śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 12:25
Poniżej mamy wątek o klientach na którym wyżywaja sie sprzedawcy.
Dajmy im cos poczytac o sobie ..
A na początek stara jak świat anegdotka księgarska ' Ma Pan coś o historii
Izraela? hhmmmm ... Może 'Wszystko o judo' ?
    • Gość: Małgosia Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: 217.153.76.* 20.11.06, 12:45
      Proszę bardzo. Miejsce akcji nieduży sklep z kosmetykami w podziemiach Dworca
      Centralnego w W-wie.
      Ja: - Dzień dobry, jakie są u pani tusze do rzęs pogrubiające i wydłużające?
      Sprzedawczyni ( wyjmując na ladę kilka ): - Z takich, takich, itd.
      Ja: - A może jest Lash Architect L'Oreala?
      Sprzedawczyni: - No tak.. ale on kosztuje aż 45 zł!

      I tu mnie trafiło, mówię: - Nic nie szkodzi że AZ, poproszę.
      Taką ekspediedientkę wywaliłabym natychmiast z pracy. Fakt, ani nie wyglądam,
      ani nie zarabiam jak np. pani Kulczyk, ale co to tę panią obchodzi i na co ona
      sobie pozwala? Wydaje mi się, że sprzedawczyni powinna jednakowo traktować
      wszystkie klientki, czy to damę w futrze z norek, czy babuleńkę w chustce na
      głowie.
      • monawrona Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 20.11.06, 13:00
        Raczej nie śmieszna sytuacja, ale napisze. Razem z moim chłopkiem poszłam na
        zakupy do Galerii Mokotów w poszukiwaniu spodni. Mój luby ma w pasie około 118cm
        a w sklepach przeważnie mają na 110cm (może pokręciłam z tym rozmiarem ale
        wiadomo o co chodzi)fasonu do przyjęcia. Już po kilku odwiedzonych sklepach i w
        jednym znalezionych lecz bardzo dziwnego fasonu wchodzimy do znanej marki sklepu
        z ubraniami. Szukamy i w końcu pytamy ekspedientki o taki rozmiar.
        Ona (sprzedawczyni): - Nie mamy spodni w takim rozmiarze w pasie. Jak schudniesz
        to proszę do nas przyjść.
        To już szczyt wszystkiego takie opinie od tej dziewczyny. Mój już chciał iść do
        kierowniczka sklepu by zwrócić uwagę, że personel nie powinien się tak odnosić
        do klientów. Namówiłam go jednak żeby sobie odpuścił i udaliśmy się do dalszych
        sklepów, gdzie najnormalniej w świecie nawet jak nie było to akurat w tym
        momencie, albo przeprosili,że nie posiadają takich rozmiarów itd; spodnie i tak
        kupiliśmy i to całkiem fajne :)).
        • Gość: Izabella1991 Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.ipcom.comunitel.net 20.11.06, 13:48
          Och zesz w morde(przepraszam za slownictwo)
          Za kogo uwazaja sie te psia krew sprzedawczynie-ksiezniczki na ziarnku grochu:-
          (((?Nie ich zakichany interes,kto ma ile w pasie i jak jest ubrany!!!
          Kto szkoli te dziewuchy?Pytam sie:-(((?
          W np. Stanach czy nawet w Niemczech mozesz sobie przyjsc czlowieku ubany w
          pizame albo i sombrero na lepetyne zalozyc i sprzedawca obsluzy Cie
          normalnie,bez fukania,niezadowolonych min itd.A jeszcze czesto ksiezne udzielne
          (np. malolatki w Galerii Mokotow czy inszej Panoramie)sa wystrojone w
          robocie,jak na odpuscie!Niby mozna,ale to takie...prowincjonalne!
          Gwoli sprawiedliwosci musze przyznac,ze i mega-fajni sprzedawcy/ynie)tez sie
          trafiaja!
