niebezpieczne zabawy dzieci

IP: *.chello.pl 03.07.07, 21:00
Pamiętacie takie? Robiliscie cos niebezpiecznego? Teraz już możecie
opowiedziec...
Ja bawiłem się prądem elektrycznym, balem sie, ale bawilem się.
5-6 lat, w starym poniemieckim domu na schodach, nisko w sam raz dla takiego
dziecka byla skrzynka z bezpiecznikami. Ja wkladalem paluszek w tą dziurke
w oprawce bezpiecznika. Nawet namowilem inne dziecko do tego. elektrowstrząs
byl straszny i zarazem fascynujący.
Druga elektyryczna zabawa. Tak straszna ze dopiero w doroslych latach
opowiedzialem

    • mallard Re: niebezpieczne zabawy dzieci 03.07.07, 21:33
      1. zabawy z prądem to standard
      2. wlazłem z kolesiem do jakiegoś kanału, którego wylot był dostępny,
      bo "odcięli" wodę w Kanale Raduni (Gdańsk). Przeszliśmy z w kucki z latarkami
      jakieś 100 metrów, aż do zawalonego miejsca... Kuchnia! Przecież to mogło i na
      nas się zawalić!
    • Gość: ja Re: niebezpieczne zabawy dzieci IP: *.chello.pl 03.07.07, 21:34
      ta druga straszna zabawa....
      Ten sam wiek, 6 lat
      W sąsiedztwie budowano dom, budowa to znakomity teren do chłopięcych zabaw
      Na scianie 50cm nad ziemią było zakończenie podziemnego kabla elektrycznego,
      trójkątna powierzchnia zalana smolistą masą izolacyjną ( teraz wiem, ta masa to
      pak). Miejsce wyróżnialo sie na pustej scianie, stanowiło dobry cel do rzucania
      kamieniami. Zawody na celnosc rzucania kamieniami robilismy wielokrotnie, mase
      izolacyjna potłuklismy.
      Raz kiedys chyba 4 nas było stanęliśmy przy tym i zaczęliśmy wszyscy
      jednoczesnie na to siusiać.Iskrzyło strasznie, błękitne i pomarańczowe iskry
      leciały a my do końca siusialiśmy starannie celując.
      Drugiego dnia ja sam jeszcze raz siusiałem na to. Tylko żeby ludzie nie
      widzieli ( szli niedaleko)to przysunąłem się bliżej tak że prawie dotykałem
      moim małym tego. Lałem, a naokoło pryskały iskry, juz nie błękitne, a
      pomarańczowe (paląca sie izolacja? roztopione krople paku?).
      Teraz zawodowo zajmuje sie elektrycznoscią ( elektroniką, a więc małymi
      prądami...) i pruboje wytłumaczyc, jak to możliwe, że nas nie poraziło.
      Myśle ze uratowalo nas to, że odsłonilismy nie tylko przewod fazowy, ale
      rownież przewód zerowy. A może to byla instalacja bez uziemnionego przewodu
      zerowego? ( fazy w trojkąt 220V), instalacja przedwojenna niemiecka, pierwsze
      lata powojenne miasteczko ledwo co uprzatnięte z gruzu na ulicach.
      Za mały bylem żeby odchodzic dalej od domu. ale starsi chlopcy to bawili sie
      niebezpiecznie, w ruinach niewypały były. My maluchy to mielismy działo
      przeciwpancerne do zabawy, bylo blisko domu. Niezaladowane, bez amunicji... :)
    • uasiczka Re: niebezpieczne zabawy dzieci 04.07.07, 07:55
      ja z bratem - podczas nieobecności rodziców oczywiście - robiliśmy statki z
      gazet, nalewaliśmy wody w wanny i była bitwa morska z podpalaniem statków
      oczywiście. płomień był piękny, wysoki, czasami prawie sięgał prania
      rozwieszonego nad wanną
    • Gość: dżez Re: niebezpieczne zabawy dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 08:40
      jestem wzruszony waszą dziecięcą wrażliwością, aż uroniłam łzę
    • kasitza Re: niebezpieczne zabawy dzieci 04.07.07, 09:35
      ja, jak moj tata zdrzemna sie, wlamalam sie do jego szafki z przyborami do
      szycia i innymi rzeczami do majsterkowania, jak sie obudzilam trzymalam w rece
      zyletke i bylam na calej buzi czerwona...od farby ktora zjadlam...
      • drzejms-buond Re: niebezpieczne zabawy dzieci 04.07.07, 10:56
        10 osób w wieku 7-17 bawiacych sie w berka
        na najwyższym dębie w okolicy!

        to dopiero chore!
        • kasitza Re: niebezpieczne zabawy dzieci 04.07.07, 11:06
          moj kolega z holandii ze swoimi dwoma bracmi mieszkali zawzdy w krajach
          poludniowych, bo rodzice mieli tam kontrakty. Zawsze mieli basen przy domu. Ich
          ulubiona zabawa bylo znalezc stary rower, posadzic na nim najmlodszego brata
          (tegoz wlasnie mojego kolege), niech sie dziecko porzadnie rozpedzi jadac w
          strone basenu i tuz przy krawedzi stal drugi brat z kijem, ktory w tym momencie
          wsadzal ten kij w sprychy roweru gdy kolega byl juz tuz tuz przy basenie i
          katapultowal najmlodszego wraz z rowerem do basenu...
          • Gość: Azorek Re: niebezpieczne zabawy dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 12:01
            Może niekoniecznie niebezpieczne, ale ze skutkami:
            Zabawa we fryzjera. Obcięłam włosy koleżance, nawet nie chcę tego pamiętać.
            Jej matka wpadła potem z krzykiem, bo talentu do fryzjerstwa nie miałam...
            Co ciekawe- koleżanka była zachwycona. Taką grzyweczkę jej ucięłam, przy samej skórze...

            I Jeszcze jedna zabawa - w dom, czy coś takiego...W ogrodzie. Miałam tłuściutką sąsiadeczkę, przekonałam ją, że liście agrestu, zmieszane z piachem i wodą dają piękną linię i ona to zjadła. Bóg czuwał, że tężca jakiego nie spożyła...
            Ale się zatruła. Potworne.

            Pamiętam jeszcze łażenie po płotach z drutem kolczastym, odwiedziny w cudzych ogrodach (bez kradziejstwa, dla przyjemności wejścia) i zwiewanie przed dużym psem, oswajanie jakiegoś węża, kto wie, co to było, hodowla ślimaków w moim pokoju, apartament dla biednej żaby, znalezionej nad jeziorkiem...
            Żaba zamieszkała w łazience. Nie widziałam powodu, żeby się zwierzać mamie, albo nie zdążyłam...W wannie zrobiłam jej łóżeczko, wiedziałam, że lubi wodę, więc miała wodę, oprócz tego krzesełko dla lalek, i szafa z maminej szkatułki.
            Krzyk mamy pamiętam do dziś. Mama bała się żab, czy co...
            A żaba nie wyskoczyła, pewnie była w szoku. Siedziała na swoim łóżeczku z mokrej poduszeczki...

            I jeszcze jedna zabawa: w ekologa. Na wakacjach. U rodziny. Wujek nakopał sobie robaków i miał je w takim wiaderku. Długo kopał i o świcie. Specjalnie nastawiłyśmy sobie ( ja i kuzynka) budzik na akcję. Wujek poszedł po wędki, a my zwróciłyśmy robakom wolność...To była niebezpieczna zabawa, bo wujek choleryk...




            • masiej1987 Re: niebezpieczne zabawy dzieci 04.07.07, 12:31
              Ja z moim bratem robiliśmy wierze z zapałek (dla bezpieczeństwa nie stawialismy
              jej na podlodze tlyko na ksiązce heh:D) i podpalalismy ją a jeszcze czasem
              ustawialismy ją na torach i wjezdzalismy w nią kolejka ;p

              a to znam juz tylko z opowiesci ale jadałem kamienie, ziemie od kwiatow, liscie
              kwiatów i... papierosy ;p
Pełna wersja