Humor w Nauce i Sztuce

    • onufry_z_daleka Re: Czy nosisz zielona wstazke dla Rospudy? 12.02.07, 23:14
      Za serwisem naukowym PAP:

      ***

      2007-02-12

      Obrońcy Doliny Rospudy rosną w siłę.

      Międzynarodowa organizacja ekologiczna Greenpeace apeluje, aby premier
      zdymisjonował i przeniósł ministra środowiska Jana Szyszkę do ministerstwa
      transportu. Zdaniem ekologów, minister - podpisując zgodę na budowę obwodnicy
      Augustowa przez dolinę rzeki Rospudy - pokazał jasno, że "transport jest dla
      niego ważniejszy niż przyroda".

      (...)

      POWSTRZYMAĆ SZALEŃSTWO

      17-kilometrowa obwodnica Augustowa ma przebiegać częściowo przez dziewiczą,
      niezmienioną przez człowieka część Doliny Rospudy, która jest obszarem
      chronionym w ramach Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000. Naukowcy
      uważają Rospudę za obszar bezcenny pod względem przyrodniczo, bo m.in. jest
      jedynym w Polsce i bardzo rzadkim na świecie stanowiskiem storczyka -
      miodokwiatu krzyżowego. Jak podają, są tam też inne rośliny chronione, żyją
      rzadkie gatunki ptaków, m.in. bocian czarny i orzeł bielik.

      Pierwsze prace w dolinie - tj. wycinka drzew na obszarach chronionych - mogą się
      rozpocząć już w lutym, gdyż zgodnie z rygorami nadanymi inwestycji, w okresie
      lęgowym ptaków, czyli od 31 marca do 1 września, nie można tam będzie prowadzić
      już żadnych robót.

      "Wciąż wierzymy, że premierowi i prezydentowi leży na sercu dobro Polski i że
      uda im się powstrzymać to szaleństwo. Dlatego apelujemy do nich o zmianę decyzji
      w sprawie Rospudy. Ta dolina jest czymś unikatowym i niezwykle cennym, bo
      drugiego takiego miejsca nie ma w Europie. Najbliższe tego rodzaju torfowisko
      znajduje się za Uralem" - podkreślił Winiarski.

      OBWODNICA - TAK ale NIE PRZEZ ROSPUDĘ

      Ekolodzy przypominają, że nie są przeciwnikami budowy obwodnicy Augustowa i że
      istnieje projekt jej alternatywnego przebiegu. "Według tego, co przedstawili
      inżynierowie ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji ta alternatywna
      trasa byłaby tańsza, a jednocześnie omijałaby najcenniejsze tereny w Dolinie
      Rospudy" - powiedział koordynator kampanii Greenpeace, Maciej Muskat. Wbrew
      rozpowszechnianym przez drogowców opiniom, nie wymaga ona wcale wyburzenia 30
      gospodarstw, ale 2-3, co jest liczba porównywalną z wariantem forsowanym obecnie.

      "Polska mogłaby ochronić swoją unikatową przyrodę, a jednocześnie zbudować
      obwodnicę za unijne pieniądze. Tymczasem decyzja ministra Szyszko oznacza, że
      przyroda zostanie zniszczona, a Polacy będą musieli z własnej kieszeni pokryć
      koszty - nie tylko bodowy obwodnicy, ale też kar unijnych" - podkreślił Muskat.

      BĘDĄ DALSZE PROTESTY

      Poniedziałkowy happening przed Ministerstwem Transportu to tylko jeden z
      elementów protestu przeciwko przebiegowi drogi przez Rospudę. W dolinie rzeki
      zbierają się już aktywiści Greenpeace, którzy planują bronić tamtejszej przyrody
      przez buldożerami i ekipami budowlanymi. "W tym momencie jest tam mała grupa
      osób, która przygotowuje obóz i podjęła pewne działania, które mają uniemożliwić
      wycinkę drzew" - dodał Muskat.

      Ponadto, na stronie internetowej www.greenpeace.pl kilka dni temu rozpoczęła się
      akcja wysyłania listów do premiera i prezydenta w sprawie cofnięcia decyzji
      pozwalających na budowę drogi przez Rospudę oraz apel o dymisję ministra
      Szyszki. W lipcu 2006 roku z inicjatywy Gazety Wyborczej pod skierowanym do
      Prezydenta RP apelem w obronie Doliny Rospudy podpisało się 150 tys. osób z
      Polski i 10 tys. z zagranicy.

      W ramach solidarności z obrońcami "zielonego dziedzictwa narodowego" Kalina
      Burnat (biolog), Julita Korczyńska (biolog) oraz Sławomir Nałęcz (socjolog)
      zaapelowali o to by jak najwięcej ludzi przypięło do ubrań zielone wstążki.
      "Niech te wstąki będą sygnałem, że wyborcy nie darują zniszczenia Rospudy",
      napisali w apelu naukowcy.

      "Ekologów nazywa się często 'oszołomami'. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że do
      grona tych 'oszołomów' broniących Rospudy dołączyły niedawno takie autorytety, jak

      Rzecznik Praw Obywatelskich

      czy przewodniczący Komisji Europejskiej - Jose Manuel Barroso"

      - zaznaczył Muskat.

      12 lutego Rzecznik Praw Obywatelskich zapowiedział skargę do Wojewódzkiego Sądu
      Administracyjnego na decyzję ministra środowiska, a wcześniej Barroso w
      oficjalnym komunikacie wyraził zdziwienie decyzją ministra Szyszki w sprawie
      obwodnicy. Komisja Europejska przestrzega też Polskę przed dużymi karami
      finansowymi za łamanie unijnych przepisów dotyczących ochrony przyrody. W
      połowie grudnia 2006 roku wysłała w tej sprawie oficjalny list do rządu polskiego.

      Choć kwestionowana obwodnica ma być wybudowana w całości ze środków krajowych -
      jak dowiedziała się PAP nieoficjalnie - dyrekcja generalna ds. ochrony
      środowiska KE może wstrzymać zgodę na współfinansowanie z funduszy unijnych
      innych kwestionowanych przez ekologów projektów.

      (...)

      PAP - Nauka w Polsce
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobry sen 12.02.07, 23:25
      Marcjalis:
      Sit nox cum somno, sit sine lite dies.


      (i zagadka: Jak to zabrzmi po polsku?)
      • boska.rita zagadka 12.02.07, 23:44
        Niech noc nie bedzie bezsena, a dzien uplynal bez klotni.
        Taka wersje znam. Ladne. Podoba mi sie.
        • onufry_z_daleka Re: zagadka 12.02.07, 23:52
          boska.rita napisała:

          > Niech noc nie bedzie bezsena, a dzien uplynal bez klotni.
          > Taka wersje znam. Ladne. Podoba mi sie.

          =========

          Tak, brawo!!! Zaiste ladne i madre to powiedzenie.
          Witamy w watku :-)

          Dobranoc.
          • boska.rita Re: zagadka 12.02.07, 23:56
            Dziekuje za powitanie w watku. Niezwyklym byl on dla mnie odkryciem.
            Pora zatopic sie w objeciach Morfusza.
            Rowniez dobrej nocy zycze.
            • boska.rita errata 13.02.07, 00:01
              *Morfeusza oczywiscie
      • boska.rita zagadka 12.02.07, 23:47
        Niech noc nie bedzie bezsenna, a dzien uplynie bez klotni.
        Taka wersje znam. Ladne. Podoba mi sie.
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 09:50
      Dzis urodziny obchodzilby matematyk Johann Peter Gustav Lejeune Dirichlet (ur.
      13 lutego 1805 w Düren, zm. 5 maja 1859 w Getyndze) – niemiecki matematyk
      francuskiego pochodzenia. Był wykładowcą uniwersytetów we Wrocławiu, Berlinie i
      Getyndze. Jego prace dotyczą teorii liczb, szeregów liczbowych, analizy
      matematycznej, rachunku wariacyjnego i fizyki teoretycznej. Udowodnił zbieżność
      szeregu Fouriera (warunki Dirichleta), jest autorem "zasady szufladkowej
      Dirichleta".

      I przypomnienie anegdoty:

      P.G. Dirichlet ożenił się z Rebekką Mendelssohn, siostrą bardzo sławnego
      kompozytora Felixa Mendelssohna. Dirichlet nie znosił pisania listów. Zrobił
      tylko raz w życiu wyjątek, gdy urodziło mu się pierwsze dziecko. Wysłał wówczas
      do teścia taki list: "2+1=3".

      :-)


      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 12:08
        Nawiązując do aforyzmu Onufrego:
        Marcus Valerius Martialis - poeta łaciński, autor fraszek i dowcipnych
        (niektórzy twierdzą złośliwych) epigramatów.
        W Wikipedii napisali:
        „W ciągu całego życia wydaje łącznie 15 ksiąg epigramów (rodzaj fraszek)
        pisanych głównie dystychem elegijnym, jedenastozgłoskowcem falecejskim,
        cholijambem i heksametrem daktylicznym.” – ależ to kosmicznie brzmi…
        Marcjalis pisywał też tzw. gotowce, wierszyki na zamówienie np. z okazji
        imienin, albo dołączane do prezentów „rymy na każdą okazję” (swoją drogą,
        ciekawe prezenty sprawiali sobie starożytni)
        Łańcuszek
        Żebym ci wszystkie wyłożył zalety łańcuszka, choć mały,
        Więcej miejsca mi daj. Strony by było nie dość.

        Kryształowe naczynie
        Żywisz obawę o kryształ, że kruchy? Na pewno go stłuczesz.
        Nazbyt ostrożna dłoń zwykle zaczyna się trząść.
        (Jak się okazuje, już w pierwszym wieku po Chrystusie kryształ należał do
        banalnych prezentów)

        Drewniana szkatułka
        Jeśli coś jeszcze odnajdziesz na samym dnie tej skrzyneczki,
        Przyjmij w prezencie. Nic? Skrzynką przynajmniej się ciesz.

        Łapka na muchy z pawich piór
        Nigdy już muchy przebrzydłe posiłku cię nie pozbawią
        Dzięki temu, co wpierw dumny obnosił ptak.

        Łopatka do czyszczenia uszu
        Czasem w głębinach ucha odzywa się wstrętne swędzenie.
        Przyjmij potężną broń: ona ukoi ten szał.

        Cycero w formacie kieszonkowym
        Miej za kompana w podróży tę książkę. Ulegniesz wrażeniu,
        że z Cyceronem wraz gwarząc, przemierzasz trakt.

        PS.
        Drogi Onufry, przyznaję, że ten bentley ma duszę, ale czyżby Pan sądził , że
        można mnie przekupić furą?!?!?!?!
        >:-\
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: do e_d :-) 13.02.07, 15:46
          eilean_donan napisała:

          > PS.
          > Drogi Onufry, przyznaję, że ten bentley ma duszę, ale czyżby Pan sądził , że
          > można mnie przekupić furą?!?!?!?!
          > >:-\

          ==============

          Droga eilean_d,

          Dokonalem gruntownej duchowej introspekcji, aby samemu zrozumiec moje
          prawdziwe intencje towarzyszace akcji pt "Benthley" :-)

          Pani pisze tu z glebokiej wewnetrznej potrzeby :-)))
          Wszyscy kochamy Pani posty!
          Zatem nie trzeba Pani przekupywac.

          Wydaje mi sie - o ile znam siebie - a siebie znam malo, ze chcialem Pania
          wprowadzic w dobry nastroj przy pomocy tego Benthley'a, bo przez chwile mialem
          wrazenie, ze chce Pani uciec z watku.

          Dziejszy dzien dowodzi, ze Pani nie uciekla :-)

          Pozdrawiam serdecznie,
          Onufry


          PS. Z tym Kaczynskim to ja sie z Pania (i Lemem) calkowicie zgadzam.
          Oto co powiedzial on dzis o Dolinie Rospudy:

          ***

          Premier: zatrzymanie budowy obwodnicy Augustowa - precedensem

          Zatrzymanie budowy obwodnicy Augustowa, przecinającej Dolinę Rospudy, mogłoby
          stać się precedensem i zagrozić programowi budowy autostrad w Polsce - uważa
          premier Jarosław Kaczyński. - Jestem bardzo pozytywnie nastawiony do przyrody i
          bardzo chętnie bym (plany budowy) zmienił, ale jeśliby przyjąć, że ta sytuacja
          byłaby precedensowa, to trzeba by powiedzieć jedno: pożegnajmy się z
          autostradami w Polsce - powiedział premier w radiowych Sygnałach Dnia. - Taki
          precedens doprowadzi do tego, że w Polsce będzie tyle blokad, że wybudować
          autostrad po prostu się nie uda - dodał. (BS, Polskie Radio)

          ***

          Mnie sie wydaje ze ten premier to prawdziwy ... precedens!

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 18:41
      Za Rz.pl:

      ***

      Wspaniałe portrety scenicznych osobowości.

      Jeśli sztuka równie ulotna jak teatr nie ginie wraz z zejściem przedstawienia z
      afisza, to także dzięki intrygującym zapiskom tworzących go ludzi, co udowodnił
      Erwin Axer.

      Erwin Axer, Z PAMIĘCI, Iskry, Warszawa 2006

      W bogatym, 90-letnim życiu autora "Z pamięci" pierwszoplanową rolę odgrywał
      teatr. Reżyser i przez blisko ćwierć wieku dyrektor warszawskiego Teatru
      Współczesnego w wyborze tekstów pisanych w latach 1978 - 2003 wraca do lwowskich
      lat dziecięcych i młodzieńczych, wojennej odysei zakończonej powrotem z
      niemieckiego stalagu do Łodzi, pierwszych przedstawień. Wspomina rodziców,
      nauczycieli przed- i powojennych oraz mistrzów, z najbliższymi mu: Jerzym
      Stempowskim i Leonem Schillerem.

      Eseje Axera układają się w nostalgiczny "portret artysty z czasów młodości". Z
      kolei jego dyrektorskie kontakty ze światowej sławy twórcami zaowocowały
      zwięzłymi, trafnymi charakterystykami m.in. Bertolta Brechta i wielkich
      szwajcarskich dramaturgów: Friedricha Dürrenmatta i Maksa Frischa. Wystawiając
      ich postępowe utwory sceniczne, popaździernikowa Polska otwierała się na sztukę
      Zachodu.

      Miłośnik teatru odnajdzie w książce wspaniałe portrety polskich znakomitości
      sceny, jak Halina Mikołajska, Kazimierz Rudzki oraz dwaj Tadeusze: Fijewski i
      Łomnicki. Nie są to bynajmniej stereotypowe laurki. Autor potrafi być w swoich
      diagnozach bezwzględny, jakkolwiek czyni to z wdziękiem i elegancją.

      "Irena Eichlerówna zawsze, od kiedy ją poznałem, miałem wtedy niewiele ponad
      dwadzieścia lat, odżywiała się należycie. We Lwowie u George'a, u Atlasa czy
      Zehnguta po przedstawieniu potrafiła zjeść pudełko sardynek, a co najmniej wypić
      oliwę dla utworzenia podkładu pod dalszy ciąg kolacji. Po wojnie zrezygnowała z
      alkoholu i zaczęła odżywiać się staranniej, preferując zupy i mączne potrawy. To
      menu dało jej postaci formę proporcjonalną do osobowości, niczym zresztą w moich
      oczach nie umniejszając wdzięku i urody".Cały ten wstęp był wprowadzeniem do
      zachwytu nad rolą aktorki w "Marii Stuart", zwłaszcza w jej epizodzie wejścia do
      parku Fortheringhay: "Królowa nie weszła, tylko wbiegła - pisze. - Bardzo lekkim
      krokiem okrążyła scenę, biorąc w posiadanie przestwór z szerokim niebem, którego
      w zamknięciu była pozbawiona". Miała zwiewność, swobodę lotu i naturalność
      kilkunastolatki. Napytanie reżysera, czy ćwiczyła bieganie, odparła szczerze
      zdziwiona: "Co też ci przychodzi do głowy... Poszłam popatrzeć, jak biegają, i
      zagrałam to. Przecież jestem aktorką...". :-)))

      Równie jędrne opowieści można przeczytać o reżyserskich sławach - Gieorgiju
      Towstonogowie, Konradzie Swinarskim czy Jerzym Kreczmarze, wieloletnim
      współpracowniku Axera we Współczesnym.

      Klamrą, którą autor spiął swoje opowieści, jest początkowy tekst o ojcu oraz
      końcowy - o matce. Wspomina ją skaczącą do góry jak dziewczynka z
      rozkrzyżowanymi rękami. "Na twarzy grymas śmiechu i płaczu równocześnie i łzy
      puściły się strumieniem". Tak witała syna powracającego z wojny.

      Janusz R. Kowalczyk

      ***

      PS. Irena Eichlerowna albo grala role genialnie, albo ja totalnie kladla.
      Nie bylo trzeciej mozliwosci. Dlatego byla wielka :-)))
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 19:57
        Apropos znakomitości polskiej sceny:
        Ze wspomnień B. Łazuki w książce „Bohdan Łazuka - ...trzymam się!”:
        „… wszystko zawdzięczam Rudzkiemu(…)
        który ubóstwiał stroić żarty z ludzi, którzy obnosili się ze swoim intelektem.
        Pamiętna jest jedna riposta w „Egidzie”, gdy Artur Sandauer obruszył się, kiedy
        Rudzki zwracał się do niego per „panie profesorze”....
        Sandauer: A dajże pan temu spokój! Pan Sam też jest profesorem!
        Rudzki: Tak, ale ja tylko po to, żeby Łazuka mógł zostać magistrem!

        PS. Drogi Onufry, niechże Pan już nie cytuje tego człowieka, jak to mówią: koń
        jaki jest każdy widzi", a FH wolne być winno od podobnych stworzeń.

        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 20:06
          I jeszcze:
          Stefania Grodzieńska przytacza zabawną anegdotę z balu artystów w 1939 roku:
          Bal był obsługiwany przez studentów szkoły. Za bufetową ladą nalewał trunki
          posępny młodzian, stanowiący skrzyżowanie Bustera Keatona z Kazimierzem
          Krukowskim. Podeszliśmy do bufetu (Grodzieńska, jej mąż Jerzy i przyjaciel
          obojga – Tadeusz),
          Tadeusz wybełkotał coś w rodzaju:
          - ooo, KazioRucki. Trzy proszę.
          Młodzieniec nalał trzy wódki i wypiliśmy, wódka była dobra, więc Jerzy zamówił
          już głośno i wyraźnie:
          - Jeszcze trzy takie same kaziorucki.
          – Nie wiedziałem, że się znacie – mruknął Tadeusz, wypił i powędrował dalej. My
          patrzyliśmy na młodzieńca, młodzieniec patrzył na nas. Jurandot, chcąc przerwać
          milczenie, powiedział przyjaźnie:
          -No to jeszcze po jednej kaziorucce.
          Kazio Rudzki bez drgnienia powiek znów napełnił nam kieliszki. Nieporozumienie
          wyjaśniło się dopiero po piątej, kiedy piliśmy kazioruckę już z barmanem,
          czyli – Kazimierzem Rudzkim.
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 20:13
            Kazimierz Rudzki mial takie swoje powiedzenie, ktore czesto stosowal
            i ktore czesto cytuje Wojciech Mlynarski:

            "Wobec coraz bardziej otaczajacej nas rzeczywistosci ..."


            :-)
            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 20:17
              Bohdan Łazuka (w wywiadzie Edwarda Hulewicza):

              Rudzki, jak dostał kolejne zaproszenie na mój kolejny ślub
              i kogoś zapytał, co ma robić, odpowiedziano mu: niech pan idzie,
              będzie mu miło, to on na to: pójdę na następny.
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 20:25
                Anegdota o Bohdanie Łazuce

                Hanka Bielicka przy jakiejś okazji westchnęła tolerancyjnie:
                – Ja wiem, Bodziu, że wódka nie jest najszczęśliwszym wyjściem
                z sytuacji, ale ty bez niej jesteś trochę nudny.
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 20:44
                  Irena Kwiatkowska:

                  Co robię przed spotkaniem z dziennikarzem? Czytam "Who is who".
                  Żeby sobie przypomnieć własną historię.
                  _ _ _ _ _ _ _

                  Trafiłam na Dudka oraz Jeremiego Przyborę i Jerzego Wasowskiego,
                  niezwykle utalentowanych i skromnych ludzi. Pamiętam dobrze Jurka
                  Wasowskiego, który pisał muzykę do piosenek, przez mnie śpiewanych
                  w Kabarecie Starszych Panów. Zawsze go prosiłam, żeby on pierwszy mi
                  zaśpiewał. Bo ja będę wtedy wiedziała, o co chodzi. Więc on śpiewał.
                  A potem przychodziła kolej na mnie. Ja zaczynałam. On grał. I widziałam,
                  jak mu się plecy trzęsą ze śmiechu.

                  (Fragmenty wywiadu dla Dziennika Bałtyckiego, 2003)
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 21:00
                    Stefan Friedmann:

                    Egzamin do szkoły teatralnej oblał przez swoją niepohamowaną skłonność
                    do żartów. Kiedy prof. Jan Świderski poprosił go o powiedzenie czegoś
                    wesołego, Friedmann odparł: "Wesołego Alleluja!". Odebrano to jako oczywisty
                    przejaw braku szacunku dla komisji egzaminacyjnej.

                    Na pytanie, skąd ma dar wymyślania dowcipów, Stefan Friedmann odpowiada,
                    że jest on wynikiem choroby umysłowej.
                    - Coś się źle dzieje w mojej głowie, ale właściwie dobrze, bo nikt na tym
                    nie cierpi.

                    (fragmenty tekstu Joanny Tomczak, Życie Warszawy, sierpień 2003)
                    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 21:10
                      Na jednym ze spotkań z publicznością pewien pan użalał się przed
                      Jerzym Bińczyckim, że ma syna podobnego do Tomaszka Niechcica
                      z "Nocy i dni", którego ojcem filmowym był właśnie Bińczycki.
                      Długo opowiadał o kłopotach z synem wreszcie zapytał:
                      - Niech mi pan powie, a jak to było z Tomaszkiem? Wyrósł on
                      na uczciwego człowieka? Pan przecież powinien wiedzieć.
                      - Niestety nie wiem, bo widzi pan, ja już w dwunastym odcinku umieram.
                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 21:12
                    Oto fragment biogramu Jerzego Wasowskiego z jego strony internetowej.

                    ***

                    (...)
                    W dziedzinie muzyki - samouk. Pisał w systemie tonalnym, w różnych fakturach:
                    kameralnych, jazzowych, symfonicznych.

                    Hobby: matematyka (teoria grup), akustyka muzyczna (struktury dźwiękowe).

                    (...)

