onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 04.12.06, 22:30 Padla tu nazwa holenderskiego miasta Lejdy (Leiden). O jakim naukowcu X, zwiazanym z tym miastem A. Einstein powiedzial: - Z zycia swego, w najdrobniejszych nawet szczegolach, X uczynil wspaniale dzielo sztuki. (...) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 04.12.06, 23:04 Uczony ten znajduje sie na nastepujacym zdjeciu: commons.wikimedia.org/wiki/Image:1911_Solvay_conference.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 23:43 To jest powtorzenie postu z pazdziernika 2005. Jest to moja ulubiona anegdota o bohaterze zagadki. Nazwijmy go X. *** Niektórzy naukowcy cierpią na kiepską pamięć, inni - na odwrót - obdarzeni są pamięcią fenomenalną. Takim osobnikiem był genialny holenderski fizyk X. Znany był z tego, że bardzo solidnie pracował ze swoimi doktorantami. Kiedyś zdarzył sie taki wypadek: doktorant X zgubił teczkę z napisaną pracą doktorską i wpadł w panikę bo nie był w stanie odtworzyć rozprawy. Gdy X się o tym dowiedział, uspokoił doktoranta i ... podyktował mu treść rozprawy z pamięci. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 00:24 W Leiden znajduje sie Instytut Fizyki Teoretycznej im. Lorentza. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kmicic_1976 Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 08:04 No jasne, ze chodzi tu o Hendrika Antoona Lorentza, genialnego fizyka i wielkiego czlowieka.Jestem fizykiem i nie chcialem odbierac radosci zgadywania innym, ale skoro ... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Dwa jubileusze 05.12.06, 09:43 Masz racje kmicicu - zagadki naukowe nam nie tu nie ida... Coz porozmawiajmy zatem o sztuce. Dzis dzien 2 wielkich jubileuszy muzycznych. Rocznica smierci W.A. Mozarta i ... 50. urodziny wielkiego pianisty Krystiana Zimmermana. Zyczymy wiec 100 lat!!! Watek GW FH "Humor w Nauce i Sztuce" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Dwa jubileusze 05.12.06, 09:47 errata: (...) nam tu nie ida... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Krystian Zimmerman 05.12.06, 10:04 Nie znam anegdot o K. Zimmermanie - moze z wyjatkiem jednej. Po Konkursie Chopinowskim, zaprosil go do siebie z rodzicami tow. Gierek (tez ze Slaska) i powiedzial: - Drogi Panie Krystianie. Naprawde ciesze sie z pana sukcesu i jako Polak i jako syn Ziemi Slaskiej. Ale Partia ten sukces przewidywala ... :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: W.A. Mozart 05.12.06, 10:12 Z Mozartem jest latwiej, przypominamy 3 anegdoty: *** Pewien młodzieniec pytał Mozarta, jak się pisze symfonie. Mozart odpowiedzial: - Jesteś jeszcze za młody. Zacznij lepiej od ballad. Młodzieniec zaprotestował: - Ale przecież pan zaczął pisać symfonie, kiedy nie miał jeszcze dziesięciu lat! - No, tak. Ale ja wtedy nikogo nie pytałem, jak to się robi. *** Podobno Mozart z żoną w domu tańczył menueta bo nie stać go było na ówczesne CO. Widać dobrze się im tanczyło, sądząc po twórczości. *** Do malca koncertującego we Frankfurcie podszedł jakiś nastolatek i powiedział: - Wspaniale grasz! Ja nigdy się tak nie nauczę. - Dlaczego? Jesteś już całkiem duży. Spróbuj, a jeśli nie wyjdzie, to zacznij pisać utwory. - Ja już piszę. Wiersze... - To interesujące. Pisać dobre wiersze jest chyba jeszcze trudniej niż pisać muzykę. - Dlaczego, całkiem łatwo. Spróbuj... Rozmówcami byli Mozart i Goethe. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: W.A. Mozart 05.12.06, 10:33 I jeszcze 3 następne: Wolfgang Amadeusz Mozart (1756-91) będąc jeszcze małym chłopcem otrzymał zaproszenie na obiad do cesarza Józefa II. Przy stole zachowywał się bardzo swobodnie i wesoło. Jego zachowanie dotknęło obecnych tam generałów do tego stopnia, iż powiedzieli o tym cesarzowi. Jakież było ich zdziwienie, gdy władca roześmiał się i rzekł: -Mozarta zostawcie w spokoju. Generałowie rodzą się codziennie, Mozart-tylko jeden raz. *** Wolfgang Amadeusz Mozart jako nadworny kompozytor cesarza Józefa II został zapytany przez władcę: -Czy jesteś zadowolony ze swojej rocznej gaży? Mozart odpowiedział: -Jest ona zbyt duża w stosunku do tego, co robię, jednak zbyt mała w stosunku do tego, co mógłbym zrobić! *** Po premierze opery Mozarta "Uprowadzenie z Seraju" cesarz Józef II rzekł do kompozytora: -Drogi mistrzu, wydaje mi się, że w tej operze słyszałem za dużo nut. -Cóż...Wasza Wysokość z racji sprawowania władzy zbyt wiele słyszy! :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mozart a edukacja 05.12.06, 12:10 Pod koniec XX wieku muzyka Mozarta znalazła dość niezwykłe zastosowanie w powstającej dziedzinie szybkiego uczenia się, znanego jako SALT (Suggestive- Accelerative Learning and Teaching) lub Superlearning. Badacze, pod kierownictwem bułgarskiego psychologa Georgija Łozanowa, utrzymują, że słuchanie takiej muzyki, odpowiednio dobranej i zaadoptowanej, sprzyja przyspieszonej nauce. Według G. Łozanowa fizjologiczny rytm organizmu - puls, oddech, fale mózgu dopasowują się do struktury muzyki, która aktywizuje pracę mózgu oraz synchronizuje obie półkule sprzyjając procesowi efektywniejszego uczenia się. Pierwsze badania nad wpływem muzyki na człowieka prowadził w latach 50-tych francuski laryngolog dr Alfred Tomatis. Zauważył, że słuchanie pewnego rodzaju dźwięków wpływa korzystnie na aktywność układu nerwowego aktywizując mózg. W swojej pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i komunikacji odkrył zależność pomiędzy mówieniem a słyszeniem, stwierdzając że ucho nie jest stworzone wyłącznie do słuchania. Ucho jest narzędziem, które dostarcza energii mózgowi i ciału aktywizując do różnego rodzaju działań.Z tego odkrycia powstało tzw. pierwsze prawo Tomatisa, mówiące o tym, że nie można odtwarzac dźwięków, których się nie słyszy. Poprzez "trening ucha" - przez słuchanie dźwięków o wysokich częstotliwościach, ucho staje się coraz sprawniejsze, potrafi przetworzyć do mózgu dźwięki, które ładują "baterie mózgu" sprawiając, że umysł człowieka jest gotowy na przyjęcie, przetworzenie i zapamiętanie dużej ilości informacji. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mozart w literaturze 05.12.06, 12:13 Mozart jest postacią niezwykłą wśród kompozytorów z racji licznych legend, które wokół niego narosły - jest nią na przykład opowieść, że Mozart komponował Requiem z myślą o własnej śmierci. Niektóre z tych historii są zapewne prawdziwe, ale oddzielenie zmyśleń od rzeczywistych zdarzeń jest zadaniem uczonych zajmujących się Mozartem. Dramaturdzy i scenarzyści, wolni od odpowiedzialności naukowców, znaleźli w legendach o Mozarcie doskonałe tworzywo dla swoich dzieł. Przykładowo, rzekoma rywalizacja między Mozartem i Antonio Salierim jest przedmiotem sztuki Aleksandra Puszkina Mozart i Salieri. Mikołaj Rimski- Korsakow skomponował operę Mozart i Salieri, a Peter Schaffer napisał sztukę teatralną Amadeus, przeniesioną potem na ekran kinowy. Większość dramatów opartych na życiu Mozarta jest w dużej mierze fabularyzowana. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mozart i ... klarnet 05.12.06, 12:36 Mozart jako pierwszy wykorzystał klarnet do kompozycji symfonicznej. Uważał, że jest to instrument imitujący najlepiej dźwięk głosu ludzkiego. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Mozart i Salzburg 05.12.06, 12:42 Współczesne ślady Mozarta w Salzburgu: W domu, w którym urodził się Mozart (Mozarts Geburtshaus) można zobaczyć skrzypce i klawikord, na których grywał. Zgromadzono tu również dekoracje sceniczne do jego przedstawień operowych. Na Makartplatz 8, w rezydencji Mozarta (Mozarts Wohnhaus) zorganizowano stałą ekspozycję instrumentów muzycznych z epoki. W Archiwum Mozarta przy Schwartstrasse 26-28 można oglądnąć znajdującą się niegdyś w Wiedniu niewielką chatkę drewnianą, w której Mozart napisał muzykę do Czarodziejskiego fletu. W barokowej katedrze na Residentplatz Mozart był Konzertmeistrem. Od imienia kompozytora nazwano powstałą w 1842 roku prestiżową akademię muzyczną Mozarteum. Od 1917 roku odbywa się Festiwal Salzburski Salzburg Festspiele, którego pomysłodawcami i założycielami byli Max Reinhardt, Ryszard Strauss i Hugo von Hofmannsthal. Gromadzi tłumy melomanów. Rokrocznie w przeddzień otwarcia inaugurowany jest tańcem z pochodniami, tzw. Fackeltanz. W ramach festiwalu wystawiane są opery, dramaty, odbywają się koncerty, projekcje filmów. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: o muzyce Mozarta 05.12.06, 13:15 „Obowiązującą muzyką w niebie jest Bach, ale jak aniołowie są sami, to grają sobie Mozarta" Schönberg :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 13:59 Kto i w którym roku zekranizował sztukę Petera Shaffera „Amadeusz”. Jaką nagrodę (proszę wymienić najważniejszą) otrzymał film. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 14:43 Film "Amadeusz" reż. Milos Forman. Film nagrodzono 8 Oscarami (między innymi, bo dostał też wiele innych prestizowych nagród) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 14:48 Aha, zapomniałam - rok 1984 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 15:30 Tak! www.imdb.com/title/tt0086879/ Zdjęcia z filmu: www.imdb.com/title/tt0086879/photogallery Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 16:00 Zawsze, kiedy oglądam „Amadeusza” żal mi biednego Salieriego, a jednocześnie przypominam sobie, jak wielu kompozytorów miało lub ma kompleks Mozarta, co się przejawia w naśladowaniu Mistrza, bądź w dyskredytowaniu jego osiągnięć. Czytałam kiedyś biografię niemieckiego kompozytora i dyrygenta Richarda Straussa, dla którego Mozart był wzorem i niedoścignionym ideałem. Strauss wielbił Mozarta bezgranicznie i absolutnie, mawiał, że Mozart wszystkie muzyczne problemy już rozwiązał, zanim się w ogóle pojawiły. Twierdził też, że "namiętność Mozarta wolna jest od wszelkich cech ziemskich". Gdy przyjaciel Straussa rozmawiał kiedyś z nim o jego własnych, nowych pracach, ten zakończył rozmowę następująco: "Wiadomo- Mozart! Kto mu dorówna! Zagrajmy Mozarta" I usiadł do fortepianu, zagrał jeden z kwartetów Mozarta, zachwycając się pomysłami melodycznymi... Bezgranicznemu uwielbieniu dla Mozarta dał Strauss wyraz mówiąc: "Proszę słuchać tej cudownej ekspansywności Mozartowskiej melodii! Można pomyśleć, że się kończy, a ona płynie dalej, stale dalej… Tak! Melodia! A o dwóch taktach smyczków rozpoczynających tercet masek w "Don Giovannim" powiedział: "Gdyby mi się udało skomponować te dwa takty, oddałbym za nie chętnie wszystkie moje opery!” W późnym wieku, nawiązywał do Mozarta w swoich ostatnich dziełach i umieścił nad II Sonatiną na 16 instrumentów dętych następującą dedykację: "Cieniom boskiego Mozarta, u kresu życia pełnego wdzięczności". Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Krystian Zimmerman 05.12.06, 11:05 Przypomniala mi sie jeszcze jedna anegdota o K. Zimmermanie: Rozmawial on kiedys z innym znakomitym pianista - Markiem Drewnowskim o tym na czym polega kariera pianisty. Powiedzial: - Nawet jesli zalozymy spodnie na szelkach, to walczac o muzyczny byt musimy te portki ciagle podtrzymywac obiema rekami! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Krystian Zimmerman 05.12.06, 15:46 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Przypomniala mi sie jeszcze jedna anegdota o K. Zimmermanie: > > Rozmawial on kiedys z innym znakomitym pianista - Markiem Drewnowskim > o tym na czym polega kariera pianisty. Powiedzial: > - Nawet jesli zalozymy spodnie na szelkach, to walczac o muzyczny byt musimy > te portki ciagle podtrzymywac obiema rekami! ================ Nalezy dodac, ze trzymajac swoje portki obiema rekami, nie jest latwo grac na fortepianie ;-))) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Krystian Zimmerman 05.12.06, 20:41 Dzis po 22:00 (nie pamietam ile dokladnie po) bedzie ciekawy - mam nadzieje - program o K. Zimmermanie w radio: Program 2. Polecam, O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warcabik Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: 81.210.16.* 05.12.06, 15:53 Jak glosi tradycja pewien XVIIwieczny malarz holenderski stosowal unikatowa recepture dla swoich farb. Zwlaszcza czerwienie, zolcie, zlota nie mialy sobie rownych. Dla ulatwienia dodam ze po mistrzowsku stosowal swiatlocien i modelunek cial. Jaki to malarz i czego dodawal do swoich farb? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 16:05 Odpowiedź połowiczna: jeśli XVII wiek i Holender, i mistrz światłocienia to kojarzy mi się Vermeer van Delft . Ale co dodawał do farb??? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 16:08 No pewnie chodzi o Rembrandta... Ale i tak wolę Jana Vermeera. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 17:48 Vermeer jest bardziej "kobiecy", Rembrandt natomiast bardzo "meski". Obrazy Vermeera sa zwykle bardzo male, obrazy Rembrandta maja wieksza dynamike i bywaja duzych rozmiarow (np. Warta nocna). Oni byli bardzo rozni, swietnie sie dopelniajacy. Ja lubie ich obu, zaleznie od nastroju albo wpatruje sie w Rembrandta, albo w Vermeera. To dobrze ze Holandia dala swiatu ich obu! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 16:12 A jeśli chodzi o Rembrandta, to zdaje się, że naukowcy nie rozszyfrowali pełnego składu jego farb. Wiadomo, że malował z kilku palet, nie z jednej i nakładał farby różnej gęstości. Dodawał też do nich kwarc i piasek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warcabik Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: 81.210.16.* 06.12.06, 13:50 malarza odgadliscie prawidlowo, brawo, a do farb uzywal on fosforu ze zmieloncyh kosci rybich (gl. dorszy) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.12.06, 13:57 Gość portalu: warcabik napisał(a): > malarza odgadliscie prawidlowo, brawo, a do farb uzywal on fosforu ze > zmieloncyh kosci rybich (gl. dorszy) Tzn. jakoś ten fosfor wydobywał z ości? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 16:53 W Polsce są 3 dzieła Rembrandta, przy czym autentyczność dwóch z nich potwierdzono dopiero w tym roku. 1. gdzie znajdują się te obrazy 2. jakimi metodami badano autentyczność tych dzieł 3. na jakim podłożu zostały namalowane 4. kogo/co przedstawiają Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 17:42 Poniewaz ogol mysli to ja powiem co wiem. W Polsce znajdują się trzy obrazy Rembrandta: Pejzaż z miłosiernym Samarytaninem w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, a dwa: Uczony przy pulpicie i Dziewczyna w kapeluszu na Zamku Królewskim w Warszawie. Latem tego roku odwiedzilem Amsterdam. Z okazji 400. rocznicy urodzin R holendrzy starali sie sprowadzic z calego swiata jak najwiecej obrazow R do Amsterdamu i ww Uczony przy pulpicie wisial sobie w domu R w Amsterdamie. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 17:52 Odpowiedzialem na 1. i 4. Mam nadzieje ze na 2. i 3. odpowie kto inny :-) O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 18:16 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Odpowiedzialem na 1. i 4. Mam nadzieje ze na 2. i 3. odpowie kto inny :-) Dziękuję Onufremu za odpowiedzi. Wszystko się zgadza. Czekamy na innych. A tymczasem zapraszam do obejrzenia kilku reprodukcji mistrza (aby powiększyć należy kliknąć w pojedynczy obraz): www.elrelojdesol.com/zoomable-paintings/rembrandt/index.htm Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 20:39 obrobka_skrawaniem napisała: > 2. jakimi metodami badano autentyczność tych dzieł laser > 3. na jakim podłożu zostały namalowane deska, olej na desce Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 20:50 onufry_na_wyjezdzie napisał: > 2. jakimi metodami badano autentyczność tych dzieł > laser To wiadomość z jakiegoś żródła, czy tylko przypuszczenie? Bo wg mnie to badania rentgenowskie i w podczerwieni, zbadano też pigmenty (ale nie podano metody). > 3. na jakim podłożu zostały namalowane > deska, olej na desce Tak, wykorzystano deski topolowe (rzadko używane w Holandii). Pozdr. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 21:07 obrobka_skrawaniem napisała: > > 2. jakimi metodami badano autentyczność tych dzieł > > laser > > To wiadomość z jakiegoś żródła, czy tylko przypuszczenie? > Bo wg mnie to badania rentgenowskie i w podczerwieni, zbadano też pigmenty > (ale nie podano metody). To jest wiadomosc na 99.9%, ale zrodla nie potrafie podac ;-((( > > > 3. na jakim podłożu zostały namalowane > > deska, olej na desce > > Tak, wykorzystano deski topolowe (rzadko używane w Holandii). > Gdy bylem latem 2 dni w Amsterdamie, jeden dzien przeznaczylem na zrozumienie fenomenu Rembrandta. A byla ku temu okazja bo z powodu 400. rocznicy urodzin Rembrandta, Amsterdam az kipial od wystaw z R zwiazanych. Te deski topolowe zapamietalem dobrze. Interesowalem sie czy Rembrandt i Spinoza sie znali. Rembrandt mial dom w dzielnicy zydowskiej (mimo, ze sam byl protestantem). Portetowal rabinow i zydow na modlitwach. Ale nikt nie potrafil mi powiedziec czy oni sie znali. Ale odbieglem od tematu ;-) > Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Dzieła Rembrandta w Polsce - zagadka 05.12.06, 21:23 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Gdy bylem latem 2 dni w Amsterdamie, jeden dzien przeznaczylem na zrozumienie > fenomenu Rembrandta. A byla ku temu okazja bo z powodu 400. rocznicy urodzin > Rembrandta, Amsterdam az kipial od wystaw z R zwiazanych. Te deski topolowe > zapamietalem dobrze. Interesowalem sie czy Rembrandt i Spinoza sie znali. > Rembrandt mial dom w dzielnicy zydowskiej (mimo, ze sam byl protestantem). > Portetowal rabinow i zydow na modlitwach. Ale nikt nie potrafil mi powiedziec > czy oni sie znali. Ale odbieglem od tematu ;-) Te dwa obrazy powinny być już w Polsce. Też przedstawiają (prawdopodobnie) Żydów - inne ich tytuły to "Żydowska narzeczona" i "Ojciec żydowskiej narzeczonej" (Wikipedia). Polecam jeszcze stronę (jest tam też krótki film): ww2.tvp.pl/1772,20060213302517.strona Pozdrawiam o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Pozdrawiamy weteranow watku Humor w nauce! 05.12.06, 17:11 W zblizajacym sie poscie 900. serdecznie pozdrawiamy: future_phd, ypestis, steinbock, Biolog, frred, meehow1, jambur, bazyliszek4, betsaida, babcia.vveatherwax, femme_maudite, bonobo44, Zagloba, pinocchio999. Tesknimy za waszymi cennymi postami! Wroccie i piszcie razem z nami :-))))) Watek GW FH "Humor w Nauce i Sztuce" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 18:06 Jak nazywal sie bohater slynnego filmu R. Polanskiego, zmarly w 2000 r. warszawiak, ktory dzis obchodzilby urodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 18:19 Władysław Szpilman Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 18:33 eilean_donan napisała: > Władysław Szpilman ================ Tak, brawo!!!!! Fragmenty tekstu z Wikipedii: Władysław Szpilman (ur. 5 grudnia 1911 r. w Sosnowcu, zm. 6 lipca 2000 r. w Warszawie), polski kompozytor i pianista. (...) Po wojnie Szpilman skomponował ponad 500 popularnych piosenek (m.in. Deszcz, Przyjdzie na to czas, Pik, pik pik, Do widzenia Teddy, Cicha noc, Nie wierzę piosence, Jutro będzie dobry dzień, Pójdę na Stare Miasto, Autobus czerwony, Do roboty, Ja jestem twoja, Piosenka Mariensztacka, W małym kinie, Tych lat nie odda nikt, Zakochani, Lata ptaszek, Literki), do których teksty pisali m.in. Jan Brzechwa, Julian Tuwim, Konstanty Ildefons Gałczyński, Tadeusz Kubiak, Kazimierz Winkler, Jerzy Ficowski, Bronisław Brok, Ludwik Starski, Wanda Chotomska i Hanna Januszewska. Był też autorem muzyki filmowej do filmu Zadzwońcie do mojej żony (1957), wielu piosenek i słuchowisk radiowych dla dzieci, musicalów Ciotka Karola i Czerwony Kapturek, kompozytorem szeregu utworów symfonicznych (obecnie wydanych w całości w wydawnictwie muzycznym Boosey & Hawkes w USA). W 1947 roku skomponował sygnał do Polskiej Kroniki Filmowej. W 1961 roku zorganizował wg własnego pomysłu Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie. Od 1945 do 1963 roku był także szefem działu muzyki rozrywkowej Polskiego Radia. W 1963 roku stworzył Kwintet Warszawski (zapraszając do współpracy Gimpla, Wrońskiego, Kamasę i Ciechańskiego), z którym do 1986 roku dał ponad 2000 koncertów na całym świecie, głównie poza granicami Polski. W 1998 r., syn Szpilmana Andrzej doprowadził do wydania jego książki w Niemczech i Anglii (pod tytułami Das wunderbare Überleben i The Pianist). Uznana została wówczas za najlepszą książkę roku 1999 przez szereg gazet w Wielkiej Brytanii i USA, a w 2002 roku została wybrana najlepszą książką roku przez francuskie czasopismo literackie Lire, oraz otrzymała nagrodę czytelników pisma Elle. Książka zajmowała także pierwsze miejsca na listach bestsellerów w wielu krajach (m.in. w Polsce ok. 80 tygodni w latach 2000-2003 - oraz trzykrotnie książka roku na liście Rzeczypospolitej ). Na jej podstawie w 2002 roku Roman Polański wyreżyserował film pod tym samym tytułem (główna rola Adrien Brody), nagrodzony m.in. Złotą Palmą w Cannes (2002) i 3 Oscarami (2003) w USA. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 18:36 Dzis sypnelo slynnymi jubilatami. Dzis obchodzilby urodziny takze wielki mistrz, a wlasciwie tworca kina animowanego. Wszyscy znamy jego filmy :-) Kto to taki? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 18:56 Walt Disney (Walter Elias Disney) o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 05.12.06, 19:06 W jakiej sytuacji Charlie Chaplin pojawil sie po raz pierwszy przed publicznoscia? Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 19:11 Charlie Chaplin pierwszy raz wystąpił na scenie mając lat 5, w musicalu w 1894 roku. Naśladował wtedy matkę, która nauczyła go śpiewać i grać na scenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 05.12.06, 22:02 Odpowiedz jest poprawna, ale nie oddaje szczegolow. Otoz podczas wystepu matka Charliego nagle stracila glos i syn , ukryty w kulisach, wbiegl na scene wby zastapic matke. Istotnie, mial wowczas tylko 5 lat i jaki talant!;-)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 05.12.06, 19:06 Przepraszam, robiłam herbatę, odeszłam na chwilę od komputera i nie zauważyłam, że zagadka była juz rozwiazana. Pozdrowienia dla Obróbki:-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Walt Disney :-))))) 05.12.06, 19:22 3bezatu napisała: > Walter Elias Disney (o_s takze, a jakze) =============== Tak brawo !!! Za Wikipedia: Walter Elias Disney (ur. 5 grudnia 1901 w Chicago, zm. 15 grudnia 1966) - producent filmów animowanych, twórca amerykańskiego Disneylandu i wartej miliard dolarów korporacji The Walt Disney Company. Walter i jego brat – O. Disney - założyli wspólnie Walt Disney Productions, korporację znaną dziś jako The Walt Disney Company, osiągającą roczny obrót w wysokości ok. 32 miliardów dolarów. Walter Elias Disney urodził się w Chicago, jako syn Eliasa Disneya i Flory Call. Imiona otrzymał po ojcu i jego bliskim przyjacielu (Walter Parr - kaznodzieja kościoła świętego Pawła). W roku 1906 rodzina Walta Disneya przeniosła się na farmę w pobliżu miasta Marceline w stanie Missouri. Farmę sprzedali w roku 1909 i zamieszkali w wynajętym domu aż do 1910 roku, kiedy to przeprowadzili się do Kansas City. Walt ukończył Benton School 18 czerwca 1917 roku. Podjął naukę w Kansas City Art School, lecz opuścił szkołę w wieku szesnastu lat, aby zostać ochotniczym kierowcą ambulansu w pierwszej wojnie światowej. W tym celu podał rok 1900 jako rok urodzenia. Był członkiem American Red Cross Ambulance Force do roku 1919. W 1931 roku Walt Disney uzyskał honorowego Oskara za stworzenie postaci Myszki Miki. Następnymi postaciami stworzonymi przez samego Walta Disneya były Kaczor Donald i pies Pluto. W 1938 Walt Disney uzyskał kolejnego honorowego Oskara za osiągnięcia przy tworzeniu filmu "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków". W 1941 uzyskał honorowego Oskara Walt Disney, technicy dźwięku, wraz z RCA Manufacturing Company za realizację pełnometrażowego filmu animowanego "Fantazja". Otrzymał również Oskary w roku 1953: * za pełnometrażowy film dokumentalny "The Living Desert" * za krótkometrażowy film dokumentalny "The Alaskan Eskimo" * za krótki film animowany "Toot, Whistle, Plunk and Boom" * za krótki film przyrodniczy (na dwóch rolkach) "Water Birds" Walt Disney otrzymał łącznie 22 nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej! Pełnometrażowe filmy animowane wytwórni Disney'a za zycia Walta Disney'a: 1. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków (Snow White and the Seven Dwarfs) 21 grudnia 1937 2. Pinokio (Pinocchio) 7 lutego 1940 3. Fantazja (Fantasia) 13 listopada 1940 4. Dumbo 23 października 1941 5. Bambi 13 sierpnia 1942 6. Saludos Amigos 6 lutego 1943 7. Trzej Caballeros (The Three Caballeros) 3 lutego 1945 8. Make Mine Music 15 sierpnia 1946 9. Fun and Fancy Free 27 września 1947 10. Melody Time 27 maja 1948 11. The Adventures of Ichabod and Mr. Toad 5 października 1949 12. Kopciuszek (Cinderella) 15 lutego 1950 13. Alicja w Krainie Czarów (Alice in Wonderland) 26 lipca 1951 14. Piotruś Pan (Peter Pan) 5 lutego 1953 15. Zakochany kundel (Lady and the Tramp) 22 czerwca 1955 16. Śpiąca Królewna (Sleeping Beauty) 29 stycznia 1959 17. 101 Dalmatyńczyków (One Hundred and One Dalmatians) 25 stycznia 1961 18. Miecz w kamieniu (The Sword in the Stone) 25 grudnia 1965 =============== Pamietam bylem kiedys zaproszony na kolacje przez (zagranicznego) kolege do jego domu. Jego zona okazala sie byc znakomita dokumentalistka filmowa. Po kolacji pokazala nam kilka swoich fimow dokumentalnych. Po tym pokazie, widzac, ze gospodarze maja w domu spora filmoteke, poprosilem ja by pokazala nam jej najbardziej ulubiony film. I wiecie co nam puscila? - "101 Dalamatynczykow" Walta Disney'a :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Walt Disney :-))))) 05.12.06, 19:44 Maksymy Walta Disney'a (po angielsku): A man should never neglect his family for business. Adults are interested if you don't play down to the little 2 or 3 year olds or talk down. I don't believe in talking down to children. I don't believe in talking down to any certain segment. I like to kind of just talk in a general way to the audience. Children are always reaching. All cartoon characters and fables must be exaggeration, caricatures. It is the very nature of fantasy and fable. All our dreams can come true, if we have the courage to pursue them. All the adversity I've had in my life, all my troubles and obstacles, have strengthened me... You may not realize it when it happens, but a kick in the teeth may be the best thing in the world for you. Animation can explain whatever the mind of man can conceive. This facility makes it the most versatile and explicit means of communication yet devised for quick mass appreciation. Animation is different from other parts. Its language is the language of caricature. Our most difficult job was to develop the cartoon's unnatural but seemingly natural anatomy for humans and animals. Animation offers a medium of story telling and visual entertainment which can bring pleasure and information to people of all ages everywhere in the world. Crowded classrooms and half-day sessions are a tragic waste of our greatest national resource - the minds of our children. Disneyland is a work of love. We didn't go into Disneyland just with the idea of making money. Disneyland is the star, everything else is in the supporting role. Disneyland will never be completed. It will continue to grow as long as there is imagination left in the world. Give the public everything you can give them, keep the place as clean as you can keep it, keep it friendly. I always like to look on the optimistic side of life, but I am realistic enough to know that life is a complex matter. I am not influenced by the techniques or fashions of any other motion picture company. I believe in being an innovator. I don't like formal gardens. I like wild nature. It's just the wilderness instinct in me, I guess. I don't want the public to see the world they live in while they're in the Park (Disneyland). I want to feel they're in another world. I have been up against tough competition all my life. I wouldn't know how to get along without it. I have no use for people who throw there weight around as celebrities, or for those who fawn over you just because you are famous. I love Mickey Mouse more than any woman I have ever known. I never called my work an 'art' It's part of show business, the business of building entertainment. I only hope that we don't lose sight of one thing - that it was all started by a mouse. I started, actually, to make my first animated cartoon in 1920. Of course, they were very crude things then and I used sort of little puppet things. I try to build a full personality for each of our cartoon characters - to make them personalities. I would rather entertain and hope that people learned something than educate people and hope they were entertained. I'd say it's been my biggest problem all my life... it's money. It takes a lot of money to make these dreams come true. If you can dream it, you can do it. Always remember that this whole thing was started with a dream and a mouse. It's kind of fun to do the impossible. It's no secret that we were sticking just about every nickel we had on the chance that people would really be interested in something totally new and unique in the field of entertainment. It's something that will never be finished. Something that I can keep developing... and adding to. Laughter is America's most important export. Mickey Mouse is, to me, a symbol of independence. He was a means to an end. Mickey Mouse popped out of my mind onto a drawing pad 20 years ago on a train ride from Manhattan to Hollywood at a time when business fortunes of my brother Roy and myself were at lowest ebb and disaster seemed right around the corner. Movies can and do have tremendous influence in shaping young lives in the realm of entertainment towards the ideals and objectives of normal adulthood. Of all of our inventions for mass communication, pictures still speak the most universally understood language. Or heritage and ideals, our code and standards - the things we live by and teach our children - are preserved or diminished by how freely we exchange ideas and feelings. People look at you and me to see what they are supposed to be. And, if we don't disappoint them, maybe, just maybe, they won't disappoint us. People still think of me as a cartoonist, but the only thing I lift a pen or pencil for these days is to sign a contract, a check, or an autograph. The era we are living in today is a dream of coming true. The way to get started is to quit talking and begin doing. There is more treasure in books than in all the pirates' loot on Treasure Island and at the bottom of the Spanish Main... and best of all, you can enjoy these riches every day of your life. There's nothing funnier than the human animal. We allow no geniuses around our Studio. We are not trying to entertain the critics. I'll take my chances with the public. We believed in our idea - a family park where parents and children could have fun- together. We did it Disneyland, in the knowledge that most of the people I talked to thought it would be a financial disaster - closed and forgotten within the first year. We have created characters and animated them in the dimension of depth, revealing through them to our perturbed world that the things we have in common far outnumber and outweigh those that divide us. We keep moving forward, opening new doors, and doing new things, because we're curious and curiosity keeps leading us down new paths. When people laugh at Mickey Mouse, it's because he's so human; and that is the secret of his popularity. When we opened Disneyland, a lot of people got the impressions that it was a get-rich-quick thing, but they didn't realize that behind Disneyland was this great organization that I built here at the Studio, and they all got into it and we were doing it because we loved to do it. When you're curious, you find lots of interesting things to do. Whenever I go on a ride, I'm always thinking of what's wrong with the thing and how it can be improved. You can design and create, and build the most wonderful place in the world. But it takes people to make the dream a reality. You can dream, create, design and build the most wonderful place in the world, but it requires people to make the dream a reality. You may not realize it when it happens, but a kick in the teeth may be the best thing in the world for you. You reach a point where you don't work for money. Your dead if you aim only for kids. Adults are only kids grown up, anyway. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: matematycy ur. 5.12. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:07 Tak sie sklada ze 5.12. obchodziloby urodziny takze 2 wybitnych matematykow: Painleve i Heisenberg. Zacznijmy od Painleve. Byl on takze politykiem i to premierem Francji! (ministrm marynarki w jego rzadzie byl Emil Borel - ten matematyk, ktory nie opuscil Marii Curie w potrzebie w czasie skandalu z Langevin). Przypominamy anegdote czesto opowiadana przez Andre Weila: *** Humor w nauce Autor: Gość: Onufry Data: 26.02.06 Matematycy, ktorzy stworzyli grupe Bourbaki rekrutowali sie z Ecole Normale Superieure - szkoly ktora ksztalci francuskie elity matematyczne. Zalozona zostala ona przez Napoleona, a do jej pierwszych wykladowcow nalezal Lagrange. Szkola ta obok wspanialej historycznej roli w nauce, ma takze dluga i bogata tradycje robienia kawalow. Oto ulubiona opowiastka Andre Weila - jednego z bourbakistow i absolwenta ENS. Na poczatku 20 w. odbywal sie egzamin do ENS. Oprocz egzaminu pisemnego, kandydaci musieli przebrnac przez egzamin ustny. Czekali oni wiec na ten egzamin w hallu ENS. W hallu tym pojawilo sie kilku "starych" studentow, ktorzy instruowali kandydatow co ich czeka na egzaminie ustnym. Opowiadali, ze tradycja egzaminu jest, ze pewien student wciela sie w egzaminatora by upokarzac kandydatow - trzeba uwazac na tego oszusta! Tak sie zlozylo ze tego roku do grona egzaminatorow byl powolany mlodo-wygladajacy profesor Sorbony Paul Painleve. W pewnym momencie podszedl don kandydat, ktory nagle oswiadczyl: - Jak mozesz mi robic takie swinstwo !? - Przepraszam, nie rozumiem o czym pan mowi - odpowiedzial Painleve. - Przeciez obaj doskonale wiemy kim jestes - kontynuowal kandydat. - A niby kim ja jestem? - spytal Painleve. - Oszustem! - stwierdzil kandydat - nie udawaj glupiego i opowiedzial Painlevemu to czego dowiedzial sie od starszych studentow. Painleve sluchal oslupialy po czym poprosil Dyrektora ENS aby ... za niego poreczyl. Podobno opowiadajac ta historyjke Andre Weil dostawal spazmow smiechu :-))) *** Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: matematycy ur. 5.12. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:16 No to teraz kilka anegdot o Wernerze Heisenbergu. Werner Carl Heisenberg (1904 - 1967) Fizyk niemiecki, współtwórca mechaniki kwantowej za co dostał nagrodę Nobla w 1931 roku, sformułował zasadę nieoznaczoności. *** Podczas wojny Heisenberg był zajęty głównie przy niemieckim programie atomowym, ale miał taż wyniki prac naukowych, które chciał jakoś komunikować fizykom w innych krajach. We wrześniu 1943 roku wysłał więc specjalnego wysłannika do Tomonagi ze specjalną zapieczętowaną kopertą, którą przywiózł z Niemiec na pokładzie łodzi podwodnej U-511. Okazało się, że koperta z groźnymi napisem Treng geheim (ściśle tajne) zawierała po prostu artykuł Heisenberga na bardzo abstrakcyjny temat tzw. macierzy rozpraszania. *** Heisenberga zatrzymuje patrol policyjny, kiedy jedzie ulicą w swoim samochodzie. - Czy wie Pan z jaką prędkością Pan jechał?!? - pyta policjant. - Nie, ale wiem gdzie jestem - odpowiedział Heisenberg. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: matematycy ur. 5.12. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:24 Powtorka okolicznosciowa :-) Re: Humor w nauce Autor: Gość: Onufry IP Data: 15.07.05 No to na dobranoc historyjka o Diracu i Heisenbergu. Zdarzylo sie to jak plyneli razem statkiem z USA do Japonii. Heisenberg lubil tanczyc, natomiast Dirac siedzial i przypatrywal sie. Gdy pewnego razu Heisenberg wrocil zadyszany po tancu i usiadl kolo Diraca, ten zapytal: "Heisenberg, dlaczego pan tanczy?". Heisenberg odparl:"No coz, gdy sa mile dziewczyny to milo jest potanczyc". Dirac zamyslil sie na pare minut i zapytal ponownie: "Heisenberg, skad pan wie z gory, ze te dziewczyny sa mile?" :-) (To jest raczej anegdota o Diracu, ale niech tam ...) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 20:38 Dobre wiesci dla obrobki_skrawaniem: jutro nie obchodzi(lby) urodzin zaden wielki matematyk :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 20:45 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Dobre wiesci dla obrobki_skrawaniem: jutro nie obchodzi(lby) urodzin zaden > wielki matematyk :-))) Dziękuję Onufremu z całego serca. A może jakiś fizyk na osłodę? A na swoje pytania chyba sama odpowiem (jutro). W wiadomej sprawie też, bo dziś są jakieś problemy. Pozdr. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce 05.12.06, 21:00 obrobka_skrawaniem napisała: > Dziękuję Onufremu z całego serca. A może jakiś fizyk na osłodę? ============= Niestety nie znam sie na tyle na fizyce ;-) Ale jutro i tak wszyscy beda zajeci prezentami od Sw. Mikolaja, czego i obrobce zycze :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Sw. Mikolaj :-))) 05.12.06, 22:55 (wprawdzie ponizsze rozwazania dotycza pracy Sw. Mikolaja podczas Wigilii ale - z przymruzeniem oka - mozemy je takze odniesc do 6.12.) NADDŹWIĘKOWY MIKOŁAJ czyli nauka na wesoło Czy Święty Mikołaj istnieje? Możemy uspokoić dzieci. Nauki ścisłe potwierdzają „świętość” Mikołaja, a skoro tak, musi istnieć. Na świątecznych kartkach i filmach rysunkowych Mikołaj to okaz zdrowia, radości i krzepy. Uśmiechnięty, wypoczęty, sprawnie przeciskający się przez kominy, zjeżdżający po zaśnieżonych dachach. Zawsze na czas. Zawsze z prezentami. Praca Mikołaja nie jest jednak sielanką. MIKOŁAJOWE RACHUNKI Zacznijmy od obowiązków. Pozornie są dość łatwe: podczas Wigilii dostarczyć prezenty dzieciom. Dzieci, wg danych UNICEF, na kuli ziemskiej jest ok. 2106 milionów. W każdym "dzietnym" domu mieszka średnio po 2,5 dziecka (także dane UNICEF). Oznacza to, iż Święty Mikołaj odwiedzić musi ok. 842 mln domostw na całym świecie. Czy to wykonalne? Obliczmy. Dla uproszczenia przyjmijmy, że domy rozmieszczone są równomiernie. Znając promień kuli ziemskiej (6.400 km) oraz wzór na powierzchnię kuli obliczamy powierzchnię Ziemi. To około 514 mln km kw. Nie cała Ziemia jest jednak zamieszkana. Większość zajmują oceany. Lądy to tylko ok. 150 mln km kw. Znając wielkość nadającej się do zamieszkania powierzchni oraz liczbę "dzietnych" domów, obliczamy średnią wielkość gospodarstwa domowego. 150 mln km2 / 842 mln = 0,178 km2. Przyjmując, że wszystkie domy mają kształt kwadratu oraz identyczną powierzchnię (w święta nie ma biednych i bogatych) obliczamy, że średnia odległość między domami to ok. 420 metrów. Wielkość ta pozwala nam oszacować długość trasy, jaką musi pokonać Święty Mikołaj, a także obliczyć średnią prędkość sań wypełnionych prezentami. 48 GODZIN NA DOBĘ Iloczyn odległość między "dzietnymi" domami (420 m) oraz ich liczby (842 mln) daje nam gigantyczną trasę długości ok. 365 mln km, czyli więcej niż dwie odległości z Ziemi na Słońce. Całą tę trasę Mikołaj pokonać musi w ciągu jednego dnia. Na szczęście Wigilia trwa dłużej niż 24 godziny. Zaczyna się bowiem w momencie, gdy na zachód od Międzynarodowej Linii Zmiany Daty (Pacyfik, południk 180) 24 grudnia nastaje godzina 00:00, kończy się natomiast wraz z godziną 24:00 tego samego dnia, ale na wschód od tej linii. Wigilia trwa zatem 24 godziny plus czas potrzebny kuli ziemskiej na całkowity obrót wokół własnej osi. W sumie jest to 48 godzin, czyli 2880 minut albo 172'800 sekund. Tyle czasu musi wystarczyć Mikołajowi, by odwiedzić wszystkie 812 mln domostw na Ziemi, na trasie ponad 365 mln km. Obliczmy zatem prędkość Dostawcy Prezentów. 365 mln km / 48 godzin = ponad 2000 km/s, czyli ok. 6395-krotność prędkości dźwięku. I to niezależnie od warunków pogodowych, mgły, śnieżyc czy też panujących w grudniu na półkuli południowej upałów. DŹWIĘKOWA ANTYFALA Brytyjsko-francuski Concorde, wycofany z eksploatacji naddźwiękowy samolot pasażerski, kursował tylko na nadmorskich trasach. Lecąc z prędkością dwukrotnie większą od prędkości dźwięku powodował bowiem ogromny hałas - dźwiękową falę uderzeniową. Święty Mikołaj, jak obliczyliśmy, pędzi ponad 3000 razy szybciej, nikt go jednak nie słyszy. Jak to możliwe? Zdaniem fizyków, sanie Mikołaja wyposażone być muszą w bardzo nowoczesny generator fal dźwiękowych o takiej amplitudzie, by była przeciwieństwem fali uderzeniowej, generowanej ruchem sań. Fale te, nakładając się, znoszą się wzajemnie. Dlatego pojazd leci w idealnej ciszy. „Innego wyjaśnienia bezszelestnego lotu nie ma” – uważa fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego (woli, by w kontekście Świętego Mikołaja nie ujawniać jego nazwiska ani stopnia naukowego). „W ogóle nie wierzyłbym w Świętego Mikołaja, gdyby złamał on choć jedno z podstawowych praw fizyki. Na szczęście chyba nie łamie. Wyliczona prędkość jest bowiem niższa - i to prawie 150 razy - niż prędkość światła. Einstein nie przewraca się w grobie, a dzieci mogą spokojnie czekać na prezenty od Świętego Mikołaja” – dodaje. JAK ON TO WYTRZYMUJE? Powyższe obliczenia mają jednak pewien błąd. Prędkość Mikołaja obliczyliśmy dzieląc jego trasę przez czas. W każdym domu jednak staruszek musi się przecież choć na chwilę zatrzymać: zaparkować sanie na dachu, przecisnąć się przez komin, podłożyć prezenty pod choinkę. Wszystko to trwa choćby ułamek sekundy. Nie bądźmy jednak małostkowi. Uznajmy, że Mikołaj staje i natychmiast rusza. I tak w konsekwencji zatrzymania (ok. 842 mln postojów) jego prędkość między poszczególnymi domami musi przekraczać 4000 km/s. Leci zaś między nimi przez 2 dziesięciotysięczne sekundy. Co to oznacza? Musi „ostro” przyspieszać – ok. 5 mln km/s2. Przyspieszenie sań jest więc ok. dwóch miliardów razy większe od przyspieszenia ziemskiego (grawitacji). Mikołaj zatem, na oko ważący z 200 kg, wciskany jest w siedzenie sań z niewyobrażalną siłą 4 bilionów newtonów. To tyle, ile miałoby ok. 400 tys. połączonych Jumbo Jet-ów (Boeing 747). Co się dzieje w takich warunkach z żywym organizmem? „Już przy przyspieszeniach kilkakrotnie przewyższających przyspieszenie ziemskie, z mózgu uchodzi krew i tracimy przytomność. Przy takim przyspieszeniu z normalnego organizmu robi się, nie przymierzając, pasztet. No ale skoro Mikołaj rozdaje prezenty, to znaczy, że istnieje i ma się dobrze, musi być zatem spoza świata żywego” – konstatuje naukowiec. I ma rację. W końcu, Mikołaj, jak sama nazwa wskazuje, jest Mikołajem Świętym. *** Onufry zyczy wszystkim uczestnikom watku DOSIEGO MIKOLAJA! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Sw. Mikolaj - Zagadka 06.12.06, 13:40 W czyim pokoju Święty Mikołaj zostawił ubranko? www.artinstituteshop.org/content/images/44243.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Sw. Mikolaj - Zagadka 06.12.06, 13:56 Vincent van Gogh "Pokój artysty" Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Sw. Mikolaj - Zagadka 06.12.06, 14:19 3bezatu napisała: > Vincent van Gogh "Pokój artysty" Tak, choć ja ten obraz znam jako "Pokój van Gogha w ...." 1.No właśnie, gdzie? 2. Kim była osoba, która w życiu Vincenta odegrała największą rolę? 3. van Gogh bardzo chciał zamieszkać z innym artystą (panem X). Proszę podać nazwisko pana X. 4. Panu X podobał się jeden z obrazów Vincenta, prosił van Gogha o podarowanie mu tego dzieła. O jaki obraz chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Sw. Mikolaj - Zagadka 06.12.06, 15:55 1. w Arles 2. brat Theo 3. Paul Gauguin 4. ? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Sw. Mikolaj - Zagadka 06.12.06, 17:57 4. Panu X podobał się jeden z obrazów Vincenta, prosił van Gogha o podarowanie mu tego dzieła. O jaki obraz chodzi? "Słoneczniki": www.abcgallery.com/V/vangogh/vangogh21.JPG van Gogh wielokrotnie o tym pisał w listach do brata. Paul Gauguin namalował taki portret V. van Gogha: www.topofart.com/images/artists/Paul_Gauguin/paintings/gauguin055.jpg --------------------------------------------------------------------- I feel that there is nothing more truly artistic than to love people. Vincent van Gogh Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Sw. Mikolaj - Zagadka 06.12.06, 18:00 Jeszcze raz "Słoneczniki": www.superpaintings.com/acatalog/vg18vangoghsunflowers.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Zagadka - Nagroda 06.12.06, 18:19 Jako nagroda dla 3bezatu i prezent dla pozostałych uczestników wątku: (koniecznie ze słuchawkami lub głośnikami) www.rotman.utoronto.ca/yanrong.cao03/Vincent Van-Gogh.pps Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Zagadka - Nagroda 06.12.06, 18:36 Jako nagroda dla 3bezatu i prezent dla pozostałych uczestników wątku: (koniecznie ze słuchawkami lub głośnikami) www.rotman.utoronto.ca/yanrong.cao03/Vincent%20Van-Gogh.pps Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiaski Zen I 06.12.06, 07:52 Sw. Mikolaj przynosi dzis watkowiczom garsc opowiastek Zen. Niektore z nich juz tu goscily. Ale natura tych opowiastek polega na tym ze nalezy je przypominac Niektore, moga sie wydawac dziwne dla osobnikow z kraju nad Wisla. ;-) Tym lepiej. *** Książki Żył kiedyś powszechnie znany filozof, który wiele lat poświęcił na studiowanie Zen. Wreszcie osiągnął oświecenie. W dniu gdy to się stało wyrzucił wszystkie swoje książki na dziedziniec i tam je spalił. *** Dwa króliki Pewien adept sztuk walki powiedział do swojego nauczyciela: — Chciałbym poszerzyć moje umiejętności i dowiedzieć się czegoś nowego. Dlatego pomyślałem by pobierać ddatkowe nauki u jeszcze jednego nauczyciela. Co o tym sądzisz?. Nauczyciel odpowiedział: — Myśliwy który próbuje złapać równocześnie dwa króliki, nie łapie żadnego. *** Sen Pewnego razu Chuang Tzu — wielki mistrz Tao — miał sen. Śniło mu się, że jest motylem, fruwającym to tu, to tam. W trakcie snu nie był świadom swojej osobowości, był po prostu motylem. Gdy się zbudził, świadomość bycia człowiekiem powróciła. „Czy to człowiek śnił, że jest motylem, czy motyl śni, że jest człowiekiem?” — spytał sam siebie mistrz. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiaski Zen II 06.12.06, 07:57 Koncentracja Młody i pyszałkowaty łucznik, po odniesieniu wielu zwycięstw na wielu turniejach, rzucił wyzwanie znanemu mistrzowi Zen — Mistrz je podjął. Gdy spotkali się w wyznaczonym miejscu, młodzieniec zademonstrował wysoką klasę swych umiejętności, trafiając ze znacznej odległości w oko byka, już za pierwszym razem. „Teraz pokaż czy też jesteś tak dobry!” — wykrzyknął podekscytowany młodzieniec. Niezrażony mistrz, zamiast wystrzelić od razu swoją strzałę, zaproponował by udali się góry. Zaciekawiony łucznik przystał na propozycję i podążył za mistrzem. Wkrótce dotarli nad głęboką przepaść, przez którą przerzucona była jedynie wątła, niepewnie wyglądająca kłoda. Stary mistrz spokojnie, bez strachu, wszedł na sam jej środek. Za swój cel wyznaczył odległe drzewo. Wypuścił strzałę, która bezpośrednio trafiła w drzewo. „Teraz twoja kolej” rzekł, gdy z lekkością i gracją stawiał stopy na pewnym gruncie. Młodzieniec z przerażeniem spojrzał w bezdenną przepaść. Nie mógł jednak zmusić się, by podobnie jak mistrz, wejść na kłodę. Od tej pory chybił każdy z wyznaczonych celów. Widząc jego wielkie kłopoty mistrz rzekł: „Jesteś doskonale wyszkolonym łucznikiem, wyśmienicie panujesz nad strzałą. Lecz nie potrafisz równie dobrze panować nad swym umysłem. Dlatego teraz nie trafiasz”. *** Przeznaczenie Właśnie miała rozegrać się decydująca bitwa. Japoński generał postanowił zaatakować, pomimo znacznego osłabienia swojej armii. Był pewny wygranej, lecz jego wojownicy nie podzielali tego entuzjazmu. W drodze na pole bitwy zatrzymali się w sanktuarium. Po wspólnej modlitwie generał wziął monetę i powiedział: „Teraz rzucę monetą. Jeśli wypadnie orzeł powinniśmy wygrać, jeśli reszka zapewne przegramy”. Podrzucił monetę, wszyscy z nadzieją i niepokojem patrzyli na którą stronę upadnie. Wypadł orzeł. Wszyscy byli rozradowani, serca żołnierzy napełniły się tą samą pewnością co serce dowódcy. Walczyli mężnie i zwyciężyli wroga. Po bitwie adiutant powiedział: „Przecież nikt nie może zmienić przeznaczenia, nie mówiąc o jakiejś monecie”. „Masz rację!” odparł generał, pokazując mu monetę z orłami po obu stronach. *** Ego Pierwszy minister dynastii Tang, dzięki sukcesom jakie osiągnął zarówno jako mąż stanu, jak i naczelny dowódca, był uważany za narodowego bohatera. Ale pomimo sławy, władzy i majątku jakie posiadał, pozostawał pokornym i oddanym buddystą. Często odwiedzał swojego ulubionego mistrza Zen, by móc pod jego pieczą oddawać się praktyce. Byli dobrymi przyjaciółmi, a relacja mistrz-uczeń nie została zakłócona wysoką funkcją państwową jaką pełnił uczeń. Pewnego dnia, podczas jednej z wizyt minister zapytał mistrza: — Czcigodny, czym według Buddyzmu jest egoizm? Twarz mistrza poczerwieniała, po czym zirytowanym tonem wykrzyknął: — Cóż to znowu za głupie, idiotyczne pytanie!? Niemiła reakcja mistrza tak bardzo zaskoczyła ministra, że stał się on zły i wyraźnie spochmurniał. Mistrz spostrzegł to, uśmiechnął się i powiedział: — Wasza ekscelencjo, TO właśnie jest egoizm. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiaski Zen II 06.12.06, 08:14 Oświecenie Pewnego dnia Mistrz ogłosił, że jeden z młodych mnichów osiągnął głęboki wgląd. Wiadomość wywołała poruszenie, część mnichów chciała zobaczyć młodzieńca. — Słyszeliśmy, że osiągnąłeś oświecenie. Czy to prawda? — spytali go. — Tak — odpowiedział — I jak się czujesz? — Tak nędznie, jak nigdy dotąd — odparł młody mnich. *** Palec Ktokolwiek spytał o Zen wielkiego mistrza Gutei, ten tylko podnosił palec do góry. Jeden z chłopców mieszkających w wiosce zaczął go przedrzeźniać. Gdy ktoś rozmawiał o mistrzu, chłopiec przerywał i powtarzał gest mistrza. Gutei dobrze wiedział o psotniku — gdy pewnego razu zobaczył na ulicy tego chłopca złapał go i uciął mu palec. Malec rozpłakał się i zaczął uciekać, wówczas Gutei zawołał na niego, gdy się odwrócił Gutei podniósł palec w niebo. W tym momencie chłopiec doznał oświecenia. *** Nie wiem! To prawdopodobnie historia z życia Bodhidharmy. Pewien cesarz, gorliwy buddysta, zaprosił wielkiego mistrza Zen do swego pałacu, by ten nauczał jego i dworzan. Na samym początku władca zapytał: — Jaka jest najwyższa prawda w Buddyzmie? — Bezbrzeżna Pustka, bez śladu świętości — brzmiała odpowiedź mistrza. — Jeśli nie ma świętości — powiedział cesarz — to kim, lub czym ty jesteś? — Nie wiem — odpowiedział mistrz. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiaski Zen II 06.12.06, 08:15 errata: mialo byc "Opowiastki Zen III" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen IV 06.12.06, 08:18 Przejdzie Uczeń przyszedł do swojego nauczyciela ze skargą: — Moja medytacja jest okropna! Wciąż jestem rozproszony, albo senny, bolą mnie nogi. Po prostu straszne! — „To przejdzie” — powiedział nauczyciel. Po tygodniu uczeń znów przyszedł. — Moja medytacja jest teraz fantastyczna! Jestem skupiony, wyciszony, odżyłem! Jest wspaniale! — To przejdzie — powiedział nauczyciel. *** Cena Dharmy Pewnego razu uczeń przyszedł do mistrza zen Hyang Bonga i powiedział: — Mistrzu, naucz mnie proszę, Dharmy. Hyang Bong powiedział: — Przykro mi, ale moja Dharma jest bardzo droga. — Ile kosztuje? — A ile możesz zapłacić? Uczeń włożył rękę do kieszeni i wyjął kilka monet. — To wszystkie pieniądze, jakie mam. — Nawet gdybyś ofiarował mi bryłę złota wielka jak góra - Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen V 06.12.06, 08:26 Flaga Dwóch mężczyzn dyskutowało o fladze łopoczącej na wietrze. „Tak na prawdę wiatr się porusza” twierdził pierwszy z nich. „Nie, to flaga się porusza” zaprzeczał drugi mężczyzna. Mistrz Zen który przysłuchiwał się rozmowie w pewnej chwili przerwał im: „Ani flaga, ani wiatr się nie poruszają. To UMYSŁ się porusza”. *** Pytania Podczas jakiegoś przyjęcia, psychiatra postanowił zadać, obecnemu tam mistrzowi Zen, pytanie które nurtowało go od jakiegoś czasu. „Właściwie w jaki sposób pomagasz ludziom”, zagadnął przy pierwszej sposobności. „Zabieram ich w takie miejsce, gdzie nie mogą już zadać więcej pytań”, odpowiedział mistrz. *** Wciąż żyję Cesarz zapytał mistrza Gudo: — Co dzieje się z oświeconym człowiekiem po śmierci? — Skąd mógłbym wiedzieć? — odpowiedział mistrz. — Przecież jesteś mistrzem! — Tak, ale jeszcze nie umarłem! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen VI 06.12.06, 08:30 Uważność Po dziesięciu latach treningu Zen Tenno uzyskał tytuł nauczyciela. Pewnego deszczowego dnia udał się z wizytą słynnego mistrza Nan-in. Gdy wszedł do jego mieszkania, mistrz przywitał go pytaniem: „Czy zostawiłeś sandały i parasol na ganku?”. „Tak”, odpowiedział Tenno. Mistrz kontynuował „Powiedz mi, po której stronie butów postawiłeś parasolkę. Po lewej, czy prawej?”. Tenno nie znał odpowiedzi — uświadomił sobie, że nie jest w pełni uważny. Dlatego też, przez następne dziesięć lat kontynuował trening u mistrza Nan-in. *** Najważniejsza nauka Słynny mistrz Zen powiedział do mnichów: „Moja najważniejsza nauka brzmi: Budda jest twoim umysłem”. Jeden z mnichów zachwycony i zainspirowany głębią tej nauki postanowił opuścić klasztor i udać się na pustkowie, by tam oddać się medytacji. Spędził 20 lat jako pustelnik zgłębiając wielką naukę mistrza. Pewnego dnia, podczas wędrówki, spotkał innego mnicha. Szli w tym samym kierunku. W czasie wspólnej podróży dowiedział się, że mają wspólnego mistrza. Spytał go czy mistrz im także powiedział o swojej najważniejszej nauce. „O tak!” — odpowiedział mnich — „zawsze podkreślał, że jego najważniejsza nauką jest iż Budda NIE JEST naszym umysłem”. *** Pragnienie Boga Pewnego dnia nad rzeką siedział mistrz-pustelnik i medytował. Przyszedł do niego młody człowiek i poprosił: — Mistrzu, chciałbym się u ciebie uczyć, chciałbym medytować. — Dlaczego? — spytał pustelnik. Młodzieniec pomyślał chwilkę po czym odparł: — Chciałbym odnaleźć Boga. W tym momencie pustelnik podskoczył, złapał go z szyję, wykręcił ręce i zawlókł do rzeki. Tam włożył mu głowę pod wodę i przytrzymał chwilę. Gdy mistrz zwolnił uchwyt, młodzieniec mógł nareszcie złapać oddech. Gdy nieco ochłonął mistrz spytał go: — Czego najbardziej chciałeś, gdy byłeś pod wodą? — Powietrza! — natychmiast odpowiedział niedoszły adept. — Wracaj teraz do domu. Możesz do mnie wrócić, gdy będziesz pragnął Boga tak samo jak pragnąłeś teraz powietrza — powiedział mistrz. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen VI 06.12.06, 08:39 Kamienna głowa Trzysta lat temu żył w Korei mnich zwany Sok Du, co znaczy „Kamienna Głowa”. Był on bardzo głupi. Sutry były dla niego o wiele za trudne, więc zdecydował się praktykować zen. Ale siedzenie zen dla niego było także zbyt trudne. Dlatego uprawiał tylko zen pracy w kuchni i na polach klasztoru. Dwa razy w miesiącu mistrz zen wygłaszał mowę Dharmy, która zawsze napełniała Sok Du zamętem. Pewnego dnia, po mowie Dharmy, Sok Du podszedł do mistrza zen i powiedział: — Mistrzu, jestem zmęczony moją głupotą. Czy jest jakiś sposób, abym mógł zrozumieć? Mistrz odpowiedział: — Musisz zadać mi właściwe pytanie. Sok Du podrapał się w głowę i myślał przez kilka minut. Potem powiedział: — Dobrze. Zawsze mówisz o Buddzie. Czym jest Budda? — Juk shim shi bul — odpowiedział Mistrz, co znaczyło „Budda jest umysłem”. Ale Sok Du źle to zrozumiał i sadził, że mistrz powiedział: „Jip shin shi bul”, co znaczy: „Budda jest butem z trawy”. „Co za trudny kong-an”, pomyślał Sok Du, gdy kłaniał się mistrzowi i wychodził. „Jak Budda może być butem z trawy? Czy ja to kiedykolwiek zrozumiem?”. Przez następne trzy lata Sok Du zastanawiał się nad tym wielkim pytaniem i wykonywał swój zen pracy. Nigdy nie prosił mistrza o wyjaśnienie, po prostu utrzymywał to pytanie w swoim umyśle przez cały czas. Wreszcie pewnego dnia, w trzy lata później, znosił wielkie naręcze drewna ze wzgórza do klasztoru. Stopą zawadził o kamień, stracił równowagę, drewno rozsypało się, a jego buty wyleciały w powietrze. Kiedy spadły na ziemie, okazało się, że są zupełnie zniszczone, a Sok Du osiągnął oświecenie. Sok Du był bardzo szczęśliwy i bardzo podekscytowany. Pobiegł wiec do mistrza zen. — Mistrzu mistrzu, teraz wiem, czym jest Budda! Mistrz spojrzał na niego i powiedział: — Tak? A wiec czym jest Budda?. Sok Du zdjął z nogi jeden but i uderzył nim mistrza po głowie. Mistrz powiedział: — Czy to prawda? Sok Du rzekł: — Moje buty są zupełnie zniszczone! Mistrz wybuchnął śmiechem, a Sok Du skakał z radości. Soen Sa i uczniowie także wybuchnęli śmiechem. Potem wrócili do jajecznicy z grzankami. *** Dźwięki Mnich zapytał T'ou Tzu: — Wszystkie dźwięki są dźwiękami Buddy — to prawda, czy nie? T'ou Tzu odrzekł: — Prawda. Mnich powiedział: — Mistrzu, czy otwór w twoim siedzeniu nie wydaje dźwięków przypominających pierdnięcie? Wówczas T'ou Tzu uderzył go. Mnich zapytał znów: — Słowa ordynarne i subtelne, wszystko wraca do znaczenia pierwotnego. To prawda, czy nie? T'ou Tzu odrzekł: — Prawda. Mnich powiedział: — Czy mogę nazwać ciebie osłem, Mistrzu? T'ou Tzu uderzył go. *** Listy Pewien Mistrz Zen miał ucznia. Któregoś dnia kazał on owemu uczniowi pojechać gdzieś daleko. Mistrz nakazał uczniowi, by ten pisał mu o swych postępach. Co rok Mistrz dostawał listy, jednak wciąż martwił się o los ucznia. Po kilku latach listy przestały przychodzić. Minął rok i żaden list nie nadszedł. Mistrz z radością klasnął w dłonie i powiedział — „Tak, to jest to!”. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen VIII 06.12.06, 08:46 (w temacie poprzedniego postu mialo byc VII) *** Święta księga Pewien stary mistrz zen zdecydował się przekazać swe powołanie jedynemu, ale pojętnemu uczniowi. Powiedział więc do niego: — Chcę, abyś Ty od dzisiaj był Mistrzem. Ja jestem zmęczony i stary. Jako symbol przekazu weź tę świętą księgę i chroń ja, jako ja, mój Mistrz i jego Mistrz, od pokoleń. Tam jest cała mądrość zen. Uczeń odrzekł: — Mistrzu, całe życie uczyłeś mnie zen sercem, nie potrzebowałem nigdy księgi. Nie dawaj mi jej, nie jest mi potrzebna. Mistrz jednak nalegał, aby uczeń wziął księgę. Uczeń więc wziął ją i natychmiast rzucił w ogień. — Co za głupstwo robisz!? — krzyknął mistrz. — Co za głupstwo mówisz? — odparł uczeń. *** Duch Żona pewnego mężczyzny zapadła na śmiertelną chorobę. Będąc na łożu śmierci powiedziała: „Tak bardzo cię kocham! Nie chcę cię zostawić. Nie chcę również byś mnie zdradzał; obiecaj, że gdy umrę, nigdy nie spojrzysz na inną kobietę. Jeśli nie dotrzymasz obietnicy wrócę!”. Mąż, przez kilka miesięcy po śmierci żony, unikał kobiet. Lecz pewnego dnia spotkał wyjątkową niewiastę. Zakochał się i oświadczył. Już w pierwszą noc po zaręczynach ukazał się duch zmarłej żony. Potępiła go za niedotrzymanie obietnicy i odtąd, każdej nocy ukazywała się by go dręczyć. Duch żony przypominał mu wszystko co zaszło w ciągu dnia między nim, a narzeczoną — każde słowo, każdy szczegół ich rozmów. To wszystko tak bardzo niepokoiło mężczyznę, że nie mógł w ogóle spać. Zdesperowany, udał się na poszukiwanie mistrza Zen, który mieszkał gdzieś w pobliżu wioski. „To bardzo przebiegły duch”, podsumował opowieść mistrz. „Tak!” — odparł mężczyzna — „pamięta każdy szczegół, co robiłem i mówiłem. Wie wszystko!”. Mistrz uśmiechnął się, „Powinieneś odczuwać przed nim respekt, ale powiem ci co zrobić następnym razem, gdy ów się pojawi”. Gdy kolejnej nocy duch powrócił, mężczyzna postąpił zgodnie z radami mistrza. „Jesteś bardzo mądrym duchem” — rzekł mężczyzna — „Wiesz o mnie wszystko, nic nie mogę przed tobą ukryć. Dlatego też, jeśli odpowiesz na jedno moje pytanie zerwę zaręczyny i pozostanę kawalerem do końca życia”. „Czekam na pytanie” --- powiedział duch. Mężczyzna wziął pełną garść nasion z worka stojącego przed nim. „Powiedz mi, ile dokładnie nasion mam w dłoni?”. W tym momencie duch zniknął i już nigdy więcej nie powrócił. *** Teraz! Japoński wojownik został pojmany przez wrogów i wtrącony do więzienia. Tej nocy nie mógł zmrużyć oka, bał się mającego nastąpić następnego dnia przesłuchania, niechybnych tortur i ostatecznie egzekucji. Wtedy przypomniał sobie słowa swojego Mistrza Zen „Jutro nie jest prawdziwe, to iluzja. Rzeczywiste jest jedynie TERAZ”. Uświadomiwszy sobie ten fakt, wojownik uspokoił się i zasnął. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen IX 06.12.06, 08:54 Dzwon Nowy uczeń przyszedł do swego Mistrza Zen z pytaniem jak ma się przygotować do praktykowania pod jego okiem. „Myśl o mnie jak o dzwonie”, wyjaśniał Mistrz. „Muśnij mnie lekko, a usłyszysz delikatne brzęczenie. Uderz mocno, usłyszysz ogłuszający dźwięk”. *** Chrześcijański Budda Jeden z uczniów mistrza Gasana odwiedził uniwersytet w Tokio. Gdy wrócił spytał mistrza, czy czytał kiedyś chrześcijańską Biblię. „Nie,” odpowiedział Gasan, „Proszę, przeczytaj mi fragment”. Mnich otworzył Biblię na „Kazaniu na Górze” w Ewangelii św. Mateusza i zaczął czytać. Przerwał po przeczytaniu słów Chrystusa w których ten mówił o liliach na polu (Mt 6,28-29). Mistrz Gasan milczał przez długi czas. W końcu powiedział: „Tak, ktokolwiek wypowiedział te słowa jest oświeconym człowiekiem. To co usłyszałem teraz, jest esencją wszystkiego czego próbowałem nauczyć ciebie!”. *** Święty człowiek Po okolicy rozeszła się wieść o Świętym Mężu, który mieszkał w małym domku na szczycie góry. Mieszkaniec pewnej wioski postanowił odwiedzić go, mimo że droga była długa i niebezpieczna. Gdy przybył na miejsce, zobaczył w drzwiach domku starego służącego, który przywitał go. — Chciałbym widzieć się ze słynnym w tej okolicy Świętym Mężem — powiedział do służącego. Ten uśmiechnął się i wprowadził do środka. Gdy szli przez dom, gość niecierpliwie rozglądał się za Świętym Człowiekiem, bowiem gorąco pragnąc go spotkać. Ani się nie obejrzał, jak został doprowadzony z powrotem do drzwi i wyprowadzony na zewnątrz. Zaskoczony mężczyzna powiedział do służącego: — Ale przecież chciałem zobaczyć Świętego Męża! — Już widziałeś — odparł stary człowiek. Każdego kogo spotykasz na swej drodze — także gdy to prosty, niczym nie wyróżniający się człowiek — postrzegaj jak tego słynnego Świętego Człowieka. Jeśli to zrobisz, wówczas każdy problem z którym dziś tutaj przyszedłeś zostanie rozwiązany. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen X 06.12.06, 08:58 Dwa słowa Był kiedyś klasztor w którym obowiązywały bardzo surowe reguły, między innymi śluby milczenia — nikt nie mógł wypowiedzieć żadnego słowa. Był jednak jeden wyjątek: co dziesięć lat każdy z mnichów mógł wypowiedzieć dokładnie dwa słowa. Jeden z mnichów, po spędzeniu swoich pierwszych dziesięciu lat w klasztorze, przyszedł do opata. — Minęło dziesięć lat — powiedział opat — możesz teraz wypowiedzieć dwa słowa. — Łóżko... twarde — powiedział mnich. — Rozumiem — odparł opat. Gdy minęło kolejne dziesięć lat mnich ponownie przyszedł do opata. — Minęło dziesięć lat — powiedział opat — jakie dwa słowa chcesz wypowiedzieć? — Jedzenie... cuchnie — powiedział mnich. — Rozumiem — odparł opat. Znów minęło dziesięć lat, gdy mnich stanął przed opatem. — Co chcesz teraz powiedzieć? — zapytał mnicha. — Odchodzę... stąd! — powiedział mnich — Ach, wiem nawet dlaczego — wykrzyknął opat. Przecież ty ciągle narzekałeś! *** Natura rzeczy Dwóch mnichów myło w rzece swoje miski. W pewnej chwili zauważyli topiącego się skorpiona — jeden z mnichów natychmiast wyłowił go z wody i postawił na brzegu, został jednak ukąszony. Mnich powrócił do mycie miski, a skorpion ponownie wpadł to rzeki. Mnich znów go wyłowił i ponownie został ukąszony. Drugi mnich spytał go: — Dlaczego wciąż ratujesz tego skorpiona, przecież wiesz iż naturą skorpiona jest kąsać? Usłyszał odpowiedź: — Ja ratuję, ponieważ to jest wpisane w moją naturę. *** Powodzenie Pewien bogaty człowiek poprosił mistrza Zen, by ten napisał dla niego jakąś sentencję — słowa, które podnosiłyby na duchu jego rodzinę, dodawałby otuchy, pomagały w życiu tego i stały się dewizą dla przyszłych pokoleń. Na dużym kawałku papieru mistrz skreślił: „Umiera ojciec, umiera syn, umiera wnuk”. Bogacz zezłościł się na mistrza, gdy to ujrzał. — Miałeś napisać coś optymistycznego, coś co dodawało by otuchy moim krewnym. Dlaczego napisałeś coś tak przygnębiającego? Mistrz odpowiedział: — Jeśli twój syn umrze przed tobą, przyniesie to rodzinie nieznośny żal i smutek. Gdy twój wnuk umrze nim śmierć dosięgnie twego syna, to również sprowadzi wielki smutek na cały ród. Jeśli jednak twoja rodzina, pokolenie za pokoleniem, będzie znikać w takiej kolejności jak napisałem, wówczas będzie to naturalny bieg życia. Oto źródło prawdziwego szczęścia i powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen ;-) 06.12.06, 09:15 Mysle, ze ten material wymaga przemyslenia i czasu. Dlatego dalsza porcje opowiastek Zen "nadam" pozniej. Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 10:41 Cytuje: Re: powiedzonka profesorów uccello 05.12.06, 13:48 Przełom lat 80tych/90tych, wernisaż malarstwa Pana ,który poszedł właśnie w ASPowe derektory. Trwają mowy powitalne, oczywiście niezmiernie pochwalne dla Artysty, że wciaż poszukuje nowych dróg i zgłębia i rozwija się na tej drodze...i tak przez 10 minut, leje się ów przypochlebny miód. Jerzy Nowosielski rozgląda się po obrazach i mówi szeptem scenicznym : no, jak on się rozwija, to ja się zwijam. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Charlie Chaplin 06.12.06, 11:21 Wczoraj w zagadce ewy pojawił się wielki Charlie Chaplin. Chciałabym przypomnieć anegdotkę, która już nam się tu pojawiła w związku z Einsteinem i dodać jeszcze jedną: Einstein rozmawiał z Chaplinem. -Dokonał pan cudu! - powiedział twórca teorii względności - Cały świat pana podziwia i rozumie. -Pan dokonał jeszcze większego - odparł Chaplin - Wszyscy pana podziwiają, choć nikt pana nie rozumie. *** Charlie Chaplin pracował w początku swej kariery za psie pieniądze w podmiejskim teatrzyku w Londynie. Ponieważ budynek roił się od szczurów, dyrektor Chaplina często wołał załamując ręce: - Już nie mogę wytrzymać! Jak się pozbyć tej plagi?! Na to Chaplin: - Niech pan im da moją gażę, wtedy szybko zdechną z głodu! Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Charlie Chaplin 06.12.06, 12:01 Jego sytuacja finansowa uległa poprawie, bowiem wkrótce stał się sławny. Cytuję za Wikipedią: Oto jego historia zarobków, która sugeruje, jak szybko stał się sławny. Sugeruje także wysokie umiejętności jego menadżera, którym był brat Sydney. · 1914: Keystone, 150 dolarów tygodniowo, · 1914-1915: Essanay Studios, Chicago, Illinois, 1250 dolarów na tydzień + 10,000 dolarów premii, · 1916-1917: Mutual, 10,000 dolarów na tydzień + 150,000 dolarów premii, · 1917: First National, 1 milion dolarów – pierwszy aktor, który zarobił taką sumę. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Charlie Chaplin 06.12.06, 12:09 www.americanrhetoric.com/MovieSpeeches/moviespeechthegreatdictator.html Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Charlie Chaplin 06.12.06, 13:09 Bill Irwin, znany angielski mim, opisał Chaplina następująco: Kostium czynił zeń postać jednocześnie abstrakcyjną i uniwersalną. Gagi były dość prymitywne, ale tylko Chaplin umiał pocałować swoją ofiarę na dobranoc i jak nikt inny znaleźć niezwykłe zastosowanie dla zwykłych przedmiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ch. Chaplin - cytaty 06.12.06, 13:32 Jestem smutny, bo stałem się bogaty, grając biednych. Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym. Kobiety mogą uczynić milionerem tylko takiego mężczyznę, który jest miliarderem. Na cudze błędy patrzymy jak na cudze żony. I z jednych, i drugich mamy więcej radości, niż ze swoich. Nienawiść jest najsubtelniejsza formą gwałtu. Tylko niekochani nienawidzą. Żal mi czasów niemego filmu. Cóż to była za radość widzieć, jak kobiecie otwierają się usta, a głosu nie słychać. Życie jest tragedią, gdy widziane z bliska, a komedią gdy, widziane z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Chaplinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 22:34 Prosze podac nazwisko aktora komediowego, ktorego Chaplin uwazal za swojego mistrza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka o Chaplinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 23:34 Odpowiedz: Max Linder Pozdrawiam. Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor ... :Max Linder - uroncie lze - warto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 23:48 Gość portalu: Alicja napisał(a): > Odpowiedz: Max Linder ======= Tak to jest dobra odpowiedz. Max Linder byl komikiem nietrywialnym. Daleko wyprzedzil swoja epoke. Nie mniescil sie w glubawych schematach owczesnej komedii. W koncu opuszczony i zaszczuty przez wszystkich popelnil samobojstwo. Byc moze jest to jedyna droga zejscia z tego swiata dla ludzi nietuzinkowych takich jak on. Ja bynajmniej nie zartuje. Z Wikipedii: Max Linder, właść. Gabriel-Maximilien Leuvielle, (ur. 16 grudnia 1883 - zm. 31 października 1925), francuski aktor i reżyser, jeden z pionierów kina, niezwykle popularny w USA, święcący największe triumfy w latach poprzedzających I wojnę światową. Charles Chaplin nazywał go swoim mistrzem. Jednak komiczna postać Maxa była przeciwieństwem późniejszej postaci Charliego. Lowelas i modniś Max paradujący na ekranie z wąsikiem, w cylindrze i eleganckim ubraniu z laseczką w dłoni zdobył przychylność mieszczańskiej widowni nienagannością manier i lekkością dowcipu. Nie ma tu miejsca na późniejsze, słynne chaplinowskie gagi polegające często na kopaniu w tyłek. Max Linder pozafilmowo dawał na całym świecie recitale, m.in. w warszawskiej Filharmonii (1914). Zdążył wtedy nawiązać romans z polską tancerką-mężatką (był skandal łącznie ze strzelaniem). I wojna światowa, w czasie której walczył na froncie i był ranny, przerwała pasmo sukcesów. Ostatni film nakręcił w 1924; popadł w depresję, co skończyło się wspólnym z żoną samobójstwem w jednym z paryskich hoteli. [edytuj] Filmografia: Jako reżyser: 1924: Król cyrku (Zirkuskönig, Der) 1922: Trzej muszkieterowie (Three Must-Get-Theres, The) 1921: Bądź moją żoną (Be My Wife) 1921: Siedem lat nieszczęść (Seven Years Bad Luck) 1917: Max przybywa do ameryki (Max Comes Across) 1914: N'embrassez pas votre bonne 1913: Max toréador 1912: Amour tenace Jako scenarzysta: 1963: Znowu Max Linder (En compagnie de Max Linder) 1924: Au secours! 1924: Król cyrku (Zirkuskönig, Der) 1924: Nawiedzony dom (Au secours!) 1922: Trzej muszkieterowie (Three Must-Get-Theres, The) 1921: Siedem lat nieszczęść (Seven Years Bad Luck) 1919: Mała kawiarenka (Petit café, Le) 1914: N'embrassez pas votre bonne 1913: Max toréador Jako aktor: 1963: Znowu Max Linder (En compagnie de Max Linder) 1924: Au secours! jako Max 1924: Król cyrku (Zirkuskönig, Der) jako Max 1924: Nawiedzony dom (Au secours!) jako Max 1922: Trzej muszkieterowie (Three Must-Get-Theres, The) jako Dart-In-Again 1921: Siedem lat nieszczęść (Seven Years Bad Luck) jako Max 1921: Bądź moją żoną (Be My Wife) jako The Fiancé 1919: Mała kawiarenka (Petit café, Le) jako Max 1917: Max przybywa do ameryki (Max Comes Across) jako Max 1916: Max szpiegiem (Max et l'espion) jako Max 1915: Chory na miłość (Max Is Love Sick) jako Max 1914: N'embrassez pas votre bonne 1914: Zazdrość (Max et le mari jaloux) jako Max 1913: Max toréador jako Max 1912: Amour tenace 1908: Mon pantalon est décousu 1908: Repos impossible 1907: Vie de Polichinelle, La jako Poliszynel / Arlekin 1907: Domestique hypnotiseur 1907: At the Music Hall 1907: Une mauvaise vie 1907: Sganarelle 1906: Pendu, Le 1906: Lèvres collées 1906: Premier cigare d'un collégien, Le 1906: Cross Country 1906: Rencontre imprévue, La 1906: Contrebandiers, Les 1906: C'est papa qui prend la purge jako Kochanek na ulicy 1906: Trucizna (Poison, Le) 1905: Dix femmes pour un mari 1905: Première sortie d'un collégien. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor ... :Max Linder - uroncie lze - warto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 23:50 errata: glubawych -> glupawych Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 14:21 Zajazd Słynny mistrz przeszedł przez główną bramę królewskiego pałacu i niezatrzymywany przez strażników wszedł do sali, gdzie na tronie siedział cesarz. — Czego chcesz? — zapytał cesarz, który rozpoznał gościa. — Chciałbym dostać jakieś miejsce do spania w tym zajeździe - Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 14:35 Jem i czytam Mistrz Zen zapytany czym różni się od nieoświeconych ludzi odpowiedział: „Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam”. Pewnego dnia, jeden z uczniów przyłapał go na tym jak jadł obiad i jednocześnie czytał gazetę i oburzony wykrzyknął: — Mistrzu! Przecież mówiłeś, że kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz to czytasz! A przecież teraz czytasz kiedy jesz! Mistrz ze spokojem odparł: — Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam, to jem i czytam. *** Pomarańcza Kiedyś była śmieszna sytuacja — umówili Kalu Rinpoche na dyskusje z mistrzem Zen. Siedzą naprzeciwko siebie; mistrz Zen, chcąc rozpocząć dyskusję, wyciąga z rękawa pomarańczę i z zenowską energia krzyczy: „Co to jest?”. A Kalu Rinpoche tylko się na niego patrzy i przekłada kolejne koraliki w mali. Mistrz Zen znowu krzyczy: „Co to jest?”, a Kalu Rinpoche pyta wtedy tłumacza: „Cóż to za biedny człowiek, czy on nigdy nie widział pomarańczy?”. *** Obelgi darowane w prezencie Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika. Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki. Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela. Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali: — Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę? A ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz. — Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? — spytał samuraj. — Do darczyńcy — opowiedzieli uczniowie. — To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 14:40 Cela Pewien człowiek siedział w zamkniętej celi. Cela była mała i mroczna. Na jednej ze ścian było małe okienko, przez które widać było niebo. Człowiek nieustannie wyglądał przez okno i marzył o wolności. Siedział i marzył, aż do śmierci. Przez całe życie nie przyszło mu do głowy, by spróbować wyjść drzwiami celi, które przez cały ten czas były otwarte. *** Wejście Mnich niecierpliwie chcący nauczyć się Zen powiedział do mistrza: — Zostałem zainicjowany do Braterstwa. Czy mógłbyś być tak wspaniałomyślny i wskazać mi drogę do Zen? Na co mistrz rzekł: — Czy słyszysz pomruk strumyka górskiego? Mnich odpowiedział: — Tak, słyszę. — To jest wejście. *** Prawda Pewien człowiek, który odwiedził Mistrza, chciał zostać jego uczniem. Mistrz powiedział do niego: Możesz ze mną zamieszkać, ale nie staraj się iść za mną. — Za kim więc mam iść? — Za nikim. W dniu, w którym pójdziesz za kimś, przestaniesz iść za Prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 14:48 Mędrzec Puhua wszedł do pokoju, Lin Chi przygląda mu się i mówi: — Od wielu dni Puhua robi z siebie durnia na ulicach i bazarach. Niektórzy mówią, że jest on zwykłym człowiekiem, a inni, że mędrcem. Hej ty! Powiedz, czy jesteś zwykłym człowiekiem czy mędrcem? — Sam powiedz, czy jestem zwykłym człowiekiem czy mędrcem! *** Posłuszeństwo Mistrz Bankei przemawiał nie tylko do adeptów Zen, ale do każdego kto chciał go słuchać, niezależnie od statusu społecznego i religii jaką wyznawał. Nigdy nie cytował sutr, nigdy nie wdawał się w puste dysputy. Jego słowa wynikały z doświadczenia, płynęły prosto z serca i trafiały do serc słuchaczy. Szerokie grono słuchaczy, które zawsze zbierało się wokół Mistrza, złościło mnicha należącego do sekty Nichiren, bowiem część z nich była również zwolennikami jego sekty. Egoistyczny kapłan przybył do świątyni zdecydowany na debatę z Mistrzem. — Hej, nauczycielu Zen — zawołał na Mistrza Bankeia. Poczekaj chwilę. Wszyscy którzy cię szanują będą posłuszni twym słowom. Lecz człowiek taki jak ja, nie ma szacunku dla ciebie. Czy i mnie uczynisz posłusznym? — Przyjdź do mnie, a zrobię to — odrzekł Mistrz Butny kapłan utorował sobie drogę przez tłum i stanął przed Mistrzem Bankei. Bankei uśmiechnął się i powiedział: — Stań z mojej lewej strony. Kapłan usłuchał. — Nie, nie, jednak lepiej będzie nam rozmawiać, gdy staniesz po prawej stronie — rozmyślił się Mistrz. Kapłan dumnie przemaszerował z lewej na prawą. Mistrz Benkei powiedział: Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 14:55 Najcenniejsza rzecz na świecie Sozan, Chiński mistrz Zen, został zapytany przez swojego ucznia: — Jaka jest najcenniejsza rzecz na świecie? — Głowa martwego kota — odparł Mistrz. — Dlaczego akurat głowa martwego kota miałaby być najcenniejsza na świecie? — dopytywał się uczeń. — Ponieważ nikt nie potrafi określić jej ceny — zakończył Sozan. *** Zabijanie Gasan przemawiał do swoich uczniów: „Słusznie robią ci którzy sprzeciwiają się zabijaniu, ci którzy dążą do zachowania życia czujących istot; dobre jest niezabijanie zwierząt, ani owadów. Co jednak można powiedzieć o ludziach którzy zabijają czas, trwonią bogactwo, albo niszczą gospodarkę? Ponadto, co powiedzieć o ludziach nieoświeconych, którzy nauczają? Oni zabijają Buddyzm”. *** Twoje Światło może zgasnąć Uczeń szkoły Tendai, filozoficznego odłamu Buddyzmu, studiował Zen pod kierunkiem mistrza Gasana. Po kilku latach, gdy odchodził, Gasan ostrzegł go: „Rozumowe poznawanie prawdy jest użyteczne, gdy zbierasz materiały do kazań. Pamiętaj jednak, że jeśli nie będziesz stale medytował, to twoje światło prawdy może zgasnąć”. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 15:01 Chwila niczym klejnot Pewien władca poprosił Takuana, Mistrza Zen, o radę jak ma spędzać czas. Dni bardzo mu się dłużyły, siedział bowiem cały dzień w komnacie, oficjalnie przyjmując hołdy i dary od poddanych. Takuan napisał osiem chińskich znaków i wręczył je władcy: Dzień się nie powtarza Chwila niczym klejnot Ten dzień nie powróci Każda minuta warta jest bezcennego klejnotu. *** Cicha świątynia Shoichi w pełni oświecony człowiek, był jednookim nauczycielem Zen, opiekował się świątynią Tofuku. Dzień i noc świątynia ogarnięta była przenikliwą ciszą. Nie dobiegał z niej żaden odgłos. Mistrz zakazał nawet recytowania sutr; jego uczniowie nie robili nic poza medytacją. Gdy Mistrz zmarł, stary sąsiad usłyszał odgłosy dzwonu i recytowane sutry. Wiedział, że Shoichi odszedł. *** Porada matki Mistrz Juin był w epoce Tokugawa powszechnie znanym znawcą sanskrytu. Gdy był młody miał zwyczaj wygłaszać wykłady swoim współbraciom. Gdy jego matka dowiedziała się o tym, napisała następujący list: „Synu, nie sądzę by twoje pragnienie stania się chodzącym słownikiem, miało przybliżyć cię do Buddy. Nie ma końca dla pouczeń i komentarzy, nie ma końca sławienie i głoszenie chwały. Życzyłabym sobie byś zarzucił ten zwyczaj wykładania. Wycisz się. Osiądź w cichej świątyni, w odległej części góry. Poświęć swój czas na medytację — to jest droga osiągnięcia prawdziwej realizacji”. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 15:13 Nic nie istnieje Yamaoka Tesshu, gdy jeszcze był adeptem Zen, odwiedzał coraz to kolejnych mistrzów. Przybył też do Mistrza Dokuona. Chcąc zademonstrować swoje osiągnięcia zaczął: — Umysł, Budda, niezliczone istoty, wszystko to nie istnieje. Prawdziwą naturą zjawisk jest pustka. Nie ma osiągnięcia, nie ma iluzji, nie ma mędrców, ani głupców. Nie ma dawania, nie ma nic do wzięcia. Dukon, który w ciszy palił fajkę, nic nie powiedział. Nagle uderzył Yamaoke kijem bambusowym. To rozzłościło młodzieńca. — Skoro nic nie istnieje, to skąd pochodzi złość? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 15:20 Budda W erze Meiji, w Tokio żyło dwóch wybitnych nauczycieli o zupełnie przeciwnych charakterach. Pierwszy, Unsho, nauczyciel w Shingon, skrupulatnie wypełniał wskazania Buddy. Nigdy nie pił alkoholu, ani nie jadł po dwunastej w południe. Zaś drugi, Tanzan, profesor filozofii na Cesarskim Uniwersytecie, nigdy nie przestrzegał tych przepisów. Kiedy poczuł głód — jadł, gdy w ciągu dnia zmorzył go sen — spał. Pewnego dnia Unsho odwiedził Tanzana. Tanzan pił właśnie wino. — Witaj, napijesz się? — przywitał radośnie gościa. — Nigdy nie piję! — oparł poważnie Unsho. — Ten kto nie pije, nie jest człowiekiem — powiedział Tanzan. — Więc nie uważasz mnie za człowieka, bo nie piję alkoholu?! - Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 15:26 Jeszcze trzy dni Suiwo, uczeń Hakuina, był dobrym nauczycielem. Na czas jednego z odosobnień, z południowej wyspy Japonii, przyjechał do niego uczeń, któremu Shiwo dał zadanie: „Usłysz dźwięk jednej dłoni”. Uczeń spędził trzy lata zmagając się z tym problemem, ale nie rozwiązał go. Pewnej nocy przyszedł zapłakany przyszedł do mistrza: — Muszę wracać na południe, okryty hańbą i wstydem, ponieważ nie mogę rozwiązać koanu który mi dałeś. — Zostań jeszcze tydzień i nie przerywaj medytacji — polecił Suiwo. Przez ten czas uczeń nie osiągnął oświecenia. „Zostań jeszcze tydzień” — uczeń usłuchał, ale na próżno. — Zostań jeszcze tydzień — orzekł Suiwo. Znów bez efektów. Zrozpaczony uczeń zaczął się pakować, ale Mistrz zarządził jeszcze pięć dni medytacji — uczeń nie osiągnął urzeczywistnienia. Wówczas Suiwo powiedział: — Medytuj przez trzy dni. Jeśli teraz nie osiągniesz oświecenia, lepiej będzie gdy się zabijesz. Drugiego dnia uczeń osiągnął satori. *** Jak trawa i drzewa osiągną oświecenie? W erze Kamakura żył człowiek imieniem Shinkan. Sześć lat studiował Tendai, zaś przez kolejne siedem Zen. Później udał się do Chin, gdzie przez trzynaście lat kontynuwał naukę Zen. Gdy wrócił do Japonii wielu chciało z nim rozmawiać i zadawać niezrozumiałe pytania. Nawet gdy już przyjmował gości, co zdarzało się nieczęsto, bardzo rzadko odpowiadał na zadane pytania. Pewnego razu 55-letni człowiek spytał Shinkana: — Studiowałem nauki szkoły Tendai odkąd byłem małym chłopcem. Ale jest jedna rzecz, której nie rozumiem. Tendai głosi, iż nawet trawa, nawet drzewa dostąpią oświecenia. Dla mnie brzmi to bardzo dziwnie. — Jakie znaczenie ma w jaki sposób trawa, czy drzewa osiągną oświecenie? — spytał Shinkan. Pytanie jest, w jaki sposób ty je osiągniesz. Czy kiedykolwiek to rozważałeś? — Nigdy nie myślałem w ten sposób — odrzekł zaskoczony człowiek. — Zatem wracaj do domu i przemyśl to — zakończył Shinkan. *** Prawdziwa droga Tuż przed śmiercią, Ninakawa został odwiedzony przez mistrza Zen Ikkyu. Ikkyu spytał: — Czy mam cię poprowadzić? Ninikawa powiedział: — Przybyłem tutaj samotnie, samotnie odejdę. W jaki sposób miałbyś mi pomóc? Ikkyu odpowiedział: — Jeśli myślisz, że naprawdę przychodzisz i odchodzisz, to jest twoje złudzenie. Pozwól pokazać sobie ścieżkę na której nie ma przychodzenia, ani odchodzenie. Tymi słowami Ikkyu w pełni odsłonił drogę Ninikawie. Ten uśmiechnął się i wyzionął ducha. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Opowiastki Zen c.d. 06.12.06, 15:35 To koniec opowiastek Zen na jakis czas ;-) Jest to potezna dawka do wlasnego przemyslenia. Nawet gdy ktos wcieli w swoje zycie 30% tego co tu zostalo powiedziane, to - wierze - ze bedzie zyl jak czlowiek madry i pogodny, i to bez wzgledu na to jakie nieszczescia czy powodzenia los mu zgotuje. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: koeny:-) IP: *.dsl.club-internet.fr 06.12.06, 17:42 Po dokladnym przemysleniu madrosci ZEN przyszlo mi do glowy kilka koenow: -dlaczego "rozdzieleni" pisze sie razem, a "wszyscy razem" oddzielnie? -dlaczego "skrocenie" jest tak dlugim slowem? -dlaczego Kamikadze nosili kask ochronny? -dlaczego sterylizuje sie igle przed fatalnym zastrzykiem skazanego na smierc? - -dlaczego przedsiebiorstwa otwarte 24/24 maja w drzwiach zamki? -jaki jest synonim synonimu? -czy Adam mial pepek? -jesli nie znajduje sie wspolnego zdania, czyz nie jest to wspolne zdanie? -;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Czarodziej z Japonii 06.12.06, 17:33 Sin-Itiro Tomonaga (1906 - 1979) Fizyk japoński, jeden ze współtwórców elektrodynamiki kwantowej za co otrzymał wspólnie z R. Ph. Feynmanem i J. S. Schwingerem nagrodę Nobla w 1965 roku. Tomonaga był dobrym wykładowcą. Studenci wspominali go jako czarodzieja. Ulubionym jego powiedzeniem było: - Jeżeli problem zostanie poprawnie sformułowany, to znaczy jeśli potrafimy zadać właściwe pytanie, to odpowiedź pojawia się spontanicznie. *** Kiedy media ogłosiły, że został jednym z laureatów nagrody Nobla to natychmiast odwiedził go jego stryj Masuzo, przynosząc w prezencie japońską wódkę sake. Obaj tak świętowali, że Tomonaga poślizgnął się potem przy kąpieli, upadł i złamał sześć żeber. Z tego powodu był nieobecny na ceremonii wręczenia nagród w Sztokholmie. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: amerykanski styl 06.12.06, 19:14 Henry Augustus Rowland (1848-1901) Amerykański fizyk, zajmował się zjawiskami magnetycznymi i elektrycznymi oraz optyką. Rowland pewnego razu występował podczas rozprawy sądowej jako biegły powołany przez prokuratora. Obrońca oskarżonego, chcąc podważyć wiarygodność stwierdzeń, obciążających jego klienta, zapytał: - Profesorze Rowland, a jakie ma pan kwalifikacje, by zeznawać w tym procesie? Rowland zmierzył adwokata wzrokiem i spokojnie odparł: - Jestem najwybitniejszym fizykiem amerykańskim. Po zakończeniu rozprawy jeden z obecnych tam przyjaciół Rowlanda powiedział do niego: - Czy rzeczywiście powinieneś się tak przedstawić sądowi? - A cóż innego miałem powiedzieć? Przecież zeznawałem pod przysięgą - odparł Rowland. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 06.12.06, 21:17 Marlena Dietrich jechała kiedyś windą w jednym z hoteli na Riwierze. Razem z nią jechała młoda kobieta bacznie się jej przyglądając. W pewnej chwili kobieta rzekła: -Pani wygląda zupełnie jak Marlena Dietrich. -Możliwe. – odpowiedziała Marlena - Ale ona była znacznie młodsza :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marlena Dietrich 06.12.06, 22:26 "Kiedy Marlena Dietrich uznała, że dalej nie może już powstrzymać nadchodzącej starości, całkowicie wycofała się do swego paryskiego mieszkania. Spędziła w nim 13 lat. Zanim gazety doniosły o jej śmierci w 1992 roku, nie raz ciekawski obiektyw paparazza złowił pod jej domem zgrzybiałą kobietę na wózku w towarzystwie opiekunki. Ale przecież w żaden sposób to nie mogła być ona. Niespełna 30-letnia Marlena, ubrana we frak i cylinder, nadal śpiewała na scenie berlińskiego kabaretu. I będzie tak śpiewać, dopóki istnieć będzie kino." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marlena Dietrich 07.12.06, 00:05 Do Marleny Dietrich jak to rzadko ktorej aktorki stosuje sie powiedzenie: "Nawet najpiekniejsze nogi musza sie gdzies skonczyc." W rzeczy samej, watpie czy istniala/istnieje jaks inna aktorka ktora zasluguje na to charakteryzacje swoich konczyn dolnych ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marlena Dietrich 07.12.06, 12:45 Zapraszam do obejrzenia pięknych zdjęć Marleny Dietrich (wszystkie zdjęcia można powiększyć): www.marlenedietrich.org/galleryLegend1.htm www.marlenedietrich.org/galleryLegend2.htm Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Humor w Nauce i Sztuce: Marlena Dietrich - Zagadka 07.12.06, 14:51 Jedna z piosenek wykonywanych przez Marlenę Dietrich została przetłumaczona na język polski i nagrana przez polskiego wykonawcę. 1. Jak brzmi tytuł tej piosenki (wersji oryginalnej)? 2. Kto jest jej autorem? 3. W jakim języku śpiewała tę piosenkę M. Dietrich? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Maksymy M. Dietrich 07.12.06, 15:37 Poniewaz nie mam zadnych szans na odgadniecie zagadki, wiec rewanzuje sie maksymami Pani Dietrich: * Jedna nadzieja daje więcej siły niż dziesięć wspomnień. * Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś przestaje im się podobać. * Moda jest najskuteczniejszą bronią przemysłu tekstylnego przeciw ciągle rosnącej trwałości materiału. * Najpiękniejsze kobiety mają najmniejsze szanse zdobycia wartościowego mężczyzny. * Niektórzy ludzie oglądają ładne kobiety jak grę w tenisa, z tą różnicą, że poruszają głową nie z lewa na prawo, tylko z dołu do góry. * Piękność jest dla kobiety ważniejsza niż inteligencja, bo mężczyźnie łatwiej przychodzi patrzenie niż myślenie. * Prawie każda kobieta byłaby chętnie wierna, problemem jednak jest to, aby znaleźć mężczyznę, któremu można dochować wierności. * W Ameryce seks jest obsesją, dla reszty świata zaś faktem. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot_behemot Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marlena Dietrich - Za IP: *.broker.com.pl 07.12.06, 17:31 Spieszę się zrehabilitować. WHERE HAVE ALL THE FLOWERS GONE, muzuka i słowa Pete Seeger, Marlena wykonywała tę piosenkę po angielsku. Mam nadzieję, że tym razem się udało ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot_behemot Re: Humor w Nauce i Sztuce: Marlena Dietrich - Za IP: *.broker.com.pl 07.12.06, 17:34 Aj, nie! Po francusku bodaj. Chyba się poddam... Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Marlena Dietrich - Zagadka - Nagroda 07.12.06, 17:47 Marlena Dietrich wykonywała tę piosenkę w językach: angielskim, niemieckim i francuskim (ja słyszałam tylko po niemiecku i angielsku). Gratulacje dla Kota Behemota! :-) I jak zwykle nagroda: youtube.com/watch?v=Uc9KHpi6hDc Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Marlena Dietrich - Zagadka - Nagroda 07.12.06, 18:16 Patrzcie i słuchajcie Panie i Panowie! www.youtube.com/watch?v=WnHm_MHfTxE www.youtube.com/watch?v=9W0QtiL8s8Y www.youtube.com/watch?v=nfllUtxDriA www.youtube.com/watch?v=1ukoYai_csw www.youtube.com/watch?v=XfslS5Za9Hg www.youtube.com/watch?v=UtAc5-h3Zvg www.youtube.com/watch?v=mb8FMQ8uwhE www.youtube.com/watch?v=N3gcCaFLgj4 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Marlena Dietrich - Zagadka - Nagroda-cd 07.12.06, 18:34 Marlena Dietrich we fragmencie filmu "The Blue Angel": www.youtube.com/watch?v=kAwKPpyNpFI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot_behemot Re: Marlena Dietrich - Zagadka - Nagroda-cd IP: *.broker.com.pl 07.12.06, 22:10 Bardzo dziękuję, o obróbko! Wątki różne śledzę sobie, ale póki co z pewna taką nieśmiałością... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! 07.12.06, 00:49 Ten artykul nie bedzie sie podobal zaslepionym frankofonom. Sam bylem taki do pewnego czasu. Ale przejrzalem. Oto wyidealizowany obraz francuskiej kultury majacej ilustrowac powiedzenie "Uprzejmy i grzeczny jak Francuz".: *** Sto lat temu krajem, który rządził wyobraźnią milionów była Francja. Francuska była nowoczesna sztuka, moda, najlepsza kuchnia, trunki oraz powszechnie znany i używany język. Żeby zobaczyć stolicę cywilizacji, trzeba było jechać do Paryża. Poza nim nic się tak naprawdę nie liczyło - ani zamglony, brudnawy, zbyt przemysłowy Londyn, ani Nowy Jork, dobry dla emigrantów, a nie dla kulturalnych ludzi. W modzie kobiecej na jesień 1896, w roku udostępnienia kinematografu szerszej publiczności, zapowiadano wprawdzie powrót szkockiej kraty i angielskich tweedów, ale impuls miał nadejść oczywiście od paryskich krawców. Paryz byl takze miastem swietnej literatury, nowatorskiego filmu... O sztukach plastycznych juz nie wspomne: Luwr, Muzeum Orsay, Muzeum Rodin,... Paryz - stolica europejskiej kultury - tak mnie wychowywano (bo stolica dzisiejszej europejskiej kultury miesci sie obecnie w... Nowym Jorku ;-) *** Niestety to juz nie jest dzisiejszy Paryz! Ministrm spraw wewnetrznych Francji jest typek o nazwisku Sarkozy. On transformuje Paryz i okolice w minipanstwo policyjne. Policja i stowarzyszone sluzby maja nieograniczone prawo do kontrolowania obywateli i turystow, co robia czesto w stylu gestapo. To jest strategia Sarkozy'ego na zwalczanie nielegalnych emigrantow. Ale jego pretorianie wykorzystuja to do szkalowania Bogu winnych obywateli Francji i turystow, czesto kompletnie zdezorientowanych, co tu jest grane. Jezeli Sarkozy wygra wybory, to Francja zostanie przetransformowana w panstwo policyjne, gdzie policjant bedzie mogl zrobic z czlowiekiem wszystko. Ostrzegam wybierajacych sie do Francji turystow z Polski! Jedziecie juz nie do kraju prawa. A dlaczego to pisze ja, ktory pisal w tym watku o Francji zawsze bardzo cieplo? Ano bo doswiadczylem tego na wlasnej skorze i jest moim moralbym obowiazkiem ostrzec innych. W Francji zapomniano co to jest "Liberte, Egalite, Fraternite". Mozna to przeczytac na kazdym ratuszu, ale nikt tego nie czyta nie mowiac o stosowaniu w praktyce. Francja to obecnie kraj policyjny, gdzie depcze sie podstawowe Prawa Czlowieka. Znane powiedzenie von Neumanna: "Natomiast we Francji dozwolone jest wszystko, co jest wyraznie zabronione." nie ma juz zadnego sensu! Ostrzegam udajacych sie do Francji - badzcie czujni! O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgadzam sie Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 07:11 Cos podobnego spotkalo mego kolege ostatnio w Paryzu. "Elegancja Francja"-tam sie zawsze znajdzie jakis Petain. W czasie wojny wyslali iles tysiecy francuskich Zydow do Auschwitz tylko po to by sie przypodobac Niemcom. Kraj zarozumialych ksenofobow,ludzi bez honoru. Maja Le Pena takiego malego "hitlerka", teraz Serkozy-cos blisko Mussoliniego. Ich intelektualnym produktem jest PolPot-przyjemniaczek, co to wymordowal iles milonow swoich rodakow w dalekiej Azji, z doktoratem Sorbony pod pacha. Teraz w imie "Vive la France" policja Sarkozy'ego traktuje kazdego obcokrajowca jako terroryste,co moze zjesc im zaby.Kiedys francuski tlum i prasa omal nie dokonali linczu na na Marii Sklodowskiej Curii. Afera Dreufusa ... - w Paryzu nawet nie ma ulicy jego imienia!De Gaulle-wielki bohater, ktory bez pomocy Churchilla bylby niczym... Rzygac sie chce! Francja nie zasluguje na minimum szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! 07.12.06, 09:10 Coz, otworzylem wlasnie komputer i przeczytalem poprzedni post. Jako gospodarz watku powinienem pewnie zrugac autora, za krzewienia antyfrancuskich nastrojow. Ale jest pewien problem: to co pisze autor jest zgodne z prawda. Mozna sie przyczepic do sformuowania, ze Sarkozy to drugi Mussolini (ale czy za kilka lat to nie okaze sie prorocze?) ================ Ja chce natomiast opisac przypadek jaki spotkal we Francji jednego z najwiekszych matematykow w historii: Aleksandra Grothendiecka. Mieszkal on niedaleko Montpelier, gdzie pracowal na Uniwersytecie. Kiedys bedac w TATA instytucie w Bombaju spotkal pewnego japonskiego buddyjskiego mnicha, z ktorym sie zaprzyjaznil. Ten mnich odwiedzil go potem we Francji. Grothendieck udzielil mu gosciny w swoim domu. Wtargnela (francuska) policja i stwierdzila ze ow mnich ma wize nie do konca w porzadku. Oskarzono Grothendiecka, ze "udzielil noclegu cudzoziemcowi z nieuregolowanym prawem wizyty we Francji" i wytoczono proces przed sadem. Grothendieck udal sie do Paryza i w czasie Seminarium Bourbaki przedstawil swoja sprawe proszac o solidarnosc i pomoc. Prawie wszyscy sie od niego odwrocili (lacznie z jego bylymi uczniami). W jego obronie wystapilo tylko kilku matematykow francuskich, z ktorych najslynniejszym byl Laurent Schwarz - tworca teorii dystrybucji i laureat Medalu Fieldsa. Na niewiele to sie zdalo. Odbyl sie proces, na ktorym Grothendieck oswiadczyl, ze podstawowym obowiazkiem czlowieka jest udzielenie pomocy drugiemu czlowiekowi, ktory znajduje sie w potrzebie. Prawo francuskie to guzik obchodzilo. Zostal on skazany na wiezienie (w zawieszeniu) i ogromna grzywne, ktora musial zaplacic. To jest Francja. (Oczywicie niniejszy post reprezentuje "czarny humor w nauce"). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! 07.12.06, 09:13 errata: Schwarz -> Schwartz Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! 07.12.06, 11:26 Dla pewnej Pani pisujacej w tym watku, a znajacej jezyk francuski, przepisuje fragmenty mowy obronczej Aleksandra Grothendiecka (mam jego cala mowe obroncza dana mi przez jednego z matematykow, ktory pomagal mu w tej sprawie). "Vous etes appeles aujourd'hui a juger un homme - un citoyen francais - accuse d'avoir offert l'hospitalite a un autre." "Le fait qui m'est reproche est parfaitement exact sur le fond. J'ai bel et bien "offert gratuiment nourriture et logement" a un ami japonais le Reverend Kuniomi Masusaga" au mois de Novembre 1975, a mon domicile." Prawo francuskie mowi, mowilo(?) w r. 1975: "Toute invidu qui, par aide directe ou indirecte, a facilite ou tente de faciliter l'entre, la cirulation ou le sejour irregulier d'un etranger est possible d'un emprisonnemet de deux mois a deux ans et d'une amende de 2.000 a 200.000 Frc ..." Moj francuski nie jest dobry. Zeskanuje ta mowe obroncza A. Grothendiecka i umieszcze na watku. Pisze on jeszcze, ze nie boi sie wiezienia. W czasie wojny policja francuska wspolpracujaca scisle z hitlerowcami, umiescila jago ojca-Zyda najpierw we francuskim obozie internowania dla francuskich Zydow, a potem wyslala transportem do Auschwitz, gdzie zostal zamordowany. Grothendieck byl internowany (jako niebezpieczny cudzoziemiec! - mial kilka lat) w obozie o lzejszym rezimie. Nie boi sie wiec wiezienia. To jest prawo francuskie, to jest Francja, moja Pani. Pozostawiam to wszystko do osadu czytelnikom watku. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Mowa obroncza A. Grothendiecka 09.12.06, 10:43 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Moj francuski nie jest dobry. Zeskanuje ta mowe obroncza A. Grothendiecka > i umieszcze na watku. ================= Okazalo sie ze zeskanowana mowa obroncza (6 stron maszynopisu) zajmowalaby zbyt duzo pamieci w tym watku i poniewaz napisana jest po francusku, nie bylaby latwo czytelna dla wiekszosci watkowiczow. Jesli ktos sobie jej zyczy, to moge przeslac odbitke xero pod wskazany adres. - O. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! 07.12.06, 11:08 Popularne powiedzenie: "Kto nie dostał w zęby od francuskiego policjanta, ten nic nie wie o życiu" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:Ignacy Paderewski IP: *.dsl.club-internet.fr 07.12.06, 12:05 Ten wielki Polak byl nie tylko znakomitym muzykiem, ale takze politykiem. Jako muzyk zostal w pamieci( niestety juz zmarlych )widzow jego koncertow jako czarujaca postac obdarzona potezna fryzura. Co K.I. Galczynski wykorzystal w teatrzyku Zielona Ges: Przygoda Paderewskiego Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić sztukę "Przygoda Paderewskiego" czyli "Perfidia publiczności" Paderewski wstrząsając lwią grzywą, opuszcza po triumfalnym koncercie dziewiętnastowieczną salę koncertową i usadawia się w dziewiętnastowiecznym powozie, otoczonym ze wszystkich stron tłumami wielbicieli, którzy z niesłabnqcym dziewiętnastowiecznym zainteresowaniem wpatrują się w dziewiętnastowiecznq superczuprynę maestra Woźnica powozu do wielkiego pianisty Dokąd? Tłum wielbicieli Do fryzjera!! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Ostrzegam przed francuska ksenofobia! 07.12.06, 22:18 frred napisał: > Popularne powiedzenie: "Kto nie dostał w zęby od francuskiego policjanta, ten > nic nie wie o życiu" ============= Widzisz frred, szkoda ze nie wiedzialem, bo bym poprosil aby francuscy policjanci, ktorzy sie mnie czepiali dali mi w zeby. Wiedzialbym przynajmniej wiecej o zyciu ;-) Francja znajduje sie obecnie na prostej drodze do faszyzmu. :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Penderecki we Francji 07.12.06, 12:16 Kiedys K. Penderecki, polski kompozytor byl zaproszony na kolacje na "kulturalne salony" Paryza. W czasie wytwornej - oczywiscie, niewatpliwie - kolacji, kelner chcial mu nalac wina. Penderecki podziekowal: - Nie pije alkoholu. Na to siedzacy naprzeciw niezwykle kulturalny Francuz z ironia stwierdzil: - Przeciez mowi sie "Pijany jak Polak" - Cha Cha Cha! Penderecki spokojnie zripostowal: - Ale mowi sie tez "Grzeczny jak Francuz." :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Maria Sklodowska 07.12.06, 12:43 Kiedys, na jakies sesji na Sorbonie, poswieconej Marii Sklodowskiej, jakis niezwykle inteligentny francuski profesor (oczywiscie, niewatpliwie czlonek Ahkademii Francuskiej) z zapalem oswiadczyl: - To tu na francuskiej ziemii, nasza jubilatka wydobyla z kilku ton smolki bezcenny ulamek grama radu. Maria wysluchala tego, po czym z calym spokojem powiedziala: - Gdyby nie moi profesorowie fizyki i chemii w liceum w Polsce, to ja bym tego radu nie wydobyla. (Ten cytat znajduje sie w Muzeum Marii Sklodowskiej w Warszawie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ezop IP: *.dsl.club-internet.fr 07.12.06, 13:05 Za Wikipedia: "Ezop (gr. Αἴσωπος Aisopos) – grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji Mniejszej. Przyjmuje się, że żył w VI wieku p.n.e., według tradycji był niewolnikiem Jadmosa z Samos. Postać na wpół legendarna, o której życiu i twórczości mało wiadomo. Daty jego urodzin i śmierci nie są znane. Uważany jest za twórce bajki zwierzęcej czyli takiej bajki w której bohaterami są zwierzęta oraz moralizujących i satyrycznych. Z początku bajki nie były uznawane za typowe utwory dla dzieci, lecz dla dorosłych. W swoich bajkach wyśmiewał ludzi, ukazując ich pod postaciami zwierząt. Z pozoru zabawne, bajki Ezopa zawierały gorzką prawdę i głęboką mądrość. Nie dochował się oryginalny zbiór jego utworów, ani ich adaptacja dokonana przez Demetriusza z Faleronu (IV/III w. p.n.e.). Znane są przede wszystkim z przeróbek wierszowanych Fedrusa i Babriosa. Na początku XIV w. zebrał przypisane mu bajki Maksym Planudes. Do literatury polskiej wprowadził Biernat z Lublina " ... i K.I. Galczynski:-))))) Ezop (gr. Αἴσωπος Aisopos) – grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji Mniejszej. Przyjmuje się, że żył w VI wieku p.n.e., według tradycji był niewolnikiem Jadmosa z Samos. Postać na wpół legendarna, o której życiu i twórczości mało wiadomo. Daty jego urodzin i śmierci nie są znane. Uważany jest za twórce bajki zwierzęcej czyli takiej bajki w której bohaterami są zwierzęta oraz moralizujących i satyrycznych. Z początku bajki nie były uznawane za typowe utwory dla dzieci, lecz dla dorosłych. W swoich bajkach wyśmiewał ludzi, ukazując ich pod postaciami zwierząt. Z pozoru zabawne, bajki Ezopa zawierały gorzką prawdę i głęboką mądrość. Nie dochował się oryginalny zbiór jego utworów, ani ich adaptacja dokonana przez Demetriusza z Faleronu (IV/III w. p.n.e.). Znane są przede wszystkim z przeróbek wierszowanych Fedrusa i Babriosa. Na początku XIV w. zebrał przypisane mu bajki Maksym Planudes. Do literatury polskiej wprowadził Biernat z Lublina" i.....K.I. Galczynski:-))))))) Ezop (gr. Αἴσωπος Aisopos) – grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji Mniejszej. Przyjmuje się, że żył w VI wieku p.n.e., według tradycji był niewolnikiem Jadmosa z Samos. Postać na wpół legendarna, o której życiu i twórczości mało wiadomo. Daty jego urodzin i śmierci nie są znane. Uważany jest za twórce bajki zwierzęcej czyli takiej bajki w której bohaterami są zwierzęta oraz moralizujących i satyrycznych. Z początku bajki nie były uznawane za typowe utwory dla dzieci, lecz dla dorosłych. W swoich bajkach wyśmiewał ludzi, ukazując ich pod postaciami zwierząt. Z pozoru zabawne, bajki Ezopa zawierały gorzką prawdę i głęboką mądrość. Nie dochował się oryginalny zbiór jego utworów, ani ich adaptacja dokonana przez Demetriusza z Faleronu (IV/III w. p.n.e.). Znane są przede wszystkim z przeróbek wierszowanych Fedrusa i Babriosa. Na początku XIV w. zebrał przypisane mu bajki Maksym Planudes. Do literatury polskiej wprowadził je Biernat z Lublina" ......i K.I.Galczynski:-))))))))) Osioł i jego cień Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić bajkę Ezopa "Osioł i jego cień" Podróżny (na Ośle, za plecami Właściciela, od którego Osła wynajął jako środek lokomocji): Słońce w zenicie. Ani jednej chmurki. Ani jednego drzewa na horyzoncie. Gdzie tu, jak tu odpocząć? (zamysla się) Wiem. (każe wstrzymać Osła jego Właścicielowi i układa się na spoczynek w cieniu Osła) Właściciel: Ach, ty spryciarzu, won natychmiast z tego cienia, ten cień jest dla mnie. Ja wynająłem osła bez cienia. (usiłuje ułożyć się w cieniu Osła) Podróżny: Precz, łachudro, chałwiarzu! Jeśli ja wynająłem osła od ciebie, to znaczy się ze wszystkimi możliwościami, czyli i z cieniem. Nie ruszę się z miejsca. (nie rusza się z miejsca) Osioł: (korzystając z zamieszania, rusza się z miejsca i - lekki - znika na horyzoncie) Morał CZASEM O BYLE CIEŃ CZŁOWIEK MA ŻAL DO CZŁOWIEKA, A ŻYCIE JAK OSIOŁ UCIEKA. K U R T Y N A Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 13:42 Witam Ja znam 2 dowcipy o Francuzach. Dlaczego w Paryzu w czasie wojny, wzdluz ulic gesto byly posadzone drzewa? Odp. Zeby Niemcy mogli maszerowac w cieniu. :))) Ile biegow mialy francuskie czolgi w 2. wojnie swiatowej? Odp. 3 wsteczne i jeden przedni, na wypadek gdyby Niemcy atakowali od tylu. :))) Pozdrawiam Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kronecker 07.12.06, 14:37 Dzis urodziny obchodzilby wielki matematyk niemiecki Kronecker. Za Wikipedia: Leopold Kronecker (ur. 7 grudnia 1823 w Legnicy, zm. 29 grudnia 1891 w Berlinie) – niemiecki matematyk i logik. Od roku 1883 członek Akademii Nauk w Berlinie i profesor Uniwersytetu Humboldta. Zajmował się algebrą, teorią liczb i teorią funkcji. Propagował arytmetyzację matematyki, którą chciał sprowadzić do arytmetyki liczb całkowitych. Występował przeciwko teoriom Karla Weierstraβa i Georga Cantora. Pochodził z rodziny żydowskiej, rodzice zapewnili mu staranne wykształcenie. Podczas nauki w gimnazjum jego talent matematyczny odkrył Eduard Kummer, który następnie udzielał mu prywatnych lekcji. W 1841 roku Kronecker podjął studia na uniwersytecie w Berlinie w zakresie matematyki, chemii, astronomii i meteorologii. Szczególnie jednak cenił i lubił astronomię i filozofię. W 1843 roku podjął pracę u boku Kummera na Uniwersytecie we Wrocławiu, gdzie zajmował się teorią liczb. Następnie wrócił do Legnicy, by zająć się prowadzeniem rodzinnych interesów. Firma, którą przejął po rodzinie matki, przyniosła takie dochody, że mógł przenieść się z rodziną do Berlina i ponownie oddać pracy naukowej. Oto jego slynna maksyma: "Liczby całkowite są dane od Boga, wszystkie inne wymyślili ludzie." i inny, w oryginale niemieckim, o matematykach: "Nein! Wir Sind Dichter" :-) (Tak obrobko, my jestesmy poetami :-) ) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kronecker 07.12.06, 15:40 onufry_na_wyjezdzie napisał: > "Nein! Wir Sind Dichter" > > :-) > > (Tak obrobko, my jestesmy poetami :-) ) Poetka Ara: My poeci jesteśmy eteryczni, a wy to metry i kilogramy. Układ SI. My jesteśmy nienamacalni... Obcujemy z eterem. Malarz Stefanjo: My z terpentyną. Też można się nawąchać. Autor: Władysław Sikora, skecz Kabaretu Potem Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: matematyk i poeta 07.12.06, 15:49 Przebijam obrobko anegdota, ktora juz sie tu pojawila: Zapytano Davida Hilberta o jednego z jego byłych uczniów. - Ach, ten - przypomniał sobie Hilbert. - Został poetą. Do matematyki nie miał wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: poeta 07.12.06, 16:10 "Arystoteles zauważył, że spośród wszelkiego rodzaju autorów najbardziej swe dzieła lubią poeci." Georg Christoph Lichtenberg Kim był Georg Christoph Lichtenberg? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: poeta 07.12.06, 16:16 obrobka_skrawaniem napisała: > "Arystoteles zauważył, że spośród wszelkiego rodzaju autorów najbardziej swe > dzieła lubią poeci." ============== Przebijam: Nie znam uczonego ktory by popelnil tyle fundamentalnych bledow co Arystoteles. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: poeta 07.12.06, 16:28 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Nie znam uczonego ktory by popelnil tyle fundamentalnych bledow co Arystoteles. "Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy." Sokrates Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: poeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 16:38 obrobka_skrawaniem napisała: > onufry_na_wyjezdzie napisał: > > > Nie znam uczonego ktory by popelnil tyle fundamentalnych bledow co > Arystoteles. > > > "Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy." > > Sokrates ================ Z tym Arystotelesem to problem polega na na tym, ze on w zasadzie sie ... zawsze mylil ;-) Pozdr. O. No dobra, aby dodac cos od siebie, przytaczam anegdote o Taniyamie (ktory sformuowal kluczowa hipoteze w kierunku "Ostatniego Twierdzenia Fermata") oraz jego nauczycielu Shimurze: "Taniyama mial wielki dar do popelniania wielu bledow, ale... w dobrym kierunku. Zazdroscilem mu tego i probowalem go nasladowac, ale uswiadomilem sobie, ze to jest calkiem trudne robic dobre bledy." - Goro Shimura ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot_behemot Re: Humor w Nauce i Sztuce: zagadka IP: *.broker.com.pl 07.12.06, 16:20 Czy chodzi o piosenkę "Gdzie są kwiaty z tamtych lat?" Wykonawcy polakiego nie znam niestety :( Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: zagadka 07.12.06, 16:32 Gość portalu: kot_behemot napisał(a): > Czy chodzi o piosenkę "Gdzie są kwiaty z tamtych lat?" Wykonawcy polakiego nie > znam niestety :( Tak, to ta piosenka. Śpiewała ją Sława Przybylska. Ale pytania były trochę inne. Zachęcam do poszukania odpowiedzi. Pozdrawiam o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Pozdrawiamy warszawska Stodole :-))) 07.12.06, 16:04 W zblizajacym sie poscie 1000. pozdrawiamy: Warszawski Klub "Stodola" Legendarny klub studentów Politechniki Warszawskiej świętuje 50. urodziny Gdyby istniał ranking miejsc prawdziwe zasłużonych w historii polskiej popkultury, Stodoła znalazłaby się w ścisłej czołówce. Gdy klub rozpoczynał działalność na początku kwietnia 1956 roku, był tancbudą zorganizowaną w służącym za stołówkę drewnianym baraku na ulicy Emilii Plater odziedziczonym po budowniczych Pałacu Kultury. Temu specyficznemu lokum zawdzięcza nazwę. W kilka miesięcy później był już lokalem z poważnym programem, stąd to właśnie jesień 1956 bywa uważana za oficjalny początek artystycznej działalności Stodoły. Klub w swej historii przenosił się czterokrotnie. Z Emilii Plater trafił na Trębacką, potem na Wspólną, Nowowiejską i wreszcie na początku lat 70. do specjalnie wybudowanego budynku na ulicy Batorego. Zawsze jednak zachowywał specyficzny charakter i ambicje artystyczne. Nieomal od samego początku działała w nim scena kabaretowa. Przez scenę klubu przewinęli się między innymi: Jan Tadeusz Stanisławski, Elżbieta Jodłowska, Magda Umer, Marcin Wolski i Jan Wołek. W Stodole działały też teatry studenckie i kluby filmowe. Jednak jego drugą siłą była zawsze muzyka. Najpierw jazz - to tutaj odbyły się trzy pierwsze warszawskie edycje festiwalu Jazz Jamboree, to w Stodole odbywały się w latach 60. konkursy jazzu tradycyjnego Złota Tarka. Potem rock - w Stodole powstawały bądź grały próby legendy polskiej muzyki młodzieżowej - od bigbitowych Tajfunów i Chochołów przez Perfect i Oddział Zamknięty aż po Kult i Wilki. Legenda klubu nie zamyka się tylko w jego działalności artystycznej. To także miejsce barwnego życia towarzyskiego - w latach 60. lokal, w którym bawiła się znienawidzona przez ówczesną władzę bananowa młodzież. Czym był wtedy ten lokal dla Warszawy, pisze chociażby Eli Barbur w swoich „Grupach na wolnym powietrzu”: „Piweczko w większych ilościach i zespoły zmieniały się na estradzie, i w przerwach wychodziliśmy spoceni na dwór, gdzie opieraliśmy się o samochody przed wejściem, i przeciąg wydmuchiwał ze środka dym papierosów i duszne powietrze z zapachem chmielu. Słyszałeś dzwonienie szklanek i niektórzy woleli wineczko porcjowane specjalną »szklanką z plasterkiem «, i kolorowe smugi reflektorów lotniczych chodziły po ludziach, i w przerwie o północy puszczali Beatlesów przez kamerę pogłosową”. Klub przygotował na 50. urodziny pokaźną porcję atrakcji. W najbliższych tygodniach ma ukazać się książka o jego historii, powstała też płyta dokumentująca muzyczną działalność sceny Stodoły. W miniony weekend w klubie odbył się zamknięty bal dla osób związanych z jego historią. W czwartek coś dla jego dzisiejszej publiczności - już normalnie biletowany koncert rockowy, na którym obok weteranów zagrają młode formacje związane z klubem. W programie między innymi występy VooVoo, Oddziału Zamkniętego, Happysad i Power Of Trinity, a także 50 tortów dla przybyłych na imprezę gości. *** Watek GW FH "Humor w Nauce i Sztuce" :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 16:56 Witam Znalazlam to w Wiedzy i Zyciu Jednak nie kanibal Tylko czujność doktoranta paleontologii pozwoliła zrehabilitować dinozaura Coelophysis bauri, któremu zarzucano pożeranie współplemieńców. Wysiadając z metra na stacji American Museum of Natural History, Sterling Nesbitt zwrócił uwagę na wiszący na ścianie brązowy odlew rzeczonego dinozaura i wydało mu się, że zawartość jego żołądka stanowi nie młodszy osobnik tego samego gatunku, lecz krokodyl. Badania potwierdziły jego przypuszczenie. Okazuje się, że paleontologicznego odkrycia można dokonać, nie opuszczając Manhattanu. Alicja :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kleofas Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: 81.210.16.* 07.12.06, 17:40 swietny watek dorzuce zagadke: Ktory z wybitnych naukowcow odpowiedzial podczas dyskusji szacownemu koledze: 'Moze moja teoria jest nieprawdziwa ale za to jaka piekna' Dodam ze chodzi o fizyka. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Humor w Nauce i Sztuce 11.12.06, 09:57 Zabieram się właśnie do pisania 2-giej w życiu pracy mgr, tym razem z zakresu prawa autorskiego. Mój promotor zwrócił ostatnio uwagę na ciekawy paradoks: Wiedza sama w sobie nie jest przedmiotem praw autorskich (co innego np. książka tę wiedzę zawierająca), gdyż istnieje obiektywnie i jest wynikiem badań, a nie twórczości(jak np. utwór literacki). Wobec czego, teoria naukowa nie będzie objęta ochroną autorskoprawną... ... o ile okaże się prawdziwa; natomiast teoria fałszywa ma na to spore szanse, gdyż może być wynikiem twórczości. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Humor w Nauce i Sztuce 11.12.06, 09:59 Autopoprawka: powinno być "istnieje obiektywnie, A CZŁOWIEK POZNAJE JĄ W WYNIKU BADAŃ, A NIE TWÓRCZOŚCI" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: O K. Zimermanie raz jeszcze 07.12.06, 17:14 Za Gazeta-matka: "Któregoś dnia obudziłem się rano i komputer wyświetlił mi informację: Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałby świat wykonawstwa muzyki fortepianowej bez Zimermana. Jego nazwisko znają wszyscy - melomani i laicy, którzy na koncerty muzyki poważnej w ogóle nie chodzą. Zimerman stał się naszym dobrem narodowym. Mieszka wprawdzie w Szwajcarii, ale związki z krajem utrzymuje bardzo ścisłe. Gdy w 1975 r. 18-letni Zimerman wygrał Konkurs Chopinowski, euforii nie była końca - podobną przeżyliśmy dopiero w ubiegłym roku, gdy w Warszawie triumfował Rafał Blechacz. Zimerman pewnie zdobył pierwszą lokatę, a później z rozsądkiem pokierował swoją karierą, w dogodnym momencie wyjeżdżając z kraju. Ekskluzywny kontrakt płytowy z Deutsche Grammophon dał mu ogromną swobodę: to on decyduje o tym, co, kiedy i z kim nagrywa. W przeszłości miał nawet taką moc, by wycofać z katalogu nagrania, z których nie był zadowolony - ilu artystów może pozwolić sobie na taki krok? Jego płyty - bo o koncertach nie mamy co marzyć - cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Idą jak woda. Wszystkie bez wyjątku. Do niedawna był jedynym polskim pianistą naprawdę liczącym się na świecie. Teraz częściej nagradzany jest Piotr Anderszewski (na sukcesy Blechacza musimy jeszcze poczekać), ale to Zimerman ma swoich wyznawców. Artysta lubi niecodzienne wyzwania, dlatego też w 1999 r., Roku Chopinowskim, zorganizował Polish Festival Orchestra - zespół polskich muzyków, z którym objechał świat i nagrał oba koncerty Chopina. Przedsięwzięcie, którego nigdy już później nie powtórzył, choć jego efekt - płyta - wydaje się nie mieć konkurencji. Gdy spoglądam na działalność Zimermana jako artysty w ciągu tych ostatnich 31 lat, odnoszę wrażenie całkowitego spełnienia. I nie o nagrody, wyróżnienia, splendor tu chodzi. W tym, co dotąd nam dał, czuć nie tylko prawdę o historii i kompozytorach, których muzykę interpretuje jak nikt inny (Chopin, Beethoven, Ravel, Debussy, ostatnio Brahms czy Rachmaninow), ale także prawdę o artyście, który na wykonywanych partyturach odciska swe piętno. Dziś w dobie interpretacyjnej makdonaldyzacji Zimerman ze swym podejściem perfekcjonisty jest z pewnością passé. Ale to dzięki temu niezależnie od tego, czego dotknie, "obraca w złoto". Jest wyjątkowy nie dlatego bynajmniej, że nie rozstaje się ze swym fortepianem ani na krok, ale dlatego, że potrafi go ożywić, skłonić do oddychania wraz z pianistą. Wszystkiego najlepszego! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.12.06, 17:34 Jakie zdarzenie wywolalo najwiecej szumu i komentarzy na tegorocznym ICM (Miedzynarodowym Kongresie Matematycznym) w Madrycie? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.12.06, 19:03 Perelman - matematyk z St. Petersburga odmowil przyjecia Medalu Fieldsa (matematycznego Nobla). Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.12.06, 19:17 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Perelman - matematyk z St. Petersburga odmowil przyjecia Medalu Fieldsa > (matematycznego Nobla). Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Perelman 07.12.06, 19:55 obrobka_skrawaniem napisała: > onufry_na_wyjezdzie napisał: > > > Perelman - matematyk z St. Petersburga odmowil przyjecia Medalu Fieldsa > > (matematycznego Nobla). > > Dlaczego? ============= Nie znam Perelmana osobiscie, wiec opieram sie na relacjach kolegow. Perelman dowiodl Hipotezy Poincare: 3-sfera homologiczna o trywialnej grupie podstawowej jest homeomorficzna z 3-sfera - jasne ? :-) ) Byl to jeden z najtrudniejszych i najbardziej przestizowych problemow w matematyce. Jego dowod jest pracochlonny i dlugi i zostal jedynie umieszczony na serwerze elektronicznym, a nie zlozony w regularnym czasopismie. Byl on sprawdzony przez wiele grup matematykow i opinia jest zgodna, ze jest on poprawny. Pereleman to oryginal. Mial oswiadczyc, ze on sie matematyka zajmuje nie dla zaszczytow. i gdyby przyjal Medal Fieldsa to postapilby wbrew sobie. Medal Fieldsa to ogromny przesiz w swiecie matematycznym (porownywalny z Noblowskim). Finansowo to jest tylko czek na 9.500 $. Ale w przypadku Hipotezy Poincare, problem ten znajdowal sie na liscie Problemow Milenijnych; za rozwiazanie kazdego z nich jest nagroda 1 mln $, z tym, ze praca musi byc opublikowana w regularnym czasopismie. Tu Preleman z kolei oswiadczyl, ze on nie uprawia matematyki dla pieniedzy i ze ta nagroda go nie interesuje. :-))) Oczywiscie matematyczny establishment uznal Perelmana za wariata - to zawsze najlatwiej. Moim zdaniem jest swoj gosc, ktory ma jasny punkt widzenia dlaczego zajmowal sie matematyka. Pisze "zajmowal", bo ostatnio opuscil swoj instytut i zajal sie czym innym, twierdzac ze w matematyce nie znalazl tego czego tak naprawde szukal. Wniosek: Fajny facet, z ktorym chcialoby sie spotkac i pogadac. ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.12.06, 20:53 Na obecne problemy Onufrego, pewna zyczliwa mu osoba przyslala taki oto, bardzo adekwatny wiersz: "I oczy wilgotne, i serce samotne, i nie wiem, co robić dalej. Ja chciałbym gdzieś w lesie (a niech mnie rozniesie!) - umrzeć z żalu." Kto jest jego autorem? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 07.12.06, 22:54 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Na obecne problemy Onufrego, pewna zyczliwa mu osoba przyslala taki > oto, bardzo adekwatny wiersz: > > "I oczy wilgotne, > i serce samotne, > i nie wiem, co robić dalej. > Ja chciałbym gdzieś w lesie > (a niech mnie rozniesie!) - > umrzeć z żalu." > > Kto jest jego autorem? =================== Odp. W. Broniewski Odpowiedz Link Zgłoś