Humor w Nauce i Sztuce

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 14.03.07, 17:35
      Ktory z matematykow, oprocz swojej dzialalnosci naukowej, zajmowal sie
      wyrobem dywanow? :-) Dzis obchodzilby swoje urodziny.
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 14.03.07, 17:46
        Wacław Sierpiński
        jego dywan:
        upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/55/Sierpinski6.png
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 14.03.07, 17:46
        Wacław Sierpiński

        Wikipedia:
        Dywan Sierpińskiego to fraktal otrzymany z kwadratu za pomocą podzielenia go na
        dziewięć (3x3) mniejszych kwadratów, usunięcia środkowego kwadratu i ponownego
        rekurencyjnego zastosowania tej samej procedury do każdego z pozostałych ośmiu
        kwadratów.

        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: W. Sierpinski 14.03... 14.03.07, 18:09
          No prosze, 2 prawidlowe odpowiedzi prawie rownoczesnie :-)

          Waclaw Sierpinski zajmowal sie nie tylko "dywanami". Jego glowna domena
          byla Teoria Liczb. Rozwiazywal rownania w liczbach calkowitych.

          Oto jego biogram napisany przez jego najwybitniejszego ucznia A. Schinzla
          (o tym ostatnim czytanke w podreczniku do j. polskiego napisal J. Iwaszkiewicz).


          SIERPIŃSKI WACŁAW FRANCISZEK
          (1882-1969))

          Urodził się 14 marca 1882 w Warszawie w rodzinie Konstantego, lekarza, i Ludwiki
          z Łapińskich. W 1900 ukończył V Gimnazjum Klasyczne w Warszawie i w tym też roku
          rozpoczął studia na Wydziale Fizyko-Matematycznym Cesarskiego Uniwersytetu
          Warszawskiego. W 1904 zakończył studia, uzyskując stopień kandydata nauk i złoty
          medal za pracę z teorii liczb na temat podany przez prof. G. F. Woronoja, a od
          jesieni został mianowany nauczycielem matematyki i fizyki w IV Gimnazjum
          Żeńskim. Uczestniczył w strajku szkolnym w 1905, porzucił pracę i wyjechał do
          Krakowa, gdzie kontynuował studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu
          Jagiellońskiego. W 1906 na podstawie pracy O sumowaniu szeregu po uzyskał
          stopień doktora filozofii. Po powrocie do Warszawy uczył w polskich szkołach
          średnich prywatnych, w Seminarium Nauczycielskim w Ursynowie oraz wykładał
          matematykę na Wyższych Kursach Naukowych, będących odpowiednikiem nieoficjalnego
          Uniwersytetu Polskiego w Warszawie. W 1907 wyjechał na kilkumiesięczne studia do
          Getyngi, gdzie zetknął się z C. Caratheodorym. W styczniu 1908 został członkiem
          Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, a w lipcu habilitował się na Uniwersytecie
          Lwowskim na podstawie prac z teorii liczb, m.in. O pewnym zagadnieniu funkcji
          asymptotycznych ("Prace Matematyczno-Fizyczne", 1906), i rozpoczął tam w 1909
          wykłady z teorii mnogości jako osobnego przedmiotu. We wrześniu 1910 otrzymał
          nominację na profesora nadzwyczajnego. Pierwszymi jego uczniami byli Ruziewicz i
          Nikodym. W latach 1910-1914 wydał pierwsze swoje książki: Teoria liczb
          niewymiernych, Zarys teorii mnogości, Teoria liczb. Prace te zostały nagrodzone
          przez Akademię Umiejętności w Krakowie, która wybrała go w 1917 swoim członkiem
          korespondentem. Wybuch I wojny światowej zastał go z rodziną na Białorusi w
          majątku teściów, Poznajowie. Jako poddany austriacki został internowany w
          Wiatce. Dzięki staraniom matematyków moskiewskich zezwolono mu w 1915 na
          przyjazd do Moskwy. Wówczas nawiązał przyjaźń i współpracę z M. Łuzinem, która
          przyniosła 8 wspólnych prac. W Wiatce i Moskwie napisał I tom Analizy
          Matematycznej, dedykując tę pracę Uniwersytetowi Polskiemu w Warszawie. W lutym
          1918 przez Finlandię i Szwecję wrócił do Polski i przez semestr letni 1918
          wykładał na Uniwersytecie Lwowskim, a od jesieni 1918 wykładał już na
          Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w kwietniu 1919 otrzymał nominację na profesora
          zwyczajnego. Wspólnie z Janiszewskim i Mazurkiewiczem założył "Fundamenta
          Mathematicae" - pierwsze na świecie czasopismo matematyczne specjalistyczne
          (prace z zakresu teorii mnogości, jej zastosowań, oraz logiki matematycznej). W
          1921 Polska Akademia Umiejętności powołała go na członka czynnego i obdarzyła
          nagrodą za "Fundamenta Mathematicae". W czasie wojny 1920 pracował w Wydziale
          Szyfrów Sztabu Głównego i przyczynił się do złamania szyfru radzieckiego
          (dokonanego przez Mazurkiewicza). W latach międzywojennych prowadził niezwykle
          czynne życie naukowe, wydał 8 nowych książek: Funkcje przedstawialne
          analitycznie (Lwów 1925), Le cons sur les nombres transfinis (Paryż 1928), Zarys
          teorii mnogości, Część II Topologia ogólna (Warszawa 1928), Wstęp do teorii
          mnogości i topologii (Lwów 1930), Wstęp do teorii funkcji zmiennej rzeczywistej
          (Lwów 1932), Wstęp do teorii liczb (Lwów 1933), Hypothese du continu (1934),
          Introduction to general topology (Toronto 1934), ponadto dwie broszury oraz 7
          podręczników szkolnych pisanych wspólnie z Banachem i Stożkiem . Był członkiem
          wielu towarzystw naukowych w kraju i za granicą; od 1931 prezesem Towarzystwa
          Naukowego Warszawskiego; był organizatorem i prezesem I Kongresu Matematyków
          Słowiańskich w Warszawie w 1929; brał udział jako delegat PAU w Międzynarodowych
          Kongresach Matematycznych w Toronto (1924), Bolonii (1928), Zurychu (1932) i
          Oslo (1936). Na Kongresie w Zurychu wygłosił odczyt plenarny Sur les ensembles
          de points qu'on sait définir effectivement. Wybuch II wojny światowej zastał go
          w Warszawie. W okresie okupacji pracował formalnie jako urzędnik magistratu
          polskiego w Warszawie. Równocześnie nadal prowadził działalność dydaktyczną,
          wykładając w podziemnym uniwersytecie. Nie przerwał także pracy naukowej.
          Niektóre spośród licznych jego prac były publikowane w "Sprawozdaniach Akademii
          Papieskiej w Rzymie"; napisał też książkę Zasady algebry wyższej (1946). W
          październiku 1944 mieszkanie Sierpińskich zostało spalone, wraz z nim cenna
          biblioteka. Po przejściu przez obóz w Pruszkowie został wywieziony w okolice
          Miechowa, skąd po kilku miesiącach w lutym 1945 dotarł do Krakowa. Przez semestr
          letni 1945 wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim, jesienią wrócił na swą
          katedrę do Warszawy i wznowił wydawanie "Fundamenta Mathematicae". W 1948
          rozpoczął pracę w Państwowym Instytucie Matematycznym, a po przekształceniu
          tegoż w Instytut Matematyczny PAN objął w 1953 przewodnictwo Rady Naukowej
          Instytutu i piastował je do 1967. W 1956 objął redakcję wznowionego po przerwie
          wojennej pisma "Acta Arithmetica" i godność redaktora naczelnego piastował do
          1969. Przeszedł na emeryturę z instytutu i uniwersytetu w 1960. W okresie pracy
          w instytucie i już na emeryturze napisał książki: Algebre des ensembles (1951),
          General topology (Toronto 1952), On the congruence of sets and their equivalence
          by finite decomposition (Luckow 1954), Arytmetyka teoretyczna (przy współudziale
          J. Łosia, 1955), Czym zajmuje się teoria liczb (1957), Cardinal and ordinal
          numbers (1958), Teoria liczb. Cz. II (1959), Elementary theory of numbers (1964)
          oraz 9 broszur, w tym 7 poświęconym popularyzacji teorii liczb. Przez wszystkie
          te lata był bardzo aktywny naukowo. Liczba uniwersytetów, na których wykładał,
          wzrosła do 47; został uhonorowany wieloma odznaczeniami krajowymi i
          zagranicznymi; otrzymał liczne członkostwa honorowe towarzystw krajowych i
          członkostwa zagranicznych instytucji naukowych. Był członkiem rzeczywistym PAN
          (od 1952) i jej wiceprezesem (do 1957), członkiem Międzynarodowej Akademii
          Filozofii Nauki w Brukseli i jej wiceprezesem (1962-1965), a także członkiem
          zagranicznym Accademia dei Lincei w Rzymie, Akademii Nauk w Limie i Paryżu oraz
          Akademii: Bułgarskiej, Czechosłowackiej, Holenderskiej, Jugosłowiańskiej,
          Niemieckiej, Papieskiej, Rumuńskiej i Serbskiej. Był doktorem honoris causa
          uniwersytetów: we Lwowie (1929), Amsterdamie (1932), Tartu (1932), Sofii (1939),
          Bordeaux (1947), Pradze (1948), Wrocławiu (1948), Lucknow (1949), Moskwie
          (1967). Pozostawił olbrzymi dorobek naukowy, obejmujący, poza wymienionymi wyżej
          książkami, 724 prace i komunikaty, 113 artykułów i 13 skryptów. Prace te
          dotyczyły teorii liczb, analizy matematycznej, ogólnej i deskryptywnej teorii
          mnogości, topologii mnogościowej, teorii miary i kategorii oraz teorii funkcji
          zmiennej rzeczywistej. Pełną bibliografię i omówienie jego prac zawierają jego
          Oeuvres choisies (1974-1976). Szczególne znaczenie mają jego prace na temat
          pewnika wyboru i hipotezy continuum. Był jednym z twórców polskiej szkoły
          matematycznej. Wykształcił trzy pokolenia matematyków, doktoryzował m.in.:
          Mazurkiewicza (1913), Kuratowskiego (1921), Zarankiewicza (1923), Lindenbauma
          (1928), Marczewskiego-Szpilrajna (1932), Wakulicza (1949), A. Schinzla (1960) i
          A. Rotkiewicza (1963). Z temperamentu był raczej badaczem niż pedagogiem, ale
          dla swoich uczniów pozostawał troskliwym opiekunem i przyjacielem. Był
          praktykującym katolikiem. Zmarł 21 października 1969 w Warszawie.

          Dokumentacja:
          - VI Polski Zjazd Matematyczny. Jubileusz 40-lecia Profesora Wacława Sierpi
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: W. Sierpinski 14.03.. 14.03.07, 18:15
            - ten poprzedni post wyszedl mi za "troche" za dlugi i obcielo koncowke.

            Napisalem w niej, ze nie zachowaly sie anegdoty o W. Sierpinskim bo byl to
            czlek bardzo powazny, traktujacy wszystko bardzo serio. Wlasciwie to, ze
            jego osoba pojawila sie tu - na Forum Humorum - nalezy uznac za ... zart :-)
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: W. Sierpinski 14.03.. 14.03.07, 23:36
              Oto karykatura W. Sierpinskiego, autorstwa znakomitego karykaturzysty-matematyka
              L. Jesmanowicza:


              www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=sierpinski

              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: fraktale 14.03.07, 23:39
                Takich konstrukcji jak "Dywan Sierpinskigo" jest wiele. Wszystkie maja one
                zwiazek z fraktalami:

                www.tkk.net.pl/~mmichalak/index.php?ac=fraktale

                Niektore z fraktali sa bajecznie piekne :-)
                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: fraktale 14.03.07, 23:46
                  W poprzednim poscie pojawila sie "Miotelka Knastera". Oto karykatura Knastera,
                  autorstwa L. Jesmanowicza:

                  www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=knaster
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jeszcze Feynman 14.03.07, 19:15
      Oto recenzja ksiazki o Feynmanie (z Gazety-matki), o ktorej pisalem tu kilka
      razy (ostatnim razem w zwiazku z Feynmanem-perkusista w Hybrydach ;-) )


      ***

      Uchodził za zgrywusa, wciąż płatał figle, więc nawet gdy mówił prawdę, mu nie
      wierzono. Kiedy w środku nocy (mieszkał w Kalifornii) ktoś zadzwonił ze
      Sztokholmu z wiadomością, że dostał Nagrodę Nobla, rzucił zaspany i zły w
      słuchawkę: "Nie mógł pan z tym poczekać do rana?". "Kto to był?" - spytała żona.
      "Podobno dostałem Nobla" - odparł, a żona na to: "Przestań, Richard, powiedz
      lepiej, kto dzwonił".

      Dla Richarda Feynmana (1918-1988) zajmowanie się fizyką było naturalnym
      przedłużeniem dziecięcej ciekawości świata, której na szczęście nie zabiła
      szkoła ani studia.

      (...)

      Wiecej:


      www.gazetawyborcza.pl/1,75517,3982127.html
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Po co nam muzyka? Po co nam kultura? 14.03.07, 19:53
      - wazne aby decydentom zylo sie dostatnio, aby minister kultury Ujazdowski
      jezdzil to roboty dostatecznie luksusowym autem...

      Oto "humor w sztuce" AD 2007, Made in Poland = Ojczyzna Chopina:

      ***

      Zarząd PR podjął decyzję o zwolnieniach grupowych. Przeznaczone do likwidacji
      jest m.in. 96 etatów artystycznych na 116 istniejacych - jakby nie liczyć,
      jest to własnie ilość ludzi pracujących w Polskiej Orkiestrze Radiowej i
      Chórze Polskiego Radia w Krakowie. Zostaje tylko orkiestra Amadeus. Jeżeli
      możecie, to pomózcie. Róbcie dym, piszcie pisma, maile do kogo się tylko da.
      Liczymy na Was

      ***

      Wiecej:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10242&w=56704403&v=2&s=0
      • onufry_z_daleka Re: HNSz: Po co nam muzyka? Po co nam kultura? 14.03.07, 19:55
        Oto jeden z glosow:

        Re: Likwidacja Orkiestry i Chóru Polskiego Radia
        sylwiamierzejewska 12.02.07, 11:39

        Ja pracuję (jeszcze ;-))) w tej orkiestrze i tak a propos pensji, to zdradzę
        Wam wstydliwy sekret, że średnia uposażenie wynosi 1200 PLN netto.......

        ***

        Panie ministrze Ujazdowski: a ile Pan zarabia?

    • onufry_z_daleka Re: Zagadka opowiedziana z narazeniem zycia :-) 14.03.07, 21:59
      Kto jest autorem tego tekstu:

      ODPOWIEDZ KOBIETOM AMERYKANSKIM

      (Pewna amerykanska liga kobieca uwazala, ze powinna zaprotestowac przeciwko
      przyjazdowi X do jej kraju ojczystego. Na protest ten X odpowiedzial w sposob
      nastepujacy:)

      Nigdy jeszcze nie zdazylo mi sie, zeby plec piekna w tak energiczny sposob
      uchylala sie od jakiegokolwiek zblizenia ze mna. A jezeli mi sie to nawet
      kiedys przytrafilo, to nigdy od tak wielu kobiet naraz.

      Ale czyz owe czujne obywatelki nie maja jednak slusznosci? Czyz warto zapraszac
      do siebie kreature, ktora ugotowanych na twardo kapitalistow pozera z
      niemniejszym apetytem i satysfakcja, niz kretynski potwor Minotaurus pozeral
      ongi smakowite dziewice greckie, kreature, kreature, ktora ma ponadto czelnosc
      nie uznawania zadnej wojny, oprocz nieuniknionej wojny z wlasna malzonka? Nie
      odmawiajcie wiec posluchu swym madrym i patrjotycznym zoneczkom, pomnac, ze
      niegdys swem geganiem gesi zdolaly uratowac Kapitol poteznego poteznego
      panstwa rzymskiego.

      ***

      Kto sie kryje za X?

      PS. Przepisalem ten tekst z pewnej ksiegi. Nie jestem pewien "kretynski"
      (moze raczej "kretenski" ?) ...
      • onufry_z_daleka Re: Zagadka : rozwiazanie 14.03.07, 23:07
        X = Einstein

        Poszlo o to, ze Einstein - jako pacyfista - byl przeciwko zaangazowaniu
        USA w wojne. Ta liga kobieca, natomiast, skladala sie z amerykanek "patriotek",
        ktore uwazaly, ze nalezy wysylac swoich mezow i synow jako mieso armatnie.

        Coz - czy naprawde - w imie dziwnie pojetej kobiecej solidarnosci - zbojkotowanie
        tego konkursu przez panie, to posuniecie sluszne?

        :-)))
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: karykatury matematykow 15.03.07, 00:10
      Wszystkie autorstwa Leona Jesmanowicza:


      1. Andrzej Schinzel (autor biogramu o Sierponskim):

      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=schinzel


      2. Karol Borsuk (przezyl okupacje wyrabiajac zabawki - przwdziwe):

      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=borsuk

      3. Andrzej Jankowski (nadzieja polskiej matematyki, zginal w czasie
      szturmu na szczyt w Himalajach):


      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=jankowskiandrzej


      4. Kazimierz Kuratowski (zaloczyciel Instytutu Matematycznego PAN, ojciec
      Zofii Kuratowskiej):


      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=kuratowski


      5. Hugo Steinhaus (to on wymyslil hugonotki):

      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=steinhaus


      6. Stefan Turnau (ojciec Grzegorza Turnaua):

      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=turnau


      7. Stan Ulam (ojciec bomby wodorowej):

      www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=ulam


      To moze starczy :-)))


    • onufry_z_daleka Re: HNSz: W poscie 2400. pozdrawiamy 15.03.07, 06:24
      pracownikow Polskiej Orkiestry Radiowej w Warszawie

      i Chóru Polskiego Radia w Krakowie.

      Obie te instytucje maja zostac zlikwidowane. Patrz:

      www.sygnatariusze-radio.com/

      Kto je likwiduje? Ano, banda ciemniakow, ktora rzadzi Polska.

      Nazwiska? Ministrem Kultury RP jest niejaki Ujazdowski.


      Zeby bylo jasne: To jest ten sam typ dzialania Rzadu RP, ktory zamierzal
      zniszczyc przyrode Doliny Rospudy.


      Powtarzam: Polska rzadzi banda ciemniakow.



      Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce".
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Nowy film Milosa Formana! 15.03.07, 07:35
      Milos Forman to jeden z najwiekszych rezyserow w historii kina.
      Mistrz i gigant - artysta wolny w sposob prawie absolutny.

      Pamietacie jego "Lot nad kukulczym gniazdem" czy " Amadeusza"?

      Choc ja bardziej cenie jego genialne filmy z "okresu czeskiego":

      "Pali sie moja panno", "Milosc blondynki" czy "Czarny Piotrus".


      Od piatku na ekrany kin wchodzi jego nowy film o hiszpanskim malarzu Goi.

      ***

      Za GW:

      "Duchy Goi" to film mroczny jak późne freski Goi, a zarazem podbity zuchwałym
      śmiechem. Pełen intrygujących szczegółów łowionych okiem artysty bezinteresownie
      przyglądającego się potworności świata, małpim twarzom ludzi, wśród których z
      rzadka tylko przebija piękno i mądrość. Ten bardzo formanowski film, zrobiony w
      pełnej wolności, rozbity na poszczególne obrazy, niczym seria "Kaprysów" Goi,
      wykazuje pokrewieństwo z kinem Bunuela. Nic dziwnego, scenarzystą Formana jest
      Jean-Claude Carriere, ten sam, który współpracował z Bunuelem przy "Widmie
      wolności" i z Wajdą przy "Dantonie".


      wiecej:

      www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3987687.html
    • onufry_z_daleka Re: "Czarny Humor" znad Doliny Rospudy c.d. 15.03.07, 08:09
      Prosze przeczytac, jak zachowuja sie wladze Dyrekcji Drog Panstwowych
      z Augustowa. Czy Polska lezy jeszcze w Europie? Czy powinna byc czescia
      Bialorusi? - pytaja autorzy artykulu.

      Jestem pewien, ze znow wladze RP "umyja rece".

      Powtarzam: Polska rzadzi banda ciemnialow: i to od "wierchuszki" po
      wladze lokalne.

      ***

      Za GW:


      Przedstawiciele dyrekcji dróg uniemożliwili terenowe spotkanie niezależnych
      naukowców z europejskimi dyplomatami.

      Z inicjatywą roboczej wizyty w Augustowie wystąpiła ambasada Niemiec. Dyplomaci
      z Litwy, Łotwy, Estonii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec chcieli
      wysłuchać drogowców budujących obwodnicę przez torfowiska Doliny Rospudy oraz
      naukowców reprezentujących organizacje ekologiczne - ci optują za alternatywną
      trasą oszczędzającą torfowiska. Każda ze stron miała przysłać trzech ekspertów.
      Potem zaplanowano wizję lokalną w terenie osobno z każdą z grup.

      Drogowcy nie respektowali tych ustaleń od początku. Przysłali sześciu ekspertów
      i przeciągnęli spotkanie tak, że dyplomaci z niezależnymi naukowcami zdążyli
      zjeść tylko obiad.

      W tej sytuacji postanowiono, że na wizję w Dolinie Rospudy obie grupy pojadą
      razem. Kiedy kolumna samochodów ruszyła prowadzącą wzdłuż Doliny Rospudy drogą,
      dwa pojazdy - prywatny Bogdana Dyjuka, szefa komitetu protestacyjnego w
      Augustowie, i oznakowany należący do dyrekcji dróg, zablokowały jadące na końcu
      samochody przyrodników.

      - Dalej nie jedziecie - stwierdził Dyjuk. Na protesty, że to droga publiczna, a
      jego działanie jest nielegalne, odpowiedział: - To dzwońcie na policję. Z
      głównej drogi zjechał, ale zablokował wraz z jednym z drogowców leśny dukt
      prowadzący na same torfowiska. Dyplomaci z ekspertami drogowców, ale bez
      niezależnych przyrodników, w dolinie spędzili około godziny.

      Po godzinie dyplomaci przyjechali na miejsce, w którym zablokowano przyrodników,
      i wspólnie pojechali do Chodorek, miejsca, w którym alternatywny wariant
      obwodnicy ma przecinać Rospudę. Nie chcieli komentować incydentu. Ale i tu
      pojawił się starosta z Suwałk i zaczął przekonywać dyplomatów, jak wiele cennych
      przyrodniczo terenów zniszczy proponowany przez organizacje pozarządowe wariant.

      Wolfgang Faust z ambasady Niemiec, inicjator wyjazdu do Augustowa, ocenił, że
      obie strony miały taką samą możliwość wypowiedzenia się, ale że incydent z
      zablokowaniem samochodów zawrze w końcowym raporcie.

      Komentarz GW:

      Dziwny to kraj, w którym państwowa instytucja nielegalnie blokuje publiczną
      drogę, by niezależni od niej eksperci nie mogli przedstawić swojej oceny
      sytuacji nad Rospudą. To metody rodem z Białorusi. Czekam na reakcje dyplomatów
      i władz RP.

      ***
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: M. Wirtemberska 15.03.07, 11:00
      Ten post dedykowany jest Paniom. Dzis urodziny obchodzilaby:

      Maria Wirtemberska, właśc. Maria Anna z Czartoryskich księżna von
      Württemberg-Montbéliard (ur. 15 marca 1768 w Warszawie, zm. 21 października 1854
      w Paryżu), arystokratka polska, pisarka, filantropka. Twórczyni romantycznych Puław.

      Córka Adama Kazimierza Czartoryskiego i Izabeli z Flemingów Czartoryskiej.
      Początkowo wychowywała się w Warszawie w Pałacu Błękitnym. W roku 1782
      Czartoryscy przenoszą się do Puław.

      W latach 1784-1793 była żoną księcia Ludwika Wirtemberskiego, spokrewnionego z
      rodami panującymi w Niemczech i Rosji, wodza wojsk litewskich w wojnie z Rosją
      1792. Gdy książę zdradził Rzeczpospolitą (jako dowódca wojsk litewskich działał
      na korzyść Prus i Rosji) małżeństwo to zakończyło się rozwodem.

      Po rozwodzie Wirtemberska przebywała najczęściej w Warszawie, od roku 1798 do
      1804 zimy spędzała w Wiedniu, a lato w Puławach. W latach 1808-1816 prowadziła w
      Warszawie salon literacki (błękitne soboty), w którym bywał m.in. Julian Ursyn
      Niemcewicz. Brała udział w posiedzeniach Towarzystwa Iksów. Autorka "Malwiny"
      (1816), uznawanej za pierwszą polską powieść psychologiczno-obyczajową.

      Zainteresowała się wspaniałym położeniem wsi Pilica i kupiła ją. Urządziła na
      nowo park, założony przez poprzednich właścicieli i wystawiła pałac oraz kościół
      katolicki. Park pilicki przewyższał swą sławą Arkadię koło Nieborowa (własność
      Radziwiłłowej oraz na Ogród na Powązkach (własność jej matki) i był sławny poza
      granicami. Plenipotentem tych dóbr był Franciszek Lessel. Zajmowała się
      działalnością filantropijną i edukacyjną wśród chłopów.

      Po powstaniu listopadowym przebywała w Galicji. W 1837 r. osiadła na stałe w
      Paryżu w domu brata, księcia Adama Jerzego. Własną twórczość literacką zarzuciła
      po roku 1820. Zmarła w Paryżu.
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.03.07, 11:42
      Informacja dla tych, ktorzy ciagle jeszcze czytaja ksiazki :-)

      Za Rz.pl:

      ***

      Warszawa: Rozpoczęły się 22. Targi Książki Edukacyjnej

      W warszawskim Pałacu Kultury i Nauki rozpoczęły się 22. Targi Książki Edukacyjnej

      - Edukacja XXI,

      na których ponad 100 wystawców prezentuje swoją ofertę - podręczniki szkolne,
      książki popularno-naukowe, lektury szkolne, mapy i atlasy oraz wydawnictwa
      multimedialne.

      (PAP)

      ***

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.03.07, 15:33
      Ostatnio sporo tu mowilismy o Indiach. Najwiecej Hindusow wyznaje hinduizm.
      Pytanie: ilu Bogow wystepuje w hinduizmie?
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.03.07, 15:42
        W hinduizmie jest jeden Bóg.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hinduizm 15.03.07, 15:55
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > W hinduizmie jest jeden Bóg.

