hrabia_piotr
09.07.07, 16:07
Dwie sytuacje:
1. Dzisiaj: Myję w laboratorium parowniczkę ( takie małe szklane naczynie ) i
w 2 sekundy po tym, jak pomyślałem, że trzeba uważać, żeby jej nie zbić,
oczywiście wymsknęła mi się z rąk i stłukła.
2. Dwa lata temu ( uwaga, historia mrożąca krew w żyłach! ) leciałem pierwszy
raz w życiu samolotem - Wilgą. Pilotowała moja przyjaciółka ze średnim
stażem, obok siedział jej chłopak, mój kolega, pilot o większym stażu.
Lecieliśmy sobie już dobrą godzinkę, kiedy pomyslałem, co bym zrobił,
gdybyśmy zaczęli spadać. Nie minęło 30 sekund, jak silnik zgasł i zaczęliśmy
spadać! Na szczęście zaczęła nas przygotowywać do awaryjnego lądowania na
polu. Tuż przed wylądowaniem silnik znów się włączył i polecieliśmy w górę.
Do celu dolecieliśmy cali i zdrowi. Po wylądowaniu okazało się, że to on
wyłączył silnik, żeby ona mogła popróbować awaryjne lądowanie na polu :) Mi
nic nie powiedzieli :)))
Macie tak czasem, że tuz po pomyśleniu o czymś, to coś się zaraz wydarza?