Patologiczne skąpstwo

    • Gość: głupia głupia głup Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 15:03
      czasem mozna wyjsc na skąpca niechcąco:(
      rany ale ze mnie idiotka. dzis zamówiłam sobie knysze. do mnie trudno trafic więc facet z dostawą przejechał obok mojego domu i pojechał dalej w dół. pobiegłam za nim i podwiózł mnie z powrotem do mojego domu. a ja mu nawet złotówki napiwku nie dałam:(( po prostu z roztargnienia zapomniałam o tym. głupio wyszło, a w dodatku jeszcze mamy dosc ładny dom a przed bramą stał drogi terenowy samochód mojego ojca. wyszło na to ze jestem skąpą panienką z dobrego domu:( co za osioł ze mnie!!! jezeli kiedyś jeszcze sobie coś takieggo zamówię i przyjedzie ten sam kierowca to dostanie większy napiwek.
      ale ja głupia jestem!!
      • Gość: E-liza Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 18:03
        Skąpiec to ja!
        -palę papierosy marki "cudzesy'
        -"zapominam" kupować prezentów
        -raczę gości Sagą, czasem szarpnę się na Primę,cukru "nie używam"
        -notorycznie jeżdżę na gapę
        -myję się co drugi dzień
        -jak nie muszę wychodzić z domu, nie myję nawet zębów
        -odkurzam raz na miesiąc, wodę spuszczam wieczorem,nie używam detergentów, bo to
        nieekologicznie(czyt.drogo)
        -nie wysyłam Smsów, nie dzwonię itd...
        • 10iwonka10 Re: Patologiczne skąpstwo 18.05.07, 22:38
          Przypomnial mi sie kolega ktory pracuje z moim mezem. On rano nie chodzi do
          ubikacji w domu tylko w pracy zeby zaoszczedzic na spuszczeniu wody w
          ubikacji. On wlasicie nie jest jakis taki patologicznie skapy tylko dziwak.
      • Gość: *** Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:57
        dzis zamówiłam sobie knysze.
        ****co to jest knysza? sorry, ale nie wiem....
        • Gość: tynia Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.07, 01:56
          Moja teściowa. Harpagon doskonały. Powodziło im się dobrze, teść
          był wojskowym, ona dyrektorką dość dużego przedsiębiorstwa.
          Dziś mają niezłe emerytury, ale żyją biednie...
          Teść, fantastyczny facet, jest chyba pod pantoflem żony, sam
          absolutnie nie skąpy, niewiele ma do powiedzenia. Teściowa trzyma kasę.
          Oszczędza na wszystkim. Zalany betonem ogródek, bo zielone trzeba podlewać,
          mały warzywnik wyliczony co do grosza...Marchewka - tak, rzodkiewka - nie.
          Bo nasionka kosztują, woda też, marchewka do zupy, rzodkiewka do niczego.

          Czasem myślę, że to może jakaś choroba, ale mąż mówi, że zawsze taka była.
          Miał jedne buty na cały rok, zimą tak przemarzły mu nogi, że zachorował
          na nerki.
          Oprócz syna teściowa urodziła bliźniaki płci różnej i sama opowiada
          jak kilka dni płakała, że dziewczyna, bo droższa...Drożej ubrać, a potem
          trzeba i watę i staniki...
          Ani razu nie byłam u nich na obiedzie. Na prezent ślubny dostałam tłuczek
          do ziemniaków. Za to nowy, jej córka dostała łyżkę wazową i garnek. Używane.
          Teściowa chwali się, że 40 zł wystarcza jej na tydzień. Zimą w domu zimno,
          oszczędza się na gazie. Teść spędza mnóstwo czasu u swojego brata na drugim
          końcu Polski. Ma "swoje" pieniądze, o ktorych teściowa nie wie,
          rodzinna scheda, inwestuje je, pomnaża i dzięki temu może sobie kupić
          gazetę...Jego brat jest wdowcem, siedzą tam razem, grają w szachy i
          jest im dobrze. To bliźniacy, więc się dogadują. Właściwie więcej jest
          tam niż z żoną.

          Teściowa gości częstuje cieniutką herbatą w wyszczerbionych filiżankach.
          Kilka zastaw stoi w kredensie, żeby się nie "wytraciło"
          Sama kupiłam jej filiżanki, nigdy ich nie widziałam, ale mi kiedyś wyjaśniła,
          zę są większe, więc więcej ludzie słodzą. A cukier drogi.
          Ma buty jeszcze "kartkowe", kapcie wyglądają jak zdechły szczur w kanale,
          kupujemy jej nowe - chowa. Na zapas. Wszystko tak chowa. Ma całe szafy
          napchane firankami, ręcznikami, majtami na zapas, wszystko nowe, chodzi
          w łachach.
          Myślałam na początku, że wychowała się w biedzie. Myliłam się.
          Jej rodzice byli zamożni, mieli szklarnie, a wiecie jaka to była kasa.
          I podobno zupełnie nie chytrzy...Jej siostra to przeciwieństwo. Uwielbia
          wydawać pieniądze, robić prezenty.
          Nasze dziecko dostało od babci na komunię...haftowaną serwetkę. Z Cepelii.
          Nie tematyczną :) Z jakimiś różyczkami. Używaną.
          Drugie dziecko nie dostało nic, bo babcia się na wszelki wypadek
          pochorowała i jej nie było. Wieczorem zawiozłam jej ciasta, w najlepszym
          zdrowiu grzebała w warzywniczku...

          Prezenty dla syna to ubaw największy...Jakieś koszule, kupowane 30 lat
          temu i przechowywane w szafach, metki jak z muzeum komuny...
          aż pożółkłe ze starości i najczęsciej nylonowe.

          Byłoby to zabawne, gdyby nie było takie smutne.




          • 10iwonka10 Re: Patologiczne skąpstwo 19.05.07, 16:51
            Wiesz, ja mysle ze to jest rodzaj choroby. Trzymanie tych wszystkich rzeczy na
            zapas i ona ich nigdy nie zuzyje a kiedy umrze wy pewno polowe z tego
            wyrzucicie.Ale ona nie bardzo mzoe to kontrolowac i ma szczescie ze ma dobra
            rodzine ktora sie od niej kompletnie nie odwrocila.



    • Gość: harry Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 00:36
      Mój kolega, który jest prokuratorem, jest też niestety pantoflarzem. Jego żona
      decyduje o wszystkim. Gość nie ma własnego konta bankowego, bo żonę bardzo
      bolało, że to kosztuje 50 zł rocznie. Tak więc do niedawna odbierał wypłatę w
      kasie aż pani mu powiedziała, że jest jednym z ostatnich i może by dał
      dyspozycję na konto. On, owszem dał, tylko że na konto żony.
      Jego żona chwaliła mi się ostatnio, że w Lidlu była promocja i kupiła whisky 0,7
      l. za 23 złote. Szczerze mówiąc, nie chciałbym tego spróbować.
      Jak kolega jedzie w sobotę na rower to dostaje od żony 2 zł na wodę mineralną.
      Ja bym się chyba pochlastał a żona by miała obitą twarz, gdyby coś takiego
      próbowała zastosować.
      Nie możemy się umówić na kawę i pogadać na mieście bo to dla nich za drogo,
      lepiej pić taką z kożuchem rodem z Leader Price'a bo taniej.
      My z żoną mamy dwa samochody - każdy ma swój dla wygody. Zarabiamy podobnie jak
      ci znajomi (ani dużo ani mało) ale co się spotkamy to nam tłuką do głów, że to
      marnotrastwo pieniędzy i powinniśmy mieć jeden bo TO KOSZTUJE. Lepiej jeździć
      tramwajem. Ja im odpowiadam, że z przyjemnością płacę za benzynę i ubezpieczenie
      auta aby móc codziennie spać te pół godziny dłużej ale oni (ona) tego nie rozumieją.
      Ja kupuję sporo książek jak na Polskie warunki (około 5-6 miesięcznie).
      Powolutku zbieram własną biblioteczkę (mam juz około 1000 sztuk). Oni nie mogą
      przeboleć, że ja puszczam z dymem (tak się wyraziła żona kolegi) tyle kasy na
      głupoty. Co więcej, mam siostrę, która jest początkującą nauczycielką
      angielskiego i robi doktorat. Potrzebowała książki, która była wydana w stanach
      i kosztowała ok. 70 USD. Ponieważ jej samej nie było na to stać (te pensje w
      szkołach), dobry starszy brat zapłacił bez mrugnięcia okiem. Znajomi byli
      zszokowani (raz, że można tyle zapłacić za książkę a dwa, że zapłaciłem i nie
      będę jej miał). I znowu na nic moje tłumaczenie, że zrobiłem to z przyjemnością
      ponieważ oznacza to ROZWÓJ mojej siostry. Gdyby chodziło o kieckę, to bym nie
      dał (ona by tez nie poprosiła).
      Nie rozumiem ich podejścia.
      • Gość: limi Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 12:44
        żona mojego brata, wypisz wymaluj...
        Ta jest skąpa, matko!
        Wszystko z netto. Lidla, Biedronki..
        MUSI być z tych sklepów. Kiedyś poczęstowała mnie herbatą saga, "nie
        byle co", jak powiedziała i zaraz dodała ile kosztowała.
        Z czystej przekory powiedziałam, że widziałam w Geancie o 50 groszy tańszą.
        Zdenerwowała się tak, jakby straciła milion na giełdzie :))

        Też ceruje rajstopki, suszy papierowe ręczniki.
        Mój brat zarabia bardzo dobrze. Ona nie pracuje. Brat jej na nic nie żałuje,
        wstydzi się jej ceratowych butów za 29,99, ciuchów z bazarku, ale niewiele
        może na top poradzić. Czasem sam jej coś kupuje, ale ona oddaje to do sklepu.
    • morgen_stern Re: Patologiczne skąpstwo 24.02.14, 10:27
      Przypominam legendarny i oczywiście MÓJ wątek w temacie... Tak tak, kubka kawki i kręcenia włosów mikserem nie zapomnę nigdy :)
      • morgen_stern Re: Patologiczne skąpstwo 24.02.14, 10:27
        Link:
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,82520427,82520427,Jak_w_naglupszy_sposob_zrobic_sobie_krzywde_D.html
        • morgen_stern Re: Patologiczne skąpstwo 24.02.14, 10:28
          Proszę modów o wykasowanie, pomyliłam wątki :)
    • ppo Re: Patologiczne skąpstwo 13.04.16, 11:54
      Dla mnie to trochę dziwne, bo mówisz, że kobieta pracuje w jakimś dobrze płatnym ZAWODZIE, a w takich zawodach trzeba jakoś wyglądać (pocerowane rajstopy i poklejone okulary odpadają), poza tym liczą się znajomości, trzeba czasem gdzieś wyjść, kogoś zaprosić itp. Chyba, że baba ma budę na bazarze, ale to nie jest zawód.
    • Gość: Karolina Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.dynamic.chello.pl 02.06.19, 20:56
      Nieprawdopodobne.
Pełna wersja