          ===========

          O Boze - a ja sie spodziewalem odpowiedzi "ze wielu" i ze z tej okazji
          bede mogl sie tu powymadrzac :-) Sam wielki R. Kapuscinski popelnil blad
          w "Podrozach z Herodotem" na str.44, twierdzac, ze w hindizmie wystepuje
          nieskonczenie wielu Bogow.

          Tak: Wyznawcy Hinduizmu wierzą w tylko jednego Boga.

          Oj, madra z Pani osoba - obrobeczko ;-)))



          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hinduizm IP: *.dsl.club-internet.fr 15.03.07, 19:59
            Oj, nie takie to proste z monoteizmem hinduistycznym
            Polemiki trwaja.....Prosze przeczytac ten ciekawy tekst:
            www.himalaje.pl/religiahinduizm.htm
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 15.03.07, 20:19
      Stanowczo zajmowanie sie Indiami jest bardziej interesujace niz nurzanie sie
      w "coraz to bardziej otaczajacej nas polskiej rzeczywistosci" :-)

      Zatem nastepna zagadka o Indiach. Jaki Hindus napisal w swojej autobiogafii:

      "Czlowiek poszukujacy Prawdy winien byc skromniejszy od pylu zascielajacego
      ziemie. Zycie potrafi skruszyc proch pod jego stopami na najdrobniejszy pylek,
      lecz poszukiwacz Prawdy sam winien byc tak skromny, ze nawet ow pyl jest
      w stanie go skruszyc. Tylko wtedy i dopiero wtedy dostrzeze on Prawde."

      Przedmowe do tej "Autobiografii" napisal Jawaharlal Nehru w New Dehli,
      dnia 28 maja 1957 r.
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 15.03.07, 20:25
        Mahatma Gandhi (Mohandas Karamchand Gandhi)
        Pełen tytuł autobiografii:
        "An Autobiography, or the Story of My Experiments with Truth"
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi I 15.03.07, 20:46
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > Mahatma Gandhi (Mohandas Karamchand Gandhi)
          > Pełen tytuł autobiografii:
          > "An Autobiography, or the Story of My Experiments with Truth"

          =============

          No i co ja mam z Pania zrobic? - zwazywszy, ze za Gandhim wyznaje zasade
          nie stosowania przemocy :-)))

          Tak - odpowiedz jest doskonala. Ta "Autobiografia" Gandhiego jest ksiazka,
          ktora moze zmienic zycie jej Czytelnika. Powinna byc obowiazkowa lektura
          szkolna na calym globie.

          ***

          Mohandas Karamchand Gandhi (nazywany mahatmą co znaczy "uduchowiony") urodził
          się w rodzinie hinduskiej w społeczności tzw. modhów (społeczność kupiecka) w
          Porbandarze (Gujarat) w 1869. Był synem Karamchanda Gandhiego, który pełnił
          funkcję tzw. diwana Porbandaru i Putlibaiu, oraz jego czwartej żony - Hinduski z
          sekty Vaishnava. Wychowywany przez matkę – żarliwą wyznawczynię Vaishnavy i
          znajdujący się w dżinijskim otoczeniu Gujaratu, Gandhi od młodych lat poznawał
          zasady szanowania każdej żywej istoty, wegetarianizmu, poszczenia w celu
          samooczyszczenia organizmu oraz obopólnej tolerancji pomiędzy członkami
          różnorodnych religii.

          W maju 1882, w wieku 13 lat, Gandhi ożenił się z także trzynastoletnią Kasturbą
          Makharji (przy czym małżeństwo to zostało uzgodnione przez obydwie rodziny). Ze
          związku tego Gandhi miał czterech synów: Harilala Gandhiego (ur. 1888), Manilala
          Gandhiego (ur. 1892), Ramdasa Gandhiego (ur. 1897) i Devdasa Gandhiego (ur. 1900).

          Gandhi był przeciętnym uczniem szkół w Porbandarze, a później w Rajkocie. Z
          wielkim trudem udało się mu dostać na uniwersytet w Bombaju w 1887, gdzie
          wkrótce wstąpił do college'u Samaldas w Bhavnagarze. Nie zabawił tam długo mimo,
          że rodzina pragnęła, aby został adwokatem. Niezadowolony z college’u skorzystał
          z nadarzającej się okazji do studiowania w Anglii.

          W wieku 19 lat Gandhi został przyjęty do University College London, gdzie miał
          kształcić się jako prawnik. Przed wyjazdem Mahatma zaprzysiągł matce, że będzie
          przestrzegał nakazów abstynencji od mięsa i alkoholu. Próbował stać się
          "Anglikiem", brał np. lekcje tańca, właściwej etykiety, usiłował także przyjąć
          europejskie zwyczaje kulinarne, ale jego żołądek nie tolerował baraniny i
          kapusty, którą karmiła go jego gospodyni. Został więc skierowany do londyńskich
          restauracji wegetariańskich. Według jego własnych słów do wegetarianizmu
          przekonał się tylko w wyniku własnych przemyśleń, niewielki wpływ na to miały
          rady, jakich udzielała mu matka i była to jego własna, nieprzymuszona decyzja.

          Wstąpił także do brytyjskiego Stowarzyszenia Wegetarian (Vegeterian Society) i
          został wybrany do jego zarządu. Później uważał tę działalność za przydatne
          doświadczenie w organizowaniu i uruchamianiu rozmaitych organizacji. Niektórzy z
          wegetarian, których spotkał, byli członkami brytyjskiego Towarzystwa
          Teozoficznego. Teozofiści byli zafascynowani buddyzmem oraz literaturą
          braministyczną. Dzięki ich zachęcie Gandhi zaczął studiować Bhagavad Gitę. Mimo
          że wcześniej nie przejawiał zainteresowań teologicznych, zaczął czytać różnego
          rodzaju prace o hinduizmie, chrześcijaństwie, buddyzmie i innych religiach.

          Po przyjęciu w poczet brytyjskiej palestry wrócił do Indii. Odniósł ograniczone
          powodzenie przy prowadzeniu własnej praktyki adwokackiej w Bombaju. W tym czasie
          w zawodach prawniczych panowała w Indiach duża konkurencja, a Gandhi nie był
          zbyt znaną postacią na salach rozpraw. Ubiegał się także o pracę w niepełnym
          wymiarze w charakterze nauczyciela, ale odmówiono mu przyjęcia. Okres ten
          zakończył się powrotem do Rajkot, gdzie prowadził skromne życie utrzymując się z
          pisania pism procesowych; po jakimś czasie musiał jednak zakończyć tę
          działalność, gdyż naraził się pewnemu brytyjskiemu oficerowi. W swojej
          autobiografii opisał to zdarzenie jako rodzaj nieudanej próby wstawienia się za
          swoim starszym bratem. Te wszystkie niepowodzenia spowodowały, że postanowił
          przyjąć (w 1893) roczny kontrakt na stanowisko w hinduskiej firmie w Natalu w
          Południowej Afryce.

          cdn
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi II 15.03.07, 20:56
            Walka o prawa obywatelskie w Afryce Południowej (1893–1914)

            W tym okresie swojego życia był człowiekiem nieśmiałym o łagodnym usposobieniu,
            obojętnym na sprawy polityczne. Pierwszą gazetę przeczytał w wieku 18 lat, a gdy
            przemawiał w sądzie, czynił to z twarzą skierowaną w dół ze względu na
            paraliżujący go wstyd i nieśmiałość. Pobyt w Afryce Południowej zmienił
            Gandhiego całkowicie, gdy spotkał się tam z upokorzeniem i odgórnym traktowaniem
            przez władze przebywających tam Hindusów. Gdy pewnego razu w sądzie w Durbanie
            urzędnik nakazał Gandhim zdjęcie turbanu, ten spokojny do tej pory człowiek
            wzburzony wyszedł z sali sądowej.

            Pewnego razu zdarzył się przykry incydent, kiedy to Gandhi został wyrzucony z
            pociągu w Pietermaritzburgu, po tym jak odmówił przesiadki z wagonu pierwszej
            klasy do trzeciej, którą zajmowali "kolorowi", mimo że posiadał bilet
            uprawniający go do przejazdu klasą pierwszą. Później podróżując dyliżansem
            został pobity przez woźnicę za to, że odmówił jazdy na podnóżku, bo musiało się
            znaleźć miejsce wewnątrz dla europejskich pasażerów. Musiał także ścierpieć inne
            niewygody w czasie podróży, łącznie z wyrzucaniem z hoteli. Te wydarzenia stały
            się punktem zwrotnym w jego życiu i pewnego rodzaju katalizatorem dalszej
            przemiany, która zaszła w trakcie podróży do Pretorii. Przykre doświadczenia
            spowodowały, że coraz bardziej zaczął się przyglądać traktowaniu swoich rodaków
            w czasie pobytu w Pretorii.

            Przy wsparciu rodaków zdecydował się na pozostanie w Durbanie i kontynuowanie
            walki przeciwko niesprawiedliwości. Za jego sprawą do życia został powołany
            Hinduski Kongres Natalu w 1894, a sam Gandhi pełnił w nim funkcję sekretarza.
            Dzięki temu ruchowi udało się sformować hinduską społeczność w jednorodną siłę
            wywierającą presję na rząd i brytyjskie władze kolonialne w celu zmiany
            istniejącego stanu rzeczy. W 1896 Gandhi na krótko wrócił do Indii, aby zabrać
            stamtąd swoją żonę i dzieci do Południowej Afryki. Po powrocie w styczniu 1897
            został zaatakowany przez biały tłum, który próbował dokonać na nim samosądu.
            Wtedy to ujawniła się jego osobista siła, która miała być motorem dalszych
            kampanii. Mianowicie Gandhi odmówił wniesienia oskarżeń przeciwko osobom, które
            go napadły deklarując jednocześnie, że nie będzie nigdy dochodził
            zadośćuczynienia w sądzie.

            W czasie tych lat spędzonych w Południowej Afryce Gandhi czerpał inspiracje do
            swoich działań z dzieł Bhagavad Gity i pism Lwa Tołstoja. Gandhi przetłumaczył
            listy Tołstoja do Hindusów, a także korespondował z nim aż do jego śmierci.

            Gandhi był także zainspirowany twórczością amerykańskiego pisarza Henry'ego
            Davida Thoreau, a szczególnie jego esejem o obywatelskim nieposłuszeństwie. Po
            wybuchu I wojny światowej Gandhi pomagał w organizowaniu hinduskiego korpusu
            pomocy medycznej w Wielkiej Brytanii, ale działania te spotykały się z niechęcią
            rządu brytyjskiego.

            cdn
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi III 15.03.07, 20:59
              Życie osobiste

              Gandhi wrócił do Indii w 1915 i w tym czasie zaczął zmieniać swoje dotychczasowe
              przyzwyczajenia oraz styl życia na bardziej odpowiadające hinduskiej tradycji.
              Kiedy próbował ułożyć tu sobie życie przez redagowanie gazety czy wykonywanie
              zawodu adwokata, spotkał na swojej drodze Gopala Krishnę Gokhalego, który
              poprosił go o aktywne włączenie się w najważniejsze dla narodu sprawy, a takimi
              były głównie kwestie polityczne.

              Gandhi i jego żona Kasturba zaczęli podróżować po całym kraju, przebywając
              głównie w aśramach Gujaratu i Maharashtry oraz w domostwach swych zwolenników.
              Podczas pobytu w Delhi zaprzyjaźnili się z Shri Ghanshyamem Das Birlą, który
              umożliwił im pobyt w jego rezydencji w Birla. Przez pewien czas w Delhi Gandhi
              kierował centrum, które walczyło z dyskryminacją kasty tzw. "nietykalnych".

              Gandhi prowadził korespondencję z wieloma osobami, kontynuował także swoje
              eksperymenty i próby z dietą, przejawiał też coraz większe zrozumienie dla
              tajemnic religii i filozofii (dotychczas był na te sprawy obojętny), ale skupiał
              się w swej działalności głównie na sprawach politycznych. Kierował także pracą
              aśramu i pouczał swoich współpracowników o właściwych metodach "walki"
              politycznej (chociaż była to raczej walka w sensie mentalnym).

              cdn
              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi IV 15.03.07, 21:05
                Ruch biernego oporu

                Tzw. ustawa Rowlat z 1919 upoważniała rząd do uwięzienia wszystkich winnych
                zamieszek bez przeprowadzenia procesu sądowego. W Pendżabie miała miejsce
                masakra Jallianwala Bagh (znana też jako masakra Amritsar), w której z ręki
                Brytyjczyków zginęło 379 cywilów. Zostawiła ona w narodzie poczucie głębokiej
                traumy, spowodowała także wybuch powszechnej nienawiści oraz liczne akty
                przemocy. Po tej masakrze i kampanii przemocy Gandhi doszedł do przekonania, że
                Hindusi nie są jeszcze przygotowani do oporu na dużą skalę, oraz że Brytyjczycy
                stworzyli opresyjny rząd, który pastwi się nad Hindusami. Mahatma skupił się
                teraz na skonstruowaniu samorządu oraz hinduskiej kontroli instytucji rządowych
                (co miało się przerodzić wkrótce w tzw. Swaraj) oraz osiągnięciu duchowej i
                politycznej niepodległości.

