z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego

06.12.06, 11:05
Czwartek.
Popadłem w konflikt z naszym anestezjologiem, doktorem Zegrzyńskim.
Zegrzyński uważa, że przekraczam swoje kompetencje usypiając bardziej
kłopotliwych pacjentów bez jego wiedzy i na dłużej. A ja pytam co to znaczy
dłużej?" Te dwa, trzy miesiące zdrowego snu tylko wzmocnią organizm chorego i
obsługi.

Piątek.
Konflikt trwa. Nie miałem innego wyjścia. Uśpiłem doktora Zegrzyńskiego.

Sobota.
Dzisiaj przywieziono czterech pacjentów z wypadków. Po ich uśpieniu i
długotrwałej operacji wyszło mi dwóch. Zdecydowałem się ich uśpić.

Niedziela.
Zbudzili Zegrzyńskiego, żeby mnie uśpił.

Wtorek.
Bardzo silnie uderzyłem się w twarz butla tlenowa. Nigdy by do tego nie
doszło, gdybym nie zrobił sobie omyłkowo zastrzyku ze spirytusu.
Przypuszczam, że spirytus podrzucił mi pielęgniarz Gniady z zemsty za to, że
zamiast od bólu głowy, dałem mu na przeczyszczenie. Kiedy go czyściło,
zrobiłem mu trepanację i napchałem do głowy gazet. Myślę, ze bredzę.
Dobranoc, kochany dzienniczku. Chyba już w tym tygodniu nic nie napisze.

Środa. Po południu.
Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od tygodnia
skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak niczego nie
znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd. Podobnie zresztą,
jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma zimną krew. A kiedy
przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało, że jej temperatura wynosi grubo
powyżej zera. A ściślej mówiąc, 36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka,
widocznie ze wstydu, już się więcej do mnie nie odezwał.

Wtorek.
Salowy Wiśniewski powiedział dzisiaj do mnie podczas obchodu "Doktorze,
dzisiaj nie wtorek, zapnij rozporek". Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że
dzisiaj właśnie jest wtorek. Nie wiem, dlaczego ten cham tak się śmiał.
Siostra Kulanka tez. Nienormalni.

Środa.
Myślałem długo nad wczorajszym incydentem z Wiśniewskim. Sprawdziłem
dokładnie w kalendarzyku, potem jeszcze specjalnie włączyłem dziennik.
Wczoraj na pewno był wtorek.

Czwartek.
Wiem, ze dorosły człowiek, i do tego lekarz nie powinien zaprzątać sobie
głowy drobiazgami, ale nie mogę zapomnieć o wtorkowym obchodzie. Dziś
przezornie przed wyjściem z toalety zapiąłem sobie rozporek. W końcu dzisiaj
nie wtorek, tylko czwartek. Jutro piątek. Może się położę na kilka dni.

Sobota.
Jestem trochę niespokojny. Wczoraj zacząłem dość zawiłą operacje na panu
Łukaszu spod siódemki. Nie zauważyliśmy, jak czas zleciał i zrobiła się
szesnasta i koniec roboty. Pan Łukasz został na stole do poniedziałku.
Martwię się, ze będzie próbował sam się zaszyć.

Poniedziałek.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. W czasie weekendu była przerwa w
dostawie prądu. Urządzenia przestały działać i pan Łukasz tez. Dzisiaj miałem
tylko dwa wyrostki. Dziwne, że u jednego pacjenta. No, ale poniedziałek jakoś
zleciał, tym bardziej, że siostra Kulanka znalazła miedzy protezami
podręcznik anatomii. Bardzo ciekawy. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż z tylu
części składa się człowiek.

Wtorek.
Od rana pech. Podczas operacji plastycznej znów zabrakło skóry. Pożyczyłem co
prawda kawałek ceraty od ajenta bufetu, no ale jak długo można nadużywać
dobrej woli człowieka nie związanego przecież ze służbą zdrowia?

Środa.
W dalszym ciągu pechowa passa. Siostra Narcyza potrąciła mnie podczas
operacji, kiedy akurat zerkałem na siostrę Honoratkę. Wszystko stało się
bardzo szybko. Rodzina pana Korytko, który był na stole chce mnie skarżyć o
to, że mu przyszyłem butlę z tlenem do pleców. Kiedy już ochłonąłem, to
zrobiłem sobie na próbę zastrzyk nowa jednorazówką z tego transportu, który
dopiero co nadszedł. Bardzo bolesny, dwa razy zemdlałem, zanim wprowadziłem
wszystko dożylnie. Siostra Jola powiedziała, ze niepotrzebnie się męczyłem,
bo igły do tych strzykawek przyjdą w przyszłym tygodniu i iniekcje maja być
ponoć łatwiejsze. Eee, pożyjemy zobaczymy.

Czwartek.
Dzisiejszy dyżur na oddziale reanimacji minął nadspodziewanie spokojnie.
Praktycznie przez cały czas nie było prądu, więc aparatura nie hałasowała. Na
szczęście włączyli fazę i zdążyłem jeszcze wypełnić wypiski. Natomiast mocno
zastanawiająca historia przytrafiła mi się podczas porannego obchodu. Otóż
spotkałem mojego sąsiada z bloku, inżyniera Bazydło. Powiedział, że przyszedł
do naszej kliniki do Rentgena. Ciekawe to o tyle, że nikt z pracowników
naszej placówki, ani też żaden z jej pacjentów nie nosi takiego nazwiska. No
i kto mi teraz wytłumaczy, dlaczego inżynier Bazydło ukrył przede mną
prawdziwy cel swojej wizyty?

Piątek.
Obchodzę mały jubileusz. Właśnie dziś wykonałem moją setną operację. Radość
tym większa, że dzisiejszy zabieg był pierwszym udanym. Coraz częściej,
szczególnie podczas trepanacji czaszki, odzywa się moje najskrytsze marzenie:
chciałbym kiedyś rozpocząć studia medyczne. I może nawet je skończyć.

Sobota.
To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie
przewracam się o każdego leżącego
    • bam_buko Re: z pamietnika 06.12.06, 11:13
      >ten tam wyzej napisal:

      "To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie
      przewracam się o każdego leżącego"

      wyglada ,ze 15 dniowy tydzien obowiazuje wyjatkowo... w Izraelu
      no coz Azja...dziwne zwyczaje
      • tut_ets Re: z pamietnika 06.12.06, 12:01
        Hmmm... Tylko dziwne, kochasiu, twoja slaba pamiec zawodzi. W niedziele w
        Izraelu sie pracuje, natomiast w Polsce sie do gory brzuchem lezy...
    • krystian71 daj jeszcze link,bo gdzies to juz czytalem 06.12.06, 11:29

    • tut_ets Re: z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego 06.12.06, 11:57
      HAHAHAHHA!!! Zabojcze!!
      • dana33 Re: z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego 06.12.06, 12:08
        po prostu genialne...... poslalam juz do tych, ktorzy znaja abu aki w israelu...
        niech sie posmieja tez... :))))
        • tut_ets Re: z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego 06.12.06, 12:30
          Haha...
          • dana33 Re: z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego 06.12.06, 12:59
            hihihi.... poczekajmy, az abu aki skonczy dyzur i sie tu zjawi..... zaraz
            dostane wielorybie zdjecie i dochtorek sie zainteresuje, czy bylam juz w mykwie.
            cusik ostatnio nie wykorzystuje za bardzo swoich zbiorow zdjec pornograficzno-
            terrorystycznych (fajne polaczenie, nie uwazasz tutets?).
            ale lassen wir uns überraschen, jak mowia niemcy... :)))
            • tut_ets Re: z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego 06.12.06, 13:10
              er wird sehr ueberrascht... :)
        • krystian71 z tym Israelem nie przesadzaj,jeszcze wpadnie w 06.12.06, 14:36
          w lapy lekarzy Szarona i zaczna cie po ulicach ganiac ze strzykawka,zeby cie
          tez uspic,zeby tylko sie nie wydalo,ze do doopy sa
          • tut_ets Boli?? 06.12.06, 14:47
            Widziales brame Lubiaza??
          • genom3 Re: z tym Israelem nie przesadzaj,jeszcze wpadnie 07.12.06, 00:20
            krystian71 napisała:

            > w lapy lekarzy Szarona i zaczna cie po ulicach ganiac ze strzykawka,zeby cie
            > tez uspic,zeby tylko sie nie wydalo,ze do doopy sa


            ja to sie zastanawiam ilekroc czytam krystianka czy on aby nie pisze do nas na
            haju albo na jiks prochach
            przeciez to niemota do kwadratu,
            zeby chociaz byl dowcipny;-)
    • e-donkey Re: z pamietnika mlodego lekarza abu-aakiego 06.12.06, 13:16
      Przychodzi baba do lekarza cala w muchach.

      Lekarz ją pyta: Po co pani przyszla?

      Zostalam zmuszona.

      ;)
      • tut_ets z pamietnika lekarza abu-aakiego 06.12.06, 14:51
        :)))
        • krystian71 przychodzi pol tutsi do lekarza 06.12.06, 15:24
          -co pani jest?
          -moj mnie nareszcie przerznal.
          -a gdzie druga polowka?
          -wypilam z tej radosci!!
          • tut_ets Re: przychodzi pol tutsi do lekarza 06.12.06, 15:37
            Ladnie to tak nasmiewac sie z plemienia afrykanskiego, kotre ucierpialo w wyniku
            wojny z plemieniem hutu?? Ludzie byli tam makabrycznie kaleczeni, a ty se durne
            zarty stroisz??
            • tut_ets Re: przychodzi pol tutsi do lekarza 06.12.06, 16:11
              :))
            • aaki Re: przychodzi pol tutsi do lekarza 06.12.06, 18:42
              tutsi zawsze wystepują w parze z hu(cp)tu
              • genom3 Re: przychodzi pol tutsi do lekarza 07.12.06, 00:22
                aaki napisała:

                > tutsi zawsze wystepują w parze z hu(cp)tu


                wow, dowcip sie komus wyostrzyl
          • marouder Deliberacje ksiedza Krystian 06.12.06, 15:47
            Deliberacje ojca Krystiana Chudzielaka

            Na kominku ogień strzela,
            Skrzypi w butach mikroguma,
            Spaceruje ksiądz Chudzielak
            I o celibacie duma.
            Duma, umysł swój natęża,
            Utkwił w ziemię wzrok natchniony
            - Ponoć holenderscy księża
            Postulują, by mieć żony ?
            Gruby śpiewnik gregoriański
            Tłoczeniami lśni złociście,
            Kancelaria w stylu gdańskim,
            Fikus stroszy sztywne liście.
            Ogród śniegiem przyprószyło,
            Ciepły blask rozsiewa lampa...
            - Hm... ciekawe, jak by było...
            Myśli sobie zacny kapłan.
            - Człowiek miałby z kim pogadać,
            Gości by się przyjmowało:
            - Witam, witam, proszę siadać,
            Ż o n a zaraz da kakao...
            Wicher wzmaga się na dworze,
            Zahuczało coś w kominie -
            - Własny synuś byłby może
            W tyciej, śmiesznej sutańczynie.
            I łatwiejszą miałbym pracę,
            I wieczorem nastrój lepszy:
            - Podlicz dziś, kochana, tacę,
            A ja sprawdzę dziecku zeszyt...
            Ktoś by myślał o ubraniu,
            O lekarstwach i o plombach,
            Ktoś by mówił po kazaniu:
            - Wiesz, dziś byłeś dla mnie bomba!
            Ksiądz Chudzielak pierś swą pręży,
            Po czym znów się zwija w sobie:
            - Wymyślili ci Holendrzy,
            Przewróciło im się w głowie...
            I zapada w głąb fotela
            O rozmiarach refektarza...
            ...niech śpi, dobry ksiądz Chudzielak,
            U nas nic mu nie zagraża.
            • krystian71 Re: Deliberacje ksiedza Krystian 06.12.06, 16:12
              fajny wierszyk.
              Po to ma ksiadz nie sprawdzac zeszytu,zeby mogl spokojnie obliczyc tace.
              Kapujesz?bo cos z logika nietego?
              Pls,zdejmij ze mnie toto z gory, i strasnij na judaice
              Albo jeszcze lepiej,wiem,ze z napalona baba ciezka sprawa( coz ma sie to
              gadane,szeroka klate i aryjska urode) pomoz podsunac jej inny obiekt pozadania.
              Co powiesz o jotce, to dzentelmen , sam sie chwalil.ze wszystko posunie,nawet
              jakby mial gebe haaretzem przykryc
            • krystian71 Re: Deliberacje ksiedza Krystian 06.12.06, 16:15
              nosam popatrz jakie to glupie.Pierw cos pisze,a potem sie z tego smieje i
              usmieszki podsyla.
              Chyba,ze to Dana zapomniala sie przelogowac :)))
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=53457325&a=53478561
            • tut_ets Re: Deliberacje ksiedza Krystian 06.12.06, 16:49
              Oj, Ksiedzu Krystianie - witaj w Klanie KK. ;))
    • aaki donkey'u ! właściwszym twoim nickiem będzie e-ass 06.12.06, 16:15
      www.christiananswers.net/dictionary/ass.html
      • krystian71 aaki,przypomnij mi.,bo mi to zawiewa tekstem Wolsk 06.12.06, 16:35
        Wolskiego sprzed lat z audycji 60 minut na godzine.
        Teraz M.Wolski sie calkowicie sPISil , ale to nie przeszkadza tym nieudolnym
        plagiatorom zydowskim z cudzego dorobku korzystac

        I never mind, to bylo smieszna,bo i sam Wolski jest cool od 30-tu lat
        mnie co innego rajcuje.Jak sie nazywa ta klinika w Israelu,gdzie tak szybko i
        skutecznie Szarona uspili.
        Ponoc od pol roku ,zeby nie bylo wpadki ,jest juz zbalsamowany, i wypatroszony,
        bo narzady wewnetrzne najszybciej sie psuja.
        Wiec od pol roku w sloikach z formalina sluza studentom do nauki
        • aaki to renomowana klinika jerozolimska 06.12.06, 16:54
          hadassa.
          zaś lwem izraela opiekowały sie tuzy izraelskiej medycyny kapiące od tytułów naukowych
          bład w leczeniu którego nie zrobiłby nawet student akademii medycznej zwłaszcza w dobie rozpowszechnionego leczenia heparynami frakcjonowanymi.wystarczyło pomysleć nad stosunkiem ryzyka wystąpienia skutków ubocznych do ewentualnych korzyści płynących z leczenia.
          • genom3 Re: to renomowana klinika jerozolimska 07.12.06, 00:24
            fajnego masz kumpla aaki
        • aaki plagiat ; to i tak nieżle jak na osła 06.12.06, 19:01
          z ereca
          www.chirurgia.republika.pl/humor/dlachir.html
          • krystian71 no masz,wiedzialem,ze to juz czytalem 07.12.06, 09:24
            corka mi podsuwala na rozluznienie !!!:)))
    • e-donkey Do doktora abu-aaki przychodzi baba i mowi: 06.12.06, 18:36
      Panie doktorze jestem w ciazy i bola mnie zeby.
      Na to abu-aaki:
      To niech sie Pani w koncu zdecyduje, bo nie wiem jak ustawic fotel
      :)))))
      • puls Re: Do doktora abu-aaki przychodzi baba i mowi: 07.12.06, 00:05
        e-donkey napisał:

        > Panie doktorze jestem w ciazy i bola mnie zeby.
        > Na to abu-aaki:
        > To niech sie Pani w koncu zdecyduje, bo nie wiem jak ustawic fotel
        > :)))))

        w kierunku Mekki .........
    • puls Arabski lekarz w Polsce z polskiej prasy 07.12.06, 00:09
      Lekarz arabski w Polsce

      Lekarz w Polsce , Arab Dr. Abu S.-----uzywal sobie na pacjentce ,
      myslal ze to po islamsku ma byc.

      Molestował, ale nie tknął
      Neurochirurg z Bydgoszczy stanie przed sądem za... onanizowanie się przy
      pacjentce. Pan doktor wciąż pracuje w klinice, bo ordynator nie widzi
      podstaw do karania medyka.


      34-letnia Katarzyna K. trafiła do Szpitala Akademii Medycznej po tym, jak
      upadła na chodnik. Miała poważną ranę głowy. Dzień po przyjęciu odwiedziła
      ją koleżanka Magdalena R., razem spacerowały po korytarzu.
      - Zatrzymał mnie neurochirurg Abu S. Al. D. i spytał, czy miałam już robione
      USG głowy - wspomina Katarzyna K. - Kazał mi iść za sobą do gabinetu. Trochę
      się zdziwiłam.

      Pani Kasia jest atrakcyjną blondynką. O "badaniu" opowiada nie kryjąc
      skrępowania. Lekarz kazał jej się położyć, zdjąć szlafrok. Została w
      piżamce. Lekarz zakleił kobiecie oczy wacikami.

      - Tego też nie rozumiałam, przecież USG nie polega na naświetlaniu. Doktor
      włożył mi w ręce przyrządy do badań, miałam sama jeździć nimi wokół głowy -
      mówi pacjentka. Lekarz, według relacji pani Kasi, stanął za jej głową.
      Kobieta wykonywała polecenia. Nagle uświadomiła sobie, że lekarz się...
      onanizuje. - Zerwałam plastry z oczu. On skulił się za łóżkiem, przycisnął
      moją głowę, zaczął poprawiać spodnie - twierdzi kobieta. - Potem uciekłam z
      gabinetu.

      - Wypadła zapłakana. Myślałam, że USG wykryło u niej guza mózgu -
      relacjonuje Magdalena R.

      Za pacjentką wybiegł lekarz. Uspokajał. Wezwanego lekarza dyżurnego usiłował
      przekonać, że pacjentka... jest pijana.

      Już następnego dnia policjanci przyszli wyjaśniać sprawę.

      - Skierowaliśmy do sądu grodzkiego wniosek o ukaranie lekarza za
      spowodowanie zgorszenia w miejscu publicznym. Nie mogliśmy postawić
      poważniejszego zarzutu: lekarz nie dotknął pacjentki, robił "to" sam ze
      sobą - twierdzi Ewa Przybylińska z bydgoskiej policji.

      Abu S. Al. D. nadal pracuje. Twierdzi, że nie zna sprawy, nie zna Katarzyny
      K. Odsyła do swojego zwierzchnika. Ordynator neurochirurgii też nie jest
      skory do rozmów.

      - Proszę nie siadać. Nie mam czasu - kwituje obcesowo.

      Początkowo też twierdzi, że nie zna sprawy swojego lekarza. Zmienia zdanie
      na widok kopii policyjnych dokumentów. O wszystkim dowiedział się od
      policji, ale nie widzi podstaw do karania neurochirurga. Czy nie zmieni
      zdania po skazującym wyroku sądowym?

      - Czy panu jest znane pojęcie ochrony dóbr osobistych? - odpowiada pytaniem,
      wyrzucając jednocześnie naszego reportera z gabinetu.

      Inni pracownicy oddziału unikają wypowiedzi. Jedna z pielęgniarek uśmiecha
      się znacząco pod nosem.

      - Cóż, temperament południowca - kwituje.

      Lekarz złamał wszelkie zasady etyki
      - mówi Agnieszka Gołąbek, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia:

      - Ta sprawa jest bulwersująca, przerażająca. Jeżeli te fakty są prawdziwe,
      to trudno znaleźć określenie na zachowanie tego lekarza. "Wysoce naganne" to
      chyba za słabo powiedziane.

      Zawód lekarza łączy się nierozerwalnie z zaufaniem. Ktoś, kto wykorzystuje
      to zaufanie, postępuje wbrew wszelkim standardom, łamie wszelkie kanony
      etyki zawodowej lekarzy.



      Bydgoszcz | Grzegorz Dudziński


Pełna wersja