Gość: matys
IP: 195.20.110.*
12.02.07, 12:40
Siemka. Siedze sobie w biurze i pracuje (w dzisiajeszym przypadku powiedzmy
ze tak to wyglada). Tylko nic mi sie cholernie nie chce. Nie wiem, czy to
syndrom poniedzialku, czy poweekendowej sielance. Sciemniam, udaje ze
sztukuje jakies wazne projekty, a tak w zeczywistosci zrobilem podstawowe
minimum (odpalilem kompa, podstawowe aplikacje, zrobilem herbate i zjadlem
sniadanie). Tez macie czasem cos takiego? Jak temu zapobiegacie albo z tym
sobie radzice? Moze jakies absurdalne pomysly na motywacje? Od razu powiem ze
na przyzwoita prace mnie dzisiaj nie stac.
Pozdro
Leń