Gość: Strzałka-->
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.01.07, 15:29
Sąsiedzkie stosunki nadpsute. Ratunku...
Mamy sąsiada, straszna pierdoła, nazywamy go Duduś. Szczerze mówiąc nie pamiętam już jak się naprawdę nazywa. Duduś i cześć.
Przyszedł godzinę temu, bo widział, że mój samochód stoi, znaczy jestem w domu. Miał pytanie, kto nam robił dach, bo dobrze zrobiony i on też chce. Chciałam być życzliwa, wzięłam komorkę dzwonię do męża, sąsiad stoi przy mnie i mówię: "Przyszedł pan Duduś..." Chciałam umrzeć. Zaraz. Natychmiast.
Sąsiad zrobił się purpurowy. I jeszcze musiałam z nim poczekać, aż mąż przyśle te namiary smsem. Katusze. Herbaty nie chiał, stał jakiś taki spuchnięty jakby...
I nijak to odkręcić...Jak już poszedł popłakałam sobie trochę ze śmiechu, ale czuję się strasznie.
Pocieszcie mnie!