a ja siedzę pijana...

22.01.07, 02:51
i tyle, dzis rzucil mnie chlopak (po trzech latach) i siedze i sączę wino.
smutno, wiec wątek zakladam na FH bo licze do dobre serca forumowiczów
humorowiczów i na to że jak wstane rano (? czy kolo poludnia) to znajde jakas
pozytywna odpowiedz - cokolwiek; dowcip, czy pocieszenie czy smieszny
absurdalny tekst... jak wyzej zaznaczylam; jakikolwiek odzew ktory spowoduje
ze usmiechce się po wstaniu zamiast sie dołować. humoruwicze! pomożecie?!
    • Gość: znn Re: a ja siedzę pijana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 09:06
      nie, nie, i jeszcze raz nie!! jestesmy bez serca, nie chce nam sie , a poza tym
      o tak wczesnej porze nic zabawnego nie przychodzi nam do glowy ; )
      • Gość: ata Re: a ja siedzę pijana... IP: *.c31.msk.pl 22.01.07, 10:08
        meme84 tylko nie pij więcej bo nie warto,jutro będzie lepiej,a jak wpadniesz w
        alkoholizm z powodu chłopaka-nie warto,kup sobie nowy ciuch,idz do kina-mnie to
        zawsz pomagało więcej pogody ducha :-]
    • Gość: ania Re: a ja siedzę pijana... IP: *.pekao.com.pl 22.01.07, 10:36
      Nie pij, bo potem będzie Ci jeszcze bardziej smutno. Poczytaj tę stronkę - na
      pewno się uśmiechniesz :)
      republika.pl/printo/warszawa/info1.htm

      Pozdrawiam i trzymam kciukiza Ciebie, żebyś szybko doszła do siebie.
      Świetny cytat z Wiecha w sygnaturce - taki na czasie :)
    • trimek Re: a ja siedzę pijana... 22.01.07, 10:42
      Oj ja tez tak mialam wczoraj! No prawie, chlopaka nie mam to mnie nie mogl
      rzucic ale wszyscy moi znajomi zmyli sie dosc wczesnie. Siadlam wiec na sofie z
      kieliszkiem wina i sluchalam muzyki. Odpisalam na wszystkie zalegle smsy i co
      chwila chodzilam do kuchni by napelnic moj puchar boskim trunkiem. Po pierwszej
      butelce nabralam ochoty na spiew i uraczylam moich sasiadow musicalem Wicked.
      Tak sie zaspiewywalam ze nawet nie zauwazylam kiedy druga butelka sie
      skonczyla! Po takiej ilosci zdecydowalam ze koniecznie musze sie umowic z
      gosciem z tego musicalu i pisalam chyba do kazdej stacji radiowej w Londynie ze
      ja go bardzo ale to bardzo musze spotkac.

      To tylko jedna z moich slawnych glupotek. Mam nadziejke ze sie usmiechasz xxx
    • la.vida.pirata Re: a ja siedzę pijana... 22.01.07, 11:20
      Bo jedno co warto to upić się warto.
      • Gość: hmm Re: a ja siedzę pijana... IP: *.ondraszek.ds.polsl.pl 22.01.07, 12:05
        Hmmm a jakie to wino:>
        polecam wino.org.pl/forum nic tak nie poprawia humoru jak zrobienie wlasnego
        wina:) i sluchanie jak bulka:D
        • Gość: cookie Re: a ja siedzę pijana... IP: *.tvk.torun.pl 22.01.07, 12:18
          Pyta pani w szkole dzieci:
          - ile arbuzów jesteście w stanie unieść na raz i w jaki sposób to zrobicie?
          Zgłasza się Piotruś:
          - ja dwa, jednego pod jedną pachę i jednego pod drugą.
          - dobrze, Piotrusiu.
          Zgłasza się Krzyś:
          - a ja trzy, jednego pod jedną pachę, jednego pod drugą, a jednego na dzidę.
          - hmmm, no dobrze, Krzysiu...
          Zgłasza się Jaś:
          - a ja pięć, jednego pod jedną pachę, jednego pod drugą i Krzysia na dzidę.
          Miłego dnia bez kaca.
          • Gość: marta Re: a ja siedzę pijana... IP: *.aster.pl 22.01.07, 13:58
            to jestesmy dwie, mnie tez rzucil, tyle ze w zeszlym tygodniu. no smutno jest,
            owszem, ale bedzie lepiej. nie wiem jak u Ciebie ale u mnie i tak nic by juz z
            tego nie bylo i moze to trzeba sobie powtarzac; gdyby to mialo trwac to by
            trwalo. Trzymaj sie, sprobuj sie czyms zająć.
            • meme84 Re: a ja siedzę pijana... 22.01.07, 14:51
              Dzieki za odzew, od razu jakos przyjemniej. Ano trzeba sie czyms zajac, akurat
              zmienilam prace takze nowe obowiazki, pare rzeczy trzeba sie nauczyc, poznam
              nowych ludzi. A zapomniec bedzie trudno, zwlaszcza jak sie kocha dalej... No ale
              mialo byc na FH specjalnie zeby nie nie pisac smutow. Jeszcze raz dzieki za posty :)
              • Gość: wardog1 Re: a ja siedzę pijana... IP: *.versanet.de 22.01.07, 15:32
                Kup sobie kota
                zobacz jakie fajne
                www.myvideo.de/watch/25458
                • meme84 Re: a ja siedzę pijana... 22.01.07, 16:09
                  cudne, usmialam sie zwlaszcza z tego ostatniego. moze rzeczywiscie jakies
                  stworzonko... kota nie mialam nigdy
                  • Gość: iwona Re: a ja siedzę pijana... IP: 85.219.140.* 22.01.07, 18:53
                    Z tym kotem to całkiem dobry pomysł!
                    Sama jestem samotna już od dawna, koty uwielbiam więc miałam przez ten okres
                    dwa dachowce (w różnym czasie).nie masz pojęcia jak potrafią rozbawić,Moja
                    ostatnia Figa odeszła do kociego raju przedwcześnie i dotąd mi jej brakuje.
                    Będziesz mogła się do kogoś ciepłego i mięciutkiego przytulić.TO takie miłe i
                    nie upierdliwe dla sąsiadów.
                    Chyba też o nabyciu kotka pomyślę.
                    A Mickiewicz powiedział kiedyś: poznasz ludzi a pokochasz zwierzęta.
                    Coś w tym jest...
                    Pozdrawiam Iwona.
                    • Gość: Iwona Re: a ja siedzę pijana... IP: 85.219.140.* 22.01.07, 18:57
                      No i nie pij Meme.
                      Polecam Ci odszukać na FH wątek o odpowiedziach w różnych teleturniejach.
                      Boki zrywać można!
                      • meme84 Re: a ja siedzę pijana... 22.01.07, 20:11
                        Nie martwcie sie piciem, na codzien raczej nie jestem amatorka alkoholu tyle co
                        na imprezach. Tak mnie naszedl tragiczny nastroj i stwierdzilam ze czerwone wino
                        bedzie pasować. Takze prosze sie nie martwic, nie zamierzam tak do lustra
                        codziennie. (dzis np zeby sie czyms zajac i nie myslec sprzatam od 2-och godzin,
                        juz padam powoli ;) )
                        • misscraft Re: a ja siedzę pijana... 22.01.07, 23:34
                          W zaistniałej sytuacji czułabym się usprawiedliwona;] Na krótk metę może
                          poprawić humor. Ja tak zrobiłam z sylwestra, kiedy nigdzie nie poszłam, bo byłam
                          chora i zdołowana tym, bo szykowała się świetna impreza- Jak babcia poszła spać
                          wydoiłam całą butelke szampana i nagrywałam swoje nietrzeźwe "przemyślenia" na
                          dyktafon. Czego człowiek znudzony i sfrustrowany nie zrobi. Kasetę mam do tej
                          pory i jej tylko raz słuchałam bo mi głupio było, ale śmieszne wrażenie,
                          zwłaszcza te beknięcia i to kiedy szampan mi się ulał na dyktafon i
                          skomentowałam to kilkoma bluzgami. Żałosne, ale dzięki temu chociaż nie czuję,
                          że zamrnowałam sylwestra i udowodniłam sobie, że samemu tez nie trzeba się nudzić.

                          A Ty głowa do góry(bo jak Ci odpadnie nie będziesz miała czym płakać): FACET
                          JEST JAK TRAMWAJ- JAK NIE TEN TO NASTĘPNY;]
                          • Gość: mememeeee Re: a ja siedzę pijana... IP: *.chello.pl 24.01.07, 13:49
                            zastanawiam sie czy jeszcze pijesz?pewnie tak widac ze lubsz wypic po
                            charakterze pisma taki malo staranny bo pewnie raczka drga ...napij sie i
                            wpadnij w tango przespij sie z kim z czym i gdzie popadnie poprawisz sobie
                            humor bez kitu slyszalem ze to pomaga:Pi pij duzo ale nie wina bo sie nie
                            oplaca czerwon kartka jest tansza bardziej ekonomiczna(wydajna:))a starogardzka
                            i prezydencka mniam mniam
                            • wardog1 Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 02:11
                              Gość portalu: mememeeee napisał(a):

                              > zastanawiam sie czy jeszcze pijesz?pewnie tak widac ze lubsz wypic po
                              > charakterze pisma taki malo staranny bo pewnie raczka drga ...napij sie i
                              > wpadnij w tango przespij sie z kim z czym i gdzie popadnie poprawisz sobie
                              > humor bez kitu slyszalem ze to pomaga:Pi pij duzo ale nie wina bo sie nie
                              > oplaca czerwon kartka jest tansza bardziej ekonomiczna(wydajna:))a starogardzka
                              >
                              > i prezydencka mniam mniam


                              No tak zdołój dziewczynę i jaszcze z kopa bo potrzebuje...
                              może byś miał pomysł na jej kłopoty???
                              A jak niemasz to By By
                              • mc_pele Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 09:20
                                wardog1 napisał:


                                >
                                >
                                > No tak zdołój dziewczynę i jaszcze z kopa bo potrzebuje...
                                > może byś miał pomysł na jej kłopoty???

                                pierwszy i zdecydowany punkt postępowania w takich sytuacjach to rzeczywiście
                                ostra alkoholizacja ale nie samemu lecz w gronie przyjaciół. Ziomki w takich
                                sytuacjach już wiedzą jak postępować, bardzo pomaga wyżalenie się zaufanej
                                osobie a gdy takowe już nastąpi to po opróżnieniu danej flaszki znajomi już
                                potrafią tak zadziałać żeby poprawić humor nawet zombie, dzięki temu choć na
                                chwilę można zapomnieć o danej sytuacji ostro się pośmiać, bez bólu położyć się
                                do wyrka, wyspać i wstać w już troszeczkę lepszym humorze ( jak na następny
                                dzień wyciągają Cię na poprawiny albo jakąś akcję na mieście to już w ogóle
                                super ) zamiast pić samemu i całemu światu obwieszczać że jest się pijanym bo
                                jest źle... Samemu to można sobie wypić jak ma się dobry humorek :D Heh, ja
                                ostatnio przechodziłem podobną załamkę choć po o wiele krótszym okresie
                                znajomości ( choć wiadomo, faceci to raczej "kochają od pierwszego wejrzenia"
                                odwrotnie niż kobiety które raczej "przyzwyczajają się" :P )w moim przypadku
                                jednak nie było to porzucenie lecz zdrada więc smutek bardzo szybko zamienił
                                się w złość i raczej łatwo zapomniałem...
    • hispana Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 04:13
      Zasada najwazniejsza

      po pijaku jest zakaz dotykania a) telefonu komorkowego, b) klawiatury
      komputera...

      na drugi dzien zazwyczaj powstaja dziwne sytuacje ..
      • meme84 Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 07:33
        Już naprawde dajcie spokoj z tym piciem, nie, juz od tamtej pory nie pije, nie
        mialam okazji i dziekuje za propozycje picia czerwonej kartki :)
        A co do telefonu to pilnowalam sie wtedy bardzo, co by z siebie glupka nie
        zrobic i nie zaczac wydzwaniac czy pisac lzawych sms-ow. Za to w klawiature
        stukalam non-stop, jednym z efektow jest powyzszy watek. Przyznaje ze gdyby nie
        to wino cale to raczej by mi do glowy nie wpadl do glowy taki pomysl.

        Nastroj u mnie dosc nieciekawy, ale troszke poprawil mi go snieg, jest w koncu
        pieknie i zimowo. Oraz oczywiscie zainteresowanie foumowiczow, to druga rzecz
        ktora poprawia mi humorek :)
        • Gość: trusiaa Re: a ja siedzę pijana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 11:07
          Mam sprawdzony (osobiście) sposób na odkochanie się: tak często jak się da
          wyobrażaj sobie swojego byłego w ośmieszajacej go sytuacji, albo w jakiś
          obrzydliwie-obrzydzający sposób. Nie tylko będziesz miała satysfakcję, ale po
          pewnym czasie zrozumiesz, że nie był wcale ósmym cudem świata (przecież Cię
          rzucił, drań jeden!) i nie warto się obwiniać, zadręczać, tylko nabierać sił i
          blasku, bo... kto wie? może już jutro zacznie się dla Ciebie coś pięknego?
          Trzymam kciuki!
          • mc_pele Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 11:29
            Gość portalu: trusiaa napisał(a):

            > tak często jak się da
            > wyobrażaj sobie swojego byłego w ośmieszajacej go sytuacji, albo w jakiś
            > obrzydliwie-obrzydzający sposób. Nie tylko będziesz miała satysfakcję

            oł men, mam jednak nadzieję że nie wszystkie kobiety mają takie podejście :P A
            co w sytuacji kiedy rozstaliście się raczej w zgodzie? Ja jednak uważam że
            najlepiej na całe życie pozostawić sobie jak najlepsze wspomnienia aby później
            móc na starość pomyśleć sobie o swoim życiu i od ucha do ucha uśmiechnąć się :)
            Tak "bestializując" sobie facetów zapomnisz te najlepsze chwile będziesz
            pamiętała tylko te najgorsze i zrobi się z Ciebie taka nadęta zatwardziała
            feministka chodzącą i gadająca ciągle że "wszyscy faceci to świnie" itd itp,
            odpychająca od siebie wszystkich ludzi myślących w inny sposób :P

            lepiej poczekać aż czas podleczy najświeższe rany i patrzeć w przyszłość
            jednocześnie nie paląc za sobą mostów, zawsze lepiej mieć więcej przyjaciół niż
            wrogów :)
            • Gość: trusiaa Re: a ja siedzę pijana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 12:56
              Aleś mi dołożyła koleżanko! Mam nadzieję, że nie miałaś równie przykrych
              doswiadczeń. Nie mówię o rozstawaniu się w zgodzie, tylko sytuacji, gdy
              cierpisz jak potępieniec. Zapewniam Cię, że po latach mogę z uśmiechem
              wspominać swój niefortunny związek, ale czas "zaraz po" był koszmarem, dlatego
              wypróbowałam powyższy sposób i pomogło. Ile dni, miesięcy, lat można się
              katować dywagacjami "co by było gdyby", albo "jestem do niczego i dlatego mnie
              zostawił"? Oby Cię nic takiego nie spotkało!
              P.S. Przez pół życia już jestem w szczęśliwym związku, nie mam zacięcia
              feministycznego :)
              • Gość: trusiaa Re: a ja siedzę pijana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 12:59
                Pardon: kolego!
                Ach, to zmienia postać rzeczy. Faceci nie robią z rozstań aż takich ceregieli,
                prawda?
                • mc_pele Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 13:12
                  Gość portalu: trusiaa napisał(a):

                  > Pardon: kolego!

                  hehe, też mi dołożyłaś ;D

                  > Ach, to zmienia postać rzeczy. Faceci nie robią z rozstań aż takich
                  ceregieli,
                  > prawda?

                  Oj, mogłabyś się zdziwić :D To chyba nie jest sprawa płci ale tego, czy jest
                  się osobą zostawiającą czy zostawianą... Wiesz, z naszej strony też mogłoby się
                  wydawać że kobiety to istoty całkiem bezduszne ;) Może część facetów po
                  prostu udaje twardzieli, ewentualnie jest jeszcze taka możliwość że po prostu
                  sami nie czują że będzie z tego coś dobrego, wtedy wiadomośc o rozstaniu
                  przychodzi jak wybawienie, nie muszą sami załatwiać najtrudniejszej roboty i
                  bać się że druga osoba będzie cierpieć :P
                  • mc_pele Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 13:19
                    mc_pele napisał:


                    >
                    > Oj, mogłabyś się zdziwić :D

                    może dlatego kobiety myślą że faceci nie przeżywają tak takich rzeczy bo po
                    prostu faceci raczej rzadko mówią o tym co tak naprawdę czują, robią wtedy
                    dobrą minę do złej gry a jeśli ktoś ma się dowiedzieć o tym że facet cierpi to
                    raczej tylko najblizsi przyjaciele, z doświadczenia jednak wiem że jak jakaś
                    koleżanka przeżywała podobną historię to wiedzieli o tym prawie wszyscy których
                    znam :D Cóż, tak to już jest zrobione ;) chyba, raczej za eksperta w tych
                    sprawach to tylko wybrane jednostki mogą się uważać :D
              • mc_pele Re: a ja siedzę pijana... 25.01.07, 13:23
                Gość portalu: trusiaa napisał(a):


                > P.S. Przez pół życia już jestem w szczęśliwym związku, nie mam zacięcia
                > feministycznego :)

                heh, to bardzo miło, ja jednak jak już kogoś zacznę wyobrażać sobie z tak
                potwornej strony, jaką Ty przedstawiłaś to taka osoba już zawsze pozostanie dla
                mnie bardzo niemiłym wspomnieniem ale działa to w dwie strony, może w tą drugą
                nawet bardziej, bardzo często się łapię na tym że po prostu idealizuję sobie
                pewne osoby a potem zderzenie z rzeczywistością bywa bardzo okrutne :P
                • meme84 Re: a ja siedzę pijana... 26.01.07, 01:45
                  Najmilsi moi, co za mila niespodzianka! Wracam wieczorkiem a tu nowe posty,
                  nawet jakas dyskusja rozgorzala. Trusiaa, masz absolutna racje (tak, wiem,
                  mc_pele, okropne baby), wyobrazanie sobie lub/i przypominanie sytuacji kiedy
                  eks-luby zrobil z siebie glupka czy tez wyglaszal sądy absolutnie niezgodne z
                  moimi naprawde przynoszą ulge! A ja spedzilam wlasnie b. mily wieczor w knajpie
                  ze znajomymi, dobrze jest pogadac, posiedziec w wiekszym gronie, pozartowac
                  (jeden znajomy probowal ze mna flirtowac, fakt ze jest absolutnie nie w moim
                  typie i dalam mu to od razu dyplomatycznie do zrozumienia, ale w obecnym stanie
                  samo to ze komus sie czlowiek podoba ciutke poprawia samopoczucie). Ide spac
                  chyba, odzywajcie sie jeszcze gaduły! :)
                  (bo naprawde dzialacie pozytywnie!)
                  • Gość: trusiaa Re: a ja siedzę pijana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 11:03
                    Ha! A nie mówiłam!(chciałoby się powiedzieć)
                    Zuch jesteś dziewczyna. Nie dość że inteligentna to na pewno urodziwa; patrz
                    ilu to chłopaków mądrych i ciekawych łazi bez celu, a tu proszę, Ty sobie
                    spokojnie oserwuj, a jak taki się nie spodziewa, to Ty go cap! I już jest Twój
                    na wieki. Życie jest piękne!
                    • iwu Re: a ja siedzę pijana... 28.01.07, 13:59
                      A gdyby ci się jeszcze zebrało na smutki, to spójrz tu:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=47936967&a=48027311
      • Gość: vinca Re: a ja siedzę pijana... IP: *.devs.futuro.pl 28.01.07, 19:47
        Oj prawda!!!
        Dodalabym jeszcze c) odizolowac swoich znajomych od twojego telefonu i
        klawiatury:-P
        Wiem o czym mowie...
Pełna wersja