Humor w Nauce i Sztuce

    • onufry_na_wyjezdzie Re: propozycja: wyciszmy sie dzis... 27.10.06, 08:12
      Dzis jest pogrzeb 14-letniej Ani z Gdanska. Wydaje mi sie, ze to powinien
      byc dzien wyciszenia i przemyslenia spraw dotyczacych wychowania naszej
      mlodziezy. Ja nie zamieszcze dzis zadnego postu. A inni niech robia co chca.
      My tu w tym watku walczymy z roznymi przejawami chamstwa poprzez humor
      i dowcip. Ale dzis, uwazam, nalezy sie wyciszyc.

      Onufry
    • Gość: Onufry Re: Wspolczesna nauka i GW o przeziebieniach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 09:32
      Jesli ktos z czytelnikow watku jest wczesno-jesiennie przeziebiony to moze sie
      wyleczyc czytajac:


      kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,48634,3676620.html


      Podajemy jego fragment o tym jak nalezy postepowac w sobote:

      ***

      SOBOTA - Drzemka, spacer, zioła, kąpiel

      W sobotę śpij jak najdłużej. Twój organizm sam uzna, kiedy chce wstać. Brak snu
      sprawia, że w naszej krwi spada poziom walczących z infekcjami limfocytów, a na
      to nie możesz sobie teraz pozwolić. W ciągu dnia także zaplanuj sobie dużo
      wypoczynku i małe drzemki - ilekroć najdzie cię na nie ochota.

      Na śniadanie zjedz sporą porcję świeżych owoców - są znakomitym źródłem
      bezcennych witamin i mikroelementów. Zapomnij o kawie. Zafunduj sobie filiżankę
      słabej, zielonej herbaty - dostarczy ci garbników i flawonoidów wspomagających
      działanie witamin. Po każdym posiłku weź też tabletkę Novorutinu C (zawiera
      witaminę C, przeciwprzeziębieniowy cynk, rutynę i flawonoidy z cytrusów) albo
      kilka kropli Citroseptu (naturalnej witaminy C z pestek i miąższu grejpfruta).

      Teraz zastrzyk świeżego powietrza. Ubierz się ciepło i idź na spacer, nawet
      godzinny. I solidnie wywietrz mieszkanie, to "wygoni" wirusy, od których w
      powietrzu aż gęsto. I nawet, jeśli marzy ci się ciepło, nie nagrzewaj otoczenia
      bardziej niż do 22°C w salonie i 18°C w sypialni. Jeśli jest ci chłodno, załóż
      dodatkowy sweter. Im chłodniejsze otoczenie, tym mniejszy obrzęk błon śluzowych
      i tym łatwiej będzie ci się oddychało.

      Zjedz lekki, smaczny obiad. Najlepiej gotowaną lub pieczoną rybę (zawiera selen
      i cynk - pierwiastki ważne dla pracy układu immunologicznego) z surówką z pora i
      jabłka (jabłko to źródło witamin, a zawarte w porach lotne związki działają
      bakteriobójczo).

      Popołudnie to czas relaksu. Czytaj ulubione książki, słuchaj muzyki, obejrzyj
      film. Odpoczywaj. Pamiętaj, żeby dużo pić. Powinny to być minimum dwa litry
      płynu dziennie. Jeśli boli cię gardło, ciepły płyn złagodzi nieco ból.

      Wieczorem czas na kąpiel. Niezbyt gorącą (38°C) i niezbyt długą - wystarczy
      10-15 minut siedzenia w wannie. Dodaj do wody kilka kropli olejku sosnowego lub
      tymiankowego. Na koniec kąpieli weź bardzo krótki, chłodniejszy prysznic, żeby
      pobudzić krążenie. Potem mała, "czosnkowa" kolacja i ziołowa herbatka napotna na
      dobranoc.

      ***
      • Gość: ewa Re: Wspolczesna nauka i GW o przeziebieniach! IP: *.d4.club-internet.fr 28.10.06, 12:41
        Sie mi najbardziej podoba:
        "Pamiętaj, żeby dużo pić."
        Koniak najskuteczniej dziala przeciw przeziebieniom( z wykladow medycyny).
        • Gość: Onufry Re: Wspolczesna nauka i GW o przeziebieniach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 13:14
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Sie mi najbardziej podoba:
          > "Pamiętaj, żeby dużo pić."
          > Koniak najskuteczniej dziala przeciw przeziebieniom( z wykladow medycyny).

          ================

          Przypomnijmy odpowiedni fragment tekstu:

          "Popołudnie to czas relaksu. Czytaj ulubione książki, słuchaj muzyki, obejrzyj
          film. Odpoczywaj. Pamiętaj, żeby dużo pić. Powinny to być minimum dwa litry
          płynu dziennie."

          Ewo, nie znam w kraju nad Wisla czleka, ktory by Ci sprostal w konsumpcji
          koniaku (= "plynu") ;-)))))


          Pewien podziwu,
          Onufry

          PS. Ale Ty sie, Ewo, nie gniewaj na Onufrego - on ... poczciwina :-)))
          • Gość: ewa Re: Wspolczesna nauka i GW o przeziebieniach! IP: *.d4.club-internet.fr 28.10.06, 13:21
            a do skrzynki byl zajrzal?
            Golab mu przyniesc wiesc o straszliwych skutkach rozwiazywania rownan.
            Gdzie tam poczciwina!un dragon!
            • Gość: Onufry Re: Smok wawelski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 15:11
              Z postu ewy:

              > Gdzie tam poczciwina! un dragon!

              ============================

              Chodzi tu chyba o smoka wawelskiego, wzmiankowanego w nastepujacym tekscie
              z GW (cytuje fragmenty):

              ***

              "Nature", jeden z najważniejszych tygodników naukowych świata, zajął się polską
              awanturą wokół teorii Darwina.

              Pismo przypomina historię wypowiedzi wiceministra edukacji Mirosława
              Orzechowskiego [ewolucja to kłamstwo], ministra Romana Giertycha [to tylko
              teoria, a nie fakt naukowy] i jego ojca Macieja, europosła LPR [dinozaury żyły
              obok ludzi, przecież Polacy zapamiętali smoka wawelskiego], cytując oburzone
              głosy polskich naukowców. - Wypowiedzi polityków LPR są szokujące - komentuje
              prof. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej - Nie sądziłem, że
              kreacjoniści [uważają, że Wszechświat i życie na Ziemi zostały stworzone przez
              Boga] ruszą do ataku na naukę w Polsce. - Dziwię się, jak minister może
              publicznie wygadywać takie głupoty - irytuje się prof. Żylicz. - Nie ma o czym
              dyskutować - uspokaja z kolei minister nauki Michał Seweryński. - Teoria
              ewolucji jest dobrze udowodniona i opinia mniejszości nie zmieni tego, czego
              uczy się w szkołach.

              "Nature" podkreśla, że polscy uczeni masowo zaprotestowali przeciwko ostrej
              kampanii polityków LPR wymierzonej w teorię ewolucji.

              Tygodnik poprosił o komentarz Romana i Macieja Giertychów oraz Mirosława
              Orzechowskiego. Żaden z nich nie odpowiedział.

              ***

              Patrz oryginalny tekst wraz ze zdjeciem smoka:


              www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3705421.html
    • Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 11:02
      Dzien Dobry

      Dzisiaj chce Panstwu zacytowac artykul z onet.Chodzi o pocalunki;)

      Anatomia pocałunku
      Pocałunek – najwspanialszy wyraz uczucia między ludźmi – zaczął się jako
      prymitywna forma chemicznej komunikacji między szczuropodobnymi ssakami, jakie
      125 milionów lat temu zamieszkiwały Ziemię


      wiadomosci.onet.pl/1368443,242,kioskart.html


      Pozdrawiam Wszystkich serdcznie
      Alicja
      • ringsel Re: Humor w Nauce i Sztuce 28.10.06, 11:18

        Podobało mi się - czym jest pocałunek?

        ,,anatomiczne zetknięcie dwóch mięśni okrężnych ust w stanie skurczu''

        Ah, te anatomiczne skurcze!! ;)
    • Gość: Onufry Re: Anegdotka o Tuwimie i Nowaczynskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 14:19
      Na przyjęciu spotkali się Adolf Nowaczyński i Julian Tuwim. W pewnym momencie
      Nowaczyński wyglasza toast:
      - Panie i Panowie! Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma
      Adama Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela...
      Zdrowie Juliana Tuwima!

      Kolejny toast wyglosił Tuwim:
      - Panie i Panowie! Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma
      Adama Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela, nie ma
      Jankiela bez cymbałów... Zdrowie Nowaczyńskiego!

      ;-)))
      • Gość: Onufry Re: Aforyzmy Tuwima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 16:22
        (Addendum do poprzedniego postu: Nowaczynski byl znanym antysemita).




        teraz AFORYZMY TUWIMA

        ***

        Jak mądre byłyby kobiety, gdyby miały te rozumy, które dla nich potracili mężczyźni.

        ***

        Życie - dożywotnia kara śmierci.

        ***

        Jaka to oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia.

        ***

        Dura sex, sed sex.
        (parafraza łacińskiej sentencji: dura lex, sed lex - twarde prawo, ale prawo)

        ***

        Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.

        ***

        Aby poznać się z najdalszą rodziną, wystarczy się wzbogacić.


        ;-)))
        • Gość: Onufry Re: Aforyzmy Tuwima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 16:35
          Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno.

          Nawet najpiękniejsze nogi gdzieś się kończą.

          Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga powinni pokazać listy uwierzytelniające.

          Życie - to okres czasu, którego jedną połowę zatruwają nam rodzice, a drugą dzieci.

          Dwa kieliszki wystarczą. Najpierw jeden, potem kilkanaście drugich.

          Para - woda w natchnieniu.

          Rzuć szczęściarza do wody, a wypłynie z rybą w zębach.

          Kolejność rzeczy: 1. sentyment, 2. temperament, 3. moment, 4. lament, 5. aliment.

          Pchła: owad, co zszedł na psy.

          Róźnica między wielbłądem i człowiekiem - wielbłąd może pracować przez tydzień
          nie pijąc; człowiek może przez tydzień pić nie pracując.

          Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa.

          ;-)))

          • Gość: Onufry Re: Aforyzmy Tuwima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 16:45
            I na zakonczenie tej serii:

            ***

            Nie odkładaj nigdy do jutra tego, co możesz wypić dzisiaj.

            ***

            Pesymista: optymista z praktyką życiową.


            ;-)))))
            • Gość: ewa Re: Tomasz Mann IP: *.d4.club-internet.fr 28.10.06, 16:47
              Pewnego razu do Tomasza Manna przyszedł początkujący pisarz. Przeczytał Mannowi
              kilka swoich utworów i poprosił go o ocenę.
              - Powinien pan dużo czytać - powiedział Tomasz Mann. - Czytać, czytać, jak
              najwięcej czytać.
              - Dlaczego?
              - Jeśli pan będzie dużo czytać, to nie będzie pan miał czasu na pisanie -
              odpowiedział Mann.

              • Gość: Onufry Re: Tomasz Mann IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 18:25
                Kiedyś Tomasz Mann odwiedził pewną szkołę. Nauczyciel przedstawił pisarzowi
                najzdolniejszą uczennicę i poprosił go, aby zadał jej jakieś pytanie.
                - Jakich znasz sławnych pisarzy? - zapytał Mann dziewczynkę.
                - Homer, Szekspir, Balzac i pan, ale zapomniałam pana nazwiska - odpowiedziała
                uczennica.

                • Gość: Onufry Re: Tomasz Mann: maksymy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 18:42
                  * Artysta podobny jest księciu, ponieważ podobnie jak on wiedzie żywot
                  reprezentacyjny.

                  * Bardzo głęboka jest studnia przeszłości.

                  * Kto chce się uwolnić od prawdy, najczęściej dusi ją słowami.

                  * Kto kocha bardziej, jest zawsze podległy i musi cierpieć.

                  * Nie ma nie-polityki. Wszystko jest polityką.

                  * Pisarz to człowiek, któremu pisanie przychodzi trudniej niz innym ludziom.

                  * Tolerancja jest przestępstwem jeśli dotyczy zła.

                  * Mieć fantazję nie znaczy coś sobie wymyślać. To znaczy tworzyć coś z tego,
                  co istnieje.

                  • Gość: Onufry Re: anegdotka o Tomaszu Mannie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 01:09
                    Zwrocono sie kiedys do Tomasza Manna z prosba o przygotowanie mowy pogrzebowej
                    na pogrzebie pewnego literata. Mann siadl za biurkiem i napisal tekst na ...
                    180 stron.

                    ;-)
            • Gość: Onufry Re: dla Ewy od Onufrego: Cafe Tuwim w Lodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 02:23
              W Lodzi jest koszerna Cafe Tuwim. Ewo - musisz ja odwiedzic koniecznie.
              Oto menu:


              www.jewishlodz.org.pl/cafe_menu.htm
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 29.10.06, 05:36

                O Tuwimie, Gałczyńskim, polityce, antysemityźmie, proszę bardzo:

                free.polbox.pl/t/tuwim/galczynski.html

                • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jeszcze J.Tuwim 29.10.06, 10:49
                  Marian Dąbrowski, wydawca bardzo popularnego przed wojną „ikaca”,
                  czyli „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, był wielkim miłośnikiem twórczości
                  Jana Kiepury i często artyście pozwalał na publiczne występy ze schodów
                  krakowskiego Pałacu Prasy. Kiedyś w warszawskiej prasie Julian Tuwim
                  zaproponował więc złośliwie zmianę nazwy gazety na „Ilustrowany Kiepur
                  Codzienny”. Dąbrowski się nie obraził, ale ogłosił, że schody jego siedziby są
                  zawsze do dyspozycji, gdyby poeta zechciał z nich zaśpiewać – a wtedy „IKC”
                  występ ów chętnie opisze. W annałach nic nie zapisano, czy do takiego popisu
                  kiedykolwiek doszło...

                  ***

                  Tuwim ponoć miał zwyczaj mówić damom z towarzystwa:
                  - Żałuję, że nie poznałem pani dwadzieścia kilo wcześniej.

