Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy...

IP: 193.120.72.* 18.09.07, 10:32
Przypominam sobie rozne sytuacje zwiazane z chodzeniem na zakupy w dziecinstwie;

-raz szedlem na zakupy i mialem w rece 200zl (z Dabrowskim), tak sie bawilem i
bawilem tym banknotem ze go zmialem jak papierek i bezwiednie wyrzucilem. Do
sklepu przyszedlem bez pieniedzy...

-w sklepie trzeba bylo wybrac mleko w worku ktore nie cieklo. Bylo to o tyle
trudne ze wszystkie worki ociekaly mlekiem, ale tylko niektore byly dziurawe

-staralem sie zawsze kupic sobie cos slodkiego tak zeby rodzice nie zauwazyli
(i bracia tez bo trzeba bylo by sie podzielic). pamietam jak raz siedzialem
gdzies przed sklepem i zjadlem cala torebke krowek (chyba ze 150 gr)

...


    • Gość: baa Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: 193.120.72.* 18.09.07, 11:26
      ...pamietam tez wierszyk ktorego sie uczylem jak szedlem na zakupy; "chleb,
      mleko, maslo, ser" "chleb, mleko, maslo, ser" "chleb mleko ...
      • Gość: Fidel Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 12:20
        Nie moje, ale z pierwszej ręki bo mojej mamy, i nie do końca zakupy
        bo dotyczy Święconki. Chrzestny wmówił mamie i Jej siostrze, że
        wracając z kościoła trzeba po drodze zjeść wszystko z koszyka ze
        Święconką. Babcia nie była zadowolona z faktu, że wypełniły to
        polecenie. Musiała pobiec do kościoła sama, ale "ochrzan" zebrała
        mama z siostrą a nie chrzestny mamy.
    • Gość: lysa spiewaczka Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 13:10
      a mnie sie przypomnialo, ze mama poslala mnie raz po kapuste kiszona
      do super samu...a madra pani zapakowala mi ja w papierowa torebke
      <opakowanie zastepcze?> kiedy torebka zaczela przemakac weszlam w
      galop....i tak galopujac wyrznełam kolanem w wielki wystajacy
      kamior. z kolanem we krwi i kapusta kiszona we wlosach dotarlam do
      domu...dodatkowo zalewajac sie łzami.dzis ten kamień pokazuje mojej
      córce.swoja droga ciekawe ile dzieci na nim wyladowalao i z czym...
      • drzejms-buond Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 18.09.07, 13:19
        kartki na cukier- miałem kupic cały przydział (10 kg) i przywieźć
        na rowerku do domu...
        po drodze była kałuża!!! duuuuuuuuuuża kałuża!

        mielismy w domu brązowy cukier!ale nie trzcinowy
        :-/

        pierwsze zakupy?
        mama dała całą 100!(wtedy połowa pensji)
        bo nie miała drobniejszych
        kobita w kasie mnie oszukała,
        przyniosłem do domu jakieś 12 zł.
        -płakaliśmy przez tydzień!
        • Gość: lumpex Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 15:22
          ty jako dziecko na rowerze miałeś przywiezc 10kg cukru ?

          prawie jak w kołchozie miałeś ...
          • kochanica-francuza Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 18.09.07, 16:02
            Gość portalu: lumpex napisał(a):

            > ty jako dziecko na rowerze miałeś przywiezc 10kg cukru ?
            >
            > prawie jak w kołchozie miałeś ...

            może miał daleko do sklepu

            • drzejms-buond Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 18.09.07, 16:43
              daleko! za kałużą!

              dla scisłosći..okres dziecięctwa trwa od 0 do...16? 18?
              no przecież nie wiozłem na trójkółce typu bobo
              ; ]
              • kochanica-francuza Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 18.09.07, 16:50
                drzejms-buond napisał:

                > daleko! za kałużą!
                >
                > dla scisłosći..okres dziecięctwa trwa od 0 do...16? 18?
                > no przecież nie wiozłem na trójkółce typu bobo
                > ; ]
                nie? ona ma taki fajny bagażniczek ;-)))))
                • drzejms-buond Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 15:01

                  > nie? ona ma taki fajny bagażniczek ;-)))))

                  a w sumie to mógłby być ciekawy widok
                  bobas na trójkólce z 10kilowym workiem cukru
                  przekraczajacy odmęty 10cio metrowej kałuży...

