Humor w Nauce i Sztuce

    • Gość: Onufry Re: 2 mysli o Beethovenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 23:48
      Gombrowicz pisal z najwyzszym podziwem: "Ten stary, latwy Beethoven (...)
      Ale bo tez w sztuce nic nie jest trudne jak latwosc".


      Agnieszka Holland:
      "Beethoven wchodzil w umiarkowany kompromis ze sluchaczami. Byl popularny jak
      idole rocka. Kiedy umarl, tysiace ludzi wyszlo na ulice."
      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 08.12.06, 06:54
        Onufry napisał:
        >
        >
        >Perelman dowiodl Hipotezy Poincare: 3-sfera homologiczna o trywialnej
        >grupie podstawowej jest homeomorficzna z 3-sfera - jasne ? :-) )
        >
        Z tą "jasnością" matematycznego języka to jest np. tak:

        W księgarniach często "Teorię ciał" Browkina można znaleźć na
        półce "Anatomia", "Zbiory" Lelka - wśród poradników kolekcjonera,
        a "Kombinatoryka" Wilenkina polecana jest bywalcom kasyn. Inne pozycje
        literatury matematycznej można znaleźć w następujących działach księgarni:
        muzykologia (Oktawy Cayleya), przewodniki turystyczne (Przejścia graniczne,
        Paradoksy hotelu Hilberta), poradniki jubilera (Teoria pierścieni), zoologia
        bezkręgowców (Ślimaki Pascala), socjologia (Teoria grup, Teoria kolejek),
        fizjologia (O jądrach homomorfizmów).
        :-D
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce :riposta do e_d 08.12.06, 08:52
          eilean_donan napisała:

          > Onufry napisał:
          > >
          > >
          > >Perelman dowiodl Hipotezy Poincare: 3-sfera homologiczna o trywialnej
          > >grupie podstawowej jest homeomorficzna z 3-sfera - jasne ? :-) )
          > >
          > Z tą "jasnością" matematycznego języka to jest np. tak:
          >
          > W księgarniach często "Teorię ciał" Browkina można znaleźć na
          > półce "Anatomia", "Zbiory" Lelka - wśród poradników kolekcjonera,
          > a "Kombinatoryka" Wilenkina polecana jest bywalcom kasyn. Inne pozycje
          > literatury matematycznej można znaleźć w następujących działach księgarni:
          > muzykologia (Oktawy Cayleya), przewodniki turystyczne (Przejścia graniczne,
          > Paradoksy hotelu Hilberta), poradniki jubilera (Teoria pierścieni), zoologia
          > bezkręgowców (Ślimaki Pascala), socjologia (Teoria grup, Teoria kolejek),
          > fizjologia (O jądrach homomorfizmów).
          > :-D

          ============

          Szanowna e_d,

          Pozwole sobie sobie na skromna riposte :-)

          Jezyk w matematyce to duzy problem. Sa dziedziny matematyki, ktore stworzyly
          jezyk unifikujacy cala dziedzine, sa tez takie bez wspolnego jezyka. W tych
          ostatnich czasem zdarza sie, ze rozni ludzie dowodza dwoch twierdzen
          (wyrazonych w roznych jezykach) a te twierdzenia sa sobie rownowazne.

          Hipoteza Poincare wypisana w moim poscie, jest wyrazona w ogolnym jezyku,
          zrozumialym dla kazdego matematyka, majacego podstawowa kulture matematyczna.

          Na temat jezyka humanistow mialbym kilka uwag krytycznych. Jak powiedzial
          Dirac: "W nauce staramy sie wyrazic trudne rzeczy mozliwie prostym jezykiem,
          a poeci - odwrotnie: usiluja proste rzeczy wyrazic mozliwie niezrozumialym
          jezykiem." Przykladem tego jest watek "Limeryki", gdzie coniektore "wedety"
          wprost wychodza z siebie by Czytelnik czytal ich wierszyki wyposazony w Wielki
          Slownik Jezyka Polskiego (nie majac czesto-gesto nic do powiedzenia) ;-)
          Ta uwaga nie dotyczy Pani. Pani limeryki (ale nie tzw. moskaliki, ktore na FH
          sa degeneracja tego gatunku) czytam z zainteresowaniem i bez problemow ze
          zrozumieniem :-)(NB. Wzorem moskalikow jest 17 moskalikow w ksiazeczce W.
          Szymborskej "Rymowanki ..." - polecam jako wzor).

          A co do dziwnego umieszczania ksiazek matematycznych przez ksiegarzy,
          to jest to problem niskiej kultury intelektualnej samych ksiegarzy.
          To nie jest tylko problem ksiazek matematycznych. Podobno ktos kiedys
          umiescil ksiazke historyczna N. Davisa majaca slowo "Orzel" w tytule
          w dziale ksiazek... ornitologicznych.

          Pozdrawiam serdecznie,
          O.

          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce :moskaliki 08.12.06, 13:39
            onufry_na_wyjezdzie napisał:

            > [...] tzw. moskaliki, ktore na FH sa degeneracja
            > tego gatunku) [...} Wzorem moskalikow jest 17 moskalikow
            > w ksiazeczce W. Szymborskej "Rymowanki ..." - polecam jako wzor.

            Powielanie wzorców i naśladowanie Szymborskiej?
            Byłoby strasznie nudno!
          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce :riposta 08.12.06, 20:49
            Mój post o matematycznych tytułach umieszczanych w różnych śmiesznych
            miejscach to był żart, wszak na FH pisze się z przymrużeniem oka, czyż nie?
            A w kwestii moskalików, limeryków i innych wierszyków, to sądzę, że większość
            ludzi uznaje to za zabawę, relaks po pracy (albo w trakcie :)), ja przynajmniej
            tak to traktuję, nie mam aspiracji ogłoszenia drukiem poezyj, dlatego nie
            trzymam się kanonów, nie liczę sylab, choć cieszę się jak coś mi się uda.
            Na moskalicznym forum już dawno uzgodniliśmy, że umiarkowane odejście od reguł
            jest dozwolone. To też jest zabawa, taki rodzaj interaktywnej gry w sieci.
            Wiem, drogi Onufry, że jest pan purystą w kwestii zasad i gatunków, szanuję to.
            Mnie, na przykład, drażnią w wypowiedziach internatów skróty i pomijanie
            polskich znaków, (choć rozgrzeszam tych, którzy piszą z zagranicy) – ot taka ze
            mnie purystka językowa, a przecież pozbawiona kultury matematycznej :)
            Tu przypomina mi się ostatnia scena z „Pół żartem, pół serio”, kiedy przebrany
            za kobietę Jack Lemmon, płynąc na łódce z milionerem, (z którym wcześniej, jako
            kobieta, tańczył tango z różą w zębach) decyduje się wyznać prawdę. Zrzuca
            perukę i mówi: „I’m a man”, na to niezrażony milioner:
            „Nobody’s perfect”
            z pozdrowieniami
            e_d
            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce : riposta 08.12.06, 22:37
              Szanowna e_d,

              eilean_donan napisała:

              > Mój post o matematycznych tytułach umieszczanych w różnych śmiesznych
              > miejscach to był żart, wszak na FH pisze się z przymrużeniem oka, czyż nie?

              Niestety w sprawie Hipotezy Poincare jestem zawsze smiertelnie powazny ;-)

              > A w kwestii moskalików, limeryków i innych wierszyków, to sądzę, że większość
              > ludzi uznaje to za zabawę, relaks po pracy (albo w trakcie :)), ja przynajmniej
              > tak to traktuję, nie mam aspiracji ogłoszenia drukiem poezyj, dlatego nie
              > trzymam się kanonów, nie liczę sylab, choć cieszę się jak coś mi się uda.
              > Na moskalicznym forum już dawno uzgodniliśmy, że umiarkowane odejście od reguł
              > jest dozwolone. To też jest zabawa, taki rodzaj interaktywnej gry w sieci.
              > Wiem, drogi Onufry, że jest pan purystą w kwestii zasad i gatunków, szanuję to.

              Ale wsrod Waszych limerykow znajduja sie prawdziwe perelki. Warto probowac
              rownac w gore :-)

              Kiedys na forum mozkalikowym pojawil sie ktos, kto napisal 3 rasowe moskaliki.
              Nie pamietam tego nicka, wiec nie moge ich tu odtworzyc. Ten ktos tez to
              zrobil dla zabawy. Moskalik to typowo polska forma - Szymborska pisze:
              "Rymowana rozprawa o wyzszosci sarmatow nad inszymi nacjami tudziez o slusznej
              karze na zatwardzialych, ktorzy tego pogladu nie podzielaja". Szanujmy wiec
              ten skarb polskiej kultury ;-)

              > Mnie, na przykład, drażnią w wypowiedziach internatów skróty i pomijanie
              > polskich znaków, (choć rozgrzeszam tych, którzy piszą z zagranicy) – ot t
              > aka ze
              > mnie purystka językowa,

              Mea culpa. Niestety ja pracuje na nietypowym sprzecie bez polskich znakow.
              Poza tym czesto pisze na tym forum z zagranicy. Gdybym mial zajmowac sie
              dostawianiem polskich znakow, to bylbym znacznie mniej aktywny na forum
              ;-)

              > Tu przypomina mi się ostatnia scena z „Pół żartem, pół serio”, kied
              > y przebrany > za kobietę Jack Lemmon, płynąc na łódce z milionerem, (z którym
              > wcześniej, jako kobieta, tańczył tango z różą w zębach) decyduje się wyznać
              prawdę. Zrzuca perukę i mówi: „I’m a man”, na to niezrażony milioner:
              > „Nobody’s perfect”

              Ja tez lubie ta scene (jak i caly film) i zupelnie sie z jej przeslaniem
              zgadzam, szanowna e_d.

              Pozdrawiam,
              O.

        • onufry_na_wyjezdzie Re: do eilean-donan raz jeszcze 09.12.06, 09:43
          eilean_donan napisała:

          > Onufry napisał:
          > >
          > >Perelman dowiodl Hipotezy Poincare: 3-sfera homologiczna o trywialnej
          > >grupie podstawowej jest homeomorficzna z 3-sfera - jasne ? :-) )
          > >
          > Z tą "jasnością" matematycznego języka to jest ...

          =================

          Istnieje fajny artykul: R. Duda "Trzeci problem milenijny: hipoteza Poinacrego"
          (Wiadomosci Matematyczne 2002) str. 63-90 , z wieloma rysunkami (i znakami
          polskimi :-) ). R. Duda to niezrownany popularyzator matematyki, czlowiek o
          nienagannej polszczyznie (czym zdecydowanie wyroznial sie jako senator w 1.
          senacie RP po niedawnym uzyskaniu przez Polske niepodleglosci).
          A jesli i jego bedzie Pani trudno, czytac, to ... gotow jestem to Pani
          sam osobiscie wytlumaczyc - przy kawie ;-)))

          Pozdrawiam baaaaaaaaardzo serdecznie!
          O.

    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julia Robinson 08.12.06, 12:11
      Dzis obchodzilaby urodziny Julia Robinson, wybitna matematyczka amerykanska.
      Byla ona pierwsza kobieta wybrana do Amerykanskiej Narodowej Akademii Nauk
      i pierwsza kobieta, ktora byla Prezydentem (moze Prezydentowa ?) Amerykanskiego
      Towarzystwa Matematycznego. Kobieta - pionier. Czapki z glow!

      Z braku kompetentenego tekstu polskiego o niej, przytaczam tekst angielski:

      ***

      Julia Hall Bowman Robinson (December 8, 1919 – July 30, 1985) was an American
      mathematician, born in St. Louis, Missouri. After spending several years at San
      Diego State College (now San Diego State University), she transferred to the
      University of California, Berkeley, where she completed her undergraduate and
      graduate degrees. In 1976, Robinson was elected as the first female member of
      the mathematical division of the National Academy of Sciences. In addition, she
      was the first woman president of the American Mathematical Society. She died in
      Oakland, California of leukemia at the age of 65.

      She is best known for her work on Diophantine equations and decidability which
      provided much of the ground work for the negative solution of Hilbert's tenth
      problem by Yuri Matiyasevich. In fact Robinson only strayed from this topic
      twice. The first was her thesis on effective solvability and unsolvability of
      mathematical problems. The second was in game theory where she proved that the
      fictitious play dynamics converges to the mixed strategy Nash equilibrium in
      two player zero sum games.

      Her older sister, Constance Reid, is a well-known mathematical biographer.

      Further reading:

      Reid, Constance (1997). Julia: A Life in Mathematics. Mathematical Association
      of America. ISBN 0-88385-520-8.

      National Academy of Science Biographical Memoir written by Solomon Feferman
      O'Connor, John J., and Edmund F. Robertson. "Julia Robinson". MacTutor History
      of Mathematics archive.

      ***

      :-)))
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julia Robinson 08.12.06, 12:19
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > Dzis obchodzilaby urodziny Julia Robinson, [...] ktora byla Prezydentem
        > (moze Prezydentowa ?) Amerykanskiego Towarzystwa Matematycznego.

        Prezydentem. Prezydentowa to żona prezydenta.
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Julia Robinson 08.12.06, 12:59
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > onufry_na_wyjezdzie napisał:
          >
          > > Dzis obchodzilaby urodziny Julia Robinson, [...] ktora byla Prezydentem
          > > (moze Prezydentowa ?) Amerykanskiego Towarzystwa Matematycznego.
          >
          > Prezydentem. Prezydentowa to żona prezydenta.

          ====================

          Przyjalem do wiadomosci, dziekuje :-)))

          O.
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: trudny podzial 08.12.06, 17:34
      Proponuje troche uzytecznej matematyki.

      Pewien Arab pozostawił w dziedzictwie swoim trzem synom do podziału stado
      wielbłądów, przy czym zaznaczył, że najstarszy ma otrzymać połowę, średni
      trzecią część, a najmłodszy dziewiątą część dziedzictwa. Okazało się jednak, iż
      stado liczy 17 sztuk. Podział był trudny; przeto spadkobiercy zwrócili się do
      sędziego, znanego w całej okolicy ze swej mądrości. Ten wydał sąd następujący:
      należy dopożyczyć jednego wielbłąda i przystąpić do podziału mając 18
      wielbłądów. Bracia postąpili według rady sędziego. Wówczas starszemu w udziale
      przypadło 9 wielbłądów, średniemu 6, a najmłodszemu 2, pożyczonego zaś wielbłąda
      zwrócono jego właścicielowi i trzej bracia byli wysoce zadowoleni z mądrego
      wyroku sędziego, gdyż w rzeczywistości każdy z nich otrzymał więcej, niż ojciec
      wyznaczył, a mianowicie jeden o 1/2 wielbłąda więcej, drugi o 1/3, a trzeci o
      1/9 wielbłąda.

      Powyższy ciekawy wynik wydaje się na pozór paradoksalny. Z sumy jednak tych
      części, na jakie ojciec kazał synom podzielić schedę 1/2 + 1/3 + 1/9 = 17/18,
      przekonamy się, że gdyby podział spadku został dokładnie wykonany według
      brzmienia testamentu, to 1/18 spadku nie byłaby podziałem objęta. Stąd pochodzą
      owe "nadwyżki", które tak niespodziewanie ku swej radości otrzymali spadkobiercy.

      :-)
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brachms 08.12.06, 18:06
      Johannes Brahms, (ur. 7 maja 1833 w Hamburgu, zm. 3 kwietnia 1897 w Wiedniu),
      niemiecki kompozytor, pianista i dyrygent okresu romantyzmu.



      Młody i nieznany jeszcze Brahms szukał możliwości wydania swoich kompozycji.
      Wciąż jednak odrzucano je, podając jako powód, że są zbyt poważne i że za dużo
      w nich smutku. - Publiczność chce się rozerwać, a nie smucić – tłumaczył
      pewnego razu kompozytorowi wydawca – Niech pan spróbuje napisać coś wesołego.
      Brahms wysłuchał go z uwagą, a po jakimś czasie zjawił się znowu. Tytuł nowego
      utworu brzmiał optymistycznie: „Radośnie układam się do grobu”.

      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 18:17
        O Brahmsie krazy wiele anegdot jak zlosliwy to on byl. Pewnie takie anegdoty i
        tu sie pojawia. Naprawde, niewiele jest w tym prawdy ;-)

        Oto anegdota nie-zlosliwa:

        ***

        Za zycia Brahmsa zaczeto wydawac wszystkie partytury dziel Bacha (Bach byl
        przez dlugi czas zapomniany). Brahms prenumerowal te partytury. Jednoczesnie
        prenumerowal wydania partytur innych kompozytorow. Pewnego dnia otrzymal
        w poczcie jednoczesnie nowa partyture Bacha i nowa partyture Telemana.
        Pogladzil brode i glosno powiedzial do gospodyni:
        - Oj, znowy "nowy" Bach. Coz on tu napisal? Do wieczora nie ma mnie dla nikogo!
        A ten Teleman, to sobie moze poczekac.

        ;-)

        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 18:29
          Brahms zachorował i został skierowany do sanatorium. Poddawany był tam różnym
          badaniom lekarskim, pił różne wody lecznicze, itp. Gdy nadszedł ostatni dzień
          kuracji, lekarz zwróciłsię doń z pytaniem:
          - No i jakże się pan czuje? Niczego panu nie brak?
          - Dziękuję - odpowiedział Brahms. - Wszystkie dolegliwości, z jakimi
          przyjechałem, zabieram z sobą.

          ***

          Brahms, cieszący się imponującą tuszą, pod koniec życia martwił się swym
          ciągłym chudnięciem. Gospodyni, u której mieszkał, zaczęła po kryjomu zwężać
          jego ubrania. Pewnego razu Brahms, z trudem dopinając guziki kamizelki, zawołał
          uradowany do swej poczciwej opiekunki: "Niech pani patrzy, a jednak w końcu
          trochę przytyłem!"
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 18:39
          onufry_na_wyjezdzie napisał:

          > O Brahmsie krazy wiele anegdot jak zlosliwy to on byl. Pewnie takie anegdoty i
          > tu sie pojawia. Naprawde, niewiele jest w tym prawdy ;-)

          Żeby Onufry nie poczuł się rozczarowany przytoczę te anegdoty, o które pewnie
          mu chodzi ;-)


          Brahms bywał bardzo złośliwy. Będąc kiedyś na przyjęciu, cały wieczór docinał
          wszystkim obecnym. Żegnając się z panią domu, powiedział:
          - Do widzenia, droga pani! Jeżeli zapomniałem kogoś z obecnych tu obrazić, to
          proszę o wybaczenie.


          ***



          Brahms wstąpił do winiarni na lampkę reńskiego i zajmując miejsce przy stoliku,
          usiadł na kapeluszu jednego z gości. Na zwróconą sobie uwagę, odrzekł:
          - A co? Czy pan już wychodzi?
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 18:44
            3bezatu napisała:

            > onufry_na_wyjezdzie napisał:
            >
            > > O Brahmsie krazy wiele anegdot jak zlosliwy to on byl. Pewnie takie anegd
            > oty i
            > > tu sie pojawia. Naprawde, niewiele jest w tym prawdy ;-)
            >
            > Żeby Onufry nie poczuł się rozczarowany przytoczę te anegdoty, o które pewnie
            > mu chodzi ;-)

            ==============
            Ludziska, osadzcie sami -
            Kto jest bardziej zlosliwy: Brahms czy 3bezatu?

            ;-)))
            • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 18:51
              Cytuję za GW:

              „W młodości grywał dla chleba tanie melodyjki w burdelach i tancbudach i -
              zapewne - żadna z cielesnych uciech nie była mu obca. Ale zdolny był do
              najsubtelniejszych uczuć, miłości uczył się, czytając rycerskie romanse i może
              dlatego nigdy się nie ożenił: bo wiedział, że marzenia zawsze przegrywają z
              rzeczywistością. Przyjaciół zrażał niepospolitym brakiem taktu, ale bywał też
              zdumiewająco wielkoduszny. Ubierał się niedbale, z czasem coraz bardziej
              niechlujnie (do tego stopnia, że podczas koncertu w Lipsku w 1879 r. - tym
              samym, gdy wyróżnił go Uniwersytet Wrocławski - zamiast paskiem związał spodnie
              krawatem, który, rzecz jasna, poluzował się w najmniej odpowiednim momencie, a
              publiczność zobaczyła znacznie większy skrawek koszuli dyrygującego orkiestrą
              kompozytora, niż dopuszczała społeczna norma).

              Ale jego umysł działał z niezwykłą precyzją i dyscypliną: partytury potrafił
              cyzelować latami, a jeśli uznał, że któryś z utworów przyniesie mu wstyd u
              potomnych, po prostu wrzucał go do ognia.”
              • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 19:50
                Za jego życia Niemcy podzielili się na entuzjastów Wagnera albo Brahmsa. To
                były zwalczające się obozy, aczkolwiek sam Brahms do Wagnera nie żywił urazy.
                Nadanie Johannesowi Brahmsowi przez Uniwersytet Wrocławski w marcu 1879 roku
                godności doktora honoris causa mocno dotknęło pana z Bayreuth, który daremnie
                pragnął takich zaszczytów. Brahms z właściwą dla siebie bezceremonialnością
                przesłał Wrocławiowi podziękowania na... kartce pocztowej.

                :-)
            • Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:33
              onufry_na_wyjezdzie napisał:

              > Ludziska, osadzcie sami -
              > Kto jest bardziej zlosliwy: Brahms czy 3bezatu?
              >
              > ;-)))



              Witam

              Ani Brahms, ani 3bezatu tylko pan Onufry ;)

              Pozdrawiam,
              Alicja
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 21:17
                David Oistrakh and Mstislav Rostropovich play Brahms' Double Concerto for
                Violin and Cello, Op. 102 with the Moscow Philharmonic led by Kirill Kondrashin
                Part 1
                www.youtube.com/watch?v=qJb0GiracMo
                Part 2
                www.youtube.com/watch?v=1tw1qMG91kE
                Part 3
                www.youtube.com/watch?v=ZBjBoWuj6ZA
                Part 4
                www.youtube.com/watch?v=IwBGlbgi_js
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Johannes Brahms 08.12.06, 22:08
            Znalazlem strone z angielskimi anegdotami o Brahmsie. Oto jedna z nich:


            One of the charming, also telling, things about Brahms' wit was that he didn't
            spare himself. He had many friends but in company remained the eternal loner; he
            enjoyed acclaim but anguished over his inability to measure up to the giants of
            the past. At a dinner in his honor, the host introduced a bottle with, "I call
            this the Brahms of my wines!" "Well," said Brahms, "let's have a bottle of Bach
            then." He wrote a glum note to Clara Schumann reflecting on the neglect of the
            Mozart concertos: "The fact that the public in general does not understand and
            appreciate the best things is the reason people like me get famous."


            Inne mozecie znalezc na stronie:

            www.slate.com/id/2150496/?nav=tap3

            Zapraszam!

            Wynika z nich, ze Brahms jak kazda wielka osobowosc potrafil byc i
            dobry, wielkoduszny, skromny, a z drugiej strony zlosliwy, ironiczny,
            malostkowy ... Coz granica miedzy dobrem a zlem przechodzi przez kazdego
            czlowieka, jak "wielki" by on nie byl ;-)
            • onufry_na_wyjezdzie Re: Fotografie, portrety i partytura J. Brahmsa 08.12.06, 23:46
              Spojrzcie na ten portret najbardziej po prawej stronie. Jakiz poczciwy
              wydaje sie byc Brahms ;-)


              w3.rz-berlin.mpg.de/cmp/brahms_pic.html
    • Gość: Onufry Re: Dziwne(?) nazwy w nauce ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 09:06
      Terminologia w nauce czasem szokuje, zwlaszcza gdy sie zestawia ja z realiami
      zycia. Oto w matematyce istnieje "Teoria Teichmullera-Grothendiecka".
      Teichmuller w czasie II wojny swiatowj byl - jako ochotnik - oficerem Waffen SS,
      wslawil sie zbrodniami na Froncie Wschodnim, gdzie zreszta zakonczyl swoj
      marny zywot. Z kolei ojciec Grothendiecka - rosyjski Zyd mieszkajacy we Francji
      - zostal wydany Hitlerowcom przez francuskie wladze Vichy i zostal zamordowany
      w Auschwitz, a sam Grothendieck byl internowany przez wladze Vichy w obozie na
      poludniu Francji.



    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 09.12.06, 09:18
      Czym sie rozni Sw. Roch od Gustawa Rocha?
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 09.12.06, 12:09
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > Czym sie rozni Sw. Roch od Gustawa Rocha?

        ======================================

        Twierdzenie Riemann-Rocha bedace poczatkowo "Nierownoscia Riemanna", uzykalo
        ostateczny ksztalt dzieki pracy studenta Riemanna - Gustava Rocha w latach
        1850-tych.

        :-)
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 09.12.06, 12:24
          Święty Roch (1295-1327), święty chrześcijański. Urodził się w 1295 jako jedyny
          syn rządcy Montpellier. W wieku 19 lat stracił oboje rodziców. Po sprzedaniu
          znacznego majątku rodziców, rozdał wszystko ubogim i wyruszył do Rzymu. We
          włoskim miasteczku Acquapendente zastała go epidemia dżumy. Tam w miejscowym
          szpitalu opiekował się zarażonymi. W Rzymie spędził 3 lata, gdzie dokonał wielu
          cudownych uzdrowień. W czasie powrotu do Francji zaraził się dżumą w Piacenzie.
          By nie zarażać innych ukrył się w pobliskim lesie. Według podania wytropił go
          tam pies, który przynosił mu pożywienie. Miał wówczas cudownie wyzdrowieć. Udał
          się w drogę powrotną do Francji, lecz na granicy wzięty został za szpiega
          włoskiego, umarł potem w więzieniu nierozpoznany.
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 09.12.06, 12:54
            Odpowiedz: Jest wiele podobienstw miedzy bohaterami zagadki. Obaj zyli krotko.
            Obaj traktowale swe zycie i sluzbe ludziom bardzo powaznie. Oba sa slawni
            w swoich "dziedzinach". No i wlasciwie nie ma miedzy nimi duzej roznicy.
            Bo jak matematyk nie moze dowiesc swej tezy przy pomocy Twierdzenia
            Riemanna-Rocha, to prosi o pomoc Sw. Rocha ;-) A gdy matematyk powaznie chory,
            modlac sie do Sw. Rocha, nie doznaje uzdrowienia, to nie pozostaje mu nic innego
            jak tylko wziasc karte papieru i probowac dowiesc swej tezy przy pomocy
            Twierdzenia Riemanna-Rocha. Co mu innego pozostalo? ;-)

            Zagadka wiec byla blefem: miedzy tymi dwoma Rochami w zasadzie nie ma roznicy!

            ;-)))))
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka 09.12.06, 13:54
      Gdzie zostala napisana piosenka: "The fool on the hill" ("Glupiec na wzgorzu")
      i o kim ona traktuje?
      • Gość: Alicja Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 15:16
        Witajcie

        Kiedys czytalam w Przekroju artykul o Nicei i tam bylo napisane,
        ta piosenka byla napisana w jakims hotelu przy glownym bulwarze
        w Nicei

        Pozdrawiam
        Alicja
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka 09.12.06, 15:25
          Gość portalu: Alicja napisał(a):
          > Kiedys czytalam w Przekroju artykul o Nicei i tam bylo napisane,
          > ta piosenka byla napisana w jakims hotelu przy glownym bulwarze
          > w Nicei


          Promenade des Anglais? Biegnie wzdłuż wybrzeża.
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka 09.12.06, 15:52
            Zdjęcia do filmu zostały nakręcone w Nicei, ale piosenka traktuje o czymś,
            co zdarzyło się pod Londynem, na Primrose Hill.

            o_s.
        • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles: Glupiec ze wzgorza 09.12.06, 15:51
          Gość portalu: Alicja napisał(a):

          > Kiedys czytalam w Przekroju artykul o Nicei i tam bylo napisane,
          > ta piosenka byla napisana w jakims hotelu przy glownym bulwarze
          > w Nicei

          ============

          To jest w zasadzie dobra odpowiedz. o_s podala nawet nazwe tego slynnego
          bulwaru. Przyznam, sie ze wlasnie wyleciala mi nazwa hotelu, ale to byl jeden z
          najdrozszych hoteli tamze ;-)

          A ta piosenka mowi o facecie, ktorego wszyscy uwazaja za glupca ze wzgorza,
          mimo ze tak naprawde to on jest medrcem. Jest to wiec piosenka o wielu ...
          bohaterach naszych postow tutaj ;-)

          Ta piosenka, w ktorej stworzeniu glowny udzial mial Paul McCartney, to
          arcydzielo! Anglicy maja zwyczaj pielegnowac swoje arcydziela. Powstala wiec
          osoobna strona w angielskiej Wikipedii poswiecona ... tylko tej piosence (patrz
          nastepny post). Szkoda ze Polacy nie maja tego zwyczaju (gdyby tak bylo
          to powinnismy miec osobne strony o "Cala jestes w skowronkach" Zielinskiego
          i Moczulskiego czy "Jej portret" Nahornego i Kofty ;-) )


          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles: Glupiec ze wzgorza 09.12.06, 15:54
            Oto ta angielska strona o "Glupcu zw wzgorza":


            en.wikipedia.org/wiki/The_Fool_on_the_Hill

            Polecam!
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w ... : The Beatles: Glupiec ze wzgorza 09.12.06, 16:03
            onufry_na_wyjezdzie napisał:
            > bulwaru. Przyznam, sie ze wlasnie wyleciala mi nazwa hotelu, ale to byl >
            > jeden z najdrozszych hoteli tamze ;-)

            No cóż, jedni śpią w najdroższym hotelu, inni na plaży. Tylko kamyki uwierają i
            można zostać oblanym podczas mycia plaży. Ale za to to muskanie bryzy w nocy...
          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w ... : Wikipedia 09.12.06, 17:17
            onufry_na_wyjezdzie napisał:
            > Powstala wiec osoobna strona
            > w angielskiej Wikipedii poswiecona ... tylko tej piosence (patrz
            > nastepny post). Szkoda ze Polacy nie maja tego zwyczaju (gdyby tak bylo
            > to powinnismy miec osobne strony o "Cala jestes w skowronkach" Zielinskiego
            > i Moczulskiego czy "Jej portret" Nahornego i Kofty ;-) )


            Wikipedia jest inicjatywą społeczną, każda osoba, która ma dostęp do internetu
            może uczestniczyć w jej tworzeniu i redagowaniu ("poczawszy od dzieciakow (jak
            o_s), a na staruszkach (jak O.) skonczywszy"). Nie ma więc przeszkód, aby
            strony poświęcone piosenkom, o których napisał Onufry, powstały.

            Zapraszam do poczytania o tym projekcie:
            pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:O_Wikipedii
    • onufry_na_wyjezdzie Re: The Beatles: Konkurs Onufrego :-))) 09.12.06, 16:10
      Chcialbym dzis zaproponowac taka zabawe :-)


      Moja najulubiensza piosenka Beatlesow jest

      "Let it be".

      To jest - moim zdaniem - absolutne arcydzielo porownywalne z Bachem,
      Mozartem itp

      Konkurs polega na tym by przetlumaczyc ta piosenke na jezyk polski.

      Oto tekst angielski:

      ***

      When I find myself in times of trouble, mother Mary comes to me,
      speaking words of wisdom, let it be.
      And in my hour of darkness she is standing right in front of me,
      speaking words of wisdom, let it be.


      Let it be, let it be, let it be, let it be.
      Whisper words of wisdom, let it be.


      And when the broken hearted people living in the world agree,
      there will be an answer, let it be.
      For though they may be parted there is still a chance that they will see,
      there will be an answer. let it be.


      Let it be, let it be, .....


      And when the night is cloudy, there is still a light, that shines on me,
      shine until tomorrow, let it be.
      I wake up to the sound of music, mother Mary comes to me,
      speaking words of wisdom, let it be.


      Let it be, let it be, .....

      ***

      Prosze przesylac swoje przeklady na "Re" do tego postu do 31.12.2006.
      Zwyciezca otrzyma od Onufrego cenna nagrode w styczniu 2007.

      Zapraszam do konkursu :-)

      Onufry
      • obrobka_skrawaniem Re: The Beatles: Konkurs Onufrego :-))) 09.12.06, 16:14
        A jaka jest nagroda? Bo ja kota w worku nie chcę.

        o_s.
        • onufry_na_wyjezdzie Re: The Beatles: Konkurs Onufrego :-))) 09.12.06, 16:27
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > A jaka jest nagroda? Bo ja kota w worku nie chcę.
          >
          > o_s.
          =============

          Obiecuje solennie, ze nagroda nie bedzie kot w worku ;-)
          O.
      • onufry_na_wyjezdzie Re: The Beatles: Konkurs Onufrego :-))) Uwaga: 09.12.06, 21:11
        Oczywiscie chodzi o tlumaczenie, ktore bedzie dobrze oddawalo tresc
        oraz ktore bedzie sie nadawalo do zaspiewania pod oryginalna melodie ;-)

        Nagroda bedzie ... niespodzianka :-)
      • obrobka_skrawaniem Re: The Beatles: Konkurs Onufrego :-))) 09.12.06, 21:26
        onufry_na_wyjezdzie napisał:
        >
        > Moja najulubiensza piosenka Beatlesow jest

        najulubieńsza?
        Mogą tu zaglądać puryści językowi.
        • Gość: Onufry Re: The Beatles: Konkurs Onufrego :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 21:40
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > onufry_na_wyjezdzie napisał:
          > >
          > > Moja najulubiensza piosenka Beatlesow jest
          >
          > najulubieńsza?
          > Mogą tu zaglądać puryści językowi.

          ============

          A niech zagladaja ;-)

          Dokladnie tego samego sformuowania uzyl Mistrz Jeremi Przybora na swojej
          kasecie, kiedy mowil o swojej najulubienszej piosence Billy Holiday.
          A to byla rzeczywiscie piekna piosenka o tym, ze tylko z cienistej strony
          ulicy mozna zobaczyc strone sloneczna :-)

          A purystkom dedykuje maksyme Marii Sklodowskiej:

          "Są uczeni-sadyści, którzy chętniej wyszukują błędy, niż stwierdzają prawdę."

          Pozdr.
          O.


    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka 09.12.06, 16:55
      Jaka piosenka "X" posiada nastepujaca charakterystyke:

      "6 sierpnia 1965 została przedstawiona światu kompozycja X, której melodia
      objawiła się McCartneyowi we śnie. Pobiła ona wiele rekordów, m.in. jest
      najczęściej "coverowaną" w historii (ponad trzy tysiące razy) i jedną z
      najczęściej emitowanych w radiu."

      Te rekordy nie sa tak wazne. Najwazniejsze jest, ze to jest przepiekna i
      i przemadra piosenka, ktora moga sluchac wszyscy:
      poczawszy od dzieciakow (jak o_s), a na staruszkach (jak O.) skonczywszy.

      ;-)))
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka 09.12.06, 17:23
        Chodzi o piosenkę "Yesterday"?

        Onufry pamięta te czasy?
        • Gość: Onufry Re: Humor w ... : The Beatles: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 18:01
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > Chodzi o piosenkę "Yesterday"?

          =================

          Tak.

          Muzyka tej piosenki byla zupelnie inna niz poprzednich.
          Tekst takze bardziej subtelny niz "Ona mnie kocha ye, ye, ye":

          ***

          (Lennon/McCartney)

          Yesterday, all my troubles seemed so far away
          Now it looks as though they're here to stay
          Oh, I believe in yesterday

          Suddenly, I'm not half the man I used to be
          There's a shadow hanging over me.
          Oh, I yesterday came suddenly

          Why she had to go I don't know she wouldn't say
          I said something wrong, now I long for yesterday

          Yesterday, love was such an easy game to play
          Now I need a place to hide away
          Oh, I believe in yesterday

          Why she had to go I don't know she wouldn't say
          I said something wrong, now I long for yesterday

          Yesterday, love was such an easy game to play
          Now I need a place to hide away
          Oh, I believe in yesterday

          ***

          Brawo o_s. Z Ciebie - dziecko drogie - jeszcze beda ludzie ;-)

          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w ... : The Beatles: "Yesterday" 09.12.06, 18:26

            www.youtube.com/watch?v=s-Qq5dr8JLk
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles I 09.12.06, 18:27
            Warto przepatrzyc historie tego zespolu.


            Klubowe początki

            Autorstwo nazwy zespołu przypisuje się Lennonowi oraz Sutcliffe'owi, którzy w
            kwietniu 1960 zaproponowali ją McCartneyowi oraz Harrisonowi. Cztery miesiące
            później, w sierpniu, tuż przed wyjazdem do Hamburga na, jak się miało okazać,
            obfitujące w liczne ekscesy występy, do czwórki gitarzystów dołączył perkusista
            Best. Jednak najbardziej emblematycznym miejscem dla Beatlesów tego okresu był
            liverpoolski klub The Cavern. Zdając sobie sprawę ze swych miernych talentów
            muzycznych, Sutcliffe odszedł z zespołu na krótko przed swą przedwczesną
            śmiercią, która nastąpiła 10 kwietnia 1962. Cztery miesiące później - 16
            sierpnia - za namową niezadowolonego z gry Besta producenta George'a Martina,
            grupa w kontrowersyjnych okolicznościach zwolniła perkusistę i zastąpiła go
            przyjacielem zespołu - Ringo Starrem. Zespół też za namową menedżera Briana
            Epsteina zmienił wizerunek z niegrzecznych chłopców w skórach na garnitury. Ten
            etap kariery kończy podpisanie kontraktu z EMI.

            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles II 09.12.06, 18:31
              Beatlemania

              Swój pierwszy album Please Please Me Beatlesi nagrali 11 lutego 1963. Kompozycja
              Lennona, również zatytułowana Please Please Me, stała się pierwszym hitem
              zespołu. Beatlesi swymi świeżymi i niewinnymi piosenkami zdobyli ogromną
              popularność. Na ich koncertach, nadzwyczaj tłumnie gromadzących młodzież,
              dochodziło do scen zbiorowej histerii. Zjawisko to zostało nazwane beatlemanią.

              10 września Beatlesi podarowali Rolling Stonesom kompozycję I Wanna Be Your Man,
              która okazała się pierwszym hitem Stonesów. W lutym 1964 kompozycją I Want To
              Hold Your Hand Beatlesi w końcu podbijają największy rynek fonograficzny - Stany
              Zjednoczone. Wydarzenie to zapoczątkowało tzw. Brytyjską Inwazję. Zespół bije
              też rekord oglądalności w telewizyjnym programie The Ed Sullivan Show. W
              kwietniu pięć pierwszych miejsc Billboardu okupowały piosenki The Beatles (do
              dziś nikomu innemu nie udało się zająć choćby trzech pierwszych miejsc).

              28 sierpnia w Nowym Jorku zespół spotkał Boba Dylana. Stał się on dla nich
              inspiracją, wprowadzając ich w świat narkotyków.
              • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles III 09.12.06, 18:38
                Muzyczne dojrzewanie

                W nagraniach zespołu z lat 1965-1966 słychać wyraźną metamorfozę. Muzyka stała
                się ambitniejsza, a teksty poważniejsze. Fascynacja Harrisona muzyką indyjską
                odpowiedzialna jest za wprowadzenie do procesu nagraniowego egzotycznego
                instrumentarium.

                6 sierpnia 1965 została przedstawiona światu kompozycja Yesterday, której
                melodia objawiła się McCartneyowi we śnie. Pobiła ona wiele rekordów, m.in. jest
                najczęściej coverowaną w historii (ponad trzy tysiące razy) i jedną z
                najczęściej emitowanych w radiu.

                Wyjątkowym wydarzeniem jak na owe czasy był koncert The Beatles na stadionie
                baseballowym Shea Stadium w Nowym Jorku 15 sierpnia. Po raz pierwszy w historii
                55.600 fanów zgromadziło się na stadionie by wysłuchać koncertu rockowego.

                27 sierpnia w Los Angeles Beatlesi spotykali swego idola - Elvisa Presleya. Po
                latach wyszło na jaw, że Presley kibicował CIA w próbach blokowania zespołu w
                Ameryce, zarzucając Beatlesom sprowadzanie amerykańskiej młodzieży na złą drogę.

                26 października Beatlesi zostali uhonorowani przez królową Orderami Imperium
                Brytyjskiego (Lennon zwrócił swój order cztery lata później).

                Rok 1966 okazał się przełomowy dla zespołu. W marcu Lennon udzielił
                niefortunnego wywiadu, w którym stwierdził, że Beatlesi są popularniejsi od
                Jezusa. Ta wyjęta z kontekstu wypowiedź doprowadziła między innymi do
                ostentacyjnego palenia ich płyt. Wprawdzie już wcześniej pod adresem zespołu
                padały pogróżki, jednak stały się one poważne, gdy zespołem zaczął się
                interesować Ku Klux Klan.

                29 sierpnia w San Francisco The Beatles zagrali swój ostatni koncert.
                Zaprzestali koncertowania między innymi ze względu na wrzaski, krzyki i piski
                fanów, które zagłuszały muzykę. Skoncentrowali się na działalności studyjnej.
                Rozpoczęło to kolejny etap historii The Beatles.
                • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles IV 09.12.06, 18:44
                  Lata studyjne i rozpad

                  Zamknięcie się Beatlesów na długie miesiące w studiu było tak naprawdę ich
                  wyzwoleniem. W końcu mogli w pełni wykorzystać możliwości ówczesnej techniki,
                  nie przejmując się tym, jak później zagrać muzykę na żywo.

                  Wydana 1 czerwca 1967 płyta Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, pierwsza
                  nagrana po zaniechaniu działalności koncertowej, jest przez większość krytyków
                  uznawana za najważniejszą płytę w historii rocka. Zróżnicowanie stylów, bogactwo
                  melodii, użytych instrumentów, środków czy efektów otwierało nowe perspektywy
                  dla twórców muzyki, którzy ochoczo podążyli przetartymi przez album ścieżkami.
                  Jest to jeden z pierwszych albumów koncepcyjnych będących prekursorami
                  progresywnego rocka, swoista opera rockowa będąca substytutem koncertu.
                  Większość krytyków zgadza się, że magnum opus albumu, jak i całej spuścizny The
                  Beatles, jest wieńcząca dzieło kompozycja Lennona A Day In The Life.

                  Kolejnym wydarzeniem bez precedensu była pierwsza światowa transmisja
                  satelitarna, w której wzięli udział Beatlesi. 25 czerwca w programie Our World w
                  towarzystwie m.in. Marianne Faithfull, Micka Jaggera, Erica Claptona czy Keitha
                  Moona (z którymi półtora roku później Lennon wystąpił w przedsięwzięciu The
                  Rolling Stones Rock And Roll Circus) Beatlesi wykonali na żywo kompozycję All
                  You Need Is Love, która stała się jednym z hymnów ruchu hippisowskiego.

                  Początek końca Beatlesów zwiastowała śmierć ich menedżera, Briana Epsteina, 27
                  sierpnia. Beatlesów ogarnęło przerażenie, ponieważ nie mieli pojęcia, jak
                  znaleźć się w nowej sytuacji. W zespole zapanował chaos, który sprzyjał rodzeniu
                  się konfliktów. Najbardziej podzieliła ich kwestia schedy po Epsteinie.
                  McCartney widział na tym stanowisku swego teścia, Lee Eastmana, podczas gdy
                  reszta zespołu preferowała menedżera Rolling Stonesów - Allena Kleina.
                  Skłóconych muzyków bezskutecznie próbował godzić i zachęcać do ostatnich
                  wysiłków twórczych Harrison, zapraszając na sesje do Białego Albumu Erica
                  Claptona, a na niekończące się sesje Get Back/Let It Be Billy'ego Prestona.
                  Ostatecznie to Kleinowi powierzono misję ratowania Apple - korporacji Beatlesów.

                  Praktycznym końcem zespołu było ukrywane przed opinią publiczną odejście we
                  wrześniu 1969 Lennona, ale za oficjalną datę rozpadu uznaje się 10 kwietnia
                  1970, kiedy McCartney publicznie ogłosił swe odejście. Nadzieja fanów na
                  reaktywację została brutalnie rozwiana 8 grudnia 1980, gdy w Nowym Jorku został
                  zastrzelony John Lennon. Następnego dnia podczas koncertu na Wembley Arena w
                  Londynie zespół Queen zagrał w hołdzie Lennonowi jego wielki przebój Imagine.
                  Poza tym na płycie Hot Space nagrali kompozycję Life Is Real (Song For Lennon).
                  Był to tylko jeden z wielu podobnych hołdów złożonych Lennonowi.
                  • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles V 09.12.06, 18:51
                    Podsumowanie

                    Beatlesi byli pod wieloma względami zespołem wyjątkowym. Nikt inny nie doczekał
                    się tylu analiz, czasem tak dogłębnych, że sami zainteresowani z rozbrajającą
                    szczerością przyznawali, że ich nie rozumieli. Data rozwiązania zespołu uznawana
                    jest przez wielu krytyków za koniec złotego okresu poszukiwań w muzyce rockowej.
                    Ich spuścizna pozostaje największą inspiracją dla innych muzyków. Mimo, że nie
                    byli wirtuozami i nie znali notacji muzycznej, potrafili pogodzić sukces na polu
                    kultury elitarnej z sukcesem na polu kultury masowej. Jako jedni z nielicznych
                    nie mieli w swej historii okresu wypalenia artystycznego. Prawie każdy ich album
                    przeszedł do historii. Co więcej, można powiedzieć, że wartość artystyczna ich
                    dokonań rosła z czasem. To samo można powiedzieć o zaangażowaniu w kwestie
                    społeczne.

                    Do The Beatles należy najwięcej muzycznych odkryć oraz rekordów. Zdobyli parę
                    prestiżowych nagród Grammy oraz Oscara za film Let It Be. Wg RIAA są
                    najpopularniejszymi muzykami wszech czasów. Szacuje się, że pod koniec lat 90.
                    sprzedana została miliardowa płyta Beatlesów. W 1988 grupa The Beatles została
                    wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame.

                    Koncertowali w Europie, Ameryce, Azji, Australii, ale nigdy nie wystąpili w Polsce.

                    4 marca 1996 światło dzienne ujrzał ostatni nowy materiał The Beatles -
                    kompozycja Real Love.
                    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles VI 09.12.06, 18:58
                      Podstawową dyskografię stanowią brytyjskie LP z lat 1963-1970:

                      * Please Please Me (1963)
                      * With The Beatles (1963)
                      * A Hard Day's Night (1964)
                      * Beatles for Sale (1964)
                      * Help! (1965)
                      * Rubber Soul (1965)
                      * Revolver (1966)
                      * Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band (1967)
                      * Magical Mystery Tour (1967)
                      * The Beatles (znany jako The White Album) (1968)
                      * Yellow Submarine (1969)
                      * Abbey Road (1969)
                      * Let It Be (1970)
                      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles VII 09.12.06, 19:26
                        Jak to bylo mozliwe ze w "proletariackim" Liverpoolu powstal zespol, ktory
                        osiagnal takie wyzyny? Jak to mozliwe ze 4 chlopakow o dosc przecietnym
                        wyksztalceniu muzycznym (ale o ogromnych talentach) stanowi po Haendlu i
                        Haydnie, nastepne interesujace wydarzenie w muzyce angielskiej. Cud!
                        I prosze jeszcze zwrocic uwage na to, ze piosenki duetu Lennon-McCartney
                        sa znacznie lepsze niz to, co pozniej robili oni indywidualnie :-)

                        o_s mnie pytala czy pamietam "Yesterday"? Alez tak, to byly piosenki,
                        ktore nucilem za mlodu ;-)

            • frred Re: Humor w ... : The Beatles I 11.12.06, 10:13
              onufry_na_wyjezdzie napisał:

              > (...) tuż przed wyjazdem do Hamburga na, jak się miało okazać,
              > obfitujące w liczne ekscesy występy (...)Zespół też za namową menedżera Briana
              > Epsteina zmienił wizerunek z niegrzecznych chłopców w skórach na garnitury.

              Podobno w okresie hamburskim zdarzało się im wychodzić na scenę z deskami
              klozetowymi na szyjach lub witać się z publicznością "Heil Hitler!" (15 lat po
              wojnie...).

              /BTW w filmie "Vaterland" z R.Hauerem w roli głównej (komercha i miejscami
              absurdy merytoryczne, ale nieźle się oglądało), występują w latach 60. w
              zwycięskiej III Rzeszy jako "Die Beatels"/
              • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w ... : The Beatles I 12.12.06, 10:43
                frred napisał:

                > onufry_na_wyjezdzie napisał:
                >
                > Podobno w okresie hamburskim zdarzało się im wychodzić na scenę z deskami
                > klozetowymi na szyjach lub witać się z publicznością "Heil Hitler!" (15 lat
                >po wojnie...).


                =======================

                Freddzıe,

                Staruszek Onufry przytacza w tym mıejscu taka prawdziwa historyjke
                o Arturze Rubinsteinie: zaptano go gdzie nıe wystepowal po wojnie?
                Odpowıedzial:
                - W Tybecie - bo za wysoko i w Nıemczech - bo za nisko...

                ***

                Pozdr.
                O.
    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce... - Zagadka filmowo-muzyczna 09.12.06, 17:36
      W jakim filmie arie operowe mają najbardziej niezwykłe tło?
      W czyim wykonaniu słyszymy te arie?
      Kto jest reżyserem tego filmu, kto gra w roli głównej?
      • Gość: Onufry Re: Humor w Nauce... - Zagadka filmowo-muzyczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 18:03
        "Amadeus" Milosa Formana. Przynajmniej taka jest moja opinia :-)
        • obrobka_skrawaniem Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna - podpowiedź 09.12.06, 18:11
          Gość portalu: Onufry napisał(a):
          > "Amadeus" Milosa Formana. Przynajmniej taka jest moja opinia :-)

          Nie. Chodzi o inny film.
          Arie mają NIEZWYKŁE TŁO, słyszymy je w niezwykłej scenerii, puszczane z
          jakiegoś urządzenia otwarzającego. Scenerią jest dzika przyroda.
          • Gość: Onufry Re: Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna - podpowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 18:20
            obrobka_skrawaniem napisała:

            > Nie. Chodzi o inny film.
            > Arie mają NIEZWYKŁE TŁO, słyszymy je w niezwykłej scenerii, puszczane z
            > jakiegoś urządzenia otwarzającego. Scenerią jest dzika przyroda.

            ============

            Wywieszam biala flage. Nie znam tego filmu. Ale moze ktos inny zgadnie.

            :-(((


            • obrobka_skrawaniem Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -podpowiedź2 09.12.06, 18:39
              Gość portalu: Onufry napisał(a):

              > Wywieszam biala flage. Nie znam tego filmu. Ale moze ktos inny zgadnie.

              Nie ma białych flag. Stajemy do boju!
              Reżyser tego filmu należy do nurtu Nowego Kina Niemieckiego, natomiast odtwórca
              głównej roli ma bardzo charakterystyczną twarz, nadaje się do roli wampira.
              Ta para reżyser-aktor stworzyła wiele filmów.
              • onufry_na_wyjezdzie Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -podpowiedź 09.12.06, 18:44
                Herzog, Kinsky ?
                • obrobka_skrawaniem Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -podpowiedź 09.12.06, 18:54
                  onufry_na_wyjezdzie napisał:

                  > Herzog, Kinsky ?

                  Tak. Reżyser to Werner Herzog, a aktor Klaus Kinski.
                  Poproszę jeszcze o tytuł filmu i odp. na pozostałe pytania.

                  Mowiłam, że biała flaga niepotrzebna. Czy Onufry widział ten film?
                  • onufry_na_wyjezdzie Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -podpowiedź 09.12.06, 19:01
                    obrobka_skrawaniem napisała:

                    > onufry_na_wyjezdzie napisał:
                    >
                    > > Herzog, Kinsky ?
                    >
                    > Tak. Reżyser to Werner Herzog, a aktor Klaus Kinski.
                    > Poproszę jeszcze o tytuł filmu i odp. na pozostałe pytania.
                    >
                    > Mowiłam, że biała flaga niepotrzebna. Czy Onufry widział ten film?

                    ===================

                    To jest to:

                    www.imdb.com/title/tt0083946/

                    A samego filmu nie widzialem ;-)
                    • onufry_na_wyjezdzie Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -podpowiedź 09.12.06, 19:09
                      Nie jestem pewien swojej odpowiedzi. Ten film mowi o operze, ale czy to jest
                      to o co Ci - drogie dziecko - chodzilo? Nie bylem na tym filmie. Zadajesz
                      trudne zagadki ;-)))
                    • obrobka_skrawaniem Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -odpowiedź 09.12.06, 19:20
                      Onufry rozwiązał zagadkę (przynajmniej częściowo).

                      Chodzi o film "Fitzcarraldo" w reżyserii Wernera Herzoga.
                      Arie operowe słyszymy w wykonaniu tenora Enrico Caruso, a tłem dla nich jest
                      statek na Amazonce i tamtejsza przyroda.
                      Polecam wszystkim obejrzenie tego filmu, ma niezwykłą atmosferę.

                      Tekst z polskiej Wikipedii o tym filmie:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Fitzcarraldo
                      • obrobka_skrawaniem Re:Humor...- Zagadka filmowo-muzyczna -Zdjęcia 09.12.06, 19:39
                        www.dvdbeaver.com/film/dvdcompare/fitzcarraldo/01.32.22.jpg
                        www.dvdbeaver.com/film/dvdcompare/fitzcarraldo/01.45.37.jpg
                        www.follow-me-now.de/assets/images/Fitzcarraldo-1.jpg
                        www.fueradecampo.cl/republica/imagenes/fitzcarraldo2.jpg
                        skocz.pl/cmdu
                        skocz.pl/cmdv
                        • obrobka_skrawaniem Re:Humor...- Fitzcarraldo - fragm. filmu 10.12.06, 21:24
                          Fitzcarraldo (Klaus Kinski, Claudia Cardinale)

                          www.youtube.com/watch?v=sOXUt9pbAHg
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wyjezdzam :-) 09.12.06, 19:30
      Jutro wyjezdzam na pewien czas z Polski. Bede staral sie z doskoku cos napisac,
      ale nie bedzie to takie czeste jak ostatnie moje posty. Mam nadzieje ze watek
      przetrwa.

      Pozdrawiam
      Onufry
      • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wyjezdzam :-) 09.12.06, 20:35
        Ale o czyms zapomnialem:

        Obrobko - dziecko drogie - swietnie mi sie z Toba dzis po poludniu wspolpracowalo.
        Pokazalismy calej ludzkosci, ze ogromna roznica wieku nie stanowi przeszkody
        do owocnej wspolpracy intelektualnej, nie pozbawionej poczucia humoru ;-)))

        Dziekuje i pozdrawiam serdecznie
        Onufry
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: wyjezdzam :-) 09.12.06, 20:44
          Tak dziadiusiu (jeśli tak mogę), mi też ta wspólpraca daje niekłamaną radość.
          Dzięki udziałowi w tym wątku rozwijam się intelektualnie i emocjonalnie.
          Mam szczęście, że trafiłam na takiego Mistrza. ;-)

          Dziękuję i życzę szerokiej drogi.

          obrobka_skrawaniem.
          • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wyjezdzam :-) 09.12.06, 22:58
            obrobka_skrawaniem napisała:

            > Tak dziadiusiu (jeśli tak mogę), mi też ta wspólpraca daje niekłamaną radość.
            > Dzięki udziałowi w tym wątku rozwijam się intelektualnie i emocjonalnie.
            > Mam szczęście, że trafiłam na takiego Mistrza. ;-)
            >
            > Dziękuję i życzę szerokiej drogi.
            >
            > obrobka_skrawaniem.

            ==============

            O Boze, bo sie dziadzius poryczy ;-)


            Mowiłaś kocham skowronki
            Na polach, nad polami
            To wszystko co nam śpiewa
            Za nami i nad nami

            One stoją w powietrzu
            Wysoko pod chmurami
            One spadają z nieba
            Z wiatrami, z obłokami

            Ref.
            Cała jesteś w skowronkach
            Śpiewają twoje włosy
            Śpiewa twoja sukienka
            I pantofelek biały

            Mówiłaś kocham skowronki
            Na polach, nad polami
            To wszystko co nam śpiewa
            Za nami i nad nami

            One pilnują nieba
            I pola tuż nad miedzą
            O resztę się nie pytaj
            Bo one ci powiedzą

            Ref
            Cała jesteś w skowronkach...


            :-)))
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 10.12.06, 08:21
              Onufry napisał:
              >
              >
              >A purystkom dedykuje maksyme Marii Sklodowskiej:
              >
              >"Są uczeni-sadyści, którzy chętniej wyszuku
              >ją błędy, niż stwierdzają prawdę"
              >

              Użycie rodzaju żeńskiego wszystko wyjaśnia...
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 10.12.06, 08:25
                Ludwik Solski (Ludwik Napoleon Sosnowski), wybitny aktor, reżyser, dyrektor
                Teatru Miejskiego w Krakowie (dziś – Teatr Słowackiego) – był człowiekiem
                niezwykle despotycznym i upartym, zarówno w błahych, jak i w istotnych sprawach.
                ***
                Znakomicie pasuje do niego określenie „besserwisser”. Był besserwisserem w
                teatrze i nawet w domowej kuchni. W brydża, na przykład, grał bezmyślnie
                (koledzy – aktorzy podśmiewali się, że gra niczym głuchy na wiolonczeli), ale
                sam czuł się arcymistrzem i natrząsał się z partnerów.
                ***
                Miał węża w kieszeni, sam wynegocjował dla siebie wysoką gażę, uważając się
                oczywiście za mistrza, nie mającego sobie równych, a jednocześnie, grającym u
                niego gościnnie aktorom płacił nędznie, twierdząc, że samo obcowanie z nim,
                mistrzem, już wystarczy. W wieku 95 lat z werwą grał jeszcze w teatrze, w
                komediach Bałuckiego, a aktorzy mawiali, ze grać będzie nawet zaświatach. Mimo
                dostatku, Solski wszystkiego sobie żałował. Zapytany dlaczego, odpowiadał, że
                jest już wprawdzie starym człowiekiem, ale z pewnością będzie prastarym, jak
                jego dziadek Sosnowski, który żył 112 lat, więc trzeba oszczędzać na czarną
                godzinę.
                • Gość: mimbla.londyn Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.range86-137.btcentralplus.com 10.12.06, 10:23
                  No i jeszcze cos... Solski zyje wiecznie! Jego "kontynuacja" jest Hanuszkiewicz ;)
                • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 10.12.06, 17:51

                  Ludwik Solski podczas bankietu zaproponował siedzącemu obok młodemu aktorowi
                  bruderszaft. Po jego spełnieniu adept przedstawił się:
                  - Andrzej.
                  Na to Solski:
                  - Mów mi mistrzu.

                  ***

                  Ludwik Solski pod koniec życia postawił przed sobą swoisty cel: dożyć stu lat.
                  Doszło do tego, że nawet antydatował pisane przez siebie listy – byle
                  przekroczyły zaklęty rok 1955. Niestety, sędziwy artysta jubileuszu nie
                  doczekał, zmarł w roku 1954.
              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: errata 16.12.06, 13:03
                eilean_donan napisała:

                > Onufry napisał:
                > >
                > >
                > >A purystkom dedykuje maksyme Marii Sklodowskiej:
                > >
                > >"Są uczeni-sadyści, którzy chętniej wyszuku
                > >ją błędy, niż stwierdzają prawdę"
                > >
                >
                > Użycie rodzaju żeńskiego wszystko wyjaśnia...

                -----------------------

                errata:

                powinno byc:

                " A purystom i purystkom dedykuje..."


                O.


            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: do obrobkı_skrawaniem 11.12.06, 10:21
              Ten tekst ktory Panı przeslalem w poprzednim poscie to piosenka
              A. Zielınskıego i L. Moczulskiego "Cala jestes w skowronkach".
              Moim zdaniem jest to jedna z najpiekniejszych piosenek swiata
              (nie ustepujaca tym Beatlesow). Mam nadzieje ze spodobala sıe Pani :-)
              Wiele pomyslow muzycznych A. Zielinskıego nie ma sobie rownych w
              skali calej muzyki tego typu na swiecie! A L. Moczulskı to nasz znakomity
              i niedoceniany poeta!


              A teraz - dziecko drogie - opowiem Ci madra przypowiesc ktora opowiedzieli mi
              moi obecni gospodarze (i piekielnıe urocze gospodynie;-) )

              ***

              Nasreddin Hodza (byl sobie kiedys taki azjatycki "Dyl Sowizdrzal")


              Szukajac zagubionego osla Nasreddin modli sie do Allacha i sklada mu ...
              podziekownia. Na pytanie Allacha:
              - Dlaczego mi dziekujesz skoro straciles cennego osla? -
              odpowiada:
              - Bo ciesze sie, ze na nim wtedy nie jechalem. Inaczej i ja bym sıe zgubil.


              :-)))


              Pozdrawiam serdecznie
              Onufry
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: do obrobkı_skraw 11.12.06, 18:42
                Ale się dziadziusiowi Onufremu zebrało na wspominki.
                Słowa piosenki ładne, ale melodii nie pamiętam, a w sieci nie mogę znaleźć.
                Ja też lubię teksty napisane przez Leszka Aleksandra Moczulskiego.

                Pozdrowiena dla Onufrego i "piekielnie uroczych gospodyń"
                o_s.
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor...- Skaldowie: Krywaniu, Krywaniu 11.12.06, 19:41
                  Natomiast znalazłam "Krywaniu, Krywaniu" - fantastyczne!

                  www.progarchives.com/Progressive_rock_discography_CD.asp?cd_id=12704#mp3
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: do obrobkı_skraw 11.12.06, 20:21
                Dedykuję Onufremu piosenkę z Kabaretu Starszych Panów:

                Wesołe jest życie staruszka

                Jeszcze tylko parę wiosen
                Jeszcze parę przygód z losem
                Jeszcze tylko parę zim
                i refrenem zabrzmisz tym:

                Wesołe jest życie staruszka
                Wesołe jak piosnka jest ta
                Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
                I świat doń się śmieje: ha ha
                Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
                I świat doń się śmieje: ha ha

                To że będzie się dotkniętym
                przez dla płci indyferentyzm
                To nie znaczy jeszcze żeć
                Miłych wrażen nie da płeć

                Wesołe jest życie staruszka
                Gdzie spojrzy tam bóstwo co krok
                Tu biuścik zachwyci tam nóżka
                bo nie ten bo nie ten juz wzrok
                Tu biuscik zachwyci tam nozka
                bo nie ten bo nie ten juz wzrok

                Jeszcze tylko parę wiosen
                Jeszcze parę przygód z losem
                i kłopotów będzie mniej
                Ach. cierpliwość tylko miej

                Wesołe jest życie staruszka
                Choć wczoraj zmoczyła go łza
                Suchutki już dzisiaj wstał z łóżka
                bo pamięć bo pamięć nie ta
                Suchutki już dzisiaj wstał z łóżka
                bo pamięć bo pamięć nie ta

                Trzęsiesz się z niecierpliwości
                żeby dożyć tych radości
                Guzik rwiesz i wdzianko mniesz
                tak już być staruszkiem chcesz

                Wesołe jest życie staruszka
                Wesołe jak piosnka jest ta
                Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
                I świat doń się śmieje: ha ha
                Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
                I świat doń się śmieje: ha ha

                (J. Wasowski, tekst J. Przybora)

                Może Onufry obejrzy te urocze gospodynie przez jakieś binokle.
                Wyczekująca niecierpliwie powrotu Mistrza
                o_s
              • frred Nasreddin 12.12.06, 08:48
                Jest o nim świetna książka dla młodzieży i nie tylko (autor Leonid Sołowiow)
                • onufry_z_daleka Re: Nasreddin 16.12.06, 16:25
                  "Nasredin aresztowany za noszenie broni"

                  Gdy N byl studentem, gubernator miasta wydal zakaz noszenia wszelkiej
                  broni.

                  Pewnego dnia N zostal zatrzymany przez policje, poniewaz maszerowal
                  do szkoly z ogromna szabla przypieta do pasa. Zostal aresztowany
                  i postawiony przed oblicze gubernatora, ktory gniewnie powiedzial:
                  - Jak smiesz nie respektowac mego rozporzadzenia i nosic bron?
                  N odpowiedzial:
                  - Ja uzywam tej szabli w szkole do poprawiania bledow w moich
                  rekopisach.
                  - To idiotyczne - krzyknal gubernator - uzywac tak duzej szabli
                  do takiego celu!
                  N odparl:
                  - Czasami bledy sa tak duze, ze ta szabla jest i tak za mala.

                  • obrobka_skrawaniem Re: Nasreddin 16.12.06, 16:54
                    Zagadka

                    Jeden wiejskich chłopców podszedł do Nasreddina i zapytał:
                    -Czy jesteś dobry w rozwiązywaniu zagadek?
                    -Pewnie że tak! - odpowiedział Mułła.
                    -W porządku, więc co mam w kieszeni? - zapytał chłopiec.
                    -Podpowiedz mi trochę - powiedział Mułła.
                    -Jest okrągłe jak jajko, białe i żółte w środku i wygląda jak jajko.
                    -Wiem, jest to kawałek banana - odpowiedział Nasreddin.
                    • onufry_z_daleka Re: Nasreddin 17.12.06, 21:15
                      "Nasreddin jako pisarz listow"

                      Pewien czlowiek zwrocil sie do N z prosba:
                      - Wyswiadcz mi przysluge. Napisz mi list do mego
                      przyjaciela w Bagdadzie.
                      - Oh nie, to niemozliwe - odparl N - nie mam teraz
                      czasu by udac sie do Bagdadu.
                      - Alez, mi chodzi tylko o to bys napisal list,
                      nie prosze cie abys jechal sie do Bagdadu!
                      N odpowiedzial:
                      - Moj charakter pisma jest tak kiepski, ze tylko
                      ja jestem w stanie go odczytac. Zatem musialbym
                      sie udac do Bagdadu by list przeczytac twemu
                      przyjacielowi.

                      • onufry_z_daleka Re: Nasreddin 17.12.06, 21:47
                        "Suma wiedzy medycznej" wg N

                        Pewnego dnia N powiedzial:
                        - Oto cala suma wiedzy medycznej:"Trzymaj cieplo w nogach,
                        staraj sie by twa glowa byla chlodna, uwazaj na to co jesz
                        i nie mysl zbyt duzo."
                        • onufry_z_daleka Re: Nasreddin 17.12.06, 23:54
                          "Mądrość wg N"

                          Ktoś zapytał Nasreddina:
                          - Jak można osiągnąć mądrość?
                          Nasreddin odpowiedział:
                          - Zawsze słuchaj uważnie co mądrzy i uczeni ludzie ci mówią. Kiedy jednak
                          rozmawiasz z innymi, słuchaj uważnie tego co sam mówisz!
                          • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 07:32
                            "Niedoświadczony słowik"

                            Pewnego razu zachciało się Nasreddinowi zjeść trochę owoców, wślizgnął się więc
                            do czyjegoś ogrodu, wdrapał się na drzewo i zaczął jeść owoce, które były w
                            zasięgu jego ręki. W pewnym momencie pojawił się właściciel ogrodu i zapytał ze
                            złością:
                            - Co ty tam robisz na górze?
                            Nasreddin, próbując zejść, odpowiedział słodko:
                            - Jestem słowikiem proszę pana, właśnie siedzę tutaj sobie i śpiewam!
                            Mężczyzna był rozbawiony tą odpowiedzią i śmiejąc się powiedział:
                            - Więc jesteś słowikiem, tak? Pozwól więc mi usłyszeć twój śpiew!
                            Mułła zaczął robić niesamowite miny i wydawać dziwne dźwięki.
                            Właściciel pękał ze śmiechu i powiedział:
                            - Człowieku, co to za śpiew? Nigdy przedtem nie słyszałem słowika, który by tak
                            śpiewał!
                            Nasreddnin odpowiedział:
                            - Ponieważ tak śpiewa słowik, ktory wyszedl z wprawy.

                            • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 07:44
                              "Kazanie Nasreddina"

                              Pewnego dnia koledzy Nasreddina postanowili zrobić mu kawał. Jako, że uważany
                              był on prawie za Świętego, więc poprosili go, żeby wygłosił kazanie w ich
                              meczecie . Zgodził się.
                              Kiedy nadszedł ten dzień, Nasreddin powiedział:
                              - Ludzie, czy wiecie co zamierzam wam powiedzieć?
                              - Nie, nie wiemy.
                              - Dopóki nie wiecie, nie mogę powiedzieć. Jesteście ignorantami, którzy marnują
                              tylko mój czas, powiedział z oburzeniem i poszedł do domu. Trochę tym zmartwieni
                              udali się z delegacją do jego domu i poprosili o kazanie w następny piątek.
                              Nasreddin rozpoczął kazanie, takim samym pytaniem. Tym razem zgromadzeni ludzie
                              odpowiedzieli jak jeden mąż:
                              - Tak, wiemy.
                              - W takim razie nie ma potrzeby, żebym zatrzymywał was dłużej. Możecie iść. I
                              wrócił do domu. Poproszony po raz kolejny do wygłoszenia kazania, zapytał:
                              - Wiecie więc czy nie wiecie?
                              - Niektórzy z nas wiedzą, a niektórzy nie.
                              - Wspaniale, więc pozwólcie tym, którzy wiedzą podzielić się swoją wiedzą z
                              tymi, którzy jej nie mają. I poszedł do domu.

                              • obrobka_skrawaniem Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 12:41
                                Omen

                                Król był w złym humorze. Kiedy opuszczał pałac wybierając się na polowanie,
                                zobaczył Nasreddina.
                                - To zły znak zobaczyć Nasreddina w drodze na polowanie - krzyknął do swoich
                                strażników. Nie pozwólcie mu wpatrywać się we mnie, usuńcie go z mojej drogi.!
                                Tak też uczynili.
                                Polowanie zakończyło się sukcesem.
                                Król wysłał po Nasreddina.
                                - Przepraszam cię Mułło. Myślałem, że przynosisz pecha, okazało się jednak,
                                że nie.
                                - Pomyślałeś, że przynoszę ci pecha! Ale wystarczyło, że spojrzałeś na mnie
                                i twoja torba myśliwska jest teraz pełna, ale spójrz na mnie, dostałem baty.
                                Kto w takim razie przyniósł pecha i komu?
                                • obrobka_skrawaniem Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 13:05
                                  Strach

                                  -Powieszę cię, jeśli nie udowodnisz mi, że jesteś jasnowidzem - powiedział
                                  okrutny i ciemny król, który słyszał o nadprzyrodzonych zdolnościach Nasreddina.
                                  - Widzę dziwne rzeczy: złotego ptaka na niebie i demona pod ziemią -
                                  powiedział Mułła.
                                  - Jak możesz widzieć poprzez materialne przedmioty? Jak możesz dostrzegać coś
                                  tak daleko na niebie?
                                  - To proste, lęk jest wszystkim czego potrzebujesz”
                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 13:44
                                    "Wspaniały pomysł"

                                    Nasreddin poprosił swoją żonę, żeby zrobiła chałwę, przepyszny deser zrobiony z
                                    sezamowych ziaren, miodu i innych składników. Żona zrobiła bardzo dużo chałwy i
                                    Hodża zjadł prawie wszystko.
                                    Tej nocy obudził ją w łóżku i powiedział:
                                    - Mam wspaniały pomysł!
                                    - Jaki? zapytała ciekawie żona.
                                    - Przynieś mi resztę chałwy, to ci powiem.
                                    Żona wstała i przyniosła mu chałwę a kiedy skończył jeść, powiedziała:
                                    - Teraz już nie zasnę, jeśli nie powiesz mi swojego pomysłu.
                                    - Wspaniały pomysł jest taki: ‘Nigdy nie chodź spać, zanim nie zjesz całej
                                    chałwy, która została zrobiona tego dnia!’

                                    • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 14:41
                                      "Zapłata"

                                      Tradycyjnie w każdy piątek Mułła chodził do łaźni tureckiej hamam. Tego dnia,
                                      Nasreddin był bardzo źle obsłużony: nie dostał mydła, dano mu stary, dziurawy
                                      ręcznik, a masażysta zupełnie go zignorował. Kiedy N opuszczał hamam, zostawił
                                      złotą monetę.
                                      Kiedy w następny piątek N przyszedł do łaźni, został obsłużony po królewsku.
                                      Przy wyjściu, zostawił tylko dwa miedziaki.
                                      - Ależ Mułło, tylko dwa miedziaki za taki serwis!?
                                      - Widzisz - odpowiedział N - za dzisiejszą usługę zapłaciłem tydzień temu,
                                      a dziś zapłaciłem za poprzedni piątek.
                                      • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) Zagadka 18.12.06, 15:09
                                        Nasredin spędził całą jesień pracując w ogrodzie. Kwiaty zakwitły wiosną -
                                        Nasredin zauważył kilka mniszków lekarskich, których wcześniej nie zasiał.
                                        Nasredin wyrwał je, lecz nasiona zdołały się przemieścić i mniszek wyrósł w
                                        innych miejscach. Próbował znaleźć jakiś środek na chwasty, który usunąłby tylko
                                        mniszki. Specjalista powiedział, że jakikolwiek rodzaj trucizny zabije także
                                        pozostałe kwiaty. W rozpaczy mędrzec udał się do ogrodnika po pomoc.
                                        - To jak małżeństwo - powiedział ogrodnik. - W trakcie dobrego współżycia,
                                        zdarzają się też drobne sprzeczki.
                                        - Co mam poradzić? - nalegał Nasredin.
                                        - Nic. Chociaż są to kwiaty, których nie oczekiwałeś, to nadal stanowią one
                                        część ogrodu.

                                        Zagadka: Kto jest autorem tej opowiastki o N ?
                                        • 3bezatu Re: Polubcie Nasreddina :-) Zagadka 18.12.06, 15:26
                                          Paulo Coelho
                                          • onufry_z_daleka Paulo Coelho - maksymy I 18.12.06, 15:52
                                            3bezatu napisała:

                                            > Paulo Coelho

                                            =============

                                            Dobra odpowiedz!

                                            P. Coelho to WIELKI pisarz brazylijski. Oto jego maksymy:


                                            * Bóg odsłania przyszłość niesłychanie rzadko i tylko wtedy, kiedy została
                                            zapisana po to, by odmienić jej bieg.


                                            * Człowiek żyje dla swojej przyszłości.


                                            * Jest tylko jeden sposób nauki. Poprzez działanie.


                                            * Każdy człowiek na kuli ziemskiej ma skarb, który gdzieś na niego czeka.


                                            * Strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie.


                                            * Bóg ukrył piekło w samym sercu raju


                                            * Człowiek musi przejść przez różne etapy, zanim wypełni swe przeznaczenie.


                                            * Wszystkie bitwy naszego życia czegoś nas uczą, nawet te, które przegraliśmy.


                                            • onufry_z_daleka Re: Paulo Coelho - maksymy II 18.12.06, 16:04
                                              * Wszystko co się zdarza, ma swój sens.


                                              * Życie nie składa się z pragnień, lecz z czynów.


                                              * Im szczęśliwsi mogą być ludzie, tym bardziej nieszczęśliwi się stają.


                                              * Ludzie nie są w stanie pojąć, co to jest szczęście.


                                              * Nic na świecie nie zdarza się przez przypadek.


                                              * Wytrwałość przynosi pomyślny los.


                                              * Mądrość ludzi jest szaleństwem w oczach Boga.


                                              * Jeśli posłuchamy głosu dziecka, które mieszka w naszej duszy, oczy nasze znowu
                                              nabiorą blasku.


                                              * Kochać wcale nie znaczy czynić dobro, wspomagać czy też chronić kogoś, bowiem
                                              w ten sposób traktujemy bliźniego jak zwykły przedmiot, zaś siebie samych
                                              postrzegamy jako istoty mądre i szlachetne. (...) Kochać - znaczy połączyć się z
                                              drugim człowiekiem i dostrzec w nim iskrę Boga.


                                              * Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka
                                              wod, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz
                                              opanować żywiołu.


                                              * Spróbuj po prostu żyć. Rozpamiętywanie jest zajęciem starców.


                                              * Każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest
                                              w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego
                                              dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwilli, że ona wcale nie istnieje.


                                              * I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest
                                              jednak ulotne i nie pozostawi po sobie ani śladu, a z czasem będziemy mogli
                                              spojrzeć wstecz z sumą i wiarą w nas samych.

                                              * Biada temu, kto nie podjął ryzyka (...) bo uwierzył w cuda dopiero, gdy
                                              magiczne chwile życia odeszły na zawsze.(...) Co prawda nie zazna nigdy smaku
                                              rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną
                                              spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie - bowiem zawsze dogania nas
                                              przeszłość - usłyszy głos własnego sumienia.


                                              * Tylko niekiedy szczęście bywa darem. Najczęściej trzeba o nie walczyć.


                                              * Jeśli wierzysz, to w końcu będziesz wiedział.


                                              * Marzenia wymagają sporo pracy.

                                              • onufry_z_daleka Re: Paulo Coelho - maksymy III 18.12.06, 16:10
                                                * Ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka - bo odmienić istotę ludzką
                                                zdolna jest wyłącznie miłość.


                                                * Człowiek może wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe
                                                lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najgorsza udręka,
                                                najcięższa tortura.


                                                * Miłość kojarzy się bardziej z nieobecnością niż obecnością ukochanej osoby.


                                                * Bliskość śmierci zawsze sprawia, że staramy się żyć lepiej.


                                                * Co to jest wierność? Poczucie, że posiadam na zawsze czyjeś ciało i duszę?


                                                * Miłość jest chorobą, z której nikt nie pragnie się wyleczyć. Ten, kogo
                                                dotknęła, nie chce wrócić do zdrowia, kto cierpi z jej powodu, nie szuka lekarza.


                                                * Wolność to stan ducha.
                                                • onufry_z_daleka Re: Paulo Coelho - maksymy IV 18.12.06, 16:14
                                                  * Zafascynowany cudami, będziesz musiał długo walczyć, by odnaleźć to, co
                                                  chciano ci tak hojnie podarować.

                                                  * Pierwszym symptomem, który ujawnia, że zabijamy marzenia, jest brak czasu
                                                  (...) Drugim objawem śmierci naszych marzeń jest pewność przekonań. (...) I
                                                  wreszcie trzecim symptomem śmierci naszych marzeń jest spokój.

                                                  * Najbardziej zajęci ludzie, jakich zdarzyło mi się spotkać, zawsze mieli czas
                                                  na wszystko. Ci, którzy nic nie robili, byli wciąż zmęczeni, nie zdawali sobie
                                                  sprawy, jak mało pracują, i stale narzekali, że dzień jest za krótki.

                                                  * Nie ma znaczenia ani klęska, ani zwycięstwo, ważna jest tylko Dobra Walka.
                                                  (...) Dobra Walka to ta, którą podejmujemy w imię naszych marzeń.

                                                  * Nauczyła się żyć tak, by niewiele wystarczało jej do szczęścia, podczas gdy
                                                  życie zawsze chce nam dać jak najwięcej.

                                                  * Uważamy, że jeśli zwiększy się liczba ludzi wierzących w to, co my wierzymy,
                                                  ta wiara stanie się rzeczywistością.

                                                  * Miłość jest zmienna jak wiatr - jak wszystko na tym świecie.

                                                  * Mądrość jest coś warta tylko wówczas, gdy może pomóc człowiekowi w pokonywaniu
                                                  przeszkód.

                                                  * Jeżeli kocham to, co robię, wszystko jest w porządku, lecz jeśli nie, nigdy
                                                  nie jest za późno, żeby to zmienić.

                                                  * Wróg jest zawsze odzwierciedleniem naszych słabostek. (...) Nasz wróg
                                                  podejmuje walkę tylko dlatego, iż wie, iż może nas ugodzić. I to dokładnie w
                                                  punkt, który w swej pysze uważamy za najsilniejszy. (...) I ostatecznie ponosimy
                                                  klęskę, ponieważ stało się to, do czego nie powinno było dojść: pozostawaliśmy
                                                  wrogowi wybór sposobu walki.

                                                  * Ucieczka przed walką jest czymś najgorszym, co może się nam przytrafić. Jest o
                                                  wiele gorsza od przegranej, ponieważ klęska zawsze może stać się dla nas źródłem
                                                  doświadczenia i nauką.

                                                  * Cechuje nas skłonność do snucia opowieści o tym, co nie istnieje, a nie
                                                  wierzymy w rzeczy oczywiste, rzucające się w oczy.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Paulo Coelho - maksymy V 18.12.06, 16:24
                                                    * Bądź niczym bijące źródło, nie zaś jak staw, w którym zawsze stoi ta sama woda.

                                                    * Bez względu na to, jak bardzo rozgrzany jest niedopałek, wyjęty z ognia,
                                                    szybko gaśnie. Bez względu na to, jak bardzo mądry może być człowiek, będąc
                                                    daleko od swoich bliskich, nigdy nie zdoła zachować swojego ciepła i płomienia
                                                    swojej miłości.


                                                    * Być może lepiej dla nich, że dotrą do granic i zrozumieją jak ważne jest, aby
                                                    się odważyć, by rozmawiać z nieznajomymi, by nauczyć się gdzie można spotkać
                                                    ludzi, aby unikać wracania do domu z zamiarem oglądania telewizji lub czytania
                                                    książki - jeżeli tak nie zrobią, przestaną dostrzegać jakie życie ma znaczenie,
                                                    samotność stanie się wadą, a długa droga powrotna do obcowania z innymi ludźmi
                                                    nie zostanie nigdy odnaleziona.


                                                    * Każdy z nas chce się zaangażować, chce mieć przy swoim boku osobę, która
                                                    będzie towarzyszyła mu w podziwianiu piękna Genewy, dyskutowała o życiu lub
                                                    nawet jadła razem z nami kanapkę. Lepiej zjeść tylko pół kanapki, niż całą, nie
                                                    mając w pobliżu kogoś, z kim można się czymkolwiek podzielić.


                                                    * Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynamy się nad nią zastanawiać ogarnia nas
                                                    przerażenie, niewypowiedziany lęk, którego nie sposób nazwać słowami. Może jest
                                                    to obawa bycia wzgardzonym, odrzuconym, obawa, że pryśnie czar? Może wydaje się
                                                    to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje. Dlatego nie należy stawiać pytań, lecz
                                                    działać. Trzeba wystawiać się na ryzyko.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Paulo Coelho - maksymy VI 18.12.06, 20:46
                                                    *A skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść
                                                    naprzód.


                                                    *Wszystkie drogi świata prowadzą do serca wojownika.
                                                    Zanurza się on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego
                                                    życie.
                                                    Wojownik wie, że wolno mu wybrać to, czego pragnie.
                                                    Podejmuje więc decyzje z odwagą, bezinteresownością, a czasem - z odrobiną
                                                    szaleństwa.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Troche o zyciu Paulo Coelho 18.12.06, 21:49
                                                    Paulo Coelho (ur. 24 sierpnia 1947 w Rio de Janeiro), brazylijski pisarz i
                                                    poeta. W wieku siedmiu lat rozpoczął naukę w szkole Jezuitów San Ignacio w Rio
                                                    de Janeiro. Mały Paulo nie przepadał za religijnymi tradycjami szkoły, jednak to
                                                    w niej odkrył swoje prawdziwe powołanie - pisarstwo. Rodzice chcieli, by syn
                                                    został inżynierem, jednak Paulo nie zamierzał się temu podporządkować. Ojciec
                                                    wziął buntownicze zachowanie syna za objaw choroby psychicznej i dwa razy oddał
                                                    go do kliniki psychiatrycznej. Wkrótce potem Paulo związał się z grupą teatralną
                                                    i rozpoczął pracę jako dziennikarz. W tamtych czasach w Brazylii grupy teatralne
                                                    były postrzegane jako źródło niemoralności. Zaniepokojeni rodzice po raz trzeci
                                                    zdecydowali się umieścić syna w klinice psychiatrycznej. Po opuszczeniu szpitala
                                                    Paulo był jeszcze bardziej zamknięty w swoim artystycznym świecie. Rodzice
                                                    poprosili o kolejną konsultację. Lekarz powiedział, że Paulo nie cierpi na żadną
                                                    chorobę psychiczną i nie powinien przebywać w szpitalu psychiatrycznym, musi się
                                                    po prostu nauczyć stawiać czoła życiu. Po tym okresie, Paulo wrócił do swoich
                                                    studiów i wydawało się, że ostatecznie podąży drogą, obraną dla niego przez
                                                    rodziców. Jednak niedługo potem, rzucił studia i powrócił do teatru. Działo się
                                                    to w latach 60. i ruch hippisowski królował na światowej scenie. Te nowe trendy
                                                    miały swoje korzenie nawet w Brazylii, rządzonej w tamtym czasie przez
                                                    represyjny reżim wojskowy. Paulo nosił długie włosy i postanowił sobie za punkt
                                                    honoru, że nigdy nie będzie nosił dowodu osobistego. Mniej więcej w tym czasie,
                                                    muzyk i kompozytor, Raul Seixas zaprosił Paula do napisania słów do paru jego
                                                    piosenek. Ich druga płyta była ogromnym sukcesem i sprzedała się w ponad 500 000
                                                    egzemplarzy. To były pierwsze duże pieniądze dla przyszłego sławnego pisarza.
                                                    Współpraca z Raulem trwała aż do 1976 roku. Coelho napisał ponad 60 piosenek i
                                                    razem z Raulem Seixasem zmienił brazylijską scenę rockową. W 1973 roku Paulo i
                                                    Raul zostali członkami Stowarzyszenia Alternatywnego, organizacji która
                                                    sprzeciwiała się ideologii kapitalistycznej, broniła praw jednostki oraz
                                                    uprawiała czarną magię. Podczas tego okresu rozpoczęli publikację “Kring-ha” -
                                                    serii komicznych ulotek, nawołujących o więcej wolności. Dyktatura uznała je za
                                                    wywrotowe, w związku z czym Paulo i Raul zostali osadzeni w więzieniu. Raula
                                                    szybko zwolniono, jednak Paulo Coelho został zatrzymany na dłuższy okres,
                                                    sądzono bowiem, iż był on mózgiem całej operacji drukowania ulotek. Dwa dni po
                                                    opuszczeniu więzienia Paulo został ponownie zatrzymany i przewieziony do
                                                    wojskowego ośrodka tortur, gdzie był przetrzymywany przez kilka dni.
                                                    Te doświadczenia głęboko wpłynęły na Paula Coelho. Zdecydował on, iż ma już dość
                                                    „doświadczania życia” i chce po prostu żyć normalnie. (...)

                                                    Wiecej o tym pisarzu i jego tworczosci mozna znalezc na stronie:

                                                    www.paulocoelho.pl/
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Troche o zyciu Paulo Coelho 18.12.06, 21:59

                                                    Oficjalna strona Paulo Coelho:

                                                    www.paulocoelho.com.br/engl/index.html
                                          • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 16:51
                                            Wracamy do naszego bohatera N.

                                            "Dwie żony"

                                            Nasreddin miał dwie żony. Obie chciały się dowiedzieć, którą z nich Mułła kocha
                                            bardziej. Zapytały więc:
                                            - Gdybyś był z nami na łódce, którą z nas ratowałbyś pierwszą gdyby łódka się
                                            wywróciła?
                                            N odwrócił się do swojej pierwszej żony i zapytał:
                                            - Kochanie, potrafisz pływać, prawda?
                                            • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 18:24
                                              "W młynie"

                                              Nasreddin poszedł do pobliskiego młyna i zaczął pełnymi garściami nabierać
                                              ziarno do swojego worka. Nadszedł młynarz i zapytał:
                                              - Co ty tutaj robisz?
                                              - Jestem głupcem i muszę robić wszystko cokolwiek przyjdzie mi do głowy!-
                                              filuternie odpowiedział Mułła.
                                              - Więc dlaczego nigdy nie przyszło ci na myśl wyjąć zboże ze swojego worka i
                                              wrzucić do mojego?
                                              - Ja jestem tylko zwykłym głupcem a nie totalnym idiotą.
                                              • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 18.12.06, 22:18
                                                Tu mozecie dowiedziec sie o N nieco wiecej :-)


                                                nasreddin.w.interia.pl/autor.htm
                                                • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 13:00
                                                  "Pytania"

                                                  Raz sędzia zapytał Nasreddina:
                                                  - Dlaczego zawsze odpowiadasz pytanie na pytanie?
                                                  - Naprawdę?
                                                • obrobka_skrawaniem Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 13:22
                                                  Nasreddin ma nawet swoją stronę w Wikipedii (niestety, jeszcze nie w polskiej):

                                                  en.wikipedia.org/wiki/Nasreddin
                                                  Kolekcja opowieści o Nasreddinie:

                                                  omen.ru/lib/anek/anek/NASREDIN-1.HTM w jęz. rosyjskim
                                                  www.otoons.com/joke&game/mulla_nasrudin.htm w jęz. angielskim
                                                  • 3bezatu Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 13:31
                                                    nasreddin.w.interia.pl/index.htm
                                                    w jezyku polskim
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 14:08
                                                    N mial 2 zony. Widzac ich rywalizacje o jego wzgledy, podarowal
                                                    (na osobnosci) kazdej z nich po pieknej niebieskiej muszli.
                                                    Pewnego dnia zony zapytaly N:
                                                    - Ktora z nas kochasz bardziej?
                                                    N odpowiedzial:
                                                    - Te, ktorej podarowalem niebieska muszle.
                                                    Zarowno jedna jak i druga przyjela ta odpowiedz
                                                    z usmiechem (myslac w skrytosci ducha jak lyso musi
                                                    teraz byc rywalce).

                                                    Tak to N sprytnie zadowolil obie zony.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 16:50
                                                    "Amoniak"

                                                    Kiedys N jechal pod gore na swoim osiolku. Ten w pewnym momencie sie zbuntowal
                                                    i odmowil dalszej jazdy. Ktos poradzil N:
                                                    - Kup amoniaku od chemika i daj powachac osiolkowi. Zobaczysz jak bedzie
                                                    maszerowal!
                                                    Gdy N tak zrobil, osiolek wprost cwalowal pod stroma gore. Za kilka dni
                                                    N wracal do domu piekielnie skonany. Postanowil wiec wyprobowac na sobie
                                                    tego samego lekarstwa. Skutek byl taki, ze wrocil do domu przed osiolkiem,
                                                    ale nie mogl sie zatrzymac i biegal wokol domu. Jego zona zawolala:
                                                    - Co z toba?
                                                    N odpowiedzial w biegu:
                                                    - Jesli chcesz mnie zlapac, musisz takze uzyc amoniaku!
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 17:28
                                                    "Guma do zucia"

                                                    N byl kiedys zaproszony na przyjecie. Usiadl wsrod gosci i zaczal zuc gume.
                                                    Po chwili zjawil sie kelner i oswiadczyl, ze kolacja gotowa. Gdy goscie
                                                    poczeli przemieszczac sie do salonu jadalnego, N wyjal gume z buzi i
                                                    przylepil ja sobie na czubku nosa. Gdy inni zapytali go czemu to robi,
                                                    odpowiedzial:
                                                    - Biedni ludzie powinni miec swoja wlasnosc zawsze na oku.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 17:31
                                                    tak lepiej:


                                                    "Guma do zucia"

                                                    N byl kiedys zaproszony na przyjecie. Usiadl wsrod gosci i zaczal zuc gume.
                                                    Po chwili zjawil sie kelner i oswiadczyl, ze kolacja gotowa. Gdy goscie
                                                    poczeli przemieszczac sie do salonu jadalnego, N wyjal gume z buzi i
                                                    przylepil ja sobie na czubku nosa. Gdy inni zapytali go czemu to robi,
                                                    odpowiedzial:
                                                    - Biedni ludzie powinni miec swoja wlasnosc zawsze w polu widzenia.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 20:54
                                                    "Lekcja muzyki"

                                                    Pewnego dni Mułła zapragnął nauczyć się grać na skrzypcach.
                                                    - Ile kosztuje lekcja - spytał Nasreddin nauczyciela muzyki.
                                                    - Trzy dirhemy za lekcję pierwszą, a półtora za kolejne.
                                                    - Świetnie - odpowiedział N - w takim razie zacznijmy od
                                                    lekcji drugiej.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 21:09
                                                    "Strach, czyli dlaczego tutaj jesteśmy?"

                                                    Pewnego dnia spacerując wieczorem po opustoszałej drodze, mułła Nasreddin
                                                    zauważył grupę jeźdźców zbliżającą się do niego. Jego wyobraźnia zaczęła
                                                    pracować: zobaczył siebie złapanego i sprzedanego jak niewolnik, lub wcielonego
                                                    do wojska. Nasreddin zrobił nagły zwrot, przeskoczył przez mur cmentarny i ukrył
                                                    się w otwartym grobie. Zaintrygowany tym dziwnym zachowaniem, jeden z mężczyzn,
                                                    uczciwy podróżny zaczął go śledzić. Znalazł go gdy ten cały wystraszony i
                                                    trzęsący siedział skulony w grobie.
                                                    - Co ty tutaj robisz? Widzieliśmy cię jak uciekałeś. Czy możemy ci jakoś pomóc?
                                                    - Tylko dlatego, że zadałeś pytanie nie znaczy, że jest na nie prosta odpowiedź
                                                    - powiedział Mułła, który teraz dopiero zdał sobie sprawę co się z nim stało.
                                                    I dodal:
                                                    - Wszystko zależy od twojego punktu widzenia. Jeśli jednak musisz wiedzieć, to
                                                    ja jestem tutaj z twojego powodu, a ty jesteś tutaj z mojego!
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 19.12.06, 22:15
                                                    "Patrol o polnocy"

                                                    N spacerowal po ulicach miasta o polnocy, gdy zatrzymal
                                                    go patrol policyjny z samym gubernatorem.
                                                    - Co robisz tutaj o tak poznej porze? - zapytal groznie gubernator.
                                                    - Moj sen mnie opuscil - odpowiedzial N - i probuje go schwytac.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 20.12.06, 16:26
                                                    "Kurcze pieczone"

                                                    N siedzial pod drzewem i zajadal kurcze pieczone. Podszedl do niego
                                                    pewien mezczyzna i powiedzial:
                                                    - Ale smakowicie wyglada ten kurczak. Daj mi kawalek.
                                                    N odpowiedzial:
                                                    - Przykro mi moj bracie, ale to nie moj kurczak. To kurczak
                                                    mojej zony.
                                                    - Ale przeciez to ty jesz tego kurczaka!
                                                    N odparl:
                                                    - Oczywiscie. A coz innego ja moge zrobic? Gdy zona mi go dala,
                                                    to powiedziala: "Jedz go!".
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 20.12.06, 19:00
                                                    "Subtelny przemytnik"

                                                    - Co tam masz schowanego? - groźnie spytał celnik Mułłę, który właśnie przewoził
                                                    na grzbiecie osła wielką stertę siana.
                                                    - Nic, przewożę tylko siano - odpowiedział Nasreddin. Celnik zaczął dokładnie
                                                    wszystko przeczesywać, ale nic nie znalazł.
                                                    Mułła przez wiele jeszcze lat przewoził siano na grzbiecie osła, a celnik za
                                                    każdym razem nic nie mógł mu udowodnić. Kiedy już po wielu latach pracy celnik
                                                    przeszedł na emeryturę, spotkał pewnego dnia N w karawanseraj:
                                                    - Mułło, teraz kiedy już nie pełnię funkcji celnika, powiedz mi, co do licha za
                                                    każdym razem przemycałeś?
                                                    N odpowiedzial:
                                                    - Osły.

                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 20.12.06, 19:23
                                                    "Sekrety"

                                                    Ktoś zapytał Nasreddina:
                                                    - Czy znasz kogoś w mieście, kto potrafi dotrzymać tajemnicy?
                                                    Mułła odpowiedział mądrze:
                                                    - Ja jedynie wiem, iż nie można oczekiwać, iż inni będą dla nas spichlerzami.
                                                    Dlatego najlepiej trzymać sekrety dla siebie!
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 20.12.06, 19:34
                                                    "Początek zmartwienia"

                                                    Nasreddin nie mógł znaleźć swojego osła i wielu jego przyjaciół pomagało mu
                                                    przeszukać wszystkie sąsiedztwa. Ktoś zauważył:
                                                    - Mułło, nie wyglądasz wcale na zmartwionego. Nie zdajesz sobie sprawy, że twój
                                                    osioł zaginął i może nigdy się nie odnajdzie?
                                                    N odpowiedział mądrze:
                                                    - Czy widzicie to odległe wzgórze? Nikt tam jeszcze nie zajrzał jak na razie.
                                                    Jeśli nie znajdziemy go aż tam, wtedy zacznę się martwić!

                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 20.12.06, 23:20
                                                    "Światło w ciemności"

                                                    - Mogę widzieć w ciemności! - chwalił się Nasreddin w herbaciarni.
                                                    Przyjaciel zapytal:
                                                    - Jeśli to prawda, dlaczego widzimy cię czasem niosącego lampę w nocy?
                                                    N odpowiedzial:
                                                    - Używam światła tylko po to, aby uchronić innych ludzi przed zderzeniem
                                                    ze mną.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 21.12.06, 09:25
                                                    "Dureń"

                                                    Filozof umówił się na dyskusję z Nasreddinem. Kiedy przyszedł do jego domu, nie
                                                    zastał go. Rozwścieczony tym, złapał kawałek kredy i na furtce N napisał:
                                                    ‘Stary Dureń.’ Kiedy tylko Nasreddin wrócił do domu i zauważył napis, pośpieszył
                                                    do domu filozofa.
                                                    - Zapomniałem - powiedział Mułła - że miałeś mnie odwiedzić. Wybacz iż nie było
                                                    mnie w domu. Dopiero kiedy wróciłem i zauważyłem Twoje imię na mojej furtce,
                                                    przypomniałem sobie o naszym spotkaniu.


                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 21.12.06, 20:30
                                                    "Bez znaczenia"

                                                    Pewnego razu zebrała się grupa przywódców religijnych na spotkaniu. Ponieważ nie
                                                    mieli już nic go zrobienia, rozpoczęli głupie rozmowy. W końcu zdecydowali
                                                    przedyskutować pewną sprawę i jeden z nich zapytał:
                                                    - Czy podczas ceremonii pogrzebowej ktoś powinien kroczyć po prawej stronie trumny?
                                                    Wkrótce grupa była podzielona na odmienne opinie i połowa orzekła:
                                                    - Nie, nie po prawej, raczej po lewej.
                                                    Kłócili się więc o to i nie mogli się zdecydować. Zdarzyło się tak, że właśnie
                                                    mijał ich Nasreddin, więc zapytali go o opinię. Mułła roześmiał się i powiedział:
                                                    - To jest bez znaczenia, tak długo dopóki sam nie jesteś w jej środku!
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 21.12.06, 23:15
                                                    "Goscinnosc"

                                                    - Jestem gościnnym człowiekiem - powiedział Mułła do grupy swoich towarzyszy.
                                                    - Wspaniale, w takim razie zaproś nas do siebie na obiad! - powiedział
                                                    największy żarłok. Nasreddin zebrał więc całą grupę i wyruszyli do jego domu.
                                                    Kiedy już dochodzili, powiedział:
                                                    - Pójdę pierwszy i uprzedzę moją żonę. Zaczekajcie chwilę.
                                                    Żona bardzo się zagniewała, gdy opowiedział jej cała historię.
                                                    - Powiedz im, że w domu nie ma jedzenia i niech wracają.
                                                    - Nie mogę tak powiedzieć, zaszkodziłoby to mojej reputacji.
                                                    - Więc idź na górę a ja powiem, że cię nie ma w domu.
                                                    Po godzinie czekania goście zaczęli się niecierpliwić, stanęli pod drzwiami i
                                                    zawołali:
                                                    - Nasreddinie wpuść nas!
                                                    Wyszła żona i powiedziała, że nie ma go w domu.
                                                    - Ale widzieliśmy go jak wchodził i cały czas obserwowaliśmy drzwi.
                                                    Mułła przyglądał się temu z okna na piętrze. W końcu nie wytrzymał, wychylił się
                                                    i krzyknął:
                                                    - Mogłem przecież wyjść tylnymi drzwiami, czyż nie?

                                                    :-)))


                                                    Czy jest jeszcze ktos, kto nie kocha N ?
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 22.12.06, 15:17
                                                    "Coś spadło"

                                                    Żona Nasreddina pobiegła do jego pokoju, kiedy usłyszała tam potężny łomot.
                                                    - Nie ma się czym martwić - powiedział Mułła - to tylko moje palto spadło na ziemię.
                                                    - Co? narobiło tyle hałasu?
                                                    - Tak, kiedy spadło, miałem go na sobie.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 22.12.06, 16:22
                                                    "Dobra wiadomość"

                                                    Jest zwyczaj na Wschodzie, że kiedykolwiek ktoś przynosi dobre wieści jest
                                                    zawsze nagradzany. Zwyczaj ten jest ważny i nigdy nie został złamany. Pewnego
                                                    razu Nasreddin nie miał pieniędzy, więc wkroczył na miejski rynek krzycząc:
                                                    - Dobre wieści! Zbierzcie się tutaj wszyscy! Mam dla was dobre wiadomości!
                                                    Zaczekał ,aż zebrał się duży tłum i wtedy powiedział:
                                                    - Zacznijcie robić składkę! Moja dobra wiadomość jest taka, że zostałem
                                                    obdarowałem synem!

                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 22.12.06, 19:33
                                                    Oto opowiastka ilustrowana:


                                                    nasreddin.w.interia.pl/images/Nasreddinstories1.JPG
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 22.12.06, 20:56
                                                    "Kot i mięso"

                                                    Nasreddin dał swojej żonie mięso, żeby przygotowała obiad dla gości.
                                                    Pojawiły się różne dania, ale nie było wśród nich mięsa. Żona wszystko zjadła.
                                                    Powiedziała jednak, że kot zjadł całe trzy kilo mięsa, że mięso zjadł kot.
                                                    Nasrudin położył kota na wadze. Kot ważył dokładnie trzy kilo.
                                                    - Jeśli to jest kot, to gdzie jest mięso?, z drugiej jednak strony, jeśli to
                                                    jest mięso to gdzie jest kot?
                                                  • onufry_z_daleka Re: Polubcie Nasreddina :-) 23.12.06, 13:42
                                                    "Świeca"

                                                    Nasreddin założył się, że spędzi noc u podnóża góry i przeżyje pomimo mrozu i
                                                    śniegu. Kilku znajomych zgodziło się być sędziami. N zabrał książkę, świeczkę i
                                                    przesiedział całą noc, która była najzimniejsza jaką pamiętał. Rankiem, na wpół
                                                    żywy zażądał swoich pieniędzy.
                                                    - Czy nie miałeś ze sobą niczego, co by cię ogrzało? - zapytali koledzy.
                                                    - Niczego.
                                                    - Nawet świeczki?
                                                    - Tak, miałem świeczkę.
                                                    - W takim razie zakład jest nieważny.
                                                    N nie spierał się. Kilka miesięcy później zaprosił tych samych ludzi na obiad.
                                                    Usiedli w jadalni i czekali na posiłek. Godziny mijały. Zaczęli dopytywać się o
                                                    jedzenie.
                                                    - Chodźmy zobaczyć jak się gotuje, powiedział Mułła.
                                                    Wszyscy zajrzeli do kuchni. Zobaczyli ogromny garnek wypełniony wodą, pod którym
                                                    paliła się świeczka. Woda nie była nawet letnia.
                                                    - Jeszcze nie gotowe, nie wiem dlaczego, jest tutaj przecież od wczoraj -
                                                    niewinnie zauważył Mułła.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 10.12.06, 18:17
      Lucyna Messal (1886-1953), gwiazda scen warszawskich okresu międzywojennego,
      jak każda znana artystka, miała liczne grono zawistnych koleżanek. Kiedy
      nadeszła wreszcie ostatnia chwila i pogrzeb na warszawskim cmentarzu,
      popularną „Messalkę” odprowadzały tłumy. Niedaleko stały dwie starsze panie;
      jedna zwróciła się do drugiej: „Widzisz, ile ludzi przyszło?”. „Tak, ona zawsze
      miała komplet”.
      • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 10.12.06, 23:19
        Dziś taka scenka w Polsce byłaby nie do pomyślenia, lecz jeszcze kilkadziesiąt
        lat temu… Znany poeta Władysław Broniewski (1897-1962) kupił w sklepie rybnym
        śledzia. Ekspedientka wydostała rybę z beczki i trzymając ją za ogon chciała
        podać klientowi. Na prośbę Broniewskiego o zawinięcie w papier
        odpowiedziała: „Śledzi nie zawijamy”. Wtedy poeta zażądał książkę życzeń i
        zażaleń. Kiedy zdenerwowana sprzedawczyni mu ją podała, poeta… wyrwał z niej
        kilka kartek, zawinął rybę i spokojnie wyszedł ze sklepu
        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 10.12.06, 23:29
          Andrzej Wajda, gdy czynił przygotowania do ekranizacji „Wesela” Stanisława
          Wyspiańskiego, zaczął ponaglać kompozytora Stanisława Radwana, który miał
          napisać muzykę do filmu. Nastąpiła więc wymiana telegramów, z wykorzystaniem
          strof „Wesela”. Wajda do Radwana: „Gdzieześ ty się tak uwinął, ledwo drugi
          dzień wesela, juześ powalony z nóg”. Radwan do Wajdy: „Dejze pokój, cóz ci ta o
          głupie granie”. Na to zirytowany Wajda: „Psiekrwie! Mieście grać powinni!”.
          Ponieważ S. Radwan otrzymał już zaliczkę á conto wykonanej pracy,
          odpowiedział: „Szóstke-ście dali, juześmy wam przegrali”. Dalszy ciąg rozmowy
          nie został zarejestrowany, w każdym razie S. Radwan muzykę do filmu napisał
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 11.12.06, 09:15
            Strawińskiemu ofiarowano raz 4 tysiące dolarów za skomponowanie muzyki do filmu
            w Hollywood. Kompozytor uznał honorarium za zbyt małe. "Przecież tyle otrzymał
            kompozytor, który robił nam muzykę do poprzedniego filmu" - powiedział
            producent. "Tak, ale widzi pan, mój poprzednik miał prawdopodobnie talent, a ja
            go nie mam, co zmusza mnie do większej pracy" - odpowiedział Strawiński.

            :-)
          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 11.12.06, 12:45
            I pomyśleć, że mogło "Wesele" w ogóle nie powstać...
            Wyspiański miał być świadkiem na ślubie Lucjana Rydla, ale zaproszenia na
            wesele nie otrzymał (może z powodu roztargnienia lub gorączki przedweselnej??)
            W każdym razie , Wyspiański wysłał Rydlowi dwa dni przed uroczystością przykry
            list (cytuję za Boyem):
            Szanowny Panie Lucjanie!
            Odmawiam Ci świadkowania w kościele przy twoim ślubie; wczorajsze zachowanie
            się twoje pomijające zupełnie wszelkie najskromniejsze nawet wymagania
            hiszpańskiego ceremoniału zaprosin, jaki w całej Polsce panuje, - uwalnia mnie
            w zupełności od zadośćuczynienia prośbie twojej, tym bardziej, że żadnego
            kłopotu mieć nie będziesz, gdyż możesz sobie wziąć kogokolwiek, kogo potem na
            wesele nie zaprosisz.
            Stanisław Wyspiański"
            Na szczęście nieporozumienie w ostatniej chwili wyjaśniło się. Wyspiański i
            świadkował i był na weselu, chociaż nie tańczył i nie wdawał się w rozmowy.
            Obserwował i chłonął. A w dwa miesiące później rękopis zaniósł do drukarni.
            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 11.12.06, 17:21
              Zachęcam do poczytania o "Weselu" Andrzeja Wajdy i do obejrzenia zdjęć z filmu:

              serwisy.gazeta.pl/kultura/1,72095,3197236.html
              www.filmpolski.pl/fp/index.php/12122
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - pytanko 12.12.06, 08:46
                3bezatu napisała o Strawińskim, który odmówił komponowania dla hollywoodzkiej
                wytwórni z powodu niskiego wynagrodzenia... co mi przypomniało, że całkiem
                niedawno, jakieś parę lat temu, całkiem znany, całkiem współczesny polski
                kompozytor, nie dał się uwieść całkiem wysokiej gaży i odmówił komponowania
                muzyki do znanej hollywoodzkiej superprodukcji - co pewnie wielu ludziom wydaje
                się nie do pomyślenia...
                O kogo chodzi?
                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - pytanko IP: *.dsl.club-internet.fr 12.12.06, 19:08
                  Wojciech Kilar odmowil komponowania muzyki do trzech czesci "Wladcy pierscieni".
                  Zgodzil sie na skomponowanie tylko do jednej-pierwszej. Bylo to jednak
                  rownoznaczne z odrzuceniem kontraktu.
                  • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - pytanko 12.12.06, 19:44
                    Tak, ja czytałam, że w tym czasie Wojciech Kilar pracował nad "Missa pro pace".
                    A w ogóle Kilar napisał muzykę do ponad 120 filmów (!), chociaż nie stawia go
                    to na pierwszym miejscu w rankingu kompozytorów filmowych. Obiło mi się o uszy,
                    że najpłodniejszym w tej dziedzinie polskim kompozytorem był Bronisław Kaper
                    (ponad 150 filmów)pierwszy polski laureat Oscara zresztą.
                    W kwestii muzyki filmowej przypomina mi się też taka ciekawostka, że
                    prawdopodobnie fenomen "Psychozy" Alfreda Hitchcocka spowodowany był między
                    innymi znakomitą muzyką. Ścieżka dzwiękowa do tego filmu to kompozycje oparte
                    wyłącznie na instrumentach smyczkowych. Właśnie wysokie, przenikliwe tony
                    skrzypiec sprawiają, że sporo widzów uznawało ten film za najbardziej
                    przerażający, jaki widzieli w życiu.
                    • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - pytanko 12.12.06, 19:57
                      Śpieszę doprecyzować, że pierwszego, tak jakby polskiego Oscara za muzykę
                      otrzymał Leopold Stokowski(do filmu Disneya). Piszę "tak jakby", bo właściwie
                      pochodził z polskiej rodziny, ale urodzony na obczyźnie i biografowie podają,
                      że to Amerykanin polskiego pochodzenia.
                      No a ostatniego Oscara, to wiadomo - Jan A. P. Kaczmarek za muzykę
                      do "Marzyciela" M. Forstera.
                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - pytanko IP: *.dsl.club-internet.fr 12.12.06, 22:58
                      Gdy mowa o atmosferze filmu wywolanej muzyka, koniecznie nalezy wymienic The
                      Hours z tlem muzycznym Philippa Glass'a. Film, uznany za najlepszy w 2002 wiele
                      zawdziecza muzyce Glassa.
                      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce - pytanko 13.12.06, 19:24
                        Tak, mnie też się podoba soundtrack do tego filmu. Chociaż zawsze wydawało mi
                        się, że u Glassa dominuje rytm, to w „Godzinach” raczej melodia, taka
                        refleksyjna i pełna melancholii, rzec można kontemplacyjna, ale w tle słychać
                        czasami takie krótkie, powtarzające się, charakterystyczne sekwencje.
                        Może ten rytm u Glassa bierze się stąd, że się fascynował kulturą Indian
                        amerykańskich?
                        W jakimś artykule czytałam, że gdyby fortepian zastąpić klawesynem, to
                        powtarzające się motywy, harmonia i kameralność tej muzyki zbliża Glassa do
                        Bacha.
    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 12.12.06, 13:46
      Dziś przypada rocznica urodzin jednego ze znanych malarzy.
      W ostatnich latach było głośno o jednym z jego obrazów, a to za sprawą
      zuchwałej kradzieży z muzeum. W tym roku dzieło to zostało odnalezione przez
      policję.

      Proszę podać imię i nazwisko tego malarza oraz tytuł obrazu, o którym mowa.
      • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 12.12.06, 16:19
        idata.over-blog.com/0/07/89/75/art/munch-eduard--le-cri.jpg
        Zdward Munch "Krzyk"
        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 12.12.06, 16:46
          Brawa dla Ewy!

          Malarzem, o którego chodziło jest Edvard Munch, a obraz to najbardziej znane
          jego dzieło z 1893 roku: "Krzyk" (norw. "Skrik").

          Autoportret Edvarda Muncha:
          www.ibiblio.org/wm/paint/auth/munch/munch.burning-cigarette.jpg
          Zapraszam do Muzeum Muncha – „Autoportret z butelką wina”:
          www.munch.museum.no/work.aspx?id=17&wid=20#imagetops
          można tu też obejrzeć inne prace tego artysty (lewy panel).
          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 12.12.06, 18:37
            Komu i w jakich okolicznosciach Edvard Munch przestrzelil dlon ?
            • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 12.12.06, 19:13
              Przestrzelił ją sobie. Ale tak naprawdę nie wiadomo, czy to on sam, czy jego
              kochanka Tulla Larsen. Dzieje ich romansu były zmienne; rozstania i powroty. A
              panna miała wybuchowy charakter. Ostatnie spotkanie miało miejsce w domu
              malarza w Åsgårdstrand i tam doszło do tego wypadku. W wyniku postrzału Munch
              został zraniony w palec lewej ręki.
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 12.12.06, 21:45
                Ponieważ twórczość Edvarda Muncha jest pesymistyczna, a jesteśmy przecież na
                Forum Humorum proponuję spojrzeć na taką parodię "Krzyku" Muncha:

                art.mau.ru/art_paint/parody8.jpg
              • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 12.12.06, 23:21
                Inna wersja tego wydarzenia mowi, ze Tulla Larsen chciala zerwac z Munchem. On
                mial wowczas wyciagnac pistolet aby ja zastrzelic . Ostatecznie strzelil do
                siebie, trafiajac w lewa dlon.
    • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce 12.12.06, 21:00
      Niestety (albo stety) musze sie pozegnac z zalozonym przeze mnie watkiem
      na dluzszy czas. Powody sa conajmniej dwa: duze obciaznie zawodowe i pewien
      trudny problem natury osobistej, ktory znacznıe hamuje moje poczucie humoru,
      tak niezbedne w tym watku.

      Zycze milej zabawy wszystkim, ktorzy tu pieknie pisza. :-)

      Jesli uporam sie z problemami jakie przynioslo mi zycie,
      to wroce tu na pewno.

      Serdecznie pozdrawiam,
      Onufry
      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 12.12.06, 21:14
        onufry_na_wyjezdzie napisał:

        > Niestety (albo stety) musze sie pozegnac z zalozonym przeze mnie watkiem
        > na dluzszy czas.


        No to nadeszły NOWE, LEPSZE czasy.

        Precz z życiorysami matematyków!
        Precz z nudziarstwem!
        Precz z belfrowaniem!
        Teraz będą nowe porządki!

        > Jesli uporam sie z problemami jakie przynioslo mi zycie,
        > to wroce tu na pewno.

        Proszę się nie spieszyć Dziadziusiu!
        Poradzimy sobie sami.

        o_s.
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.12.06, 09:23
          obrobka_skrawaniem napisała:

          > No to nadeszły NOWE, LEPSZE czasy.
          >
          > Precz z życiorysami matematyków!
          > Precz z nudziarstwem!
          > Precz z belfrowaniem!
          > Teraz będą nowe porządki!


          To taki żart??


          > Proszę się nie spieszyć Dziadziusiu!
          > Poradzimy sobie sami.
          >
          > o_s.


          Czekamy zatem na inicjatywę o_s , która wprowadzi nowe porządki i wie
          jak "uzdrowić" ten wątek.
          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 13.12.06, 14:04
            Pierwsze koncerty Haendla w Londynie nie cieszyły się powodzeniem, co bardzo
            niepokoiło przyjaciół kompozytora. Haendel ich uspokajał:
            - Nie martwcie się! W pustej sali muzyka brzmi lepiej
            • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.12.06, 15:01
              Pewnego razu Jerzy Fryderyk Haendel został zaproszony na przyjęcie. Wiedząc, że
              muzyk jest smakoszem, gospodarz domu poczęstował go znakomitym winem.
              - Jak panu smakuje, mistrzu? Czy nie sądzi pan, że to wino jest równie cudowne
              jak pańskie oratorium?
              - Smakuje, smakuje - przyznał Haendel - ale coś mi cienko śpiewa.
              - Jeśli panu nie smakuje, proszę sobie wybrać inne. Mam jeszcze w piwnicy
              porto, burgunda, tokaj, reńskie...
              - Proszę przynieść wszystkie. Oratorium nigdy nie może obejść się bez chóru!
              • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.dsl.club-internet.fr 13.12.06, 17:36
                Ktoregos dnia, o godz. 5-tej rano , Dr. Thomas Morell (1703-1784),libretysta
                Haendla, zostal nagle zbudzony w swoim wiejskim domu. To mistrz, J.F.Haendel
                chcial sie dowiedziec co oznacza slowo "billow" w ustach diabla."Alez to chodzi
                jedynie o fale na morzu" odparl rozbawiony banalnym powodem rozbudzenia
                T.Morell.
                " Ach, fala" wykrzyknal J.F.Haendel i wsiadl do dylizansu aby powrocic do
                Londynu .
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.12.06, 18:35
                  Aria „Ombra mai fu” z opery Haendla "Serse" ("Kserkses"), w wykonaniu Jennifer
                  Larmore:

                  www.youtube.com/watch?v=M_m6mnMIofc
                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 13.12.06, 19:27
                    Z czego utrzymywal sie Haendel w Anglii i co mu zapewnilo slawe?
                    • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce zagadka 13.12.06, 19:38
                      Sławę pewnie zapewniły mu oratoria, zwłaszcza "Mesjasz" skomponowany z
                      wdzięczności dla Irlandczyków, którzy zapraszali Haendla na koncerty, kiedy
                      czyms zrażone angielskie towarzystwo ignorowało kompozytora.
                      A zarabiać mógł jako organista, podobno grał doskonale.
                      • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 13.12.06, 19:48
                        Legenda głosi, że Haendel, wyjeżdżając do Anglii, opuścił samowolnie służbę u
                        elektora hanowerskiego. Pech chciał, że po śmierci królowej angielskiej, Anny,
                        na tron wstąpił właśnie były protektor kompozytora jako Jerzy I. Żeby
                        udobruchać króla, kompozytor , za radą przyjaciół , uciekł się do następującego
                        wybiegu: zażywającemu przejażdżki statkiem po Tamizie monarsze, towarzyszył w
                        pewnej odległości na łodzi wraz z umieszczonym na niej zespołem muzycznym,
                        wykonującym specjalnie na tę okazję skomponowaną muzykę. Usłyszawszy wdzięczną
                        kompozycję i dowiedziawszy się, kto jest jej autorem, król wybaczył Haendlowi
                        jego przewinienie. Ową kompozycją miała być Muzyka na Wodzie (Water Music).
                        Jest to pokaźny zbiór dwudziestu pięciu utworów przeznaczonych do wykonywania
                        na wolnym powietrzu.
                        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce c.d. IP: *.dsl.club-internet.fr 13.12.06, 20:06
                          i to wydarzenie spowodowalo ze Haendel nie musial zarabiac jako organista!
                          Krol zaproponowal mu stala posade nauczyciela muzyki dla swych dzieci. Swietna
                          fucha, bo dobrze platna, pozwolila kompozytorowi zajmowac sie tworzeniem
                          oratoriow.Te podobaly sie znacznie bardziej niz opery.W ten sposob Haendel
                          zyskal sluchaczy w angielskiej, wspolczesnej mu arystokracji,
                          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce c.d. 13.12.06, 20:28
                            No tak, nie musiał zarabiać jako organista, ale świetnie mu to wychodziło.
                            Większość swoich utworów pisał wyłącznie z myślą o sobie jako wykonawcy.
                            Jeżeli przczczyną początkowego ostracyzmu wobec Haendla w Anglii była niełaska
                            króla, to faktycznie kiepsko mu się powodziło.
                            Wspomnianego "Mesjasza" skomponował w trzy tygodnie, koncertując w Irlandii.
                            Zachwyt publiczności nie mija, podobno do dzisiaj Irlandczycy, słysząc
                            końcowe "Alleluja", wstają z miejsc jak podczas hymnu narodowego.
                            • Gość: kot_behemot Re: Humor w Nauce i Sztuce c.d. IP: *.broker.com.pl 13.12.06, 21:07
                              Haendel, "Water music". Brytyjek czar... tylko dla ludzi o mocnych nerwach i
                              kiepskim słuchu www.youtube.com/watch?v=YyxlRB6PfXs

                              I na osłodę "Da tempeste" w profesjonalnym wykonaniu ;)
                              www.youtube.com/watch?v=4Mb6odL5fhU
                              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce c.d. 13.12.06, 21:27
                                Brytyjek czar....masakra...
                                nie wiem czemu, przypomniało mi to anegdotę o kompozytorze, i skrzypku
                                niemieckim węgierskiego pochodzenia, założycielu znakomitego kwartetu
                                smyczkowego-Józefie Joachimie.
                                Po jednym z koncertów otrzymał od pewnej hrabiny list:
                                "Zachwycona koncertem pańskiej czteroosobowej orkiestry, załączam czek na dwa
                                tysiące marek, abyś pan mógł ją powiększyć".

                                a, już wiem, czemu, to to samo wyrobienie muzyczne :)
                              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce c.d. 13.12.06, 21:52

                                Elizabeth Futral jako nowoczesna Kleopatra w operze Haendla
                                „Giulio Cesare in Egiltto” („Juliusz Cezar w Egipcie”) – aria "Da tempeste":

                                www.youtube.com/watch?v=w3WmN7H0t1A
    • Gość: marika Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 20:14
      Znalazlam cos takiego i pierwsza mysla bylo , ze Czarek Monczyk powrocil...

      kaliszok.republika.pl/rozrywka.htm
      • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 13.12.06, 23:56
        W czyms takim nie ma miejsca na uczucia
        images.fotosearch.com/bigcomps/ISI/ISI119/UNIOB015.JPG
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 14.12.06, 11:09
          W rozmowie z Heinem jedna z jego wielbicielek wykrzyknęła:
          - Oddam panu swoje myśli, duszę i serce!
          - Chętnie przyjmę - z uśmiechem odpowiedział poeta. - Maleńkie podarki wstyd
          odrzucać.
          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 14.12.06, 11:34
            1982 - chirurg z Centrum Medycznego stanu Utah w USA zastąpił serce ludzkie
            sztucznym, napędzanym sprężonym powietrzem, a wykonanym przez Roberta Jarvika.
            Operacja udała się i serce pompowało krew przez 16 tygodni. Dzisiaj sztuczne
            serca są stosowane w celu czasowego zastępowania serca naturalnego do momentu
            znalezienia dawcy.

            :-))
            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 14.12.06, 13:22
              Program Budowy Polskiego Sztucznego Serca realizowany jest przez
              Fundację Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu.

              www.silaserca.pl/
              • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 14.12.06, 13:52
                Niestety, o innych częściach ciała:

                W kaplicy królewskiej podczas wykonywania psalmu "Miserere" w opracowaniu
                francuskiego kompozytora Jana Baptysty Lully'ego, król Ludwik XIV zwrócił się
                do klęczącego obok hrabiego:
                -Czy podoba się panu ten utwór?
                -Tak, wasza wysokość. Muzyka jest cudownie miękka dla uszu, jednak, bardzo
                twarda dla kolan...

                • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 14.12.06, 15:19
                  Biskup i poeta Andrzej Krzycki (1482-1537) tak podsumował w rozmowie księdza
                  Górskiego, ogromnej tuszy i równie wielkiego wzrostu, lecz miernej
                  inteligencji: „Jeśli prawdą jest to, co mówili Platon i Wergiliusz, że ciało
                  jest więzieniem duszy, to nic dziwnego, że u ciebie nawet promyczek myśli nie
                  przenika przez tak grube mury”.
                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 14.12.06, 23:46
                    Najkrotsza historia przeszczepow:
                    1908, prace Alexisa Carrela staja sie podstwa transplantacji realizujac
                    pierwszy przeszczep nerki u zwierzecia .
                    -> 1933, pierwszy przeszczep nerki u czlowieka jest wspolrzedny do postepu w
                    pracach nad systemem odpornosciowym dajac podstawy terapii przeciwko odrzuceniu
                    przeszczepu.
                    -> 1960, poczatek systematycznego stosowania immunosupresorow( lekow przeciw
                    odrzuceniu przeszczepu).
                    -> 1967, pierwszy ludzki przeszczep serca jest zrealizowany 3 grudnia w Afryce
                    Poludniowej, przez profesora Krystiana Bernarda.
                    -> 1972 Pr Georges Primo realizuje przeszczep serca w Belgii
                    -> 1980, uzycie cyklosporyn , aktywnych immunosupresorow przyczynia sie do
                    powodzenia przeszczepow.
                    ->obecnie postep w rozmaitych dziedzinach nauki czyni przeszczep serca
                    leczeniem z wyboru w skrajnych niewydolnosciach krazenia.
                    Przeszczepione serce nie zmienia osobowosci jego nowego wlasciciela/ki. Serce
                    nie ma nic wspolnego z powstawaniem uczuc. Natomiast na nie reaguje. Smiech
                    wplywa niezwykle korzystnie na prace serca.

                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 14.12.06, 23:59
                      Długa jest droga wiodąca od rozumu do serca.
                      Gottfried Wilhelm Leibniz ( cytuje z innego watku, za o_s)
                      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 15.12.06, 13:46

                        "Nawet jeśli czasem trochę się skarżę - mówiło serce - to tylko dlatego, że
                        jestem sercem ludzkim, a one właśnie są takie. Obawiają się sięgnąć po swoje
                        największe marzenia, ponieważ wydaje im się, że nie są ich godne, albo, że
                        nigdy im się to nie uda. My, serca, umieramy na samą myśl o miłościach, które
                        przepadły na zawsze, o chwilach, które mogły być piękne, a nie były, o
                        skarbach, które mogły być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod
                        piaskiem. Gdy tak się dzieje, zawsze na koniec cierpimy straszliwe męki."

                        Paulo Coelho - "Alchemik"
                        • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 15.12.06, 14:59
                          Carlos Santana & Mana - Corazon Espinado
                          (corazon (hiszp.) - serce

                          www.youtube.com/watch?v=pdzItWQB1_A
                          Esa mujer me esta matando
                          Me a espinado el corazon
                          Por mas que trato de olvidarla

                          Mi alma no da razon
                          Mi corazon aplastado
                          Herido y abandonado
                          Aber aber tu sabes dime mi amor por favor
                          Que dolor nos quedo

                          Chorus
                          Ah ah ah corazon espinado
                          Ah ah ah como me duele el amor

                          Como duele como duele el corazon
                          Cuando nostiene entregados
                          Pero no olvides mujer que algun dia diras
                          Hay ya yay como me duele el amor

                          Como me duele el olvido
                          Como duele el corazon
                          Como me duele estar vivo
                          Sin tenerte aun lado amor

                          Corazon espinado...
                          • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce muzyka nie zna granic IP: *.dsl.club-internet.fr 15.12.06, 16:53
                            www.youtube.com/watch?v=4b5Cs0AlsZM
                          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 15.12.06, 17:03
                            A jeśli serce jest tylko mięśniem, cóż po urodzie wszechrzeczy.
                            Autor: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

                            Bóg zapładniał ludzkie serca tylko niemożliwymi marzeniami.
                            Autor: Paulo Coelho, Piąta góra

                            Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu
                            Autor: Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę

                            Dobre serce większą ma siłę niż wściekłość tyrana.
                            Autor: Friedrich Schiller

                            Jeśli chcesz się poznać, to spójrz jak żyją inni; jeśli chcesz zrozumieć
                            innych - zajrzyj we własne serce.
                            Autor: Friedrich Schiller

                            Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach.
                            Autor: Monteskiusz

                            Ludzie złotego serca! Sprzedawajcie je drogo.
                            Autor: Stanisław Jerzy Lec

                            Nie rzeczywistość sama, ale serce, z jakim ku niej przystępujemy daje rzeczom
                            kształty i kolory
                            Autor: Henryk Sienkiewicz

                            Serce człowieka bije drugiego niemiłosiernie.
                            Autor: Stanisław Jerzy Lec

                            • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 15.12.06, 17:26

                              encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=1562398
                              • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 15.12.06, 17:42
                                Poematy powinny byc pisane do ciala migdalowatego, zamiast do calkiem
                                niewinnego serca:-))))))
                                Na wymiar emocji jakim jest ich intensywność (której wielkość związana jest
                                bezpośrednio ze stanami afektywnymi), zwracają uwagę (zwłaszcza) aktywizacyjne
                                teorie emocji. Ich autorzy opierają się na założeniu, że emocje są stanem
                                podwyższonego pobudzenia oznakowanego afektywnie. Znak afektywny może być
                                dodatni lub ujemny (przyjemny lub przykry). Za intensywność emocji
                                odpowiedzialny jest poziom pobudzenia ośrodkowego układu nerwowego, czyli
                                poziom aktywacji. Natomiast poziom aktywacji jak wiadomo bardzo silnie wpływa
                                na różne parametry funkcjonowania psychicznego jednostki. (Zdankiewicz-Ścigała,
                                Maruszewski. w: Strelau, 2000).
                                Siedliskiem wszystkich namiętności jest wchodzące w skład tzw. układu
                                limbicznego ciało migdałowate. U ludzi jest ono skupiskiem wzajemnie
                                połączonych struktur o kształcie migdała (stąd jego nazwa), znajdującym się nad
                                pniem mózgu, koło podstawy kręgu limbicznego. Istnieją dwa takie ciała, po
                                jednym z każdej strony mózgu, umieszczone z boków głowy. Ciało migdałowate
                                wyspecjalizowało się w sprawach emocjonalnych. Jeżeli odetnie się jego
                                połączenia z resztą mózgu, to nie jest on w stanie ocenić emocjonalnego
                                znaczenia zdarzeń. Stan taki określany jest wówczas mianem "ślepoty
                                uczuciowej". Od ciała migdałowatego zależą więc wszystkie uczucia, także te
                                związane z ogarniającymi nasz przeróżnymi namiętnościami. Kiedy ogarnia nas
                                furia, kiedy znajdujemy się w szponach namiętności, zakochamy się "po uszy" lub
                                nawet cofamy się ze wstrętem czy przerażeniem, to kieruje nami właśnie
                                wspomniany powyżej układ limbiczny. Rozważmy choćby owo zakochanie się "po
                                uszy". Struktury limbiczne wytwarzają uczucie przyjemności i popęd płciowy,
                                emocje, które są źródłem pożądania seksualnego i związanych z nim namiętności.
                                Podobnie jest z innego rodzaju miłością np. matki do dziecka, to właśnie te
                                struktury mózgowe umożliwiają wytworzenie się będącej podstawą rodziny więzi
                                uczuciowej łączącej matkę z dzieckiem i skłaniającej ją do długotrwałego
                                opiekowania się nim, co umożliwia rozwój człowieka (Goleman, 1997).
                                Jak wynika z badań prowadzonych przez LeDoux obecnie ciało migdałowate ma
                                większy wpływ na korę (ośrodek odpowiedzialny za myślenie) niż kora na nie, co
                                pozwala pobudzeniu emocjonalnemu na zdominowanie myślenia i przejęcie nad nim
                                kontroli. "U wszystkich ssaków drogi nerwowe prowadzące z ciała migdałowatego
                                do kory przyćmiewają i usuwają w cień drogi, które prowadzą w przeciwnym
                                kierunku. Chociaż myśli mogą łatwo wyzwolić emocje (poprzez aktywizację ciała
                                migdałowatego), to nie są zbyt skuteczne w ich wyłączaniu (poprzez
                                dezaktywizację tego ciała)." (LeDoux, 2000, s. 360). Badacz ten w oparciu o
                                spostrzeżenie, że połączenia kory z ciałem migdałowatym są u naczelnych dużo
                                silniejsze niż u pozostałych ssaków wysuwa przypuszczenie, że w miarę jak będą
                                się one nadal umacniać i rozszerzać, kora będzie zyskiwała coraz większą
                                kontrolę nad ciałem migdałowatym, pozwalając przyszłym ludziom lepiej
                                kontrolować swoje emocje. (LeDoux, 2000).
                                Układ limbiczny oczywiście steruje naszymi emocjami poprzez różnego rodzaju
                                substancje chemiczne. Jak twierdzi Antonio Damasio (1999, s. 145) przytaczając
                                średniowieczną historię Tristana i Izoldy: "Nasze ciało i mózg w istocie
                                zawierają "napoje", które zdolne są zmuszać nas do określonych zachowań, a
                                które jesteśmy lub nie jesteśmy w stanie stłumić siłą woli." Wyrazistym tego
                                przykładem jest działanie substancji chemicznej zwanej oksytocyną. U ssaków,
                                łącznie z ludźmi, jest ona wytwarzana zarówno w mózgu, jak i w ciele (w
                                jajnikach i jądrach). Może ona zostać uwolniona przez mózg, np. w celu
                                bezpośredniej lub dokonywanej za pośrednictwem hormonów regulacji metabolizmu.
                                Ciało może ją wytwarzać w czasie porodu lub seksualnej stymulacji narządów
                                płciowych czy też orgazmu. Działa ona jednak nie tylko na ciało, lecz również
                                na mózg. (Damasio, 1999, s. 145). Jest to przykład tylko jednej z całej gamy
                                substancji, które wpływają na nasze stany uczuciowe.
                                Mimo przeróżnych społecznych ograniczeń w postaci kodeksów czy norm społecznych
                                namiętności co rusz przeważają nad rozsądkiem. Jak twierdzi Goleman: "Ta cecha
                                ludzkiej natury wynika z podstawowej architektury życia psychicznego. Ujmując
                                to w kategoriach biologicznego schematu podstawowego połączenia nerwowego,
                                którego wynikiem są emocje, to, z czym się rodzimy działało najlepiej i
                                sprawdzało się przez ostatnich pięćdziesiąt tysięcy (a nie pięćset, nie mówiąc
                                już o pięciu) ostatnich pokoleń ludzkości. Powolne, celowo działające siły
                                ewolucji, które ukształtowały nasze emocje, wykonywały dobrze swoje zadania
                                przez milion lat, natomiast ostatnich dziesięć tysięcy lat - mimo iż w tym
                                okresie powstała i szybko rozwinęła się cywilizacja, a ludzka populacja
                                gwałtownie zwiększyła się w wyniku eksplozji demograficznej (...) - tylko
                                nieznacznie odcisnęło się na naszych biologicznych szablonach życia
                                emocjonalnego"(Goleman, 1997, s. 26).
                                Myślę, że należy się tu w zupełności zgodzić z autorem. To właśnie w wyniku
                                podsuwanych nam zewsząd bodźców, które są rezultatem oddziaływań płynących z
                                rewolucji technicznej przeciętny człowiek nie jest w stanie reagować na nie
                                wszystkie adekwatnie.
                                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 15.12.06, 18:15
                                  Fitografia "serca"
                                  www.sur-la-toile.com/images/articles/hypothalamus.jpg
                                • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 15.12.06, 18:44
                                  Jeden poeta pod Araratem
                                  Pracę dziś zaczął nad poematem.
                                  Iluzja to, ułuda?
                                  A może mu się uda
                                  Zdobyć jej ciało migdałowate…

                                  :-)
                                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 15.12.06, 19:18
                                    brawo!!!!!:-))))), zdobyl... i zycie stalo sie rozowe
                                    www.youtube.com/watch?v=F1E4eGaCRto
                                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 15.12.06, 19:27
                                    Och, cialo twe, migdalowate
                                    nie badz dla mnie katem,
                                    wydziel dawka katoloamin
                                    by przychylnym byl mi
                                    i przytulil do mnie swa wlochata klate.
                                    :-)
                                    • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 16.12.06, 13:13
                                      Smierc mumii
                                      Zawyzony poziom troponiny (bialka odpowiedzialnego za wiazanie wapnia i skurcze
                                      serca)zostal stwierdzony w mumii egipskiej, ktorej smierc miala miejsce okolo
                                      1085 lat przed nasza era ( mumia Horakanesi). Proteina, badaca dobrze zachowana
                                      w zwiazkach konserwujacych, mialaby byc odpowiedzialna za smierc z powodu
                                      zawalu serca.
                                      • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce 16.12.06, 17:33
                                        Gość portalu: ewa napisał(a):
                                        > Smierc mumii...

                                        Źródło (najprawdopodobniej):

                                        Miller R, Callas DD, Kahn SE, Ricchiuti V, Apple FS.
                                        Evidence of myocardial infarction in mummified human tissue.
                                        JAMA. 2000 Aug 16;284(7):831-2.
                                        • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce ludzkie serce IP: *.dsl.club-internet.fr 16.12.06, 19:11
                                          Za Joyce Tyldesley "Kobiety w antycznym Egipcie" : « Krolowa Ahmès-Néfertari,
                                          zmarla w zaawansowanym wieku, byla praktycznie lysa; zostala pochowana w peruce
                                          utworzonej z drobnych warkoczykow,w ktore zaopatrzyli ja balsamiacze(?) pragnac
                                          bez watpienia oszczedzic jej upokorzenia przez wejscie w zaswiaty z
                                          przygnebiajaca, pozbawiona uroku, czaszka.>>
                                          • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 16.12.06, 19:36
                                            Pewna kobieta w starożytnym Egipcie na wizerunkach była przedstawiana
                                            jako mężczyzna: bez piersi i z brodą.

                                            1. o kogo chodz?
                                            2. dlaczego była tak przedstawiana?
                                            • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 16.12.06, 20:28
                                              Chodzi o krolowa Hetszepsut.
                                              Byla tak przedstawiana ze wzgledu na sprawowana wladze(zensko-meska).
                                              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 16.12.06, 20:51
                                                Gość portalu: ewa napisał(a):
                                                > Chodzi o krolowa Hetszepsut.
                                                > Byla tak przedstawiana ze wzgledu na sprawowana wladze(zensko-meska).

                                                Tak, chodzi o Hatszepsut.
                                                Poproszę o rozwinięcie tematu: co znaczy "ze wzgledu na sprawowana wladze
                                                (zensko-meska)."
                                                • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 16.12.06, 22:29
                                                  Hatszepsut byla najstarsza corka krola Thutmosisa I. Po smierci ojca stala sie
                                                  zona Thutmosisa II, swego przyrodniego brata. Juz wowczas miala wielki wplyw na
                                                  rzady w Egipcie, nazywana byla "Zona boga". Po smierci Thutmosisa II oficjalnie
                                                  krolem zostal bardzo mlody Thutmosis III, a prawdziwe rzady spelniala
                                                  Hatszepsut.
                                                  Hatszepsut urodzila sie przed objeciem wladzy krolewskiej przez ojca. Gdy
                                                  Thutmosis I stal sie krolem , Hetszepsut byla wychowywana w przygotowaniu do
                                                  objecia wladzy.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 17.12.06, 14:35
                                                    Tak Ewo, to co napisałaś jest prawdą, ale nie napisałaś najważniejszej rzeczy:
                                                    Hatszepsut przyjęła tytuł FARAONA (a więc króla) - jako pierwsza kobieta w
                                                    historii Egiptu.

                                                    Już za życia swego męża Totmesa II (Thutmosisa II) to ona zajmowała się
                                                    najprawdopodobniej sprawami państwa. Świadczy o tym napis na stelli:
                                                    "[...] Król wstąpił do nieba i połączył się z Bogami. Jego syn zajął jego
                                                    miejsce jako król Obu Krajów i był władcą na tronie tego co go spłodził. Jego
                                                    siostra, Boska Małżonka Hatszepsut zajmowała się sprawami kraju; ona rządziła
                                                    Obojgiem Krajów, jej płacono podatki [...]". (za: Wikipedia)
                                                    Po śmierci Totmesa II stała się regentką, a następnie ogłosiła się faraonem.
                                                    Znane są wizerunki przedstawiające ją jako kobietę (sprzed koronacji) jak
                                                    również jako mężczyznę.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 2 17.12.06, 14:36
                                                    Za panowania Hatszepsut miała miejsce pewna wielka wyprawa.
                                                    Dokąd i po co się ona odbyła?
                                                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 2 17.12.06, 15:51
                                                    Hatszepsut była władczynią nadzwyczaj pokojową, nie prowadziła wojen.
                                                    Poświęciła się reorganizacji państwa, podniesieniu jego poziomu gospodarczego,
                                                    skupiając się na rozwijaniu kontaktów handlowych. Z jej inicjatywy odbyła się
                                                    wyprawa do legendarnej krainy Punt po wonności, mirrę i kadzidło, a także po
                                                    heban, kość słoniową, złoto i inne egzotyczne produkty. W czasie jej rządów
                                                    Egipt rozkwitł.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 2 17.12.06, 16:28
                                                    Doskonała odpowiedź. Brawa dla 3bezatu!

                                                    Z krainy tej, której lokalizacja jest do dziś sprawą sporną, przywożono także
                                                    antymon, żywicę, gumę, skóry zwierząt, a także żywe zwierzęta.

                                                    Reliefy:
                                                    nefertiti.iwebland.com/timelines/topics/pics/expedition_to_punt.jpg
                                                    touregypt.net/featurestories/puntgirl.jpg
                                                    Do poczytania:
                                                    nefertiti.iwebland.com/timelines/topics/exploration.htm
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 2 17.12.06, 16:59
                                                    Przez wiele lat nie było wiadomo,że istniał faraon o imieniu Hatszepsut.
                                                    Jej wizerunki zniszczono, a imię usunięto z inskrypcji.

                                                    Wizerunki Hatszepsut:
                                                    www.sporadestours.com/hatshepsut.CairoMuseum.jpg
                                                    www.stanford.edu/~jmanning/images_big/hatshepsut.jpg
                                                    www.artchive.com/artchive/e/egyptian/hatshepsut.jpg (Metropolitan Museum
                                                    of Art, New York)
                                                    www.metmuseum.org/explore/newegypt/images/large/hatshep.jpg
                                                    (Metropolitan Museum of Art, New York)
                                                    sangha.net/messengers/hatshepsut/hatsepsut7.jpg
                                                    www.kingtutone.com/queens/hatshepsut/photos/Hatshepsut465a.jpg
                                                    www.antropos.galeon.com/imag/hatshepsut.jpg
                                                    www.anticoegitto.net/images/hatshepsut.jpg
                                                    www.lacoctelera.com/myfiles/nina/Hatshepsut%5B1%5D.jpg
                                                    mv.vatican.va/1_CommonFiles/media/photographs/MEZ/004_MEZ_22780_go.jpg
                                                    www.fruitofthenile.com/hat.JPG
                                                    www.institutoestudiosantiguoegipto.com/fotos/reina_hatshepsut.jpg
                                                    sh.newsun.dk/grafik/hatshe09.jpg
                                                  • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 2 17.12.06, 17:33
                                                    O skomplikowanym życiu królowej wiadomo byłoby zapewne znacznie
                                                    mniej, gdyby w 1962 roku archeolodzy z Polskiego Centrum
                                                    Archeologii Śródziemnomorskiej w Kairze nie odkryli w bezpośrednim
                                                    sąsiedztwie świątyni Hatszepsut w Deir-el-Bahari innej budowli -
                                                    wielkiej świątyni Tutmozisa III, następcy Hatszepsut.
                                                    Badania obu obiektów pozwoliły skompletować wiedzę na temat niezwykłej królowej.

                                                    Odkrycie świątyni Tutmozisa III nastąpiło zaledwie rok po tym,
                                                    jak rząd egipski udzielił koncesji na rekonstrukcję jednego ze
                                                    swoich najcenniejszych archeologicznych skarbów prof. Kazimierzowi
                                                    Michałowskiemu.
                                                    Od tego czasu przez ponad 40 lat Polacy jako
                                                    jedyni badają świątynię w Deir-el-Bahari.

                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 2 17.12.06, 17:50
                                                    3bezatu uprzedziłaś mnie: właśnie miałam zadać pytanie co łączy
                                                    Hatszepsut z Polską.

                                                    Świątynia Hatszepsut zwana "Świątynią Milionów Lat" w Deir el Bahari (Teby):

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Hatschepsuttempel.jpg
                                                    skocz.pl/cniq
                                                    www.gardenvisit.com/got/1/Amun/hatshepsut_sennenmut_tomb.jpg
                                                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 3 IP: *.dsl.club-internet.fr 17.12.06, 18:09
                                                    Ktory jezyk jest najblizej spokrewniony ze starozytnym egipskiem?
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 3 17.12.06, 18:32
                                                    Język koptyjski.

                                                    Polecam artykuł o Swiątyni Hatszepsut i pracy polskich archeologów w Egipcie:
                                                    nauka.polskaprasa.pl/pp5918.html
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4 17.12.06, 19:05

                                                    W jednym z europejskich muzeów można zobaczyć świątynię egipską.
                                                    W jakim mieście jest to muzeum?
                                                  • Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4 IP: *.dsl.club-internet.fr 17.12.06, 19:30
                                                    W Paryzu
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4 17.12.06, 19:39
                                                    W Paryżu? W jakim muzeum? Przepraszam, ale nie widziałam, albo nie pamiętam.

                                                    W takim razie: w jakim jeszcze mieście jest starożytna świątynia egipska?
                                                    Dodam, że można ją obejrzeć nie kupując biletu wstępu do muzeum, bowiem stoi
                                                    w holu przy wejściu.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4- podpowiedź 17.12.06, 20:32
                                                    W mieście tym jest najstarszy uniwersytet w tym kraju,
                                                    urodził się tam jeden z wielkich malarzy.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4- podpowied 17.12.06, 21:08

                                                    W mieście tym urodził się jeden z wielkich malarzy, o którym była niedawno
                                                    mowa w tym wątku. W tym roku przypada okrągła rocznica jego urodzin.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4- podpowied 17.12.06, 21:57
                                                    obrobka_skrawaniem napisała:

                                                    >
                                                    > W mieście tym urodził się jeden z wielkich malarzy, o którym była niedawno
                                                    > mowa w tym wątku. W tym roku przypada okrągła rocznica jego urodzin.


                                                    To moze byc Rijn (bo Rembrandt van Rijn)
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4- podpowied 17.12.06, 22:11
                                                    onufry_z_daleka napisał:

                                                    > To moze byc Rijn (bo Rembrandt van Rijn)

                                                    Dziękujemy Onufremu za odpowiedź. Malarzem jest istotnie Rembrandt,
                                                    ale Rijn to po holendersku Ren, a więc rzeka, a nie miasto. Myślimy zatem dalej
                                                    (albo szukamy).
                                                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4- podpowied 17.12.06, 22:18
                                                    Leiden (pol. Lejda) miasto zwiazane takze z genialnym fizykiem Lorentzem.
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 4- odpowiedź 17.12.06, 22:24
                                                    onufry_z_daleka napisał:
                                                    > Leiden (pol. Lejda) miasto zwiazane takze z genialnym fizykiem Lorentzem.

                                                    Tak, dobra odpowiedź.
                                                    Świątynia w Rijksmuseum van Oudheden (National Museum of Antiquities) w
                                                    Lejdzie (Leiden):

                                                    www.museum.wa.gov.au/exhibitions/online/egypt/assets/images/leiden.JPG
                                                    www.mummytombs.com/museums/nl.leiden.rijksmuseum.temple.jpg
                                                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Świątynia z Taffeh 19.12.06, 16:21

                                                    Świątynia egipska, prezentowana w Rijksmuseum van Oudheden w Lejdzie, jest
                                                    darem rządu egipskiego za udział holenderskich naukowców w ratowaniu
                                                    dziedzictwa kulturowego Starożytnego Egiptu na terenach, które miały zostać
                                                    zalane na skutek budowy tamy na Nilu.
                                                    Świątynia pochodzi z wioski Taffeh w południowym Egipcie.
                                                    Zbudowana jest z piaskowca, jest niewielka (wys. 4,5 m).

                                                    skocz.pl/coaf
                                                    alain.guilleux.free.fr/hors_egypte_leiden/taffeh_leyde.html (po franc.)
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 18.12.06, 19:31
      W zblizajacym sie poscie 1200 pozdrawiamy tych wszystkich, ktorzy
      nie zapomnieli o konkursie na przetlumaczenie tekstu piosenki
      "Let it be" zespolu "The Beatles" ;-)


      ***

      When I find myself in times of trouble, mother Mary comes to me,
      speaking words of wisdom, let it be.
      And in my hour of darkness she is standing right in front of me,
      speaking words of wisdom, let it be.


      Let it be, let it be, let it be, let it be.
      Whisper words of wisdom, let it be.


      And when the broken hearted people living in the world agree,
      there will be an answer, let it be.
      For though they may be parted there is still a chance that they will see,
      there will be an answer. let it be.


      Let it be, let it be, .....


      And when the night is cloudy, there is still a light, that shines on me,
      shine until tomorrow, let it be.
      I wake up to the sound of music, mother Mary comes to me,
      speaking words of wisdom, let it be.


      Let it be, let it be, .....

      ***
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wielka Maria Janion:) 18.12.06, 22:33
      Maria Janion - profesor Instytutu Badań Literackich PAN,
      mistrzyni która nauczyła nas wszystkich nowoczesnego odczytania romantyzmu
      i która pokazała nam jak powinny wyglądać gender studies - kończy 80 lat.
      W redakcji "Gazety Wyborczej" odbył się jubileusz,
      jakiego Warszawa nie widziała.


      Wiecej:


      www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3801504.html
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wielka Maria Janion:) 19.12.06, 17:49
        Maria Janion (ur. 24 grudnia 1926 w Mońkach) - uczona polska, historyk
        literatury, krytyk literacki, profesor IBL PAN. Feministka.

        Pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN. Zajmuje się przede wszystkim
        romantyzmem i jego dziedzictwem w kulturze współczesnej. Jest członkiem
        Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Opublikowała m.in.:

        * Gorączka romantyczna,
        * Odnawianie znaczeń,
        * Życie pośmiertne Konrada Wallenroda,
        * Wobec zła,
        * Żyjąc tracimy życie,
        * Kobiety i duch inności,
        * Do Europy - tak, ale razem z naszymi umarłymi,
        * Romantyzm, rewolucja, marksizm,
        * Projekt krytyki fantazmatycznej,
        * Romantyzm i egzystencja,
        * Romantyzm i historia (wspólnie z Marią Żmigrodzką).

        Jest również autorką książki pt. "Wampir. Biografia symboliczna", w której
        śledzi i analizuje różne aspekty wampiryzmu towarzyszące kulturze i literaturze
        w XIX i XX wieku. Należy do PAU i PAN. Promotorka Kazimiery Szczuki, głosi
        poglądy radykalne i wybitnie lewicowe. Podpisała list solidarności z Orianą
        Fallaci po pozwaniu tej ostatniej do sądu pod zarzutem obrazy islamu.

        Jest członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.

        30 czerwca 1994 Uniwersytet Gdański przyznał jej tytuł doktora honoris causa.

        Według Marii Janion "każdy ma swoją jedyną melodię istnienia", a "żyjąc tracimy
        życie".
        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wielka Maria Janion:) 19.12.06, 18:03
          Polecam interesujacy wywiad z jubilatka:


          serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3374302.html?as=1&ias=3&startsz=x
          • onufry_z_daleka Re: Maria Janion o wampirach 19.12.06, 19:28
            Zagadnienia wampiryzmu, zanim jeszcze zostały poddane skrupulatnym badaniom
            psychopatologicznym, obejmowały szeroką problematykę o zdecydowanie
            antropologicznym charakterze, której początkiem były liczne wierzenia na temat
            przemiany ludzi w zwierzęta. Sama postać wampira stała się niewyczerpalnym
            źródłem dla literatury do końca XVIII w., dopóki nie stała się gatunkiem
            literackim samym w sobie.

            Maria Janion, niezaprzeczalnie autorytet w dziedzinie wampirologii, w swojej
            genialnej monografii "Wampir. Biografia symboliczna. Już na pierwszych kartach
            próbuje ukazać jak silnie mit wampira oddziaływał na człowieka i jego twórczość
            na przestrzeni dziejów, a także jak dużą popularnością się cieszył - oczywiście
            w romantyzmie. Autorka stara się również odpowiedzieć na pytanie: jakie elementy
            miały wpływ i oddziałują najsilniej na wyobraźnię człowieka, a także próbuje
            przybliżyć czytelnikowi sam proces kształtowania mitu wampira.

            Oczywiście nie można tu było pominąć dzieła, które miało stać się kamieniem
            milowym w historii literatury poświęconej wampiryzmowi, i które jest przez
            autorkę często cytowane. To oczywiście "Dracula Brama Stockera, która to książka
            ukazała się w 1897 roku. W tej powieści ważną rolę odegrały wszystkie epizody
            wampiryczne, o jakich dotarły wiadomości z Transylwanii w poprzednim stuleciu, i
            które zostały ponownie opracowane przez Stokera na potrzeby powieści. To właśnie
            Transylwania jest ziemią wampirów w całym znaczeniu tego słowa, jak również bywa
            to też oczywiście kwestią sporną.

            Pierwszym literackim opracowaniem tematu i zarazem natchnieniem dla innych
            utworów wampirycznych była "Narzeczona z Koryntu J.W. Goethego. Należy pamiętać,
            iż wampir symbolizuje romantyczny i dekadencki tryb życia. Postać wampira -
            począwszy od romantycznej gotyckiej powieści, poprzez klasyczne, aż do
            współczesnej powieści, nie zapominając o niezliczonych filmach neogotyckich - to
            odzwierciedlenie erotyzmu. Prof. Janion w jednym z rozdziałów stara się poznać
            psychikę wampira, zarówno tego mitycznego, jak i osób cierpiących na wszelkiego
            rodzaju obłędy, porfirię, delirium, takich jak Peter Kürsten, Stanisław
            Modzelewski oraz ludzi - hematofili. Liczne przypadki świadczą o ogromnym
            wpływie wampiryzmu na psychikę człowieka.

            Książka Marii Janion momentami przeplatana jest opisem patologii seksualnych czy
            rozkoszy sadystycznych, których doznają nekrofile i nekrosadyści. Także
            nekrofagi i nekrofilii autorka poświęciła osobny rozdział. Wg niej nekrofilia
            jest inwersją wampiryzmu, gdyż chodzi w niej o niepokojenie zmarłego zawsze w
            celu zaspokojenia seksualnego. Także nekrosadyzm staje się bliższy wampiryzmowi.
            Prof. Janion, w oparciu oczywiście o badania naukowe, kreśli rys psychiczny
            nekrofila, dla którego celem morderstwa nekrofilistycznego nie jest śmierć
            ofiary, ale akt dekapitacji. Refleksja jaka nasuwa się po przeczytaniu
            rozdziałów dot. nekrofilii i nekrofagi jest jedna. Otóż oba zjawiska także
            urosły do rangi mitu, nabrały charakteru legendarnego. Z nekrofilii chociażby
            wyrosły idee miłości, która przewyższyła śmierć.. Szczególnie widać to w
            opowiadaniach E.A. Poe, do których tutaj też znajdziemy nawiązania, często
            bowiem w literaturze fantastycznej nekrofilia przybiera postać miłości z
            wampirami lub umarłymi.

            Wg autorki "Wampira , jego postać na przestrzeni dziejów odzwierciedla erotyzm
            szczególnego rodzaju. M. Janion próbuje poznać psychikę wampira, a czasami ma
            się wrażenie - uczłowieczyć go. Z jednej strony wampir to postać tragiczna.
            Przynajmniej taki wizerunek wykreowało kino (do którego autorka książki często
            też odsyła), jako pełnego tragizmu osobnika, który popada w konflikt z czasem
            solarnym, który unicestwia go. Spotkamy się tu z przypomnieniem, że w obecnych
            czasach hrabia Drakula należy do najpopularniejszych bohaterów kina. W tej
            chwili nie sposób jest zliczyć wszystkich adaptacji i pastiszów telewizyjnych,
            filmowych czy komiksowych. Wymieńmy tylko te najważniejsze: Nosferatu - Symfonia
            grozy F.W. Murnau (1922), Nosferatu - wampir W. Herzoga (1979) czy Dracula F.F.
            Coppoli (1992) (opis każdego z tych oraz wielu innych filmów znajduje się w
            książce). W postać tą wcielały się takie sławy jak Bela Lugosi, Klaus Kinski,
            Christopher Lee czy Gary Oldman, "pożyczając sobie nieco wampirycznej legendy do
            swojej biografii .

            Niestety w naszej epoce mit wampira rozpowszechnił się gł. poprzez film. Maria
            Janion nie boi się stwierdzić, iż w naszej kulturze istnieje konwencja
            kiczowatej straszności. Chodzi oczywiście o pewien schemat fabularny, o przewagę
            elementów melodramatycznych i sentymentalnych nad gotycko - frenetycznymi.
            Postać hrabiego w sensie dosłownym i metaforycznym ulega transgresji, zatraca on
            bowiem pewne cechy, które są mu z natury przynależne. Nostalgia za przeszłością
            rodzi w Drakuli ambiwalencję smutku.

            Drugie oblicze wampira - wykreowane w większej mierze przez literaturę raczej
            mniej znaną, nie jest aż tak melodramatyczne. Wampir to mściwy osobnik targany
            sadystycznym pożądaniem, którego zwieńczeniem jest pocałunek ukąszenie. Wg
            autorki ugryzienie symbolizuje miłość, która staje się śmiercią, gdyż ukąszenie
            wampira to dosłownie zarażenie krwi. M. Janion przytacza za Mickiewiczem, że
            zjawisko śmiercionośnej działalności wampirów porównywano do epidemii. Niekiedy,
            zwłaszcza w Polsce, Serbii czy na Ukrainie, twierdzono, że w odniesieniu do
            wampiryzmu miała miejsce zbiorowa halucynacja.

            Autorka zwraca uwagę na wampira "zewnętrznego , który funkcjonuje nie tylko jako
            figura transgresji: wampir "zewnętrzny to po prostu krwiopijca i pojawia się w
            kontekście społecznym, np. u Trembeckiego czy Mickiewicza, który w satyrycznym
            wierszu ukazał komara bzyczącego nieustannie "Krwi, krwi... Należy pamiętać, że
            obawiano się pijących krew nietoperzy, w które notabene potrafiły się
            przemieniać wampiry.

            W książce tej zwrócono uwagę na jeszcze jeden aspekt wampiryzmu - mówi się o
            wampiryzmie działa sztuki, wysysającego siły żywotne swego twórcy (chodzi m.in.
            o motyw działa fatalnego), choć i sama tematyka nie była obca artystom plastykom
            na przełomie chociażby wieków XIX i XX...

            Przestrzeń, w jakiej żyje wampir, także nie pozbawiona jest dwuznaczności. To
            przestrzeń symboliczna, która wiąże się z potęgą i emanacją Ziemi. Bo to w niej
            wampir znajduje bezpieczeństwo, schronienie i czerpie z niej energię.

            Książka Marii Janion została okrzyknięta "Najpiękniejszą Książką Roku 2003 ,
            moim zdaniem słusznie. Ilustracje oraz zdjęcia z kadrów filmów (Nosferatu,
            Wilkołak, Dracula itd.) potęgują aurę niesamowitości. W tym też tonie napisany
            jest niniejszy opus.

            Niewątpliwie jest to jedna z najlepszych pozycji (nie tylko książkowych), jakie
            pojawiły się w ubiegłym roku na rynku. Oprócz bardzo dobrej oprawy graficznej:
            zdjęcia, ryciny, reprodukcje obrazów i plakatów czy wreszcie rewelacyjnego
            opracowania tematu, dodatkowym atutem jest dołączenie najlepszych - wg autorki -
            tekstów wampirycznych "od Goethego i Byrona do Topora i Sapkowskiego . Jednym
            słowem - mus dla każdego wampiromaniaka.
            • onufry_z_daleka Re: Maria Janion i okulary rownosci :-) 19.12.06, 20:13
              Wiadomosc z 2005 r.


              Maria Janion laureatką Okularów Równości

              Wybitna badaczka polskiej literatury prof. Maria Janion została w poniedziałek
              laureatką szwedzkich Okularów Równości. Wyróżnienie to przyznawane jest za
              dostrzeganie problemów związanych z dyskryminacją płci i dążeniem do osiągnięcia
              równego statusu kobiet i mężczyzn.

              Okulary Równości - małą broszkę do wpięcia w klapę - przyznaje Rada
              Programowo-Konsultacyjna przy pełnomocniczce rządu ds. równego statutu kobiet i
              mężczyzn.

              "O ile w miarę łatwo jest zmieniać prawo i ustawy, o tyle trudno kulturę. Po to,
              żeby zmieniać kulturę, a zwłaszcza funkcjonujące w niej stereotypy i ludzką
              mentalność, trzeba tę kulturę dobrze znać. Trzeba ją poznać dogłębnie, (...) w
              jaki sposób kształtowały się wartości, które wyznaczają nasz obecny
              światopogląd" - powiedziała podczas uroczystości wręczenia nagrody minister
              Magdalena Środa.

              Wyraziła przekonanie, że prof. Janion, jeśli chodzi o kulturę polską,
              europejską, w okresie, który miał największy wpływ na naszą mentalność -
              romantyzmu - powiedziała nam najwięcej.

              "Profesor Maria Janion również wyciągnęła kobiety i kobiecość z nicości i z
              milczenia, z nieobecności w kulturze" - podkreśliła Środa. Dodała, że kapituła
              uważa, że "to ogromna praca, która jest procesem pewnych zmian i która w
              przyszłości związana będzie z wyrównywaniem statusu kobiety i mężczyzn".

              Prof. Maria Janion, historyk literatury polskiej, związana z Instytutem Badań
              Literackich PAN, jest wybitnym znawcą epoki romantyzmu. Bada związki filozofii i
              literatury. Od 1992 r. wykłada w Szkole Nauk Społecznych przy Instytucie
              Filozofii i Socjologii PAN.

              Romantyzmowi poświęciła wiele prac, m.in. "Romantyzm. Studia o ideach i stylu",
              "Gorączka romantyczna", "Odnawianie znaczeń", "Romantyzm i historia" (wspólnie z
              Marią Żmigrodzką), "Kobiety i duch inności". Jest także autorką studiów o
              Iwaszkiewiczu, Różewiczu, Schulzu i Białoszewskim. Interesuje się teatrem i
              malarstwem.

              "Mistrzyni" - tak mówią o profesor Marii Janion jej studenci. Niektórzy z nich
              są w tej chwili znakomitymi naukowcami ze znacznym dorobkiem. Wiele najbardziej
              aktywnych działaczek feministycznych to wychowanki pani profesor. Podobno Maria
              Janion "budzi w studentach demony".

              "Jestem dumna, że feminizm w Polsce rozwija się na polu naukowym, jak i
              politycznym" - podkreśliła prof. Maria Janion. Dodała, że feministki to znacząca
              grupa osób, które "ciągle się odnawiają". "Ja nie mogę spełnić pewnych żądań,
              które zakładałyby włączenie się przeze mnie w aktywniejszą działalność, bo po
              prostu nie pozwala mi na to wiek i moje zawodowe obowiązki. Staram się robić to,
              co umiem robić. A umiem pisać książki" - powiedziała profesor.

              Wyróżnienie Okulary Równości, zaprojektowane przez plastyczkę Marianne Laxen,
              powstało w 2001 r. dla upamiętnienia prezydencji szwedzkiej w Unii Europejskiej.
              Okulary Równości otrzymali wszyscy premierzy, szefowie rządów i ministrowie
              krajów UE.

              (2005-05-31, PAP)
              • obrobka_skrawaniem Re: Maria Janion 21.12.06, 20:34

                Wywiad z profesor Marią Janion z lipca 2001 r.:
                www.niniwa2.cba.pl/lopienska-janion.htm
                Wywiad przeprowadziła Barbara Łopieńska:
                www.niniwa2.cba.pl/index-rozne3.htm#3
    • aurelia_aurita ojej, jaki cudny wątek! 18.12.06, 23:03
      będę miała mnóstwo czytania na parę dni.
      brawa dla Założyciela i wszystkich wpisujących.
      pozdrawiam
      a_a
      • onufry_z_daleka Re: ojej, jaki cudny wątek! 19.12.06, 08:03
        aurelia_aurita napisała:

        > będę miała mnóstwo czytania na parę dni.
        > brawa dla Założyciela i wszystkich wpisujących.
        > pozdrawiam
        > a_a
        >
        =========

        Dziekujemy za mile slowa, gratulujemy dobrego gustu
        i zapraszamy do pisania z nami :-)

        O.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.12.06, 16:01
      Znakomity amerykański skrzypek pochodzenia rosyjskiego Mischa Elman (1891-1967)
      bardzo lubił opowiadać o swojej karierze. Kiedyś w rozmowie z pewnym bankierem
      uświadomił sobie, że od godziny opowiada o swoich sukcesach w Ameryce. W pewnym
      momencie przerwał opowiadanie i rzekł:
      - Chyba za wiele mówię o sobie. A co słychać u szanownego pana? Czy był pan na
      moim ostatnim koncercie w Berlinie?
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.12.06, 21:46
      Adam Wajrak w GW donosi, ze:

      Zimy za oknem wciąż nie ma i nie ma, ale przy moim karmniku już się kręcą
      pierwsze ptaki. Na razie są to mazurki i sikory bogatki. Ptaki pospolite, które
      - wydaje się - nie mogą już niczym zaskoczyć. O bogatkach wiemy tak dużo, że
      więcej chyba nie można. Coraz trudniej jest im powtarzać lęgi, bo zmiany
      klimatyczne spowodowały, że gąsienice, które jedzą, pojawiają się coraz
      wcześniej i wcześniej. Wiemy, że im większa budka lęgowa, tym więcej mogą mieć
      jaj. Że im grubszy pasek na żółtym brzuszku, tym bardziej ptak jest dominujący i
      agresywny, na przykład przy karmniku. Bogatki są więc prześwietlone na wylot. A
      jednak...

      Bardzo ciekawe badania przeprowadzili na nich holenderscy uczeni z uniwersytetu
      w Leiden. Hans Slabbekoorn i Ardie den Boer-Visser zbadali, jak śpiewają bogatki
      w dziesięciu europejskich miastach, m.in. w Brukseli, Paryżu, Londynie i Pradze
      oraz w znajdujących się w pobliżu tych miast lasach. I co? Niby ten sam gatunek,
      a śpiewają inaczej. W mieście - krócej, szybciej i wyżej. Leśny śpiew jest
      znacznie powolniejszy i w o wiele niższej tonacji.

      Skąd taka różnica? Śpiew pomaga ptakom odnaleźć partnera, a samcom odstraszyć
      konkurenta. Zawarta w nim informacja świadczy o kondycji samca, a więc musi być
      wyraźna. W mieście to nie takie proste. Głównie dlatego, że trudno przebić się
      przez monotonny, ale bardzo intensywny miejski hałas (już wcześniejsze badania
      wykazały, że miejskie słowiki śpiewają głośniej niż ich leśni kuzyni). Dlatego
      śpiew sikory musi sięgać wyższej tonacji. Poza tym środowisko miejskie ma tak
      naprawdę więcej przestrzeni otwartych niż las pełen drzew - dźwięki głośniejsze
      i krótsze łatwiej się w nim rozchodzą. Tylko w gęstym i spokojnym lesie można
      sobie śpiewać spokojnie, powoli, długo i w niskiej tonacji.

      Jak dorosłe samce przekazują tę miejską wiedzę swym pociechom? Czy młode,
      siedząc na przykład w budce gdzieś w mieście, słyszą wyłącznie wyższą i szybszą
      część pieśni swego ojca i tylko jej się uczą? Czy też po prostu samce śpiewające
      szybciej, wyżej i głośniej mają większą szansę na to, by w mieście zostać
      ojcami? Na razie tego nie wiemy. Sikora bogatka na pewno sprawi nam jeszcze
      niespodziankę.

      PS W zeszłym tygodniu pisałem, że pogoda ma raczej niewielki wpływ na to, czy
      przylatują do nas ptaki z północy. Tego samego dnia wybitny podlaski ornitolog
      Eugeniusz Pugacewicz zobaczył na polach pod Hajnówką sowę śnieżną - ptaka, który
      chyba jak żaden inny kojarzy się z mrozem i śniegiem.

    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 19.12.06, 22:31
      Pewnego razu w dawnym królestwie zły człowiek został skazany na
      śmierć za popełnienie okrutnej zbrodni. Poprosił o odroczenie
      wyroku o sześć miesięcy. W petycji do króla napisał, że przez ten
      czas nauczy konia fruwać. Jeśli mu się to uda, poprosi o darowanie
      kary. Zaciekawiony król zgodził się i dał mu konia. Zdziwieni
      przyjaciele skazanego zapytali go, czemu tak postąpił, i na jakiej
      podstawie twierdzi, że koń rzeczywiście wzniesie się w powietrze.
      Skazany powiedział: w ciągu sześciu miesięcy koń może zdechnąć,
      może umrzeć król. Nasze królestwo może zostać zaanektowane i
      zajęte przez króla sąsiada lub nasz król może zająć jego ziemie.
      A jeśli to wszystko się nie zdarzy, to być może koń pofrunie.

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 19.12.06, 22:47
      Czyje to epitafium:

      "Gdy umrzemy, nie szukajcie naszego grobu w ziemi,
      Lecz znajdźcie go w sercach ludzi."

      • steinbock Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 19.12.06, 23:45
        onufry_z_daleka napisał:

        > Czyje to epitafium:
        >
        > "Gdy umrzemy, nie szukajcie naszego grobu w ziemi,
        > Lecz znajdźcie go w sercach ludzi."

        No, no - czuję się wywołana do tablicy ;-)
        Ale może ktoś jeszcze zna odpowiedź.

        Pozdrawiam wszystkich.
        Wrócę tu jak przeczytam wszystkie nowe posty z tego nowego wątku (na razie
        jestem na początku listopada).
        • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 07:07
          Wydaje się, że autorem epitafium jest ten sam, który powiedział:

          Jeśli dziesięciu ludzi chciało wejść do domu i tylko dziewięciu znalazło
          wejście,dziesiąty nie powinien mówić: „Taka jest wola Boga.”
          Powinien zrozumieć naturę swych wad.


          • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 07:18
            "Prawdziwa rzeczywistość
            Nie ma na świecie naukowego dowodu na swe istnienie,
            Gdyż jest ukryta, ukryta, ukryta."
            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 07:36
              Tak, brawo!!!

              steinbock, e_d i 3bezatu odpowiedzialy prawidlowo.

              Gratuluje!

              O.
              • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 13:17

                "Inteligencja jest cieniem obiektywnej Prawdy.
                Jak cień może współzawodniczyć z blaskiem słońca?"

                Rumi
                (Rok 2007 został ogłoszony przez UNESCO rokiem Rumiego)
                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi I 20.12.06, 19:59
                  obrobka_skrawaniem napisała:

                  > "Inteligencja jest cieniem obiektywnej Prawdy.
                  > Jak cień może współzawodniczyć z blaskiem słońca?"
                  >
                  > Rumi
                  > (Rok 2007 został ogłoszony przez UNESCO rokiem Rumiego)

                  ========================

                  Rumiemu poswiecimy sporo postow tutaj - naprawde warto!

                  Mevlana Dzalal-ad-Din Mohammad Mevlavi Balkhi Rumi

                  Bez wątpienia jeden z największych poetów i mistyków znanych ludzkości.
                  Rumi to mistrz poezji, ale również znawca Boskich sekretów (gnozy). Wpływ jego
                  poezji na ludzi Wschodu i Zachodu jest nieustający.

                  Maulana Dżalaluddin Rumi urodził się 30/9/1207 w Balchu, mieście położonym w
                  Horosanie. Jego ojciec Baha'uddin Walad był nauczycielem i kaznodzieją, a dziad
                  Husajn znanym uczonym. Matka Rumiego była spokrewniona z władcami Chorazmu,
                  krainy znajdującej się na południu od morza Aralskiego, nad Amu-Darią.
                  Kiedy Dżalaluddin był dzieckiem, jego rodzice opuścili Balch; w obawie przed
                  zbliżającą się armią Dżingis Chana (1219-1220) udali się na Zachód, do Anatoli,
                  zwanej wówczas Rum. Lecz zanim tam dotarli, odwiedzili święte miasta Islamu i
                  via Damaszek przywędrowali do Konii, gdzie postanowili się osiedlić na stałe
                  (1228) czemu sprzyjał fakt, że ojciec Rumiego, Baha'uddin Walad podjął tam pracę
                  nauczyciela w medresie. Wykładał tam nauki Islamu i pod jego kierunkiem
                  studiował Dżalaluddin, a po śmierci ojca zajął jego miejsce. Mniej więcej w tym
                  czasie umi wstąpił na ścieżkę Sufi pod wpływem swego mistrza, mistyka
                  Burhamuddina Muhaqqiq'a z Tirmizu. Jednakże geniusz Rumiego w dziedzinie
                  mistycznych rozważań objawił się dopiero po spotkaniu z Szamsuddinem Tabrizi w
                  1244. To Szamsuddin rozpalił w sercu Rumiego płomień miłości mistycznej i
                  wyobraźnię poety (którego talent oświetla drogę Sufich do dziś w ich dążeniu do
                  Jedności z Umiłowanym). Szams miał bowiem niezwykle ekspansywną osobowość i
                  wielką siłę ducha. Pomiędzy Rumim a Szamsem zawiązała się przemożna duchowa
                  więź. Rumi zaczął zaniedbywać rodzinę, przyjaciół, studentów i spędzał całe dnie
                  na rozmowach i medytacjach z Szamsem. Intensywność jego uczuć dla Szamsa,
                  którego uważał za inspiratora boskiej miłości, można odczytać w poniższym cytacie:
                  „Gdybym zawędrował na zachód, na wschód, czy wstąpił do nieba, ale nie byłoby
                  tam ciebie, to nie znalazłbym nawet śladu wiecznego życia.
                  Byłem kiedyś wielkim ascetą, byłem kaznodzieją, kiedy serce przywiodło mnie do
                  miłości, która niezdolna jest czynić nic innego, jak tylko głaskać twoje dłonie...
                  Kiedyś zakochany byłem w książkach. Byłem ponad uczonych, ponad ludzi pióra. Ale
                  kiedy ujrzałem tego, którego dłonie oferują wino boskiej miłości, uspokojony
                  złapałem swoje pióro. Dokonałem ablucji w deszczu łez.
                  Ołtarzem mej modlitwy stała się twarz mego Umiłowanego.
                  Niechaj każda przeszkoda między tobą a mną runie w gruzach.
                  Wolę zginąć niż żyć bez ciebie, moje ciało spopielą płomienie. Tyś mym
                  kochankiem, ukrytym w Kabie i tym który jest w Świątyni.
                  Płomień miłości wznosi się ponad ziemię i ponad Boski Tron. Ale ten płomień nie
                  przesłoni twarzy Szamsuddina.
                  Szams Tabrizi jest esencją wszelkiej wiary, oceanem wszechświatów. On jest
                  morzem duszy. On jest pędzącym, spienionym i wciąż odradzającym się oceanem.
                  Niczym są ziemia, niebiosa i wszechistnienie...Niczym wobec Szamsa...”

                  Rodzina Rumiego gorzko dotknięta i obrażona jej zaniedbywaniem, postanowiła
                  zmienić ten stan rzeczy i usunąć Szamsa. Osiągnęła to namawiając Szamsa do
                  wyjazdu do Syrii. Rumi był tą rozłąką tak ogromnie zasmucony, że jego rodzina i
                  przyjaciele postanowili pozwolić na powrót Szamsa do Konii. Po jego powrocie
                  jednak Rumi znów zaczął zaniedbywać swych najbliższych, którzy tym razem
                  postanowili pozbyć się Szamsa na zawsze. Sprawą dyskusyjną pozostało, czy
                  zrobili to mordując go, czy też w inny sposób.

                  Po stracie Szamsa, Rumi przez resztę swego życia ubierał w słowa wszystko to,
                  czego doświadczył i nauczył się w czasie, który spędzał z Szamsem. Poezja
                  Rumiego, zwłaszcza jego długi poemat znany jako Masnawi, zawiera jedne z
                  najpiękniejszych, kiedykolwiek napisanych poematów. Jego wielkość jako poety i
                  mistyka przyciągnęła wielu uczniów. Z czasem uczniowie zaczęli gromadzić się w
                  luźno zorganizowane grupy kierowane przez Rumiego, którego z szacunkiem nazywano
                  Mewlana, czyli Nasz Mistrz. Zmarł w 1273 roku, ale jego duch pozostał w sercach
                  "tych, którzy sercem poznali Boga." Sednem przekazu Rumiego była idea:

                  iż miłość jest mocą motywującą wszechświat.


                  cdn

                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi II 20.12.06, 20:03
                    Sednem przekazu Rumiego była idea, iż miłość jest mocą motywującą wszechświat.
                    Właściwie zrozumiany wszechświat jest harmonijną całością, w której szczęści
                    składowe są ze sobą związane mocą miłości skoncentrowanej w Bogu. Człowiek
                    stworzony jako część tej harmonijnej całości, co więcej, jako jej uwieńczenie
                    może osiągnąć harmonię wewnętrzną oraz harmonię z kosmosem tylko wtedy, kiedy
                    nauczy się kochać Boga. Miłość powiedzie go nie tylko do miłości bliźniego, ale
                    do miłości całego boskiego stworzenia. Zbliżanie się do Boga poprzez miłość jest
                    dla Rumiego, jak i dla wszystkich Sufich drogą prawdziwego spełnienia w życiu.
                    Niezwykłe piękno wyrażenia tej prawdy w poezji przyczyniło się do jego sławy. Z
                    taką samą finezją Rumi opisywał radość z bliskości Boga, jak i smutek
                    spowodowany oddaleniem od Niego.
                    Podobnie jak inni suficcy poeci, Rumi przedstawia Boga jako Umiłowanego/ą, a
                    ludzką duszę poszukującą Boga jako oblubieńca (rozmiłowanego).
                    Rumi był mistrzem zrozumienia, uchwycenia i przedstawienia patosu przeżyć
                    człowieka, który utracił Boga. Na początku jego najbardziej znanego utworu
                    Masnawi, Rumi pisze o trzcinie wyrwanej z kłącza korzeni z której zrobiony
                    został flet. Kiedy flet zabrzmi, jego dźwięk jest rzewny i smutny, tak jakby
                    opłakiwał swe wydarcie z kłącza, w którym jako trzcina żył i rósł. Trzcina jest
                    metaforą człowieka, którego pierwotny dom, zanim znalazł się na tym świecie
                    znajdował się w Bogu. Będąc oddalonym od Boga, człowiek jak trzcinowy flet może
                    jedynie zagrać pieśń pełną tęsknoty i smutku.

                    Posłuchaj, co fujarka śpiewa, posłuchaj!
                    Jak rozpacza z rozłąki i jak łka, posłuchaj!
                    Od sitowia odcięta trzcinowa fujarka,
                    Kiedy śpiewam mąż płacze, łzy leje niewiasta.
                    Z sitowiem rozłączona w strzępy piersi stargam,
                    Ból tęsknoty wyśpiewam, w gorzkich wyłkam skargach.
                    Kto od gleby ojczystej przebywa z daleka,
                    Ten złączenia z ojczystą ziemią, jak ja, czeka.
                    Pośród obcych, odcięta od sitowia płaczę,
                    Płaczę z nieszczęśliwymi ze szczęśliwymi - płaczę.

                    cdn
                    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi III 20.12.06, 20:07
                      Rumi wierzył, że tak jak człowiek sięga do Boga w miłości, tak Bóg również w
                      miłości schyla się do człowieka. Wierzył również, że największym świadectwem
                      miłości Boga do człowieka jest przekaz Islamu. Rumi bez wahania deklaruje:

                      "Tak długo jak moja dusza przebywa w ciele, tak długo pozostanę wierny Koranowi.
                      Jestem ziemią na drodze do Muhammada (salllalahu alaihi wa sallam). Jeśli słowa
                      będą kiedykolwiek interpretowane inaczej, nie zgodzę się z nimi. Zmęczony jestem
                      taką próbą i tymi, którzy się jej podejmują."

                      Rumi nie uważał jednak, że Muzułmanie byli jedynymi, którym Bóg przekazał swe
                      objawienie. Wyraził on to jasno w następujących słowach:

                      "O Ty, u którego mają schronienie tysiące aniołów,
                      O Mesjaszowie, juczne zwierzęta, których światło tylko nieliczni zrozumieją,
                      O wy, tysiące świętych ołtarzy chrześcijańskiej kongregacji,
                      To Ty! Jesteś tym bezprzestrzennym miejscem wszelkich pokłonów."

                      Islam - dla Rumiego - reprezentuje najkrótszą i najłatwiejszą ścieżkę do Boga.
                      Jednocześnie Rumi wierzył, że wszyscy ludzie są na ścieżce do Boga, gdyż każdy
                      człowiek w pewnym momencie swego życia zda sobie sprawę, nie ważnie jak
                      mgliście, że tu, w świecie ludzie są wygnańcami, oderwanymi od tego co ich
                      pierwotnie utrzymywało, a co jeszcze wciąż stanowi ich podstawę istnienia.
                      Inspirowany myślą wielkiego Sufiego Dżunaida z Bagdadu na temat mithaq
                      (Pierwotnego Przymierza), Rumi wierzył, że wszyscy ludzie zobowiązani są do
                      życia w poszukiwaniu Boga. Ci, którzy nazywają siebie niewierzącymi, są jedynie
                      nieświadomymi poszukiwaczami; ci zaś, którzy uważają siebie za wierzących, są
                      świadomi swoich poszukiwań. Dla Rumiego nie jest to istotne, iż poszukujący
                      wybierają tyle odmiennych ścieżek. Naprawdę ważne jest to, że przeznaczeniem
                      wszystkich tych ścieżek z racji Pierwotnego Przymierza jest Bóg.
                      Według Rumiego, Boga nie można odnaleźć przy pomocy intelektu. Miłość jest drogą
                      odnalezienia Boga:

                      "Miłość jest astrolabium boskich sekretów. Taką, czy inną drogą miłość prowadzi
                      wszystkich do wieczności. Słowa pomagają nam zrozumieć, ale niewysłowiona miłość
                      jest najlepszym oświeceniem. Intelekt próbujący wyjaśnić miłość staje się niczym
                      osioł, który ugrzązł w błocie. Miłość zrozumieć można tylko miłością...Dowodem
                      na słońce jest samo słońce. Jeśli wymagasz dowodu, wystarczy, że się od słońca
                      odwrócisz."
                      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi IV 20.12.06, 20:15
                        Innym znakiem boskiej łaski jest przesłanie ludziom przewodników, aby im pomóc i
                        pocieszyć (dodać otuchy) w ich wygnaniu tu na ziemi. Dla Rumiego z tych
                        przewodników największym jest Prorok Muhammad, który choć już nie kroczy po
                        ziemi, tym nie mniej jest nadal fizycznie reprezentowany przez Murszidów. Sam
                        Rumi uważany jest przez swoich uczniów jako wspaniały przykład tego, czym
                        Murszid być powinien.
                        Tak jak Prorok Muhammad posiadał geniusz organizacyjny, tak Rumi do
                        organizatorów nie należał i nie był zainteresowany skupianiem swoich uczniów w
                        rodzaj zakonu (tariqat). Zadanie to podjęli inni, a mianowicie Czelebi Hasan
                        (1273-1284), Sultan Walad (1284-1312), który był synem Rumiego, oraz Ulu Arif
                        Czelebi (1312-1320). Po śmierci syna Uru Arifa - Szamsuddina Amira Alima (1395),
                        który został następcą swego ojca, Mawlawi Tariqat rozprzestrzeniła się na całą
                        Anatolię.
                        Spójrzmy teraz na ceremonię inicjacji praktykowaną w bractwie Mawlawi. Uczeń,
                        murid, siedzi w tekke na podłodze na wprost szajcha (murszida). Szajch bierze
                        rękę ucznia i mówi mu, aby się nawrócił i od tej pory czynił jedynie to, co jest
                        właściwe.
                        Kiedy murid zadeklarował już skruchę i zaprzysiągł zmianę swego życia, to w ślad
                        za instrukcją Szajcha recytuje kalimę i tawhid (tj. deklaracja, iż jest Jeden
                        Bóg) oraz zikr według rytuału Mawlawi. Następnie Szajch uroczyście tuż nad
                        czołem murida ucina kosmyk włosów.
                        Teraz już murid gotów jest otrzymać czapkę derwisza (tadż) i płaszcz (khirka).
                        Murid recytuje genealogię (silsila) Mawlawi, podczas gdy uczeń skłania się
                        opierając głowę na kolanach Szajcha.
                        Kiedy recytacja dobiegła końca, murid zakłada płaszcz i nakrycie głowy. Wtedy
                        recytuje się al-Fatiha, po czym murid całuje dłoń wszystkich derwiszy starszych
                        rangą.
                        Derwisze Mawlawi znani są z tego, iż od czasu do czasu wykonują swój zikr w
                        następujący sposób:
                        Szajch siedzi na czerwonej baraniej skórze, na wprost mihrabu, t.j. odwrócony do
                        niej plecami. Dede (derwisze wyższej rangi) i muhibowie (derwisze niższej rangi)
                        klęczą w kręgu na wprost Szajcha. Derwisz klęczący na wprost Szajcha trzyma
                        długi sznur tesbih, pocałowawszy uprzednio duży koralik stanowiący początek
                        "różańca." Szajch następnie kładzie ten sznur przed uczestnikami zikr. Przed
                        rozpoczęciem zikr'u każdy derwisz całuje leżący przed nim koralik wielkości
                        jabłka i trzyma go w dłoni.
                        Szajch recytuje powoli wstępną formułę: "Uciekam się do Boga od przeklętego
                        szatana..." Koło derwiszy rozpoczyna zikr, recytując słowo "Allah." W miarę jak
                        zikr postępuje, Szajch zaczyna obracać różaniec (w kierunku przeciwnym do
                        zegara). Zikr nabiera prędkości i w pewnym momencie można rozróżnić dwie sylaby
                        słowa Al Lah, a ciała derwiszy zaczynają się kołysać z finezją.
                        Długość zikr jest raczej nieokreślona. Kiedy Szajch uzna, że zikr zmierza do
                        końca, wypowiada on słowo "Allah" powoli, potem "nikt nie jest większy od Boga,"
                        „chwała niech będzie Bogu..." Następnie Szajch wypowiada następującą modlitwę:
                        "Pobłogosław ten święty moment. Niech dobro zwycięży. Niech zło zniknie. Niech
                        Bóg napełni nas promienistością, a nasze serca światłem jego imienia. Niech
                        oddech i pokój się pomnoży, oddech Mewlany, sekret Szamsa z Tabryzu,
                        dobroczynność Imama Alego. Wypowiedzmy wspólnie słowo Hu." Derwisze zaczynają
                        recytować powoli słowo Hu, ciągnąc jego dźwięk dopóki starczy im powietrza w
                        płucach. Na koniec derwisze kłaniają się i wstają. Szajch chodząc między nimi
                        pozdrawia ich zwrotem "pokój niech będzie z tobą."

                        Sema, wirujący taniec, z którego słyną Mawlewi, należy uważać za zikr, ponieważ
                        jego cel jest taki sam jak wszystkich zikr: pomóc ludzkiemu duchowi wznieść się
                        ku Bogu. Dla widza sema może się zdać jedynie miłym przedstawieniem,
                        przypominającym balet. Dla Mawlewi tak jednak nie jest. Dla nich jest to rodzaj
                        modlitwy, która pozwala całkowicie oderwać się od świata i przybliżyć do Boga.
                        Rumi sam oddawał się tej praktyce, Mawlewi poszli jego śladem. Zbliżając się go
                        Boga poprzez sema, Rumi inspirował się pisząc większą część Masnawi. Utwór ten
                        można więc równie uważać za zapis boskiego objawienia.
                        Dla Mawlewi, każdy szczegół sema posiada znaczenie symboliczne. Jednym
                        przykładem może być muqabala, ukłon, który każdy derwisz składa innym derwiszom
                        przed i po ceremonii. Ten ukłon symbolizuje respekt i szacunek, jaki Mawlewi
                        powinni żywić dla innych ludzi. Sposób, w który derwisze trzymają ramiona i
                        dłonie podczas sema posiadają symboliczną wymowę. Skierowana w górę dłoń
                        uniesionej prawej ręki jest otwarta ku niebu i symbolizuje miejsce przebywania
                        Boga. Lewa dłoń skierowana ku dołowi - miejsce gdzie przebywa człowiek. Derwisz
                        może więc być uważany jako przekaźnik łaski pochodzącej z góry, a którą on
                        kieruje na ziemię.
                        Koran stwierdza, że wszystko co istnieje i żyje, świadomie lub nie, jest w
                        ciągłym stanie modlitwy i uwielbienia.

                        "Siedem niebios i ziemia i wszystko to co się tam znajduje wychwala Go,
                        i nie istnieje żadna rzecz, która by nie wysławiała Jego chwały."

                        Sema jest formą świadomej partycypacji w tej modlitwie (i czci oddawanej Bogu),
                        gdyż jej wirujący ruch jest przypomnieniem ruchu mikrokosmosu i makrokosmosu,
                        wszystkiego co stanowi wszechświat począwszy od atomów, na ciałach niebieskich
                        skończywszy.
                        Urzekająca i piękna muzyka towarzysząca sema posiada symboliczny wymiar. Mawlewi
                        porównują żałosny dźwięk trzcinowego fletu (instrumentu o kluczowym znaczeniu w
                        tej muzyce), do płaczu samotnej i zagubionej ludzkiej duszy tęskniącej do Boga.
                        Mawlewi, w odróżnieniu od Bektaszytów nigdy nie odeszli od nauk ich inspiratora.
                        Być może stało się to za sprawą Rumiego, którego myśli zawarte są w Masnawi, w
                        dziele o tak wielkiej literackiej wadze. Masnawi uwielbiają nie tylko członkowie
                        bractwa Mawlewi, czy Turcy, ale i inni miłośnicy mistycznej poezji.
                        • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi V 20.12.06, 20:48
                          Rumi - fragmenty z "Drogi Sufich"

                          Główne dzieło Rumiego, uważane na ogół za jedno z największych na świecie to
                          Mathnawi i Manawi (dwuwiersze o znaczeniu duchowym). Jego rozmowy przy stole
                          (Fihi ma Fihi), listy (Maktubat), Diwan i hagiografia Munaqib al Arifin
                          zawierają ważne części nauczania. Poniższy wybór z wszystkich tych źródeł
                          stanowi tematy do medytacji, które można traktować jako aforyzmy i deklaracje
                          dogmatyczne lub jako mądre rady. Ale ich sufickie zastosowanie jest daleko
                          szersze. Rumi, jak inni autorzy suficcy, umieszcza nauczanie w strukturze, która
                          skutecznie zasłania i odsłania jego znaczenie duchowe. Ta technika skutecznie
                          uniemożliwia eksperymentowanie z tym materiałem osobom, które są niezdolne do
                          zastosowania go na wyższym poziomie, tym, którzy chcą poezji, pozwala wybrać
                          poezję, daje rozrywkę tym, którzy chcą opowieści, pobudza intelekt tych, którzy
                          to cenią. Jednym z najbardziej wymownych wypowiedzi Rumiego jest tytuł jego
                          rozmów przy stole:
                          "Jest w tym, co w tym jest" (Weźmiesz z tego to, co jest dla ciebie).

                          Rumi miał również ten niezręczny zwyczaj suficki, że przewyższał zdolnościami
                          literackimi i poetyckimi wszystkich swych współczesnych, stale przy tym
                          podkreślając, że jest to DROBIAZG w porównaniu ze stanem bycia sufim.

                          ***

                          Jak daleko zaszedłeś!

                          Początkowo byłeś gliną. Z minerału stałeś się rośliną. Z rośliny przemieniłeś
                          się w zwierzę, a ze zwierzęcia w człowieka, W tych czasach człowiek nie wiedział
                          dokąd idzie, ale mimo to odbywał długą podróże A ty musisz jeszcze przejść przez
                          setki różnych światów.

                          ***

                          Droga

                          Wyznaczono Drogę. Jeśli ją opuścisz, zginiesz. Jeśli próbujesz zmieniać znaki na
                          Drodze, jesteś złoczyńcą.

                          ***

                          Czterech i tłumacz

                          Czterej mężczyźni dostali monetę. Pierwszy był Persem. Powiedział: „Ku­pię za to
                          angur.” Drugi był Arabem, Powiedział: "Nie, bo ja chcę inab." Trzeci był
                          Turkiem., Powiedział: "Nie, nie chcę inab, chcę uzum". Czwarty był Grekiem.
                          Powiedział: "Chcę stafil". Zaczęli się bić, ponieważ nie wiedzieli,
                          co ukrywa się za nazwami rzeczy. Mieli informację, ale żadnej wiedzy.
                          Jeden mądry człowiek mógłby ich pogodzić, mówiąc: "Mogę zaspokoić pragnienie
                          każdego z was, używając tej jednej monety. Jeśli uczciwie mi zaufacie, wasza
                          jedna moneta będzie jak cztery, a cztery skłócone nazwy jak połączona jedna",
                          Taki człowiek wiedziałby, że każdy z nich chciał WINOGRON, tylko wyrażał to
                          inaczej we własnym języku.


                          Jutro c.d.
                          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi VI 21.12.06, 11:22
                            Przebudzenie

                            Jeden człowiek może być w ekstazie a drugi może próbować go przebudzić,
                            uważa się, że dobrze jest tak zrobić.
                            Stan ten może być dla niego niedobry a przebudzenie dobre.
                            Przebudzenie śpiącego jest dobre lub złe w zależności od tego,
                            kto go budzi. Jeśli budzący jest bardziej rozwinięty du­chowo od śpiącego,
                            uwzniośli jego stan. Jeśli nie, umniejszy jego świadomość.

                            ***

                            "Dwie trzciny"

                            Dwie trzciny piją z jednego strumienia. Jedna jest pusta, druga cukrowa.

                            ***

                            "Człowiek Boży"

                            Człowiek Boży jest pijany bez wina.
                            Człowiek Boży jest najedzony bez mięsa,
                            Człowiek Boży jest entuzjastyczny, zdumiony.
                            Człowiek Boży nie je ani nie śpi.
                            Człowiek Boży jest królem ukrytym pod ubogim strojem.
                            Człowiek Boży jest skarbem wśród ruin.
                            Człowiek Boży nie jest z wiatru ani z ziemi,
                            Człowiek Boży nie jest z ognia ani z wody.
                            Człowiek Boży jest morzem bez brzegów.
                            Człowiek Boży zrzuca deszcz pereł, choć nie jest chmurą.
                            Człowiek Boży ma setki księżyców i słońc.
                            Człowiek Boży ma wszystek blask słoneczny.
                            Człowiek Boży jest mądry dzięki Prawdzie.
                            Człowiek Boży nie jest książkowym uczonym.
                            Człowiek Boży znajduje się poza wiarą i niewiarą zarazem.
                            Czym dla Człowieka Bożego jest „grzech” i "zasługa"?
                            Człowiek Boży wynurzyć się z Nie-bytu.
                            Człowiek Boży przybył na wierzchowcu sublimacji.
                            Człowiek Boży jest ukryty, Szamsudinie!
                            Szukaj i znajdź Człowieka Bożego.

                            ***
                            • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi VII 21.12.06, 11:39
                              "Prawda"

                              Prorok przekazał powiedzenie Prawdy:
                              "Nie jestem ukryta ani w tym, co wysokie
                              ani w tym, co niskie,
                              Ani w ziemi, ani w niebiosach,
                              ani na Tronie.
                              To jest pewne, ukochany.
                              Jestem ukryta w sercu wiernego.
                              Jeśli mnie szukasz, szukaj mnie w tych sercach."

                              ***

                              "Praca"

                              Praca nie jest tym, za co mają ją ludzie.
                              Nie jest to coś, czego działanie widać na zewnątrz.
                              Jak długo jeszcze będziemy jak dzieci na tym ziemskim świecie
                              Wypełniać podołki kurzem, kamykami i szmatkami?
                              Zostawmy ziemię i lećmy ku niebu,
                              Zostawmy dzieciństwo i chodźmy na zebranie Ludzi.

                              ***

                              "To zadanie"

                              Masz obowiązek do wypełnienia, możesz robić cokolwiek innego,
                              cały swój czas możesz wypełnić wieloma innymi rzeczami,
                              lecz jeśli nie wykonasz tego jednego zadania, cały twój czas będzie stracony.

                              ***

                              "Epitafium Dżalaladdina Rumiego"

                              Gdy umrzemy, nie szukajcie naszego grobu w ziemi,
                              Lecz znajdźcie go w sercach ludzi.


                              ;-)
                              • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi VII Rubajaty 21.12.06, 12:20
                                Słoneczko klaszcząc w dłonie dziś do mnie przychodzi,
                                Otwarcie ale skrycie, niczym duch przychodzi.
                                Gna jak wesoły pijak, bez opamiętania;
                                Ja jestem tym, kim jestem, bo ono przychodzi.


                                To całkiem prawidłowo: dwie nogi, dwie ręce,
                                Lecz serce ma być jedno, nie może być więcej.
                                Miłość to tylko pretekst, Najwyższy jest celem,
                                A kto myśli inaczej, niewiernym jest jeszcze.


                                O mój Boże, ten żebrak tyle chce oc Ciebie!
                                Jakiż król na tej ziemi tyle chce od Ciebie?
                                Jesteś słońcem, którego każdy promień - skarbem,
                                A ten żebrak by całe słońce chciał od Ciebie!


                                Co ten ktoś, kto Cię poznał, ze swą duszą zrobi?
                                Co zrobi z domem, z dziećmi, i co z żoną zrobi?
                                Sprawiłeś że oszalał, dałeś mu dwa światy.
                                Co ten szaleniec z dwojgiem Twoich światów zrobi?


                                Tu jest rzeźnia miłości. Najlepsi tu zginą.
                                Gbury, chamy, pokraki w tej rzeźni nie zginą.
                                Jeśli naprawdę kochasz, nie bój się tej śmierci,
                                Tylko trupy chodzące boją się, że zginą.


                                By rozum Tobie przeczył, pozwolić nie można.
                                Ku Tobie trzeba dążyć, inaczej nie można.
                                Trudne to, bo choć nie ma miejsca, gdzie Cię nie ma,
                                To jednak w żadnym miejscu wskazać Cię nie można.

                                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rumi "Rubajaty" 21.12.06, 12:25
                                  Twoją twarz zobaczyłem i smutku już nie ma.
                                  Twej twarzy jestem wierny, innej twarzy nie ma.
                                  Pytałem swego serca jakie ma życzenie,
                                  A ono mi odparło, że życzenia nie ma.

                                  Odkąd mnie ogarnęła ta miłość szalona,
                                  Sam czart nie zrobi rzeczy, których ja dokonam.
                                  Jeden ruch Twoich powiek więcej pisze w sercu,
                                  Niż pióra teologów w wielkich ciężkich tomach.


                                  Praktycznie go nie widać, tak małe me serce,
                                  Jak wielką piękną miłość w tym sercu pomieszczę?
                                  Możesz porównać serce do swojego oka:
                                  Wspaniałe widzi rzeczy, choć też nie jest wielkie.


                                  Cenny jest ktoś, kto takim częstuje nas winem,
                                  Którym, choć dzban jest próżny, i tak się upijesz.
                                  Jego imię poznałem: nie jest ono słowem;
                                  Jestem na służbie tego, kto rozumie ciszę.


                                  Ukochany to jakby jasny promień słońca,
                                  Kochający - drobinka na wietrze tańcząca.
                                  Tańczą liście na drzewach przy wiosennym wietrze,
                                  Tylko uschnięta gałąź w radość się nie włącza.


                                  Nie pozwól swojej duszy pogrążyć się w smutkach,
                                  Ani nie szukaj szczęścia w światowych pokusach.
                                  Lepiej winem miłości upijaj się co dnia,
                                  Zanim litera prawa zamknie tobie usta.


                                  Tych, co z Jego powodu odchodzą od zmysłów,
                                  Więcej cenić należy, niż możnych emirów.
                                  I źródło Wody Żywej zazdrości tej łezce,
                                  Która zakochanemu płynie po policzku.


                                  Rodzącego się świata nie musisz się lękać,
                                  Co przyszło, to odejdzie, nie musisz się lękać.
                                  Traktuj jak skarb bezcenny każdy oddech życia,
                                  Zapomnij przeszłość, przyszłości nie musisz się lękać.


                                  Naszą ścieżką podążaj i nie bój się.
                                  Wiernie pilnuj tej drogi i nie bój się.
                                  Nawet gdy cię świat cały skaże na śmieć,
                                  Nie trać głowy, trwaj z nami i nie bój się.


                                  Mego serca od Ciebie oderwać nie mogę,
                                  Więc się chyba w szalonej miłości zatopię.
                                  Jeśli smutnej miłości me serce nie zniesie,
                                  To po co mi jest serce? Po co mam je w sobie?


                                  Moja miłość jak pijak śpiewa idąc drogą,
                                  Potem jak beczka miodu siedzi przy mnie obok.
                                  Odkłada swój instrument, odkłada jedwabie,
                                  A ja z tego powodu przestaję być sobą.



                                  Myślałem, że mnie wkrótce ogarnie szaleństwo;
                                  Koniecznie chciałem wiedzieć co, jak i dlaczego.
                                  Do jakichś drzwi pukałem, te drzwi się otwarły,
                                  I co się okazało? Pukałem od wewnątrz!



                                  Brak Twoich darów wolę niż dary od innych,
                                  Rany od Ciebie wolę niż balsam od innych.
                                  Lepsza rozłąka z Tobą niż innych obecność,
                                  Twę gniewne słowa wolę niż pochlebstwa innych.


                                  Oczekujesz dobroci, choć sam jej nie niesiesz.
                                  Zło zawsze zła jest skutkiem, tak już jest na świecie.
                                  Nic tutaj nie pomoże Boże miłosierdzie:
                                  Nie urośnie pszenica, jeśli siejesz jęczmień.








                                  • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wirujacy derwisze 21.12.06, 16:42
                                    Kim są derwisze?

                                    Są to członkowie mistycznego bractwa islamskiego. Początki sięgają
                                    XIII-wiecznego miasta Konya w Anatolii (Turcja). Tam właśnie żył twórca sekty,
                                    Dżalal al-Udin Rumi, zwany Mewlana Rumi.

                                    Tańczą tylko w płaszczu

                                    Jak wygląda sama? Tańczy się go w jednostajnie przyspieszonym rytmie, przy
                                    akompaniamencie trzcinowego fletu zwanego nej, uderzeń bębnów i bicia w kotły. W
                                    czasie ceremonii derwisz powinien mieć na sobie tylko prosty wełniany płaszcz,
                                    zszyty byle jak. Wełna po arabsku to suf, stąd też pochodzi nazwa doktryny w
                                    islamie – sufizmu. Płaszcz jest biały, co symbolizuje pielgrzymkę do Mekki, i ma
                                    związek z prorokiem Mahometem. Pewnego razu osiągnął on stan ekstazy i wzniósł
                                    się do raju. Archanioł Gabriel otworzył mu bramę i prorok spostrzegł kuferek. W
                                    środku znalazł... ubóstwo duchowe i płaszcz. Derwisze na głowach noszą pękate
                                    kapelusze symbolizujące grób.

                                    1001 dni w nowicjacie

                                    Nowicjat w bractwie derwiszów trwal 1001 dni. Po tym czasie byli gotowi, by
                                    wprowadzić się w upragniony stan kontemplacji. W tym celu gromadzili się w
                                    przygotowanym do ceremonii pomieszczeniu zwanym tekke. Siadali boso w półkolu.
                                    Wykonywali wtedy pieśń: „Żegnaj rozumie, żegnaj, żegnaj, żegnaj...”. Dzięki temu
                                    mieli wyłączyć racjonalne myślenie, by móc skontaktować się z Bogiem. A rozum
                                    przeszkadza w tym kontakcie. Następnie wsłuchiwali się w powolną melodię,
                                    popadając stopniowo w trans. Gdy muzyka stawała się żywsza, derwisze powstawali
                                    i rozpoczynali ruch obrotowy dokoła sali, wirując jednocześnie na palcach prawej
                                    nogi wokół osi ciała. Prawe ręce unosili ku niebu, by spływało na nie boskie
                                    błogosławieństwo, przekazywane następnie lewymi dłońmi ziemi. W ten sposób
                                    powstawała łączność między dwoma światami. Jak obliczył wielki pasjonat
                                    derwiszów, amerykański pisarz Mark Twain, podczas minuty byli w stanie obrócić
                                    się 65 razy. W niektórych częściach świata arabskiego taniec ma dość dramatyczny
                                    koniec. W Iraku derwisze po osiągnięciu stanu ekstazy drą swoje szaty i płaczą.
                                    Czasami tarzają się po rozżarzonych węglach, zjadają je, przebijają sobie
                                    ramiona i policzki tak, że nie pokazuje się ani kropla krwi.

                                    Gdzie jest siedzibą derwiszów?

                                    Ojczyzną derwiszów jest Konya w Anatolii, gdzie działał twórca bractwa. Znajduje
                                    się tam ośrodek derwiszów zwany Mevlana Tekkesi. Samo bractwo religijne już nie
                                    istnieje. Zostało rozwiązane w 1925 r. przez Kemala Ataturka – twórcę
                                    współczesnej Turcji, który likwidował wszystko, co było związane z państwem
                                    religijnym. Jednak w dawnej siedzibie bractwa w grudniu odbywa się Festiwal
                                    Wirujących Derwiszów. Derwisze jako bractwo religijne funkcjonują do dziś w tych
                                    krajach arabskich, gdzie obecna jest doktryna sufizmu (w Iraku, Iranie, Jemenie).

                                    ***

                                    Tych prawdziwych wirujacych derwiszow mozna kontemplowac na corocznym
                                    festiwalu sufizmu w grudniu w Konii. Wrazenie niesamowite. Niektorzy
                                    potrafia obrocic sie 65 razy wokol osi w ciagu minuty. Wiekszosc
                                    wpada w trans i ekstaze i twierdzi, ze w rytualnym tancu traci kontakt
                                    z wlasnym cialem.


                                    • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wirujacy derwisze 21.12.06, 17:08
                                      onufry_z_daleka napisał:

                                      >W czasie ceremonii derwisz powinien mieć na sobie tylko prosty wełniany
                                      > płaszcz, zszyty byle jak. Wełna po arabsku to suf, stąd też pochodzi
                                      > nazwa doktryny w islamie – sufizmu. Płaszcz jest biały [...]

                                      www.geocities.com/rumiartsociety/rumi.jpg
                                      www.umass.edu/gso/rumi/20050522dervishes/index.htm
                                      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wirujacy derwisze 21.12.06, 18:18
                                        Proponuje jeszcze:

                                        www.turkeytravelplanner.com/go/CentralAnatolia/Konya/sema.html

                                        • onufry_z_daleka Re: Rumi - to co najwazniejsze 21.12.06, 18:41
                                          Jest znakomita ksiazka wprowadzajaca do dziela Rumi i jego "Masnevi":
                                          Udalo mi sie ja kupic w Konii:

                                          Erkan Turkmen, The essence of Rumis Masnevi - including his life and works,
                                          Konya, Turkey 2002.

                                          Uwaga purysci (bynajmniej nie purystki): ksiazka jest znakomita mimo ze na
                                          okladce zakradl sie blad: "vorks" zamiast "works"

                                          ;-)))

                                          • onufry_z_daleka Re: Rumi - to co najwazniejsze 22.12.06, 21:41
                                            Znalazlem jeszcze portal kultury tureckiej, wprawdzie po angielsku,
                                            ale tekst jest zwarty, kompetentny i bogato ilustrowany:

                                            www.turkishculture.org/pages.php?ParentID=5&ID=25
                                            • onufry_z_daleka Re: Architektura turecka: Zagadka 22.12.06, 21:59
                                              Kto (dosc zgodnie) uchodzi za najwybitniejszego architekta
                                              Imperium Osmanskiego?
                                              • onufry_z_daleka Re: Architektura turecka: Zagadka, wskazowka 22.12.06, 23:27
                                                Autor meczetu Sulejmana Wspanialego w Stambule.
                                                • onufry_z_daleka Re: Architektura turecka: Zagadka, wskazowka2 22.12.06, 23:49
                                                  Meczet Selimiye w Edirne uchodzi za jego najwieksze arcydzielo.
                                                  • onufry_z_daleka Re: Architektura turecka: Mimar Sinan 23.12.06, 00:45
                                                    Tak sie nazywal ten wielki architekt.

                                                    Wiecej o nim na stronach anglojezycznych:



                                                    en.wikipedia.org/wiki/Sinan

                                                    www.greatbuildings.com/architects/Sinan.html

                                                    www.allaboutturkey.com/sinan.htm
                                                    Dobranoc :-)
                                                  • onufry_z_daleka Re: Architektura turecka: illustrated summary 23.12.06, 09:01
                                                    Polecam przeglad najwazniejszych budowli tureckich:


                                                    www.allaboutturkey.com/mimari.htm
              • Gość: hun Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: 81.210.16.* 20.12.06, 15:47
                moze bylo a moze nie...

                ktory ze slawnych malarzy urodzil sie na w miasteczku o ktorym byla juz mowa na
                tym watku. dodam ze zaslynal z posiadania 8 zon (czym przebil krola henryka).
                w polsce wystawa jemu poswiecona odbyla sie w roku bedacym kwadratem liczby
                44,7 (co prawda jego byly tylko 3 obrazy i parenascie rysunkow, reszta to jego
                uczniowie)?
                • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 16:22
                  A po co ten kwadrat liczby 44,7? Że niby ktoś tu nie umie wykonać takiego
                  prostego działania matematycznego?
                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 16:50
                  Gość portalu: hun napisał(a):

                  > moze bylo a moze nie...
                  >
                  > ktory ze slawnych malarzy urodzil sie na w miasteczku o ktorym byla juz mowa na
                  >
                  > tym watku. dodam ze zaslynal z posiadania 8 zon (czym przebil krola henryka).
                  > w polsce wystawa jemu poswiecona odbyla sie w roku bedacym kwadratem liczby
                  > 44,7 (co prawda jego byly tylko 3 obrazy i parenascie rysunkow, reszta to jego
                  > uczniowie)?

                  ===========
                  44,7 x 44.7 = 1998,09 To nie jest liczba calkowita, zatem pytanie
                  nie ma sensu. Obrobka slusznie protestuje ;-)
                  • obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 17:02
                    onufry_z_daleka napisał:
                    > 44,7 x 44.7 = 1998,09 To nie jest liczba calkowita, zatem pytanie
                    > nie ma sensu. Obrobka slusznie protestuje ;-)

                    No właśnie! A Polska piszemy tak: Polska.
                    A te żony miał wszystkie naraz?
                • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 20.12.06, 22:55
                  Gość portalu: hun napisał(a):

                  > moze bylo a moze nie...
                  >
                  > ktory ze slawnych malarzy urodzil sie na w miasteczku o ktorym byla juz mowa na
                  >
                  > tym watku. dodam ze zaslynal z posiadania 8 zon (czym przebil krola henryka).
                  > w polsce wystawa jemu poswiecona odbyla sie w roku bedacym kwadratem liczby
                  > 44,7 (co prawda jego byly tylko 3 obrazy i parenascie rysunkow, reszta to jego
                  > uczniowie)?


                  ================
                  Poprosimy o wskazowke. Te 8 zon to robi wrazenie. Niedawno zmarl aktor Niemczyk,
                  ktory mial 6 zon. Krotko mowiac: watkowicze prosza o wskazowke - moze nazwa
                  tego miasteczka?

                  Pozdr.
                  O.
                  • Gość: hun podporka IP: 81.210.16.* 21.12.06, 14:04
                    miasteczko zaczyna sie na S i lezy w andaluzji
                    • onufry_z_daleka Re: podporka 21.12.06, 14:39
                      Tu by pasowal Velazquez, ale z moich informacji, to on mial
                      mniej zon :-(((
                      • Gość: hun Re: podporka IP: 81.210.16.* 21.12.06, 14:52
                        velazguez nie,
                        dodam moze ze nie wszystkie 8 zon bylo oficjalnie poslubione. tak ow malarz
                        nazywal swoje kolejne modelki/konkubiny.
                        • onufry_z_daleka Re: podporka 21.12.06, 14:58
                          Juan de Valdés Leal?
                          • onufry_z_daleka Re: podporka 21.12.06, 18:21
                            Prosimy o podanie rozwiazania zagadki ;-)
                            • obrobka_skrawaniem Re: podporka 21.12.06, 18:45
                              Sewilla nie jest miasteczkiem: to czwarte co do wielkości miasto Hiszpanii,
                              stolica Andaluzji (ma ok. 700 tys. mieszkańców).
                              Gdzie była ta wystawa?
                              • onufry_z_daleka Re: podporka 22.12.06, 12:42
                                Prosimy autora zagadki o podanie jej rozwiazania ;-)

                                O.
                              • Gość: hun Re: podporka IP: 81.210.16.* 22.12.06, 13:29
                                nie chodzi o sewille
                                a polska wystawa odbyla sie w krakowie
    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: wrobelki 20.12.06, 23:42
      Podajemy za GW:

      Coraz gorzej wiedzie się wróblom w europejskich miastach. Tych miłych ptaków
      jest coraz mniej w Hamburgu, Moskwie, Londynie, a także w Warszawie. Dlaczego
      tak się dzieje?

      Wróbelek jest mała ptaszyna,

      wróbelek istotka niewielka,

      on brzydką stonogę pochłania,

      lecz nikt nie popiera wróbelka.

      Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,

      że wróbelek jest druh nasz szczery?!

      Kochajcie wróbelka dziewczęta,

      kochajcie, do jasnej cholery!

      Kiedy w 1947 r. Konstanty Ildefons Gałczyński pisał te słowa, nie przypuszczał
      zapewne, że po latach bohater jego wiersza rzeczywiście znajdzie się w poważnych
      tarapatach. Liczba wróbli domowych - tego wdzięcznego i wesołego towarzysza
      człowieka - spada w większości badanych miast europejskich. I tak np. w Moskwie
      w latach 1970-90 populacja wróbla obniżyła się o jedną czwartą, w Hamburgu w
      ciągu ostatnich 30 lat spadła o połowę, a w Londynie w latach 1970-2000 aż o 59
      proc. Kryzys wróbli w Londynie stał się nawet przedmiotem dyskusji w brytyjskiej
      Izbie Gmin.

      Podobną tendencję zauważa się w Polsce. Z badań ornitologów wynika, że wróble
      przestały gromadzić się np. w parkach Lublina, a w tamtejszych osiedlach mieszka
      ich o co najmniej jedną trzecią mniej niż przed 30 laty. Nie lepiej jest w Łodzi
      czy Poznaniu. W tym ostatnim mieście jeszcze nie tak dawno wróble zlatywały się
      na noc, tworząc grupy liczące nawet trzy tysiące osobników. Dziś takich nocnych
      skupisk już nie ma.

      Dwa lata temu ornitolog Andrzej Węgrzynowicz rozpoczął pod okiem prof. Macieja
      Luniaka z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN szczegółowe badania na temat wróbli w
      Warszawie. Dysponował świetnym materiałem porównawczym, ponieważ w latach
      1971-85 prof. Luniak sprawdzał, jak powodziło się wróblom w kilku osiedlach
      mieszkaniowych, parkach i ogródkach działkowych stolicy. Węgrzynowicz udał się
      dokładnie w te same miejsca. Zgodnie z oczekiwaniami liczba wróbli domowych
      wyraźnie spadła. W najgorszej sytuacji znalazły się ptaki z ogródków
      działkowych. W sześciu badanych ogródkach o łącznej powierzchni 61,5 ha
      odnaleziono zaledwie 10 par wróbli domowych, a więc niespełna 5 proc. tego co
      dawniej! Nieco lepiej radziły sobie ptaki żyjące w osiedlach mieszkaniowych i
      parkach, choć i tu liczba ich była wyraźnie niższa - odpowiednio o 24 i 8 proc.
      (wróble domowe opuściły całkowicie 5 z 9 badanych parków). Zamiast 50-150 tys.
      par wróbli z początku lat 80. jest ich dziś w stolicy poniżej 30-100 tys.
      Dużo to czy mało? Z jednej strony dużo, bo i tak wróbel domowy
      najprawdopodobniej wciąż pozostaje najliczniejszym ptakiem Warszawy. A z drugiej
      mało, bo jeśli spadkowa tendencja się utrzyma, ptak ten może stać się w stolicy
      rzadkością, do czego niemal doszło już w Londynie, Glasgow, Edynburgu, Dublinie
      czy Gandawie. Dlaczego przejmujemy się obecnością wróbla domowego akurat w
      miastach? - Bo to ptak występujący wyłącznie w pobliżu zamieszkanych budynków -
      tłumaczy prof. Luniak. - Stąd jego nazwa. Wróbel domowy jest ściśle związany z
      człowiekiem. Jeśli ten wyprowadza się ze swoich siedzib, a takie sytuacje miały
      miejsce np. na Syberii, wróbel jest pierwszym ptakiem, który opuszcza porzucone
      osiedla.
    • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.12.06, 12:36
      Włoski rzeźbiarz Antonio Canova (1898-1847) cieszył się ogromnym powodzeniem u
      kobiet. Jedna z dam zdradziła pewnego razu jego sekret.
      – Tylko on potrafi tak wspaniale rozmawiać z kobietami. Polega to na tym, że
      cały czas ich wyjątkowo cierpliwie słucha i słucha.
      • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.12.06, 12:50
        3bezatu napisała:

        > Włoski rzeźbiarz Antonio Canova (1898-1847) cieszył się ogromnym powodzeniem u
        > kobiet. Jedna z dam zdradziła pewnego razu jego sekret.
        > – Tylko on potrafi tak wspaniale rozmawiać z kobietami. Polega to na tym,
        > że
        > cały czas ich wyjątkowo cierpliwie słucha i słucha.

        ===================

        Zatem caly zamieniam sie w sluch ;-)

        To polmetek watku :-)))
        • 3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.12.06, 13:13
          Francuską aktorkę Danielle Darieux (1917) zapytano kiedyś o inteligencję kobiet
          i mężczyzn. Stwierdziła:
          - Być może mężczyźni są bardziej inteligentni od kobiet. Ale nigdy jeszcze nie
          słyszałam, aby jakaś kobieta wyszła za głupiego mężczyznę tylko dlatego, że ma
          on ładne nogi.
          • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.12.06, 13:31
            3bezatu napisała:

            > Francuską aktorkę Danielle Darieux (1917) zapytano kiedyś o inteligencję kobiet
            >
            > i mężczyzn. Stwierdziła:
            > - Być może mężczyźni są bardziej inteligentni od kobiet. Ale nigdy jeszcze nie
            > słyszałam, aby jakaś kobieta wyszła za głupiego mężczyznę tylko dlatego, że ma
            > on ładne nogi.

            ==============

            Osobiscie, od pewnego czasu francja nie kojarzy sie mi sie z poczuciem
            humoru. Wole pod tym wzgledem Turcje - czy ktos tu jeszcze nie polubil
            Nasereddina :-)))
          • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.12.06, 17:26
            3bezatu napisała:
            >
            > Francuską aktorkę Danielle Darieux (1917) zapytano kiedyś o inteligencję
            kobiet i mężczyzn. Stwierdziła:
            > - Być może mężczyźni są bardziej inteligentni od kobiet. Ale nigdy jeszcze
            nie
            > słyszałam, aby jakaś kobieta wyszła za głupiego mężczyznę tylko dlatego, że
            ma on ładne nogi.

            co przypomniało mi pewną francuską markizę, która powiadziała "inteligencja nie
            ma płci".
            To oczywiście markiza Gabriela Emilia du Châtelet de Lamont, towarzyszka życia
            Woltera.
            • eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.12.06, 17:35
              Émilie du Châtelet i Wolter - gdy się poznali, on miał prawie 40 lat, ona 27.
              Była brzydka (bardzo wysoka chuda, koścista, wielkie dłonie i stopy, ziemista
              cera, zacięte, wąskie wargi, zepsute zęby.), ponieważ i Wolter urodą nie
              grzeszył, cały Paryż naśmiewał się z tej „dobranej pary”. Niektórzy sądzili, że
              Wolter popadł w tarapaty finansowe, po tym jak jego dzieło „Letters
              philosophiques” (Listy filozoficzne) zostało spalone publicznie z wyroku sądu i
              po prostu „sprzedał się” koszmarnej acz majętnej markizie. Inni wierzyli, że
              urzekł go wielki umysł kochanki. Pani de Lamont napisała „Traité de la nature
              du feu” (Rozprawę o naturze ognia), za którą otrzymała nagrodę Francuskiej
              Akademii, tłumaczyła też łacińskie dzieła Newtona, była uzdolnioną fizyczką, a
              w dziedzinie matematyki – Wolter twierdził, że jest lepsza od niego. (ten sam
              Wolter, który kobiety parające się literaturą, czy nauką uważał za śmieszne
              indywidua)
              A może powodem jego zainteresowania było przekonanie, że brzydka kobieta jest
              stała w uczuciach…jeśli tak, to Wolter przeżył szok, gdy po szesnastu latach
              związku, przypadkowo odkrył, że w pierścionku, który podarował jej przed laty
              miała ukrytą miniaturę innego mężczyzny, a przeszukując jej pamiątki znalazł
              pakiet listów do tajemniczego A . (Alexisa Clairauta, młodszego od niej
              uczonego)
              Co ciekawe, po jej śmierci, a było to w wyniku powikłań poporodowych (dziecko
              miała z jeszcze młodszym poetą), Wolter powiedział, że zawsze bardzo ją cenił,
              a jedynym jej błędem było to, że była… kobietą.

    • onufry_z_daleka Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hans Hahn 21.12.06, 17:04
      Hans Hahn - matematyk austriacki (1879-1934) - poznaje syna naukowca i pisarza -
      Wilhelma Boelsche.

      - Czytałem kiedyś piękną książkę pańskiego ojca. Nosiła tytuł Miłość w
      przyrodzie, nie spodziewałem się jednak, że spotkam osobiście produkt tej miłości.

      ***

      Dobiegający osiemdziesiątki Hahn zwykł był mawiać:

      - Kiedy się widzi dookoła siebie tyle pięknych, młodych dziewcząt, to człowiek
      chciałby jeszcze raz mieć nie więcej jak siedemdziesiątkę.

      ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja