Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka

    • m4b Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka 13.10.03, 17:00
      Ja i mój mlodszy brat mieliśmy całą masę "fajnych" przygód ...
      kiedyś gnojek gwizdnąl mi mój rower .. Uciekał przede mną zawzięcie, a że się
      zmeczył okrutnie to wywalił ozór na brodę a po chwili przywalił przednim kołem
      w krawężnik ... chirurg powiedział że jak pracuje w zawodzie prawie 20 lat tak
      języka jeszcze w życiu nie przyszywał ... Potem miesiąc kleików, szwy się
      wchłonęły i jego jęzor działa ...
      Z innych ciekawostek - w okresie panowanai mody na Bruce'a Lee, karate i inne
      takie mieliśmy z młodym mały zatarg. Wykonałem przepiękne, klasyczne książkowe
      kopnięcie i mój braciszek przeleciał przez ścianę .. Gwoli wyjaśnienia -
      mieszkanie w bloku wielka płyta ścianki działowe "plaster miodu" czyli po obu
      stronach 1 cm gipsu, pomiędzy nimi papier. A ile potem bylo tłumaczenia jak to
      się stało ...

      Inny numer - mój brat (miał wtedy z 10 lat) uznał że ja go bardzo dręczę,
      napisał więc swoim kulawo koślawym pismem kartkę że ucieka z domu bo już nie
      może ze mną wytrzymać, i znikł. Szukaliśmy go do późnej nocy aż wypadł z
      szafy . Okazało się że chciał wszystkich nastraszyć i tym zwrócić uwagę na to
      że ja go maltertuję i chował sie do szafy, po czym w niej zasnął. Jak się na
      drugi bok przekręcał to z niej wypadł :)

      i na koniec - znowu przygoda rowerowa, ale tym razem nie ze mną w roli nawet
      drugoplanowej - mój młodzy brat (wciąż ten sam) dla odmiany zarąbał rower
      mijemu ciotecznemu bratu kiedy byliśmy u rodzinki w odwiedzinach.
      Miał zrobić dwa kółeczka wokól bloku i dać nastepnemu w kolejce.
      Wymyślil sobie jednak że jak zrobi trzy kółeczka to też się świat nie
      zawali ... I było by pół biedy gdyby nie to że następny w kolejce był nasz brat
      cioteczny, starszy ode mnie, a co za tym idzie - szefu zamieszania. ten nei
      pozwolił sobie w kaszę dmuchać i puścił w pogoń za młodym połówkę cegły.
      Cegłówka dogoniła młodego trafiająć centralnie w tył głowy. Młody
      został "zestrzelony" z rowerka, starszy mógł sobie już jeździć do woli bo my
      (mama, ojciec ja i młody ) w trybie netychmiastowym udaliśmy się do pobliskiego
      szpitala na szycie czaszki.

      I to tyle na pierwszy raz.
      W pamięci mam jeszcze całą masę różnych przygód, ale jak na jednego posta to
      ciut przydużo.
      • pstosia Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka 13.10.03, 19:18
        m4b napisał:

        > Ja i mój mlodszy brat mieliśmy całą masę "fajnych" przygód ...
        > kiedyś gnojek gwizdnąl mi mój rower .. Uciekał przede mną zawzięcie, a że
        się
        > zmeczył okrutnie to wywalił ozór na brodę a po chwili przywalił przednim
        kołem
        > w krawężnik ... chirurg powiedział że jak pracuje w zawodzie prawie 20 lat
        tak
        > języka jeszcze w życiu nie przyszywał ... Potem miesiąc kleików, szwy się
        > wchłonęły i jego jęzor działa ...
        > Z innych ciekawostek - w okresie panowanai mody na Bruce'a Lee, karate i
        inne
        > takie mieliśmy z młodym mały zatarg. Wykonałem przepiękne, klasyczne
        książkowe
        > kopnięcie i mój braciszek przeleciał przez ścianę .. Gwoli wyjaśnienia -
        > mieszkanie w bloku wielka płyta ścianki działowe "plaster miodu" czyli po
        obu
        > stronach 1 cm gipsu, pomiędzy nimi papier. A ile potem bylo tłumaczenia jak
        to
        > się stało ...
        >
        > Inny numer - mój brat (miał wtedy z 10 lat) uznał że ja go bardzo dręczę,
        > napisał więc swoim kulawo koślawym pismem kartkę że ucieka z domu bo już nie
        > może ze mną wytrzymać, i znikł. Szukaliśmy go do późnej nocy aż wypadł z
        > szafy . Okazało się że chciał wszystkich nastraszyć i tym zwrócić uwagę na
        to
        > że ja go maltertuję i chował sie do szafy, po czym w niej zasnął. Jak się na
        > drugi bok przekręcał to z niej wypadł :)
        >
        > i na koniec - znowu przygoda rowerowa, ale tym razem nie ze mną w roli nawet
        > drugoplanowej - mój młodzy brat (wciąż ten sam) dla odmiany zarąbał rower
        > mijemu ciotecznemu bratu kiedy byliśmy u rodzinki w odwiedzinach.
        > Miał zrobić dwa kółeczka wokól bloku i dać nastepnemu w kolejce.
        > Wymyślil sobie jednak że jak zrobi trzy kółeczka to też się świat nie
        > zawali ... I było by pół biedy gdyby nie to że następny w kolejce był nasz
        brat
        >
        > cioteczny, starszy ode mnie, a co za tym idzie - szefu zamieszania. ten nei
        > pozwolił sobie w kaszę dmuchać i puścił w pogoń za młodym połówkę cegły.
        > Cegłówka dogoniła młodego trafiająć centralnie w tył głowy. Młody
        > został "zestrzelony" z rowerka, starszy mógł sobie już jeździć do woli bo my
        > (mama, ojciec ja i młody ) w trybie netychmiastowym udaliśmy się do
        pobliskiego
        >
        > szpitala na szycie czaszki.
        >
        > I to tyle na pierwszy raz.
        > W pamięci mam jeszcze całą masę różnych przygód, ale jak na jednego posta to
        > ciut przydużo.
        >

        ojeju... twoj brat zawsze byl poszkodowany??:) napisz cos wiecej, ciekawe sa
        te opowiesci! pozdrowiania dla brata!! :)
        • grail Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka 13.10.03, 20:00
          miło mieć brata, który nie miłuje zemsty.
          Mój był inny ale jak widzę rzucanie widelcem jest w normie (pół centymetra
          dalej i widziałbym mono). Zabawy w karateków też urządzaliśmy, z tym że ja
          miałem rozbić deskę (w tej roli przykrywka od kosza na bielznę) kopnięciem z
          półobrotu. Młody trzymał ją przed sobą w wyciągniętych rękach, na trzy - cztery
          wykonałem pięęękny obrót... zapomniałem mu jednak powiedzieć, żeby zablokował
          ręce... efekt - rozbity nos i przecięte dziąsło.

          Ale nie byłem dobrym starszym bratem - dbałem o edukację muzyczną młodszego.
          Trzymanie do góry nogami i potrząsanie za nogi skutecznie pozwala zapamiętać,
          że jedynie rock zasługuje na miano muzyki.

          Kanalia jednak brała odwet. Płyn do mycia naczyń w oczy, latające ostre
          przedmioty i ta mina niewiniątka...

