Gość: bułka targana
IP: *.visp.energis.pl
11.12.06, 16:50
Przez kilka miesięcy zdarzyło mi się pracowac w pewnym Call Center. Jak
wiadomo, klepanie przez osiem godzin jednej formułki pozostawia trwałe ślady
na psychice i sprawia,ze pod koniec dnia głowa telemarketera odmawia
współpracy z językiem. Oto kilka kwiatków, które są tego efektem (autorstwa
zarówno mojego, jak i towarzyszów niedoli) :
- Dzień dobry, czy ja się do pani dodzwoniłam?
- Dzień dobry, [Jan Kowalski] z tej strony, czy pan Nowak z tamtej strony?
- To ja jeszcze do pana rozdzwonię.
- Dzień dobry, (...) czy zastałem pana prezydenta? (miało byc prezesa)
I jeszcze jedna historyja rodem z Cyfrowego Polsatu:
Na infolinię dzwoni wściekły facet i klnie, na czyms świat stoi, bo mu
kablówka nie działa. Że jakies badziewie, że płaci a nie moze TV obejrzeć, ze
go okradaja itd. itd. Kolega po dobrych kilku minutach "uspokajania" klienta
pyta, czy antena jest dobrze ustawiona. Facet zastanawia sie, mówi,że
niedawno była wichura, to może coś sie przestawiło. Kolega mówi,że zaczeka, a
on tymczasem niech sprawdzi, czy wszystko OK. Po chwili słyszy głos z
balkonu "o ku...a !!! antenę mi zaj...li!!!"
Czekam na ciąg dalszy.