wiedzma_ple_ple
27.04.03, 18:11
Wątek Pandory o smakach dzieciństwa nasunął mi od razu gry i zabawy z
cielęcego wieku. Pamiętacie w co się dzieciarnia bawiła?
Oczywiście z patykami imitującymi karabiny była niekończąca się wojna.
Z dziewczynami skakało się całe przerwy i dni wolne od szkoły w gumę.
Potem był okres kapsli, pstrykało się po takich trasach że ho ho! Jak dorośli
kupowali piwo w sklepie gromada dzieciarni stałą i nadzorowała proces
odginania kapsla otwieraczem tak żeby był jak najlepszy do Pstrykania! Dobry
kapsel był nieodzowny do zwycięstwa!
Klasy były oklepane i dla maluchów (punkt widzenia mnie- 7, 8 latki ;) )
Jak tylko komuś udało się skombinować finkę (zuchy, harcerstwo) to zaraz
dzieciarnia grała w Pikuty (? chyba tak to nazywaliśmy) albo w "państwa
miasta" miejsce wbicia finki w rozrysowane na ziemi państwo kolegi odtąd
stanowiło nową granicę twojego imperium :)
Warszawiacy, pamiętacie kolejki w Składnicy Harcerskiej? Pamiętam że z bratem
rozpłaszczaliśmy nosy o szybę i mogliśmy tam stać godzinami i patrzeć na te
jeżdżace po makietach pociągi! Babcia mogła zrobiż zakupy a potem nas
odrywała od szyby :)Każde dziecko chciało mieć coś takiego!