                Zasada niestosowania przemocy została przez Mahatmę poszerzona o tzw. politykę
                swadeshi – czyli bojkotowanie zagranicznych towarów w szczególności brytyjskich.
                Taktyka ta połączona z jego zachęcaniem do noszenia khadi (własnego wyrobu
                tkaniny) zamiast tekstyliów brytyjskich przyniosła świetne rezultaty. Gandhi
                cały czas namawiał mężczyzn i kobiety, bogatych i biednych, do spędzania czasu
                na przędzeniu khadi jako przejawu poparcia dla ruchu niepodległościowego.
                Strategia ta zaowocowała włączeniem do ruchu licznych rzesz kobiet, które
                wcześniej były "ułomne" politycznie. Bojkotowano także wszelkie brytyjskie
                instytucje, takie jak sądy, podatki, rezygnowano z zatrudnienia w instytucjach
                państwowych, nie oddawano honorów brytyjskim tytułom i symbolom.

                10 marca 1922 Mahatma został aresztowany. Został osądzony za wzniecanie
                zamieszek i skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Nie był to pierwszy raz,
                gdy Gandhi ją tracił, ale właśnie teraz miał pozostawać najdłużej w więzieniu w
                czasie całego swojego życia. Odbywanie kary rozpoczął 18 marca 1922, z czego
                odsiedział dwa lata kary i został wypuszczony w lutym 1924 ze względu na
                operację wyrostka robaczkowego.

                cdn
                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi V, VI, ... 15.03.07, 21:36
                  Doszedlem do wniosku, ze opowiadanie o Gandhim w takim trybie wymagaloby tak
                  duzej liczby postow, ze czytelnicy by mnie wykleli. W zwiazku z tym, proponuje
                  samotna lekture dla chetnych:

                  pl.wikipedia.org/wiki/Mahatma_Gandhi

                  Ale lepiej jest przeczytac jego autobiografie, ktora jest przetlumaczona
                  na jezyk polski. Jest tam bardzo duzo humoru w najlepszym tego slowa
                  znaczeniu :-)
                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi - maksymy 15.03.07, 21:41
                    * Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.


                    * Bez wątpienia byłbym chrześcijaninem, gdyby chrześcijanie byli nimi 24
                    godziny na dobę.


                    * Cokolwiek zrobisz, będzie nieznaczące, lecz jest bardzo ważne, byś to zrobił.


                    * Gdyby tylko ludzkość w pełni zrozumiała, że nieludzkie jest
                    reprezentowanie niesprawiedliwych praw, nie udałoby się nigdy żadnemu tyranowi
                    zapanować nad ludźmi.


                    * Jedynym sposobem by żyć, jest pozwolić żyć.


                    * Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą.
                    Później wygrywasz.


                    * Nawet jeśli tylko ja jeden mówię prawdę, to prawda ciągle pozostaje prawdą.


                    * Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.


                    * Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga.


                    * Prawda jest daleko bardziej potężna niż jakakolwiek broń masowej zagłady.


                    * Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych.


                    * Wiedza o wszystkim pochodzi od wszystkich.


                    * Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym w jaki sposób
                    obchodzi się on ze swymi zwierzętami.


                    * Zasada oko za oko tylko oślepi cały świat.


                    * Zwyciężajcie nienawiść - miłością, nieprawdę - prawdą, przemoc - cierpieniem.


                    * Żadna kultura nie może przeżyć, jeśli stara się być jedyną i wykluczającą
                    inne.


                    * Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro. Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie.


                    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: filmy o Gandhim 15.03.07, 22:21
                      Filmy dokumentalne:
                      www.youtube.com/watch?v=ElEYZ_BJl0M Gandhi i Jinnah
                      www.youtube.com/watch?v=-tFUFtXKq9Q zdjęcia
                      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi 16.03.07, 18:23
                        “Some men change their times, one man changed the world for all time”

                        Czy ktoś pamięta film "Gandhi" z 1982 roku?

                        www.youtube.com/watch?v=SqEiM8Ungq4
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:15
      W Indiach panowal/panuje system kastowy. Wprawdzie formalnie zostal on zniesiony
      w 1947 roku, ale szczegolnie na wsi, jest on nadal gleboko zakorzeniony w
      mentalnosci Hindusow.

      Pytanie: Gdzie - w następnym wcieleniu (inkarnacji) - odrodzą się jednostki,
      które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej kasty?
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:17
        onufry_z_daleka napisał:
        >
        > Pytanie: Gdzie - w następnym wcieleniu (inkarnacji) - odrodzą się jednostki,
        > które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej kasty?

        Odp.: w niższej kaście.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:26
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > onufry_z_daleka napisał:
          > >
          > > Pytanie: Gdzie - w następnym wcieleniu (inkarnacji) - odrodzą się jednost
          > ki,
          > > które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej kasty?
          >
          > Odp.: w niższej kaście.

          ==============

          Wywieszam biala flage :-)))

          Dobranoc.
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:33
            A gdzie odrodzą się jednostki z najniższej kasty (te, które nie
            przestrzegały rytuałów i obowiązków swojej kasty)?
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.03.07, 22:37
              Czytałam niedawno książkę o Louisie Davoutcie ( L. d’Avout) geniuszu
              strategii, jednym z najwybitniejszych dowódców Napoleona.
              Po rezygnacji cesarza w 1815r. chciał oszczędzić Paryż, więc zaproponował
              kompromis-złoży swój marszałkowski urząd i podda Paryż, nie bacząc na własną
              nienawiść do Burbonów odda im władzę, jeżeli wjadą do miasta bez wyzwolicieli,
              Anglików. Podpisano układ z Anglikami, gwarantujący bezpieczeństwo żołnierzom i
              oficerom, którzy wcześniej przeszli na stronę cesarza. Davout złożył broń
              sadząc, że tenże układ uniemożliwi zemstę mianowanemu przez Anglików Ludwikowi
              XVIII Burbonowi. Jednakże angielscy lordowie po przyjęciu rezygnacji
              stwierdzili, że układ podpisany z nimi nie może wiązać rąk królowi, no i
              plutony egzekucyjne ruszyły do akcji.
              Davout miał wtedy powiedzieć: „z Anglikiem można zrobić tylko jedno. Dać mu po
              mordzie”.

              Szanowni Państwo,gadu gadu, a tu nam się za chwilę wątek skończy!
              Pozdrawiam :-)


              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 10:10
                eilean_donan napisała:

                > Czytałam niedawno książkę o Louisie Davoutcie ( L. d’Avout) geniuszu
                > strategii, jednym z najwybitniejszych dowódców Napoleona.
                > Po rezygnacji cesarza w 1815r. chciał oszczędzić Paryż, więc zaproponował
                > kompromis-złoży swój marszałkowski urząd i podda Paryż, nie bacząc na własną
                > nienawiść do Burbonów odda im władzę, jeżeli wjadą do miasta bez
                wyzwolicieli,
                > Anglików. Podpisano układ z Anglikami, gwarantujący bezpieczeństwo żołnierzom
                i
                >
                > oficerom, którzy wcześniej przeszli na stronę cesarza. Davout złożył broń
                > sadząc, że tenże układ uniemożliwi zemstę mianowanemu przez Anglików
                Ludwikowi
                > XVIII Burbonowi. Jednakże angielscy lordowie po przyjęciu rezygnacji
                > stwierdzili, że układ podpisany z nimi nie może wiązać rąk królowi, no i
                > plutony egzekucyjne ruszyły do akcji.
                > Davout miał wtedy powiedzieć: „z Anglikiem można zrobić tylko jedno. Dać
                > mu po
                > mordzie”.

                ===========

                Niestety - szanowna e_d - dokladnie to samo dotyczy Francuza...



              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 10:30
                Do e_d i ... Onufrego:

                Wypowiadanie takich ogolnych pogladow jest niebezpieczne i niestosowne.
                Ale kazdy z nas ma takie chwile w swoim zyciu, gdy musi je z siebie
                wyrzucic.

                Ale potem nalezy wrocic do stanu rownowagi.

                :-)))
                • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 19:34
                  onufry_z_daleka napisał:

                  > Do e_d i ... Onufrego:
                  >
                  > Wypowiadanie takich ogolnych pogladow jest niebezpieczne i niestosowne.

                  Absolutnie się nie zgadzam. To nie są moje poglądy.Każdy kto trochę liznął
                  historii wie, że obecna niechęć, a dawna nienawiść wzajemna Anglików i
                  Francuzów ma swoje uzasadnienie i źródło w przeszłości. Po prostu zacytowałam,
                  choć nie idealnie wiernie, fragment frapującej książki o wybitnym człowieku i
                  tyle.Biję się w piersi - nie było tam ani jednego słowa o Indiach. Przepraszam.

                  Pozdrowienia na pożegnanie wątku dla Wszystkich Pracowicie Piszących(Onufry
                  pozwoli, że najpierw wymienię panie) - Obróbki Skrawaniem, 3Bezatu,Ewy i
                  Onufergo Raz z Daleka Raz z Bliska.
                  e_d
                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 16.03.07, 23:04
                    Absolutnie zgadzam sie z wypowiedzia e-d.Do zalaczonej historycznej anegdoty
                    warto dodac fakt z II wojny swiatowej.Otoz w 5 i 6 wrzesnia 1944 roku
                    francuskie miasto Havre(Normandia) zostalo zupelnie zbombardowane przez
                    angielska flote lotnicza.SZkody byly ogromne; zginelo 5000 osob,80 000 stalo
                    sie bez dachu nad glowa, zostalo zburzonych 125 500 budynkow.W latach
                    powojennych rozpoczeto odbudowe, w ktorej zablysnal architekt Auguste Perret.
                    Jego koncepcje urbanistyczna uwaza sie za jedno z najwazniejszych powojennych
                    dziel zabudowy miejskiej. Razem z domem kultury projektu O. Niemeyera powojenna
                    zabudowa Hawru w 2005 roku zostala wpisana do listy kulturalnej spuscizny swiata
                    ogloszonej przez UNESCO.Jednak mieszkancy Havru i calej Normandii nie zapomnieli
                    o krzywdzie wyrzadzonej przez Anglikow i nominacja miasta przez wielu uwazana
                    jest za akt "dla otarcia lez" w ustalajacej sie wspolnocie europejskiej
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kasty w Indii 15.03.07, 23:12
              obrobka_skrawaniem napisała:

              > A gdzie odrodzą się jednostki z najniższej kasty (te, które nie
              > przestrzegały rytuałów i obowiązków swojej kasty)?
              >

              ===============

              Nie moge zasnac. Wiec powiem cos wiecej o kastach w Indii.

              Jest to skomplikowany temat, bo całkowicie dla nas obcy. Kasty występują jedynie
              w systemie filozofii Indii. Od zamierzchłych czasów społeczeństwo dzieliło się
              zależnie od wykonywanych zawodów i powinności. Na co dzień trudno jest
              zorientować się, kto pochodzi z której kasty. Może jest to zagadnienie unikane,
              gdyż poza braminami (przedstawicielami najwyższej kasty) nikt raczej nie mówi o
              swej przynależności. Szczycą się, że ich przodkowie jako kapłani służyli w
              świątyniach.

              Ich znakiem szczególnym są specjalne sznurki, które mężczyźni noszą pod
              ubraniami. Przez całe życie mają ich kilka, kolejno dokładane w ważnych
              momentach, gdy chłopiec zaczyna naukę, żeni się. Podczas uroczystości
              religijnych i modłów tak kapłan jak i wierni oprócz "sekretnych sznurków" noszą
              specjalne stroje, przypominające męskie spódniczki. Są to pasy materiału koloru
              kremowego lub białe, w zależności od zamożności - bawełniane, z juty czy
              jedwabne. Na brzegach mają wykończenia, w "świętych" barwach: z jednej strony
              zielone, z drugiej - bordo, więc owijając się można mieć, w zależności od ochoty
              różne brzegi. Na szczególne okazje na ramiona zarzuca się jeszcze jeden kupon
              materiału, zazwyczaj jednak panowie noszą jedynie doti, długie do kostek, lub
              podwinięte i wtedy sięga do kolan.

              Niektórzy bramini są tak ortodoksyjni, że nie zezwalają obcym (nie-Hindusom lub
              nie-braminom) na wchodzenie do swego domu. Nie godzą się, by przygotowywano im
              jedzenie i noszą ze sobą (do pracy, na spacer) nawet wodę. Takie obostrzenia
              powodują utrudnienia w życiu i czasem są wręcz tematem kpin ze strony ludzi
              bardziej postępowych. U kobiet widzi się różne naszyjniki, które dostają podczas
              ślubu.

              Z kolei kolejna kasta - kszatrijów (wojowników) jakby odstaje od hinduskiego
              modelu życia. Nie są tak religijni, w domu nie widzi się ołtarzy bóstw. Obrzędy
              weselne są wydarzeniem społecznym, na którym ludzie bawią się, a nie tylko
              odprawiają modły. Nie przewodniczy im żaden kapłan, a jedynie starsi. I jadają
              mięso.

              Dwie pozostałe kasty to siudrowie - służba i haridżanie - niedotykalni.
              Powstanie tej najniższej kasty ma swoje wyjaśnienie. Gdy na porządku dziennym
              były zabójstwa służących dokonywane przez panów, stwierdzenie "Nie dotknę Cię,
              ale od dziś jesteś dla mnie martwy" co prawda chroniło nieszczęśnika przed
              śmiercią, lecz równocześnie spychało na margines życia. Zwyczajnie nie istnieli.
              Zabronione było im przebywanie w jednym pomieszczeniu z członkami innych kast
              czy wspólne spożywanie posiłków. To o nich, pozbawionych praw, dbał Mahatma
              Gandhi. Ważna była też kwestia edukacji, zabiegano, by dzięki nauce mieli lepszy
              start. Na tym tle rozdrażnienia społeczne zachowały się do dziś; często
              przedstawiciele innych kast mają za złe niedotykalnym, że bez problemu dostają
              pracę, o którą ubiegają się też lepiej wykształceni. Bowiem z racji swej niskiej
              pozycji potrzebują oni mniej punktów czy wystarczają im niższe oceny.