                  ***

                  (Ilia Erenburg - ze wspomnień) Było to w 1928 roku w Warszawie. Śledziło mnie
                  dwóch tajniaków, jeden był barczysty, z twarzą boksera, drugi chuderlawy,
                  czarniawy, krótkowidz, często gubił mnie na ulicy. Przywykłem do nich, czasami
                  prosiłem, żeby mi kupili gazetę lub paczkę tytoniu, jednym słowem - oswoiłem
                  ich. Kiedyś szedłem z Tuwimem, mówiliśmy o poezji, i nagle widzę, że czarniawy,
                  zamiast dreptać z tyłu za nami, idzie obok Tuwima. Zdenerwowałem się i
                  przypomniałem tajniakowi zasady inwigilacji, a ona na to:
                  - Ja nie służbowo... Jak mam nie słuchać, kiedy mówi pan Tuwim?...
                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Jeszcze J.Tuwim 29.10.06, 11:01
                    Z satyrycznego zbioru „Jarmark rymów”, kumulującego okraszone bezbrzeżnym
                    humorem poety „kawałki”, pochodzi tuwimowska propozycja nowego podejścia do
                    znanych i mniej znanych łacińskich sentencji, powiedzeń, terminów etc.
                    Oto przykłady:

                    HOMO SAPIENS - astmatyk
                    IN STATU NASCENDI - w mieście rodzinnym
                    CAVEANT CONSULES - czy państwo konsulostwo napiją się kawy?
                    BONA FIDE - wierna guwernantka
                    PERSONA GRATA - stare pudło
                    EXPRESIS VERBIS - jak podaje „Express Wieczorny”
                    DRAMATIS PERSONAE - tragedia osobista
                    SIC UT EST, AUT NON SIC - jak tak dalej pójdzie, będę musiał sprzedać samochód
                    CARPE DIEM - gdy jem karpia
                    PRIMUS INTER PARES - prymas w łaźni
                    FIAT LUX - luksusowy „fiat”
                    CORPUS DELICTI - rozkoszne ciało
                    EX CATHEDRA - ruiny świątyni
                    IN PARTIBUS INFIDELIUM - zdradza mnie, ale częściowo
                    NE VARIETUR - nie szalej!
                    ALTER EGO - starszy ode mnie
                    NOTA BENE - nie ma tak dobrze!
                    PER ASPERA AD ASTRA - ojciec ma nadzieję, że dostanie order
                    IUS CIVILE - już nie jest w wojsku
                    PRO PUBLICO BONO - tylko dla lepszej klienteli


                    :-)))
              • Gość: ewa Re: dla Ewy od Onufrego: Cafe Tuwim w Lodzi IP: *.d4.club-internet.fr 29.10.06, 15:39
                Odwiedzilam wirtualnie; dziekuje za wskazowke, menu mniam, mniam
                • Gość: Onufry Re: Tuwim zaprasza mile panie :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:36
                  Mile panie piszace w tym watku, a w szczegolnosci eilean_donan, ewe i 3bezatu
                  Julian Tuwim zaprasza na "Laweczke Tuwima" (Lodz, ul. Piotrowska):


                  pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Laweczka_Tuwima.jpg
                  • obrobka_skrawaniem Re: Tuwim zaprasza mile panie :-))) 29.10.06, 18:24
                    Ale on jakiś taki zimny, ani się przytulić, ani co... ;-)
                    • Gość: Onufry Re: Tuwim zaprasza mile panie :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 19:53
                      Z tego co wiem, to "obrobka_skrawaniem" na Laweczke Tuwima nie byla zaproszona
                      ;-)

                      Ale jesli zechce ona wzmocnic ten watek, to znajdziemy w przyszlosci laweczki
                      z bardziej temperamentnymi dzentelmenami ;-)))
                      • obrobka_skrawaniem Re: Tuwim zaprasza mile panie :-))) 30.10.06, 15:17
                        Gość portalu: Onufry napisał(a):

                        > Z tego co wiem, to "obrobka_skrawaniem" na Laweczke Tuwima nie byla
                        zaproszona
                        > ;-)

                        No przepraszam, rzeczywiście wpycham się bez zaproszenia.
                        Ale mogę się pocieszyć, że w najbliższych dniach to do tej ławeczki można
                        będzie nieźle przymarznąć.

                        > Ale jesli zechce ona wzmocnic ten watek, to znajdziemy w przyszlosci laweczki
                        > z bardziej temperamentnymi dzentelmenami ;-)))

                        Jestem wierną czytelniczką tego wątku, ale ja chyba z trochę innej bajki, bo
                        widzę, że tu królują matematycy. Ale może kiedyś...
                        Pozdrawiam ciepło. :-)
                        • zas_ale_pyra Zniesmaczony 30.10.06, 16:21
                          Bylem (do dzisiaj) wiernym Waszym cztelnikiem, bodaj ze i raz czy dwa napisalem
                          cos w pierwszym forum (Humor w Nauce).
                          Z przykroscia widze, ze tak wespanialy watek zszedl na .......
                          Podobno to "Humor w Nauce i Sztuce".
                          Darujmy sobie kryptoreklame.
                          Moze przeniescie sie, synowie Starszego Brata Izraela (jak to ladnie nazwal Was
                          Ojciec Swiety Jan Pawel II, choc nie wiem, czy On znaczyl cos dla Was) na forum
                          judaistyczne (pewnie takie istnieje).
                          Wybaczcie sarkazm i ironie.
                          Po prostu jest mi przykro.
                        • zas_ale_pyra Zniesmaczony 30.10.06, 16:21
                          Bylem (do dzisiaj) wiernym Waszym cztelnikiem, bodaj ze i raz czy dwa napisalem
                          cos w pierwszym forum (Humor w Nauce).
                          Z przykroscia widze, ze tak wespanialy watek zszedl na .......
                          Podobno to "Humor w Nauce i Sztuce".
                          Darujmy sobie kryptoreklame.
                          Moze przeniescie sie, synowie Starszego Brata Izraela (jak to ladnie nazwal Was
                          Ojciec Swiety Jan Pawel II, choc nie wiem, czy On znaczyl cos dla Was) na forum
                          judaistyczne (pewnie takie istnieje).
                          Wybaczcie sarkazm i ironie.
                          Po prostu jest mi przykro.
                          • obrobka_skrawaniem Re: Zniesmaczony 30.10.06, 16:40
                            zas_ale_pyra napisał:

                            > Bylem (do dzisiaj) wiernym Waszym cztelnikiem, bodaj ze i raz czy dwa
                            napisalem
                            > cos w pierwszym forum (Humor w Nauce).
                            > Z przykroscia widze, ze tak wespanialy watek zszedl na .......
                            > Podobno to "Humor w Nauce i Sztuce".
                            > Darujmy sobie kryptoreklame.
                            > Moze przeniescie sie, synowie Starszego Brata Izraela (jak to ladnie nazwal
                            Was
                            > Ojciec Swiety Jan Pawel II, choc nie wiem, czy On znaczyl cos dla Was) na
                            > forum judaistyczne (pewnie takie istnieje).
                            > Wybaczcie sarkazm i ironie.
                            > Po prostu jest mi przykro.

                            Wiesz, ja nie mam takich problemów, jak Ty. Moją najlepszą koleżanką jest
                            Hinduska (wyznanie: hinduizm) i gdyby była "córką Starszego Brata Izraela"
                            (jak to Ty określasz), to też by mi nie przeszkadzało. Najważniejsze jakim się
                            jest człowiekiem!

                            Tobie jest przykro, a ja jestem zniesmaczona Twoją wypowiedzią.
                            • zas_ale_pyra Re: Zniesmaczony 30.10.06, 18:05
                              Droga "Obrobko Skrawaniem".
                              Mysle, ze pisalismy o czym innym.
                              Zniesmaczyla mnie kryptoreklama "Starszego Brata Izraela" (nazwiska? prosze
                              pierwsze z brzegu: Yehudi Menuhin, Wieniawski, Tuwim) a w szczegolnosci reklama
                              koszernej resturacji (hmm. podobno to KAWIARNIA z daniami obiadowymi?).
                              Mam przyjaciol Zydow, Buddystow, Katolikow, Hinduistow i innych. Nie
                              dyskryminuje nikogo za jej/jego wiare czy niewiare, natomiast podkreslanie ze
                              WIELCY to TYLKO Zydzi.... przepraszam, to chyba nie cel "Humoru w Nauce i Sztuce".
                              Na marginesie, Wieniawskiego jak i Chopina graja wspaniale TAKZE (a moze PRZEDE
                              WSZYSTKIM) Azjaci.
                              Ot. Jesli urazilem, przepraszam.
                              • 3bezatu Re: Zniesmaczony 30.10.06, 19:08
                                Myślę, że jednak pisaliście o tym samym.
                                Wymieniamy w tym wątku osoby wybitne (nie tylko Polaków). Niektórzy z tych
                                ludzi rzeczywiście są pochodzenia żydowskiego. (Zapomniałeś o Leśmianie,
                                Brzechwie pewnie jeszcze innych, którzy nam się tu pojawili)
                                Jednak – jestem przekonana – nikt z piszących i pewnie też z czytających nie
                                kwalifikował tych ludzi w kategoriach: Żyd - nie Żyd.
                                Ty zrobiłeś to pierwszy.
                                Poczytałam Twoje posty i okazuje się, że jesteś dawnym Poznaniakiem. Jednak
                                wynika z nich (podałeś rok ukończenia liceum), że nie mogłeś być moim znajomym.
                                I dobrze.

                              • Gość: Onufry Re: do zas_ale_pyry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 20:06
                                >Zniesmaczyla mnie kryptoreklama "Starszego Brata Izraela" (nazwiska? prosze
                                >pierwsze z brzegu: Yehudi Menuhin, Wieniawski, Tuwim) a w szczegolnosci reklama
                                >koszernej resturacji (hmm. podobno to KAWIARNIA z daniami obiadowymi?).

                                Pierwsze z brzegu nazwisko jakie tu padlo to Archimedes, a potem przez ten watek
                                przewinelo sie mnostwo gojow. "Kawiarnia Tuwim" pojawila sie tu jako dodatek
                                do postow o Tuwimie, podobnie jak "Laweczka Tuwima". Pojawila sie ona zreszta
                                w poscie do Ewy, bo oboje lubimy ciekawie zjesc ;-)))

                                Pan pouczanie nas co do watku, w ktorym piszemy wydaje sie swietnie oddawac
                                nastepujacy aforyzm S. I. Leca:

                                "Zawsze znajda sie Eskimosi, ktorzy wypracuja dla mieszkancow Konga
                                Belgijskego wskazowki zachowywania sie w czas olbrzymich upalow."


                                • Gość: Onufry Re: do zas_ale_pyry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 20:08
                                  errata: Pan pouczanie -> Pana pouczanie
                                  • zas_ale_pyra Re: do zas_ale_pyry 30.10.06, 20:42
                                    Dziekuje za pouczenie i przypomnienie, gdzie jest moje miejse.
                                    • Gość: ewa Re: do zas_ale_pyry IP: *.d4.club-internet.fr 30.10.06, 23:41
                                      Ta wymiana zdan sklonila mnie do ponownego przestudiowania menu w Cafe Tuwim.
                                      Juz wiem , ze napewno wybiore sue tam na Krola Salomona.
                            • 3bezatu Re: Do obróbki_skrawaniem 30.10.06, 19:23
                              Rzeczywiście Obróbko – liczy się, kto jakim jest człowiekiem. Z Twoich
                              wypowiedzi wynika, że potrafisz szybko zareagować na właśnie „niesmaczne”
                              (łagodnie to określając) wypowiedzi innych.
                              I takim człowiekiem – warto być.
                              Byłoby nam bardzo miło, gdybyś pozostała czynnie w wątku. Nie jesteś „z innej
                              bajki” jak piszesz. W wątku wcale nie piszą sami matematycy….Naprawdę.

                              Pozdrawiam
                              3bezatu
                              • obrobka_skrawaniem Re: Do 3bezatu 03.11.06, 21:03
                                Dziękuję 3bezatu, zawstydziłaś mnie.

                                Dzięki, że wytłumaczyłaś tej osobie o co chodzi, bo jak ja przeczytałam
                                odpowiedź na mój post, to ręce mi opadły: nic nie zrozumiał/a.
                                Aż mi się odechciało tu zaglądać.
                                Do czynnego udziału w Waszym wątku dojrzewam, muszę tylko przejrzeć stary wątek
                                (bo podobno taki był, a ja od niedawna zaglądam na FH).

                                Pozdrawiam serdecznie
                                o_s.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 29.10.06, 15:49
      Agata Szymczewska zwyciężyła w XIII Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im.
      H. Wieniawskiego. Drugie miejsce zajęła 17-letnia Japonka Airi Suzuki, trzecie
      23-letnia Polka Anna Maria Staśkiewicz. Czwarte miejsce zajął Rosjanin Lev
      Solodnikov, piąte jurorzy przyznali dwóm Polakom: Marii Machowskiej i
      Jarosławowi Nadrzyckiemu. Szóste miejsce zajął także Polak Wojciech Pławner.

      Po ogłoszeniu wyników Szymczewska powiedziała dziennikarzom, że „to, że wygrała
      wcale nie znaczy, że z dnia na dzień zacznie grać jeszcze lepiej”. „Ja tu
      przyjechałam po prostu pięknie zagrać. Uwielbiam grać, sprawia mi to
      przyjemność i każdy koncert traktuję jako wyzwanie”, mówiła Szymczewska.

      Laureatka konkursu jest studentką Akademii Muzycznej im. J.I Paderewskiego w
      Poznaniu i Wyższej Szkoły Muzycznej w Hanowerze.

      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Wieniawski 29.10.06, 15:56
        Henryk Wieniawski - wirtuoz skrzypiec i kompozytor - urodził się 170 lat temu
        (w 1835 roku) i szybko objawił się jako "cudowne dziecko". W wieku ośmiu lat
        został uczniem Konwersatorium Paryskiego, które ukończył z najwyższym
        wyróżnieniem.

        Pracował z niesamowitą intensywnością - jak podają biografowie artysty - w
        samej Ameryce Pn. w ciągu ośmiu miesięcy dał 215 koncertów. Wieniawski budził
        powszechny podziw, w całej Europie i za oceanem podziwiano jego żywiołowy
        temperament, niezrównaną, brawurową technikę wykonawczą. Pisano o nim,
        że "wprowadzał słuchaczy w ekstazę, w istny szał". Spektakularne sukcesy
        odnosił w Rosji, Belgii, Holandii, Szwecji - prześcigano się wprost w
        okazywaniu mu podziwu, w obdarzaniu go zaszczytami, odznaczeniami, tytułami,
        podarunkami. Przez 10 lat towarzyszył mu w artystycznych podróżach brat Józef,
        który akompaniował mu na pianinie. Matka artystów stworzyła natomiast w Paryżu
        salon, w którym bywali wielcy twórcy, m.in. A. Mickiewicz.

        Jego słabością był hazard - wysokie honoraria przegrywał w ruletkę, a grał w
        nią "z podobną pasją, jak na skrzypcach".
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: H.Wieniawski 29.10.06, 16:08
          W 1857 roku Henryk Wieniawski koncertował w Niemczech. Po występie król pruski
          zamierzał przyznać mu order. Niestety, nieprzychylny Polakowi dygnitarz odwiódł
          króla od tego pomysłu, uzasadniając, że Wieniawski jest jeszcze za młody na
          ordery i w dowód uznania przesłał mu tabakierkę. Wieniawski odesłał prezent z
          dopiskiem: "Jeśli jestem za młody, aby dostać order, to tym bardziej aby
          zażywać tabakę".


