dziecięce marzenia: jak będę dorosły to...

    • Gość: nikt Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 19:56
      Niemiałem marzeń, jak sie pytali to mówiłem kominiarzem żeby się
      śmiali. I tak zostało jestem nikim. Gryźć jedzenia się niechce.
      • Gość: ja Bzdura IP: 94.254.225.* 11.01.09, 20:04
        Kazdy jest kims. Glowa do gory!
    • Gość: mama Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.ptim.net.pl 11.01.09, 21:01
      moja 5 letnia córka marzy, aby sprzedawać bułki......ale też chce pracować w kinie i w przedszkolu, na basenie jako ratownik i takie tam...
      • Gość: Zuzula Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.aster.pl 11.01.09, 22:09
        Chciałam być woźną w szkole, bo piły sobie herbatkę, wydawały
        klucze i gadały sobie, i to była super praca :)
        Chciałam być zakonnicą, bo nie musiałabym wychodzić za mąż, a
        przecież chłopaki byli be ;-)
        A poza tym chciałam być dorosła bo: będę mogla sie malować, jezdzic
        samochodem, palić papierosy, chodzić na obcasach i mieć długie
        czerwone paznokcie.
        Zostałam psychologiem, jezdzę samochodem i się maluję, nie palę i
        nigdy nie paliłam, nie noszę obcasów i mam króciutkie paznokcie :)
        A, i wyszłam też za mąż :)
    • bpdgirl Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 11.01.09, 21:48
      ja mam wrażenie, że nadal jestem takim dzieciakiem :) i marzą mi się
      różne przyszłości, nieustające wizje ;)
    • Gość: Wacek Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 22:28
      nie uwiode nieletniej
    • Gość: huzar Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 22:40
      zrobie wszystko co w mojej mocy, by nie uzyc metody "in vitro"
      • zas_ale_pyra Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 12.01.09, 04:06
        Marzylem, ze bede tramwajarzem. ZAwsze fascynowalo mnie (nie wiedziec czemu w
        zimowe wieczory) jak to na "koncowce" cofali wagon motorowy (byly to "N"-ki) a
        potem "kuplowali" (jeszcze pamietam slownictwo) przyczepe, Najbardziej z tego
        chyba fascynowal mnie moment laczenia przewodu elektrycznego, gdy ciemna
        przyczepa nagle sie rozjasniala.
        • inessta Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 12.01.09, 09:00
          ja chciałam być sklepową w mięsnym. Koniecznie w Delikatesach bo tam były
          najfajniejsze wędliny. Wszystko przez to, że moje dzieciństwo przypadło na lata
          osiemdziesiąte i te upiorne kolejki to była moja zmora. Z taką myślą nosiłam się
          gdzieś tak do siódmej klasy, potem mi się odwidziało.
    • amambilis Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 12.01.09, 09:07
      To zostanę pisarką...
      he, he niewiele z tego wyszło: amabilis.blox.pl
      • zawsze_ona_ona Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 12.01.09, 09:40
        <ciastolub napisal>

        "Ja zawsze lubialam próbować surowe ciasto, zwłaszcza takie ucierane pałką w
        makutrze. Zapowiadałam wtedy, że "jak będę duża", to sobie takie całe ciasto
        utrę i zjem je na surowo bez pieczenia :-)"

        Heh, ja tez :)) Z tego marzenia szybko wyleczyła mnie moja ciocia. Kiedys, jak
        miałam chyba z 11 lat robiła ciasto a ja kręciłam jej się pod nogami żebrając o
        kawałek surowego. W końcu ciocia podała mi cały wywałkowany kawałek i mówi
        "Masz, gryź" Uszczęśliwiona pozarłam całośc i w nocy dostałam takie... ee..
        jakby to elegancko... no, tej.. niedyspozycji żołądkowej, że myslałam, że nic
        już we mnie nie zostało :))))) Od tej pory radykalnie wyleczyłam się z surowego
        ciasta, heh

        Jako mała dziewczynka marzyłam o karierze piosenkarki a jeszcze lepeij aktorki.
        Niestety moje marzenia rozwiały sie przez zupełny brak słuchu :)))) Jestem
        sekretarką :))
        • genova51 Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 12.01.09, 10:02
          Moim dziecięcym marzeniem był wózek dla lalki z budką i śpiąca lalka.
          Niestety nigdy rodziców nie było na nie stać. Musiałam się obyć bez tych
          zabawek. Było to na początku lat 50-tych. Wprawdzie ciocia kupiła mi potem dużą
          lalkę, ale "zwykłą", bez zamykanych oczek i nie wołającą "mama". Kiedy dziś
          patrzę na zabawki moich wnuków, to często mi się to przypomina...
    • Gość: bej Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.wroclaw.mm.pl 13.01.09, 00:08
      a moje dziecię oświadczyło, że jak dorośnie, będzie grac w kreskówkach:)
      • hateel Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 13.01.09, 10:58
        dorośli mogą:

        - pić kawę
        - mieć problemy z ciśnieniem i móc mówić "oj takie dzisiaj niskie ciśnienie..."
        - pić i palić nie chciałem (jakoś nie wyszło)
        - no i problemów w ogóle nie mają, wszystko im wolno :D

        co do zawodowych spraw to oczywiście śmieciarz, a potem komandos.
    • Gość: Walduś Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 00:21
      wystawię Ci rachunek za mój udział w tym wątku ;)
    • puella.aeterna Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 13.01.09, 11:31
      Pacholęciem będąc strasznie nie lubiłam chodzić do szkoły i w związku z tym
      zawsze marzyłam, żeby być emerytką. Bo taka emerytka to sobie siedzi w domu,
      spokojnie je śniadanie, słucha radia i czyta książki. Ach, jakie cudowne mi się
      wydawało życie emeryta.
      • dzagudka Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 13.01.09, 14:51
        Najpierw chciałam być aktorką, choć nie mogłam uwierzyć że to zawód,
        bo praca to coś ciężkiego i nie lubianego, a granie to przyjemność,
        więc nie może być pracą i jeszcze do tego żeby za to płacili. Potem,
        jak się nauczyłam czytać - a uwielbiałam to robić, to chciałam być
        bibliotekarką bo tam zawsze był spokój i można było czytać w pracy.
        Względnie mogłam być kioskarką (żeby czytać gazety).

        A moja prawie 7mio letnia córka oświadczyła mi że będzie kucharką i
        nigdy się od nas nie wyprowadzi bo będzie nam obiady gotować (to tak
        w ramach mojego ciągłego narzekania na to że nie wiem co ugotować).
    • ashton Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 13.01.09, 15:42
      "Od zawsze" jestem kibicem i "od zawsze" chciałam być albo spikerem na
      stadionie, albo komentatorem sportowym w radiu/TV. Jako że również "od zawsze"
      się jąkam i nie wymawiam "r", nic z tych planów nie wyszło - chociaż
      dziennikarką radiową się swego czasu parałam. Dziś jestem księgową, fanką sporku
      na szczęście też.
      • Gość: verso Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.01.09, 21:01
        Syn gdy miał około 10 lat stwierdził, że chciałby być kiedyś
        pochowany na Wawelu. Teraz jest dorosły i chyba już o tym nie myśli.
        • panna.w.paski Re: dziecięce marzenia: jak będę dorosły to... 14.01.09, 05:58
          Marzeń dziecięcych miałam wiele:
          - baletnica
          - sprzedawczyni w sklepie ze słodyczami (wiadomo, dlaczego..)
          - policjantka - z racji posiadania psa, owczarka niemieckiego jak w "Komisarzu
          Reksie" :)
          - rysownik u Walta Disney'a - po obejrzeniu "Króla lwa", ale potem pomyślałam,
          że oni tam zapewne mówią po angielsku, więc zaczęłam się go uczyć, potem
          kolejnego języka...i tak mniej więcej wylądowałam z moim przyszłym zawodem :)

          A jeśli chodzi o pozazawodowe dziecięce marzenie, przypominam sobie jedno. Moi
          rodzice, choć kochani, bywali (i bywają) dość apodyktyczni. Zawsze musiało być
          wszystko zjedzone z talerza, kurtka zapięta pod szyję i oczywiście mój Tata miał
          zawsze rację, często niepamiętając własnych, rzeczywiście wypowiedzianych słów.
          Otóż w chwilach największej wściekłości na rodziców (rzadko, poza tym dochodziły
          też potworne wyrzuty sumienia :)) wyobrażałam sobie moich rodziców zakutych w
          dyby w jakimś lochu. Nic strasznego im się nie działo, ale nie mogli nic zrobić
          - jedynie bezsilnie patrzeć, jak jadłam obiad i WYRZUCAŁAM RESZTKI,jak z
          radością wyrzucałam szalik i biegłam na dwór, jak rozwalałam zabawki..I
          oczywiście, miałam taki mały dyktafon, który nagrywał to, co mówił mój Tata i z
          lubością puszczałam mu te nagrania i obserwowałam jego reakcję, jak musiał mi
          przyznawać rację..
          W sumie, to ostatnie urządzenie to nie taka głupia rzecz :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja