Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko.

11.04.03, 12:24
Stirlit szedł ulicami Berlina.
Coś jednak zdradzało w nim szpiega;
Może czapka "uszanka",
może radziecki mundur, który miał na sobie,
a może spadochron, który się za nim ciągnął.

Lubicie Stirlitza? Lubicie absurd?
Każdy absurdalny dowcip jest mile widziany!

Stirlitz wszedł do kawiarni "Elefant".
- To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy
stole.
Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
Zaczęła się zadyma.

    • melanie Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. 11.04.03, 21:29
      Stirliz, jakiego koloru mam slipki? - pyta Muller. Czerwone - bez chwili
      wachania odpowiedzial Stirlitz. Wpadles, Stirlitz, bo kolor moich slipkow zna
      tylko radziecka pianistka! Nie badz kretynem, Muller i zapnij rozporek -
      spokojnie ripostowal Stirlitz.

      Plejschner juz piaty raz skakal z piatego pietra. Ampulka z trucizna w ustach
      wciaz nie chciala sie stluc...

      Stirlitz wszedl do Mullera i zastal go w budionowce grajacego na balalajce.
      Tak, Stirlitz, nie tylko pan teskni za Ojczyzna......

      Stirliz chodzil po kancelarii trzeciej rzeshy z rozpietym rozporkiem z ktorego
      wystawaly czerwone bokserki. Nikt sie nie domyslil, ze w ten oto sposob
      swietuje on 1 maja.

      Stirliz ukradkiem karmil niemieckie dzieci. Od ukradku dzieci chorowaly i
      umieraly.

      Stirliz pomyslal. Spodobalo mu sie wiec pomyslal jeszcze raz.

      Randka sie odbywala w kawiarni. Naprzeciwko, piec stolikow od Stirlitza
      siedziala jego zona i patrzyla na meza z miloscia i smutkiem. Stirlitz
      natomiast chlal wodke szklankami, pokazywal jej jezyk oraz podszczypywal
      kelnerki. Nareszcie czul sie wolny i mogl byc soba...

    • Gość: Bazylia & Razor Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. IP: 80.48.243.* 12.04.03, 14:22
      Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione
      127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno.
      Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

      Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z
      pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi.
      Zdziwiony Hitler pyta Bormanna :
      - Kto to był ?
      - Stirlitz, radziecki szpieg.
      - Czemu go nie aresztujesz?
      - Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.

      Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
      - Sowa - pomyślał Stirlitz.
      - Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.

      Wróciwszy do swego gabinetu, Muller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci się
      w pobliżu sejfu.
      - Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapytał.
      - Czekam na tramwaj - odparł Stirlitz.
      - W porządku! - rzucił Muller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał:
      - Jakiż u diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał
      do gabinetu. Stirlitza nie było.
      - Pewnie już odjechał - pomyślał Muller.

      Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z
      parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał - znak, że jego żona
      właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od 7 lat
      nie był w domu.

      Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął sie, upadł i
      tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości.
      Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.

      Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz je przechytrzył. Uciekł przez
      wejście.
    • kicia7 Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. 12.04.03, 22:35
      Stirlitz został zdemaskowany. Po przesłuchaniu siedzi w celi i tłucze głową o
      ścianę:
      -Boże, Boże tyle bólu! A wszystko przez tę sklerozę!
    • impostor Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. 12.04.03, 23:35
      predkosciomierz w samochodzie Bormanna wskazywal 120 km/h.
      obok szedl Stirlitz udajac, ze nigdzie sie nie spieszy.
    • Gość: maks Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. IP: *.csk.pl 13.04.03, 21:37
      Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
      - Dzięcioł - pomyślał Stirlitz.
      - Sam jesteś dzięcioł - pomyślał Bormann.

      Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
      - Pustułka - pomyślał Stirlitz.
      - Sam jesteś pustułka - pomyślał Bormann.
      • Gość: Xionc Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. IP: 213.77.7.* 14.04.03, 11:36
        Stirlitz wolny krokiem spacerował berlińskimi ulicami. Z naprzeciwka szły ku
        niemu trzy umalowane kobiety.
        - Kurwy - pomyślał Stirlitz
        - Pułkownik Isajew - pomyślały prostytututki

        Po wojnie Stirlitz pije piwo w Moskwie.
        - Co to za szczaniec - krzyczy wypluwając złocisty napój
        - jakbyś tak dobrze nie szpiegował, to byśmy dziś Paulanera pili - odpowiada mu
        towarzysz spod sklepu monopolowego.

        W bunkrze trzeciej Rzeszy w kolejce po obiad stoją Borman, Himmler i Muller.
        Nagle do kantyny wchodzi Stirlitz i pobiera porcję posiłku bez kolejki.
        - Co za tupet - krzyczy Muller.
        Biedny. Nie wiedział że bohaterowie Związku Radzieckiego są obsługiwani bez
        kolejki...
        • Gość: Jorn Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. IP: 217.11.141.* 15.04.03, 17:12
          Stirlitz budzi się rano na podłodze, strasznie skacowany i usiłuje się
          zorientować, gdzie jest:

          -Jak jestem u naszych nazywam się Isajew, jak u Niemców, nazywan się Stirlitz...
          Nagle widzi woźnego, który się do niego odzywa:

          -Aleście wczoraj popili, tow. Tichonow!
    • Gość: Bazylia Re: Geniusz radzieckiego wywiadu! I nie tylko. IP: 80.48.243.* 16.04.03, 22:10
      Stirlitz przechodząc korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu
      Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął
      mocniej. Bez skutku. "Pewnie zamknięte" - pomyślał Stirlitz.

      Stirlitz szedł przez Reichstag pijany w trzy dupy i w rozchełstanym mundurze.
      Dziś, 23 lutego, w dniu Armii Radzieckiej, chciał wyglądać jak prawdziwy
      radziecki oficer.

      Stirlitz kopnięciem otworzył drzwi i na palcach, cichutko zbliżył się do
      czytającego gazetę Mullera.

      Muller, wyglądając przez okno, ujrzał podążającego gdzieś Stirlitza.
      "Dokąd on idzie?", pomyślał Muller.
      "Nie twój zasrany interes", pomyślał Stirlitz.

      Stirlitz migiem uciekł przez okno. Mig ukrył się w chmurach.

      - Stirlitz, powiedzcie proszę...
      - Proszę - odpowiedział Stirlitz, chcąc szybko udzielić odpowiedzi.

      Stirlitz szedł lasem na spotkanie z łącznikiem. Nagle z prawej w krzakach
      usłyszał dziwny odgłos - ni to syk, ni świstanie. Nie ociągając się, Stirlitz
      wystrzelił cały magazynek. Rozsunął potem krzaki i pomyślał:
      "Biedny łącznik, już nie nauczy się gwizdać".

      - Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? - zapytał Muller.
      Stirlitz wiedział, wiedział, że Muller też wie, ale nie wiedział, czy Centrala
      wie, więc musiał milczeć.

      Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet
      opieniek nie znalazł.
      "Pewnie to nie sezon", pomyślał siadając w zaspie.

      Stirlitz podczas golenia spogląda na swoje odbicie w lustrze.
      - Stirlitz - pomyślał Stirlitz.
      - Stirlitz - pomyślało lustro.

      Stirlitz spojrzał przez okno. Poraził go niezwykły blask.
      - Oho, osiemnaste mgnienie wiosny" - pomyślał.

      Stirlitz w Rosji pozostawił żonę, ale pisuje do niej listy.
      Na wszelki wypadek pisze lewą ręką i po francusku.
      Na wszelki wypadek ich nie wysyła.

      - Gdzie się tak dobrze nauczyliście prowadzić samochód, Stirlitz? - spytał
      Muller.
      - Na kursach NKWD - odpowiedział Stirlitz.
      - Hmm... Chyba nie powiedziałem za dużo - pomyślał po chwili.

      Stirlitz od dwóch dni nie pojawiał się w pracy. Gestapowcy, wysłani na
      poszukiwania, odnaleźli go w jego willi, nieprzytomnego, leżącego na podłodze
      pośród pustych butelek po wódce. Na stoliku, obok lampy, leżał szyfrogram:
      "Zadanie wykonane, możecie się zrelaksować".


Inne wątki na temat:
Pełna wersja