sylwia06_73
15.01.07, 22:05
Do naszego bloku prowadzila uliczka z malymi domkami.Byl taki domek malutki ale mial duze okno.Umieszczone bylo nisko nad ziemia.Kolezanka namowila mnie zeby zapukab w to okno i chodu.Zapukalam i ucieklysmy.Z domku wybiegl wtedy choleryczny czterdziestolatek i zaczal nas gonic.Byla mrozna zima i sliskie chodniki.Ucieczka byla utrudniona i odleglosc miedzy nami blyskawicznie sie zmniejszala.Wbieglysmy na klatke i myk do windy.Drzwi od windy zamykaly sie przerazajaco wolno.Wcisniety byl guzik od 9 pietra.Drzwi sie zamkly udalo sie!Pojechalysmy!W szybce od windy mignela nam wsciekla geba faceta.Dojechalysmy na pietro wysiadlysmy atu zza wsypu wyskakuje facet i lapie nas mocno za rece i kaze sie do rodzicow prowadzic!Myslalysmy ze dostaniemy zawalu!Potem okazalo sie ze dojechal drugo winda a przedtem przyfilowal na ktore pietro jedziemy!Nasza winda sie 2 razy zatrzymywala p[o drodze bo sasiadki na strych jechaly a on mial czas dojechac.Oberwalo mi sie za to.Kolezanka mi potem powiedziala ze pukala mu w to okno w lecie i gosc wylecial owiniety dookola bioder recznikiem bo widac po kompieli byl.To chyba dlatego tak sie zawziol DDDD