              W prawie każdej dziedzinie życie Hindusa podporządkowane jest niepisanemu prawu
              o kastach. Dodatkowo jest nieskończenie wiele podkast. Choć oficjalnie zostały
              one zniesione po odzyskaniu przez Indie niepodległości, głęboko tkwią w
              mentalności ludzi. I widzi się, że społeczności łączą się tylko pomiędzy sobą,
              nie dopuszczając nikogo spoza kręgu. Z przedstawicielami innych grup przyjaźnią
              się, siedzą razem przy stole, ale nie żenią się.

              Dlatego też nadal małżeństwa są aranżowane. W gazetach są ogłoszenia
              matrymonialne z podziałem na grupy. Wciąż rzadkością jest wzmianka, że "kasta
              nie ma znaczenia". Czasami młodzi ludzie starają się przeciwstawiać dawnym
              tradycjom, ale przez to mogą stracić kontakt z rodziną. Poznana przeze mnie
              dziewczyna, która wyszła za mąż wbrew woli rodziców za człowieka z niższej
              kasty, została automatycznie "zepchnięta" w dół, a co gorsze nie spotyka się już
              ze swoimi bliskimi. Co prawda czasem ludzie deklarują, że gdyby ich dzieci
              chciały pobrać się z miłości, to pewnie zgodziliby się na taki model związku,
              ale oddychają z ulgą, zadowoleni, że wszystko dzieje się w myśl przyjętym
              zasadom. I kolejne pokolenie będzie wzrastało według prawideł systemu kastowego...

              ***

              No to dobranoc :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 07:01
      Oto dobra wiadomosc na "Dzien Dobry":

      (za serwisem naukowym PAP)

      ***

      Polacy najlepszymi programistami świata

      Zespół studentów Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu
      Warszawskiego wygrał najbardziej prestiżowy konkurs informatyczny na świecie -
      31. Mistrzostwa Świata w Programowaniu Zespołowym ACM ICPC 2007.

      W skład zwycięskiej drużyny wchodzili: Marek Cygan, (IV rok informatyki), Marcin
      Filipczuk (IV rok studiów informatyczno-matematycznych) i Filip Wolski (I rok
      studiów informatyczno matematycznych). Studentom towarzyszyli i kibicowali
      opiekunowie – prof. Krzysztof Diks i prof. Jan Madey.

      Rozgrywane w Tokio zawody trwały od 12 do 15 marca. Wzięło w nich udział 6099
      drużyn z 1758 uniwersytetów z całego świata. Do finału przeszło 88 zespołów.

      W ostatecznej rozgrywce polska drużyna rozwiązała osiem z dziesięciu
      przygotowanych zadań. Tuż za nami znaleźli się Chińczycy z Uniwersytetu
      Tsinghua, na miejscu trzecim studenci z Sankt Petersburga, a czwartym z MIT (po
      sześć rozwiązanych zadań).

      Tegoroczne zawody odbyły się pod patronatem komputerowego stowarzyszenia
      edukacyjnego ACM, a ich sponsorem była firm IBM.

      Pełne wyniki konkursu można znaleźć na stronie: icpc.baylor.edu/icpc/.

      PAP – Nauka w Polsce, Katarzyna Pawłowska

      ***

      :-)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 12:29
      R. Kapuscinski swa pierwsza podroz na Zachod, odbyl do Rzymu.
      Stamtad lecial do Indii. Jak sam pisze w "Podrozach z Herodotem",
      nie byl dobrze przygotowany do tej eskapady - za malo wiedzial o Indiach.
      Ale wtedy nie bylo jeszcze dobrych ksiazek o Indiach w j. polskim.

      Do nastepnych podrozy do Indii przygotowal sie znacznie lepiej.
      Pojawily sie wtedy w Polsce 2 wazne ksiazki o Indiach. Pierwsza z nich
      byla "Autobiografia" Gandhiego, o ktorej juz tu pisalismy.

      Pytanie: Jaka ksiazka byla ta "druga" wazna ksiazka o Indiach?
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 12:56
        "Odkrycie Indii" Jawaharlal Nehru ?
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 12:58
          3bezatu napisała:

          > "Odkrycie Indii" Jawaharlal Nehru ?

          ==============
          Dobra odpowiedz. O tej ksiazce napisze wiecej wieczorem :-)
          • onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski... I 16.03.07, 19:05
            Przypadkiem znalazlem w internecie fragmenty "Podrozy z Herodotem" R.
            Kapuscinskiego, ktore dotycza jego doswiadczen indyjskich. Warto temu tekstowi
            poswiecic kilka postow:

            ***

            Podróże z Herodotem - Odcinek 4

            Rabi śpiewa Upaniszady

            Jest świt. Mały Rabi Tagore, przyszły pisarz, stoi wraz z ojcem zwrócony w
            stronę wschodzącego słońca i razem śpiewają pieśni filozoficzne sprzed tysięcy
            lat. To wiemy. A jakim dzieckiem był mały Herodot? Posłusznym i grzecznym czy
            raczej zamęczał wszystkich pytaniami: - A skąd się wzięło słońce? A dlaczego
            jest tak wysoko?

            Indie były moim pierwszym spotkaniem z innością, odkryciem nowego świata. To
            spotkanie nadzwyczajne, fascynujące, było jednocześnie wielką lekcją pokory.
            Tak, świat uczy pokory. Bo wróciłem z tej podróży zawstydzony swoją niewiedzą,
            nieoczytaniem, ignorancją. Przekonałem się, że inna kultura nie odsłoni nam
            swoich tajemnic na proste skinienie ręki i że do spotkania z nią trzeba się
            długo i solidnie przygotowywać.

            Pierwszą reakcją na tę naukę, z której wynikała konieczność wielkiej pracy nad
            sobą, była ucieczka w kraj, powrót do miejsc znanych, swojskich, rodzinnych, do
            języka, który był moim, do świata znaków i symboli rozumianych od razu, bez
            wstępnych studiów. Próbowałem zapomnieć o Indiach, bo były moją porażką: ich
            ogrom i różnorodność, nędza i bogactwo, zagadkowość i niezrozumiałość
            przytłoczyły mnie, oszołomiły i pokonały. Znowu więc z chęcią jeździłem po
            kraju, aby pisać o jego ludziach, rozmawiać z nimi, słuchać, co mówią.
            Rozumieliśmy się w pół słowa, łączyła nas wyrosła z tego samego doświadczenia
            wspólnota.

            Ale, oczywiście, Indie zapamiętałem. Im większy był mróz, tym chętniej myślałem
            o upalnej Kerali, im szybciej zapadał zmrok, tym wyraźniej powracał obraz
            olśniewających wschodów słońca w Kaszmirze. Świat nie był już jednolicie mroźny
            i śnieżny, ale podwoił się, zróżnicował: był jednocześnie mroźny i upalny,
            białośnieżny, ale i zielony, rozkwiecony.

            Jeżeli miałem trochę czasu (bo pracy w redakcji było mnóstwo) i odrobinę grosza
            (niestety, rzadki wypadek), szukałem książek o Indiach. Ale wyprawy do księgarń
            i antykwariatów kończyły się najczęściej fiaskiem. W księgarniach nie było nic.
            Raz dostałem w antykwariacie wydany w 1914 roku "Zarys filozofii indyjskiej"
            Pawła Deussena. Profesor Deussen, jak przeczytałem, wielki indolog niemiecki i
            przyjaciel Nietzschego, tak objaśnia istotę filozofii Hindusów: "Świat to maya,
            złudzenie - pisze. - Wszystko jest złudne, z jednym wyjątkiem, z wyjątkiem mego
            własnego ja, mego atmana... Żyjąc, człowiek czuje się wszystkim, więc nie może
            pożądać niczego, bo ma wszystko, co mieć można, i ponieważ czuje się wszystkim,
            nie będzie krzywdził nikogo i niczego, bo nikt nie krzywdzi sam siebie".

            Deussen gani Europejczyków: "lenistwo europejskie - ubolewa - stara się uchylić
            od studiów nad filozofią indyjską", może zresztą dlatego, że w ciągu czterech
            tysięcy lat swojego nieprzerwanego istnienia i rozwoju filozofia ta jest tak
            gigantycznym i niezmierzonym światem, że onieśmiela i paraliżuje każdego śmiałka
            i entuzjastę, który chciałby ją objąć i zgłębić. W dodatku, w hinduizmie sfera
            niepojmowalnego jest bezgraniczna, a wypełniająca ją różnorodność oparta jest na
            najbardziej oszałamiających, przeczących sobie nawzajem, gwałtownych
            kontrastach. Wszystko tu naturalnym sposobem przechodzi w swoje przeciwieństwo,
            granice rzeczy doczesnych i zjawisk mistycznych są płynne i nieokreślone, jedno
            staje się drugim albo wręcz, po prostu, jedno jest odwiecznie drugim, byt
            przemienia się w nicość, rozpada i przeobraża w kosmos, w niebiańską
            wszechobecność, w boską drogę znikającą w głębinach przepastnego niebytu.

            W hinduizmie występuje nieskończona ilość bogów, mitów i wierzeń, setki
            najróżniejszych szkół, orientacji i tendencji, dziesiątki dróg zbawienia,
            ścieżek cnoty, praktyk czystości i reguł ascezy. Świat hinduizmu jest tak
            wielki, że jest w nim miejsce dla wszystkich i wszystkiego, dla wzajemnej
            akceptacji, tolerancji, zgody i jedności. Świętych ksiąg hinduizmu nie sposób
            zliczyć: jedna tylko z nich - Mahabharata - liczy około 220 tysięcy wierszy
            16-zgłoskowych, a to jest osiem razy tyle co "Iliada" i "Odyseja" razem wzięte!

            * * *
            • onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski... II 16.03.07, 19:08
              c.d.

              Kiedyś znalazłem w antykwariacie wydaną w 1922 roku rozsypującą się i pogryzioną
              przez myszy książkę Jogi Ramy-Czaraki pt. "Hatha-Joga, nauka jogów o zdrowiu
              fizycznym i o sztuce oddychania z licznymi ćwiczeniami". Oddychanie, tłumaczył
              autor, to najważniejsza czynność, jaką wykonuje człowiek, gdyż właśnie tą drogą
              komunikujemy się ze światem. Jeżeli przestaniemy oddychać, przestaniemy żyć.
              Toteż od jakości oddychania zależy jakość naszego życia, to, czy jesteśmy
              zdrowi, silni i rozumni. Niestety, większość ludzi, zwłaszcza na Zachodzie,
              stwierdza Rama-Czaraka, oddycha fatalnie, stąd tyle chorób, ułomności,
              cherlactwa i depresji.

              Najbardziej zainteresowały mnie ćwiczenia rozwijające moce twórcze, gdyż z tym
              miałem największe trudności. "Leżąc na równej podłodze lub na łóżku - zalecał
              jogin - bez naprężania mięśni, swobodnie, połóżcie lekko ręce na splot słoneczny
              i oddychajcie rytmicznie. Kiedy rytm został ustanowiony, chciejcie (wyrażajcie
              życzenie w myśli), by każdy wdech przynosił zwiększoną ilość prany, czyli siły
              życiowej ze źródła kosmicznego, i oddawał ją waszemu systemowi nerwowemu,
              gromadząc pranę przy splocie słonecznym. Przy każdym wdechu chciejcie, aby
              prana, czyli siła życiowa, rozlewała się po całym ciele...".

              * * *
              • onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski... III 16.03.07, 19:15
                c.d.

                Ledwie przeczytałem "Hatha-Jogę", kiedy wpadły mi w ręce wydane w 1923 roku
                "Wspomnienia. Błyski z Bengalu" Rabindranatha Tagore. Tagore był pisarzem,
                poetą, kompozytorem i malarzem. Porównywano go z Goethem i Jeanem Jakiem
                Rousseau. W 1913 roku otrzymał Nagrodę Nobla. W dzieciństwie mały Rabi, bo tak
                nazywano go w domu, potomek książęcej rodziny braminów bengalskich, odznaczał
                się, jak pisze o sobie, posłuszeństwem wobec rodziców, dobrymi stopniami w
                szkole i przykładną pobożnością. Wspomina, że rano, kiedy jeszcze było ciemno,
                ojciec budził go, żeby "uczył się na pamięć deklinacji sanskryckich". Po jakimś
                czasie, pisze, zaczynało świtać, "słońce wschodziło, ojciec odprawiwszy modły,
                kończył wraz ze mną nasze mleko poranne, a wreszcie, mając mnie u boku, jeszcze
                raz zwracał się do Boga, śpiewając Upaniszady".

                Próbowałem wyobrazić sobie tę scenę: jest świt, ojciec i mały, zaspany Rabi
                stoją zwróceni w stronę wschodzącego słońca i śpiewają Upaniszady.

                Upaniszady to pieśni filozoficzne, powstałe trzy tysiące lat temu, ale ciągle
                żywe, ciągle w życiu duchowym Indii obecne. Kiedy to sobie uświadomiłem i
                pomyślałem o małym chłopcu witającym jutrzenkę strofami Upaniszad, zwątpiłem,
                czy uda mi się pojąć kraj, w którym dzieci rozpoczynają dzień od śpiewania
                wersetów filozofii.

                Rabi Tagore urodził się w Kalkucie, był dzieckiem Kalkuty, tego monstrualnie
                wielkiego, nigdzie niekończącego się miasta, w którym miałem taki przypadek:
                siedziałem w pokoju hotelowym i czytałem Herodota, kiedy przez okno usłyszałem
                wycie syren. Wybiegłem na ulicę. Pędziły karetki pogotowia, ludzie uciekali do
                bram, zza rogu ulicy wypadła grupa policjantów, waląc długimi kijami biegnących
                przechodniów. Czuło się swąd gazu i spalenizny. Próbowałem wypytać, co się
                dzieje. Jakiś człowiek, który leciał z kamieniem w ręku, odkrzyknął: - Language
                war! - i pognał dalej. Wojna językowa! Nie znałem szczegółów, ale już wcześniej
                wiedziałem, że konflikty językowe mogą przybrać w tym kraju formy gwałtowne i
                krwawe: manifestacji, starć ulicznych, morderstw, nawet aktów samospalenia.

                Dopiero w Indiach zorientowałem się - o czym wcześniej nie miałem pojęcia - że
                moja nieznajomość angielskiego o tyle nie ma znaczenia, że tu tylko elita znała
                angielski. Mniej niż dwa procent społeczeństwa! Inni mówili jedynie którymś z
                dziesiątków języków swojego kraju. W jakiś sposób nieznajomość angielskiego
                sprawiała, że czułem się bliżej, bardziej pobratymczo, zwykłych przechodniów w
                miastach czy wieśniaków w mijanych wioskach. Jechaliśmy na jednym wozie - ja i
                pół miliarda mieszkańców Indii, którzy po angielsku nie znali słowa!

                Myśl ta czasami dodawała mi otuchy (nie jest tak źle, skoro pół miliarda innych
                jest w takiej jak ja sytuacji), zarazem jednak niepokoiła mnie z innego powodu,
                a mianowicie - dlaczego wstydzę się, że nie znam angielskiego, natomiast nie
                czuję zażenowania tym, że nie umiem nic w hindi, bengali, gudżarati, telugu,
                urdu, tamil, pendżabi czy mnóstwie innych języków używanych w tym kraju?
                Argument dostępności nie wchodził w grę: nauka angielskiego była wtedy taką samą
                rzadkością jak hindi czy bengali. Więc byłbyż to europocentryzm, przekonanie, że
                język europejski jest ważniejszy niż języki kraju, w którym właśnie gościłem? Z
                drugiej strony uznanie wyższości angielskiego naruszało godność Hindusów, dla
                których stosunek do ich rodzimych języków był sprawą delikatną i ważną. W
                obronie języka gotowi byli oddać życie, spalić się na stosie. Ta determinacja i
                żarliwość brały się stąd, że w ich kraju tożsamość określała się przez język,
                którym ktoś mówi. Więc powiedzmy - Bengalczyk to ktoś, kogo językiem
                macierzystym jest bengali. Język to dowód osobisty, więcej, to twarz i dusza.
                Stąd konflikty na zupełnie innym tle - społecznym, religijnym, narodowościowym -
                mogą przybrać tam formę wojen językowych.

                * * *
                • onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski..IV 16.03.07, 19:24
                  (Pomijamy kilka paragrafow, ktore niewiele maja wspolnego z Indiamii)


                  c.d.

                  W wolnych chwilach siedzę wśród słowników (nareszcie wydano angielski!) i
                  różnych książek o Indiach (właśnie ukazało się imponujące dzieło Javaharlala
                  Nehru - "Odkrycie Indii", wielka "Autobiografia" Mahatmy Gandhiego i piękna
                  "Pańczatantra, czyli mądrości Indii ksiąg pięcioro". Bowiem po śmierci Stalina
                  cenzura złagodniała i zaczęły ukazywać się książki latami trzymane pod kluczem).

                  Z każdym kolejnym tytułem odbywałem jak gdyby nową podróż do Indii,
                  przypominając sobie miejsca, w których byłem, i odkrywając coraz to nowe głębie
                  i strony, coraz to inny sens rzeczy, które, zdawało mi się wcześniej, że już je
                  znam. Tym razem były to podróże znacznie bardziej wielowymiarowe niż ta
                  pierwotnie odbyta. A jednocześnie odkryłem, że wyprawy takie można przedłużać,
                  powtarzać zwielokrotniać przez lektury książek, studiowanie map, oglądanie
                  obrazów i fotografii. Co więcej - mają one pewną przewagę nad tą w
                  rzeczywistości i realnie odbywaną, a mianowicie - w takiej podróży
                  ikonograficznej można się w jakimś punkcie zatrzymać, spokojnie popatrzeć,
                  cofnąć do obrazu poprzedniego itd., na co często w podróży prawdziwej nie ma
                  czasu ani możliwości.

                  ***
                  • onufry_z_daleka Re: HNSz: Kto to byl Nehru? 16.03.07, 19:46
                    Jawaharlal Nehru (जवाहरलाल नेहरू, Javāharlāl Nehrū), zwany także Pandit
                    (Nauczyciel) Nehru (ur. 14 listopada 1889, zm. 27 maja 1964), indyjski polityk,
                    przywódca socjalistycznego skrzydła Indyjskiego Kongresu Narodowego w okresie
                    walki o niepodległość przeciwko dominacji brytyjskiej. 15 sierpnia 1947 został
                    pierwszym premierem Indii, piastując tę funkcję aż do śmierci.

                    W 1929 roku po przeprowadzeniu przez Indyjski Kongres Narodowy kampanii na rzecz
                    samostanowienia Indii (z udziałem Mahatmy Gandhiego) został przewodniczącym
                    partii. Po wystąpieniu w 1942 roku z deklaracją niepodległości Indii i przeciw
                    Wielkiej Brytanii wraz ze swoimi współpracownikami został aresztowany. Po
                    wyjściu z więzienia brał udział w negocjacjach, których owocem było powstanie
                    dwóch niezależnych państw – Indii i Pakistanu.

                    Polityka Nehru po objęciu kierownictwa rządu opierała się na gospodarce planowej
                    i państwowym interewencjonizmie. Po jego śmierci, jego politykę kontynuowała
                    córka Indira Gandhi. Rodzina Nehru wywodzi się z kaszmiru gdzie stanowili
                    elitarną warstwę braminów.


                    Troche zdjec:

                    commons.wikimedia.org/wiki/Category:Jawaharlal_Nehru?uselang=pl


                    Corka Nehru byla Indira Gandhi. Jest ona autorka znakomitego aforyzmu:

                    "Historia jest najlepszym nauczycielem, ale ma najgorszych uczniów."


                    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Nehru "Odkrycie Indii" 16.03.07, 20:19
                      Oto mam przed soba egzemplarz ksiazki J. Nehru "Odkrycie Indii" wydanej
                      przez "Czytelnika" w roku 1957. Ksiazke te Nehru napisal w wiezieniu
                      w Forcie Ahmadnagar w ciagu 5 miesiecy. Motto tej ksiazki to:

                      "Gdy w rozmyslaniach cichych, slodkich chwilach
                      Wspominam sprawy dawno przeminione..."

                      Otwieram ksiazke na chybil trafil i otwiera sie mi ona na stronie 215
                      z naglowkiem ... "Matematyka w dawnych Indiach".

                      :-)


    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Polacy i ksiazki... 16.03.07, 12:43
      Za Rz.pl:


      ***

      Tylko co drugi Polak czyta książki, kupuje co trzeci.

      Alarmująco spada czytelnictwo w Polsce. W ciągu dwóch lat ubyło aż 8 procent
      korzystających z książek - wynika z najnowszych badań Biblioteki Narodowej.
      Jeśli czytamy, to częściej z obowiązku niż dla przyjemności. Od 2005 roku ponad
      2 miliony osób w ogóle przestało czytać, choćby książki kucharskie czy
      poradniki dla majsterkowiczów. Aż trudno w to uwierzyć, zwłaszcza że jest też
      ogromna grupa osób, które sięgnęły incydentalnie po książki. Tylko co szósty
      Polak przeczytał w 2006 roku więcej niż 6 pozycji.

      Kolejny raz się potwierdziło, że częściej czytają kobiety :-) , one też
      częściej kupują książki. Co czytamy? Jedna piąta to lektury szkolne i
      podręczniki, ponad jedna czwarta - inne publikacje związane z kształceniem.
      Tylko co piąta pozycja to sensacja i kryminał, dalej plasują się romanse.
      Czytamy zatem przede wszystkim dlatego, że tak każą w szkole lub chcemy
      poszerzyć kwalifikacje zawodowe. A jeśli już dla przyjemności, to, nie
      oszukujmy się, szukamy literatury trzeciorzędnej. Po poważne tytuły, eseistykę,
      sięga 3 procent badanych.

      Zaledwie co trzeci Polak w 2006 roku kupił jakąkolwiek książkę, choćby
      podręcznik dla ucznia. Niby jest to niemała grupa nabywców, ale gdy przyjrzymy
      się częstotliwości tych zakupów, włos się jeży: tylko co 33. badany kupił jedną
      lub więcej książek w miesiącu. Pocieszające jest, że aż 40 proc. czytelników
      korzysta z bibliotek. Do tych mają jednak coraz trudniejszy dostęp. Od 1990
      roku zlikwidowano w Polsce prawie tysiąc bibliotek, czyli co dziesiątą. Liczba
      korzystających z tych, które pozostały, stale wzrasta. Ale dotyczy to przecież
      głównie miast. Na prowincji jest już prawdziwy dramat, tam przez lata działały
      niewielkie tzw. punkty biblioteczne, a tych od 1990 roku zlikwidowano 80
      procent! Tylko w niewielkim stopniu lukę po nich zapełniły katalogi wysyłkowe.

      Jeśli kupujemy, to najczęściej w księgarni, klubie wysyłkowym lub przez
      Internet, gdzie zdecydowanym liderem jest Merlin.com.pl. W sieci kupuje
      literaturę już co dziesiąty Polak. Spadła natomiast sprzedaż książek
      dołączanych do gazet. Odczuła to przede wszystkim Agora, największy gracz na
      tym rynku.

      ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI

      ***
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: seminarium 16.03.07, 17:53
      Jest wyklad na seminarium. Wykladowca przynudza. Publika ziewa i posypia.
      Chairman jest coraz bardziej sfrustrowany. Wykladowca przekracza wyznaczony
      czas o kilka minut, ciagle chce mowic dalej i pyta chairmana:
      -Ile mam jeszcze czasu?
      Chairman odpowiada:
      -Minus 3 minuty.
      Wykladowca-bezczel ripostuje:
      - To mi wystarczy.

      :-)))))))))))))))))
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 20:53
      Kto przed Budda, na ok. 700 lat przed narodzeniem Chrystusa, powiedzial w Indiach:
      "Nie nasza religia, ani tym mniej barwa naszej skory tworzy cnote; cnote nalezy
      przejawiac w czynie. Dlatego niech nikt nie czyni drugiemu, czego by nie chcial
      uczynic sobie samemu."
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 22:02
        Dzisiaj może się Pan wymądrzyć, bo ja nie wiem kto to powiedział.
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 22:14
          To powiedzial wielki Ind, medrzec i prawodawca:

          Jadzniawalkja.

          Proste, nieprawdaz? :-)

          (patrz Nehru "Odkrycie Indii" str. 117)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: uwaga panowie !!! :-) 16.03.07, 22:00
      Za serwisem naukowym PAP:

      ***

      Najstarszy mieszkaniec Ziemi jest kawalerem

      Liczący 116 lat mieszkaniec zachodniej Ukrainy Hryhorij Nestor jest obecnie
      uznawany za najstarszego Ziemianina.

      Według posiadanych przez władze dokumentów, urodził się on 15 marca 1891 r. Z
      okazji 116 urodzin odbyło się niewielkie przyjęcie urodzinowe w gronie rodziny i
      przyjaciół.

      Nestor twierdzi, że swe długie życie zawdzięcza temu, że nigdy nie był żonaty
      bowiem "pozwoliło mu to czuć się młodo". :-)))))))

      Pomagała mu też zdrowa dieta. Nestor zaleca spożywanie mleka, serów,
      ziemniaków oraz - od czasu do czasu - wychylenie szklaneczki wódki.

      Dopiero po ukończeniu 100 lat zaprzestał pracy na roli. Obecnie pozostaje pod
      opieką krewnego.

      Wspominając swe życie ocenił, że najlepszy był okres kiedy rejon, w którym
      mieszka wchodził w skład Cesarstwa Austro-Węgierskiego.

      PAP - Nauka w Polsce

      ***
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: uwaga dla udajacych sie do Jordanii !!! 16.03.07, 22:26
      Za serwisem naukowym PAP:

      ***

      W pustynnej Jordanii spadł śnieg.

      W pustynnej Jordanii nieoczekiwanie rozszalała się burza śnieżna. Miejscowi
      meteorolodzy podali, że temperatura spadła do zera, a w niektórych miejscach
      królestwa napadało nawet 10 centymetrów białego puchu.


      W związku z rzadkim w tej części świata zjawiskiem meteorologicznym zamknięto
      drogi, szkoły i zakłady pracy.

      Jordańska policja poinformowała, że z powodu śniegu na drogach doszło do ponad
      100 wypadków. Najpoważniejszy zdarzył się w mieście Zarka (na północnym
      wschodzie), gdzie przewrócił się saudyjski autobus; rannych zostało 12 osób. ZAB

      PAP - Nauka w Polsce

      ***
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: wychowuje mimo, ze swinia :-))) 16.03.07, 22:33
      Za nieocenionym serwisem naukowym PAP:

      ***

      Świnka wychowuje tygrysy

      Trzy osierocone tygryski z chińskiego zoo trafiły pod opiekę... świni.

      Trzy bengalskie tygrysiątka z Chimelong Xiangjiang Safari Park w Kantonie
      zostały odrzucone przez matkę. "Próbowaliśmy wszystkiego, m.in. karmienia
      butelką, ale tygryski nie chciały" - powiedział przedstawiciel ogrodu gazecie
      "Information Times".

      "Potem pomyśleliśmy, że skoro mamy Rok Świni, to dlaczego nie powierzyć maciorze
      głodnych kociaków" - wyjaśnił.

      Zoo zakupiło więc świnię, która dopiero co urodziła. Tygryski ssą jej mleko, a
      locha zaakceptowała trzy kolejne młode. Tygryski nie mają nic przeciwko zabawie
      z przybranym świńskim rodzeństwem.

      PAP - Nauka w Polsce

      ***
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Czytelniku, wlacz sie do konkursu !!! 16.03.07, 23:02
      Serwis naukowy PAP informuje:

      ***

      Ruszyła III edycja Konkursu "Popularyzator Nauki"

      2006-03-12

      Rozpoczynamy III edycję Konkursu Popularyzator Nauki, organizowanego przez
      serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej oraz Ministerstwa Nauki i
      Szkolnictwa Wyższego. Celem konkursu jest promowanie ludzi nauki, zespołów
      naukowych, dziennikarzy i redakcji, wyróżniających się w popularyzacji nauki
      polskiej w społeczeństwie. Konkurs rozgrywany jest w dwóch kategoriach:
      naukowiec lub instytucja naukowa oraz dziennikarz lub redakcja. Zgłoszenia
      kandydatów - z opisem ich dokonań - prosimy kierować na adres mailowy :

      naukawpolsce@pap.pl

      ***

      Onufry apeluje goraco do Czytelnikow i Czytelniczek tego watku
      o poparcie nastepujacych trzech wybitnych kandydatur, popularyzujacych
      Nauke w watku "Humor w Nauce i Sztuce":


      eilean_donan - za przyrownanie C.K. Norwida do ... Maybacha :-)

      obrobka_skrawaniem - za rozwiazywanie zagadek z szybkoscia ... swiatla :-)

      3bezatu - za znajomosc "Twierdzenia o Przyjazni" w dzisiejszych, trudnych
      czasach, kiedy nikt na przyjazn nie ma czasu :-)


      :-))))))

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Sikorowski 17.03.07, 00:26
      Na dobranoc proponuje ciekawa rozmowe z krakowskim bardem Andrzejem Sikorowskim.
      Za Rz.pl:

      ***

      Rozmowa: Andrzej Sikorowski - Balladzista retro z zasadami.

      Rozmawiał Jacek Cieślak.

      Kiedy mój sąsiad, rocznik 1897, prawdopodobnie rówieśnik ciotki Matyldy z waszej
      piosenki, mówił "buda" miał na myśli szkołę. A o jaką budę chodziło panu i kolegom?

      Andrzej Sikorowski: Buda to był klub Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie.
      Obecnie w zespole nie ma żadnego agronoma, ale to właśnie ludzie rolniczej
      profesji założyli kabaret, z którego wyłoniła się nasza grupa. Mnie, studenta
      polonistyki krakowskiego uniwerku, zaprosił do współpracy Bohdan Smoleń. Dziś
      kluby studenckie kojarzą się wyłącznie z dyskoteką i barem, ale wtedy były to
      liczące się, autonomiczne instytucje kulturalne. Co wieczór schodzili się tam
      mieszkańcy akademika, żeby brać udział w koncercie jazzowym, wernisażu
      fotograficznym czy konkursie poetyckim. Może byłoby przesadą nazywanie ruchu
      studenckiego "drugim obiegiem" kultury, ale na pewno stanowił alternatywny
      sposób spędzenia czasu i patrzenia na świat zaangażowany, inteligencki.

      Kiedy ogląda pan współczesne kabarety, jest pan pewien, że tworzą je ludzie po
      studiach?

      A skąd! Ale na widowni Festiwalu Piosenki Studenckiej studentów też nie
      uświadczysz. Uczestnicy konkursu zaś traktują udział w nim jak trampolinę do
      medialnej kariery. Nie wiem po co, bo jak jest do rymu i z sensem, to i tak
      żadna telewizja tego nie pokaże. I nie ma takiej konieczności, bo przecież
      udział w "drugim obiegu" jest bardzo przyjemny. Nie chciałbym, żeby raperzy
      przerabiali piosenki Pod Budą tak jak ostatnio repertuar Mieczysława Fogga.

      Skąd się wziął wasz konserwatyzm? Od początku śpiewaliście w stylu retro, o
      naftalinowym świecie, wyrażaliście żal, że odszedł bezpowrotnie.

      Jestem rodowitym krakowianinem, mój ojciec urodził się w domu w Rynku Głównym.
      Tradycja ma dla mnie kardynalne znaczenie. W takim duchu próbowałem wychować
      swoją córkę Maję. Niedawno nagrała płytę i choć album oceniony został dobrze,
      dziwiono się, dlaczego dziecko krakowskiego balladzisty, autora piosenek
      literackich nie kontestuje, nie poszło w rap. Są tacy, którzy nie potrafią
      zrozumieć, że nie brakuje młodych ludzi dobrze czujących się w atmosferze rodziny.

      Jak zaszczepiać dzieciom tradycyjne wartości, by nie prowokować buntu?

      Bezboleśnie, bez presji. Najważniejszy jest klimat rodzinnego domu. Cieszę się,
      gdy po koncertach przychodzą do nas rówieśnicy mojej córki i mówią, że piosenki
      Pod Budą pamiętają z wakacyjnych wypraw z rodzicami. Po latach mają swoją
      muzykę, często mocną, ale potrafią rozpoznać walory literackie i mają dobry
      smak. Młodzież wychowana w tzw. nowoczesny sposób już nie. Przypomina mi się
      historia Zbyszka Wodeckiego, który jechał do Jarocina, gdy odbywał się tam
      słynny festiwal rockowy. Zapytał o kierunek napotkanych po drodze "irokezów" i
      usłyszał kategoryczne: "Wujek chyba pomylił festiwale!".

      Republika się w Jarocinie przebiła, choć rzucano w nią torebkami z maślanką.

      Ja bym nie dał rady. Jestem kameralistą, nie lubię zbiegowisk.

      A wujek Wodecki zagrałby "Pszczółkę Maję" i poradziłby sobie, tak jak teraz w
      "Tańcu z gwiazdami".

      Nie mam do niego pretensji o to, że wybiera propozycje, które lansują jego
      twarz. Dzięki temu może grać koncerty. Dziś dla wielu artystów więcej znaczy
      udział w serialu niż opanowanie całego Szekspira.

      Co robić?

      Gdy Sandra Walter zaproponowała mojej córce zaśpiewanie w "Drodze do gwiazd"
      światowego hitu zamiast własnej piosenki Maja zrezygnowała. Uważała, że to
      obciach. Pewnie zależało jej na opinii paru koleżanek i przyjaciół. To jest
      wierność własnemu pomysłowi na życie.

      Tak wyglądało spotkanie kobiet, których ojcowie tworzyli różne oblicza rozrywki
      w PRL. Jak się panu wtedy żyło?

      Nie mogę się pochwalić, że pod celnymi ciosami moich poetyckich fraz komunizm
      rozsypał się proch. Z cenzurą miałem kłopoty tylko raz, gdy nagrywaliśmy
      piosenkę "O la ri ja", w której był fragment: "Z latarni zwisa wrona głową w
      dół". Ptaka kojarzącego się z Wojskową Radą Ocalenia Narodowego musieliśmy
      zastąpić słowikiem. Generalnie śpiewaliśmy o świecie, który odszedł. Powodzenie
      "Bardzo smutnej piosenki retro" na festiwalu opolskim w 1979 r. zapewniło nam
      dużą popularność. I środowisko miało o to do nas żal. Sukcesu finansowego nie
      było, bo minister kultury wyznaczył stawkę za koncert, która stanowiła
      równowartość kilku butelek wódki.

      Już w czasach kapitalizmu napisał pan song o kolegach, którym pęcznieją kiesy, i
      o samotności z gitarą.

      Sytuacja piosenek literackich wcale nie jest dramatyczna. Można negocjować ich
      koncertową wartość nawet do kilkunastu tysięcy złotych.

      Śpiewał pan "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa", tymczasem krakowska "piąta
      kolumna" opanowała stolicę teraz to niemal cały TR Warszawa, pół Narodowego,
      Andrzej Mleczko. Został ktoś w Krakowie?

      W stolicy zarabia się pieniądze, a rozmowy o chmurach uważane są za stratę
      czasu. A ja lubię pobujać w obłokach. Jestem człowiekiem prowincji z wyboru.
      Przebywanie w Warszawie łączy się też z pokusą bycia osobowością tabloidalną.
      Nie chciałbym brać udziału w jarmarku próżności, który polegałby na przykład na
      tym, że Maryla Rodowicz karmi krewetką Jerzego Urbana, a Andrzej Mleczko zakłada
      nelsona Danielowi Passentowi.

      (...)

      ***
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Do eilean_donan 17.03.07, 01:43
      Droga eilean,

      Bylem dzis tak zaganiany i tak chaotyczny, ze przeoczylem Pani post, krytyczny
      pod moim adresem, i tak naprawde "odgwizdujacy" koniec watku :-)

      Sa 2 mozliwosci:

      1. Wdawac sie w kolejna polemike (z ktorej nic konstruktywnego nie moze wyniknac).

      2. Stwierdzic spokojnie z usmiechem (parafrazujac Alberto Moravie):

      "Czy to nie śmieszne: nawet nasz watek HNSz będą kiedyś nazywali dobrym,
      dawnym watkiem".


      Wybieram drugie rozwiazanie i serdecznie Pania pozdrawiam.

      O.
    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 01:59
      Zostalo nam jeszcze 50 postow.

      Na tym swiecie "najciekawsze obiekty" to nietuzinkowi ludzie. Proponuje bysmy
      sie obdarowali nawzajem ich ciekawymi cytatami.

      Uwielbiam kryminaly autorki, ktora nazywa sie:


      Agatha Christie


      * Brak wyobraźni predestynuje do zbrodni.


      * Czyniąc dobrze, siejesz niewdzięczność!


      * Dbałość o męża podkopuje intelekt żony.


      * Można dochodzić prawdy dla samej satysfakcji jej wykrycia.


      * Przyjaciele nie należą do was. To wy należycie do przyjaciół.


      * Przypadek jest najlepszym detektywem.


      * Stare grzechy mają długie cienie.


      ================

      Dla ulatwienia poszukiwan, podaje adres strony, gdzie mozna znalezc
      sporo ciekawych cytatow:


      www.cytat.deszczowce.pl/authors

      • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 02:11
        Maria Janion


        * Każdy ma swoją jedyną melodię istnienia.
        • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 08:32
          Wisława Szymborska


          Choćbyśmy uczniami byli
          najtępszymi w szkole świata,
          nie będziemy repetować
          żadnej zimy ani lata.


          Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
          czy to poważne, czy to pożyteczne,
          co świat ma z dwojga ludzi,
          którzy nie widzą świata?


          Nic dwa razy się nie zdarza
          i nie zdarzy. Z tej przyczyny
          zrodziliśmy się bez wprawy
          i pomrzemy bez rutyny.


          Nie wierzę, by poezja mogła zmienić świat. Prawdziwi
          twórcy zła nie czytają wierszy.


          Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
          • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 10:37
            Sophia Loren


            *Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna.

            *Talent dodaje urodzie blasku.



            • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 10:49
              Aleksander Fredro


              * Jeśli nie chcesz mojej zguby,
              krokodyla daj mi luby.


              * Ludzie ze szkodą gonią za modą.


              * Nie ludzie nami rządzą, lecz własne słabości.


              * Nie pchaj rzeki, sama płynie.


              * Niech się dzieje wola nieba,
              z nią się zawsze zgadzać trzeba.


              * Nim się odezwiesz, pomyśl pierwej nieco,
              bo często słowa jakby z worka lecą.


              * Przyjaciół kochamy dla ich wad, bo lubimy,
              gdy ktoś też ma wady.


              * W ceremoniach tonie gościnność.

              • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 13:47
                Charles Chaplin


                * Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym.


                * Łzy znajdują się na dnie każdego komizmu.


                * Najmądrzejszy naród na świecie to niewątpliwie Chińczycy. Wynaleźli druk - ale
                nie gazety, proch - ale tylko do sztucznych ogni, wynaleźli wreszcie kompas -
                ale powstrzymali się przed odkryciem Ameryki.


                * Nie lubię słoni. Takie silne, a takie potulne.


                * Prawda, że wielu mężczyzn nie znajduje w małżeństwie tego, czego pragnęli. Ale
                prawdą jest też, że nie rzadko spotyka ich los, na jaki zasłużyli.


                * Tylko niekochani nienawidzą.


                • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 14:16
                  Raquel Welch

                  * Kobieca dusza jest strefą erogenną.
                  • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 15:36
                    Witold Gombrowicz


                    *Brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy niż ładne,
                    gdy się podchodzi do nich zbyt blisko.


                    * Bywa, iż sobą zdumiewam siebie.


                    * Istnieje gatunek zjawisk, których dżentelmen nie może znać z tej przyczyny,
                    że gdyby je poznał, przestałby być dżentelmenem.


                    * Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał. Właśnie
                    najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite.


                    * Nic tak nie ośmiela gminu, jak choroba umysłowa państwa.


                    * Różnica między Polakiem a Francuzem polega na tym, że jeden lubi
                    kobietę rozebraną, a drugi nagą.


                    * Szalenie łatwo zerwać łączność z człowiekiem, jest to przede wszystkim
                    kwestia zmiany tonu.


                    * W Polsce łatwiej wyobrazić sobie literata bez pióra niż bez kieliszka.


                    * Koniec i bomba,
                    A kto czytał, ten trąba!
                    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 15:57
                      Marie von Ebner-Eschenbach
                      (aforystka genialna)


                      * Cechą wielkich ludzi jest to, że stawiają innym o wiele
                      mniejsze wymagania niż sobie.


                      * Co stałoby się z potęgą kobiet, gdyby nie istniała męska próżność?


                      * Geniusz wskazuje drogę, którą kroczy talent.


                      * Mężczyzna jest panem domu, lecz w domu winna panować kobieta.


                      * Miłość jest męką, brak miłości śmiercią.


                      * Niektórzy sądzą, że mają dobre serce, a to tylko słabe nerwy.


                      * Niewiele byłoby zła na świecie, gdyby nie można go było popełnić
                      w imię dobra.

                      cdn
                      • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 16:16
                        Marie von Ebner-Eschenbach
                        c.d.


                        * Niewinność mężczyzny zwie się honorem, honor kobiety
                        zwie się niewinnością.


                        * Panowanie nad chwilą jest panowaniem nad całym życiem.


                        * Patrzeć bez zawiści, jak inni osiągają sukcesy, do których
                        samemu się dąży, to wielkość.


                        * Powiedz coś, co się samo przez się rozumie po raz pierwszy
                        - a staniesz się nieśmiertelny.



                        * Przy spotkaniu po dłuższej rozłące znajomi pytają, co z nami,
                        a przyjaciele, co u nas się działo.


                        * Sąd da się obalić, przesąd nigdy.


                        * Staraj się zawsze być pożytecznym, lecz nigdy - niezastąpionym.


                        * Syci niewolnicy są najzacieklejszymi wrogami wolności.


                        * Szczęście należy dzielić, by je mnożyć.


                        * Szkoda, że porządny talent i porządny człowiek tak rzadko
                        tworzą jedność.


                        * Uświadomiona skromność przestaje być skromnością.


                        * W reumatyzm i prawdziwą miłość wierzy się dopiero wtedy,
                        gdy jest się przez nie nawiedzonym.


                        * Większość ludzi potrzebuje więcej miłości, niż na nią zasługuje.


                        * Zastanów się raz, zanim coś dasz, dwa razy - zanim coś przyjmiesz,
                        tysiąc razy - zanim czegoś zażądasz.

                        • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 16:30
                          Marie von Ebner-Eschenbach
                          c.d.


                          * Zdanie nawet najmądrzejszego słonia mniej znaczy dla osiołka niż sąd
                          innego osiołka.


                          * Zdarzają się sytuacje, w których być rozsądnym znaczy być tchórzem.



                          PS. S. J. Lec i W. Churchill to genialni aforysci plci brzydkiej.
                          Marie von Ebner-Eschenbach jest dowodem, ze istnieje genialna aforystka
                          plci pieknej :-)

                          • obrobka_skrawaniem Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 16:56
                            William James (amerykański filozof i psycholog):

                            Największe odkrycie moich czasów to prawda, że człowiek może zmienić siebie,
                            zmieniając swój stosunek do świata.

                            Gdziekolwiek się znajdujesz, twój świat tworzą twoi przyjaciele.

                            Cóż nam po filozofii albo religii, która nie pomaga żyć? Cóż to obchodzi
                            życie, czy Bóg stworzył zło, czy je tylko toleruje?

                            Człowiek z punktu widzenia biologicznego jest najpotężniejszym ze wszystkich
                            zwierząt ofiarnych, a w rzeczywistości jedynym, który składa systematycznie
                            ofiary ze swego własnego gatunku.

                            Każda wielka instytucja jest siłą rzeczy środkiem korupcji — mimo że może
                            być bardzo pożyteczna. Tylko w swobodnych stosunkach międzyludzkich
                            odnajdujemy pełen ideał.

                            Wielu ludziom wydaje się, że myślą, podczas gdy zmieniąją jedynie przesądy.

                            Najgłębiej zakorzenione w ludzkiej naturze jest pragnienie, by zostać
                            docenionym.

                            Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednia odzież.

                            Sztuka mądrości polega na tym, by wiedzieć, co należy przeoczyć.

                            Zaakceptujcie fakty. Zróbcie to, ponieważ akceptacja tego, co się wydarzyło,
                            jest pierwszym krokiem do sprostania ich konsekwencjom.
                            • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 18:45
                              Zofia Nałkowska


                              *By służyć życiu, nie należy go kochać zbyt silnie.


                              *Człowiek robi się podobny do swego losu.


                              *Największym urokiem świata jest urok drugiego człowieka.


                              • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 19:04
                                Woody Allen


                                * Czasem, gdy wychodzę na spacer, przypinam do boku szpadę. Ale gdy napada
                                na mnie bandyta, chowam broń i wyciągam laskę. Laska wzbudza litość.


                                * Moje życie seksualne jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie
                                zwiedzając Statuę Wolności.


                                * Mój mózg, to mój drugi ulubiony organ.


                                * Świat niewidzialny istnieje, bez dwóch zdań. Kwestia tylko,
                                jak daleko to jest od śródmieścia i do której otwarte?


                                * Uważają mnie za intelektualistę, ponieważ noszę okulary,
                                a moje filmy za wartościowe, bo... trzeba do nich dopłacać.


                                * W świecie ludzi tylko subiektywność jest obiektywna.


                                * Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec.


                                * Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami.
                                Niestety, jest to rząd.


                                * Zbyt mało wiem, by być niekompetentnym.


                                * Zwariowałaś? Zachowaj trochę szaleństw na menopauzę!


                                * Życie jest za krótkie, żeby tracić je na dyskusje o życiu.
                                Lepiej je przeżyć.

                                • obrobka_skrawaniem Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 19:31
                                  Vincent van Gogh


                                  Biada temu, kto zadowolony jest z siebie; taki człowiek nigdy
                                  nie nabędzie rozumu.

                                  Jeśli ktoś staje się mistrzem w jakiejś dziedzinie, zyskuje na tym
                                  zrozumienie wielu innych rzeczy.

                                  Kiedy sięgniesz pamięcią wstecz, widzisz, jak wiele z naszego życia
                                  zmarnowaliśmy w samotności. Każdemu potrzebni są przyjaciele.

                                  Kto wierzy w światłość, ujrzy ją, ciemność istnieje tylko dla niewierzących.

                                  Miłość jest wieczna - mogą się zmieniać różne jej aspekty, lecz jej istota
                                  zawsze jest ta sama.

                                  Nasze życie to wieczny rozbrat marzenia z rzeczywistością.

                                  Rozum jest naszym przewodnikiem, często jednak pierwszy nas zdradza.

                                  Szczęście człowieka na ziemi zaczyna się dlań wtedy, gdy zapominając
                                  o sobie, zacznie żyć dla innych.

                                  Tylko dla miłości nie ma przeszkód.

                                  Wierzę, że im bardziej się kocha, tym więcej się czyni, gdyż miłości, która
                                  nie jest niczym więcej niż uczuciem, nie mógłbym nawet nazwać miłością.

                                  Dobro czy zło jako takie są równie rzadkie, jak czysta czerń czy biel
                                  w przyrodzie.
                                  • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 21:17
                                    Oscar Wilde


                                    Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych.
                                    Ludzie są albo czarujący, albo nudni.


                                    Ambicja to ostatnie schronienie bankruta.


                                    Brzydkie kobiety są zawsze zazdrosne o swoich mężów. Piękne kobiety
                                    nie mają na to czasu. Są stale pochłonięte zazdrością o mężów innych
                                    kobiet.


                                    Cynik to człowiek, który zna cenę wszystkiego,
                                    a nie zna wartości niczego.


                                    Czasami myślę, że Bóg tworząc człowieka przecenił
                                    nieco swoje możliwości.


                                    Człowiek musi coś traktować poważnie, jeśli chce mieć
                                    jakąś rozrywkę w życiu.


                                    Idealny mężczyzna powinien zawsze mówić więcej, niż myśli,
                                    i zawsze więcej myśleć, niż mówi.


                                    Każdy może współczuć cierpieniom przyjaciół, lecz trzeba mieć
                                    wspaniały charakter, by móc cieszyć się powodzeniem przyjaciela.


                                    Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić,
                                    to natychmiast ją przeprosić.


                                    Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam zawsze wrażenie,
                                    że się pomyliłem.

                                    cdn
                                    • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 21:24
                                      Oskar Wilde

                                      cd


                                      Mężczyzn możesz analizować, kobiety tylko podziwiać.


                                      Mężczyzna zakochuje się tak, jakby spadał ze schodów:
                                      to po prostu wypadek.


                                      Mężczyzna, który prawi morały, jest zwykle hipokrytą,
                                      a kobieta, która to czyni, jest zawsze brzydka.


                                      Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś
                                      znajduje się światło.


                                      Nie sposób być zbyt ostrożnym w wyborze własnych wrogów.


                                      Nigdy nie odkładam na jutro tego, co mogę zrobić pojutrze.


                                      Potrafimy zawsze być mili dla ludzi, którzy nas zupełnie
                                      nie obchodzą.


                                      Różnica między literaturą a dziennikarstwem polega na tym,
                                      że dziennikarstwo jest nieczytelne, a literatury nikt nie czyta.


                                      Sceptycyzm jest początkiem wiary.


                                      Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których
                                      nie poślubił.

                                      cdn

                                      • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 21:28
                                        Oskar Wilde

                                        c.d.


                                        Śmiech nie jest wcale złym początkiem przyjaźni, a na pewno
                                        jej najlepszym zakończeniem.


                                        Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona.


                                        To nie doskonali, lecz niedoskonali potrzebują naszej miłości.


                                        Twarz mężczyzny jest jego autobiografią, twarz
                                        kobiety - jej powieścią.


                                        Tylko jedna rzecz jest gorsza niż gdy o nas mówią,
                                        a mianowicie, gdy o nas nie mówią.


                                        W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym.


                                        Za późno przyznajemy, że jedyną rzeczą, której nie
                                        żałujemy, to nasze błędy.


                                        Zawsze przebaczaj swoim wrogom. Nic ich bardziej
                                        nie potrafi rozłościć.


                                        Zepsuta kobieta należy do tego rodzaju istot, których
                                        mężczyźni nigdy nie mają dosyć.


                                        • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 23:28
                                          Ingmar Bergman


                                          Szczęście polega na tym, że ma się dobre zdrowie
                                          i słabą pamięć.



                                          • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:44
                                            Aleksander Dumas, ojciec


                                            *Tyko kobiety, których nie kochamy, są punktualne.
                                            • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:46
                                              Aleksander Dumas, syn


                                              * Łatwiej jest być dobrym dla wszystkich niż dla kogoś.


                                              • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:51
                                                Alfred Hitchcock


                                                * Absurdalność daje się wyrazić tylko za pomocą humoru.


                                                * Bez szminki aktorzy staja się mało rozgarniętymi dziećmi.


                                                * Film to życie, z którego wymazano plamy nudy.


                                                * Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują: mężczyźni, by wygrać,
                                                kobiety, by nie przegrać.





                                                • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:56
                                                  Antoni Czechow


                                                  * Bez próżnowania nie ma prawdziwego szczęścia.

                                                  * Gdy człowiek krytykuje cudze utwory, czuje się jak generał.

                                                  * Jeśli obawiacie się samotności, nie pobierajcie się.

                                                  * Łatwo głosić czystość temu, kto ani razu nie spał z kobietą.

                                                  * Medycyna uczy, że starzy kawalerowie umierają w obłędzie, żonaci
                                                  zaś umierają nie zdążywszy zwariować.

                                                  * Niezadowolenie z siebie to podstawa każdego prawdziwego talentu.

                                                  * Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy.

                                                  * Różnica między mężczyzną i kobietą: z biegiem lat kobieta coraz bardziej
                                                  zagłębia się w babskie sprawy; mężczyzna z biegiem lat coraz bardziej oddala się
                                                  od babskich spraw.

                                                  *Są ludzie, których uprzejmość gorsza jest od bezczelności.



                                                  • onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 16:03
                                                    Bertrand Russell


                                                    *Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć.


                                                    *Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwowego jest
                                                    przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę.


                                                    *Problemem jest dziś, jak przekonać ludzkość, aby zechciała
                                                    przeżyć.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja