w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/kolezance..

    • kwiat_aloesu Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 17.01.07, 20:50
      Lalek Barbie, podówczas kupowanych w pewexach. Nie była to nawet kwestia
      finansowa, ale moi rodzice uważali, że to tandeta i brzydactwo. Miałam za to
      przepiękną lalę - bobasa, ale jak tu się bawić bobasem z koleżankami strojącymi
      swoje Barbie w nowe szatki? Barbie w końcu dostałam za któreś dobre świadectwo,
      pewnie gdzieś się kurzy na dnie szafy, podczas kiedy bobas wciąż tryumfalnie
      siedzi na półce, bo strasznie jestem sentymentalna.

      Amerykańskiego piórnika i kolorowych zeszytów. Chodziłam do pierwszych klas
      podstawówki (środek lat 80-tych) z dziewczynką, która przyjechała z Ameryki.
      Miała piórnik, z którego po naciśnięciu przycisków wyskakiwały szufladki; miała
      bajeranckie temperówki, pachnące gumki do ścierania i kolorowe zeszyty. Do dziś
      pamiętam zarówno mój pierwszy kolorowy piórnik, zakupiony wiele lat potem w NRD,
      i pierwszy włoski zeszyt z kolorową okładką...
      • Gość: ania Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.greenlan.pl 17.01.07, 21:22
        Spokojnego domu , bez awantur między rodzicami .
        • Gość: asia Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.acn.waw.pl 17.01.07, 21:48
          To zupelnie tak jak ja :(
    • kolargol8 Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 17.01.07, 21:24
      Wszystkim baletnicom. Tego, że nimi są. A ja nie.
      ---
      pegeer.blox.pl/html - Coś o dzieciństwie. Fajne.
      • Gość: EWa Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.CNet.Gawex.PL 17.01.07, 21:40
        oj, tak jak ktoś wyżej napisał: stroju krakowianki, którego mama (choc byłam
        rozpuszczoną jedynaczką) za zadne skarby kupic mi nie chciała! A inne
        dziewczynki w takim w niedzielę chodziły...
    • hobbitfrodo Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 17.01.07, 22:08
      rodzice nas wychowywali skromnie i w poczuciu, że niczego nam nie brakuje, ale
      ja zazdrościłam dziewczynkom ślicznych strojów na bale przebierańców, kupionych
      w sklepach - księżniczek, wróżek i krakowianek - rodziców nie było stać więc
      mama nam szyła i robiła dodatki z kolorwej bibuły, ale nie żadne tam
      księżniczki, byłam przebierana za biedronkę albo żuka a jak podrosłam to mama
      uszyła fartuszek i byłam za Pipi Langstrumpf. Wtedy się wstydziłam, ale teraz
      doceniam, że mama chciała żebym nie była gorsza :)
      chłopcom jakoś nie zazdrościłam sikania na stojąco, raczej tego że mogli włazić
      na drzewa, a jak ja wchodziłam to zaraz zgarniałam od rodziców :/
    • alex_koz Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 17.01.07, 22:34
      moim kolezankom, ze nosilu lakierki! ja musialam w trampkach chodzic (bo zdrowo
      dla stopy!)
    • Gość: mi Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.chello.pl 17.01.07, 22:45
      ja mialam wszystko, tato pracowal w pewex
      teraz tez mam duzo ale zazdroszcze innym ze potrafia sie cieszyc ja jakos nie
      umiem
      • Gość: jaija Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.01.07, 23:08
        teraz tez mam duzo ale zazdroszcze innym ze potrafia sie cieszyc ja jakos nie
        > umiem

        To bardzo cenna uwaga! Jednak musi być jakis niedosyt, żeby była radość, trzeba
        tęsknoty :)
      • Gość: aa Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 23:24
        ja dlugo zazdroscilam ze nie mam lalki fleur/barbie. W koncu taka dostalam ale
        nie moglam miec ubranek z pewexu bo byly zbyt drogie. I tego zazdroscilam
        innym. Ale moja mama wtedy nie pracowala i uszyla mi ubranka dla lalki zebym
        tez miala w co lale ubrac. Po dosc krotkim czasie mialam najwieksza kolekcje
        ubranek i wszystkie dziewczynki zazdroscily mi. Nie wiem teraz na ile tych
        ubranek a na ile mamy ktora z ogromnym poswieceniem byla w stanie nie tylko z
        materiałow ale nawet na szydelku albo na drutach zrobic np garniturek (spodnie
        lub spodnica plus specjalny blezer i to na guziczki!)Do dzis mam te ubranka,
        cala torba. Prawdziwa sztuka bo mama jest perfekcjonistka. Moze kiedys przekaze
        je mojej corce.
        I zazdroscilam piornika z szufladkami.Tego nigdy nie mialam. A pamietacie
        naklejki takie jakby miekkie?To byl hit!...to byly czasy..
        • Gość: jaija Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.01.07, 02:00
          He, he, z tą Fleur i Barbie też tak miałam, moja mama też mi uszyła parę
          ubranek, super wykończone i te chińskie masówki się nie umywają - żakiet ze
          srebrnej lamy i spódnica zielona przetykana srebrną nitką - szpan ;)
    • Gość: jani Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.nat.rsk.pl 17.01.07, 23:34
      Ja zazdroscilem kiedys znajomym zoltej dacii. Bo miala cztery drzwi, normalny bagaznik, komfortowe zawieszenie, przyzwoita ilosc miejsca z tylu, byla cicha, no i miala podłokietnik z tylu ;) Pewnie juz sie domysliliscie, ze wtedy gniotlem sie z tylu malucha ;)

      Spedzilem tam wiekszosc dziecinstwa, wiec nie darze tego fiata zadnymi cieplymi uczuciami.
      • Gość: ..... Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.ksw.edu.pl 18.01.07, 10:10
        ty to przynajmniej mialaes malucha. a w mojej rodzinie nigdy nie bylo
        auta..nawet najgorszego i wszedzie jako male dziecko musialam zapieprzac
        nogami.wiec nie wybrzydzaj
    • star105 Re: Janis Joplin głosu, niestety nie była moją 18.01.07, 01:10
      koleżanką:) Przyjaciółce zazdrościłam mamy - lekarki i ojca - cukiernika, a
      kuzynowi zwierzyńca w domu.
      • Gość: aja Re: Janis Joplin głosu, niestety nie była moją IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.07, 02:47
        W podstawówce zazdrościlam przyaciółce pomarańczowego trabanta, którego mieli
        jej rodzice. Uważałam, że to najpiękniejsza fura na świecie :-D Trochę także
        tego, że jej pies nazywa się Śrubka, ale cierpienie osladzał mi fakt, że mój był
        ładniejszy i mądrzejszy. A! I jeszcze przywiezionych z Zachodu brązowych
        plastikowych kubków do kawy (z uszkiem), które jej rodzice trzymali w dużym
        pokoju "na nowe mieszkanie". Całą klasą zazdrościliśmy pewej Kasi alergii, bo
        miała pudełko z pięknymi, kolorowymi, zachodnimi strzykawkami:-DDD A synowi
        znajomych mamy, że potrafi opowiadać wulgarne dowcipy i potrafi narysowac
        płetwonurka.

    • Gość: PR Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 07:44
      widze, ze zazdrosc jest domena kobiet:)
      Ja zazdroscilem koledze z klasy calej polki resorakow - dostawal je od ojca z
      Zachodu. Przychodzilem do niego i moglem godzinami wpatrywac sie w te
      samochodziki i pojazdy bojowe. O dotykaniu raczej nie bylo mowy, bo byly one za
      szyba, a w muzeum nie mozna dotykac eksponatow:).
      Poza tym ow ojciec siedzial gdzies za granica, czego tez zazroscilem, ale to
      glownie z powody braku niebezpieczenstwa kar cielesnych po powrocie z
      wywiadowki. Pozniej dowiedzialem sie, ze ow Artur ma juz dwie mamy: "prawdziwa i
      sztuczna":)
      • Gość: inez Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.vlan89.nemes.lubman.net.pl 18.01.07, 08:20
        <A pamietacie
        naklejki takie jakby miekkie?To byl hit!...to byly czasy..>

