negocjacje po polsku

02.02.07, 20:39
Tak sobie czytam różne wpisy na forum i myślę, czy one czasem nie
przypominają publicznych dyskusji w naszym pięknym kraju. Zero dyskusji
merytorycznej, za to 100% wycieczek ad personam. Schemat wygląda mniej więcej
tak (przykład)

klient do kasjera:
- Pan źle mi wydał resztę!
kasjer:
- Ja panu źle wydałem?! A pan to co? Widziałem - wyjął pan serek z
chłodziarki i nie odłożył na miejsce!
- Jaki serek? Ja nie kupowałem żadnych serów...
- Tak?! A co pan tu ma? Fistaszki?! Fistaszki są na promocji koło serków!
- Ale ja nie widziałem żadnych serków...
- Akurat! Serki zajmują 4 regały. Jak pan zauważył fistaszki, to musiał pan
widzieć serki. Pan kłamie! itd.

Proponuję doskonalenie w trudnej sztuce negocjacji po polsku. Na początek
analiza studium przypadku.

Klient od początku przyjął fatalną technikę negocjacyjną: „Pan mi źle wydał
resztę”. Należało zacząć od „Pan źle wydaje resztę” i popatrzeć znacząco na
inne osoby w kolejce.

Zagranie kasjera z serkiem było mistrzowskie.

Właściwą reakcją klienta było ABSOLUTNIE nie nawiązywać do tematu serka,
tylko odwrócić uwagę, np.: „Pan ma brudną taśmę i w tym bałaganie nic nie
widzi. Ale czego się spodziewać po takim gó..arzu! Pan nie ma pojęcia o
obsłudze klienta.” (można nawiązać również do nazwiska, wyglądu, poglądów
itp.).

Można było wybrnąć jeszcze w inny sposób...
    • korhon Re: negocjacje po polsku 02.02.07, 20:54
      A mnie spotkało dziś coś w tym stylu:
      Zwróciłem uwagę administratorowi skwierzyna.eu, że mnu strony niekompletne.
      On mi na to, że ja w postkomunieu rodzony.
      Ja,: że za młody by to oceniać
      On: pan nieetyczny jest?!
      ja: nie będę z tobą dyskutował
      On: zabrał dostęp do forum
      Ja: (na jego pocztę) tchórz jesteś...
      nieodpowiada
      • ad_personam Re: negocjacje po polsku 02.02.07, 21:36
        Błąd wystąpił w odpowiedzi "za młody jesteś, by to oceniać"
        Zagranie, że jest za młody, było w zasadzie okej. Ale należało zupełnie nie
        odnosić się do urodzenia w postkomunie.

        Poza tym, należało zapewnić grupę świadków. Najlepiej z mediów ogólnopolskich.
        Każdy trudny problem w naszym kraju można rozwiązać za pomocą doniesienia do TV.
        • korhon Re: negocjacje po polsku 02.02.07, 21:55
          dzięki. Następnym razem będę lepszy.
    • ad_personam Re: negocjacje po polsku 03.02.07, 15:20
      Być może wielu ludziom nie udało się jeszcze opanować trudnej sztuki
      negocjowania po polsku.

      W celu doskonalenia umiejętności można opracować grę
      (np. wersja sieciowa i planszowa).
      Zasada nr 1 - za merytoryczną odpowiedź na merytoryczny zarzut - największa
      ilość punktów karnych

      • Gość: Marysia Re: negocjacje po polsku IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 04.02.07, 03:44
        Ja cienka w negocjacjach jestem, to proponuje zajecia praktyczne (zeby sie
        podszkolic oczywiscie). Dajmy na to przychodze do sklepu, biore serek i ide do
        ekspedientki:

        - Ten serek jest przeterminowany! (co powinno nastapic dalej?)
        • viking2 Re: negocjacje po polsku 04.02.07, 04:02
          Gość portalu: Marysia napisał(a):

          > Ja cienka w negocjacjach jestem, to proponuje zajecia praktyczne (zeby sie
          > podszkolic oczywiscie). Dajmy na to przychodze do sklepu, biore serek i ide do
          > ekspedientki:
          >
          > - Ten serek jest przeterminowany! (co powinno nastapic dalej?)

          Z tego, jak rozumiem intencje ad_personam, wszystko zalezy od tego, co odpowie
          ekspedientka. Jesli merytorycznie, to juz przegrala - serek faktycznie nieswiezy
          jest - i nie ma dalszego ciagu.
          Ale moglaby w odpowiedzi np. wyciac cos takiego "a pani to nie powinna sie tak
          wyzywajaco do sklepu ubierac!" - w co bys nie byla ubrana, oczywiscie, nie ma
          znaczenia czy to balowe super-mini z ramiaczkami spaghetti i dekoltem do pasa,
          czy stara jesionka po dziadku. I tu znow Ty, za skarby nie wolno Ci odniesc sie
          do jakiejkolwiek sprawy ubioru, bo to juz bylaby odpowiedz merytoryczna, tylko
          odpalic cos w rodzaju "a pani to z takimi brudnymi paznokciami wedline klientom
          wazy! I gdzie rekawiczki plastikowe sa!?" Jesli sa inni klienci, to mozesz
          spojrzec na nich znaczaco i kontynuowac: "Sanepid by sie tu przydal!".
          Jesli ludzie w kolejce wyjatkowo niemrawi i nie podchwycili, to poczekaj na
          riposte ekspedientki (jesli ona tez jest dobra, to wiadomo, ze nie bedzie
          kompletnie odpowiadala na zarzut brudnych rak czy Sanepidu), a potem - cokolwiek
          by one nie powiedziala - rzuc "a w zeszlym tygodniu to reszty mi pani dwa razy
          zle wydala!" i to tak, zeby nawet najgluchsza babcia w kolejce wiedziala, o co
          chodzi. Jesli i wtedy kolejka nie zareaguje, to rzuc ten serek i uciekaj: jestes
          w potwornym niebezpieczenstwie. Przypadkiem trafilas do sklepu pelnego zombie...
          • ad_personam Re: negocjacje po polsku 04.02.07, 13:21
            Chapeau bas!
            Viking, powinieneś założyć szkołę negocjacji.
            A jak nie, Tymochowicz przyjmie Cię z otwartymi rękami na ko-trenera :-)
            • viking2 Re: negocjacje po polsku 06.02.07, 03:04
              ad_personam napisała:

              > Chapeau bas!
              > Viking, powinieneś założyć szkołę negocjacji.
              > A jak nie, Tymochowicz przyjmie Cię z otwartymi rękami na ko-trenera :-)

              Na to trenerstwo to sie nie pisze, bo nie jestem ambitny. Ale jeszcze troche
              pamietam pyskowki w najlepszym stylu w kolejkach z okresu "powszechnej
              szczesliwosci", kiedy w sklepach szlagierem handlowym bywal ocet (wiesz, moze on
              jest i zdrowy, ale to strasznie kwasne, wiec nie da sie tego duzo wypic...).
              Przyznam sie zreszta do numeru, ktory w latach szkoly sredniej wycinalismy z
              kumplem w autobusach miejskich: wsiadalismy, udajac, ze sie nie znamy, pod byle
              pretekstem zaczynalismy klotnie, odwolujac sie do "sumienia i poczucia"
              pozostalych pasazerow. Bywalo, ze kiedy wysiadalismy, klocil sie juz caly autobus...
    • uczen_121 Jakie tam "po polsku" ?!?! 04.02.07, 10:57
      Zamienianie faktów na opinie i ataki personalne to stare jak świat techniki
      manipuacyjne, Polskości proszę akurat tu nie szargać :)))))))))0
      • ad_personam Re: Jakie tam "po polsku" ?!?! 04.02.07, 13:27
        Nieźle, nieźle, ale można było tak:
        "a tobie co, polskość się nie podoba?
        kto ty w ogóle jesteś, ad personam?
        jak ci się u nas nie podoba, to droga wolna!"
        ;-)

        • uczen_121 Re: Jakie tam "po polsku" ?!?! 04.02.07, 14:43
          > Nieźle, nieźle, ale można było tak:
          > "a tobie co, polskość się nie podoba?
          > kto ty w ogóle jesteś, ad personam?
          > jak ci się u nas nie podoba, to droga wolna!"

          a ja wole tak, jak napisałem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja