Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych.

    • grazia.eni Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych 12.01.07, 18:59
      Byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem, a mama lubiła wszelkie "fikuśności" i razem z
      paniami ze świetlicy przebrały mnie za "gazetę". Na głowę włożyły mi czapeczkę
      a'la malarz pokojowy, a kamizelkę oblepiły nagłówkami z różnych gazet. Po
      godzinie wszystko było w strzępach, bo chłopakom podobało się darcie papieru.
      Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie dam się przebrać.
      Do dzisiaj nie rozumiem jak mogłam pozwolić tej samej ekipie wiele lat później
      przebrać mojego syna za krasnoludka. Czerwone ubranko i szpiczasta czapka
      wysokości ok. 1m zrobiły z niego...*** Jak dzisiaj oglądam zdjęcia, dziwie się,
      że nas nie jeszcze nie zabił :)
    • Gość: hanka Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 20:59
      w podstawowce bylam przebrana za JABŁKO! sama to wymyslilam i zrobilam stroj z
      tektury:D wlasciwie bylam polowka jablka, z przodu mialam pestki a na glowie
      ogonek i listek:D dodam ze szlam w tym kostiumie z domu do szkoly przez centrum
      krakowa:D:D:D biedronka tez bylam;)
    • rubeus Re: 12.01.07, 21:38
      do przedszkola nie chodziłem, ale z czasów szkolnych
      moje przebrania to:
      krasnal ala hałabała [tyle, że bez bródki]
      oraz komandos/partyzant - zielony beret, duża koszula, szeroki pas
      i pistolet za nim.
      A w przedstawieniu szkolnym robiłem za króla grzybów - borowika. Miałem
      berło zrobione z drewnianego tłuczka owiniętego w folię aluminową.
      • aiszo Re: 12.01.07, 21:46
        Dołączam do muchomorków. Lecz to był rok 1964. Mam dowód - zdjęcie (oczywiście
        czarno-białe).
    • Gość: Artur Ch. Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 23:34
      Hej, pisze prace licencjacka... moje badanie (ankieta) przeprowadzana jest za pomoca internetu.. Jezeli ktos ma chwile wolna to prosze wypelnic:) Oto adres!

      webankieta.pl/survey/w37xh5olsqk
      NIE JEST TO PROBA ZAINFEKOWANIA KOMPUTERA JAKISM SHITEM! JEZELI KTOS MA OBAWY NIECH ZAJZY NA STRONE GLOWNA: WWW.WEBANKIETA.PL
    • svarowski Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych 14.01.07, 16:23
      Kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem, hej!!!
      Nikogo nie było w domu, czyli nadszedł czas żeby cos nabroić. Postanowiłem się
      przebrać za murzyna. W tym celu wyszperałem pudełko plakatówek i oczywiście bez
      ściągania ubrań, czy jakiegokolwiekprzygotowania, zacząłem mazać twrz czarną
      farbą. Tak, tak było bardzo zabawnie. Po zużyciu całej czarnej farbki, pokryciu
      nnią całej twarzy,rąk, nowej koszulki, dywanu, klamek i paru inych rzeczy, twarz
      zaczęła mnia potwornie szczypać. Przez 3 następne dni chodziłem z wysypką na twarzy.
      • Gość: ruda Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych IP: *.devs.futuro.pl 15.01.07, 10:08
        usmialam sie niezle, fajny poczatek dnia :))

