Gość: baa
IP: 193.120.72.*
18.09.07, 10:32
Przypominam sobie rozne sytuacje zwiazane z chodzeniem na zakupy w dziecinstwie;
-raz szedlem na zakupy i mialem w rece 200zl (z Dabrowskim), tak sie bawilem i
bawilem tym banknotem ze go zmialem jak papierek i bezwiednie wyrzucilem. Do
sklepu przyszedlem bez pieniedzy...
-w sklepie trzeba bylo wybrac mleko w worku ktore nie cieklo. Bylo to o tyle
trudne ze wszystkie worki ociekaly mlekiem, ale tylko niektore byly dziurawe
-staralem sie zawsze kupic sobie cos slodkiego tak zeby rodzice nie zauwazyli
(i bracia tez bo trzeba bylo by sie podzielic). pamietam jak raz siedzialem
gdzies przed sklepem i zjadlem cala torebke krowek (chyba ze 150 gr)
...