Rodzeństwo to jest to....

24.07.07, 20:31
Ciekawa jestem jakie macie wspomnienia z wczesnej młodości spędzonej z bratem
lub siostrą. Bo ja pamiętam:

-jak bijąc się wypadlismy przez podwójne okno na taras / co lepsze szybę
udało sie przed powrotem mamy z pracy wstawić/

-tłkąc się czym popadnie wbiłam mojemu bratu w noge długopis / do tej pory ma
niebieskiego pieprzyka/

I z podwórka znajomych:
-brat włożył koleżance do nosa nożyczki po czym je otworzył / skończyła na
chirurgii
-koleżanka połamała siostrze flet na głowie

Ech...rodzeństwo - to wspaniała sprawa!
-
    • heca7 Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 00:07
      Koleżanka bawiła się z młodszą siostrą w kosmetyczki. Maseczkę zrobiła z
      czarnej pasty do butów i nałożyła siostrze na twarz. Skończyło się na
      poparzeniach i leczeniu u dermatologa.
      Mąż przepychał się z siostrą w korytarzu i wpadł na przeszklone dzrzwi. Szyba
      pękła i odłamek spadając z górnej części wbił mu sie w ramię. Złapał się za
      ranę i nakrył ją ręką zawołał swojego ojca a ten mu w pierwszej chwili nie
      uwierzył bo dopóki trzymał,krew nie leciała.
      Innym razem mąż podrzucał takie kamienne jajko w ręku i w pewnym momencie
      rzucił je do siostry ta nie zdążyła złapać i jajko uderzło ją w kolano, które
      spuchło i zrobiło się czarne.
      • Gość: Camparis Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 09:53
        Koło naszego bloku budowali nowe, wykopali piękne wielke dziury w gliniastej
        ziemi, a jak przyszedł dzień to dziury wypełniły się wodą. Postanowiłam
        zbudować tratwę, a najpiękniejsze deski pływały na środku kałuży, więc ...
        wysłałam tam moją 3 letnią siostrę, aby mi te deski przyniosła. Mogła się
        utopić, brodząc w głębokiej dla siebie wodzie. Pamiętam jak szła rozgarniając
        wodę rękami i unosząc brodę, aby móc oddychać.

        Na szczęście nic jej się nie stało, ale zgubiła buta, którego później mama
        szukała grabiami w kałuży (były bardzo brudne). Szukała, bo nie można było
        kupić - czasy PRL-u :/
    • kiwi1910 Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 00:44
      - brat wbił mi w rękę widelec;
      - wybiliśmy sasiadowi światła w samochodzie;
      - zamknęła mu furtkę przed nosem i ugryzł go pies;
      - stałam na ścieżce a ten padalec rozpędził się na rowerze i mnie rozjechał;
      - miałam długie włosy a on mi z nienacka obciął spory kawałek na czubku głowy
      przy samej skórze;
      - strzelił mi z pistoleciku pneumatycznego z 1 cm w stopę jak spałam;
      - nasikałam mu do wanny;
      - wrzucił mi do akwarium skarpetę, schowała mi się za roślinami i zdechły mi
      wszystkie rybki;
      - drugi brat wbił siostrze nożyczki w rękę;
      - siostra zjadła mi nowe piękne pisaki, dosłownie rozpuściła je w ustach;
      - wymalowała mi cały pokój na wysokości metra w jakieś hieroglify;
      - kopnęła w jajka mojego faceta;
      koleżance siostra wybiła dwie jedynki bo złapała za włosy i wyrżnęła głową o
      wannę;
      • heca7 Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 17:12
        Ze wspomnień mojej mamy. Jej dwaj sąsiedzi wiedzieli,że ich pies nie lubi
        pływać wzięli go więc w lato jak ojca nie było w domu i zaprowadzili na
        gliniankę po czym wrzucili go do wody. Pies utonął. I te gnojki zamiast się
        przyznać ojcu to przynieśli psa i położyli koło budy, mało tego założyli mu
        nawet łańcuch dla niepoznaki. Ojciec jak można się domyślić nie dał się zmylić.
        Bracia mojej matki obcięli jej warkocz przy samej skórze jak spała- drugi
        litościwie zostawili:)))
        • azaheca Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 17:45
          Nick mnie zafrapował...:-)
          Mój brat ślizgał się zimą,trzymając się warkocza siostry(nie mojego),rozbił przy
          tym skrzypce,kupili drugie,dalej trzeba było chodzić do szkoły muzycznej
        • masandra6 Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 21:32
          Co za barbarzyństwo wobec zwierzęcia!Trzeba ich też było utopić
          • heca7 Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 23:27
            To były lata 50-te. Sąsiad stłukł ich pasem.
            • Gość: kaa Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 13:56
              Togó..arzom należało się
    • 1zuzia Re: Rodzeństwo to jest to.... 25.07.07, 23:21
      mnie brat rzucil snikersem i nabil mi guza
    • Gość: lyda Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: 193.108.194.* 26.07.07, 14:00
      Zawsze byłam słabsza od starszego brata, zawsze z nim przegrywałam. Po pewnym
      czasie znalazłam na niego sposób - podczas seansów na kibelku (wc nie zamykało
      się na klucz) cichutko wyciągałam z szafy rurę od odkurzacza, wpadałam do
      łazienki i tłukłam go ile miałam sił..., potem uciekałam do sąsiadki,
      zdenerwowanie mijało a ja przychodziłam do domu jak już byli rodzice...
    • mantha Re: Rodzeństwo to jest to.... 26.07.07, 14:11
      Mam jakies masakryczne wspomnienia z bratem: wbil mi naostrzony w szpic ołówek
      w reke - do tej pory (jakies 15 lat) mam pod skorą grafit ;-), druga sprawa -
      machajac rekami - jakas opowiesc wymagajaca gestykulacji - wsadzil mi prawie w
      oko palec - pobolalo i przestalo, ale nastepnego dnia objawilo sie
      czarne 'limo' pod okiem - jak wygladalam to ludzkie slowo nie opisze. chodzilam
      normalnie do pracy wzbudzajac wspolczucie i zyczliwe rady dawane pokątnioe
      typu "rzuć go w cholere" itp... najciekawsze bylo to, ze w tym samym czasie
      moja kolezanka z pracy miala maly wypadek na rowerze i spadajac z niego dostala
      kierownica pod okiem - efekt takie samo limo pod okiem jak u mnie -
      postawnowilysmy sie nie tlumaczyc co i jak, gdyz wiadomo, ze jak czlowiek sie
      tlumaczy to albo ma cos na sumieniu, albo chce cos ukryc i mysle, ze do dzis
      dnia ludzie z tamtejszej roboty zastanawiaja sie co bylo grane... ech
      wspomnienia mi sie włączyły...
      • Gość: Ania Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 15:01
        Mama poszła rano do sklepu, kiedy my z bratem jeszcze spaliśmy.Obudziliśmy się
        i wyskoczyć oknem z pokoju na podwórek. Skacząc wbiłam sobie szkło w prawą
        stopę, brat skoczył za mną. Kiedy ja płakałam z bólu on płakał bo mnie bolało i
        on współodczuwał.
        Ech...to były czasy..Latając po sąsiadach zawiśliśmy na plocie głowami i tak
        krzyczęliśmy że sąsiedzi z końca ulicy się zlecieli nas ratować...fajne czasy
    • Gość: siostra Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.polgeol.pl 26.07.07, 16:02
      no cóż ja z jedna z moich sióstr zawsze ostro walczyłysmy, do tego stopnia że w
      ruch szły wszystkie rzeczy, które były pod ręką w stylu pilot od tv, zabawki
      naszego psa, piórnik itp.
      • Gość: mlodszy brat Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: 195.47.201.* 26.07.07, 16:10
        ja też miałem kilka przygód ze starszym bratem

        - raz uciekałem przed nim do pokoju (z kolegą). Wbiegliśmy i zamknęliśmy drzwi
        za sobą i oparliśmy się o nie. To były typowe drzwi jakie kiedyś w blokach
        montowano - z dużą szybą. Mój brat nie zdołal sie zatrzymać na parkiecie i
        przeleciał przez tą szybe do pokoju - NIE MIAŁ NAWET DRAŚNIECIA !!!
        - innym razem chciał mi zrobić głupi kawał i wbił w krzesło igłę do skóry.
        Długa na prawie 10 cm. Myślał, że się nadzieję. Ja to zwuważyłem ale nic mu nie
        powiedziałem. W końcu zapomniał i usiadł - wbiła się tępym końcem prawie
        cała !!!!
        - jak byłem mały i mnie wkurzał to mu wsadzałem stare skarpetki pod
        poduszkę :)))


        ehhhh przeżyło się to i owo... :)
      • Gość: pin Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.chello.pl 26.07.07, 16:19
        Ubierałam mojego brata w sukienki i kazałam mu się przedstawiać jako Ania i wiele innych ale hitem było to jak odwołałam gości na niego komunię tłumacząc , że rodzice nie mają pieniędzy. Mama gdy się dowiedziała chciała mnie rozszarpać...
        Mój brat jak się później dowiedziłam naopowiadał moim koleżankom na obozie harcerskim, że kiedyś siedząc na toalecie przez godzinę puszczałam bąka. Najlepsze było to, że one uwierzyły!:)
    • Gość: emu Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: 82.139.47.* 26.07.07, 16:16
      Mam dwóch starszych braci. Z wczesnej młodości pamiętam, jak jeden z nich
      poszedł ze mną na plac zabaw, żeby mnie pohuśtać. Tak mnie pohuśtał, ze złamał
      sobie rękę, biedaczysko.;) Jak byłam bardzo mała i wożono mnie w wózku, moi dwaj
      bracia tak mnie wozili, ze wypadłam z niego i skończyło sie na wstrząśnieniu
      mózgu. To wiem z opowieści. Pamiętam też sytuacje, ze jeden z nich chciał mnie
      uderzyc, to drugi zaczął mnie bronic, no i sie pobili. Nie było mi zbytnio
      przyjemnie, ale dało sie odczuć, ze jeden brat to nie to samo, co dwóch braci.
      Zawsze któryś mnie obroni. Koleżanki zawsze mi ich zazdrościły. Gdyby nie
      rodzeństwo, miałabym zapewne inny gust muzyczny, filmowy, wyrażałabym się
      inaczej. Byłabym inną osobą.:) Fajnie jest mieć starsze rodzeństwo. Pozdrawiam
      moich braciszków.:*
    • Gość: nelly Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 17:48
      Brat złamał mi rękę, kazał stanąć na końcu równoważni, a na drugą wskoczył...
      ponoć ładnie leciałam, miałam wtedy 5 lat, on 10. I bił mnie poduszkami, a ja
      się przewracałam. Natomiast ja okładałam go pięściami, a gdy się skrżył
      rodzicom mówili mu, że przecież jestem mała i nic mu nie zrobię:) No i
      podcięłam mu kabel od klawiatury z atarii, oj ale była awantura!:)
      • Gość: waga Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 18:49
        Żyłam z moim o dwa lata młodszym bratem, jak przysłowiowy pies z kotem. Nasza
        mama wznosiła ręce ku niebu i wołała "mój Boże! Takich dzieci jak ja, to chyba
        nikt nie ma". Dziś z bratem /oboje po pięćdziesiątce/ wspominamy te szczenięce
        lata. Niestety już bez mamy...
    • Gość: Pawelko56 Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: 212.160.138.* 26.07.07, 17:57
      nie pamiętam już ilości wybitych szyb w szkole i na podwórku.. ilości
      zniszczonych grządek i kwiatów.. drzew z których spadliśmy... rzek do których
      wpadliśmy nawet zimą,... zniszczonych mebli itd... trochę tego było.. rodzice
      nie mieli lekko.. ale tez mieliśmy głowę na karku, żeby nie dać się złapać:)
      • Gość: ona21 Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.limes.com.pl 27.07.07, 11:03
        Ja mam 2 braci bliźniaków i naprawde dzieciństwo z nimi to była super zabawa,
        biliśmy sie(ale to normalka prawda?) strasznie ale poźniej nam to przeszło i
        bylo wszytsko dobrze..Miałam duzo sytuacji gdzie oni obrywali za wszystko co ja
        zrobilam(bo zawsze mowilam ze jestem mlodsza i bym czegos takiego nie
        zrobila)..Ale wkońcu byłam kochana młodsza siostrzyczka:)nie wyobrazam sobie
        być jedynaczka..bez sensu..Pozdrawiam
    • Gość: dzidzia piernik Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 18:31
      mi brat zamęczył chomika,białą myszkę.Może nie bezpośrednio,bo za pomocą
      kota,ale pan mysz wyzionął ducha.Ja oczywiście też nie święta.
    • stary_rura Re: Rodzeństwo to jest to.... 26.07.07, 18:37
      Ja mam brata blizniaka ale niepodobny do mnie, zawsze byl wiekszy i grubszy.
      mam tez dwie mlodsze siostry.

      Za mlodo to bylo....
      - Wacek ( brat) mnie walail po lbie kiedy mu przyszla ochota. Sciagal ode mnie
      zadania z matmy. Jak chodzilem na wagary to mowil babce od polskiego ze umarlem.
      - "Spadal" na mnie jak spalem i kiedys mi prawi zlamal reke
      - mowil ze jestem ciapa i dupa: jalepszy sposob na bycie fajnym goscim bylo
      trzymanie zapalki zapalonej az sie skonczy palic. Oparzen bylo w cholere, na
      szczescie niegroznych.
      - Wacek kupili mlodsej siosrze biale myszki. Miska sie ucieszyla, natepniego
      dnia Wacek wciagnal jedna zywa odkuraczem. Nie przezyla.
      - Miska przez dwa dni trzymala ta zdechal mysz myslac ze sie obudzi.
      - Ja sam majac lat 7 ubzduralem sobie ze lepiej miec mlodzego brata niz mlodsza
      siostre: resultat: obcialem Bozence warkocz. Na szczesie dlo sie to jakos
      poprawic u fryzjera.
      - Wmamialem Misce ( mlodszej siostrze) ze ma wszy
      - Jak Bozenka zlmala noge mwawialismy jej z Wackiem ze bedzie do konca zycia
      kaleka. Uwierzyla.
      • jazzer5 Re: Rodzeństwo to jest to.... 26.07.07, 19:02
        Kiedyś przyszedł do mnie sąsiad(żołnierz zawodowy)i jak ostatni idiota musiał
        sobie pograć na jakimś wariancie "Pustynnej Burzy",który przytargał ze
        sobą.Spytał mojego 9-letniego brata czy by tez nie pograł.Dziecię patrzy na
        żołnierzy koalicji,w których ew. ma się wcielić i pyta:"no dobra ,to są wrogowie
        ,a ja kim mam być?"
        Na mojej wiosce wypuścił sąsiadom z zagrody tygodniowe kurczaki i próbował z
        kolegą nauczyć je pływać,myśleli że to kaczki-tylko 2 się utopiły.
    • Gość: Ania Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 19:06
      U dziadków na wsi kibelek był na podwórku, taki z serduszkiem i okienkiem.Kiedy
      nasza sisotra cioteczna była w środku razem z braciszkiem narzucaliśmy tam
      trocin...musieliśmy szybko uciekać:)
    • yanca1 Re: Rodzeństwo to jest to.... 26.07.07, 20:00
      ja kiedyś ugryzłam siostrę w bok i zrobił jej się paskudny krwiak. Miała jakiś
      rok a ja ok pięciu. Bałam się że rodzice będą na mnie krzyczeć, że "zepsułam"
      siostrę i wmówiłam im, że sama uderzyła się w kant stołu.
      - innym razem łaziłyśmy po drzewach i siostra spadła i nie mogła wstać, ja mimo
      mizernej postury wzięłam ja na ręce i targałam do domu.
      - Kłóciłyśmy się wiecznie o ciuchy - zwykle pożyczała bez mojej wiedzy i
      oddawała brudne albo dziurawe i udawała że nie wie o co chodzi.
      - najbardziej miał mnie kiedyś zranić argument - bo ja mam chłopaka a ty nie i
      dlatego mi zazdrościsz (była wtedy w 5 albo 6 klasie)
      A tak naprawdę zaczęłyśmy się dogadywać jak wyprowadziła się z domu i teraz
      potrafimy dłuuuugo wisieć na skyp-ie
    • ania_klara Re: Rodzeństwo to jest to.... 26.07.07, 20:46
      Rodzeństwo to wspaniała sprawa, ja zawsze się cieszyłam, że miałam
      i mam starszego brata.

      Kiedyś, kiedy miałam 10 lat, goniliśmy się po domu, brat wpadł
      do pokoju, zamknął drzwi i trzymał je, ja pchałam je z drugiej
      strony, tylko że on był mądry i opierał ręce na desce, a ja -
      na tej wewnętrznej szybie. Szyba poszła, ja mam na wewnętrznej
      stronie nadgarstka wielką bliznę, dokładnie wzdłuż żyły. Czasem
      zdarza się, że ktoś pyta, czy sobie żyły podcinałam :-)
      Ale to przykład mojej głupoty, nie wina brata; zaraz potem
      opatrzył mi rękę, nawet krwi dużo nie było.

      Poza tym dużo dobrych wspomnień, genialnie nam się razem grało
      w badmingtona, słuchało Bee Geesów i tyle innych dobrych rzeczy.
      • Gość: groszek Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 23:21
        Mój Grześ pchął mnie podczas szarpaniny pod ubikacją, gdyż obojgu nam sie
        chciało, do kotła z wrząca wodą. Skończyło sie 2 tygodniowym pobytem w
        szpitalu. Do tej pory mam wielkie blizny na tyłku.
        A z lżejszych to jak prażyłam sobie jego słonecznik i znienacka wrócił do domu,
        uciekłam do pokoju z patelnią i schowałam pod łóżkiem. Wypaliłam dość sporą
        dziurę w dywanie.
        I juz całkiem malutkie, ganiał mnie po schodach z szóstego piętra az na
        korytarz.

        pozdrav
        :)
        r.
    • Gość: nastka Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 23:28
      Posiadam rodzeństwo - sztuk dwie, płci obojga, starsze o 4 i 6 lat.
      - W zamierzchłych czasach te dziady były w koalicji przeciwko mnie i straszyły
      mnie świnią z tylnej okładki książki. Dręczyły mnie długo - aż matka spaliła
      książkę (ale jak mocno zacisnę powieki to ta świnia jako żywa staje przed
      oczyma...). Z opowieści z krypty wiem, że zaliczyłam pikowanie z wózka będąc
      pod opieką siostrzyczki i braciszka.
      - Emilka (2,5) "opiekując się" śpiącym Krzysiem (0,5) natarła go kilogramem
      cukru
      - osobiście i notorycznie gryzłam brata, tak, że panie w szkole podpytywały
      skąd toto się wzięło
      - raz paliliśmy z Krzysiem papierosy a potem dla zabicia odoru zeżarliśmy cały
      szczypiorek z ogródka - ale i tak myślałam, że umrę ze strachu
      - echhh - masa wspomnień - mam wrażenie że z czasem nabierają kolorytu ;-) ale
      jeśli chodzi o rodzeństwo - mam je najlepsze w świecie
      • Gość: Galadriela Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.07, 08:27
        A nie, nie, nie, oczywiście, że ja mam najlepsze w świecie rodzeństwo :-)))
        Mam brata i siostre, oboje młodsi od mnie i róóóóżne fajne rzeczy się działy za
        młodu...
        Bijatyk z moim bratem nie zlicze, pamietam tylko, jak moja siostra (najmłodsza z
        nas) beczała ze strachu kiedy my sie bilismy, bo np. moj ukochany braciszek
        wybil mi okularki piescią. Poza tym oboje regularnie ją nabieralismy - np.
        wmowilismy jej, ze denaturat to nalewka na czaszkach denatów (po lacinie
        denaturat nazywa sie "denaturatu": "denat" - to jest denat, a "uratus" to znaczy
        czaszka) i dlatego na butelce narysowana jest czaszka.
        Ale, jak to ktos juz napisal, nie bylabym tym, kim jestem, bez mojego
        rodzenstwa. Pozdrowka dla Bolka i Slawki :-))))))
    • Gość: braat1 Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.centertel.pl 27.07.07, 08:45
      Ja mam mlodsza o 3 lata siotre. W wieku szczeniecym moim i (brata blizniaka)
      bylo odbieranie siostry z przedszkola. Jak sieokazalo pamiec mielismy z bratem
      dobra, alekrotka i czesto zdazalo sie, ze siostra sama siedzial w przedszkolu
      do 17-18 :)
      • Gość: braat1 Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.centertel.pl 27.07.07, 10:48
        Pamietam tez, jak z moim bratem-blizniakiem zabieralismy sie do odrabiania
        lekcji, to w polowie przypadkow wychodzilo ze co innego mamy zadane :) I
        zaczynalo sie przekonywanie, ktory ma racje (bez rekoczynow).Przekonywanie
        czesto konczylo sie placzem: "Bo to ja mam racje, a jak brat zrobi zle to
        dostanie dwoje w szkole"
    • Gość: karolina Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 09:01
      Mam 4 lata starszego brata i wychodzi na to że żyliśmy zgodnie. Ja zawsze
      wszytko wymuszałam płaczem, szwędałam się za nim i za jego kolegami,
      zaczepiałam, porowokowałam bójki - zawsze też przegrywałam. Mój brat zawsze
      bronił mnie przed rodzicami, nigdy nie zwalał winy na mnie i wszystko
      przyjmował na siebie. Musieliśmy żyć zgodnie, bo zawsze mieliśmy wspólny pokój.
      Teraz jako 26 i 30 latki jesteśmy najlepszymi przejaciółmi i zawsze możemy na
      siebie liczyć.
      Mama 10 kuzynostwa i z nich wszystkich tylko ja i mój brat trzymamy się razem
      i mamy wspaniałe relacje. Może to kwestia charakterów ale przede wszystkim
      wychowania w przeświadczeniu że rodzeństwem będziemy na zawsze.
      Do dziś jestem małą siostrą swojego starszego brata :-)

      Cieszę się że nie jestem jedynaczką.
      • Gość: aaa Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: 212.160.172.* 27.07.07, 10:30
        A moja siostra kladła się na podłodze i udawała że nie zyje.
        Ja płakałam naprawdę.
      • malgoska182 Re: Rodzeństwo to jest to.... 28.07.07, 23:36
        Pomiedzy mna a bratem jest 11 miesiecy roznicy. Dziwie sie ,ze rodzice nie
        zwariowali.Pewnego razu zazadalam aby obcial mi wlaosy i zrobil to nozyczkami
        do golenia owiec , tatus poprawil"fryzure i przez miesiac nie zdejmowalm czapki
        zglowy.Bedac w przedszkolu uczestniczylismy w wieczorku andrzejkowym i tak nam
        sie te wrozby spodobaly ,ze postanowilismy kontynuowac zabawy w domu, splonela
        firanka. Brat podejrzal mamusie jak nakladala krem na twarz i nudzilismy sie w
        domu podczas choroby( swinka , szkarlatyna , angina wszystkie choroby
        przechodzilismy razem) , mamusia nacierala nas chyba w celu rozgrzania mascia
        rozgrzewajaca i brat postanowil wysmarowac sie tym , prawie nam oczy
        powypalalo, a skora z twarzy nam poschodzila. Zawsze toczylam bitwy z
        chlopakami z ktorymi boje toczyl moj brat.
        Dzisiaj juz powazni 40 latkowie mamy co wspominac i pomimo kilku tysiecy km,
        ktore nas dziela tesknimy do siebie i przy kaxzdym spotkaniu ze smiechem
        wspominamy te historie. To chyba jednak tylko niektore z naszych wybrykow. A
        jeszcze bedac u babci postanowilismy nauczyc kurczaczki plywac (finalu chyba
        sie domyslacie) , a pozniej na plotku je suszylismy.
    • meessi Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 10:39
      Mam brata i siostre o trzy lata młodszą. Na komunii mojego brata (zebrało sie
      mnóstwo dzieci) wszystkie dzieciaki oczywiście bawily się na dworzu,
      mieszkaliśmy wtedy w Śródmieściu i poszliśmy na Dworzec Centralny (stare czasy).
      Oczywiście zgubiliśmy moja siostrę, tak naprawdę to uciekliśmy jej celowo.
      Przysięgam, ze jedyną osobą, która zainteresowal się placzącym dzieckiem na
      dworcu był jakiś czarnoskóry facet!!!!!!
      Wyobraźcie sobie moją matke, kiedy otworzyla drzwi i widzi MURZYNA z moją
      zaplakaną siostrą za ręke.....
    • Gość: eluś Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.07, 10:56
      Brat dostał na urodziny samochodzik z przyczepką, nie miał co w niej wozić więc
      jako pięciolatek obciął sobie dość długie włosy przyszedł do mamy i
      mówi: "zobac co ci psywiosłem". Jako dzieci chodzące jeszcze do podstawówki
      tata zabraniał nam ogladania telewizji po dobranocce więc jak tylko rodzice
      pogonili nas do łóżek zasiadali w innym pokoju przed telewizorem a my
      pocichutku wymykaliśmy się i patrzeliśmy na tv przez dziurkę od klucza.
      Oczywiście było nas sporo to sie przepychaliśmy (każdy chciał coś widziec),
      tata usłyszał, otworzył drzwi i całą gromadą wylądowaliśmy na podłodze w
      pokoju. Dużo tego było w dzieciństwie tym bardziej, że mam jedenaścioro
      rodzeństwa. Fajnie było. ;)
    • sathori Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 11:09
      a ja pamiętam jak mój starszy brat zawsze lubił bawić się elektronicznymi
      rzeczami - np namiętnie sprawdzał i naprawiał świecidełka na choinkę.
      Zawsze przy tym udawał, że kopie go prąd.
      I raz gdy naprawdę prąd go kopał, robił się siny, trząsł się i miał wyłupiaste
      białe oczy i błagał, żebym mu pomogła ja tylko stałam oparta o futryne i z
      szyderczym smiechem i z pewnością siebie (na pokaz- bo oczywiście wyglądało to
      przerażające) mówiłam: myslisz że ci uwierze?

      :)

      Wreszcie wrzaski przywołały tate, który przyszedł i kazał mi wyciągnąć
      świecidełka z gniazdka - brat odetchnął z ogromną ulgą :)
      • Gość: kmai Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.07, 11:21
        A moja siostra piec lat starsza wziala mnie na barana po czym zaczela
        rozsmieszac i jej sie zsikalam na plecy:)
    • peggy79 Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 11:27
      Kiedy miałam 6-7 lat, mój młodszy o 4 lata brat dostał zapalenia oskrzeli. Po
      przyjściu od lekarza słyszeliśmy jak mama przez telefon umawia się z
      pielęgniarką na zastrzyk. Jako dobra siostra nie mogłam na to pozwolić - wzięłam
      brata do łazienki i zamknęłam się z nim na "kluczyk", żeby nie dopuścić do
      okrutnego wbijania mu igły w tyłek. W końcu mama nas przekupiła czymś i
      wyszliśmy, ale beczeliśmy obydwoje;)
      • Gość: Ania Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.07, 12:40
        Ja też chowałam brata przed zrobieniem zastrzyku do łazienki, a kiedy jednak
        dostał ten zastrzyk to ja, a nie on, plakałam bo go bolało.
    • morgen_stern Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 14:28
      Mam o kilka lat starszą siostrę, kłóciłyśmy się strasznie ;-)

      Z lajtowych epizodów to pod nieobecność rodziców bawiłyśmy się w huśtanie,
      czyli siostra chwytała mnie jedną ręką za moje obie ręce, drugą za kostki u nóg
      (ona była dużo wyższa i silna, a ja zawsze chudzina, więc bardzo lekka) i
      kołysała między swoimi długimi nogami ;-) No i mnie tak rozkołysała, że
      wyrżnęłam twarzą o podłogę i poleciała krew z nosa. Zaprowadziła mnie do
      łazienki, opatrzyła czule i błagała, żebym nie mówiła rodzicom ;-) Dotrzymałam
      słowa.

      Wykorzystywałam perfidnie, że jestem młodsza i taaaka biedna i w licznych
      sytuacjach konfliktowych udawałam, że siostra mnie strasznie bije -
      symulowałam, że mnie walnęła i się przewracałam krzycząc wniebogłosy,
      jednocześnie czujnie łypiąc okiem, czy rodzice patrzą. Siostra się poskarżyła,
      rodzice się sprytnie zaczaili i wpadłam - udawanie się skończyło ;-)

      Zadusiłam siostrze chomika, niechcący - chciałam go tylko przytulić. Przerażona
      położyłam go potem w jego domku i wmawiałam wszystkim, że on sobie tak ładnie
      śpi (miałam jakieś 5 lat).

      Przeczytałam z wypiekami na twarzy jej wszystkie listy miłosne - świnia byłam,
      wiem.

      Ale największy hardkor odwaliła kiedyś moja siostra. Znamy to tylko z opowieści
      mamy. Ja miałam może 2-3 latka, siostra kilka więcej. Siostra podpatrzyła u
      kogoś wiązanie pętli, zawiązała mi ją na szyi, postawiła w łazience na
      stołeczku i podwiązała do jakiejś rury. Mama wchodzi do łazienki i ma oto taki
      widok: Ja przerażona, w koszulinie, stoję z tą nieszczęsną pętlą na szyi, a
      siostra stoi obok z kartką i "czyta wyrok". Na pytanie, co by zrobiła, gdyby
      mama nie weszła, odpowiedziała ze spokojem: "no, to co na filmach- kopnęłabym
      stołek". Normalnie by mnie powiesiła :DDD

      Jedynacy mają smutno, nie? ;-)
      • aniczkamk Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 15:32
        Będąc może w trzeciej klasie podstawówki poszłam do spowiedzi, powiedziałam
        księdzu, że biłam młodszego brata, a ksiądz na to, żebym go nie biła, bo jak
        podrośnie, to on mnie będzie lał...sprawdziło się.
        Mama opowiadała, że gdy usypiałam Wojtka w wózku i gdy ten nie chciał zasnąć
        przytrzymywałam mu powieki reką, żeby w końcu zamknął i zasnął.
        Będąc dziećmi (ja 6, on 2) siedzieliśmy sobie na podłodze i tłukliśmy orzechy
        mini-młoteczkami. W pewnym momencie Wojtek przerwał zajęcie, spojrzał na mnie i
        znienacka przywalił mi w głowę. Bolało.
      • malgosia.w Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 15:33
        Morgen, dobrze że Cię jednak nie powiesiła, oj popłakałam się ze śmiechu :)

        Początki mojej edukacji, uczę się literek i umiem się juz podpisać. Brat ma
        wtedy jeszcze niecały rok, niechodzącego go mama obłożyła poduszkami, żeby
        siedział i się bawił, ja miałam go pilnować. Mama pobiegła w kolejkę bo coś tam
        właśnie rzucili do sklepu.
        Z nudy napisałam swoje imię i nazwisko na dużej drewnianej donicy. Rodziców
        próbowałam przekonać, że to Karol a nie ja! Byłam bardzo rozżalona, że nie
        chcieli mi uwierzyć, że to mały braciszek taki zdolniacha.
      • Gość: mmm Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: 164.61.216.* 27.07.07, 15:35
        to my bawiliśmy sie w skrobanie świni. Podpatrzyliśmy kiedyś na wsi, że taka
        zabitą swinię wiesza się pod sufitem obory i polewa gorąca woda i skrobie
        włosy. Urządzaliśmy to samo, wieszając się na klamce (tylko bez gorącej wody).
        No i nasza ukochana zabawa w nieboszczyka, przykrywałam brata prześcieradlem i
        modlilam się nad nim.
      • Gość: azja Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.dip.t-dialin.net 27.07.07, 16:06
        o rany, pomysl z ta petla jest koszmarny!
        moj brat jest mlodszy ode mnie o 8 lat, troche sie nad nim znecalam, a byl
        takim kochanym dzieckiem...
        kiedys nasypalam mu na spodeczek roznych ostrych przypraw i wmowilam mu, ze to
        takie przepyszne danie... mial moze dwa latka. ale potem dalam mu wody :-)

        • miau25 Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 19:12
          Przeze mnie kiedyś moja młodsza o pięć lat siostra wzięła pełny haust oleju.
          Przyszła do domu zziajana z wf-u i zobaczyła na kredensie szklankę z zółtym
          płynem, powiedziałam że to sok...:) Do dziś mi to wypomina :)) Ale jej sie nie
          dziwie, bo to musiało byc obrzydliwe.

          No i wzajemne podduszanie się poduszką - normalka..:)



          Ja kiedyś mojej młodszej o 5 lat siostrze, która przyszła z sks-u zmęczona do
          domu, powiedziałam, że w szklance jest sok - ona wzięła cały haust oleju
          • Gość: skarpa Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.tau.pl 27.07.07, 20:01
            Mi moje dzieciństwo i starszy brat / o 3 lata / kojarzy się z obmacywaniem ,
            nadpobudliwością seksualną itp. Do tej pory gdy się spotkamy u rodziców mam
            chłodny stosunek do niego , jego żony i jego dzieci...Bo sobie tak myślę , że
            jego dzieci kiedyś mogą od niego , nie daj Boże, tego doświadczyć....Cały czas
            się zastanawiam , czy jakieś odszkodowanie za straty psychiczne , które tkwią we
            mnie do dziś mi się należą? Ale co by na to powiedzieli rodzice , to by ich
            chyba do grobu zaprowadziło...A ja się całe życie z tym męczę...
        • Gość: Młodsza siostra Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.chello.pl 27.07.07, 20:19
          gdy bylam mala trenowalam karate. moja siostra uwielbiala mi dokuczac wiec
          ktoregos dnia po kolejnym uszczypnieciu mnie zastosowalam jeden z ciosow i....
          siostra pozegnala sie z zebem :) zrobilam jej przysluge- bylo to mleczak i sie
          ruszal :)
          • Gość: Młodsza siostra Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.chello.pl 27.07.07, 20:21
            oczywiscie przy kazdej awanturze rzucalysmy sie wszystkim oraz niszczylysmy
            wszystko- najczesciej bylo to rwanie plakatow naszych idoli ze scian albo np
            zrzucanie wszystkiego z biurka :)
      • Gość: aamg Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:33
        morgen_stern napisała:

        > Jedynacy mają smutno, nie? ;-)

        Oj, mają :) Chyba tego córce nie zrobię :)
    • Gość: elmirka Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.07, 20:37
      Mama obrala i pokrolia w rowniuskie plasterki swoim pociechom kiwi, zreszta
      ktore do dzis oboje kochamy. Moj kochany braciszek ktory mial wowczas chyba 8
      lat, a ja 5, nie chcial mi dac, wiec przy kazdej probie dojscia do talerza
      zostalam odpychana. W koncu za ktoryms razem wyladaowalam na ostrym kancie
      lozka - krew lala sie litrami, pamietam jak wanna byla cala we krwi, oczywiscie
      nie obeszlo sie bez wizyty w szpitalu. Ale sa tez dobre strony tego; za to ze
      bylam b.grzeczna w trakcie zszywania rany dostalam lalke o ktorej marzyly
      wszystkie dziewczynki w moim wieku:)
      2.
      Moj braciszek, ukochany wowczas synus i wnuczuc Hubercik byl niemozliwie
      rozpieszczany przez cala familie, do tego stopnia, ze kromka chleba musiala byc
      krojona przy linijce:)Wszystko musialo byc rozwno pokrojone - wedlina, chleb;
      maslo rowno posmarowane. Salatka jarzynowa obowiazkowo bez zielonego groszku,
      bo jak znalazl choc jedno ziarenko to zaczynal sie wieeeeelki lament. Strasznie
      grymasil, jedynie co pil i jadl to byly biszkopty maczane w herbacie, soczki
      Gerbera, cola. Byl obrzydliwie chudy, co zostalo mu do dzis:)
      3.
      (Ponownie) moj brat, jako trzyletnie dziecko (jeszcze przed moim urodzeniem)
      mial 7 smoczkow i wiedzial, nawet jesli byly porozwalane po katach, gdzie kazdy
      sie znajduje. Ktoregos jednak dnia zdaje sie ze zapomnial i fart chcial ze po
      23.00 akurat sobie o nim przypomnial. Po dwugodzinnych poszukiwaniach rodzice
      znalezli go w magnetowidzie - tam gdzie sie wklada kasety. A wraz z nim lezala
      tam kielbasa na szczescie jescze siweza, sznurowadla i tampon.

      Tak jak widac moj braciszek, ktory ma wowczas 19 lat byl okropnym dieckiem i
      jest do dzis. Natomiast moja mama mowila, ze takich dzieci jak ja to moglaby
      miec i siedmioraczki:) Niestety, albo stety, dzis jest zupelnie odwrotnie!

      Pozdrawiam.
    • orvokki Re: Rodzeństwo to jest to.... 27.07.07, 20:45
      Mój brat (9 lat młodszy) dorwał się do moich szkolnych zeszytów i na każdej
      stronie maznął jakiegoś głowonoga.
      Ja go straszyłam robiąc "duże oczy" czyli wytrzeszcz, czego się strasznie bał.

      Moja mama wmówiła swojemu bratu, że jak się zje środek marchewki, to się umrze i
      on w to uwierzył, poszedł do kącika i czekał na śmierć.
      • Gość: karola Re: Rodzeństwo to jest to.... IP: *.chello.pl 27.07.07, 20:52
        wybrałam mojej młodszej o 3 lata siostrze imie Agnieszka. Któregoś razu siedzie
        przed kompem, a na wpada jak burza i sprzedaje mi mięśniaka w ręka i mówi,że to
        za to ,"że się nazywa Agnieszka".A przecież nie jest to takie zle imię.
        Mogłam ją nazwać Tekla :)

Inne wątki na temat:
Pełna wersja