          ***

          Słynny skrzypek Henryk Wieniawski (1835-1880) podczas pobytu za granicą nie
          mógł wytrzymać okrutnego rzępolenia w wykonaniu ulicznego grajka – żebraka.
          Zniecierpliwiony odebrał mu instrument i sam zaczął na nim grać – oczywiście
          pieniądze sypnęły się szeroką strugą do kapelusza muzyka. Zebraną kwotę artysta
          oddał żebrakowi z radą, by się trochę poduczył. Następnego dnia grajek stał w
          tym samym miejscu, poprawy w grze nie było, lecz obok kapelusza pojawił się
          napis: „Uczeń Henryka Wieniawskiego”.

          :-))
      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:06
        A wiec kobiety gora w Konkursie Wieniawskiego ;-)))

        Zreszta wszedzie - w tym watku tez ;-)))

        Panowie: chyba nalezy sie wycofac na "z gory upatrzone" pozycje ;-)))


        O tempora! O mores!

    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 18:43
      Dzis duzo o Wieniawskim ;-))) Wsrod jego kompozycji znajduja sie Mazurki
      na skrzypce. Mazurki na fortepian komponowal Chopin.

      Jaki (nie polski) kompozytor komponowal Mazurki na gitare?
      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 18:56
        Uwaga: wystarczy podac jednego takiego kompozytora ;-)
        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 29.10.06, 19:14
          Miguel Llobet
          Francisco Tarrega
          • Gość: Onufry Re: Mazurki na gitare IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 19:29
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Miguel Llobet
            > Francisco Tarrega

            ===============

            Tak, brawo!!! Dodam jeszcze: Manuel Maria Ponce

            W Wikipedii mozna znalezc szczegoly biograficzne, ale zachecam do sluchania
            :-)))
            • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 29.10.06, 19:53
              co to jest?
              classes.bnf.fr/dossiecr/jpeg/gc178-4.jpg
              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 20:16
                Pierwsze przyblizenie: to jest cos bardzo ladnego :-)

                Drugie przyblizenie: proste nuty sugeruja ze jest to skladany maly spiewnik,
                raczej swiecki, sadzac z ornamentyki. Byc moze ksztalt serca sugeruje
                rodzaj muzyki, piesni ...

                Ja bym poprosil o dalsze wskazowki :-)
              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 23:03
                Ornamentyka przywodzi mi na mysl Amazonie.
                Ale przyjdzie tu Ewa i powie: - To przeciez Madagaskar ;-)

                Niestety nie moge odczytac napisow (mam maly ekran).

                A wiec sie poddaje ;-(((

                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 29.10.06, 23:11
                  Analiza Onufrego jest bardzo bliska rozwiazania zagadki. Cieplo, cieplo.....
                  Jest to znany zapis muzyczny z XV w. i oczywiscie nie pochodzi ani z Amazonii,
                  ani z Madagaskaru.
                  Jak sie nazywa ten przepiekny przedmiot bedacy istotnie spiewnikiem?
                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 30.10.06, 09:36
                    Jest to Chansonnier cordiforme, znane dzielo bedace spiewnikiem. Zawiera teksty
                    i zapisy muzyczne okolo 200 sredniowiecznych piosenek kurtuazyjnych wloskich i
                    francuskich. Pochodzi z Savoi. Mozna podziwiac to dzielo w Bibliotece Narodowej
                    w Paryzu.
                    Onufry dostaje brawa!
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: John Dalton 30.10.06, 10:08
      John Dalton (ur. 6 września 1766, zm. 27 lipca 1844), angielski fizyk, chemik,
      i meteorolog. Twórca nowożytnej atomistycznej teorii materii, odkrył prawo
      ciśnień cząstkowych, prawo stosunków wielokrotnych, opisał wadę wzroku nazywaną
      później daltonizmem. Na jego cześć jednostkę masy atomowej nazwano daltonem
      (Da).

      ***

      Dalton przewodniczył kiedyś zebraniu naukowemu. Ktoś czytał mało interesującą
      pracę. Kiedy prelegent skończył, Dalton jako przewodniczący podsumował:
      - A więc panowie, pozwolę sobie stwierdzić, że ten wykład był na pewno bardzo
      interesujący dla tych, których mógł zaciekawić.

      ***

      John Dalton wykrył u siebie i opisał wadę wzroku zwaną daltonizmem. Mimo to nie
      uniknął kilku przygód kolorystycznych. Pierwsza miała miejsce, gdy podarował
      swojej matce w dniu urodzin parę pięknych, jedwabnych pończoch
      jaskrawoczerwonych. Zaskoczona mama tłumaczyła, że nie może ich założyć, bo
      takie pończochy noszą panie lekkich obyczajów. Dalton się zdziwił: przecież
      pończochy są fioletowe, odpowiednie dla szacownych matron.

      Innym razem w sklepie z materiałami wybrał czerwone sukno. Na pytanie
      sprzedawcy "ile uciąć" odparł: tyle, ile trzeba na garnitur. Ależ proszę pana -
      zdziwił się kupiec - to sukno bierze się tylko na kurtki dla myśliwych.

      :-)
      • Gość: L-4 Re: Humor w Nauce i Sztuce: John Dalton IP: *.chello.pl 30.10.06, 10:42
        Ktoś zanudzał Daltona- twórcę nowoczesnej teorii atomistycznej, pytaniami z
        dziedziny chemii i fizyki.
        - Proszę pana- przerywa mu Dalton- Napisałem o tych sprawach specjalna książkę:
        kosztuje trzy i pół szylinga.


        Dalton na pytanie, dlaczego sie nie żeni, niezmiennie odpowiadał:
        - Moja głowa jest zbyt napchana trójkątami, reakcjami chemicznymi i
        doświadczeniami z dziedziny elektryczności, aby się tam jeszcze mogła zmieścić
        myśl o żonie.


        Dalton był długo nauczycielem szkoły powszechnej i cieszył się wielką sympatią
        swych uczniów. Powód tego stanu rzeczy był dość prozaiczny- zagłębiony w swych
        rozmyślaniach uczony nie zwracał zbytniej uwagi na to, co się dzieje w klasie.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 30.10.06, 12:40
      Pewnego dnia do słynnego wiedeńskiego lekarza Hermanna Nothnagla przyszedł po
      poradę znany ze skąpstwa kupiec.( Czyżby Poznaniak z pochodzenia?? ;-)) )
      Pacjent wiedział, że wybitny internista bierze za pierwszą wizytę 25 koron, a
      za następne - 10. Postanowił więc przechytrzyć medyka.

      - Dzień dobry, doktorze. A więc znowu jestem u pana...

      Nothnagel, mający doskonałą pamięć, od razu zrozumiał, o co chodzi, zbadał
      szybko kupca, a potem postawił diagnozę:

      - Nie widzę żadnych zmian chorobowych. Niech pan bierze dalej te same leki,
      które zapisałem panu uprzednio!

      ;-))
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 30.10.06, 15:14
      Znany amerykański malarz Samuel Morse (1791-1872), ten sam, który wynalazł
      telegraf elektryczny, pokazał któregoś dnia swemu przyjacielowi, lekarzowi,
      dopiero co ukończony obraz, zatytułowany "Człowiek w przedśmiertelnej agonii".
      - Co o nim sądzisz? - zapytał przyjaciela.
      - Sprawa jest jasna - odpowiedział eskulap. - To malaria...

      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Samuel Morse 30.10.06, 15:27
        Samuel Morse (1791-1872)
        Wynalazca amerykański i malarz portrecista oraz nauczyciel sztuki.
        W roku 1823 opatentował maszynę do cięcia marmuru.
        W latach 1835-38 zbudował pierwszy elektromagnetyczny aparat telegraficzny.

        ***

        I pomyśleć, że Samuel Morse aż do 41 roku życia nie zajmował się w ogóle
        problemami elektryczności. Był wziętym nowojorskim malarzem, którego obrazy
        cieszyły się niemałą popularnością wśród nowojorskich mieszczan; byli z niego
        dumni - mieli swego artystę, wydawał się im nie gorszy od tych z zarozumiałej
        Europy.
        Nie brakowało mu zmysłu praktycznego - w roku 1823 opatentował urządzenie do
        cięcia marmuru.

        Dopiero w czasie podróży do Europy na statku od przygodnie poznanego fizyka
        dowiedział się o wykorzystaniu właściwości prądu elektrycznego. Praktycznego
        malarza zafrapowała informacja o szybkości przepływu prądu; zaczął rozmyślać,
        pytać o dalsze szczegóły, znów rozmyślać i tak- wedle jego własnej relacji-
        narodził się pomysł systemu telegrafu elektromagnetycznego, od którego wzięła
        początek nasza współczesna telegrafia.

        Opatentował telegraf w roku 1837, a w roku 1844 udało mu się uruchomić pierwszą
        swą linię, z Waszyngtonu do Baltimore. Dzięki temu wszedł na stałe do
        wszystkich encyklopedii świata.

        Telegraf to dzieło człowieka, który przez przeszło połowę swego życia nie
        podejrzewał nawet, czym zyska nieśmiertelność. Ale podoba mi się wniosek z tego
        płynący:

        Nigdy nie jest za późno na podejmowanie nowych pasji!!!


        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mieczyslaw Karlowicz IP: *.d4.club-internet.fr 30.10.06, 15:48


          Pewnego razu Mieczysław Karłowicz wybrał się na ryby, łowił jednak w głuchym
          ustroniu, gdyż nie posiadał urzędowego zezwolenia. Nagle jak spod ziemi wyrasta
          strażnik i surowym tonem pyta:
          - Jakim prawem łowi pan tutaj pstrągi?
          - Mój przyjacielu - odpowiada Karłowicz z niezmąconym spokojem - czynię tak pod
          nakazem nieodpartej przemocy niezgłębionego, intuicyjnego geniuszu ludzkiego
          nad upośledzoną nędzną kreaturą...
          - Wybaczy pan - mówi zmieszany strażnik, zdejmując czapkę i kłaniając się
          nisko - ale kto by tam znał te wszystkie nowe zarządzenia.
    • jevii Re: Humor w Nauce i Sztuce 30.10.06, 19:08
      Do mistrza Zen przyszedł samuraj, który to był człowiekiem skorym do zwady.
      Samuraj zażądał od mędrca by ten wyjaśnił mu na czym polega różnica między
      piekłem a niebem. Jednak mistrz Zen odparł z szyderstwam: Jesteś zwykłym gburem.
      Nie mam zamiaru marnować czasu na rozmowy z takimi jak ty."

      Samuraj dogłębnie urażony wpadł we wściekłość, wydobył miecz
      z pochw i krzyknął: "Zabiję cię za tę impertynencę!"

      "To własnie jest piekło" - odprał spokojnie mnich.
      Samuraja zaskoczyła prawdziwość tych słów. Uspokoił się.
      Schował miecz i złożył głęboki ukłon, dziękując za wyjaśnnienie.

      "A to jest niebo" - rzekł mnich.


      ---
      kicz : www.streemo.pl/Portal/ImageView.aspx?MediaId=850
      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 19:45
        Dziekuje jevii (witamy w watku) za wywolanie opowiastek Zen. Mysle, ze warto
        takze powtorzyc ta opowiastke:

        ***

        Re: Humor w nauce
        Autor: Gość: Onufry
        Data: 05.01.06

        Mistrz Zen zapytany czym rozni sie od nieoswieconych ludzi odpowiedzial:
        - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam.
        Pewnego dnia jeden z uczniow przylapal go na tym jak jadl obiad i jednoczesnie
        czytal gazete, i oburzony wykrzyknal:
        - Mistrzu! Przeciez mowiles, ze kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz to czytasz!
        A przeciez teraz czytasz kiedy jesz?!
        Mistrz ze spokojem odparl:
        - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam, to jem
        i czytam.

        ;-)))
        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 21:31
          Uczen przyszedl do swojego nauvzyciela ze skarga:
          - Moja medytacja jest okropnna! Wciaz jestem rozproszony, albo senny, bola mnie
          nogi. Po prostu straszne!
          - To przejdzie - powiedzial nauczyciel.

          Po tygodniu uczen znow przyszedl:
          - Moja medytacja jest teraz fantastyczna! Jestem skupiony, wyciszony, odzylem!
          Jest wspaniale!
          - To przejdzie - powiedzial nauczyciel.

          ;-)))
          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 22:28
            Jeszcze jedna opowiastka, chyba warta powtorzenia.

            ***

            Re: Humor w nauce
            Autor: Gość: Onufry
            Data: 03.01.06

            Adept sztuki walki przyszedl do nauczyciela i powiedzial:
            - Chcialbym poswiecic sie nauce sztuk walki wg twojego systemu. Ile czasu
            zajmie mi osiagniecie mistrzostwa ?
            Odpowiedz nauczyciela brzmiala:
            - Dziesiec lat.
            Niecierpliwy uczen odpowiedzial:
            - Chce zostac mistrzem o wiele szybciej! Bede ciezko pracowal. Bede poswiecal
            codziennie dziesiec godzin, a jesli trzeba bedzie to i wiecej czasu na
            cwiczenia. Ile wowczas zajmie mi to czasu?
            Nauczyciel odpowiedzial:
            - Dwadziescia lat !

            ;-)))
            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 23:43
              Dwóch mnichów myło w rzece swoje miski. W pewnej chwili zauważyli topiącego
              się skorpiona -jeden z mnichów natychmiast wyłowił go z wody i postawił na
              brzegu, został jednak ukąszony. Mnich powrócił do mycie miski, a skorpion
              ponownie wpadł to rzeki. Mnich znów go wyłowił i ponownie został ukąszony.
              Drugi mnich spytał go:
              - Dlaczego wciąż ratujesz tego skorpiona, przecież wiesz iż naturą skorpiona
              jest kąsać?
              Usłyszał odpowiedź:
              - Ja ratuję, ponieważ to jest wpisane w moją naturę.

              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 15:02
                Podczas jakiegoś przyjęcia, psychiatra postanowił zadać, obecnemu tam mistrzowi
                Zen, pytanie które nurtowało go od jakiegoś czasu. „Właściwie w jaki sposób
                pomagasz ludziom”, zagadnął przy pierwszej sposobności. „Zabieram ich w takie
                miejsce, gdzie nie mogą już zadać więcej pytań”, odpowiedział mistrz.
                • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen 31.10.06, 17:57
                  Pewnego dnia Mistrz ogłosił, że jeden z młodych mnichów osiągnął głęboki wgląd.
                  Wiadomość wywołała poruszenie, część mnichów chciała zobaczyć młodzieńca.

                  — Słyszeliśmy, że osiągnąłeś oświecenie. Czy to prawda? — spytali go.

                  — Tak — odpowiedział

                  — I jak się czujesz?

                  — Tak nędznie, jak nigdy dotąd — odparł młody mnich.

                  • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 10:19
                    Po dziesięciu latach treningu Zen Tenno uzyskał tytuł nauczyciela.

                    Pewnego deszczowego dnia udał się z wizytą słynnego mistrza Nan-in. Gdy wszedł
                    do jego mieszkania, mistrz przywitał go pytaniem: „Czy zostawiłeś sandały i
                    parasol na ganku?”. „Tak”, odpowiedział Tenno. Mistrz kontynuował „Powiedz mi,
                    po której stronie butów postawiłeś parasolkę. Po lewej, czy prawej?”.

                    Tenno nie znał odpowiedzi — uświadomił sobie, że nie jest w pełni uważny.
                    Dlatego też, przez następne dziesięć lat kontynuował trening u mistrza Nan-in.
                    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 17:11
                      Pewien Mistrz Zen miał ucznia. Któregoś dnia kazał on owemu uczniowi pojechać
                      gdzieś daleko. Mistrz nakazał uczniowi, by ten pisał mu o swych postępach. Co
                      rok Mistrz dostawał listy, jednak wciąż martwił się o los ucznia.

                      Po kilku latach listy przestały przychodzić. Minął rok i żaden list nie
                      nadszedł. Mistrz z radością klasnął w dłonie i powiedział — „Tak, to jest to!”.
                      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen 01.11.06, 22:28
                        Cesarz zapytał mistrza Gudo:

                        — Co dzieje się z oświeconym człowiekiem po śmierci?

                        — Skąd mógłbym wiedzieć? — odpowiedział mistrz.

                        — Przecież jesteś mistrzem!

                        — Tak, ale jeszcze nie umarłem!

                        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 23:06
                          Pewien Mistrz Zen miał ucznia. Któregoś dnia kazał on owemu uczniowi pojechać
                          gdzieś daleko. Mistrz nakazał uczniowi, by ten pisał mu o swych postępach. Co
                          rok Mistrz dostawał listy, jednak wciąż martwił się o los ucznia.

                          Po kilku latach listy przestały przychodzić. Minął rok i żaden list nie
                          nadszedł. Mistrz z radością klasnął w dłonie i powiedział — „Tak, to jest to!”.
                          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 16:54
                            Japoński wojownik został pojmany przez wrogów i wtrącony do więzienia. Tej nocy
                            nie mógł zmrużyć oka, bał się mającego nastąpić następnego dnia przesłuchania,
                            niechybnych tortur i ostatecznie egzekucji. Wtedy przypomniał sobie słowa
                            swojego Mistrza Zen „Jutro nie jest prawdziwe, to iluzja. Rzeczywiste jest
                            jedynie TERAZ”. Uświadomiwszy sobie ten fakt, wojownik uspokoił się i zasnął.
                            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 22:18
                              Pewien człowiek siedział w zamkniętej celi. Cela była mała i mroczna. Na jednej
                              ze ścian było małe okienko, przez które widać było niebo. Człowiek nieustannie
                              wyglądał przez okno i marzył o wolności. Siedział i marzył, aż do śmierci. Przez
                              całe życie nie przyszło mu do głowy, by spróbować wyjść drzwiami celi, które
                              przez cały ten czas były otwarte.
                              • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 19:27
                                Mnich niecierpliwie chcący nauczyć się Zen powiedział do mistrza:
                                — Zostałem zainicjowany do Braterstwa. Czy mógłbyś być tak wspaniałomyślny i
                                wskazać mi drogę do Zen?
                                Na co mistrz rzekł:
                                — Czy słyszysz pomruk strumyka górskiego?
                                Mnich odpowiedział:
                                — Tak, słyszę.
                                — To jest wejście.
                                • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: opowiastki Zen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 19:06
                                  Właśnie miała rozegrać się decydująca bitwa. Japoński generał postanowił
                                  zaatakować, pomimo znacznego osłabienia swojej armii. Był pewny wygranej, lecz
                                  jego wojownicy nie podzielali tego entuzjazmu. W drodze na pole bitwy zatrzymali
                                  się w sanktuarium. Po wspólnej modlitwie generał wziął monetę i powiedział:
                                  „Teraz rzucę monetą. Jeśli wypadnie orzeł powinniśmy wygrać, jeśli reszka
                                  zapewne przegramy”. Podrzucił monetę, wszyscy z nadzieją i niepokojem patrzyli
                                  na którą stronę upadnie. Wypadł orzeł. Wszyscy byli rozradowani, serca żołnierzy
                                  napełniły się tą samą pewnością co serce dowódcy.

                                  Walczyli mężnie i zwyciężyli wroga.

                                  Po bitwie adiutant powiedział: „Przecież nikt nie może zmienić przeznaczenia,
                                  nie mówiąc o jakiejś monecie”. „Masz rację!” odparł generał, pokazując mu monetę
                                  z orłami po obu stronach.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.10.06, 10:33
      Władysław Żeleński (ur. 6 lipca 1837 w Grodkowicach pod Krakowem, zm. 23
      stycznia 1921 w Krakowie) – polski kompozytor, pianista, organista, pedagog,
      organizator życia muzycznego.

      ***

      Żona Władysława Żeleńskiego przeziębiła się i lekarz zalecił jej,
      by kilka dni pozostała w łóżku. Po wyjściu lekarza Władysław
      zaczął gorączkowo czegoś szukać.
      - A czego ty tak szukasz, Władyś? - zapytała pani Żeleńska.
      - Kluczy do naszego rodzinnego grobowca - odparł Władysław.
      - Mój Boże, a na cóż ci one teraz potrzebne?
      - No bo też ty i twoja rodzina zawsze zostawiacie wszystko na
      ostatnią godzinę.
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.10.06, 19:37
        W październiku 1919 roku uroczyście otwarto w Krakowie teatr „Bagatela”.
        Nazwę dla teatru wymyślił podobno Tadeusz Żeleński-Boy (syn Władysława).
        Anegdota mówi, że stało się to podczas spotkania zorganizowanego przez Mariana
        Dąbrowskiego, który wezwał na pomoc ludzi znanych w mieście z rozlicznych
        talentów i...dowcipu. Boy, usłyszawszy, o co chodzi, zażartował:
        - Znaleźć dobrą nazwę dla teatru? - Bagatela!
        - Jest! - zawołał Dąbrowski. - B a g a t e l a !
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: "Bagatela" 31.10.06, 22:01
          Październik 1919:
          Teatr „Bagatela” został uroczyście poświęcony, orkiestra zagrała poloneza
          Chopina.
          Gości powitał Marian Dąbrowski.
          W dniu otwarcia czekała ich pierwsza premiera, która naturalnie
          wywołała ...skandal, umiejętnie przez dyrektora Dąbrowskiego wyreżyserowany.
          Zdecydował się on na wystawienie napisanej w 1912 roku komedii Gabrieli
          Zapolskiej „Kobieta bez skazy”, do niedawna surowo zakazanej przez cenzurę. To
          wystarczyło szacownym krakowskim matronom - ich deputacja interweniowała u
          samego biskupa Sapiehy. Chciały ustrzec swe pociechy przed skazą i podejrzanym
          lokalem o nazwie Bagatela. Nic nie wskórały - teatr poświęcono i otwarto.
          Niecenzuralna (do niedawna) komedia miała oczywiście olbrzymie powodzenie,
          grana była przez pięć miesięcy i uznano ją za największy sukces repertuarowy
          pierwszego sezonu.
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 31.10.06, 22:49
          No tak, niepokorny i prowokujący Boy – Żeleński… przypomniały mi się
          fragmenty „Słówek”:

          Mówili o niej bógwico
          że jest tylko półdziewicą.
          Nie każda jest taka święta,
          żeby zaraz mieć bliźnięta.

          albo:

          Z kobietami trzeba twardo
          a nie cackać się z pulardą.
          oraz:
          W tym największy jest ambaras
          żeby dwoje chciało naraz.
          i:
          Mimo dość tłustego cielska
          była bardzo marzycielska.
          a także:
          Oto jak nas, biednych ludzi
          rzeczywistość ze snu budzi.
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce:T.Boy Żeleński 31.10.06, 23:05
            Najlepszym dowodem zadomowienia się „Słówek” na dobre w naszej kulturze
            literackiej jest przejście ogromnej ilości powiedzeń Boya do mowy potocznej.
            Wiele z nich zatraciwszy po drodze autorstwo, stało się niemal zwrotami
            przysłowiowymi. Przykłady:

            - „Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz” (przypomniane już
            przed chwilą przez e_d)

            - „Każdy mówi, o czym innym, jak zwykle w życiu rodzinnym”

            - „Takiej dostał dziwnej manii, że chciał tylko od Stefanii”

            - „Bo paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy”(zawsze aktualne)
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce:T.Boy Żeleński 31.10.06, 23:11
              Albo:

              Gdy się człowiek robi starszy
              wszystko w nim po trochu parszy
              wieje
              ceni sobie spokój miły
              i czeka aż całkiem wyły
              sieje
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce:T.Boy Żeleński 31.10.06, 23:20
                Tadeusz Boy – Żeleński, z zawodu lekarz, tłumacz i poeta.
                Współtwórca i autor kupletów pierwszego polskiego kabaretu – krakowskiego
                Zielonego Balonika, który powstał bodajże w 1905r. na wzór francuskiego Chat
                Noir założonego przez niespełnionego malarza Salisa, kiedy wpadł on na pomysł,
                by swoje atelier przekształcić w knajpę artystyczną. Żeleński był znanym
                prześmiewcą, drwił zarówno z mieszczuchów – filistrów, jak i z nawiedzonych
                młodopolskich poetów. Zielony Balonik zapraszał na spotkania towarzysko –
                artystyczne do Jamy Michalika na ul. Floriańskiej w Krakowie. Jan Michalik był
                właścicielem cukierni i przyjacielem artystów, nie upominał się o długi,
                chętnie w charakterze zapłaty brał rysunki (często wykonywane na serwetkach,
                ścianach) i wiersze, a po zamknięciu lokalu (nad ranem) „bratał się” z
                artystami.
                Muzycy, aktorzy, poeci najczęściej u Michalika improwizowali. Nie istnieje
                żadne archiwum Balonikowych tekstów.
                Mniej znanym wykonawcą – improwizatorem w gronie Zielonego Balonika był Józef
                Albin Herbaczewski, późniejszy profesor UJ. W czasach świetności kabaretu, nie
                wiadomo było co robi i z czego żyje, a Boy zwykł mawiać, że Herbaczewski
                urodził się w Jamie Michalika.
                Ubrany staromodnie, po dziewiętnastowiecznemu, wychodził Herbaczewski na
                estradę i z litewskim zaśpiewem wygłaszał długie przemówienia, w których czuło
                się, że o coś mu chodzi, ale o co – nikt nie wiedział. Zaczynał zawsze od
                powiedzenia „sukur mukur”, co podobno po litewsku znaczyło „witaj cudzoziemcze”
                i mówił i mówił…, np. o pchle, która cierpi na rozdwojenie jaźni.
                Napisał też węglem na ścianie ; „ W Polsce zwyczaj jest haniebny, ścierwa
                czcić, nie byt podniebny” i gdy rozeszła się pogłoska, że u Michalika bezcześci
                się tajemnice wiary, przerażony restaurator zakrywał napis i odsłaniał
                wyłącznie podczas aktywności członków Balonika.



                • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce:T.Boy Żeleński 31.10.06, 23:48
                  Podobnie jak Onufry do Cafe Tuwim, zapraszam do Jamy Michalika.
                  Kuchnia prosta i wykwintna, a nade wszystko – atmosfera… i ten duch Boya,
                  (Tetmajera, Wyspiańskiego...)unoszący się nad głowami…

                  www.jamamichalika.pl/menu.htm


    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Emilia Waśniowska 01.11.06, 12:19
      Wróciłam właśnie z cmentarzy. Między innymi byłam przy grobie Emilii
      Waśniowskiej, której postać na pewno warto dziś w tym miejscu przypomnieć.
      Zmarła niecały rok temu po dwuletniej walce z rakiem.

      Tak pisała o tym GW:

      Emilia Waśniowska - poetka, nauczycielka, była dyrektorka Szkoły Podstawowej nr
      34, zmarła w sobotę w Poznaniu. Miała 51 lat.
      Była nauczycielem nietuzinkowym, miała swoje wyobrażenia o tym, jak powinna
      wyglądać polska szkoła: kiedy została dyrektorką podstawówki, potrafiła w
      osiedlowym molochu stworzyć miejsce przyjazne, kameralne, ciepłe. Takie, do
      którego chce się przychodzić. Była niespokojnym duchem - angażowała się i
      udzielała, organizowała wystawy, festyny, koncerty, spotkania. Wszystko dla
      dzieci. One były najważniejsze. Traktowała je poważnie i z ogromnym szacunkiem.
      Opowiadała mi kiedyś: "Gdy pytam uczniów, kto jest najważniejszy w szkole, oni
      zawsze mi mówią, że najważniejsza jest pani dyrektor. A ja mam takie marzenie,
      żeby któreś dziecko powiedziało mi kiedyś: to ja tu jestem najważniejszy".
      • 3bezatu Re: Emilia Waśniowska 01.11.06, 12:25
        Emilia Waśniowska tak napisała kilka lat temu:


        Śmierć się zaczyna

        tam gdzie zima

        nieuchronna

        gdzie chłód i biel

        i cisza zimna

        nieruchoma

        gdzie się zaczyna

        wielkie czekanie

        na tchnienie ducha

        na koniec

        końców

        na zmartwychwstanie
        • 3bezatu Re: Emilia Waśniowska 01.11.06, 12:54
          Tuż po wakacjach letnich we wrześniu dowiedziała się, że ma złośliwego guza
          mózgu, nieoperacyjnego. Diagnozę przyjęła ze zdumiewającym spokojem i
          godnością.

          Kuracja okazała się bardzo kosztowna.
          Jej uczniowie, przyjaciele, jej koledzy, setki ludzi zorganizowali wielką
          zbiórkę pieniędzy na jej leczenie. Odbywały się koncerty w Zamku, Uczniowie z
          jej szkoły i ze szkół zaprzyjaźnionych podczas przeróżnych akcji sprzedawali
          drobiazgi przez siebie wykonane. Liczyła się każda złotówka…

          ,,To, co się dzieje w Poznaniu w związku z moją chorobą, jest niewyobrażalnym
          darem i znakiem, że nikt z nas w biedzie, w potrzebie, nie byłby sam. Nie
          zrobiłam przecież nic więcej dla bliźnich, niż setki nauczycieli” - napisała
          Pani Emilia w liście, skierowanym do organizatorów i uczestników jednego z
          koncertów.
          Napisała także wiersz, który w jej imieniu odczytała jej przyjaciółka Pani
          Wanda Chotomska:


          Siewca
          Uczniom i Przyjaciołom
          W dniu serdecznego koncertu.



          Inni zbierali
          ja siałam
          w sianiu się zakochałam
          w rzucaniu słów na wiatr
          mniejsza
          o pole, o rolę
          o plony, o zagony
          nagrody i zagrody
          byle siać
          byle siać



          a dziś patrzcie
          dożynki
          moi chłopcy tacy rośli
          i dorosłe już dziewczynki
          z dziećmi na rękach
          przyszli do zamku
          urodzaj uczuć trwa bez ustanku
          urodzaj dobra
          na przystanku myśli
          prosto z dzieciństwa
          z ławki pod oknem wstali
          i dla mnie przyszli



          myślałam
          noszę ich w sobie
          a oni mnie wzięli pod ręce
          żeby być blisko
          w bólu, chorobie
          i to jest
          siewcy szczęście.
          • 3bezatu Re: Emilia Waśniowska 01.11.06, 13:26
            Tak pięknie pisała o niej Małgorzata Musierowicz, już podczas choroby Pani
            Emilii:

            „Moja przyjaciółka nazywa się Emilia Waśniowska. Kiedy myślę o niej, widzę jej
            krągłą, wdzięczną postać z otwartymi ramionami. Tak właśnie zwraca się Emilia
            do każdego - zdaje się, że nie bardzo umie nad tym zapanować: jej serdeczność,
            empatia, otwartość, połączone z temperamentem artystki (Waśniowska jest autorką
            wielu pięknych wierszy dla dzieci) sprawiają, że ciepło bucha z niej jak z
            ogniska. Waśniowska chodzi sobie po świecie i zaraża miłością.

            Od paru dobrych lat Emilia jest dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 34 - molocha,
            położonego pośrodku wielkiego poznańskiego blokowiska. W ciężkich warunkach, w
            trudnym środowisku, ta poetka i polonistka potrafiła z wielkiego,
            nieprzytulnego budynku uczynić oazę radości i pogody, miejsce słoneczne,
            kolorowe i pełne fantazji. Uczyła dzieci (naprawdę świetnie, profesjonalnie i
            całkiem serio!) przez zabawę i śmiech, wychowywała kolejne roczniki, angażując
            się osobiście i żarliwie we wszystkie ich problemy. Jakimś niezwykłym sposobem
            godziła harmonijne życie szkoły z życiem rodzinnym (ma troje dzieci) i z własną
            twórczością. Płaciła za ten wysiłek zdrowiem - jakoś tak mimochodem przeszła
            kilka operacji, po czym znów wracała do szkoły i budowała w niej barwną,
            tętniącą życiem, śmiechem i muzyką rzeczywistość - lepszą i piękniejszą
            rzeczywistość, taką, do której dzieci garną się ze wszystkich stron wielkiego
            miasta. Organizowała wystawy i festyny, zapraszała do swojej szkoły naukowców,
            artystów, zbieraczy, księgarzy, rzemieślników - ludzi interesujących, mogących
            swoją życiową pasją zarazić uczniów podstawówki. O to właśnie zawsze jej
            chodziło: żeby nie byli letni, żeby nauczyli się pasji życia.

            Zaprzyjaźniona ze światem i z tysiącem ludzi, umiała jednak sprzeciwiać się
            złu, stawać jak lwica w obronie swoich uczniów, walczyć o ich dobro,
            bezpieczeństwo i zdrowie. Zdobywała środki dla najuboższych, pomagała rozbitym
            rodzinom, leczyła, pocieszała, ratowała, sprowadzała na dobrą drogę i
            przemawiała do serc. Bez wytchnienia.”

            ***

            W czasie obecnych dyskusji o polskim szkolnictwie spowodowanych serią wprost
            niewyobrażalnych nieszczęść i sytuacji, w które aż trudno uwierzyć, wspomnienie
            o tej niezwykłej osobie wydaje się jakby z innej epoki.
            A jednak ona odeszła dopiero niecały rok temu. Wszyscy ją jeszcze pamiętamy tak
            żywo, jakby była ciągle wśród nas.
            Jaka będzie nasza młodzież zależy od tego, jak ukształtują ją rodzinny dom i
            szkoła.
            Oby jak najwięcej dzieci spotkało na swej drodze takich Nauczycieli i
            Przyjaciół, jakim dla wszystkich była Emilia Waśniowska.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 02.11.06, 11:06
      Sławny matematyk szwajcarski Jakob Steiner (1796-1863), uważany za największego
      geometrę od czasów Apoloniusza z Pergi, nauczył się czytać i pisać dopiero
      mając 14 lat. Jego rodzice nie widzieli żadnej korzyści z edukacji i nie
      posyłali syna do szkoły. Ukończywszy 18 lat, uparty młodzieniec wbrew ich woli
      zaczął chodzić do szkoły w Yverdon, gdzie szybko wykazał niezwykłą intuicję
      geometryczną. Potem studiował na uniwersytetach w Heidelbergu i Berlinie,
      utrzymując się z udzielania prywatnych lekcji. Wielką karierę rozpoczął w 1832
      roku, kiedy przyznano mu doktorat honorowy na uniwersytecie w Królewcu, a dwa
      lata później specjalnie dla niego utworzono katedrę geometrii na uniwersytecie
      w Berlinie. Dodajmy, że Steiner nie lubił algebry i analizy, uważał bowiem, że
      rachunki zastępują myślenie, podczas gdy geometria je stymuluje.

      ***

      To następny przykład, że niekoniecznie trzeba być „cudownym dzieckiem”, żeby
      coś osiągnąć...
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 02.11.06, 15:31
      Anton Bruckner (1824 - 1896) neoromantyk, austriacki kompozytor, przedstawiciel
      klasycznego romantyzmu.


      Anton Bruckner był bardzo nieśmiały i małomówny w towarzystwie kobiet. Podczas
      kolacji posadzono przy nim jedną z wielbicielek jego twórczości. Niestety,
      Bruckner zupełnie nie zwracał na nią uwagi.
      W końcu dama wyszeptała:
      - Na pana cześć, mistrzu, włożyłam swoją najładniejszą suknię.
      Na to Bruckner:
      - Jeśli o mnie chodzi, to mogła pani nic na siebie nie wkładać.

      :-)
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Agatha Christie 02.11.06, 18:24
      Agatha Christie (1890-1976)

      Na całym świecie znana jest jako Królowa Kryminałów. Autorka kilkudziesięciu
      niezwykle poczytnych powieści wyróżniających się logiką i precyzyjną
      konstrukcją sensacyjnej intrygi. Stworzyła niezapomniane postacie, które na
      trwałe weszły do literatury: niezwykle bystrą i uroczo staroświecką pannę Jane
      Marple oraz ekscentrycznego Belga, Herkulesa Poirot, najsłynniejszego detektywa
      od czasów Sherlocka Holmesa. Tylko Biblia i dzieła Szekspira osiągnęły większe
      nakłady niż jej książki.


      ***


      Drugim mężem słynnej autorki powieści kryminalnych był sporo od niej młodszy
      archeolog Max Mallow.
      O swoim związku pisarka mawiała:
      - Archeolog to najlepszy mąż, jakiego może sobie wymarzyć kobieta.
      Im starsza, tym bardziej wzrasta jej wartość w oczach męża!

      :-))
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Agatha Christie 02.11.06, 20:27
        "Nie znam innego zajęcia, które tak bardzo wzbudza we mnie chęć mordu" zwykła
        mówić Agata Christie o zmywaniu naczyń. Twierdziła, że podczas tej czynności
        przychodziły jej do głowy najlepsze pomysły na książki.

        ***

        Inne cytaty:

        "Skoro nie możesz prowadzić pociągu, zostań smarowaczem kół"

        "Tam, gdzie brak pokory, giną ludzie"

        "Życie jest jak statek - to znaczy, wnętrze statku. Ma wodoszczelne komory.
        Człowiek wynurza się z jednej, zamyka, rygluje drzwi i znajduje się w
        następnej".

        "Wiem, że jest porzekadło: 'Błądzić jest rzeczą ludzką', ale błąd ludzki jest
        niczym w porównaniu z tym, co potrafi komputer" (Ariadna Oliver, "Wigilia
        Wszystkich Świętych")

        "Istota ludzka, która opierając się na własnym osądzie, odbiera życie innej
        ludzkiej istocie, nie powinna czuć się bezpiecznie w społeczeństwie".

        "...zło nigdy nie pozostaje bezkarne, ale kara jest często niewidoczna dla
        ludzi".

        "Psy ścigają króliki. Herkules Poirot ściga morderców".

        "Dusza ludzka ma więcej tajemniczych, wrażliwych i nieobliczalnych zakamarków,
        niż przypuszcza się"

        "Do furii doprowadzają mnie niezaradne idiotki, a zaradne są jeszcze gorsze."

        "Gdyby wszyscy głupcy musieli nosić białe czapki, ludzkość z lotu ptaka
        wyglądałaby jak stado gęsi."

        "Przypadek jest najlepszym detektywem."

        "Więcej wysiłku wymaga udawanie, że się wie, niż dowiedzenie się."
        • Gość: Mater Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mark Twain IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 08:44
          Mark Twain, właściwie Samuel Langhorne Clemens (1835-1910), amerykański pisarz
          pochodzenia szkockiego, satyryk, humorysta, wolnomularz.

          W latach 1898-1900 mieszkał w Wiedniu. To chyba właśnie wtedy napisał swoje
          aforyzmy o języku niemieckim:

          Zanim przyjechałem (do Niemiec), nie wiedziałem, po co istnieje wieczność. Teraz
          już wiem. By niektórym z nas dać szansę nauczenia się niemieckiego.

          Z wyjątkiem ortografii i wymowy można nauczyć się angielskiego w 30 godzin,
          francuskiego w 30 dni, niemieckiego w 30 lat.

          Urocza dziewczyna- powiedział mi w pociągu Joe po niemiecku, nie chcąc, by ona
          zrozumiała. Jest to bardzo przemyślne. Większość Niemców rozumie bowiem po
          angielsku, lecz tylko nieliczni mogą zrozumieć nasz niemiecki.

          Sądzę, że tylko Bóg jest w stanie przeczytać niemiecką gazetę.

          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mark Twain 03.11.06, 09:30
            Moim zdaniem, nic nie przebije znakomitych aforyzmów o języku niemieckim, mimo
            to dodam jeszcze dwie anegdoty.
            :-)))


            Do Marka Twaina przyszedł dziennikarz i powiedział, ze słyszał, jakoby pisarz
            pracował nad wielkim dziełem dramatycznym. Chciał wiedzieć, jak daleko posunęła
            się praca. Twain odpowiedział:
            - Może pan napisać w swojej gazecie, ze pisze dramat składający się z czterech
            aktów i trzech antraktów, oraz ze już ukończyłem wszystkie antrakty.


            ***


            Kiedyś jeden ze znajomych Marka Twaina zanudzał go opowieściami o swojej
            bezsenności.
            - Czy pan rozumie? Nic mi nie pomaga, absolutnie nic.
            - A nie próbował pan rozmawiać sam ze sobą? - zapytał Twain.
            • Gość: Mater Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mark Twain IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 10:03
              Jeszcze 2 myśli Twaina o językach obcych:

              * Gdy wykształcony Niemiec da nurka w zdanie, to zobaczysz go, dopiero jak się
              wynurza z czasownikiem na ustach po drugiej stronie swojego Atlantykiu.

              * W Paryżu szeroko otwierali oczy i gapili się na nas, kiedyśmy do nich mówili
              po francusku! Nie udało się nam nigdy doprowadzić do tego, by ci idioci
              rozumieli własny język.

              Mark Twain słynął z wielu wspaniałych aforyzmów. Oto niektóre z nich:

              * Gdyby Chrystus żył w naszych czasach, na pewno nie chciałby być chrześcijaninem.

              * Nie ma z niego żadnego pożytku na powierzchni ziemi; powinien znajdować się
              pod nią i inspirować kapustę.

              * Niejedna mała rzecz została wyolbrzymiona przez odpowiednią reklamę.

              * Dobre wychowanie polega na ukrywaniu tego, jak bardzo cenimy siebie, a jak
              mało innych.

              Chociaż wiem, że nie piszemy na tym forum o polityce nie mogę powstrzymać się,
              by nie skomentować tego, co się dzieje aforyzmem Twaina:

              * Nasz patriotyzm jest średniowieczny, zużyty, anachroniczny. Współczesny
              patriotyzm, jedyny rozumny patriotyzm, prawdziwy patriotyzm, to lojalność wobec
              Narodu - zawsze, a lojalność wobec rządu - wtedy, gdy na to zasługuje.





              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mark Twain 03.11.06, 11:07
                Mark Twain otrzymał kiedyś od przyjaciela z ławy szkolnej kartę pocztową bez
                znaczka. Po opłaceniu porta, przeczytał, co następuje:
                Stary przyjacielu, przesyłam ci serdeczne pozdrowienia. Mieszkam w Chicago i
                powodzi mi się doskonale. Twój dawny kolega, Jackson.
                W jakiś czas potem listonosz przyniósł Jacksonowi nieofrankowaną paczkę o wadze
                co najmniej 2 kg. Zaintrygowany ciężarem i objętością paczki Jackson uiścił bez
                wahania koszty przesyłki. Gdy po wielu trudach rozwiązał wszystkie sznurki,
                odwinął kilka warstw papieru, znalazł wreszcie kamień sporej wielkości oraz
                liścik następującej treści:
                Stary druhu! Śpieszę ci donieść, że załączony kamień spadł mi z serca, gdy się
                dowiedziałem z Twego listu, że powodzi ci się dobrze.
                Twój stary przyjaciel Mark Twain.

                ****

                Pewnego razu rozeszła się pogłoska o śmierci Twaina. Redakcja jednego z
                dzienników amerykańskich zatelegrafowała do niego bezpośrednio celem
                stwierdzenia, ile jest w niej prawdy. Twain odpowiedział
                telegraficznie: "Pogłoska mocno przesadzona."
                • Gość: Mater Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mark Twain IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 12:49
                  Mark Twain szanował Niemców (chociaż śmiał się z ich języka), podziwiał
                  Anglików, nie lubił Francuzów i wyśmiewał Włochów.

                  * Do diabła z tym wszystkim. Powiedz wreszcie, że Stwórca stworzył Włochy według
                  rysunków Michała Anioła.

                  * Ale ja nie chcę Michała Anioła na śniadanie, na obiad, na podwieczorek, na
                  kolację, ani pomiędzy posiłkami.

                  * Nigdy nie czułem takiej wdzięczności, nie czułem się tak ukojony, tak
                  spokojny, tak przepełniony błogim pokojem, jak wczoraj, kiedy dowiedziałem się,
                  że Michał Anioł nie żyje.

                  * Włoscy przewodnicy nie są zdolni zrozumieć subtelności amerykańskich dowcipów.

                  *Na włoskiej granicy sprawdzają paszporty w obawie, by nie wśliznął się tam
                  uczciwy człowiek.

                  * Do oglądania Włoch z pociągu konieczna jest latarnia- z uwagi na tunele.
                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mark Twain 03.11.06, 14:59
                    Będąc redaktorem gazety Twain napisał kiedyś o pewnym senatorze, że nie jest on
                    wart, aby napluć mu w twarz. Senator zaskarżył pisarza do sądu, który orzekł,
                    iż Twain w następnym numerze gazety ma odwołać tą obelgę. Nazajutrz ukazało się
                    następujące sprostowanie:
                    „Zgodnie z wyrokiem sądu odwołuję to, co napisałem o senatorze X, że nie jest
                    on wart, aby mu napluć w twarz i stwierdzam, że wprost przeciwnie: senator X
                    jest wart, aby mu napluć w twarz."


                    ***


                    Mark Twain zawsze podczas golenia bardzo przeklinał. Jego żona pewnego razu tak
                    się zdenerwowała, że zapisała całą serię przekleństwa, a gdy Mark Twain
                    skończył golenie, wmaszerowała do łazienki i odczytała cały tekst. Mark Twain
                    spokojnie odpowiedział: "Bardzo dobrze kochanie. Znasz już słowa, pozostaje się
                    tylko nauczyć odpowiedniej tonacji".


                    :-)))
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Agatha Christie 04.11.06, 09:52
          Cytuję z artykułu Magdaleny Piecul „Trucizny Agathy Christie” zamieszczonym
          w „Wiedzy i Życiu” w 1999r:

          „Już we wczesnym okresie istnienia powieści kryminalnej autorom zarzucano, że
          opisy zbrodni stanowić mogą podręcznik dla przestępców. Spotykało to także
          Agathę Christie, właśnie ze względu na jej wiedzę toksykologiczną. W Bladym
          Koniu pisała o dostępności związków talu jako środka przeciwgrzybicznego i
          składnika trutek na gryzonie (tzw. pasty Zelio). W 1972 roku stało się to dla
          niej źródłem wielkiego niepokoju. Wtedy bowiem rozpoczął się proces Grahama
          Younga.

          Od czerwca 1971 roku pracowników fabryki urządzeń fotograficznych w Bovingdon w
          Herdfordshire zaczęły nękać dziwne dolegliwości, m.in. wymioty, biegunka,
          chwilowy paraliż i halucynacje. Dwóch z nich zmarło w ciągu trzech tygodni od
          wystąpienia objawów, trzeci, najmłodszy, przeżył. Choroby ich potraktowano jako
          różne przypadki zapalenia nerwów. Dopiero ostatniemu pacjentowi, którego objawy
          znacznie różniły się od obserwowanych u poprzedników, lekarze postawili
          prawidłową diagnozę - zatrucie talem. Znaczne ilości tej trucizny odkryto także
          w szczątkach dwóch ofiar śmiertelnych. Okazało się, że za ich zgon
          odpowiedzialny był Graham Young, pracownik fabryki, który wlewał roztwór octanu
          talu, soli doskonale rozpuszczalnej w wodzie, pozbawionej smaku i zapachu, do
          napojów swoich ofiar. Substancję tę nabył po prostu w aptece i w dodatku bez
          recepty. Podczas wywiadu prasowego, przeprowadzonego podczas procesu Younga,
          mąż Agathy Christie, Max Mallowan (pisarka nie udzielała już wtedy wywiadów),
          mówił, że autorka zastanawiała się, czy ten człowiek czytał jej książkę i
          nauczył się z niej czegoś.”

    • Gość: Mater Re: Humor w Matematyce i nie tylko IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 09:18
      Wszystkim lubiącym humor w naukach ścisłych (i nie tylko) gorąco polecam stronę
      www.workjoke.com (po angielsku). Sa tam dowcipy o różnych zawodach:
      matematykach, fizykach, lekarzach, nauczycielach, itp. Na zachętę
      przetłumaczyłam jeden z nich:

      Jak oni dowodzą, że wszystkie liczby naturalne nieparzyste (większe od 2) są
      liczbami pierwszymi?

      Matematyk: 3 jest liczba pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest jest liczbą
      pierwszą, stąd korzystając z zasady indukcji - kazda liczba nieparzysta
      naturalna większa od 2 jest liczbą pierwszą.

      Fizyk: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą pierwszą, 9
      -bład doświadczenia, 11 jest liczbą pierwszą,...

      Inżynier: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, 9 jest liczbą pierwszą, 11 jest liczbą pierwszą,...

      Programista: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, 7 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą pierwszą,...

      Sprzedawca: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, 9 - zrobimy, co w naszej mocy,...

      Sprzedawca oprogramowania komputerowego: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą
      pierwszą, 7 jest liczbą pierwszą, 9 będzie w następnej wersji,...

      Biolog: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą pierwszą,
      9 - resultatów jeszcze nie otrzymaliśmy,...

      Reklamodawca: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, 11 jest liczbą pierwszą,...

      Prawnik: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą pierwszą,
      9 - nie ma wystarczających dowodów na to, żeby była liczbą pierwszą,...

      Księgowy: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, 9 jest liczbą pierwszą, po potrąceniu 10% podatku i 5% innych obciążeń,...

      Statystyk: Rozważmy próbkę dowolnie wybranych liczb: 17 jest liczbą pierwszą, 23
      jest liczbą pierwszą, 11 jest liczbą pierwszą,...

      Profesor: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, pozostałe zostawiam jako ćwiczenie dla studentów,...

      Psycholog: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest liczbą pierwszą, 7 jest liczbą
      pierwszą, 9 jest liczbą pierwszą ale stara się to stłumić,...

      Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: Mater Re: Humor w Matematyce i nie tylko IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 09:37
        Jeszcze trochę matematyki. Humanistów też zachęcam do przeczytania.

        Możesz być matematykiem, jeżeli...

        *jesteś zafascynowany równaniem e^(i*pi)+1=0

        *znasz na pamięć pierwszych 50 cyfr rozwinięcia liczby pi

        *starałeś się udowodnić Wielkie Twierdzenie Fermata

        *znasz 10 sposobów udowodnienia twierdzenia Pitagorasa

        *Twój numer telefonu jest sumą 2 liczb pierwszych

        *mówisz swojej żonie, że jej włosy są ładne i równoległe

        *mówisz sprzedawcy samochodów: "Kupię czerwony samochód lub niebieski" i
        natychmiast dodajesz "Ale nie oba naraz"

        *uważasz, że równania matematyczne świetnie opisują rzeczywistość

    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce, post 500 03.11.06, 09:42
      W 500. poscie pozdrawiamy Wydawnictwo Dolnoslaskie we Wroclawiu
      za wspaniala serie "A to Polska wlasnie".


      Watek FH GW "Humor w nauce i Sztuce".
    • blumen1 Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.11.06, 14:45

      Historia dotyczy zaprzyjaźnionego z Newtonem uczonego, o którym wiadomo było,
      że jest ateistą.
      Człowiek ten przyszedł do domu sławnego naukowca w momencie, gdy ten kończył
      budowę skomplikowanego modelu Układu Słonecznego. Mężczyzna zobaczył maszynę i
      z zachwytem stwierdził: "Jakie to piękne...". Po chwili zaczął kręcić korbką,
      uruchamiając urządzenie i powodując, że "planety" zaczęły się poruszać. "Kto to
      stworzył?" - pyta znajomy - ateista. "Nikt" - odpowiada Newton i wraca do
      wcześniej wykonywanych czynności.
      "Chyba źle mnie usłyszałeś, kto zrobił tę maszynę?" - ponawia pytanie
      mężczyzna.
      Newton: "Już ci powiedziałem, nikt".
      Przyjaciel Newtona przestał kręcić korbką i lekko zdenerwowany zwrócił się do
      niego: "Słuchaj Isaac, ta wspaniała maszyna musiała być przez kogoś zrobiona.
      Nie mów mi, że przez nikogo, bo nie uwierzę".
      Newton przestał pisać, wstał, spojrzał na przyjaciela i stwierdził: "Czyż to
      nie dziwne? Mówię ci, że nikt nie zrobił tej prostej zabawki, a ty mi nie
      wierzysz. A przecież przyglądając się właśnie Układowi Słonecznemu - tej
      skomplikowanej cudownej maszynie - równocześnie śmiesz mówić, że nikt jej nie
      stworzył. Ja w to nie uwierzę".


      Dziś po raz pierwszy wszedłem na ten wątek i mi się spodobał. Przeczytałem dotychczas
      100 postów i podoba mi się ten wątek. Nie znam co prawda lub nie pamiętam żadnych
      anegdot, ale postaram się uzupełnić braki.
      W kwetii anegdoty o Newtonie.No cóż, od kilku lat jestem ateistą.Nie wierzę w Boga jako
      personę.To jest ateizm.Ale wierzę, że cały wszechświat został stworzony przez jakąś siłę
      sprawczą.Naturę,przyrodę czy jak to nazwać.Można też nazwać Bogiem jak ktoś woli.
      Tłumaczenie tak wielkiego uczonego jak Newton jest nieco naiwne.Trąci wpychaniem
      wiary na siłę.Roman już nas nauczy że Bóg istnieje i stworzył świat w ciągu sześciu dni.
      --
      - Ciemna druga strona jest... bardzo ciemna.
      - Przymknij się Yoda i jedz swojego tosta.
       
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.11.06, 15:31
        Po przeczytaniu poprzedniego posta przypomniały mi się aforyzmy Stanisława
        Jerzego Leca związane z tematem:


        -A może Bóg sobie mnie upatrzył na ateistę?

        -Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga.

        -Czy jestem ateistą? Bóg jeden raczy wiedzieć.

        -Czy za karę, że nie wierzę w duszę, nie mam duszy?


        :-))
        • Gość: Mater Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 16:15
          A oto co Woody Allen mówi o Bogu:

          •Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.
          •Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się
          w wałek elektrycznej maszyny do pisania?
          •Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.
          • Gość: Mater Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.devs.futuro.pl 03.11.06, 16:22
            I jeszcze Stanisław Jerzy Lec:

            •Można zmienić wiarę, nie zmieniając Boga. I odwrotnie.
            •Nie pytaj Boga o drogę do nieba, bo wskaże ci najtrudniejszą.
            •Pisarz X? Bóg mu nie dał talentu. On twierdzi, że nie przyjął, bo jest ateistą.
            • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.11.06, 17:36
              To może jeszcze kilka cytatów o Bogu:

              Bóg jest jedynym bytem, który aby rządzić, wcale nie potrzebuje istnieć.
              Autor: Charles Baudelaire

              Bóg jest matematykiem.
              Autor: Johannes Kepler

              Bóg mi wybaczy. To jego fach.
              Autor: Heinrich Heine, na łożu śmierci

              Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające.
              Autor: Julian Tuwim

              Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić.
              Autor: Voltaire

              Ufajcie Bogu, ale baczcie, by nie zamoczyć prochu.
              Autor: Oliver Cromwell do żołnierzy w trakcie przeprawy przez rzekę

              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.11.06, 19:58
                Bóg nie gra w kości – to powiedzenie Alberta Einsteina.

                A przy okazji zastanawiałam się nad stosunkiem uczonych do spraw wiary.
                Biografie wielu z nich milczą na ten temat, ale na przykład Johannes Kepler
                (astronom, odkrył prawo rządzące ruchem planet, czyli w sumie obalił autorytet
                XVIwiecznego kościoła) to był głęboko wierzący luteranin.
                Matematyk, Leonard Euler to regularnie czytający Biblię kalwin.
                John von Neumann (twórca komputera, pisaliśmy o nim na HwN) przez większą część
                życia był agnostykiem, na łożu śmierci przyjął katolicyzm.
                Linus Pauling (chemik, odkrył budowę aminokwasów i białek) był ateistą, a
                jednocześnie należał wraz z żoną do kościoła unitariańskiego, ponieważ
                twierdził, że kościół ten przyjmuje ludzi, którzy wierzą, że można świat
                ulepszyć.
                No i Stephen Hawking, zdeklarowany ateista, właściwie między innymi z tego
                powodu rozpadło się jego małżeństwo (żona, Jane Wilde, była bardzo religijna),
                a w swojej książce „Krótka historia czasu” pisze, że usiłuje zrozumieć umysł
                Boga.
                Więc może jednak są rzeczy na niebie i ziemi, o których się filozofom (i
                naukowcom) nie śniło.
                • Gość: 6UL DV8 Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 20:14
                  Głęboko wierzącym człowiekiem był Newton. Często krytykował swego przyjaciela
                  Halleya za jego "ateizm", choć Halley nie był ateistą w dzisiejszym rozumieniu
                  tego słowa, a tylko nie uważał się za członka żadnej religii.

                  Natomiast historia z rozpadem małżeństwa Hawkinga (on - ateista, jego żona -
                  głęboko wierząca) to "wersja oficjalna". Wersja nieoficjalna jest zaś taka, że
                  Hawkingowi bardzo spodobała się pielęgniarka... ;)
                • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 03.11.06, 20:18
                  Skoro już tak transcendencją trąci, to przypomniała mi się taka sympatyczna
                  anegdota:
                  W połowie lat 90 Jan Paweł II zaczął mieć coraz większe problemy z chodzeniem,
                  przejście dłuższego odcinka zajmowało mu coraz więcej czasu. Podczas obrad
                  któregoś Synodu Biskupów, Papież z trudem podszedł do stołu prezydialnego i
                  zamruczał pod nosem: Eppur si muove - ,,A jednak się porusza..."
                  - zdanie to wypowiedział Galileusz, mając na myśli Ziemię, po wymuszonym przez
                  inkwizycję uroczystym wyrzeczeniu się swoich poglądów astronomicznych.
          • Gość: 6UL DV8 Woody Allen o Bogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 19:59
            Jeszcze jedna wypowiedź Woody Allena o Bogu.

            Na pytanie, czy wierzy w Boga, Woody Allen odpowiedział: "Wydaje mi się, że we
            Wszechświecie jest jakiś porządek - z wyjątkiem, rzecz jasna, niektórych części
            stanu New Jersey".
            • Gość: Mater Re: Woody Allen o śmierci IP: *.devs.futuro.pl 04.11.06, 11:13
              •Nie chcę osiągnąć nieśmiertelności przez moje dzieła, chcę ją osiągnąć nie
              umierając. Nie chcę żyć w sercach moich rodaków, chcę wciąż żyć w swoim mieszkaniu.

              •Nie, że boję się umrzeć, ale mimo wszystko wolę, żeby mnie nie było kiedy to
              się zdarzy

              •Są w życiu rzeczy gorsze niż śmierć. Czy kiedykolwiek spędziliście wieczór w
              towarzystwie agenta ubezpieczeniowego?

              •Mam ochotę popełnić samobójstwo, ale to nic nie da - mam zbyt wiele problemów.
            • Gość: sprzataczka 6ULDV8 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 04.11.06, 11:19
              Mam nadzieje,ze Twoj nik to nie prawda o Tobie.

              ;)
              • Gość: 6UL DV8 do sprzataczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 21:05
                Gość portalu: sprzataczka napisał(a):

                > Mam nadzieje,ze Twoj nik to nie prawda o Tobie.

                Oczywiscie, ze nie. Taki glupawy zarcik... A czy Ty jestes prawdziwa
                sprzataczka? ;)
                • Gość: sprzataczka do 6ULD DV8 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.11.06, 00:43
                  Hej,oczywiscie,ze jestem sprzataczka pomiedzy innymi czynnosciami,a czy Ty
                  jestes......pomiedzy innymi czynnosciami?

                  ;))
                  ps.znam Cie
                  • 6uldv8 do sprzataczki 05.11.06, 13:07
                    Gość portalu: sprzataczka napisał(a):

                    > Hej,oczywiscie,ze jestem sprzataczka pomiedzy innymi czynnosciami,a czy Ty
                    > jestes......pomiedzy innymi czynnosciami?
                    >
                    > ;))

                    Moze czasami i jestem, ale w sposob bardzo delikatny... ;))

                    > ps.znam Cie

                    Ojej, bardzo sie boje, ze mnie z kims pomylilas :(( Jesli chcesz to sprawdzic,
                    napisz do mnie na 6uldv8@gazeta.pl
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 04.11.06, 16:53
      Wielki uczony francuski, chemik i bakteriolog Ludwig Pasteur, pracował akurat w
      swoim laboratorium nad szczepami ospy, kiedy pojawił się pewien mężczyzna i
      jako sekundant przekazał mu wyzwanie na pojedynek, którego zażyczył sobie jakiś
      arystokrata, nie wiadomo, czym obrażony.
      - Trudno. - powiedział Pasteur - zgadzam się, ale jako wyzwany mam prawo wyboru
      broni. Proszę przekazać memu przeciwnikowi taką propozycję: mam tu dwie
      probówki. W jednej są bakterie ospy, w drugiej jest czysta woda. Jeśli
      człowiek, który pana tu przysłał zgodzi się wypić zawartość jednej z nich
      według swego wyboru, ja wypiję to, co jest w drugiej...
      Arystokrata nie zaakceptował propozycji Pasteura. Pojedynek nie odbył się.

    • Gość: Małodobry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: 81.210.32.* 04.11.06, 19:16
      Witam!
      Coś a propos obecnych sporów ewolucyjnych w Polsce:

      Błąd uczynił zwierzę człowiekiem. Czyżby prawda miała zrobić z człowieka zwierzę?

      Fryderyk Nietzsche (1844-1900), niemiecki filozof i filolog klasyczny.

      Zawsze aktualny:)
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata 05.11.06, 12:51
      Przy takiej pogodzie jak dziś, nie ma nic lepszego jak usiąść sobie wygodnie z
      książką i dobrą, gorącą herbatą….

      ***

      Pierwsze wzmianki o uprawie herbaty znajdują się w najstarszych dokumentach
      chińskich - sprzed 3000 lat przed n.e. Z Chin dotarła do Japonii. Europejczycy
      dowiedzieli się o herbacie od kupców arabskich już w IX w., lecz sztukę
      parzenia herbaty i zwyczaj jej picia przywieźli dopiero do swego kraju
      holenderscy żeglarze. W Polsce pojawiła się pod koniec XVII w. ta.



      Od początku odkrycia herbaty uważano ją za napój cudowny, czarodziejski,
      uzdrawiający. W Chinach i Japonii mnisi dostrzegali w herbacie środek
      pobudzający i rodzaj eliksiru życia. Ten, kto pił herbatę, mógł liczyć na
      długie życie. Używana była jako środek przeciwko złym humorom i wrzodom,
      gaszący pragnienie i wzmacniający serce.
      W XVII i XVIII herbata była tematem rozpraw uczonych i jeszcze w XIX w.
      pozostawała przedmiotem burzliwych sporów. Najzagorzalsi przeciwnicy uważali ją
      za przyczynę „degeneracji gatunku ludzkiego". Większość uważała za nieszkodliwy
      napój, pod warunkiem, że jest to herbata czarna, a nie zielona, parzona z
      pączków, nie z listków.

      Anegdota mówi, że wychowawczyni angielskiej królowej Wiktorii, uważała picie
      herbaty oraz czytanie „Timesa", za ciężkie grzechy młodych dziewcząt. W związku
      z tym surowo zakazywała swojej wychowance obydwu tych przyjemności. Natychmiast
      po koronacji na królową Anglii, Wiktoria zażądała podania filiżanki herbaty i
      najnowszego wydania „Timesa". Po otrzymaniu powiedziała z uśmiechem: „Oto jest
      dowód, że rzeczywiście panuję".

      :-))
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata 05.11.06, 13:09
        Początkowo herbata była napojem ludzi bogatych i sławnych, a jej parzenie było
        niebywałą nowością. Krążyła nawet anegdota o tym, jak matka pewnego
        angielskiego marynarza otrzymawszy paczuszkę z herbatą podała ją gościom w
        formie deseru z herbacianych fusów ze śmietaną, natomiast sam wywar wylała.
        Wkrótce jednak herbata stała się znanym i cenionym napojem w Europie, a nawet
        całym świecie. Przyczyniły się do tego powstające herbaciarnie i
        specjalistyczne salony z herbatą, gdzie można było prócz wypicia filiżanki
        herbaty kupić jedna z licznych jej gatunków oraz zaopatrzyć się akcesoria do
        jej parzenia.

        ***

        Cecil Rhodes, angielski premier, będąc gościem barona Alfreda de Rotszylda
        w jego pałacu, został poproszony przez lokaja o wybranie śniadania; premier
        wybrał herbatę.
        A wtedy padło pytanie:
        -"chińską, indyjską czy ceylońską?".
        Premier wybrał indyjską. Nastąpił dalszy ciąg:
        -"z cytryną, śmietanką czy mlekiem?".
        Gdy zdecydował się na mleko, wtedy zapytano go o rasę krowy, od której miało
        pochodzić mleko:
        -"Jersey, Hereford czy Shorthorn?"
        Nigdy w życiu nie smakowała tak premierowi filiżanka herbaty jak wówczas:
        -"tutaj rzeczywiście byłem Jego Wysokością Gościem".

        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata 05.11.06, 16:43
          Warto dodać, że są dwa rodzaje herbaty (generalnie): czarna i zielona. Pochodzą
          one z tych samych krzewów, różnią się jedynie sposobem obróbki: herbata zielona
          powstaje z wysuszonych liści i pąków, natomiast czarna – w wyniku procesu
          fermentacji owych liści.
          Na Dalekim Wschodzie pije się herbatę zieloną, ceniąc ją za jej lecznicze
          właściwości. Herbata zielona zawiera związki o działaniu przeciwutleniającym
          (tzw. zmiatacze wolnych rodników), przez co obniża ryzyko zachorowania na raka.
          Z tego też powodu robi się coraz bardziej popularna w Europie.

          Niniejszym zadebiutowałam w tym wątku, a zrobiłam to dla Ciebie 3bezatu.
          Pozdrawiam
          o_s.
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata 05.11.06, 18:07
            Pierwsze informacje o herbacie na ziemiach polskich pochodzą z połowy XVII
            wieku, kiedy to król Jan Kazimierz Waza pisał do żony pytając, jak należy
            przyrządzać ten napój. Jednak bardzo długo do herbaty podchodzono nieufnie. Pod
            koniec XVIII wieku botanik Krzysztof Kluk twierdził wprost, że jest ona
            szkodliwa, a Stanisław Trembecki, szambelan Stanisława Augusta Poniatowskiego,
            stawiał ją w jednym rzędzie z takimi "podejrzanymi" substancjami jak krew,
            ślimaki, żaby i zsiadłe mleko.
            Herbata upowszechniła się u nas dopiero w drugiej połowie XIX wieku,
            szczególnie w zaborze rosyjskim, a na początku XX wieku zdobyła przewagę nad
            kawą.



            Niniejszym serdecznie witam debiutantkę:-)) Będzie nam miło, jeśli zostaniesz z
            nami dłużej. Pozdrawiam.
            (Wiedziałam, że kogoś zwabię na herbatę!!!)
            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Herbata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 18:23
              "Matematyk to maszyna zamieniajaca herbate na twierdzenia."

              - to znane powiedzenie Pala Erdosa, zaadaptowane do matematykow
              polskich i przede wszystkim rosyjskich (przypadku herbaty zielonej
              takze japonskich i chinskich).
    • Gość: yepestis Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 20:07
      W zeszłym roku nagrodę Nobla z medycyny otrzymali australijscy naukowcy Barry
      Marshall i Robin Warren za odkrycie roli bakterii Helicobacter pylori w
      powstawaniu wrzodów żołądka.
      Niektórzy (zapewne zazdrośni konkurenci ;)) twierdzą, że panowie zawdzięczają
      sukces lenistwu. Przygotowali oni odpowiednie podłoże i warunki do hodowli i
      posiali odpowiednią próbkę. Inkubowaliby ją zapewne 2-3 dni, po czym nie
      stwierdzili żadnego wzrostu i wyrzucili szalki. Jednak w międzyczasie było
      święto i nikt nie ruszył się do laboratorium aby wyjąć szalki z inkubacji,
      która w rezultacie trwała 6 dni. Te bakterie rosną wolno i własnie tyle czasu
      było potrzeba, aby zobaczyc kolonie.

      Co dedykuję wszystkim, którzy nie lubią poniedziałków, a muszą jutro wstać do
      pracy :) ;) :)
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.11.06, 20:38
        Gdy do pracy iść musisz w poniedziałek,
        wysłuchiwać prezesa dyrdymałek,
        gdy zapomnisz naładować komórkę,
        a misterną wiatr zburzy fryzurkę,
        gdy utkniesz na dodatek w dużym korku,
        i zamarzysz najzwyczajniej o wtorku,
        w kąt parasol rzuć i dyplomatkę
        i jesienną zrób sobie herbatkę:

        - łyżeczka soku cytrynowego
        - 4 łyżki rumu
        - trochę startej skórki z cytryny
        - szklanka mocnej czarnej herbaty
        - kawałek cynamonu
        - cukier (jak ktoś lubi)
        (Do pogrzanej szklanki wlać sok cytrynowy, rum i włożyć startą skórkę z
        cytryny, dolać do pełna gorącej herbaty, pomieszać kawałkiem cynamonu)

        Pozdrawiam e-d.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.11.06, 09:23
      Wiele anegdot o przełomie XIX i XX wieku mówi o braku pieniędzy. W tej
      konkurencji najlepsi są poeci i pisarze, zarówno obcy jak i nasi, np. Tetmajer:

      “Kiedy zmarła Maria Konopnicka, znana firma wydawnicza «Geberthner i Wolf»
      zadepeszowała do Kazimierza Przerwy-Tetmajera bawiącego właśnie we Włoszech,
      aby przysłał artykuł o poetce.
      Tetmajer odpowiedział telegraficznie:
      «Czy umarła? Rubel od wiersza».
      A na to firma «Geberthner i Wolf»:
      «Umarła. Dobrze»”.
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.11.06, 15:10
        Też o pieniądzach:
        Gdy irlandzki poeta, i dramatopisarz William Butler Yeats otrzymał w roku
        1923 Nagrodę Nobla, Smiley, właściciel “Irish Times’a”, powiadomił go o tym
        używając górnolotnych słów:
        “– Mam zaszczyt zakomunikować panu , że otrzymałem właśnie wiadomość ze
        Sztokholmu w sprawie Nagrody Nobla. Chwała Irlandii wzbogaciła się o nowe
        zaszczyty i blaski...
        – Opanuj się Smiley – przerwał mu Yeats. – Ile?”
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.11.06, 15:56
          Oskar Wilde ostatnie lata życia spędził w nędzy.
          Kiedy umierał nie mając pieniędzy na opłacenie lekarzy powiedział do nich:
          "Wybaczcie mi panowie: wiem doskonale, że umieram ponad stan!"
          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 19:22
            Za to John von Neumann byl bardzo bogaty i wiodl luksusowe zycie.
            Mial tez swoje ulubione powiedzenie:
            "Nie wystarczy byc bogatym. Trzeba jeszcze miec pieniadze w Szwajcarii."

            :-)))
          • Gość: Mater Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.devs.futuro.pl 06.11.06, 20:03
            Może dlatego Oscar Wilde tak pisał o pieniądzach:

            * Tylko nie płacąc rachunków, możemy mieć nadzieję pozostania w pamięci kramarzy.

            * Młodzi ludzie wyobrażają sobie obecnie, że pieniądze to wszystko. A gdy
            dorastają, wiedzą, iż tak jest.

            * Nie chcę pieniędzy. Tylko ludzie, którzy opłacają swoje rachunki, chcą
            pieniędzy, a ja nigdy swoich nie płacę.

            * Istnieje tylko jedna grupa ludzi, którzy więcej myślą o pieniądzach niż
            bogaci, a mianowicie ubodzy.
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 07.11.06, 06:52
              Edgar Degas sprzedał kiedyś obraz za 500 franków. Po latach sprzedano ten sam
              obraz na aukcji za 435 tysięcy franków. Chociaż była to najlepsza miara jego
              popularności, tym niemniej powiedział wtenczas o sobie: “– Jestem jak ten koń
              na wyścigach, który wygrał derby! Zadowalam się moją porcją owsa”
              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 07.11.06, 11:13
                Nie miał kłopotów finansowych Henri de Toulouse-Lautrec, artysta o światowej
                sławie, którego prace jeszcze za życia zawisły w Luwrze.

                Pochodził ze znanej rodziny arystokratycznej.
                W pobliżu syna znajdowała się zawsze mu oddana matka, hrabina Adela, gotowa go
                wesprzeć finansowo i psychicznie.

                Henri de Toulouse-Lautrec często w oczach współczesnych postrzegany był jako
                brzydki, udręczony kaleka, który szuka pociechy w domach publicznych. Wiadomo
                było powszechnie, że malarz wolał mieszkać w tych zakładach niż u siebie i że
                lubił je za to, że w czasie swych pobytów traktowano go tam jak domownika. Ani
                myślał się z tym ukrywać, chętnie też szokował znajomych, złośliwie podając im
                swój „wstrząsający” adres.

                ***

                Odkąd ekscentryczny malarz zamieszkał w Paryżu i związał się z półświatkiem,
                ciągle dostarczał plotek i zabawnych historii. Modelką, a zarazem przyjaciółką
                Lautreca była tajemnicza Suzanne Valadon. Pewnego razu, kiedy była u niego na
                obiedzie, Lautrec dla żartów namówił ją, by rozebrała się. Chciał zobaczyć
                reakcję swojej gospodyni Leontyny. Ta na widok nagiej Valadon nie powiedziała
                ani słowa i niewzruszona usługiwała dalej. Drugiego dnia poskarżyła się jednak
                Bourgesowi, przyjacielowi Lautreca, „że pan Henryk jej uchybił”. Lautrec,
                wstępując w swojej obronie, odrzekł: „Leontyna wie doskonale, jak wygląda goła
                kobieta. A ja byłem ubrany; zdjąłem tylko kapelusz”.
                • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 16:17
                  Tuz przed wojna bawil we Lwowie John von Neumann. Jednym z celow jego wizty,
                  poza odwiedzinami matematykow lwowskich, byla chec zdobycia co tezszych
                  glow dla programow wojskowych USA. Taka propozycje zlozyl on tez Banachowi
                  i pokazal mu czek podpisany przez Norberta Wienera, na ktorym bylo napisane "1".
                  Banach mogl za ta "1" dopisac dowolna liczbe zer. Banach w odpowiedzi oswiadczyl,
                  ze nie zna liczby zer, ktore bylyby rekompensata wyjazdu na stale ze Lwowa.
                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 07.11.06, 18:57
                    Jan Cybis przybył do Paryża i zapytał w hotelu, w którym chciał się zatrzymać,
                    w jakiej cenie są pokoje.
                    - Na pierwszym piętrze 50 franków, na drugim 35, a na trzecim 20.
                    - Dziękuję. Ten hotel jest dla mnie za niski.

                    :-))
                    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 21:12
                      Spytano kiedyś Kartezjusza:
                      - Co jest więcej warte: wielka wiedza czy wielki majątek?
                      - Wiedza - odpowiedział Kartezjusz.
                      - Jeśli tak, to dlaczego tak często widzi się uczonych pukających do drzwi
                      bogaczy, a nigdy odwrotnie?
                      - Ponieważ uczeni znają dobrze wartość pieniędzy, a bogacze nie znają wartości
                      wiedzy - odparł Kartezjusz.
                      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 21:32
                        Zapytano kiedyś Artura Rubinsteina, co było dla niego najtrudniejsze, kiedy
                        uczył się grać na fortepianie. Wirtuoz odpowiedział:
                        - Opłata lekcji.
                        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 07.11.06, 21:51

                          Honore de Balzac (1799-1850) przyłapawszy złodzieja, który po nocy grzebał w
                          jego biurku, wybuchnął radosnym śmiechem.
                          - Co pan w tym widzi śmiesznego? - zapytał zaskoczony złodziej.
                          - Panie, w nocy i bez światła szukać pieniędzy w moim biurku, w którym ja sam w
                          biały dzień nie mogę ich znaleźć..."

                          ***

                          Do Balzaka przyszedł rzemieślnik i zażądał zapłaty za wykonaną pracę. Balzac
                          wyjaśnił, że nie ma teraz pieniędzy i poprosił go, żeby przyszedł kiedy
                          indziej. Rzemieślnik się zdenerwował i zaczął krzyczeć:
                          - Kiedy przychodzę po pieniądze, to pana nigdy nie ma w domu, a gdy nareszcie
                          pana zastałem, to pan nie ma pieniędzy!
                          - To zupełnie zrozumiałe - powiedział Balzak - gdybym miał pieniądze, to bym
                          nie siedział w domu.

                          ***

                          Pewnego razu, kiedy Balzac jak zwykle przyszedł do wydawcy po zaliczkę,
                          zatrzymał go w drzwiach sekretarz i powiedział:
                          - Bardzo mi przykro, panie Balzac, ale pan wydawca dzisiaj nie przyjmuje.
                          - To nic - odpowiedział Balzac - najważniejsze, żeby dawał.
                          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 23:15
                            Gdy zapytano fińskiego kompozytora Jana Sibeliusa, dlaczego o wiele chętniej
                            przebywa między biznesmenami, niż między muzykami, odparł:
                            - Gdy jestem wśród muzyków, wszyscy mówią o trudnościach finansowych,
                            za to gdy jestem wśród biznesmenów, rozmawiają ze mną wyłącznie o muzyce!
                            • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 10:39
                              Śpiewaczka operowa Adelina Patti została zaangażowana na trzymiesięczne tournee
                              artystyczne po Ameryce. Gdy zażądała za nie wysokiego honorarium, impresario
                              stwierdził:
                              - Przecież tyle wynosi roczna pensja prezydenta Stanów Zjednoczonych!
                              - Jeżeli prezydent jest tańszy, to niech śpiewa!

    • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 15:53
      Na jakie zjawisko astronomiczne czekac bedzie ludzkosc w r. 2062?
      Jest ono zwiazane z nazwiskiem uczonego, ktory dzis obchodzilby urodziny.

      :-)))
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 08.11.06, 16:46
        Ponownie stanie się widoczna Kometa Halley'a.

        pozdrawiam.

        • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kometa Hallye'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 17:39
          Odpowiadasz na :

          obrobka_skrawaniem napisała:

          > Ponownie stanie się widoczna Kometa Halley'a.

          ======================

          Tak, brawo !!!

          Pozdrawiamy o_s :-)))

          Kometa Halley'a była obserwowana już od 466 r. p.n.e. Wtedy była bardzo jasną i
          okazałą kometą. Zapewne stanowiła piękny widok na niebie siejąc jednocześnie
          strach i grozę. Edmond Halley (1656-1742) zajmował się swego czasu orbitami
          komet. Analizował ich ruch i położenie. W 1705 r. doszedł do wniosku, że komety
          z 1531 r., z 1607 r. (obserwowana przez Kepler'a) i z 1682 r. (obserwowana przez
          niego samego) to jedna i ta sama kometa, która powraca co ok. 76 lat w okolice
          Słońca. Przepowiedział więc pojawienie się owej komety na rok 1758. Sam Halley
          nie dożył ponownego ujrzenia komety, którą dostrzeżono pod koniec 1758 r.
          Otrzymała ona jednak jego nazwę i stała się pierwszą kometą okresową.
          Następnie kometa powróciła w 1835 r., 1910 r. i ostatnio w 1986 r. Właśnie
          podczas ostatniego powrotu komety dowiedziano się więcej o jej wymiarach i budowie.

          Wiecej patrz:

          komety.astrowww.pl/kom009.html
          • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Halley IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 20:50
            (Awaria internetu nie pozwolila mi wyslac tego postu wczoraj; robie to wiec
            dzis).


            Troche wiecej o Halley'u:



            Edmund Halley (1656-1742)

            Astronom brytyjski. Urodził się w Haggerston koło Londynu, zmarł w Greenwich.
            Studiował w Oksfordzie. Po ukończeniu studiów wyjechał na Wyspę Świętej Heleny w
            celu obserwacji gwiazd nieba południowego. Przebywał tam w latach 1676-1677.
            Podczas pobytu na wyspie opracował sposób określania odległości Słońca od Ziemi
            na podstawie przejść Merkurego przed tarczą słoneczną oraz wyznaczył współrzędne
            360 gwiazd nieba południowego. W uznaniu doniosłości jego badań w roku 1677
            został przyjęty w poczet członków Towarzystwa Królewskiego (Royal Society) w
            Londynie. Wkrótce został jego sekretarzem. Na zlecenie Towarzystwa w roku 1679
            przyjechał do Gdańska do słynnego astronoma Jana Heweliusza i wręczył mu
            sporządzony przez siebie katalog gwiazd. Składał też wizyty naukowe uczonym
            Francji i Włoch. W latach 1698-1700 odbył podróż badawczą na powierzonym mu
            okręcie. Rezultatem podróży do Afryki Północnej i Ameryki były pierwsze mapy
            deklinacji magnetycznej od kierunku północ-południe w danym punkcie Ziemi.
            Współpracował blisko z Isaakiem Newtonem. Posługując się wspólnie opracowanym
            sposobem obliczania orbit ciał niebieskich, wyznaczył orbity komet - niewielkich
            ciał niebieskich dostrzeganych co pewien czas w Układzie Słonecznym. W roku 1703
            został profesorem uniwersytetu w Oksfordzie. Dwa lata później (1705) odkrył
            istnienie kometarnych eliptycznych orbit okresowych, które opisał w dziele
            'Synopsis astronomiae cometicae'. Był także autorem stosowanej w XVIII wieku
            metody wyznaczania odległości Słońca od Ziemi na podstawie przejść Wenus przed
            tarczą słoneczną, którą opracował w latach 1693-1716. W roku 1715 szczegółowo
            opisał wygląd chromosfery i korony słonecznej zaobserwowanej podczas zaćmienia
            Słońca. Trzy lata później (1718) odkrył istnienie ruchów własnych gwiazd.
            Ponadto w obserwatorium w Greenwich, którego był dyrektorem od roku 1720,
            prowadził obserwacje Księżyca, udoskonalając teorię jego ruchu. Na podstawie
            zapisków historycznych dotyczących komet stwierdził, że niektóre z nich
            pojawiają się okresowo. Za taką uznał pojawiającą się co 76 lat kometę, nazwaną
            na jego cześć kometą Halleya, i przeprowadził daty jej pojawiania się.

            - Halley probowal pogodzic Newtona z Hookiem (chodzilo o priorytet w
            sprawie waznych odkryc naukowch) - z marnym skutkiem.

            - To Halley namowil Newtona by wydac Principia Mathematica, i zostaly
            one wydane na koszt Halley'a.

            - O wizycie Halley'a w Gdansku u Heweliusza krazy pikantna historyjka
            opisana w poprzednim watku "Humor w nauce".

            - W czasie wizyty w Anglii cara Piotra Wielkiego, Halley sie z nim
            szybko zaprzyjaznil i byl jego wiernym kompanem w czasie licznych hulanek
            (normalnie byl statecznym angielskim gentelmanem ;-))) )

            • Gość: 6UL DV8 Halley - uzupełnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 02:12
              Osiągnięcia Halleya, które opisał Onufry, są iście imponujące. Ale jest ich
              znacznie wiecej. Niezależnie od Newtona (nie znając wówczas jego prac) doszedł
              do wniosku, że siła grawitacji musi być odwrotnie proporcjonalna do kwadratu
              odległości. (Podejrzewam, że gdyby Newton nie istniał, Halley jako pierwszy
              sformułowałby poprawne prawo grawitacji). Na podstawie zbadanych przez siebie
              anomalii magnetycznych opracował pierwszy naukowy model budowy wewnętrznej
              Ziemi, tzw. hollow Earth. Udoskonalił i opatentował dzwon nurkowy i założył
              notowaną na giełdzie firmę zajmującą się wydobywaniem rzeczy z zatopionych
              statków. Opracował mapy wiatrów. Stwierdził, że przyczyną ruchów
              atmosferycznych jest ogrzewanie słoneczne. Wyznaczył zależność między
              ciśnieniem atmosferycznym a wysokością nad poziomem morza. I jeszcze zapewne
              parę innych rzeczy... Dla mnie Halley jest jednym z największych uczonych
              wszech czasów. A ludzie znają go tylko za kometę... ;-(

              Nie wiem natomiast, skąd Onufry zdobył informację, że Halley "normalnie byl
              statecznym angielskim gentelmanem". O ile wiem, było zupełnie inaczej. Jak
              pisze A.K. Wróblewski, powołanie Halleya na katedrę w Oxfordzie
              wywołało "złośliwe komentarze, że profesorem zostaje człowiek, który przeklina
              i upija się jak marynarz"... ;-)) Muszę ze wstydem przyznać, że takie
              zachowanie Halleya wzbudza moją sympatię, gdyż pokazuje, że wielcy uczeni nie
              są jakimiś posągowymi postaciami, lecz ludźmi z krwi i kości ;-)
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 08.11.06, 19:20
      Los nadwornych błaznów nie zawsze był miły.
      Działo się to w XVIw. Tragicznie zakończył się dowcip Mikołaja, trefnisia
      księcia pomorskiego Jana Fryderyka (z rodu Gryfitów). Kiedy jego pan czuł się
      nie najlepiej, błazen dowiedział się skądś, że najpewniej można uzdrowić
      chorego strasząc go nagle, najlepiej wrzucając znienacka do wody. I tak
      uczynił. Rozgniewany książę za takie żarty skazał nieszczęśnika na śmierć.
      Wszystko odbyło się zgodnie z regułami: sąd, wyrok, spowiedź, wyprowadzenie na
      miejsce kaźni, położenie głowy na pieńku, błysk topora… Jednak Mikołaj nie
      wiedział, że kat w ostatniej chwili miał go uderzyć w szyję… pętem kiełbasy.
      Serce trefnisia takiego żartu nie wytrzymało - z miejsca „egzekucji” i tak
      zniesiono go martwego.
      • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 08.11.06, 20:52
        W czasach Zygmunta Augusta w Babinie, małej wsi niedaleko Bełżca (w Lubelskiem)
        sędzia lubelski Stanisław Pszonka założył swoiste bractwo prześmiewców i
        kawalarzy, umownie nazwane Rzeczpospolitą Babińską. Wszystko tam było na
        przekór: tchórz zostawał hetmanem, największy gaduła – przeorem kamedułów,
        fantasta – uczonym itd. W ten sposób „obsadzono” wszystkie urzędy. Zostawiono w
        spokoju tylko króla. Kiedy sława owej Rzeczypospolitej rozeszła się po kraju i
        sam Zygmunt August wyraził zdziwienie, że Babińczycy nie mają swego monarchy,
        odpowiedziano mu: „Uchowaj Boże, Najjaśniejszy Panie, ażebyśmy za Twego życia
        mieli myśleć o wyborze innego króla; panuj i tu, w Babinie”. Zygmunt się
        roześmiał i zaakceptował istotę dowcipu zawartego w tej odpowiedzi. Dodajmy, że
        w latach trzydziestych XIX wieku odpowiednikiem Rzeczypospolitej Babińskiej
        stało się w Wilnie Towarzystwo Szubrawców, publikujące własne pismo
        satyryczne „Wiadomości Brukowe”.
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 08.11.06, 21:01
          O istocie Rzeczypospolitej Babińskiej świadczyć może tekst recepty na specyfik
          leczący wszelkie choroby. Autor tego przepisu otrzymał urząd głównego medyka
          Rzeczypospolitej.: „Recipe [weź] z pająka sadła, z muchy oleju, komarowego
          szpiku, szczupakowego świstu, młyńskiego szumu, kowalskiego puku, dzwonowego
          głosu, wielkanocnej radości, rakowej krwi. To zmieszawszy zawiązać w chustki,
          ususzyć w cieple… Wypić to duszkiem. Potem siecią zajęczą starą uwinąwszy się,
          na polu położyć i tak długo się pocić, aż będzie pot kolana lizał. Co jeśli nie
          pomoże, jeśli nie do nieba, pewnie do diabła pójdzie”.

          :-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja