzestaje; nie śmie dalej rosnąć w siłę. Osiąga swój cel, ale się nim nie pyszni; osiąga swój cel, ale nie idzie po trupach; osiąga swój cel, ale obca mu duma. Osiąga swój cel, bo nic nie może na to poradzić; osiąga swój cel bez wysiłku. Kto ma mocną pozycję, znaczy, że jest stary, a to się kłóci z Tao. Kto się zaś kłóci z Tao, tego koniec bliski. *** Warto kontemplowac mysli z Tao Te King. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Tao i ... Kubuś Puchatek Piotr P 06.02.07, 17:48 Poniewaz w tym watku nalezy opowiadac z humorem, to proponuje lekture zabawnego tekstu "Tao, Taoizm, Taoisci i Kubuś Puchatek" autorstwa Piotra Piątkowskiego: home.agh.edu.pl/~kompas/tao.html :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Tao i ... Kubuś Puchatek 06.02.07, 17:59 errata: Temat poprzedniego postu - w wyniku dzialania chochlika - wyszedl zbyt dlugi :-( Powinien byc taki jak w biezacym poscie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Konfucjusz i Lao tsy: Co wybierasz? 07.02.07, 10:05 Filozofie i systemy wartosci Konfucjusza i Lao-tsy obok pewnych zgodnosci, zawieraja zasadnicze przeciwienstwa. *** Oto fragment "Podrozy z Herodotem" R. Kapuscinskego str. 69-70: "Konfucjusz mowi, ze czlowiek rodzi sie w spoleczenstwie, a zatem ma pewne powinnosci. Najwazniejszmi sa - wykonywanie polecen wladzy i uleglosc rodzicom. Takze - poszanowanie przodkow i tradycji. Scisle poszanowanie etykiety. Przestrzeganie istniejacego porzadku i niechec do wprowadzania zmian. Czlowiek Konfucjusza to istota lojalna i pokorna wobec wladzy. Jezeli bedziesz poslusznie i sumiennie wypelnial jej nakazy - mowi Mistrz - przetrwasz. Inna postawe zaleca Lao-tse (o ile istnial). Ten tworca taoizmu radzi sie trzymac od wszystkiego na uboczu. Nic nie jest trwale - mowi Mistrz. Wszystko co istnieje zginie, badz wiec ponad to, zachowuj dystans, nie staraj sie byc kims, do czegos dazyc, cos posiadac. Dzialaj przez niedzialanie, twoja sila jest slabosc i bezradnosc, twoja madroscia - naiwnosc i niewiedza. Jezeli chcesz przetrwac, uczyn sie bezuzytecznym, nikomu nie potrzebnym. Mieszkaj z dala od ludzi, stan sie wewnetrznym eremita, zadowol sie miseczka ryzu, lykiem wody. (...) Konfucjanizm jest filozofia wladzy, urzednikow, struktury, porzadku i stania na bacznosc; filozofia taoizmu jest madroscia tych, ktorzy odmowili uczestnictwa w grze i chca byc tylko czastka obojetnej na wszystko natury." *** Mowi sie czesto ze filozofia Tao jest bliska ludziom Nauki i Sztuki. Jest w tym sporo racji. Niestety swiat raczej wybral Konfucjusza. Tak jest od wiekow w Chinach. Konfucy staje sie powoli opiekunczym filozofem panstw policyjnych, w ktore powoli przeistaczaja sie panstwa Europy (pod przykrywka walki z terroryzmem). Prawdziwi ludzie Nauki i Sztuki pozostana jednak bliscy filozofii Lao-tsy. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Konfucjusz i Lao tsy: Co wybierasz? 07.02.07, 10:25 Mysle, ze Kapuscinki przesadzil z pasywnoscia u Lao-tsy: *** 57 w Tao Te King: Sprawuj rzady madrym prawem, A bitwy wygrywaj podstepem. (...) *** :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Maksymy Lao tsy 07.02.07, 19:24 * Słowa mędrca zdają się wpierw faktom przeczyć, później zaś okazują się z nimi w zgodzie. * Kto umie się zatrzymać, ten potrafi zapobiec nieszczęściu. * Nawet tysiącmilowa podróż zaczyna się od jednego kroku. * Czasami najkruchsza delikatność przezwycięża najtwardszą moc. * Człowiek rodzi się mięki i słaby a umiera twardy i mocny. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Maksymy Lao tsy 07.02.07, 19:24 * Kto wielkie stawia kroki, daleko nie ujdzie. * Mądry nie gromadzi, żyje dla innych i tym się bogaci. * Kto błędy swe dostrzegł, więcej nie błądzi. * Kto dla miłości walczy, zwycięża. * Skądże nam wiedzieć, czy życie i śmierć nie są jednakowo dobre? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Maksymy Lao tsy 07.02.07, 19:31 * Im dalej idziesz, tym mniej wiesz. * Kto łatwo przytakuje, rzadko słowa dotrzyma. * Kto wie, nie mówi, kto zaś mówi, ten nie wie. * Miecz nieustannie ostrzony szybko straci ostrze. * Kto umie się ograniczyć, jest prawdziwie bogaty. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Maksymy Lao tsy 07.02.07, 19:41 * Niepokój wiedzie ku sławie, zadowolenie ku klęsce. * Nikt upilnować nie zdoła sali pełnej złota i nefrytu. * Przyczyną złych postępków są bogactwa trudno osiągalne. * Przerwać naukę to wyzwolić się z trosk bo studia nigdy kresu nie mają. * Prawdziwe słowa nie są piękne, a słowa piękne nie są prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
grenzik Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.02.07, 00:39 Śledziłem ten wątek z wielką przyjemnością od dawna.. Ale taki mało jestem obyty jeśli o kulturę szeroko pojmowaną chodzi.. Jednak swoje grosiki znalazłem :) Jimi Hendrix uczestniczył swego czasu w kultowym (w owych latach) talk-show telewizyjnym "Dick (czy Nick?) Cavett Show". Zapytany, czy uprawia jakiś sport odparł: -Oh tak! Codziennie rano próbuję wstać ! :) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.02.07, 11:30 Odnośnie sportu, przypomniała mi się anegdota o niemieckim chemiku Wiktorze Meyerze,(II poł. XIXw) który pracował na Uniwersytecie w Zurichu i jak wielu naukowców był pozytywnie "zakręcony". Profesor wychodził z założenia, że od czasu do czasu trzeba opuścić laboratorium i trochę rozruszać kości. Miał w związku z tym na biurku niezwykły termometr - probówkę z dwufenylometanem, którego temperatura topnienia wynosi 26 stopni Celsjusza. Otóż, kiedy dwufenylometan topniał, profesor uznawał, że jest zbyt ciepło, by pracować, zamykał laboratorium i szedł ze swymi studentami popływać. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.02.07, 18:12 Jonasz Kofta kiedys kalal sie w wywiadzie telewizyjnym, ze on by nigdy nie napisal piosenki "Jak dobrze wstac skoro swit", gdyby wiedzial, ze piosenka ta bedzie wykorzystywana przez radio do zachecania obywateli PRL do wczesnego wstawania. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.02.07, 18:13 PS. Sam Kofta nie wstawal przed 11:00. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Festiwal sniegu 06.02.07, 17:11 A w Sapporo trwa "Festiwal sniegu". Kilka zdjec: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,53222,3900526.html :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 06.02.07, 23:47 Bylo tu powiedziane, ze regula zakonu kartuzow, pokazanego na filmie, jest bardzo surowa. Tymczasem na filmie pokazana jest scena gdy mnich, spozywajac posilek w swojej celi, jednoczesnie czyta. Moja zona nigdy nie pozwala mi czytac w czasie posilku ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 07.02.07, 13:11 Prawdziwym bohaterem tego filmu jest modlitwa. Oto maksymy o modlitwie: Marek Aureliusz: Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego. Matka Teresa z Kalkuty: Miej czas na to, aby pomyśleć - to źródło mocy. Miej czas na modlitwę - to największa siła na ziemi. Miej czas na uśmiech - to muzyka duszy. Św. Augustyn: Nasze pragnienia zawsze się modlą, choćby wargi milczały. Stanisław Jerzy Lec: Czasem chciałoby się modlić o istnienie Boga! Soren Kierkegaard: Modlitwa nie zmienia postanowień Boga, ale zmienia tego, kto się modli. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 07.02.07, 13:20 Soren Kierkegaard: Kiedy moja modlitwa stała sie bardziej skupiona i wewnętrzna, to miałem coraz mniej do powiedzenia. W końcu zamilkłem. św. Bernard: Modlitwa wytrwała, pokorna i gorąca bez wątpienia osiąga niebo, z którego nigdy nie powróci niewysłuchana. św. Teresa z Ávila: Modlitwa nie polega na tym, żeby dużo myśleć, ale na tym, żeby bardzo kochać. Mikołaj Gogol: Niełatwo jest się modlić. Jak się modlić, skoro nie wiemy, czy Bóg tego chce? Josemaría Escrivá de Balaguer: Kościół śpiewa, ponieważ samo słowo nie wystarcza do modlitwy. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: Jeszcze o filmie "Wielka cisza" 07.02.07, 13:36 Karol de Foucaud: Światło, miłość, moc - wszystko to znajdziesz w modlitwie. Christian Morgenstein: Ten, kto zwróci człowiekowi zagubioną przez niego modlitwę, da mu to, co dla niego najwartościowsze i największe. św. Teresa z Ávila: Cel modlitwy znajdziemy raczej w miłości i w praktycznych efektach woli, niż w spekulacjach intelektualnych. *** Modlitwa z rozdzialu "Praca i Nauka" z ksiazeczki "Najpiekniejsze Modlitwy": Prosze Cie, moj Boze, daj mi dzis duzo pracy, duzo zmartwien, a moze nawet niepowodzenie - choc nie za wielkie, prosze! Uwolnij mnie jednak od nudy, ktora paralizuje chec i smak zycia. Lepsze sa juz niepokoje, niebezpieczenstwo, niepewnosc; wszystko jest lepsze, moze nawet smierc. Panie, nie dawaj mi ani bogactwa, ani slawy; nie chce ich. Obdarz mnie laska, ktora nie dopusci, bym sie nudzil! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: autor modlitwy 07.02.07, 14:07 Jest napisane, ze ta zacytowana modlitwa jest "wg V. Buttafavy". Szukalem w internecie informacji o tym autorze, ale na prozno. Znalazlem natomiast taki jego aforyzm po wlosku: Un professore di filosofia sale in cattedra e, prima di iniziare la lezione, toglie dalla cartella un grande foglio bianco con una piccola macchia d’inchiostro nel mezzo. Rivolto agli studenti domanda:”Che cosa vedete qui?”. “Una macchia d’inchiostro”,rispose qualcuno. “Bene”,continua il professore, “così sono gli uomini: vedono soltanto le macchie, e non il grande e stupendo foglio bianco che è la vita”. V. Buttafava Czy ktos moze go przetlumaczyc? Czy ktos moze napisac cos o autorze? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: HwNiSz: autor modlitwy IP: *.dsl.club-internet.fr 07.02.07, 16:26 V. Buttafava byl(1918-1983) wloskim pisarzem i dziennikarzem, znanym z przemyslen i aforyzmow. Jego historyjka w luznym tlumaczeniu; Tuz po mianowaniu , profesor filozofii , podczas pierwszej lekcji wyciaga z teczki wielka biala kartke z niewielka plama atramentu posrodku. Wzburzony student pyta: " coz to jest?" "mala plamka atramentu" rzuca ktos z sali "dobrze" odpowiedzial profesor, kontynuujac"takimi jestesmy my ludzie, widzimy jedynie plamke, a nie wielka i glupia biala karte, jaka jest zycie". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HwNiSz: V. Buttafava 10.02.07, 00:24 Dziekuje za informacje o V. Buttafava i za przeklad jego historyjki. Znalazlem jego aforyzm. Mimo, ze nic nie rozumiem, puszczam dalej w swiat: *** "Alla donna che si ama si possono perdonare anche le corna; a quella che non si ama più non si perdona nemmeno una minestra salata." V. Buttafava, scrittore italiano 1918-1983, La vita è bella nonostante Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: uczniowie i internet 07.02.07, 20:05 Za serwisem naukowym PAP: 96 proc. polskich uczniów korzysta z internetu 96 proc. polskich uczniów korzysta z internetu, głównie z przeglądarek i komunikatorów internetowych; 90 proc. ma telefony komórkowe, które służą przede wszystkim do wysyłania sms-ów - wynika z badania przeprowadzonego przez polski portal edukacyjny Interklasa.pl. Badanie zostało zaprezentowane podczas obchodów Dnia Bezpiecznego Internetu, zorganizowanego w Polsce po raz trzeci. Z internetu dzieci korzystają głównie w domu (53 proc. przyznaje, że ma w domu komputer i internet), bądź w szkole (43,5 proc. kilka razy w tygodniu ma tam do niego dostęp). Internet służy młodym ludziom zarówno do nauki, jak i rozrywki - deklaruje to 52,9 proc. badanych. 77 proc. uczniów używa przeglądarek internetowych, 60 proc. korzysta często z komunikatorów internetowych. Dzieci mają najczęściej ponad 20 osób wpisanych na listę kontaktową, zazwyczaj są to te same osoby, które figurują w książce teleadresowej komórki. 63 proc. twierdzi, że używa komunikatorów, aby kontaktować się z przyjaciółmi. 90 proc. badanych ma swoje telefony komórkowe, służą one głównie do wysyłania sms-ów (deklaruje to 85 proc. respondentów). Te z kolei pomagają w kontakcie z rodzicami (57 proc.), ale i we flirtowaniu (52 proc.) Z badania wynika, że młodzież raczej nie korzysta z chatów (deklaruje to 13 proc.); maile wysyła regularnie 36 proc. Blogi prowadzi 18 proc. ankietowanych. Bardzo popularne są gry on-line. 49 proc. uczniów przyznaje, że gra w nie często lub bardzo często. Z badania wynika, że do korzystania przez dzieci z internetu dość liberalnie podchodzą ich rodzice. 79 proc. nie zabrania dzieciom korzystać z komunikatorów, 71 proc. - rozmawiać na chatach, 90 proc. - wysyłać maile, 78 proc. - grać w gry, 76 proc. - ściągać muzykę i filmy. Niektórzy rodzice czasem (17 proc.), często lub bardzo często (10 proc.) zabraniają odwiedzania niektórych stron www lub długiego przebywania przed komputerem. Badanie realizowano od stycznia 2005 do czerwca 2006 r. Wzięło w nim udział 638 uczniów w wieku od 12 do 18 lat, z 25 uczniami przeprowadzono także szczegółowy wywiad. PAP - Nauka w Polsce ??? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.02.07, 21:06 Kto jest tworca dziela pt: "OSTRY FILM ZAANGAŻOWANY" :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.02.07, 21:15 Julian Antonisz (właściwie Julian Józef Antoniszczak) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.02.07, 21:19 obrobka_skrawaniem napisała: > Julian Antonisz (właściwie Julian Józef Antoniszczak) ============ Oj, ale Pani jest szybka ;-) Tak, brawo!!! Urodził się w 1941 w Nowym Sączu - zmarł w 1987 w Lubieniu. Scenarzysta, plastyk, autor ilustracji muzycznej i reżyser filmów animowanych. Ukończył średnią szkołę muzyczną i Wydział Malarstwa i Grafiki krakowskiej ASP (1965). Jako realizator filmowy debiutował w 1967, wynalazca (1977) oryginalnej techniki filmowej non-camera, polegającej na rysowaniu kadrów bezpośrednio na taśmie filmowej. Laureat wielu nagród festiwalowych oraz Nagrody Ministra Kultury (1981). Filmografia: * 1967 - FOBIA * 1969 - W SZPONACH SEKSU * 1970 - JAK TO SIĘ DZIEJE, JAK NAUKA WYSZŁA Z LASU * 1971 - JAK DZIAŁA JAMNICZEK, TYSIĄC I JEDEN DROBIAZGÓW * 1973 - STRACHY NA LACHY, TE WSPANIAŁE BĄBELKI W TYCH PULSUJĄCYCH LIMFOCYTACH * 1974 - KILKA PRAKTYCZNYCH SPOSOBÓW NA PRZEDŁUŻENIE SOBIE ŻYCIA * 1975 - FILM O SZTUCE BIUROWEJ, BAJECZKA MIĘDZYPLANETARNA * 1976 - FILM GROZY * 1977 - KATASTROFA * 1978 - SŁOŃCE, LUDZIE WIĘDNĄ JAK LIŚCIE, DZIADOWSKI BLUES NON CAMERA, CO WIDZIMY PO ZAMKNIĘCIU OCZU I ZATKANIU SOBIE USZU * 1979 - OSTRY FILM ZAANGAŻOWANY * 1980 - PAN TADEUSZ - KSIĘGA I – GOSPODARSTWO, DOKUMENT ANIMOWANY NON-CAMERA CZYLI REŻYSER KRZYSZTOF GRADOWSKI O SOBIE * 1981-86 - POLSKA KRONIKA NON-CAMEROWA NR 1-12 * 1986 - ŚWIATŁO W TUNELU *** A daloby sie znalezc jakies kadry jego non-camerowych filmow? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.02.07, 21:30 onufry_z_daleka napisał: >A daloby sie znalezc jakies kadry jego non-camerowych filmow? "Te wspaniałe bąbelki w tych pulsujących limfocytach" - Film kombinowany - aktorsko-animowany (1973 r.): www.youtube.com/watch?v=pmpq9ci8gv8 (proszę się z tego nie uczyć biologii!) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jak działa jamniczek 07.02.07, 21:45 „Jak działa jamniczek” (1971 r.); reżyseria, scenariusz, muzyka - Julian Antonisz video.google.pl/videoplay?docid=-8503826014499111921 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julian Antonisz 07.02.07, 21:59 Non camera, czyli zrób to sam 31 stycznia minelo ... lat od śmierci Juliana Józefa Antonisza, artysty nieprzeciętnego, jednego z najbardziej oryginalnych w dziejach polskiej kinematografii. Malował obrazy, pisał muzykę i sam ją wykonywał, realizował filmy, konstruował tzw. maszyny kinowe, był autorem wielu interesujących wynalazków. Absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, współzałożyciel Studia Filmów Animowanych, które po ponad trzydziestu latach istnienia, w tym kilkudziesięciu latach świetności, także umarło. Antonisz (właściwie nazywał się Antoniszczak, ale skrócił nazwisko, by nie mylono go z bratem - Ryszardem, także czołowym twórcą polskiej, a także... i szwedzkiej animacji) kręcił głównie filmy noncamerowe (rysował i malował kadry bezpośrednio na taśmie filmowej). Sam wymyślał scenariusze, sam przenosił je na taśmę (nieraz wyjątkowo dopuszczał żonę do kolorowania własnych rysunków), sam komponował i wykonywał ilustrującą je muzykę. Tylko do czytania komentarzy lub śpiewania pieśni (jak w "Ostrym filmie zaangażowanym") wynajmował babcię Jaskólską, sprzątaczkę ze Studia Filmów Animowanych, czy Andrzeja Olszańskiego, jego dyrektora. Nie znosił tego całego kolektywizmu, który towarzyszy powstawaniu filmu. Chciał odsunąć kino od przemysłu, a zbliżyć do autora. Kiedyś w wywiadzie dla "Kultury" powiedział, że "film skończył się z nadejściem braci Lumiere". Jedyny sposób na wskrzeszenie prawdziwego filmu widział w non camerze. Była ona zresztą dla niego nie tylko metodą realizacyjną, ale wręcz sposobem na życie. Non camera, czyli zrób to sam. Nie tylko film, ale wszystko inne też. Wspominają jego córki, że kiedyś, gdy na campingu wyłączyli prąd, a rodzice chcieli zobaczyć "Dziennik Telewizyjny", ojciec szybko zbudował - wykorzystując rowerowe dynamo - terenowe urządzenie prądotwórcze. Pedałowała ta z dziewczynek, która danego dnia była niegrzeczna. Kiedyś chłopcy grający w piłkę wybili szybę w oknie mojego mieszkania. Poszedłem do szklarza, by wstawił nową. Odmówił, bo nie miał szyby, Antonisz doradził mi, że zamiast chodzić do fachowca, prościej będzie, gdy - wykorzystując piasek z piaskownicy, wodę z kranu itp. - sam ją sobie wyprodukuję. Non camera. Zmarł w wieku 46 lat, podczas realizacji - nomen omen - trzynastego wydania Polskiej Kroniki Noncamerowej. Jak śpiewa babcia Jaskólska w "Ostrym filmie zaangażowanym": Teraz kina puste, ludzie w domach siedzą, do kina nie chodzą, bo o nim nie wiedzą. O kinie Antonisza rzeczywiście u nas - w przeciwieństwie do bywalców zagranicznych festiwali - mało kto wie, a szkoda, bo to kino wyśmienite jfa Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julian Antonisz 07.02.07, 22:02 Julian Józef Antonisz, klasyk polskiego filmu animowanego, to przykład artysty, któremu udało się w realiach PRL-u, jakże niesprzyjającemu wszelkiej niezależnej działalności, zachować stosunkowo dużą niezależność. I uczynił to w sposób ogromnie oryginalny. Realizował głównie filmy noncamerowe (rysował i malował kadry bezpośrednio na taśmie filmowej). Sam wymyślał scenariusze, sam przenosił je na taśmę, sam komponował i wykonywał ilustrującą je muzykę. Nie znosił tego całego kolektywizmu, który towarzyszy powstawaniu filmu. Chciał odsunąć kino od przemysłu, a zbliżyć do autora. Kiedyś w wywiadzie dla “Kultury" powiedział, że “film skończył się z nadejściem braci Lumiere". Jedyny sposób na jego wskrzeszenie widział w non camerze. Była ona zresztą dla niego nie tylko metodą realizacyjną, ale wręcz sposobem na życie. Non camera, czyli zrób to sam. Antonisz to skrajność, wyjątek, ekscentryzm. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julian Antonisz 08.02.07, 15:22 "Pulsująca kraina non camery to jedyne antidotum na istniejąca obok paranoiczną rzeczywistość" - mówił Julian Józef Antonisz. "Życie to jest film - bo na przyklad gdy ktoś się wódki napije i bez życia leży na podłodze, to mówi, że mu się film urwał." - konstatuje bohater filmu "Kilka sposobów na przedłużenie sobie życia" Juliana Antonisza. Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julian Antonisz 08.02.07, 15:35 Obróbko! niech Ci skrawanie lekim będzie! Dzięki za Antoniszczaka! Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julian Antonisz 08.02.07, 17:51 Filmy J. Antonisza przypomniał Onufry, za co ja też mu dziękuję. "Mam w domu Pomysłownik, gdzie spisuję wszystkie pomysły, a potem, kiedy przychodzi moment, że trzeba zrobić film, to się wyciąga taki pomysł, piszę scenariusz, rozbudowuję... Mój Pomysłownik składa się z trzech segregatorów, żeby łatwiej było wpinać te pomysły na bieżąco - bo mam też dziurkacz, dziurkuję luźne kartki papieru i segreguję. Pomysłownik zawiera dział Ciała i dział Duszy - a w trzecim są różne takie śmieszne wycinki z gazet, ciekawe pomysły graficzne, których się nie da zakwalifikować ani pod Ciało, ani pod Duszę. Pod Ciałem mieszczą się też pomysły mechaniczne, ponieważ konstruuję różne aparaty - jakieś pisaki niciowe, różne silniki kapacytronowe, nożyce do cięcia papieru ze wspomaganiem hydraulicznym... Są tu też aparaty do nagrywania dźwięku, jakieś adaptery z krzywkami, które ruszają ramieniem i to jeździ po płycie i skrzeczy... A w Duszy to się mieszczą pomysły literackie, no i nuty, melodie, które - jak mi się coś przyśni - zapisuję na papierze nutowym..." Julian Antonisz Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jak działa jamniczek 08.02.07, 13:32 Onufry! Dzięki! Dzięki! Po trzykroć dzięki za jamniczka. Czytam prowadzony przez Ciebie wątek z wielką przyjemnością, ale jamniczek wprawił mnie w ekstazę, widziałam go wieki temu w DKFie. Pozdawiam wszystkich piszących i czytających wątek. No i Ojca Założyciela:) Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jak działa jamniczek 08.02.07, 13:40 coś w duchu ideologii jamniczkowej TADADAM, tADADAMMM, przed Państwem: Konstanty Ildefons i jego "wróbelek" Wróbelek jest mała ptaszyna, wróbelek istotka niewielka, on brzydką stonogę pochłania, lecz nikt nie popiera wróbelka. Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta, ze wróbelek jest druh nasz szczery?! ...................................... Kochajcie wróbelka, dziewczęta, kochajcie, do jasnej cholery! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jak działa jamniczek 08.02.07, 14:24 uccello napisała: > Onufry! Dzięki! Dzięki! Po trzykroć dzięki za jamniczka. Czytam prowadzony > przez Ciebie wątek z wielką przyjemnością, ale jamniczek wprawił mnie w > ekstazę, widziałam go wieki temu w DKFie. Pozdawiam wszystkich piszących i > czytających wątek. No i Ojca Założyciela:) ================= Ja tylko wpadlem na pomysl by przywolac tu postac Antonisza. Za jamniczka podziekowanie naleza sie obrobce_skrawaniem. Dziekuje za mile slowa pod adresem (powoli dobiegajacego do konca) watku. Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś