szymanka
09.09.03, 23:13
A taki mailik dostałam, więc pomyślałam że się podzielę z ludkami :)
Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie
wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem
przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak
światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały.
Szybciej niż Polonezem Siwego. Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko
zaczęło się powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się że to
wielki neon z napisem: ROZDZIELNIA NR2 EUROPA.
W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?) stojących w kolejkach do
jakiś recepcji, czy coś takiego.
Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków. Jak
się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem
siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, [bip] jego mać.
Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko ?
- C. , Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie ? A potem
burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak [bip] umarłem. To nie sen.
Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja p[cenzura]e,
dożywocie w Piekle jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę na jaka mnie
było stać, i cicho spytałem:
- Piekło ?
- Dupa tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na
Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa.
Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was
skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże !
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk
Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać
Aureole i skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak
skrzydła dopinać. Aureoli nie zgubcie bo następna wam będzie za wiek
wydawana. No, żegnam.
Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę
się prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od zajebania dusz.
Koło mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami.
Klęli jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze
mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować że do
Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek. Zobaczyłem w końcu i
mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają.
Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się że to góral z
Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki
rozdaje św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka
godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś. Zebrała nas się już spora
grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który trafił.
Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć.
Ładny obciach.
Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z
wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani
tu przyszli. Okazało się, ze można prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku.
Np. jak ktoś wykitował mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa
laseczki rwać których tu więcej niz. na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły,
więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi. Stał tam pod bramą. Mały chudy,
taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się,
pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i
zapaliliśmy po całym.
- [bip], piwka bym się napił - powiedział Góral,
okazało się, że piwko nam dadzą ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno.
Przyszły jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w
sumie ok, a Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja,
tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić.
Kieszenie są, to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między
nogami.
Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej
wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie do
gustu. W ADMINISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój
21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarłego w
1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. C[cenzura]owo, Gienek (ten Góral)poszedł
do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od mojego.
Obiecałem mu że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do MAGAZYNU.
Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na Święta i
specjalne okazje. [bip], jak w wojsku...
MAGAZYNIEREM był Żyd rozstrzelany przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942.
Ledwie mi wydał pościel już zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę
wszystko. Aureole jak zgubie, lub przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie.
Nawet tu kombinują. Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu
łazi. Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik.
Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw.
Szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność.
Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie
jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem
swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem
bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko.
Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać w Życie
Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny
nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają.
Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. Zajebiście jest.
Raz do roku tylko się wszyscy spotykają bo Główny przemawia i trochę to
trwa, zanim wszystkich w ich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co
chcesz. Chcesz pracować? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały
dzień? Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza
Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypia jak choinka po 3
królach. Trzeba na pedałów uważać bo w sukience to czasami nie poznasz kto
jest kto. Ja się naciąłem kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara,
wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z pokoju. Tacy to
s[cenzura]iele przebierańcy. Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest
knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy
blisko, bo schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów
masz knajpę. Mordownia straszna, leja się często. Dwa lata temu
Mickiewiczowi tam dojebano, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali, a
pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać, stracisz
to masz przejebane. Do raportu idziesz. W każda niedzielę są organizowane
wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze
panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na
całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani jak na
Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą
zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od
1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego
pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10
lat temu. Grupka pijanych kolesi go prze[cenzura]iła. Afera była na pół
Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do
raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem
w 1977, przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset
milionów po autograf poleciało, pojebani. Tu jest tak, że możesz spotkać
kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk