stary_rura
23.07.07, 19:34
Dowcip lepiej sie opowiada niz pisze wiec zmienilem pare rzeczy.
DOWCIP O PANU JACKU:
Byl sobie raz pan Jacek ktoremu ciagle psul sie samochod. W pewien ulewny
wieczor znowu mu sie ten samochod popsul a ze lalo jak z cebra postanowil
skorzystac z okolicznego malego hoteliku. Niestety, wlasciciel powiedzial
panu Jackowi ze miejsc w hotelu nie ma.
- Poratuj pan - mowi pan Jacek - przeciez nie moge wrocic pieszo do domu w
taka ulewe.
- No dobrze- odpowiada wlasciciel - dam panu miejsce na strychu. Mam tam duze
lozko po tesciowej. Jest tylko jedna rzecz o ktora prosilbym pana: ja mam
taka strasznie glupia corke ktora lubi sie bawic w doktorka. Ona czesto
chodzi na strych w nocy, wiec jakby ja pan zobaczyl, prosze nie zwracac na
nia uwagi, ona naprawde ma niewiele w glowie. Nie wykorzysta pan glupiej -
niewinnej?
Pan Jacek dal slowo, zgodzil sie, oczywiscie, poszedl na strych, zdjal
skarpety, polozyl sie wygodnie na lozku tesciowej i juz mial zamykac oczy
kiedy uslyszal delikatny glosik zza drwi:
- Czy to pan Jacek?
- No... tak...
- A czy chcialby pan zabawic sie w doktorka?
Pan Jacek od razu pomyslal ze to musi byc ta glupia corka wlasciciela, wiec
dpowiedzial:
- Dziewczyno, wiem ze ty jestes bardzo glupia, idz spac i daj mi spokoj.
Po kilku minutach ciszy drzwi otworzyly sie skrzypiac. Pan Jacek poderwal sie
i zapalil swiatlo. I coz widzi! W drzwiach stoi przepiekna osiemnastolatka
skapo ubrana, tyleczek jak u Szakiry, cycuszki jak jabluszka, wlosy do pasa,
slowem miodzio. Dziewcze ociera sie przymilnie i pyta ponownie:
- Panie Jacku, moze zabawimy sie w doktorka?
Pan Jacek zaczal sie pocic, ale zamknal oczy i odpowiada twardo:
- Nie, ja wiem ze jetes glupia, prosze odejdz...
Na co dziewczyna ocierajac cycuszkami o drzwi:
- Pani Jacku, zabawmy sie w doktorka, rozloze nozki...
Pan Jacek zbity z tropu nie wiedzial co odpowiedziec. Poczul ze ma straszna
chec na dziewczyne ale przypomnialy mu sie slowa wlasciciela i sam fakt ze
wlascicielowi dal slowo, wiec odpowiedzial slabo:
- nie, prosze odejdz...
Dziewcze nie ustepowalo. Wyciagnelo cudne raczki i przemowilo:
- Pani Jacku, prosze spojrzec na te piekne raczeta... ja potrafie duzo rzeczy
nimi zrobic... pobawi sie pan w doktorka?
Pan Jacek caly czerwony, oddychac nie moze, czlonek mu sie gotuje, czuje ze
zaraz wybuchnie, wiec chrzaka prawie bez sil:
- Kochana, wiem ze jestes glupiutka, nie moge cie wykorzystac dalem slowo
Twemu ojcu, prosze odejdz, blagam!!!
Ale dziewczyna nie ustepowala. Spojrzala na pana Jacka pieknymi kocimi oczami
i wkladajac paluszek do buzi wyszeptala namietnie:
- Panie Jacku, jezeli pan sie zgodzi pobawic w doktorka to rozloze nozki,
zrobie co trzeba jedna raczka, druga raczka i jeszcze jezyczkiem!
Pan Jacek zemdlal prawie, tego juz zniesc nie mogl bo mu zona nigdy loda w
zyciu nie zrobila. Zerwal sie z lozka i podbiegl do dziewczyny i wola:
- a ch..j z tym ze jestes glupiutka, chodz tu do mnie pobawimy sie w
doktorka!!!
.....
Na co dziewczyna usmiechnela sie szczerze, stanela w rozkroku, zlapala za
uszy
rekami i krecac lokciami wywalila jezyk mowiac: "aaaaaa"...