        mi w przedkszkolu tez kazali chodzic w rajtuzach i szpiczastej czapce. potem
        byl czerwony kapturek (sliczny stroj), pipi z racji koloru wlosow i moje
        ulubione (podstawowka) - choinka - dwie zielone polyskliwe spodnice, z
        naszytymi gadzetami i szpiczasta czapka, tez zielona. caly bal ktos do mnie
        podchodzil i pytal za co jestem przebrana :))
    • wiola361 Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych 15.01.07, 18:46
      Moja kolażanka była czjnikiem.Była wbita w karton z którego wystawała tylko
      głowa ręce i nogi. Na głowie miała uformowane z tektury wieczko od czajnika a z
      przodu długi (nie wiem z czego) dzióbek do nalewania. Nie mogła się ruszać i
      litościwa pani uwolniła ją po półgodzinie z tego pudła. Zostało tylko wieczko.
      A moja korpulentna koleżanka przedszkolanka dwa lata temu na balik w przedszkolu
      przebrała się za deszczyk. Wystąpiła cała owinięta peleryną z folii na której
      były naklejone niebieskie kropelki. To nie był mały deszczyk, to była wielka ulewa.
      Jedno dziecko z mojej grupy przyszło raz na balik zaszyte w kostium niedźwiedzia
      (z grubego sztucznego futerka). Oczywiście zapłakane i spocone dziecko trzeba
      było szybko na balu wydostać z tego kombinezonu, a mama była bardzo zdziwiona,
      dlaczego on nie chciał być tym misiem do końca baliku. Zaproponowałam mamie, aby
      sobie uszyła i ponosiła takie samo przebranko.:)
      • Gość: mnionia Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych IP: *.wro.vectranet.pl 16.01.07, 01:14
        Nie musiałam sobie nawet wyobrażać jak wyglądało to biedne dziecko w stroju
        niedźwiadka ;) Pewnie podobnie do tej ofiary sztucznego futerka:
        groszek.private.saepia.net/entuzjazm.jpg ;)
    • maginiak Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych 16.01.07, 16:14
      Już kiedyś opisywałam "Historię pewnego przebrania" na innym forum, więc teraz
      ino przekleję ;) Trochę przydługie, ale może komuś się będzie chciało
      przeczytać, bo waaarto oj waaaarto :)

      "Cały witz polegał na tym, że była działka, a na działce oldschoolowy grill i
      wiele, oj wiele, bardzo wiele innych przedmiotów tak odjechanych, że aż miło.
      A najważniejsze w tym wszystkim było to, że były i stroje. I byliśmy my w
      ilości sztuk sześciu: Paulina, Marek, Marcin, Michał, Kuba, Maginiak.
      No i się przebraliśmy, a później pojechaliśmy do pobliskiej, bardzo wiejskiej
      i bardzo pełnej ludzi knajpki. A przebrani byliśmy tak:
      Kuba (delikatnie): biała kurtka, bardzo obcisła, błyszcząca,zapięta pod samą
      szyję, wyszywana cekinami i kolorowymi guziczkami, do tego szary obcisły dres
      sięgający połowy łydki, biały skarpet i czarne buty z eleganckiej skóry - to
      wszystko w połączeniu z fizjonomią Kuby, którą po części (Waszej części)
      poznaliście, współgrało wyśmienito.
      Marcin (właściwie też deliktanie): Marynara łowicka damska, w paski w kolorach
      rażąco bijących po oczach, a do tego, jak wspomniałam delikatnie, słomiane
      sombrero rozmiarów latającego spodka, niemniej kosmicznego niż jaja, nawet
      bycze.
      Maginiak: wielki czerwony kask motocyklowy, naprawdę bardzo wypasiony, i bardzo
      czerwony a i błyszczący co najmniej tak jak Porsche 911, na które ja nigdy nie
      zarobię, ale mój mąż zarobi. Do tego okulary do spawania z baardzo ciemnymi
      szkłami ( nie widziałam prawie nic, dzięki czemu się spektakularnie potykałam,
      a to że była ciemno ciemna noc nie miało właściwie większego znaczenia).
      Uzupełnieniem stroju była wyszywana kolorowymi cekinami kamizelka z frędzelkami
      w różnych miejscach, a w jakich, dokładnie nie pamiętam.
      Marek (jeden z gwoździ programu): strój turonia jasełkowego zrobiony z czystej
      słomy, z domieszką sznurka do snopowiązałek. Na głowie głowa turonia (wyglądała
      trochę jak głowa misia z "Misia" ale miała uszy w kształcie rogów. Do tego
      kamizelka z kieszenią na plecach, w którą wetknięta była pokaźnych rozmiarów
      halabarda (duża tak jak duża jest średnia siekiera do rąbania średnio dużych
      klocków drewna)
      Paulina: kozaki sięgające do połowy ud, zrobione ze słomy od kompletu turonia.
      Zostawiała przecudne ślady, nie tylko w samochodzie ale przede wszystkim w
      docelowej knajpce, w której na nieszczęście właścicieli podłoga wyłożona była
      filcową wykładzinką w kolorze ciemnej zieleni.
      Michał (gwóźdź programu) nie przebrany w żaden strój, ale za to wystrojony w
      wielkie łóżko polowe (po rozłożeniu długości dwóch sporych metrów), które
      dzierżył dumnie pod prawą pachą.

      Pojechaliśmy do knajpy. Michał z Marcinem weszli do środka przodem. My we
      czwórkę zagadaliśmy się przed wejściem. Po pięciu minutach troskliwie
      stwierdziliśmy, że chłopaki muszą się tam sami trochę głupio czuć i weszliśmy
      do środka. Jakże wielka była ma radość gdy okazało się jak bardzo się myliłam.
      Michał leżał na łóżku rozłożonym na środku knajpy i popijał piwko przed
      telewizorem. Koncert z Opola akurat dawali."
    • street_pop Renata Beger i inne... 16.01.07, 22:59
      Jakis czas temu przebrałam się za Renatę Beger. Miałam doczepiony długi warkocz
      z rajstop, krawat tekturowy w wiadomych kolorach, spódnicę i bluzkę - urzędówkę,
      pupe wypchałam poduchami (niestety, potem krępowały ruchy tanca więc je
      wyjęłam). Do tego przepaska na włosy, kolczyki-kółeczka ("złote" za 7zł). Na
      marynarce miałam napisane na przyczepionej kartce na plecach "kocham sex jak kon
      owies", a w trakcie imprezy szukano w moich oczach ku..ków. Ponieważ impreza
      zaczynała się w autokarze, który zawoził balujacych do miejsca docelowego, gdy
      wsiadłam, podsłychałam rozmowe dwóch siedzacych juz dziewczyn:" Te, patrz..ta(o
      mnie) niedośc, że się nie przebrała (w tym momencie miałam jeszcze na sobie
      kozuch zasłaniajacy całe przebranie) - to jeszcze wyglada jak bambera!"

      Impreza była rewelacyjna!

      Moja matka kiedys przebrała się za kuchnię - miała przytwierdzony kawal kartonu
      na klatce piersiowej z narysowanymi palnikami i obwiesiła się przyborami kuchennymi.

      Koleżanka kolezanki przebrała się za szynkę na bal mysliwski. Obłożyła się
      rózowymi poduchami pościelowymi i obwiązała sznurkiem.

      Jedno Wam powiem: imprezy z takimi jajami są rewelacyjne! Bo fajni są ludzie,
      którzy się przebierają. Na wspomnianym balu wszyscy byli świetnie poprzebierani.
      Impreza skończyła się o 6 rano i gdyby nie wynajety na godzinę autokar - pewnie
      trwałaby dłużej.

      Aktualnie poszukuje dorosłych strojów Teletubisiów - chcemy się wybrac ze
      znajomymi do dobrej knajpy... Jak ktos bedzie wiedział, gdzie znaleźc takie
      stroje - to niech napisze! Będe wdzięczna!
    • Gość: NANIA Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych IP: *.bartsat.pl 17.01.07, 16:12
      MOJA SIOSTRA BYŁA KRAKOWIANKĄ,JA BYŁAM KRAKOWIANKĄ NO I GDYBYM MIAŁA BRATA TEŻ
      PEWNIE BYŁBY KRAKOWIANKĄ... NO! ALE TAKIE BYŁY CZASY.
    • agentka_literacka Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych 17.01.07, 22:08
      Kiedy ma się 8 czy 9 lat, najgłupszym przebraniem może okazać się... brak
      przebrania! Zwłaszcza na balu przebierańców. Wiem, o czym piszę, bo
      doświadczyłam tego na własnej skórze. Wokół wróżki, kowboje, krakowiacy i
      górale, a moją jedyną ozdobą była ogromniasta opaska z krepiny z kokardą
      umieszczona na głowie (i codzienne ubranie, oczywiście). :)
    • Gość: anka Re: Najgłupsze przebranie z czasów przedszkolnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 13:33
      Razu pewnego roku (kolo 1981) bylam przebrana za... talie kart :)
Pełna wersja