co dzieci robiły/robią w kościele :)

19.02.08, 23:43
No przyznawać mi się tu jak na spowiedzi ;) Co za śmichy-chichy odchodziły za
małolata w przybytku pańskim. Bo np. nam się podobało przeklinanie po cichu.
Kupa, dupa, siku itd. Bo to przecież grzech przeklinać, ale można się
spowiadać i jakoś grom z jasnego nieba nie trzasnął. Ale oczekuję soczystych
historii, mocniejszych zdecydowanie :)
    • Gość: naiwna Re: co dzieci robiły/robią w kościele :) IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.08, 00:52
      Pewnie cię rozczaruję - najgorsze, co jako dziecko robiłam w
      kościele podczas nabożeństwa (nie pamiętam już jakiego) to
      wymienianie się z innymi dziewczynkami kolorowym puszkiem. Panowała
      wtedy między nami moda na kolekcjonowanie kolorowego "puszku"
      wyczesanego z miękkich sweterków, czapek, szalików... kępkę takiego
      puszku wkładało się między stroniczki książeczki do nabożeństwa,
      żeby spłaszczyć. I potem się przechwalałyśmy, która ma bardziej
      kolorowe. Aż nas przyłapano.
      • lutecja4 Re: co dzieci robiły/robią w kościele :) 20.02.08, 01:35
        juz nie bylismy takimi dziecmi bo to bylo w szkole sredniej ale smieszne
        z jednym kolega spotykalam sie na mszy o 9 i zawsze troszke pogadalismy w
        trakcie i po mszy a wtedy byl Lany Poniedzialek,on przyniosl sikawke,chcial mnie
        psiknac ale go wyczulam i odchylilam glowe no i cienki mocny sytrumyczek zimnej
        wody trafil stojacego 3mdalej faceta prosto w ucho-az podskoczyl
        • lutecja4 Re: co dzieci robiły/robią w kościele :) 20.02.08, 01:38
          corka znajomych chodzila po kosciele trzymajac zabawke-diabelka za ogon i
          ostentacyjnie nim wywijajac
          a druga trzymana na rekach przez ojca mowila mu-tata smierdzi ci z ucha on jej
          ciiicho wiec ona coraz glosniej tata smierdzi ci z ucha i za ktoryms razem
          odkrywczo-wiem po prostu pusciles baka
    • zwierze_futerkowe Re: co dzieci robiły/robią w kościele :) 20.02.08, 01:57
      Mały synek mojej kuzynki szybko nauczył się, że na koniec mszy ksiądz mówi:
      "Idźcie, ofiara spełniona". No i kiedyś musiało mu się wyjątkowo nudzić na mszy,
      bo gdzieś w połowie jej trwania zaczął wykrzykiwać: "Idźcie ofiara spełniona!
      Idźcie ofiara spełniona!" - i tak coraz głośniej... :)
Pełna wersja