                  scena jak ze "Lśnienia" Kubricka...
                  • kochanica-francuza Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 20:29
                    drzejms-buond napisał:

                    >
                    > > nie? ona ma taki fajny bagażniczek ;-)))))
                    >
                    > a w sumie to mógłby być ciekawy widok
                    > bobas na trójkólce z 10kilowym workiem cukru
                    > przekraczajacy odmęty 10cio metrowej kałuży...

                    tak, widzę to jako element komedii o perypetiach życia w rodzinie ;-)
                    >
                    > scena jak ze "Lśnienia" Kubricka...
        • wielorak Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 04.10.07, 12:03
          HAHA ha poplułam komputer :-)

          ja zawsze na zakupy chodziłam z rok starszą siostrą za rękę więc za wszystko ona
          obrywała. pamiętam jak raz poszłyśmy po kiełbasę do sklepu, po drodze ganianie i
          wygłupy i zgubiłyśmy te pieniądze. oczywiście wpadłyśmy w straszną panikę że
          bałyśmy się wrócić do domu no i w końcu pozyczyłyśmy od sąsiadki, kupiłyśmy i
          poszłyśmy do domu. upiekło sie
    • princessofbabylon Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 18.09.07, 16:49
      kiedyś mama wysłała mnie i siostrę po zakupy i kazała jakieś
      cukierki jeszcze kupić ( 20 dag ). przywiozłyśmy z siostra 2 kg.
      pani sie dziwila w sklepie na co nam taka wuchta, dziwnie zglądała,
      upewniała sie czy na pewno tyle chcemy, ale my pewnie ze tak, tyle.
      no to nam sprzedała. no i gramoliłyśmy sie z tymi cukierkami do
      domu, na tych rowerach, plus tamte zakupy jeszcze. mam sie za głowe
      złapała...
    • Gość: PafDadi Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.eranet.pl 18.09.07, 21:08
      Pamiętam jak mama wysłała mnie do sklepu po Mazowszankę i Ptysia (eh ten Ptyś,
      smak dzieciństwa). Zaopatrzony w szmacianą siateczkę z okrągłymi plastikowymi
      uszami wsiadłem na rower babci i wyruszyłem. W drodze powrotnej zadowolony z
      dobrze wykonanego zadania, a przede wszystkim z możliwości rowerowej przejażdżki
      rozpędziłem się do niebotycznej prędkości. Siateczka wesoło kołysała się
      zawieszona na kierownicy. Do czasu oczywiście gdy nie bujnęła się w szprychy
      przedniego koła. Dziś pamiętam tylko rower przelatujący mi nad głową i krzyk
      kobiety "O Jezus Maria!". Może to przez to i Ptyś i Mazowszanka ocalały... Potem
      już z dozą nieśmiałości wsiadałem na rower babci.
      • dagps Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 09:09
        z wierszykow powtarzanych co nalezy kupic pamietam "chleb, przecier pomidorowy i
        papier toaletowy....chleb, przecier, pappier...."

        w konsekwencji z duma w glosie:
        - poprosze chleb, papier pomidorowy i przecier toaletowy!


        :DDDDDDDDDDDDDD
        • hania261 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 09:33
          Ja mialam kupic pol bochenka chleba, przez droge obgryzlam go tak,
          ze wygladalo jak bym ta druga polowke zjadla, reakcja dzieci z
          podworka:zobaczcie Hania zjadla ponad pol chleba, gdzie Ci sie to
          miesci, nie daja Ci jesc w domu :)
      • gazella83 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 11:38
        miałam identyczne zdarzenie. Tez szmaciana torba i Ptys ale rower inny-nie
        babciny a moje komunijne wigry 3.....Ptyś nie ocalał.
    • Gość: qannt Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 15:17
      Moja znajoma i ja :) Nieduże szkraby, misja specjalna :
      -kupić 2 kilogramów marchwi i 3 puszki groszku.
      Efekt:
      -3 kilogramy pietruszki i dwie puszki groszku.

      Sprzedwczyni odmówiła wymiany na marchewki....

      Inna sytuacja :
      - miałam kupić 1 seler
      i kupiłam tylko ważył bidulek prawie kilogram, no seler mutant i
      oczywiście babci się nie podobał.

      Ostatnio widziałam dziecię płci żeńskie proszące w sklepie o słodką
      mąkę...
      Pani w sklepie próbowała dziecinie wcisnąć cukier i mąkę.
      Dziecina po kilkuminutowej rozmowie wyznała mi, że mama piecze
      ciasto i potrzebuje je posypać słodką mąką... przez sitko.
      Mówię pani sprzedawczyni, że może raczej niech da dziecku cukier
      puder.
      Reakcja pani za ladą: no ale na pani odpowiedzialność...

      Nie wiem jak sprzedawczyni wyobrażała sobie posypanie ciasta mąką i
      cukrem.
      • bambambama Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 16:41
        bez obrazy dla pan sprzedawczyn, ale czesto wciskaja dzieciom niepotrzebne
        rzeczy. a facetom stare pomidory i przeterminowane kwasne serki. kiedys trzy
        razy zmienialem serek wiejski bo raz byl przeterminowany, drugi raz dostalem
        serek nie z lodowki, za trzecim razem byl z dobra data i z lodowki, ale
        sprzedawczyni prawie sie obrazila, eh.
        A z dzieciecych zakupow pamietam...
        niewiele pamietam...
        chleb, mleko, maslo, ser... :)
        • Gość: kra Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.toya.net.pl 25.09.07, 22:57
          Mój facet właśnie dlatego wysłany na zakupy woli iść dwa razy dalej, ale do
          sklepu samoobsługowego. Na pobliskim bazarku musi tłumaczyć kolejno paniom, że
          nie chce obitych jabłek, nadgniłych pomidorów i serka z datą ważności "do
          dzisiaj". Co ciekawe mi te same panie sprzedają normalny towar.
    • Gość: ona22 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 19.09.07, 19:04
      dziewczynką małą byłam :)... i mama wysłała mnie po jajka. Dała mi koszyk, aby było łatwiej i żeby się nie zbiły. Oczywiście wychodząc ze sklepu musiałam się potknąć na schodach... Popłakałam się jak bóbr. Sprzedawca miał na tyle miękkie serce, że większośc zbitych jaj wymienił na całe!
      • pietnacha40 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 19:59

        Niosłam trzy paletki jajek i kijki narciarskie pod pachą.Kopem
        (przepraszam,przepraszam,ale ręce zajete miałam) otwarłam drzwi z
        samozamykaczem,zgrabnie się prześlizgnęłam,a drzwi w zemście
        zatrzasnęły się waląc po kijach i podbijając rękę.Jajka zbieraliśmy
        szufelką do wiadra.
        • kochanica-francuza Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 20.09.07, 15:55
          pietnacha40 napisała:

          >
          > Niosłam trzy paletki jajek i kijki narciarskie pod pachą.Kopem
          > (przepraszam,przepraszam,ale ręce zajete miałam)

          Ależ za co??? Ja do dziś otwieram sobie drzwi nogą. Dość mam użerania się z
          domofonem z siatami w obu rękach, żebym jeszcze miała wdzięcznie otwierać
          wierzeje. Nie kopię (na ogół) z rozmachem, tylko lekko popycham.
          • kochanica-francuza Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 20.09.07, 15:56

            > Ależ za co??? Ja do dziś otwieram sobie drzwi nogą. Dość mam użerania się z
            > domofonem z siatami w obu rękach, żebym jeszcze miała wdzięcznie otwierać
            > wierzeje.

            dodam, że wierzeje są - jedne metalowe od bramy, ze trzy metry wysokości i
            kilkaset kilo, drugie obite stalą, więc chyba im nie zaszkodzi.
            • pietnacha40 wierzeje kopane, 03.10.07, 18:59
              też metalowe były,przed wandalami,choć nie takie wysokie.Przeprosiłam,bo wiele
              złego ducha na forum jest i by mi powiedzieli,że te jaja to za te drzwi.więc
              profilaktycznie i asekurancko...i dzięki za wsparcie dobra kobieto ;)
    • nessie-jp Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 19.09.07, 20:20
      To mi raczej przypomina jedną z pierwszych książek czytanych na głos przez Mamę,
      czyli "Dzieci z Bullerbyn" :)) Kto czytał, ten pamięta 'kawałek kiełbasy dobrze
      obsuszonej'...

      A u mnie te mantry wyglądały raczej tak:

      "Chleb jaki będzie, mąka jakby była, masło jeśliby było, cukru to pewnie nie
      będzie ale jakby był to weź, ser jaki będzie, jajka, jak będą"...
      • Gość: baa Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: 193.120.72.* 20.09.07, 10:39
        :) chleb jak bedzie
        • Gość: zakupowicz Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.zdnet.com.pl 20.09.07, 10:56
          kartki na masło... kolega idzie je kupić, masło donosi do domu,
          kartki gubi. Matka zapomina sie upomnieć o reszte kuponów, które
          zostały. Kolega cicho siedzi w nadziei, że mama zapomni.
          Na jakis trzeci dzień wraca ze szkoły i ... znajduje swoje zgubione
          kartki:)))
          Drugi znajomy mały sąsiad dostaje 500 zł na śmietanę (coś ze 20 lat
          wstecz), jedną. Efekt? Przytargał do domu chyba ze dwadzieścia i
          powiedeział matce, że tyle kupił coby nie latał za często:)

          Blog
      • Gość: ccc Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: 64.208.49.* 22.09.07, 19:03
        czytam te historie to az placze ze smiechu....
    • Gość: galina Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.crowley.pl 20.09.07, 14:18
      A mnie - wtedy jakieś 8 lat - mama (przed świętami) wysłała po
      goździki. Przyniosłam 7 różowych... ;-))))))
      I obraziłam się na mamę, że się popłakała ze śmiechu ;-))))))))
      • bambambama Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 20.09.07, 17:01
        gozdziki :))))))))))))
        • moze_doktor Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 22.09.07, 03:58
          Jako mlodzian lat, no 7-8 czesto bylem wysylany po kapuste kiszona.
          Do domu ok. 300 m.
          Efekt, jesli kupilem 20 dag, to najwyzej 10 donioslem. Strach pomyslec, co by
          bylo, gdybym mieszkal tak ze 2 km od sklepu.
      • Gość: maciejka Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: 195.205.147.* 04.10.07, 13:09
        hahahahahahahahaah - dobre
    • Gość: Michu Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.07, 19:53
      Zostałem wysłany pewnego razu po biały ser do naleśników (miałem jakieś 8 lat).
      Wchodzę do sklepu, sięgam do lodówki, biorę biały ser, płacę, wracam do domu.
      Gdy wręczyłem mamie ser typu mozarella to opadły jej ręce. Nie moja wina, że
      mozarella jest koloru białego. :P
      • ggigus poszłam w Sylwestra po szampon, a mieli szampan 22.09.07, 22:50
        no to wzięłam, bo nie byłam pewna, czy dobrze zapamiętałam
        mama była w siódmym niebie, bo szła na imprezkę z ojcem

        no i jajka
        raz kupiłam je, a potem machałam siatką naokoło i przyniosłam jajecznice
        a drugi raz wpadłam na pomysł jeżdżenia na zakupy z wózkiem babci, bo wydawał mi
        się szalenie szykowny
        jajka też nie zniosły krawężników itepe
    • pokusa_87 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 23.09.07, 20:42
      Pamieta swoje pierwsze zakupy ... byłam u babci na wakacjach i do sklepu miałam
      moze 15 metrów , ... babci zabrakło jajek wiec postanowiła ze wysle mnie do
      sklepu , dała mi kartke na której było słow : Jajka i pieniazki przywiazane do
      szluwki zebym przypadkiem nie zgubiła :) , podekscytowana pobiegłam do sklepu ,
      wszystko było dobrze dopóki nie zauwazyłam reakcji babci jak zobaczyła jajka ,
      wtedy jeszcze były pakowane w woerczkach i z 6 jajek zostały tylko skorupki ,
      nikt mi nie powiedział ze nie wolno ich wymachiwac podskakujac ;p do dzis sie
      babcia smieje
    • pokusa_87 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 23.09.07, 20:55
      hehehe jeszcze mi przyszło cos do głowy jak przypomniała mi sie siostra ale to
      nie zwiazane ze sklepem , lecz z kosciołem , jeszcze za małolata jak chodzilismy
      z rodzicami do koscioła to zawsze czekalismy na moment kiedy ksiadz zbierał na
      tace i głaskał grzeczne dzieci po głowie , , i owej niedzieli podchodzi ksiadz ,
      my zadowolone , pieniazki przygotowane w dłoniach (cisza w kosciele ) rzucamy do
      tacy , a tu ksiadz zamiast głaskania mówi tylko Bóg zapłac , siostra oburzona
      słyszac to odparła na cały głos : NO PRZECIEZ DAŁAM ! szybko msza sie dla nas
      zakonczyła hehehe
    • z-nudzony Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 23.09.07, 23:32
      ..dziecko miało kupić pół bochenka chleba i śmietanę
      do domu przyszło z nadprogramową torebką cukierków miętowych
      wzięło je z półki, bo myślało, że tak można..



      pamiętam to, jak dziś

      :-D
      • Gość: zenotka Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 00:11
        pamietam jak dzis babcia wyslala mnie po jakies lekarstwo ale po
        drodze spotkalam kolezanke i jakos tak wyszlo ,ze sobie za czesc
        tych pieniedzy kupilam coś slodkiego.Myslalam ,ze wystarczy ale nie
        wystarczylo a w aptece stalo z kilka starszych osob i jeden
        facet ,ktorzy za wcisniecie sie do kolejki mogli mnie pobić:P
        poprosilam pania farmaceutke o lekarstwo no i nie wystarczylo hmm
        wtedy ci ludzie zrzucili sie naresztę ,a opornego faceta ,ktory nie
        chcial dolozyc skrzyczaly ,ze jest nieczuly na dziecieca krzywde.
        Do dzisiaj mi wstyd jak o tym pomysle
        • Gość: kreska Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.centertel.pl 24.09.07, 18:58
          moja siostra w wieku 7 lat chyba, miala pojechac rowerem do sklepu i
          kupic 10 opakowan cukru waniliowego. wszyscy byli w szoku gdy
          wrocila z 10 kg cukru, i jeszcze musiala sie wracac bo do plecaczka
          zmiescilo jej sie tylko 6 :D
          • yes22 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 25.09.07, 12:54
            Mój chrześniak został wysłany przez mamusię do sklepu w celu
            zapytania czy jest kapusta kiszona, no i poszedł... pytanie
            zabrzmiało: "Czy jest kapusta kiełbasiana?" Wyraz twarzy Pani
            bezcenny, ale od razu skumała o co chozi ;)
            • Gość: Astrid Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.chello.pl 25.09.07, 13:15
              Kiedyś mama wysłała mnie po makaron. Kiedy sprzedawczyni spytała
              mnie, jaki to ma być ten makaron, nie miałam pojęcia, co powiedzieć,
              ale że koniecznie chciała się dowiedzieć, no to powiedziałam, że
              czterojajeczny. Baby w kolejce się chichrały, wredne.

              W temacie kiełbasy dobrze obsuszonej- świetny kawałek, kiedyś
              rechotałam z niego w dzieciństwie, dziś rechoczę razem z
              dzieciakami, kiedy im go czytam :)
              • Gość: exotique Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.52.76.83.cust.bluewin.ch 02.10.07, 22:49
                ja to zawsze kombinowalam by mi zostalo na gume barbie z nalepka do
                albumu :)
    • croyance Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 03.10.07, 16:25
      Mialam moze z 9, 10 lat, he he, matka wyslala mnie na zakupu z
      kartka. Wszystko kupilam, ale ostatnia pozycja na liscie byl smalec.
      Nie moglam odczytac recznego pisma, wychodzilo mi wciaz, ze jest
      to 'sralec'. I wstydzilam sie poprosic, ale matki tez sie balam.
      Stalam wiec sploszona, i w koncu zapytalam niesmialo sprzedawczyni -
      patrzac w ziemie - czy maja 200 dkg sralcu. Nie mieli :-D
      • madzi1983 Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 04.10.07, 08:28
        mama wysłała mnie do warzywniaka po włoszczyznę, tylko szybko bo zupa juz
        nastawiona. Lece do tego warzywniaka, proszę włoszczyznę, place pani, i mam sama
        sobie wybrać. No to łapie pora (byłam przekonana że to włoszczyzna :D:D) i
        szybko do domu, no bo zupa nastawiona. Efekt? Nalatałam sie dwa razy aż w końcu
        przyszłam z włoszczyzną.
        • wielorak Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 04.10.07, 12:17
          ja zawsze prosiłam o szmalec ;-)
          • Gość: tojajestem inne dziecięce skuchy... ;-)) IP: 195.117.224.* 04.10.07, 13:14
            oj slodkie te historie ;-)) mi zakupy z dzicinstwa nie kojarza sie
            dobrze bo kasa sie mnie nie trzymala ;-))) i zawsze mialam stres,
            ale jedna rzecz wspominam bardzo milo... zapach warzywniaka, teraz
            juz nie ma takich sklepow, byl jak bajka, cudowny ostry slodki
            korzenny zapach warzyw owocow i tego czegos nieokreslonego co
            zapadlo mi w pamieci... hmmmmmm... rozmarzylam sie ;-)))
            • Gość: osaka Re: inne dziecięce skuchy... ;-)) IP: *.crowley.pl 05.10.07, 23:50
              Gość portalu: tojajestem napisał(a):
              > ale jedna rzecz wspominam bardzo milo... zapach warzywniaka, teraz
              > juz nie ma takich sklepow, byl jak bajka, cudowny ostry slodki
              > korzenny zapach warzyw owocow i tego czegos nieokreslonego co
              > zapadlo mi w pamieci... hmmmmmm... rozmarzylam sie ;-)))


              Sa! Mam taki warzywniak na osiedlu. Istnieje odkad pamietam, chodzilam tam na
              zakupy przez całe dzieciństwo i do dziś pachnie w nim tak samo cudownie, kapusta
              kiszona z beczki, ogorkami malosolnymi, drewnianymi skrzynkami na owoce :))) a
              tylu gatunków jablek, ile mozna tam dostac jesienia to chyba na zadnym
              targowisku nie uswiadczysz :)) Nawet najwieksze promocje w pobliskim
              hipermarkecie nie odwioda mnie od robienia tam zakupów, wlasnie ze wzgledu na
              ten klimat.
    • uwolnic.chomiki Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 04.10.07, 14:44
      ehh ja nie jako dziecko ale jako totalnie chora w sklepie
      lekko zamroczona: "poprosze te 2 rzeczy" - wskazujac na 2 bulki
      i wybieram cytryny
      w domu sie dopiero skaplam ze pani mi wpakowala jeszcze pol chleba
      bo 2 bulki byly zapakowane w jeden woreczek a pol chleba w drugi...
    • Gość: cziri Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: 212.244.90.* 04.10.07, 15:45
      a moja córcia w wieku 8-9 lat , poszła do sklepu i nie mogła sobie
      przypomnic co miała kupić i mówi: poproszę sol,sprzedawczyni : co ?,
      sol poproszę, a co to jest sol, sol to sol wyszła bez zakupów bo za
      nic nie mogła sobie przypomniec jak powinna brzmiec nazwa : a
      chodziło ossól
      • Gość: xyz Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.07, 19:42
        w dzieciństwie zawsze myliło mi się :
        kupić natkę pietruszki czy koperek (to zielone), no cóż roztrzepanie
        w wieku 5-6 lat to chyba normalne.
        Trochę zostało mi do tej pory zawsze zapomnę listy z zakupami ze
        stołu :)
        • croyance Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 09.10.07, 00:20
          Ja wyslalam narzeczonego na zakupy, kazalam mu kupic 'parsley'
          i 'celery' :-D
          Oczywiscie przyniosl mi natke pietruszki i seler naciowy; i mial
          racje - chodzilo mi o 'parsnip' i 'celeriac' :-D
          • nessie-jp Re: Rodzice wysylaja dziecko na pierwsze zakupy.. 09.10.07, 00:41
            > racje - chodzilo mi o 'parsnip' i 'celeriac' :-D

            A, bo to jest jakieś oszustwo z tą ichnią pietruszką! Korzenia człowiekowi nie
            dadzą, tylko ten wiecheć obrzydliwy - a co ja królik jestem? Korzeń proszę!
            Niestety, wpychają pasternak, korzeń pietruszki chyba uważają za niejadalny... :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja