dawider
11.04.03, 12:24
Stirlit szedł ulicami Berlina.
Coś jednak zdradzało w nim szpiega;
Może czapka "uszanka",
może radziecki mundur, który miał na sobie,
a może spadochron, który się za nim ciągnął.
Lubicie Stirlitza? Lubicie absurd?
Każdy absurdalny dowcip jest mile widziany!
Stirlitz wszedł do kawiarni "Elefant".
- To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy
stole.
Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
Zaczęła się zadyma.