Gość: K.
IP: *.man.polbox.pl
19.01.07, 10:53
ostatnio przypomiało mi się jak jako ośmioletnia dziewczynka poszłam do
spowiedzi (jakoś tuż po Pierwszej Komunii) i z ogromną skruchą wyznałam, że
źle traktuję swojego psa - np. budzę go gdy śpi, bo chce się z nim bawić,
albo wywijam mu uszy na drugą stronę (brzmi strasznie, ale u jamnika jest to
całkowicie bezbolesne i czasem same się wywijają) ksiądz powiedział mi, że
powinnam być może oddać psa do schroniska, bo będzie mu lepiej niż ze mną o_O
i ze jestem okrutna...
pamiętam, że strasznie to przeżywałam, popłakałam się itd. i mimo iż mam
teraz 23 lata nadal to pamiętam
teraz już tak mocno tego nie przeżywam, aczkolwiek uważam, ze zachowanie
księdza było karygodne :)
może ktoś ma jakieś weselsze przezycia z konfesjonału?