onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 14.03.07, 17:35 Ktory z matematykow, oprocz swojej dzialalnosci naukowej, zajmowal sie wyrobem dywanow? :-) Dzis obchodzilby swoje urodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 14.03.07, 17:46 Wacław Sierpiński jego dywan: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/55/Sierpinski6.png Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 14.03.07, 17:46 Wacław Sierpiński Wikipedia: Dywan Sierpińskiego to fraktal otrzymany z kwadratu za pomocą podzielenia go na dziewięć (3x3) mniejszych kwadratów, usunięcia środkowego kwadratu i ponownego rekurencyjnego zastosowania tej samej procedury do każdego z pozostałych ośmiu kwadratów. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: W. Sierpinski 14.03... 14.03.07, 18:09 No prosze, 2 prawidlowe odpowiedzi prawie rownoczesnie :-) Waclaw Sierpinski zajmowal sie nie tylko "dywanami". Jego glowna domena byla Teoria Liczb. Rozwiazywal rownania w liczbach calkowitych. Oto jego biogram napisany przez jego najwybitniejszego ucznia A. Schinzla (o tym ostatnim czytanke w podreczniku do j. polskiego napisal J. Iwaszkiewicz). SIERPIŃSKI WACŁAW FRANCISZEK (1882-1969)) Urodził się 14 marca 1882 w Warszawie w rodzinie Konstantego, lekarza, i Ludwiki z Łapińskich. W 1900 ukończył V Gimnazjum Klasyczne w Warszawie i w tym też roku rozpoczął studia na Wydziale Fizyko-Matematycznym Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. W 1904 zakończył studia, uzyskując stopień kandydata nauk i złoty medal za pracę z teorii liczb na temat podany przez prof. G. F. Woronoja, a od jesieni został mianowany nauczycielem matematyki i fizyki w IV Gimnazjum Żeńskim. Uczestniczył w strajku szkolnym w 1905, porzucił pracę i wyjechał do Krakowa, gdzie kontynuował studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1906 na podstawie pracy O sumowaniu szeregu po uzyskał stopień doktora filozofii. Po powrocie do Warszawy uczył w polskich szkołach średnich prywatnych, w Seminarium Nauczycielskim w Ursynowie oraz wykładał matematykę na Wyższych Kursach Naukowych, będących odpowiednikiem nieoficjalnego Uniwersytetu Polskiego w Warszawie. W 1907 wyjechał na kilkumiesięczne studia do Getyngi, gdzie zetknął się z C. Caratheodorym. W styczniu 1908 został członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, a w lipcu habilitował się na Uniwersytecie Lwowskim na podstawie prac z teorii liczb, m.in. O pewnym zagadnieniu funkcji asymptotycznych ("Prace Matematyczno-Fizyczne", 1906), i rozpoczął tam w 1909 wykłady z teorii mnogości jako osobnego przedmiotu. We wrześniu 1910 otrzymał nominację na profesora nadzwyczajnego. Pierwszymi jego uczniami byli Ruziewicz i Nikodym. W latach 1910-1914 wydał pierwsze swoje książki: Teoria liczb niewymiernych, Zarys teorii mnogości, Teoria liczb. Prace te zostały nagrodzone przez Akademię Umiejętności w Krakowie, która wybrała go w 1917 swoim członkiem korespondentem. Wybuch I wojny światowej zastał go z rodziną na Białorusi w majątku teściów, Poznajowie. Jako poddany austriacki został internowany w Wiatce. Dzięki staraniom matematyków moskiewskich zezwolono mu w 1915 na przyjazd do Moskwy. Wówczas nawiązał przyjaźń i współpracę z M. Łuzinem, która przyniosła 8 wspólnych prac. W Wiatce i Moskwie napisał I tom Analizy Matematycznej, dedykując tę pracę Uniwersytetowi Polskiemu w Warszawie. W lutym 1918 przez Finlandię i Szwecję wrócił do Polski i przez semestr letni 1918 wykładał na Uniwersytecie Lwowskim, a od jesieni 1918 wykładał już na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w kwietniu 1919 otrzymał nominację na profesora zwyczajnego. Wspólnie z Janiszewskim i Mazurkiewiczem założył "Fundamenta Mathematicae" - pierwsze na świecie czasopismo matematyczne specjalistyczne (prace z zakresu teorii mnogości, jej zastosowań, oraz logiki matematycznej). W 1921 Polska Akademia Umiejętności powołała go na członka czynnego i obdarzyła nagrodą za "Fundamenta Mathematicae". W czasie wojny 1920 pracował w Wydziale Szyfrów Sztabu Głównego i przyczynił się do złamania szyfru radzieckiego (dokonanego przez Mazurkiewicza). W latach międzywojennych prowadził niezwykle czynne życie naukowe, wydał 8 nowych książek: Funkcje przedstawialne analitycznie (Lwów 1925), Le cons sur les nombres transfinis (Paryż 1928), Zarys teorii mnogości, Część II Topologia ogólna (Warszawa 1928), Wstęp do teorii mnogości i topologii (Lwów 1930), Wstęp do teorii funkcji zmiennej rzeczywistej (Lwów 1932), Wstęp do teorii liczb (Lwów 1933), Hypothese du continu (1934), Introduction to general topology (Toronto 1934), ponadto dwie broszury oraz 7 podręczników szkolnych pisanych wspólnie z Banachem i Stożkiem . Był członkiem wielu towarzystw naukowych w kraju i za granicą; od 1931 prezesem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego; był organizatorem i prezesem I Kongresu Matematyków Słowiańskich w Warszawie w 1929; brał udział jako delegat PAU w Międzynarodowych Kongresach Matematycznych w Toronto (1924), Bolonii (1928), Zurychu (1932) i Oslo (1936). Na Kongresie w Zurychu wygłosił odczyt plenarny Sur les ensembles de points qu'on sait définir effectivement. Wybuch II wojny światowej zastał go w Warszawie. W okresie okupacji pracował formalnie jako urzędnik magistratu polskiego w Warszawie. Równocześnie nadal prowadził działalność dydaktyczną, wykładając w podziemnym uniwersytecie. Nie przerwał także pracy naukowej. Niektóre spośród licznych jego prac były publikowane w "Sprawozdaniach Akademii Papieskiej w Rzymie"; napisał też książkę Zasady algebry wyższej (1946). W październiku 1944 mieszkanie Sierpińskich zostało spalone, wraz z nim cenna biblioteka. Po przejściu przez obóz w Pruszkowie został wywieziony w okolice Miechowa, skąd po kilku miesiącach w lutym 1945 dotarł do Krakowa. Przez semestr letni 1945 wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim, jesienią wrócił na swą katedrę do Warszawy i wznowił wydawanie "Fundamenta Mathematicae". W 1948 rozpoczął pracę w Państwowym Instytucie Matematycznym, a po przekształceniu tegoż w Instytut Matematyczny PAN objął w 1953 przewodnictwo Rady Naukowej Instytutu i piastował je do 1967. W 1956 objął redakcję wznowionego po przerwie wojennej pisma "Acta Arithmetica" i godność redaktora naczelnego piastował do 1969. Przeszedł na emeryturę z instytutu i uniwersytetu w 1960. W okresie pracy w instytucie i już na emeryturze napisał książki: Algebre des ensembles (1951), General topology (Toronto 1952), On the congruence of sets and their equivalence by finite decomposition (Luckow 1954), Arytmetyka teoretyczna (przy współudziale J. Łosia, 1955), Czym zajmuje się teoria liczb (1957), Cardinal and ordinal numbers (1958), Teoria liczb. Cz. II (1959), Elementary theory of numbers (1964) oraz 9 broszur, w tym 7 poświęconym popularyzacji teorii liczb. Przez wszystkie te lata był bardzo aktywny naukowo. Liczba uniwersytetów, na których wykładał, wzrosła do 47; został uhonorowany wieloma odznaczeniami krajowymi i zagranicznymi; otrzymał liczne członkostwa honorowe towarzystw krajowych i członkostwa zagranicznych instytucji naukowych. Był członkiem rzeczywistym PAN (od 1952) i jej wiceprezesem (do 1957), członkiem Międzynarodowej Akademii Filozofii Nauki w Brukseli i jej wiceprezesem (1962-1965), a także członkiem zagranicznym Accademia dei Lincei w Rzymie, Akademii Nauk w Limie i Paryżu oraz Akademii: Bułgarskiej, Czechosłowackiej, Holenderskiej, Jugosłowiańskiej, Niemieckiej, Papieskiej, Rumuńskiej i Serbskiej. Był doktorem honoris causa uniwersytetów: we Lwowie (1929), Amsterdamie (1932), Tartu (1932), Sofii (1939), Bordeaux (1947), Pradze (1948), Wrocławiu (1948), Lucknow (1949), Moskwie (1967). Pozostawił olbrzymi dorobek naukowy, obejmujący, poza wymienionymi wyżej książkami, 724 prace i komunikaty, 113 artykułów i 13 skryptów. Prace te dotyczyły teorii liczb, analizy matematycznej, ogólnej i deskryptywnej teorii mnogości, topologii mnogościowej, teorii miary i kategorii oraz teorii funkcji zmiennej rzeczywistej. Pełną bibliografię i omówienie jego prac zawierają jego Oeuvres choisies (1974-1976). Szczególne znaczenie mają jego prace na temat pewnika wyboru i hipotezy continuum. Był jednym z twórców polskiej szkoły matematycznej. Wykształcił trzy pokolenia matematyków, doktoryzował m.in.: Mazurkiewicza (1913), Kuratowskiego (1921), Zarankiewicza (1923), Lindenbauma (1928), Marczewskiego-Szpilrajna (1932), Wakulicza (1949), A. Schinzla (1960) i A. Rotkiewicza (1963). Z temperamentu był raczej badaczem niż pedagogiem, ale dla swoich uczniów pozostawał troskliwym opiekunem i przyjacielem. Był praktykującym katolikiem. Zmarł 21 października 1969 w Warszawie. Dokumentacja: - VI Polski Zjazd Matematyczny. Jubileusz 40-lecia Profesora Wacława Sierpi Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: W. Sierpinski 14.03.. 14.03.07, 18:15 - ten poprzedni post wyszedl mi za "troche" za dlugi i obcielo koncowke. Napisalem w niej, ze nie zachowaly sie anegdoty o W. Sierpinskim bo byl to czlek bardzo powazny, traktujacy wszystko bardzo serio. Wlasciwie to, ze jego osoba pojawila sie tu - na Forum Humorum - nalezy uznac za ... zart :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: W. Sierpinski 14.03.. 14.03.07, 23:36 Oto karykatura W. Sierpinskiego, autorstwa znakomitego karykaturzysty-matematyka L. Jesmanowicza: www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=sierpinski Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: fraktale 14.03.07, 23:39 Takich konstrukcji jak "Dywan Sierpinskigo" jest wiele. Wszystkie maja one zwiazek z fraktalami: www.tkk.net.pl/~mmichalak/index.php?ac=fraktale Niektore z fraktali sa bajecznie piekne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: fraktale 14.03.07, 23:46 W poprzednim poscie pojawila sie "Miotelka Knastera". Oto karykatura Knastera, autorstwa L. Jesmanowicza: www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=knaster Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jeszcze Feynman 14.03.07, 19:15 Oto recenzja ksiazki o Feynmanie (z Gazety-matki), o ktorej pisalem tu kilka razy (ostatnim razem w zwiazku z Feynmanem-perkusista w Hybrydach ;-) ) *** Uchodził za zgrywusa, wciąż płatał figle, więc nawet gdy mówił prawdę, mu nie wierzono. Kiedy w środku nocy (mieszkał w Kalifornii) ktoś zadzwonił ze Sztokholmu z wiadomością, że dostał Nagrodę Nobla, rzucił zaspany i zły w słuchawkę: "Nie mógł pan z tym poczekać do rana?". "Kto to był?" - spytała żona. "Podobno dostałem Nobla" - odparł, a żona na to: "Przestań, Richard, powiedz lepiej, kto dzwonił". Dla Richarda Feynmana (1918-1988) zajmowanie się fizyką było naturalnym przedłużeniem dziecięcej ciekawości świata, której na szczęście nie zabiła szkoła ani studia. (...) Wiecej: www.gazetawyborcza.pl/1,75517,3982127.html Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Po co nam muzyka? Po co nam kultura? 14.03.07, 19:53 - wazne aby decydentom zylo sie dostatnio, aby minister kultury Ujazdowski jezdzil to roboty dostatecznie luksusowym autem... Oto "humor w sztuce" AD 2007, Made in Poland = Ojczyzna Chopina: *** Zarząd PR podjął decyzję o zwolnieniach grupowych. Przeznaczone do likwidacji jest m.in. 96 etatów artystycznych na 116 istniejacych - jakby nie liczyć, jest to własnie ilość ludzi pracujących w Polskiej Orkiestrze Radiowej i Chórze Polskiego Radia w Krakowie. Zostaje tylko orkiestra Amadeus. Jeżeli możecie, to pomózcie. Róbcie dym, piszcie pisma, maile do kogo się tylko da. Liczymy na Was *** Wiecej: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10242&w=56704403&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Po co nam muzyka? Po co nam kultura? 14.03.07, 19:55 Oto jeden z glosow: Re: Likwidacja Orkiestry i Chóru Polskiego Radia sylwiamierzejewska 12.02.07, 11:39 Ja pracuję (jeszcze ;-))) w tej orkiestrze i tak a propos pensji, to zdradzę Wam wstydliwy sekret, że średnia uposażenie wynosi 1200 PLN netto....... *** Panie ministrze Ujazdowski: a ile Pan zarabia? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Zagadka opowiedziana z narazeniem zycia :-) 14.03.07, 21:59 Kto jest autorem tego tekstu: ODPOWIEDZ KOBIETOM AMERYKANSKIM (Pewna amerykanska liga kobieca uwazala, ze powinna zaprotestowac przeciwko przyjazdowi X do jej kraju ojczystego. Na protest ten X odpowiedzial w sposob nastepujacy:) Nigdy jeszcze nie zdazylo mi sie, zeby plec piekna w tak energiczny sposob uchylala sie od jakiegokolwiek zblizenia ze mna. A jezeli mi sie to nawet kiedys przytrafilo, to nigdy od tak wielu kobiet naraz. Ale czyz owe czujne obywatelki nie maja jednak slusznosci? Czyz warto zapraszac do siebie kreature, ktora ugotowanych na twardo kapitalistow pozera z niemniejszym apetytem i satysfakcja, niz kretynski potwor Minotaurus pozeral ongi smakowite dziewice greckie, kreature, kreature, ktora ma ponadto czelnosc nie uznawania zadnej wojny, oprocz nieuniknionej wojny z wlasna malzonka? Nie odmawiajcie wiec posluchu swym madrym i patrjotycznym zoneczkom, pomnac, ze niegdys swem geganiem gesi zdolaly uratowac Kapitol poteznego poteznego panstwa rzymskiego. *** Kto sie kryje za X? PS. Przepisalem ten tekst z pewnej ksiegi. Nie jestem pewien "kretynski" (moze raczej "kretenski" ?) ... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Zagadka : rozwiazanie 14.03.07, 23:07 X = Einstein Poszlo o to, ze Einstein - jako pacyfista - byl przeciwko zaangazowaniu USA w wojne. Ta liga kobieca, natomiast, skladala sie z amerykanek "patriotek", ktore uwazaly, ze nalezy wysylac swoich mezow i synow jako mieso armatnie. Coz - czy naprawde - w imie dziwnie pojetej kobiecej solidarnosci - zbojkotowanie tego konkursu przez panie, to posuniecie sluszne? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: karykatury matematykow 15.03.07, 00:10 Wszystkie autorstwa Leona Jesmanowicza: 1. Andrzej Schinzel (autor biogramu o Sierponskim): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=schinzel 2. Karol Borsuk (przezyl okupacje wyrabiajac zabawki - przwdziwe): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=borsuk 3. Andrzej Jankowski (nadzieja polskiej matematyki, zginal w czasie szturmu na szczyt w Himalajach): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=jankowskiandrzej 4. Kazimierz Kuratowski (zaloczyciel Instytutu Matematycznego PAN, ojciec Zofii Kuratowskiej): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=kuratowski 5. Hugo Steinhaus (to on wymyslil hugonotki): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=steinhaus 6. Stefan Turnau (ojciec Grzegorza Turnaua): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=turnau 7. Stan Ulam (ojciec bomby wodorowej): www.matematycy.interklasa.pl/karykatury/nazwisko.php?str=ulam To moze starczy :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: W poscie 2400. pozdrawiamy 15.03.07, 06:24 pracownikow Polskiej Orkiestry Radiowej w Warszawie i Chóru Polskiego Radia w Krakowie. Obie te instytucje maja zostac zlikwidowane. Patrz: www.sygnatariusze-radio.com/ Kto je likwiduje? Ano, banda ciemniakow, ktora rzadzi Polska. Nazwiska? Ministrem Kultury RP jest niejaki Ujazdowski. Zeby bylo jasne: To jest ten sam typ dzialania Rzadu RP, ktory zamierzal zniszczyc przyrode Doliny Rospudy. Powtarzam: Polska rzadzi banda ciemniakow. Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Nowy film Milosa Formana! 15.03.07, 07:35 Milos Forman to jeden z najwiekszych rezyserow w historii kina. Mistrz i gigant - artysta wolny w sposob prawie absolutny. Pamietacie jego "Lot nad kukulczym gniazdem" czy " Amadeusza"? Choc ja bardziej cenie jego genialne filmy z "okresu czeskiego": "Pali sie moja panno", "Milosc blondynki" czy "Czarny Piotrus". Od piatku na ekrany kin wchodzi jego nowy film o hiszpanskim malarzu Goi. *** Za GW: "Duchy Goi" to film mroczny jak późne freski Goi, a zarazem podbity zuchwałym śmiechem. Pełen intrygujących szczegółów łowionych okiem artysty bezinteresownie przyglądającego się potworności świata, małpim twarzom ludzi, wśród których z rzadka tylko przebija piękno i mądrość. Ten bardzo formanowski film, zrobiony w pełnej wolności, rozbity na poszczególne obrazy, niczym seria "Kaprysów" Goi, wykazuje pokrewieństwo z kinem Bunuela. Nic dziwnego, scenarzystą Formana jest Jean-Claude Carriere, ten sam, który współpracował z Bunuelem przy "Widmie wolności" i z Wajdą przy "Dantonie". wiecej: www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3987687.html Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: "Czarny Humor" znad Doliny Rospudy c.d. 15.03.07, 08:09 Prosze przeczytac, jak zachowuja sie wladze Dyrekcji Drog Panstwowych z Augustowa. Czy Polska lezy jeszcze w Europie? Czy powinna byc czescia Bialorusi? - pytaja autorzy artykulu. Jestem pewien, ze znow wladze RP "umyja rece". Powtarzam: Polska rzadzi banda ciemnialow: i to od "wierchuszki" po wladze lokalne. *** Za GW: Przedstawiciele dyrekcji dróg uniemożliwili terenowe spotkanie niezależnych naukowców z europejskimi dyplomatami. Z inicjatywą roboczej wizyty w Augustowie wystąpiła ambasada Niemiec. Dyplomaci z Litwy, Łotwy, Estonii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec chcieli wysłuchać drogowców budujących obwodnicę przez torfowiska Doliny Rospudy oraz naukowców reprezentujących organizacje ekologiczne - ci optują za alternatywną trasą oszczędzającą torfowiska. Każda ze stron miała przysłać trzech ekspertów. Potem zaplanowano wizję lokalną w terenie osobno z każdą z grup. Drogowcy nie respektowali tych ustaleń od początku. Przysłali sześciu ekspertów i przeciągnęli spotkanie tak, że dyplomaci z niezależnymi naukowcami zdążyli zjeść tylko obiad. W tej sytuacji postanowiono, że na wizję w Dolinie Rospudy obie grupy pojadą razem. Kiedy kolumna samochodów ruszyła prowadzącą wzdłuż Doliny Rospudy drogą, dwa pojazdy - prywatny Bogdana Dyjuka, szefa komitetu protestacyjnego w Augustowie, i oznakowany należący do dyrekcji dróg, zablokowały jadące na końcu samochody przyrodników. - Dalej nie jedziecie - stwierdził Dyjuk. Na protesty, że to droga publiczna, a jego działanie jest nielegalne, odpowiedział: - To dzwońcie na policję. Z głównej drogi zjechał, ale zablokował wraz z jednym z drogowców leśny dukt prowadzący na same torfowiska. Dyplomaci z ekspertami drogowców, ale bez niezależnych przyrodników, w dolinie spędzili około godziny. Po godzinie dyplomaci przyjechali na miejsce, w którym zablokowano przyrodników, i wspólnie pojechali do Chodorek, miejsca, w którym alternatywny wariant obwodnicy ma przecinać Rospudę. Nie chcieli komentować incydentu. Ale i tu pojawił się starosta z Suwałk i zaczął przekonywać dyplomatów, jak wiele cennych przyrodniczo terenów zniszczy proponowany przez organizacje pozarządowe wariant. Wolfgang Faust z ambasady Niemiec, inicjator wyjazdu do Augustowa, ocenił, że obie strony miały taką samą możliwość wypowiedzenia się, ale że incydent z zablokowaniem samochodów zawrze w końcowym raporcie. Komentarz GW: Dziwny to kraj, w którym państwowa instytucja nielegalnie blokuje publiczną drogę, by niezależni od niej eksperci nie mogli przedstawić swojej oceny sytuacji nad Rospudą. To metody rodem z Białorusi. Czekam na reakcje dyplomatów i władz RP. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: M. Wirtemberska 15.03.07, 11:00 Ten post dedykowany jest Paniom. Dzis urodziny obchodzilaby: Maria Wirtemberska, właśc. Maria Anna z Czartoryskich księżna von Württemberg-Montbéliard (ur. 15 marca 1768 w Warszawie, zm. 21 października 1854 w Paryżu), arystokratka polska, pisarka, filantropka. Twórczyni romantycznych Puław. Córka Adama Kazimierza Czartoryskiego i Izabeli z Flemingów Czartoryskiej. Początkowo wychowywała się w Warszawie w Pałacu Błękitnym. W roku 1782 Czartoryscy przenoszą się do Puław. W latach 1784-1793 była żoną księcia Ludwika Wirtemberskiego, spokrewnionego z rodami panującymi w Niemczech i Rosji, wodza wojsk litewskich w wojnie z Rosją 1792. Gdy książę zdradził Rzeczpospolitą (jako dowódca wojsk litewskich działał na korzyść Prus i Rosji) małżeństwo to zakończyło się rozwodem. Po rozwodzie Wirtemberska przebywała najczęściej w Warszawie, od roku 1798 do 1804 zimy spędzała w Wiedniu, a lato w Puławach. W latach 1808-1816 prowadziła w Warszawie salon literacki (błękitne soboty), w którym bywał m.in. Julian Ursyn Niemcewicz. Brała udział w posiedzeniach Towarzystwa Iksów. Autorka "Malwiny" (1816), uznawanej za pierwszą polską powieść psychologiczno-obyczajową. Zainteresowała się wspaniałym położeniem wsi Pilica i kupiła ją. Urządziła na nowo park, założony przez poprzednich właścicieli i wystawiła pałac oraz kościół katolicki. Park pilicki przewyższał swą sławą Arkadię koło Nieborowa (własność Radziwiłłowej oraz na Ogród na Powązkach (własność jej matki) i był sławny poza granicami. Plenipotentem tych dóbr był Franciszek Lessel. Zajmowała się działalnością filantropijną i edukacyjną wśród chłopów. Po powstaniu listopadowym przebywała w Galicji. W 1837 r. osiadła na stałe w Paryżu w domu brata, księcia Adama Jerzego. Własną twórczość literacką zarzuciła po roku 1820. Zmarła w Paryżu. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.03.07, 11:42 Informacja dla tych, ktorzy ciagle jeszcze czytaja ksiazki :-) Za Rz.pl: *** Warszawa: Rozpoczęły się 22. Targi Książki Edukacyjnej W warszawskim Pałacu Kultury i Nauki rozpoczęły się 22. Targi Książki Edukacyjnej - Edukacja XXI, na których ponad 100 wystawców prezentuje swoją ofertę - podręczniki szkolne, książki popularno-naukowe, lektury szkolne, mapy i atlasy oraz wydawnictwa multimedialne. (PAP) *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.03.07, 15:33 Ostatnio sporo tu mowilismy o Indiach. Najwiecej Hindusow wyznaje hinduizm. Pytanie: ilu Bogow wystepuje w hinduizmie? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 15.03.07, 15:42 W hinduizmie jest jeden Bóg. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hinduizm 15.03.07, 15:55 obrobka_skrawaniem napisała: > W hinduizmie jest jeden Bóg. =========== O Boze - a ja sie spodziewalem odpowiedzi "ze wielu" i ze z tej okazji bede mogl sie tu powymadrzac :-) Sam wielki R. Kapuscinski popelnil blad w "Podrozach z Herodotem" na str.44, twierdzac, ze w hindizmie wystepuje nieskonczenie wielu Bogow. Tak: Wyznawcy Hinduizmu wierzą w tylko jednego Boga. Oj, madra z Pani osoba - obrobeczko ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hinduizm IP: *.dsl.club-internet.fr 15.03.07, 19:59 Oj, nie takie to proste z monoteizmem hinduistycznym Polemiki trwaja.....Prosze przeczytac ten ciekawy tekst: www.himalaje.pl/religiahinduizm.htm Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 15.03.07, 20:19 Stanowczo zajmowanie sie Indiami jest bardziej interesujace niz nurzanie sie w "coraz to bardziej otaczajacej nas polskiej rzeczywistosci" :-) Zatem nastepna zagadka o Indiach. Jaki Hindus napisal w swojej autobiogafii: "Czlowiek poszukujacy Prawdy winien byc skromniejszy od pylu zascielajacego ziemie. Zycie potrafi skruszyc proch pod jego stopami na najdrobniejszy pylek, lecz poszukiwacz Prawdy sam winien byc tak skromny, ze nawet ow pyl jest w stanie go skruszyc. Tylko wtedy i dopiero wtedy dostrzeze on Prawde." Przedmowe do tej "Autobiografii" napisal Jawaharlal Nehru w New Dehli, dnia 28 maja 1957 r. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 15.03.07, 20:25 Mahatma Gandhi (Mohandas Karamchand Gandhi) Pełen tytuł autobiografii: "An Autobiography, or the Story of My Experiments with Truth" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi I 15.03.07, 20:46 obrobka_skrawaniem napisała: > Mahatma Gandhi (Mohandas Karamchand Gandhi) > Pełen tytuł autobiografii: > "An Autobiography, or the Story of My Experiments with Truth" ============= No i co ja mam z Pania zrobic? - zwazywszy, ze za Gandhim wyznaje zasade nie stosowania przemocy :-))) Tak - odpowiedz jest doskonala. Ta "Autobiografia" Gandhiego jest ksiazka, ktora moze zmienic zycie jej Czytelnika. Powinna byc obowiazkowa lektura szkolna na calym globie. *** Mohandas Karamchand Gandhi (nazywany mahatmą co znaczy "uduchowiony") urodził się w rodzinie hinduskiej w społeczności tzw. modhów (społeczność kupiecka) w Porbandarze (Gujarat) w 1869. Był synem Karamchanda Gandhiego, który pełnił funkcję tzw. diwana Porbandaru i Putlibaiu, oraz jego czwartej żony - Hinduski z sekty Vaishnava. Wychowywany przez matkę – żarliwą wyznawczynię Vaishnavy i znajdujący się w dżinijskim otoczeniu Gujaratu, Gandhi od młodych lat poznawał zasady szanowania każdej żywej istoty, wegetarianizmu, poszczenia w celu samooczyszczenia organizmu oraz obopólnej tolerancji pomiędzy członkami różnorodnych religii. W maju 1882, w wieku 13 lat, Gandhi ożenił się z także trzynastoletnią Kasturbą Makharji (przy czym małżeństwo to zostało uzgodnione przez obydwie rodziny). Ze związku tego Gandhi miał czterech synów: Harilala Gandhiego (ur. 1888), Manilala Gandhiego (ur. 1892), Ramdasa Gandhiego (ur. 1897) i Devdasa Gandhiego (ur. 1900). Gandhi był przeciętnym uczniem szkół w Porbandarze, a później w Rajkocie. Z wielkim trudem udało się mu dostać na uniwersytet w Bombaju w 1887, gdzie wkrótce wstąpił do college'u Samaldas w Bhavnagarze. Nie zabawił tam długo mimo, że rodzina pragnęła, aby został adwokatem. Niezadowolony z college’u skorzystał z nadarzającej się okazji do studiowania w Anglii. W wieku 19 lat Gandhi został przyjęty do University College London, gdzie miał kształcić się jako prawnik. Przed wyjazdem Mahatma zaprzysiągł matce, że będzie przestrzegał nakazów abstynencji od mięsa i alkoholu. Próbował stać się "Anglikiem", brał np. lekcje tańca, właściwej etykiety, usiłował także przyjąć europejskie zwyczaje kulinarne, ale jego żołądek nie tolerował baraniny i kapusty, którą karmiła go jego gospodyni. Został więc skierowany do londyńskich restauracji wegetariańskich. Według jego własnych słów do wegetarianizmu przekonał się tylko w wyniku własnych przemyśleń, niewielki wpływ na to miały rady, jakich udzielała mu matka i była to jego własna, nieprzymuszona decyzja. Wstąpił także do brytyjskiego Stowarzyszenia Wegetarian (Vegeterian Society) i został wybrany do jego zarządu. Później uważał tę działalność za przydatne doświadczenie w organizowaniu i uruchamianiu rozmaitych organizacji. Niektórzy z wegetarian, których spotkał, byli członkami brytyjskiego Towarzystwa Teozoficznego. Teozofiści byli zafascynowani buddyzmem oraz literaturą braministyczną. Dzięki ich zachęcie Gandhi zaczął studiować Bhagavad Gitę. Mimo że wcześniej nie przejawiał zainteresowań teologicznych, zaczął czytać różnego rodzaju prace o hinduizmie, chrześcijaństwie, buddyzmie i innych religiach. Po przyjęciu w poczet brytyjskiej palestry wrócił do Indii. Odniósł ograniczone powodzenie przy prowadzeniu własnej praktyki adwokackiej w Bombaju. W tym czasie w zawodach prawniczych panowała w Indiach duża konkurencja, a Gandhi nie był zbyt znaną postacią na salach rozpraw. Ubiegał się także o pracę w niepełnym wymiarze w charakterze nauczyciela, ale odmówiono mu przyjęcia. Okres ten zakończył się powrotem do Rajkot, gdzie prowadził skromne życie utrzymując się z pisania pism procesowych; po jakimś czasie musiał jednak zakończyć tę działalność, gdyż naraził się pewnemu brytyjskiemu oficerowi. W swojej autobiografii opisał to zdarzenie jako rodzaj nieudanej próby wstawienia się za swoim starszym bratem. Te wszystkie niepowodzenia spowodowały, że postanowił przyjąć (w 1893) roczny kontrakt na stanowisko w hinduskiej firmie w Natalu w Południowej Afryce. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi II 15.03.07, 20:56 Walka o prawa obywatelskie w Afryce Południowej (1893–1914) W tym okresie swojego życia był człowiekiem nieśmiałym o łagodnym usposobieniu, obojętnym na sprawy polityczne. Pierwszą gazetę przeczytał w wieku 18 lat, a gdy przemawiał w sądzie, czynił to z twarzą skierowaną w dół ze względu na paraliżujący go wstyd i nieśmiałość. Pobyt w Afryce Południowej zmienił Gandhiego całkowicie, gdy spotkał się tam z upokorzeniem i odgórnym traktowaniem przez władze przebywających tam Hindusów. Gdy pewnego razu w sądzie w Durbanie urzędnik nakazał Gandhim zdjęcie turbanu, ten spokojny do tej pory człowiek wzburzony wyszedł z sali sądowej. Pewnego razu zdarzył się przykry incydent, kiedy to Gandhi został wyrzucony z pociągu w Pietermaritzburgu, po tym jak odmówił przesiadki z wagonu pierwszej klasy do trzeciej, którą zajmowali "kolorowi", mimo że posiadał bilet uprawniający go do przejazdu klasą pierwszą. Później podróżując dyliżansem został pobity przez woźnicę za to, że odmówił jazdy na podnóżku, bo musiało się znaleźć miejsce wewnątrz dla europejskich pasażerów. Musiał także ścierpieć inne niewygody w czasie podróży, łącznie z wyrzucaniem z hoteli. Te wydarzenia stały się punktem zwrotnym w jego życiu i pewnego rodzaju katalizatorem dalszej przemiany, która zaszła w trakcie podróży do Pretorii. Przykre doświadczenia spowodowały, że coraz bardziej zaczął się przyglądać traktowaniu swoich rodaków w czasie pobytu w Pretorii. Przy wsparciu rodaków zdecydował się na pozostanie w Durbanie i kontynuowanie walki przeciwko niesprawiedliwości. Za jego sprawą do życia został powołany Hinduski Kongres Natalu w 1894, a sam Gandhi pełnił w nim funkcję sekretarza. Dzięki temu ruchowi udało się sformować hinduską społeczność w jednorodną siłę wywierającą presję na rząd i brytyjskie władze kolonialne w celu zmiany istniejącego stanu rzeczy. W 1896 Gandhi na krótko wrócił do Indii, aby zabrać stamtąd swoją żonę i dzieci do Południowej Afryki. Po powrocie w styczniu 1897 został zaatakowany przez biały tłum, który próbował dokonać na nim samosądu. Wtedy to ujawniła się jego osobista siła, która miała być motorem dalszych kampanii. Mianowicie Gandhi odmówił wniesienia oskarżeń przeciwko osobom, które go napadły deklarując jednocześnie, że nie będzie nigdy dochodził zadośćuczynienia w sądzie. W czasie tych lat spędzonych w Południowej Afryce Gandhi czerpał inspiracje do swoich działań z dzieł Bhagavad Gity i pism Lwa Tołstoja. Gandhi przetłumaczył listy Tołstoja do Hindusów, a także korespondował z nim aż do jego śmierci. Gandhi był także zainspirowany twórczością amerykańskiego pisarza Henry'ego Davida Thoreau, a szczególnie jego esejem o obywatelskim nieposłuszeństwie. Po wybuchu I wojny światowej Gandhi pomagał w organizowaniu hinduskiego korpusu pomocy medycznej w Wielkiej Brytanii, ale działania te spotykały się z niechęcią rządu brytyjskiego. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi III 15.03.07, 20:59 Życie osobiste Gandhi wrócił do Indii w 1915 i w tym czasie zaczął zmieniać swoje dotychczasowe przyzwyczajenia oraz styl życia na bardziej odpowiadające hinduskiej tradycji. Kiedy próbował ułożyć tu sobie życie przez redagowanie gazety czy wykonywanie zawodu adwokata, spotkał na swojej drodze Gopala Krishnę Gokhalego, który poprosił go o aktywne włączenie się w najważniejsze dla narodu sprawy, a takimi były głównie kwestie polityczne. Gandhi i jego żona Kasturba zaczęli podróżować po całym kraju, przebywając głównie w aśramach Gujaratu i Maharashtry oraz w domostwach swych zwolenników. Podczas pobytu w Delhi zaprzyjaźnili się z Shri Ghanshyamem Das Birlą, który umożliwił im pobyt w jego rezydencji w Birla. Przez pewien czas w Delhi Gandhi kierował centrum, które walczyło z dyskryminacją kasty tzw. "nietykalnych". Gandhi prowadził korespondencję z wieloma osobami, kontynuował także swoje eksperymenty i próby z dietą, przejawiał też coraz większe zrozumienie dla tajemnic religii i filozofii (dotychczas był na te sprawy obojętny), ale skupiał się w swej działalności głównie na sprawach politycznych. Kierował także pracą aśramu i pouczał swoich współpracowników o właściwych metodach "walki" politycznej (chociaż była to raczej walka w sensie mentalnym). cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi IV 15.03.07, 21:05 Ruch biernego oporu Tzw. ustawa Rowlat z 1919 upoważniała rząd do uwięzienia wszystkich winnych zamieszek bez przeprowadzenia procesu sądowego. W Pendżabie miała miejsce masakra Jallianwala Bagh (znana też jako masakra Amritsar), w której z ręki Brytyjczyków zginęło 379 cywilów. Zostawiła ona w narodzie poczucie głębokiej traumy, spowodowała także wybuch powszechnej nienawiści oraz liczne akty przemocy. Po tej masakrze i kampanii przemocy Gandhi doszedł do przekonania, że Hindusi nie są jeszcze przygotowani do oporu na dużą skalę, oraz że Brytyjczycy stworzyli opresyjny rząd, który pastwi się nad Hindusami. Mahatma skupił się teraz na skonstruowaniu samorządu oraz hinduskiej kontroli instytucji rządowych (co miało się przerodzić wkrótce w tzw. Swaraj) oraz osiągnięciu duchowej i politycznej niepodległości. Zasada niestosowania przemocy została przez Mahatmę poszerzona o tzw. politykę swadeshi – czyli bojkotowanie zagranicznych towarów w szczególności brytyjskich. Taktyka ta połączona z jego zachęcaniem do noszenia khadi (własnego wyrobu tkaniny) zamiast tekstyliów brytyjskich przyniosła świetne rezultaty. Gandhi cały czas namawiał mężczyzn i kobiety, bogatych i biednych, do spędzania czasu na przędzeniu khadi jako przejawu poparcia dla ruchu niepodległościowego. Strategia ta zaowocowała włączeniem do ruchu licznych rzesz kobiet, które wcześniej były "ułomne" politycznie. Bojkotowano także wszelkie brytyjskie instytucje, takie jak sądy, podatki, rezygnowano z zatrudnienia w instytucjach państwowych, nie oddawano honorów brytyjskim tytułom i symbolom. 10 marca 1922 Mahatma został aresztowany. Został osądzony za wzniecanie zamieszek i skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Nie był to pierwszy raz, gdy Gandhi ją tracił, ale właśnie teraz miał pozostawać najdłużej w więzieniu w czasie całego swojego życia. Odbywanie kary rozpoczął 18 marca 1922, z czego odsiedział dwa lata kary i został wypuszczony w lutym 1924 ze względu na operację wyrostka robaczkowego. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi V, VI, ... 15.03.07, 21:36 Doszedlem do wniosku, ze opowiadanie o Gandhim w takim trybie wymagaloby tak duzej liczby postow, ze czytelnicy by mnie wykleli. W zwiazku z tym, proponuje samotna lekture dla chetnych: pl.wikipedia.org/wiki/Mahatma_Gandhi Ale lepiej jest przeczytac jego autobiografie, ktora jest przetlumaczona na jezyk polski. Jest tam bardzo duzo humoru w najlepszym tego slowa znaczeniu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi - maksymy 15.03.07, 21:41 * Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie. * Bez wątpienia byłbym chrześcijaninem, gdyby chrześcijanie byli nimi 24 godziny na dobę. * Cokolwiek zrobisz, będzie nieznaczące, lecz jest bardzo ważne, byś to zrobił. * Gdyby tylko ludzkość w pełni zrozumiała, że nieludzkie jest reprezentowanie niesprawiedliwych praw, nie udałoby się nigdy żadnemu tyranowi zapanować nad ludźmi. * Jedynym sposobem by żyć, jest pozwolić żyć. * Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. * Nawet jeśli tylko ja jeden mówię prawdę, to prawda ciągle pozostaje prawdą. * Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą. * Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga. * Prawda jest daleko bardziej potężna niż jakakolwiek broń masowej zagłady. * Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych. * Wiedza o wszystkim pochodzi od wszystkich. * Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym w jaki sposób obchodzi się on ze swymi zwierzętami. * Zasada oko za oko tylko oślepi cały świat. * Zwyciężajcie nienawiść - miłością, nieprawdę - prawdą, przemoc - cierpieniem. * Żadna kultura nie może przeżyć, jeśli stara się być jedyną i wykluczającą inne. * Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro. Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: filmy o Gandhim 15.03.07, 22:21 Filmy dokumentalne: www.youtube.com/watch?v=ElEYZ_BJl0M Gandhi i Jinnah www.youtube.com/watch?v=-tFUFtXKq9Q zdjęcia Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gandhi 16.03.07, 18:23 “Some men change their times, one man changed the world for all time” Czy ktoś pamięta film "Gandhi" z 1982 roku? www.youtube.com/watch?v=SqEiM8Ungq4 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:15 W Indiach panowal/panuje system kastowy. Wprawdzie formalnie zostal on zniesiony w 1947 roku, ale szczegolnie na wsi, jest on nadal gleboko zakorzeniony w mentalnosci Hindusow. Pytanie: Gdzie - w następnym wcieleniu (inkarnacji) - odrodzą się jednostki, które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej kasty? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:17 onufry_z_daleka napisał: > > Pytanie: Gdzie - w następnym wcieleniu (inkarnacji) - odrodzą się jednostki, > które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej kasty? Odp.: w niższej kaście. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:26 obrobka_skrawaniem napisała: > onufry_z_daleka napisał: > > > > Pytanie: Gdzie - w następnym wcieleniu (inkarnacji) - odrodzą się jednost > ki, > > które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej kasty? > > Odp.: w niższej kaście. ============== Wywieszam biala flage :-))) Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indii 15.03.07, 22:33 A gdzie odrodzą się jednostki z najniższej kasty (te, które nie przestrzegały rytuałów i obowiązków swojej kasty)? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 15.03.07, 22:37 Czytałam niedawno książkę o Louisie Davoutcie ( L. d’Avout) geniuszu strategii, jednym z najwybitniejszych dowódców Napoleona. Po rezygnacji cesarza w 1815r. chciał oszczędzić Paryż, więc zaproponował kompromis-złoży swój marszałkowski urząd i podda Paryż, nie bacząc na własną nienawiść do Burbonów odda im władzę, jeżeli wjadą do miasta bez wyzwolicieli, Anglików. Podpisano układ z Anglikami, gwarantujący bezpieczeństwo żołnierzom i oficerom, którzy wcześniej przeszli na stronę cesarza. Davout złożył broń sadząc, że tenże układ uniemożliwi zemstę mianowanemu przez Anglików Ludwikowi XVIII Burbonowi. Jednakże angielscy lordowie po przyjęciu rezygnacji stwierdzili, że układ podpisany z nimi nie może wiązać rąk królowi, no i plutony egzekucyjne ruszyły do akcji. Davout miał wtedy powiedzieć: „z Anglikiem można zrobić tylko jedno. Dać mu po mordzie”. Szanowni Państwo,gadu gadu, a tu nam się za chwilę wątek skończy! Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 10:10 eilean_donan napisała: > Czytałam niedawno książkę o Louisie Davoutcie ( L. d’Avout) geniuszu > strategii, jednym z najwybitniejszych dowódców Napoleona. > Po rezygnacji cesarza w 1815r. chciał oszczędzić Paryż, więc zaproponował > kompromis-złoży swój marszałkowski urząd i podda Paryż, nie bacząc na własną > nienawiść do Burbonów odda im władzę, jeżeli wjadą do miasta bez wyzwolicieli, > Anglików. Podpisano układ z Anglikami, gwarantujący bezpieczeństwo żołnierzom i > > oficerom, którzy wcześniej przeszli na stronę cesarza. Davout złożył broń > sadząc, że tenże układ uniemożliwi zemstę mianowanemu przez Anglików Ludwikowi > XVIII Burbonowi. Jednakże angielscy lordowie po przyjęciu rezygnacji > stwierdzili, że układ podpisany z nimi nie może wiązać rąk królowi, no i > plutony egzekucyjne ruszyły do akcji. > Davout miał wtedy powiedzieć: „z Anglikiem można zrobić tylko jedno. Dać > mu po > mordzie”. =========== Niestety - szanowna e_d - dokladnie to samo dotyczy Francuza... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 10:30 Do e_d i ... Onufrego: Wypowiadanie takich ogolnych pogladow jest niebezpieczne i niestosowne. Ale kazdy z nas ma takie chwile w swoim zyciu, gdy musi je z siebie wyrzucic. Ale potem nalezy wrocic do stanu rownowagi. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 19:34 onufry_z_daleka napisał: > Do e_d i ... Onufrego: > > Wypowiadanie takich ogolnych pogladow jest niebezpieczne i niestosowne. Absolutnie się nie zgadzam. To nie są moje poglądy.Każdy kto trochę liznął historii wie, że obecna niechęć, a dawna nienawiść wzajemna Anglików i Francuzów ma swoje uzasadnienie i źródło w przeszłości. Po prostu zacytowałam, choć nie idealnie wiernie, fragment frapującej książki o wybitnym człowieku i tyle.Biję się w piersi - nie było tam ani jednego słowa o Indiach. Przepraszam. Pozdrowienia na pożegnanie wątku dla Wszystkich Pracowicie Piszących(Onufry pozwoli, że najpierw wymienię panie) - Obróbki Skrawaniem, 3Bezatu,Ewy i Onufergo Raz z Daleka Raz z Bliska. e_d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 16.03.07, 23:04 Absolutnie zgadzam sie z wypowiedzia e-d.Do zalaczonej historycznej anegdoty warto dodac fakt z II wojny swiatowej.Otoz w 5 i 6 wrzesnia 1944 roku francuskie miasto Havre(Normandia) zostalo zupelnie zbombardowane przez angielska flote lotnicza.SZkody byly ogromne; zginelo 5000 osob,80 000 stalo sie bez dachu nad glowa, zostalo zburzonych 125 500 budynkow.W latach powojennych rozpoczeto odbudowe, w ktorej zablysnal architekt Auguste Perret. Jego koncepcje urbanistyczna uwaza sie za jedno z najwazniejszych powojennych dziel zabudowy miejskiej. Razem z domem kultury projektu O. Niemeyera powojenna zabudowa Hawru w 2005 roku zostala wpisana do listy kulturalnej spuscizny swiata ogloszonej przez UNESCO.Jednak mieszkancy Havru i calej Normandii nie zapomnieli o krzywdzie wyrzadzonej przez Anglikow i nominacja miasta przez wielu uwazana jest za akt "dla otarcia lez" w ustalajacej sie wspolnocie europejskiej Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kasty w Indii 15.03.07, 23:12 obrobka_skrawaniem napisała: > A gdzie odrodzą się jednostki z najniższej kasty (te, które nie > przestrzegały rytuałów i obowiązków swojej kasty)? > =============== Nie moge zasnac. Wiec powiem cos wiecej o kastach w Indii. Jest to skomplikowany temat, bo całkowicie dla nas obcy. Kasty występują jedynie w systemie filozofii Indii. Od zamierzchłych czasów społeczeństwo dzieliło się zależnie od wykonywanych zawodów i powinności. Na co dzień trudno jest zorientować się, kto pochodzi z której kasty. Może jest to zagadnienie unikane, gdyż poza braminami (przedstawicielami najwyższej kasty) nikt raczej nie mówi o swej przynależności. Szczycą się, że ich przodkowie jako kapłani służyli w świątyniach. Ich znakiem szczególnym są specjalne sznurki, które mężczyźni noszą pod ubraniami. Przez całe życie mają ich kilka, kolejno dokładane w ważnych momentach, gdy chłopiec zaczyna naukę, żeni się. Podczas uroczystości religijnych i modłów tak kapłan jak i wierni oprócz "sekretnych sznurków" noszą specjalne stroje, przypominające męskie spódniczki. Są to pasy materiału koloru kremowego lub białe, w zależności od zamożności - bawełniane, z juty czy jedwabne. Na brzegach mają wykończenia, w "świętych" barwach: z jednej strony zielone, z drugiej - bordo, więc owijając się można mieć, w zależności od ochoty różne brzegi. Na szczególne okazje na ramiona zarzuca się jeszcze jeden kupon materiału, zazwyczaj jednak panowie noszą jedynie doti, długie do kostek, lub podwinięte i wtedy sięga do kolan. Niektórzy bramini są tak ortodoksyjni, że nie zezwalają obcym (nie-Hindusom lub nie-braminom) na wchodzenie do swego domu. Nie godzą się, by przygotowywano im jedzenie i noszą ze sobą (do pracy, na spacer) nawet wodę. Takie obostrzenia powodują utrudnienia w życiu i czasem są wręcz tematem kpin ze strony ludzi bardziej postępowych. U kobiet widzi się różne naszyjniki, które dostają podczas ślubu. Z kolei kolejna kasta - kszatrijów (wojowników) jakby odstaje od hinduskiego modelu życia. Nie są tak religijni, w domu nie widzi się ołtarzy bóstw. Obrzędy weselne są wydarzeniem społecznym, na którym ludzie bawią się, a nie tylko odprawiają modły. Nie przewodniczy im żaden kapłan, a jedynie starsi. I jadają mięso. Dwie pozostałe kasty to siudrowie - służba i haridżanie - niedotykalni. Powstanie tej najniższej kasty ma swoje wyjaśnienie. Gdy na porządku dziennym były zabójstwa służących dokonywane przez panów, stwierdzenie "Nie dotknę Cię, ale od dziś jesteś dla mnie martwy" co prawda chroniło nieszczęśnika przed śmiercią, lecz równocześnie spychało na margines życia. Zwyczajnie nie istnieli. Zabronione było im przebywanie w jednym pomieszczeniu z członkami innych kast czy wspólne spożywanie posiłków. To o nich, pozbawionych praw, dbał Mahatma Gandhi. Ważna była też kwestia edukacji, zabiegano, by dzięki nauce mieli lepszy start. Na tym tle rozdrażnienia społeczne zachowały się do dziś; często przedstawiciele innych kast mają za złe niedotykalnym, że bez problemu dostają pracę, o którą ubiegają się też lepiej wykształceni. Bowiem z racji swej niskiej pozycji potrzebują oni mniej punktów czy wystarczają im niższe oceny. W prawie każdej dziedzinie życie Hindusa podporządkowane jest niepisanemu prawu o kastach. Dodatkowo jest nieskończenie wiele podkast. Choć oficjalnie zostały one zniesione po odzyskaniu przez Indie niepodległości, głęboko tkwią w mentalności ludzi. I widzi się, że społeczności łączą się tylko pomiędzy sobą, nie dopuszczając nikogo spoza kręgu. Z przedstawicielami innych grup przyjaźnią się, siedzą razem przy stole, ale nie żenią się. Dlatego też nadal małżeństwa są aranżowane. W gazetach są ogłoszenia matrymonialne z podziałem na grupy. Wciąż rzadkością jest wzmianka, że "kasta nie ma znaczenia". Czasami młodzi ludzie starają się przeciwstawiać dawnym tradycjom, ale przez to mogą stracić kontakt z rodziną. Poznana przeze mnie dziewczyna, która wyszła za mąż wbrew woli rodziców za człowieka z niższej kasty, została automatycznie "zepchnięta" w dół, a co gorsze nie spotyka się już ze swoimi bliskimi. Co prawda czasem ludzie deklarują, że gdyby ich dzieci chciały pobrać się z miłości, to pewnie zgodziliby się na taki model związku, ale oddychają z ulgą, zadowoleni, że wszystko dzieje się w myśl przyjętym zasadom. I kolejne pokolenie będzie wzrastało według prawideł systemu kastowego... *** No to dobranoc :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 16.03.07, 07:01 Oto dobra wiadomosc na "Dzien Dobry": (za serwisem naukowym PAP) *** Polacy najlepszymi programistami świata Zespół studentów Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego wygrał najbardziej prestiżowy konkurs informatyczny na świecie - 31. Mistrzostwa Świata w Programowaniu Zespołowym ACM ICPC 2007. W skład zwycięskiej drużyny wchodzili: Marek Cygan, (IV rok informatyki), Marcin Filipczuk (IV rok studiów informatyczno-matematycznych) i Filip Wolski (I rok studiów informatyczno matematycznych). Studentom towarzyszyli i kibicowali opiekunowie – prof. Krzysztof Diks i prof. Jan Madey. Rozgrywane w Tokio zawody trwały od 12 do 15 marca. Wzięło w nich udział 6099 drużyn z 1758 uniwersytetów z całego świata. Do finału przeszło 88 zespołów. W ostatecznej rozgrywce polska drużyna rozwiązała osiem z dziesięciu przygotowanych zadań. Tuż za nami znaleźli się Chińczycy z Uniwersytetu Tsinghua, na miejscu trzecim studenci z Sankt Petersburga, a czwartym z MIT (po sześć rozwiązanych zadań). Tegoroczne zawody odbyły się pod patronatem komputerowego stowarzyszenia edukacyjnego ACM, a ich sponsorem była firm IBM. Pełne wyniki konkursu można znaleźć na stronie: icpc.baylor.edu/icpc/. PAP – Nauka w Polsce, Katarzyna Pawłowska *** :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 12:29 R. Kapuscinski swa pierwsza podroz na Zachod, odbyl do Rzymu. Stamtad lecial do Indii. Jak sam pisze w "Podrozach z Herodotem", nie byl dobrze przygotowany do tej eskapady - za malo wiedzial o Indiach. Ale wtedy nie bylo jeszcze dobrych ksiazek o Indiach w j. polskim. Do nastepnych podrozy do Indii przygotowal sie znacznie lepiej. Pojawily sie wtedy w Polsce 2 wazne ksiazki o Indiach. Pierwsza z nich byla "Autobiografia" Gandhiego, o ktorej juz tu pisalismy. Pytanie: Jaka ksiazka byla ta "druga" wazna ksiazka o Indiach? Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 12:56 "Odkrycie Indii" Jawaharlal Nehru ? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 12:58 3bezatu napisała: > "Odkrycie Indii" Jawaharlal Nehru ? ============== Dobra odpowiedz. O tej ksiazce napisze wiecej wieczorem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski... I 16.03.07, 19:05 Przypadkiem znalazlem w internecie fragmenty "Podrozy z Herodotem" R. Kapuscinskiego, ktore dotycza jego doswiadczen indyjskich. Warto temu tekstowi poswiecic kilka postow: *** Podróże z Herodotem - Odcinek 4 Rabi śpiewa Upaniszady Jest świt. Mały Rabi Tagore, przyszły pisarz, stoi wraz z ojcem zwrócony w stronę wschodzącego słońca i razem śpiewają pieśni filozoficzne sprzed tysięcy lat. To wiemy. A jakim dzieckiem był mały Herodot? Posłusznym i grzecznym czy raczej zamęczał wszystkich pytaniami: - A skąd się wzięło słońce? A dlaczego jest tak wysoko? Indie były moim pierwszym spotkaniem z innością, odkryciem nowego świata. To spotkanie nadzwyczajne, fascynujące, było jednocześnie wielką lekcją pokory. Tak, świat uczy pokory. Bo wróciłem z tej podróży zawstydzony swoją niewiedzą, nieoczytaniem, ignorancją. Przekonałem się, że inna kultura nie odsłoni nam swoich tajemnic na proste skinienie ręki i że do spotkania z nią trzeba się długo i solidnie przygotowywać. Pierwszą reakcją na tę naukę, z której wynikała konieczność wielkiej pracy nad sobą, była ucieczka w kraj, powrót do miejsc znanych, swojskich, rodzinnych, do języka, który był moim, do świata znaków i symboli rozumianych od razu, bez wstępnych studiów. Próbowałem zapomnieć o Indiach, bo były moją porażką: ich ogrom i różnorodność, nędza i bogactwo, zagadkowość i niezrozumiałość przytłoczyły mnie, oszołomiły i pokonały. Znowu więc z chęcią jeździłem po kraju, aby pisać o jego ludziach, rozmawiać z nimi, słuchać, co mówią. Rozumieliśmy się w pół słowa, łączyła nas wyrosła z tego samego doświadczenia wspólnota. Ale, oczywiście, Indie zapamiętałem. Im większy był mróz, tym chętniej myślałem o upalnej Kerali, im szybciej zapadał zmrok, tym wyraźniej powracał obraz olśniewających wschodów słońca w Kaszmirze. Świat nie był już jednolicie mroźny i śnieżny, ale podwoił się, zróżnicował: był jednocześnie mroźny i upalny, białośnieżny, ale i zielony, rozkwiecony. Jeżeli miałem trochę czasu (bo pracy w redakcji było mnóstwo) i odrobinę grosza (niestety, rzadki wypadek), szukałem książek o Indiach. Ale wyprawy do księgarń i antykwariatów kończyły się najczęściej fiaskiem. W księgarniach nie było nic. Raz dostałem w antykwariacie wydany w 1914 roku "Zarys filozofii indyjskiej" Pawła Deussena. Profesor Deussen, jak przeczytałem, wielki indolog niemiecki i przyjaciel Nietzschego, tak objaśnia istotę filozofii Hindusów: "Świat to maya, złudzenie - pisze. - Wszystko jest złudne, z jednym wyjątkiem, z wyjątkiem mego własnego ja, mego atmana... Żyjąc, człowiek czuje się wszystkim, więc nie może pożądać niczego, bo ma wszystko, co mieć można, i ponieważ czuje się wszystkim, nie będzie krzywdził nikogo i niczego, bo nikt nie krzywdzi sam siebie". Deussen gani Europejczyków: "lenistwo europejskie - ubolewa - stara się uchylić od studiów nad filozofią indyjską", może zresztą dlatego, że w ciągu czterech tysięcy lat swojego nieprzerwanego istnienia i rozwoju filozofia ta jest tak gigantycznym i niezmierzonym światem, że onieśmiela i paraliżuje każdego śmiałka i entuzjastę, który chciałby ją objąć i zgłębić. W dodatku, w hinduizmie sfera niepojmowalnego jest bezgraniczna, a wypełniająca ją różnorodność oparta jest na najbardziej oszałamiających, przeczących sobie nawzajem, gwałtownych kontrastach. Wszystko tu naturalnym sposobem przechodzi w swoje przeciwieństwo, granice rzeczy doczesnych i zjawisk mistycznych są płynne i nieokreślone, jedno staje się drugim albo wręcz, po prostu, jedno jest odwiecznie drugim, byt przemienia się w nicość, rozpada i przeobraża w kosmos, w niebiańską wszechobecność, w boską drogę znikającą w głębinach przepastnego niebytu. W hinduizmie występuje nieskończona ilość bogów, mitów i wierzeń, setki najróżniejszych szkół, orientacji i tendencji, dziesiątki dróg zbawienia, ścieżek cnoty, praktyk czystości i reguł ascezy. Świat hinduizmu jest tak wielki, że jest w nim miejsce dla wszystkich i wszystkiego, dla wzajemnej akceptacji, tolerancji, zgody i jedności. Świętych ksiąg hinduizmu nie sposób zliczyć: jedna tylko z nich - Mahabharata - liczy około 220 tysięcy wierszy 16-zgłoskowych, a to jest osiem razy tyle co "Iliada" i "Odyseja" razem wzięte! * * * Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski... II 16.03.07, 19:08 c.d. Kiedyś znalazłem w antykwariacie wydaną w 1922 roku rozsypującą się i pogryzioną przez myszy książkę Jogi Ramy-Czaraki pt. "Hatha-Joga, nauka jogów o zdrowiu fizycznym i o sztuce oddychania z licznymi ćwiczeniami". Oddychanie, tłumaczył autor, to najważniejsza czynność, jaką wykonuje człowiek, gdyż właśnie tą drogą komunikujemy się ze światem. Jeżeli przestaniemy oddychać, przestaniemy żyć. Toteż od jakości oddychania zależy jakość naszego życia, to, czy jesteśmy zdrowi, silni i rozumni. Niestety, większość ludzi, zwłaszcza na Zachodzie, stwierdza Rama-Czaraka, oddycha fatalnie, stąd tyle chorób, ułomności, cherlactwa i depresji. Najbardziej zainteresowały mnie ćwiczenia rozwijające moce twórcze, gdyż z tym miałem największe trudności. "Leżąc na równej podłodze lub na łóżku - zalecał jogin - bez naprężania mięśni, swobodnie, połóżcie lekko ręce na splot słoneczny i oddychajcie rytmicznie. Kiedy rytm został ustanowiony, chciejcie (wyrażajcie życzenie w myśli), by każdy wdech przynosił zwiększoną ilość prany, czyli siły życiowej ze źródła kosmicznego, i oddawał ją waszemu systemowi nerwowemu, gromadząc pranę przy splocie słonecznym. Przy każdym wdechu chciejcie, aby prana, czyli siła życiowa, rozlewała się po całym ciele...". * * * Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski... III 16.03.07, 19:15 c.d. Ledwie przeczytałem "Hatha-Jogę", kiedy wpadły mi w ręce wydane w 1923 roku "Wspomnienia. Błyski z Bengalu" Rabindranatha Tagore. Tagore był pisarzem, poetą, kompozytorem i malarzem. Porównywano go z Goethem i Jeanem Jakiem Rousseau. W 1913 roku otrzymał Nagrodę Nobla. W dzieciństwie mały Rabi, bo tak nazywano go w domu, potomek książęcej rodziny braminów bengalskich, odznaczał się, jak pisze o sobie, posłuszeństwem wobec rodziców, dobrymi stopniami w szkole i przykładną pobożnością. Wspomina, że rano, kiedy jeszcze było ciemno, ojciec budził go, żeby "uczył się na pamięć deklinacji sanskryckich". Po jakimś czasie, pisze, zaczynało świtać, "słońce wschodziło, ojciec odprawiwszy modły, kończył wraz ze mną nasze mleko poranne, a wreszcie, mając mnie u boku, jeszcze raz zwracał się do Boga, śpiewając Upaniszady". Próbowałem wyobrazić sobie tę scenę: jest świt, ojciec i mały, zaspany Rabi stoją zwróceni w stronę wschodzącego słońca i śpiewają Upaniszady. Upaniszady to pieśni filozoficzne, powstałe trzy tysiące lat temu, ale ciągle żywe, ciągle w życiu duchowym Indii obecne. Kiedy to sobie uświadomiłem i pomyślałem o małym chłopcu witającym jutrzenkę strofami Upaniszad, zwątpiłem, czy uda mi się pojąć kraj, w którym dzieci rozpoczynają dzień od śpiewania wersetów filozofii. Rabi Tagore urodził się w Kalkucie, był dzieckiem Kalkuty, tego monstrualnie wielkiego, nigdzie niekończącego się miasta, w którym miałem taki przypadek: siedziałem w pokoju hotelowym i czytałem Herodota, kiedy przez okno usłyszałem wycie syren. Wybiegłem na ulicę. Pędziły karetki pogotowia, ludzie uciekali do bram, zza rogu ulicy wypadła grupa policjantów, waląc długimi kijami biegnących przechodniów. Czuło się swąd gazu i spalenizny. Próbowałem wypytać, co się dzieje. Jakiś człowiek, który leciał z kamieniem w ręku, odkrzyknął: - Language war! - i pognał dalej. Wojna językowa! Nie znałem szczegółów, ale już wcześniej wiedziałem, że konflikty językowe mogą przybrać w tym kraju formy gwałtowne i krwawe: manifestacji, starć ulicznych, morderstw, nawet aktów samospalenia. Dopiero w Indiach zorientowałem się - o czym wcześniej nie miałem pojęcia - że moja nieznajomość angielskiego o tyle nie ma znaczenia, że tu tylko elita znała angielski. Mniej niż dwa procent społeczeństwa! Inni mówili jedynie którymś z dziesiątków języków swojego kraju. W jakiś sposób nieznajomość angielskiego sprawiała, że czułem się bliżej, bardziej pobratymczo, zwykłych przechodniów w miastach czy wieśniaków w mijanych wioskach. Jechaliśmy na jednym wozie - ja i pół miliarda mieszkańców Indii, którzy po angielsku nie znali słowa! Myśl ta czasami dodawała mi otuchy (nie jest tak źle, skoro pół miliarda innych jest w takiej jak ja sytuacji), zarazem jednak niepokoiła mnie z innego powodu, a mianowicie - dlaczego wstydzę się, że nie znam angielskiego, natomiast nie czuję zażenowania tym, że nie umiem nic w hindi, bengali, gudżarati, telugu, urdu, tamil, pendżabi czy mnóstwie innych języków używanych w tym kraju? Argument dostępności nie wchodził w grę: nauka angielskiego była wtedy taką samą rzadkością jak hindi czy bengali. Więc byłbyż to europocentryzm, przekonanie, że język europejski jest ważniejszy niż języki kraju, w którym właśnie gościłem? Z drugiej strony uznanie wyższości angielskiego naruszało godność Hindusów, dla których stosunek do ich rodzimych języków był sprawą delikatną i ważną. W obronie języka gotowi byli oddać życie, spalić się na stosie. Ta determinacja i żarliwość brały się stąd, że w ich kraju tożsamość określała się przez język, którym ktoś mówi. Więc powiedzmy - Bengalczyk to ktoś, kogo językiem macierzystym jest bengali. Język to dowód osobisty, więcej, to twarz i dusza. Stąd konflikty na zupełnie innym tle - społecznym, religijnym, narodowościowym - mogą przybrać tam formę wojen językowych. * * * Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Indie, Tagore, Nehru, Kapuscinski..IV 16.03.07, 19:24 (Pomijamy kilka paragrafow, ktore niewiele maja wspolnego z Indiamii) c.d. W wolnych chwilach siedzę wśród słowników (nareszcie wydano angielski!) i różnych książek o Indiach (właśnie ukazało się imponujące dzieło Javaharlala Nehru - "Odkrycie Indii", wielka "Autobiografia" Mahatmy Gandhiego i piękna "Pańczatantra, czyli mądrości Indii ksiąg pięcioro". Bowiem po śmierci Stalina cenzura złagodniała i zaczęły ukazywać się książki latami trzymane pod kluczem). Z każdym kolejnym tytułem odbywałem jak gdyby nową podróż do Indii, przypominając sobie miejsca, w których byłem, i odkrywając coraz to nowe głębie i strony, coraz to inny sens rzeczy, które, zdawało mi się wcześniej, że już je znam. Tym razem były to podróże znacznie bardziej wielowymiarowe niż ta pierwotnie odbyta. A jednocześnie odkryłem, że wyprawy takie można przedłużać, powtarzać zwielokrotniać przez lektury książek, studiowanie map, oglądanie obrazów i fotografii. Co więcej - mają one pewną przewagę nad tą w rzeczywistości i realnie odbywaną, a mianowicie - w takiej podróży ikonograficznej można się w jakimś punkcie zatrzymać, spokojnie popatrzeć, cofnąć do obrazu poprzedniego itd., na co często w podróży prawdziwej nie ma czasu ani możliwości. *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Kto to byl Nehru? 16.03.07, 19:46 Jawaharlal Nehru (जवाहरलाल नेहरू, Javāharlāl Nehrū), zwany także Pandit (Nauczyciel) Nehru (ur. 14 listopada 1889, zm. 27 maja 1964), indyjski polityk, przywódca socjalistycznego skrzydła Indyjskiego Kongresu Narodowego w okresie walki o niepodległość przeciwko dominacji brytyjskiej. 15 sierpnia 1947 został pierwszym premierem Indii, piastując tę funkcję aż do śmierci. W 1929 roku po przeprowadzeniu przez Indyjski Kongres Narodowy kampanii na rzecz samostanowienia Indii (z udziałem Mahatmy Gandhiego) został przewodniczącym partii. Po wystąpieniu w 1942 roku z deklaracją niepodległości Indii i przeciw Wielkiej Brytanii wraz ze swoimi współpracownikami został aresztowany. Po wyjściu z więzienia brał udział w negocjacjach, których owocem było powstanie dwóch niezależnych państw – Indii i Pakistanu. Polityka Nehru po objęciu kierownictwa rządu opierała się na gospodarce planowej i państwowym interewencjonizmie. Po jego śmierci, jego politykę kontynuowała córka Indira Gandhi. Rodzina Nehru wywodzi się z kaszmiru gdzie stanowili elitarną warstwę braminów. Troche zdjec: commons.wikimedia.org/wiki/Category:Jawaharlal_Nehru?uselang=pl Corka Nehru byla Indira Gandhi. Jest ona autorka znakomitego aforyzmu: "Historia jest najlepszym nauczycielem, ale ma najgorszych uczniów." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Nehru "Odkrycie Indii" 16.03.07, 20:19 Oto mam przed soba egzemplarz ksiazki J. Nehru "Odkrycie Indii" wydanej przez "Czytelnika" w roku 1957. Ksiazke te Nehru napisal w wiezieniu w Forcie Ahmadnagar w ciagu 5 miesiecy. Motto tej ksiazki to: "Gdy w rozmyslaniach cichych, slodkich chwilach Wspominam sprawy dawno przeminione..." Otwieram ksiazke na chybil trafil i otwiera sie mi ona na stronie 215 z naglowkiem ... "Matematyka w dawnych Indiach". :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Polacy i ksiazki... 16.03.07, 12:43 Za Rz.pl: *** Tylko co drugi Polak czyta książki, kupuje co trzeci. Alarmująco spada czytelnictwo w Polsce. W ciągu dwóch lat ubyło aż 8 procent korzystających z książek - wynika z najnowszych badań Biblioteki Narodowej. Jeśli czytamy, to częściej z obowiązku niż dla przyjemności. Od 2005 roku ponad 2 miliony osób w ogóle przestało czytać, choćby książki kucharskie czy poradniki dla majsterkowiczów. Aż trudno w to uwierzyć, zwłaszcza że jest też ogromna grupa osób, które sięgnęły incydentalnie po książki. Tylko co szósty Polak przeczytał w 2006 roku więcej niż 6 pozycji. Kolejny raz się potwierdziło, że częściej czytają kobiety :-) , one też częściej kupują książki. Co czytamy? Jedna piąta to lektury szkolne i podręczniki, ponad jedna czwarta - inne publikacje związane z kształceniem. Tylko co piąta pozycja to sensacja i kryminał, dalej plasują się romanse. Czytamy zatem przede wszystkim dlatego, że tak każą w szkole lub chcemy poszerzyć kwalifikacje zawodowe. A jeśli już dla przyjemności, to, nie oszukujmy się, szukamy literatury trzeciorzędnej. Po poważne tytuły, eseistykę, sięga 3 procent badanych. Zaledwie co trzeci Polak w 2006 roku kupił jakąkolwiek książkę, choćby podręcznik dla ucznia. Niby jest to niemała grupa nabywców, ale gdy przyjrzymy się częstotliwości tych zakupów, włos się jeży: tylko co 33. badany kupił jedną lub więcej książek w miesiącu. Pocieszające jest, że aż 40 proc. czytelników korzysta z bibliotek. Do tych mają jednak coraz trudniejszy dostęp. Od 1990 roku zlikwidowano w Polsce prawie tysiąc bibliotek, czyli co dziesiątą. Liczba korzystających z tych, które pozostały, stale wzrasta. Ale dotyczy to przecież głównie miast. Na prowincji jest już prawdziwy dramat, tam przez lata działały niewielkie tzw. punkty biblioteczne, a tych od 1990 roku zlikwidowano 80 procent! Tylko w niewielkim stopniu lukę po nich zapełniły katalogi wysyłkowe. Jeśli kupujemy, to najczęściej w księgarni, klubie wysyłkowym lub przez Internet, gdzie zdecydowanym liderem jest Merlin.com.pl. W sieci kupuje literaturę już co dziesiąty Polak. Spadła natomiast sprzedaż książek dołączanych do gazet. Odczuła to przede wszystkim Agora, największy gracz na tym rynku. ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: seminarium 16.03.07, 17:53 Jest wyklad na seminarium. Wykladowca przynudza. Publika ziewa i posypia. Chairman jest coraz bardziej sfrustrowany. Wykladowca przekracza wyznaczony czas o kilka minut, ciagle chce mowic dalej i pyta chairmana: -Ile mam jeszcze czasu? Chairman odpowiada: -Minus 3 minuty. Wykladowca-bezczel ripostuje: - To mi wystarczy. :-))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 20:53 Kto przed Budda, na ok. 700 lat przed narodzeniem Chrystusa, powiedzial w Indiach: "Nie nasza religia, ani tym mniej barwa naszej skory tworzy cnote; cnote nalezy przejawiac w czynie. Dlatego niech nikt nie czyni drugiemu, czego by nie chcial uczynic sobie samemu." Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 22:02 Dzisiaj może się Pan wymądrzyć, bo ja nie wiem kto to powiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Indiach 16.03.07, 22:14 To powiedzial wielki Ind, medrzec i prawodawca: Jadzniawalkja. Proste, nieprawdaz? :-) (patrz Nehru "Odkrycie Indii" str. 117) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: uwaga panowie !!! :-) 16.03.07, 22:00 Za serwisem naukowym PAP: *** Najstarszy mieszkaniec Ziemi jest kawalerem Liczący 116 lat mieszkaniec zachodniej Ukrainy Hryhorij Nestor jest obecnie uznawany za najstarszego Ziemianina. Według posiadanych przez władze dokumentów, urodził się on 15 marca 1891 r. Z okazji 116 urodzin odbyło się niewielkie przyjęcie urodzinowe w gronie rodziny i przyjaciół. Nestor twierdzi, że swe długie życie zawdzięcza temu, że nigdy nie był żonaty bowiem "pozwoliło mu to czuć się młodo". :-))))))) Pomagała mu też zdrowa dieta. Nestor zaleca spożywanie mleka, serów, ziemniaków oraz - od czasu do czasu - wychylenie szklaneczki wódki. Dopiero po ukończeniu 100 lat zaprzestał pracy na roli. Obecnie pozostaje pod opieką krewnego. Wspominając swe życie ocenił, że najlepszy był okres kiedy rejon, w którym mieszka wchodził w skład Cesarstwa Austro-Węgierskiego. PAP - Nauka w Polsce *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: uwaga dla udajacych sie do Jordanii !!! 16.03.07, 22:26 Za serwisem naukowym PAP: *** W pustynnej Jordanii spadł śnieg. W pustynnej Jordanii nieoczekiwanie rozszalała się burza śnieżna. Miejscowi meteorolodzy podali, że temperatura spadła do zera, a w niektórych miejscach królestwa napadało nawet 10 centymetrów białego puchu. W związku z rzadkim w tej części świata zjawiskiem meteorologicznym zamknięto drogi, szkoły i zakłady pracy. Jordańska policja poinformowała, że z powodu śniegu na drogach doszło do ponad 100 wypadków. Najpoważniejszy zdarzył się w mieście Zarka (na północnym wschodzie), gdzie przewrócił się saudyjski autobus; rannych zostało 12 osób. ZAB PAP - Nauka w Polsce *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: wychowuje mimo, ze swinia :-))) 16.03.07, 22:33 Za nieocenionym serwisem naukowym PAP: *** Świnka wychowuje tygrysy Trzy osierocone tygryski z chińskiego zoo trafiły pod opiekę... świni. Trzy bengalskie tygrysiątka z Chimelong Xiangjiang Safari Park w Kantonie zostały odrzucone przez matkę. "Próbowaliśmy wszystkiego, m.in. karmienia butelką, ale tygryski nie chciały" - powiedział przedstawiciel ogrodu gazecie "Information Times". "Potem pomyśleliśmy, że skoro mamy Rok Świni, to dlaczego nie powierzyć maciorze głodnych kociaków" - wyjaśnił. Zoo zakupiło więc świnię, która dopiero co urodziła. Tygryski ssą jej mleko, a locha zaakceptowała trzy kolejne młode. Tygryski nie mają nic przeciwko zabawie z przybranym świńskim rodzeństwem. PAP - Nauka w Polsce *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Czytelniku, wlacz sie do konkursu !!! 16.03.07, 23:02 Serwis naukowy PAP informuje: *** Ruszyła III edycja Konkursu "Popularyzator Nauki" 2006-03-12 Rozpoczynamy III edycję Konkursu Popularyzator Nauki, organizowanego przez serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Celem konkursu jest promowanie ludzi nauki, zespołów naukowych, dziennikarzy i redakcji, wyróżniających się w popularyzacji nauki polskiej w społeczeństwie. Konkurs rozgrywany jest w dwóch kategoriach: naukowiec lub instytucja naukowa oraz dziennikarz lub redakcja. Zgłoszenia kandydatów - z opisem ich dokonań - prosimy kierować na adres mailowy : naukawpolsce@pap.pl *** Onufry apeluje goraco do Czytelnikow i Czytelniczek tego watku o poparcie nastepujacych trzech wybitnych kandydatur, popularyzujacych Nauke w watku "Humor w Nauce i Sztuce": eilean_donan - za przyrownanie C.K. Norwida do ... Maybacha :-) obrobka_skrawaniem - za rozwiazywanie zagadek z szybkoscia ... swiatla :-) 3bezatu - za znajomosc "Twierdzenia o Przyjazni" w dzisiejszych, trudnych czasach, kiedy nikt na przyjazn nie ma czasu :-) :-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Sikorowski 17.03.07, 00:26 Na dobranoc proponuje ciekawa rozmowe z krakowskim bardem Andrzejem Sikorowskim. Za Rz.pl: *** Rozmowa: Andrzej Sikorowski - Balladzista retro z zasadami. Rozmawiał Jacek Cieślak. Kiedy mój sąsiad, rocznik 1897, prawdopodobnie rówieśnik ciotki Matyldy z waszej piosenki, mówił "buda" miał na myśli szkołę. A o jaką budę chodziło panu i kolegom? Andrzej Sikorowski: Buda to był klub Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Obecnie w zespole nie ma żadnego agronoma, ale to właśnie ludzie rolniczej profesji założyli kabaret, z którego wyłoniła się nasza grupa. Mnie, studenta polonistyki krakowskiego uniwerku, zaprosił do współpracy Bohdan Smoleń. Dziś kluby studenckie kojarzą się wyłącznie z dyskoteką i barem, ale wtedy były to liczące się, autonomiczne instytucje kulturalne. Co wieczór schodzili się tam mieszkańcy akademika, żeby brać udział w koncercie jazzowym, wernisażu fotograficznym czy konkursie poetyckim. Może byłoby przesadą nazywanie ruchu studenckiego "drugim obiegiem" kultury, ale na pewno stanowił alternatywny sposób spędzenia czasu i patrzenia na świat zaangażowany, inteligencki. Kiedy ogląda pan współczesne kabarety, jest pan pewien, że tworzą je ludzie po studiach? A skąd! Ale na widowni Festiwalu Piosenki Studenckiej studentów też nie uświadczysz. Uczestnicy konkursu zaś traktują udział w nim jak trampolinę do medialnej kariery. Nie wiem po co, bo jak jest do rymu i z sensem, to i tak żadna telewizja tego nie pokaże. I nie ma takiej konieczności, bo przecież udział w "drugim obiegu" jest bardzo przyjemny. Nie chciałbym, żeby raperzy przerabiali piosenki Pod Budą tak jak ostatnio repertuar Mieczysława Fogga. Skąd się wziął wasz konserwatyzm? Od początku śpiewaliście w stylu retro, o naftalinowym świecie, wyrażaliście żal, że odszedł bezpowrotnie. Jestem rodowitym krakowianinem, mój ojciec urodził się w domu w Rynku Głównym. Tradycja ma dla mnie kardynalne znaczenie. W takim duchu próbowałem wychować swoją córkę Maję. Niedawno nagrała płytę i choć album oceniony został dobrze, dziwiono się, dlaczego dziecko krakowskiego balladzisty, autora piosenek literackich nie kontestuje, nie poszło w rap. Są tacy, którzy nie potrafią zrozumieć, że nie brakuje młodych ludzi dobrze czujących się w atmosferze rodziny. Jak zaszczepiać dzieciom tradycyjne wartości, by nie prowokować buntu? Bezboleśnie, bez presji. Najważniejszy jest klimat rodzinnego domu. Cieszę się, gdy po koncertach przychodzą do nas rówieśnicy mojej córki i mówią, że piosenki Pod Budą pamiętają z wakacyjnych wypraw z rodzicami. Po latach mają swoją muzykę, często mocną, ale potrafią rozpoznać walory literackie i mają dobry smak. Młodzież wychowana w tzw. nowoczesny sposób już nie. Przypomina mi się historia Zbyszka Wodeckiego, który jechał do Jarocina, gdy odbywał się tam słynny festiwal rockowy. Zapytał o kierunek napotkanych po drodze "irokezów" i usłyszał kategoryczne: "Wujek chyba pomylił festiwale!". Republika się w Jarocinie przebiła, choć rzucano w nią torebkami z maślanką. Ja bym nie dał rady. Jestem kameralistą, nie lubię zbiegowisk. A wujek Wodecki zagrałby "Pszczółkę Maję" i poradziłby sobie, tak jak teraz w "Tańcu z gwiazdami". Nie mam do niego pretensji o to, że wybiera propozycje, które lansują jego twarz. Dzięki temu może grać koncerty. Dziś dla wielu artystów więcej znaczy udział w serialu niż opanowanie całego Szekspira. Co robić? Gdy Sandra Walter zaproponowała mojej córce zaśpiewanie w "Drodze do gwiazd" światowego hitu zamiast własnej piosenki Maja zrezygnowała. Uważała, że to obciach. Pewnie zależało jej na opinii paru koleżanek i przyjaciół. To jest wierność własnemu pomysłowi na życie. Tak wyglądało spotkanie kobiet, których ojcowie tworzyli różne oblicza rozrywki w PRL. Jak się panu wtedy żyło? Nie mogę się pochwalić, że pod celnymi ciosami moich poetyckich fraz komunizm rozsypał się proch. Z cenzurą miałem kłopoty tylko raz, gdy nagrywaliśmy piosenkę "O la ri ja", w której był fragment: "Z latarni zwisa wrona głową w dół". Ptaka kojarzącego się z Wojskową Radą Ocalenia Narodowego musieliśmy zastąpić słowikiem. Generalnie śpiewaliśmy o świecie, który odszedł. Powodzenie "Bardzo smutnej piosenki retro" na festiwalu opolskim w 1979 r. zapewniło nam dużą popularność. I środowisko miało o to do nas żal. Sukcesu finansowego nie było, bo minister kultury wyznaczył stawkę za koncert, która stanowiła równowartość kilku butelek wódki. Już w czasach kapitalizmu napisał pan song o kolegach, którym pęcznieją kiesy, i o samotności z gitarą. Sytuacja piosenek literackich wcale nie jest dramatyczna. Można negocjować ich koncertową wartość nawet do kilkunastu tysięcy złotych. Śpiewał pan "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa", tymczasem krakowska "piąta kolumna" opanowała stolicę teraz to niemal cały TR Warszawa, pół Narodowego, Andrzej Mleczko. Został ktoś w Krakowie? W stolicy zarabia się pieniądze, a rozmowy o chmurach uważane są za stratę czasu. A ja lubię pobujać w obłokach. Jestem człowiekiem prowincji z wyboru. Przebywanie w Warszawie łączy się też z pokusą bycia osobowością tabloidalną. Nie chciałbym brać udziału w jarmarku próżności, który polegałby na przykład na tym, że Maryla Rodowicz karmi krewetką Jerzego Urbana, a Andrzej Mleczko zakłada nelsona Danielowi Passentowi. (...) *** Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Do eilean_donan 17.03.07, 01:43 Droga eilean, Bylem dzis tak zaganiany i tak chaotyczny, ze przeoczylem Pani post, krytyczny pod moim adresem, i tak naprawde "odgwizdujacy" koniec watku :-) Sa 2 mozliwosci: 1. Wdawac sie w kolejna polemike (z ktorej nic konstruktywnego nie moze wyniknac). 2. Stwierdzic spokojnie z usmiechem (parafrazujac Alberto Moravie): "Czy to nie śmieszne: nawet nasz watek HNSz będą kiedyś nazywali dobrym, dawnym watkiem". Wybieram drugie rozwiazanie i serdecznie Pania pozdrawiam. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 01:59 Zostalo nam jeszcze 50 postow. Na tym swiecie "najciekawsze obiekty" to nietuzinkowi ludzie. Proponuje bysmy sie obdarowali nawzajem ich ciekawymi cytatami. Uwielbiam kryminaly autorki, ktora nazywa sie: Agatha Christie * Brak wyobraźni predestynuje do zbrodni. * Czyniąc dobrze, siejesz niewdzięczność! * Dbałość o męża podkopuje intelekt żony. * Można dochodzić prawdy dla samej satysfakcji jej wykrycia. * Przyjaciele nie należą do was. To wy należycie do przyjaciół. * Przypadek jest najlepszym detektywem. * Stare grzechy mają długie cienie. ================ Dla ulatwienia poszukiwan, podaje adres strony, gdzie mozna znalezc sporo ciekawych cytatow: www.cytat.deszczowce.pl/authors Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 02:11 Maria Janion * Każdy ma swoją jedyną melodię istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 08:32 Wisława Szymborska Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata. Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne, czy to poważne, czy to pożyteczne, co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata? Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Nie wierzę, by poezja mogła zmienić świat. Prawdziwi twórcy zła nie czytają wierszy. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 10:37 Sophia Loren *Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna. *Talent dodaje urodzie blasku. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 10:49 Aleksander Fredro * Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby. * Ludzie ze szkodą gonią za modą. * Nie ludzie nami rządzą, lecz własne słabości. * Nie pchaj rzeki, sama płynie. * Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba. * Nim się odezwiesz, pomyśl pierwej nieco, bo często słowa jakby z worka lecą. * Przyjaciół kochamy dla ich wad, bo lubimy, gdy ktoś też ma wady. * W ceremoniach tonie gościnność. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 13:47 Charles Chaplin * Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym. * Łzy znajdują się na dnie każdego komizmu. * Najmądrzejszy naród na świecie to niewątpliwie Chińczycy. Wynaleźli druk - ale nie gazety, proch - ale tylko do sztucznych ogni, wynaleźli wreszcie kompas - ale powstrzymali się przed odkryciem Ameryki. * Nie lubię słoni. Takie silne, a takie potulne. * Prawda, że wielu mężczyzn nie znajduje w małżeństwie tego, czego pragnęli. Ale prawdą jest też, że nie rzadko spotyka ich los, na jaki zasłużyli. * Tylko niekochani nienawidzą. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 14:16 Raquel Welch * Kobieca dusza jest strefą erogenną. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 15:36 Witold Gombrowicz *Brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy niż ładne, gdy się podchodzi do nich zbyt blisko. * Bywa, iż sobą zdumiewam siebie. * Istnieje gatunek zjawisk, których dżentelmen nie może znać z tej przyczyny, że gdyby je poznał, przestałby być dżentelmenem. * Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał. Właśnie najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite. * Nic tak nie ośmiela gminu, jak choroba umysłowa państwa. * Różnica między Polakiem a Francuzem polega na tym, że jeden lubi kobietę rozebraną, a drugi nagą. * Szalenie łatwo zerwać łączność z człowiekiem, jest to przede wszystkim kwestia zmiany tonu. * W Polsce łatwiej wyobrazić sobie literata bez pióra niż bez kieliszka. * Koniec i bomba, A kto czytał, ten trąba! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 15:57 Marie von Ebner-Eschenbach (aforystka genialna) * Cechą wielkich ludzi jest to, że stawiają innym o wiele mniejsze wymagania niż sobie. * Co stałoby się z potęgą kobiet, gdyby nie istniała męska próżność? * Geniusz wskazuje drogę, którą kroczy talent. * Mężczyzna jest panem domu, lecz w domu winna panować kobieta. * Miłość jest męką, brak miłości śmiercią. * Niektórzy sądzą, że mają dobre serce, a to tylko słabe nerwy. * Niewiele byłoby zła na świecie, gdyby nie można go było popełnić w imię dobra. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 16:16 Marie von Ebner-Eschenbach c.d. * Niewinność mężczyzny zwie się honorem, honor kobiety zwie się niewinnością. * Panowanie nad chwilą jest panowaniem nad całym życiem. * Patrzeć bez zawiści, jak inni osiągają sukcesy, do których samemu się dąży, to wielkość. * Powiedz coś, co się samo przez się rozumie po raz pierwszy - a staniesz się nieśmiertelny. * Przy spotkaniu po dłuższej rozłące znajomi pytają, co z nami, a przyjaciele, co u nas się działo. * Sąd da się obalić, przesąd nigdy. * Staraj się zawsze być pożytecznym, lecz nigdy - niezastąpionym. * Syci niewolnicy są najzacieklejszymi wrogami wolności. * Szczęście należy dzielić, by je mnożyć. * Szkoda, że porządny talent i porządny człowiek tak rzadko tworzą jedność. * Uświadomiona skromność przestaje być skromnością. * W reumatyzm i prawdziwą miłość wierzy się dopiero wtedy, gdy jest się przez nie nawiedzonym. * Większość ludzi potrzebuje więcej miłości, niż na nią zasługuje. * Zastanów się raz, zanim coś dasz, dwa razy - zanim coś przyjmiesz, tysiąc razy - zanim czegoś zażądasz. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 16:30 Marie von Ebner-Eschenbach c.d. * Zdanie nawet najmądrzejszego słonia mniej znaczy dla osiołka niż sąd innego osiołka. * Zdarzają się sytuacje, w których być rozsądnym znaczy być tchórzem. PS. S. J. Lec i W. Churchill to genialni aforysci plci brzydkiej. Marie von Ebner-Eschenbach jest dowodem, ze istnieje genialna aforystka plci pieknej :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 16:56 William James (amerykański filozof i psycholog): Największe odkrycie moich czasów to prawda, że człowiek może zmienić siebie, zmieniając swój stosunek do świata. Gdziekolwiek się znajdujesz, twój świat tworzą twoi przyjaciele. Cóż nam po filozofii albo religii, która nie pomaga żyć? Cóż to obchodzi życie, czy Bóg stworzył zło, czy je tylko toleruje? Człowiek z punktu widzenia biologicznego jest najpotężniejszym ze wszystkich zwierząt ofiarnych, a w rzeczywistości jedynym, który składa systematycznie ofiary ze swego własnego gatunku. Każda wielka instytucja jest siłą rzeczy środkiem korupcji — mimo że może być bardzo pożyteczna. Tylko w swobodnych stosunkach międzyludzkich odnajdujemy pełen ideał. Wielu ludziom wydaje się, że myślą, podczas gdy zmieniąją jedynie przesądy. Najgłębiej zakorzenione w ludzkiej naturze jest pragnienie, by zostać docenionym. Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednia odzież. Sztuka mądrości polega na tym, by wiedzieć, co należy przeoczyć. Zaakceptujcie fakty. Zróbcie to, ponieważ akceptacja tego, co się wydarzyło, jest pierwszym krokiem do sprostania ich konsekwencjom. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 18:45 Zofia Nałkowska *By służyć życiu, nie należy go kochać zbyt silnie. *Człowiek robi się podobny do swego losu. *Największym urokiem świata jest urok drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 19:04 Woody Allen * Czasem, gdy wychodzę na spacer, przypinam do boku szpadę. Ale gdy napada na mnie bandyta, chowam broń i wyciągam laskę. Laska wzbudza litość. * Moje życie seksualne jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności. * Mój mózg, to mój drugi ulubiony organ. * Świat niewidzialny istnieje, bez dwóch zdań. Kwestia tylko, jak daleko to jest od śródmieścia i do której otwarte? * Uważają mnie za intelektualistę, ponieważ noszę okulary, a moje filmy za wartościowe, bo... trzeba do nich dopłacać. * W świecie ludzi tylko subiektywność jest obiektywna. * Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec. * Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd. * Zbyt mało wiem, by być niekompetentnym. * Zwariowałaś? Zachowaj trochę szaleństw na menopauzę! * Życie jest za krótkie, żeby tracić je na dyskusje o życiu. Lepiej je przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 19:31 Vincent van Gogh Biada temu, kto zadowolony jest z siebie; taki człowiek nigdy nie nabędzie rozumu. Jeśli ktoś staje się mistrzem w jakiejś dziedzinie, zyskuje na tym zrozumienie wielu innych rzeczy. Kiedy sięgniesz pamięcią wstecz, widzisz, jak wiele z naszego życia zmarnowaliśmy w samotności. Każdemu potrzebni są przyjaciele. Kto wierzy w światłość, ujrzy ją, ciemność istnieje tylko dla niewierzących. Miłość jest wieczna - mogą się zmieniać różne jej aspekty, lecz jej istota zawsze jest ta sama. Nasze życie to wieczny rozbrat marzenia z rzeczywistością. Rozum jest naszym przewodnikiem, często jednak pierwszy nas zdradza. Szczęście człowieka na ziemi zaczyna się dlań wtedy, gdy zapominając o sobie, zacznie żyć dla innych. Tylko dla miłości nie ma przeszkód. Wierzę, że im bardziej się kocha, tym więcej się czyni, gdyż miłości, która nie jest niczym więcej niż uczuciem, nie mógłbym nawet nazwać miłością. Dobro czy zło jako takie są równie rzadkie, jak czysta czerń czy biel w przyrodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 21:17 Oscar Wilde Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni. Ambicja to ostatnie schronienie bankruta. Brzydkie kobiety są zawsze zazdrosne o swoich mężów. Piękne kobiety nie mają na to czasu. Są stale pochłonięte zazdrością o mężów innych kobiet. Cynik to człowiek, który zna cenę wszystkiego, a nie zna wartości niczego. Czasami myślę, że Bóg tworząc człowieka przecenił nieco swoje możliwości. Człowiek musi coś traktować poważnie, jeśli chce mieć jakąś rozrywkę w życiu. Idealny mężczyzna powinien zawsze mówić więcej, niż myśli, i zawsze więcej myśleć, niż mówi. Każdy może współczuć cierpieniom przyjaciół, lecz trzeba mieć wspaniały charakter, by móc cieszyć się powodzeniem przyjaciela. Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić. Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam zawsze wrażenie, że się pomyliłem. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 21:24 Oskar Wilde cd Mężczyzn możesz analizować, kobiety tylko podziwiać. Mężczyzna zakochuje się tak, jakby spadał ze schodów: to po prostu wypadek. Mężczyzna, który prawi morały, jest zwykle hipokrytą, a kobieta, która to czyni, jest zawsze brzydka. Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. Nie sposób być zbyt ostrożnym w wyborze własnych wrogów. Nigdy nie odkładam na jutro tego, co mogę zrobić pojutrze. Potrafimy zawsze być mili dla ludzi, którzy nas zupełnie nie obchodzą. Różnica między literaturą a dziennikarstwem polega na tym, że dziennikarstwo jest nieczytelne, a literatury nikt nie czyta. Sceptycyzm jest początkiem wiary. Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 21:28 Oskar Wilde c.d. Śmiech nie jest wcale złym początkiem przyjaźni, a na pewno jej najlepszym zakończeniem. Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona. To nie doskonali, lecz niedoskonali potrzebują naszej miłości. Twarz mężczyzny jest jego autobiografią, twarz kobiety - jej powieścią. Tylko jedna rzecz jest gorsza niż gdy o nas mówią, a mianowicie, gdy o nas nie mówią. W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym. Za późno przyznajemy, że jedyną rzeczą, której nie żałujemy, to nasze błędy. Zawsze przebaczaj swoim wrogom. Nic ich bardziej nie potrafi rozłościć. Zepsuta kobieta należy do tego rodzaju istot, których mężczyźni nigdy nie mają dosyć. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 17.03.07, 23:28 Ingmar Bergman Szczęście polega na tym, że ma się dobre zdrowie i słabą pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:44 Aleksander Dumas, ojciec *Tyko kobiety, których nie kochamy, są punktualne. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:46 Aleksander Dumas, syn * Łatwiej jest być dobrym dla wszystkich niż dla kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:51 Alfred Hitchcock * Absurdalność daje się wyrazić tylko za pomocą humoru. * Bez szminki aktorzy staja się mało rozgarniętymi dziećmi. * Film to życie, z którego wymazano plamy nudy. * Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują: mężczyźni, by wygrać, kobiety, by nie przegrać. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 15:56 Antoni Czechow * Bez próżnowania nie ma prawdziwego szczęścia. * Gdy człowiek krytykuje cudze utwory, czuje się jak generał. * Jeśli obawiacie się samotności, nie pobierajcie się. * Łatwo głosić czystość temu, kto ani razu nie spał z kobietą. * Medycyna uczy, że starzy kawalerowie umierają w obłędzie, żonaci zaś umierają nie zdążywszy zwariować. * Niezadowolenie z siebie to podstawa każdego prawdziwego talentu. * Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy. * Różnica między mężczyzną i kobietą: z biegiem lat kobieta coraz bardziej zagłębia się w babskie sprawy; mężczyzna z biegiem lat coraz bardziej oddala się od babskich spraw. *Są ludzie, których uprzejmość gorsza jest od bezczelności. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: HNSz: Cytaty ciekawych ludzi 18.03.07, 16:03 Bertrand Russell *Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć. *Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwowego jest przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę. *Problemem jest dziś, jak przekonać ludzkość, aby zechciała przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś