krzysztof_wandelt
07.01.07, 13:05
Umiera jeden z baronów watykańskich. Przed bramą Niebios zatrzymuje go Święty
Piotr, pyta o nazwisko i imię, wrzuca na laptop...
- Nie mogę cię wpuścić do nieba bo mam tu napisane, że uczestniczyłeś w
przekręcie nominacji na Metropolitę Warszawskiego agenta służb specjalnych
PRL (nie wiem co to znaczy, ale decyzje zawarte w laptopie są dla mnie
święte!)
- Ależ Święty Piotrze ja jestem, znaczy byłem, bardzo bliskim
współpracownikiem Papieża, wiernie mu służyłem przez lata!
- Duszyczko a kto to Papież?
- No jak to?! Toż to następca Boga, Jezusa i Ducha Świętego na Ziemi!
Święty Piotr bierze komórkę i telefonuje do Pana Boga.
- Szefie, tu jest ... i się powołuje na jakiegoś Papieża i że należą mu się
specjalne względy! Co robić?
- Mówisz Papież... hmmm... nie znam, ale zapytam się Jezusa, on jest bardziej
otrzaskany w sprawach ziemskich... pip... pip... pip... – Jezus czy znasz
jakiegoś papieża??
- Boże... coś mi świta... zapytaj się tego sklerotyka Świętego Piotra,
przecież on mieszał w tych sprawach i łaził i dulczył żeby go ustanowi
chyba „papieżem”...
Bóg zaczyna iskrzyć i pędzi do Świętego Piotra.
- Jezus powiedział, że ty mieszałeś w te klocki, a teraz mnie zawracasz
głowę!!! Jeśli nie wyjaśnisz natychmiast w czym rzecz, podajesz się z własnej
woli do dymisji!!!!!!!!!!
- Boże NIE!!! Boże juz przypominam sobie, ale to nie możliwe?!!! Pamiętasz
jak zakładałem 2000 lat temu kółko rybackie żeby śpiewać i chwalić CIEBIE?
Zostałem za TWOJĄ zgodą prezesem kółka czyli papieżem!
ALE SKĄD MOGŁEM WIEDZIEĆ ŻE TE KÓŁKO DZIAŁA NADAL!!!!!!!!!!!!!!!!