          szczyt wszystkiego: podczas "wymiany zdań" rozbił mi głowę klockiem (kiedyś
          były takie układanki na plastikowych sześcianikach był jakiś obrazek pocięty na
          fragmenty), krew malowniczo spływa po czole rządza mordu płonie w moich
          oczach... wchodzi rodzicielka i pyta
          - co się dzieje?
          młody chowając za plecami narzędzie zbrodni i robiąc słodką minkę niewinnego
          pięciolatka
          - Nic, Michał się przewrócił na klocek...
        • Gość: M4b Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: 217.8.168.* 14.10.03, 15:29
          Witaj :)
          Tak jakoś wyszlo że prawie zawsze on cierpiał - bo był młodszy :)
          Teraz nadal jest mlodszy ale już się siły mocno wyrównały :)
          Ja mam 185 cm i 103 kg, on jest o dobre 10 cm wyższy i ciut cięższy tak więc
          już nie próbuję mu dokuczać :)
          Z dokuczania - kiedyś mi sie odgryzł.
          byliśmy tylko z ojcem na wakacjach w łebie. Bawiliśmy się we dwóch na dworzu,
          ja miałem scyzoryk i cos tam sobie dłubaliśmy tym kozikiem.
          W pewnym momencie ja stwierdziłem że już mi sie nie chce bawić i wracam do
          pokoju. Obróciłem się na pięcie i chciałem spokojnie "opuścić lokal", a ta mała
          cholera nie chciała chyba tego przyjąć do wiadomości i rzuciła we mnie tym
          kozikiem. Pech chciał że udał mu się rzut życia i kozik wbił mi się w plecy.
          Przyszedłem do pokoju z nożem w plecach. Tkwił wbity na 3,5 cm w ciało. na
          szczęście w domku mieszkała lekarka (co prawda medeycyna sądowa, ale jak sie
          okazało z żywymi też sobie nieźle radziła) która szybko i sprawnie oczyściła i
          opatrzyła mi ranę. Potem kazała kupić jakieś specyfiki i nakladać pod
          opatrunki. Do dzisiaj pozostała mi mała blizna, ale wtedy wakacje miałem
          spieprzone - do wody wchodzić nie mogłem , bez koszulki po boisku poganiać
          także samo, ogólnie kicha ...
    • Gość: Maliniak Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 23:41
      1. Mojej mlodszej o 7 lat siostrze wmowilam ze przed snem trzeba zmowic paciez
      i zaspiewac choc jedna zwrotke hymnu. I ktorejs nocy zasypiam i
      slysze : "jeszcze Polska nie zginela..." Kilka tygodni to spiewla:)))
      2. Nagminie gubilam ja na podworku. Niestety sasiedzi ja odprowadzali;)
      3. Kolega przywiazywal siostre do kaloryfera zeby miec swiety spokoj:/
    • Gość: ina_ina Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 14.10.03, 10:44
      Kiedyś sypnęłam bratu do buzi proszku do prania (miałam 4 latka on jakiś
      roczek) bo mama powiedziała, że mam nie jeść proszku bo to trucizna. A ja
      odczuwałam chyba silną potrzebę zgładzenia brata:) Aha i jeszcze kiedyś jak
      płakał temperowałam mu kredki do buzi:) żeby sie zamknął. No cóż mała byłam.
      Brat jeszcze żyje:)
    • karolajnat Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka 14.10.03, 15:47
      Moja mama wmówiła mi kiedyś, że nie mogę zjeść na raz więcej niż dwie torebki
      VIBOVITU (preparat witaminowy, żółty słodki proszek do rozpuszczania w wodzie
      najfajniej rozpuszczał się na języku...)ponieważ umrę !!
      Tak przez całe swoje dzieciństwo żyłam w przekonaniu, że trzecia z kolei
      torebka wysypana na język spowoduje zejście śmiertelne.
      Wczoraj w TV widziałam reklamę tego preparatu i to ruszyło
      lawinę "traumatycznych wspomnień z dzieciństwa". Moja mama natomiast udaje, że
      nie pamięta, jakie metody wychowawcze stosowała...
      • mijaczek Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka 15.10.03, 06:51
        aktualnie placze ze smiechu, ale chyba bardziej z powodu tych wszystkich
        wspomnien, ktore mam z wlasnego dziecinstwa.
        moj jedyny i najukochanszy brat na swiecie przywital swoja nowo narodzona
        siostrzyczke (czyli mnie) o malo nie odgryzajac mi malego paluszka u nogi, z
        rutynowych tortur, ktorych bylam przedmiotem nalezy wspomniec - zamykanie mnie
        w olbrzmich kartonach po telewizorach i turlanie tychze kartonow ze mna w
        srodku po calym mieszkaniu, zawijanie mnie w dywan i chowanie pod lozko,
        zamykanie mnie w skrzyni na posciel, wyrywanie mi wlosow, szczypanie,
        podgryzanie, wmawianie mi, ze jestem znajda, et cetera et cetera, teraz nie
        pamietam wiecej ciekawych rzeczy, ale jak sobie przypomne to napisze.
        a mojego brata kocham ponad zycie!!!!
    • Gość: Ania Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: 157.25.119.* 15.10.03, 12:52
      Dzieci mają fantastyczne pomysły.
      Moj mąż - Krzyś, z bratem leżąc w łóżku puszczali bąki pod kołdrą (Podobno
      super zabawa). Kiedyś brat wpadł na cudowny pomysł "pobudki" - puścił bąka do
      ucha Krzysia. Niestety "wypadł" nie tylko bąk. Krzyś pobiegł do mamy z płaczem.
      Mama była przerażona widząc rzadką kupkę spływającą po głowce synka....

      Moja siostra 10 lat starsza ode mnie, lubiła floterować mną podłoge.
      Przewracała mnie na plecy i trzymając za noge ciągała mnie po mieszkaniu.
      Bawiła się w lekarza i kuła mnie strzykawkami (z igłą), albo całą zawijała w
      szmaty, prześcieradła jak w bandarze. Nie mogłam się wydostać.
      • Gość: debe7 Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: *.net 15.10.03, 15:05
        ja zawsze przeszkadzałam mojemu bratu - on wychodził ze swoimi kolegami i ja
        za nimi. Jako jedyna dziweczyna i choćnby się waliło i paliło, nie dawałam się
        odgonić;-)

        jak my się biliśmy...normalnie gółowa mała - wszyskim, co było pod ręka, a ja
        mu zawsze w zemście (bo on silniejszy,, zawsze wygrywał) chowalam rózne jegop
        rzeczym, tak, żę potem nie mógł ich znaleźć

        zawsze zwalałam na niego, że w pokoju jest brudno, a więc nasz wspólny pokoik
        zawsze sprzątal on;-D

        no i kiedyś mu rybki przekarmiłam trochę...tak, że zdechły dwa dni po
        kupieniu...

        kocham mojego brata!
        • Gość: aliensexfiend Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: *.zigzag.pl 18.11.03, 09:08
          1. Udusiłam kiedyś mojej starszej siostrze chomika - chciałam go tylko
          mooooooocno przytulić!
          2. Kiedy miałam dwa lata, a moja siostra siedem, usiłowała mnie powiesić na
          rurze w łazience - zawiązała prawidłowo (!)pętlę na jakimś pasku, wyciągnęła
          jakąś kartkę i czytała "wyrok". Matka weszła do łazienki i mało zawału nie
          dostała, jak zobaczyła mnie stojącą na stołeczku z pętlą na szyi! Potem
          zapytała siostrę: "Co byś zrobiła, gdybym nie przyszła?". A siostra na
          to: "Kopnęłabym stołek, jak na filmach"...
          3. Moje dwie koleżanki, bliźniaczki, jako naprawdę małe dziewczynki podczas
          kłótni zaczęły się tłuc jakimiś narzędziami kuchennymi po głowach - tłuczki
          itp. Skończyło się na krwi lejącej się po czołach i dwóch bliznach - jednej
          pionowej i jednej poziomej, po jednej na każde czoło :)))
          4. Moja koleżanka, już dorosła, musiała kiedyś przypilnować kilkuletniego
          dziecka swojej kuzynki. A że przyszedła jej chłopak, a mały nie chciał zasnąć i
          marudził, wymyśliła następującą torturę: naprzeciwko drzwi z jego sypialni
          powiesiła na garderobie kilka breloczków z jakimiś czaszkami, kicze straszne.
          Podchodziła potem do małego co jakiś czas i grożąc palcem mówiła grobowym
          głosem: "A CZASZKI PATRZĄ!!!" Zrobiło to piorunujące wrażenie i biedne dziecko
          miało podobno okropną traumę i koszmary senne przez dłuższy czas....
    • Gość: wymiocinyskowronka Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: *.waza.com.pl 18.11.03, 14:36
      Bawiłam się z młodszym o trzy lata bratem w indian gdzie tomahawki udawały
      narzędzia z małego majsterkowicza. I co tu dużo gadać wbiłam mu w czoło młotek
      (tą rozdwojoną stroną do wyciągania gwoździ). Ponoć jak wszedł do pokoju ze
      zwisającym z czoła młotkiem to efekt był niezapomniany. I druga historyjka.
      Jak był niemowlęciem i zostałam z nim sama to udalo mi się wyjąć go między
      szczebelkami łóżeczka w celu zmiany pieluchy. Taka ze mnie wzorowa siostra była.
      Brat żyje do dziś.
    • Gość: monika Re: Co robilismy rodzenstwu za dzieciaka IP: *.anax.pl 18.11.03, 16:07
      coz..
      mnie starsza siostra zabierajac(polecenie mamy) na podworko przywiazywala do
      trzepaka,czesto to robila dopoki jakas sasiadka nie doniosla do mamy...bo ja
      ciuchutka bylam i pokornie przywiazana stalam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja