najlepsza przyjaciółka mówi.....

23.11.07, 16:37
.... tak właśnie nie mam czasu się spotkać, wiesz rozwozimy zaproszenia na
ślub, wiesz rodzina i najlepsi przyjaciele...
mówię: o a do mnie nie doszło (jak najbardziej w żartach)
i co słyszę: ale tylko rodzina i najlepsi przyjaciele!!!!
do Ciebie wpadnę się pokazać w dniu ślubu:-)

tak mnie to zamurowało i rozbawiło że to chyba jedyne forum na jakie się
kwalifikuje:-)

i tak żeby nie było że mi się to wydawało 15lat mega-przyjaźni do czasu
oczywiście zrośnięcia się z chłopem....
    • ewosia Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 23.11.07, 18:01
      czasem tak po prostu jest. Mi moja najlepsza przyjaciółka kiedyś
      powiedziała, że w sobotę nie przyjdzie, bo przyjadą do niej i tu
      wymieniła czwórkę naszych wspólnych znajomych z ogólniaka, obecnie w
      innym mieście. Ja: o, to impreza jest. Ona: tak, ale ty nie jesteś
      zaproszona.
      I już.

      • croyance Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 24.11.07, 19:22
        Niestety, czasami najblizszych przyjaciol traktuje sie jak rodzine,
        czyli - hmm- nie bardzo sie chce dla nich starac. Niestety, niestety
        rozumiem to, sama zapomnialam o urodzinach swojej najblizszej
        przyjaciolki, chociaz pamietam o dalszych znajomych. To jest
        takie ... oni mnie tak dobrze znaja, ze nie musze robic na nich
        wrazenia, i nie pamietam, jak bardzo powinno sie ich doceniac.
        Cos jak w Adrianie Mole'u: 'postanowilem, po raz pierwszy w zyciu,
        porozmawiac z ojcem tak, jakby byl prawdziwa osoba' :-D
        • Gość: archi kto płaci... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 20:34
          czasami to decyzja rodziny. Rodzice płacą za ślub, ustalają ile osób z której
          strony ma się zjawić. Mówią - ma być skromnie, nie ma pieniędzy, max po 20
          osób... ale potem okazuje się że ciotek i pociotków jest więcej i że nie można
          ich pominąć. W sumie wesele to jedyna okazja poza pogrzebem żeby sie spotkać...
          Wtedy znajomi młodych zupełnie sie nie liczą. I kończy sie weselem na 60-80 osób
          z których większości sie nie zna...
          Samo życie!
    • Gość: Agata781 Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.07, 20:39
      fffajna przyjaciółka...I dlatego wlasnie dziękuję Bogu że nigdy nie miałam
      przyjaciółki a w tej chwili mam koleżankę...Nazewnictwo niezobowiazujące ale
      wiem ze zawsze mogę z nią pogadać jak mi źle...
      • trusiaa Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 26.11.07, 09:01
        Nie, no - Agatka dzięki. :)))
        • drzejms-buond Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 26.11.07, 10:11
          "uwielbiam" takich "przyjaciół"
          rzeczywiscie nie wiadomo, śmiać sie czy płakać?
          (to do zaproszenia na ślub)
          wychodzi na to,że to TY brałaś ją za przyjaciółkę.
          niestety, mnie podobne sytuacje i rozczarowania
          spotykały nader często, dlatego od paru lat
          włóczę sie po forumach.Tylko!
          Liczba osób wykorzystujących innych ludzi do własnych celów
          wzrasta w naszym kraju zastraszająco.
          • Gość: ja=ja Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 00:57
            ooo, pan Agent Drzejms wprowadza nową odmianę wyrazu forum w liczbie
            mnogiej, no no :) Forach(!) być powinno panie Buondzie i nie wątpię,
            że Pan to wie tylko z przekory tego nie zastosował.

            Przyjaciółki nie mam. Mam kilka koleżanek, z którymi gadam o
            pierdołach. A zwierzać się nie lubię. I to mniej więcej tyle w tej
            kwestii :)

            Fajowe jest to forumo, nieprawdaż? ;)
            • drzejms-buond Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 28.11.07, 12:23
              sie wie,że sie wie!
              nowomowa forumowa to insza inszość...

              my agenci porozumiewamy się SLANGIEM!
              ;]
              • Gość: trusiaa Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 09:26
                Tak drzejms - nie daj się! Od razu widać, że osoba Cię krytykująca
                nie ma bladego pojęcia o Koledze Kerowniku, co to "wicie rozumiecie
                myźmy tu na foorumie uchwaliliźmy". Za to z gramtyki szóstkowa, więc
                prawo do "susznej krityki" posiada. Trudno uhaha.
                • Gość: mozambique n/z Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 10:08
                  dokłądnei to samo - była najlpesza przyjaciółka "zapomniała"
                  zaprosic mnie na ślub ( nie na wesele ale na slub do kościoła)

                  o wieczorze panienienskim nie zapomniała i prezent oczywiscie
                  przyjęła

                  dlatego jest juz byłą najlpeszą przyjaciółką
                • Gość: ja=ja Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 19:07
                  Dobrze Trusia zauwazyłaś - gramatyka celująca:P Jestem polską
                  filolożką. Ale się Drzejms nie obraził na mnie hyba, ńe?? A
                  Kierownika nie znam. BYm znała jakby ktoś go przedstawił. Zreszta
                  rzadko tu bywam na forumie to skad mam znac? :) Aha, i wcale nie
                  skrytykowałam Drzejmsa! Skąd Ci to przyszło do głowy?!
                  • Gość: trusiaa Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 11:36
                    Ach, że skrytykowałaś tylko mi się zdawało ;)
                    "ooo, pan Agent Drzejms wprowadza nową odmianę wyrazu forum w
                    liczbie mnogiej, no no :) Forach(!) być powinno panie Buondzie"

                    Co sobie Drzejms O Tobie pomyślał - nie wiem, ale inteligentną jest
                    bestią, więc możesz zacząć się bać :)

                    Lubię FH za to właśnie, że błędy językowe (wynikające z niewiedzy)
                    zdarzają się tu dość rzadko. Za to od zapożyczeń aż się roi
                    i "susznie".
                    Co do kol. Kierownika - sto lat temu w radiowej Trójce leciał
                    magazyn "60 minut na godzinę". Jacek Fedorowicz miał tam swój
                    świetny felieton z życia redakcji, z udziałem kol. Kierownika
                    właśnie i tenże kierownik miał specyficzny sposób mówienia.

          • juliaiga Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 03.12.07, 13:16
            Piszesz "liczba osób wykorzystujących ludzi w naszym kraju wzrasta
            zastraszająco".Ta liczba wzrasta przez to,że te osoby się poprostu
            ujawniają,przestają się kryć.Ja jestem z Wrocławia ale tu nie mam
            przyjaciół a nawet poograniczałam znajomości.Tu funkcjonuję jako
            samotnik.Natomiast przyjaciół znalazłam w Łodzi.Łodzianie mają dobre
            serca.Jeśli szukasz kumatych ludzi,kulturalnych,o dobrym sercu to
            szukaj ich wśród Łodzian.Czy to na GG czy na czacie spróbuj z nimi
            porozmawiać.Z nimi się zupełnie inaczej gada niż z ludżmi w całej
            Polsce.Każdy może mieć własne zdanie,wolny kraj,ale ja uważam że
            Łódż to fenomen w naszym kraju.
            • Gość: Gosc Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 14:51
              juliaiga napisała:
              Natomiast przyjaciół znalazłam w Łodzi.Łodzianie mają dobre
              > serca.Jeśli szukasz kumatych ludzi,kulturalnych,o dobrym sercu to
              > szukaj ich wśród Łodzian.Czy to na GG czy na czacie spróbuj z nimi
              > porozmawiać.Z nimi się zupełnie inaczej gada niż z ludżmi w całej
              > Polsce.Każdy może mieć własne zdanie,wolny kraj,ale ja uważam że
              > Łódż to fenomen w naszym kraju.

              Gratuluje, ze znalazlas przyjaciol w Lodzi. Ale takie
              generalizowanie jest bez sensu. Malo dojrzale. Pewnie sa ludzie co
              maja super przyjaciol we Wroclawiu. A i w Lodzi sa pewnie trolle.
    • Gość: sina lepiej z madrym zgubic niz z glupim znalezc IP: 217.153.159.* 28.11.07, 15:51
      • Gość: sina za szybko wcisnalem:) IP: 217.153.159.* 28.11.07, 15:56
        Mialem "przyjaciela" od zawsze, od dziecka. ten sam blok, podworko,
        podstawowka, jedna klasa w liceum.. nawet mieszkal u mnie jakis czas
        kiedy nie dogadywal sie z rodzicami po powrocie ze studiow.. ozenil
        sie 27 pazdziernika. zaproszenia nie dostalem, nawet zawiadomienia
        nie. nawet slowem mi nie powiedzial, ze sie zeni.
        na slubie jednak wszyscy byli. wszyscy oprocz mnie. rzekomo tez nie
        dostali zaproszen a poszli "ot tak"...
        i wiecie co? pobolalo, oczywiscie, ze tak. ale byla to naprawde
        niska cena za przekonanie sie ile byl wart. teraz juz przynajmniej
        wiem. to jest juz dla mnie czlowiek-nikt. a jemu zycze wszystkiego
        najlepszego.
        • bf109 Kobiety są wredne a fececi nie mają jaj 29.11.07, 11:53
          Taaak, jak kolega nie miał nikogo na stałe to zawsze na wszystko
          miał czas, teraz nawet jak bierze piwo to tylko za pozwoleniem i pod
          kontrolą, nawet pizzy z mięsem nie może zamówić bo dziewcze jest
          wegetarianką. Ona widzi że jej facet traci kontakt z otoczeniem i
          celowo go depcze. W sumie to jej intencje mnie mało obchodzą ale to
          wręcz fascynujące jak z mężczyzny (nie chłopczyka) cwana laska może
          zrobić pieska na smyczy. I to jak widzę nie jest niespotykanym
          wyjątkiem, niestety...
          • Gość: Wredna zona Re: Kobiety są wredne a fececi nie mają jaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 23:49
            bf109 napisał:
            >W sumie to jej intencje mnie mało obchodzą ale to
            > wręcz fascynujące jak z mężczyzny (nie chłopczyka) cwana laska
            może
            > zrobić pieska na smyczy. I

            To efekt przejściowy. Uwierz mi:-)


    • camina Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 28.11.07, 16:08
      Wiesz, znam to.
      Kilka lat temu moja najwspanilsza, wieloletnia przyjaciólka z lat
      młodosci i studiów raz na korytarzu uniwerku mówi mi: Wiesz, robimy
      wstepną liste gości na wesele i tak się zastanawiamy czy
      przyjdziecie...Mnie zamurowało. Jakoś odruchowo odpowiedziałam: na
      nas nie liczcie. Wtedy ją zamurowało.
      Bolało jak diabli, bo widziałam siebie w roli swiadkowej.
      Od tej pory nie utrzymujemy kontaktów.
      • Gość: arabela Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 16:32
        A czemu Cię zamurowało?
        • m-a-g-a Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 28.11.07, 16:40
          Jak to czemu? Bo widziała się (tylko) w roli świadkowej. A skoro przyjaciółka, o
          zgrozo!, miała inną wizję własnego ślubu, to z przyjaźnią koniec.
          Dziecinada.
          • Gość: xymena Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 17:06
            Znam to tez z autopsji,ale u mnie powodem był ...mąż przyjaciółki.
            NIenawidził mnie (odradzałam przyjaciółce małżeństwo z nim) i wiem, że Ona
            musiała wybrać. Wybór był oczywisty, chociaż do mnie długo nie docierało że
            skoro nie dostałam zaproszneia to nie jestem zaproszona.
            Jak już dotarło, oczywiście nie pojechałam.
            bolało mocno, a kontakty zostały całkowicie zerwane.
            Niestety, jak się okazało, miałam rację co do męża. Wpędził ją do grobu,
            dosłownie. Nie żyje od 4 lat...
            • Gość: S. Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: 212.76.37.* 28.11.07, 21:03
              Siedzi w wiezieniu? Bo jesli nie, to moze ostroznie z takimi osadami?..
          • the_dzidka Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 28.11.07, 19:23
            Nie napisała, że widziała się TYLKO w roli swiadkowej. Napisała
            natomiast, że najlepsza, wieloletnia przyjaciółka ją obraziła. Bo to
            była obraza, a jeśli tego nie rozumiesz...
          • Gość: rty Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 01:37
            a u nas jest tak, że prawie nikt nie zaprasza znajomych na wesela,
            czasem na ślub w kościele.

            Robią czasem wesela na 100-130 oósb i tylko rodzina, czesto którą
            widują tylko raz na 5-10 lat .....


            Nas nie zaprosili nasi znajomi, tzn. przyjaciele mojej kobiety :)
            Całe dzieciństwo razem i zero zaproszenia. Tylko na kościleny -
            ustnie: przyjdź.

            Wielece się tym nie przejeliśmy, bo jak prawie nikt ze znajomych nie
            zaprasza .....

            %-)

            Ale my ich zapraszamy, nawet na świadków ich bierzemy ... hymmm
            mi ten pomysł średnio pasuje, ale wisza mi takie sprawy.
            Tzn. ja bym ich zaprosił, ale na świadków? Troszke ja wystawili :)

            A co do autorki. Dobrze zrobiła, że dała ten żart: że ona jeszcze
            nie dostała. Może tamta sie domyśli, że zrobiła bład, lub jak Lepper
            powiedział Foxus Paxus.

            Ja jestem za stary by się obrażac do "końca życia" za takie bzudry.
            Co najwyżej można kogoś z rangi przyjaciel - na kolega zdegradować.

            A już zerwanie przyjaxni z powodu tego, że jedna poczuła się
            urażone, że być może będzie świadkiem %-)


            LOLLLLLLLLLL

      • Gość: lula Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.11.07, 17:51
        Tak to jest jak sie przypisuje innym ludziom umiejetnosc czytania w myslach...
        Skad ta dziewczyna miala wiedziec, ze chcesz byc jej swiadkowa? Ustalilyscie to
        wczesniej? Rozmawialas z nia o tym? A moze miala jakies zobowiazania rodzinne?
        Moze w jej w rodzinie od 16 pokolen jest tradycja, ze swiadkowa jest zawsze
        siostra przyszlego meza? Albo chrzestna matki panny mlodej. Albo dorodna samica
        bobra? Moze byc tysiac powodow, dla ktorych nie poprosila Ciebie.
    • Gość: Tomek Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 20:11
      W sumie wspólczuje tobie i powiem ze musisz z tmy sobie sama poradzić. Nie ma
      ludzi idealnych no ale tu wyszło że ona nigdy nie była twoją przyjaciółką. Nie
      należy się tym wcale przejmować. Życie toczy się dalej a jej unikać jak ognia :)
      Trzymaj sie a ludziom trzeba jakoś ufać.
      • Gość: Gina Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 21:07
        ja dla przyjaciółki byłam dyspozycyjna zawsze, w dni powszednie i
        święta,w pracy i w domu,była oczywistością na wszystkich moich
        imprezach.Cżęsto mąż był niezadowolony kiedy zamykałyśmy przed nim
        drzwi kuchenne na 2 godziny, bo Ona miała problemy ,choć właśnie
        przygotowywałam mu posiłek.Tak minęło z dziesięc lat i nadszedł taki
        okrutny dla mnie rok. Zmarli moi rodzice, straciłam pracę, rozstałam
        się z mężem /Ona tymczasem wyszła za mąż/.Kontakty urwały się,
        jednak w połowie grudnia zadzwoniła i zapowiedziała że zaprosi mnie
        na sylwestra.Byłam jej wdzięczna i natychmiast przebaczyłam
        milczenie.Niestety odezwała się dopiero w kwietniu.Dziś już się nie
        spotykamy,tylko wszystkiego najlepszego na imieniny.....
      • Gość: kamson Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 22:07
        a no widzicie,,,, to troche dziwne, ale jesli ufac to tylko sobie.
        niestety. a z przyjaciolmi tez tak bywa, ze sa tylko ludzmi maja
        slabosci, i tylko ta prawdziwa przyjazn jest w stanie wybaczyc
        wszystko. ale takowe zdarzaja sie bardzo nie czesto. trzeba miec do
        tego wszysktkiego dystans, i nei angazowac w przyjaznie, ktore beda
        energetycznymi wampirami. z takich ukladow najlepiej sie szybko
        wycofac. a jesli koleznka olewa Cie, i po ilus tam latach znajomosci
        nie zalicza Cie do grona "najblizszych przyjaciol"... widac nie
        jestes dla niej az tak bardzo wazna. wiec chyba masz odpowiedz, co z
        tym zrobic.. wymiana zdan na gg raz na jakis czas, i starczy:) nie
        angazuj sie dluzej w ta przyjazn, bo czasmi lepiej miec jednego
        przyjaciela niz setke znajomych:) nos do gory:)
        • Gość: babuli Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.hsd1.il.comcast.net 29.11.07, 03:40
          Zgadzam sie, najlepiej utrzymywac dystans. No i wyluzowac, bo w przyjazni nalezy
          duzo wybaczac i patrzec na wszystko przez palce.
          • Gość: mozambique n/z Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 10:17
            jezeli tego wybaczania jest za duzo to przychodiz moment
            zastanwoienai sie czy to jest aby przyjaźń ?
    • Gość: nett1980 Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.toya.net.pl 28.11.07, 23:24
      To nie robi sie watek na ForumHumorum...
      Kiedys tez nie zaprosilam jednej z najlepszych przyjaciolek na
      slub.Bylam swiadkiem na jej slubie, bardzo mi pomagalam gdy mialam
      doly. Po swoim slubie jednak bardzo sie odizolowala, stworzyli z
      mezem hermetyczny swiat, na zaproszenia nie reagowala. Moj slub byl
      w pierwszy dzien swiat Bozego Narodzenia na koncu Polski u moich
      rodzicow, skromny cywilniak -rodzice, rodzenstwo, chrzestna i
      swiadkowie( swiadkowa byla moja wieloletnia przyjaciolka).
      Zaproszenie tej, o ktorej pisze przyjaciolki wiazalo sie ze wspolna
      wigilia, opieka na nia i jej mezem, wynajeciem kwatery, a to
      przeciez byla skromna domowa impreza, a pracy bylo i tak po lokcie.
      No i zima to byla, nie zapominajmy.
      Moze faktycznie czasem dobrej kolezanki nie odrozniamy od
      przyjaciolki?
      • Gość: rty Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 01:40
        to napisz jej to w liście, tak jak nam napisałeaś.

        Bo pewno rozmawiac nie będzie chiała.

        Ja bym zrozumiał. Daleko, cywilny, tylko rodzina, brak kwater itd.

        Każda sprawa jest inna. Twoja wina jest pewno tylko w tym względzie,
        że jej przed ślubem tego nie wytłumaczyłaś :)

        No chyba, że jej to mówiłaś, wtedy ma focha po prostu :D
    • Gość: Justa Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: 217.153.76.* 29.11.07, 08:45
      Oj, a ja kiedyś wpadłam do mojej psiapsióły po coś tam ( książkę,
      płytę, no, coś w tym stylu ). Dzwonię do drzwi, ona otwiera, patrzę,
      a tam impreza w środku jest..
      Niby obowiązku nie ma, prawda? Ktoś powie, że się czepiam. Ale w
      głębi duszy każdy rozumie, że coś w tym wszystkim jest nie fair,
      prawda? Ja urządzając cokolwiek, wyjazd sylwestrowy, paprapetówkę,
      imieniny, nawet nie myślę o najbliższych znajomych, bo dla mnie jest
      oczywiste że dzwonię do nich w pierwszej kolejności, zastanawiam sie
      kogo zaprosić poza nimi..
      • Gość: Gośka Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 09:59
        Miałam podobną sytuację. Moja najlepsza koleżanka, czy przyjaciółka
        ze studiów. Przez parę lat wszystko robiłyśmy wspólnie, anwet razem
        mieszkałyśmy, pomagałam jej, jak ją facet zostawił,jak nagle
        zabierał sprzęty z mieszkania, nie było gdzie przechować jedzenia
        itp. Potem wyprowadziła się i ona z tego mieszkania, znalazła inne,
        tu też pomagałam w przeprowadzce, sprzątaniu...
        A parę tygodni później spotkałam naszego wspólnego kolegę, robił
        zdjęcia. Chwyciłam za jego aparat i chciałam zobaczyć, co
        popstrykał. I co? Zdjęcia z kilku imprez u koleżanki w nowym
        mieszkaniu, z klubów - z ludźmi, z którymi znamy się już długo...
        Można myśleć, że to dziecinada, dąsać się za to, że ktoś mi nie
        powiedział o wspólnym wyjściu. Ale dla mnie to już jest dziwna
        sytuacja, że ludzie, z którymi znam się nie od dziś, a przede
        wszystkim ta najblliższa osoba - jakby nagle się okazało, że wcale
        nie jesteśmy taką dobrą paczką znajomych, a tylko ludźmi, którym
        przypadkiem trafiło się razem studiować. I nic więcej. No mi się
        zrobiło przykro. I od tego czasu mam spory dystans do tej
        znajomości.
    • Gość: gość portalu Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 08:57
      Parę miesięcy temu byłem na weselu koleżanki z liceum. Jakże byłem
      zdziwiony, kiedy po ślubie w kościele osoba, która sądziłem że jest
      bliską przyjaciółką panny młodej zebrała się i poszła do domu, bo...
      nie dostała zaproszenia na wesele. Aż było mi przed nią głupio, że
      sam zostałem zaproszony.

      Dlatego sam, żeby uniknąć podobnych akcji nie zaprosiłem ani na ślub
      ani na wesele żadnych swoich przyjaciół czy znajomych. Wszyscy
      wiedzieli co się kroi i kilka osób, które były najbardziej
      zdeterminowane przyszło do kościoła bez zaproszenia. I było fajnie.
      A jeszcze fajniej, kiedy następnego dnia urżnęliśmy się z
      przyjaciółmi w knajpie. Wesele dwudniowe i jakie przyjemne! I jakoś
      mocno nie odczułem, żeby ktoś się tym rozwiązaniem specjalnie
      zmartwił.
    • rumiankowa_blog Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 29.11.07, 09:54
      nie robię wesela, tylko rodzinny obiad. na rodzinny obiad zapraszam
      tylko - jak nazwa wskazuje - rodzinę. więc przyjaciółki też nie.
      na ślub jednak mam zamiar zaprosić wszystkich znajomych.
      u nas jest zasada, że na ślub się przychodzi nawet bez zaproszenia,
      kośiół jest otwarty :)
    • Gość: Ka Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.bul.uni.lodz.pl 29.11.07, 09:56
      a może najlepsza przyjaciółka chce Ci w ten sposób powiedzieć ze już nie chce
      być więcej Twoją najlepszą przyjaciółka, ani też nie chce Ciebie za najlepszą
      przyjaciółkę...
    • eksel Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 29.11.07, 09:59
      Dzwonię do przyjaciółki z życzeniami urodzinowymi. Piszę
      przyjaciółki, bo lata mocnej przyjaźni, mimo iż ostatnio znajomości
      troszke luźniejszej, powodują, że tak czuję - że to jest moja
      przyjaciółka. Składam życzenia, a ona taka bardzo rozbawiona, więc
      pytam skąd ten nadzwyczaj fantastyczny humor.
      Bo dzisiaj mam wieczór panieński i robimy z dziewczynami rozgrzewkę.
      Zrobiło mi się przykro. Przykro, że nie byłam na liście gości na tą
      imprezę. Przykro, że nie padło spontaniczne "wpadnij" choć i tak bym
      nie wpadła, ale czułabym się lepiej.
      Ona nie widziała mnie na wieczorze panieńskim więc pomyślałam, że
      zaproszenie na ślub wymusiłam, bo gdy już wreszcie udało im się po
      wielu burzach ustalić konkretną datę ślubu powiedziałam, że czuję
      się zaproszona. Na ślub nie poszłam, nie czułam już takiej potrzeby.
    • Gość: sylvie Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 29.11.07, 10:02
      A co powiecie na taką historię. Moja bardzo dobra koleżanka, na
      tamtym etapie życia właściwie pełniąca rolę przyjaciółki (wiedziała
      o moich problemach z rodzicami i o tym, że moje sprawy sercowe
      właśnie totalnie legły w gruzach) odwiedziła mnie z narzeczonym.
      Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, w pewnym momencie narzeczony pyta mnie
      co robię w święta (zbliżała się Gwiazdka). Powiedziałam zgodnie z
      prawdą, że cóż, nic takiego nie robię, spędzę je sama. Była to dla
      mnie przykre pytanie bo nie dość, że miałam złamane serce, to na
      dodatek baaardzo złe ułady z rodzicami, i wiedziałam, że nawet gdyby
      mnie zaprosili na święta, nie skorzystałabym z zaproszenia.
      Narzeczony koleżanki uznał, że tak nie może być. "Słuchaj -
      powiedział - zapraszamy cię na wigilię. Nie możesz być sama."
      Zrobiło się się ciepło w okolicach serca, łzy mi stanęły w oczach;
      oczywiście podziękowałam serdecznie. Poczułam, że świat nie jest
      jednak aż tak okropny, jak mi się zdawało.

      Dwa dni przed wigilią odebrałam telefon od koleżanki. "Słuchaj -
      powiedziała - nie pogniewasz się, jeśli odwołamy tą wigilię, prawda?
      Misiek tak wyskoczył z tym zaproszeniem bez zastanowienia, a my
      przecież urządzamy wigilię dla moich i jego rodziców, wielka
      impreza, nie czułabyś się dobrze..." Jakoś udało mi się nie
      rozpłakać od razu i zapewnić ją, że oczywiście rozumiem, spoko. A
      tak naprawdę to był jeden z najprzykrzejszych momentów w moim życiu.
      Gdyby nie to zaproszenie, pewnie moje święta byłyby wtedy smutne i
      samotne. Ale po tym zaproszeniu, wycofanym właściwie w ostatniej
      chwili, czułam się na dodatek odrzucona i jak idiotka.
    • adamx79 najlepsza przyjaciółka mówi.....bzdety 29.11.07, 10:21
      Lepiej jak powiedziała wprost to co mysli, niż ukrywa się pod byle
      pretekstem. Moja Żona zaprosiła na ślub swoje "najlepsze
      przyjaciółki". I nie przyjechały. Mimo, że kilka miesiecy wczesniej
      zapierały się, że bedą obecne, to jednak nie wywiązały się z danego
      słowa. Jak usłyszałem, jakie są ich usprawiedliwenia, ręce mi
      opadły. Dla jednej odległość 100km była nie do pokonania, dla
      drugiej to, że jej partner nie zna nas. To, że moja Żona poznała
      partnera "przyjaciółki" nic nie znaczył dla niej. Fakt, że moi
      znajomi nikogo nie znali, a nie jechali "zwartym oddziałem" (4
      osoby), a dystans 500km był do pokonania, przekonał mnie, że nazywać
      przyjacielem trzeba bardzo ostrożnie i uwaznie, bo nie każdy jest
      tego słowa wart.
      Na chwilę obecną, Żona nie utrzymuje kontaktu z "dawnymi
      przyjaciółkami". I chyba tak lepiej.
    • Gość: dziewczyna Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: 217.198.33.* 29.11.07, 12:50
      Ze mną przestała kontaktować się jak poznała faceta. Wyszła za
      niego, ale o tym dowiedziałam się od wspólnych znajomych. Inna od
      wielu lat nie dzwoni na moje imieniny, nie pamięta, mimo że
      utrzymujemy ze sobą kontakt. I wiele razy zapraszałam ją na imprezę
      imieninową. Jak zaproszę, to przyjdzie. Nie złoży życzeń, bo nie.
      Dziwni są ludzie.
    • Gość: andriu Przyjaciele ze sobą rozmawiają! IP: *.ifsab.se 29.11.07, 13:49
      Przyjaciele ze sobą rozmawiają! A jeśli nie dogadałyście się w tak błahej
      sprawie, to to nie jest przyjaźń!

      Pozdrawiam!

      PS. Przyjaciel się nie obraża, tylko się pyta w czym jest kłopot i czy może
      jakoś pomóc!

      --
      www.antea.pl
      • Gość: D Re: Przyjaciele ze sobą rozmawiają! IP: *.tcd.ie 29.11.07, 14:41
        Ja mam przyjaciolke, albo juz kolezanke. Mieszkalysmy bardzo blisko
        siebie. Cale studia spedzilysmy razem, bylo nas cztery w paczce.
        Wszystkie imprezy razem, nawet zaliczenia i egzaminy w tych samych
        terminach zeby sie "wspierac" :), wspolne wakacje. Po studiach kazda
        ruszyla w swoja strone. Tylko ze kontakt zostal z tymi spoza miasta,
        a ta ktora mieszkala najblizej przepadla jak kamien w wode. Nie
        mozna bylo jej wyciagnac na zadne piwo, ani pizze. O planowanym
        slubie dowiedzialam sie przez przypadek jak zobaczylam pierscionek,
        pozostale dowiedzialy sie doslownie w ostatniej chwili. Teraz
        mieszka z mezem i praktycznie nie ma kontaktu. Zadnego maila, smsa,
        telefonu. Po roku od jej wesela spotkalysmy sie na weselu drugiej
        przyjaciolki. Dowiedzialam sie ze jest w ciazy. Teraz nie szykuje
        sie zadne wesele wiec nie wiem kiedy ja zobacze. Z pozostalymi
        dziewczynami piszemy dosyc czesto. Wiem na biezaco co sie u nich
        dzieje. Jak tylko jestem w miescie staramy sie spotkac. Dlaczego z
        jednymi to jest mozliwe a z drugimi nie? Nam jest bardzo przykro ze
        ona tak sie odciela od nas, ale przeciez nie zmusimy jej do
        utrzymywania kontaktu. Zycie pokaze jak to sie dalej potoczy.
        • Gość: ao Re: Przyjaciele ze sobą rozmawiają! IP: *.escom.net.pl 29.11.07, 17:14
          Nie wyobrażam sobie nazywać bliskim przyjacielem/przyjaciółką osoby, której nie
          mogłabym normalnie zapytać o co chodzi i pogadać.

          Najłatwiej to się z miejsca obrażać, a potem ciągnąć konflikty o byle co. Jeśli
          dla kogoś jest to warte zerwania kontaktu, to znaczy, że niespecjalnie cenił
          przyjaźń z tą osobą.

          Kiedy ktoś bierze ślub, ma prawo decydować jak będzie wyglądał, ma prawo o kimś
          zapomnieć, a przede wszystkim - to NIE GOŚCIE są najważniejsi, tylko bohaterowie
          wieczoru. Naprawdę nie jest istotne, czy ktoś dostał swoje spodziewane zaszczyty
          typu świadkowa, a para młoda ma dość problemów na głowie...

          Jeszcze co do niektórych wypowiedzi na forum: ślub kościelny jest zwykle
          uroczystością otwartą. Jeśli ktoś kogo uważacie za bliską osobę bierze taki
          ślub, to zamiast fukać, że was nie zaproszono (w większości przypadków przez
          przeoczenie albo założenie, że ktoś już wie), po prostu dopytajcie kiedy jest i
          przyjdźcie.
    • Gość: edźka Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.chello.pl 29.11.07, 14:24
      co to za "przyjaciółka", na Twoim miejscu w dniu ślubu, jeśli by ta psiapsiółka Twoja od serca przyjechała, otworzyłabym dzrzwi i powiedziała, że nie mam czasu bo oglądam właśnie telenowele czy jakiś inny program i zamknęłabym dzrzwi :) ja też się zawiodłam na przyjaciółce, naprawde mnnie zabolało to co mi zrobiła a potem jeszcze na mnie to zgoniła..taka bezczelność
    • Gość: duha Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 14:56
      Moja przyjaciółka brała ślub ze dwadzieścia lat temu. Było to w
      czasie, gdy mieszkałyśmy już oddalone od siebie ponad 300 km.
      Otrzymałam tylko zaproszenie na ślub, mimo, że wesele było.
      Pojechałam, dałam kwiaty i wróciłam swoje 300 km do domu.
      Czy było mi przykro??? Nie pamiętam, ale chyba było ...
      Nadal jesteśmy przyjaciółkami. Bo przyjaźń to zupełnie coś innego
      niż stałe uczestniczenie w życiu drugiej osoby...
      • Gość: zenotka Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 16:02
        mam taka przyjaciołkę ,w sumie dobrą kolezanke ale mam wrazenie ,że
        jestem bardziej skłonna jakby to powiedziec to poswiecenia czy
        podtrzymywania naszej przyjazni niz ona.Jest to tego typu
        czlowiek ,że przeklada jakby swoje korzysci nad dobro innych ,wiele
        razy mialy miejsce dziwne sytuacje ,o ktorych dowiadywalam sie
        ostatnia ,typu jaka impreza z naszymi przyjaciolmi ,albo jakis
        niespodziewany wyjazd itd.cos o czym ja bym na pewno jej powiedziala
        lub zaprosila .Czasem wydaje mi się ,że ludzie cie lubią tylko jak
        jestes im potzebna albo w danym okresie życia ,typu
        szkola ,studia ,sasiedztwo gdy jestescie niejako na siebie skazani i
        amcie wspolny cel ,a potem cos sie konczy i dalej plyniemy z pradem
        zostawiajac to co stare i niepotrzebne...
        • Gość: Gosc Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 00:03
          Gość portalu: zenotka napisał(a):
          > Czasem wydaje mi się ,że ludzie cie lubią tylko jak
          > jestes im potzebna albo w danym okresie życia ,typu
          > szkola ,studia ,sasiedztwo gdy jestescie niejako na siebie skazani

          I są jeszcze tacy, którzy nie lubią przegranych. No nie w doslownym
          sensie. Nie lubią sie spotykac z ludzmi, ktorzy mają problemy itd.
          Bo to gorsze niż dżuma.
          Niestety
    • Gość: gośćufka Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 18:09
      mnie osobiście zdarzyla sie sytuacja gdzie zaproszone przyjaciolki (od lat, od
      serca) mialy wszelkie inne sprawy niz przyjscie na ślub, na ktory byly
      zaproszone, ale coz to byly wakacje, kazdy mial swoje sprawy...
    • Gość: kachaq Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.retsat1.com.pl 29.11.07, 19:36
      Moja przyjaciółka, zaprosiła mnie na ślub. Szczerze, powiem, że to ja zapoznałam ją z jej przyszłym mężem i oczywiści wspomniałam jej o tym i sądziałam, że w takich okolicznościach zostanę jej świadkiem. Zapowiedziałam jej że ode mnie jako świadka dostałaby bieliznę na ślub i na poprawiny. Otóż spodobał się jej ten pomysł, ale oświadczyła mi że bardzo chciała jej przyszła teściowa aby świadkiem została jej córka. A moja przyjaciółka strasznie sie z nia nie lubiła. No cóż.....jej ślub, wybór teściowej:) ale zatelefonowała spytac sie czy bielizne dostanie:)to trzba miec tupet:)
    • naprawdetrzezwy Musisz zarabiać więcej. 29.11.07, 21:11
      (baby mają debilny zwyczaj nazywania koleżanek-kretynek przyjaciółkami.
      np. tylko dlatego, że sobie pożyczyły bluzkę, majtki, szminkę lub wymieniły się
      tamponami... ;>>>)
      • Gość: Asia Re: Musisz zarabiać więcej. IP: 87.116.217.* 29.11.07, 23:04
        jestem kobietą, hmmm a może jeszcze dziewczyną, ale płeć żeńska i w
        100% zgadzam się z przedmówcą. Bo to kobiety nazywają przyjaciółkami
        osoby, ktore zasługują co najwyżej na miano znajomych.

        Ja mam obok siebie bardzo dobrą koleżankę, ale wiem, że nie jest
        przyjaciółką, a szkoda, bardzo bym chciała żeby była, ja jestem dla
        niej przyjaciółką i na koniec świata bym poszła żeby jej pomóc...Juz
        jej powiedziałam, że bedzie moim swiadkiem, ale wiem, że ona nie ufa
        nikomu i ciężko jej będzie nazwać mnie kiedykolwiek przyjaciółką.
        Mimo, że naprawde nawzajem sobie ZAWSZE pomagamy!!! ;-(

        No, ale i tak ją kocham, zawsze będzie dla mnie jak siostra,
        przynajmniej chciałabym...
        • Gość: mam przyjaciolke:) Re: Musisz zarabiać więcej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 00:11
          Ja mam taką przyjaciólkę. Wiele razy mi pomogła, ja jej zresztą tez.
          W liceum uratowalam jej zycie jak się truła. A ona mi mowi, ze ona
          nie ma przyjaciolek. Zabolało strasznie, ale trudno. Minely lata.
          Niedawno powiedzialam, ze uwazam ją za najlepsza przyjaciolkę. I
          wiecie co? Wzruszyła się strasznie. Zastanawiam sie czy ten
          tekst "nie mam przyjaciolek" nie byl pewnego rodzaju wołaniem o
          przyjazn.
    • chvj Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 30.11.07, 00:14
      Och, bo Wy to byscie chcieli, zeby znajomi byli dla Was jak
      najlepsza zona i maz razem wzieci, albo i jeszcze lepiej...
      Nie nalezy za duzo spodziewac sie od bliznich, wszak "pieklo to
      inni".

      Ja tez nauczylem sie na bledach. Mialem przyjaciela, razem w
      pszedszkolu, podstawowce, liceum, na studiach i w pracy. A pewnego
      razu - na przyjeciu - widze, ze patrzy na mnie jakos tak krzywo.
      Strzelilem go w dziob i rozpadl sie od razu jak domek z kart. Od
      tamtej pory nie utrzymujemy kontaktow. No, chyba ze w piatki
      wieczor, ale to wyjatkowo.


      • Gość: gossc Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 00:20
        chvj napisał:
        >A pewnego
        > razu - na przyjeciu - widze, ze patrzy na mnie jakos tak krzywo.
        > Strzelilem go w dziob i rozpadl sie od razu jak domek z kart.

        Masz homofobię może?
        • chvj Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 30.11.07, 00:42
          Nie, dlaczego?
          Ani homofobii, ani homoseksualizmu.
          "Patrzec krzywo" tez nie musi miec zwiazku z powyzszymi.
          Wtedy chodzilo o wrazenia estetyczne i mechaniczne.
    • Gość: Echhh Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 00:16
      Zaprosilam moją przyjaciolke na slub. Nie wyobrazalam sobie, ze nie
      przyjdzie. Ale niestety okazalo sie, ze jej facet mnie nie lubi i
      zabronil jej przyjsc (a zapraszalam ich razem). Nawet dzien przed
      slubem bylismy u niej z moim przyszlym mezem i namawialismy zeby
      przyszla. Nie przyszla. Nawet do kosciola. Teraz mowi, ze zaluje.
      Ale mi bylo strasznie przykro. Nasza przyjazn trwa. ALe jak
      przypomne sobie ta sytuacje to czuje zal. Taki zwyczajny ludzki zal.
      Bo wiele razem przeszlysmy i w tak waznym dniu jak slub chcialam,
      zeby byla przy mnie.
      • ewosia Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 30.11.07, 12:47
        Moja bratowa, którą uważam za przyjaciółkę - wiele czasu razem,
        wspólne mieszkanie, wakacje razem, odrabianie lekcji z jej dziećmi.
        Brat pracuje za granicą. Dużo, dużo czasu razem, picie wina i kawy
        do rana, ileś lat. Miała w któryś poniedziałek urodziny - zamówiłam
        tort, nakręciłam jej dzieci, żeby mamusi zrobiły prezent, "lałurki",
        wierszyki nauczone. Dzień przed pytam ją, o której wróci z pracy - w
        sensie, żeby przygotować niespodziankę.
        Odpowiedź - prosto po pracy idę do knajpy i wyprawiam urodziny w
        knajpie, zaprosiłam znajomych. A ja o, nie wiedziałam. Ona: a, bo ty
        nie jesteś zaproszona. A ja: dlaczego. Odpowiedź: nie wiem, nie
        zastanawiałam się. Ja: o, ale ja tort, dzieci, zresztą jeszcze się
        nie obraziłam, możesz ciągle mnie zaprosić. Ona: nie.
        • Gość: gość Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 14:42
          A ja zerwałam kontakt z bliską koleżanką, z powodu pewnej sprawy,
          która bardzo mnie dotknęła - ona do dziś nie wie o co mi chodzi, a
          ja nie umiałam jej powiedzieć. Czasem trudniej jest właśnie komuś
          bliskiemu powiedzieć, że cię czymś uraził, okłamał, nie spełnił
          oczekiwań. A tak swoją drogą nie lubię słowa "przyjaciółka".
          Przyjaciel to zupełnie coś innego...i nie o płeć mi chodzi.
          • ewosia Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 30.11.07, 15:41
            właśnie to jest najgorsze, bo niełatwo jest powiedzieć, o co chodzi,
            a potem nie da rady się na tym tle wyluzować. W sumie to ja się
            obrażam i to ja muszę sobie z tym poradzić, ale ułaskawić jest
            trudno.
            Dzisiaj sobie przypomniałam numer z urodzinami i obraziłam się na
            nowo
          • Gość: jaija Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.07, 16:31
            Wiesz co, mogłabyś powiedzieć chociaż (to do "gościa") tej osobie, co tak bardzo
            Cię dotknęło. Moja mama miała taką sytuację, że koleżanka się na nią śmiertelnie
            obraziła, a mama nie wiedziała, o co. Może człowiek nieświadomie zrobi coś, co
            kogoś dotknie? Daj jej może szansę na naprawę tego?

            A do ewosi: bratowa świetna, nie ma co. Ale wybacz, rozbawiło mnie ogromnie to,
            co napisałaś na końcu - że sobie te urodziny przypomniałaś i na nowo się
            obraziłaś :D Świetne!
            • ewosia Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 05.12.07, 09:03
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              > A do ewosi: bratowa świetna, nie ma co. Ale wybacz, rozbawiło mnie
              ogromnie to,
              > co napisałaś na końcu - że sobie te urodziny przypomniałaś i na
              nowo się
              > obraziłaś :D Świetne!

              z tym, że ja się obrażam na w porywach do pięciu minut.
              Po czym natychmiast ułaskawiam;)
              Napisałam to w piątek, obraziłam się na nowo, odbraziłam się po
              pięciu minutach i w ten sam piątek spotkałam się z bratową i
              spożyłyśmy wspólnie liter wina plus jakieś resztki innego, w
              najlepszej komitywie.
        • Gość: sylvie Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 05.12.07, 10:24
          ewosia, po prostu szczęka mi opadła... żeby Ci jeszcze ta TWoja
          bratowa powiedziała coś w rodzaju: "a wiesz, nie czułabyś się dobrze
          z tymi moimi znajomymi, to takie specyficzne towarzystwo, ja tę
          imprezę dla nich urządzam bo muszę się zrewanżować (za coś tam)",
          itp... ale tak po prostu "nie, bo nie"?... :\ A Ty i ten tort i te
          dzieci... Wyrazy współczucia.
    • julia.salamantina Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... 05.12.07, 11:52
      I ja się na kimś przejechałam. "Przyjaciółka" od dzieciństwa, razem przebrnęłyśmy całą szkołę, siedziałyśmy w jednej ławce.
      Gdy urządzała swoją osiemnastkę, zaprosiła sporo osób, nawet słabo znanych sobie, a mi nawet nie powiedziała, że ją urządza (!!!).
      Bolało jak cholera.
      Do dziś nie wiem co się stało, a zabrakło mi odwagi, żeby pogadać o tym.
      No cóż, mam wielki uraz do nazywania kogokolwiek przyjaciółką do dziś.
    • Gość: Owca Mała Re: najlepsza przyjaciółka mówi..... IP: *.chello.pl 06.12.07, 03:01
      Kiedyś z przyjaciółką przeglądałyśmy sobie kolorowe pisma z modą
      (przysłane od Jej rodziny z zagranicy, u nas wtedy nie było.
      Przyjacióła przygląda się zdjęciom modelek i mówi: "Wiesz, sporo
      jest takich podobnych do Ciebie, a podobnych do mnie nie ma. Bo ty
      masz taką pospolitą urodę, a ja - oryginalną ...". Do tej pory
      traktuje to jak komplement ;-))).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja