To chyba gorzej niż gafa?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 15:29
Sąsiedzkie stosunki nadpsute. Ratunku...

Mamy sąsiada, straszna pierdoła, nazywamy go Duduś. Szczerze mówiąc nie pamiętam już jak się naprawdę nazywa. Duduś i cześć.
Przyszedł godzinę temu, bo widział, że mój samochód stoi, znaczy jestem w domu. Miał pytanie, kto nam robił dach, bo dobrze zrobiony i on też chce. Chciałam być życzliwa, wzięłam komorkę dzwonię do męża, sąsiad stoi przy mnie i mówię: "Przyszedł pan Duduś..." Chciałam umrzeć. Zaraz. Natychmiast.

Sąsiad zrobił się purpurowy. I jeszcze musiałam z nim poczekać, aż mąż przyśle te namiary smsem. Katusze. Herbaty nie chiał, stał jakiś taki spuchnięty jakby...

I nijak to odkręcić...Jak już poszedł popłakałam sobie trochę ze śmiechu, ale czuję się strasznie.

Pocieszcie mnie!

    • Gość: Azorek Re: To chyba gorzej niż gafa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 15:31
      :)))))))))))

      Nie umiem Cię pocieszyć...Ale Ty mnie umiałaś ucieszyć :)))))
      Wybacz.

      Powiedz: dlaczego Duduś?
      • Gość: Strzałka--> Re: To chyba gorzej niż gafa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 15:32
        Szczerze mówiąc, nie wiem. Bo jest taki...dudusiowaty.
        • Gość: Barnaba Re: To chyba gorzej niż gafa? IP: *.chello.pl 25.01.07, 15:35
          E tam...Duduś to ksywa z przyszłością, popatrz, jak ten z "Podróży za jeden
          uśmiech" zaowocował po latach.
          • Gość: Strzałka--> Re: To chyba gorzej niż gafa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 15:47
            Jasne. I teraz pójdę i powiem mu, że może zrobi karierę (on pracuje w Urzędzie Wojewódzkim i jest kimś ważnym), że będzie fajnie, a on się ucieszy, uściska mnie i ulepimy razem bałwanka...
            Ech...
            • ewkamak Re: To chyba gorzej niż gafa? 25.01.07, 18:08
              A ja mam historyjkę z imprezy rodzinnej.
              Ktoś wznosi toast ,,zdrowie cioci"...i zrobiło się cichutko bo pijemy...a tu
              nas 10-latek ,,niech się ciocia dobrze grzmoci".....


              Kiedy byłam dzieckiem mi rodzice budowali dom. A wtedy budowało się z dużą
              ilośći taniego wina. Nasz murarz, o którym rodzice mówili Buziak ( wydatne
              usta) wjechał motorem na podwórko i się przewrócił... A ja przerażona na cały
              głos ,,Ooo!!!!! Pan buziak się przewalił."
    • nessie-jp Re: To chyba gorzej niż gafa? 25.01.07, 22:39
      Hre, hre :) Nastolatką będąc, popełniłam coś podobnego. Mój ojciec miał kolegę,
      którego nazywałyśmy z siostrą Bakteria. Wyglądał jak bakteria, co ja poradzę -
      taki blady, pękaty i z kępką włosów na czubku.

      No i kiedyś zawołałam rodziciela do telefonu: "Taaatooo!! Pan Bakteria do
      ciebie!"...
    • shamsa Re: To chyba gorzej niż gafa? 25.01.07, 23:34
      na studiach jeden doktor byl wysoki i szczuply, wiec nazywalismy go Ołówek. No i
      jedna asystentka mnie zapytala, dlaczego cos tam robimy. Ja: Pan Ołówek nam kazał...
      hehe
      • dyzio2626 Re: To chyba gorzej niż gafa? 26.01.07, 00:02
        Brawo Strzałka :)) Świetna gafka.
        • jorn Re: To chyba gorzej niż gafa? 26.01.07, 17:20
          U mnie w rodzinie krążyła kiedyś historia (nie jestem w 100% pewien, czy
          prawdziwa) o jednym z wujków, który miał coś do załatwienia (było to jeszcze w
          czasie PRLu). Dzięki łańcuszkowi ludzi dobrej woli udało się to załatwić, miał
          się tylko zgłosić do człowieka o nazwisku Kotas. Poszedł do niego, a po drodze -
          żeby nie zapomnieć - powtarzał sobie cicho "Kotas, Kotas, Kotas...". Wreszcie
          dotarł do właściwych drzwi, zapukał, wszedł i zapytał: "Dzień dobry, czy jest
          pan Choj?".
          • Gość: kk Re: To chyba gorzej niż gafa? IP: *.spray.net.pl 26.01.07, 23:23
            popłakałam się ze śmiechu :)))))
            • Gość: :)) Re: To chyba gorzej niż gafa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 14:55
              Duduś!!! :))))))))))))))))
Pełna wersja