onufry_z_daleka Re: Czy nosisz zielona wstazke dla Rospudy? 12.02.07, 23:14 Za serwisem naukowym PAP: *** 2007-02-12 Obrońcy Doliny Rospudy rosną w siłę. Międzynarodowa organizacja ekologiczna Greenpeace apeluje, aby premier zdymisjonował i przeniósł ministra środowiska Jana Szyszkę do ministerstwa transportu. Zdaniem ekologów, minister - podpisując zgodę na budowę obwodnicy Augustowa przez dolinę rzeki Rospudy - pokazał jasno, że "transport jest dla niego ważniejszy niż przyroda". (...) POWSTRZYMAĆ SZALEŃSTWO 17-kilometrowa obwodnica Augustowa ma przebiegać częściowo przez dziewiczą, niezmienioną przez człowieka część Doliny Rospudy, która jest obszarem chronionym w ramach Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000. Naukowcy uważają Rospudę za obszar bezcenny pod względem przyrodniczo, bo m.in. jest jedynym w Polsce i bardzo rzadkim na świecie stanowiskiem storczyka - miodokwiatu krzyżowego. Jak podają, są tam też inne rośliny chronione, żyją rzadkie gatunki ptaków, m.in. bocian czarny i orzeł bielik. Pierwsze prace w dolinie - tj. wycinka drzew na obszarach chronionych - mogą się rozpocząć już w lutym, gdyż zgodnie z rygorami nadanymi inwestycji, w okresie lęgowym ptaków, czyli od 31 marca do 1 września, nie można tam będzie prowadzić już żadnych robót. "Wciąż wierzymy, że premierowi i prezydentowi leży na sercu dobro Polski i że uda im się powstrzymać to szaleństwo. Dlatego apelujemy do nich o zmianę decyzji w sprawie Rospudy. Ta dolina jest czymś unikatowym i niezwykle cennym, bo drugiego takiego miejsca nie ma w Europie. Najbliższe tego rodzaju torfowisko znajduje się za Uralem" - podkreślił Winiarski. OBWODNICA - TAK ale NIE PRZEZ ROSPUDĘ Ekolodzy przypominają, że nie są przeciwnikami budowy obwodnicy Augustowa i że istnieje projekt jej alternatywnego przebiegu. "Według tego, co przedstawili inżynierowie ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji ta alternatywna trasa byłaby tańsza, a jednocześnie omijałaby najcenniejsze tereny w Dolinie Rospudy" - powiedział koordynator kampanii Greenpeace, Maciej Muskat. Wbrew rozpowszechnianym przez drogowców opiniom, nie wymaga ona wcale wyburzenia 30 gospodarstw, ale 2-3, co jest liczba porównywalną z wariantem forsowanym obecnie. "Polska mogłaby ochronić swoją unikatową przyrodę, a jednocześnie zbudować obwodnicę za unijne pieniądze. Tymczasem decyzja ministra Szyszko oznacza, że przyroda zostanie zniszczona, a Polacy będą musieli z własnej kieszeni pokryć koszty - nie tylko bodowy obwodnicy, ale też kar unijnych" - podkreślił Muskat. BĘDĄ DALSZE PROTESTY Poniedziałkowy happening przed Ministerstwem Transportu to tylko jeden z elementów protestu przeciwko przebiegowi drogi przez Rospudę. W dolinie rzeki zbierają się już aktywiści Greenpeace, którzy planują bronić tamtejszej przyrody przez buldożerami i ekipami budowlanymi. "W tym momencie jest tam mała grupa osób, która przygotowuje obóz i podjęła pewne działania, które mają uniemożliwić wycinkę drzew" - dodał Muskat. Ponadto, na stronie internetowej www.greenpeace.pl kilka dni temu rozpoczęła się akcja wysyłania listów do premiera i prezydenta w sprawie cofnięcia decyzji pozwalających na budowę drogi przez Rospudę oraz apel o dymisję ministra Szyszki. W lipcu 2006 roku z inicjatywy Gazety Wyborczej pod skierowanym do Prezydenta RP apelem w obronie Doliny Rospudy podpisało się 150 tys. osób z Polski i 10 tys. z zagranicy. W ramach solidarności z obrońcami "zielonego dziedzictwa narodowego" Kalina Burnat (biolog), Julita Korczyńska (biolog) oraz Sławomir Nałęcz (socjolog) zaapelowali o to by jak najwięcej ludzi przypięło do ubrań zielone wstążki. "Niech te wstąki będą sygnałem, że wyborcy nie darują zniszczenia Rospudy", napisali w apelu naukowcy. "Ekologów nazywa się często 'oszołomami'. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że do grona tych 'oszołomów' broniących Rospudy dołączyły niedawno takie autorytety, jak Rzecznik Praw Obywatelskich czy przewodniczący Komisji Europejskiej - Jose Manuel Barroso" - zaznaczył Muskat. 12 lutego Rzecznik Praw Obywatelskich zapowiedział skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na decyzję ministra środowiska, a wcześniej Barroso w oficjalnym komunikacie wyraził zdziwienie decyzją ministra Szyszki w sprawie obwodnicy. Komisja Europejska przestrzega też Polskę przed dużymi karami finansowymi za łamanie unijnych przepisów dotyczących ochrony przyrody. W połowie grudnia 2006 roku wysłała w tej sprawie oficjalny list do rządu polskiego. Choć kwestionowana obwodnica ma być wybudowana w całości ze środków krajowych - jak dowiedziała się PAP nieoficjalnie - dyrekcja generalna ds. ochrony środowiska KE może wstrzymać zgodę na współfinansowanie z funduszy unijnych innych kwestionowanych przez ekologów projektów. (...) PAP - Nauka w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobry sen 12.02.07, 23:25 Marcjalis: Sit nox cum somno, sit sine lite dies. (i zagadka: Jak to zabrzmi po polsku?) Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita zagadka 12.02.07, 23:44 Niech noc nie bedzie bezsena, a dzien uplynal bez klotni. Taka wersje znam. Ladne. Podoba mi sie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: zagadka 12.02.07, 23:52 boska.rita napisała: > Niech noc nie bedzie bezsena, a dzien uplynal bez klotni. > Taka wersje znam. Ladne. Podoba mi sie. ========= Tak, brawo!!! Zaiste ladne i madre to powiedzenie. Witamy w watku :-) Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita Re: zagadka 12.02.07, 23:56 Dziekuje za powitanie w watku. Niezwyklym byl on dla mnie odkryciem. Pora zatopic sie w objeciach Morfusza. Rowniez dobrej nocy zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita zagadka 12.02.07, 23:47 Niech noc nie bedzie bezsenna, a dzien uplynie bez klotni. Taka wersje znam. Ladne. Podoba mi sie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 09:50 Dzis urodziny obchodzilby matematyk Johann Peter Gustav Lejeune Dirichlet (ur. 13 lutego 1805 w Düren, zm. 5 maja 1859 w Getyndze) – niemiecki matematyk francuskiego pochodzenia. Był wykładowcą uniwersytetów we Wrocławiu, Berlinie i Getyndze. Jego prace dotyczą teorii liczb, szeregów liczbowych, analizy matematycznej, rachunku wariacyjnego i fizyki teoretycznej. Udowodnił zbieżność szeregu Fouriera (warunki Dirichleta), jest autorem "zasady szufladkowej Dirichleta". I przypomnienie anegdoty: P.G. Dirichlet ożenił się z Rebekką Mendelssohn, siostrą bardzo sławnego kompozytora Felixa Mendelssohna. Dirichlet nie znosił pisania listów. Zrobił tylko raz w życiu wyjątek, gdy urodziło mu się pierwsze dziecko. Wysłał wówczas do teścia taki list: "2+1=3". :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 12:08 Nawiązując do aforyzmu Onufrego: Marcus Valerius Martialis - poeta łaciński, autor fraszek i dowcipnych (niektórzy twierdzą złośliwych) epigramatów. W Wikipedii napisali: „W ciągu całego życia wydaje łącznie 15 ksiąg epigramów (rodzaj fraszek) pisanych głównie dystychem elegijnym, jedenastozgłoskowcem falecejskim, cholijambem i heksametrem daktylicznym.” – ależ to kosmicznie brzmi… Marcjalis pisywał też tzw. gotowce, wierszyki na zamówienie np. z okazji imienin, albo dołączane do prezentów „rymy na każdą okazję” (swoją drogą, ciekawe prezenty sprawiali sobie starożytni) Łańcuszek Żebym ci wszystkie wyłożył zalety łańcuszka, choć mały, Więcej miejsca mi daj. Strony by było nie dość. Kryształowe naczynie Żywisz obawę o kryształ, że kruchy? Na pewno go stłuczesz. Nazbyt ostrożna dłoń zwykle zaczyna się trząść. (Jak się okazuje, już w pierwszym wieku po Chrystusie kryształ należał do banalnych prezentów) Drewniana szkatułka Jeśli coś jeszcze odnajdziesz na samym dnie tej skrzyneczki, Przyjmij w prezencie. Nic? Skrzynką przynajmniej się ciesz. Łapka na muchy z pawich piór Nigdy już muchy przebrzydłe posiłku cię nie pozbawią Dzięki temu, co wpierw dumny obnosił ptak. Łopatka do czyszczenia uszu Czasem w głębinach ucha odzywa się wstrętne swędzenie. Przyjmij potężną broń: ona ukoi ten szał. Cycero w formacie kieszonkowym Miej za kompana w podróży tę książkę. Ulegniesz wrażeniu, że z Cyceronem wraz gwarząc, przemierzasz trakt. PS. Drogi Onufry, przyznaję, że ten bentley ma duszę, ale czyżby Pan sądził , że można mnie przekupić furą?!?!?!?! >:-\ Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: do e_d :-) 13.02.07, 15:46 eilean_donan napisała: > PS. > Drogi Onufry, przyznaję, że ten bentley ma duszę, ale czyżby Pan sądził , że > można mnie przekupić furą?!?!?!?! > >:-\ ============== Droga eilean_d, Dokonalem gruntownej duchowej introspekcji, aby samemu zrozumiec moje prawdziwe intencje towarzyszace akcji pt "Benthley" :-) Pani pisze tu z glebokiej wewnetrznej potrzeby :-))) Wszyscy kochamy Pani posty! Zatem nie trzeba Pani przekupywac. Wydaje mi sie - o ile znam siebie - a siebie znam malo, ze chcialem Pania wprowadzic w dobry nastroj przy pomocy tego Benthley'a, bo przez chwile mialem wrazenie, ze chce Pani uciec z watku. Dziejszy dzien dowodzi, ze Pani nie uciekla :-) Pozdrawiam serdecznie, Onufry PS. Z tym Kaczynskim to ja sie z Pania (i Lemem) calkowicie zgadzam. Oto co powiedzial on dzis o Dolinie Rospudy: *** Premier: zatrzymanie budowy obwodnicy Augustowa - precedensem Zatrzymanie budowy obwodnicy Augustowa, przecinającej Dolinę Rospudy, mogłoby stać się precedensem i zagrozić programowi budowy autostrad w Polsce - uważa premier Jarosław Kaczyński. - Jestem bardzo pozytywnie nastawiony do przyrody i bardzo chętnie bym (plany budowy) zmienił, ale jeśliby przyjąć, że ta sytuacja byłaby precedensowa, to trzeba by powiedzieć jedno: pożegnajmy się z autostradami w Polsce - powiedział premier w radiowych Sygnałach Dnia. - Taki precedens doprowadzi do tego, że w Polsce będzie tyle blokad, że wybudować autostrad po prostu się nie uda - dodał. (BS, Polskie Radio) *** Mnie sie wydaje ze ten premier to prawdziwy ... precedens! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 18:41 Za Rz.pl: *** Wspaniałe portrety scenicznych osobowości. Jeśli sztuka równie ulotna jak teatr nie ginie wraz z zejściem przedstawienia z afisza, to także dzięki intrygującym zapiskom tworzących go ludzi, co udowodnił Erwin Axer. Erwin Axer, Z PAMIĘCI, Iskry, Warszawa 2006 W bogatym, 90-letnim życiu autora "Z pamięci" pierwszoplanową rolę odgrywał teatr. Reżyser i przez blisko ćwierć wieku dyrektor warszawskiego Teatru Współczesnego w wyborze tekstów pisanych w latach 1978 - 2003 wraca do lwowskich lat dziecięcych i młodzieńczych, wojennej odysei zakończonej powrotem z niemieckiego stalagu do Łodzi, pierwszych przedstawień. Wspomina rodziców, nauczycieli przed- i powojennych oraz mistrzów, z najbliższymi mu: Jerzym Stempowskim i Leonem Schillerem. Eseje Axera układają się w nostalgiczny "portret artysty z czasów młodości". Z kolei jego dyrektorskie kontakty ze światowej sławy twórcami zaowocowały zwięzłymi, trafnymi charakterystykami m.in. Bertolta Brechta i wielkich szwajcarskich dramaturgów: Friedricha Dürrenmatta i Maksa Frischa. Wystawiając ich postępowe utwory sceniczne, popaździernikowa Polska otwierała się na sztukę Zachodu. Miłośnik teatru odnajdzie w książce wspaniałe portrety polskich znakomitości sceny, jak Halina Mikołajska, Kazimierz Rudzki oraz dwaj Tadeusze: Fijewski i Łomnicki. Nie są to bynajmniej stereotypowe laurki. Autor potrafi być w swoich diagnozach bezwzględny, jakkolwiek czyni to z wdziękiem i elegancją. "Irena Eichlerówna zawsze, od kiedy ją poznałem, miałem wtedy niewiele ponad dwadzieścia lat, odżywiała się należycie. We Lwowie u George'a, u Atlasa czy Zehnguta po przedstawieniu potrafiła zjeść pudełko sardynek, a co najmniej wypić oliwę dla utworzenia podkładu pod dalszy ciąg kolacji. Po wojnie zrezygnowała z alkoholu i zaczęła odżywiać się staranniej, preferując zupy i mączne potrawy. To menu dało jej postaci formę proporcjonalną do osobowości, niczym zresztą w moich oczach nie umniejszając wdzięku i urody".Cały ten wstęp był wprowadzeniem do zachwytu nad rolą aktorki w "Marii Stuart", zwłaszcza w jej epizodzie wejścia do parku Fortheringhay: "Królowa nie weszła, tylko wbiegła - pisze. - Bardzo lekkim krokiem okrążyła scenę, biorąc w posiadanie przestwór z szerokim niebem, którego w zamknięciu była pozbawiona". Miała zwiewność, swobodę lotu i naturalność kilkunastolatki. Napytanie reżysera, czy ćwiczyła bieganie, odparła szczerze zdziwiona: "Co też ci przychodzi do głowy... Poszłam popatrzeć, jak biegają, i zagrałam to. Przecież jestem aktorką...". :-))) Równie jędrne opowieści można przeczytać o reżyserskich sławach - Gieorgiju Towstonogowie, Konradzie Swinarskim czy Jerzym Kreczmarze, wieloletnim współpracowniku Axera we Współczesnym. Klamrą, którą autor spiął swoje opowieści, jest początkowy tekst o ojcu oraz końcowy - o matce. Wspomina ją skaczącą do góry jak dziewczynka z rozkrzyżowanymi rękami. "Na twarzy grymas śmiechu i płaczu równocześnie i łzy puściły się strumieniem". Tak witała syna powracającego z wojny. Janusz R. Kowalczyk *** PS. Irena Eichlerowna albo grala role genialnie, albo ja totalnie kladla. Nie bylo trzeciej mozliwosci. Dlatego byla wielka :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 19:57 Apropos znakomitości polskiej sceny: Ze wspomnień B. Łazuki w książce „Bohdan Łazuka - ...trzymam się!”: „… wszystko zawdzięczam Rudzkiemu(…) który ubóstwiał stroić żarty z ludzi, którzy obnosili się ze swoim intelektem. Pamiętna jest jedna riposta w „Egidzie”, gdy Artur Sandauer obruszył się, kiedy Rudzki zwracał się do niego per „panie profesorze”.... Sandauer: A dajże pan temu spokój! Pan Sam też jest profesorem! Rudzki: Tak, ale ja tylko po to, żeby Łazuka mógł zostać magistrem! PS. Drogi Onufry, niechże Pan już nie cytuje tego człowieka, jak to mówią: koń jaki jest każdy widzi", a FH wolne być winno od podobnych stworzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 20:06 I jeszcze: Stefania Grodzieńska przytacza zabawną anegdotę z balu artystów w 1939 roku: Bal był obsługiwany przez studentów szkoły. Za bufetową ladą nalewał trunki posępny młodzian, stanowiący skrzyżowanie Bustera Keatona z Kazimierzem Krukowskim. Podeszliśmy do bufetu (Grodzieńska, jej mąż Jerzy i przyjaciel obojga – Tadeusz), Tadeusz wybełkotał coś w rodzaju: - ooo, KazioRucki. Trzy proszę. Młodzieniec nalał trzy wódki i wypiliśmy, wódka była dobra, więc Jerzy zamówił już głośno i wyraźnie: - Jeszcze trzy takie same kaziorucki. – Nie wiedziałem, że się znacie – mruknął Tadeusz, wypił i powędrował dalej. My patrzyliśmy na młodzieńca, młodzieniec patrzył na nas. Jurandot, chcąc przerwać milczenie, powiedział przyjaźnie: -No to jeszcze po jednej kaziorucce. Kazio Rudzki bez drgnienia powiek znów napełnił nam kieliszki. Nieporozumienie wyjaśniło się dopiero po piątej, kiedy piliśmy kazioruckę już z barmanem, czyli – Kazimierzem Rudzkim. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 20:13 Kazimierz Rudzki mial takie swoje powiedzenie, ktore czesto stosowal i ktore czesto cytuje Wojciech Mlynarski: "Wobec coraz bardziej otaczajacej nas rzeczywistosci ..." :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.02.07, 20:17 Bohdan Łazuka (w wywiadzie Edwarda Hulewicza): Rudzki, jak dostał kolejne zaproszenie na mój kolejny ślub i kogoś zapytał, co ma robić, odpowiedziano mu: niech pan idzie, będzie mu miło, to on na to: pójdę na następny. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 20:25 Anegdota o Bohdanie Łazuce Hanka Bielicka przy jakiejś okazji westchnęła tolerancyjnie: – Ja wiem, Bodziu, że wódka nie jest najszczęśliwszym wyjściem z sytuacji, ale ty bez niej jesteś trochę nudny. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 20:44 Irena Kwiatkowska: Co robię przed spotkaniem z dziennikarzem? Czytam "Who is who". Żeby sobie przypomnieć własną historię. _ _ _ _ _ _ _ Trafiłam na Dudka oraz Jeremiego Przyborę i Jerzego Wasowskiego, niezwykle utalentowanych i skromnych ludzi. Pamiętam dobrze Jurka Wasowskiego, który pisał muzykę do piosenek, przez mnie śpiewanych w Kabarecie Starszych Panów. Zawsze go prosiłam, żeby on pierwszy mi zaśpiewał. Bo ja będę wtedy wiedziała, o co chodzi. Więc on śpiewał. A potem przychodziła kolej na mnie. Ja zaczynałam. On grał. I widziałam, jak mu się plecy trzęsą ze śmiechu. (Fragmenty wywiadu dla Dziennika Bałtyckiego, 2003) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 21:00 Stefan Friedmann: Egzamin do szkoły teatralnej oblał przez swoją niepohamowaną skłonność do żartów. Kiedy prof. Jan Świderski poprosił go o powiedzenie czegoś wesołego, Friedmann odparł: "Wesołego Alleluja!". Odebrano to jako oczywisty przejaw braku szacunku dla komisji egzaminacyjnej. Na pytanie, skąd ma dar wymyślania dowcipów, Stefan Friedmann odpowiada, że jest on wynikiem choroby umysłowej. - Coś się źle dzieje w mojej głowie, ale właściwie dobrze, bo nikt na tym nie cierpi. (fragmenty tekstu Joanny Tomczak, Życie Warszawy, sierpień 2003) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 21:10 Na jednym ze spotkań z publicznością pewien pan użalał się przed Jerzym Bińczyckim, że ma syna podobnego do Tomaszka Niechcica z "Nocy i dni", którego ojcem filmowym był właśnie Bińczycki. Długo opowiadał o kłopotach z synem wreszcie zapytał: - Niech mi pan powie, a jak to było z Tomaszkiem? Wyrósł on na uczciwego człowieka? Pan przecież powinien wiedzieć. - Niestety nie wiem, bo widzi pan, ja już w dwunastym odcinku umieram. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Anegdoty o aktorach 13.02.07, 21:12 Oto fragment biogramu Jerzego Wasowskiego z jego strony internetowej. *** (...) W dziedzinie muzyki - samouk. Pisał w systemie tonalnym, w różnych fakturach: kameralnych, jazzowych, symfonicznych. Hobby: matematyka (teoria grup), akustyka muzyczna (struktury dźwiękowe). (...) *** Wasowski byl genialnym kompozytorem muzyki tzw. rozrywkowej. To on napisal muzyke do takich piosenek Mlynarskiego jak "Wrony", "W co sie bawic?" ..., jak rowniez do piosenek "Starszych Panow". Zawsze zaczynal komponowac do gotowego juz tekstu. Interesowal sie matematycznymi strukturami muzyki (i mial na tym polu duze osiagniecia, ktore sa malo znane). Wielka postac Sztuki! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 22:48 Autor nieznany: Przy czystym sumieniu zaśniesz i na kamieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 23:30 Dulcis est somnus operanti. Ekklesiastes (inaczej zwany Koheletem, choc podobno nie jest to imie, lecz nazwa pelnionej funkcji) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 23:42 boska.rita napisała: > Dulcis est somnus operanti. Ekklesiastes (inaczej zwany Koheletem, choc podobno nie jest to imie, lecz nazwa pelnionej funkcji) =========== Dobry Wieczor Pani Rito, Przypadkiem znam polskie tlumaczenie tego aforyzmu, wiec zostawiam jego przeklad innym :-) Skoro jednak dzien dzisiejszy ciezko przepracowalem, to mam nadzieje na dobry sen :-))) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 13.02.07, 23:54 > Przypadkiem znam polskie tlumaczenie tego aforyzmu, wiec zostawiam > jego przeklad innym :-) Lubie takie przypadki. Skoro spedzil Pan aktywnie dzien, polecilabym przeznaczyc noc na regeneracje sil. Szkoda oczu na czytanie o tej porze. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc 14.02.07, 20:58 Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na dobranoc Autor: boska.rita Data: 13.02.07, 23:30 Dulcis est somnus operanti. Ekklesiastes (inaczej zwany Koheletem, choc podobno nie jest to imie, lecz nazwa pelnionej funkcji) =============== Tlumaczenie: Słodki jest sen dla pracującego. =============== Ciekaw jestem czy i dzis wieczor boska.rita nas uraczy lacinskim aforyzmem o snie? :-) Poki co, aforyzm po polsku: Khalil Gibran: Często śpiewamy dzieciom kołysanki, aby samemu szybciej zasnąć. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita uraczam :) 14.02.07, 23:35 > Ciekaw jestem czy i dzis wieczor boska.rita nas uraczy lacinskim > aforyzmem o snie? :-) Z lekkim zabarwieniem dnia dzisiejszego: Powiedz mi z kim sypiasz, powiem ci, o kim śnisz. (S. J. Lec) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Historia Walentynek 14.02.07, 09:41 Dzień zakochanych (14 lutego) Początki tego święta sięgają średniowiecza, a wywodzą się z Anglii. Jego patron, czyli św. Walenty, był biskupem rzymskim, który miał moc uzdrawiania chorych. Tak przynajmniej mówi legenda. Walentynki szczególnie sprzyjają nieszczęśliwie lub niefortunnie zakochanym, którym brakuje odwagi lub nie potrafią wyznać swoich uczuć. W Polsce Walentynki obchodzone są zaledwie od kilku lat. Obchodzi je każdy bez względu na to, ile ma lat i jakiej jest płci. Walentynkowe wyznanie można ukradkiem włożyć do kieszeni, wsunąć do skrzynki lub wysłać pocztą. Otrzymują je najczęściej osoby, które darzymy ciepłym uczuciem, czyli np. przyjaciele, przyjaciółki, czasami nauczyciele (nauczycielki) czy sąsiedzi (sąsiadki). Przodkiem tego święta w Polsce były "Kupały". W tym czasie panny na wydaniu, aby zwrócić uwagę kawalerów stosowały magiczne sposoby np. wrzucały im do herbaty kostkę cukru, którą wcześniej przez 9 dni nosiły pod pachą... Romantyka..., no cóż życzę smacznego! *** Święty Walenty (zm. ok. 269). Wymieniony jest w "Martyrologium Rzymskim" dwa razy jako: * kapłan rzymski, ścięty w czasie prześladowań za cesarza Klaudiusza II Gockiego * oraz biskup Terni koło Rzymu. Uważa się, że jest to ta sama osoba. Przedstawiany najczęściej w stroju kapłana lub biskupa w momencie, gdy uzdrawia chłopca z padaczki. Słynął również z tego, iż udzielał ślubu zakochanym (niekoniecznie za zgodą rodziców). Najprawdopodobniej już w IV w. grób świętego otoczony był kultem, papież Juliusz I (337-352) wybudował nad tym grobem bazylikę, a papież Teodor I (642-649) odrestaurował ją. Patron diecezji przemyskiej. W Polsce czci się go jako patrona w chorobach takich jak: padaczka i podagra, na zachodzie zaś, głównie w Anglii i USA jako patrona zakochanych (stąd walentynki). *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz.: Czy nosisz zielona wstazke dla Rospudy? 14.02.07, 11:35 Wprawdzie dzis Walentynki :-))) ale informujemy za Rz.pl: *** Grupa ekologów rozpoczęła dyżur w Dolinie Rospudy. Kilkunastu ekologów rozbiło namioty w okolicach Szczebry koło Augustowa. W miejscu tym ma zaczynać się obwodnica miasta. W ten sposób ekolodzy zaczęli wprowadzać w życie zapowiedzi, że nie dopuszczą do rozpoczęcia budowy drogi przez Dolinę Rospudy. Na miejscu jest policja. (zyt, Polskie Radio) *** Ponadto: Za serwiswm naukowym PAP: *** Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) Janusz Kochanowski złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) na decyzję ministra środowiska dotyczącą zgody na przeprowadzenie inwestycji budowlanej przez dolinę rzeki Rospudy. *** Pamietajmy o Rospudzie nawet w Walentynki! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kleopatra 14.02.07, 12:52 Za GW: *** Badacze: Kleopatra wcale nie była taka piękna. Badania antycznej monety wykazały, że egipska królowa nie przypominała wyglądem Elizabeth Taylor. Zdaniem archeologów, Kleopatra miała szpiczasty podbródek, wąskie usta i pokaźny nos - pisze portal BBC.com. Niewielką, srebrną monetę datowaną na 32 r p.n.e. zbadali brytyjscy eksperci z uniwersytetu w Newcastle. - Ludzie wierzą, że Kleopatra była piękną królową, adorowaną przez rzymskich polityków - mówiła BBC Clare Pickersgill, przedstawiciel uczelni z Newcastle. - Najnowsze badania wykazują, że to błędne wyobrażenia - dodała Pickersgill. - Postać przedstawiona na monecie bardzo różni się od Elizabeth Taylor. Rzymianie pisali, że Kleopatra była inteligenta i charyzmatyczna, ale tak naprawdę nigdy nie wspominali o jej urodzie - komentowała w BBC Lindsay Allason-Jones, dyrektor muzeum archeologicznego podlegającego uniwersytetowi. - Wizja egipskiej królowej jako pięknej i niebezpiecznej uwodzicielki to współczesny wymysł - podsumowała Allason-Jones. *** Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kleopatra 14.02.07, 18:00 Wizerunek Kleopatry na monecie: www.selket.de/images/kleopatra2.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kleopatra 14.02.07, 18:21 albo: elementum.strona.de/images/kleopatra.jpg co nie przeszkadzało jej kierować mężczyznami, najpierw Cezarem, a po jego śmierci Antoniuszem. Kiedy po jednej z wygranych wojen Antoniusz przybył do Egiptu, Kleopatra popłynęła na jego spotkanie posrebrzanym statkiem z purpurowymi żaglami, przebrana za Afrodytę. Olśniony Antoniusz nie mógł odmówić jej niczego, spełnił m.in. tak drobne prośby, jak zamordowanie jej siostry i paru innych niewygodnych osób, a nawet zaprosił ją do Tarsu. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 20:47 Szanowny Onufry pewnie zapoda na dobranoc jakąś maksymę łacińską.... przy okazji przedstawię w kwestii łaciny słów kilka. Jest to język martwy, zapomniany, i rzekomo niepotrzebny. Uczą się go z musu lekarze, prawnicy i filolodzy, ale nie tak dawno jeszcze były czasy, kiedy każdy członek elity, każdy inteligent poznawał budowę i funkcjonowanie ojczystego języka w ten sposób, że przekładał teksty łacińskie na polski i odwrotnie. Uczył się rozpoznawać kategorie logiczne i gramatyczne i odkrywał w jak różny sposób można tę samą myśl wyrazić. Łacina stanowiła prawidło myślenia i języka naszych wykształconych przodków. Odkąd łacina zniknęła ze szkół, śmiem twierdzić, odtąd polszczyzna kiedyś barwna i bogata, zmieniła się w bełkot pseudointelektualistów. Ostatnim bodajże rzecznikiem wprowadzenia łaciny do szkół był prof. Aleksander Krawczuk. (dziś różni ważniacy krzyczeliby, że dzieci nie mogą się uczyć na pamięć, tylko zdobywać umiejętności. Ale w efekcie takiej reformy edukacji mamy właśnie wtórnych analfabetów) W 1790 roku, podczas inauguracji roku szkolnego w Kolegium Pijarów Franciszek Ksawery Dmochowski wygłosił mowę „O potrzebie i sposobie uczenia się łaciny” m.in. „… Rzymianie byli wolnym narodem. Polacy są wolni. Gdzież lepszych wzorów wolni, jeżeli nie z wolnych szukać będziemy? Gdzie napawać się duchem cnoty, miłości ojczyzny, szlachetności umysłu, jeżeli nie z dzieł narodu, w którym najświetniejsze obywatelstwa istniały? W ich pismach widać sztukę władania umysłami, poruszania serc, przekonania rozumów, utrzymywania zgromadzenia. W nich widać majestat narodu. Tam się nauczymy, żeby nie wiele mówić, ale tak mówić, aby przekonać, żeby myśl objąwszy, przelać ją w umysł drugich, nie upornie się sprzeciwiać, ale dowodami rzecz odpierać, a prawdzie i dobru ojczyzny z uszczerbkiem nawet własnego interesu szlachetnie się poddać…” Zasiadającym w sejmowych ławach, dedykuję. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:05 Slusznie prawisz, droga e_d, o pozytkach plynacych z uczenia sie laciny. Wydaje sie, ze powaznym wzmocnieniem watku w tej kwestii jest boska.rita :-) Zatem pozwole sobie wzniesc bojowy okrzyk: Lacina do szkol! Matematyka na matury! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:23 onufry_z_daleka napisał: > Zatem pozwole sobie wzniesc bojowy okrzyk: > > Lacina do szkol! Uważam, że lepiej by było, gdyby jakość nauczania języka polskiego była lepsza. Jak się poczyta wypowiedzi młodych ludzi na forach internetowych (również na FH), to włos się na głowie jeży. A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:57 obrobka_skrawaniem napisała: > A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków. ================ Potius sero quam numquam. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 22:07 onufry_z_daleka napisał: > Potius sero quam numquam. Proszę, proszę, jaka żywa reakcja na moją uwagę. I Onufry i e_d, może jeszcze włączy się boska.rita (czy jak jej tam). Poproszę o przetłumaczenie tych (na pewno) mądrych sentencji. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 23:07 obrobka_skrawaniem napisała: > Proszę, proszę, jaka żywa reakcja na moją uwagę. I Onufry i e_d, > może jeszcze włączy się boska.rita (czy jak jej tam). > Poproszę o przetłumaczenie tych (na pewno) mądrych sentencji. Zamiast przekladu, skromna rada: Per aspera ad astra. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita a zatem: 14.02.07, 23:29 czy_jak_jej_tam tlumaczy: Potius sero quam numquam= lepiej pozno niz wcale Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita Re: a zatem: 14.02.07, 23:39 oczywiscie mialo byc numquam= "nigdy" a nie "wcale". Zbyt szybko wdarla sie potoczna wersja tego powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita specjalnie dla obrobka_skrawaniem 15.02.07, 00:57 Quicquid Latine dictum sit, altum videtur. To tak z przymruzeniem oka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:28 No, możeśmy się zanadto rozpędzili... na myśl o matematyce zrzedła mi mina, przyznaję. Ale należę do pokolenia, które matematykę zdawało obowiązkowo i jakoś nikt wtedy o analfabetyźmie nie wspominał. A dziś i studenci, tacy jacyś ...(tu w Teatrzyku Zielona Gęś kurtyna wymownie by spadła) Otóż i anegdotka, lekko zabawna.Zajęcia z językoznawstwa na UJ, parę lat temu. Dr K.ostry, raczej mało komu udawało się zdać u niego egzamin za pierwszym razem, lubił czasem złośliwie popastwić się nad głupotą albo nieuctwem swoich studentów. Na ćwiczeniach w pewnym momencie nawiązał do Michaiła Bachtina, wybitnego rosyjskiego uczonego, należącego do żelaznego kanonu wiedzy, którą powinien posiadać każdy student, itd. I gdy jak zwykle nikomu nie chciało się odezwać,porządnie wkurzony rzekł: - Co, o Bachtinie też nie słyszeliście!? Nie wiecie, kto to Bachtin!? A pan wie, kim był Bachtin!? - Wiem. - No to kim? - Człowiekiem. - No, do tego to ja sam mógłbym dojść drogą dedukcji, hehe - ironizuje dr K. - Widzi pan, są ludzie, którzy muszą dochodzić do tego drogą dedukcji. A ja to po prostu wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 14.02.07, 21:35 obrobka_skrawaniem napisał(a): > >A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków. Quam quique novit artem, in ea se exerceat. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.02.07, 07:51 eilean_donan napisała: > obrobka_skrawaniem napisał(a): > > > >A łacina może się przydać jedynie do podrywania staruszków. > > Quam quique novit artem, in ea se exerceat. tzn. niech każdy w tej sztuce, którą zna, się ćwiczy. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.02.07, 07:56 Niech każdy się ćwiczy w tej sztuce, którą zna... a że nie można nigdy spocząć na laurach dowodzi anegdotka: Wykładowca z fizyki, przepisywał zwykle na wykładzie skrypt swojego autorstwa. Nikt więc nie notował, tylko wszyscy śledzili wywód w swoich skryptach. Na jednym wykładzie prowadzący narysował wykres i na środku duży okrąg. Wszyscy patrzyli zdziwieni, bo w skryptach nic podobnego nie było. Profesor też spojrzał, a po chwili zmazał okrąg i powiedział - przepraszam, kubek mi się odbił… :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: W poscie 2200 serdecznie pozdrawiamy 14.02.07, 22:36 ekologow z obozu Greenpeace w Dolinie Rospudy. Za serwisem naukowym PAP: *** Obóz Greenpeace'u strzeże Rospudy. Kilkanaście osób z organizacji ekologicznej Greenpeace obozuje w Dolinie Rospudy - w lesie, gdzie ma przebiegać obwodnica Augustowa (Podlaskie). Ekolodzy zapowiadają akcję obrony ciągle jeszcze dziewiczej przyrody przed piłami drwali i buldożerami. Według Jacka Winiarskiego, rzecznika Greenpeace Polska, do obozu ściągają aktywiści z całej Polski oraz innych krajów europejskich. "Wszyscy ci, którym leży na sercu dobro tego wyjątkowego zakątka Ziemi" - podkreśla ekolog. Greenpeace zorganizowało obóz w lesie, gdzie ma być budowana ponad 500-metrowa estakada nad Doliną Rospudy. Ekolodzy sprzeciwiają się budowie obwodnicy, która grozi zniszczeniem bezcennych przyrodniczo terenów należących do sieci obszarów chronionych Natura 2000. Przed obozem wisi transparent: "Obwodnica dla Ludzi i Przyrody". Obóz to na razie dwa duże namioty, rozbite w otoczeniu zasp śnieżnych, palenisko i drewniany stół z ławką. Ekolodzy przypinają już liny do drzew zaznaczonych do wycinki. Informują, że takich stanowisk, do których chcą się przypiąć, gdyby zaczęła się wycinka, ma być kilkadziesiąt. "W ramach protestu przypniemy się do drzew, kiedy przyjadą je wycinać. Na razie przygotowujemy się do naszej akcji" – mówi Magdalena Figura z Greenpeace. Greenpeace kilka dni temu poinformował nadleśnictwo w Szczebrze, że rozbije swój obóz w lesie. Figura dodaje, że póki jest tam mniej niż piętnaście osób, mogą one przebywać bez żadnego pozwolenia. "O determinacji obrońców Rospudy może świadczyć fakt, że wytrwali w obozie nawet przy dwudziestostopniowych mrozach, jakie panowały w ostatni weekend" - podkreśla Winiarski. (...) *** Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: tlusty czwartek 15.02.07, 10:20 Termin "Sztuka" obejmuje tez sztuke kulinarna. Dzis tematem za paczki. Za GW: *** Warszawski kongres pączkowy Maciej Nowak 2007-02-15 09:38 Grono najznakomitszych twórców warszawskiej gastronomii zebrało się w środę ze srogimi minami, by analizować, co znajdziemy dzisiaj na tłustoczwartkowych stołach. Do tego specjalistycznego seminarium zaprosiliśmy prawdziwe tuzy: Karola Okrasę z restauracji hotelu Bristol, Roberta Sowę z Sobieskiego, Macieja Goljasza z restauracji Poezja wybranej przez nas knajpą roku 2006, Magdę Gessler z AleGlorii! i Embassy oraz młodego Łukasza Guzińskiego z restauracji Skrzydełko czy Nóżka. Naszym gościom przedstawiliśmy pączki zakupione w kilkunastu stołecznych cukierniach, tych najbardziej znanych i tradycyjnych oraz tych cieszących się wyłącznie lokalną sławą. Atmosfera przypominała poważne badania laboratoryjne: przed każdym z gości znalazł się talerzyk ze sztućcami, którymi z chirurgiczną sprawnością dokonywano sekcji poszczególnych ciastek. Redakcyjny kosz szybko zapełnił się resztkami z tego gastronomicznego collegium anatomicum. Dysputa miała charakter wysoce profesjonalny: tutaj za dużo sztucznego tłuszczu, tutaj domieszka gotowego chemicznego fiksu, a tutaj dżem jabłkowy doprawiony karminowym barwnikiem, próbujący udawać konfiturę z róży. W tym pączku szlachetne wiązanie ręczne, ale w tym widać już wyraźnie, że uformował go cukierniczy automat. - Kuszą mnie te najbardziej brązowe i spieczone. Podobają mi się, bo przypominają mi te, które robiła moja babcia - rozmarzył się Łukasz Guziński. - Tłuszcz do d... Te pączki zalatują margaryną, co je od razu dyskwalifikuje - skrzywiła się Magda Gessler. - Budyń zamiast konfitury z róży? Dajmy sobie spokój z tymi pączkami, następne proszę - oburzył się Robert Sowa. - Tu mam w środku jakąś pulpę jabłkową barwioną na czerwono i aromatyzowaną - zauważył z odrazą Karol Okrasa. - No tak, powidła śliwkowe. To taki pączek krakowski - oszczędny. Powietrze i dużo mąki - uznała Magda Gessler. Ostrą krytykę zebrały pączki, które pod wpływem wbicia w nie noża i widelca zamieniały się w zmierzwiony łachman, wyszydzano te, z których niemal natychmiast ulatywało powietrze wpompowane tam skomplikowanymi reakcjami chemicznymi. Za pierwszorzędne kryterium oceny uznano walory estetyczne. Przecież pączków, które nie chcą się podobać, w ogóle też nie chce wziąć się do ust. Ta zasada nie zawsze jednak się sprawdzała: piękne, apetycznie rumiane kulki okazywały się pozbawione właściwego różanego nadzienia, zawarte w nich ulepszacze doprowadzały język do odrętwienia. Tymczasem paradoksalnie te, które wyglądały mniej efektownie, okazywały się dużo smaczniejsze. Bo ostatecznie okazało się, że to, co w pączkach lubimy najbardziej, to nostalgia za czasami, w których przygotowywano je w domu. Dlatego podobają się nam te lekko przypalone, bo utrzymanie w warunkach domowych właściwej temperatury wrzącego smalcu jest praktycznie niemożliwe. Zachwycamy się tymi nieforemnymi, na których znać indywidualne zmagania z harmonią naszych gospodyń. Na koniec gwałtownej dyskusji, w wyniku demokratycznego głosowania zgromadzenia uznali za idealny przepis przedstawiony przez Magdę Gessler: - Biorę 0,5 kg mąki, 30 żółtek, 260 g cukru wymieszanego ze smalcem, dosypuję jeszcze 160 g cukru, 10 g drożdży, konfiturę różaną, do której dodaję spirytus. Smażę w smalcu. I rzeczywiście, drożdżowa kula przygotowana w cukierni Magdy Gessler "Słodki... słony" wydała się wszystkim najciekawsza. - Brzydkie kaczątko okazało się łabędziem - zauważył Robert Sowa. Pączek był wprawdzie mocno przypalony, za to wypełniony aż w nadmiarze prawdziwą konfiturą z róży. Ciasto przyjemnie sprężynowało, wyczuwało się naturalny aromat jajek i delikatne muśnięcie wanilii. A całą tę wyrafinowaną konstrukcję pokrywał muślinowy lukier. I takich małych arcydzieł życzymy Państwu serdecznie we wszystkich warszawskich cukierniach. *** PS. Niestety Onufry, jako osobnik walczacy z cholesterolem, musi obejsc sie ze smakiem :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:22 "Epur si muove." Kto to powiedzial i co to znaczy? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:24 A jednak się porusza. to powiedział chyba Galileusz, o Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:41 eilean_donan napisała: > A jednak się porusza. > to powiedział chyba Galileusz, o Ziemi. ================ Tak, brawo!!! Podobno te slowa mial wypowiedziec Galileusz po tym jak pod przymusem musial wyrzec sie swoich pogladow naukowych, "groznych" dla Kosciola. Dzis jest dzien urodzin Galileusza: 15 lutego. *** Galileusz, Galileo Galilei (1564-1642), włoski filozof, astronom. Od 1589 profesor w Pizie i Padwie. Twórca nowożytnej mechaniki i astrofizyki. Poglądy swoje wyłożył między innymi w dziełach: Probierca złota (II saggiatore), 1623 i Dialogo sopra i due massimi sistemi del mondo), 1632. W poglądach filozoficznych Galileusza szczególne znaczenie posiadają cztery zasady metodologiczne dotyczące przyrodoznawstwa, z których wynika, że należy je traktować: A) doświadczalnie, B) matematycznie, C) ograniczyć go do badania zjawisk, D) ograniczyć do badania przyczyn. Występował więc Galileusz przeciw wszelkim spekulacjom myślowym w rozwiązywaniu zagadnień przyrodniczych bez odwoływania się do doświadczenia, odcinał się jednak od skrajnego empiryzmu uznając, że nie ma nauki bez rozumowania. Uznawał tę tylko naukę za ścisłą, której przedmiot daje się mierzyć. Przyjmował metodę analizy i syntezy czyli rezultatywną i kompozytywną. Właściwymi przedmiotami badań przyrodniczych stały się dla Galileusza kształt i ruch. Matematyczne przyrodoznawstwo Galileusza koncentruje się na dwóch rodzajach zadań: A) hipotez matematycznych, B) egzystencjalnych zadaniach empirycznych. Poza pracami z dziedziny filozofii i astrofizyki Galileusz odkrył prawo ruchu wahadła (1583). Zbudował wagę hydrostatyczną (1586). Sformułował prawo swobodnego spadania ciał (1602). Zbudował lunetę astronomiczną i zastosował ją do obserwacji (1609). Odkrył góry na Księżycu, satelity Jowisza, fazy Wenus oraz stwierdził obrót Słońca dookoła osi a więc to, co było określone i przewidziane w teorii M. Kopernika. Pomimo że trybunał inkwizycyjny zabronił głoszenia teorii heliocentrycznej w 1615, Galileusz w 1623 wydał Dialog o dwu najważniejszych układach świata: ptolemeuszowym i kopernikowym (wydanie polskie 1953). Dzieło to trybunał inkwizycyjny w 1633 uznał za zakazane i zmusił Galileusza do odwołania swoich poglądów. Nauka Galileusza została potępiona przez Kościół i Galileusz do końca życia żył pod nadzorem inkwizycji. Dopiero w październiku 1992 papież Jan Paweł II uznał, że Kościół popełnił błąd potępiając Galileusza. *** Troche maksym Galileusza: * A jednak się kręci. * Filozofia zawarta jest w tej wielkiej księdze, którą mamy przed oczami - mam na myśli wszechświat - ale nie uda się nam jej zrozumieć, dopóki nie poznamy właściwego języka i symboli, jakimi ją napisano. * Księga natury pisana jest w matematycznym języku. * Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat. * Może z czasem zobaczymy rzeczy, których jak dotąd, nie możemy sobie wyobrazić. * Nagromadzenie danych to nie jest jeszcze nauka. * Nie możesz człowieka nauczyć niczego. Możesz mu tylko pomóc odnaleźć to w sobie. * Zagłębianie się w zagadnienia budowy świata jest jednym z największych i najszlachetniejszych celów człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:27 onufry_z_daleka napisał: > "Epur si muove." Galileusz: "A jednak się kręci". Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.02.07, 19:32 To powiedzenie Galileusza sparafrazował Jan Paweł II. Na jakimś spotkaniu z kardynałami, kiedy miał już problemy z poruszaniem się i był to temat szeroko dyskutowany w prasie, powolutku dotarł do mównicy i mruknął do mikrofonu: - eppur si muove! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Karnawal ! 15.02.07, 19:56 Za GW: *** Ostatni czwartek karnawału obchodzony jest w Niemczech jako "babskie zapusty". W Duesseldorfie, Kolonii, Moguncji, Bonn i innych nadreńskich miastach tysiące przebranych w wyszukane kostiumy kobiet zgodnie z tradycją punktualnie jedenaście minut po jedenastej przypuściło atak na ratusze i inne miejskie urzędy. Uzbrojone w nożyce Niemki ucinały mężczyznom krawaty i sznurówki, pozbawiając ich w ten symboliczny sposób atrybutów męskości. Na pastwę kobiet wydani są w tym dniu nie tylko urzędnicy. Zapowiadający pogodę w telewizji publicznej ARD dziennikarz wystąpił rano z odciętym krawatem. Po zakończeniu prognozy nie omieszkał dodać, że był to krawat za 70 euro. Place i ulice nadreńskich miast stały się miejscem kolorowych festynów. Np. w Kolonii na ulice miasta wyległo 40 tysięcy przebierańców. Popijając piwo, szampana i inne trunki śpiewają, kołyszą się w takt muzyki i tańczą. W tym roku do radosnych nastrojów uczestników zabawy dostosowała się pogoda - jest ciepło i świeci słońce. Wieczorami życie towarzyskie przenosi się do restauracji i barów. Organizowane są wielkie festyny, na kilka tysięcy osób. Oprócz dobrej muzyki obejmują one wystąpienia satyryków, nie pozostawiających suchej nitki na politykach. "Jeśli Władimir Putin jest demokratą bez skazy, to Casanova był kastratem" - powiedział jeden z występujących satyryków. Tak będzie aż do środy popielcowej, gdy zacznie się post. Punktem kulminacyjnym karnawału jest w Niemczech Rosenmontag - ostatni poniedziałek karnawału. W tym dniu huczna zabawa trwa aż do białego rana. Zgodnie z tradycją przez śródmieścia nadreńskich metropolii przejeżdżają wtedy wielokilometrowe kolumny samochodowych platform. Na każdej z nich znajdują się rzeźby przedstawiające osoby znane z pierwszych stron gazet. Grupy figur tworzą scenki nawiązujące do aktualnych wydarzeń politycznych. Pomiędzy samochodami maszerują orkiestry w historycznych strojach. "Nadreński karnawał trzeba polubić albo należy zniknąć w tym czasie z miasta" - powiedziała jedna z mieszkanek Kolonii telewizji ARD. Tradycja karnawałowych zabaw połączonych z pochodami w Nadrenii sięga średniowiecza. Od początku XIX w. obchody karnawału stały się okazją do wyrażenia protestu przeciwko władzy - początkowo francuskim okupantom, a następnie, po przyłączeniu Nadrenii do Prus, władzom pruskim. Od kilku lat karnawałowe pochody w Rosenmontag organizowane są także w Berlinie i innych miastach Niemiec Wschodnich. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Aforyzm na sen 15.02.07, 22:46 "Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś." Tej maksymy bynajmniej nie wymyslil oficer polityczny Ludowego Wojska Polskiego, lecz sam: William Shakespeare :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.02.07, 11:13 Dzis urodziny obchodzilby Czeslaw Niemen. Kilka refleksji: Czesław Niemen to legenda polskiej piosenki, wokalista, instrumentalista, kompozytor, poeta, felietonista i malarz. Artysta bijący wszelkie rekordy popularności, był obecny na polskiej scenie muzycznej przez ponad 30 lat Autor przebojów: "Dziwny jest ten świat", "Czy mnie jeszcze pamiętasz", "Pod papugami". Komponował też muzykę teatralną i filmową, między innymi do filmu "Wesele" Andrzeja Wajdy. W swoich utworach wykorzystywał teksty poetów romantycznych: Cypriana Kamila Norwida, Adama Asnyka, Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Przez 17 lat, od 1964 do 1980 roku, był uznawany za najpopularniejszego i najlepszego wokalistę w kraju w ankietach pism muzycznych "Jazz" i "Non Stop". Zawsze kreował oryginalnie wizualnie postacie - raz był to góralski kożuszek, innym razem kwiecista hipisowska koszula. W latach 60. przez ówczesne media był postrzegany jako synonim czegoś złego. Znosił to spokojnie. :-) W 1963 roku jego pierwsza kompozycja "Wiem, że nie wrócisz" odniosła wielki sukces na koncertach w paryskiej Olimpii. Kolejnym sukcesem stał się utwór "Czy mnie jeszcze pamiętasz", który w grudniu 1964 roku z własnym tekstem nagrała Marlena Dietrich. Do końca lat osiemdziesiątych Niemen brał udział w wielu imprezach muzycznych i festiwalach beatowych, rockowych i jazzowych w Polsce i na świecie. Koncertował i odnosił sukcesy między innymi we Francji, Włoszech, NRD, RFN, Indiach i Stanach Zjednoczonych. W późniejszym okresie artysta rzadko występował, rzadko też nagrywał. Skoncentrował się na pracy we własnym studiu muzycznym. W swoich kompozycjach chętnie wykorzystywał instrumenty elektroniczne i syntezatory. Na muzykę młodego pokolenia Niemen patrzył z rezerwą. "Dzisiaj wydaje się, że nie trzeba mieć żadnego pojęcia o śpiewaniu, żeby śpiewać. Rynek zachłysnął się czymś, co jest jedną, wielką balangą. Zapanowała pląsomania, w takt fokstrota na cztery. I każda próba odejścia, szczególnie w tekstach, od tematu damsko-męskiego jest nie do przeskoczenia, ponieważ media odmawiają publikacji" - mówił artysta podczas jednego z wywiadów. Oprócz muzyki Niemen tworzył też prace plastyczne. Rysował od dziecka, później szczególnie zainteresowała go grafika komputerowa. W 2001 roku przeznaczył część swoich prac na licytację. Dochód z aukcji został przeznaczony dla Polskiej Akcji Humanitarnej na kupno sprzętu edukacyjnego dla szkół na Litwie. Przez dekady był odporny na upływ czasu i dziejowe zmiany. W ostatnich latatch zycia praktycznie nie wychodził z domu. Grał, malował, uprawiał sport, wegetarianian, nie pił i nie palił od lat. Czesław Wydrzycki urodził się 16 lutego 1939 roku w Wasiliszkach Starych koło Nowogródka jako Czesław Wydrzycki. Jego pseudonim artystyczny wymyśliła żona. Niemen był repatriantem z Białorusi. Przez wiele lat starał się u władz radzieckich o pozwolenie na przyjazd do Polski. Tam żył w biedzie, tu, kiedy przybył, również żył w nędzy. Może dlatego postanowił pokazać Polsce, że nie przyjęła byle kogo. *** I pokazal! Jesli ktos zna jaks dobra anegdote o Niemenie, to prosze sie z nami podzielic :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Czesław Niemen 16.02.07, 14:55 Czesław Niemen: Moja siostra opowiadała, że mając już dwa lata, usiłowałem co chwila popisywać się swoim wysokim dyszkantem śpiewając zasłyszane piosenki... Ojciec mówił wtedy "rośnie nam nowa sława światowa, nowy Kiepura", a ja — ledwie od ziemi odrosły — zastanawiałem się, co to jest ta sława i ta tajemnicza "kiepura". Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Czesław Niemen 16.02.07, 17:06 Czesław Niemen o utworze "Bema pamięci żałobny rapsod": Z tym pomysłem nosiłem się dość długo. W 68 roku na festiwalu w Opolu podszedł do mnie Wojtek Młynarski i powiedział: Jakbyś zrobił muzykę do takiego wiersza Norwida "Bema pamięci żałobny rapsod", to byłaby bomba... Wróciłem do domu, znalazłem ten wiersz w tomiku Norwida. I przypomniałem sobie ceremonie pogrzebowe z moich kresowych rejonów... A miałem już Hammmonda i to mnie strasznie kręciło. Kiedy ustawiali sprzęt przed koncertem, to ja siadałem do organów i odlatywałem w smętne, acz piękne rejony... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.02.07, 11:27 Gdy w 1435 roku Filippo Brunelleschi kończył budować katedrę we Florencji, nikt nie wierzył, że uda mu się skonstruować zaplanowaną kopułę - wówczas największą na świecie, o średnicy 45 i wysokości 107 metrów. Dziś te liczby nie robią na nikim wrażenia. W XXI wieku dzięki nowoczesnym materiałom i komputerom człowiek potrafi budować w skali i formie, która wydaje się zaprzeczać prawom fizyki. Zapraszam do artykulu Anny Cymer "Architektura wbrew fizyce": dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3919178.html PS. Onufry pojawi sie ponownie jutro wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.02.07, 15:13 Profesor na architekturze w Krakowie miał zwyczaj na egzaminie w przypadku niewiedzy delikwenta wysyłać go na korytarz w celu uzupełnienia wiedzy. Otwierają się drzwi od gabinetu i na korytarz wybiega spanikowana studentka: - Co to są hefalumpy...?!?! Wszyscy obecni w obłędzie rzucają się do książek. Przez otwarte drzwi słychać jak wykładowca mówi do znajomego przez komórkę: - Ty słuchaj, znowu się na te hefalumpy nabrali... Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita Przed snem 17.02.07, 00:13 Ampére* był człowiekiem bardzo roztargnionym. Pewnego razu był z wizytą. Gdy miał wychodzić, zaczął padać ulewny deszcz, więc gospodarz zaproponował mu nocleg. Ampére się zgodził. Po kilku minutach gospodarz poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku, ale nigdzie nie mógł gościa znaleźć. Po pewnym czasie ktoś zadzwonił do drzwi. Gospodarz otworzył drzwi i zobaczył Ampére'a. - A gdzież pan był?! - W domu, po piżamę. * André Marie Ampére (1775-1836)- francuski matematyk i fizyk. Cudowne dziecko. Nie chodzil do zadnych szkol. W wieku 13 lat napisal swoja pierwsza prace naukowa dotyczaca krzywych stozkowych. Rok pozniej przeczytal 20tomowa encyklopedie. Odkryl m.in, iz przeplywowi pradu towarzyszy powstanie pola magnetycznego. Znany ludzkosci glownie ze wzgledu na swoj wklad w nauke o elektrycznosci i magnetyzmie. 10 czerwca (dzien jego smierci) zostal ogloszony Swiatowym Dniem Elektryka. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Przed snem 17.02.07, 19:53 Ta anegdota już była przytaczana w tym wątku i to całkiem niedawno (20 stycznia). Polecam poczytanie postów z przeszłości. Już chyba lepiej, żeby Boska raczyła nas sentencjami łacińskimi (chociaż uważam to za snobizm), niż odgrzewanymi kotletami. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzm na dobranoc 17.02.07, 21:29 Tadeusz Kotarbiński: "Sen jest to skracanie sobie życia w tym celu, aby je wydłużyć." PS.1. Do boskiej.rity: prosze smialo kontynowac; dobra anegdota warta jest powtorki! Ale sentencje lacinskie tez interesujace :-) PS.2. Do o_s: "Repetitio est mater studiurum." Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzm na dobranoc 17.02.07, 21:38 onufry_z_daleka napisał: > > PS.2. Do o_s: > "Repetitio est mater studiurum." Niektórzy mają pamięć tak dobrą, że nie muszą czytać kilka razy, żeby przyswoić. Czytanie w kółko tego samego jest nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
boska.rita Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzm na dobranoc 17.02.07, 22:29 obrobka_skrawaniem napisała: > Niektórzy mają pamięć tak dobrą, że nie muszą czytać kilka razy, żeby przyswoić Memoria minuitur nisi exercetur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: IP: *.dsl.club-internet.fr 18.02.07, 17:43 W ktorym panstwie europejskim rozpoczal sie dzis 4-dniowy karnawal? Odpowiedz Link Zgłoś
yepestis Re: Humor w Nauce i Sztuce: 18.02.07, 22:05 Przepraszam, że tak włażę i "się reklamuję", ale chcę zaproponować po starej znajomości;) lekturę mojego bloga, którego treść pasuje do tego wątku :). Mam nadzieję, że się spodoba choć trochę, dopiero zaczynam. Adres jest taki: www.mikroby.blox.pl Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: 19.02.07, 07:55 Yepestis ma ciekawe zdjęcia tych stworzeń, też polecam. A w kwestii mikrobiologii przypominam postać profesora Rudolfa Weigla, mikrobiologa, lwowiaka, Polaka niemieckiego pochodzenia. Badał zarazki tyfusu plamistego plamistego opracował szczepionkę, którą wprowadzono do masowej produkcji. Szczepionka Weigla ratuje życie tysiącom ludzi, zdobywa mu to rozgłos na całym świecie. Otrzymał najwyższe odznaczenia i nagrody naukowe w kraju i za granicą. Był członkiem czynnym Polskiej Akademii Umiejętności, członkiem korespondentem Belgijskiej Królewskiej Akademii Medycznej, członkiem honorowym Nowojorskiej Akademii Nauk i szeregu innych towarzystw naukowych zagranicznych i krajowych Do jego pracowni we Lwowie zjeżdżali się licznie uczeni z krajów Europy i innych kontynentów. Uratował także życie wielu ludziom w czasie wojny, zwłaszcza pracownikom i studentom uniwersytetu, którzy mieli korzenie żydowskie, pośmiertnie bodajże odznaczono go medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Mimo sławy i zaszczytów profesor Weigl był bardzo skromnym człowiekiem. Kiedy wysoko postawiony urzędnik Rzeszy w czasie wojny naciskał Profesora na zmianę obywatelstwa i oficjalne ogłoszenie, że jest Niemcem, a obiecywano za to mnóstwo pieniędzy i załatwienie Nagrody Nobla, profesor odpowiedział, że nigdy nie przestanie być Polakiem. Grożono mu wówczas, przypominając lwowskich profesorów i ich synów pomordowanych w 1941 r. Ze wspomnień Ryszarda Rostkowskiego: Generał Kaufman (zastępca Himmlera): - Pan wie, że my potrafimy zmusić… - Generale — mówi Weigl — jestem biologiem, wiem, że życie skończyć się musi, a życie stało się dziś nieznośne; w moim wieku nie mam szans na doczekanie lepszych czasów. Osobiście najchętniej popełniłbym samobójstwo, lecz wiem, że byłoby to bolesne dla bliskich. Spełniwszy swe groźby ułatwi mi Pan zadanie. Generał był zaskoczony, nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.02.07, 22:52 Dzis urodziny obchodzilby Mikolaj Kopernik (1473-1543). Niewiele o nim pozostalo anegdot. Przypomnijmy dwie: *** W 1516 roku Krzyżacy próbowali zdobywać zamek Olsztyn, którego dowódcą był Kopernik. W czasie oblężenia cała załoga cierpiała na chorobę. Kopernik wykrył, że przyczyną jest spożywanie chleba. Niestety, w warunkach oblężenia spożywanie czegoś innego nie było możliwe. Kopernik wysnuł, że szkodzi nie tyle chleb, ile raczej sposób jego spożywania na zamku. Kromki ówczesnego chleba, dość twardego, z grubo zmielonej mąki, nie dało się szybko zjeść. Często jedli w marszu i często zdarzało im się upuścić chleb na ziemie, otrząsali go i zjadali. A przy okazji połykali całą masę brudu. I być może to właśnie, jak podejrzewał Kopernik, a nie sam chleb, było przyczyną tajemniczej epidemii. Lekarz-astronom wpadł na pomysł, aby powierzchnię chleba posmarować jakąś jasną, jadalną substancją, tak aby na jej tle łatwo było zauważyć ewentualne zabrudzenia, a w razie potrzeby brud wraz z ochronną warstwą usunąć z bochenka. Do tego celu znakomita okazała się mocno ubita śmietana, czyli masło. I tak powstała kanapka. *** Mikołaj Kopernik tłumaczył kiedyś w towarzystwie, że Ziemia obraca się wokół Słońca, a nie na odwrót, jak dotąd sądzono. Ktoś z obecnych na biesiadzie nie zgodził się z tym. Dyskusja trwała dość długo, ale Kopernik nie potrafił przekonać niedowiarka. Wreszcie zniecierpliwiony astronom rzucił na salę ostatni argument: - Przecież nie ogień kręci się wokół pieczeni, lecz pieczeń przy ogniu obracać się musi... *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 20.02.07, 20:52 Dzis urodziny obchodzilby Ludwig Eduard Boltzmann (1844 - 1906) Fizyk austriacki, zwolennik poglądów atomistycznych, zajmował się zjawiskami cieplnymi i stworzył podstawy fizyki statystycznej. I anegdota: Boltzmann w okresie gdy miał małe dzieci w niedziele rano, jeśli była ładna pogoda udawał się z wózkiem do pobliskiego parku. Tam siadał na ławce i przeprowadzał skomplikowane rachunki. Od czasu do czasu przytomniał, spoglądał na zegarek i gdy zbliżała się pora obiadu, spieszył z wózkiem do domu. Był jednak roztargniony, toteż zdarzało się, że wracał do domu sam. Przyzwyczajeni do tego mieszkańcy zaraz odprowadzali wózek. Pewnego dnia miejscowy policjant przyprowadził wózek, zanim jeszcze dotarł tam Boltzmann. - Bardzo dziękuję - rzekła doń żona Boltzmanna - Ale czy może pan jeszcze przyprowadzić do domu męża, bo obiad stygnie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 20.02.07, 21:31 Cytat z Boltzmana: Matematyk rozpozna Cauchy'ego, Gaussa, Jacobiego czy Helmholtza juz po przeczytaniu kilku pierwszych stron, tak jak muzycy rozpoznaja po kilku pierwszych taktach Mozarta. Beethovena czy Schuberta. (Za A. Koestler "Akt tworzenia") Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.02.07, 17:04 Oto maksyma na dzis z serwisu naukowego PAP: "Rozsądny człowiek nie może wierzyć w rozsądek." Gabriel Laub Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.02.07, 18:07 Oto przykład rozsądku: Joachim Rossini (autor oper, m.in "Cyrulika sewilskiego")dowiedziawszy się, że w jego rodzinnym mieście chcą mu za życia wystawić pomnik, powiedział członkom rady miejskiej: -Panowie! Dajcie mi te pieniądze, a ja obiecuję, że będę osobiście stać na cokole przez kilka godzin dziennie! Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.02.07, 18:36 Przypomniało mi się, że inny włoski kompozytor, Ennio Morricone, niedługo będzie świętował. Morricone, który pierwsze kompozycje stworzył w wieku 6 lat (prawie jak Mozart),to znany kompozytor muzyki do tzw. spaghetti westernów, ale chyba nie ma na świecie człowieka, który by nie kojarzył motywu z filmu "Za garść dolarów". Ja pamiętam jeszcze piękne ścieżki dźwiękowe z "Tajemnic Sahary", "Misji", "Nietykalnych", "Między piekłem a niebem" , "Zawodowca" i paru odcinków "Ally McBeal"... no więc na odbywającej się 25 lutego 2007 ceremonii rozdania Oscarów, Ennio Morricone odbierze honorową statuetkę za całokształt twórczości. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: E.Morricone 21.02.07, 19:44 Artysta na wieść o przyznanym mu honorowym Oscarze wypowiedział się: „Po pięciu nominacjach nauczyłem się niczego nie oczekiwać. Prawdę mówiąc, miałem wręcz nadzieję, że już nigdy nie dostanę Oscara. W ten sposób pozostałbym w bardzo doborowym towarzystwie wybitnych twórców. Moim zdaniem Oscary są trochę przypadkowe – nawet jeżeli otrzymujący je artyści rzeczywiście na nie zasługują. To oczywiście nie oznacza, że jestem niezadowolony z wyróżnienia. Otrzymałem w życiu wiele pięknych i szczególnych nagród, ale zawsze pozostawała mała luka. Mam nadzieję, że Oscar ją zapełni”. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: E.Morricone 21.02.07, 20:02 No właśnie. Ja też mam wrażenie, że Amerykanie dają te Oskary kierując się politycznymi interesami (raz dla Indian, raz dla Murzynów, raz dla gejów, raz dla superprodukcji, na którą ktoś wydał najwięcej milionów, raz dla aktorki, która dała się oszpecić - a to w silikonowym Hollywood od razu gwarantuje nagrodę, raz dla Żydów, raz dla Arabów ...)i od czasu do czasu honorowy Oskar dla wiekowego artysty, którego nie nagradzali od razu za wybitne kreacje, a teraz jakby się bali, że nie zdążą...Dziwny naród. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: E.Morricone 21.02.07, 20:14 Ennio Morricone - muzyka do filmu "Misja", dyryguje autor: www.youtube.com/watch?v=XvBT9sqXnew Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: E. Morricone 21.02.07, 21:22 Ennio Morricone - Finale The World www.youtube.com/watch?v=Ait4thLThW0 Ennio Morricone - muzyka do filmu „Dobry, zły, brzydki” (spaghetti western, 1966 r.): www.youtube.com/watch?v=ZKlxyoPNaFI Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: E. Morricone 25.02.07, 18:43 Ennio Morricone – "The Ecstasy of Gold" z filmu „Dobry, zły, brzydki” www.youtube.com/watch?v=GdNh9f2Wwm0 Ennio Morricone – Muzyka do filmu „La Muerte Tenia Un Precio” www.youtube.com/watch?v=9F3-BNVng1Q Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 22.02.07, 19:24 Za serwisem naukowym PAP: *** Polszczyzna polskich polityków Język polskich polityków nie różni się zbytnio od polszczyzny reszty społeczeństwa - bywa staranny i piękny albo niegramatyczny i wulgarny - ocenili językoznawcy, podsumowując ustanowiony przez Senat RP Rok Języka Polskiego - 2006 r. Podczas spotkania w Sejmie 20 lutego eksperci przedstawili spostrzeżenia z opracowywanego obecnie "Krótkiego raportu o języku polskich polityków początku XXI wieku". Kulturę słowa polskich polityków ocenił prof. Jerzy Bralczyk. Uznał, że nie jest to najgorzej mówiąca grupa społeczna, choć jeśli polityk powie coś niegramatycznego, "media od razu to powtarzają, a my - wychwytujemy" - zauważył. "Język polityków byłby zapewne dla większości Polaków nudny, gdyby nie to, że dociera do nas przez media, które wybierają co smakowitsze kąski: często oryginalne i dziwaczne" - dodał. Dlatego, zdaniem naukowca, mówiąc o języku polityki często myślimy o "języku nienaturalnym, dziwacznym i języku agresji". Także językoznawca dr Katarzyna Kłosińska uznała, że "język polityków jest chyba taki, jak język reszty społeczeństwa. Niektórzy mówią bardzo ładnie, bardzo etycznie - z szacunkiem dla innych; są i tacy, którzy mówią beznadziejnie, popełniają wiele błędów i nie szanują swoich rozmówców. Bo takie jest społeczeństwo". Dr Kłosińska zasugerowała, że być może istnieją dwa języki polityków - "medialny" i "gabinetowy". "My widzimy tylko to, co przed kamerami, i często odnosimy wrażenie, że politycy nie mogą się porozumieć. Być może oprócz tego, co mówią oficjalnie, rozmawiają ze sobą zupełnie inaczej" - spekulowała. Przewodniczący Rady Języka Polskiego, prof. Andrzej Markowski uważa, że cała "polszczyzna jako taka ma się zupełnie dobrze, choć polszczyzna publiczna może przechodzić ewolucję i zmieniać się nie zawsze w kierunku, w jakim chcielibyśmy". Natomiast kwiecisty i metaforyczny sposób wyrażania się polityków prof. Markowski tłumaczy chęcią ich zaistnienia na scenie politycznej i w mediach. Polszczyznę swoich parlamentarnych kolegów nie najlepiej ocenił na konferencji senator Stefan Niesiołowski. "Jest bardzo różnie. Jeden mówił o +puszce z Pandorą+, inny - że druk jest napisany +drobną pipetą+ (petit - krój druku - PAP), a inni płynnie cytują sentencje i wiedzą, o czym mówią. Więcej jest jednak polityków takich, którzy coś bąkają, niż tych, którzy mówią pięknie" - zauważył senator. Z kolei wicemarszałek Senatu Ryszard Legutko ocenił, że język polityków staje się mało precyzyjny, choć nie różni się pod tym względem od mowy przedstawicieli innych grup społecznych. Szukając przyczyn tego stanu polityk uznał, że "język współczesny nie nawiązuje do tradycji literackiej - być może dlatego, że czytamy za mało książek. Albo, bo nie uczymy się na pamięć poezji, nie mamy więc w naszym słowniku tych pięknych wyrażeń, które mieli nasi poprzednicy. Jeśli chcemy się posłużyć jakimś barwnym określeniem, posługujemy się wyrażeniami z reklamy, bo te znamy na pamięć". W czasie spotkania prof. Bralczyk zwrócił też uwagę na nowe słowa, często pojawiające się w języku polityki. "Najczęściej sytuują się one po +złej stronie języka+, np. +wykształciuchy+ i +łże-elity+. Rzadko spotykamy słowa, które mówią coś dobrego o świecie, są życzliwe" - powiedział. Słowo "Łże-elity" jest fatalnie zbudowane - ocenił prof. Markowski. Wyjaśnił, że odzwierciedla ono rosyjski sposób tworzenia wyrazów. "+Łże+ po rosyjsku znaczy +pseudo+, zatem określenia +łże-elity+ nie można używać, chcąc powiedzieć, że elity kłamią" - tłumaczył. Na konferencji przypomniano, że w ramach Roku Języka Polskiego odbyły się m.in. konkursy i festiwale języka polskiego w ponad trzystu szkołach. W Katowicach zorganizowano festiwal języka polskiego, gdzie wybrano najlepiej piszącego i mówiącego Polaka. Przeprowadzono też w Parlamencie konferencję nt. języka polskiej legislacji. W środę przypada międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Na konferencji przypomniano, że po polsku mówi osiem proc. obywateli Unii Europejskiej. PAP - Nauka w Polsce, Anna Zdolińska Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 23.02.07, 12:49 Dzis urodziny obchodzilby J.F. Haendel. Przypomnijmy garsc anegdot. *** Pierwsze koncerty Haendla w Londynie nie cieszyły się powodzeniem, co bardzo niepokoiło przyjaciół kompozytora. Haendel ich uspokajał: - Nie martwcie się! W pustej sali muzyka brzmi lepiej. *** Pewnego razu Jerzy Fryderyk Haendel został zaproszony na przyjęcie. Wiedząc, że muzyk jest smakoszem, gospodarz domu poczęstował go znakomitym winem. - Jak panu smakuje, mistrzu? Czy nie sądzi pan, że to wino jest równie cudowne jak pańskie oratorium? - Smakuje, smakuje - przyznał Haendel - ale coś mi cienko śpiewa. - Jeśli panu nie smakuje, proszę sobie wybrać inne. Mam jeszcze w piwnicy porto, burgunda, tokaj, reńskie... - Proszę przynieść wszystkie. Oratorium nigdy nie może obejść się bez chóru! *** W tym roku mija 300 lat od smierci wielkiego dunskiego organisty D. Buxtehudego. Duza czesc zycia spedzil on w Lubece. Do tego miasta wybral sie kiedys mlody J.S. Bach aby posluchac gry organowej Buxtehudego. Byl nia tak oczarowany, ze drastycznie przedluzyl swa wizyte w Lubece i po powrocie do domu zostal za kare wtracony do wiezienia przez swego owczesnego mocodawce. Do Lubeki w podobnym celu wybral sie Haendel ze swoim przyjacielem Matthesonem. I oni byli oczarowani zarowno gra Buxtehudego jak i jakoscia instrumentu w Lubece. Buxtehude szukal w tym czasie swego nastepcy i obaj panowie powaznie rozwazali propozycje Buxtehudego do czasu ... gdy ujrzeli jego corke. Byl bowiem wtedy zwyczaj, ze wraz z organami, nowy organista dostawal za zone corke poprzedniego. Na widok corki Buxtehudego, Haendel i Mattheson ... opuscili Lubeke w pospiechu. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 24.02.07, 18:40 Handel "Mesjasz”- „Alleluja” www.youtube.com/watch?v=Up3TIPoVh-M Handel "Mesjasz”, śpiewa Arturo Escorza: www.youtube.com/watch?v=XfkcLUN5v2o Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marc Minkowski 23.02.07, 21:27 Co znakomity dyrygent potrafii wycisnac z orkiestry: Za GW: *** Minkowski cudotwórca Jacek Hawryluk Nie bardzo wierzyłem w szybki powrót Marca Minkowskiego do Polski, zwłaszcza, że Teatr Wielki - Opera Narodowa, z którego wysyłane były przyjazne sygnały, zmienił w międzyczasie kierownictwo. Co nie wyszło Warszawie, wykorzystał Kraków, a dokładnie Sinfonietta Cracovia, bo to na jej zaproszenie oraz Agencji Arevolution francuski dyrygent - na co dzień szef zespołu Les Musiciens du Louvre - przyjechał do Polski. Minkowski wylądował w Krakowie w poniedziałek i od razu zabrał się do pracy. Po czterech próbach gotowy był już mozartowski program, na który złożyły się uwertura "Il Re pastore" oraz dwie symfonie - 39. Es-dur KV 543 oraz 40. g-moll KV 550. Sinfonietta Cracovia pod jego batutą zabrzmiała jak żywy, pełen witalności i energii organizm. Francuz ma dar zjednywania sobie muzyków, praca z nim może być więc przyjemnością. Minkowski zaryzykował i przyjął zaproszenie od zespołu, którego zupełnie nie znał. I udało się. Najpierw w Krakowie, w wypełnionej po brzegi Filharmonii muzycy dali porywający koncert, pokazując, jak wiele znaczą porozumienie, pasja grania, pełna mobilizacja. W warszawskim Zamku Królewskim, gdy pierwsze emocje opadły, czuć było luz i zabawę. Cztery próby to niewiele, by można było zbudować coś od nowa. Francuski dyrygent skupił się więc na detalach, dynamice, uświadamianiu, że piano może mieć kilka odcieni, że pomiędzy forte i piano jest ogromna przestrzeń. Zmienił też artykulację smyczków, pobudził instrumentalistów do aktywnego, kreatywnego muzykowania. Efekt był imponujący. Już rozpoczynająca występy uwertura "Ile Re pastore" dawała próbkę wspólnego myślenia. 40, Symfonia oparta na kontrastach - dynamiki, tempa, artykulacji, frazowania - została zbudowana na jednej długiej płaszczyźnie, jednym oddechu: bez cezur, rwania, szatkowania. 39. Symfonia zachwycała proporcjami, znakomitym, rześkim menuetem oraz porywającym finałem. Przyjazd Minkowskiego wywołał trzęsienie ziemi, choć nie uleczył problemów krakowskiego zespołu. Praca nad własnym brzmieniem, integralnością smyczków i dętych to zadanie na całe lata. Nie da się tego osiągnąć w ciągu kilku nawet bardzo intensywnych dni. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Gdyby jednak udało się Minkowskiego - zakochanego w Krakowie - związać z Sinfoniettą na dłużej, efekt byłby z pewnością piorunujący. Nie jest to takie nierealne, zwłaszcza że we wrześniu na festiwalu Sacrum Profanum francuski dyrygent poprowadzi dwa koncerty z muzyką George'a Gershwina i Johna Adamsa. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 25.02.07, 17:14 To jest mysl na dzis z serwisu naukowego PAP: "W naturze człowieka leży rozsądne myślenie i nielogiczne działanie." Anatol France PS. Z powodu dalekiego wyjazdu, przez najblizsze 2 tygodnie bede przy internecie "z doskoku". Pozdrawiam, Onufry Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.02.07, 18:15 Karol Darwin (w lutym miał urodziny, chyba Onufry przeoczył ;-)) po ogłoszeniu swojej teorii ewolucji spotykał się z atakami, ze strony dotąd wiernych przyjaciół. Np. pisarz Samuel Butler oskarżył Darwina, że wcale tej teorii nie wymyślił, tylko ściągnął od swego dziadka, lekarza i intelektualisty, Erazma Darwina. A inny przyjaciel, Adam Sedgwick, po przeczytaniu pracy: „O pochodzeniu człowieka” napisał do Karola zwięzły i dosadny list, który podpisał: „ Twój były przyjaciel, a obecnie potomek małpy”. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.02.07, 18:54 Gdyby Onufry był obecny, z pewnością przytoczyłby w tym miejscu powtórkę anegdoty: Karol Darwin został kiedyś zaproszony na obiad. Przy stole jego sąsiadką była piękna młoda dama. - Panie Darwin - zwróciła się do niego dama - pan twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy. Czy to mnie również dotyczy? - Oczywiście - odpowiedział uczony - lecz pani nie pochodzi od zwykłej małpy, ale od czarującej. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 26.02.07, 19:14 Karol Darwin miał skłonność do zbieractwa. Pewnego razu młody Darwin przy odrywaniu z drzewa kory zobaczył dwa rzadkie chrząszcze. Chwycił oba owady tak, że jednego miał w lewej, a drugiego w prawej ręce. Wtedy zobaczył trzeciego chrząszcza, szczególnie rzadko spotykanego. Aby zwolnić jedną dłoń, wsadził sobie chrząszcza z prawej ręki do ust. Jednak w tym momencie owad prysnął ostrą cieczą, która zaczęła mu wręcz palić język. Skończyło się to tym, że wszystkie chrząszcze uciekły. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.02.07, 14:37 Anegdota poniekąd o Darwinie, ale mnie się bardziej podoba refleks i cięta riposta jego przyjaciela: Thomas Henry Huxley prowadził niegdyś prezentację prac Darwina (nie wiadomo dlaczego Darwin sam tego nie robił), podczas której biskup Wilberforce zadał uszczypliwe pytanie: "Czy Pan Darwin pochodzi od małpy ze strony ojca, czy ze strony matki?" Na to Huxley, niewiele myśląc, odparował: "Doprawdy, wolałbym pochodzić od małpy niż od biskupa", co spotkało się z ogromnym aplauzem na sali. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.02.07, 19:52 Galapagos zasłynęły dzięki Karolowi Darwinowi, który przybył na archipelag w 1835 roku na pokładzie HMS Beagle, pod dowództwem Roberta FitzRoy'a (sporządził on tak dokładne mapy wybrzeży wysp, że wszystkie statki używały ich aż do wybuchu II Wojny Światowej). Odkrycia, których Darwin dokonał na Galapagos, stały się początkiem jego teorii naturalnej selekcji. Obecnie na Wyspie Santa Cruz znajduje się Centrum Badawcze im. Karola Darwina, zajmujące się między innymi rozmnażaniem wielkich żółwi. Darwin przywiózł z Galapagos do Wielkiej Brytanii żółwicę, którą nazwano Harriet. Służyła mu jako obiekt badań nad teorią ewolucji. Harriet trafiła z Wielkiej Brytanii do jednego z ogrodów zoologicznych w Australii. Żółwica ta zmarła na serce w czerwcu....2006 roku! (Gad nosił początkowo męskie imię Harry, ponieważ omyłkowo wzięto go za samca. Błąd naprawiono po ponad stu latach.) :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 17:39 Zdjęcie żółwia Harriet: neveryetmelted.com/wp-images/Harriet.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Darwin 16.03.07, 17:51 Karykatury Darwina: www.courtjones.com/images/large_ill_humor/Charles-Darwin-Caricature.jpg www.solarnavigator.net/history/explorers_history/Darwin_ape_cartoon.jpg www.galapagos.to/EPHEMERA/IMAGES/VFDARWIN.JPG www.dinosoria.com/tragedie/darwin_002.jpg www.5sparrows.com/assets/images/blog/darwin_finalsm.jpg images.livescience.com/images/ig33_darwin_cartoon.jpg www.magixl.com/caric./star/darwin.gif static.flickr.com/53/130540424_4c2fea1ad6_m.jpg www.5sparrows.com/assets/images/blog/darwin_sm.gif thenonist.com/images/uploads/drwndy05.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.03.07, 17:56 W zeszłym tygodniu znana poznańska szkoła podstawowa założona i prowadzona przez Jurka Hamerskiego „Łejery” otrzymała imię Emilii Waśniowskiej. Artykuł napisany z tej okazji wart jest przeczytania. Polecam! O Emilii Waśniowskiej pisałam 1 listopada. Nie będę się teraz powtarzać. Zacytuję fragment opowiadający o powstaniu szkoły: „Teatralny zespół dziecięco-młodzieżowy "Łejery" powstał w 1975 r. Założył go Jerzy Hamerski. "Łejery" miały być sposobem na wychowanie, na pracę z dzieckiem, na ciekawe spędzanie czasu. Miały uczyć wrażliwości, otwartości - przez zabawę, teatr, piosenkę, wiersz. Ci, którzy przewinęli się przez zespół, mówią otwarcie: dzięki Jurkowi mieliśmy wspaniałe, ciekawe, szalone dzieciństwo. Ale marzenia Hamerskiego szły dalej. Formuła zabawy w teatr wydawała mu się za ciasna, chciał czegoś więcej. Zamarzyła mu się szkoła. W 1990 r., na fali demokratycznych przemian w naszym kraju udało się te marzenia zrealizować. Wystartowała "łejerska" zerówka. Szkoła początkowo nie miała swojego miejsca, gościnnie korzystała z sal w Młodzieżowym Domu Kultury nr 2 na Cytadeli. Ale dzieci z roku na rok przybywało i w MDK zrobiło się za ciasno. W 1996 roku "Łejery" postawiły na Cytadeli własny budynek ofiarowany przez Caritas z Holandii. Są w nim do dziś.” Jerzy Hamerski to tez postać niezwykła i znana w Poznaniu. Przeczytajcie artykuł, posłuchajcie piosenki o Waśniowskiej… To wszystko prawda. Wiem, bo jestem stąd. miasta.gazeta.pl/poznan/1,36024,3939568.html Odpowiedz Link Zgłoś