                    ***

                    Wasowski byl genialnym kompozytorem muzyki tzw. rozrywkowej. To on napisal
                    muzyke do takich piosenek Mlynarskiego jak "Wrony", "W co sie bawic?" ...,
                    jak rowniez do piosenek "Starszych Panow". Zawsze zaczynal komponowac do
                    gotowego juz tekstu.

                    Interesowal sie matematycznymi strukturami muzyki (i mial na tym polu
                    duze osiagniecia, ktore sa malo znane).

                    Wielka postac Sztuki!


    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 22:48
      Autor nieznany:
      Przy czystym sumieniu zaśniesz i na kamieniu.
      • boska.rita Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 23:30
        Dulcis est somnus operanti.
        Ekklesiastes (inaczej zwany Koheletem, choc podobno nie jest to imie, lecz nazwa
        pelnionej funkcji)
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 23:42
          boska.rita napisała:

          > Dulcis est somnus operanti.
          Ekklesiastes (inaczej zwany Koheletem, choc podobno nie jest to imie, lecz nazwa
          pelnionej funkcji)

          ===========

          Dobry Wieczor Pani Rito,

          Przypadkiem znam polskie tlumaczenie tego aforyzmu, wiec zostawiam
          jego przeklad innym :-)

          Skoro jednak dzien dzisiejszy ciezko przepracowalem, to mam nadzieje
          na dobry sen :-)))

          Pozdr.
          O.
          • boska.rita Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 23:54
            > Przypadkiem znam polskie tlumaczenie tego aforyzmu, wiec zostawiam
            > jego przeklad innym :-)

            Lubie takie przypadki.
            Skoro spedzil Pan aktywnie dzien, polecilabym przeznaczyc noc na regeneracje
            sil. Szkoda oczu na czytanie o tej porze.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 14.02.07, 20:58
          Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc
          Autor: boska.rita
          Data: 13.02.07, 23:30

          Dulcis est somnus operanti.
          Ekklesiastes (inaczej zwany Koheletem, choc podobno nie jest to imie,
          lecz nazwa pelnionej funkcji)

          ===============

          Tlumaczenie: Słodki jest sen dla pracującego.

          ===============

          Ciekaw jestem czy i dzis wieczor boska.rita nas uraczy lacinskim
          aforyzmem o snie? :-)

          Poki co, aforyzm po polsku:

          Khalil Gibran:
          Często śpiewamy dzieciom kołysanki, aby samemu szybciej zasnąć.

          :-)
          • boska.rita uraczam :) 14.02.07, 23:35
            > Ciekaw jestem czy i dzis wieczor boska.rita nas uraczy lacinskim
            > aforyzmem o snie? :-)

            Z lekkim zabarwieniem dnia dzisiejszego:
            Powiedz mi z kim sypiasz, powiem ci, o kim śnisz. (S. J. Lec)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Historia Walentynek 14.02.07, 09:41
      Dzień zakochanych (14 lutego)

      Początki tego święta sięgają średniowiecza, a wywodzą się z Anglii. Jego patron,
      czyli św. Walenty, był biskupem rzymskim, który miał moc uzdrawiania chorych.
      Tak przynajmniej mówi legenda.

      Walentynki szczególnie sprzyjają nieszczęśliwie lub niefortunnie zakochanym,
      którym brakuje odwagi lub nie potrafią wyznać swoich uczuć. W Polsce Walentynki
      obchodzone są zaledwie od kilku lat. Obchodzi je każdy bez względu na to, ile ma
      lat i jakiej jest płci.

      Walentynkowe wyznanie można ukradkiem włożyć do kieszeni, wsunąć do skrzynki lub
      wysłać pocztą. Otrzymują je najczęściej osoby, które darzymy ciepłym uczuciem,
      czyli np. przyjaciele, przyjaciółki, czasami nauczyciele (nauczycielki) czy
      sąsiedzi (sąsiadki).

      Przodkiem tego święta w Polsce były "Kupały". W tym czasie panny na wydaniu, aby
      zwrócić uwagę kawalerów stosowały magiczne sposoby np. wrzucały im do herbaty
      kostkę cukru, którą wcześniej przez 9 dni nosiły pod pachą... Romantyka..., no
      cóż życzę smacznego!

      ***

      Święty Walenty (zm. ok. 269). Wymieniony jest w "Martyrologium Rzymskim" dwa
      razy jako:

      * kapłan rzymski, ścięty w czasie prześladowań za cesarza Klaudiusza II Gockiego
      * oraz biskup Terni koło Rzymu.

      Uważa się, że jest to ta sama osoba.

      Przedstawiany najczęściej w stroju kapłana lub biskupa w momencie, gdy uzdrawia
      chłopca z padaczki. Słynął również z tego, iż udzielał ślubu zakochanym
      (niekoniecznie za zgodą rodziców).

      Najprawdopodobniej już w IV w. grób świętego otoczony był kultem, papież Juliusz
      I (337-352) wybudował nad tym grobem bazylikę, a papież Teodor I (642-649)
      odrestaurował ją.

      Patron diecezji przemyskiej. W Polsce czci się go jako patrona w chorobach
      takich jak: padaczka i podagra, na zachodzie zaś, głównie w Anglii i USA jako
      patrona zakochanych (stąd walentynki).

      ***
    • onufry_z_daleka Re: HNSz.: Czy nosisz zielona wstazke dla Rospudy? 14.02.07, 11:35
      Wprawdzie dzis Walentynki :-))) ale informujemy za Rz.pl:

      ***

      Grupa ekologów rozpoczęła dyżur w Dolinie Rospudy.

      Kilkunastu ekologów rozbiło namioty w okolicach Szczebry koło Augustowa. W
      miejscu tym ma zaczynać się obwodnica miasta. W ten sposób ekolodzy zaczęli
      wprowadzać w życie zapowiedzi, że nie dopuszczą do rozpoczęcia budowy drogi
      przez Dolinę Rospudy. Na miejscu jest policja.

      (zyt, Polskie Radio)

      ***

      Ponadto:

      Za serwiswm naukowym PAP:

      ***

      Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) Janusz Kochanowski złożył skargę do
      Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) na decyzję ministra środowiska
      dotyczącą zgody na przeprowadzenie inwestycji budowlanej przez dolinę rzeki Rospudy.

      ***

      Pamietajmy o Rospudzie nawet w Walentynki!
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kleopatra 14.02.07, 12:52
      Za GW:

      ***

      Badacze: Kleopatra wcale nie była taka piękna.

      Badania antycznej monety wykazały, że egipska królowa nie przypominała wyglądem
      Elizabeth Taylor. Zdaniem archeologów, Kleopatra miała szpiczasty podbródek,
      wąskie usta i pokaźny nos - pisze portal BBC.com.

      Niewielką, srebrną monetę datowaną na 32 r p.n.e. zbadali brytyjscy eksperci z
      uniwersytetu w Newcastle. - Ludzie wierzą, że Kleopatra była piękną królową,
      adorowaną przez rzymskich polityków - mówiła BBC Clare Pickersgill,
      przedstawiciel uczelni z Newcastle. - Najnowsze badania wykazują, że to błędne
      wyobrażenia - dodała Pickersgill.

      - Postać przedstawiona na monecie bardzo różni się od Elizabeth Taylor.
      Rzymianie pisali, że Kleopatra była inteligenta i charyzmatyczna, ale tak
      naprawdę nigdy nie wspominali o jej urodzie - komentowała w BBC Lindsay
      Allason-Jones, dyrektor muzeum archeologicznego podlegającego uniwersytetowi.

      - Wizja egipskiej królowej jako pięknej i niebezpiecznej uwodzicielki to
      współczesny wymysł - podsumowała Allason-Jones.

      ***
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kleopatra 14.02.07, 18:00
        Wizerunek Kleopatry na monecie:

        www.selket.de/images/kleopatra2.jpg
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kleopatra 14.02.07, 18:21
          albo:

          elementum.strona.de/images/kleopatra.jpg
          co nie przeszkadzało jej kierować mężczyznami, najpierw Cezarem, a po jego
          śmierci Antoniuszem.
          Kiedy po jednej z wygranych wojen Antoniusz przybył do Egiptu, Kleopatra
          popłynęła na jego spotkanie posrebrzanym statkiem z purpurowymi żaglami,
          przebrana za Afrodytę. Olśniony Antoniusz nie mógł odmówić jej niczego, spełnił
          m.in. tak drobne prośby, jak zamordowanie jej siostry i paru innych
          niewygodnych osób, a nawet zaprosił ją do Tarsu.
          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 20:47
            Szanowny Onufry pewnie zapoda na dobranoc jakąś maksymę łacińską....
            przy okazji przedstawię w kwestii łaciny słów kilka.
            Jest to język martwy, zapomniany, i rzekomo niepotrzebny. Uczą się go z musu
            lekarze, prawnicy i filolodzy, ale nie tak dawno jeszcze były czasy, kiedy
            każdy członek elity, każdy inteligent poznawał budowę i funkcjonowanie
            ojczystego języka w ten sposób, że przekładał teksty łacińskie na polski i
            odwrotnie. Uczył się rozpoznawać kategorie logiczne i gramatyczne i odkrywał w
            jak różny sposób można tę samą myśl wyrazić. Łacina stanowiła prawidło myślenia
            i języka naszych wykształconych przodków. Odkąd łacina zniknęła ze szkół, śmiem
            twierdzić, odtąd polszczyzna kiedyś barwna i bogata, zmieniła się w bełkot
            pseudointelektualistów.
            Ostatnim bodajże rzecznikiem wprowadzenia łaciny do szkół był prof. Aleksander
            Krawczuk. (dziś różni ważniacy krzyczeliby, że dzieci nie mogą się uczyć na
            pamięć, tylko zdobywać umiejętności. Ale w efekcie takiej reformy edukacji mamy
            właśnie wtórnych analfabetów)

            W 1790 roku, podczas inauguracji roku szkolnego w Kolegium Pijarów Franciszek
            Ksawery Dmochowski wygłosił mowę „O potrzebie i sposobie uczenia się łaciny”
            m.in.

            „… Rzymianie byli wolnym narodem. Polacy są wolni. Gdzież lepszych wzorów
            wolni, jeżeli nie z wolnych szukać będziemy? Gdzie napawać się duchem cnoty,
            miłości ojczyzny, szlachetności umysłu, jeżeli nie z dzieł narodu, w którym
            najświetniejsze obywatelstwa istniały?
            W ich pismach widać sztukę władania umysłami, poruszania serc, przekonania
            rozumów, utrzymywania zgromadzenia. W nich widać majestat narodu.
            Tam się nauczymy, żeby nie wiele mówić, ale tak mówić, aby przekonać, żeby myśl
            objąwszy, przelać ją w umysł drugich, nie upornie się sprzeciwiać, ale dowodami
            rzecz odpierać, a prawdzie i dobru ojczyzny z uszczerbkiem nawet własnego
            interesu szlachetnie się poddać…”

            Zasiadającym w sejmowych ławach, dedykuję.
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:05
              Slusznie prawisz, droga e_d, o pozytkach plynacych z uczenia sie laciny.
              Wydaje sie, ze powaznym wzmocnieniem watku w tej kwestii jest boska.rita
              :-)

              Zatem pozwole sobie wzniesc bojowy okrzyk:

              Lacina do szkol!

              Matematyka na matury!



              :-)))
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:23
                onufry_z_daleka napisał:
                > Zatem pozwole sobie wzniesc bojowy okrzyk:
                >
                > Lacina do szkol!

                Uważam, że lepiej by było, gdyby jakość nauczania języka polskiego była lepsza.
                Jak się poczyta wypowiedzi młodych ludzi na forach internetowych (również na
                FH), to włos się na głowie jeży.
                A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków.
                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:57
                  obrobka_skrawaniem napisała:

                  > A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków.

                  ================

                  Potius sero quam numquam.

                  :-)))
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 22:07
                    onufry_z_daleka napisał:

                    > Potius sero quam numquam.

                    Proszę, proszę, jaka żywa reakcja na moją uwagę. I Onufry i e_d,
                    może jeszcze włączy się boska.rita (czy jak jej tam).
                    Poproszę o przetłumaczenie tych (na pewno) mądrych sentencji.
                    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 23:07
                      obrobka_skrawaniem napisała:

                      > Proszę, proszę, jaka żywa reakcja na moją uwagę. I Onufry i e_d,
                      > może jeszcze włączy się boska.rita (czy jak jej tam).
                      > Poproszę o przetłumaczenie tych (na pewno) mądrych sentencji.


                      Zamiast przekladu, skromna rada:

                      Per aspera ad astra.

                      :-)
                      • boska.rita a zatem: 14.02.07, 23:29
                        czy_jak_jej_tam tlumaczy:
                        Potius sero quam numquam= lepiej pozno niz wcale
                        • boska.rita Re: a zatem: 14.02.07, 23:39
                          oczywiscie mialo byc numquam= "nigdy" a nie "wcale".
                          Zbyt szybko wdarla sie potoczna wersja tego powodzenia.
                • boska.rita specjalnie dla obrobka_skrawaniem 15.02.07, 00:57
                  Quicquid Latine dictum sit, altum videtur.
                  To tak z przymruzeniem oka ;)
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:28
                No, możeśmy się zanadto rozpędzili... na myśl o matematyce zrzedła mi mina,
                przyznaję. Ale należę do pokolenia, które matematykę zdawało obowiązkowo i
                jakoś nikt wtedy o analfabetyźmie nie wspominał.
                A dziś i studenci, tacy jacyś ...(tu w Teatrzyku Zielona Gęś kurtyna wymownie
                by spadła)
                Otóż i anegdotka, lekko zabawna.Zajęcia z językoznawstwa na UJ, parę lat temu.
                Dr K.ostry, raczej mało komu udawało się zdać u niego egzamin za pierwszym
                razem, lubił czasem złośliwie popastwić się nad głupotą albo nieuctwem swoich
                studentów. Na ćwiczeniach w pewnym momencie nawiązał do Michaiła Bachtina,
                wybitnego rosyjskiego uczonego, należącego do żelaznego kanonu wiedzy, którą
                powinien posiadać każdy student, itd. I gdy jak zwykle nikomu nie chciało się
                odezwać,porządnie wkurzony rzekł:
                - Co, o Bachtinie też nie słyszeliście!? Nie wiecie, kto to Bachtin!? A pan
                wie, kim był Bachtin!?
                - Wiem.
                - No to kim?
                - Człowiekiem.
                - No, do tego to ja sam mógłbym dojść drogą dedukcji, hehe - ironizuje dr K.
                - Widzi pan, są ludzie, którzy muszą dochodzić do tego drogą dedukcji. A ja to
                po prostu wiem.
                • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:35
                  obrobka_skrawaniem napisał(a):
                  >
                  >A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków.

                  Quam quique novit artem, in ea se exerceat.
                  • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.02.07, 07:51
                    eilean_donan napisała:

                    > obrobka_skrawaniem napisał(a):
                    > >
                    > >A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków.
                    >
                    > Quam quique novit artem, in ea se exerceat.

                    tzn. niech każdy w tej sztuce, którą zna, się ćwiczy.


                    • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.02.07, 07:56
                      Niech każdy się ćwiczy w tej sztuce, którą zna... a że nie można nigdy spocząć
                      na laurach dowodzi anegdotka:
                      Wykładowca z fizyki, przepisywał zwykle na wykładzie skrypt swojego autorstwa.
                      Nikt więc nie notował, tylko wszyscy śledzili wywód w swoich skryptach. Na
                      jednym wykładzie prowadzący narysował wykres i na środku duży okrąg. Wszyscy
                      patrzyli zdziwieni, bo w skryptach nic podobnego nie było. Profesor też
                      spojrzał, a po chwili zmazał okrąg i powiedział - przepraszam, kubek mi się
                      odbił…
                      :-)
    • onufry_z_daleka Re: W poscie 2200 serdecznie pozdrawiamy 14.02.07, 22:36
      ekologow z obozu Greenpeace w Dolinie Rospudy.


      Za serwisem naukowym PAP:

      ***

      Obóz Greenpeace'u strzeże Rospudy.

      Kilkanaście osób z organizacji ekologicznej Greenpeace obozuje w Dolinie Rospudy
      - w lesie, gdzie ma przebiegać obwodnica Augustowa (Podlaskie). Ekolodzy
      zapowiadają akcję obrony ciągle jeszcze dziewiczej przyrody przed piłami drwali
      i buldożerami. Według Jacka Winiarskiego, rzecznika Greenpeace Polska, do obozu
      ściągają aktywiści z całej Polski oraz innych krajów europejskich. "Wszyscy ci,
      którym leży na sercu dobro tego wyjątkowego zakątka Ziemi" - podkreśla ekolog.

      Greenpeace zorganizowało obóz w lesie, gdzie ma być budowana ponad 500-metrowa
      estakada nad Doliną Rospudy. Ekolodzy sprzeciwiają się budowie obwodnicy, która
      grozi zniszczeniem bezcennych przyrodniczo terenów należących do sieci obszarów
      chronionych Natura 2000.

      Przed obozem wisi transparent: "Obwodnica dla Ludzi i Przyrody". Obóz to na
      razie dwa duże namioty, rozbite w otoczeniu zasp śnieżnych, palenisko i
      drewniany stół z ławką. Ekolodzy przypinają już liny do drzew zaznaczonych do
      wycinki. Informują, że takich stanowisk, do których chcą się przypiąć, gdyby
      zaczęła się wycinka, ma być kilkadziesiąt.

      "W ramach protestu przypniemy się do drzew, kiedy przyjadą je wycinać. Na razie
      przygotowujemy się do naszej akcji" – mówi Magdalena Figura z Greenpeace.

      Greenpeace kilka dni temu poinformował nadleśnictwo w Szczebrze, że rozbije swój
      obóz w lesie. Figura dodaje, że póki jest tam mniej niż piętnaście osób, mogą
      one przebywać bez żadnego pozwolenia.

      "O determinacji obrońców Rospudy może świadczyć fakt, że wytrwali w obozie nawet
      przy dwudziestostopniowych mrozach, jakie panowały w ostatni weekend" -
      podkreśla Winiarski.

      (...)

      ***

      Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce".

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: tlusty czwartek 15.02.07, 10:20
      Termin "Sztuka" obejmuje tez sztuke kulinarna. Dzis tematem za paczki.

      Za GW:

      ***

      Warszawski kongres pączkowy

      Maciej Nowak
      2007-02-15 09:38

      Grono najznakomitszych twórców warszawskiej gastronomii zebrało się w środę ze
      srogimi minami, by analizować, co znajdziemy dzisiaj na tłustoczwartkowych
      stołach.

      Do tego specjalistycznego seminarium zaprosiliśmy prawdziwe tuzy: Karola Okrasę
      z restauracji hotelu Bristol, Roberta Sowę z Sobieskiego, Macieja Goljasza z
      restauracji Poezja wybranej przez nas knajpą roku 2006, Magdę Gessler z
      AleGlorii! i Embassy oraz młodego Łukasza Guzińskiego z restauracji Skrzydełko
      czy Nóżka.

      Naszym gościom przedstawiliśmy pączki zakupione w kilkunastu stołecznych
      cukierniach, tych najbardziej znanych i tradycyjnych oraz tych cieszących się
      wyłącznie lokalną sławą. Atmosfera przypominała poważne badania laboratoryjne:
      przed każdym z gości znalazł się talerzyk ze sztućcami, którymi z chirurgiczną
      sprawnością dokonywano sekcji poszczególnych ciastek. Redakcyjny kosz szybko
      zapełnił się resztkami z tego gastronomicznego collegium anatomicum. Dysputa
      miała charakter wysoce profesjonalny: tutaj za dużo sztucznego tłuszczu, tutaj
      domieszka gotowego chemicznego fiksu, a tutaj dżem jabłkowy doprawiony
      karminowym barwnikiem, próbujący udawać konfiturę z róży. W tym pączku
      szlachetne wiązanie ręczne, ale w tym widać już wyraźnie, że uformował go
      cukierniczy automat.

      - Kuszą mnie te najbardziej brązowe i spieczone. Podobają mi się, bo
      przypominają mi te, które robiła moja babcia - rozmarzył się Łukasz Guziński.

      - Tłuszcz do d... Te pączki zalatują margaryną, co je od razu dyskwalifikuje -
      skrzywiła się Magda Gessler.

      - Budyń zamiast konfitury z róży? Dajmy sobie spokój z tymi pączkami, następne
      proszę - oburzył się Robert Sowa.

      - Tu mam w środku jakąś pulpę jabłkową barwioną na czerwono i aromatyzowaną -
      zauważył z odrazą Karol Okrasa.

      - No tak, powidła śliwkowe. To taki pączek krakowski - oszczędny. Powietrze i
      dużo mąki - uznała Magda Gessler.

      Ostrą krytykę zebrały pączki, które pod wpływem wbicia w nie noża i widelca
      zamieniały się w zmierzwiony łachman, wyszydzano te, z których niemal
      natychmiast ulatywało powietrze wpompowane tam skomplikowanymi reakcjami
      chemicznymi. Za pierwszorzędne kryterium oceny uznano walory estetyczne.
      Przecież pączków, które nie chcą się podobać, w ogóle też nie chce wziąć się do
      ust. Ta zasada nie zawsze jednak się sprawdzała: piękne, apetycznie rumiane
      kulki okazywały się pozbawione właściwego różanego nadzienia, zawarte w nich
      ulepszacze doprowadzały język do odrętwienia. Tymczasem paradoksalnie te, które
      wyglądały mniej efektownie, okazywały się dużo smaczniejsze. Bo ostatecznie
      okazało się, że to, co w pączkach lubimy najbardziej, to nostalgia za czasami,
      w których przygotowywano je w domu. Dlatego podobają się nam te lekko
      przypalone, bo utrzymanie w warunkach domowych właściwej temperatury wrzącego
      smalcu jest praktycznie niemożliwe. Zachwycamy się tymi nieforemnymi, na
      których znać indywidualne zmagania z harmonią naszych gospodyń.

      Na koniec gwałtownej dyskusji, w wyniku demokratycznego głosowania zgromadzenia
      uznali za idealny przepis przedstawiony przez Magdę Gessler: - Biorę 0,5 kg
      mąki, 30 żółtek, 260 g cukru wymieszanego ze smalcem, dosypuję jeszcze 160 g
      cukru, 10 g drożdży, konfiturę różaną, do której dodaję spirytus. Smażę w
      smalcu.

      I rzeczywiście, drożdżowa kula przygotowana w cukierni Magdy Gessler "Słodki...
      słony" wydała się wszystkim najciekawsza. - Brzydkie kaczątko okazało się
      łabędziem - zauważył Robert Sowa.

      Pączek był wprawdzie mocno przypalony, za to wypełniony aż w nadmiarze
      prawdziwą konfiturą z róży. Ciasto przyjemnie sprężynowało, wyczuwało się
      naturalny aromat jajek i delikatne muśnięcie wanilii. A całą tę wyrafinowaną
      konstrukcję pokrywał muślinowy lukier. I takich małych arcydzieł życzymy
      Państwu serdecznie we wszystkich warszawskich cukierniach.

      ***

      PS. Niestety Onufry, jako osobnik walczacy z cholesterolem, musi obejsc
      sie ze smakiem :-(((


    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:22
      "Epur si muove."

      Kto to powiedzial i co to znaczy?
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:24
        A jednak się porusza.
        to powiedział chyba Galileusz, o Ziemi.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:41
          eilean_donan napisała:

          > A jednak się porusza.
          > to powiedział chyba Galileusz, o Ziemi.

          ================

          Tak, brawo!!! Podobno te slowa mial wypowiedziec Galileusz po tym jak pod
          przymusem musial wyrzec sie swoich pogladow naukowych, "groznych" dla Kosciola.
          Dzis jest dzien urodzin Galileusza: 15 lutego.

          ***

          Galileusz, Galileo Galilei (1564-1642), włoski filozof, astronom. Od 1589
          profesor w Pizie i Padwie. Twórca nowożytnej mechaniki i astrofizyki. Poglądy
          swoje wyłożył między innymi w dziełach: Probierca złota (II saggiatore), 1623 i
          Dialogo sopra i due massimi sistemi del mondo), 1632.

          W poglądach filozoficznych Galileusza szczególne znaczenie posiadają cztery
          zasady metodologiczne dotyczące przyrodoznawstwa, z których wynika, że należy je
          traktować: A) doświadczalnie, B) matematycznie, C) ograniczyć go do badania
          zjawisk, D) ograniczyć do badania przyczyn.

          Występował więc Galileusz przeciw wszelkim spekulacjom myślowym w rozwiązywaniu
          zagadnień przyrodniczych bez odwoływania się do doświadczenia, odcinał się
          jednak od skrajnego empiryzmu uznając, że nie ma nauki bez rozumowania. Uznawał
          tę tylko naukę za ścisłą, której przedmiot daje się mierzyć. Przyjmował metodę
          analizy i syntezy czyli rezultatywną i kompozytywną. Właściwymi przedmiotami
          badań przyrodniczych stały się dla Galileusza kształt i ruch.

          Matematyczne przyrodoznawstwo Galileusza koncentruje się na dwóch rodzajach
          zadań: A) hipotez matematycznych, B) egzystencjalnych zadaniach empirycznych.

          Poza pracami z dziedziny filozofii i astrofizyki Galileusz odkrył prawo ruchu
          wahadła (1583). Zbudował wagę hydrostatyczną (1586). Sformułował prawo
          swobodnego spadania ciał (1602). Zbudował lunetę astronomiczną i zastosował ją
          do obserwacji (1609). Odkrył góry na Księżycu, satelity Jowisza, fazy Wenus oraz
          stwierdził obrót Słońca dookoła osi a więc to, co było określone i przewidziane
          w teorii M. Kopernika.

          Pomimo że trybunał inkwizycyjny zabronił głoszenia teorii heliocentrycznej w
          1615, Galileusz w 1623 wydał Dialog o dwu najważniejszych układach świata:
          ptolemeuszowym i kopernikowym (wydanie polskie 1953). Dzieło to trybunał
          inkwizycyjny w 1633 uznał za zakazane i zmusił Galileusza do odwołania swoich
          poglądów. Nauka Galileusza została potępiona przez Kościół i Galileusz do końca
          życia żył pod nadzorem inkwizycji. Dopiero w październiku 1992 papież Jan Paweł
          II uznał, że Kościół popełnił błąd potępiając Galileusza.

          ***

          Troche maksym Galileusza:

          * A jednak się kręci.


          * Filozofia zawarta jest w tej wielkiej księdze, którą mamy przed oczami -
          mam na myśli wszechświat - ale nie uda się nam jej zrozumieć, dopóki nie poznamy
          właściwego języka i symboli, jakimi ją napisano.


          * Księga natury pisana jest w matematycznym języku.


          * Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat.


          * Może z czasem zobaczymy rzeczy, których jak dotąd, nie możemy sobie wyobrazić.


          * Nagromadzenie danych to nie jest jeszcze nauka.


          * Nie możesz człowieka nauczyć niczego. Możesz mu tylko pomóc odnaleźć to w
          sobie.


          * Zagłębianie się w zagadnienia budowy świata jest jednym z największych i
          najszlachetniejszych celów człowieka.


      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:27
        onufry_z_daleka napisał:

        > "Epur si muove."

        Galileusz: "A jednak się kręci".
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:32
          To powiedzenie Galileusza sparafrazował Jan Paweł II.
          Na jakimś spotkaniu z kardynałami, kiedy miał już problemy z poruszaniem się i
          był to temat szeroko dyskutowany w prasie, powolutku dotarł do mównicy i
          mruknął do mikrofonu:
          - eppur si muove!
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal ! 15.02.07, 19:56
      Za GW:

      ***

      Ostatni czwartek karnawału obchodzony jest w Niemczech jako "babskie zapusty". W
      Duesseldorfie, Kolonii, Moguncji, Bonn i innych nadreńskich miastach tysiące
      przebranych w wyszukane kostiumy kobiet zgodnie z tradycją punktualnie
      jedenaście minut po jedenastej przypuściło atak na ratusze i inne miejskie
      urzędy. Uzbrojone w nożyce Niemki ucinały mężczyznom krawaty i sznurówki,
      pozbawiając ich w ten symboliczny sposób atrybutów męskości. Na pastwę kobiet
      wydani są w tym dniu nie tylko urzędnicy. Zapowiadający pogodę w telewizji
      publicznej ARD dziennikarz wystąpił rano z odciętym krawatem. Po zakończeniu
      prognozy nie omieszkał dodać, że był to krawat za 70 euro.

      Place i ulice nadreńskich miast stały się miejscem kolorowych festynów. Np. w
      Kolonii na ulice miasta wyległo 40 tysięcy przebierańców. Popijając piwo,
      szampana i inne trunki śpiewają, kołyszą się w takt muzyki i tańczą. W tym roku
      do radosnych nastrojów uczestników zabawy dostosowała się pogoda - jest ciepło i
      świeci słońce.

      Wieczorami życie towarzyskie przenosi się do restauracji i barów. Organizowane
      są wielkie festyny, na kilka tysięcy osób. Oprócz dobrej muzyki obejmują one
      wystąpienia satyryków, nie pozostawiających suchej nitki na politykach. "Jeśli
      Władimir Putin jest demokratą bez skazy, to Casanova był kastratem" - powiedział
      jeden z występujących satyryków.

      Tak będzie aż do środy popielcowej, gdy zacznie się post.

      Punktem kulminacyjnym karnawału jest w Niemczech Rosenmontag - ostatni
      poniedziałek karnawału. W tym dniu huczna zabawa trwa aż do białego rana.
      Zgodnie z tradycją przez śródmieścia nadreńskich metropolii przejeżdżają wtedy
      wielokilometrowe kolumny samochodowych platform. Na każdej z nich znajdują się
      rzeźby przedstawiające osoby znane z pierwszych stron gazet. Grupy figur tworzą
      scenki nawiązujące do aktualnych wydarzeń politycznych. Pomiędzy samochodami
      maszerują orkiestry w historycznych strojach.

      "Nadreński karnawał trzeba polubić albo należy zniknąć w tym czasie z miasta" -
      powiedziała jedna z mieszkanek Kolonii telewizji ARD.

      Tradycja karnawałowych zabaw połączonych z pochodami w Nadrenii sięga
      średniowiecza. Od początku XIX w. obchody karnawału stały się okazją do
      wyrażenia protestu przeciwko władzy - początkowo francuskim okupantom, a
      następnie, po przyłączeniu Nadrenii do Prus, władzom pruskim. Od kilku lat
      karnawałowe pochody w Rosenmontag organizowane są także w Berlinie i innych
      miastach Niemiec Wschodnich.

      ***
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na sen 15.02.07, 22:46
      "Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś."

      Tej maksymy bynajmniej nie wymyslil oficer polityczny Ludowego Wojska Polskiego,
      lecz sam:

      William Shakespeare

      :-)
      • boska.rita na dobranoc 15.02.07, 23:50
        Na mily sen dla wszystkich: sogni d'oro.
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.02.07, 11:13
      Dzis urodziny obchodzilby Czeslaw Niemen.

      Kilka refleksji:

      Czesław Niemen to legenda polskiej piosenki, wokalista, instrumentalista,
      kompozytor, poeta, felietonista i malarz. Artysta bijący wszelkie rekordy
      popularności, był obecny na polskiej scenie muzycznej przez ponad 30 lat
      Autor przebojów: "Dziwny jest ten świat", "Czy mnie jeszcze pamiętasz", "Pod
      papugami". Komponował też muzykę teatralną i filmową, między innymi do filmu
      "Wesele" Andrzeja Wajdy.

      W swoich utworach wykorzystywał teksty poetów romantycznych: Cypriana Kamila
      Norwida, Adama Asnyka, Kazimierza Przerwy-Tetmajera.

      Przez 17 lat, od 1964 do 1980 roku, był uznawany za najpopularniejszego i
      najlepszego wokalistę w kraju w ankietach pism muzycznych "Jazz" i "Non Stop".
      Zawsze kreował oryginalnie wizualnie postacie - raz był to góralski kożuszek,
      innym razem kwiecista hipisowska koszula. W latach 60. przez ówczesne media był
      postrzegany jako synonim czegoś złego. Znosił to spokojnie. :-)

      W 1963 roku jego pierwsza kompozycja "Wiem, że nie wrócisz" odniosła wielki
      sukces na koncertach w paryskiej Olimpii. Kolejnym sukcesem stał się utwór "Czy
      mnie jeszcze pamiętasz", który w grudniu 1964 roku z własnym tekstem nagrała
      Marlena Dietrich. Do końca lat osiemdziesiątych Niemen brał udział w wielu
      imprezach muzycznych i festiwalach beatowych, rockowych i jazzowych w Polsce i
      na świecie. Koncertował i odnosił sukcesy między innymi we Francji, Włoszech,
      NRD, RFN, Indiach i Stanach Zjednoczonych.

      W późniejszym okresie artysta rzadko występował, rzadko też nagrywał.
      Skoncentrował się na pracy we własnym studiu muzycznym. W swoich kompozycjach
      chętnie wykorzystywał instrumenty elektroniczne i syntezatory. Na muzykę młodego
      pokolenia Niemen patrzył z rezerwą. "Dzisiaj wydaje się, że nie trzeba mieć
      żadnego pojęcia o śpiewaniu, żeby śpiewać. Rynek zachłysnął się czymś, co jest
      jedną, wielką balangą. Zapanowała pląsomania, w takt fokstrota na cztery. I
      każda próba odejścia, szczególnie w tekstach, od tematu damsko-męskiego jest nie
      do przeskoczenia, ponieważ media odmawiają publikacji" - mówił artysta podczas
      jednego z wywiadów.

      Oprócz muzyki Niemen tworzył też prace plastyczne. Rysował od dziecka, później
      szczególnie zainteresowała go grafika komputerowa. W 2001 roku przeznaczył część
      swoich prac na licytację. Dochód z aukcji został przeznaczony dla Polskiej Akcji
      Humanitarnej na kupno sprzętu edukacyjnego dla szkół na Litwie.

      Przez dekady był odporny na upływ czasu i dziejowe zmiany. W ostatnich latatch
      zycia praktycznie nie wychodził z domu. Grał, malował, uprawiał sport,
      wegetarianian, nie pił i nie palił od lat.

      Czesław Wydrzycki urodził się 16 lutego 1939 roku w Wasiliszkach Starych koło
      Nowogródka jako Czesław Wydrzycki. Jego pseudonim artystyczny wymyśliła żona.
      Niemen był repatriantem z Białorusi. Przez wiele lat starał się u władz
      radzieckich o pozwolenie na przyjazd do Polski. Tam żył w biedzie, tu, kiedy
      przybył, również żył w nędzy. Może dlatego postanowił pokazać Polsce, że nie
      przyjęła byle kogo.

      ***

      I pokazal!

      Jesli ktos zna jaks dobra anegdote o Niemenie, to prosze sie z nami podzielic

      :-)))
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Czesław Niemen 16.02.07, 14:55
        Czesław Niemen:

        Moja siostra opowiadała, że mając już dwa lata, usiłowałem co chwila
        popisywać się swoim wysokim dyszkantem śpiewając zasłyszane piosenki...
        Ojciec mówił wtedy "rośnie nam nowa sława światowa, nowy Kiepura",
        a ja — ledwie od ziemi odrosły — zastanawiałem się, co to jest ta sława
        i ta tajemnicza "kiepura".
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Czesław Niemen 16.02.07, 17:06
          Czesław Niemen o utworze "Bema pamięci żałobny rapsod":

          Z tym pomysłem nosiłem się dość długo. W 68 roku na festiwalu w Opolu
          podszedł do mnie Wojtek Młynarski i powiedział: Jakbyś zrobił muzykę
          do takiego wiersza Norwida "Bema pamięci żałobny rapsod", to byłaby bomba...
          Wróciłem do domu, znalazłem ten wiersz w tomiku Norwida. I przypomniałem
          sobie ceremonie pogrzebowe z moich kresowych rejonów... A miałem już
          Hammmonda i to mnie strasznie kręciło. Kiedy ustawiali sprzęt przed
          koncertem, to ja siadałem do organów i odlatywałem w smętne, acz piękne
          rejony...
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.02.07, 11:27
      Gdy w 1435 roku Filippo Brunelleschi kończył budować katedrę we Florencji, nikt
      nie wierzył, że uda mu się skonstruować zaplanowaną kopułę - wówczas największą
      na świecie, o średnicy 45 i wysokości 107 metrów. Dziś te liczby nie robią na
      nikim wrażenia. W XXI wieku dzięki nowoczesnym materiałom i komputerom człowiek
      potrafi budować w skali i formie, która wydaje się zaprzeczać prawom fizyki.

      Zapraszam do artykulu Anny Cymer "Architektura wbrew fizyce":


      dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3919178.html


      PS. Onufry pojawi sie ponownie jutro wieczorem.
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.02.07, 15:13
        Profesor na architekturze w Krakowie miał zwyczaj na egzaminie w przypadku
        niewiedzy delikwenta wysyłać go na korytarz w celu uzupełnienia wiedzy.
        Otwierają się drzwi od gabinetu i na korytarz wybiega spanikowana studentka:
        - Co to są hefalumpy...?!?!
        Wszyscy obecni w obłędzie rzucają się do książek. Przez otwarte drzwi słychać
        jak wykładowca mówi do znajomego przez komórkę:
        - Ty słuchaj, znowu się na te hefalumpy nabrali...

    • boska.rita Przed snem 17.02.07, 00:13
      Ampére* był człowiekiem bardzo roztargnionym. Pewnego razu był z wizytą. Gdy
      miał wychodzić, zaczął padać ulewny deszcz, więc gospodarz zaproponował mu
      nocleg. Ampére się zgodził. Po kilku minutach gospodarz poszedł sprawdzić, czy
      wszystko w porządku, ale nigdzie nie mógł gościa znaleźć. Po pewnym czasie ktoś
      zadzwonił do drzwi. Gospodarz otworzył drzwi i zobaczył Ampére'a.
      - A gdzież pan był?!
      - W domu, po piżamę.

      * André Marie Ampére (1775-1836)- francuski matematyk i fizyk. Cudowne dziecko.
      Nie chodzil do zadnych szkol. W wieku 13 lat napisal swoja pierwsza prace
      naukowa dotyczaca krzywych stozkowych. Rok pozniej przeczytal 20tomowa
      encyklopedie. Odkryl m.in, iz przeplywowi pradu towarzyszy powstanie pola
      magnetycznego. Znany ludzkosci glownie ze wzgledu na swoj wklad w nauke o
      elektrycznosci i magnetyzmie. 10 czerwca (dzien jego smierci) zostal ogloszony
      Swiatowym Dniem Elektryka.
      • obrobka_skrawaniem Re: Przed snem 17.02.07, 19:53
        Ta anegdota już była przytaczana w tym wątku i to całkiem niedawno
        (20 stycznia). Polecam poczytanie postów z przeszłości.
        Już chyba lepiej, żeby Boska raczyła nas sentencjami łacińskimi
        (chociaż uważam to za snobizm), niż odgrzewanymi kotletami.
        • boska.rita Re: Przed snem 17.02.07, 22:03
          Superflua non nocent
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzm na dobranoc 17.02.07, 21:29
      Tadeusz Kotarbiński:
      "Sen jest to skracanie sobie życia w tym celu, aby je wydłużyć."


      PS.1. Do boskiej.rity: prosze smialo kontynowac; dobra anegdota warta
      jest powtorki! Ale sentencje lacinskie tez interesujace :-)

      PS.2. Do o_s:

      "Repetitio est mater studiurum."
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzm na dobranoc 17.02.07, 21:38
        onufry_z_daleka napisał:
        >
        > PS.2. Do o_s:
        > "Repetitio est mater studiurum."

        Niektórzy mają pamięć tak dobrą, że nie muszą czytać kilka razy, żeby przyswoić.
        Czytanie w kółko tego samego jest nudne.
        • boska.rita Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzm na dobranoc 17.02.07, 22:29
          obrobka_skrawaniem napisała:
          > Niektórzy mają pamięć tak dobrą, że nie muszą czytać kilka razy, żeby przyswoić


          Memoria minuitur nisi exercetur.
          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: IP: *.dsl.club-internet.fr 18.02.07, 17:43
            W ktorym panstwie europejskim rozpoczal sie dzis 4-dniowy karnawal?
            • yepestis Re: Humor w Nauce i Sztuce: 18.02.07, 22:05
              Przepraszam, że tak włażę i "się reklamuję", ale chcę zaproponować po starej
              znajomości;) lekturę mojego bloga, którego treść pasuje do tego wątku :). Mam
              nadzieję, że się spodoba choć trochę, dopiero zaczynam.
              Adres jest taki: www.mikroby.blox.pl
              Pozdrawiam wszystkich
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: 19.02.07, 07:55
                Yepestis ma ciekawe zdjęcia tych stworzeń, też polecam.
                A w kwestii mikrobiologii przypominam postać profesora Rudolfa Weigla,
                mikrobiologa, lwowiaka, Polaka niemieckiego pochodzenia.
                Badał zarazki tyfusu plamistego plamistego opracował szczepionkę, którą
                wprowadzono do masowej produkcji. Szczepionka Weigla ratuje życie tysiącom
                ludzi, zdobywa mu to rozgłos na całym świecie.
                Otrzymał najwyższe odznaczenia i nagrody naukowe w kraju i za granicą. Był
                członkiem czynnym Polskiej Akademii Umiejętności, członkiem korespondentem
                Belgijskiej Królewskiej Akademii Medycznej, członkiem honorowym Nowojorskiej
                Akademii Nauk i szeregu innych towarzystw naukowych zagranicznych i krajowych
                Do jego pracowni we Lwowie zjeżdżali się licznie uczeni z krajów Europy i
                innych kontynentów. Uratował także życie wielu ludziom w czasie wojny,
                zwłaszcza pracownikom i studentom uniwersytetu, którzy mieli korzenie
                żydowskie, pośmiertnie bodajże odznaczono go medalem „Sprawiedliwy wśród
                Narodów Świata”.
                Mimo sławy i zaszczytów profesor Weigl był bardzo skromnym człowiekiem.
                Kiedy wysoko postawiony urzędnik Rzeszy w czasie wojny naciskał Profesora na
                zmianę obywatelstwa i oficjalne ogłoszenie, że jest Niemcem, a obiecywano za to
                mnóstwo pieniędzy i załatwienie Nagrody Nobla, profesor odpowiedział, że nigdy
                nie przestanie być Polakiem. Grożono mu wówczas, przypominając lwowskich
                profesorów i ich synów pomordowanych w 1941 r.
                Ze wspomnień Ryszarda Rostkowskiego:
                Generał Kaufman (zastępca Himmlera):
                - Pan wie, że my potrafimy zmusić…
                - Generale — mówi Weigl — jestem biologiem, wiem, że życie skończyć się musi, a
                życie stało się dziś nieznośne; w moim wieku nie mam szans na doczekanie
                lepszych czasów. Osobiście najchętniej popełniłbym samobójstwo, lecz wiem, że
                byłoby to bolesne dla bliskich. Spełniwszy swe groźby ułatwi mi Pan zadanie.
                Generał był zaskoczony, nie spodziewał się takiej odpowiedzi.


    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.02.07, 22:52
      Dzis urodziny obchodzilby Mikolaj Kopernik (1473-1543).

      Niewiele o nim pozostalo anegdot. Przypomnijmy dwie:

      ***

      W 1516 roku Krzyżacy próbowali zdobywać zamek Olsztyn, którego dowódcą
      był Kopernik. W czasie oblężenia cała załoga cierpiała na chorobę.
      Kopernik wykrył, że przyczyną jest spożywanie chleba. Niestety, w warunkach
      oblężenia spożywanie czegoś innego nie było możliwe. Kopernik wysnuł,
      że szkodzi nie tyle chleb, ile raczej sposób jego spożywania na zamku.
      Kromki ówczesnego chleba, dość twardego, z grubo zmielonej mąki, nie
      dało się szybko zjeść. Często jedli w marszu i często zdarzało im się
      upuścić chleb na ziemie, otrząsali go i zjadali. A przy okazji połykali
      całą masę brudu. I być może to właśnie, jak podejrzewał Kopernik, a nie
      sam chleb, było przyczyną tajemniczej epidemii. Lekarz-astronom wpadł
      na pomysł, aby powierzchnię chleba posmarować jakąś jasną, jadalną substancją,
      tak aby na jej tle łatwo było zauważyć ewentualne zabrudzenia, a w razie
      potrzeby brud wraz z ochronną warstwą usunąć z bochenka. Do tego celu
      znakomita okazała się mocno ubita śmietana, czyli masło.
      I tak powstała kanapka.

      ***

      Mikołaj Kopernik tłumaczył kiedyś w towarzystwie, że Ziemia obraca się wokół
      Słońca, a nie na odwrót, jak dotąd sądzono. Ktoś z obecnych na biesiadzie nie
      zgodził się z tym. Dyskusja trwała dość długo, ale Kopernik nie potrafił
      przekonać niedowiarka. Wreszcie zniecierpliwiony astronom rzucił na salę
      ostatni argument:
      - Przecież nie ogień kręci się wokół pieczeni, lecz pieczeń przy ogniu
      obracać się musi...

      ***
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 20.02.07, 20:52
      Dzis urodziny obchodzilby

      Ludwig Eduard Boltzmann (1844 - 1906)
      Fizyk austriacki, zwolennik poglądów atomistycznych, zajmował się zjawiskami
      cieplnymi i stworzył podstawy fizyki statystycznej.


      I anegdota:

      Boltzmann w okresie gdy miał małe dzieci w niedziele rano, jeśli była ładna
      pogoda udawał się z wózkiem do pobliskiego parku. Tam siadał na ławce i
      przeprowadzał skomplikowane rachunki. Od czasu do czasu przytomniał, spoglądał
      na zegarek i gdy zbliżała się pora obiadu, spieszył z wózkiem do domu. Był
      jednak roztargniony, toteż zdarzało się, że wracał do domu sam. Przyzwyczajeni
      do tego mieszkańcy zaraz odprowadzali wózek. Pewnego dnia miejscowy policjant
      przyprowadził wózek, zanim jeszcze dotarł tam Boltzmann.
      - Bardzo dziękuję - rzekła doń żona Boltzmanna - Ale czy może pan jeszcze
      przyprowadzić do domu męża, bo obiad stygnie.
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 20.02.07, 21:31
        Cytat z Boltzmana:

        Matematyk rozpozna Cauchy'ego, Gaussa, Jacobiego czy Helmholtza juz
        po przeczytaniu kilku pierwszych stron, tak jak muzycy rozpoznaja
        po kilku pierwszych taktach Mozarta. Beethovena czy Schuberta.

        (Za A. Koestler "Akt tworzenia")
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.02.07, 17:04
      Oto maksyma na dzis z serwisu naukowego PAP:

      "Rozsądny człowiek nie może wierzyć w rozsądek."

      Gabriel Laub
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.02.07, 18:07
        Oto przykład rozsądku:
        Joachim Rossini (autor oper, m.in "Cyrulika sewilskiego")dowiedziawszy się, że
        w jego rodzinnym mieście chcą mu za życia wystawić pomnik, powiedział
        członkom rady miejskiej:
        -Panowie! Dajcie mi te pieniądze, a ja obiecuję, że
        będę osobiście stać na cokole przez kilka godzin dziennie!

        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.02.07, 18:36
          Przypomniało mi się, że inny włoski kompozytor, Ennio Morricone, niedługo
          będzie świętował.
          Morricone, który pierwsze kompozycje stworzył w wieku 6 lat (prawie jak
          Mozart),to znany kompozytor muzyki do tzw. spaghetti westernów, ale chyba nie
          ma na świecie człowieka, który by nie kojarzył motywu z filmu "Za garść
          dolarów".
          Ja pamiętam jeszcze piękne ścieżki dźwiękowe z "Tajemnic
          Sahary", "Misji", "Nietykalnych", "Między piekłem a niebem" , "Zawodowca" i
          paru odcinków "Ally McBeal"... no więc na odbywającej się 25 lutego 2007
          ceremonii rozdania Oscarów, Ennio Morricone odbierze honorową statuetkę za
          całokształt twórczości.
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: E.Morricone 21.02.07, 19:44

            Artysta na wieść o przyznanym mu honorowym Oscarze wypowiedział się:

            „Po pięciu nominacjach nauczyłem się niczego nie oczekiwać. Prawdę mówiąc,
            miałem wręcz nadzieję, że już nigdy nie dostanę Oscara. W ten sposób
            pozostałbym w bardzo doborowym towarzystwie wybitnych twórców. Moim zdaniem
            Oscary są trochę przypadkowe – nawet jeżeli otrzymujący je artyści rzeczywiście
            na nie zasługują. To oczywiście nie oznacza, że jestem niezadowolony z
            wyróżnienia. Otrzymałem w życiu wiele pięknych i szczególnych nagród, ale
            zawsze pozostawała mała luka. Mam nadzieję, że Oscar ją zapełni”.
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: E.Morricone 21.02.07, 20:02
              No właśnie. Ja też mam wrażenie, że Amerykanie dają te Oskary kierując się
              politycznymi interesami (raz dla Indian, raz dla Murzynów, raz dla gejów, raz
              dla superprodukcji, na którą ktoś wydał najwięcej milionów, raz dla aktorki,
              która dała się oszpecić - a to w silikonowym Hollywood od razu gwarantuje
              nagrodę, raz dla Żydów, raz dla Arabów ...)i od czasu do czasu honorowy Oskar
              dla wiekowego artysty, którego nie nagradzali od razu za wybitne kreacje, a
              teraz jakby się bali, że nie zdążą...Dziwny naród.
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: E.Morricone 21.02.07, 20:14
                Ennio Morricone - muzyka do filmu "Misja", dyryguje autor:

                www.youtube.com/watch?v=XvBT9sqXnew
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: E. Morricone 21.02.07, 21:22
                  Ennio Morricone - Finale The World
                  www.youtube.com/watch?v=Ait4thLThW0
                  Ennio Morricone - muzyka do filmu „Dobry, zły, brzydki” (spaghetti western,
                  1966 r.):
                  www.youtube.com/watch?v=ZKlxyoPNaFI
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: E. Morricone 25.02.07, 18:43
                    Ennio Morricone – "The Ecstasy of Gold" z filmu „Dobry, zły, brzydki”
                    www.youtube.com/watch?v=GdNh9f2Wwm0
                    Ennio Morricone – Muzyka do filmu „La Muerte Tenia Un Precio”
                    www.youtube.com/watch?v=9F3-BNVng1Q
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 22.02.07, 19:24
      Za serwisem naukowym PAP:

      ***

      Polszczyzna polskich polityków

      Język polskich polityków nie różni się zbytnio od polszczyzny reszty
      społeczeństwa - bywa staranny i piękny albo niegramatyczny i wulgarny - ocenili
      językoznawcy, podsumowując ustanowiony przez Senat RP Rok Języka Polskiego -
      2006 r. Podczas spotkania w Sejmie 20 lutego eksperci przedstawili spostrzeżenia
      z opracowywanego obecnie "Krótkiego raportu o języku polskich polityków początku
      XXI wieku".

      Kulturę słowa polskich polityków ocenił prof. Jerzy Bralczyk. Uznał, że nie jest
      to najgorzej mówiąca grupa społeczna, choć jeśli polityk powie coś
      niegramatycznego, "media od razu to powtarzają, a my - wychwytujemy" - zauważył.

      "Język polityków byłby zapewne dla większości Polaków nudny, gdyby nie to, że
      dociera do nas przez media, które wybierają co smakowitsze kąski: często
      oryginalne i dziwaczne" - dodał. Dlatego, zdaniem naukowca, mówiąc o języku
      polityki często myślimy o "języku nienaturalnym, dziwacznym i języku agresji".

      Także językoznawca dr Katarzyna Kłosińska uznała, że "język polityków jest chyba
      taki, jak język reszty społeczeństwa. Niektórzy mówią bardzo ładnie, bardzo
      etycznie - z szacunkiem dla innych; są i tacy, którzy mówią beznadziejnie,
      popełniają wiele błędów i nie szanują swoich rozmówców. Bo takie jest
      społeczeństwo".

      Dr Kłosińska zasugerowała, że być może istnieją dwa języki polityków -
      "medialny" i "gabinetowy". "My widzimy tylko to, co przed kamerami, i często
      odnosimy wrażenie, że politycy nie mogą się porozumieć. Być może oprócz tego, co
      mówią oficjalnie, rozmawiają ze sobą zupełnie inaczej" - spekulowała.

      Przewodniczący Rady Języka Polskiego, prof. Andrzej Markowski uważa, że cała
      "polszczyzna jako taka ma się zupełnie dobrze, choć polszczyzna publiczna może
      przechodzić ewolucję i zmieniać się nie zawsze w kierunku, w jakim
      chcielibyśmy". Natomiast kwiecisty i metaforyczny sposób wyrażania się polityków
      prof. Markowski tłumaczy chęcią ich zaistnienia na scenie politycznej i w mediach.

      Polszczyznę swoich parlamentarnych kolegów nie najlepiej ocenił na konferencji
      senator Stefan Niesiołowski. "Jest bardzo różnie. Jeden mówił o +puszce z
      Pandorą+, inny - że druk jest napisany +drobną pipetą+ (petit - krój druku -
      PAP), a inni płynnie cytują sentencje i wiedzą, o czym mówią. Więcej jest jednak
      polityków takich, którzy coś bąkają, niż tych, którzy mówią pięknie" - zauważył
      senator.

      Z kolei wicemarszałek Senatu Ryszard Legutko ocenił, że język polityków staje
      się mało precyzyjny, choć nie różni się pod tym względem od mowy przedstawicieli
      innych grup społecznych. Szukając przyczyn tego stanu polityk uznał, że "język
      współczesny nie nawiązuje do tradycji literackiej - być może dlatego, że czytamy
      za mało książek. Albo, bo nie uczymy się na pamięć poezji, nie mamy więc w
      naszym słowniku tych pięknych wyrażeń, które mieli nasi poprzednicy. Jeśli
      chcemy się posłużyć jakimś barwnym określeniem, posługujemy się wyrażeniami z
      reklamy, bo te znamy na pamięć".

      W czasie spotkania prof. Bralczyk zwrócił też uwagę na nowe słowa, często
      pojawiające się w języku polityki. "Najczęściej sytuują się one po +złej stronie
      języka+, np. +wykształciuchy+ i +łże-elity+. Rzadko spotykamy słowa, które mówią
      coś dobrego o świecie, są życzliwe" - powiedział.

      Słowo "Łże-elity" jest fatalnie zbudowane - ocenił prof. Markowski. Wyjaśnił, że
      odzwierciedla ono rosyjski sposób tworzenia wyrazów. "+Łże+ po rosyjsku znaczy
      +pseudo+, zatem określenia +łże-elity+ nie można używać, chcąc powiedzieć, że
      elity kłamią" - tłumaczył.

      Na konferencji przypomniano, że w ramach Roku Języka Polskiego odbyły się m.in.
      konkursy i festiwale języka polskiego w ponad trzystu szkołach. W Katowicach
      zorganizowano festiwal języka polskiego, gdzie wybrano najlepiej piszącego i
      mówiącego Polaka. Przeprowadzono też w Parlamencie konferencję nt. języka
      polskiej legislacji.

      W środę przypada międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Na konferencji
      przypomniano, że po polsku mówi osiem proc. obywateli Unii Europejskiej.

      PAP - Nauka w Polsce, Anna Zdolińska
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 23.02.07, 12:49
      Dzis urodziny obchodzilby J.F. Haendel. Przypomnijmy garsc anegdot.

      ***

      Pierwsze koncerty Haendla w Londynie nie cieszyły się powodzeniem, co bardzo
      niepokoiło przyjaciół kompozytora. Haendel ich uspokajał:
      - Nie martwcie się! W pustej sali muzyka brzmi lepiej.


      ***

      Pewnego razu Jerzy Fryderyk Haendel został zaproszony na przyjęcie. Wiedząc, że
      muzyk jest smakoszem, gospodarz domu poczęstował go znakomitym winem.
      - Jak panu smakuje, mistrzu? Czy nie sądzi pan, że to wino jest równie cudowne
      jak pańskie oratorium?
      - Smakuje, smakuje - przyznał Haendel - ale coś mi cienko śpiewa.
      - Jeśli panu nie smakuje, proszę sobie wybrać inne. Mam jeszcze w piwnicy
      porto, burgunda, tokaj, reńskie...
      - Proszę przynieść wszystkie. Oratorium nigdy nie może obejść się bez chóru!

      ***

      W tym roku mija 300 lat od smierci wielkiego dunskiego organisty D. Buxtehudego.
      Duza czesc zycia spedzil on w Lubece. Do tego miasta wybral sie kiedys mlody
      J.S. Bach aby posluchac gry organowej Buxtehudego. Byl nia tak oczarowany, ze
      drastycznie przedluzyl swa wizyte w Lubece i po powrocie do domu zostal za kare
      wtracony do wiezienia przez swego owczesnego mocodawce. Do Lubeki w podobnym
      celu wybral sie Haendel ze swoim przyjacielem Matthesonem. I oni byli oczarowani
      zarowno gra Buxtehudego jak i jakoscia instrumentu w Lubece. Buxtehude szukal w
      tym czasie swego nastepcy i obaj panowie powaznie rozwazali propozycje
      Buxtehudego do czasu ... gdy ujrzeli jego corke. Byl bowiem wtedy zwyczaj, ze
      wraz z organami, nowy organista dostawal za zone corke poprzedniego. Na widok
      corki Buxtehudego, Haendel i Mattheson ... opuscili Lubeke w pospiechu.

      :-)
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 24.02.07, 18:40
        Handel "Mesjasz”- „Alleluja”
        www.youtube.com/watch?v=Up3TIPoVh-M
        Handel "Mesjasz”, śpiewa Arturo Escorza:
        www.youtube.com/watch?v=XfkcLUN5v2o
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marc Minkowski 23.02.07, 21:27
      Co znakomity dyrygent potrafii wycisnac z orkiestry:

      Za GW:

      ***

      Minkowski cudotwórca

      Jacek Hawryluk

      Nie bardzo wierzyłem w szybki powrót Marca Minkowskiego do Polski, zwłaszcza, że
      Teatr Wielki - Opera Narodowa, z którego wysyłane były przyjazne sygnały,
      zmienił w międzyczasie kierownictwo. Co nie wyszło Warszawie, wykorzystał
      Kraków, a dokładnie Sinfonietta Cracovia, bo to na jej zaproszenie oraz Agencji
      Arevolution francuski dyrygent - na co dzień szef zespołu Les Musiciens du
      Louvre - przyjechał do Polski. Minkowski wylądował w Krakowie w poniedziałek i
      od razu zabrał się do pracy. Po czterech próbach gotowy był już mozartowski
      program, na który złożyły się uwertura "Il Re pastore" oraz dwie symfonie - 39.
      Es-dur KV 543 oraz 40. g-moll KV 550.

      Sinfonietta Cracovia pod jego batutą zabrzmiała jak żywy, pełen witalności i
      energii organizm. Francuz ma dar zjednywania sobie muzyków, praca z nim może być
      więc przyjemnością. Minkowski zaryzykował i przyjął zaproszenie od zespołu,
      którego zupełnie nie znał. I udało się. Najpierw w Krakowie, w wypełnionej po
      brzegi Filharmonii muzycy dali porywający koncert, pokazując, jak wiele znaczą
      porozumienie, pasja grania, pełna mobilizacja. W warszawskim Zamku Królewskim,
      gdy pierwsze emocje opadły, czuć było luz i zabawę.

      Cztery próby to niewiele, by można było zbudować coś od nowa. Francuski dyrygent
      skupił się więc na detalach, dynamice, uświadamianiu, że piano może mieć kilka
      odcieni, że pomiędzy forte i piano jest ogromna przestrzeń. Zmienił też
      artykulację smyczków, pobudził instrumentalistów do aktywnego, kreatywnego
      muzykowania. Efekt był imponujący. Już rozpoczynająca występy uwertura "Ile Re
      pastore" dawała próbkę wspólnego myślenia. 40, Symfonia oparta na kontrastach -
      dynamiki, tempa, artykulacji, frazowania - została zbudowana na jednej długiej
      płaszczyźnie, jednym oddechu: bez cezur, rwania, szatkowania. 39. Symfonia
      zachwycała proporcjami, znakomitym, rześkim menuetem oraz porywającym finałem.

      Przyjazd Minkowskiego wywołał trzęsienie ziemi, choć nie uleczył problemów
      krakowskiego zespołu. Praca nad własnym brzmieniem, integralnością smyczków i
      dętych to zadanie na całe lata. Nie da się tego osiągnąć w ciągu kilku nawet
      bardzo intensywnych dni. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Gdyby jednak udało
      się Minkowskiego - zakochanego w Krakowie - związać z Sinfoniettą na dłużej,
      efekt byłby z pewnością piorunujący. Nie jest to takie nierealne, zwłaszcza że
      we wrześniu na festiwalu Sacrum Profanum francuski dyrygent poprowadzi dwa
      koncerty z muzyką George'a Gershwina i Johna Adamsa.

      ***
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 25.02.07, 17:14
      To jest mysl na dzis z serwisu naukowego PAP:

      "W naturze człowieka leży rozsądne myślenie i nielogiczne działanie."

      Anatol France

      PS. Z powodu dalekiego wyjazdu, przez najblizsze 2 tygodnie
      bede przy internecie "z doskoku".

      Pozdrawiam,
      Onufry
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.02.07, 18:15
        Karol Darwin (w lutym miał urodziny, chyba Onufry przeoczył ;-))
        po ogłoszeniu swojej teorii ewolucji spotykał się z atakami, ze strony dotąd
        wiernych przyjaciół. Np. pisarz Samuel Butler oskarżył Darwina, że wcale tej
        teorii nie wymyślił, tylko ściągnął od swego dziadka, lekarza i
        intelektualisty, Erazma Darwina.
        A inny przyjaciel, Adam Sedgwick, po przeczytaniu pracy: „O pochodzeniu
        człowieka” napisał do Karola zwięzły i dosadny list, który podpisał: „ Twój
        były przyjaciel, a obecnie potomek małpy”.

        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.02.07, 18:54
          Gdyby Onufry był obecny, z pewnością przytoczyłby w tym miejscu powtórkę
          anegdoty:


          Karol Darwin został kiedyś zaproszony na obiad. Przy stole jego sąsiadką była
          piękna młoda dama.
          - Panie Darwin - zwróciła się do niego dama - pan twierdzi, że człowiek
          pochodzi od małpy. Czy to mnie również dotyczy?
          - Oczywiście - odpowiedział uczony - lecz pani nie pochodzi od zwykłej małpy,
          ale od czarującej.

          :-))
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.02.07, 19:14
            Karol Darwin miał skłonność do zbieractwa.
            Pewnego razu młody Darwin przy odrywaniu z drzewa kory zobaczył dwa rzadkie
            chrząszcze. Chwycił oba owady tak, że jednego miał w lewej, a drugiego w prawej
            ręce. Wtedy zobaczył trzeciego chrząszcza, szczególnie rzadko spotykanego.
            Aby zwolnić jedną dłoń, wsadził sobie chrząszcza z prawej ręki do ust. Jednak
            w tym momencie owad prysnął ostrą cieczą, która zaczęła mu wręcz palić język.
            Skończyło się to tym, że wszystkie chrząszcze uciekły.
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.02.07, 14:37
              Anegdota poniekąd o Darwinie, ale mnie się bardziej podoba refleks i cięta
              riposta jego przyjaciela:
              Thomas Henry Huxley prowadził niegdyś prezentację prac Darwina (nie wiadomo
              dlaczego Darwin sam tego nie robił), podczas której biskup Wilberforce zadał
              uszczypliwe pytanie: "Czy Pan Darwin pochodzi od małpy ze strony ojca, czy ze
              strony matki?"
              Na to Huxley, niewiele myśląc, odparował: "Doprawdy, wolałbym pochodzić od
              małpy niż od biskupa", co spotkało się z ogromnym aplauzem na sali.

              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.02.07, 19:52
                Galapagos zasłynęły dzięki Karolowi Darwinowi, który przybył na
                archipelag w 1835 roku na pokładzie HMS Beagle, pod dowództwem
                Roberta FitzRoy'a (sporządził on tak dokładne mapy wybrzeży wysp,
                że wszystkie statki używały ich aż do wybuchu II Wojny Światowej).
                Odkrycia, których Darwin dokonał na Galapagos, stały się
                początkiem jego teorii naturalnej selekcji. Obecnie na Wyspie
                Santa Cruz znajduje się Centrum Badawcze im. Karola Darwina,
                zajmujące się między innymi rozmnażaniem wielkich żółwi.


                Darwin przywiózł z Galapagos do Wielkiej Brytanii żółwicę, którą
                nazwano Harriet. Służyła mu jako obiekt badań nad teorią ewolucji.
                Harriet trafiła z Wielkiej Brytanii do jednego z ogrodów
                zoologicznych w Australii.
                Żółwica ta zmarła na serce w czerwcu....2006 roku!

                (Gad nosił początkowo męskie imię Harry, ponieważ omyłkowo wzięto
                go za samca. Błąd naprawiono po ponad stu latach.)
                :-))
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 17:39
                  Zdjęcie żółwia Harriet:
                  neveryetmelted.com/wp-images/Harriet.jpg
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Darwin 16.03.07, 17:51
                    Karykatury Darwina:

                    www.courtjones.com/images/large_ill_humor/Charles-Darwin-Caricature.jpg
                    www.solarnavigator.net/history/explorers_history/Darwin_ape_cartoon.jpg
                    www.galapagos.to/EPHEMERA/IMAGES/VFDARWIN.JPG
                    www.dinosoria.com/tragedie/darwin_002.jpg
                    www.5sparrows.com/assets/images/blog/darwin_finalsm.jpg
                    images.livescience.com/images/ig33_darwin_cartoon.jpg
                    www.magixl.com/caric./star/darwin.gif
                    static.flickr.com/53/130540424_4c2fea1ad6_m.jpg
                    www.5sparrows.com/assets/images/blog/darwin_sm.gif
                    thenonist.com/images/uploads/drwndy05.jpg
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.03.07, 17:56
      W zeszłym tygodniu znana poznańska szkoła podstawowa założona i prowadzona
      przez Jurka Hamerskiego „Łejery” otrzymała imię Emilii Waśniowskiej.
      Artykuł napisany z tej okazji wart jest przeczytania. Polecam!

      O Emilii Waśniowskiej pisałam 1 listopada. Nie będę się teraz powtarzać.
      Zacytuję fragment opowiadający o powstaniu szkoły:

      „Teatralny zespół dziecięco-młodzieżowy "Łejery" powstał w 1975 r. Założył go
      Jerzy Hamerski. "Łejery" miały być sposobem na wychowanie, na pracę z
      dzieckiem, na ciekawe spędzanie czasu. Miały uczyć wrażliwości, otwartości -
      przez zabawę, teatr, piosenkę, wiersz. Ci, którzy przewinęli się przez zespół,
      mówią otwarcie: dzięki Jurkowi mieliśmy wspaniałe, ciekawe, szalone dzieciństwo.

      Ale marzenia Hamerskiego szły dalej. Formuła zabawy w teatr wydawała mu się za
      ciasna, chciał czegoś więcej. Zamarzyła mu się szkoła. W 1990 r., na fali
      demokratycznych przemian w naszym kraju udało się te marzenia zrealizować.
      Wystartowała "łejerska" zerówka. Szkoła początkowo nie miała swojego miejsca,
      gościnnie korzystała z sal w Młodzieżowym Domu Kultury nr 2 na Cytadeli. Ale
      dzieci z roku na rok przybywało i w MDK zrobiło się za ciasno. W 1996
      roku "Łejery" postawiły na Cytadeli własny budynek ofiarowany przez Caritas z
      Holandii. Są w nim do dziś.”

      Jerzy Hamerski to tez postać niezwykła i znana w Poznaniu. Przeczytajcie
      artykuł, posłuchajcie piosenki o Waśniowskiej…
      To wszystko prawda. Wiem, bo jestem stąd.

      miasta.gazeta.pl/poznan/1,36024,3939568.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja