Nerwica natręctw...

    • Gość: psycho Re: Nerwica natręctw... IP: *.chello.pl 17.11.06, 10:15
      Musze Cie zmartwic.
      Mysle, ze masz nerwice natrectw tylko nie zdjagnozowana ;)
      jesli musisz wykonywac swoje rytulaly to zglos sie do psychoterapelty.
      jeszcze jedno...
      jesli przeczytasz to co napisalem to koniecznie splun 3 razy przez lewe ramie.
    • ultrakuku Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 10:22
      omijam studzienki idąc chodnikiem.
      • drzejms-buond Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 10:45
        ultrakuku napisała:

        > omijam studzienki idąc chodnikiem.

        to nie natręctwo- w polsce to ROZSĄDEK!

        ------------------

        MANAMANA! wywaliło cię na pierwszą stronę gazety! gratulujemy!
    • Gość: malinka Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 10:22
      Pomyślałam sobie, że wyliczę swoje:
      -poranny rytuał wstawania zawsze w tej samej kolejności, zmieniam tylko czasami
      w wolne dni,
      -zawsze ubieram najpierw prawy but, ale lewą rękawiczkę, zdejmuję też najpierw
      prawy but, rękawiczki obojętnie,
      -sprawdzam zamki, szczególnie od samochodu, raz nie sprawdziłam i stał przed
      sklepem otwarty,
      -brzegi firanek muszą być schowane za zasłonami,
      -żadnych otwartych szafek i wysuniętych szuflad,
      -lubię, jeśli jakieś zdanie ma parzystą liczbę wyrazów, obojętne kto mówi,
      -drażnią mnie niedosunięte do stołu krzesła, poprawiam po innych,
      -prześcieradło i kołdra na łóżku muszą być równe, poprawiam przy każdej okazji,
      tak samo różne nakrycia, serwetki,
      -dostaję drgawek na samą myśl, że na stole lub szafce jest rozsypana mąka, leżą
      okruchy, cukier itp.,
      -kiedyś sprawdzałam rejestracje samochodów i myślałam co można z nimi zrobić np.
      czy pierwszą parę liczb można podzielić bez reszty przez drugą,
      -więcej teraz nie pamiętam, pozdrawiam wszystkich zakręconych!!!
      • Gość: Lisu Re: Nerwica natręctw... IP: 213.17.216.* 17.11.06, 10:31
        Kurde, czuje się dziwnie wręcz ale...ja nie mam nic takiego :/
        • Gość: i... Re: Nerwica natręctw... IP: 193.108.206.* 17.11.06, 11:19
          A ja zachowuje się czasami jak Audrey Tautou w filmie "Bardzo długie zaręczyny"
          tzn. myślę sobie, że jak teraz "coś" się wydarzy, to stanie się "coś" np. jadę
          tramwajem i jeśli osoba, która siedzi koło mnie wysiądzie na następnym
          przystanku, to w tym dniu spotka mnie coś miłego.
          Macie coś takiego? Czy tylko ja jestem jakaś dziwna? ;)

          Nie wspomnę już o specyficznym jedzeniu delicji, batoników, wafelków itp. co
          było już wcześniej wspomniane. Poza tym pewnie jeszcze wiele innych rzeczy by
          się znalazło... ;)
    • Gość: houhou Re: Nerwica natręctw... IP: 195.205.192.* 17.11.06, 10:39
      Lżej mi po przeczytaniu tego wątku:)
      - obgryzam delicje (biszkopt wokół galaretki, czekolada z wierzchu, biszkopt,
      na koniec galaretka)
      - wafelki warstwowo
      - liczę schody, po których wchodzę
      - liczę plasterki czegoś co kroję i okropnie się wkurzam, jeśli ktoś mi przerwie
      - przynajmniej raz dziennie naciskam słonia, którego mam na biurku. Wydaje
      wtedy z siebie przeciągły ryk, którego nie znoszę, ale nie mogę sie powstrzymać;
      (
      - na kilka dni przyczepiają się do mnie piosenki
      - jeśli czegoś nie wiem, natychmiast muszę znaleźć odpowiedź w necie
      - uczę się na pamięć tekstów piosenek, które mi się podobają (ściągam tekst z
      netu a później słucham słucham do obrzydzenia)
    • Gość: Zuzka_pinezka Re: Nerwica natręctw... IP: 217.153.76.* 17.11.06, 10:45
      A wiecie że to wszystko to objawy poważnej choroby? Na tutejszym forum Zdrowie
      jest wątek pt. nerwica natręctw i tam jest opisane do jakich tragedii życiowych
      doprowadzają niekiedy natręctwa: nie pozwalają normalnie funkcjonować, ludzie
      nią dodtknięci stają się nie do zniesienia dla bliskich i samych siebie,
      pojawiają się depresje, nawet próby samobójcze.. Nie ma się z czego śmiać,
      naprawdę!
      Moje natręctwa:
      - czasami gdy wyciągam z szafki kubek czy talerz, muszę go włożyć z powrotem i
      wyjąć inny, bo czuję, że jak zostawię ten, to zdarzy się coś złego
      - w pracy papiery muszę mieć poukładane i pospinane w taki a nie inny sposób,
      bo inaczej czuję się okropnie nieswojo. Bywa, że np. zszyję dokumenty i czuję,
      że źle je zszyłam, biorę "szczęki", rozszywam i zszywam jeszcze raz, wtedy
      dopiero jestem spokojna.
      - zamykam segregator i odkładam na półkę. Ale nie! Za chwilę muszę go
      wyciągnąć, otworzyć raz jeszcze i jeszcze raz zamknąć, bo też mnie to dręczy,
      jeśli tego nie zrobię
      - o wielokrotnym sprawdzaniu zakręcenia kurków i zamknięcia drzwi już nie
      wspomnę.
      Najgorsz ejest to, że jak czasem próbowałam to olać i nie posłuchać tych
      wewnętrznych nakazów, dręczyło mnie to tak, że jednak się łamałam i niestet
      ymusiałam zawsze to zrobić.
      • Gość: Alutka Re: Nerwica natręctw... IP: 62.148.85.* 17.11.06, 10:55
        Liczenie różnych rzeczy to u mnie niestety norma, nie umiem tego
        zwalczyć.Wstając rano z łóżka stawiam najpierw prawą stopę na podłodze, poźniej
        lewą, kładąc się do łóżka - odwrotnie. Jadąc rano tramwajem do pracy siadam
        zawsze po prawej stronie na przedostatnim siedzeniu w pierwszym wagonie,
        wracając z pracy - po lewej stronie na drugim siedzeniu, jak są zajęte to w
        ogóle nie siadam;-)Przechodząc przez pasy koniecznie muszę stanąć prawą stopą na
        ostatnim pasie (tylko rano w drodze do pracy i tylko na jednym konkretnym
        przejściu dla pieszych - żeby mieć dobry dzień). A poza tym nie zasnę dopóki w
        zlewie leży choć jedna nie umyta łyżeczka a narzuta na łóżko nie leży na krześle
        złożona idealnie w kostkę (zawsze tym samym sposobem). Więcej grzechów nie
        pamiętam :-)
        Pozdrawiam wszystkich "zwichrowanych"
    • theaccidental Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 10:59
      Jak włączam losowanie LOTTO i prowadzi ktokolwiek inny oprócz pana
      Rembiszewskiego, od razu wiem, że nic z tego nie będzie :-) Z jakiegoś powodu
      wydaje mi się, że mogę coś wygrać tylko z nim.
      Mam takie dni, że szum komputera czy buczenie lodówki irytuje mnie tak bardzo,
      że wkładam do uszu stopery (wcale nie idąc jeszcze spać!)
      Nie zasnę, jak jest choć trochę jasno. Muszą być zasłonięte żaluzje i matowe
      zasłony... lubię też mieć zamknięte drzwi pokoju, w którym śpię.
      Gdy w lecie jadę rowerem swoją ulubioną trasą za miasto, wypatruję, czy przed
      domkiem po prawej pasie się pewna koza. Jeśli koza jest, to "wszystko będzie
      dobrze". Wyobraźcie sobie moją radość, gdy pewnego lata koza pojawiła się z
      synkiem/córeczką!! A potem jeszcze jeśli kawałek dalej przed domkiem po lewej
      leży stary łaciaty pies, świat jest zdecydowanie piękny.
    • Gość: tulipan Re: Nerwica natręctw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 11:26
      Oglądając Dzień Swira myśłałam co chwilę: no, nie, to o mnie, czy jestem aż
      taka okropna?..
      Wszystko musi byc na swoim miejscu. Ksiazki ukladam kolorami okladek. Kawę
      sypie tylko potrząsajac sloikiem, nigdy lyzeczką, mleko do kawy, dopiero potem
      wrzatek. Mysje sie w okreslonej kolejnosci.. Itd. itd.. Mysle, ze sa to swego
      rodzaju rytualy (czy jest tu jakis psycholog?) ktroe pozwalaja nam czuc sie
      swojo w rzeczywistosci, no nie?
    • Gość: nika Re: Nerwica natręctw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 11:51
      Jakbym czytała o sobie...
      ja mam tak - pare lat temu przyczepiła mi sie taka dziecinna rymowanka odnośnie
      numerow na tablicach rejestracyjnych: 11- niespodzianka, 22- kolezanka, 33-
      kolega, 44- kolega szczery, 55-szczera dziewczyna, 66- milosc sie zaczyna... i
      tu jest problem 77, 88 i 99 to bylo cos zlego i nie pamietam co :( wiec teraz
      jak ide ulica sprawdzam tablice rejestracyjne i jak tylko znajde ktorąś z tych
      feralnych par to mam humor na cały dzień zepsuty, no bo zaraz mnie coś złego
      spotka...

      pomóżcie ... :)
      • Gość: jagódka Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 12:19
        Ja znałam tak: 00-niespodzianka, 11-kolezanka, 22-kolega, 33-chłopak zły, 44-
        chłopak szcery, 55-dobry dzień, 66- dobrze zjesz, 77-(tego nie pamiętam :(), 88-
        pocałunek, 99-nie pamietam :(

        Też to zawsze sprawdzam :D
        • smaa Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 12:36
          a ja wychodze z wanny zawsze zanim splynie cala woda, wieszam skarpetki parami,
          pranie wieszam kolorystycznie a jak robie w szafce porzadek to ukladam rzeczy
          kolorami teczy:)
      • Gość: wyliczanka Re: Nerwica natręctw... IP: *.kartel.com.pl 17.11.06, 15:12
        a ja znam taką wersję 00- niespodzianka, 11- kolezanka, 22- kolega, 33- dobre
        sny,44 - chłopak szczery, 55 - dobra chęć, 66 - list, 77 - rozstanie, 88 -
        spotkanie, 99 - wszystko od nowa :-) pozdrawiam :)
    • Gość: Andy-Pandy Re: Nerwica natręctw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 12:56
      Takiego fijoła to nie mam. Ale nie lubię wszelkiego bachorstwa.
      • oran9e Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 13:34

        w kinie mam tak, że nie mogę siedzieć nie mając sąsiadów po bokach jesli ide ze
        znajomymi- muszę siedzieś pomiędzy nimi:/ im więcej miejsca po mojej prawej lub
        lewej tym gorzej, to rzadna agorafobia:) dekonstruktywizm kompozycji, asymetria
        jakas, odczucie braku harmonii:/?,
        idąc z kimś chodnikiem muszę iść po jego prawej stronie, zawsze mam odczucie, ze
        coś mi nie pasuje i wtedy przechodze za jego plecami z lewej na prawą- zawsze
        sie oglądają i nie wiedzą o co chodzi.

        kiedy idę spać, musze być ubrana pod kolor, bo inaczej nie zasne

        codziennie musze ubrać ŚWIEŻO uprane ubrania. chodzonych nie założe:/ dlatego
        wszystko co czarne szybko mi sie spiera, a kolejną natręctwem jest kolor czarny,
        mam tylko czarne ubrania i po powrocie do domu z zakupów wpadam w panike bo
        znowu czarne, a przy okazji, jeżeli już mam nową rzecz to jest ona pretextem do
        zrobienia porządku w szafie - TYLKO wtedy robie i MUSZE zrobić porządek w szafie(?)

        robiąc porządek na biurku z xiążkami i teczkami i papierami i innymi drobiazgami
        układam je przez godziny, żeby kompozycja pasowała, i tak odchodze i patrze jak
        to z daleka, perspektywy się prezentuje, jak z prawej, jak z lewej... czy
        grzbiety kolorystycznie pasują do siebie w kolejności.
        i jak już sprzatam nie moge zostawić ani jednego zakurzonego cm kwadratowego, bo
        mam świadomość, że z tej szufladzie jest brudno, mimo że nie widać i jest
        wcale uzywana

        łóżko muszę mieć odsunięte od ściany najlepiej gdyby stało na środku pokoju
        -niestety nie może- :(

        pozatym kiedy wpadnie mi jakiś kawałek, piosenka do głowy słucham jej na repeat
        kilka dni, text musze sobie przetłumaczyć, a co gorsze on zawsze pasuje do tego
        co sie akurat w moim zyciu dzieje, a potem nie wracam do niego bo mi sie kojarzy
        i wciąż nie mam czego słuchać

        gazety codziennej nie przeczytam po godzinie 15 bo jest już przetrminowana:/i
        nieświeża.



        jadąc samochodem po ulicy na którą padają jakieś cienie, wyobrażam sobie że cień
        jest poniżej poziomu morza a to co nie w cieniu jest powyżej. no i jadąc
        wyobrażam sobie, ze im szerszy cień tym głębiej,im większa powierznia nie-cienia
        tym wyżej, a jeżeli jade autobusem to robie serpentyny wzrokiem pomiędzy
        drzewami, czasem nie nadązam, bo zbyt gęsto stoją... pozatym musze siedzieć po
        prawej stronie:/



        kiedy zasypiam wszystko w pokoju musi być odłączone od prądu, no może poza
        ładowarką do telefonu



        i musi być otwarte okno, latem czy zimą musi być otwarte odsłoniete okno i
        świeże powietrze, gdyby nie to żemieszkam na parterze do mola bym je otwierała
        co noc.



        eh.. skąd te dziwactwa się biorą:)
        • mana_mana Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 14:07
          "...I'm a schizofrenic
          and so am I"
          Cóż za zgodność z tematem wątku :D:D:D

          Gazetę ZAWSZE czytam od końca do początku - może dlatego, że z reguły na końcu
          są horoskopy, które to czytam namiętnie, chociaż wcale w nie nie wierzę ;)
          kiedy wyczytam w nich coś dobrego papa sama mi się śmieje... Kompletna bzdura!

          Podobnie jest ze snami - jeżeli już coś mi się przyśni <a zdarza się to
          niezwykle rzadko> zaraz po przebudzeniu biegnę do kompa, odszukuję sennik i
          poznaję znaczenie mego nocnego seansu, chociaż działanie takie uważam za
          kompletnie nierosądne.

          Że już nie wspomnę o niektórych przesądach... ;)

          Jest też Pudelek na o2.pl - przy każdorazowym sprawdzaniu skrzynki mailowej
          MUUUUSZĘ wejść na ploty o gwiazdach. Często łapię się na tym, że zamieszczone
          tam info w ogóle mnie nie interesują i obiecuję sobie, że już nigdy więcej tam
          nie zawitam, że to tylko strata czasu ale następnym razem... i tak klikam na
          Pudelka i chłonę, chłonę, chłonę!

          Naczynia zawsze zmywam w ściśle określonej kolejności - talerze, szklanki,
          sztućce i wreszcie gary i sagany; w identycznej kolejności wrzucam je do
          zmywarki.

          Za każdym razem gdy widzę na zegarze podwojone cyfry krzyczę
          podniecona "imieniny godziny!" - niesamowicie dziecinne, ale nie potrafię nad
          tym zapanować. Co dziwne, bardzo rzadko zdarza mi się przegapić imieninki
          22:22...

          W autobusie mam parę upatrzonych miejsc i jeżeli tylko są wolne, siadam na nich
          oczywiście. W przypadku gdy są zajęte wolę stać niż zająć "nie moją"
          miejscówkę - nawet przy pustawym dyliżansie.
          • Gość: kotek Re: Nerwica natręctw... IP: 194.83.36.* 17.11.06, 14:28
            hmm... nie wiem, czy nerwica, ale...

            - ciasteczka i zleki zjadam, jak wszyscy, czyli warstwami albo od glowy;) w
            delicjach zawsze galaretka na koncu:)
            - jak widze jakis wyraz to skaladam z niego inne - widze PANI, skladam pan,
            nip, pin, ni, pa, etc... jak uskladam wszystkie jakie sie da, przechodzi mi
            - rejestracje dodaje, az zostanie mi jedna cyferka np. DW 24076 to 2+4+7+6=19=
            9+1 =10=1+0=1, dolicze do konca, daje mi spokoj...

            W sumie szybko mi przechodzi i chyba raczej nieszkodliwe:D
          • oran9e Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 14:50
            : ) ja też mam takie numerologiczne jazdy. przez całe życie prześladuje mnie
            cyfra ` 3`. kiedyś to zauważyłam i zaczęłam podpatrywać 'los' (?) i dodaje
            często poszczególne liczy, sumuje większe, daty i takie tam, i wciąż wychodziła 3.
            a jesli chodzi o sny: to było najgorsze, ponieważ obsesyjnie sprawdzałam
            znaczenia, do tego stopnia, że podczas danego snu tłumaczylam go sobie jakbym
            była narratorem, albo komentatorem: i najczęściej mi się to nie podobało, bo źle
            wróżyło - w rezultacie przestałam czytać senniki :]

            z innych. to uwielbiam analizować napisy-przesłania pod kapslami tymbarka,
            często sie sprawdzają na daną chwile, a jesli nie teraz to podnoszą na duchu w
            mojej interpretacji:)
            więcej natręctw nie pamietam [czyt:nie mam hehe]
    • Gość: magdalena Nerwica natręctw... IP: *.gdynia.mm.pl 17.11.06, 15:17
      Zawsze (!!!) liczę rzeczy, które mam w torebce - musi być 4 (telefon, portfel,
      dokumenty, kalendarz) + kosmetyczka, wtedy wiem, ze mam wszystko.

      Kilka razy sprawdzam czy okna są pozamykane i ręczny zaciągnięty kiedy wychodzę
      z samochodu.

      Myję części ciała w okreslonej kolejności.

      Sprawdzam czy naczynia są czystke - kilka razy, zanim będę z nich spożywac...

      Jeszcze kilka rzeczy by sie znalazlo. ;D




      • magazynio1 sprobujcie sie podetrzec inna reka niz zwykle :D:D 17.11.06, 15:20
        nie uda sie... Ale najlepszy jest koles ktory zawsze wracal z dworu (idac do
        pracy) zeby sprawdzic, czy wylaczyl komputer. Wzial sie na sposob i... zabieraz
        do pracy kabel zasilajacy hehe
      • Gość: M Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 15:25
        A ja wszystko wącham zanim zjem...
        • Gość: magdalena Ja tez... i jeszcze jogurt IP: *.gdynia.mm.pl 17.11.06, 15:30
          też wącham zanim zjem!!

          A i jeszcze - kiedy jem jogurt musi stac tak, zeby bok z kodem kreskowym byl z
          lewej strony....
        • magazynio1 Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 15:31
          Im wiecej czytam Waszych durnoctw tym wiecej mi sie moich przypomina:

          - zawsze wchodze na 1 stopien schodow prawa noga i zawsze licze stopnie
          - licze do 10 mijane slupki drogowe ciagle i ciagle i w kolko
          - jak mam wlaczone wycieraczki to gdy leca w lewo zamykam oczy zeby nie
          przeciely mojego wzroku, jak w prawo, to daje sobie przejechac po oczach :P:P
          - gdybym kiedys polozyl szczoteczke do zebow na umywalce to nie tylko nie
          moglbym zasnac ale musialbym ja zmienic nastepnego dnia. :D
          • Gość: Cani7 Co Wy wiecie o natręctwach... IP: *.bbdo.com.pl 17.11.06, 16:57
            Tu Prawdziwy Świr:
            - w kuchni nie zacznę nic przygotowywać, zanim nie zmyję wszystkich naczyń
            - nie istnieję bez apaszki, chustki etc. zawiązanej na szyi
            - nie żyję bez zegarka założonego na rękę
            - nie znoszę gości w domu
            - nie znoszę, gdy dzwoni telefon (czyjkolwiek i gdziekolwiek); oczywiście nie mam komórki
            - nie założę sandałów, klapek, ani nawet butów bez cholewki
            - nie założę kurtki 3/4 i dłuższej
            - mając kilkanaście par spodni, chodzę w jednych do zdarcia (piorę, piorę!); to samo dotyczy innych
            części garderoby
            - nie zasnę bez przeczytania choćby kilku stron książki, gazety.
            - mam alergię na hałasy dochodzące zza ściany, nie przeszkadza mi hałas za oknem
            - nie jestem w stanie niczego "składować", wszystko, co w danej chwili zbędne leci do śmieci
            - z gazet zachowuję tylko główny grzbiet - reszta leci do najbliższego kosza
            - nie czytam dalej niczego, gdy natknę się na pierwszy błąd (nawet literowy)
            - szału dostaję, gdy na książkach i płytach są nalepki z ceną
            - nie istnieję w temperaturze poniżej 20 C, optimum to 32 C
            - dostaję szału, gdy słyszę język rosyjski, niemiecki i francuski; uwielbiam angielski w każdym
            "natywnym" wariancie
            - nie martwię się, gdy polska drużyna piłkarska przegrywa; rozpaczam (naprawdę), gdy przegrywa
            Argentyna
            - nie wsiądę do miejskiego autobusu ani tramwaju
            - 30 sek. po obudzeniu się muszę zapalić
            - nie palę bez popijania (nie chodzi o gorzałę)
            - mam ok. 1000 compactów, w tym żadnego polskiego, gdy zakocham się w jednej piosence nigdy
            więcej nie słucham reszty płyty
            To tylko te, na które cierpię notorycznie, tysiące innych przychodzą i odchodzą co 2-3 tygodnie.
            Pozdrawiam wszystkich (choć mało kogo lubię)
    • Gość: eluch_a Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 15:36
      Ja mam natręctwo portfelowe. Banknoty układam nominałami, wszystkie w jedną
      stronę i twarzą do mnie. Monety zaś w trzech przegródkach: w jednej żółte, w
      drugiej 10,20,50 groszy, a w trzeciej 1,2 i 5 złotych :)
    • Gość: zboczek (??) Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 15:43

      Ilekroć przechodzę ulicą koło ładnej dziewczyny, pstrykam palcami :)) - ot tak,
      dla zaznaczenia - "zamawiam!" :) Dziwne, co??
      • Gość: paweł Dzięki, zrozumiałem w końcu Dzień Świra. IP: *.merinet.pl 17.11.06, 16:32
        Nie mam żadnych natręctw o których wiem. Sprawdzam czasami budzik drugi raz, ale
        to chyba normalne.
    • the.ctphr Re: Nerwica natręctw... 17.11.06, 19:19
      Podziwiam wszystkich, którzy tyle liczą - osobiście nie znoszę matematyki i
      liczb. Ale też mam swoją liczbę, która mnie prześladuje przez całe życie z
      zupełnie niewiadomych powodów: 23.

      Co do moich natręctw, to nie mogę zasnąć, dopóki nie "zajmę się" czymś w łóżku
      zaraz przed snem, choćby na chwileczkę - mogę przeczytać pół strony książki,
      przez 2 minuty pograć na komórce albo narysować parę bazgrołków w notesiku. Bez
      tego - murowana bezsenność.

      No i każda potrawa, która styka się na talerzu z czymś innym jest dla mnie
      niejadalna. Ziemniaki nie mogą dotykać kotleta, sałatka powinna leżeć w
      odległości 1cm od frytek itd. - wszystko musi być OSOBNO! W dodatku na tyle
      daleko, żeby w trackie jedzenia się znowu nie zmieszało. Dlaczego "znowu"? Bo
      nie przeszkadza mi, o dziwo, że te potrawy stykają się w momencie kiedy dostaję
      talerz - po prostu sama wszystko sobie oddzielam i już jest dobrze - mogę
      pałaszować. :) Aha, dodam jeszcze, że jem zwyczajnie wszystko razem, tzn. nie
      zjadam najpierw wszystkich ziemniaków, potem mięsa, a potem dopiero surówki,
      tylko jem normalnym stylem "mieszanym" ;)
      • Gość: agaruda Ha! a zaglądanie do lodówki co chwila?!! IP: *.chello.pl 17.11.06, 22:20
        Zaglądam bardzo często - a może znajdę tam coś nowego?
        A mój mąż, to jak przychodzi do domu to jest chory, jeśli nie włączy najpierw
        komputera.. Wszystkie inne czynności później..
    • Gość: joa Re: Nerwica natręctw... IP: *.sol2.cable.ntl.com 18.11.06, 00:36
      A ja biorąc prysznic liczę płytki na ścianie, idac chodnikiem w zależnosci od humoru stawiam stopy tylko na środku płyty chodnikowej albo tylko na złączeniu dwóch płyt, notorycznie poprawiam błędy językowe i ortograficzne, zaciągam zasłony jak tylko zrobi się ciemno, i zawsze gdy wychodze z toalety zaczynam się zastanawiać czy spusciłam wode
      • Gość: Lola Re: Nerwica natręctw... IP: *.one.pl 13.12.06, 16:36
        To teraz ja :)
        - nie zasnę gdy coś odbija się w lusterku na biurku, zawsze kładę je lustrem do
        blatu
        - gdy pomyślę o czymś złym to zamiast spluwać, muszę oblizać jakąś kostkę na
        dłoni, albo w ogóle kawałek skóry ;)
        - nie mogę oglądać telewizji dopóki nie sprawdzę czy wszystkie drzwi i szafy są
        pozamykane
        - jak byłam mała spałam z 3 miśkami, 2 leżały obok na poduszcze, a największy w
        nogach i jak całowałam je na dobranoc, to musiałam wstać i pocałować tego w
        nogach, bo inaczej było mu smutno ;) (zostało mi to do dziś!!!!:D)
        - staram się nie przechodzić pod słupami, a jak już muszę to zamykam oczy i
        robię trzy kroki
        - jak zbliżam się do świateł i widzę zielone to sobie myślę, że jak zdążę
        przejść na drugą stronę ulicy przed zmianą światła, to będę miała szczęście
        - jak słodzę herbatę to sypię zawsze dwie łyżeczki cukru i jeszcze troszkę
        komukolwiek bym nie słodziła ;)
        - z delicjami, gumiśkami i wafelkami mam tak jak już pisaliście, a jak jem
        paluszki, to najpierw obgryzam je z soli albo maku, później reszta
        - moja siostra jak pomyśli o czymś złym, to zamiast to odpukać, tupie trzy razy
        nogą o ziemię ;)
        - jak coś piszę na komputerze muszę na końcu wyjustować, bo jest mi niedobrze
        - jeszcze jest mi niedobrze, jak coś kolorystycznie albo stylowo do siebie nie
        pasuje (np. meble w stylu retro i nowoczesne)
        - jak się drapię po głowie to później zawsze wącham palce ;)
        - kiedyś jak kładłam się spać, nie zasnęłam, gdy jedna noga zwisała mi z łóżka
        (bałam się, że coś mnie wciągnie pod łóżko)
        - gdy z kimś idę, muszę zawsze iść od strony ulicy

        na razie starczy, jak jeszcze coś mi się przypomni to dopiszę ;) Jestem freaky;)
        • mania1119 Re: Nerwica natręctw... 14.12.06, 00:40
          Kapcie (przed nocą)musza stac rowno, na bacznosc.
          Ale najpierw:
          -kurki od kuchenki 5 serii po 6 (jest 6 kurkow),powtarzajac:"zakrecone",
          -krany nad wanna ,umywalka i zlewozmywakiem,kazdy postukuję po 5
          razy ,powtarzajac"zamknięte",
          -drzwi wyjsciowe,odliczanie w kolejnosci do 9,potem 7,potem 5,potem 3,potem
          1,powtarzajac "zamkniete" i dociskajac pokretło zamka Yale,
          -trzykrotne dotkniecie breloczka od kluczy,
          -ustawienie kapci,
          i juz moge isc spac.
          Oczywiscie,jesli mi nie nasunie sie podejrzenie,ze z kranu kapie woda albo
          drzwi sa niedomkniete,bo wtedy wszystko zaczyna sie od nowa.
          Klamki juz nie sprawdzam,bo ją urwalam i teraz mam taka gałkę.
          Krany i kurki od kuchenki oczywiscie takze przy kazdym wyjsciu z mieszkania.

          Problem mam z autem,bo musze DOKLADNIE sprawdzic,czy drzwi są pozamykane,a
          cale osiedle wisi w oknach.Jedna klamkę juz wymienialam takze.

          Witam w Krainie Świrow.Bardzo pocieszające...
          __________________________________________
          Ciesz się chwilą.Ta chwila to Twoje życie.
          • Gość: Pati_pz Re: Nerwica natręctw... IP: *.chello.pl 14.12.06, 22:21
            O rany boskie! Powitajcie kolejnego świra ;)

            Strasznie mnie denerwuje jak ktoś mi przestawia rzeczy! Jestem okropnę
            bałaganiarą, ale jeśli coś leży nie tam, gdzie ja to położyłam, to się
            wściekam... Nie lubię jak ktoś mi wyjmuje karteczki z zeszytu i je gdzieś
            przekłada, gdy pożyczam komuś zeszyty.
            Mam też manię układania poduszek jak idę spać. Jedną, na której śpię-cienka,
            ale duże kładę, drugą ozdobną opieram o ścianę i trzecią, którą dostałam kładę,
            tak, żeby się do niej przytulić..
            Muszę być przykryta kołdrą szczelnie jak zasypiam-potem mi obojętne :))
            Musi być otwarte okno gdy idę spać-boję się, że skończy mi się tlen.
            Na pierwszej godzinie w szkole koniecznie trzeba otworzyć jakieś okno, nawt
            gdyby było -20 stopni, bo jest mi tak dziwnie na myśl, że okna nie były
            otwierane przez noc i nie ma dostatecznej ilości tlenu
            Jedzenie na swój sposób wafelków/delicji/ptasiego mleczka to norma.
            Nie cierpię dotykać kartek pomazanych flamastrami-są nieprzyjemne w dotyku.
            Co jakiś czas zmieniam długopis, bo nie podoba mi się kolor, twardość z jaką
            piszę.. Tak samo charakter.. Muszę zmienić styl pisania chociaż jednej literki
            (od tego momentu to moja ulubiona literka), inaczej dziwnie się czuję..To samo
            mam z cyfrkami.. Wyczekuję na matematyce kiedy będę tą cyfrkę pisała
            Łapię się na tym, że jak patrzę na zegarek to w godzinie lub w minutach jest
            baaaardzo często 7.
            Też mam tak, że jedzenie nie może się stykać.. Jeśli kotlecik dotyka
            ziemniaków-odkroję kawałek kotleta i zostawię to miejsce styku z ziemniakami i
            nie zjem tej małej porcji ziemniaków. Z surówkami tak nie mam-chyba, że leżą na
            kotlecie.
            Naczynia zmywam dopiero po jakimś czasie. Nie jestem flejtuchem, ale nie
            dociera do mnie fakt, jak można myć naczynia odrazu po zjedzeniu.. Muszą swoje
            odstać.
            Czasami mam tak, że sięgając po daną rzecz, np. kubek, to mam taki 'sygnał', że
            nie mogę wziąć tego, tylko inny.
            Herbatę słodzę dwie łyżeczki + odrobinka lub trzy + odrobinka
            Serki/jogurty jem wersją mini małej łyżeczki-poprostu jest drobniejsza
            Czasami muszę (nie wiem czemu, ale muszę) dotkąć się w jakieś miejsce na
            twarzy..

            Trochę się tego nazbierało.. i to nie wszystko..

            Choroba psychiczna? W takim razie u mnie jest już zaawansowana, mam dopiero 15
            lat.. Ciekawa jestem co to będzie za kilkanaście!

            Pozdrawiam serdecznie :D
            • Gość: gigik Re: Nerwica natręctw... IP: *.ecomm.bc.ca 16.12.06, 01:07
              A ja:
              1. ukladam bizuterie w ten sam sposob jak ja zdejmuje:)
              2. lubie aby ladniejsze szuce byly na wierzchu w szufladzie :)
              3. ustawiam buty calej rodziny rowno na korytarzu, przy czym prawy but musi byc
              troche bardziej z przodu :)
              4. suszace sie reczniki musza miec metke od wewn strony, aby jej nie bylo widac.
              5. nie znosze otwartych szuflad i drzwi od szaf
              W dziecinstwie mialam wiele innych, ale mi przeszly:
              1. musialam czasem dotknac sciany albo drzwi (macac, jak nazywala to moja
              rodzina), bo wydawalo mi sie, ze cos zlego sie stanie.
              2. mialam swoisty rytual dotykania scian na klatce schodowej przed wyjsciem z
              budynku
              3. liczylam guziki, czy nie urwaly sie i weszly mi do ucha/nosa po tym jak
              wepchnelam sobie guzik do nosa i skonczylo sie na wizycie na pogotowiu
              4. jak ubralam nowa rzecz i spotkalo mnei cos niemilego, to juz nigdy jej nie
              nosilam
              To chyba tyle...
    • Gość: Świorka Re: Nerwica natręctw... IP: *.stg.pl 16.12.06, 13:37
      Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy w nocy, kiedy jestem zmęczona i nie
      mogę ich zrealizować. Wtedy wstaję, zapalam światło, biorę kartkę i zapisuje je,
      by do jutra nie zapomnieć. Byłoby w porządku, jeśli nie robiłabym tego z
      kilkanaście razy co wieczór i nie budziła przy tym współmieszkańców pokoju.

      Albo nastawiam budzik na godzinę wcześniej. On zadzwoni, ja go wyłączę i znów
      zasypiam ze świadomością "że mam jeszcze całą godzinę"
      • Gość: ak Re: Nerwica natręctw... IP: *.rybnet.pl 16.12.06, 21:34
        A ja mam takie coś:
        widzę, że coś krzywo leży to nie mogę spokojnie usiedzieć. Muszę wstać i
        wyprostować. Jak nie jest idealnie to znów wstaje i prostuję. Np. pilot lub
        gazeta, i inne rzeczy. Firanka musi być idealnie zasunięta, krzesła równo
        poprzysuwane do stołu, wszystkie mają stać w jednej linii.
        Czasem nie zwracam na to uwagi. Czasem jednak mnie to dopada w najmniej
        oczekiwanym momencie. I muszę coś z tym zrobić, żeby być spokojną :)
        Czasem nawet jak idę do swojego pokoju i widzę w przedpokoju krzywo ustawione
        buty to przeszkadzają mi one kiedy siedzę za zamkniętymi drzwiami. Muszę wyjść i
        poustawiać.
        • Gość: lumiere Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 22:37
          Moi:
          1.jak przyjedzie stare metro (krotki pociag)=pech, nowe (dlugi)=szczescie
          2.nigdy przenigdy nie daje nikomu łyka/gryza bo wizualizuje sobie cudze
          bakterie i juz dalej nie jem/nie pije danej rzeczy
          3.woda mineralna po odkreceniu nakretki nadaje sie do spozycia tylko przez 24h
          (po tym czasie rozwija sie w wodzie setki bakterii, blehh)
          4.obrzydza mnie dotykanie klamek/rurek w autobusie/poreczy i najchetniej caly
          rok chodzilabym w rekawiczkach (bakterie)
          5.unikam jak moge publicznych toalet wiec nieraz bieglam juz do domu z
          wytrzeszczem ;)
          6.nie przeczytam juz GW jesli ktos juz ja czytal (wyczytal???) i niecierpie jak
          mi ktos porozklada kolejne sekcje (wtedy tez juz nie czytam)
          7.czesto trzymam sie za kolano jak stoje w korku
          8.zawsze czytam tablice rejestracyjne i glowkuje co to za dzielnice Warszawy sa
          na nich zaszyfrowane
          9.licze kroki/schody
          10.nie zasne przy zamknietych drzwiach - musze miec "widok" na cale mieszkanie
          11.jesli ktos pije/je z moich kubkow/talerzy to po wymyciu nadal mam wrazenie
          ze sa na nich bakterie innych - musze swoje odstac w szafce i "odparowac" zebym
          je pozniej uzyla
          12.nie uzywam dlugopisow/olowkow ktore wiem, ze uzywal ktos inny (wizualizuje
          ze obgryzal je, bleh)
          13.obrzydza mnie jak ktos pakuje sobie cos do buzi pt.dlugopis,palec,komorka
          (najgorsze!) i odwracam wtedy wzrok

          Heh, ale mi wyszlo podsumowanie na koniec roku ;) ale moge z tym zyc a moi
          znajomi/rodzina wie o wiekszosci schizow:)
          Pozdrawiam Was serdecznie i lece umyc rece :D
          • Gość: Lola Re: Nerwica natręctw... IP: *.one.pl 20.12.06, 14:38
            Nigdy nie lubiłam jak jakaś zabawka, misiek, lalka, kaczka itp była ustawiona
            na półce tak, że się na mnie "patrzyła", szczególnie u kogoś w pokoju ;) Zawsze
            je przestawiałam:)
            • Gość: moka2 Nerwica natręctw... IP: *.acn.waw.pl 19.01.07, 13:01
              moje spostrzezone:

              Wstając rano z łóżka stawiam najpierw prawą stopę na podłodze, poźniej lewą -
              bardzo tego pilnuje. nawet jak wygodniej jest odwrotnie

              jak jezdze autobusem zawsze siadam po prawej stronie 3 siedzenia od poczatku,
              WKD prawa strona pierwsze siedznie, pociag - jest mi bez roznicy

              zawsze licze stopnie wchodzac po schodach

              wacham jedzenie zanim zjem - szczegolnie jablka. jak ladnie pachna to kupuje -
              na przeroznych targach wzbudzam niemale zdziwnienie

              gazete przewaznie przegladam od konca

              obsesyjnie zamykam/blokuje drzwi do samochodu jak siedze w srodku

              wstaje godzine wczesnieje myje wlosy i klade sie spac, w tym czasie wlosy sobie
              schna a ja po wstaniu tylko je ukladam i mam dodatkowo kilka chwil spania

              pierwsze co robie po przyjsciu z pracy to zamiatam kuchanie po czym zmiatam
              wszystko na szufelke i razem ze smieciami stawiam w kacie - az do pozniejszego
              zamiatania aby dwa razy nie wykonywac tych samych ruchow (wyrzucania smieci z
              szufelki)

              przechodza mnie dreszcze gdy słyszę język niemiecki; uwielbiam angielski i moge
              go sluchac godzinami

              notorycznie wylapuje błędy ortograficzne i literowki w czasopismach - nie zebym
              ich sama nie robila ;)

              gdy z kimś idę przy ulicy, muszę zawsze iść po zewnetrznej

              jezeli tylko mam w reku myszke do komputera to musze odswiezyc obraz. robie to
              nagminnie i nawet wtedy gdy nie ma takiej potrzeby. po prostu lubie
              • Gość: ja Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 15:35
                "...przechodza mnie dreszcze gdy słyszę język niemiecki..."


                Warum?
    • Gość: agniecha Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 20:04
      To teraz moja kolej:
      -delicje /ptasie mleczko/żelki jem tak jak Wy wszyscy
      -gazety zaczynam czytać obowiązkowo od nekrologów
      -mydło zużyte w połowie zawsze wyrzucam jest dla mnie za małe
      -jak ktoś do mnie dzwonił i nie dałam rady odebrać a ma numer zastrzeżony to
      jestem ciężko chora że nie mogę oddzwonić i dowiedzieć się kto dzwonił do mnie
      -trzysta razy sprawdzam drzwi/kuchenkę/żelazko
      -piszę uderzając w klawisze paznokciami a nie opuszkami palców
      -jak zaciągam w samochodzie ręczny to zawsze jeszcze dociągam o jeden "ząbek"
      (już dwa razy zerwalam w ten sposób linkę)
      - każdego strupka muszę przynajmniej trzy razy rozdrapać w związku z tym są
      dni kiedy muszę mieć perfekcyjny makijaż bo inaczej straszę na ulicy
      -wszystkie rzeczy w szafie składam na "4" i segreguję wg kolorów
      - zawsze tuszuję rzęsy wg schematu: 5 x jedna powieka, 5 x druga, potem 3 x
      jedna i 3 x druga
      - po domu mogę chodzić wyłącznie boso, jeśli mam cokolwiek na nogach wydaje mi
      się że się duszę (boszeee jakie to idiotyczne, ale nic nie poradzę)na szczęście
      dotyczy to tylko mojego domu jak gdzieś goszczę to nie mam tych objawów
      -biorąc prysznic zaczynam mycie od stóp a kończę na twarzy, zęby myję dopiero
      po wyjsciu i wytarciu, z tym że cały czas kiedy się wycieram musi lać się woda
      z kranu
      ufff, na razie wystarczy...

    • Gość: gość Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 10:32
      wątek w górę
      • Gość: znerwicowana Re: Nerwica natręctw... IP: 80.54.172.* 21.01.07, 17:21
        Gdy jem truskawki rozgryzam większość pesteczek, a wydobywający się chrzęst
        denerwuje rodzinkę. Podobnie jest z kukurydzą w sałatkach- "osobno" rozgryzam
        większość ziarenek. Rzeczy do prasowania muszą odczekać tydzień lub dłużej,
        podobnie inne sprawy do załatwienia, jeśli nie nie jestem zmuszona ich zrobić
        natychmiast- to wykonuję dopiero po jakimś czasie.
        • Gość: Pati_pz Re: Nerwica natręctw... IP: *.chello.pl 21.01.07, 21:38
          aajaj, przypomniało mi się ;)
          paluszki zaczynam jeść od tych połamanych-psują mi obraz jakiejś takiej mojej
          chorej perfekcji.
          Odkąd przeczytałam te posty to jeśli podrapię się w lewy policzek, bo mnie
          swędziało to muszę podrapać się także w prawy dla symetrii.
          Jestem koszmarną bałaganiarą, ale te wszystkie rzeczy mają swój porządek-klucze
          leżą w takim ładnym stojaczku na komórkę z Zakopca itp.
          Z tlenem przy zasypianiu trochę mi przechodzi, bo obawiam się wiatrów :/ Że i
          tak, nawet jak okna są zamknięte to mi je powyrywa.
          Kiedyś wycierałam butelki jeśli ktoś pił ode mnie, ale teraz nie mam manii na
          bakterie-chyba bym umarła
          • Gość: *** Re: Nerwica natręctw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 20:05
            ja też mam oczywiście pare swoich odlotów (obowiązkowo delicje, wafelki, markizy są rozkładane na części, tak jak to już parę osób pisało)

            a np. z takich innych: jak jem mandarynkę to najpierw dzielę ją na cząstki usuwam wszystkie drobne "niteczki" (delikatnie żeby nie rozerwać mandarynki), następnie powoli zrywam skórkę ale tak żeby cząstka się nie rozpadła na kilka kawałków i na samym końcu wkładam do buzi "oczyszczony" owoc i wysysam sok;)

            pozdrawiam wszystkich obdarzonych natręctwami
Pełna wersja