Dowcipy o małżeństwie

21.06.03, 19:12
Maz wyjechal na delegacje i zona zaprosila do domu kochanka. Spolkuja i nagle slychac pukanie do drzwi. Kobieta mowi:
- To na pewno moj maz, schowaj sie w kuchni.
Okazuje sie jednak, ze to drugi kochanek. Zaczynaja bara-bara, a tu znowu ktos puka do drzwi. Niewierna zona ukrywa kochanka w lazience. Otwiera drzwi, a to trzeci kochanek. Zaczynaja sie wiec zabawiac a tu znow ktos puka.
- To moj maz, ukryj sie w... (kobita sie zastanawia gdzie go schowac bo
kuchnia i lazienka juz zajete, zatrzymuje wzrok na stojacej w rogu zbroi) tej zbroi.
Okazuje sie, ze to naprawde maz szybciej wrocil. Zabiera sie do zony, nagle z kuchni wychodzi facet i mowi:
- Z gazem jest juz wszystko w porzadku, biore kase i spadam.
Baraszkuja dalej a z lazienki wychodzi kochanek i mowi
- Spluczka juz nie przecieka. Biore 5 zl i uciekam.
Gostkowi w zbroi jest juz niewygodnie i mysli, jakby sie stamtad wydostac, bo nie zanosi sie na krotki numerek. W koncu rusza sie i wskazuje na drzwi:
- Na Grunwald tedy?
- Nie radze panu palic, pic alkoholu i... kochac sie. - mowi lekarz do pacjenta po ciezkiej chorobie.
Po dwoch miesiacach wstrzemiezliwosci mezczyzna nie wytrzymal i zapalil papierosa.
- No tak, palic to mozesz... - dogaduje zona.

Rozmawia dwoch kumpli:
- Co bys zrobil, gdyby zona porzucila cie dla jakiegos innego mezczyzny? Byloby ci zal?
- Kogo? Jakiegos obcego faceta?

Wraca maz wczesniej do domu. Zona bierze wpycha kochanka do piwnicy i wrzuca za nim ubranie. Maz zauwaza jednak obce buty. Porywa siekiere i schodzi do piwnicy Pyta sie:
- Kto tu?!
Ze stojacego w rogu, trzesacego sie worka dochodzi glos:
- Tto myy, bieeeednee kaartoffeelkiii...

- Twoja zona opowiada, ze kupisz jej na imieniny futro z norek...
- Aaaa, niech sobie opowiada...

Malzonkowie wyjezdzajac na wczasy nad morze, chcac uatrakcyjnic sobie pobyt uzgodnili, ze beda mogli zdradzic sie po dwa razy. W drodze powrotnej zona nie wytrzymuje i pyta meza:
- I co, zdradziles mnie?
- Tak, zgodnie z umowa - dwa razy.
- Z kim?
- Raz z brunetka i raz z blondynka. A ty?
- Tez dwa razy. Raz z zaloga statku i raz z jednostka wojskowa!

- Czemu tak krzyczales w nocy?
- Mialem straszny sen. Snilo mi sie, ze musze sie ozenic!
- Z kim?
- Znow z toba!!!

    • bialy Dowcipy o małżeństwie cd. 21.06.03, 19:13
      Rozmowa w pociagu:
      - Ja, prosze pana, najmilsze godziny zawdzieczam filmom.
      - Nie wiedzialem, ze z pana taki kinoman.
      - To nie ja chodze do kina, ale moja zona.

      Malzonek wraca cichaczem, pozno do domu.
      - Ktora godzina? -pyta zaspana zona.
      - Dziesiata - odpowiada maz.
      - Tak? Slysze ze wlasnie bije pierwsza...?
      - No przeciez zera nie moze wybic, kochanie...

      - Sluchaj, czy patrzysz swojemu mezowi w oczy podczas stosunku?
      - Hmm... Raz spojrzalam... Stal w drzwiach.

      Podczas klotni, zona zeby do zywego dopiec mezowi, mowi:
      - Jak umrzesz, natychmiast wyjde za maz!
      - No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczescie obcego czlowieka?!

      - Maz mnie ostatnio zaniedbuje, co robic?!
      - Powinna pani podzielac jego zainteresowania. Co meza najbardziej
      interesuje?
      - Szczuple blondynki!

      Maz wraca pozna noca do domu i zeby nie budzic zony rozbiera sie juz w przedpokoju i nago wslizguje sie do sypialni. Zona jednak sie budzi i widzac golasa zauwaza:
      - To dzis przepiles i ubranie?!

      Maz przychodzi do domu, zona caluje go na powitanie. On pyta:
      - Wlasnie zgolilem wasy, jak ci sie podobam?
      - To ty???

      - Moj sasiad usiluje mnie objac - skarzy sie zona mezowi podczas filmowego seansu.
      - Nie przejmuj sie, kiedy zapala swiatlo, na pewno da ci spokoj...

      Maz ogladajac mecz w telewizji, zasnal na kanapie. Zona go budzi:
      - Wstawaj, juz dziesiata!
      - Tak?! A kto ja strzelil?...

      - Wczoraj poklocilismy sie z zona po raz pierwszy od dnia slubu!
      - A o co poszlo?
      - Ona chciala na obiad zrobic pieczen, a ja wolalem befsztyki!
      - No i jak ci smakowala pieczen?

      - Wiesz, nasz sasiad dwa miesiace temu ogluchl!
      - A jak to znosi jego zona?
      - Jeszcze nie zauwazyla...

      - Cos ty najlepszego zrobil! - wita zona meza, wracajacego z pracy. - Gosposia zlozyla wymowienie, bo podobno ordynarnie nawymyslales jej przez telefon...
      - A to nie bylas ty?!?

      - No i jak sie skonczyla twoja awantura z tesciowa?
      - Aaa! Przyszla do mnie na kolanach!
      - Tak? No i co powiedziala?
      - Wylaz spod lozka, ty tchorzu!

      W szpitalu:
      - Dlaczego do tej pory nie odwiedzila pana zona?
      - Bo ona tez lezy w szpitalu.
      - Tragedia rodzinna?
      - Tak, ale ona pierwsza zaczela.

      Kowalska dokladnie sprawdza garnitur meza po powrocie z pracy, nie znajduje ani jednego kobiecego wloska i mowi:
      - No tak! Ty juz nawet lysej babie nie przepuscisz!!!

      Maz dzwoni do zony i pyta:
      - Czy to ty kochanie ?
      - Tak, a kto mowi ?

      W biurze pyta kolega kolegi:
      - Co wycinasz z gazety?
      - Notatke o tym, jak maz zamordowal zone, bo mu stale przeszukiwala kieszenie...
      - I co masz zamiar zrobic z tym wycinkiem?
      - Schowam do kieszeni!

      Maz przylapuje zone z kochankiem w lozku.
      - Co tu sie dzieje?!? Kim pan, do diabla, jest?!?
      - Moj maz ma racje - mowi kobieta - jak sie pan wlasciwie nazywa?
    • bialy Dowcipy o małżeństwie cd. 21.06.03, 19:14
      Przesluchanie swiadka w sadzie:
      - Na jakiej podstawie swiadek utrzymuje, ze oskarzony byl pijany?
      - Bo wykrzykiwal, ze nie boi sie zony...

      Powinienem zwolnic swojego kierowce - mowi minister do zony. - Jezdzi jak wariat, juz piaty raz ledwo uszedlem z zyciem...
      - Daj mu jeszcze jedna szanse!

      Kobieta pyta meza:
      - Dlaczego nasz sasiad tak klnie?
      - Albo mu pies uciekl, albo zona wrocila...

      Maz rano patrzy w lustro i mowi do zony:
      - Co sobie pomyslalas wczoraj, jak przyszedlem pijany do domu z tym sincem?
      - Jak przyszedles to go wcale nie miales.

      Maz do zony:
      - Slyszalas? Wynaleziono kosmetyk, ktory niezawodnie upieksza wszystkie kobiety.
      - Nie tylko slyszalam, ale i uzywam go.
      - No tak, od razu wiedzialem, ze to jakas lipa.

      Przychodzi facet do domu, patrzy a tu zona kocha sie z innym. Podchodzi i zaczyna zonie wypominac:
      - Jaka ty jestes. Chcialas futro - kupilem Ci, chcialas bizuterie - kupilem Ci, chcialas samochod - kupilem Ci, chcialas... Czy moglby pan przestac kiedy ja mowie?

      Gdy zona wszczela kolejna awanture, doprowadzony do ostatecznosci maz krzyczy:
      - Nooo, teraz powiem ci cala prawde. Dziesiec lat temu zagwizdalem na taksowke, nie na ciebie!

      Na jednej z bram wiodacych do raju widac napis: 'Dla pantoflarzy', na drugiej: 'Dla mezczyzn, ktorzy nie dali sie zdominowac przez kobiety'. Przed pierwsza brama klebi sie tlum zmarlych, przed druga stoi jedna samotna duszyczka. Podchodzi do niej swiety Piotr:
      - A ty co tu robisz?
      - Ja nie wiem, zona kazala mi tu stanac!

      Pograzony w smutku maz mowi do zony:
      - Rzucilem papierosy, rzucilem wodke, teraz to juz chyba kolej na ciebie...

      Rozmowa dwoch kumpli:
      - Powiedz Karol, kto cie poznal z twoja zona?
      - To byl przypadek, nawet nie ma kogo winic.

      Filip skladal wlasnie kolejny pocalunek na ustach pani Maryli, gdy ta nagle wskazujac palcem okno, pisnela przerazliwie:
      - Moj maz!!
      Uwodziciel spojrzal na przylepiona do szyby, wykrzywiona ze wscieklosci twarz mezczyzny i mruknal:
      - A to fujara ze mnie! Przeciez on juz od pol godziny sterczy nieruchomo morda w oknie, a ja myslalem, ze to jakis portret rodzinny ...

      Skarzy sie maz zonie:
      - Nasz syn znow podbieral mi pieniadze z portfela.
      - Dlaczego myslisz, ze to nasz Kazio? Moze to ja wzielam pieniadze? - broni matka syna.
      - To niemozliwe, w portfelu tym razem cos zostalo...

      - Panie Heniu, co pan sobie mysli? Ja wiem, ze pan sie niedawno ozenil, zona pana jest wcale, wcale, w dodatku z dobrej rodziny. Ale jak mozna sie tak nieskromnie zachowywac.
      - ???
      - Mieszkasz pan na parterze, okien pan wieczorami nie zaslaniasz i takie chopki pan z zona wyprawiasz po stole, wersalce, w calym mieszkaniu, ze od paru dni ludzie sie gromadza przed panskimi oknami. Nie wstyd panu?
      - Panie Kazimierzu, jak ja panu cos powiem, to pan ze smiechu peknie.
      - ???
      - Ja dopiero dzis rano wrocilem z Gdanska.

      Tesciowa do ziecia:
      - Nie zaslaniaj sie gazeta! Nie udawaj, ze czytasz. Dobrze wiem, ze mnie slyszysz, bo widze, ze ci sie kolana trzesa...

      Facet u kochanki (maz w delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie...
      Babka niewiele myslac mowi mu:
      - Stan na srodku, tak jak jestes - goly, a ja powiem staremu, ze taka statue kupilam.
      Maz wchodzi rozglada sie, zauwaza:
      - A to co??
      - No... kupilam taka statue, znajomi tez maja, teraz taka moda...
      Maz machnal reka i poszedl spac. Zona tez. W srodku nocy maz wstaje, idzie do kuchni, wyciaga chleb, smaruje maselkiem, kladzie szyneczke, serek, ogoreczka... podchodzi do statui i wrecza ze slowami:
      - Masz, ja tak trzy dni stalem, zeby choc ku**a nakarmila...

      - Dlaczego - pyta zona swego meza - mowi sie o kotach, ze sa okrutne i falszywe?
      - Poniewaz to jest prawda, moj kotku - odpowiada maz.

      Chwali sie jeden biznesmen drugiemu:
      - Wiesz, jaka sekretarke zatrudnilem ? Zrobila mi porzadek w biurze, o wszystkim pamieta, a w lozku jest lepsza od mojej zony!
      Minal pewien okres, ten drugi biznesmen planuje urlop, ale chce, zeby firma chodzila jak w zegarku. Mowi do kolegi:
      - Stary. Pozycz mi tej swojej sekretarki ma miesiac.
      - No problem, mowi tamten.
      Po miesiacu spotykaja sie.
      - I jak ?
      - Miales racje. Przypilnowala wszystkiego. No, moze w jednym sie pomyliles:
      -W lozku nie jest lepsza od twojej zony.


      - Do kogo piszesz ten list ? - pyta zona meza.
      - Czemu pytasz ?
      - Oj, ty zawsze musisz wszystko wiedziec! - odpowiada zona.


      Mija dzis 40 lat od naszego slubu. Moze zarznac kure?
      - A co ona winna?

      Po powrocie z pracy maz mowi do zony:
      - Czy zauwazylas, ze w dzisiejszej gazecie pisza o nas i o naszym pietnastym dziecku?
      - Tak zauwazylam, ale dlaczego oni pisza o nas w rubryce sportowej?

      - Pani maz wyglada w tym nowym ubraniu wysmienicie!
      - To nie jest nowe ubranie, to jest nowy maz.

      Pierwsza w nocy. Kobieta pyta malzonka: - Kochany, czy kupisz mi futro?
      - Kupie.
      - Tak sie ciesze!
      - Nie ma z czego.
      - Dlaczego?
      - Bo ja mowie przez sen.

      Na ulicy caluje sie facet z babka. Podchodzi do nich gosc i tak przez ramie zaglada. Raz zaglada, obchodzi w kolko i znowu zaglada i tak dluzszy czas. W koncu facet sie zdenerwowal i do goscia:
      - Panie co pan zboczeniec jakis ?!!!
      Gosc:
      - Nie, ale zona ma klucze ...

      Znana malarke Marie Corelli zapytano kiedys, dlaczego nie wyszla za maz.
      - Nie widzialam potrzeby. Niczego mi w domu nie brakuje. Rano pies szczeka, w poludnie papuga klnie, a wieczorem kot zawsze wraca pozno do domu.

      Mezczyzna odwiedza przyjaciela. Na stoliku widzi mnostwo ofert matrymonialnych.
      - Co, szukasz zony? Ile juz ofert dostales?
      - Setki.
      - I co pisza?
      - Wez pan moja.

      Zona na lozu smierci. Maz rozpacza.
      Nowy Jork:
      - Kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradzilas?
      - Pamietasz tego srebrnego cadillaca? To od niego.
      Paryz:
      - Kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradzilas?
      - Pamietasz to futro z norek? To od niego...
      Moskwa:
      - Kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradzilas?
      - Pamietasz te stara pilotke, ktora zginela? To on ja rabnal...

      Corka wraca wieczorem do domu. Ojciec informuje ja:
      - Byl ten Twoj wielbiciel i chcial prosic Cie o reke.
      - To bardzo mile z jego strony, tylko jak ja moge opuscic mamusie?
      - Mozesz ja sobie zabrac.

      Maz wraca z pracy i widzi w popielniczce dymiace cygaro.
      - Skad jest to cygaro?
      - Nie wiem.
      - Pytam: skad jest to cygaro!?
      Glos z szafy:
      - Z Hawany, idiotko!

      - Do widzenia kochanie... Szczesliwej podrozy! - mowi maz.
      - I wracaj szybko! - dodaje synek.
      - Cicho badz! - strofuje go ojciec.

      W szkockim banku kasjer dlugo oglada przedlozony przez klientke czek. W koncu mowi:
      - No nie wiem, droga pani. Ten podpis meza jest dzisiaj jakis rozchwiany.
      - Wiadomo! Ten dusigrosz zawsze sie tak trzesie, gdy mu przykladam rewolwer do glowy!

      - Wczoraj ostro poklocilem sie z zona... - zwierza sie Adam koledze.
      - I do kogo nalezalo ostatnie slowo?
      - Jak zwykle do mnie.
      - Co jej powiedziales?
      - Powiedzialem stanowczo: "No dobrze, kup sobie te kiecke..."

      Maz za wczesnie wrocil z delegacji...
      - No tak... Moja zona, moj przyjaciel, moje prezerwatywy...

      Rozmowa u psychologa:
      - Czy pana zona lubi to samo co pan?
      - Raczej tak... z wyjatkiem blondynek.

      Sedzia do powodki wnoszacej sprawe o rozwod:
      - Czy powodem pani wniosku jest zazdrosc?
      - Nie, Wysoki Sadzie, ja nie jestem zazdrosna. Po prostu jest mi za ciasno, kiedy tak we troje lezymy w lozku.

      W wypozyczalni kaset video:
      - Poprosze kasete z filmem porno - mowi kobieta.
      - Lubi pani ogladac takie filmy? - dziwi sie wydajacy kasety.
      - Nie, to ma byc instruktaz dla mojego meza.

      Rozmowa miedzy kobietami:
      - Wszyscy mezczyzni sa jednakowi!
      - Nieprawda, moj jest najgorszy!

      Kowalska mowi do meza:
      - Skocz do sklepu i kup pol litra oleju.
      Po jakims czasie Kowalski wraca.
      - Kupiles? - pyta zona.
      - Pol litra kupilem, ale na olej juz nie starczylo.

      Gabinet psychiatry.
      - Od kiedy wydaje sie panu, ze jest pan ptakiem?
      - Odkad zona otwiera okno, zamiast zalozyc mi smycz.
    • bialy Dowcipy o małżeństwie cd. 21.06.03, 19:16
      - Wyobraz sobie, ze zdobylem tylko dwa glosy - uzala sie zonie kandydat na senatora.
      - Zawsze podejrzewalam, ze masz kochanke...

      - Odloz choc raz w zyciu gazete! - wola pani Anna do meza. - Nasza corka wychodzi za maz!
      - To my mamy corke?

      Maz wraca do domu i zastaje w sypialni zone ze swoim przyjacielem.
      - No wiesz - krzyczy - taki z ciebie kumpel?! Jak mogles mi cos takiego zrobic?!
      - Czemu tak wrzeszczysz? Przeciez ty w tej sypialni robisz dokladnie to samo.
      - Tak, ale ja musze!

      - Nie chce wiecej znac swojego meza! Wyobraz sobie, ze mnie uderzyl!
      - Kiedy?! Myslalam, ze jest w delegacji...
      - Ja tez tak myslalam!

      - Zobacz kochanie, tam stoi ten facet, co mnie wczoraj uratowal, gdy sie topilam...
      - Tak, poznaje go, juz mnie dzis trzy razy przepraszal!

      - Wybacz, ze wracam dopiero teraz, ale urzadzilismy z kolegami zawody, kto potrafi najwiecej wypic...
      - Tak?!? No i kto zajal drugie miejsce?!

      - Jak mogles pojsc do biura z dziura w swetrze!?! - strofuje zona meza. - Co sobie pomysleli twoi koledzy z pokoju?
      - Nic nie pomysleli. Obaj sa zonaci...

      Zona wraca do domu z wczasow i zastaje meza z kochanka, rozebranych do naga i grajacych w karty.
      - Co masz na swoje usprawiedliwienie?!? - krzyczy.
      - Nie gramy na pieniadze...

      - Niestety, pani meza nie da sie juz uratowac! - stwierdza lekarz wezwany do wypadku.
      Kobieta dostaje ataku histerii, a lekarz pociesza:
      - Niech sie pani az tak bardzo nie przejmuje, w koncu wszystkich nas czeka smierc!
      - Przepraszam, panie doktorze, ale z natury jestem taka nerwowa, ze byle drobiazg wyprowadza mnie z rownowagi!

      Ktoregos dnia siedzialo sobie dwoch rybakow i lowili. I wiecie jak to jest: innym zawsze biora, tylko nie nam. Tak bylo i tym razem. Oczywiscie zaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzen, ale spytac zawsze mozna. Spytal wiec:
      - Jak pan to robi, ze panu tak ryby biora??
      I ten, o dziwo powiedzial mu:
      - Zawsze przed wyjsciem na polow daje zonie w tylek.
      Dlugo nie myslac, pechowy wedkarz poprosil tamtego:
      - Niech mi pan popilnuje wedke, zaraz wroce.
      I biegiem popedzil do domu. Zona akurat zmywala podloge kleczac na niej tylem do drzwi. Maz zas wymierzyl jej klapsa w wypieta czesc ciala. Ona zas na to:
      - Ooo, co tak wczesnie dzis, panie listonoszu???

      W nocy zona czule przytula sie do meza i budzi go. - Czego chcesz? - pyta zaspany maz. - Chlopa! - A skad ja ci chlopa wezme o trzeciej nad ranem?!

      Maz wraca z dlugiej podrozy sluzbowej.
      Zona rzuca mu sie na szyje.
      - Najdrozszy, jak sie ciesze, ze wreszcie jestes! - wola.
      Na to sasiad wali w sciane:
      - Ciszej wreszcie! Mam dosc sluchania tego samego co wieczor!

      Rozmawia dwoch kumpli:
      - Wiesz Franek chyba rozwiode sie z zona. Zrobila sie strasznie marudna i od 6 miesiecy zanudza mnie o to samo.
      - O co?
      - Zebym wyniosl choinke na smietnik.

      Facet postanowil sie upic. Wyszedl wczesnie z pracy i poszedl do baru. Tam siedzial przez pol nocy, no i wyszedl niezle wciety. Przyszedl do domu i po cichu, zeby nie obudzic zony idzie do sypialni. Mial jednak pecha, bo zle policzyl stopnie i spadl na plecy. Pech byl jeszcze wiekszy, bo w tylnych kieszeniach zatknal sobie pare butelek piwa na porannego kaca. Butelki sie rozbily, a o siedzeniu szkoda mowic... Ale facet nic nie czul, bo pijanym niebiosa bolu oszczedzaja. Idzie wiec dalej na gore. Dotarl w koncu do sypialni. Zaczyna sie rozbierac i widzi, ze bielizna cala pokrwawiona. Przyglada sie wiec sobie uwazniej w lustrze i starannie maskuje wszystkie swoje uszkodzenia tak, zeby nic nie bylo widac, a w szczegolnosci, zeby zona nie poznala. W koncu stwierdzil, ze wszystko juz jest OK i poszedl spac.
      Rano budzi go zona z pytaniem, gdzie byl przez cala noc. Facet tlumaczy sie wiec, ze musial do pozna siedziec w pracy itd...
      - Od razu widac, ze piles - mowi zona.
      - A skad wiesz kochanie, poczulas alkohol?
      - Nie, ale domyslilam sie od razu jak zobaczylam, ze cale lustro ktos pooblepial plastrami.

      Dwoch mlodych ludzi rozmawia w okopach.
      - Jak sie tutaj znalazles?
      - Jestem kawalerem, lubie wojne wiec poszedlem na ochotnika. A ty?
      - Jestem zonaty, lubie spokoj wiec poszedlem na ochotnika.

      Kowalska sie uparla, zeby ja Kowalski zabral na dancing. Dlugo jej tlumaczyl, ze to bez sensu, ze go to nie bawi, ale wreszcie ustapil. Poszli. Wchodza do lokalu...
      - Dzien dobry, panie Kowalski! - wita ich w progu portier. Zona zdziwiona. W sali podbiega natychmiast kelner.
      - Dla pana ten stolik co zwykle?
      Zona jeszcze bardziej zdziwiona. Maz tlumaczy, ze pewnie go z kims myla. Podchodzi kelner.
      - Dla pana to co zwykle? A dla pani?
      Zona zaczyna sie wsciekac. Zaczyna sie wystep. Striptizerka ma wlasnie zdjac ostatni element odziezy i pyta kto z sali pomoze jej rozwiazac tasiemki.
      - Ko-wal-ski! Ko-wal-ski! - skanduje sala.
      Tego juz Kowalskiej bylo za wiele. Zerwala sie i wybiegla z restauracji. Kowalski za nia. Wsiedli do taksowki i jada do domu. Kowalska cala droge robi Kowalskiemu wyrzuty. W koncu kierowca taksowki odwraca glowe i mowi:
      - Co, Kowalski, takiej pyskatej k... tosmy jeszcze nie wiezli.

      Do kwiaciarni wchodzi mezczyzna:
      - Prosze o bukiet roz. To dla mojej zony - dodaje - lezy w szpitalu.
      - Prosze. Dwiescie tysiecy.
      - O nie! Taka chora, to ona nie jest!

      W kuchni u Kowalskich zepsul sie kran. Zona prosi Kowalskiego, zeby naprawil.
      - A co to ja, hydraulik jestem? - wzrusza ramionami Kowalski.
      Nastepnego dnia wraca z pracy, patrzy, kran naprawiony.
      - Kto naprawil kran? - pyta zony.
      - Poprosilam sasiada i naprawil.
      - I nic za to nie chcial?
      - A chcial, chcial! Powiedzial, zebym sie z nim przespala albo zebym mu zaspiewala.
      - No i co mu zaspiewalas?
      - A co to ja, spiewaczka jestem?

      Jesli maz wysiada, zeby otworzyc drzwiczki od samochodu swojej zonie, to sa dwie mozliwosci:
      - albo to jest nowy samochod,
      - albo to jest nowa zona.

      Masztalski do Ecika:
      - Lubisz glupie baby?
      - Nie.
      - A baby, ktore pija?
      - Tyz nie.
      - A takie, co nie umiom gotowac?
      - Nie!
      - To po jakiemu lazisz za moja stara?

      - Macie widzenie - mowi straznik wiezienny do Masztalskiego.- Zona przyszla was odwiedzic.
      - O Jezusie! Powiedzcie jej, ze mnie nie ma.

      Wzburzona pani domu oznajmia mezowi:
      - Wyobraz sobie: na ulicy niespodziewanie wpadamy na siebie z Baska...
      - Te babskie sprawy i plotki nie obchodza mnie - odpowiada maz zza gazety.
      - Jak uwazasz, ale lakiernik mowil, ze auto bedzie gotowe nie wczesniej niz za tydzien.

      - No i co mowila wychowawczyni o postepach naszego Kazia?
      - "Co mowila?", "Co mowila?". To jestes cala ty, wyslalas mnie na wywiadowke i nawet nie powiedzialas do ktorej szkoly chodzi nasz syn....

      - Co ty robisz w lozku z tym Cyganem?!! - wrzeszczy maz.
      - A bo widzisz, on prosil aby mu dac cos zdartego po mezu.

      - Mam dla ciebie dobra wiadomosc - mowi zona od progu - od dzis w naszym garazu jest wjazd nie tylko od przodu, ale i z tylu...

      - Calymi dniami tylko slysze: sukienki, garsonki, halki... Czy ty nie masz innych zainteresowan?
      - A buciki, to co?

      Kowalski przyszedl z pracy zupelnie zalamany.
      - Czy ty wiesz, ze koledzy nazywaja mnie krolem rogaczy ? - mowi do zony.
      - Jaki tam z ciebie krol ...

      Umiera Angielka. Na lozu smierci mowi do meza:
      - Oh Johny, kochalam cie bardzo, ale raz cie zdradzilam. Ten czarny Rolls-Royce, ktorym tak lubisz jezdzic to wlasnie od niego.
      Umiera Francuzka. Na lozu smierci mowi do meza:
      - Oh Jean kochalam cie bardzo, ale jeden raz cie zdradzilam. Ta willa na Lazurowym Wybrzezu, ktora tak lubisz, to wlasnie od niego.
      Umiera Rosjanka. Na lozu smierci mowi do meza:
      - Oh Wania kochalam cie bardzo, ale jeden raz cie zdradzilam. Pamietasz ta skorzana pilotke, ktora tak bardzo lubiles nosic? To on ci ja wtedy ukradl.

      Zona do meza:
      - Kochanie, jakie lubisz kobiety, ladne czy inteligentne?
      - Ani jedne, ani drugie, tylko ty mi sie podobasz!

      - Chcialabym kupic dla meza jakies stylowe krzeslo.
      - Ludwik ?
      - Nie, Czeslaw.

      Na oddziale chirurgicznym leza dwaj panowie, m
    • bialy Dowcipy o małżeństwie cd. 21.06.03, 19:17
      Rozmowa w pociagu:
      - Ja, prosze pana, najmilsze godziny zawdzieczam filmom.
      - Nie wiedzialem, ze z pana taki kinoman.
      - To nie ja chodze do kina, ale moja zona.

      Malzonek wraca cichaczem, pozno do domu.
      - Ktora godzina? -pyta zaspana zona.
      - Dziesiata - odpowiada maz.
      - Tak? Slysze ze wlasnie bije pierwsza...?
      - No przeciez zera nie moze wybic, kochanie...

      - Sluchaj, czy patrzysz swojemu mezowi w oczy podczas stosunku?
      - Hmm... Raz spojrzalam... Stal w drzwiach.

      Podczas klotni, zona zeby do zywego dopiec mezowi, mowi:
      - Jak umrzesz, natychmiast wyjde za maz!
      - No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczescie obcego czlowieka?!

      - Maz mnie ostatnio zaniedbuje, co robic?!
      - Powinna pani podzielac jego zainteresowania. Co meza najbardziej interesuje?
      - Szczuple blondynki!

      Maz wraca pozna noca do domu i zeby nie budzic zony rozbiera sie juz w przedpokoju i nago wslizguje sie do sypialni. Zona jednak sie budzi i widzac golasa zauwaza:
      - To dzis przepiles i ubranie?!

      Maz przychodzi do domu, zona caluje go na powitanie. On pyta:
      - Wlasnie zgolilem wasy, jak ci sie podobam?
      - To ty???

      - Moj sasiad usiluje mnie objac - skarzy sie zona mezowi podczas filmowego seansu.
      - Nie przejmuj sie, kiedy zapala swiatlo, na pewno da ci spokoj...

      Maz ogladajac mecz w telewizji, zasnal na kanapie. Zona go budzi:
      - Wstawaj, juz dziesiata!
      - Tak?! A kto ja strzelil?...

      - Wczoraj poklocilismy sie z zona po raz pierwszy od dnia slubu!
      - A o co poszlo?
      - Ona chciala na obiad zrobic pieczen, a ja wolalem befsztyki!
      - No i jak ci smakowala pieczen?

      - Wiesz, nasz sasiad dwa miesiace temu ogluchl!
      - A jak to znosi jego zona?
      - Jeszcze nie zauwazyla...

      - Cos ty najlepszego zrobil! - wita zona meza, wracajacego z pracy. - Gosposia zlozyla wymowienie, bo podobno ordynarnie nawymyslales jej przez telefon...
      - A to nie bylas ty?!?

      - No i jak sie skonczyla twoja awantura z tesciowa?
      - Aaa! Przyszla do mnie na kolanach!
      - Tak? No i co powiedziala?
      - Wylaz spod lozka, ty tchorzu!

      W szpitalu:
      - Dlaczego do tej pory nie odwiedzila pana zona?
      - Bo ona tez lezy w szpitalu.
      - Tragedia rodzinna?
      - Tak, ale ona pierwsza zaczela.

      Kowalska dokladnie sprawdza garnitur meza po powrocie z pracy, nie znajduje ani jednego kobiecego wloska i mowi:
      - No tak! Ty juz nawet lysej babie nie przepuscisz!!!

      Maz dzwoni do zony i pyta:
      - Czy to ty kochanie?
      - Tak, a kto mowi?

      W biurze pyta kolega kolegi:
      - Co wycinasz z gazety?
      - Notatke o tym, jak maz zamordowal zone, bo mu stale przeszukiwala kieszenie...
      - I co masz zamiar zrobic z tym wycinkiem?
      - Schowam do kieszeni!

      Maz przylapuje zone z kochankiem w lozku.
      - Co tu sie dzieje?!? Kim pan, do diabla, jest?!?
      - Moj maz ma racje - mowi kobieta - jak sie pan wlasciwie nazywa?

      Przesluchanie swiadka w sadzie:
      - Na jakiej podstawie swiadek utrzymuje, ze oskarzony byl pijany?
      - Bo wykrzykiwal, ze nie boi sie zony...

      Powinienem zwolnic swojego kierowce - mowi minister do zony. - Jezdzi jak wariat, juz piaty raz ledwo uszedlem z zyciem...
      - Daj mu jeszcze jedna szanse!

      Kobieta pyta meza:
      - Dlaczego nasz sasiad tak klnie?
      - Albo mu pies uciekl, albo zona wrocila...

      Maz rano patrzy w lustro i mowi do zony:
      - Co sobie pomyslalas wczoraj, jak przyszedlem pijany do domu z tym sincem?
      - Jak przyszedles to go wcale nie miales.

      Maz do zony:
      - Slyszalas? Wynaleziono kosmetyk, ktory niezawodnie upieksza wszystkie kobiety.
      - Nie tylko slyszalam, ale i uzywam go.
      - No tak, od razu wiedzialem, ze to jakas lipa.

      Przychodzi facet do domu, patrzy a tu zona kocha sie z innym. Podchodzi i zaczyna zonie wypominac:
      - Jaka ty jestes. Chcialas futro - kupilem Ci, chcialas bizuterie - kupilem Ci, chcialas samochod - kupilem Ci, chcialas... Czy moglby pan przestac kiedy ja mowie?

      Gdy zona wszczela kolejna awanture, doprowadzony do ostatecznosci maz krzyczy:
      - Nooo, teraz powiem ci cala prawde. Dziesiec lat temu zagwizdalem na taksowke, nie na ciebie!

      Na jednej z bram wiodacych do raju widac napis: 'Dla pantoflarzy', na drugiej: 'Dla mezczyzn, ktorzy nie dali sie zdominowac przez kobiety'. Przed pierwsza brama klebi sie tlum zmarlych, przed druga stoi jedna samotna duszyczka. Podchodzi do niej swiety Piotr:
      - A ty co tu robisz?
      - Ja nie wiem, zona kazala mi tu stanac!

      Pograzony w smutku maz mowi do zony:
      - Rzucilem papierosy, rzucilem wodke, teraz to juz chyba kolej na ciebie...

      Rozmowa dwoch kumpli:
      - Powiedz Karol, kto cie poznal z twoja zona?
      - To byl przypadek, nawet nie ma kogo winic.

      Filip skladal wlasnie kolejny pocalunek na ustach pani Maryli, gdy ta nagle wskazujac palcem okno, pisnela przerazliwie:
      - Moj maz!!
      Uwodziciel spojrzal na przylepiona do szyby, wykrzywiona ze wscieklosci twarz mezczyzny i mruknal:
      - A to fujara ze mnie! Przeciez on juz od pol godziny sterczy nieruchomo morda w oknie, a ja myslalem, ze to jakis portret rodzinny ...

      Skarzy sie maz zonie:
      - Nasz syn znow podbieral mi pieniadze z portfela.
      - Dlaczego myslisz, ze to nasz Kazio? Moze to ja wzielam pieniadze? - broni matka syna.
      - To niemozliwe, w portfelu tym razem cos zostalo...

      - Panie Heniu, co pan sobie mysli? Ja wiem, ze pan sie niedawno ozenil, zona pana jest wcale, wcale, w dodatku z dobrej rodziny. Ale jak mozna sie tak nieskromnie zachowywac.
      - ???
      - Mieszkasz pan na parterze, okien pan wieczorami nie zaslaniasz i takie chopki pan z zona wyprawiasz po stole, wersalce, w calym mieszkaniu, ze od paru dni ludzie sie gromadza przed panskimi oknami. Nie wstyd panu?
      - Panie Kazimierzu, jak ja panu cos powiem, to pan ze smiechu peknie.
      - ???
      - Ja dopiero dzis rano wrocilem z Gdanska.

      Tesciowa do ziecia:
      - Nie zaslaniaj sie gazeta! Nie udawaj, ze czytasz. Dobrze wiem, ze mnie slyszysz, bo widze, ze ci sie kolana trzesa...
Pełna wersja