        Taa, to był też mój przedmiot pożądania, niestety rodzice nie byli zbyt zamożni
        i nie kupowali mi takich duperszmitów, w związku z czym nie mogłam się w szkole
        z koleżankami wymieniać na "miękkie naklejki". Poza tym zazdrościłam dzieciom
        wszystkiego, co wówczas było modne, a rodziców nie było na to stać, tj. czapek
        żarówiastych różówych, tenisówek czeszek (bo niepraktyczne), butów plastików
        białych a`la pantofelki (miałam ale jak zwykle inne niż wszystkie czyli różowe z
        zapinanym paskiem na kostce, a chciałam takie jak wszyscy mieli), koleżance
        długich włosów, bo ja miałam krótkie, kolczyków w uszach, legginsów z lycry
        czarnych, ciapów - wywrotek, bo ja musiałam nosić juniorki w związku z
        płaskostopiem, a z wcześniejszego dzieciństwa takiego dużego metalowego
        samochodu-zabawki, napędzanego przez pedały, u nas jedna dziewczynka na osiedlu
        miała taki i nigomu nie dawała się nim przejechać, dla mnie to była wymarzona
        zabawka.
        • Gość: kropka Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 13:30
          a ja chyba jeszcze mam gdzieś schowane takie naklejki ;-)) z kotami ;-)
      • Gość: r. Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 81.210.19.* 18.01.07, 10:08
        > Ja zazdroscilem koledze z klasy calej polki resorakow
        I ja... I mial kolekcje puszek po piwie! Tata jezdzil TIR-em.

        r.
      • Gość: naiwna Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 02:51
        hej, PR, a tę "sztuczną" mamę nabył za pośrednictwem ojca czy "prawdziwej"
        mamy? :) Jeśli opcja druga, to kiedy to było? Pięć lat temu, dziesięć,
        piętnaście, dwadzieścia? i jakie były wasze odczucia w związku z tym?
    • Gość: trzeba Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.aster.pl 18.01.07, 09:08
      - drewnianego piórnika z wieczkiem i góralem na tymże wieczku,
      - czarnych lakierków z paskiem,
      - białych figurówek (miałam łyżwy przykręcane do zwykłych butów)
      - pianina,
      - lekcji angielskiego.
      • Gość: ble Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 83.238.160.* 18.01.07, 09:27
        zazdrościłam takich okularów lustrzanych "kotów" - w końcu mama mi kupiła ale
        nie były lustrzane, na szczęście mama mojej najlepszej przyjaciółki kupiła jej
        takie same jak mi i byłyśmy 2 które miały identyczne okulary, a byłyśmy prawie
        jak siostry, do tej pory do mamy mojej przyjaciółki mówię ciociu a ona tak mówi
        do mojej mamy :-)))))
      • Gość: aa Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 09:38
        jeszcze zazdroscilam magnetofonu kasprzak na jedna kasete, bo ja nie mialam
        zadnego a jak juz w poznej podstwowce rodzice kupili sony na 2 kasety to
        chociaz byl porzadniejszy to wolalabym wtedy taki prosty jak mieli wszyscy. No
        i mialam tylko jdna kasete przez dlugi czas "abbe" a moja kolezanka miala
        mnostwo kaset z USA w takich kolorowych opakowaniach o jakich tu nie mozna bylo
        marzyc. Tylko ze jej nie wolno bylo pozyczac tych kaset. Moglam isc popatrzec
        ewentualnie :-))))
      • sol-talullah Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 15:56
        Ja zazdroscilam kolezankom tego, ze w ich w domach zawsze byl spokoj i idealny
        porzadek. Przez nasz dom non stop przewijaly sie tabuny ludzi, w koszu na
        brudna bielizne ciagle bylo pelno ubran, pomimo, ze pralka pracowala na
        okraglo, w zlewie wciaz staly jakies szklanki, bo ciagle ktos chcial kawe lub
        herbate, pies wywalal jedzenie z miski i rozchlapywal wode, moje siostry wciaz
        ryczaly i wszedzie rozwalaly swoje zabawki, panowal ogolny rozgardiasz, a w tym
        wszystkim moi wyluzowani rodzice, ktorzy jakos nie rozumieli mojego problemu.
        Ciagle mnie zastanawialo, dlaczego kolezanki tak chca do mnie przychodzic i
        wstydzilam sie tego balaganu.
        To zabawne, ale teraz moj wlasny dom wyglada podobnie:)
    • Gość: tralala Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 09:53
      Zazdrościłam kuzynce różowego miękkiego dresu z myszką miki, kupionego w Baltonie (kto to pamięta :)
    • Gość: brick Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.01.07, 10:16
      A Pamiętacie takie buty a'la gumowe sandały? Plastiki się nazywały. Ja
      zazdrościłam koleżance, że może sobie w ich obcas powkładać kamyczki, w taki
      sposób, że stukały przy chodzeniu. Szczególnie wielbiłam plastiki mojej
      przyjaciółki, takie w kratkę...Ja niestety miałam zwykłe sandały.
      • luana4 Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 11:11
        - kolezance sukienek z Francji z falbankami i koronkami, gdy moja mama
        preferowala bardziej sportowy styl
        - seledynowego rowera (skladaka) mojej kuzynki, ja dostalam lepszy, ale byl
        niebieski;(
        - kolezankom dlugich wlosow, spinek, kokardek i innych ozdob "w glowach". Ja
        bylam "scinana" modnie, ale krotko
        - hucznego przyjecia I-Komunijnego, u mnie byla tylko njblizsza rodzina i nikt
        pozniej nie spiewal, a u sasiadow owszem:)
        - oryginalnych lewis-ow, ktore o zgrozo PRZYZNAJE SIE: ukradlam uzywane
        (wyprane) ze sznurka do suszenia bielizny;(
        Dostalam za ten wyczyn niezle manto i musialam spodnie zwrocic nie na sznurek,
        tylko do wlasciciela i przeprosic.
      • Gość: magda Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 213.214.228.* 18.01.07, 11:16
        a ja zazdrosciłam koleżankom tzw. chińskich piórnikow (z rysunkiem dziewczynki
        o baaardzo dużych oczach) i ołówkow z gumką, tez chińskich... Z zazdrością
        patrzyłam też na koleżanki, które mialy "czeszki", czyli biale tenisówki z
        Czechosłowacji.
    • Gość: anetka Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.portnet.pl 18.01.07, 11:30
      a ja zazdroscilam kolezance rolek. dugiej roweru i ogilnie prawie wszystkim ze
      maja sami pokoj..........no i jeszcze innej kolezance ze ma super mebelki dla
      lalek barbie
    • Gość: sugestia urokliwy wspomnień czar.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 11:42
      W dzieciństwie zostałam szczęśliwą posiadaczką pięciu marek, wykorzystując
      moment popołudniowej drzemki mojej mamy udałam się do pachnącego PEWEXU na
      zakupy tramwajem lnii 5 i wydałam je na zestaw ubranek dla lalki Barbi, której
      nie posiadałam :D (pamiętam do dziś co wchodziło w skład kompletu) oraz na
      długopis z napisem BIC i tzw. gumy do żucia "kulki".
    • poiuyt666 Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 12:01
      plastikowe bidony o kształcie, hmm, tłustej paletki ping pongowej, z zakrętką i
      kubeczkiem, które plastikowością swoją przenikały całą przynoszoną w nich do
      szkoły herbatę, czyniąc ją niezdatną do spożywania, budziły moją zazdrość,
      zwłaszcza jeśli dodatkowo posiadały specjalne etui, z tego co pamiętam, coś w
      rodzaju uprzęży do przypinania
    • Gość: xxx Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.aster.pl 18.01.07, 12:24
      > wszystkim chłopcom, ze moga sikać na stojąco
      >

      Dziewczynki tez moga sikac na stojaco - czy wolno im to robic czy nie, zalezy
      od kultury - pisze o tym np. Kapuscinski w Podrozach Herodota
    • Gość: Dżastina Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 217.153.76.* 18.01.07, 12:37
      W podstawówce zazdrościłam moim koleżankom dorosłego wyglądu. W ostatnich
      klasach one były już wysokie, zaokrąglone, wszystkie nosiłysmy fartuchy ( bo to
      były jeszcze lata 80-te ), ale mimo to wyglądały poważniej i podobały się już
      chłopakom. Miały też długie włosy, które czasami na przerwach na chwilę
      rozpuszczały niby od niechcenia.
      A ja... skrzat 160 cm, chudy i w okularkach, zero wdzięku, na dodatek strzyżony
      przez mamę i babcię na pazia ( "bo to takie urocze!" ). Koszmar po prostu!
      Z chwilą pójścia do liceum zaczęłam sama dbać o swój image i w końcu
      przeistoczyłam się w ładną dziewczynę ( soczewki zamiast okularów, delikatny
      makijaż, dłuższe włosy itd. )
    • Gość: gra Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.07, 13:08
      czerwonych elastycznych rajstop bo wszystkie dzieci miały beżowe bawełniane
      rajtki wypchane w kolanach a tylko jedna koleżanka której mama handlowała na
      Węgrzech nosiła te czerwone
      • Gość: gruby Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.aster.pl 18.01.07, 14:07
        psa w domu
        • Gość: Jarek72 Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 194.176.105.* 18.01.07, 14:55
          - paczek od rodziny z niemiec (jezus maria, moj kolega mial w domu NUTELLE (to
          byl jakis 82- 83 rok, pamietam ze czasem dal mi zjesc jedna lyzeczke, nigdy nie
          zapomne tego uczucia, to byla rozkosz... a dzis moge miec nutelli ile chce i
          wcale mi nie smakuje)
          - ten sam kolega mial kolorowe katalogi sprzedazy wysylkowej z Niemiec- Quelle-
          pamietam jak razem ogladalismy te katalogi i nie moglismy sie nadziwic ze sa
          takie kraje gdzie jest jak w raju
          -magnetofonu kasetowego z wbudowanym radiem (mialem Grundiga bez radia i
          piosenki nagrywalem laczac magnetofon kablem DIN z duzym radiem Tamburyn (do
          dzis uzywa go moja babcia)
          -a z powazniejszych spraw- spokojnego domu bez klotni oraz rodzenstwa
    • fpuka Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 16:18
      Zazdrościłam koleżankom, które zamiast w fartuszkach przychodziły do szkoły w sukienkach z tworzywa sztucznego. To tworzywo, to taki kolorowy (w tym wypadku niebieski), tłoczony, miękki, podły plastik. Sukienka była bez rekawów, miała podszewkę z podszewki ;) a zapinała się na przekręcane, metalowe zapięcia do damskich torebek. Totalny badziew i siarka, ale ja śniłam o tym po nocach. W końcu taką dostałam. Tyle, że była używana (mama dostała po córce koleżanki), popękana w paru miejscach, upstrzona tuszem z długopisu i ........... już niemodna.
      Pamiętacie te sukienki?
      • drzejms-buond Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 16:19
        robertowi plantowi, że ma głos jak dzwon
        i hermaszewskiemu, że poleciał w koszmosz
        • Gość: janko Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.199.54.123.tesatnet.pl 18.01.07, 16:45
          matce teresie z kalkuty tego, ze pochodzi z kalkuty
          • drzejms-buond Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 17:31
            A! nie doczytałem,że KOLEDZE...

            koledze- rodziców, bo ojciec pracował w emzetwu i zabierał ich na wczasy do BUŁGARII
    • deniss_peniss Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 18:49
      Zegarka elektronicznego obowiązkowo ze stoperem lub kalkulatorem. Moja ulubiona
      strona w katalogach niemieckich Quelle to właśnie z zegarkami.
      • monikate Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 18.01.07, 22:18
        Ładnego i większego mieszkania
        Spokojnego domu
        "Normalnych" cioć i wujków
        W liceum ciuchów, w ktorych chodzili "wszyscy" a moi rodzice uważali, że one są
        nie teges, albo za drogie, itd.
        Podróży zagranicznych
        • Gość: jaija Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.01.07, 23:13
          Z rzeczy niematerialnych: koleżance zazdrościłam... wąziutkich, czystych
          paznokci i schludnego, wąskiego pisma, bo ja to miałam wiecznie żałobę za
          paznokciami - efekt łażenia po drzewach, trzepakach, tytłania się w ziemi itp.
          rozrywek nieskrępowanego dzieciństwa oraz beznadziejne pismo, które mi zostało
          do dziś :D
        • Gość: naiwna Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 02:39
          Monikate, jakie ciocie i jacy wujkowie są "normalni"? Jeśli opisanie tego
          miałoby Cię kosztować za dużo nerwów, to nie pisz... ale zaintrygowałaś mnie.
    • Gość: Justa Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 217.153.76.* 19.01.07, 09:53
      Ja właśnie nie rozumiem postępowania rodziców, którzy nie chcieli kupować
      córkom gadżetów i ubranek jakie nosiły ich koleżanki. Jeżeli powodem był brak
      pieniędzy - nie ma o czym mówić. Ale jeśli pieniądze były a chodziło o to, że
      moje dziecko bedzie inne niz wszystkie, oryginalne, nie będzie małpować
      koleżanek, naśladować głupich mód, to moim zdaniem rodzice ci popełniali
      ogromny błąd. Po co przekonywać dziesięciolatkę, że ma rozwijać indywidualność
      i mieć np. ekologiczny drewniany piórnik zamiast różowego chińskiego i jeszcze
      wpajać że ten różowy jest bezguściem? Przecież dziecka sie i tak nie przekona,
      wiek dzieciecy ma swoje prawa, najładniejsze jest to co mają wszyscy, po co
      rozwijać brzydkie uczucie zazdrości, przecież każda z nas w końcu zapragnie
      określić własny styl.
      Ja zawsze chciałam mieć włosy poniżej ramion i spinać je grubą klamrą, a mama
      prowadziła mnie do fryzjera i obcinała jak debila ( króciutko z tyłu ), bo
      ponoć tak było mi najładniej, dziewczęco, itp. Wtedy przyjmowałam to z
      rezygnacją, ale dziś zupełnie nie rozumiem dziś takiej postawy.
      • Gość: anka Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 12:36
        Tak, tez mam odrobine zalu, choc wiem, ze to bylo dla mojego "dobra" ;) Tak
        bardzo chcialam miec stroj krakowianki albo ksiezniczki i pianino, ktore snilo
        mi sie po nocach, stalo u nas wtedy wielkie radio SYMFONIA z takimi bialymi
        wielkimi klawiszami, udawalam wtedy, ze to pianino i gralam na tych
        klawiszach ;). Miec magnetofon kasetowy, niebieska plisowanke i rozowe
        ciuszki ;-) Mialam tez wiele rzeczy o ktorych pewnie inni marzyli np. rower,
        zwierzeta w domu, wlosy za pupe i szczesliwa rodzine, moglam w wielkim
        mieszkaniu jezdzic na wrotkach a nawet lyzwach ;) i siedziec na podworku do
        wieczora, jedynie zazdroscilam jakis dupereli typu czerwony czeski piornik,
        wypukle naklejki z oczkami, prawdziwe jeansy itp. I nigdy nie mialam ani odwagi
        ani sumienia zeby o cokolwiek poprosic rodzicow ;)
      • Gość: jaija Justo, IP: *.elblag.dialog.net.pl 23.01.07, 00:33
        masz rację. Może i rodzice mieli znacznie lepszy gust od nas, nie chcieli,
        żebyśmy wyglądali jak stado klonów, do tego kiczowatych, ale ten wiek tak ma.
        Musi być takie samo, jak u koleżanki i już. I koniecznie różowe, plastikowe,
        itp. ;)
    • Gość: Anka Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 12:24
      A ja okropnie okropnie zazdrościłam koleżankom z miasta nowych tenisówek
      czeszek. W moich już po dwóch tygodniach targania się z wioski do liceum w
      miasteczku wypadały w podeszwie dziury. Potem się już nie powiększały tylko się
      nogi brudziły. Walczyłam w nich tylko dlatego ,że żadna w wiosce nie miała no i
      taka była moda.
      Jeszcze im zazdrościłam węgierskich swetrów w takie kolorowe wzory i
      zaróżowiastych czapeczek, niestety tych rzeczy nigdy nie miałam.
      A teraz do czeszek mam uraz a na te swetry i czapeczki to bym ani nie
      popatrzyła.......
      • Gość: Azorek Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 12:17
        -koleżance Beatce żółtego kostiumiku (spodnie i żakiecik) z krempliny...
        Moja mama wyraziła się o nim "niegustowny, taki kolor, fe", nie mogłam tego pojąć. Kolorek wydawał mi się przepiękny...I te kwiatki wytłaczane w materiale...

        - wielkich NRDowskich wózków dla lalek, piekne były, a ja miałam taki polski, zwykły...

        -tornistrów z grubej świńskiej skóry z odblaskami, też z NRD. Takie kartony to były, ale kolorowe. W końcu dostałam taki i mnie uwierał...

        - torby stewardessy, były takie modne, z napisami "LOT"...Miałam, ale granatową, a koleżanka czerwoną. No i tamta była ładniejsza...

        -lakierek z paskiem oraz plastikowych sandałek w kolorze różowym...

        -mieszkań w bloku (jaki człowiek potrafi być głupi, duży dom z ogromnym ogrodem, ale koleżanki w blokach mieszkały, więc się zazdrościło...)

        -ceratowego płaszczyka jakiejś obcej dziewczynce widywanej w kościele. Dużo bym oddała za ten płaszczyk...

        :)))))))
    • Gość: justyna302 Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: 217.153.76.* 23.01.07, 10:14
      Och, mieszkania w bloku też się zazdrościło! Ja też mieszkałam w domu
      jednorodzinnym i wcale mi sie to nie podobało! Mieszkanie w bloku było
      synonimem nowoczesności, luksusu i w ogóle kto mieszkał w bloku należał do
      lepszej kasty :)
      • Gość: goscgosc Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 12:50
        Zazdrościłam dziewczynkom z baletowej szkoły na Moliera, że takie ładne stroje
        mają i na scenie występują... Jakoś do mnei nie docierało, że tancerkami
        zostanie nieiwelki procent uczennic, bo po drodze może kontuzja się zdarzyć,
        może upodobania się zmienić i chęć do tańca odejść. A już totalnie nie docierało
        do mnie, że na scenie tańczą tylko wybrańcy-najlepsi :-) Uznawałam, że oni tak
        wszyscy a piękne stroje noszą w szkole przez cały boży dzień :-)
        • lady_cafe Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 20.02.07, 18:31
          Uczyłam się w tej szkole :)
          Co prawda zawsze byłam jedną z najlepszych, ale i tak taka nauka w OSB nie jest
          przyjemna.
          • kwiat_paproci Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 22.02.07, 22:14
            Może nie dzieciom, ale zazdrościłam ludziom, że mają samochody z wycieraczką z
            tyłu i szyberdachem ;D Mogły nie mieć niczego poza siedzeniami i kierownicą,
            byle miały takie bajery ;D Dzieciom zazdrościłam natomiast spodni ogrodniczek
            (mama nie chciała mi kupić, bo były niedziewczęce ;)) i jakichś zwierzątek -
            brak warunków :( No i białej kredki i żelowych długopisów u koleżanki na jakieś
            5 lat zanim zaczęły pojawiać się w Polsce.
    • grenzik Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 22.02.07, 22:23
      Strasznie wielu rzeczy... Że wolno było im oglądać filmy o 20tej, że mogli
      wracać do domu po 19tej (ja do 15tego roku życia musiałem o siódmej wieczorem
      być w domu), a najbardziej wszystkim dzieciom, które były o rok szybciej w
      podstawówce, bo w przedszkolu mnie również wytypowano do szybszej "promocji" i
      chociaż faktycznie potrafiłem już nieźle pisać i czytać itd. to rodziców
      poje..ło i postanowli, że w zerówce spędze 2 lata... nie skumałem tego do
      teraz... ich hasła , że "chcieli mi przedłużyć dzieciństwo" to dla mnie jakaś
      masakra... przecież... eh.. nie chce mi się .. przestało być śmiesznie ;)
    • zona_jarka Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 23.02.07, 07:30
      Chińskiej srebrnej latarki i kowbojskiego kolta na kapiszony (też srebrny),
      kupowało się to w komisach, ale kiedy to było......
    • default Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza 23.02.07, 09:58
      Koleżance z podstawówki okropnie zazdrościłam lalki Barbie z toną ubranek i
      gadżetów. To był rok 1970, więc taka lalka budziła ogólną sensację, bo była
      kompletnie nieznana szerszemu ogółowi. Zazdrościłam, a jednocześnie trochę
      byłam dumna, bo jako najlepsza przyjaciółka owej dziewczyny,
      niejako "poczuwałam się" do własności. Pamiętam jak zabrałyśmy cały ten nabój
      (lalka z wyposażeniem) do szkoły - wokół naszej ławki był taki ścisk, że mało
      nas nie podusili.
      Poza tym tejże koleżance zazdrościłam (może jeszcze bardziej niż lalki)
      pięknego sztucznego futerka (na początku lat siedemdziesiątych to był superhit)
      i prześlicznej kolorowej czapeczki. Nic dziwnego, skoro Mama zmuszała mnie do
      chodzenia w ohydnym palcie, uszytym z jej jesionki i w koszmarnej czapce-
      kominiarce. To palto i ta czapka to jedna z największych traum mojego
      dzieciństwa :)
      • Gość: OLa Re: w dzieciństwie zazdrościłam/em koledze/koleza IP: *.chello.pl 26.02.07, 22:25
        Rażących sznurowadeł!!!
Pełna wersja