          Pozdrawiam-Iza
      • Gość: przemasek Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.jmdi.pl 20.11.06, 18:58
        a mnie sie wydaje tak

        ile bys kasy nie miała to na pierdoły zawsze wydaje najmniej jak sie tylko da
        taka postawa nie wyszła z kultruy czy umiejetnośc tej sprzedawczyni a poprostu z jej doswiadczenia
      • Gość: e Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.chello.pl 21.11.06, 15:38
        jak nosi futro to raczej nie jest damą tylko ubezwłasnowolnioną intelektualnie
        gnidą do zabicia!
    • Gość: michal Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.chello.pl 20.11.06, 14:09
      Najgorsi sa sprzedawcy niekompetentni albo zwykli naciagacze.Nie dalej jak wczoraj kupilem bratu zestaw startowy Sami Swoi.Po otwarciu koperty okazalo sie otrzymalem karte SIM,do ktorej nalezy sie darmowy telefon-grubo wyzsze sa oplaty za polaczenia.Teraz jestem 10 zeta w plecy a do sprzedawcy nie wroce,gdyz drozej zaplace za dojazd niz kosztuje "starter".Bylo to u autoryzowanego sprzedawcy Plus GSM w Tesco w Gdyni.
      • henryczek-czewa Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 20.11.06, 14:47
        u mnie w mieście jest (a może był) taki antykwariat, który skupuje od ludzi podręczniki i tam siedzi taki starszy facet. Starszy i straszny - on chyba zapomniał, że mamy wolny rynek, bo gdy chcesz dostać jakąś książke a nie zapamiętasz formułki: autor-tytul-rok wydania, to na ciebie nakrzyczy
    • Gość: sw Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:47
      ww
      • azaheca Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 20.11.06, 15:49
        Te małolatki są najczęściej z prowincji właśnie i nikt z reguły ich nie szkoli
        albo są niereformowalne już w tym wieku,czytaj mało inteligentne,nie odnosi się
        ta opinia do wszystkich panienek ze sklepów w centrach handlowych,ale do sporej
        grupki.....:-(
        • Gość: mig Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.06, 20:50
          Wprawdzie akcja toczyla sie nie w sklepie - a w biurze nieruchomosci,ale tez
          sprzedaja....Wzrok przyciagnal piekny dworek do gruntownego remontu..Decyduje
          sie na ogladniecie ( okolo 90 km od mojego miejsca zamieszkania).Agencja "nie
          jezdzi " z klientami.Klucze ma rodzina,mieszkajaca na poludniu Polski.Pani
          proponuje,zebym zobaczyla dworek zza bramy....(odleglosc 150 m od domu),a jak
          sie ZDECYDUJE na kupno - to wezwa rodzine - zeby pokazala srodek .Rozbawilo
          mnie to strasznie ..( cena domu 420 tysiecy).
          • hubertkm Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 20.11.06, 21:17
            Ja miałem kiedyś poodbną sytuację jak "monawrona" i jej chłopak wyzej opisują.
            Szukałem marynarki i w jednym ze sklepów znalazlem taką, ktoa mi sie podobala,
            ale fason nie pasował do mojej sylwetki, tzn. była za wąska w klatce, a za
            szeroka na wysokości brzucha i kiedy byla zapięta, to góra siestrasznie
            "rozchodziłą". Sprzedawczyni stwierdziła: przecież zawsze tak pan prosto nie
            będzie chodził, może się pan trochę zgarbić to bedzie dobrze leżało.
            Wyszedłem natychmiast.
    • Gość: marcepanik Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:34
      Szukałam krawata dla męża - wybieraliśmy się na imprezę "ą" i "ę", trzeba było
      dobrze wyglądać. Weszłam do salonu Vistuli i innych takich marek na
      Półwiejskiej. Chodzę głównie w stroju o stylu sportowym (dżinsy, kurtka i buty
      typu "alpinus", plecak). Jaśnie panie nawet nie raczyły na mnie spojrzeć.
      Przejrzałam krawaty na stojaku - one nic. Poprosiłam o podanie innych modeli z
      półki, a one że mnie pewnie nie stać i inne uwagi co do stroju. W sklepie
      naprzeciw kupiłam idealnie dobrany do garnituru krawat - nikt mi łaski nie
      robił, obsługa była miła, a pieniądze powędrowały zamiast do rodzimego
      producenta - za granicę.
      Byłam wredna i zemściłam się ; ) Przebrałam się w eleganckie ciuchy (futerko,
      szpilki i takie tam) i ze snobistyczną miną wkroczyłam do opisanego salonu.
      Panie zaczęły mnie obskakiwać i zgadywać życzenia. Poczekałam aż będzie więcej
      ludzi, zdjęłam kapelusz (; )) i powiedziałam przy wszystkich co sądzę o
      obsłudze. Ale miały miny jak mnie poznały... A klientów ze sklepu wymiotło.
      • Gość: jaija Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.11.06, 23:48
        ... w Pretty Woman pamiętam, tak było...
      • kochanica-francuza Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 21.11.06, 00:01

        > typu "alpinus", plecak). Jaśnie panie nawet nie raczyły na mnie spojrzeć.
        > Przejrzałam krawaty na stojaku - one nic. Poprosiłam o podanie innych modeli z
        > półki, a one że mnie pewnie nie stać i inne uwagi co do stroju. W sklepie
        > naprzeciw kupiłam idealnie dobrany do garnituru krawat - nikt mi łaski nie
        > robił, obsługa była miła, a pieniądze powędrowały zamiast do rodzimego
        > producenta - za granicę.
        > Byłam wredna i zemściłam się ; ) Przebrałam się w eleganckie ciuchy (futerko
        > ,
        > szpilki i takie tam) i ze snobistyczną miną wkroczyłam do opisanego salonu.
        > Panie zaczęły mnie obskakiwać i zgadywać życzenia. Poczekałam aż będzie więcej
        > ludzi, zdjęłam kapelusz (; )) i powiedziałam przy wszystkich co sądzę o
        > obsłudze. Ale miały miny jak mnie poznały... A klientów ze sklepu wymiotło.

        ło matko, takiej wsi to jeszcze w wykonaniu ekspedientek nie widziałam!!!

        mnie spławiły ze 3 zakłady przedłużania włosów... jak się odstawiłam w obcasy i
        płaszcz matki, to w czwartym okazało się, że przedłużanie jednak nie jest
        "niemożliwe"
        • Gość: EWa Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.CNet.Gawex.PL 21.11.06, 00:08
          ciastkarnia, napis przy jednej z blach: gniazdka pażone. dyskretnie zwracam
          uwagę, ze jednak paRZone, na to baba z pogardą: u nas się paŻy inaczej. No to
          dałam sobie spokój z dyskrecją i jak się pojawił szef, wygłosiłam swoje bardzo
          głośno. Tylko spojrzał i babę zmiotło.
          • Gość: magda Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:00
            Jetsem wiolonczelistką, gram w orkiestrze i niestety, od czasu do czasu muszę kupić elegancką, długą suknię, czarną...To jest straszna chwila, za każdym razem. Szukam konkretu - nie może być wąska w dole, nie może mieć rozporka z boku itd. Te młode kretynki zae sklepów, jak już im się wytłumaczy, że nie mają nic do gadania w kwetsii czy mnie stać, czy nie ZAWSZE proponują mi czerwone, zielone, bo "modne"...Mówię: CZARNA, nie dociera czy jak? Kiedyś jakiś taki dziwus wjawił mi swoje zdanie, że w czarnym mi nie do twarzy...
            Mówię: szeroki dół, a w ogole nie potrzebuję ich pomocy, mam oczy i mogę sama poszukać na wieszakach...I nie interesuje mnie co modne, potrzebuję szerokiego dołu, bo muszę tam zamontować wiolonczelę...
          • Gość: ula Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:15
            Doprowadziłam do zwolnienia takiej pięknej panny w jednym z butików...
            Szukałam sukni na ślub siostry. Stać mnie na niezłą, ale nie muszę chodzić po sklepach wystrojona jak stróż w Boże Ciało, nie? Czy jak ktoś jest w dżinsach, to go nie stać? I co to to panienkę obchodzi?
            W jednym z butików taka lala śmiała zrobić taką uwagę, że nie pokaże mi sukni w moim rozmiarze, bo to droga suknia (to powiedziała z naciskiem), raczej nie dla pani, poza tym może pani pobrudzić (!!!!!!!), bo jasna...
            I już skończyła ze mną, wróciła za kontuarek do swojego kolorowego pisemka.
            Zażądałam szefa. Nie ma. Wzięłam więc wizytówkę sklepu i poszłam.
            Zadzwoniłam za parę godzin, umówiłam się z szefem (kobieta) na oglądanie kiecek, przyszłam do sklepu i wyjaśniłam eleganckiej i naprawdę grzecznej pani, że jeśli za miesiąc ta panna będzie tu pracowała, to umieszczę opis sytuacji na wszystkich forach naszego miasta, a wtedy zobaczymy, czy się klientela nie przerzedzi. Pani mnie przeprosiła, kazała pannicy wyjść na zaplecze ze słowami:
            "Pani Agnieszko, raczej już pani nikogo nie będzie obsługiwać, proszę żeby pani tam na mnie poczekała", dostałam 25% zniżki na wybraną suknię z przeprosinami od firmy i wyszłam z satysfakcją jak cholera.
            Butik mieści się 50 m od mojej firmy, zaglądałam tam czasem i istotnie lali nie było.
            To nie tylko zemsta - tak trzeba. Wiele fajnych, miłych jest bez pracy, dlaczego ktoś, kto pracę w butiku traktuje jak okazję do poniżania klientów ma tam stać za ladą?? Może następnym razem, gdzie indziej, stuknie się w pusty, wredny łeb?
            Też uważam, że często są z prowincji. A już na pewno bardzo proste, nikt ze średnią inteligencją by tego nie zrobił. Praca w takim butiku to dla niej szczyt kariery, patrzy więc na innych z góry...
            • mallard Ula! 21.11.06, 12:58
              To co zrobiłaś, było równie prowincjonalne, -jeśli nie bardziej! Kompleksy masz
              jakieś, że jak Ci ktoś zalezie za skórę to wdeptujesz w ziemię?! Fu!
              • murrka Re: Ula! 21.11.06, 13:51
                A niby dlaczego prowincjonalne? (I dlaczego "prowincjonalne" ma być
                synonimem "gorszego", czy "gorzej wychowanego", skoro już przy tym jesteśmy?).
                Ula zareagowała dość ostro, ale chyba słusznie. Nie nazwałabym wdeptaniem w
                ziemię skargi na wyjątkowo nieprzyjemną i niewychowaną sprzedawczynię. Bo
                dlaczego przed wejściem do (niby) eleganckiego i drogiego sklepu mamy się czuć
                jak przed skokiem do zimnej wody? A kiedy już się zdecydujemy wejść, narażać
                się na protekcjonalne spojrzenia (o ile w ogóle ktoś raczy na nas spojrzeć) i
                niewybredne komentarze? Kiedy nam się to zdarzy, podwijamy ogony pod siebie,
                uciekamy i co najwyżej wylewamy potem żale na takich jak to forach, zamiast
                domagać się lepszego traktowania. Gdzieś czytałam, że Amerykanie mają znakomity
                poziom usług (nie wiem czy rzeczywiście, nie sprawdzałam) właśnie dlatego, że
                się tego domagają i wyrażają niezadowolenie, kiedy coś im się nie podoba.
                • Gość: grubasek Re: Ula! IP: *.limes.com.pl 21.11.06, 15:26
                  ja rowniez uwazam, ze Ula postapila slusznie.jezeli lala za lada w taki sposob
                  traktuje klientow to nie ma - zmiluj!chamstwo to chamstwo i nie widze powodu,
                  zeby wlasciciel(kierownik) takiego sklepu nie mial pojecia jak zachowuje sie
                  jego pracownik.panienka nadaje sie pewnie do dojenia krow(nie mam oczywiscie
                  zamiaru obrazac rolnikow, chodzi mi o to, ze nadaje sie do pracy miedzy
                  zwierzetami) a nie kontaktu z ludzmi...
                  • Gość: Niuśka Re: Ula! IP: 217.153.76.* 21.11.06, 15:49
                    Pracując ze zwierzętami również trzeba mieć dużo wrażliwości!
                    • Gość: grubasek Re: Ula! IP: *.limes.com.pl 21.11.06, 16:02
                      no wlasnie mialam dopisac, ze dosc niefortunnie wybralam przyklad :-( tak to
                      juz ze mna jest:najpierw pisze, pozniej mysle...
                      no to moze innaczej: niech sprzata hale produkcyjne, albo zmywa gary, bo do
                      kontaktu z ludzmi i zwierzetami(!) sie nie nadaje
    • default Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 21.11.06, 12:21
      Tę historię opowiedziała mi kiedyś przyjaciółka. Była ze swoją koleżanką, osobą
      dość "puszystą" w sklepie z ubraniami w dużych rozmiarach. Koleżanka zamierzała
      nabyć sukienkę czy płaszczyk, nieistotne. No i mierzy coś tam przed lustrem,
      ogląda się i zachciało jej się zasięgnąć opinii ekspedientki: "Jak pani sądzi -
      dobrze w tym wyglądam?" Na co ekspedientka: "No a jak ma pani wyglądać - jak
      osoba otyła".
      • Gość: kaka Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.acn.waw.pl 21.11.06, 12:26
        miejsce akcji: KDT Warszawa
        klient: Czy ja wiem?
        sprzedawczyni: jak się nie podoba to wypie..j

        zdębiałem
    • Gość: barnaba Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.lodz.msk.pl 21.11.06, 13:48
      Powiedzcie mi, czemu większość tych historii zdarzyła się w Warszawie?

      Przypadek?
      A może prawdziwi warszawiacy zginęli w Powstaniu?
      • petr82 Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami 21.11.06, 14:16
        Warszawa to jedna wielka wiocha rdzennych mieszkańców jest naprawdę bardzo mało
        A zachowanie no cóz tego pokroju ludzie łaża całymi dniami po Galeriach to
        nowy styl konsumpcyjny życia. To co dla mojego pokolenia sie liczyło czyli"
        teatr, sztuka tych ludzi mierzi... Dla nich sie liczy tylko kasa. A i jeszcze o
        satusie swiadczy gdzie mieszkaja oczywiście im bliżej centrum tym lepiej.
        W większości to osoby napływowe co widać, słychac i czuć (zlewaja sie perfumami
        z Sephory lub jeśli ich nie stać ze stadionu).
        • Gość: Satan of Swing Re: śmieszne i ponure historie ze sprzedawcami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 16:10
          Śmieszne stwierdzenie.
          W moim mieście zaraz po wojnie bylo niecałe 100 tys. mieszkańów, a dziś w tzw.
          "aglomeracji" ;) jest ok. 400 tys. - więc jak łatwo stwierdzić większośc to
          ludzie napływowo, a nie rdzenni mieskzańcy. A pomimo to nigdy, ale to nigdy nie
          spotkałem sie w żadnym sklepie z czymś takim, choć ubieram sie normalnie, jeśli
          markowo to tych tańszych marek, a na dodatek jestem niemodny z zasady bo noszę
          długie włosy, których zreszt często zdarza mi sie nie myć kiedy się przetłuszczą
          :D - ot, leń ze mnie i tyle. A mimo to nigdy mi się nie zdarzyly takie sytuacje!
          Wręcz przeciwnie - zawsze jestem obslugiwany aż "nadprzyjemnie" - tak, jak
          ostatnio, gdy kupowałem spodnie. Poszedłem do przymierzalni z dwiema parami a
          sprzedawczyni donosiła mi kolejne - łąćznie przymierzyłem ze 20 par :D No i
          fakt, że dobrałem takie, które są dosłownie jakby były na mnie szyte. A sklep
          był z tych droższych. Z waszych postów wnioskuję, ze w Warsszawie by mnie z
          takiego sklepu wyganiali.
          • Gość: Marek Moze dlatego ze mezczyzna jestes IP: *.dip.t-dialin.net 21.11.06, 16:58
            Ja tez sytuacji tego rodzaju jak opisane w sklepach nigdy nie miałem. Mysle ze to troche biologicznie uwarunkowane zachowanie: Niektóre kobiety potrafia byc bardzo miłe dla mezczyzn (bo przystojny - a nawet jak nie, to opowie o mnie przystojnemu koledze) a wyjatkowo wredne dla innych kobiet (bo konkurencja).
            • kinky5 Re: Moze dlatego ze mezczyzna jestes 21.11.06, 17:20

              Krakow- salon sprzedajacy ciuchy diesla na Szewskiej (o ile pamietam dobrze)
              Chcialam przymierzyc spodnie ale niestety moj rozmiar byl wyeksponowany na manekinie.
              Prosze o pokazanie bo chcialabym przymierzyc. Na to panienka : My tego nie robimy. I jesli pani
              sciagniemy z manekina to bedzie musiala pani kupic.
              Takie kupowanie to jak podpisywanie paktu z diablem- nie wiesz w co sie pakujesz.

              mniej znaczy wiecej
              • Gość: winnetou Re: Moze dlatego ze mezczyzna jestes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 18:16
                Toruń -sklep z odzieżą i sprzętem turystycznym "Horyzont" - sprzedawca -
                szczupły blondyn z bródką- obsługa super, klasa, rewelacja, tak trzymać! -
                wyczerpujące opisy produktów, fachowość, pokazanie własnych doświadczeń, czas
                dla klienta, cenne rady, do tego stopnia, iż wręcz poczułem że tego Pana bawi
                wyciąganie ubrań i gadżetów z półek i omawianie ich. Pozdrawiam serdecznie!
              • Gość: grubasek Re: Moze dlatego ze mezczyzna jestes IP: *.limes.com.pl 21.11.06, 18:42
                pracowalam w sklepie z ciuchami i zdarzalo sie, ze kierownictwo(wiec nie byla
                to nasza zla wola) zabraniali nam sciagac rzeczy z manekina(bo promocja i masa
                klientow, bo wyprzedaz i czasu nie ma na ponowne ubranie manekina a "goly" stac
                nie bedzie, itd.itd. dlugo by wymiebniac). roznie bywa nietety... ja jak
                wchodze do sklepu i widze nadete paniusie momentalnie wychodze - i problem z
                glowy!
                • Gość: grubasek Re: Moze dlatego ze mezczyzna jestes IP: *.limes.com.pl 21.11.06, 18:43
                  przepraszam za literowki :-)
              • monawrona Re: Moze dlatego ze mezczyzna jestes 22.11.06, 00:26
                Też miałam sytuację, że podobała mi się (wtedy akurat) sukienka z manekina na
                wystawie. Po przejrzeniu ubrań w sklepie doszłam do wniosku, że dopełnieniem
                zakupów będzie właśnie ona (sukienka), ale Pani powiedziała, że to tylko wystawa
                i nie może mi jej podać. To pytam się ogółem po co wystawa na której są ceny co
                do danych ubrań??!! Szkoda, ze musiałam wtedy zawędrować do innego sklepu, bo w
                tym często kupowałam i zawsze mi ciuchy odpowiadały.
                • kinky5 Re: Moze dlatego ze mezczyzna jestes 22.11.06, 00:39

                  ja rozumiem ze niekiedy to wlasnie kierownictwo ma naprawde niesamowite pomysly.
                  Sama pracowalam w sklepie jako Visual presentation czyli ta panienka co ubiera manekiny i wiem ze to
                  zadna frajda bo ciezkie to jak cholera...ale......ustalmy czy towar jest eksponowany dla klienta po to aby
                  on takowy zakupil czy jest tak ze to co na manekinie jest nietykalne......?
                  Wiec pracujac zagranica jako VP czy mialabym ochote czy nie z usmiechem sciagnelabym to dla klienta
                  bo towar jest po to aby go kupic........
                  A jak panienka mi rzuca w sklepie ze ja cos musze to mnie od srodka wywraca....
                  pozdrawiam
                  mniej znaczy wiecej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja